Pozytywne Inspiracje
Forum => Afirmacje i dekrety => Wątek zaczęty przez: hydrozagadka w 2011-10-27, 13:52:09
-
Czy taka afka, jak poniżej, byłaby dobra na wywałki pt. wkurzenie tyczące się przede wszystkim oporności i ciężkości materii i życia w materii, i że przez ostatnie dni nieźle mi materia w tym temacie dowalała ;-)
"Ja Asia pozwalam sobie na oswojenie się z materią, zauważam, ze może być miła, lekka, przyjemna, w pełni dla mnie bezpieczna i korzystna"? :)
-
Mogłaby być, przydała by się jeszcze modlitwa, o uzdrowienie postrzegania materii i o uzdrowienie wzorców przeżywania materii i życia w niej.
-
Modlitwa będzie swoją drogą :-) Dzięki.
Doszłam do wniosku, zainspirowana przez Clinta, ze ułożę sobie własny dekret afirmacyjny, potem wrzucę na forum, bo trochę nie dowierzam sobie w tym temacie, tzn. czy jakiś nieuzdrowionych głupot nie będę próbowała w nim przemycić ;) Tak jak we wcześniejszej afce na temat posłuszeństwa materii.
-
Czy może być taka afirmacja.
Akceptuję siebie taką jaką jestem na trzeźwo i przytomnie.
Czy lepiej
Postrzegam siebie na trzeźwo i przytomnie i akceptuję taką jaką jestem.
-
hmm.. a jaka jest odpowiedź na "akceptuję siebie taką jaką jestem" ?
-
hmm, jak by to napisać. że taka jaka jestem, jestem mało atrakcyjna, jesli chodzi np. o współprace.
-
No to można jeszcze przed tą afirmacją, dołożyć "Dostrzegam i doceniam swoją atrakcyjność jako partnera biznesowego i współpracownika" :) Ew. "pozwalam sobie dostrzec i docenić ..."
-
To też fajne rozwiązanie :)
-
Do zastanowienia przed rozpoczęciem pracy z afirmacjami:
http://demotywatory.pl/2502789/Jesli-nie-wiesz-gdzie-isc
-
Ja bym chciał skonsultować nie jedną afirmację, ale cały dekret, który wziąłem z "Psychologii robienia kasy". Jak dla mnie to za dużo jest tam treści typu przebaczam sobie, uwalniam się przez co ponad pół dekretu to koncentracja na negatywach. Nie wiem czy to moja wywałka spowodowana oporem czy też rzeczywiście konstrukcja dekretu jest nie do końca ok. Chodzi mi głównie o pierwszy akapit, który wpędza mnie w depresje ;D
A o to dekret:
"Każdego dnia uświadamiam sobie, że lenistwo nie jest mi do niczego potrzebne. Dlatego całkowicie uwalniam się od całego wzorca lenistwa. Uwalniam się od przejętych od innych marzeń, jakby to było pięknie i korzystnie dla mnie być leniwym i rozwijać tę cechę. Uwalniam się od wmówionych mi przekonań, jakoby najlepszym wypoczynkiem było lenistwo i życie na czyjś koszt. Uwalniam się od przejętego od innych całego wzorca niechęci, nienawiści i pogardy do pracy i do robienia czegokolwiek. Przebaczam wszystkim, którzy straszyli mnie, jakoby praca była niebezpieczna, jakoby mogło mi się przy niej stać coś złego. Przebaczam wszystkim, którzy nauczyli mnie męczenia się pracą i działaniem. Przebaczam sobie, że wmawiałem sobie, jakobym nie umiał i nie mógł podołać, gdy mi się nic nie chciało robić. Uwalniam się od strachu i wstydu przed przyznaniem się do tego przed sobą i innymi. Uwalniam się od chęci manipulowania innymi po to, by pracowali za mnie. Uwalniam się od całej niechęci do robienia czegokolwiek. Uwalniam się od całego wzorca pogardy do pracy, do zmian i do ludzi otwartych na zmiany. Uwalniam się od całego poczucia ciężaru, który przekazał mi ojciec opowiadając, jak ciężko haruje na moje utrzymanie.
Uwalniam się od niechęci do wszelkich zmian. Wiem, że najważniejsze zmiany w moim życiu nie wymagają ode mnie zbyt wielkiego wysiłku. Bez oporu zgadzam się na najważniejsze, korzystne zmiany w moim życiu i otoczeniu. Pozwalam płynąć procesowi życia i akceptuję wszelkie przemiany, gdyż wiem, że one są dla mnie zawsze bezpieczne i korzystne. Wiem, że zawsze wygrywam bez wysiłku i bez przymusu stawiania na swoim. Wszelkie zmiany w moim życiu i otoczeniu są dla mnie bezpieczne i korzystne, ponieważ potrafię na nich zawsze wygrywać. Uwalniam się od potrzeby uciekania przed pracą i życiowymi zmianami w odurzanie umysłu. Przebaczam sobie, że wybierałem odurzanie i otępianie umysłu, zamiast wprowadzania korzystnych przemian w moim życiu. Przebaczam sobie, że poddawałem się poczuciu beznadziejności i niemożności. Przebaczam wszystkim którzy wpoili mi lęk przed zmianami i pracą. Przebaczam światu, że zmieniał się wbrew moim planom i oporom. Przebaczam ludziom, którzy zmieniali się wbrew moim planom i oczekiwaniom.
Nie muszę już być leniwym, ponieważ Bóg ma dla mnie zawsze coś lepszego od przeszkód i ograniczeń. Od teraz wszystko wykonuję z chęcią, entuzjazmem oraz radością. Praca zaczyna mnie inspirować. Praca i konstruktywne działania stają się moją pasją i przyjemnością. Potrafię znaleźć wypoczynek w pracy i dostrzegam jej atrakcyjność. Lubię pracować, więc z radością pracuję. Czuję się już szczęśliwy, gdy pracuję, gdy działam twórczo rozwiązując problemy. Moja praca jest miła lekka, łatwa i oświecająca, a przy tym wysoce efektywna i opłacalna. Moja praca gwarantuje mi wszelkie wsparcie i wiele inspiracji na mojej ścieżce duchowego rozwoju. Uświadamiam sobie, że lenistwo jest ograniczającym, otępiającym oporem przed zmianami i działaniem, więc pozwalam Bogu, by przetransformował je w chęć i gotowość do pozytywnych działań i przemian. I nie czuję się już poniżony, kiedy pracuję. Moja praca jest doskonałą inwestycją we mnie i w mój rozwój. Działam i pracuję z chęcią i boską inspiracją - i to jest w porządku."
-
Dekret jest zawsze jakąś propozycją do wykorzystania. Nie bierz więc zniego tego, co Cię nie dotyczy. A to, czego w nim nie ma, po prostu dodaj (albio z innych dekretów, albo dopisz).
A w tym akurat dekrecje jest też trochę błednych sformułowań.
-
No ja wiem, ale mi chodzi o to czy w dekrecie może być aż tak duża ilość zdań przebaczających i uwalniających - czy to nie powoduje zbyt dużej koncentracji na negatywach?
Zastanawiam się czy nie lepiej będzie jak tego typu zdań ułożę sobie tylko kilka odnośnie największych problemów, a resztę już czysto pozytywną.
I przy okazji - zna ktoś jeszcze jakieś fajne afki/dekrety związane z motywacją do działania, chęcią do ruszenia tyłka ponad niezbędne minimum? :P
EDIT:
A no tak, jest jeszcze dekret "sensowne i skuteczne działanie" :P
-
Jaką afirmację warto byłoby sobie ułożyć, żeby mieć zawsze bezproblemowy i bezwysiłkowy dostęp do możliwości dorobienia sobie pieniędzy? Obecnie zdobycie pracy kojarzy mi się ze znacznie większym wysiłkiem niż samo pracowanie -_-'
-
to ja odwrotnie praca to az sie do mnie ciągnie ale kurcze praca to wysiłek
niedługo sobie nad tym posiedzę
clint,
ja ... z łatwością odnajduje prace, zawsze mam dostęp do pieniędzy/obfitości/ itp.
-
Wiecie a mi sie wydaje że bogactwo/dostatek nie musi się koniecznie wiązać z pracą. Chcę żyć dostatnio i pracować niezależnie od urzeczywistnionego dostatku, dlatego że lubię to co robić, choć niekoniecznie dla dużych pieniędzy. Jakoś nie potrafię połączyć dostatku z pracą, ale potrafię sobie wyobrazić że żyję dostatnio bo mam po prostu dużo pieniędzy. Napisałem dzisiaj taki dekret:
Dobry Boże, proszę Cię uzdrów moją samoocenę finansową. Proszę też rozpuść we mnie wszelką niegodność, i wszelkie bariery i opory dotyczące posiadania i korzystania z ogromnych sum pieniędzy. Bóg uwalnia mnie od intencji kreowania niedostatku. Bóg uwalnia mnie od oczekiwań i zachłanności na pieniądze. Bóg ma dla mnie zawsze coś lepszego – Bóg oferuje mi zawsze dostatek pieniędzy pozwalający mi kupować to co chcę, kiedy chcę.
Ja, Sebastian, otwieram się na bogactwo. Otwieram się na obfitość. Daję sobie pełne prawo do bogactwa i obfitości. Stać mnie na zaspokajanie moich potrzeb, stać mnie na realizację moich wspaniałych pragnień i spełnianie Moich bosko cudownych marzeń. Pozwalam Sobie się bogacić, i mieć zawsze więcej pieniędzy niż potrzebuję. Z radością i przyjemnością otwieram się na przypływy bogactwa. Otwieram się na to żeby pieniądze płynęły do mnie szerokim strumieniem. Jestem z tym bezpieczny, niewinny i w porządku wobec siebie.
Ja, Sebastian jestem zdecydowany na to by żyć dostatnio. Jestem zdecydowany na to by mieszkać tak jak chcę, podróżować, korzystać z całej rozmaitości usług i dóbr które oferuje mi życie. Jestem zdecydowany na to, by zawsze mieć pieniądze na realizację wszelkich moich śmiałych planów. Bóg daje mi pieniądze nawet na to, z czego inni ludzie w przeszłości kazali mi zrezygnować. Jestem z tym bezpieczny, niewinny i w porządku. Przebaczam tym ludziom ich zaślepienia. Uwalniam się od całej nienawiści za to, że inni mnie ograniczali. Jestem ukochanym dzieckiem Boga, i zasługuję na to by żyć dostatnio i rezygnuję z wszelkich ograniczeń na rzecz swojego szczęścia, spełnienia i obfitości.
Istnieję po to by doświadczać bogactwa. Bogactwo jest naturalne w moim życiu, a więc pozwalam mu płynąć we mnie. Otwieram się na to żeby bogactwo nieustannie mnożyło się w moim życiu i przyciągam do siebie ogromne ilości pieniędzy.
Wchodzę w relacje z ludźmi którzy żyją dostatnio, harmonijnie i akceptują dostatek. Moje związki są po to, by przejawiały się w nich miłość, doskonała harmonia i dostatek. Uwalniam się od przymusu i potrzeby przejmowania się innymi ludźmi. Uwalniam się od przymusu i potrzeby przejmowania się ludźmi którzy się boją o swój byt i gardzą bogatym, dostatnim i przyjemnym życiem. Uwalniam się od przejmowania się ludźmi którzy manipulowali mną, żebym uwierzył w ich gadki o biedzie i trudnościach. Uwalniam się od przymusu przejmowania się ludźmi którzy chcieli odebrać mi moje pieniądze. Moje pieniądze należą do mnie. Jestem z tym bezpieczny, niewinny i w porządku. Uświadamiam sobie że beztroskie i dostatnie życie jest naturalne i normalne.
Otwieram się na milion złotych. Jestem zupełnie zdrowy i normalny, kiedy otwieram się na sumy pieniędzy, które dla innych są nie do przyjęcia. Jestem bezpieczny, niewinny i w porządku wobec siebie, kiedy na moje konto wpływa milion złotych. Z przyjemnością i entuzjazmem akceptuję przypływ takiej kwoty pieniędzy na moje konto. Potrafię przytomnie rozporządzać taką sumą pieniędzy dla mojego dobra i przeznaczam ją na realizację moich pomysłów. Kiedy mam już milion złotych na moim koncie to czuję z tym dobrze, bo wiem że mogę przyciągać tyle pieniędzy na ile mam ochotę.
Moje bogate życie ma sens, Bogate życie jest dla mnie, Bogate życie jest miłe, przyjemne, rozwojowe i oświecające.
Dziękuję Ci Boże za to.
-
Sebastian - bardzo dobry dekret. Dziękuję za niego. Musiałam dodać trochę więcej "zasługuję" i "jestem bezpieczna", ale idealnie się wpasował :)
No i w ramach ciekawostki - na milion złotych moja pś odpowiedziała - eee...taka mała suma? ;) Niech to będzie przynajmniej 10 milionów złotych ;)
-
Dzięki:) Inspirowany dekretem który znalazłem na cudzie i frazami z kilku różnych medytacji Leszka i Darka Logi.
Hydrozagadka, wiesz - za 10 milionów złotych też nie wszystko można mieć ;) - nie kupisz np. zabytkowego pałacyku w turystycznej miejscowości. Chcę milion złotych, bo to jest kwota która zaspokoi wszystkie moje bieżące i nawarstwione potrzeby (95% z nich, ale to i tak dużo).
Powodzenia:)
Widzę że czasem jak wykreowałem sobie 300, czy 500 zł przy mojej pensji 2000 zł to moja pśka była zachwycona jakby niebo się rozpruło i spadły na mnie tony złota i uważa to za dostatek - tymczasem takie kreacje najczęściej się dzieją kiedy pojawia mi się jakaś nagła potrzeba której bez kasy już nie załatwię a nie stać mnie na zapłacenie z regularnej pensji - np. naprawa w samochodzie, dodatkowe warsztaty na którę czuję że bardzo chcę pojechać. I to moja pśka kojarzy z dostatkiem. Ale to nie jest dostatkiem, bo wciąż szczypię się z pieniędzmi i na wiele rzeczy mi brakuje do tego stopnia że traktuję je jako tylko moje fantazje. Zmieniam to.
Są ludzie, którzy nic sobą nie reprezentują, są gburami, niewykształceni, nic nie potrafią, a mają mnóstwo kasy i jedyne co im to daje to to że są na nią otwarci. To mi daje do zastanowienia.
Bogactwo jest też rozwojowe - dlatego zaczynam na poważnie myśleć nad jego realizacją. Dla przykładu w głębi siebie jestem gburem, ale niedostatek zmusza mnie do duszenia tego w sobie, żeby utrzymać się przy pracy. Gdy będę miał kwestię finansów z głowy to pozwolę sobie wyrzucić z siebie cięższe obciążenia społeczne i łatwiej je wtedy przerobię.
-
Wczoraj bolały mnie przeguby nadgarstków jakbym przerzucił tonę węgla, a dzisiaj podczas czytania fajna energia dociera mi do zapadniętego splotu słonecznego i czyści go. Jakieś pulsowanie uruchamia się też na wątrobie. Będę czytał do skutku :)))
-
Sebastian
bardzo Ci dziękuję za ten dekret,jest dla mnie osobiście świetnym dopełnieniem dekretu hydrozagadki,też go będę czytała do skutku!
-
Dzięki Sebo za ten dekret, chyba w końcu coś sobie nagram na finanse, podpasował mi.
-
Przyciągajmy wszyscy po milionie złotych na dobry początek :))))))))))))
-
Zastanawiam się jakby tu ułożyć afirmację, która by mnie otwierała na znacznie większe ilości wszystkiego co dobre. Obecnie mam tak, że skoro całe życie mi odmawiano i kazano się cieszyć z absolutnego minimum, to ja się cieszę jak głupi każdym ochłapem szczęścia od życia (co samo w sobie nie jest złe) i jednocześnie traktuje to jako szczyt tego co mogę dostać (co już nie jest dobre). Po prostu dla mojej pś przyzwyczajonej do ciągłego braku, namiastki szczęścia są już tak wspaniałe że więcej dostać nie mogę/nie powinienem.
Jakiś czas temu pracowałem z afką "Może mi być dobrze, może mi być lepiej, może mi być nawet za dobrze – jestem z tym niewinny, bezpieczny i w porządku." no i moja pś uwierzyła, że tak może być, ale problemem jest to, że ona definiuje te marne namiastki już jako stan "za dobrze". I jak to teraz przeafirmować, żeby przedefiniować co naprawdę znaczy "za dobrze" i otworzyć się na dużo większe ilości wszystkiego?
-
Clint,
może wizualizacja by Ci pomogła?
Wizualizowanie sobie standardu życia jaki chcesz mieć, przyjemności jakich chcesz doświadczać, tego życia na co dzień w nadmiarze wszystkiego na czym Ci zależy.
-
O, to będzie jeszcze lepsze rozwiązanie niż pojedyncza afirmacja. Dzięki :)
-
Znalazłam dzisiaj genialną afirmację dotyczącą zdrowia:
Akceptuję zdrowie i pełnię sił witalnych w swoim ciele i życiu.
Przecież wszelkie choroby biorą się właśnie z tejże nieakceptacji zdrowia i pełni sił witalnych przy najmniej u mnie tak było, że często miałam poczucie winy, że jestem zdrowa, bo wszyscy dookoła narzekają na brak zdrowia, a jak jestes zdrowa i przyznajesz się do tego to jestes głupia, bo teraz twoim obowiązkiem jest zajmowac sie tymi co nie maja zdrowia. Uff.;(
-
Zastanawiam się nad taką afirmacją: "Mam prawo stawiać wymagania" albo "To w porządku, kiedy wymagam czegoś od innych".
Chodzi mi o takie sytuacje, kiedy np. w pracy ktoś powinien coś zrobić , a tego nie robi bo nikt do tej pory tego od niego nie wymagał. A ja chce to zmienić.
Często mam obiekcje, kiedy trzeba coś od kogoś wymóc. Narobię szumu a potem zapominam i robię to za kogoś.
Np teraz. Chcę, żeby faktury które mi ludzie przynoszą (pracuję w księgowości) były opisane - co i dla kogo zostało kupione. Dużo faktur przynosi mi mój szef, który stwierdza, że przecież widać co zakupione. Czyli, że ja chyba mam to opisać. Co też robię.
Czy to są dobre afirmacje? Moja podświadomość się burzy na sama myśl o ich pisaniu.
-
Lilliole,
"Mam prawo stawiać wymagania". Wobec kogo? Twoja podświadomość może uznać, że chodzi Ci o wymagania wobec siebie. Druga sprawa, prawo możesz mieć, tylko czy osiągniesz efekt w postaci spełnienia Twoich oczekiwań? Współpracownicy mogą uznać, że masz prawo stawiać wymagania ale oni i tak zrobią swoje.
"To w porządku, kiedy wymagam czegoś od innych". Tzn. czego? Co to jest "czegoś"? Ale tu znów, jak powyżej, będziesz wymagać a ludzie będą i tak swoje robić.
Z tego co piszesz wynika, że problem leży trochę gdzie indziej. Radziłbym Ci skupić się na:
a) szacunku do samej siebie, do swojej pracy, do swoich obowiązków zawodowych
b) na jasnym/zrozumiałym/stanowczym komunikowaniu swoich oczekiwań i zadań dla innych.
-
Mądrze piszesz:).
Od jakiegoś miesiąca zajmuję się tematem pracy, zarabiania z łatwością i jakoś tak zaczynam się gubić. Dlatego wolę to skonsultować, żeby głupoty nie afirmować, bo mam świadomość wzorców DDA (wielu pewnie nie mam jeszcze świadomości).
Z szacunkiem to chyba trafiłeś. Bo jak jakieś 3 lata temu afirmowałam sobie, że "Kocham, lubię i szanuję siebie... " - od razu awansowałam.
Z jasną komunikacja też mam problem. I zawsze się zastanawiam czy mam prawo i czy komus tym przykrości nie sprawię.
-
Lilliole - przy układaniu afirmacji trzeba się skupiać na celu, a nie na drodze. Tobie zależy na tym, aby pracownicy robili swoją robotę, a nie na samej możliwości wymagania tego. Mogłoby się przecież zdarzyć, że oni by to zaczęli robić bez Twojej ingerencji. :)
Możesz więc oprócz tego co dr02d2u pisał - wizualizować sobie jak dobrze czujesz się z tym, że w pracy Ci się świetnie współpracuje z innymi, że każdy robi swoją robotę i nie zwala nic na Ciebie. Ty robisz tylko to co do Ciebie należy i jesteś za to doceniania. Możesz się skupić na poczuciu niewinności, gdy robisz tylko swoją robotę, a cudzą zostawiasz innym.
Trzeba jednak być gotowym na to, że jeżeli w obecnej pracy nie ma do tego warunków to może się wykreować zmiana na inną, jakieś przeniesienie czy inny bajer. No, ale do tego by ci ludzie musieli być dość uparci, aby tkwić w takich schematach.
-
Ratunku, ratunku!
Szukam afirmacji dt. pozytywnego motywowania. Wiadomo jak działa motywator negatywny. Coś mi nie wygodnie, coś niedobrze to daje mi kopa do działania i zmiany na lepsze. To działa na mnie perfekcyjnie i wytyczne takiego motywatora mam opanowane ;)
Ale potrzebuję dodać do PS informacje, o motywacji pozytywnej i nie mogę absolutnie dobrać żadnej afki. Amnezja ;) Chcę iść dalej, rozwinąć pewne projekty i pomysły, ale PS stwierdza "ale po co?" i argument, aby żyło mi się jeszcze lepiej, wygodniej, bardziej komfortowo nie działa na nią w ogóle, bo już żyje nam się lekko, wygodnie i komfortowo, to po co bardziej? Logiczne argumenty (nie emocjonalne) w ogóle ją nie interesują. Nie mogę z tym ruszyć. Po raz pierwszy w życiu wymyślenie afki jest dla mnie tak trudne. Help :)
-
tiani,
Może spróbuj w tym kierunku,
"Zawsze mogę otrzymywać więcej niż sobie założyłam, więcej niż oczekiwałam"
"To bezpieczne i w porządku gdy mam nadmiar komfortu i bogactwa"
"Pozwalam sobie doświadczać nadmiaru"
"Przebaczam innym, że zmuszali mnie do wysiłku i działania pod presją"
"Mogę działać na luzie i w zgodzie ze sobą"
-
Clint
Dzięki. Super wskazówki!
Muszę się dokładniej zastanowić nad swoim celem, jeżeli chodzi o pracę.
Właśnie zdałam sobie sprawę, że nie tylko chcę, żeby na mnie nie zrzucano nie moich obowiązków. Chętnie bym oddała część swoich, bo wzięłam na siebie chyba za dużo. I poniżej moich kwalifikacji. I mam nadzieję, że uda mi się w tej firmie co jestem, bo lubię tę firmę i lubię ludzi z którymi pracuję.
-
BlackRose bardzo trafne.
Po przeczytaniu zaczęłam się zastanawiać co to znaczy dla mnie nadmiar. I nie chciało nic do głowy przyjść. Ja nie wiem co to znaczy nadmiar. Mam wystarczająco (w tym przypadku pieniędzy), aby spełniać swoje marzenia, aby mieć rzeczy, które potrzebuję, aby mieć komfort jaki chcę, aby chodzić do restauracji jakiej chcę, aby chodzić swobodnie do kina i jeszcze wystarczająco dużo, aby odkładać na dość potężny projekt, który chcemy z mężem zrealizować. Ale nie ruszam z kolejnymi pomysłami, nawet stresuję się je mieć, bo gdzieś w głowie mam granicę, bo przecież nie jest mi źle :/ . I wciąż nie wiedziałam co to jest nadmiar, bo go nigdy nie doświadczyłam. Jeśli się trafił, to baaardzo szybko się go pozbywałam ;)
Zatem od 13:00 kiedy przeczytałam co napisałaś, do teraz zaczęliśmy zastanawiać się co to znaczy NADMIAR. Zaczęły wychodzić negatywne skojarzenia (np: że to jest coś czego nie potrzebuję), ale w końcu gdzieś tam znaleźliśmy pozytywny oddźwięk tego i powody po co nam nadmiar. Ciężkie to. Myślę, że puentą w przypadku pieniędzy będzie, żeby dojść do poziomu, gdzie pieniądze nie będą w ogóle brane pod uwagę. W sensie że realizuję jakiś projekt, pomysł i nie muszę nawet zastanawiać się czy mam na to pieniądze - bo mam ich nadmiar, a im lepszy pomysł realizowany tym więcej ich przybywa ;)
To tak jak Steve Jobs, który przez ostatnie lata swojego życia zarabiał w swojej firmie JEDNEGO dolara ROCZNIE. Pieniądze nie były już brane pod uwagę w jego pracy. Wciąż pracował, ale miał już tyle, że nie musiał o nich nawet myśleć. Nadmiar. Oczywiście dla każdego granica przy której jest już nadmiar jest inna. Do Steve mi daleko, ale może kiedyś ;)
BlackRose, bardzo bardzo dziękuję za kierunek. Myślę, że jest ważny. Lecę pisać afkę :)
-
Ciesze się, że mogłam pomóc ; )
-
BlackRose
"Mogę działać na luzie i w zgodzie ze sobą"
: )))))))
-
Hej
Co bym mogl ulozyc na wstyd ze ludzie zaczna ryczec ze smiechu jak sie bede jakal publicznie ?
Ulozylem sobie rowniez na wstyd/ strach przed dezaprobata ze strony kobiet :
- Ja (imie) jestem atrakcyjny i cenny nawet gdy sie jakam.
-
Spróbuj może i zapoznaj się z metodą EFT. Dobrze działa gdy zastosować je na takie ukonkretnione rzeczy.
-
FDX spróbuj na jąkanie zastosować The work. Troche o tej metodzie jest tu na forum, a dużo praktycznych rzeczy znajdziesz tu http://spolecznosc.grmg.pl/forum/90-the-work-ogolnie/
-
Dzieki
-
Potrzebuję odpowiedniej afirmacji
Odkryłam że mam klątwę pochodzącą z dawnych zakonów a brzmiącą: jak zechcesz żeby ci było dobrze, to zostaniesz ukarana.
Ta klątwa przez całe moje życie działa z dużą siłą a spotykają mnie kary bardzo konsekwentnie i to zawsze duże, np. złamanie zęba gdy jedzenie mi smakuje.
Wczoraj też zostałam ukarana w momencie gdy zaplanowałam sobie że za chwilę się zrelaksuję i poczuję dobrze. W tym samym momencie zepsuł mi się młynek do kawy, którego używam codziennie i który jest mi niezbędny w mojej kuchni.
Chciałam samodzielnie się uwolnic od tej klątwy, ale poczułam że jej nie puszczę bo mi jest potrzebna do dostania się do nieba, bo bez pomocy klątwy samej nie uda mi się zrezygnować z przyjemności, bo sama siebie nie dam rady upilnować tak aby nigdy nie poczuc się przyjemnie.
Afirmacja powinna mnie uwolnic od lęku że zostanę ukarana za przyjemność, że nie uda mi się dostać do nieba.
-
Inga, podejrzewam, ze jedna afirmacja tego nie załatwi, raczej ich pakiet (albo ich stopniowanie:). Moje propozycje.
"Jestem całkowicie bezpieczna, niewinna i w porządku, kiedy pozwalam sobie na doświadczanie dobra, przyjemności materialnej i duchowej w moim życiu."
"To w porządku, w pełni dla mnie bezpieczne i niewinne, kiedy doświadczam dobra i przyjemności w moim życiu"
"Bóg, wszechświat mi sprzyjają i sama sobie sprzyjam, kiedy doświadczam przyjemności, dobra, błogości i radości w moim życiu."
-
dzięki Hydzia
Sprobuję coś popisać.
-
Może być coś takiego:
Doświadczanie przyjemności jest dla mnie bezpieczne, niewinne i korzystne.
Lub w skrócie:
"Przyjemność jest dla mnie bezpieczna, niewinna i korzystna".
-
A afka przeciw głupocie? Mój tatuś skutecznie mi wgrał, że jestem głupia i nadaję się jedynie na sprzątaczkę ewentualnie prostytutkę.
Ciężko mi poprawić moją samoocenę, afkuję od miesięcy i NIC
Za to mój mąż ma ubaw, że nic mi się nie poprawia :(
A poprawa jest mocno wskazana bo temat finansów też mi się posypał jak się można domyślić.
-
Trzeba by znaleźć, co dla twojej podświadomości jest zaprzeczeniem słowa głupia, jakie wyrażenia, czego dotyczą (niekoniecznie podświadomość chwyta słowo "mądra").
Możesz sobie popatrzeć na tatusia - ty głupia, on niegłupi, czyli jaki? jak on nazywa osoby które są niegłupie, które uważa za równych sobie
Poza tym medytacja Darka Logi "Moje prawo do istnienia" strona 1 bodajże. Min. 2-3 miesiące systematycznej medytacji.
-
Mój ojciec pogardza ludźmi, o sobie samym również nie ma najlepszego zdania, czuje się gorszy.
Dla mojej pś "mądry" to ktoś podejrzany zagrażający mi bo może udowodnić moją "głupotę"więc przed takimi ludźmi uciekam. To co mi przychodzi jako kontra do głupoty to piękno (?) Mój ojciec uznaje piękne rzeczy
Medytację mam i słucham tyle, że tak jak piszesz poprawię się pod kątem systematyczności
-
Ok, jak ojciec sam się czuł taki to trochę inaczej:). Myślę że można by iść w kierunku "Jestem wartościowa i cenna." "Jestem wystarczająco dobra."
Pod tym poczuciem "bycia głupią" prawdopodobnie siedzi lęk przed poczuciem się gorszą, lęk przed powtórzeniem się podobnych do ojca reakcji. (np. wmawianie Ci że jesteś do niczego, poniżanie itp.)
Można więc np. "Jestem wartościowa i cenna bez względu na opinie mojego ojca". "Cudze opinie są dla mnie bezpieczne".
-
Lena,
problem za który się zabrałaś nie sprowadza się wyłącznie do przeafirmowania sobie choćby i najdoskonalszej afirmacji i wysłuchiwania najpiękniejszych medytacji. Samoocena nie wynika wyłącznie z tego co o nas ktoś mówił, ale też z tego jak oceniano to co robiliśmy i jak my sami to ocenialiśmy. Dlatego wraz ze zmianą treści tkwiących w podświadomości (afirmacje, dekrety, medytacje) należy podjąć działanie, które będzie dowodem na to, że jesteśmy mądrzy, dobrzy, fachowi itp. Jeśli to co się robi jest frustrujące i daje tylko dowody tego, że się jest głupim, należy zacząć robić coś innego, coś co potrafimy, lubimy, daje nam przyjemność i robić to coraz lepiej i to doceniać. Niekoniecznie musi to dotyczyć zmiany pracy. Może to być przecież jakieś hobby, czy jakakolwiek inny aktywność, która będzie wspierać zmianę samooceny. Oczywiście, jeśli Twoja samoocena jest mocno negatywna trudno Ci będzie tak od razu "przeskoczyć" z oceny "jestem głupia" na "jestem mądra". Zapewne będzie to szło etapami, przykładowo, najpierw będzie "nie jestem taka głupia jak mi się wydawało", później "nawet nieźle sobie radzę", potem "całkiem dobrze mi to idzie", "jestem specem", "ja naprawdę jestem mądra", aż do "jestem mądra mądrością Boga". :-)
Co do Twojego pytania o afirmację przeciw głupocie, to oprócz słowa mądra, które jak piszesz źle Ci się kojarzy można użyć jakiegokolwiek innego, które kojarzy Ci się dobrze. Np. rozsądny, genialny, bystry, inteligentny, mistrz. :-D
-
Dziękuję za podpowiedzi, wykorzystam.
A jaką afirmację mogłabym użyć do wykreowania pracy z domu przez internet? Mam sklep internetowy, który próbuję rozkręcić
czy więc afka: "Zarabiam wystarczająco dużo pieniędzy w moim sklepie aby zaspokoić wszystkie moje i dzieci potrzeby" będzie ok?
-
Lena,
a moze:
" moj sklep internetowy jest boskim przedsiewzieciem, dlatego odnosze olbrzymi sukces. Zarabiam coraz wieksze pieniadze, ktore plyna do mnie swobodnie, radosnie, bez konca i z latwoscia. Ja i obfitosc Boga stanowimy jedno. Dziekuje! "
-
Od dluzszego czasu jestem miedzy mlotem a kowadlem w jednym temacie i nie wiem na czym skoncentrowac sie w afirmacjach.
Chodzi o to, ze z jednej strony zycze sobie coraz wiekszego rozwoju mojej firmy ( celem jest oczywiscie podwyzszanie dochodu - ale wiaze sie to nieuchronnie z wiekszymi obowiazkami, wiekszym zaangazowaniem ),
a z drugiej strony zycze sobie miec tyle pieniedzy np. z wygranej, zebym nie musiala wiecej pracowac, bo chcialabym podrozowac, poswiecac czas na rozwoj duchowy, byc tu i tam, po prostu sobie zyc, moze nie az tak jak arab z emiratow, ale dostatnio, wygodnie, beztrosko.
Boje sie afirmowac ze mam tyle pieniedzy, iz nie musze pracowac. Boje sie ze moja podswiadomosc opacznie to zrozumie i upadnie mi firma, zebym "nie musiala pracowac", a przeciez musze jakos te pieniadze zarabiac zanim mi ta manna z nieba spadnie, jesli w ogole spadnie.
Jak jednoczesnie afirmowac rozwoj firmy(wiazacej sie z praca) i bogactwo ( wiazace sie z niepracowaniem )?????????????
Moglby mnie ktos oswiecic?Bede wdzieczna :-)
-
Można podejść do tego "Mam wystarczająco dużo pieniędzy, by realizować wszystkie swoje cele". I wizualizować sobie osiąganie tych celów, wycieczki do Emiratów;)) czy co tam się podoba :)
-
Amelka,
Ja jakiś czas temu miałam podobne dylematy : ). Chciałam mieć i pieniądze i duzo wolnego czasu, tez myślałam by wogole nie pracować, ale jak zaczęłam kontemplować spełnienie, to stwierdzilam ze nie wyobrażam sobie życia bez mojej pracy (też prowadzę własną firme). Ja już odnalazłam moją życiową pasję i w tym się chcę coraz bardziej rozwijać. Nad prosperity pracuję od wielu lat pod róznym kątem i dopiero jak przepracowałam na maxa relacje z ludźmi i poczucie spełnienia czuje się wspaniale. To co robię jest po prostu dla mnie wyłącznie zabawą, nawet głupio mi używać słowo praca, bo samo słowo budzi we mnie zupełnie inne skojarzenie : ).
Kiedyś pracowałam z afirmacją „im mniej pracuje tym więcej zarabiam”, ta afka i przepracowanie relacji z ludźmi zaowocowało tym, że więcej ludzi przychodzi na moje kursy i zajęcia, dzięki temu wcale nie muszę więcej pracować, a pieniędzy mam więcej.
No i ja sobie od razu założyłam, że CHCĘ mieć dużo czasu na rozwój duchowy i pieniądze na to, i teraz mam tak, że i pieniążki i wolny czas pozwalają mi na jeżdżenie często pare razy w miesiącu na rozwojowe warsztaty i wczasy. Najważniejsze to ustalić odpowiednie priorytety w życiu i odnaleźć poczucie szczęścia i spełnienia, reszta sama się poukłada : ).
-
Kinga :)
Jak Ciebie się lekko, fajnie i przyjemnie czyta :)
Fajnie by się słuchało Ciebie z zakresu prosperity - a myślałaś może aby wprowadzić do swoich usług coś w temacie prosperity? ;) Tak tylko delikatnie podaję temat ;)
-
Dziękuję Błękicie :))
Powiem Ci, że myślałam. Im się coraz lepiej w tym temacie czuję, tym mam większą ochotę podzielić się doświadczeniem z innymi. Największą radośc odczuwam z pracy z ludźmi w grupie (warsztaty i kursy), więc myślę, że jak jeszcze trochę podniosę samoocenę i popracuję nad swoim gardłem, to pójdę już całkiem w tym kierunku :).
-
Kinga :)
To super! Cieszę się bardzo :) W moim odczuciu to już teraz Twoje kursy, warsztaty by mogły być rewelacyjne, tak fajnie odczuwa się Ciebie gdy piszesz w tych tematach :)
Jakiś czas temu trafiłam na Twoje stronki w internecie i też przyjemnie odbiera się treści które masz na nich umieszczone i emanują Twoim entuzjazmem do "pracy" ;) czy jak to fajnie ujmujesz zabawy :)
-
Witek, Kinga
dziekuje Wam za sugestie.
Kinga, ja mam troche trudniej bo to czym sie zajmuje nie ma nic wspolnego z moimi pasjami ani zainteresowaniami. To co robie, robie wylacznie dla pieniedzy oraz dlatego, ze nie ma tu pulapu ograniczajacego finansowy rozwoj. Ale akceptuje to a nawet jestem zadowolona, bo i tak nie mam innego pomyslu na siebie tak naprawde, albo i nie chce mi sie miec.... a poza tym przyjechalam tu z jedna walizka ( nie mieszkam w PL ) i przeszlam dosc dluga i twarda droge zeby dojsc do tego punktu w ktorym jestem teraz, tzn. takiego w ktorym zaczyna sie odcinac kupony od wlozonego wysilku....(czas wolny, pieniadze) dlatego jest ok, ja nie narzekam, nawet jestem dumna w jakis tam sposob.
Z jednej strony rajcuje mnie mysl ze moglabym wykreowac sobie jeszcze wiekszy sukces jesli chodzi o rozwoj firmy, a z drugiej strony rozplywam sie na mysl o wizji blogiego luksusowego lenistwa. Bardziej realna jest ta pierwsza opcja. Bo ta druga to juz bujanie w oblokach, czyz nie?
Kinga,
zaczne kontemplowac spelnienie, dzieki za podpowiedz.Ta afka tez fajna„im mniej pracuje tym więcej zarabiam”, dzieki!
-
Lena,
do kreacji użyj przede wszystkim wizualizacji. Afirmacji zaś do zmiany negatywnych treści tkwiących w podświadomości.
Co do afirmacji "(...) aby zaspokoić wszystkie moje i dzieci potrzeby", to zapytam, znasz wszystkie swoje potrzeby? A znasz wszystkie potrzeby Twoich dzieci? Czy one wszystkie mogą być zaspokojone pieniędzmi? Ale załóżmy, że tak, policz więc ile ich zaspokojenie będzie kosztować miesięcznie. Czy kwota, która Ci wyjdzie jest realna do uzyskania z zysku jaki może przynieść Twój sklep?
Jestem zwolennikiem określania celu tak dokładnie, ściśle, precyzyjnie jak to tylko możliwe. Dlatego też moja podpowiedź jest taka, określ te potrzeby, wypisz je wszystkie na kartce. Zastanów się czy potrzeby Twoich dzieci są ich potrzebami, czy Twoimi pragnieniami. Codziennie je czytaj i dopisuj nowe jeśli jakieś jeszcze Ci do głowy przyjdą. Wykreśl, też te które uznasz, za zbędne, bądź nierealne. Przydziel im priorytety, które są najważniejsze, "na już", a które "na później". Dołącz je do wizualizacji prosperującego sklepu. Zobacz jak praca w tym sklepie daje Ci satysfakcję i jak równocześnie realizujesz/zaspokajasz swe potrzeby. I pamiętaj aby być uważną z tą kreacją, bo może Ci przyjść informacja co powinnaś skorygować, aby się udało, lub też odkryjesz inny lepszy cel.
Natomiast co do afirmacji to ja bym podszedł do tego tak:
Pisałbym "moje potrzeby są zaspokojone" i równocześnie odczuwał uczucie spełnienia.
Napisał dekret dotyczący spełnionego życia i czytał go codziennie.
-
Ułożyłam krótki test skojarzeń, na ogólną motywację i samopoczucie każdego dnia. Wyszedł mi na szczęście niewielki śmietnik przy uzupełnianiu tego.
Może komuś się przyda...
Test skojarzeń Dobry Dzień:
Gdy rano budzę się...
Rano najchętniej...
Pierwszą rzeczą jakiej nie chciałbym rano robić jest...
Rano nie lubię...
Rano nigdy nie chciałbym...
Moje myśli związane z każdym dniem krążą wokół...
Mój przeciętny dzień wygląda jak...
Zazwyczaj czuję się...
Zazwyczaj czuję się jak...
Zazyczaj myślę o sobie, że...
Najbardziej w ciągu dnia nie lubię...
Emocją jaką najczęściej doświadczam w ciągu dnia jest...
Moja motywacja w ciągu dnia jest...
Moja motywacja równa jest...
To o czym marzę a nie robię każdego dnia jest...
Każdego dnia chciałbym doświadczać...
Każdego dnia nie mogę doświadczać...
W doświadczaniu tego przeszkadza mi...
Moje samopoczucie z każdym dniem...
Najbardziej do działania motywuje mnie...
Chciałbym czuć się tak jak...
Moje myśli na co dzień krążą wokół...
Każdego dnia brakuje mi motywacji na...
-
dr02d2u dziękuje za podpowiedzi.
W temacie pieniędzy wyszło mi przekonanie, że mają je tylko złodzieje i cwaniacy i tylko mężczyźni.
A biedacy: są uczciwi, bieda uszlachetnia, biedni są bezpieczni (nie wyróżniają się, nikt ich nie zamorduje aby zdobyć ich pieniądze) i biedni zasługują na pomoc i litość.
Jak to odkręcić afirmacjami?
Będąc uczciwą kobietą :) mam prawo zarabiać wystarczające dla mnie sumy pieniędzy?
Pieniądze są dla mnie dobre i pomocne?
Jestem bezpieczna gdy mam pieniądze?
Ja do tej pory całkiem nieźle zarabiałam na etacie a teraz chcę zarabiać we własnej firmie i mam przed tym mega opory, głównie lęk i poczucie braku wpływu na swoje życie.
-
Lena,
to jak postrzegamy biednych i bogatych nie ma aż takiego wpływu na nas jak to, jak postrzegamy siebie. Pytanie więc, czy postrzegasz siebie jako biedną? Bogatą? Skoro, jak piszesz, całkiem nieźle zarabiałaś na etacie, to raczej nie postrzegasz się jako biedną. Jako bogatą też chyba nie ;-) Czyli coś pomiędzy. Jak nazwiesz takich ludzi? Jak sama piszesz o sobie, jesteś uczciwą kobietą. Moim zdaniem wykorzystaj tę cechę i po prostu skup się na robieniu interesów z uczciwymi ludźmi, takimi jak Ty.
Nie znaczy to, że kwestię postrzegania biednych/bogatych bagatelizuję. Owszem, ona jest ważna jeśli identyfikujesz się z którąś z tych grup i/lub z którąś z nich masz zamiar robić interesy. Oczyszczanie postrzegania biednych i bogatych zostaw sobie na później. Chodzi o to aby nie rozdrabniać energii na kwestie poboczne. Dlatego bądź skupiona na najważniejszym głównym celu, czyli kreowaniu spełnionego, dostatniego życia ze wspaniale prosperującym sklepem. Do do tej kreacji dołóż obraz interesów z uczciwymi ludźmi.
Z tego co napisałaś w ostatnim zdaniu wynika, że powinnaś dobrze zbadać te "mega opory" przed zarabianiem we własnej firmie.
Na "poczucie braku wpływu na swoje życie" proponuję napisać dekret pt. "to ja decyduję o swoim życiu" i czytać go 3 razy codziennie. Chyba nawet jest coś takiego w którejś książce, czy artykule Leszka Żądło. I uświadom sobie, że masz zawsze wsparcie Boga. :-)
-
Drozdzu, zainspirowałeś i mnie, dziękuję.
Proszę was o poradę, czym można zastąpić słowo "wystarczająco"?
np. Otrzymuję wystarczająco dużo wsparcia.
A ja odbieram to tak: Otrzymuję wystarczająco czyli niewiele. TYlko tyle, żeby jakoś zacząć, na odczepne. A dalej mam sobie sama poradzić.
-
Jest takie słowo: DOSTATECZNIE od dostatku :))
Albo: otrzymuję tyle wsparcia, ile potrzebuję w danej chwili.
-
Lucjan :)
No właśnie, każdy ma inne skojarzenia. U mnie "dostatecznie" to jest jak ocena "3" w szkole.
Ale "tyle ile mi potrzeba" to już lepsze rozwiązanie, dziekuje.
-
Fia
Do usług :)
-
A tu jaki moze byc zamiennik dla slowa "wystarczajaco", bo rowniez moja podswiadomosc kojarzy je opacznie:
- jestem wystarczajaco dobra - CZYLI - dobra ale bez rewelacji ( akceptacja na "odczepne", jak pisze Fia).
- jestem wystarczajaco atrakcyjna - CZYLI - nie zachwycam, tylko mieszcze sie w normie( a co to za atrakcja? )
LUCJAN,
ta afirmacja "otrzymuję tyle wsparcia,ile potrzebuję " - to jest TO :-)
-
Widzę, że ze słowem "wystarczająco" jest spore zamieszanie. Napiszę jak ja to widzę.
Sens słowa "wystarczająco" znaczy "dokładnie tyle ile trzeba". Coś mniej, to będzie za mało, a coś więcej to już za dużo. Czyli "wystarczająco" to inaczej "w sam raz". Ale problem w tym, że to "w sam raz", czy "dokładnie tyle ile trzeba" nie jest znormalizowaną miarą. Przykładowo, dla jednego "wystarczająca" porcja obiadowa, to jest niezbędne minimum by zaspokoić głód, a dla drugiego tyle aby się napchać "ile wlezie" i jeszcze coś na talerzu zostało na chwilę później, jak odetchnie. Czyli, prócz tego jak rozumiemy "wystarczająco" warto zwrócić uwagę na ile sobie w życiu na coś pozwalamy.
Druga sprawa, określenie "wystarczająco" nie jest złotym środkiem czy magicznym zaklęciem, które sprawia, że coś co afirmujemy z tym słowem staje się idealne. Używanie tego słowa winno mieć logiczne uzasadnienie i wynikać z sytuacji i kontekstu z którym to słowo wiążemy. W pewnych sytuacjach "wystarczająco" jest jak najbardziej korzystne, w innych używanie go rodzi uzasadnione wątpliwości. Przykładowo, afirmacja "jestem wystarczająco uczciwy". Uczciwym albo się jest, albo nie. Ale jeśli ktoś "całe życie" był nieuczciwy i nie jest w stanie nawet wyobrazić sobie, że może być uczciwym, to afirmowanie "jestem wystarczająco uczciwy wobec siebie i bliskich mi osób" jest krokiem w dobrym kierunku. Podobnie z afirmacją "zarabiam wystarczająco dużo" będzie idealna dla kogoś, kto ma problem by w ogóle zarobić jakieś pieniądze lub by zarobić ich tyle aby "przeżyć do pierwszego". Nie ma natomiast sensu dla kogoś kto zarabia bardzo dużo, zaspokaja swoje potrzeby i jeszcze mu coś tam zostaje, bo właśnie zarabia wystarczająco dużo.
Amelko,
"jestem wystarczajaco dobra" - W czym?
"jestem wystarczajaco atrakcyjna" - To znaczy jaka? No i czy taka właśnie dla siebie jesteś?
Takie afirmacje są nazbyt ogólne. Najpierw odpowiedz sobie na te pytania. Bo Twoja podświadomość podobnie jak ja może się tylko domyślać o co Ci chodzi a potrzebne są konkrety. Potem ułóż odpowiednie afirmacje z tymi właśnie konkretami. Przykładowo: ;-)
Jestem (wystarczająco) dobra z matematyki.
Jestem (wystarczająco) atrakcyjna dla siebie i swojego faceta.
-
Dla mojej podświadomości słowo "wystarczająco" oznacza "taka jak trzeba". I afirmowanie wystarczająco powoduje, że wszystko dookoła udowadnia mi, że nie jestem taka jak trzeba, bo wg. podświadomości nie jestem i dużo mi brakuje.
Także ja omijam słówko wystarczająco.
I np. Zamiast afirmować "Jestem wystarczająco dobra w tym co robie" afirmuję, że "Potrafię skutecznie ...".
-
Jeśli ktoś miał kodowane w przeszłości "to dla ciebie wystarczająco" z sugestią braku "nie musisz mieć więcej, innym się należy, a tobie nie, dla ciebie mniej, niż potrzebujesz to wystarczająco", to sobie tylko zaszkodzi afirmacją np. "mam wystarczająco dużo spokoju".
Mogły być np. takie sytuacje, że w grupie, dzieci były czymś obdarowywane, ktoś dostawała mniej od innych i słyszał "to dla ciebie wystarczająco, masz się tym zadowolić, dla ciebie więcej nie ma, dla innych jest". Emocje i wyobrażenia wtedy zakodowane będą silniejsze w kreacji, niż logiczne rozumienie tego słowa z teraz.
"inaczej wystarczająco jest dla uprzywilejowanej arystokracji, a inaczej jest wystarczająco dla ludu" - co teraz też realizuje się na świecie wśród tych co trzymają władzę i czerpią zyski - "pensje" z podatków niewiele robiąc lub wręcz szkodząc, a tych co na nich zarabiają. Jakie ma się wzorce z tym związane, czy wchodzi się w którąś z tych ról?
"mam wystarczająco dużo np. swoich własnych pieniędzy, miłości, radości...." może powodować zmniejszenie tego co potrzebujemy, niedobory, a nie zwiększenie, przy takich wzorcach.
Wszystko zależy jakie ma się kody na temat danego słowa. Warto zawsze sprawdzać WŁASNE WYOBRAŻENIA DOTYCZĄCE DANEGO SŁOWA.
-
Wlasnie sobie przepomnialam, ze kiedy bylam dzieckiem i cos mi sie strasznie
podobalo, albo na cos mialam wielka ochote, to owszem, rodzice spelniali
moja prosbe, ale „ w granicach rozsadku”. Kiedy ja domagalam sie ze chce jeszcze, odpowiadali mi,ze mam lub dostalam juz „ wystarczajaco” . Byc moze dlatego moja podswiadomosc kojarzy to slowo z niedosytem, niepelnym zaspokojeniem.
SYLVIA
„Wszystko zależy jakie ma się kody na temat danego słowa. Warto zawsze sprawdzać WŁASNE WYOBRAŻENIA DOTYCZĄCE DANEGO SŁOWA.”
No wlasnie!
dr02d2u,
"jestem wystarczajaco dobra" - W czym?”
spontanicznie nasuwa mi sie odpowiedz: „ we wszystkim”. ( moj „przypadek”
to brak uznania, akceptacji ze strony ojca, ktory nie chcial mnie od samego poczecia, a potem przez cale dziecinstwo czulam jego niechec do mnie a wrecz wrogosc i mysle ze dlatego czuje sie taka „niekompletna” i gorsza PRZEDE WSZYSTKIM od innych kobiet )
"jestem wystarczajaco atrakcyjna" - To znaczy jaka? No i czy taka właśnie dla siebie jesteś?
Dla mnie kobieta atrakcyjna to kobieta bardzo zadbana, ubrana z klasa, wysportowana, taka ktora zachwyca, oczarowuje, „powala na lopatki” faceta.
( slowo „atrakcyjna” moja podswiadomosc kojarzy w 99% z fizycznoscia)
-
Amelko,
afirmacja "jestem wystarczająco dobra we wszystkim" nie jest dobrą afirmacją. Nie ma potrzeby być (wystarczająco) dobrym we wszystkim. Jest wielu wspaniałych ludzi, którzy potrafią zrobić coś lepiej i szybciej i do tego mając większą satysfakcję. Wystarczy, że będziesz (wystarczająco) dobra, kompetentna, solidna i twórcza w tym co Ty robisz. Z tego co piszesz wynika, że "byciem dobrą we wszystkim" chcesz zrekompensować sobie brak akceptacji/miłości ze strony ojca i udowodnić że nie jesteś gorsza od innych kobiet. Nie tędy droga. Siebie należy zaakceptować, polubić i pokochać. I tak samo dobrze czuć się samej w swoim własnym towarzystwie jak i w towarzystwie innych. Ojcu zaś wybacz.
Odnośnie atrakcyjności. Po prostu, weź się za realizację tych cech :-) I zamiast afirmować ogólnie "jestem wystarczająco atrakcyjna", wspieraj się konkretnymi afirmacjami w tych obszarach, w których coś "doskwiera". Np. "jestem (wystarczająco) wysportowana/sprawna fizycznie", "zawsze jestem (wystarczająco) elegancko ubrana", albo "potrafię oczarować swoim wdziękiem". :-)
I ostatnia sprawa. Skoro słowo "wystarczająco" kojarzy Ci się z niedosytem, niepełnym zaspokojeniem, to zrezygnuj z używania tego słowa w afirmacjach tam gdzie nie ma potrzeby. A tam gdzie by się przydało zastąp je innym, które lepiej Ci się kojarzy. Mi się kojarzy "akuratnie", ale to słowo zdaje się wyszło z użytku na przełomie XIX i XX wieku. :-D
-
dr02d2u,
oj, przepraszam Cie, chyba Cie troszeczke wprowadzilam w blad...niechcacy(!)
Wiem, ze afirmacja "jestem dobra we wszystkim" jest zla,ja to napisalam w tym kontekscie, ze tak najchetniej bym to ujela, ale oczywiscie nie zbuduje w ten sposob afki...po prostu jest sporo rzeczy, w ktorych nie czuje sie dosc dobra.
Mojemu ojcu wybaczylam juz dawno, na pewno, na mysl o nim czuje glebokie wspolczucie i prosze czasem w myslach Boga zeby dal mu cieply, pelen milosci dom (przy najblizszym wcieleniu)Moze to naiwne..? jesli opowiadam o swoich relacjach z ojcem bez urazy w sercu, bez zalu, bez poczucia krzywdy, w ogole bez emocji, to chyba wybaczylam.... ale czy wybaczajac powinnam nagle odzyskac zdrowa samoocene? jesli przez tyle lat byla nadszarpywana glownie przez niego? moj ojciec na samym koncu swojej drogi zaczal okazywac mi cos takiego, ze czulam sie chciana, mile widziana, wazna...Teraz TO pamietam najbardziej.
"Siebie należy zaakceptować, polubić i pokochać. "
wiem, wiem... no staram sie :-)
Twoj post jest pelen racji - to na pewno :-)
-
Szukam jakiegoś porządnego dekretu na uwalnianie się od ślubowań nauczania innych, czekania aż inni osiągną poziom, odpowiedzialności za rozwój duchowy innych itd itp. i budowania na tym swojej wartości.
-
Szukam afirmacji na takie coś że boje się odpowiedzialności za coś co zrobiłem i unikam jej (głównie przed samym sobą, trzymam obraz w świadomości że jestem 'bez skazy' i takich rzeczy nie robie i nie jestem taki zły )
Nie przyznawanie się do tego, że ja jestem czegoś złego TWÓRCĄ.
Chciałbym dopuścić do swojej świadomości to "dzieło".
Nie chodzi mi tu jednak o poczucie winy
Wogóle jakaś uniwersalna afka też może być dobra na dopuszczenie do świadomości że nie jest się takim tylko i wyłącznie dobrym i 'porządnym'.
Czyli właściwie rozbicie 'pozytywnego' obrazu ale takiego jednak na fałszywych wyobrażeniach jeśli ktoś wie co mam na mysli.
-
Jestem w porządku (bezpieczny i niewinny) ze wszystkim co zrobiłem i stworzyłem.
-
dzięki Witek , to może być dobre...
Jestem bezpieczny, w porządku ze wszystkim co zrobiłem innym :)
-
czy ktoś ma pomysł na afirmacje na zdystansowanie się do siebie, świata, wlasnych wzorców i na skierowanie ku wnętrzu (wiekszy konkakt z wnetrzem)? będę wdzięczna.
-
Może któreś z tych:
Rezygnuję z przywiązania do moich emocji a wybieram/pozwalam sobie na wolność (od uzależnień).
Rezygnuję z przejmowania się sobą i światem a pozwalam sobie na zdrowy dystans.
Ja mam władzę nad swoim własnym życiem.
Ja jestem całkowicie bezpieczna ze swoimi emocjami.
Ja z łatwością uwalniam swoje negatywne emocje.
Potrafię zachować spokój w obliczu trudnych sytuacji ....
-
Boska istota we mnie jest silniejsza od wszelkich leków, oporów i przeszkód tego świata.
-
ania.82
Na lepszy kontakt ze swoją duszą polecam rebirthing. Może być nawet kilkanascie minut, jesli są trudności z godzinną sesją. Ponadto modlitwe w relaksie.
-
O, przypomniałem sobie sposób afirmowania znany mi wcześniej, który moge stosować kiedy zajdzie potrzeba, nawet cały czas, i który nie powoduje u mnie napięć tak jak poprzedni sposób, a raczej tylko uwalnia.
To leci tak: "Istnieję po to, żeby doświadczać...(i tu pozytyw np wolności od, czystości, doceniania itp itd)
-
Mariusz, fajna afka :)
Istnieję po to, żeby doświadczać radości. Nieustannie :))
-
Mariusz, świetne!!!
Istnięj, aby doświadczać tu, w tym świecie, wszystkiego co najwspanialsze, najkorzystniejsze, czego naprawdę chcę! :)
<Tak brzmi Nasz królewski edykt. ;)>
-
mi już nie działa na moje bloki :-(( bueeeee:-P
znaczy się miało to być remedium na pewne wywałki i daje częściowe rezultaty
-
Mariusz, świetne!!!
Istnięj, aby doświadczać tu, w tym świecie, wszystkiego co najwspanialsze, najkorzystniejsze, czego naprawdę chcę! :)
<Tak brzmi Nasz królewski edykt. ;)>
http://media.tumblr.com/tumblr_lzilefB5Ig1qi68z9.png
-
http://media.tumblr.com/tumblr_lzilefB5Ig1qi68z9.png
Wiemy, że pozornie niepotrzebnie zaznaczaliśmy iż jest to Nasz edykt. Naszym zamierzeniem było jedynie przypomnieć wszystkim krainom Nam podległym o wadze Naszych słów.
Tako rzecze Jego Majestat, Król Całego Kosmosu!
(Co Nam przypomnia: królewski prezent dla ciężko pracującego Księcia.... :D)
-
Wiemy, że pozornie niepotrzebnie zaznaczaliśmy iż jest to Nasz edykt. Naszym zamierzeniem było jedynie przypomnieć wszystkim krainom Nam podległym o wadze Naszych słów.
Tako rzecze Jego Majestat, Król Całego Kosmosu!
Król... może być tylko jeden. Hadouken! ;P
(Co Nam przypomnia: królewski prezent dla ciężko pracującego Księcia.... :D)
Hm, a jaki :)?
-
A przynajmniej takie było Nasze zamierzenie, gdy nagle zawiał wiatr i zwiał nasz prezent na Ziemię. Leciał tak pięknie, niczym motyl który dopiero otworzył skrzydła. Byliśmy poruszeni. Tak bardzo poruszeni że nawet przez myśl nie przeszło Nam, aby go złapać.
W każdym razie, ukulaj go kiedy już tam będziesz.
<dobra i koniec offtopa ;)>
-
Ok ;]
-
Przy dzisiejszym afirmowaniu stałej pracy natrafiłam na ciekawy mechanizm, a mianowicie Pś wyrzuciła mi 'że stała praca to dobrowolne zaprzęganie się w trybiki systemu, bycie jak inni, uśpienie ludzie i jest sprzeczne z moimi ideałami*' Próbowałam jakoś to ruszyć, ale nie znajduję niczego sensownego, aby tak w pełni moją Pś przekonać. Jak mówię sobie, że przecież to mi zapewni przetrwanie i nie jest niczym strasznym, to na trochę ugłaskuje podświadomość, ale jakoś nie czuję, aby była w pełni przekonana. Na pewnym poziomie odbieram to po prostu jako zagrożenie dla swojej ideowej integralności, i stąd rodzi się opór... Może ktoś miał podobnie, albo chociaż jest na tyle przepracowany, że umiałby doradzić, jak z tym pracować? Będę wdzięczna za wszystkie rady :)
*głównie hipisowsko-anarchistycznymi ;)
-
Czy ktoś z Was afirmował cos na krótkowzroczność i ma efekty?
Wydaje mi się, ze byl tu wątek o tym, mam rację? Dzieki
-
StArfire,
piszesz "mówię sobie, że przecież to mi zapewni przetrwanie i nie jest niczym strasznym". Użyte słowa ("przetrwanie", "nic strasznego") brzmią mało przekonująco i zachęcająco. :-)
Jeśli chcesz swoją podświadomość do czegoś przekonać powinnaś stworzyć "wizję" tego co chcesz. Ale nie taką w której będziesz się cieszyć że udaje Ci się "przetrwać" i pocieszasz się "że stała praca to nic strasznego". :-) W tej wizji, która ma być czymś co realnie możesz osiągnąć i zarazem chcesz osiągnąć, zawrzyj obraz tego jaką fajną masz pracę, jak jesteś z niej zadowolona, jak dziękujesz Bogu że masz taką fajną pracę, jak sensownie masz ułożony dzień, że dzięki temu wszystko toczy się naturalnym rytmem, i jakie korzyści finansowe z tego odnosisz. Jak dzięki pieniądzom podnosisz komfort swego życia (lepsze ubrania, wygodniejsze/ładniejsze meble, samochód, mieszkanie, itp.) Podświadomość za coś lepszego jest w stanie zrezygnować z tego czego się trzyma. Postaraj się więc znaleźć też takie korzyści, które przekonają podświadomość do tego że warto wejść w nową sytuację dla tych właśnie korzyści.
Nie wiem co dokładnie kryje się za Twoimi "hipisowsko-anarchistycznymi" przekonaniami, trudno mi więc ocenić na ile to może rodzić opór. W każdym razie można świadomie wejść w "trybiki systemu", pracować na etacie, dobrze zarabiać, być szanowanym, i co najważniejsze pozostając sobą ze swymi przekonaniami być inspiracją dla innych. W każdym razie Arystoteles kiedyś rzekł "amicus Plato, sed magis amica (est) veritas". Jeśli więc Twoje przekonania staną Ci kiedyś na drodze do szczęścia, to możesz wzorem Arystotelesa przedłożyć prawdę nad swe przekonania. :-)
-
dr02d2u:
Dzięki wielkie! Bardzo mnie zainspirowałeś :)
A co do ideałów: mam podobnie jak Tristen. Moja dusza tęskni za wolnością, za kreacją, za wyrażaniem siebie i robieniem czegoś, co by nadawało sens zarówno istnieniu mojemu jak i wzbogacało istnienie dusz wokól mnie :) Najchętniej to zapewne podróżowałabym po świecie i pstrykała fotki, robiła strony internetowe i animacje komputerowe ;} Także jakakolwiek forma narzucenia mi czegoś rodzi gdzieś we mnie opór... a z drugiej strony wiem, że nie jestem jeszcze w pełni otwarta na takiego 'dreamworka', a żyć przecież z czegoś trzeba...
-
robiła strony internetowe i animacje komputerowe ;}
OK, tak mowisz. A czy robisz cos w tym kierunku? Bo jesli nie zaczniesz sie uczyc teraz, to czy zaczniesz kiedy bedziesz miala prace i o 1/3 czasu mniej?
Fajnie ze ps sie powoluje na idealy, ale to bardziej wyglada na wymowke zeby nic nie zmieniac.
-
Lyndzik:
Nie robię. Myślę o tym, jak zarobić na swoje utrzyamnie, a nie siedzieć komuś na głowie :/ I tak, to są wymówki. Póki co bardzo uzasadnione :/
I know I suck at it...
-
Wymowka jest uzasadniona jesli cos robisz aby nie siedziec na glowie przez, powiezdmy, 12h dziennie. I jak teraz nie zaczniesz, to potem bedziesz musiala "odpoczac" po pracy, bo "mozg nie pracuje", albo bedziesz myslec jak miec wiecej pieniedzy, albo... no, masa rzeczy.
Znasz zasade odkladania na pozniej, kiedy to czlowiekowi sie wydaje ze teraz jest ta masa roznych problemow, ale w przyszlosci ich nie bedzie. I to sie nigdy nie sprawdza.
Poza tym: jesli zaczniesz robic cos swojego (kreatywnego! konsumpcja tu sie nie wlicza) to od razu dajesz podswiadomosci przedsmak przyszlosci. Wiesz ze juz pracujesz na cos fajnego, a nie tylko na to aby "jakos sie wpasowac", "jakos przetrwac." Jest po co zyc-- wiec i po co zarabiac :)
Edit:
Przynajmniej tak mi sie wydaje, sam to robie dopiero od kilku dni.
-
:)
-
Ułożyłem sobie afkę, która pomoże przestawić mi umysł na dostawanie odpowiedniej pracy, żeby nie myśleć o ciągłym braku.
"Już teraz z łatwością dostaje najlepszą dla mnie pracę w nieruchomościach – korzystną, przyjemną i satysfakcjonującą, ponieważ właśnie na to zasługuje."
Chciałbym skonsultować kilka rzeczy:
1) Nie jestem pewien czy nie zastąpić zwrotu "już teraz" zwrotem "zawsze" - chciałbym jednak tą pracę w najbliższym czasie dostać, więc chyba "już teraz" będzie się bardziej nadawać?
2) Napisałem "pracę w nieruchomościach" choć mam obecnie największą chrapkę na firmy deweloperskie (100% korzystności u Leszka wyszło). Nie chciałem się ograniczać, bo może nieco inna forma pracy w tej branży będzie dla mnie teraz lepsza, ale z drugiej strony nie wiem czy nie lepiej afka wyjdzie, jeśli będzie bardziej doprecyzowana?
3) Chciałem dopisać jeszcze jeden przymiotnik po myślniku czyli "dochodową" czy "dobrze płatną", ale trochę się boje że mam za duże opory przed dobrą kasą i przez ten jeden przymiotnik cała afka nie przebije się przez podświadome opory. Co o tym sądzicie? Chyba lepiej będzie się skupić najpierw na tym, ze w ogóle fajną pracę dostać, a dopiero potem szlifować kwestię zarobków?
4) Do osób które kojarzą z czym mam problemy - jakieś propozycje dodatków do tej afki? (kolejny przymiotnik?)
-
Clint,
"1) Nie jestem pewien czy nie zastąpić zwrotu "już teraz" zwrotem "zawsze" - chciałbym jednak tą pracę w najbliższym czasie dostać, więc chyba "już teraz" będzie się bardziej nadawać?"
a przyszlo mi do glowy : " od teraz juz zawsze z latwoscia dostaje...."
"Chyba lepiej będzie się skupić najpierw na tym, ze w ogóle fajną pracę dostać, a dopiero potem szlifować kwestię zarobków?"
ja bym ujela w afirmacji jednak kwestie zarobkow. Moze zamiast byc taki ostrozny, zszokuj troche podswiadmosc? Dodaj " swietnie platna", "rewelacyjnie dochodowa", " przewyzszajaca moje najsmielsze marzenia i oczekiwania pod kazdym wzgledem" (no ale to by na mnie podzialalo,a wiadomo ze kazdy jest inny)
-
Clint,
"bez wzgledu na stopien uzdrowienia tematu finansow, ta sfera zycia uklada mi sie doskonale"
albo:
" bez wzgledu na opory jakie odczuwam w sferze materialnej, z latwoscia otrzymuje BARDZO DOCHODOWA prace, moja podswiadomosc zezwala na to i akceptuje to -pomimo jakichkolwiek oporow."
-
Taki szok mi nic nie da, bo pś po prostu nie uwierzy - zbyt wiele innych wyobrażeń to będzie jeszcze blokować. Pamiętam jak rok temu mieliłem przez 3 miesiące medytacje na bezpieczeństwo finansowe i jakie opory za tym szły. Gdybym tak zrobił to bym tyle z tego miał, że po prostu by mi porządnie wywaliło, a ja nie miałbym czasu i możliwości żeby się tym wszystkim zająć w krótkim czasie. Na razie po prostu potrzebuje pracy, nawet gdyby to miałby być jakiś wyzysk, to zawsze będzie to krok do przodu i realne działanie, a dalej to się będzie już poprawiało to co jest.
Jednak tą kwestie pieniędzy jakoś muszę przemycić, bo mam obawy że w obecnej formie mnie pś będzie wkręcać w samą darmową robotę (niekończące się praktyki :P).
btw jak przeczytałem ostatnią afkę to mnie pś zapytała czy mam ją za głupią, jeśli uważam że tak naiwna próba przeskoczenia wszystkich swoich negatywnych wyobrażeń się powiedzie :D
-
No coz :-))
-
Po namyśle wpiszę chyba po prostu "dobrze płatną" - w moim umyśle dolna granica dobrze płatnej pracy to taka pensja, przy której może nie ma wielkiego szału, ale jest na tyle wysoka, aby nie było mowy o wyzysku. Tyle jeszcze powinno przejść.
-
Chyba zrezygnuje ze zwrotu "w nieruchomościach" i będę ogólnikowo afirmował pracę. W sumie aż tak mi nie zależy, żeby to była ta branża, bo jest kilka innych rzeczy, które też mógłbym robić, a z nieruchomościami się nastawiłem tak, żeby mieć czego się uczepić dla większego poczucia kontroli.
Wciąż mam taką tendencje, że jak znajdę jedno dobre rozwiązanie to się go desperacko chwytam i przestaje brać pod uwagę inne opcje. A przecież z moją wszechstronnością jest co najmniej kilka innych branż w których mógłbym się teraz odnaleźć.
-
Doradźcie, jaka afka pomoże na to ze pś nie chce się pracować, zarabiać? bo to nudne?
zarabiam bawiąc się przy masowaniu? (bo chce zarabiać na masażach)
mogę zarabiać i świetnie się przy tym bawić
opłaca mi się zarabiać pieniądze i świetnie się przy tym bawiąc
bo do zabawy,radości to pś pierwsza
To o tyle dziwne,ze ja masować bardzo lubię a pś się nie chce bo to trzeba jechać,coś zrobić itd malkontentka straszna z niej
i co na taką pomoże?
-
Lena, jakie emocje wzbudza w tobie zabawa?
Co wtedy odczuwasz?
Wypisz to sobie :)
Wypisz też sobie z czym kojarzy ci się praca, jakie emocje wzbudza, czego chcesz uniknąć nie pracując?.
Potem możesz stworzyć afki np. Dostrzegam, że dla mnie Leny praca jest .... i skojarzenia, które wyjdą przy zabawie, Dostrzegam, że praca daje mi .... itp.
A negatywy, które wyjdą przy pracy przerób na przeciwne pozytywne afki :)
-
Lena,
podpytaj podświadomość o co chodzi konkretnie, bo ten tekst "bo to nudne", wygląda jak wymówka. Skoro podświadomości się nie chce, to znaczy że albo widzi za mało korzyści w tym co chcesz robić i na czym zarabiać, albo się czegoś boi.
-
Boi się bo w sesji wyszło, że kiedyś zginęłam gdy dobrze prosperowałam i to chyba jako uzdrowicielka...i tu mam afkę:
Jestem bezpieczna gdy jestem bogata/zarabiam duże pieniądze.
Do tego pś ma jakieś chyba wielkopańskie przekonania: że o pieniądzach się nie rozmawia, że zarabianie pieniędzy jest poniżające...że po prostu mają być...- tyle że aktualnie nie żyję z funduszu powierniczego ;)
może na to drugie afka: Akceptuję, że samodzielnie mogę zarabiać pieniądze?
-
Lena,
Przede wszystkim skup się na korzyściach jakie będziesz miała samodzielnie zarabiając i świetnie prosperując. Jak podświadomość zacznie widzieć realne korzyści, zacznie cię wspierać w rozwoju prosperity, nawet jeśli będą jeszcze jakieś drobne lęki. Pokazuj sobie korzyści z tego, że pracujesz, że zarabiasz pieniądze, że jesteś samodzielna i niezależna. I jednocześnie ugruntuj poczucie niewinności i bycia w porządku wobec innych.
Ciekawe, czym sprowokowałaś (za co się czułaś winna?), że zostałaś zamordowana, jako dobrze prosperująca uzdrowicielka. Pewnie pś. się teraz wydaje, że bogactwo = śmierć. Masz prawo być bogata i zarabiać na tym co cię bawi, nawet jeśli miałabyś być jedyną masażystką jaką znasz, która zarabia 10.000 miesięcznie : ).
-
Ciekawe, czym sprowokowałaś (za co się czułaś winna?), że zostałaś zamordowana, jako dobrze prosperująca uzdrowicielka.
to chyba konkurencja męska mnie wygryzła ;) albo zazdrosny ex partner, dokładnie nie pamiętam. Relacje damsko-męskie również czekają na naprawę. Może ukarałam się bo pś ma przekonanie, że jako kobieta nie mogę być lepsza od mężczyzn...może o to chodziło.
Dziękuję za pomoc w sprawie afek :)
-
Jak myślicie, czy afirmacja:
"Od teraz moje dochody są wyższe niż moje wydatki." jest ok?
Bo afki w stylu "Starcza mi na wszystko, mam na wszystko" niestety nie działają u mnie prawidłowo...
-
Mnie przy takiej afce pś by pewnie ograniczała wydatki zamiast podnosić dochody, żeby się to zgadzało. Potem mogłoby dojść do sytuacji, gdzie chcesz kupić coś droższego, a tu pś uniemożliwia Ci zakup. :P
Mam wrażenie, że dobra afka to będzie taka, która będzie koncentrować się na rosnącym przepływie bogactwa, na poszerzaniu się Twoich możliwości wydawania pieniędzy, itd. - coś w tym stylu.
Może lepiej będzie to podzielić na dwa etapy? Najpierw byś sobie afirmowała wzrost bogactwa, to że masz coraz więcej, że płynie coraz więcej (tak aby pś ugruntowała się we wzroście w tej sferze życia), a dopiero potem afki na stan ostateczny bogactwa (zawsze mam nadmiar i te sprawy)
-
Clint, ciekawie zadziałała na mnie ta uwaga o obniżeniu wydatków. Ja się wręcz wewnętrznie ucieszyłam - o, to byłoby super! Niech się obniżą wydatki! :-D Szczególnie te, których nie chcę, do których czuje się zmuszona.
Uwaga, by afirmować też wzrost realnego bogactwa i obfitości jest bardzo dobra. :)
Dzięki!
-
Collin Sisson podał świetną afirmację w "Twoim Prawie do Bogactwa". Jest ona prosta jak drut, a brzmi: "Im więcej wydaję, tym więcej do mnie wraca". Z duchowego, jak i ekonomicznego punktu widzenia, ma bardzo głęboki sens i teoretyczne poparcie ;}
-
StArfire - "Im więcej wydaję, tym więcej do mnie wraca" - próbowałam ;) U mnie to nie działa w ten sposób.
Jeśli chodzi o "dawanie/obdarzanie z własnej woli" - wtedy tak, efekt jest, taki ogólny. Ale wydawanie pieniędzy, nie sprawia, ze więcej do mnie ich wraca :>
-
Asiu,
zadziałać może nieco inna, uściślona wersja tej afirmacji, np. "Każda złotówka, którą wydaję, wraca do mnie dziesięciokrotnie pomnożona w ciągu trzech miesięcy." Chyba sam ją zastosuję, żeby wykorzenić lęk przed wydawaniem. Miałem się za nią wziąć już dawno, ale się nie składało;)
-
Piotr,
Nie za duzo? Trzeba by chyba miec niezla kreacje, bo wtedy wystarczyloby tylko wydac 1000 zl i po 9 miesiacach byloby sie milionerem. Znasz kogos komu sie sprawdzilo?
-
Podałem przykładowe i dość ambitne proporcje, trzeba je dopasować wedle uznania:) Szczerze pisząc - nie pomnę, czy zaczerpnąłem tę afirmację od kogoś (możliwe, że coś podobnego znajduje się w "Psychologii robienia pieniędzy" Leszka, Orra i spółki - spróbuję to jeszcze zweryfikować), czy oryginalna brzmiała inaczej, a ja ją przekształciłem. Zawsze mi się podobała, jednak - tak jak pisałem - nie wypróbowałem jej, nikt mi znany również. Ale do odważnych świat należy^^
-
Oryginalne afirmacje przytoczone we wspomnianej publikacji przez Leonarda Orra brzmią:
"Każdy dolar, który wydaję, wraca do mnie pomnożony",
"Pieniądz, który wydaję, wraca do mnie zwielokrotniony".
-
Ja bym nie dodawał takich detali do afirmacji tego typu - ona służy po to, aby uwolnić się od lęku, że jak się wyda pieniądze to się nie będzie miało. Ona ma po prostu uwolnić od łączenia wydawania pieniędzy z uczuciem braku.
Bogactwo polega na swobodnym przepływie, a nie uregulowanych mnożnikach i ściśle określonych ramach czasowych. Przepływu tej energii nie da się wrzucić w tak ścisłe ramy, a wszelkie kreacje wyafirmowane w ten sposób w rzeczywistości będą niepotrzebną kontrolą, opartą tak naprawdę na poczuciu braku - a za tym też będą szły konkretne konsekwencje karmiczne w długim okresie.
Po za tym w tej afirmacji tak naprawdę nie chodzi o to, żeby każdy wydatek się zwracał pomnożony, bo gdyby brać to tak dosłownie, to robiąc regularnie nawet niewielkie zakupy z czasem miałbyś tyle pieniędzy, że już nawet nie wiedziałbyś co z nimi zrobić - a pozbyć byś się nie mógł, bo zaraz by było ich 10 razy tyle :D
A tak naprawdę nie chodzi o to, żeby wydatki bezpośrednio powodowały przychód. Chodzi o to, żeby wydatki były swobodnym przepływem i tak samo dochody, ale niezależnie od siebie. Po prostu wydajesz tyle ile chcesz, a w międzyczasie przychodzi do Ciebie tyle ile potrzebujesz. Kasa do Ciebie nie przychodzi dlatego, że wcześniej kupiłeś pralkę, ale dlatego że jesteś otwarty na przepływ bogactwa. Różnica wydaje się niewielka, ale jest niezwykle istotna.
-
No i jeszcze dodam, że sam koncept jest bez sensu - no bo jak chce sobie kupić mieszkanie to znaczy, że najpierw muszę kupić samochód, żeby mi potem ta kasa wróciła pomnożona?
No i po co mi 10 razy tego co wydałem? Ja potrzebuje, aby wtedy gdy chce wydać pieniądze, to żeby odpowiednia suma znalazła się w moim posiadaniu w odpowiednim czasie. Nie potrzebuje 10-krotności po tym, jak już wydam, ale odpowiedniej kwoty przed kolejnym wydatkiem.
Człowiek prawdziwie bogaty czuje się bogaty nawet gdy aktualnie nie ma imponujących funduszy, bo on wie że zawsze się pojawi to co potrzebne, gdy będzie potrzebne. Nie potrzebuje tego, aby jego wydatki zwracały się pomnożone w krótkim czasie, bo nie potrzebuje opierać swojego poczucia bezpieczeństwa finansowego w tego typu mechanizmach. Mu wystarczy, że dostaje tego czego chce, wtedy kiedy chce. Na co więc mu prewencyjne mnożenie kasy?
-
Clint:
Bardzo dobrze ujęte. Co jest najważniejsze tutaj, a czego być może nie zaznaczyłam, to to, aby mieć uczucie, że 'wydając' tak na prawdę nie tracimy, ale zyskujemy obustronnie, bo 1-my zyskujemy rzecz/usługę za wydane pieniądze, 2- osoba, która dostała pieniądze się bogaci, więc ona też zyska możliwość nabycia kolejnej rzeczy/usługi i tak w ramach wzajemnych połączeń wszystkie poszczególne ogniwa łańcucha będą zyskiwać (i prędzej czy później wróci to do nas, pomnożone bądź nie :)) Nie chodzi więc o dosłowną interpretację afirmacji, ale właśnie na skupienie się na poczuciu tego, iż wydając nie stajemy się biedniejsi, a bogatsi poprzez wspieranie kolektywnego bogactwa :)
-
Clint,
oczywiście, "bogactwo polega na swobodnym przepływie, a nie uregulowanych mnożnikach i ściśle określonych ramach czasowych", pełna zgoda. Taka uściślona afirmacja i wypracowany dzięki niej mechanizm może się na jakiś czas przydać, potem idzie się dalej, rezygnuje z tych ustalonych ram. Koncept nie jest bez sensu, bo stosowanie tej afirmacji nie oznacza przecież, że na tym mechanizmie ma się opierać cały przepływ pieniądza, to tylko jeden z elementów.
Myślę, że urzeczywistnienie boskiego bogactwa może przejawiać się w życiu bardzo różnie, dlatego też różne filozofie jego dotyczące mogą być równie dobre. Jeśli ktoś traktuje każdy wydatek jako inwestycję, która zwróci się z nawiązką, to nie ma w tym nic złego. Jeśli następnie dojdzie w ten sposób do takiej ilości kasy, że nie będzie wiedział, co robić z tym nadmiarem, to też w porządku. Wtedy może pomodlić się o inspirację:)
-
Czy moze mi ktos zasugerowac afke na to, ze moze mi sie zyc fajnie i w ogole niezaleznie od innych ludzi? Ze nie musze ich probowac zrozumiec, poznac, dostosowac, dogadac, oraz ze w moim zyciu moga panowac inne zasady (np. duchowe:) niz w ich?
Mysli mi sie na ten temat nie skladaja.
-
Może coś takiego: Mam prawo i możliwości swobodnego życia tak, jak tylko mam na to ochotę, niezależnie od tego jak żyją inni ludzie i co o tym wszystkim sądzą.
-
no bo jak chce sobie kupić mieszkanie to znaczy, że najpierw muszę kupić samochód, żeby mi potem ta kasa wróciła pomnożona?
Hm. A u mnie to jakoś zadziałało ;-)
Oczywiście o ile pamięta się o rzeczy "oczywistej": żeby pieniędzy nie "rozpuszczać" na bzdury tylko kupować rzeczy potrzebne czyli przybliżające nas do jakiegoś celu.
Samochód przed mieszkaniem? Cóż, jeśli dzięki niemu zarobię więcej, to pewnie, czemu nie!
BTW: dla osób, które nie wiedzą kiedy i co kupować polecam grę "Cashflow". Tam doskonale widać dlaczego kupowanie nowego jachtu na kredyt w dniu utraty pracy nie jest dobrym pomysłem ;-)
-
Lynd
Może - jestem niewinny i porządku kiedy nie probuję ich " zrozumiec, poznac, dostosowac się, dogadac",
jestem niewinny i w porządku ze w moim zyciu panują inne zasady (np. duchowe:) niz w ich.
-
'Taki jaki jestem, już teraz, jestem wystarczająco dobry, wartościowy i cenny, by realizować siebie niezależnie od opinii innych ludzi. To niewinne, w pełni bezpiecznie i w porządku, kiedy realizuję siebie bez oglądania się na innych. Dostrzegam realne korzyści z realizacji siebie takim, jakim na prawdę jestem. Moje zainteresowania, cele, potrzeby itp. są dla mnie ważne i bez poczucia winy mogą być realizowane, bo są cenne i wartościowe.' :)
-
Uff, dzieki wszystkim :) A najwiekszy toster dla Mariusza, za to ze... w sumie powtorzyl moje slowa, ale tak ze do mnie trafily.
Gdzies-tam zawsze liczylem, ze jak sie zaczne rozwijac to wreszcie bede sie w stanie tak porozumiewac z ludzmi jak oni ze soba nawzajem. Czyli tak na dobra sprawe ciagnelo mnie troche w dwie strony, bo jednak aby zrozumiec tych ludzi to oprocz terapii musialbym sobie duzo rzeczy powkrecac.
Teraz ps jest mocno zagubiona, bo "przieciez obiecales." Tylko ze, wlasnie, nic z tego dotychczas nie wyszlo, i raczej w tym wcieleniu wiele nie wyjdzie ;)
-
Pytanie: co takie porozumienie 'z ludźmi' miało Ci gwarantować; innymi słowy: co pś chciała przez to osiągnąć. Jak zobaczy, że np. akceptację i zrozumienie można osiagać innymi metodami to odpuści sobie poczucie zawiedzenia i niespełnienia wywołane brakiem tego kontaktu i zniknie to wewnętrzne rozdarcie.
-
Ba, to mi mialo zagwarantowac zlote gory :D
-
Myślę, że trzeba tu powybaczać różne zaszłości ludziskom, zniewalanie, zawiedzenie, oszukiwanie...
-
Od dłuższego czasu nie szło mi pisanie afirmacji. Próbowałam różnych i jakoś nie było na nie odzewu. Cieszę się bo wreszcie odnalazłam taką która jest odpowiednia na ten moment dla mnie.
Brzmi ona- ja … akceptuję to że się boję.
Dzięki niej zrozumiałam że ja siebie na wewnętrznym poziomie widzę jako lęk i z tego powodu siebie nie akceptuję i odrzucam.
-
Inga
Świetna afirmacja :)
Poczuj się bezpiecznie ze swoimi lękami.
-
Mam pytanie, jak ułożyć afirmację odnośnie nie uznawania materii/ziemi jako swojej ?
-
Moje miejsce jest tu gdzie jestem. Ziemia/materia potrafi być dla mnie właściwym miejscem
-
dziękuję :)
-
Nie wiem jak ulozyc afirmacje zeby zniwelowac pewne zjawisko ktore ma miejsce czesto w moim zyciu. Zauwazylam, ze czesto tam gdzie sie pojawiam i sa tam mezczyzni, to zawsze trafiam na takich ktorzy klna jak szewc. Zawsze mnie to draznilo ale dopiero niedawno zauwazylam, ze to nienormalne. Nawet ci ktorzy normalnie nie klna - przy mnie im sie "wymsknie" - to tym skromniejszym. A ci ktorzy od czasu do czasu przeklinaja, przy mnie po prostu az "plyna". Co ja mam takiego w sobie? W moim domu sie nie przeklinalo wcale. Brzydkie slowa byly zakazane. Dodatkowo jak mijam na ulicy mezczyzn, to oni czesto spluwaja. Nie ze na moj widok :-) ale dlaczego zawsze jestem swiadkiem takich scen. To budzi we mnie obrzydzenie i czuje sie tak jakby to na moj widok spluwali a jak przy mnie przeklinaja to czuje sie jak kubel na smieci. Czym ja prowokuje ich? Juz tyle razy probowalam to rozgyzc, ale nic mi sensownego z tego nie wychodzilo i zostawialam temat. Ale jest niestety coraz gorzej Jest to dziwne tym bardziej ze moja samoocena jednak troche tam sie podniosla przez ostatnie powiedzmy 10 lat, a tu takie cos. Moze moglby mi ktos jakos pomoc, cos podpowiedziec? Jeszcze dodam ze nawet moj maz zaczal przeklinac choc on wie ze ja tego nie lubie i sie stara hamowac ale slabo mu to wychodzi...zawsze cos znajdzie na swoje wytlumaczenie. Zreszta kiedys to bylo sporadycznie a teraz...i to spluwanie przechodniow. Brrr! Jak mam sie ratowac i od jakiej strony to ugryzc? Moze oni sa dla mnie jakims odbiciem, ze niby nie lubie siebie...Ale czy na pewno to TO? skoro samoocene mam lepsza to chyba jednak bardziej niz kiedys lubie siebie. Jednak przeklinanie jest najgorsze dla mnie do zniesienia. Sama niestety tez przeklinam jak sie zdenerwuje ale bez przesady. Czuje po prostu ze to co sie dzieje wokol mnie MA jakas przyczyne tylko nie wiem jaka... Moze przyjdzie cos komus do glowy? PLIS!!!!
-
Można by spróbować modlitw o oczyszczenie intencji i całego stosunku dot. przeklinania no i o uwolnienie od prowokowanie do tego by przeklinano. Może się rozjaśni.
-
Boze ja juz zaczynalam myslec ze to nie do ruszenia jest, w tym sensie ze to przeklinanie to jest dopiero gdzies piata warstwa pod czyms tam, niewiadomo czym. A Ty Witek to przedstawiasz tak prosto...pierwsze co to poczulam ulge..Bede tak robic.
-
Amelka
Może afirmacja:
Wzbudzam w mężczyznach delikatność, szacunek, spokój, miłość, przyjazne zachowania.
Chociaż przydało by się najpierw oczyścić podświadomość z tych wzorców, które prowokują.
-
Sylwia,
swietna afirmacja, te jej slowa niby zwyczajne, ale tak duze zrobily na mnie wrazenie. Od razu widac, ze w tym miejscu boli. Jestem Ci bardzo wdzieczna za tego posta :-)
-
Amelcia,
a moze sprobuj olewac to wszystko, odciac sie po prostu..... kiedy widzisz, ze ktos pluje myslisz .....na und ???!!!! das geht mich nicht an !!!
Jak jest swinia to sie zachowuje jak swinia .....i przejsc z tym do porzadku dziennego, przeciez oni nie pluja na Ciebie, albo w Twoim domu. Na ulicy nie jestes sama ....to nie Ty jestes powodem takiego zachowania.
Jesli ktos klnie przy Tobie to radzilabym Ci " zabic go wzrokiem, zmrozic, albo nie dac sie sprowokowac do reakcji ". Ale ogolnie afirmowac + przelamac sie i nie zastanawiac sie ......moze jak zlekcewazysz to zjawisko...sama odczujesz poprawe?
Powodzenia :)
-
Amelka
Jest tak, że w większości przypadków można asertywnie zwrócić uwagę komuś przeklinającemu.
Myślę, że to przeklinanie ma przyczynę w Twoich nerwach, które musisz uwolnić. Ja też miałem dokładnie tak jak piszesz. Zacząłem się przyglądać w jaki sposób ja ich do tego prowokuję. Okazało się, że oni przeklinają z powodu złosci, wkurzenia, pretensji do innych ludzi i nieakceptacji sytuacji.
I nad tymi problemami pracowałem u siebie. Kiedy zacząłem uwalniać to ludzi automatycznie przestawali przeklinać. Oczywiście to trochę potrwa, bo to jest proces.
Póki co trzeba im w jasny i zdecydowany sposób zwracać uwagę, że Ci to nie odpowiada i się na to nie godzisz.
-
Jolka,Mateusz,
Jolka,
z tym pluciem...to sie juz teraz dosc rzadko zdarza i ja wiem ze nie ja jestem powodem tego, ale mam takie odczucie, a to o czyms swiadczy. Zreszta sama powiedz ile razy w zyciu zdarzylo sie, zeby jakis facet przy Tobie splunal? Raz? Dwa razy? wcale? No wlasnie, a u mnie to nawet kilka razy na miesiac sie zdarzalo. Jak bylam nastolatka, albo podlotkiem...juz wtedy zaczelam to zauwazac, faceci mijali mnie i spluwali doslownie metr przede mna, choc nawet na mnie nie spojrzeli. Przypadek? no watpie...Najgorsze jest to, jak ja sie wtedy czuje, nawet nie chce tego konkretnie nazywac. To znaczy ja tego juz nie przezywam "jak zaba roztopy", ale wiem z czym to ma zwiazek mniej wiecej i wiem ze to jest znak dla mnie ze cos nie gra w temacie kobieta-mezczyzna. Traktuje to teraz jak wskazowke, a na uczucia jakie to we mnie budzi ( konkretnie: obrzydzenie do siebie )patrze z dystansem. Co nie znaczy ze moze tak zostac - przeszkadza mi to i chce dotrzec do przyczyny.
A przeklinanie...zwracanie uwagi slowne nic nie daje, zreszta bylabym hipokrytka bo sama klne. Oczywiscie rzadziej i mniej. Zmrozic wzrokiem nie potrafie :-) dyplomacja slabo mi wychodzi. Mateusz pisze, zeby asertywnie zwrocic uwage...tez na to wpadlam :-) ale to nie skutkuje. Moj maz na przyklad mowi, ze jemu tak doskwiera to, ze nie ma sie komu wygadac ( my ze soba bardzo duzo gadamy ale mamy tez potrzebe osobnych przestrzeni, on meskiej a ja kobiecej - o co tutaj jest trudno..) i dlatego klnie, i ze rozumie to ze mi sie to nie podoba, ale on inaczej nie potrafi bo eksploduje. Czasem potrafi tez od razu przeprosic jak sie tak wyrazi brzydko. Ale za chwile znowu to samo...Moj maz jest swietnym czlowiekiem, wielkodusznym i wspanialomyslnym, pelnym szacunku dla mnie,wesolym. Ale czlowiekiem...kazdy musi miec w koncu jakas wade :-) Ale kiedys naprawde byla to rzadkosc - dodam ze i u mnie wowczas byl o wiele wiekszy wewnetrzny spokoj, wypracowany afirmacjami i modlitwami...ale wkrecalam sie w realia tego swiata tutaj i nie mialam kompletnie czasu...zeby nawet isc sobie buty kupic, a co dopiero do afek usiasc...i tak powoli, powoli, rozjezdzala sie harmonia we mnie i wokol mnie. Ja tez go rozumiem, bo mam podobne reakcje, na pewno rzadziej i o mniejszym nasileniu, moze z racji plci ( mniej testosteronu ). Skoro ja tez klne, to przeciez nie moge mu wypominac wciaz. Musialabym poswiecic przykladem. A ja mam takiego nerwa czasem!i to slychac, niestety. Klnac, czuje sie zle jako kobieta. W ogole to tak niszczy harmonie wewnetrzna i zewnetrzna ze szok. Musze znalezc jakies rozwiazanie. To co pisze Mateusz, przemawia do mnie, i to bardzo. Dzieki Mateusz. Dzieki Joluniu.
-
A w zeszlym roku bylam w sanatorium, sama, i jedynymi mlodymi ludzmi tam bylo malzenstwo w moim wieku, a klneli!!!!!! To moj malzonek i ja to malutkie pikusie przy nich. No i sie spedzalo troche czasu razem, w koncu do Polski przyjechalam, pogadac chcialam. Nawet bylo fajnie...ale to przeklinanie juz nie bylo takie fajne, ja nawet zartowalam do nich, ze mi uszy wiedna, a oni sie smiali...weseli byli to i troche mnie do nich ciagnelo, babcie tam tylko narzekaly,a ile mozna siedziec w pokoju nad afkami :-) Ale to mi tez dalo do myslenia - ze akurat na takich klnacych trafilam.
Poza tym moja kotka stala sie krzykaczem i wymusza furiackim miauczeniem jedzenie, zeby ja wypuscic na dwor...a przez tyle lat byla spokojniutka i milutka. Taka sytuacja trwa od jakiegos roku... Nastepny "przypadek" - mam strasznie nerwowa sasiadke, wrecz furiatke i moim zdaniem powinna sie leczyc. Sciana drzy doslownie. A dziecko kolejnego mojego sasiada to histeryk typowy, kilka razy dziennie sa jazdy, regularnie. Jak na to wszystko sie spojrzy...Zrobie tak jak pisze Mateusz, zajme sie uzdrawianiem swoich nerwow...moze sasiadki sie od razu nie wyprowadza, ale najwazniejsza jest dla mnie harmonia w domciu :-)
-
Amelka
No własnie, czytając Twoje ostatnie posty okazuje się, że jest nerwowo ze wszystkich stron :)
A jeśli u siebie uzdrowisz te problemy, uwolnisz te lęki, to ludzie będą się zachowywać inaczej. Nawet wściekła sąsiadka wcale nie musi sie wyprowadzać. Ci sami ludzie zmienią wobec Ciebie/przy Tobie swoje zachowanie.
-
Ja mam podobny problem.
Wszyscy wokół klną, wrzeszczą i palą i w pracy i w domu.
W pracy nie pozwalam im palić w moim pomieszczeniu i przy mnie przeklinać. W domu się nie da, bo robią to sąsiedzi oraz młodzi którzy mają miejsce spotkań pod moimi oknami.
Jest we mnie trochę przyczyn ale na razie nie dam rady tego zmienić bo to są duże sprawy.
-
Mi się zdarza samej klnąć, gdy chcę podkreślić stopień problemu, jakiejś emocjonującej sytuacji. Nauczyłam się tego z domu - to zupełnie tak jak z automatycznym " o jezu","o boże", to się wyrywa szybciej niż zdążę się nad tym zastanowić :)
-
Mateusz,
dziekuje Ci pochyliles sie troche nad moim problemem do rozwiazania :-) dodales mi otuchy i w ogole jakos tak odetchnelam.
W ogole jestem wdzieczna Wam wszystkim ze tak fajnie zareagowaliscie, tak po ludzku. Ja myslalam ze co ze mnie za rozwojowiec ( przeklinajacy i nerwowy ) i ze w ogole nie pasuje do tego forum. Pokazalam Wam swoja druga twarz a wy okazaliscie sie tacy pelni wsparcia. Wstydzilam sie a teraz caly wstyd wyparowal i czuje DZIEKI WAM wieksza akceptacje dla samej siebie. Dziekuje z calego serca!
-
Ja miałam to samo, głośnych i klnących i śmierdzących sąsiadów przez tyle lat, w sumie modlitwy o uwolnienie od przyczyn klnięcia i hałasu nie dawały rezultatów. Ja sama klnę od dziecka, hamuję się, ale jak się wkurzę to nie umiem się opanować i nie wiem, jak się uwolnić od wzorców i przymusów klnięcia i nienawiści, wpadam jakby w trans klnięcia (ojciec i jego teściowa klęli jak szewcy). Palenie rzuciłam 13 lat temu, a nadal przyciągam palących. Teraz mam lepiej, bo wyjechałam do pracy na 3 miesiące, miejscowość przepiękna, spokojna, kurort z basenami termalnymi, w pracy palą, ale to są tylko 2 przerwy, więc można wytrzymać. Mam sama pokój i spokój, nie licząc wentylatora z garażu, ale wolę to, niż okna na stronę knajpy i placu z orkiestrą. Czyli modlitwy zadziałały, nawet w dużym stopniu. Gdyby nie ta ciężka praca, byłoby super :)
Jakby ktoś rzucił pomysł modlitwy i afirmacji,żeby skutecznie i trwale wyeliminować wzorce hałasu, przeklinania i w ogóle zaniżania wibracji, żebym jak wrócę miała słynny radosny spokój na czakrze 3 oka :)
Gruss Gott aus Bayern :)
-
U mnie to klnięcie i palenie i zaniżanie wibracji jest pozostałością m.in. z obozu koncentracyjnego, ale ile lat może coś takiego się ciągnąć? Mam pytanie do osób, które odreagowywały tamte wydarzenia- czy udało się Wam skutecznie uwolnić od wzorców ciężkiej i niskopłatnej pracy, zadymiania, hałasu, itp itd? I jak długo to trwało?
Ja pracuję nad tym co jakiś czas, nie stale, bo by zwariował, ale już z 7 lat. I dalej to mocno trzyma. Przyciągam jeszcze chamów, palących, już coraz mniej, bo zaczęłam oczyszczać intencje wobec ludzi, otoczenia, i skupiać się na pozytywach. Ale czuję wewnętrznie, że to we mnie jeszcze siedzi głęboko, ten cały niskowibracyjny brud.
Może go zmyję na termach, po 18.00 jest zniżka na 6,50 euro, baseny super.
-
Widzę że więcej osób ma ten problem.
U mnie jednym z powodów jest przymus oczyszczania świata, ludzi z brudów energetycznych. A wynika to z lęków. Bo jak oczyszczę świat ze zła to bedę się mogła poczuć bezpiecznie. Niestety to oczyszczanie wygląda tak że ja te syfy wchłaniam.
-
Amelko,
ciesze sie, ze juz troszke Ci lepiej. Mysle, ze u Ciebie moze pojawiac sie przejsciowo jakis wrzozec i mozliwe, ze to sie zlozylo u Ciebie. Jak moglas myslec, ze tutaj nie pasujesz. Jakby wszyscy tutaj byli swieci ...to by bylo nudno ha ha.
Kazdy ma balast i kazdy nerwy...ale wszyscy jestesmy ludzmi i wszystko co ludzkie nie jest nam obce.
My z mezem jak zamieszkalimy razem to bylo pasmo niekonczacych sie problemow, ktore sie pietrzyly niesamowicie. Nie chce tu pisac szczegolow ale w zimie nie mieslismy ogrzewania i grzalismy sie przy grzejniczkach KRASS !!! Jeju jacy bylismy ciemni- myslelismy, ze wszyscy sa przeceiw nam. Potem sie cos zmienilo i zaczelam sie rozwijac intensywnie i wszystkie problemy sie rozproszyly.
Teraz jak moj maz panikarz wpada w panike to ja sie smieje....zobaczycz wszystko bedzie dobrze.....troche zaufania do swiata .... i zawsze dziala.
U Ciebie tez zadziala....mozesz sprobowac modlitwy Pani Ani Atras:
Modlitwa wewnętrznej wolności
Ja..., już teraz jestem gotowa na to, aby dokonało się oczyszczenie wszystkich moich, negatywnych intencji, które jeszcze na siłę starają się zatrzymać przy mnie energię, wszelkiego rodzaju i pochodzenia istot, dusz inkarnujących w ciałach i tych, które trzymam energią wspomnień. Już jestem gotowa na to, aby dokonało się uzdrowienie każdej relacji, która oparta jest na
Zwracam wolność od siebie każdej istocie, każdej duszy, którą kiedykolwiek uwiązałam do mojej duszy, którą kiedykolwiek zmusiłam do tworzenia kultu na mój temat lub którą zniewoliłam w jakikolwiek sposób, emocją, czynem lub wpływem energetycznym. Zwracam wolność każdej energii we wszechświecie i sobie od tej energii, gdyż wyrażam pełną gotowość na porozumienie, oparte na wewnętrznej wolności, czystych intencjach z poziomu mojej najwyższej Jaźni.
Niech dokona się we mnie pełne oczyszczenie, w obszarach wszystkich moich wspomnień karmicznych, w każdej z przestrzeni mojej duszy, która jest obciążona jeszcze energiami chęci kontrolowania kogokolwiek lub czucia się zależną od kogokolwiek.
Niech oczyszczona przestrzeń mojej duszy, wypełni się czystą, boską świadomością. Niech czysta świadomość wewnętrznej wolności przejawi się w moim działaniu, w każdym moim czynie, w każdej z postaw, którą przyjmuję i przyjmę w przyszłości, a także w odniesieniu do każdej postawy, którą przyjęłam nieświadomie w przeszłości karmicznej. Niech świadomość, płynąca z poziomu mojej wyższej Jaźni, stanie się świadomością w obszarze zamieszkania mojej duszy w ciele fizycznym, w moim obecnym, poziomie częstotliwości inkarnacyjnej. Niech cały wszechświat pomoże mi w przejawianiu wewnętrznej, świadomej wolności od i w stosunku do innych dusz i istot duchowych. Niech przypłynie w taki sposób uformowana inspiracja, abym dokonała tego w sposób najprzyjemniejszy dla mnie mojego otoczenia, a inspiracja, która popłynie dalej, niech stanie się źródłem wspaniałego natchnienia dla innych dusz i całego wszechświata.
Niech tak się stanie.
-
Jeden z rozwojowców opowiadał mi, że ma bardzo silne wzorce DDA i jak mu zaczęły wywalać i mieszać, to w pracy akurat były roszady i przydzielono mu zajęcie wśród samych DDD-owców, pijaków i przeklętników. Nie wiem dokładnie, ale chyba już z tego wyszedł, bo to były jakieś czasowe podmiany wśród pracowników fizycznych.
-
Jolu,
:-)
dziekuje za ta modlitwe, wlasnie jakies 2 dni temu zainteresowalam sie modlitwami Ani Atras :-)
Mateusz
niezle
:-)
-
Czy afka o treści- Uwalniam się całkowicie od relacji z X. i wszelkich jej skutków we mnie- jest ok ?
-
A ja sobie piszę afirmacje od 2 dni - fajna kombinacja i zaczyna mi się w życiu przejaśniać. Czuję się spokojniejsza i bardziej radosna. Pouzdrawiałam sobie z pomocą eft to co szybko wyszło w reakcji na pisanie :)))
"Wiem co mam robić i jak ma wyglądać moje życie"
"Opłaca mi się myśleć pozytywnie o sobie i swoim życiu"
-
Hmm.. to zależy:)
w zasadzie nie do końca, bo ukrócenie relacji jest kwestią decyzji, za którą idzie uwolnienie od skutków. Może "uwalniam się od przymusu trwania w relacji z ..." ?
-
Witek
Kurde, jednak zle sformułowałam tę afirmację :/ Relacji jako takiej już nie ma- totalnie zero kontaktu z osobą X. Chodzi mi o uwolnienie się od emocji, zranienia i niespełnionych pragnień związanych z tą osobą. Chyba jednak afirmacja nie załatwi sprawy, bo to zbyt kompleksowy problem :(
-
Black
fajne afki
-
Indirka,
od siebie dodam
wybaczenie wszystkiego+pozwolenie by się zadzialo ND bez względu na opory wszystkich kiedykolwiek uczestniczących w tej relacji łącznie z Tobą:)Dasz radę, a ja wspieram:)
-
Iustitia
Dziękuję :)))) Czasem potrzebuję takich właśnie konkretnych wskazówek, bo teraz jakoś nie ogarniam i nie wiem, dlaczego. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam tak bezsilna wobec siebie samej i swoich emocji. Zawsze sobie radziłam, a teraz cały czas dupa i dupa :D
Dziękuję Ci za radę i wsparcie :*
-
Indra,
na pewno dasz radę, trzymam kciuki.;)
-
dziękuję :) prędzej, czy pózniej dam radę- nie mam za bardzo wyjścia ;) ale fajnie, że jest wsparcie! :*
-
BlackRose
z nieba mi spadłaś z tymi afkami!!!
dziękuję ci bardzo ,że chciało ci się je napisać
no dawno mnie tak nic nie trzepnęło jak te afki,których potrzebuję a się bujałam ,żeby wymyślić sensownego coś:)
-
Kaśka :)))
fajnie, że mogłam pomóc. Mnie też one ruszają. Tak się kręcę bez rozwiązań w życiu, a dzięki nim zaczynam wychodzić z marazmu.
-
no to podobne dylematy mamy odnośnie życia
oby szybko i łagodnie ci się oczyściło!
-
Również Ci życzę powodzenia :)))
u mnie ten marazm związany jest z masą wątpliwości co do życia, tego co mam robić. A nawet jeżeli już wiem, to brakuje mi na to pieniędzy. Pozostaje więc jakaś nieprzytomność i czekanie na cud. Afki i sesje są niezastapione przy takim zastoju. Od dwóch miesięcy nic się prawie nie dzieje, przeżywam tylko przeszłość, ucze się życia od podstaw - tzn dbania o siebie, gotowania, sprzątania. Doceniam to, szkoda tylko że temat pracy...dobrej pracy z pasją pozostaje nierozwiązany ;p
-
Co myslicie o takiej afirmacji:
Ja.......,z Boza pomoca codziennie spotykam ludzi,ktorzy chetnie mi pomagaja.
Chodzi tu abym przeafirmowala takie moje podejscie do zycia :wszystko sama.Takie ogolne zamnkniecie sie na pomoc innych,nadmierna niezaleznosc.
-
To wszystko zależy od tego, jak Twoja podświadomość tą afkę rozumie, każdy w końcu odbiera inaczej.
Ja bym wybrała opcję: Codziennie z Bożą pomocą pozwalam sobie otworzyć się na przyjmowanie pomocy i wsparcia od innych.
Może to trochę kulawe, ale zawiera element, że sobie pozwalasz.
W Twojej afce pojawia się tylko to, ze spotykasz takich ludzi i fajnie. Ale jeżeli nie będziesz na ich pomoc otwarta, nie będziesz umiała jej przyjąć to problem nie zmieni się.
-
Indra
Wlasnie,ten element POZWALAM SOBIE tez jest bardzo wazny u mnie bo moge spotykac ludzi,ktorzy chca mi pomagac a ja tej pomocy nie przyjme.To jest w sumie moj najwiekszy problem-nie umiem przyjmowac.Nie ma u mnie tej rownowagii,bo jestem przyzwyczajona tylko do dawania:(
-
" POZWALAM SOBIE przyjmować :)))))"
"Z łatwością i lekkością uczę się przyjmować pomoc i wsparcie od innych"
" Jestem całkowicie bezpieczna i w porządku, kiedy przyjmuję pomoc od innych"
-
Indra
:))
-
Mam pytanie odnośnie afirmacji przebaczenia. Jeżeli pracuję z jakąś ogólną afką np. "Przebaczam sobie, że krytykowałem siebie" i zaczynają wychodzić konkretne rzeczy za co, to czy wtedy przebaczać tą konkretną rzecz i jak już się przebaczy to wrócić do ogólnej. Czy robić je razem. Mam jakieś wątpliwości, bo z jednej strony wydaje mi się, że warto było pracować z nimi razem, no bo dotyczą jednego temat, a z drugiej strony czasem zbyt dużo rzeczy ruszają na raz. Jak to zrobić dobrze i skutecznie?
-
Michał przebaczenie to jedno, ale za tym ma isć pozytyw. Wiec wybaczaj sobie ogolnie, powtarzające się wątki szczegołowo ale dodaj np."jestem wolny od ktytykowania i daję sobie innym coraz więcej miłości, ciepla, radości, szczęścia, etc
-
Yo
Napisałem dekret i chcialbym żebyście sprawdzili czy poprawnie napisałem.
Wkleje go tu.
Nie wiedziałem tylko gdzie wplątać poszczególne zdania by fajne ze sobą się zgrały
DoktorX's Shock Therapy ( DST )
Ja Doktor, mam prawo żyć.
Jestem wporządku...
Ja Doktor mam prawo czuć się swobodnie i komfortowo w obecności ojca i innych ludzi.
Mam prawo być sobą i tylko sobą ...
Odrzucam chore poczucie winy za to że nie spełniam oczekiwań ojca.
W zamian za to pozwalam sobie na swobodę i pełen luz w obecności ojca.
Mam prawo być sobą w obecności ojca i innych ludzi.
Mam prawo akceptować się takiego jakim jestem, bez względu jakie mam na tą chwilę wady i ograniczenia.
Mogę czuć się bezpiecznie i wporządku nawet gdy ojciec widzi moje wady i słabości.
Jestem wporzadku, nawet gdy popełniam błędy.
Ja Doktor jestem wartościowym i cennym facetem bez względu na to co myśli o mnie ojciec.
Ja Doktor dla siebie samego jestem ważniejszy od ojca.
Dla samego siebie jestem ważniejszy od innych ludzi.
Jestem wporządku nawet gdy popełniam błędy.
Ja Doktor mam prawo szanować siebie i swoje potrzeby bezwzględu na zachowanie ojca
Ja Doktor mam prawo szanować siebie i swoje potrzeby niezależnie od presji i oczekiwań ojca wobec mnie.
Wybaczam sobie że ulegałem presjom ojca.
Bez względu na oczekiwania ojca, mam prawo być sobą i czuć się z tym dobrze i komfortowo.
Jestem wartościowy i cenny niezależnie od presji i oczekiwań ojca.
Ja Doktor potrafię dostrzegać i doceniać swoją wartość w obecności ojca
Potrafię zachować jasność umysłu, trzeźwość i przytomność w obecności ojca i osób podobnych.
Zasługuje na szacunek.
Odpuszczam ojcu jego zaślepienie i przyjmuje od teraz ochronę mojej cudownej i wyjątkowej osoby przed jego jakim kolwiek wpływem.
Od teraz szanuje i doceniam samego siebie bez względu na wszystko.
Wszelkie sugestie mile widziane. Może coś trzeba będzie jeszcze dodać
Dzięki :)
-
Wszelkie "wybaczam" zamień na "przebaczam" - bo wybaczać to można nawet milion lat, a przebaczanie to pewien skończony akt.
-
Ok. A dekret ogólnie wporządku ?
Ciągle czekam na wszelkie od was sugestie do zmiany.
-
Ja bym jeszcze dorzuciła do dekretu parę afirmacji na temat miłości np:
Ja ..... kocham siebie, takiego jakim jestem.
Kocham siebie niezależnie od oczekiwań i opinii mojego ojca.
Ja ...... zasługuję na miłość innych, taki jaki jestem.
Zasługuję by być chciany i kochany, taki jaki jestem.
I jeszcze te.....
Znam swoją REALNĄ, PRAWDZIWĄ wartość dlatego jestem całkowicie niezależny od tego co myśli i mówi mój ojciec na mój temat. Pozwalam ojcu żyć tak, jak ma na to ochotę i jestem z tym bezpieczny i w porządku. Pozwalam sobie życ tak, jak mam na to ochotę i jestem z tym bezpieczny i w porządku wobec ojca.
-
I wyrzuć wyrażenie "chore" z "chore poczucie winy", bo to ocena.
-
Wszelkie "wybaczam" zamień na "przebaczam" - bo wybaczać to można nawet milion lat, a przebaczanie to pewien skończony akt.
Aż zajrzałam do słownika i spytałam językoznawcę, bo może przez lata działało coś co nie powinno, gdy moja podświadomość lepiej rozumie wybaczanie;)
Nie ma różnicy między wybaczam i przebaczam, są synonimami, równoznaczne pod względem czasowym - to dwa słowa na to samo. Kwestia rozumienia przez podświadomość.
Wg mnie najlepiej pracować z "wybaczam/przebaczam i odpuszczam całkowicie" - wtedy podświadomość najszybciej przepracowuje temat, bo rozumie czym jest wybaczanie/przebaczanie.
Wybaczyć/przebaczyć: darowanie urazy, winy, krzywdy, błędów;
duchowo: całkowite odpuszczenie pamięci emocjonalnej w sobie, zaprzestanie obwiniania, osądzania, akceptacja przeszłości tak jaka była, odczucie zrozumienia i akceptacji.
-
Co do samych słów...
Moja podświadomość też lepiej reaguje na słowo wybaczam. Na początku używałem słowa przebaczam; działało, ale tak częściowo. Kiedy zacząłem robić medytację na czakramach zorientowałem się, że lepiej byłoby użyć słowa- wybaczam, i od razu poczułem pełniejszą reakcję.
-
Dzięki za sugestie.
Jutro nagrywamy z rana.
Zrobie kilka dodatkowych podobnych zdań żeby było jak najwięcej skojarzeń np. przebaczam / wybaczam / odpuszczam
Niechce mi sie pisać afirmacji. Mam zamiar słuchać tego dekretu z 50 razy jak dam rade. Pewnie niektóre zdania będą niewygodne i nudne po kilku dniach i trzeba będzie nagrywać na bieżąco nowe.
-
Sukces w pracy z afirmacjami/dekretami osiąga się raczej dzięki systematyczności i długotrwałej pracy niż poprzez zarzucenie sobie dużej ilości w krótkim czasie - to bywa że pomaga, ale będąc raczej dodatkiem do systematycznej i cierpliwej pracy z tematem.
-
Karina
I wyrzuć wyrażenie "chore" z "chore poczucie winy", bo to ocena.
Moze i masz racje ze to ocena; piszac przystanelam nad tym slowem, przyznaje :-) i w pierwszym odruchu tez chcialam je wyrzucic. Zostawilam je jednak bo moim zdaniem oddzialuje na podswiadomosc w ten sposob, ze PODKRESLA nonsensownosc poczucia winy i zmusza wrecz do odruchowego usuniecia go. To slowko "chore" mialo wzmocnic przekaz, dac kopa. Jak ktos mowi do mnie "dlaczego sie obwiniasz?przeciez to chore" - to juz jestem na MAXA przekonana ze nie powinnam czuc sie winna i puszczam to z pierwszym wydechem :-). No ale to w moim przypadku tak jest.
-
w moim odczuciu okreslenie chore, eliminuje akceptacje bez której uzdrowienie się nie zadzieje.
-
Podzielam zdanie Kariny.
Oceniając negatywnie swoje poczucie winy, odrzucamy tę cześć siebie która czuje się winna, a przecież chodzi o to aby się akceptować takim jakim się jest.
-
Sukces w pracy z afirmacjami/dekretami osiąga się raczej dzięki systematyczności i długotrwałej pracy niż poprzez zarzucenie sobie dużej ilości w krótkim czasie - to bywa że pomaga, ale będąc raczej dodatkiem do systematycznej i cierpliwej pracy z tematem.
To ile razy dziennie tak na twój gust powinienem słuchać tego dekretu ?
-
Ja kiedyś nagrywałam afirmacje na kasety i słuchałam ich non stop będąc w domu, nawet słuchałam ich w nocy. Robiłam tak przez wiele lat słuchając ich codziennie przez kilka godzin.
Musiałam tak postępować, po to aby sobie poprawiać nastrój, bo tak cierpiałam że ni e mogłam tego znieść.
Nie potrafię ocenić czy poza chwilową poprawą samopoczucia dało mi to coś więcej.
-
Standardowe 2x na dzień wystarczają - jeśli dekret jest krótki to można parę razy go odczytać. Jeśli ma się ochotę i czas, można oczywiście więcej, byle się nie zajechać i trzymać tego że min. 2 razy codziennie.
-
Ja też tak robie czasami ale wole słuchać od teraz tych nieprzyjemnych afirmacji żeby mi coś to dało niż tych co się fajnie słucha a nic z nich nie ma po za dobrym samopoczuciem.
W sumie Witek to..
będe robił poprostu jak najczęstszy relaks połączony z słuchaniem tego dekretu. To moja jedyna praca. Przestałem się modlić bo tylko traciłem energie, za wcześnie dla mnie na to.
//
Czy jeśli będe systematyczny, wytrwały, będe słuchał dekretu w miare zrelaksowany będąc świadomym co słucham i nie będe oczekiwał wyników to mi się uda urzeczywistnić to w życiu co w dekrecie ?
-
DoktorX
A które to są te nieprzyjemne?
-
Zmiany wynikające ze stosowania dekretów/afirmacji zazwyczaj pojawiają się na bieżąco - czyli samo oczekiwanie nie ma większego znaczenia, gdy się rzeczywiście skupiasz na treści, czujesz ją i pozwalasz sobie na odpowiedzi swojego wnętrza.
-
Rozumiem. Dzięki.
Te nieprzyjemne to te ktorych niechce mi się słuchać, najchętniej bym włączył gre na kompie niż słuchał tych nudnych zdań. To właśnie te są nieprzyjemne ale zarazem trafniejsze bo ta niechęć i nieprzyjemność napewno wynika z oporu pś.
-
W temacie afirmacji - pozytywnych myśli. Głównie dla kobiet:
http://www.rozkwitalnia.pl/n22_jak_sobie_radzic_z_wewnetrznym_pomniejszaczem.html
-
To dotyczy miedzy innymi mojego dekretu
-
Hej
Macie jakiś krótki fajny dekret na docenianie ?
Chodzi mi o to żebym odbudował swoje poczucie zasługiwania na dobra, lepsze związki, przyjemniejsze życie, na sukcesy.
-
dobra juz mam.
-
CO MYSLICIE O AFIRMACJI:
Ja .... wybaczam sobie,ze tak nisko siebie cenilam.
Ja....uwalniam sie od negatywnych wzorcow z rodzinnego domu.
-
Potrzebowałbym jakiejś takiej mocno ogólnej afki na podniesienie wyobrażeń o mnie, jako kandydacie na partnera.
Pierwsze... tfu..dwudzieste (poprawiam to od 10 minut :P) co mi przyszło do głowy:
Ja, Łukasz, jestem niezwykle atrakcyjnym przyjacielem i partnerem w bliskich związkach z kobietami.
-
Zastanów się jakbyś nazwał, widział atrakcyjność jaką widzą kobiety w mężczyznach którzy im się podobają i z którymi chcą być. Potem skonfrontuj to z tym, co ty widzisz i czujesz pod słowem atrakcyjność gdy ją afirmujesz względem siebie i czy ta atrakcyjność którą afirmujesz, zawiera w sobie ten rodzaj pociągu które czują kobiety wobec mężczyzn
-
Zastanów się jakbyś nazwał, widział atrakcyjność jaką widzą kobiety w mężczyznach którzy im się podobają i z którymi chcą być
No w sumie atrakcyjność to mi się w pierwszej kolejności z atrakcyjnością fizyczną kojarzy czyli nadmuchana klata i twarz Hollywoodzkiej gwiazdy. :P Choć dostrzegam, a nawet spotkałem już kobiety, dla których atrakcyjna była przede wszystkim wrażliwość czy uczuciowość faceta, a nie jego wygląd - a z tym akurat nie mam problemu.
Jednak to co mi wywala to raczej przekonanie o tym, że kobiety nie rozważałyby mnie jako partnera, ponieważ nie brałyby mnie na serio. No w sumie wygląd nie jest zły, mam przebłyski nawet jakiejś większej atrakcyjności od przeciętnej. Doceniam też swoją wrażliwość, otwartość, szczerość, uczuciowość, delikatność i wiele innych fajnych cech, które mam do zaoferowania. No, ale mimo moja pś po prostu nie jest przyzwyczajona do tego, aby kobiety ze mną chciały być, aby mnie na patrzały jak na potencjalnego partnera.
Zdaje mi się, że potrzebowałbym więc przede wszystkim samego oswojenia się z myślą, że mogą być takie kobiety, które mogą mieć wobec mnie poważne plany.
-
Ja Łukasz mogę być atrakcyjny i wartościowy w bliskich relacjach z kobietami.
Ja Łukasz mam wiele do zaoferowania jako partner w bliskich relacjach z kobietami.
Ja Łukasz zasługuję, aby być docenionym jako partner w bliskich relacjach z kobietami.
Ja łukasz znajduję powody dla których mogę być atrakcyjny jako partner w bliskich relacjach z kobietami.
Może coś takiego? ; p
-
Pierwsza afka z miejsca odpada - to, że "mogę być atrakcyjny i wartościowy" znaczyłoby automatycznie że teraz nie jestem, a po prostu mogę gdzieś tam w przyszłości się taki stać :P
Druga i czwarta afka jest dla mnie dość oczywistą prawdą, więc nie ma potrzeby pracowania nad nią.
Trzecia już mi się podoba, bo od razu mi uświadomiła co jest problemem - ja wierzę w to że mam wiele do zaoferowania, ale nie wierzę w to, że kobiety są w stanie to zauważyć i docenić. Teraz już czaję o co chodzi :)
Teraz sobie bym to jakoś przerobił. Może coś takiego:
Kobiety harmonijne ze mną, Łukaszem, dostrzegają i zauważają moją atrakcyjność jako ich partnera w bliskich relacjach z nimi.
Dzięki śliczne za ten post, ta jedna afka mi naprawdę pomogła :)
-
Po napisaniu tego kilka razy jakoś mi to nie do końca pasowało - zauważyłem że się zabezpieczam zwrotem "harmonijne ze mną" żeby przypadkiem nie stał się atrakcyjny dla jakiejś nieodpowiedniej dla mnie kobiety - tak jakby co najmniej miało się wtedy stać coś strasznego. Dlatego uznałem że uderzę bardziej ogólnikowo i zwięźle, tak aby sednem było odpowiednie uczucie:
Kobiety zauważają i doceniają moją, Łukasza atrakcyjność jako ich przyjaciela, partnera i kochanka.
Tego kochanka dodałem, żeby poruszyć aspekt seksu, ale problemem jest to, że słowo "kochanek" defniuje dwojako - nie tylko jako partnera w seksie ale także kogoś, kto bzyka cudze żony. A więc może coś takiego dam:
Kobiety zauważają i doceniają moją, Łukasza atrakcyjność jako ich przyjaciela, partnera i kochanka w zdrowym związku.
Zwrot "zdrowy związek" jest dla mnie dość jednoznaczny, bo nie pamiętam abym używał go czy słyszał w negatywnym kontekście, więc to powinno być ok.
-
Jestem zachwyconą tą afką już po pierwszym dniu. Od wczoraj z wielką przyjemnością powtarzałem ją sobie w wielu różnych, wolnych chwilach - dawno nie afirmowałem czegoś co byłoby takim miodkiem na moje serce, balsamem dla duszy i szamponem naturalnym do włosów.
Tyle czasu poświęciłem na budowanie swojego poczucia wartości, szczególnie pod kątem związków, ale nie zwróciłem uwagi na program w pś, że kobiety mnie nie dostrzegają i nie doceniają, niezależnie od tego jaki bym nie był. Ta afka jest więc bramą do tego, aby kobiety wreszcie mnie zauważyły i doceniły, czego mi tak strasznie brakowało.
Już dzisiaj zaczęło się robić sympatycznie w pracy, kiedy przyjmowałem dokumenty. Było całkiem sporo dziewczyn u mnie z którym bardzo miło mi się rozmawiało i ogólnie bardzo fajnie wchodziło w interakcje. Jakoś tak coś się zmieniło na plus, jakbym zaczął zauważać, a właściwie odczuwać jakieś tam lekkie zainteresowanie mną - nie takie, że od razu związku by chciała czy coś, ale takie lekkie w stylu "spotkałam fajnego faceta i miło spędziłam czas mogąc z nim porozmawiać, bo rozmawianie z fajnymi facetami jest ogólnie sympatycznym doświadczeniem". Wiecie o co chodzi :P
-
Swego czasu pisałem afirmację: "Ja ... jestem wystarczająco atrakcyjny, by już teraz przyciągnąć do siebie partnerkę, z którą harmonizuję pod każdym względem."
Oczywiście podziałała :)
-
Clint
Wiemy o co chodzi:))))
-
Mam ogromne opory związane z napisaniem pracy magisterskiej.
Czuję, że coś mnie bardzo blokuje, ale nie mogę rozgryźć co.
W EFT ten opór nie chce mi się rozpuścić.jakakolwiek inna sprawa, z którą pracuję w ten sposób ładnie mi się otwiera, odsłaniają się zazwyczaj głębsze warstwy problemu, a tu nic, ciągle to samo - jeden cięzki blok kamienia, przedzieranie się przez coś twardego i ostrego, czuję to też na ramionach - jakby kleszcze, które mnie ściskają.
Wizualizuję ten blok kamienny i próbuję go rozpuścić światłem. Ciężko mi to idzie. Czasem udaje mi się do końca i wtedy na chwilę odczuwam ulgę i trochę wolnej przestrzeni.
Zaczynam afirmować: "Pozwalam sobie napisać tą pracę.Szybko, łatwo i przyjemnie." i wtedy znowu pojawia się ten opór. Znowu jest ten głaz.
Wcześniej mi wychodziło, że poprostu nie mogę mieć wyższego wykształcenia, bo nie jestem wystarczająco dobra, bo nie mogę wyjść poza granice, bo należę do tych "gorszych"... jakoś udało mi się to odreagować (przynajmniej tak mi się wydaje). teraz spokojnie jestem w stanie myśleć o sobie jako posiadaczce dyplomu i wiem, że to się stanie.
Tylko to pisanie, tworzenie, zmierzanie do ukończenia tego jest takie bolesne.
Ciągle jestem spięta jak myślę, albo zajmuję się tą pracą. i wszystko idzie mi tak wolno. Za wolno.
Co się stanie jak napiszę tą pracę? Będę wolna.
Może to jest to co mnie podświadomie przeraża?
Afirmuję: "Napisanie tej pracy jest dla mnie bezpieczne." i czuję ścisk w gardle.
Może jest jeszcze coś, co mogę zrobić? jakoś prościej. łatwiej, szybciej...
od której strony to podejść? bo szukanie drogi na około to moja specjalność. nigdy nie idę po najkrótszej prostej, zawsze się czaję i obchodzę mój cel ze wszystkich możliwych stron, tylko nie z tej właściwej.
Pisanie prac, zwłaszcza tych dużych zawsze było dla mnie trudne. To są moje drugie studia. Powtarzam piąty rok (właśnie z powodu tej nienapisanej pracy). Na pierwszym kierunku pracy nie napisałam. (mimo brania dziekanek, składania podań o przedłużenie terminu, mimo zdania wszystkich, wszystkich egzaminów i zaliczeń na 4- 5).
-
Mirea,
mam taki pomysł - spróbuj ten blok kamienny, o którym piszesz poczuć gdzieś w sobie, w ciele, określić gdzie się znajduje, jaki ma kształt, kolor, później w niego wejść, osiąść w nim, poczuć od środka jaki on jest i w pełni zaakceptować. I dopiero z tej pozycji bycia wewnątrz tego bloku, jednocześnie czując go, zacząć opukiwać i przepuszczać przez siebie wszystkie odczucia z tym związane. Dodatkowo wspomóc się światłem, płynącym przez koronę.
-
Karola,
dziękuję :) Spróbuję to zrobić w ten sposób.
(ten blok jest we mnie, albo to ja cała jestem w nim zanurzona/ uwięziona, jest jak kamień, kolor szarojasnobrązowy i w kształcie sześcianu... w ten sposób chyba mi się wizualizuje to całe napięcie w ciele)
tylko to światło z korony... to będzie dla mnie coś nowego. Nie wiem, czy potrafię odczuwać koronę. Przy opukiwaniu się to zawsze jest dla mnie taki jakiś dodatkowo-mało-potrzebny element, takie zwieńczenie rundki, ale ogólnie tego nie czuję. Najłatwiej mi, na razie, brać światło z serca i z dłoni.
-
Mirea,
wlasnie wirtualizuj w medytacji, albo w relaksie jak rozwalasz ten blok..np plotem pneumatycznym albo laserem...albo jak pisalas swiatlem z dloni potem z serca......ja na poczatku nie bylam przekonana, ale z czasem robie postepy z wirtualizacja i kazdym razem widze sie bardziej kreatywna...(fantazja sie przyda), popros Twojego przewodnika duchowego o pomoc,zapal swieczke, male rytualy sa dobre, zalatw go kompleksowo...mi pomaga jak oczyszczam intencje wobec mnie samej,akceptuje sie i wybaczam sobie (mojej ps) bojkotowanie prob napisania tej pracy.
-
Mirea,
bardzo dobrze, że czujesz ten blok i potrafisz go opisać, to bardzo pomocne w takim sposobie pracy :)
i szczerze to moją pierwszą ideą była właśnie ta, żeby światło wypływało Ci z dłoni i jeśli nie czujesz korony lub masz trudności z wpuszczaniem światła stamtąd, to nie rób tego na siłę, a idź tak jak czujesz - czyli z serca czy właśnie z dłoni niech płynie to światło, rozlewa się po Twoim ciele i rozpuszcza ten kamień, niech dopływa do każdego zakamarka. Stopniowo powinno się zmieniać odczuwanie tego kamienia na coś łagodniejszego, bardziej delikatnego aż do całkowitego rozpuszczenia. Możesz nadać temu światłu odcień uczuciowy, czyli np. może to być światło spokoju, radości czy łagodności. Najlepiej żeby było to odczucie najbardziej bliskie Tobie, które najczęściej czujesz, które lubisz czuć i sprawia Ci przyjemność, wtedy też opory podświadomości na rozpuszczanie, będą mniejsze.
Twoja intuicja zawsze podpowiada Ci najlepiej :)
-
Karola,
podoba mi się to światło rozlewające się z serca po całym ciele. Już kiedyś coś takiego robiłam. Najpierw tli mi się małe światełko w sercu, a potem powoli pozwalam mu rosnąć, pulsować, rozszerzać się.
Nie udało mi się jednak połączyć tego z opukiwaniem się jednocześnie. Kiedy stosuję EFT komunikuję się z moją podświadomością głównie werbalnie, wypowiadam to, co mnie boli, męczy, czego się boję. Czasem mam jakieś obrazy, ale nie jestem w stanie ich modyfikować. żeby to zrobić muszę się wprowadzić w głębszy relaks.
W dodatku czułam jeszcze jakieś inne napięcie, które przesłaniało mi to, czym chciałam się zająć. To była presja, którą nałożyłam na siebie (zupełnie niepotrzebnie), żeby koniecznie wypróbować dokładnie ten sposób, który mi zaproponowałaś, żeby móc potem zdać z tego relację :) bez sensu.
Masz rację, najlepiej słuchać intuicji.
Ale sam pomysł wchodzenia w tą blokadę, wczuwania się w nią, a potem rozpuszczania, przemawia do mnie, będę próbować, tylko muszę odkryć jak mi będzie najłatwiej to robić. I poczekać, aż znowu zacznę odczuwać intensywniej ten opór, bo gdzieś mi się to wszystko pogubiło teraz.
Jolanta
dziękuję za ciepłe słowa:)
ja bardzo lubię wizualizację, lubię wchodzić w tą magiczną przestrzeń i działać, tam naprawdę można wszystko zrobić. Raz zamieniłam ten mój kamień w lód i przglądałam mu się jak mi się ładnie topi w świetle... Poza tym wyobrażam sobie, że tą pracę mam już napisaną. Trzymam ją w rękach, otwieram, oglądam, czytam, czuję radość i ulgę. (tylko ostatnio trochę gorzej mi to szło i jak byłam bardzo spięta, to mnie coś nawet odpychało od wyobrażania sobie tego, a jak już próbowałam to kartki nie chciały się przewracać, nie mogłam nic przeczytać ani zobaczyć co jest w środku).
świeczkę zapaliłam:) nawet posprzątałam w pokoju, żeby poprawić atmosferę...
Mojego przewodnika chyba jeszcze nie miałam okazji poznać(jest ktoś taki?). Ja na razie działam na zasadzie "jak trwoga to do....rozwoju duchowego" jak mi już naprawdę bardzo ciężko, to zabieram się za to. Wystarczy, że trochę mi się poprawi i już odstawiam sobie na półkę to ładne pudełko z napisem RD i wystarcza mi, że gdzieś tam jest i zawsze mogę do niego sięgnąć. Nie potrafię przekonać się do systematycznej pracy... a bardzo bym chciała.
Ale to jest wątek o afirmacjach. Chyba nie bardzo trafiłam z tym moim pierwszym postem...(poprostu było trochę wolnego miejsca tutaj, a w innych wątkach toczyły się dyskusje i nie chciałam się tam wtrącać z moim problemem).
Żeby było trochę i na temat: nie wiem jeszcze dlaczego moja podświadomość ma takie opory przed pisaniem pracy magisterskiej, ale pomaga mi jak afirmuję:
"Bez względu na to, co mnie blokuje, pozwalam sobie szybko i łatwo napisać tą pracę." Czuję nawet, że coś tam się rozpuszcza.
-
Mirea,
:)) pewnie, zawsze słuchaj siebie
-
Chcialam się dopytać bo albo odkrylam glówną intencję, albo się wkopuję:D. Nie pasują mi kompletnie afki o poddaniu się Bogu czy przyjęciu Boskiego kierownictwa, nie moj poziom definiowalności ale..czy afkę żyję, tworzę związki, pracuję w Bogu i milości jest ok?
-
Powinno być ok, jeśli jest to dla Ciebie i Twojej pś jednoznaczne i wiesz o co dokładnie chodzi :)
Można też spróbować alternatyw:
Otwieram się na Boga.
Przyjmuje coraz bardziej Boga w sobie, swoim życiu, itd.
Zapraszam Boga do mojego życia.
Pozwalam sobie na doskonałą współpracę z Bogiem w całym moim życiu.
Dostrajam się do Boga
Pozwalam na coraz więcej przejawów Boga w moim życiu.
Zanurzam się w Boskości.
Poznaję coraz bardziej Boga w moim codziennym życiu.
Dopuszczam Boga do mojego życia.
Możliwości jest wiele :)
-
Wg mnie ok :))) zwłaszcza, jeżeli Ty sama dobrze to czujesz
-
Powinno być ok, jeśli jest to dla Ciebie i Twojej pś jednoznaczne i wiesz o co dokładnie chodzi :)
Można też spróbować alternatyw:
Otwieram się na Boga.
Przyjmuje coraz bardziej Boga w sobie, swoim życiu, itd.
Zapraszam Boga do mojego życia.
Pozwalam sobie na doskonałą współpracę z Bogiem w całym moim życiu.
Dostrajam się do Boga
Pozwalam na coraz więcej przejawów Boga w moim życiu.
Zanurzam się w Boskości.
Poznaję coraz bardziej Boga w moim codziennym życiu.
Dopuszczam Boga do mojego życia.
Możliwości jest wiele :)
Clint, dzięki:) no wlaśnie możliwości jest wiele a to co wpisałam jakos wszystko jak dla mnierozwiązuje-jak jestem w Bogu i miłości to również nie interesuje mnie nic poza Bogiem i milością, bo priorytety mam ustawione:)
Wpisałam moje skojarzenia i się na tyle uśmiałam, że zamieszczam:D
Otwieram się na Boga-otwartość nieoznacza scalenia, wcieleniami do tego dotarłam
Przyjmuje coraz bardziej Boga w sobie, swoim życiu, itd-przyjmowanie to nie znaczy pełnia to jak mieć ciastko i jeść ciastko
Zapraszam Boga do mojego życia-Bóg to nie gość specjalny, żeby GO zapraszać
Pozwalam sobie na doskonałą współpracę z Bogiem w całym moim życiu-przypomina to umowę, a umowy mogą być wypowiedziane przez każdą ze stron
Dostrajam się do Boga-to brzmi "technicznie" a od techniki sa inżynierowie
Pozwalam na coraz więcej przejawów Boga w moim życiu etap pośredni, ktorym nie jestem zainteresowana.
Zanurzam się w Boskości-parę razy bym się utopiła, efekt żadnych "wodnych skojarzęń
Poznaję coraz bardziej Boga w moim codziennym życiu-etapy pośrednie mnie już nie bawią
Dopuszczam Boga do mojego życia -dopuszczenie to dla mnie krótkoterminowość
-
Ciekawe skojarzenia i pokazujące pewną rzecz - Twoja pś kombinuje jak się da, aby znaleźć jakieś kruczki, luki i inne furtki. No a przecież nie o to chodzi, bo jakby nie spojrzeć to na logikę można by się doczepić do prawie każdej afirmacji jaka istnieje.
Szczególnie ciekawe było to:
przypomina to umowę, a umowy mogą być wypowiedziane przez każdą ze stron
Komu tutaj nie ufasz? Bogu, który może nagle zmienić stosunek do Ciebie czy sobie, skoro w każdej chwili możesz zrezygnować z Boga? To, że mogę wypowiedzieć umowę to nie znaczy że muszę, skoro ona mi się opłaca i nie istnieje lepsza alternatywa. :P Ze strony Boga też bym się nie spodziewał takich kroków, a jeśli jest taki lęk, że to może się stać to warto zgłębić skąd się wziął.
-
Ciekawe skojarzenia i pokazujące pewną rzecz - Twoja pś kombinuje jak się da, aby znaleźć jakieś kruczki, luki i inne furtki. No a przecież nie o to chodzi, bo jakby nie spojrzeć to na logikę można by się doczepić do prawie każdej afirmacji jaka istnieje.
Szczególnie ciekawe było to:Komu tutaj nie ufasz? Bogu, który może nagle zmienić stosunek do Ciebie czy sobie, skoro w każdej chwili możesz zrezygnować z Boga? To, że mogę wypowiedzieć umowę to nie znaczy że muszę, skoro ona mi się opłaca i nie istnieje lepsza alternatywa. :P Ze strony Boga też bym się nie spodziewał takich kroków, a jeśli jest taki lęk, że to może się stać to warto zgłębić skąd się wziął.
Clint
no tak, ja się śmieję, Ty widzisz problem. Moim zdaniem można być w zgodzie z prawem, Bogiem i Sobą bez podtextów zwlaszcza nieswoich. Ja mam ogarnąć moje życie z Bogiem i w Bogu, a nie inni mają mi powiedzieć jak mam to zrobić i jak mam myśleć bo moje myślenie jest w porządku, innych zresztą też. Wolność do diaska:). Eureka, o to chodzilo. Dzięki Clint:)
-
Kochani
Czuję się bezpiecznie i swobodnie przejawiając boską kobiecą naturę...
Taka afirmacja mi przyszła-okazuje się,że nie wiem czym jest MOJA naturalna kobiecość...Czerpałam ze wzorców,które kompletnie nie pasowały do mnie,bo pochodziły od ludzi-ludzi,a oni po prostu "mają inaczej" niż anioły i powstało pomieszanie ...Teraz nie wiem,co dalej...
-
Może macie swoje propozycje?
-
Free
na początku pogadaj z podświadomością. Niech Ci wyloży co to jest kobiecość, czy jest coś takiego jak kobieca natura czy natura w ogole ma płeć. czy jest jeden sposób przejawiania kobiecości, a jak przejawiana kobiecosć jest ok? a w oczach mężczyzn jak powinna być przejawiana kobiecość, a w oczach kobiecych jak? a w oczach kobiet z rodziny to jak masz wyrażać kobiecość, a jak wujowie zapatrywali się na Twoją kobiecość, a co mówili o niej nauczyciele, a co szefowie, a co kobiety atrakcyjne, a jak Ty się czulaś przy atrakcyjnych kobietach...
Jak już będziesz miała odpowiedzi, to afki same przyjdą:)
-
Iustitia
Heh.ciekawe,pisząc,jakby dostroiłaś sie do mojego buntu wewnętrznego-juz nie obchodzi mnie,JAK kobiecość widzą inni,bo moja podświadomość próbowałaby się dostrajać do oczekiwań tych innych ludzi naokoło-i znów żyłabym w matni cudzych wyobrażeń,jakby to z tą kobiecością miało być-znów nie bedąc po prostu sobą...Wzorowanie karmiczne w większości "gówno" :-P za przeproszeniem dało a pozytywnych stron wzorców jest niewiele i jedyne,z czego mogę czerpać tak na czysto ,to pozytywna strona wzorca wojowniczki...
Mnie obchodzi na teraz MOJA wewnętrzna i zewnętrzna przejawiona kobiecość,ta ujawniona moja cudowna natura :-*...
-
W mojej rodzinie przejawianie kobiecosci u niektorych pan w stosunku do ich mezczyzn wygladalo mniej wiecej tak:
I to sie nazywalo rownouprawnienie...
http://www.youtube.com/watch?v=tXGe6Acj1hA
A po buncie mojej mamy tak:
http://www.youtube.com/watch?v=A-SncgpFSMk
-
Free
nie dostrajalam się , zauważylam po prostu prawidlowość, że kobiecość uzdrawia sie po kolei-czyli najpierw etap malej dziewczynki /ja a rodzina, osoby starsze/ potem etap przedszkolny /ja i rowieśnicy/ potem etap nastolęctwa /pierwszy doświadczalny sexualizm/ ja i chlopcy a rownież ja i dziewczyny/ potem ja w archetypach /matka, żona, pracownik, wlaściciel, przedsiębiorca, etc/
-
Dla mnie to jest zwykle wchodzenie w role dziewczynki 7-letniej,nastolatki,matki ,zony,kochanki-po co to wszystko?Po co do tego wracac jak mozna juz teraz zaczac przjawiac swoja prawdziwa nature,a co za nia idzie swoja kobiecosc.Nie wiem jak np dziewczynka w wieku 7 lat moglaby przejawiac swoja kobiecosc?I po co mam wracac do tegpo okresu aby zaczac przejawiac swoja kobiecosc juz teraz?Dla mnie to jest zwykle komplikowanie spraw ,ktore ego uwielbia.I zyciem iluzja,ze jak przepracuje to i to to wkoncu bede przejawiac kobiecosc.Czyli znowu uciekanie w przyszlosc ,ze niby w przyszlosci bede kims kim moge byc juz teraz.
-
Ja uważam że do tego tematu trzeba podejść tak jak to napisała Iustitia. Najpierw zobaczyć na czym się stoi a potem podjąć decyzję jak co z tym zrobić.
-
Ja wole jednak mniej komplikowac sprawy:)Dla mnie kobiecosc to nie jest rzecz nabyta-to jest cos co kazda kobieta posiada tylko nie wszystkie to przejawiaja.Wedlug mnie jezeli ktos ma z tym problem to wystarczy poprosic boga aby nam pokazal czym ona jest i jak moge zaczac ja przejawiac juz teraz.Wracanie do przeszlosci i przypominanie sobie jak zachowywalam sie jako kobieta przy mamie,rowiesnikach itp jest glupota.Bo jezeli np teraz nie wiem czym jest kobiecosc to dowiem sie jak wroce do przeszlosci i tam ja odnajde?Na pewno nie i wole aby bozia pokazala mi juz teraz jak ona wyglada i jak ja moge przejawiac-co tez zreszta zrobilam:)
Ale to jest tylko i wylacznie moje zdanie.Oczywiscie Wy mozecie uwazac inaczej.
-
Mnie i Iustiti chodziło o coś zupełnie innego niż napisałaś.
Wedlug mnie jezeli ktos ma z tym problem to wystarczy poprosic boga aby nam pokazal czym ona jest i jak moge zaczac ja przejawiac juz teraz.
A jeżeli ty tak łatwo i ekspresowo potrafisz rozwiązywać swoje problemy to tylko pozazdrośćić. - "Nie potrafię się przejawiać jako kobieta- Proszę Boga o pomoc- Zmieniam się w bardzo kobiecą kobietę"
I już załatwione.
-
Ja nigdzie nie napisalam,ze latwo i ekspresowo potrafie rozwiazywac swoje problemy,wiec nie przypisuj mi prosze czegos co nie jest moje.I nie ma mi czego zazdroscic.
Napisalam tylko tyle,ze nie potrzebuje babrac sie w przeszlosci z kazdym moim problemem,tylko poprosilam boga w medytacji jak moge zaczac przejawiac kobiecosc u siebie juz teraz.I w odpowiedzi ja np dostalam medytacje Ani Atras przejawianie kobiecosci,ktora slucham sobie codziennie.I tyle,Nic skomplikowanego.
-
Dziewczyny
A co jeżeli na tym etapie po prostu WIEM,że wzorce,które czerpałam z otoczenia są dla mnie kompletnie nieprzydatne i nieprzynależne mojej prawdziwej naturze?
Emocje z tych etapów przerabiam na bieżąco-wychodzą te,które są gotowe do uzdrowienia...W weekend ide na ustawienia hellingerowskie-będę zaprowadzać porządki w naszych kobiecych relacjach rodzinnych...
Parę rzeczy wiem na pewno-brak już u mnie chęci do samopoświęcania i samobiczowania,ograniaczania siebie w jakikolwiek sposób,do braku ufności do siebie i kobiet wokół i do zamrożenia mojej seksualności i sensualności...A takie są i były kobiety w mojej rodzinie...Ja chcę byc po prostu szczęśliwa,wykochana i ukochana jako człowiek i kobieta-all in one-ME :-)))...
-
Ja tej medytacji słuchałam dość długo i mnie nie pomogła.
A ty piszesz tak jakby to był pewnik że wystarczy posłuchać tej medytacji i problem braku kobiecośći zostanie rozwiązany.
"Na pewno nie i wole aby bozia pokazala mi juz teraz jak ona wyglada i jak ja moge przejawiac-co tez zreszta zrobilam:)"
To zdanie sugeruje że bozia pokazała ci jak przejawiać kobiecość i ty już ją przejawiasz. I stąd moja zazdrość żę tobie tak mało potrzeba i już masz problem rozwiązany.
-
Free
Po prostu przestan nadawac im moc-przestan uzywac ich jako swoich:)
Ja mialam konstelacje tzw.linie kobiet w naszej rodzinie i tam tez duzo sie pokazalo.Czasem wystarczy popatrzec z boku w jakie glupoty sie wierzy i od razu przychodzi zrozumienie i rezygnacja z dalszego wierzenia w te glupoty.
-
Inga
Ja napisalam ,ze to jest tylko i wylacznie moja opinia i nie zamierzam sie z niej tlumaczyc przd nikim.Tak jak Monika kiedys napisala-nie kazdy widzi jablko tak samo.
-
Przypominanie sobie przeszłości i przeszłych decyzji może mieć znaczenie w - rozumieniu na czym bazowały własne intencje, zobaczeniu czy są/były czyste, zrozumieniu tego jakie ma się podejście do siebie i danej płci. Można też rozpoznać przejęte od innych wzorce kobiecości/męskości i uwalniać się od tego co ogranicza.
Duchowo nie posiada się żadnej płci, związana jest ona jednak z ciałem. Można być po prostu sobą, poznać samego siebie i cieszyć się swoją płcią (płcią swojego ciała). Problem jest wtedy gdy ktoś jest przywiązany do swojej męskości/kobiecości albo wtedy gdy czuje się za mało męski/kobieca. Lub gdy odrzuca swoją płciowość.
Wtedy można sobie zrobić mały test skojarzeń: "jestem za mało kobieca - czyli ...", "nie akceptuję swojej kobiecości bo ...", "muszę podkreślać swoją kobiecość bo ..." itp. to daje materiał do zastanowienia, o co tak naprawdę nam chodzi, jakie mamy cele w przejawianiu danej płci i w jaki sposób się ograniczamy.
Co dobre dla jednego niekoniecznie dobre dla drugiego - niektórym wystarczy medytacja, niektórym po niej nie zaskoczy i potrzebują popracować z przeszłością.
-
A co jeżeli na tym etapie po prostu WIEM,że wzorce,które czerpałam z otoczenia są dla mnie kompletnie nieprzydatne i nieprzynależne mojej prawdziwej naturze?
To wiadomo że miałaś niewłaściwe wzorce kobiecośći, bo gdyby było przeciwnie to teraz nie miałabyś problemu.
Emocje z tych etapów przerabiam na bieżąco-wychodzą te,które są gotowe do uzdrowienia...W weekend ide na ustawienia hellingerowskie-będę zaprowadzać porządki w naszych kobiecych relacjach rodzinnych...
No właśnie chodzi o to aby te emocje przerabiać, przyglądać się temu co było, uświadamiać sobie jakie to wzorce itd
-
Semira
Napisałaś odnośnie wypowiedzi mojej i Iustiti że wracanie do przeszłośći to głupota i zaproponowałaś uzdrowienie tego problemu poprzez działanie tylko w teraźniejszości.
-
Od zazdroszczenia nie nabywa się tego czego innym zazdrościmy:) Zazdrość wobec innych można wyrażać poza forum :) Tak samo podważanie metod innych które dla nich mogą być bardziej odpowiednie (jednym po medytacji puści innym nie). Zostawmy tu tylko to co konstruktywne.
-
Witek
Nic dodac,nic ujac:))
Inga
Nigdzie nie napisalam odnosnie Twojej wypowiedzi nic czy Iustitii.Napisalam,ze dla mnie wracanie do przeszlosci jezeli akurat chodzi o ten problem jest glupota..Napisalam,ze ja uzdrawiam ten problem juz teraz bez wracania w przszlosc.
Wszedzie uzywam formy:ja uwazam,wg mnie..itd
Prosze nie podwazaj moich metod,ktore dzialaja na mnie-niekoniecznie musza dzialac na Ciebie.
Tyle w temacie z mojej strony.
-
Tak samo podważanie metod innych które dla nich mogą być bardziej odpowiednie (jednym po medytacji puści innym nie).
Czy ja gdzieś podważałam czyjeś metody?
Proszę wskazanie w którym miejscu
-
Semira
Wiadomo, że medytacja zadziała, nikt tu nie neguje jej wartości. Wiadomo, że medytacja zadziala szybciej, jeśli nie ma sprzecznych z nią programów, ale wtedy wlaściwie w takim czystym temacie samo doswiadczanie jest medytacyjne:)Wiadomo, że to nie musi być jedna konkretna medytacja, może to być ppo prostu prowadzenie z Góry:)
A propos=co się stało w Twoim dziecistwie takiego, że do tej pory emocjonalnie podchodzisz do tego okresu?nie musisz odpowiadać, ale może warto byłoby to ruszyć zamiast wzbudzać emocje u innych?
Free
żmudna metoda to taka, że odkrywasz po kawalku stary program i wprowadzasz nowy. JA tak lubię, bo odkrywam prawdę o sobie. Choc wlasciwie to na początku jest żmudnie, a jak pś załapie to jest skokowo. Robisz wystarczająco dużo dodaj do tego ufność w to, że Bog Ci sprzyja i w tym temacie i cuda same sie zadzieją:)
-
Ta część akurat dotyczyła wypowiedzi Semiry:)
-
Witek
To fajnie bo Semira też ją poparła :) (tę część wypowiedzi)
-
Co sądzicie o takiej afce?
"Niezależnie od czegokolwiek, zawsze i wszędzie mam zagwarantowaną wygodną, przyjemną i ciekawą pracę, która idealnie współgra z moimi potrzebami."
Celem jest przede wszystkim przekierowanie uwagi pś z braku na dostatek pracy, a następnie kilka miłych skojarzeń, żeby pś widziała w tym sens i na samym końcu uelastycznienie całości tak, aby czuć że możliwości pracy dostosują się do tego co jest w moim życiu i co ja potrzebuje (studia-skończenie studiów, dorabianie-utrzymywanie się samodzielnie, itd).
-
Clint, dobra afirmacja nie jest zła :)
Pisze sobie obecnie 4 afirmacje na niewinność ( bezpieczeństwo ) i na szacunek do siebie ale silnie wyłażą mi lęki że ojciec mnie zabije jak mu się sprzeciwie, podpadne albo wyrzuci mnie z domu i wtedy umre śmiercią głodową.
Jaką afirmacje mógłbym na to pisać ?
Czuje się tak jakbym obszedł temat z każdej strony bo robie i medytacje i modlitwy ale brakuje takiej jednej lub kilku silnych afirmacji które by celowały w dziesiątke, właśnie w te lęki przed śmiercią.
-
Clint
Bardzo fajnie się ją czyta, wzbudza pozytywne skojarzenia. Jak zaskoczy to będzie pięknie.
-
bardzo fajna ta afirmacja, przyda mi się:)
-
Też jestem zadowolony z tej afirmacji :)
W międzyczasie ją lekko przerobiłem:
"Zawsze i wszędzie, niezależnie od czegokolwiek, mam zagwarantowaną lekką, przyjemną i dochodową pracę, która idealnie współgra z moimi potrzebami."
-
Mozna jeszcze dodać :)
"Zawsze i wszędzie, niezależnie od czegokolwiek, mam zagwarantowaną lekką, przyjemną i dochodową pracę, która idealnie współgra z moimi potrzebami i talentami."
-
Przyjaciel podpowiedział mi fajną, banalną afirmację, która do mnie bardzo trafiła. Tak po prostu - "Pozwalam sobie być szczęśliwą, mogę być szczęśliwa". Dobrze jednak przedtem zdefiniować sobie, czym w ogóle szczęście jest.
-
Witam
Czasem jest tak że niemamy ochoty pisać.
Ja mam ostatnio tak że jak powtarzam afirmacje to czuje obrzydzenie. Tak jakby afirmacja zabarwiła się nieprzyjemnymi emocjami jak np. hustka wrzucona do brudnej wody.
Czy w takim przypadku afirmować dalej ?
-
moim zdaniem tak- ja teraz coś afirmuję i często mam tak ,że mi się nie chce, albo nie mam energii albo mnie coś boli lub złe samopoczucie to tak czy siak afirmuję KONSEKWENTNIE i do skutku. Moim zdaniem to opór pś i aby go przełamać powinno się afirmować te minimum 24 dni (można więcej- bo czasem potrzeba więcej czasu by coś pś przyjęła) ;))
Jak już mi się totalnie nie chce to robię to i tak, kilka oddechów, jakaś fajna modlitwa"rozgrzewająca" ,że łatwo przyswajam nowe treści, moja pś łatwo i bez oporu przyjmuje nowe idee- oczywiście to mój sposób i mi pomaga . A wystarczy np. zmęczyć się fizycznie np. pobiegać lub pooddychać i usiąść i od razu zmienia się energia i może przyjść zapał do pracy. Ja gadam z pś - o, obrzydza cię to? no coś ty? afirmujemy dalej, zaraz to polubisz;))przecież afirmowanie jest przyjemne itd :)
Moim zdaniem zaufaj swoim odczuciom- może spacer, jakiś sport i wtedy usiądz - nie musisz się koniecznie zmuszać żeby pisać TERAZ- jak nie to odczekaj i spróbuj później. Z afirmacjami jest jak z nauką na egzamin- żeby zdać trzeba konsekwencji ale wiadomo,że czasami się nie chce wałkować tematu codziennie, systematycznie- trzeba sobie jakoś pomóc by system się nie przegrzał od samego afkowania :))
-
Doktor-X
Wygląda to, na przenoszenie na afirmacje, tego co pojawia się z umysłu. Zamiast dostrajania się do sensu danej afirmacji.
Może warto sięgnąć po jakieś dodatkowe narzędzie uwalniania-oczyszczania, żeby wspomóc ten proces, bo po co się siłować z afirmacjami.
-
DZięki za odpowiedzi.
Dodatkowe narzędzie. Hmm... pewnie eft
-
Dobry pomysł z EFT:)
"Mimo, że czuję to obrzydzenie......, to wybieram akceptację .......(tej afirmacji lub jej efektów)"
x5 co najmniej.
-
A co to za afirmacja?
-
Doktorze,
już nawet nie biorę pod uwagę źle dobranej afirmacji a może jednak? masz obrzydzenie ? no własnie w jakim sensie? 'obrzydzenie na jej widok od wielokrotnego już jej stosowania? zmęczenie nią? czy obrzydzenie wywołuje jej sens?
-
Afirmacja to > JA Doktor lubie, szanuję i doceniam siebie bez względu na to co o mnie sądzi ojciec i inni ludzie.
Do niedawna nieźle mi z nią szło.
Obrzydenie o którym napomniałem chciłem przedstawić w tym sensie że czuje je do siebie, d tej afirmacji że ta afirmacja stała się odległa od zaakceptowania jej, że jest dla mnie wogule nieprawdziwa bo ja przecież jestem taki beznadziejny.
Ostatnio też mocno mi wyszła nieakceptacja siebie. Nawet ludzie tu na forum mi nieodpisywali.
Wczoraj nic nierobiłem. Dzisiaj chyba sobie też odpuszcze wszelką prace nad sobą. Może to pomoże.
-
Doktor
czyli jest to symptom oporu pś przed zaakceptowaniem tej afirmacji(obrzydzenie sensem- bo uważasz się za beznadziejnego). Moim zdaniem powinieneś cisnąc tą afirmację aż puści ten opór i pś to zaakceptuje ale ja nie jestem eskpertem więc :) Leszek gdzieś pisał ,że w trakcie stosowania afirmacji pś może płatać figla w postaci złego samopoczucia, bólów itd ale to minie po jakimś czasie aż pś zaakceptuje stwierdzenie :)
Dzisiaj chyba sobie też odpuszcze wszelką prace nad sobą. Może to pomoże.
odpuszczenie sobie to też ważna sprawa , więc myślę ,że to może pomóc. :) Ufasz sobie, swoim odczuciom- sam wiesz co dla Ciebie najlepsze:)
Życzę poprawy samopoczucia! dużo relaksu:)
-
Jeszcze powiem,że na początku pracy nad bezpieczeństwem nawalał mnie kręgosłup i nie mogłam usiedzieć z bólu i pisać afirmacji- pisałam pomimo bólu i po jakimś czasie ból w kręgosłupie ustąpił a ja o dziwo czuję się lepiej z tymi afirmacjami :) chyba pś to akceptuje pomału :) bo już w kolumnie reakcji nie pojawia się opór.
-
Dziękuje.
W trudnych chwilach pomaga mi objęcie świadomością całokształtu mojego życia.
To że jeśli dokąś zmierzamy to i tak tam dojdziemy, nieważne za jak długo.
-
Doktor,
Mam wrażenie, że po prostu wyszła niechęć do siebie. Tu może warto się zabrać za jedną afkę akceptującą samego siebie. Pomału później można dodawać inne rzeczy.Jak się pisze (akceptuję, szanuje itp) to na początek jest za dużo i PS nic z tego nie rozumie.
Tu też fajnie nad sobą można pracować EFT, wtedy szybsze są efekty.
-
Ja ostatnio afirmuje, że Zmiany na lepsze sa dla mnie w pełni bezpieczne, korzystne i w porządku, i wychodzi smutek i i uczucie straty.
Zresztą moja PS podpowiada, że zmiany dla mnie są niekorzystne bo kończą się katastrofą. Moja PS nie godzi i buntuje się na wszelkie zmiany, uważa że skonczą sie dramatem, że lepiej pozostać przy tym co jest- bo to jest dla mnie bezpieczniejsze.
Czy ktoś miał podobny problem i może podpowiedzieć co z tym teraz zrobić?
-
Dziękuje.
W trudnych chwilach pomaga mi objęcie świadomością całokształtu mojego życia.
To że jeśli dokąś zmierzamy to i tak tam dojdziemy, nieważne za jak długo.
dokładnie:)
-
Doktor
A jak myślisz, potrafisz na chwilę obecną zacząć siebie szanować i cenić i akceptować?
Nie dałeś sobie zbyt wysokiej poprzeczki?
Może trzeba zmniejszyć wymagania do siebie i zacząć od innej afirmacji np. takiej- rezygnuję z odrzucania siebie, rezygnuję z niechęci do siebie
-
Jaką afirmację możecie polecić na poczucie ograniczenia. Przez innych dziś to nawet przez nasze wspaniałe państwo, ale generalnie przez innych ludzi.
-
Kaja, może te.....
Zawsze mam realne możliwosci, by realizować wszystkie swoje cele.
Jestem w porządku, gdy zawsze stawiam siebie i swoje własne cele na pierwszym miejscu.
Jestem w porządku, gdy jestem dla siebie najważniejsza.
Moje życie, mój rozwój jest dla mnie najważniejszy i to jest w porządku.
Bóg ma dla mnie coś lepszego, niż odpowiedzialność za innych ludzi.
Zasługuję na wsparcie Boga, świata i ludzi, gdy realizuje siebie i swoje cele.
Rezygnuję z kreowania sobie kłopotów, problemów i trudności w zamian wybieram miłość, radość, harmonię, spokój.
Myślę, że u ciebie, by trzeba wziąć temat też trochę z innej strony, popracować nad wyobrażeniami, że w życiu zawsze bedziesz miała pod górkę, że zawsze będzie ktoś lub coś (sytuacje, zdarzenia, jacyś konkretni ludzie), którzy będą ci utrudniać życie i swobodną samorealizacje.
-
Biorę te afki.
-
Dzięki Kinga wypróbuje.
Myślę, że u ciebie, by trzeba wziąć temat też trochę z innej strony, popracować nad wyobrażeniami, że w życiu zawsze bedziesz miała pod górkę, że zawsze będzie ktoś lub coś (sytuacje, zdarzenia, jacyś konkretni ludzie), którzy będą ci utrudniać życie i swobodną samorealizacje.
Wczoraj właśnie ruszyłam ten temat konkretnie łatwości i lekkości w życiu. Dziś tak dostałam po dupie, że długo będę pamiętać i to z dwóch stron w zupełnie różnych sprawach i chyba całe moje bezpieczeństwo szlag trafił. Pocieszające jest że nie poszło w zdrowie oraz że tracę tylko dziesiątki a nie setki tysięcy jak w zeszłym roku. Ale czuję mega rozżalenie, besilność, niesprawiedliwość, niemoc, bo mam rację ale co z tego. Choćbym staneła na rzęsach to i tak nic mogę.
-
Pracując nad zaufaniem do Boga powoli PS zaczyna łapać o co chodzi. Chcę ja przekonać o korzystności ufności w Boga i wymysliłam taka afkę:
Kiedy ja Kasia ufam Bogu dostaję od niego wszystko co jest dla mnie najlepsze.
Może być?
-
Mnie się podoba.
Dodałbym ewentualnie: im bardziej ufam Bogu, tym więcej i lepiej od niego dostaję :)
-
Tulia
Mnie lekko zgrzyta to co napisałaś, bo dla mnie to jest niepotrzebne warunkowanie. Tak jakbyś od Boga mogła dostawać wszystko co najlepsze tylko wtedy, kiedy Mu ufasz - co może sprawić, że pś czując że w danej kwestii nie ufa - może automatycznie blokować przepływ od Boga. Wiem, że cel afki był inny, ale moja pś po przeczytaniu tej afki, automatycznie wyszła z tekstem "A co, jak już nie ufam, to nie mogę dostać tego co najlepsze?"
Dlatego ja bym był za wersją Lucjana, która tego warunkowania nie ma.
-
No w sumie fakt. Taka metoda kija i marchewki. Dla jednych kij dla innych marchewka ;-) Oczywiście nie twierdzę, że kij i marchewka nie działają :))
-
Ja widzę to tak:
Kiedy ufam Bogu, otwieram się na Niego.
Kiedy się otwieram, biorę to co Bóg dla mnie ma.
A to co Bóg ma, jest z całą pewnością dla mnie najlepsze.
Czyli: kiedy ufam Bogu biorę od niego to co ma dla mnie/czym mnie obdarza/co mi oferuje - bo wiem, że z całą pewnością jest to dla mnie najlepsze.
Może więc tak:
Kiedy ja Kasia ufam Bogu biorę od niego wszystko bo to jest dla mnie najlepsze.
-
Clint, Lucjan
Chcialam pierwotnie wersję Lucjana ale sie zastanawiałam czy to nie "pazerność" ;-))) Dlatego wymysliłam to warunkowanie - żeby PS zachecic do tej ufnosci.
Dr02d2u
slowo "biorę" mojej PS mega nie pasuje - od Boga można dostawać a nie sobie brać;-))))
A i tak myslę, że wersja "im bardziej - tym więcej" jest najlepsza do przekonania PS, że warto.
Dzięki Panowie!
-
banalne pytanie, ale zadam je ;))) ile razy dziennie należy pisać afki? ja z afkami pisanymi raczej nie pracowałam, jestem niedoświadczona, zatem pytam ;))
-
ja piszę raz dziennie :)
-
ufff :))) ja tez ;>
-
Ja kiedyś pisałem 3 razy dziennie to tak z pś wywalało że aż w domu strzelało a ja nie wiedziałem co się dzieje :D
To było jeszcze na początku jak zaczynałem czytać o tych metodach.
Mam pytanie o afirmacje.
Czy ta afirmacja jest prawidłowa ?
" JA DOKTOR LUBIĘ SIEBIE NAWET JEŚLI INNI MNIE NIELUBIĄ "
Mam paskudną skłonność nielubienia siebie gdy tylko ktoś mnie obrazi.
Gdy ktoś mnie nielubi a ja o tym wiem to czuje się tak jakby zawstydzony i przestaje się lubić.
Powinienem takiej osobie jeszcze dowalić a nie ulegać temu co ona o mnie myśli.
-
Ja bym napisał:
Ja... lubię siebie niezależnie od tego czy inni mnie lubią.
-
Potrzebuje afirmacji na lęk przed krytyką bo bardzo mi hamuje zarabianie:
jestem bezpieczna i niewinna nawet jeśli ktoś mnie krytykuje :P ?
-
Jestem bezpieczna i niewinna bez względu na to, co myślą i mówią o mnie inni ludzie :)
Jestem wartościowa i cenna bez względu na to....
Zasługuję na to, co najlepsze bez względu....
-
Kiedyś stosowałam afirmację - Mi Ani opłaca się polubić siebie bez względu na to co myślą o mnie inni. Była niezwykle przydatna w pewnym okresie życia.
Lena,
warto dotrzeć do tego lęku przed odrzuceniem, krytyką w sesji, a najlepiej potem dobrać skuteczną afirmację. Zarabianie też się z tym wiąże, ale zapewne to szeroki temat bezpieczeństwa i niewinności wśród ludzi, na który warto zwrócić uwagę. Jeżeli już, to zaczęłabym od afirmacji przebaczających takie traktowanie przez innych i sobie, że na to pozwalałaś, chociaż nie wiem czy to by uzdrowiło dogłębnie problem.
-
Dzięki za wskazówke BR.
Może się przyda bo opornie idzie z samą > Ja *imie lubię siebie..
Lepiej może najpierw wezmę twoją i > Ja *imie potrafię lubić siebie...
-
DoktorX,
Moze być pomocny w pracy dekret zamieszczony przez Witka, "Przebaczanie sobie w relacji z sobą i Bogiem". Jest on w dziale afirmacje i dekrety:)
-
Za wcześnie. Ale dzięki za info ;)
-
Doktor-X,
:)
-
Ostatnio przy afirmacji na akceptacje swojej kobiecości wyszedł mi aspekt ciała i tego tycia. Otóż wyszedł mi lęk przed gwałtem - dlatego tyję bo to jak gdyby daje mi poczucie bezpieczeństwa, że żaden mężczyzna na mnie nie spojrzy.
Teraz mam pytanie - czy jeżeli zacznę afirmować ja.. czuje sie bezpiecznie w towarzystwie mężczyzn jako kobieta, to lęk przed gwałtem zmaleje?
Albo może ja.. moge sobie pozwolić poczuć swoja kobiecość przy mężczyznach i jest to w pełni bezpieczne?
-
Możesz też dodać, ze jesteś całkowicie bezpieczna i niewinna w szczupłym, atrakcyjnym ciele
-
Indra:)
Niewinna - właśnie, zawsze o tym zapominam. Wielkie dzięki kochana!!!:)
Coś czuje, że tematu szybko nie przerobie, musiałam nieźle ćpać przy tym bo mi straszna nieprzytomność wywala. Pierwsze co wyszło to straszny wstyd i poczucie winy znowu:( Teraz rozumiem dlaczego swoje ciało karam i odrzucam(ta nienawiśc do siebie i swojego ciałą)!! Chyba jakas straszna pamięc komórkowa mi wywala - bo przeciez w tym wcieleniu czegoś podobnego nie miałam.
-
pewnie właśnie idzie Ci to po karmie. Możliwe, że byłaś ofiarą przemocy seksualnej lub manipulowałaś energiami seksualnymi, albo jedno i drugie- wcieleń na pewno było dość, aby wypróbować rózne warianty ;)
W każdym razie aspekt niewinności jest bardzo ważny. Trzeba pś wytłumaczyć, że to calkowicie bezpieczne, niewinne i w porządku, kiedy jesteś szczupła, atrakcyjna, kobieca, piękna.
-
BlackRose, Lucjan dzięki za pomoc, afirmacje już w pisaniu :)
-
Witam
Lucjan polecił mi napisać dekret o sobie, wypisać pierw wszystko za co nielubie siebie.
Najgorsze co napisałem to było to że jestem tchórzem, ojciec też tak pewnie uważa, chciał ze mnie zrobić twardziela bez uczuć.
Jaką afirmacje mógłbym na to napisać do dekretu ? Może być kilka
-
Doktor - X,
Nie tylko mężczyźni byli wychowywani na twardzieli - bo mnie ojciec też tak wychowywał, nie można było się bać, płakać, trzeba było byc twardym ze wszystkim sobie radzic i ojcu tyłka nie zawracać. Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc tchórz, byc może to tylko twoja subiektywna opinia(bądź ojciec tak do Ciebie mówił) - ja np jak zaczełam na terapii pracę nad ojcem i jak puściły mi wszystkie wyparcia i blokady na odczuwanie (i że można coś złego na ojca powiedzieć) to miałam eksplozję emocji taką, że sama sobie z tym nie dawałam rady Oczywiście relacja i emocje do ojca do tej pory nie są całkowicie uzdrowione bo to praca na kilka lat, ale ja miałam też taki problem jak Ty, że nie akceptowałam siebie i to bardzo, po pracy nad ojcem trochę mi ulżyło i mogłam sama ze sobą przebywać:)Myślę, że ten problem dobrze jest zaczać uzdrawiać pracując też nad przyczyna(dlaczego tak siebie nie lubisz, co spowodowało, że masz do siebie takie odczucia) - wiele też karmicznie jest do uzdrowienia) To takie moje wrażenie.
Może coś takiego:
Im mocniej się ze sobą zaprzyjaźniam, tym bardziej pozwalam sobie byc takim jakim jestem w danej chwili. Z każdym dniem czuje sie coraz bardziej wolny od opinii innych na mój temat. Im bardziej się ze sobą zaprzyjaźniam, tym rzadziej szukam aprobaty i uznania u innych, bo to moje uznanie staje sie dla mnie najważniejsze.Jestem spokojny i zadowolony z siebie, ocena innych ludzi mi nie zagraża, bo jestem w porządku.
-
W kwesti lubienia siebie, mój problem polega na tym że czuje się taką ofiarą, takim nieudacznikiem, ciotą, pamiętam jak w szkole mnie nazywali ciota i czułem się nim. Bałem się mówić co myśle, bałem się komuć nadepnąć na odcisk, poprostu bałem się ludzi, 0 praw, 0 szacunku, i przekonanie że na szacunek niezasługuje.
Jeśli chodzi o szacunek to mam już całą game afirmacji przygotowaną. DZiś zaczynam
Tylko chciałem coś na tego leszcza, tchórza ( tu lęk przed konfrontacją z innymi, przed walką ) wymyślić żebym mógł uwierzyć że zasługuje na szacunek.
Mam sporo lęków, wszystkie z poprzednich wcieleń. Ciężko "przeżyłem" też wiele swoich śmierci bo ginąłem na wojnach w walce i pś teraz się boi panicznie walki, nawet jak z kimś obcym gadam i ma dojść do kłutni to już się boję, a jeszcze jak dochodzi nieszacunek do siebie i jąkanie sie to awaria..
-
JA też mam takie pomieszanie z poplątanym. Wzorce walki też mam i zaraz przez jakiś czas miałam tak jakbym spotykała na swojej drodze tylko takich ludzi przed którymi trzeba było się bronić, walczyć z nimi i poprzez tych ludzi udawadniałam sobie swoje przekonanie - no tak z ludzmi nie można żyć w pokoju, nie można byc pozytywnie nastawianym bo jak! Ale jakos mi to ulżyło tylko ja tyle eksperymentuje, że cieżko określić po czym:)
A tym tchórzem to jesteś jak nie walczysz, nie wygrywasz? - może wzorce kat - ofiara?
Jeżli chodzi o zasługiwanie to nie jestem w stanie Tobie pomóc bo tego jeszcze nie przerabiałam?
-
Ktoś mi kiedyś pisał że mam wzorce kata i ofiary.
Ah, chyba poprostu zacznę pisać do skutku afirmacje że zasługuje na szacunek. Wkoncu to po tej afirmacji wyszło z tym tchórzem.
-
Co do "jestem tchórzem...", to proponuję taką afirmację: "jestem bezpieczny podejmując nowe wyzwania"(możesz konkretnie je wymienić).
-
Lęki często bazują na silnym oczekiwaniu (na karę, coś negatywnego itp.).
Mnie bardzo pomagały afirmacje typu: mam prawo do..., zasługuję na to, pozwalam sobie na to i czuję się z tym całkowicie niewinny, bezpieczny i w porządku.
Ta końcówka jest szczególnie ważna.
-
Dzięki
-
Jak to ułożyć w afce, żeby określić że tworzę związki z ludźmi którzy nie mają wzorców czarnotantrycznych?
Ja, Sebastian, już teraz zasługuję na to by tworzyć zdrowe, czyste, bliskie relacje z - na pewno przytomnymi, ale co jeszcze - światłymi? szczęśliwymi? kochającymi? odnoszącymi sukcesy w życiu? ludźmi - nie umiem znaleźć właściwego słowa - pomóżcie :)
-
Hmm... przytomnymi, kochającymi, którzy mają czyste intencje do mnie, seksu i rozwoju?
-
Sebastian
Jedną afka to tego raczej nie załatwisz :) Może zacznij od tego wybierasz bliskie, rozwojowe, ... relacje na trzeźwo i przytomnie i zobaczysz co wyjdzie dalej.
-
Tworzę związki oparte na kochaniu, obdarzaniu i cieszeniu się sobą nawzajem :)
-
"W moich związku z kobietą wybieram przejawianie np. trzeźwości i przytomności, czystych intencji w seksie, spokoju itp. i pozwalam, by moja partnerka przejawiała w naszym związku (to samo). Zasługuję na to, mam do tego prawo, czuję się z tym całkowicie bezpiecznie, niewinnie i w porządku."
-
"Mogę i potrafię tworzyć relacje w których doświadczam czystej miłości.
Zasługuję na relacje pełne miłości, szacunku i wzajemnej harmonii.
Mam prawo doświadczać czystej miłości w związku z kobietą, która jest mi podobna i bliska.
Opłaca mi się wybierać relacje oparte na szczerym uczuciu i przyjemności" :)
A jak pisano wcześniej, jedna afka nie wystarczy, bo temat miłości jak rzeka szeroki.
-
Najbardziej na moją pśkę działa ta od Witka. dokładam jeszcze słówko Harmonijne i myślę że dużo zrobi. Dzięki wam.
-
Witam
Czy taka afirmacja jest prawidłowa ?
"Pozwalam ojcu być głupim i nieświadomym"
-
Ja bym to zmienił, bo przy okazji niepotrzebnie będziesz wzmacniał w swoim ojcu te cechy, skupiając się na tym że on głupi i nieświadomy i posyłając tam energię.
Lepiej pisać coś w tym stylu:
"Pozwalam mojemu ojcu być takim, jakim chce być" albo od razu "Zwracam wolność mojemu ojcu i pozwalam mu być takim, jakim chce być"
-
"Pozwalam ojcu być głupim i nieświadomym".
Za taką afirmacją może się kryć subtelna presja na Twego ojca, by takim był, oraz próba dowartościowania się poprzez umniejszanie swemu ojcu.
Druga kwestia, użycie słowa "pozwalać". Pozwalać lepiej sobie, innych zaś akceptować. I tak, jakim by Twój ojciec nie był, to o ile Twoim celem jest zaakceptowanie go takim jakim jest, to lepiej afirmować: Akceptuję swego ojca takim jakim jest. Możesz też dodatkowo modlić się o oczyszczenie postrzegania go przez Ciebie.
-
Afirmacja że akceptuje jest słaba. Nieczuje jej tak dobrze jak czuje tą co wymysliłem.
Ojciec uważa mnie za głupka tak jakbym niemiał rozumu, dlatego i ja do niedawna starałem się mu udowadniać że to on jest głupi i nieświadomy ale wogule mi to niewychodziło i byłem zawsze bardzo podenerwowany tą sytuacją.
Dlatego postanowiłem że pozwole ojcu być głupim ( on naprawde jest głupi ), więc w czym problem z tą afirmacją ?
Moge sobie wzmacniać w nim te cechy, co mnie to.. o ile uda mi sie zaakceptować to że jest głupi to może być sobie najgłupszy na świecie mnie już to niebedzie obchodzić.
-
Zastanawiam się dalczego aż musisz pisać afirmację że mu pozwalasz, zamiast po prostu na to pozwolić.
Czy to oznacza że w tej chwili nie pozwalasz mu na bycie głupim? Czy w związku z tym niepozwalaniem mu on w tej chwili nie jest głupi?
Wszystko to jakieś nielogiczne.
Chociaż domyslam się że chodzi o twój lęk przed jego głupotą która dla ciebie jest niebezpieczna tak że starasz się mu nie pozwolić na bycie głupim.
-
Doktor-X,
większość z nas udzielających się tu na forum dąży do boskości/doskonałości/prawdy. I rady jakie są tu udzielane mają właśnie to na uwadze. Ty oczywiście możesz mieć inny cel i zamiast uzdrowienia relacji z ojcem i własnego oprzytomnienia, wybrać wzmacnianie w nim przejawiania cech negatywnych, oraz własnego o nim osądu.
-
Wyszło mi że niepozwalam mu na bycie głupim bo skoro mu służe to musi być mądry i świadomy.
W japoni był moim panem a wtedy był potężny i silny co pewnie mnie dowartościowywało że jestem jednym z ludzi takiego kogoś.
Teraz wogule nie jest ani potężny ani silny ani mądry więc być może dlatego czuje to co czuje, będąc jeszcze uwikłanym w stare schematy.
Jednak zostane przy swojej afirmacji i zobcze jak to będzie działać. Może na samym początku teraz jej potrzebuje, poźniej moge ją zmienić.
W każdym razie dzięki za rade.
-
To znaczy że pozwalając mu być głupim jednocześnie pozwalasz sobie na nie służenie mu?
-
W nowym miejscu pracy znów dało mi znać przytłumione uczucie inności od wszystkich(takie poczucie , że nie pasuje do tych ludzi, że nie powinno mnie tam być)czy taka afka na to jest ok :
Ja ... mam prawo być inna od ludzi, jestem z tym w pełni bezpieczna i niewinna.
-
Chciałem zacząć pisać afirmację "Moja przyszłość jest w pełni bezpieczna i obfitująca w miłe niespodzianki", ale reakcje mojej pś były takie, że ok - przyznała że tak jest, ale odnośnie dalszej przyszłości. Ona rozumie i akceptuje, że ja pracując nad sobą prędzej czy później osiągnę pełne bezpieczeństwo i fajne życie, ale to będzie w jakiejś tam nieokreślonej przyszłości. Gorzej jednak z tą bliższą przyszłością i teraźniejszością.
Jak to teraz przeskoczyć? Nie wiem czy określenie "moja najbliższa przyszłość" też nie będzie zbyt ogólnikowe.
-
Clint
może być dzis za miesiąc, za rok za parę lat, za kilkanaście lat
skrótem
teraz i zawsze:)
-
O, dziękuje - tego potrzebowałem :)
-
Cześć ludzie.
Potrzebuje jakieś fajnej, dobrej afirmacji na poznanie, zobaczenie mojej wartości. Chce poprostu odkryć co mam fajnego, wspaniałego w sobie, jakie mam zalety, talenty, mocne strony, wszystko co godne żeby to docenić. Chce wydobyć tego jak najwięcej. Wystarczająco dużo żeby przykryło to moje obecne słabości, bym pomimo wad miał świadomość jak dużo wspaniałych rzeczy jest we mnie i dzięki temu czuł się wartościowy nawet z tymi słabościami.
-
Zauważam i doceniam swoją realną wartość :)
Od razu Ci to tych wad nie przykryje i nie sprawi, że poczujesz się nie wiadomo jak wspaniale, ale samoocena to złożony temat. Grunt że jednak będzie to ważny krok do przodu i na pewno będzie Ci łatwiej.
-
Dzięki Clint
Tak wiem że nie. Ale chodzi o to żeby ugruntować się w świadomości swojej wartości by ona była ponad moje wady i słabości. Dzięki temu łatwiej będzie mi akceptować te słabości i jednocześnie to też będzie dowartościowujące samo w sobie
-
Doktor, to jest proces. Jedną afirmacją tego nie załatwisz :)
Zamiast przykrywać swoje słabości, zaakceptuj je i zrób z nich użytek. :)
-
Doktor
tak podczytując co wpisujesz to mam wrazenie, ze realizujesz jakis umyslony sobie obraz siebie. I nic dziwnego, ze nie wiesz z czym dalej pracowac, bo ...efekt ktory chcesz osiagnac jest nie Twoj. Mozliwe ze chcesz byc takim synem jakim nie byles dla Taty, mozliwe ze Mama wolala inne dziecko. Odkryj przed kim tak bardzo chcesz zaistniec ze realizujesz koncepcje tej osoby na Twoje zycie
-
To, co w jednym przypadku wydaje się wadą (słaboscią), w innym może się wydawać zaletą. A więc najpierw trzeba docenić swoje cechy. Zobaczyć też, co cenili, a czym gardzili rodzice i... docenić również te cechy, którymi gardzili, a odmitologizować te, które podziwiali i lansowali.
Inne cechy są cenione w pracy policjanta czy żołnierza, inne u artysty, aa jeszcze inne u psychologa, nauczyciela czy lekarza. I jeszcze inne u programisty, aptekarza, górnika czy hutnika. Itd.
To, co jednym wydaje się wadą, innym służy jako zaleta.
-
no w sumie.. "odmitologizacja" by sie przydala
-
Mam zapytanie odnosnie afirmacji vs EFT,
nie wydaje Wam się że dzieki tej drugiej metodzie mozna osiągnąc szybsze rezultaty ?
http://www.youtube.com/watch?v=q48uwF8owmg
-
zly-zajac
miedzy wydawaniem się, a wiedzą jest rożnica.
No dobra alogiczność mnie rozśmieszyła:D
-
Najszybsze rezultaty można osiągnąć łącząc ze sobą obie metody :)
Nie ma sensu wybierać między jedną, a drugą bo one się wzajemnie uzupełniają, służą czemuś innemu. EFT pomaga w uwalnianiu, puszczaniu negatywów - zaś afirmacje w przyzwyczajaniu się i ugruntowywaniu pozytywów. Oba te działania są potrzebne w zrównoważonym rozwoju.
-
Dobór metody musi być adekwatny do skutkow, jakie chcemy osiągnąć.
Uwalniając się, uwalniamy się, pozbywamy się starego programu. Afirmując lub wizualizując wprowadzamy nowy program. I tu uwaga - afirmacja MUSI BYĆ KONKRETNA I W TEMACIE, a nie ogolnikowa. Musi wyrażąć stan, jaki mamy osiągnąć PO skończeniu afirmowania czy wizualizacji.
-
Ok, więc co do wprowadzania nowego programu podczas EFT
http://www.youtube.com/watch?v=EXtywJ_ozyY ;)
skoro opukiwanie atakuje meridiany, to poprzez manipulacje energią można by było osiągnąc szybsze rezultaty, utrwalając energie-świadomośći w ciałkach, czyli najpierw uwolnić negatywne osądy, a potem wtłoczyć nowe przekonanie podczas gdy energia będzie krązyła..
wydaje mi się to o wiele skuteczniejsze od afirmacji, ale faktycznie może najlepiej wypróbowac i jedno i drugie :)
-
Wypróbować.
Bo o tym, co się niektórym przez lata wydawało, dużo tu napisano.
-
zając
tu masz filmiki z pozytywnymi stwierdzeniami
http://www.youtube.com/results?search_query=eft+po+polsku&oq=eft&gs_l=youtube.1.5.0l10.6364.6891.0.11355.4.3.0.1.1.0.1303.1847.1j4-1j7-1.3.0...0.0...1ac..11.youtube.VZo30D5Vyr4
tu też znajdziesz
http://www.youtube.com/user/InstytutEFT
-
muchas gracias :))
-
Poniżej wrzucam linka do dwóch dekretów, z którymi kiedyś pracowałem. Bardzo mi pomogły.
Może komuś się przydadzą :))
http://sciezkaswiatla.republika.pl/page127873130950cc7f09ba043.html
-
Próbuję przerobić odpowiedzialność
Coś nie tak bo jestem zawalona terminami, wszędzie spóźniona i właściwie wszystko na wczoraj
Poproszę o propozycje przerobienia i afki
Z gory dziękuję
-
Na pierwszy rzut oka wydaje mi się, że odpowiedzialność może twojej podświadomości kojarzyć się właśnie z tym co się dzieje. Zawaleniem pracą, masa obowiązków niemożliwych do wywiązania się. Po prostu pokazuje ci czym jest dla niej odpowiedzialność.
Może powinnaś najpierw zdefiniować pojęcie odpowiedzialności.
I nasuwa mi się taka afka: Mogę być odpowiedzialna i mieć wystarczająco dużo czasu. albo Uwalniam się od przekonania, że odpowiedzialność to mnóstwo obowiązków niemożliwych do spełnienia.
-
Iustitia
Może to jest Twoja motywacja do działania. Mieć takie okoliczności w/do działania.
No a do tego jak nie wyrabiasz, to też pś w ten sposób udowadnia, że nie jesteś odpowiedzialna.
-
Dzięki:)
zwróciliście uwagę na aspekty, których w ogole nie dostrzegalam. Wiem co robić
-
A jeszcze jedno-jak rozszerzyć odpowiedzialność o to co chcę. Bo już wiem, ze chce odpowiadac za moje a nie za czyjeś
I w moim są aspekty, ktorych nie wybralam do tej pory bo przerosla mnie odpowiedzialność, chociaż to jest korzystne
Dzięki z góry:)
-
Fajnie, że poruszyłaś ten temat, ale nie bardzo wiem co masz na myśli. Piszesz bardzo ogólnie. Chcesz odpowiadać za siebie, a nie za innych. Dobrze zrozumiałam? O jakie aspekty chcesz rozszerzyć odpowiedzialność?
-
Rezygnuję z odpowiedzialności za innych. Wybieram odpowiedzialność za siebie i swoje życie.
Rezygnuję z władzy nad innymi, wybieram całkowitą władzę nad sobą i swoim własnym zyciem.
-
Iustitia, temat odpowiedzialności wałkuję od co najmniej półtora roku.
Była to dla mnie czarna magia.
Na teraz doszłam do wniosku, że moja odpowiedzialność, to to co ja mogę zrobić, bez włażenia w paradę w to, co inni mogą zrobić.
Nadal rozgryzam temat, bo mam jeszcze problem z określeniem tego co do innych należy.
A Leszka afki genialne.
-
Chyba rzeczywiście źle zaczęlam.
-u mnie odpowiedzialność powoduje, że sięgam po coś z czym wiem, że sobie poradzę. I tu mały problem-są rzeczy z ktorymi sobie nie radzę i wiem, że na tyle jestem odpowiedzialna, ze sie nie wyglupię siegajac po to. I to jest ok, ale... i tu sedno-czasem sa to rzeczy obiektywnie dobre.
Przyklad jestem przyzwyczajona do mojej wady wzroku wiec swiadomie zamykam sie na mozliwosc jej poprawy chociaz wiem ze istnieje i to jest dobre.
-i teraz konkretyzuje pytanie-czy mozna przefkowac rozszerzenie odpowiedzialnosci na zasadzie-jestem wystarczajaco odpowiedzialna zeby poprawic wzrok?
-
-i teraz konkretyzuje pytanie-czy mozna przefkowac rozszerzenie odpowiedzialnosci na zasadzie-jestem wystarczajaco odpowiedzialna zeby poprawic wzrok?
Dla mnie to raczej nie ma wiele wspólnego z odpowiedzialnością. Ja bym na twoim miejscu zapytała siebie : Dlaczego nie chce poprawić wzroku? Jakie mam korzyści z tego, że słabiej widzę? Dlaczego nie chcę pewnych rzeczy widzieć?
Ja to czuję tak jakbyś ty miała jakieś poczucie powinności, żeby ten wzrok poprawić. Tak naprawdę nie do końca chcesz, ale wydaje ci się że powinnaś chcieć.
-
Często rodzice wychowując dzieci wpajają im, że one powinne to czy tamto. W wciskają im, że niby uczą ich odpowiedzialności. U mnie tak było. Ciągle słyszałam, że muszę to czy tamto, bo jestem odpowiedzialna. I potem w życiu dorosłym jak robiłam coś co nie było zgodne z tym co mi moja mama wciskała, to czułam się nieodpowiedzialna.
-
Lilaloe
dobrze czujesz, bo akurat wzrok byl tylko przykładem. I z dzieciństwem też dobrze-to się wiąże bo najpierw powinności, w ktorych się odpowiedzialnie sprawdzalam, a nagrody odsuwałam, bo nie wiedzialam, czy się w nich sprawdzę. Tyle, że powinności przestały mnie obchodzić, natomiast nagrody dalej są w sferze życzeniowej. To co łączy to odpowiedzialność. Dlatego chcę ją rozszerzyć
Dzięki:)
-
Fajnie, że choć trochę pomogłam :)
-
Rezygnuję z władzy - jak najbardziej .
Rezygnuję z odpowiedzialności - hmmm.
I powierzam ich Bogu ? :)))
-
Marylka-Bóg jest kompetentny i przynajmniej karmy z tego nie będzie miał:)
-
Iustitia, ja wiem, ale wiesz ;))
-
Marylka
spróbuj-uczenie się to próbowanie:)
-
Iustitia, Ok .
Kochana jesteś :))
Thx za zachętę :)
-
Poszukuję afirmacji. Odkryłem intencje pewnych osób wobec mnie, ale stanąłem w miescu i nie wiem jak się ruszyć dalej.
Generalnie widzę obraz jak na mnie żerują (energetycznie) i żrą bez ceregieli jak z koryta. Chciałbym ich delikatnie acz całkiem zdecydowanie i skutecznie odsunąć ;) Dzięki za ewentualną szybką pomoc !
Dawno nie pisałem afek i kompletnie ie mam pomysłow jak odpowiadać podświadomości.
-
marcin,
Uwalniam się od wszelkich intencji, mechanizmów i przymusów oddawania swojej energii innym/zasilania innych swoja energią.
Zwracam wolność wszystkim, którzy żerowali na mnie energetycznie i zwracam sobie wolność od nich.
Wybaczam wszystkim, którzy żerowali na mnie energetycznie i wybaczam sobie, że na to pozwalałem.
Ale może być tak, że oni nie tylko biorą od ciebie, ale mogą ci tez oddawać swój tzw "syf energetyczny". Taki wzorzec uruchamia się automatycznie, poza świadomością. Może przyda ci się ten artykuł:
http://duchowa.pl/mb/artt5.php
-
marcin
Zasługuję na całkowitą wolność od pasożytów.
-
U mnie po takiej afirmacji tak by uciekały pasożyty z mojego ciała aż by się kurzyło :))))
-
Dzięki, zacznę dziś od tych afirmacji które podaliście :)
Muszę powiedzieć Leszek, że wczoraj nie zdążyłem napisać 2 x tej afirmacji która poleciłeś: Moc Boga jest potężniejsza od wszystkich klątw i klątwiarzy, a poczułem emocjonalny impuls do tego by zmienić właśnie na ".. od żerujących na mnie ludzi" i tak po napisaniu 2 x mi się pokazały intencje żerowania konkretnej osoby :)
Później jeszcze troche ją pisałem , nie dostałem żadnych odpowiedzi, ale ta osoba zniknęła na teraz w energiach gdy zobaczyłem absurd tej zależności a dziś pojawiła się już głębsza warstwa i INNE OSOBY. Też nie wiem czym na to podziałać, ani nawet jak te ich intencje wytłumaczyć, sprobuje sam to rozkinic bo musialbym opisywac całą wielowatkowa historie ktora sie ciagnie 4 lata (!) ozbaczymy jak będzie to pisanie dzis wygladac :)
-
Zasługuję na całkowita wolność od pasożytów.
Hm . . . A jeżeli w pracy jest ich wiele ?
Uwolnimy się od ? Pracy ?
-
dalej próbuje wyrobić sobie kreatywność w rozmawianiu z podświadomością i mam w związku z tym pytania:
1. Jaka afirmacja jest przeciwieństwem intencji "rozwalenia" kogoś? Taką emocje poczułem i chciałem zaprzeczyć, ale nie wiedziałem jak.
2. Podobnie z silnym lękiem przed konkretną osobą/ osobami - nie wiem jaka afirmacje... "jestem bezpieczny wobec" jakoś nie trafia do pś , to wobec może jest coś trafniejszego ?
3. Czuje że obciąża mnie szok związany z pewnym wydarzeniem , tez chciałbym zaprzeczyć, ale raczej pozytywnym stwierdzeniem, przeciwięństwem(?), niż instrukcja w stylu: uwalniam się od... bo takie rzeczy jakoś słabo mi trafiają do podświadomości.
a i jeszcze zastanawiam się co najlepsze na to przy wybaczaniu mi mowi podswiadomosc że kogoś nie spotka kara jak mu wybacze. (4)
-
a i jeszcze zastanawiam się co najlepsze na to przy wybaczaniu mi mowi podswiadomosc że kogoś nie spotka kara jak mu wybacze. (4)
jak mu nie wybaczysz to też wcale nie musi go spotkać kara :))
kara go spotka, jak będzie miał poczucie winy,
wybaczamy dla siebie, a nie dla innych, wybaczamy po to, żeby uwolnić się od krzywdzicieli, żeby uwolnić się od roli ofiary
"Mnie ... opłaca się wybaczyć"
-
Tak się zastanawiam, że skoro nie trafia do podświadomości afirmacja ze słowem "uwalniam się" to może podświadomość jeszcze nie chce tego puścić, jeszcze nie jest gotowa. Może za dużo na raz chcesz mienić.
Generalnie warto najpierw się uwolnić i potem zaraz w to miejsce wrzucić pozytyw. Np : Uwalniam się od lęku przed.... W miejsce lęku otwieram się na bezpieczeństwo, spokój, radość itp.
Jak od razu dasz pozytyw to i tak podświadomość powinna wywalić ci w kolumnie reakcji wszelkie lęki i obawy od których warto się uwolnić.
-
dalej próbuje wyrobić sobie kreatywność w rozmawianiu z podświadomością i mam w związku z tym pytania:
1. Jaka afirmacja jest przeciwieństwem intencji "rozwalenia" kogoś? Taką emocje poczułem i chciałem zaprzeczyć, ale nie wiedziałem jak.
2. Podobnie z silnym lękiem przed konkretną osobą/ osobami - nie wiem jaka afirmacje... "jestem bezpieczny wobec" jakoś nie trafia do pś , to wobec może jest coś trafniejszego ?
3. Czuje że obciąża mnie szok związany z pewnym wydarzeniem , tez chciałbym zaprzeczyć, ale raczej pozytywnym stwierdzeniem, przeciwięństwem(?), niż instrukcja w stylu: uwalniam się od... bo takie rzeczy jakoś słabo mi trafiają do podświadomości.
a i jeszcze zastanawiam się co najlepsze na to przy wybaczaniu mi mowi podswiadomosc że kogoś nie spotka kara jak mu wybacze. (4)
ad. 1 przeciwieństwem "rozwalania" jest miłość, obdarzanie czystą, konstruktywną miłością:)
Warto przekontemplować bycie w miłości i obdarzanie nią, na poziomie intencji, energii, uczuć, myśli i czynów.
ad. 2 warto w to zaangażować Boga/Siłę Wyższą/Naświadomość np. "mam ochronę i wsparcie Boga i czuję się bezpieczny"
ad. 3 skonsultować konkrety z kimś doświadczonym jakie to mogą być pozytywy odnoszące się do tego wydarzenia.
Jeśli szok to czy wtórne są emocje, czy zamrożenie-znieczulenie.
-
Dzięki Sylvia.
Ad. 1 ale jaka afirmacja np? ;) Obdarzam miłością osobę x ? Wiem że rezultat musi kończyć się uczuciem miłości.
Ad 2. ale nadal - jak by to ująć w kontekście dwóch konkretnych osób ?
Ad 3. zamrożenie - znieczulenie - wyparcie części siebie
-
Hej
Wypisałem sobie wszystkie problemy związane z tematem nad którym chce pracować i do każdego punktu układam jakąś afirmacje lub kilka jesli potrzeba.
Miałem problem z ułożeniem afirmacji w tym przypadku :
1. Wstyd przed wyrażaniem swoich emocji przy ludziach ( przy ojcu szczególnie )
/ wstydze się np. rozmawiać przez telefon z kolega przy którym jestem nieco inny niż przy ojcu.
/ albo wstydze się przytulać, całować z kobietą gdy ojciec patrzy
2. Nie umiejętność lub blokada ( nie wiem ) w wyrażaniu tego co myślę.
/ Niby moge tu sobie ułożyć że Potrafie wyrażać swoje zdanie ale to nie do końca tak. Często nie znajduje odpowiednich słów, łapie mnie taka amnezja słowna albo zaczynam się blokować , przytykać i niemoge mówić lub się jąkam chcąc bardzo coś komuś wyjaśnić albo wyrazić to co myśle co mnie porusza.
Pomożecie ?
-
Doktor-X
Proponuję afirmacje:
Mogę czuć się bezpieczny, gdy wyrażam swoje emocje.
Pozwalam sobie na wyrażanie swoich emocji przy ojcu i innych ludziach.
Moge czuć się swobodnie w obecności ojca i innych ludzi.
Przy mówieniu najpierw to:
Jestem/czuję się bezpieczny podczas mówienia.
-
Dzięki. Sprawdze co wyjdzie.
To pierwsze z emocjami odpuszczam bo to temat pochodny i sie sam w miare obczyści jak się zajmę głownym.
-
Przymierzam się do pisania dekretów afirmacyjnych, aczkolwiek chciałbym zweryfikować swoje umiejętności w tym temacie. Dlatego mam propozycję: dwóm, trzem osobom zainteresowanym napiszę dekret dopasowany pod konkretny problem (temat).
Proszę aby osoby zainteresowane zgłaszały się przez PW albo na maila.
W zamian za dekret poproszę o Wasze opinie :)
-
Zastanawiałam się ,co napisać o pracy Michała w tworzeniu dekretów-hmm,jest konkretna...
Także teges,jeżeli chcecie robić "cośtam cośtam" zamiast "coś odpowiedniego",to nie ten adres :-)))...
-
Free :))))
Dziękuje :)
-
To ja się dołączam do pochwał Michała;-)))
Dostałam dekret, który zawiera to co dla mnie najważniejsze i to uwzględniając wszelkie aspekty tematu - również te, o których moja PS chciała "zapomnieć";-) Dekret jest konkretny, na temat i napisany fajnym zrozumiałym językiem.
Ma chłopak rękę do pisania;-)
-
Też dostałem dekret i jestem bardzo zadowolony - jest konkretny i trafia w sedno. Myślałem wcześniej, że go wykorzystam do stworzenia własnego dekretu, ale to co dostałem satysfakcjonuje mnie na tyle, że nie odczuwam nawet potrzeby zmieniania czegoś czy dopisywania :)
-
Tulia, Clint
Dziękuję :)))
-
Michał, dziękuję za dekret.
Pisany pod konkretny problem. Naprawdę KONKRETNY !
Miałeś co robić :)
Dziękuję.
-
Michale, dekret dla mnie jest cudowny - chcialo mi się płakać, jak go czytałam, bo uderza w czułe struny. Od 1,5 tygodnia go czytam i zaczynają mi się robić straszne zawirowania w życiu, troszkę mnie to przeraża... Ale staram się, czytam dalej, jeśli to wywalanki, to je przetrzymam, jeśli to g... w którym tkwiłam, to w końcu zbieram siły, żeby się z niego wydobyć. Praca wre.
-
co byście afirmowali, żeby się pozbyć natręta? Natręt nie jest mój, on odwiedza znajomych obok, ale często go widzę, bo jego dokumenty do mnie na koniec trafiają, więc i mnie zawraca głowę. Facet dobiega 70, ma sklerozę i strasznie głośny głos, budzi gości hotelowych, chociaż to średnio mój interes. No może pośrednio.
hej, co myślicie?
-
może takie afirmacje :
Zasługuję na spokój i wolność od natrętów.
Natręci omijają mnie i moje otoczenie z daleka.
-
Atlanta, z tego co napisąłaś nie wiele wynika, nawet jak by się chciec domyśleć.
Czasem pewnie warto się pozbyć natręta , czasem wystarczy się pozbyć swojej irytacji której samemu jest się źródłem, bo później można skończyć bez konca uwalniając się od coraz to nowych natrętów i łobuzów, którzy istnieją tylko w umyśle.
-
dzięki koledzy.
Barnaba - super tekst, dziękuję.
-
Czy ktos juz pracowal,testowal ten sposob pracy z afirmacjami? http://mindvalleyacademy.com/pl/skuteczneafirmacje/produkty/pokochaj-siebie Tzw-afirmacje subliminalne
-
skuteczneafirmacje / produkty / pokochaj-siebie
Biorę! Cena nie gra roli. :-)
-
Myślę, że warto ten sposób przetestować.
ja osobiście wole być świadomy tego, co afirmuję i tego, co te moje afirmacje poruszają.Ale są tematy, przy których bym zaryzykował ten sposób :)
-
To ja się może jeszcze jednak zastanowię. Nie chciałbym sobie przez głupią literuwę wgrać programu "Pokichaj Siebie".
-
tez tak powiedzialem komus kto pytal;),ze nalezy zaufac,ze tworcy nie trolują;)
-
To chyba fragment,
http://www.youtube.com/watch?v=vZaUDTkk2Bo
-
Każdego człowieka w swoim życiu spotykamy w jakimś celu... Ktoś jest dla ciebie tylko próbą generalną…Ktoś inny pracą nad błędami przed spotkaniem z kimś najważniejszym… A ktoś będzie właśnie tym najważniejszym… Istotne jest by się nie pomylić i nie przejść obojętnie...
-
Yo
Slowo " niewinnosc " kojarzy mi sie niemesko wiec nie afirmowalem zby czesto niewinnosci bo czulem sie jak dziecko.
Slowo " facet" kojarzy mi sie bardzo mesko.
Zastanawiam sie co by wyszlo z takiego miksu " ja doktor jestem niewinnym facetem"
jak sadzicie ?
narazie odbieram to jako poplatanie
-
niewinnym facetem lub mężczyzną - dla mnie to OK.
Od razu spróbuj wytłumaczyć podświadomości że niewinność to bycie bezpiecznym i w porządku.
-
Dziękuje.
-
Jeszcze raz ja z bardzo waznym dla mnie pytaniem.
Co robic z kolumna reakcji ?
Robie dekret w tej chwili skladajacy sie z okolo 20 afirmacji na samoocene i poczucie bezpieczenstwa.
Wychodza takie rzeczy jak odrzucenie , niezyczliwosc itp. co z tym robic ?
Jak uloze na to afirmacje to bede mial 30.Potem znowu cos wyjdzie i musial bym dopisac kolejne 10.
Jak wlascciwie z tym jest ?
-
Jeśli robisz dekret to możesz dopisywać sobie na spokojnie więcej, jeśli wychodzą Ci dodatkowe opory. Jest limit tego :) Po prostu na każdą wątpliwość odpowiedz odpowiednią afirmacją, tak żebyś sam wewnętrznie zaczął wierzyć że coś takiego jest możliwe i osiągalne (albo dostępne już teraz).
-
To dobrze ze jest limit, moglby juz u mnie sie pojawic. Czyli jak duzo rzeczy wychodzi to pisze/ czyta sie te najwazniejsze a na pomniejsze nowe wywalki uklada sie odrazu jakas zaprzeczajaca pozytywna mysl tak by otaczac temat z kazdej strony. Tak to mniej wiecej zrozumialem. Dzieki za odpowiedz. Ide spac spokojnie
-
jestem szefem mojego szefa
to chyba lepiej niż: mój szef robi co ja chcę
-
Cześć
Potrzebuje afirmacji w stylu "mam prawo robić wszystko co zechce" połączonej z przekonywaniem pś że Bóg mi to wszystko daje i że jestem z tym nie winny i w porządku.
Problem polega na tym że nie pozwalam sobie czerpać z życia, boje się być sobą, mówić co chce, boje się żyć bo czuje sie winny, czuje że mi niewolno, że inni mogą się cieszyć, krzyczeć, wydurniać się, stać na szczycie życia ale ja nie. Jak próbowałem to zawsze sie kończyło tym że ktoś coś do mnie miał, kogoś denerwowałem albo ktoś mi groził lub poniżał. W każdym z tych przypadków byłem w oczach innych - nie w porządku. Czyli taka wypadkowa tego w co sam wierze że mi niewolno.
Potrzebuje takiej ogólnej afirmacji na "zerwanie kajdan"
Na tą chwile mam takie pod ten aspekt :
Ja X mam prawo żyć i cieszyć się życiem.
Ja X mam prawo czerpać z życia to co tylko chce.
Ja X jestem niewinny, bezpieczny i w porządku gdy czerpie z życia to co chce.
Bardzo dziękuje wszystkim wdzięcznym osobom za chęć pomocy.
-
Doktor-X
Czerp z życia pełnymi garściami.
Popatrz ile wokół pieknych kobiet ,aż szkoda nie dokonywać z nimi wszelkich chwalebnych czynów.
Ja na pewno nie będę żałował moich niewątpliwie chwalebnych dokonań.
Co ciekawe, nic świadomie nie robiłem w tym temacie a kobiety , jak już wspminałem, szaleją za mną . Inni się chwalą, a ja tylko mówie.
Ponieważ nie pracowałem w tym ,, temacie " więc jeśli chodzi o wiedzę to nie jestem ekspertem , a gdy decyduje doświadczenie to jestem nim jak najbardziej.
----------------------------------------------------------------------------------
Pozwolę zacytowac Leszka Żądło :,, i będziesz miał setki zadowolonych klientów, to będzie dowód, że jesteś ekspertem :) "
,,A tak na poważnie - o tym, kto jest ekspertem, DECYDUJE DOŚWIADCZENIE I WIEDZA. Z naciskiem na DOŚWIADCZENIE."
---------------------------------------------------
Słowo ,,klientow " można zamienić na np.: kobiet, dziewcząt, panienek itp.
Czyli można być ekspertem nie posiadając wiedzy.
Niestety nie potrafię przekazać mojego jakże bogatego doświadczenia ale potrafię ,, pożyczyć " Tobie abys czerpał z życia ile chcesz i jak chcesz.
sobotnio
-
:))
Dziekuje za inspiracje
-
Jak podejść do kodu, że "ciekawość to pierwszy stopień do piekła"?
Z tego co pamiętam to chyba ojciec najwięcej mi to wciskał. Przychodzi mi do głowy, że:
"Uwalniam się od przekonania, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Przebaczam wszystkim, którzy mi to wciskali i przebaczam sobie,że w to uwierzyłam"
Ale co dalej. Warto by tu jeszcze coś pozytywnego dodać. No i jak to jest z tą ciekawością? Warto być ciekawym?! Często słyszałam: nie bądź taka ciekawska! czy czujecie różnice między ciekawością, a "ciekawskością"?
A co z piekłem. Świadomie w piekło nie wierzę, ale chyba podświadomość przechowuje jeszcze jakieś lęki...
-
Przedewszystkim pelen luzik. Mozna byc ciekawym, warto byc ciekawym swiata a nie byc zamknietym jak jakis gbur. Pozwalam sobie byc ciekawa swiata, pozwalam sobie na ciekawosc i jestem z tym calkowicie nie winna bezpieczna i wporzadku.
-
Przedewszystkim pelen luzik. Mozna byc ciekawym, warto byc ciekawym swiata a nie byc zamknietym jak jakis gbur. Pozwalam sobie byc ciekawa swiata, pozwalam sobie na ciekawosc i jestem z tym calkowicie nie winna bezpieczna i wporzadku.
No tak. Luzik na pewno się przyda... I podoba mi się to pozwolenie na ciekawość :) I to, ze warto być ciekawym. Tak, od dzisiaj pozwalam sobie na ciekawość!
Dzięki.
-
super, też się cieszę.
Powodzenia !
-
czy można coś PRZE-afirmować?
tak jak: 'przedobrzyć'
Zawsze chciałam mieć w życiu co robić, ale to już przesada.
Takiego nawału pracy to jeszcze nie miałam i nie widziałam.
:)
-
Atlanta
Można zobaczyć, dzięki przeafirmowaniu czegoś, że nie ma się jeszcze równowagi i odpowiednich proporcji w temacie.
Albo braki w czymś innym np. dużo działania, za mało odpoczywania, czy pasywnego przyjmowania. Chociaż u rozwojowców, to częściej na odwrót;) Czyli za dużo analizowania, gadania, rozmyślania, nadinterpretowywania - czyli mentaliozwania, nakręcania się, rozdmuchiwania, oczekiwania, zmęczenia tym wszystkim, a za mało przepływu w pożytecznym działaniu. Chociaż jakbym miała mierzyć miarą ludzi, którzy mnie otaczają w ostatnich czasach, to znowu inaczej - działają pożytecznie i przekraczają siebie w rozwoju:)
-
*mentalizowania.
Afirmacja dla chcących poprawić działanie:
Kocham/lubię to co robię. Działam pozytywnie, pożytecznie, korzystnie, z radością i miłością. Im więcej działam, tym mam więcej energii:))
-
Sylwia,
ja ci powiem, że ja mam wokół siebie ludzi bardzo na-energetyzowanych i całkiem dobrze rozwijających się, jedno drugiemu nie przeczy zatem.
Ale fakt, sprawa proporcji jest do zastanowienia.
-
Atlanta
Robisz wrażenie energicznej osoby, więc nie powinniście siebie wzajemnie przytłaczać:)
Jak komuś brakuje energii, bo np. ma swoje stłumienia i traumy, to się męczy w otoczeniu energicznych ludzi, bo tworzy w sobie napięcia związane z kontrolą - trudno kogoś dynamicznego i zrównoważonego kontrolować. Można co najwyżej projektować;)
Dobrze mieć wokół siebie harmonijnych ludzi w pozytywnych przepływach w działaniu:)
-
Macie jakies wyprobowane afirmacje na dystans do siebie i do ludzi ?
-
W jaki sposób stosować dekrety, żeby działały najskuteczniej?
-
Zależy co robi największe wrażenie na podświadomości. MOżna dekret czytać na głos, można czytac przed lustrem albo pisać. Można też nagrać na mp3 i słuchać w głębokim relaksie. W zależności od tego jakie mamy predyspozycje określony sposób może być lepszy.
-
nauczyć się na pamięć i powtarzać w relaksie
-
Mariusz, medżik, dzięki za odp:)
-
Po ilu srednio dniach powinna zaczac sie ,,wywalanka" z praca z afirmacjami? Walkuje juz jakied dobre trzy tygodnie i poza sporadycznymi wrzutami nic sie nie dzieje, powiedzialbym nawet ze pisanie afirmacji stalo sie codzienna czynnoscia, nad ktora przestalem myslec. Co jest grane?
-
Zed, próbowałeś pisać w kolumnach afirmacje? Po jednej stronie kolumny piszesz afkę, po drugiej spontaniczną reakcję, myśl, jaka przyszła Ci do głowy. Najczęściej jest ona negatywna albo emocjonalna. To bardzo fajnie katalizuje efekty. A jak jakaś reakcja powtarza się bardzo często, warto zrobić sesję regresingu lub zamienić na pozytywną afirmację i powałkować temat.
-
Zed, próbowałeś pisać w kolumnach afirmacje? Po jednej stronie kolumny piszesz afkę, po drugiej spontaniczną reakcję, myśl, jaka przyszła Ci do głowy. Najczęściej jest ona negatywna albo emocjonalna. To bardzo fajnie katalizuje efekty. A jak jakaś reakcja powtarza się bardzo często, warto zrobić sesję regresingu lub zamienić na pozytywną afirmację i powałkować temat.
Ja tylko tak poisze afirmacje, wlasnie dlatego zdziwilo mnie ze az malo mi wywala. Ale powtarza sie pewien temat, jeszcze popisze z tydzien lub dwa i jak dalej nic sie nie ruszy, trzeba bedzie skonsultowac to z kims.
-
Widocznie jesteś zbyt nakręcony i powinieneś się bardziej wyciszyć, by myśli stały się bardziej wyraźne, jakiś kontaktz uczuciami lepszy. Wtedy będą działać.
-
To prawda, cos tam we mnie siedzi i drga ciagle, proboje narazie przed np. molditwa wyciszac sie krotkimi plytkimi medytacjami ale jakos idzie po zboju to.
-
"Ja tylko tak poisze afirmacje, wlasnie dlatego zdziwilo mnie ze az malo mi wywala."
Mało ?
Skoro nie umiesz się uspokoić i stanąć obok tego co afirmujesz tzn. że wywałka wciągła cię jak tornado ;)
Plusem tego jest, że działa minusem, że nie wiadomo gdzie jest północ na tej mapie tornad.
-
"Ja tylko tak poisze afirmacje, wlasnie dlatego zdziwilo mnie ze az malo mi wywala."
Mało ?
Skoro nie umiesz się uspokoić i stanąć obok tego co afirmujesz tzn. że wywałka wciągła cię jak tornado ;)
Plusem tego jest, że działa minusem, że nie wiadomo gdzie jest północ na tej mapie tornad.
Moze jakies konkrety jak to unormowac zamiast lakonicznych odpowiedzi? Jakos nie pasuje mi Twoje sarkastyczne podejscie do mojej osoby..zreszta nasza prywatna korespondencja chyba wyjasnila wszystko, prawda?
-
Spoko Zed, moim zdaniem to ważne i pomocne co J034 powiedział, że jesteś w wywałce, to każdemu może się zdarzyć i nie świadczy źle o nikim.
-
medżik,
dokładnie.
zed1,
nie wiem dlaczego też wali ci do mnie, chyba dla tego, że nic za ciebie nie chcę zrobić, ale to inna para kaloszy.
Nie będę do ciebie pisał.
-
Piszac afirmacje czuje spore napiecie w okolicach splotu slonecznego, takze szybsze bicie serca momentami.
Poza tym zauwazylem, ze myslowo ,,odlatuje" gdzies zamiast byc w pelni przytomnym piszac je.
Macie jakies pomysly, jak to zniwelowac? Generalnie afirmacje dzialaja ale czuje, ze cos jest nie tak, ze nie do konca mam kontakt z ps.
-
Piszac afirmacje czuje spore napiecie w okolicach splotu slonecznego, takze szybsze bicie serca momentami.
Poza tym zauwazylem, ze myslowo ,,odlatuje" gdzies zamiast byc w pelni przytomnym piszac je.
Macie jakies pomysly, jak to zniwelowac? Generalnie afirmacje dzialaja ale czuje, ze cos jest nie tak, ze nie do konca mam kontakt z ps.
To są reakcje z ciała na afirmację.
Te reakcje przekazują ci pewne informacje.
Napięcie i szybkie bicie serca może mówić o stanach lękowych, stresie.
Jeśli odlatujesz w trakcie pisania, to też pewnego rodzaju informacja - pś trudno jest przyjąć afirmację i ucieka od niej.
Kontakt z pś masz, skoro są takie reakcje ;)
Możesz pomiędzy afirmacjami głębiej oddychać, żeby "ściągnąć" pś na ziemię i się ponownie skupić.
Ćwicz uważność, zwłaszcza jeśli chodzi o odczytywanie informacji z ciała.
-
Jeśli odlatujesz w trakcie pisania, to też pewnego rodzaju informacja - pś trudno jest przyjąć afirmację i ucieka od niej.
Podświadomość zawsze ucieka od afirmacji, tyle że normalnie robi to forsując swoje prawdy , czyli to co się wpisuje w kolumnie :) Tutaj taki stan to chyba jest juz przy podejściu do afirmowania. Napisze ci może jeszcze później na priv Zed jak zacząć.
-
Zed
Jeżeli reagujesz na afirmacje lękowo to znaczy że są źle dobrane.
-
Zed
Jeżeli reagujesz na afirmacje lękowo to znaczy że są źle dobrane.
To nie jest lek, bardziej jakies pobudzenie/nerwowosc na poziomie 3ej czakry (splotu slonecznego); same afirmacje pisze mi sie ok, gorzej wlasnie z efektami ich pisania, niby cos jest ale to nie to, co sie spodziewalem. I jak wspomnialem-strasznie odlatuje piszac je ostatnio, w ogole trudno mi sie jest skupic nad sensem czytanych tekstow od pewnego czasu, ksiazke to przeczytam moze z pol godziny i juz mnie nosi gdzies.
-
Pisałeś o biciu serca oraz odlatywaniu a to są objawy lęku.
Ale najważniejsze są odpowiedzi. Możesz podać jakieś przykładowe odpowiedzi?
-
Jasne.
Pierwsza afirmacja prosta jak drut: [ Ja, xxx, wiem, czego chce ] i tutaj wywala mi od czasu do czasu latanie, chec podrozy ale i metlik, zamacenie,chec swiata podobnego do mnie itp.
Druga afirmacja, [ Ja,xxx, dostrzegam wszelkie mozliwosci dobrego, przyjemnego, interesujacego zycia tu i teraz i w tym zyciu ] i tutaj wywala mi ze nie ma tu interesujacej rzeczywistosci, ze sie nie odnajduje, ze nie ta epoka, nie ma odpowiednich dla mnie warunkow i inne marudzenie.
-
Czyli rozpocząłeś z grubej rury bez etapów przygotowawczych.
Trzeba się będzie cofnąć do tyłu i zacząć od jakichś prostych afirmacji na bezpieczeństwo.
Np. życie w świecie jest bezpieczne.
bo to tak jakbyś od razu chciał iść na studia bez chodzenia do podstawówki.
-
Afirmowalem to wczesniej ale skoro mowisz...
-
Jeżeli afirmowałeś to znaczy że czujesz się bezpiecznie na świecie? Jakie były odpowiedzi? Czy po tych afirmacjach zaszła w tobie jakaś zmiana?
-
Wlasnie nie na tyle aby poczuc sie bezpiecznym i tu jest ,,cos" czego nie moge skumac o co chodzi.
-
To możesz jeszcze poczytać różne afiramcje i zobaczyć na jaką reagujesz emocjonalnie . Afirmacja powinna wywoływać reakcje emocjonalne ale nie lęk.
-
OK, a w miedzyczasie poprosze, (jesli komus wpadnie do glowy), ulozenie dla mnie odpowiedniej zwiazanej z tym, co opisalem. Moze cos sie znajdzie :).
-
Jak dla mnie to opisałeś że jesteś niezadowolony z życia.
I możesz jechać z tym tak:
Jestem niezadowolony z życia
Dlaczego?
Bo zycie jest takie i takie
Dlaczego?
I w ten sposób do czegoś dojdziesz, do jakiegoś początku.
-
to takie trochę jak psychoterapia pozn-behawioralna
-
Jak dla mnie to opisałeś że jesteś niezadowolony z życia.
I możesz jechać z tym tak:
Jestem niezadowolony z życia
Dlaczego?
Bo zycie jest takie i takie
Dlaczego?
I w ten sposób do czegoś dojdziesz, do jakiegoś początku.
W sumie to chyba dotarlem do sedna bo moment po przebudzeniu to dobry sprawdzian na to, co nam siedzi w ps kiedy jeszcze nie do konca jestesmy w pelni swiadomi a jednak juz na jawie: warunki i mozliwosci w miejscu w ktorym zyje nie daja mi mozliwosci spelnienia. Tak mysle, tak podsuwa mi podswiadomosc. Wywala mi od bardzo dawna, conajmniej od kilku lat. Prawda czy nie chyba trza by zaczac afirmowac wlasnie te kwestie.
Wiec chyba od dzis trzeba zaczac [ Ja, xxx, dostrzegam w miejscu w ktorym jestem i w rzeczywistosci w ktorej zyje warunki i mozliwosci do spelnienia, zarabiania pieniedzy i tego, czego pragne tu i teraz i w tym zyciu ] . Plus jeszcze tamta afimracja na potwierdzenie tego w zakresie ogolnym.
-
Afka chyba bardzo dobra i adekwatna, ale nie wiem czy będzie się tak łatwo na niej skupić, bo jest długa i złożona. Może coś krótkiego znajdziesz co podświadomość od razu chwyci.
-
Afka chyba bardzo dobra i adekwatna, ale nie wiem czy będzie się tak łatwo na niej skupić, bo jest długa i złożona. Może coś krótkiego znajdziesz co podświadomość od razu chwyci.
Spoko, dzis probowalem i wywalalo jak sie patrzy, czyli dziala. W razie co skroce albo rozbije na dwie.
-
Mi się bardzo spodobała afka: "Moja przyszłość jest radosna i bezpieczna oraz pełna cudownych niespodzianek".
-
A co zrobic, kiedy w pierwszym dniu po pisaniu afirmacji od razu wywalilo na maksa wszystkie rzeczy, ktore mi ciaza? Dalej pisac te afirmacje zeby utwierdzic podswiadomosc w pozytywnym mysleniu czy znowu cos zmienic? Bo wywala mi ciagle te sama rzecz.
-
Zed
Afirmacje w takim przypadku są dobre, chociaż może z tego co Ci wychodzi możesz zbudować jeszcze bardziej odpowiednią. Z emocjami które pojawiają się przy afirmacjach i które są wyraźne, możesz spróbować w ten sposób o którym pisała Ci Karina (związany z wchodzeniem w emocje)
-
Rozumiem tylko wyglada tez na to, ze dotarlem do jakby swiadomosci problemu ktory jest jak gdyby troche niezlezny ode mnie, przynajmniej poki co wszystko na to wskazuje. Kwestia jest fakt, ze pewne uwarunkowania zewnetrzne sa nie do sprzekoczenia. Tak mi wyszlo w tych afirmacjach albo ja tak czuje emocjonalnie.
Nie wiem, tak mi teraz przyszlo do glowy, czy zaraz po tej afirmacji na ktora tak reaguje nie pisac nastepnej w stylu [ Ja, xxx, juz teraz otwieram sie na wszelkie mozliwosci spelnienia, robienia tego czego pragne i zarabiania w tym, co mnie interesuje w otaczajacej mnie rzeczywistosci ].
-
Zed1
Ja Ci gdzieś ostatnio podałem afirmacje od których najlepiej zacząć.
-
Zed1, rób tak, jak sam czujesz - przecież nikt nie zna cię lepiej od ciebie samego. No, może z wyjątkiem Stwórcy ;)
-
Racja. Ale cos jest nie tak. Niby zaczalem nowa afirmacje i na poczatku wywalalo a teraz cisza i odnosze takie wrazenie, ze podswiadomosc nie zglasza sprzeciwu albo zglasza wciaz ten sam problem, ktore nijak skonkretyzowac. Chodzi o bardzo glebokie przekonanie na temat rzeczywistosci, w ktorej zyje ale okazuje sie, ze niechec do niej, brak mozliwosci realizowania tego czego bym chcial to jakby maska, pod ktora kryje sie jeszcze cos ale nie potrafie tego zdefiniowac.
Jest tutaj ktos kto porzadnie potrafi ukladac afirmacje? Ja czuje, ze mam jeszcze zbyt mala wiedze na ten temat raczej...
-
Skoro wiesz , że jest jakaś głębsza przyczyna, to już połowa sukcesu :)
Spróbuj może ze skojarzeniami, tylko zapisuj! Przeważnie te najważniejsze rzeczy, ledwie przyjdą do głowy, już uciekają - a to PŚ płata figle ;)
-
Tak sobie teraz pomyslalem przez moment czy moze byc tak, ze moje narzekanie...wzielo sie nie z tego, ze czegos sobie nie uswiadamiam (ale to tez na pewno po czesci) a wlasnie ze swiadomosci ograniczen zewnetrznych i czy by tutaj nie poszukac czegos, wybadac czy nie ma tam jakis blokad, niecheci. Bo odkad pamietam, zawsze mialem ambicje na osiaganie czegos tylko czesto zatrzymywalo sie to na braku mozliwosci realizowania tego.
-
pokonuję przeszkody i ograniczenia ......
coś takiego może?
-
Zed
A dlaczego nie wyjedziesz za granicę? Nie miałbyś wtedy powodów do narzekania
-
Zed
A dlaczego nie wyjedziesz za granicę? Nie miałbyś wtedy powodów do narzekania
Sorry ze tak pozno odpisuje, dopiero teraz zauwazylem Twoj wpis.
To jest wlasnie najwiekszy paradoks tego, co odczuwam bo calym soba czuje ze tam swietnie poradzilbym sobie w zyciu, z praca ale cos totalnie silnie trzyma mnie tu, gdzie jestem i najgorsze w tym wszystkim jest to, ze kompletnie nie wiem, co to jest. To jest na takiej zasadzie, ze ciagle tutaj mam pod gorke a jednoczesnie mam jakas ogromna potrzebe bycia tutaj, sama mysl o tym, ze musialbym opuscic to miejsce (nie ludzi a miejsce a to jest roznica, przynajmniej jesli chodzi o wiekszosc osob ktore znam) powoduje uczucie tak ogromnej tesknoty i smutku, ze nie potrafie nad tym zapanowac. To bardzo rodzierajace uczucie.
-
pokonuję przeszkody i ograniczenia ......
coś takiego może?
Moze warto sprobowac, w tym kierunku jeszcze nie szedlem nigdy...
-
afirmacje lepiej pisać ręcznie czy na kompie?
-
lepiej ręcznie, jest spokojniej
ale - co kto lubi, może tobie pasuje na kompie? :-)
-
piszę na kompie bo dużo czasu spędzam, ale tak na logikę to chyba lepiej ręcznie bo własne pismo może bardziej przemawia do PŚ? tak tylko gdybam
-
Ja najbardziej czuje i rozumiem afirmacje gdy wypowiadam ją słownie. Ale pisanie daje jakby lepszy efekt, dlatego jak sie słownie powtarza to dobrze jest więcej razy powtarzać aniżeli byśmy pisali.
Macie jakieś pomysły na afirmacje dotyczące bycia odrzucanym, lęku przed odrzuceniem ? Bardziej tu myśle o lęku przed odrzuceniem przez dziewczyne ale mogą być ogólne.
Dzięki
-
jakie są przecwienstwa (słowa, afirmacje, treści), pozytywy na negatywne uczucia:
- bezradność (ale nie chodzi o zaradność, bo zaradność dotyczy chyba czysto materialnych kwestii, a bezradność może dotyczyć różnych sytuacji)
- bezsilność (moc?)
- poczucie bezbronności (w przypadku gdyby było to może jeszcze coś innego niż bezpieczeństwo)
-
u mnie to by było - "MOC" plus w ostatnim przypadku "ochrona"
-
Dzięki Mariusz - co do ochrony - właśnie tego elementu mi brakowało !
a bezsilność - teraz mi się nasunęło , wiara w moc Boga
-
a jak by była bezradność ?
ktoś wie gdzie są jakieś dekrety w temacie zaufania do WJ, widać że tutaj warto podziałac
-
mnie się na bezradność podoba słowo "sprawczość"
-
moc sprawcza, to gdy widac wyjście z sytuacji (cel)
bezradność wobec sytuacji to raczej braku pomysłu, nadziei, widoku na poprawę
hmmm chyba coś z możliwościami
-
Ja, , wiem co mam robić zawsze i wszędzie
-
tak
wiem co mam robić
bezradność oznacza, że siadasz i nie wiesz
-
Być może to i dobre.
Właściwie zdecydowanie potrzebuję takiego czegoś, żeby wiedzieć co robić
ale chciałbym , by ta wiedza co robić pochodfziła od WJ , a nie z jakiegoś dysonansu poznawczego/ pustej pewności. myślicie że to spowoduje inspiracje z poziomu WJ ?
-
mnie się na bezradność podoba słowo "sprawczość"
mnie też :) dzięki za inspirację
-
Liliole, :)
-
Cześć
Macie jakaś ciekawą propozycje na afirmacje dotyczącą wstydu że nie jest się idealnym ?
Mam taką :
Jestem Wartościowy, Cenny i normalny nawet gdy nie jestem idealny. / Ale wolał bym bez tego przeczenia coś..
-
I was born to be awesome ! Not perfect ;)
Pomimo, że czasami czuję, że nie jestem idealny, to i tak świetnie sobie radzę, z Bożą pomocą, w każdej sytuacji :)
Niekoniecznie afirmacje, ale może pomoże ;)
-
jestem w porządku gdy nie jestem idealny
troche bez sensu, ale moze ok: jestem wystarczająco idealny
-
"jestem wystarczająco idealna" - podoba mi się, fajne i pozytywne:)
-
I was born to be awesome ! Not perfect ;)
Marylka
Lubiem :-***
-
J P ;)))
-
Dzięki !
Naprawde fajne teksty. Nie trzeba zawsze układać afirmacji, może być fajna myśl podobna do afirmacji :)
-
Cześć
Macie jakaś ciekawą propozycje na afirmacje dotyczącą wstydu że nie jest się idealnym ?
Mam taką :
Jestem Wartościowy, Cenny i normalny nawet gdy nie jestem idealny. / Ale wolał bym bez tego przeczenia coś..
A co to znaczy "być idealnym"? Masz jakieś wyobrażenie idealności i porównujesz wyobrażenie siebie do wyobrażenia idealności? Cały czas bycie w umyśle, w wyobrażeniach itd. Jeżeli zaczniesz pisać jeszcze afirmację, na bazie błędnego wyobrażenia, że nie jesteś idealny, zaczniesz je tylko wzmacniać. To jak presupozycje, założenia, które podświadomość tym bardziej uzna za prawdziwe, gdy będzie się działać na bazie tych presupozycji, założeń.
Próbowałeś techniki The Work? Nawet ciekawa.
Ja bym zastosował do tej części "nie jestem idealny".
(1) Czy to prawda, że nie jesteś idealny?
(2) Czy jesteś całkowicie pewien, że nie jesteś idealny? Czy wiesz, jak widzi Ciebie Bóg, czy wiesz, jak widzi Ciebie miłość? Oni też widzą Ciebie jako nieidealnego? Czy jesteś tego pewien?
(3) Jak reagujesz na myśl "nie jestem idealny"?
(4) Jaki byłbyś bez myśli "nie jestem idealny"?
-
Jeżeli zaczniesz pisać jeszcze afirmację, na bazie błędnego wyobrażenia, że nie jesteś idealny, zaczniesz je tylko wzmacniać.
Wzmacniać to wyobrażenie będzie przedewszystkim dodatkowy aspekt czyli wstyd z powodu bycia nieidealnym, dlatego korzystniej byłoby najpierw jego się pozbyć, by odsłonić resztę.
W EFT na przykład podchodzac do tematu, profesjonalnie byłoby zacząć od opukania wstydu z powodu bycia nieidealnym, mimo że TEORETYCZNIE to też presupozycja, lecz w praktyce samo poczucie/ przekonanie o nieidealności może wtedy znacząco zelżeć.
-
innymi słowy nie wiem czy dobrze jest zaprzeczać istnieniu wstydu związanego z tym, że mamy jakies uczucie (ja miałem np wstyd , że byłem / czułem się pokonany stad niejako rozumiem temat) , bo oceniamy, że to jest na bazie czegoś nierzeczywistego, niezgodnego z naszym prawdziwym ja itd (taka gra intelektu) , tak można ocenić dosłownie każdą emocje i jakiekolwiek działanie zmierzające do uwolnienia, będzie presupozycją, będzie teoretycznie wzmaciac ta emocje bo jest na bazie wiary w jej prawdziwość podejmowane ?
o wiele łatwiej uwolnić się od uczucia pokonania, gdy uwolni się najpierw towarzyszące temu emocje,
próbowałem kiedys the work i działało fajnie, ale czy to powoduje głebokie zmiany energetyczne (w ciele), to nie wiem, może nie doszedłem tak daleko , ale mógłbym się zainspirowac
-
Trzeba też wiedzieć, że wychowanie dzieci jest oparte w dużej mierze na zawstydzaniu niestety i ten toksyczny wstyd, który się w człowieku nawarstwia od maleńkości blokuje potem człowieka w odczuwaniu szczęścia, dlatego podstawą jest uwolnienie wstydu i poczucia winy i EFT wydaje się do tego idealne .:)
-
Czyli "chociaż odczuwam czasem ogromny wstyd i wielgachne poczucie winy to i tak głęboko, BARDZO głęboko kocham siebie i akceptuję". I pukamy tu i ówdzie wg przepisu.:d
-
Mariusz , afirmacja z robieniem okazała się wspaniała : ) Jeszzce raz dzięki.
Zna ktoś jakąs dobrą (sprawdzoną) dot. tej boskiej ochrony ?
-
no brawo medżik, jak zadziałało to tylko się cieszyć !
-
wymyśliłem taka:
Bóg jest nieskończonym bezpieczeństwem.
co do tamtej afirmacji to zadziałała tak, że nie przyszlo mi (jeszcze?) do glowy "co robic", a przyjalem energie z sytuacji kilka lat temu, gdzie nie wiedzialem co robic i stracilem pewna szanse (nawet nie zdawalem sobie sprawy ze to dlatego) , takze poczulem jak by ta szansa była wtedy wykorzystana i wzrost w samopoczuciu
-
medżik, jak dla mnie to stwierdzenie faktu, które nijak się ma do Twojego bezpieczeństwa, ja mam takie:
Bóg błogosławi mnie bezpieczeństwem
Jestem pod opieką Boga
-
Do medżikowej podszedłbym tak:
Bóg jest nieskończonym bezpieczeństwem, w którym znajduję schronienie.
Przyjmuję schronienie we wszechmocnym i miłosiernym Bogu, nieskończonym źródle (i hojnym dawcy) miłości i bezpieczeństwa.
Do tych od furiah pasuje mi taki techniczny wstęp:
Im bardziej koncentruję się na Bogu tym bardziej Bóg mnie chroni i błogosławi bezpieczeństwem.
Im bardziej poddaję się Boskości/Bogu tym bardziej jestem pod jej/jego opieką i ochroną.
:-)
-
Frisky, fajne:)
-
Furyah, stwierdzenie faktu, bo podswiadomosc zna inne fakty ; ) sądze, że zmiana tego przekonania może pozwolic dostrzedz korzyści z paktu z Bogiem , a skoro Bóg jest bezpieczenstwem, no to automatycznie zwiekszy sie poczucie bezpieczenstwa :)
-
racja, medżik, każdy dobiera afirmacje pod siebie i własną pś:)
-
nie wiem czy pod siebie furyah, w końcu wiele afek jest takich "dla wszystkich" : )
a jakie byłoby pozytywne przeciwieństwo/ pozytywna myśl / afirmacja do "poczucie niesprawiedliwości" ?
-
poczucia niesprawiedliwości jedną nie załatwisz
bo to jest tak:
trochę poczucia krzywdy
trochę pragnienia zemsty
trochę pragnienia porządku
trochę pragnienia prawa
trochę poczucia bycia dzieckiem
-
eee musi jakaś być
zawsze jest wiele aspektów czyż nie ?
chce ruszyć, by mi się to o czym mówisz ukazało punkt po puknkcie : )
trochę poczucia krzywdy
trochę pragnienia zemsty
trochę pragnienia porządku
trochę pragnienia prawa
trochę poczucia bycia dzieckiem
wierzę, że jest jak mówisz Atlanta, tylko chciałbym wiedzieć za co konkretnie krzywdy, na kogo zemsta i za co, dlaczego dzieckiem itd niech by to wszystko powywalało , a nie jakaś wielka niewiadoma
-
to musisz poczekać, bo mie łeb rozbolał od słońca
i wieczorem ci napiszę
-
a może:
żyję w sprawiedliwym świecie
-
harmonizuję ze sprawiedliwością
-
jestem w centrum prawa i sprawiedliwości
-
prawo i sprawiedliwość to moje drugie imię
*
**
buahahah
-
nie chciałbym wygryźć Prezesa też
dzieki ; )
-
żyję w sprawiedliwym świecie jest najprzytomniejsza ; ) choć nie mam poczucia by ten świat był niesprawiedliwy, a raczej chodzi właśnie o poczuycie niesprawiedliwości ze str ludzi w przeszłości , co jakoś skutkuje nadal
-
chodzi właśnie o poczuycie niesprawiedliwości ze str ludzi w przeszłości , co jakoś skutkuje nadal
tych których krzywdziłeś proś o wybaczenie, a tym którzy Cię krzywdzili wybaczaj
: )
opłaca mi się odpuszczać i wybaczać (sobie i innym), dzięki wybaczaniu z łatwością odcinam więzy, rozpuszczam/wypalam węzły i kasuję ograniczenia oraz traumy pochodzące z przeszłości, dzięki wybaczeniu mogę trwale zrzucić zbędny balast/uwolnić się od obciążeń
- zamykam stary oraz otwieram nowy, promienny rozdział w moim życiu,
zasługuję na to, dziękuję sobie za moją wzrastającą otwartość na uzdrowienie moich związków z przeszłości, za odpuszczenie sobie i innym wszelkich win i zaszłości - dzięki temu staję się wolny, więc dziękuję sobie za tą moją miłość jaką w ten sposób okazuję sobie...
itd.
z ufnością powierzam Bogu rozliczenie wszystkiego co wydarzyło się między mną a innymi ludźmi/istotami/aniołami/ bóstwami itp. ,
patrzę na moją przeszłość (w tym wszystkich z mojej przeszłości) i na cały świat z coraz większą miłością
-
no właśnie, może to powiązać jakoś z wybaczaniem
-
Przydaly by mi sie dobre afirmacje na temat taki zeby ludzie traktowali mnie z zyczliwoscia i szacunkiem.
Ciagle jeszcze spodziewam sie ataku ze strony ludzi i to mnie blokuje.
mam taka jedna, wymyslilem teraz na poczekaniu.
"Pozwalam na to by ludzie traktowali mnie z miloscia i szacunkiem"
-
Ja .... traktuję siebie z szacunkiem i życzliwością i pozwalam by inni ludzie tak mnie traktowali.
Możesz jeszcze dodać:
To bezpieczne i w porządku, gdy traktuję siebie z szacunkiem i życzliwością i pozwalam by inni mnie tak traktowali.
Zasługuję i otwieram się na to, by inni traktowali mnie z życzliwością i szacunkiem.
-
albo "odnosze się do siebie z miłością i szacunkiem", kiedys tak pisałem (lata temu) i fajnie działało
ja to rozumiem tak, że gdy sam sie tak odnosisz do siebie to juz nie ma znaczenia jak inni cie traktuja, to po 1. , a poza tym przyciagasz/ odsiewasz takich ktorzy z tym rezonuja, ale może to pozwalam to dodatkowy aspekt
***
ja chyba nie mam zbyt wiele do wybaczania, bo wiem, że to co zaszlo jest z powodu czyjejś kompletnej nieświadomości i nie ma u niego świadomości, że byłem skrzywdzony , mój błąd , że na to pozwoliłem/ nie walczyłem o swoje, chyba prędzej sobie musiałbym wybaczyc
ta afka żyje w sprawiedliwym świecie może być bdb , zobaczymy
-
Dzieki Lillioe za inspiracje.
medzik, wlasciwie tez tak to rozumiem jak piszesz. Dzieki
-
Ciagle jeszcze spodziewam sie ataku ze strony ludzi i to mnie blokuje
.
Jestem niewinny , bezpieczny i wartościowy gdy jestem wśród ludzi/ przebywam z ludźmi.
Jestem bezpieczny gdy koncentruję się na mojej niewinności i wartości przebywając wśród ludzi/ rozmawiając z ludźmi.
Jestem bezpieczny i pozostaję świadomy mojej wartości oraz niewinności niezależnie od tego co wybierają inni w mojej obecności i co do mnie kierują.
Pozwalam by czysta moc niewinności, bezpieczeństwa i niezależności zamanifestowała się i działała we mnie i wokół mnie.
Pozwalam by ochronna i uzdrawiająca związki moc czystej miłości zamanifestowała się we mnie,by działała przeze mnie i wokół mnie.
Jestem niewinny, bezpieczny i w porządku gdy pozwalam by moc niewinności i miłości dominowała we mnie, wokół mnie i w moich relacjach z innymi.
Jestem niewinny, bezpieczny i w porządku gdy pozwalam by moc szacunku i życzliwości dominowała we mnie, wokół mnie i w relacjach z innymi.
-
Dziekuje, cos sobie z tego wybiore pod siebie
-
Mam pytanie
Gdzieś w czeluściach wątku afirmacyjnego(chyba) została zamieszczona nie tak dawno ciekawa afirmacja dotycząca bezpiecznego uwalniania treści z podświadomości ...Nie mogę jej odnaleźć ...
Ktoś? Coś?
-
U kogo nie działają afki, może spróbować alternatywy:
http://potega-podswiadomosci.pl/zycie/78-artykuly/78-alternetywa-dla-afirmacji
-
Cześć
Świadomie zobaczyłem dzisiaj mechanizm autoagresji który na sobie stosowałem. Przydała by mi sie jakaś afirmacja żebym mógł przeprogramować te wzorce. Robiłem już na to EFT i nawet fajnie podziałało.
Coś takiego mi się włączyło dzisiaj jak siadłem do komputera i zapomniałem wziąć słuchawek ze stołu. Dopadła mnie taka wściekłość i agresja w stosunku do samego siebie że musze wstawać po te słuchawki a nogi mnie bolą że miałem wręcz pragnienie żeby mnie skopano i sprano na kwaśne jabłko za to, wtedy poczuł bym sie usatysfakcjonowany w jakimś stopniu. To sie pewnie nieświadomie przejawiało gdy robiłem coś źle, prawdopodobnie innych prowokowałem swoją nieświadomą autoagresją.
-
Czy ktos z Was mial z afirmacjami problemy tego typu, ze przez pierwsze kilka, kilkanascie dni wywalalo wam a potem nagle cisza i pisanie afirmacji stalo sie taka rutyna, ktora niczego juz nie porusza i ze pisanie staje sie automatyczne a podswiadomosc dalej sobie?
-
Jest to stosunkowo częste, dlatego warto wejść w medytację gdy zaczyna się pisać afirmacje. Cały myk tkwi w świadomym pisaniu (pisze się po to by świadomie podejmować to co zawarte w afirmacji.
-
Jak to jest że gdy powtarzam że jestem nie winnym człowiekiem to czuje się lepiej i spokojniej skoro wiem że mam sporo poczucia winy do przerobienia ? Nie powinno mi czasem coś wywalać ? Nieczuje żadnego oporu przy tej afirmacji
-
Możesz spróbować tematu "akceptuję to co zrobiłem", "akceptuję siebie z tym co zrobiłem". Spojrzeć na siebie z boku (na tego Ciebie, czującego swoją winę) i dawać sobie wsparcie poprzez akceptowanie siebie z tym. Myślę że w ten sposób nawiążesz z tym kontakt i dasz sobie odpowiednie środki, by zacząć się czuć ok.
-
kurcze, to wyglądało by na to ze nawet kontaktu z tym niemam :/ No trudno
Ale dobrze mi poradziłeś, dziękuje
-
A moze zrob sobie chwile przerwy? Bo widze, ze sie spinasz zbyt bardzo :).
-
Już miałem przerwę. Całe 6 lat przerwy
Witek dobrze mi doradził ale doszło tez do mnie żebym na siłe nie próbował niczego odkopywać. To co można doświadczyć i nazwać, można uzdrowić i tego się będę trzymał.
-
a znacie jakies dobre afki dla tych którzy w pop wcieleniach byli tymi złymi ? coś w opozycji do okrucieństwo, bezduszność , sadyzm ;)
pamiętam 2 przypadki nieodreagowane , ale wystarczyły
taki tam killing
pytam powaznie i bardzo potrzebuję
dzięki
-
Afki w opozycji do okrucięństwa i sadyzmu ???
Jak np "jestem w porzadku mimo, ze byłem okrutnym sadystą ? :)
Sesja najpierw !
Potem modlitwy.
Potem, na spokojniej już , afki.
Coś wyrzuci - sesja again.
Ale patentu do tego sobie nie uzurpuję :)
-
Ale ja pytam o afki a nie o patent :]
Sesje miałem wielokrotnie i nigdy nie doszedlem do sedna. Takze u mnie najwazniejsze przyprzec pś do muru i teraz mam taką perspektywe, ze sobie dam rade z samymi afkami. Z reszta i tak robie mocne sesje oddechowe przed/ po / w trakcie :)
-
ja medżikowsky jestem spoko i wporzo, nawet jeśli klikam na forum, gdzie w czasie II WŚ jedynie Lechu i wróż Witold byli Żydami, a reszta to byli germańscy oprawcy
-
Kopergamin,
nie byłam ani Żydem ani oprawcą a jestem na forum.
No i ? :)
I kto to jest wróż Witold ??
-
kopergamin zaslugujesz by poznać moc afek stosowanych przytomnie, niezaleznie od Leszka, Witka i forum :)
-
medżikowsky
A nie byłeś czasami ss-manem w Oświęcimiu?
-
nie, z tego czasu mam wspomnienie osoby ktora żyła na wsi , polskiej dodam
tamte klimaty były w średniowieczu
nie słuchaj kopergamina :P
-
A da się skonstruować jakieś afirmacje oczyszczające stosunek do kobiet w ogóle (ktore zaprzeczałyby negatywnym wyobrażeniom w stylu "kobiety są ..., kobiety to ..."), chodzi mi o pozytywne stwierdzenia tylko nie wiem czy to dobry pomysł pisac "kobiety są wspaniałe, dobre , wartościowe itd tzn sadze ze nie jest to dobry pomysł.
-
Można zacząć od " ja potrafię doceniać kobiety; widzieć w nich wartość, pozytywne cechy.".
-
Dzięki, będe miał w zanadrzu, jednak chciał bym na teraz jednak coś dla pś bardziej 'szokującego' tzn jednoznacznie mega pozytywnego, co uderzy (wyłoni) te złe wyobrażenia, tak że się im bliżej przyjrze, poczuje, że mi je mocno wywali, bo są gdzieś tam w tle i cięzko z tym pracować z EFT chociażby.
Oczywiście myślałem o wybaczaniu ale wybaczanie "wszystkim" jakoś zbyt ogólne mi się wydaje, chciałbym zmienić te główne wyobrażenia. Lepiej też do mnie trafiają treści jednoznacznie pozytywne niż "uwalniam sie" czy wybaczam (choć gdy jest coś na tapecie to potrafi działać bdb)
Dostrzegam kobiety pozytywne pod każdym względem ?
"dostrzrgam doskonałość w kobietach" ?
są kobiety doskonałe (dla mnie, w relacji ze mna) ?
-
A jak odpowiedzieć pś na: "nie mam szans na .... "
No bo jak celem jest osiągnięcie, to czy jest sens afirmowac tylko szanse ("mam szanse na")?
Przydałoby sie cos mocniejszego.
-
A dlaczego nie zapytasz podś dlaczego nie masz na to szans? I potem afirmować na przyczyny.
-
Dzięki, zrobie tak jesli sie znow to pojawi (a pojawilo sie juz kilka razy)
-
Aczkolwiek przeciwstawna afirmacja to dobry sposob na wypytanie jej dlaczego :)
-
Witam
Dziś jest 4 dzień od kiedy znowu intensywnie afirmuje. Mam dekret na 3 strony i staram sie go czytać 2 razy dziennie ale tak długo z nim schodzi że czytam go do połowy i potem czytam drugą połowe albo tylko te najważniejsze afki, + tego pisze dwie afirmacje przed snem.
Zauważyłem dzisiaj że afirmacje stały sie dla mnie takie mdłe, niemają żadnej mocy kiedy je mówie. Demotywuje mnie to. Nieprzestane afirmować, najwyżej skompresuje troche ten mój dekret. Nie wiem czy to znowu pś chce wyprowadzić mnie w pole czy one rzeczywiście przestały działać po kilku dniach ?
-
Jeśli nie ma odpowiedzi z podświadomości, nie ma nic, to możesz skupić się na świadomym przeżywaniu treści afirmacji, czyli wchodzeniu w głębokie doświadczenie tego co afirmujesz. Relaksacja może pomóc.
Ja dekret czułem dopiero np. jak czytałem po 5-6 razy (jednostronny z hakiem) dwa razy dziennie :) Wtedy dopiero dochodziłem do tego że zacząłem odczuwać treść.
-
Doktor X
A może zajmij się jednym tematem, przepracuj i dopiero następne. Samo odbębnienie i przebrnięcie przez dekret to jak klepanie litanii, także też jestem za swiadomym przezywaniem tresci afirmacji, jak napisał Witek D.
Poza tym jak pracujesz nad duza iloscia rzeczy to tez ci moze niezle wywalic.
-
Na niektóre afirmacje jest odpowiedź ale np. na jestem bezpieczny gdy.. zawsze jestem bezpieczny.. To na te afirmacje niemam żadnych reakcji. Już tak do znudzenia to powtarzam chociaż czasem sie przebije jakieś lekkie zrozumienie, poszerzenie wiedzy.
5, 6 razy dziennie czytać dekret to musiał bym nic nierobić cały dzień.
Mógłbym przeczytać dekret w 20 minut ale to by było za szybko, staram sie przy każdej jednej afirmacji zostać minute lub dwie i jak najdogłębniej ją odczuć ale w praktyce często niepotrafie bo np. nieczuje danej afirmacji tak jak pisałem.
Ultraviolet to jest jednen temat właśnie + zasługiwanie na to, a wywałki, no cóż, już mam mętlik w głowie i dziwne stany nieprzyjemne stany na codzień. Wczoraj np. czułem że nic z tego nie wyjdzie i nigdy sie nie uzdrowie, musze napisać w innym temacie żeby mnie ktoś podniósł na duchu :)
-
Doktor X,
odnoszę takie wrażenie, że za bardzo się starasz. Wkładasz bardzo dużo wysiłku w czytanie dekretu i może dlatego oczekujesz efektów po 4 dniu czytania. Z dekretem pracuje sie minimum 90 dni, więc przy takiej pracy frustracja murowana.
Jak ja pracuję z dekretami to efekt zrozumienia może byc od razu albo i po miesiącu czy dwóch. Jak nie ma po 3 miesiącach to dopiero się martwię. I nie wczuwam sie az tak. Mam wrażenie, że jak bym się bardzo wczuwała to moja podswiadomość by stawiała większy opór niż gdy nie staram się aż tak.
Mógłbym przeczytać dekret w 20 minut ale to by było za szybko, staram sie przy każdej jednej afirmacji zostać minute lub dwie i jak najdogłębniej ją odczuć ale w praktyce często niepotrafie bo np. nieczuje danej afirmacji tak jak pisałem.
Zastanawia mnie to "za szybko". Czy to nie jest jakiś wzorzec, że nie można ( nie wolno) robić coś szybko (i łatwo) i osiągać duże efekty. A to się nazywa inteligentne działanie. Duży efekt małym wysiłkiem.
Bo może potrzebujesz najpierw uzdrowić wzorce silnego wysiłku w działaniu.
Moim zdaniem lepiej regularnie przez 3 miesiące po prostu odczytywać dekret niz wczuwać się bardzo i po tygodniu z wyczerpania zarzucić pracę z dekretem.
Jeżeli teraz potrzebujesz pracowac tak jak pracujesz to tak zrób, ale jeżeli to nie zadziała to może wtedy spróbuj zrobić coś inaczej. Lżej. Wtedy będziesz miał porównanie i zdecydujesz, który sposób pracy pasuje Tobie.
Bo ludzie pracują na rózne sposoby. I ważne, żeby każdy znalazł sposób skuteczny dla siebie.
już mam mętlik w głowie i dziwne stany nieprzyjemne stany na codzień. Wczoraj np. czułem że nic z tego nie wyjdzie i nigdy sie nie uzdrowie, musze napisać w innym temacie żeby mnie ktoś podniósł na duchu :)
Czyli jest jakaś reakcja na dekret.
Tak sobie teraz pomyślałam, że skoro ty nad każdą afirmacją spędzasz tyle czasu to może oczekujesz reakcji na każda afirmację od razu. Nie wiem jak inni, ale jak tak mam , że w czasie pracy z dekretem podświadomośc reaguje w różnym czasie na różne afirmacje. Na jedną juz po pierwszym dniu , na inne po tygodniu, a jeszcze na inne po miesiącu czy dwóch. I nie ma co ja presjować, żeby natychmiast zajęła się wszystkim od razu. Ona to robi wg swojego klucza i swoich możliwości.
-
Właściwie to dopiero teraz. Po kilku latach pracy z dekretami mam bardzo szybkie reakcje podświadomości. Kiedys wydawało mi się, ze tych reakcji nie ma albo sa nie do przejścia. Ale teraz patrząc z perspektywy czasu to widzę, że reakcja była tylko ja nie potrafiłam tego dostrzec.
Za bardzo byłam skupiona na tym: "Kiedy wreszcie będę miała to o czym afirmuję!!! Bo ja chcę już! Natychmiast!", że nie dostrzegałam mniejszych zmian czy małych kroczków do przodu. Bałam się, że jak nie dostaję czegos od razu to pewnie nigdy tego nie dostanę.
Teraz pracuję z dekretami na luzie. Bo to lubię. I przez to sie tak nie spinam jak kiedyś. Chociaż też czasem łpię sie na tym, ze jestem sfrustrowana tym, że nie mam natychmiast tego czego chcę :)
-
Heh :)
No masz racje Lilliole. Bardzo mnie meczy to czytanie dekretu, często brakuje mi powietrza i robie na chwile przerwe żeby odpocząć i znowu czytam i znów mi niewygodnie, nogi wykręca i odpływam i znów wracam. Raz dekret czytałem od 19 do 23 i całego nie przeczytałem. Postaram się jakoś poluzować. Wywieram też na siebie presje że musze minimum dzienne zrobić, ostatnio też się nie wysypiam bo wole pisać afki do 24 i włączać medytacje na noc.
Założyłem sobie że chce jak najszybciej wyprowadzić się z domu i stąd ten pośpiech i brak cierpliwości ale jak widać pewnych rzeczy się nie przeskoczy, zwłaszcza w rozwoju i pracy z emocjami.
-
Dzięki Lilliole za tą rozmowe. Zrobiłem właśnie strone dekretu ale zwróciłem uwagę na emocje czego wcześniej nie robiłem bo miałem takie myślenie że jak czytam dekret to nie wolno mi czuć złych emocji bo afirmacje nie będą dobrze wchodzić i samo czytanie sie przedłuży.
Jak wywala podczas dekretu to będe poświęcał chwile na te emocje.
-
Dzięki Lilliole za tą rozmowe. Zrobiłem właśnie strone dekretu ale zwróciłem uwagę na emocje czego wcześniej nie robiłem bo miałem takie myślenie że jak czytam dekret to nie wolno mi czuć złych emocji bo afirmacje nie będą dobrze wchodzić i samo czytanie sie przedłuży.
Jak wywala podczas dekretu to będe poświęcał chwile na te emocje.
No właśnie akurat emocje to podstawa. Jak nie słuchasz emocji to tak jakbyś nie słuchał siebie.
Cieszę się, że się przydała, bo zastanawiałam się czy to wklejać.. :)
-
Doktor-X
Nie ma złych emocji w pracy nad sobą i w kontakcie. To są komunikaty.
Czasami używanie emocji w różnych celach, może być na nieczystych intencjach np. wzbudzanie emocji w innych, żeby coś osiągnąć ich kosztem, atakowanie emocjami, uzależnianie samopoczucia innych od swoich emocji, uzależnianie się od swoich lub cudzych emocji, manipulowanie ludźmi poprzez emocje, itp.
Unikanie konfrontacji "bo emocje", też nie jest dobrym rozwiązaniem, bo prowadzi do innych wzorców, przykładowo: tłumienia własnej ekspresji, frustracji, złości i zahamowań, co odbija się na samoocenie i powoduje obwinianie, projektowanie, wypieranie odpowiedzialności za siebie, plotkowanie.
Konfrontacja nie jako walka, czy toksyczny konflikt, tylko ujawnienie swoich odczuć, myśli i wzajemna komunikacja w celu znalezienia konsensusu lub zrozumienia różnic.
Szczera empatia do siebie samego, uczy prawdziwej empatii do innych.
-
jaką afkę można zastosować na skłonność do pakowania się z trudne, kryzysowe, podbramkowe sytuacje w których się jest ofiarą?
-
Afirmacje uwalniając od bycia ofiarą.
może taki:
http://www.atmajoga.pl/modlitwa-syndrom-ofiary/
-
Michał :)))
-
hackthesystem
Można też taką afkę zastosować:
Doskonale daję sobie rade ze wszystkimi problemami w moim życiu.
Po tej afirmacji zauważyłam, że nie mam problemów w życiu, ponieważ podświadomość radzi sobie od razu z drobnymi problemikami, które nie mają kiedy urastać już do problemów.
-
jaką afkę można zastosować na skłonność do pakowania się z trudne, kryzysowe, podbramkowe sytuacje w których się jest ofiarą?
W dekrecie "Dekret – rezygnacja z wzorców ofiary, manipulowania i karania siebie w relacjach" (w dziale Afirmacje i dekrety) - jest sporo afek dotyczących wzorców ofiary.
-
Liliole, dzięki:)
Kasiunia, obawiam się że przy takiej afce moja przewrotna pś może zacząć mnożyć problemy
-
Afirmujesz, że doskonale radzisz sobie z nimi :-)
Zwykle w afirmacjach omija się negatywne słowa, ale czasem trzeba zrobić wyjątek i też daje pozytywny efekt!!!
-
Jaka afirmacja byłaby na uczucie pt bezradność?
Poczucie to wynika z czegos na co nie ma sie wplywu, na dziejące się komuś zło.
-
Z łatwościę (bożą pomocą), doskonale radzę sobie z wszystkim w każdej sytuacji.
-
Dzięki Leszku, skorzystam z niej, ale nie wiem czy odpowiada na moj problem, bo jak napisalem nie mam wplywu na to co sie z kims dzieje, nie jestem w relacji z ta osoba, ale czuje sie bezradny bo ona jest pod zlym wplywem, przyszlo mi ze zwrocic jej wolnosc, ale to raczej wzorzec bo to juz druga osoba, wczesniej czulem to samo do innej
A afirmacja "zasluguje na milosc (konkretna osoba)" , jest ok ? ;)
-
Nie, nie jest Ok :)
To by była manipulacja i mimo wejścia z taką osobą w związek móglbyś później żałować jakby Ci zeszły wzorce zaślepienia do tej osoby.
Lepiej afirmuj, ze kochasz i doceniasz siebie i zaslugujesz na miłość idealnej odpowiadającej Ci pod kazdym względem osoby.
-
Dla mnie afirmacja jedna z best ever:
Dokądkolwiek idę spodziewam się rzeczy pięknych, dobrych i wartościowych - i znajduję je.
-
nie jestem w relacji z ta osoba, ale czuje sie bezradny bo ona jest pod zlym wplywem, przyszlo mi ze zwrocic jej wolnosc, ale to raczej wzorzec bo to juz druga osoba, wczesniej czulem to samo do innej
Ja bym poszła w tym kierunku, że szanujesz wolną wole i wybory osób, które kochasz (lubisz). Nie musisz ich ratować.
Że możesz kogoś kochać i nie czuć się za niego odpowiedzialny. Nie jestes odpowiedzialny za rozwój i szczęście osób, które kochasz.
Że na poziomie na poziomie Wyższego Ja, te osoby są równe Tobie (mądroscia, świadomościa własnego sensu) nawet jeżeli w obecnym wcieleniu Ty przejawiasz wyższą świadomość od nich.
A afirmacja "zasluguje na milosc (konkretna osoba)" , jest ok ? ;)
Dla mnie jest to ok. Być może że Twoja pś potrzebuje ugruntować świadomość , ze dana osoba zasługuje na miłość (o ile dobrze rozumiem, że chodzi tu o miłość w ogóle, a nie tylko Twoja miłość?). Przecież każdy zasługuje więc nie ma tu żadnego przekłamania.
Można by to rozszerzyć o to, że dana osoba zasługuje na miłość, bo jest człowiekiem, a każdy człowiek zasługuje na miłość z samego faktu istnienia.
-
Dzięki za piękne odpowiedzi :)
z tym drugim pytaniem, dla jasnosci afirmacja mialaby wzor "ja medżi zasluguje na miłosc Liliole i DarkAngelaBubu", to jak?
Z jednej strony nie ma przeklamania, z drugiej czy to nie prowokuje by dostawac wlasnie od konkretnej osoby (bo np ps mysli ze od innych dalej nie zasluguje, wiec "ciagnie" od tej (?)
-
,
z drugiej czy to nie prowokuje by dostawac wlasnie od konkretnej osoby (bo np ps mysli ze od innych dalej nie zasluguje, wiec "ciagnie" od tej (?)
no to dodaj że zasługujesz od wszystkich w tym od Darka i Lilliole i po sprawie : )
a i taka myśl poza tematem: zasługuję na miłość ludzi których kocham, zasługuję na miłość kobiet które kocham
-
medżikowsky
Przy tym co opisujesz, niezależnie od tego jak teoretycznie by tłumaczyć tą afirmacje emocjonalnie zapewne będziesz się nakręcał na tą osobę, czuję że nic dobrego by nie wynikło z takiej afirmacji dla Ciebie. Nie bez powodu masz też wątpliwości, przyjrzyj im się głębiej i swoim realnym oczekiwaniom idącym za tą afirmacją (na co liczysz, jakiego efektu się spodziewasz?)
Może spróbuj coś w stylu:
"zasługuje na miłość harmonijnych ze mną kobiet, które kocham z wzajemnością"
"zasługuje na zdrowy, harmonijny związek z kobietą, która mnie szczerze i prawdziwie kocha".
Szczególnie polecam drugą afirmacje, która jest mocna i powinna w kolumnie reakcji dać Ci sporo materiału do dalszej pracy. Równolegle dobrze by było oczyszczać relacje ze wspomnianymi osobami - modlitwy, regresing, węzły, cokolwiek tam lubisz.
Myślę, że najlepszy skutek dałoby takie wyśrodkowane połączenie odpuszczania sobie tych relacji wraz z pokazywaniem pś wizji czegoś znacznie lepszego. Z czasem powinna się przekonać :)
-
Masz racje Clint, mniejsza o techniczny aspekt afki, bo mam tą tendencje do nakręcania się , takze to istotny punkt :) dzięki za to i za ta afirmacje, probowalem wczesniej cos w ten desen , ale i tak wychodzi ta konkretna osoba, jednak ta droga pojde i skorzystam z niej
-
To jak to tak mocno trzyma to może "Dostrzegam, że Bóg ma dla mnie coś znacznie lepszego, niż moje dotychczasowe wyobrażenia o związkach". To powinno otworzyć pś na wyjście po za schematy w których tkwisz i zauważenie, że możliwości jest znacznie więcej. A jak już pś załapie, że są inne możliwości i to nawet lepsze, to już zupełnie inaczej będzie wyglądać rozmowa z nią na te tematy :)
-
z tym drugim pytaniem, dla jasnosci afirmacja mialaby wzor "ja medżi zasluguje na miłosc Liliole i DarkAngelaBubu", to jak?
Z jednej strony nie ma przeklamania, z drugiej czy to nie prowokuje by dostawac wlasnie od konkretnej osoby (bo np ps mysli ze od innych dalej nie zasluguje, wiec "ciagnie" od tej (?)
To ja trochę inaczej to zrozumiałam.
W tej wersji co Ty napisałeś rzeczywiście możesz sie nakręcać na tę osobę. Ale ja na Twoim miejscu pewnie bym spróbowała :-)))
Zdarzało mi się afirmować dość ryzykowne rzeczy z punktu widzenia afirmacji po to, żeby się przekonać, że wcale tego nie chcę. Osobę początkującą pewnie bym odwodziła od takiej afirmacji, ale myślę, ze Ty sobie dasz radę :). Daj znać jakie są efekty.
A przy okazji dzięki za użycie mnie w przykładowej afirmacji. Uwiadomiłam sobie własne lęki w temacie związków i relacji.
-
A afirmacja "zasluguje na milosc (konkretna osoba)" , jest ok ? ;)
Kontrowersyjna na pierwszy rzut oka, ale bywają różne przypadki, np. X może mieć zakodowane przekonanie, że z pewnych przyczyn nie zasługuje na miłość Y i to poczucie niezasługiwania może być jedną z głównych kłód pod nogami. Poza tym otwarcie się X na przepływ energii miłości ze strony Y nie musi automatycznie oznaczać, że w konsekwencji doprowadzi to do związku. Zaryzykowanie takiej afirmacji (ryzyko w przypadku skłonności do nakręcania się) może być pomocne w sprawdzeniu jak się sprawy rzeczywiście mają :)
-
miłość, związek partnerski, oczekiwania, czy uzależnienie to różne sprawy : )
-
Afirmacja: "zasluguje na milosc (konkretnej osoby)" , jest ok, ponieważ stwierdza prawdę!
To, że zasługuję na miłość, to absolutna prawda!
Tylko... nie można się upierać, że z mojego zasługiwania wynika obowiązek pokochania mnie przez tę osobę! :)
Bo inni mają prawo czuć to, co czują. A ja mam prawo być otwarty na miłość ze strony wszystkich, którzy potrafią kochać :)
Po afirmacji poprawia mi się samopoczucie i ugruntowuje przekonanie, ze owszem, z mojej strony jest otwartość, poczucie godności i prawo do pokochania mnie. Jeśli ta osoba nadal nie okazuje mi miłości, to znaczy, że ... problem leży po jej stronie.
Ja też zasluguje na miłosc Liliole i DarkAngelaBubu :)
CO nie znaczy, że ma ochotę uprawiać z nimi seks, czy mieszkać pod jednym dachem :)
Po prostu, jest mi miło, że są!
Podobnie z afirmacją, że zasługuję na miłość tych, których kocham.
Ja kocham wiele osób, ale nie musi się to wiązać z uwiązywaniem ich, czy z zależnością. O haremie nie wspominając (w tym temacie pozostało wiele miłych wspomnień, ale... to już historia, która się dokonała, dopełniła :)
Kiedy czujemy spełnienie, nie korci nas, żeby do niego dążyć nadal.
Po prostu, jest mi miło, że te wszystkie osoby, które kocham, są!
-
:)* ;)
-
Leszek :)
Dzięki za przypomnienie. Potrzebowałam tego :).
Moja podświadomość jeszcze trzyma lęki przed presjami "kochających" mnie. Pewnie czas uświadomić sobie prawdziwe intencje ich i moje :)
-
Wam rowniez dzięki Leszek, Maciejka.. teraz juz jasne :)
-
A afirmacja "jestem bezpieczny dla (osoba)" ?
bylaby 100% korzystna?
-
Albo czy: "jestem dobry i bezpieczny dla ... " jest 100% korzystna?
przy czym nie spotykam się z tą osobą (więc jak mogę byc dobry) , ale pasuje mi ten tekst bo mam z nią karme, gdzie byłem zły i niebezpieczny ;) i vice versa ale tez duze pożądanie seksualne wiec czy podswiadomosc nie bedzie miala furtki by isc w wyobrazenia o zwiazku, gdzie ta osoba moze miec ku temu przeciwwskazania, ktorych moge nie widziec na ten moment (nie chciec odtwarzania tamtej karmy), chodzi o to czy ps sie nie bedzie pchac tam gdzie jej nie chcą, czy raczej to moze byc harmonijna 100% afka?
-
mi wyszło 20 %
-
Myślę, że przyda ci się pomedytować nad tematem dobroci i bezpieczenstwa, bo masz błąd w myśleniu
-
Dzięki Grześ, twoje wskazowki są zawsze mile widziane :)
-
Slowo "dobry" dla podswiadomosci moze miec wiele toksycznych wyobrazen wchlonietych w domu i od spoleczenstwa - moze sie konarzyc np. Z poswiecaniem sie, rezygnacja z siebie itp. Takze bym uwazal.
Wydaje mi sie ze lepiej by bylo sobie afirmowac oczyszczenie intencji wobec x, uzdrowienie relacji z x badz trzezwosc i prytomnosc umyslu wobec x, a najlepiej wszystko na raz. Powinno sie wtedy wyjasnic co trzyma w tej relacji i przy odrobinie szczescia puscic wszelkie zaslepienia.
Dobre w tych afkach jest tez to ze nie nastawiasz sie na nic konkretnego - ani odpadniecie relacji ani jej rozwoj, tylko zostawiasz to najwyzszemu dobru i niech sie dzieje wola nieba :D
-
Dzięki Clint , poniekąd podziałało "wybaczam .. " tak jak chcialem ale przyda się i to co napisałeś bo muszę tu podświadomość dłużej potrzymać i na rozne sposoby...
-
Jestem bezpieczny dla siebie i innych
Jak oceniacie?
Czy to suma summarum nie to samo co " jestem bezpieczny zawsze i wszędzie" ?
***
i znow ten sam dylemat - i pytanie o sens / korzystność afki: "jestem bezpieczny dla (osoba)"
-
Jestem bezpieczny dla siebie i innych
Bardzo dobra afirmacja na różne wzorce m.in. destrukcji w różnych aspektach życia pod kątem relacji z ludźmi.
Można ją jeszcze rozwinąć "Jestem bezpieczny dla siebie i innych zawsze i wszędzie. ", gdy ktoś ma podświadomość, która tak potrzebuje.
Moim zdaniem afirmacja "jestem bezpieczny dla...(konkretnej osoby, grupy) też jest dobra, gdy z jakiś powodów tylko ta osoba prowokuje w nas pewne zagrażające sytuacje. Może dać dużo spokoju i luzu do takiej osoby i spełnienia pewnych "obietnic" wobec siebie lub niej.
-
Od kilku dni afirmuję że "ponieważ kocham, szanuję i akceptuję siebie to zasługuję na miłość, akceptację i szacunek" a wszyscy wokół udowadniają mi coś przeciwnego. Coś źle robię?
-
Zastanów się czy afirmacja jest prawdziwa. Czy aby na pewno siebie kochasz już teraz. Może twoja pś daje ci znać, że nie jest tak, że sama się oszukujesz???
Nie wiem nie jestem ekspertem od afirmacji ale coś mi w niej nie pasuje.
-
No fakt, trochę naciągnięta ale już chciałam nadgonić
-
furyah
bo prawda jest taka, że nawet jak nie kochasz, nie szanujesz i nie akceptujesz siebie to i tak zawsze zasługujesz na miłość Boga. A teraz koaan do medytacji "Nawet jak myslisz,że nie zasługujesz to i tak zasługujesz". :)
-
Karina :)
-
Dzięki Sylvia , za super profesjonalną odpowiedź :) to mogloby byc w jakiejs ksiązce o afirmacjach :)
-
Furyah
Mi się wydaje, ze to bardzo gruby temat i po prostu wypierasz cos na co ludzie tak reagują, jakies silne uczucia.
-
Medżi, dzięki za pomysł, przyjrzę się temu:) Ciekawe czy by zaskoczyło, gdybym dalej pociągnęła z tą afirmacją? Aczkolwiek "zasługuję na.." nie jest skierowane konkretnie do ludzi tylko tak ogólnie, do wszechświata. Może na razie skupię się tylko na sobie.
-
furyah
Ja bym zaproponował tylko drugą część afirmacji i to w następujący sposób. Najpierw "Ja... otwieram się na miłość, akceptację i szacunek". Kiedy poczujesz, że pś trochę odpuściła, to zmień afirmację na: "Ja...jestem otwarta na miłość, akceptację i szacunek".
-
Mirek, chyba znalazłam sposób bo o ile wcześniej stosowałam afki zawsze w pierwszej osobie o tyle teraz przy drugiej (ty) poczułam puszczanie mniejszych blokad na sercu a przy trzeciej (ona) wręcz uwalnianie od karmy.
-
A afirmacja "jestem bezpieczeństwem" ?
Ma sens?
-
Lub
"Jestem bezpieczeństwem dla .. (osoba)"
;-)
-
Od kilku dni afirmuję że "ponieważ kocham, szanuję i akceptuję siebie to zasługuję na miłość, akceptację i szacunek" a wszyscy wokół udowadniają mi coś przeciwnego. Coś źle robię?
Zbyt skomplikowana .Ja chyba bym rozbił na dwie :
Kocham ,lubię i szanuję siebie.
Zasługuję na miłość,akceptację i szacunek.
Można spróbować też z kombinacją :
Kocham siebie więc zasługuję na miłość.
Akceptuję siebie więc zasługuję na akceptacje.
Szanuję siebie więc zasługuję na szacunek .
Mi by było łatwiej poczuć i skoncentrować się na każdej z osobna .
Możesz też swoją kontynuować i spróbować dodatkowo z tymi i zobaczyć co Ci lepiej służy.
-
Medzikowsky
Afka "jestem bezp. dla kogos" kojarzy mi sie z odpowiedzialnoscia za bezpieczenstwo dla tej osoby, jakby ona nie miala wlasnego wewnetrznego bezp. tylko Ty bylbys jej zrodlem :D
Natomiast samo "jestem bezpieczenstwem" wydaje mi sie lepsze jako temat medytacji czy kontemplacji a nie jako afka, ale to juz jak sam czujesz.
-
Od kilku dni afirmuję że "ponieważ kocham, szanuję i akceptuję siebie to zasługuję na miłość, akceptację i szacunek" a wszyscy wokół udowadniają mi coś przeciwnego. Coś źle robię?
kocham szanuję i akceptuję siebie, a wszyscy wokół udowadniają mi coś przeciwnego bo...
zasługuję na miłość, akceptację i szacunek a wszyscy wokół udowadniają m i coś przeciwnego bo...
poza tym to może być coś ze skojarzeniami z zasługiwaniem, tu coś w ten deseń, gościu proponuje zamianę słowa zamiast oczyszczenia skojarzeń:
http://www.4wymiar.pl/artykul/2444.html
niezależnie od wszystkiego co (źle) robiłem w przeszłości i co robię teraz/ w związku z tym co wybierałem w przeszłości i co wybieram teraz:
lubię siebie i pozwalam się lubić : )
przebaczam sobie błędy i z każdą chwilą coraz bardziej kocham, szanuję, akceptuję siebie
jestem dobry dla siebie oraz innych i otwarty na przebaczenie z ich strony
zasługuję/ przyciągam/otwieram się na miłość, akceptację i szacunek ze strony innych
"jestem bezp. dla kogos"
jestem w porządku wobec tej osoby/ mam czyste zamiary wobec tej osoby/jestem dobry dla tej osoby
-
Dzięki za odpowiedzi :)
-
Ontoja, Frisky
dzięki:)
-
Afirmacje subliminalne - czym różnią się od tych tradycyjnych?
Są jedyną technologią, która zgrabnie przeskakuje pierwsze barierki świadomości (czyli tzw. korę nową w Twoim mózgu) sprawiając, że pozytywne sugestie trafiają prosto do podświadomości (ściślej- struktury nazywanej móżdżkiem), przez co szybko i skutecznie kasują Twoje stare, negatywne przekonania.
Dlatego też, proces zmiany negatywnych myśli i nawyków na pozytywne zachodzi nawet, gdy na afirmacjach się nie skupiasz. Tak- nawet gdy pracujesz, gotujesz czy śpisz- Twoja podświadomość wciąż koduje zawarte w nagraniu pozytywne sugestie i wymazuje te stare, negatywne.
Jest to możliwe, ponieważ teksty pozytywnych afirmacji zostały skompresowane i “ukryte” na wyjątkowej częstotliwości dźwięku, którego świadomy umysł już nie słyszy- przez co nie może tych treści blokować czy negować. Jednak górny pułap słuchu człowieka sięga wyżej, dzięki czemu podświadomość nadal odczytuje te treści…
http://mindvalleyacademy.com/store/pl/skuteczneafirmacje/produkty/pozytywne-myslenie
-
Afirmowanie bez udziału świadomości nie ma nic wspólnego z rozwojem duchowym - nie poszerza to świadomości, nie otwiera na korzystanie z Boskiego Źródła, z pewnością jednak pozwala na pewne ograniczone efekty.
Różnica między tradycyjnymi afirmacjami i rozwojem a tą techniką jest taka, że w pierwszym wypadku usuwasz toksyczne myśli, emocje, zaślepienia, itd dostrajając się do Prawdy i pozwalając na to, aby samoistnie i bezwysiłkowo realizowała się w Twoim życiu, natomiast w drugim przypadku to jest jak budowanie domu na fundamentach tego całego syfu - niby możesz postawić jakiś tam dom i w nim mieszkać, ale po czasie zapada się podłoga, pękają ściany, pojawia się wilgoć, pleśń, wszystko popada w ruinę.
Zakopanie głęboko w odmętach umysłu swoich problemów i przykrycie ich wymuszonym, pozytywnym programem sprawi, że może być odczuwalnie lepiej, ale nigdy nie będzie nawet w połowie tak dobrze jak przy zdrowej pracy nad sobą, nie dość że w pewnym momencie odbijesz się od sufitu to jeszcze będziesz miał utrudniony dostęp do swoich problemów, bo kiedyś i tak będziesz musiał je uzdrowić, ale one będą zakopane tak głęboko, że będzie Ci bardzo trudno. Te problemy będą dalej Ci kreować różne niefajne rzeczy, ale będzie Ci ciężko nawet zidentyfikować ich źródło, bo będziesz za mało to wszystko czuł.
Cena jest naprawdę wysoka za taką drogę na skróty i całym sercem nie polecam korzystać.
-
Afirmacje to pustosłów jeśli się ich nie odczuwa. Nawet jak podświadomość sto razy jakąś treść usłyszy czy przeczyta, to nie ma środków do tego by nawiązać kontakt z jej znaczeniem. Co najwyżej zadziała zgodnie ze swoim programem i wyobrażeniem o tym co oznacza treść afirmacji. Nie ma punktu odniesienia, to jest suchy tekst.
-
Zgadzam się .Czasem jednak przez długi okres czasu pisałem i guzik czułem ,ani wywałek ani nic pozytywnego .Dopiero po jakimś czasie poczułem ich treść .Także czasem ich się nie odczuwa a jednak to nie pustosłów.
-
Też tak myślę, im dłużej zajmuję się afirmacjami, tym więcej stawiam na świadomość i wolność wyboru. Stąd też odczuwam nawet mniejsze znaczenie podświadomości niż dawniej.
-
Zgadzam się .Czasem jednak przez długi okres czasu pisałem i guzik czułem ,ani wywałek ani nic pozytywnego .Dopiero po jakimś czasie poczułem ich treść .Także czasem ich się nie odczuwa a jednak to nie pustosłów.
Ja też kiedys nie czułam chociaz sporo afirmowałam. Ale nie uważam tego za czas stracony. Traktuję to jak takie przygotowanie gruntu pod faktyczną pracę z afirmacjami.
Zastanawiałam sie nawet co takiego sie zmieniło, ze kiedyś afirmacje nie działały na mnie za bardzo a teraz działają. I oprócz tego, że moja świadomośc wzrosła to najbardziej sie zmieniło odczuwanie ciała. Zaczęłam czuć ciało i przestałam tak bardzo tłumić emocje. Czyli wogóle zaczęłam czuć.
Dlatego jak komus afirmacje słabo dzialają moim zdaniem warto zająć sie ciałem, byciem w ciele, czuciem ciała, obserwowaniem w jaki sposób poprzez napiecia w mięsniach blokujemy energie i tłumimy emocje. I wogóle akceptacja swojej cielesności w życiu.
-
Trudno jest czuć emocje afirmacji, jeśli się w afirmacje nie wierzy a często tak jest na początku.
Jak już swoje pś się podczyści i opory są oczyszczone to jest łatwiej poczuć swoje afirmacje, a jak wiadomo emocje są paliwem dla przekonań.
pozytywne emocje takie jak miłość czy wdzięczność potrafią mocno podkopcić afirmacje takie afirmacje turbo:) .
-
Czucie czuciem - z tym bywa roznie i nie zawsze da sie poczuc w danym momencie afirmacje, to zalezy od wielu czynnikow. W tym temacie mialem podobnie jak Ontoja.
Chodzi jednak o to, aby afirmowac zawsze przy udziale swiadomosci, zeby chociaz umyslem przy tym byc. Bo to hipnotyzowanie sie przez kodowanie ich bez udzialu swiadomosci jest najbardziej szkodliwe.
-
A ja przestałem afirmować, robie to teraz dosyć rzadko wtedy kiedy czuje. Poprostu afirmowanie po oporze nawet świadome nie zdaje egzaminu. Taka afirmacja jak "kocham i szanuje siebie" u osoby która ma mało faktycznej miłości do siebie nie da oczekiwanych rezultatów. Do niedawna jeszcze ją katowałem ale dałem sobie spokój, teraz powtarzam ją tylko wtedy gdy faktyvcznie siebie lubie, mam lepszy humor. W takich chwilach ta afirmacja działa jak dopalacz i realnie rozwija moją miłość do samego siebie. Ucze się płynąć z prądem, gdy jest ciężko i opornie czekam i odpuszczam a gdy wiatr jest sprzyjający wtedy lecę razem z nim.
-
Niektórzy pracują z afirmacjami, mają przy tym rózne problemy, których nie rozumieją. Albo im afirmacje nie działają. Ale...
tak naprawdę nie znają zasad pracy z afirmacjami i ich nie stosują!
Zapomniany art w temacie Afirmacje:
http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=596
-
Może ktoś ma wenę na afirmacje przeciwne do wzorca: hamuje i ograniczam to co dobre, korzystne, pozytywne dla mnie?
-
Sylwia
Może:
Pozwalam sobie (i otwieram się )na to co dobre, korzystne i pozytywne dla mnie (i dla innych).
Działam i osiągam sukcesy. Jestem z tym bezpieczna, niewinna i w porządku.
To bezpieczne i korzystne, gdy działam i osiągam sukcesy.
Rozwijam się i działam w zgodzie z Najwyższym Dobrem.
-
Uwalniam się od wszelkich lęków przed przyjęciem wszystkiego co dobre, korzystne, pozytywne dla mnie.
Uwalniam się od wszelkich wzorców, mechanizmów i przymusów by hamować i ograniczać to co dobre, korzystne, pozytywne dla mnie.
To całkowicie bezpieczne i w porządku wobec mnie i innych, gdy w pełni otwieram sie na to co dobre, korzystne, pozytywne dla mnie.
Nie muszę już hamowac tego co dla mnie dobre, korzystne i pozytywne. Moge to przyjąć. To co dobre, korzystne i pozytywne dla mnie jest róznież dobre, korzystne i pozytywne dla innych i dla świata.
-
Dziękuję:)
Poczułam, że przydało by się coś jeszcze bardziej dosadnego i dosłownego.
Np. Jestem otwarta i przyjmuje bez hamowania i ograniczania to co dobre, korzystne, pozytywne, najlepsze dla mnie.
Albo jeszcze coś....
-
Sylwia
Moja otwartość na to co dobre, korzystne i pozytywne dla mnie jest nieskończona i ciągle rośnie.;)
-
Kolejny raz muszę przypomnieć, że zwrot "uwalniam się od..." nie jest afirmacją!
To najwyżej może być dobre przygotowanie do sesji regresingu.
W afirmacjach skupiamy się na POZYTYWNYM WYOBRAŻANIU i ODCZUWANIU zmiany na lepsze; zmiany, jakiej oczekujemy!
-
Kolejny raz muszę przypomnieć, że zwrot "uwalniam się od..." nie jest afirmacją!
To najwyżej może być dobre przygotowanie do sesji regresingu.
W afirmacjach skupiamy się na POZYTYWNYM WYOBRAŻANIU i ODCZUWANIU zmiany na lepsze; zmiany, jakiej oczekujemy!
Może tak, może nie.
Szanuję Leszku Twoje zdanie, ale moje jest inne. Nie będę spierała się czyja prawda jest prawdziwsza.
Piszę ze swojego doświadczenia i ze swojego doświadczenia wiem, że dopóki omijałam w dekretach takie afirmacje (nie-afirmacje) i stosowałam tylko te "prawdziwe" nic sie nie zmieniało.
A jak używam takich nie-afirmacji ( zaczynających sie od "uwalniam", "nie muszę"- tak! zdarza mi się używać słowa "nie" w afirmacjach), to pozytywy same przychodzą i nie muszę ich zbytnio afirmować, bo taka jest natura człowieka: pełna miłości, radości, chęci tworzenia.
-
A tak wogóle to dziękuję Leszku za możliwośc przepracowania wzorców szkolnych. Rano właśnie uwalniałam się wahadłem od lęków szkolnych, lęku, że dostane "po łapkach" za złą odpowiedź, wzorca, że z nauczycielami sie nie dyskutuje :-)) I od razu odzew :-)
-
1 To nie jest moje zdanie tylko tysięcy osób, które to praktykują.
2. Widocznie jesteś takim wyjątkiem, któremu to służy :)
-
Ja kiedys dostałem od samego Opiekuna Duchowego afirmacje "Mogę nie podtrzymywać..." i tu były różne negatywy. Zgadzam się że to może byc tylko część metody bo w wyniku pisania wychodzą negatywy, które sa podstawą do zrobienie dekretu z pozytywami
-
1 To nie jest moje zdanie tylko tysięcy osób, które to praktykują.
2. Widocznie jesteś takim wyjątkiem, któremu to służy :)
1. Ja tez to praktykuję :) Tyle, że używam też afirmacji uwalniających. Używam tego co działa na podświadomość i jest skuteczne w danym przypadku, w danym czasie.
2. Nie sądzę, żebym była tu aż takim wyjątkiem skoro np. Robert Krakowiak w swojej książce Dzieci regresji opisał również takie afirmacje( i nazwał je afirmacjami uwalniajacymi). I zakładam, że nie napisał tego bo sobie naprędce wymyślił, tylko wypróbował na sobie i innych.
-
1. Przyznaję, że kilka razy też uzyłem takich afirmacji i wówczas było to właściwe. Jednak poza uwolnieniem od przymusu czy napięcia, niczego to nie zmieniło, czyli program pozostał, ale działał słabiej.
Jednakże zauważam, że wiele osób nadużywa tego typu afirmacji i dziwi się, że nic im się nie zmienia.
2 Zakładam, że Robert ma znacznie więcej lat niż ja i doświadczenia w pracy z klientami :)
Atak poważnie, na RSR chyba większość uczestników próbuje takich afirmacji.
-
mnie też pomagają słowa uwalniam , puszczam itp ;)
-
Jest taka afirmacja lub część jakiejś afirmacji: Jestem w porządku i ..........
Moja podświadomość wygadała się, że to oznacza, że jak zawsze mam być w porządku wobec innych, nawet tych nie w porządku i nie życzliwych wobec mnie, a nie wobec siebie.
Dodałam w niej, że "jestem w porządku wobec siebie w zgodzie z ND......"itd
i od razu zaczęła się zmiana i zrozumienie tematu, że już nie swoim kosztem również w tym temacie.
Jak ważna jest czasami precyzja:)
Fajna intencja w związkach z tego wyszła:
Wybieram do kontaktu osoby, które są bezpieczne i w porządku wobec siebie i wobec mnie.
-
Pracując sobie z afirmacjami dot. prosperity odkryłem, że dla mojej pś na 1 miejscu na to wcielenie jest rozwój duchowy.
Postanowiłem przekonać moją pś, że pomiędzy życiem w materii rozwijaniu się w niej a rozwojem duchom nie ma dysonansu.
Możecie mi doradzić jakąś afke w temacie że życie w materii sprzyja rozwojowi duchowemu ,albo że pieniądze czy sukces materialny nie wyklucza rozwoju duchowego a może nawet go wspiera.
Tak sobie pomyślałem, że dopiero zdrowie i dostatek materialny umożliwia rozwój. Osoba chora lub biedna będzie miała inne zmartwienia na głowie jak medytacja.
-
Michał486
Sam napisałeś w swoim poście te afirmacje:)
-
„Zawsze, gdziekolwiek się znajduję kreuję radosny, spokojny i kochający świat”
Lubię to!
-
Michał486
dopiero zdrowie i dostatek materialny umożliwia rozwój. Osoba chora lub biedna będzie miała inne zmartwienia na głowie jak medytacja.
ależ to uproszczenie zorientowane na warunkowanie rozwoju duchowego tymi sprawami, związane z odmiennymi priorytetami w życiu niż te związane z rd, rozwijanych pod pozorem ich niezbędności dla rozwoju duchowego
jest wiele przykładów ludzi, które temu stwierdzeniu przeczą, pierwszy z brzegu przykład Buddy, który porzucił bogactwo a po oświeceniu też zmieniał ścieżki życiowe swoich uczniów kierując ich ze ścieżek bogactwa na drogi sanjasy/wyrzeczenia i jakoś chodzenie po domach i żebranie o jedzenie nie przeszkadzało im w medytacji , bo Budda zalecał mnichom jedzenie tylko jednego posiłku i to tylko od świtu do południa (jak nie zjadł w tym czasie to do następnego dnia już nic nie jadł) recytując takie oto afirmacyjne wersy związane z głównym celem życia i intencją stojącą za każdym działaniem:
Paṭisaṅkhā yoniso piṇḍapātaṃ patisevāmi, neva davāya, na madāya, na maṇḍanāya, na vibhūsanāya;
Yāvadeva imassa kāyassa ṭhitiyā, yāpanāya, vihiṃsūparatiyā, brāhmacariyānuggahāya;
Iti purāṇāñ ca vedanaṃ paṭihaṅkhāmi, navañ ca vedanaṃ na uppādessāmi, yātrā ca me bhavissati, anvajjatā ca hāsu vihāro ca.
Mądrze rozważając używam pożywienia z jałmużny, nie dla przyjemności, ani dla odurzenia, ani dla polepszenia, ani dla upiększenia;
Jedynie z myślą utrzymania i przetrwania tego ciała, by zaspokoić łaknienie, by wspomóc praktykę czystego żywota;
„Porzucając dawne odczucia, nie wzniecając nowych odczuć, będę żył w zdrowiu, bez poczucia winy, pozostając w pełni zadowolonym.”
http://sasana.wikidot.com/cztery-rekwizyty
więc tym co umożliwia rozwój duchowy to np. robienie właściwego użytku z umysłu (i nie tylko) w każdej sytuacji w jakiej się znajdujemy, a nie odwrotnie, bo gdy zwyczajnie odpuścimy zaślepiające pragnienia i przestajemy sobą manipulować by realizować pewne cele na których nam zależy, to nagle okazuje się, że wcale nie trzeba rd warunkować ich spełnieniem : )
taka jeszcze krótka i treściwa kopalnia inspiracji dla afirmacji (nieustannego powtarzania) zorientowanych na rozwój duchowy:
"Dzisiaj ludzie nie czynią właściwego użytku ze swojego umysłu, wysiłku, statusu i bogactwa (mati, gati, stiti i sampatti). W rezultacie tracą świętą energię, jaką dał im Bóg, a także narażają się na cierpienie i smutek z powodu złych cech jak pragnienie, gniew i chciwość (kama, krodha i lobha). Zupełnie nie kontrolujesz swoich pragnień. Gdy jedno pragnienie się spełni, tęsknisz za innym! Gniew to następna cecha, która niszczy ludzi. Wiersz telugu głosi: "Ktoś, kto jest gniewny, nie odniesie powodzenia w swoich staraniach. Będzie popełniał grzechy i wszyscy będą się z niego naśmiewali". Nienawiść jest bardziej niebezpieczna niż gniew. Prowadzi do wielu złych cech, które stanowią przeszkodę w doświadczaniu boskości. Nie zamieniaj się w zwierzę, pozwalając panować nad sobą tym złym cechom. Nieustannie powtarzaj sobie, że jesteś istotą ludzką i kontroluj swoje zwierzęce skłonności. - Dyskurs z 10.09.2002 r. " Sai Baba
i jeszcze o wpływie tego co duchowe na zdrowie:
"Kochaj Boga całym sercem, a wszelkie konsekwencje znikną, wszystkie twoje choroby zostaną uleczone. Jeśli tak się nie dzieje, nie sądź, że mówię nieprawdę. Gdybyś modlił się z głębi serca, wszystkie choroby rozpłynęłyby się." SB
-
Frisky
To czas porzucić internet : )
-
Witek D.
powodzenia ;)
-
Fakt faktem, jak się komuś daje rady, to lepiej z nich najpierw skorzystać :)
-
rady można dostosować do siebie i swoich aspiracji, nie każdy ma czyste aspiracje do rozwoju takie jak miał Budda i jego uczniowie, którzy rezygnowali z tego co ich rozpraszało na rzecz jak najpełniejszej koncentracji na duchowym celu i w efekcie podporządkowania wszystkich aspektów życia i działań realizacji tego duchowego celu, który jakoś im nie harmonizował z opartymi na iluzji celami egoistycznymi (co jakby niektórzy ludzie sobie chętnie wmawiają)
a tutaj głównie chodziło mi o to żeby wybierając okrężne drogi nie zakłamywać się jeszcze na dodatek i nie wmawiać sobie, że idzie się prostą drogą, najlepiej na wzór Buddy ; ) ... dokładając sobie rozpraszających motywacji i działań, a przy okazji podtrzymywania tego iluzorycznego obrazu udowadniać ( i kodować, również afirmacyjnie) że bogactwo jest niezbędne do rozwoju duchowego... po co sobie takie warunkujące rozwój iluzje dokładać i kodować? : )
bo jakoś jest zupełnie inaczej, jak widać na przykładzie Buddy i na wielu innych przykładach dostępnych w życiu, tudzież korzystając z internetowej sieci - czyli realizując w praktyce przytaczaną przeze mnie radę Sai Baby by właściwie używać to co się posiada, czyli również internet hehe, dla rozwoju, więc nie wiem czemu masz wrażenie, że nie korzystam (ok, tylko częściowo, ale jednak hehe) z tych rad?
-
Ciekawe jak by się Budda w dzisiejszych czasach i w naszej kulturze zachował.
może to co sprawdzało się 2500 lat temu w Indiach by się nie sprawdziło we współczesnej Polsce i dziś Budda zaleciłby coś innego np. umiar, pójście droga równowagi?
-
Michał486
Mi się wydaje, że natura umysłu jest zawsze taka sama.
-
Michał486
zapewne byłyby jakieś zmiany dostosowujące do odmiennych warunków, ale dalej podporządkowane by to było duchowemu celowi jako temu głównemu, czyli jedynemu, przy tym droga środka polegała za jego czasów na takiej zmianie podejścia do ciała i jego potrzeb, która umożliwiała zarówno medytację, jak i dożycie do oświecenia, bo przed Buddą popularne tam były ekstremalne praktyki ascetyczne owocujące przedwczesną śmiercią i z oświecenia były nici
jeszcze co do medytacji o której wspomniałeś wcześniej i o buddyjskim podejściu do pożywienia o którym pisałem, czyli jedzeniu w myśl rozwijającej duchowo afirmacji: "Jedynie z myślą utrzymania i przetrwania tego ciała, by zaspokoić łaknienie, by wspomóc praktykę czystego żywota", to okazuje się to być bardzo trudne nawet dla ludzi medytujących po kilkanaście godzin dziennie, przynajmniej tak wynika z przykładu w książce "Sai Baba i górski aszram", gdzie piszą o tym jak 12 gości osiadło w himalajskiej jaskini i tam po kilkanaście godzin dziennie sobie medytowali (na początku 18 dni bez przerwy) , a jedzenie otrzymywali z akszaja patry którą podarował im Sai Baba, było to zwykle to samo, czyli jeden posiłek dziennie w postaci sambaru i ryżu, jak czytam po pewnym czasie mieli już dość ciągle tego samego i pomiędzy wielogodzinnymi medytacjami zaczęli się modlić o to co najbardziej lubią jeść, a gdy to nie skutkowało wtedy zaczęli strajkować (w takiej formie że nie jedli tego co im się pojawiało na tej tacy i więcej medytowali) i po trzech dniach udało im się wywalczyć upragnione zmiany ; )
-
afirmacja bogactwa na ścieżce rozwoju duchowego, wg nauk Buddy (jako tego doskonałego wzoru do którego wielu tu dąży):
Buddha was once asked: “Who is the richest man in the world?” Buddha replied: “He who has much satisfaction (with what he has) is the richest man.” To the question, “Who is the poorest man?” Buddha replied: “He who has many desires.”
http://www.saibaba.ws/articles1/saibabaonbuddha.htm
przykład praktyczny zastosowania tego - afirmującego Ducha podejścia - dla rozwoju na duchowej ścieżce wg wskazówek wolnego od pragnień, oświeconego Buddy:
"Gdy mnisi potrzebowali szat, przeszukiwali śmietniska, ulice, a nawet cmentarze w poszukiwaniu nadających się do ponownego użytku szmat. Zebrawszy odpowiednią ilość kawałków materiału, prali je, suszyli by zszyć z nich nową szatę. Następnie taką szatę zabarwiali najtańszym dostępnym barwnikiem – najprawdopodobniej na szafranowo.
W początkach Sāsany Buddhy, kandydaci na mnichów mieli obowiązek sami postarać się o nową szatę. Mogli być wyświęceni zgodnie z regułami jedynie wtedy gdy sami postarali się o własne szaty (oraz miskę żebraczą) w taki sam sposób jaki opisano powyżej. Musieli samodzielnie poszukać i przygotować mnisi ubiór. Nie mogli przyjmować szat dostarczanych przez osoby świeckie bądź zwolenników. W dzisiejszych czasach nie praktykuje się już tej tradycji, mnisi i mniszki nie idą na śmietniska, nie grzebią w rynsztokach poszukiwaniu łachmanów nadających się na ich nowy ubiór. Nikt też nie profanuje cmentarzy by wydobyć z nich potrzebne kawałki płótna. W czasach Buddhy w Indiach istniały lasy – cmentarzyska, na których pozostawiano ubrane ciała zmarłych. Nie było to uznawane za profanację jeśli dzika zwierzyna pożywiała się ciałami bądź ktokolwiek, w tym mnisi bądź inni asceci korzystali z pozostawionych ubrań. Co więcej, bhikkhowie dzięki takim miejscom mogli także praktykować asubha – jedną z medytacji kammaṭṭhāna nad obrzydliwością ciała.
„Gahapaticīvara” - po 20 latach Buddha pozwolił na to by osoby świeckie mogły dostarczać bhikkhom szat. Gahapati znaczy domownik, osoba świecka, ktoś kto pozostaje i mieszka w domu. Gahapaticīvara oznacza mnisi ubiór dostarczony przez świeckich zwolenników. Tradycja ta zapoczątkowana została przez słynnego doktora tamtych czasów o imieniu Jīvaka syna Abhayakumāry.
Mnich, nawet w dzisiejszych czasach ma nadal dwa sposoby na zdobycie mnisiej szaty. Może liczyć na wsparcie ze strony innych, może też liczyć tylko na siebie i zacząć poszukiwania na śmietniskach i na ulicach."
http://sasana.wikidot.com/cztery-rekwizyty
Mądrze rozważając używam mnisich szat,
Jedynie dla ochrony przed zimnem,
dla ochrony przed gorącem,
przed kontaktem z kąsającymi owadami, komarami, wiatrem, upałem oraz innymi pełzającymi stworzeniami,
jedynie po to by zakryć wstydliwe części ciała.
-
Niektóre afirmacje działają na mnie bardzo mocno. Zwłaszcza jak je się wypuka w eft.
wczoraj sobie łożyłem afkę, że przepływa przeze mnie swobodnie energia ziemi dosłownie sekundę jak przestałem pukać ostatni punkt poczułem że zaczyna się przeze mnie przetaczać energia od dołu.
Działo się to przez ok dwie godziny. Czułem jak energia wpływa stopami płynie meridianami nóg do 2 czakry i dalej w górę.
Wrażenie było tak mocne że czułem dokładnie umiejscowienie meridian w nogach, gorąco mi było w nie i 2 czakrę oraz w głowę.
Dziś czuję się dalej lekko rozkojarzony po tym i czuję takie podwyższone ciepło w głowie.
Trochę mnie to przestraszyło, ale czułem jednocześnie że nie przekraczam granicy swojej wytrzymałości.
Mam nadzieje, że tak było w istocie i że wyjdzie mi to na dobre.
-
Wstrząsnęła mną afirmacją, że jestem chcianym i kochanym dzieckiem Boga.
Zwłaszcza wzmianka chcianym i dzieckiem.
Wiele wątpliwości się w mojej głowie pojawiło.
Pytanie dzieckiem przecież moich rodziców i potem że chodziło o ducha. Tak to moja PŚ zrozumiała. Co spowodowało trochę niechęć do mojego ciała i świata i chęć poszukania Boga osobowego.
Możecie mi coś poradzić co w tej sytuacji dalej robić??
-
Jak masz takie skojarzenia różne to może lepiej pisać coś w stylu "Jestem chciany i kochany przez Boga", żeby za bardzo nie mieszać sobie w głowie. Relacja z Bogiem powinna być tu nie tylko przeafirmowana, ale też przede wszystkim przemedytowana, żeby uwolnić się od różnych wyobrażeń i poszerzyć świadomość na pewne kwestie :) No i nawiązywanie relacji z Bogiem poprzez modlitwę, jako formę osobistego, głębokiego kontaktu z Nim.
Ascetyczna niechęć do materii, świata, ciała, wyobrażenia o Bogu w materii, itp. - to też Cię będzie jeszcze czekało do ogarnięcia :) Póki te tematy są, to możesz mieć trochę pomieszania w tych tematach, więc staraj się unikać niejednoznacznych dla Ciebie afirmacji.
-
Wczoraj przy pomocy testu skojarzeń uśwadomiłam sobie jak bardzo przez całe życie czułam się zaszczuta przez ludzi i jak bardzo czułam się przerażona jakąkolwiek interakcją z ludźmi z obawy przed zaszczuciem, wyśmianiem, upokorzeniem.
Przypomniałam sobie wiele sytuacji z dzieciństwa, w których w skutek różnych zdarzeń zostałam wyśmiana, poniżona a na koniec jeszcze zbesztana za coś co nie bylo niczym złym, żadnym przewinieniem.
Gdy uśiwadomiłam sobie to wszystko, powiązałam różne sytuacje z przeszłości i wpływ jaki wywierają na moją teraźniejszość ułożyłam afirmację. W skutek tego poczułam wręcz fizycznie jakby za jednym przyciśnięciem magicznego guziczka zszedł ze mnie ogromny ciężar. Nagle pojawił sie przypływ energii i euforii. Poczułam również jakby wróciła do mnie jakaś część mnie samej, której dawno dawno nie czułam.
Afirmacja brzmi następująco:
Ja Kasia jestem niewinna, bezpieczne i w porządku rownież kiedy popełniam błędy.
I tutaj mam pytanie. Czy ta afirmacja jest poprawnie skonstruowana ponieważ mam wątpliwości, co do końcówki ?
Możliwe też, że mam owe wątpliwości dlatego bo sytuacje, w których czułam się zaszczuta i zagrożona tak naprawdę wcale nie były błędami z moje strony, a poprosty wynikiem tego, że byłam w dzieciństwie delikatniejsza i dość wrażliwa, psychicznie i fizycznie. Niestety nie mam pojęcia jak mogłabym tą afirmację udoskonalić tak by pasowała w 100%.
-
Afirmacja jest jak najbardziej ok :)
Sama końcówka afirmacji też w żaden sposób nie mówi o tym, że te błędy popełniasz czy jak często to robisz, więc nie utrwalasz się w przekonaniu, że to się dzieje. Po prostu afirmujesz pewien stan w momencie, gdy zachodzi konkretne zjawisko - nie znaczy to że zjawisko musi zajść. Chodzi o to, że skoro już zaszło, to wtedy czujesz się tak i tak :)
Masz prawo popełniać błędy :) Błędy będziemy popełniać pewnie aż do samego oświecenia, więc to jest normalne że to się dzieje i będzie się dziać. Popełnianie błędów to nic takiego, ot zwyczajny skutek naszych braków w świadomości i przejawianiu boskości. Skoro nie jesteśmy oświeceni i mamy te braki, to oczywistym jest że będziemy się mylić od czasu do czasu. Wszyscy których znasz popełniają błędy - czemu więc miałabyś być z tego powodu traktowana gorzej niż inni?
-
Można wręcz ją rozbudować:)
Ja Kasia jestem niewinna, bezpieczna i w porządku, gdy jestem zawsze i całkowicie sobą i również kiedy popełniam błędy.
-
staram się ułożyć sobie afkę aby uwolnić się od ograniczających wpływów np. rodziny.
znalazłem taką:
jestem bezpieczny niewinny i w porządku kiedy decyduję sam o sobie.
co o niej sądzicie, może znacie jakąś bardziej odpowiednią do tego.
niektóre osoby z mojego otoczenia uważają, że nie powinienem się za coś brać dla własnego dobra, usiłują mnie uchronić co mnie gdzieś podświadomie ogranicza.
-
Clint
Niby to wiedziałam, ale cały czas reagowałam lękiem według reakcji na to czego doświadczyłam w dzieciństwie. Miałam jakby klapki na oczach i nie przyjmowałam do śwadomości, że w zasadzie to nawet jak zrobie coś źle to nie grzech. Mam prawo nie wiedzieć, mam prawo do pomyłek.
Co do zakończenia afki, to może mnie drażni dlatego bo nie oddaje całkowiecie tego, o co mi chodzi. Popełnianie błędów, to jedynie pewien aspekt, ale trudno tutaj ująć temat całościowo więc raczej będę przerabiać każdy z tych aspektów oddzielnie.
Sylvia,
Dziękuję za rozwinięcie. Myślałam również o dodaniu "gdy jestem sobą" jednak zrezygnowałam z obawy, że jeśli będzie dłuższa to szybko zrezygnuję z jej pisania. Jednak element, który dodałaś naprawdę tam pasuje i chyba się skuszę na Twoją wersję bo bardzo ważne jest dla mnie bym była sobą w tym co robię. Jak dotąd z obawy przed wieloma rzeczami często się odcinałam.
Michał,
Kiedyś pewna osóbka podała mi następującą afirmację:
Ja .... sam wiem czego chcę i osiągam to bez oglądania się na innych
Nie wiem czy będzie trafiona w Twoje sytuacji, ale przyszła mi na myśl czytając Twojego posta.
-
Wczoraj przy pomocy testu skojarzeń uśwadomiłam sobie jak bardzo przez całe życie czułam się zaszczuta przez ludzi i jak bardzo czułam się przerażona jakąkolwiek interakcją z ludźmi z obawy przed zaszczuciem, wyśmianiem, upokorzeniem.
Przypomniałam sobie wiele sytuacji z dzieciństwa, w których w skutek różnych zdarzeń zostałam wyśmiana, poniżona a na koniec jeszcze zbesztana za coś co nie bylo niczym złym, żadnym przewinieniem.
Gdy uśiwadomiłam sobie to wszystko, powiązałam różne sytuacje z przeszłości i wpływ jaki wywierają na moją teraźniejszość ułożyłam afirmację. W skutek tego poczułam wręcz fizycznie jakby za jednym przyciśnięciem magicznego guziczka zszedł ze mnie ogromny ciężar. Nagle pojawił sie przypływ energii i euforii. Poczułam również jakby wróciła do mnie jakaś część mnie samej, której dawno dawno nie czułam.
Afirmacja brzmi następująco:
Ja Kasia jestem niewinna, bezpieczne i w porządku rownież kiedy popełniam błędy.
.
I tutaj mam pytanie. Czy ta afirmacja jest poprawnie skonstruowana ponieważ mam wątpliwości, co do końcówki ?
Możliwe też, że mam owe wątpliwości dlatego bo sytuacje, w których czułam się zaszczuta i zagrożona tak naprawdę wcale nie były błędami z moje strony, a poprosty wynikiem tego, że byłam w dzieciństwie delikatniejsza i dość wrażliwa, psychicznie i fizycznie. Niestety nie mam pojęcia jak mogłabym tą afirmację udoskonalić tak by pasowała w 100%.
Afirmacja rewelacyjna.Nie ma nauki bez popelniania bledow.Co do 100% trafnosci to sie nie przejmuj.W trakcie afirmowania wyjdzie o co Ci chodzi i doprecyzujesz albo dopiszesz kolejne.
-
Jesli chcemy przeafirmować temat, który budzi nasze silne opory, wywołuje poczucie winy, wstydu, zażenowania, warto jednak weydłużyć afirmację i dodać:
"...jestem z tym normalny, zdrowy psychicznie, bezpieczny i w porządku".
Szczególnie, gdy od róznych osób słyszeliśmy: "jesteś nienormalny (po...any)", "pomieszało ci się" (z wulgarnymi alternatywami wąłcznie), "lepiej idź do psychiatry", "kto normalny robi coś takiego?" (np, uprawia seks, zarabla lekko, łatwo i przyjemnie), "nigdyyyy", "po moim trupie" itd.
-
Ontoja, Leszku Dziękuję :)
Myślę, że to dopiero początek afirmowania niewinności i bezpieczeństwa więc faktycznie będę ją jeszcze modyfikować. Narazie dodam jak Leszek zasugerował "normalność" ponieważ mimo, że nie było większych wulgaryzmów w danych sytuacjach, to miałam ogromne poczucie tego, że jestem nienormalna - opóźniona.
Gdy ruszyłam ten temat zaczęłam sobie przypominać coraz wiecej sytuacji z dzieciństwa, które niby nie był wylgarne i nie było w nich przemocy, ale wystarczyły same słowa, wywołanie wstydu czy okazanie złości i jest efekt. Smutne jest to, że już we wczesnym etapie życia spotykamy sie z tak przykrymi doznaniami.
-
Dalej draże temat presji innych, od rodziny itp.
jak była by lepsza afka
uwalniam się czy jestem wolny i tak by szło dalej od cudzych presji i wyobrażeń na swój temat??
Coś nie do końca czuję te afkę i wymaga ona dopracowania.
Jak uwolnić się od presji i cudzych wyobrażeń innych ludzi?
-
Kocham, lubię, szanuję, akceptuję, doceniam siebie bez względu na to, co mówią i myślą o mnie inni.
Mechanizm jest prosty: zależy Ci, żebyś wiedział, co mówią i myślą o Tobie inni, więc się do nich telepatycznie dostrajasz.
-
Super Panie Leszku. Dziękuję za inspirację.
zmieniłem sobie początek na jestem bezpieczny niewinny i w porządku tak dla mnie brzmi lepiej.
-
Chciałbym popracować trochę nad wolnością i samodzielnością, uwolnić się od kodów i wyobrażę innych na swój temat.
Przestać się ograniczać cudzymi celami, decyzjami innych co powinienem robić, kim być, co mieć a czego nie.
Wynalazłem sobie kilka afirmacji, które jak sądzę mogą mi w tym pomóc.
-znam swoje cele i jestem otwarty na ich realizację-
-Biorę odpowiedzialność za siebie i swój twórczy potencjał lub za siebie i za swoje życie-
-jestem wolny od odpowiedzialności za innych-
lub uwalniam się od odpowiedzialności za ludzi, rodzinę itp.
co o tym sądzicie?
-
Pozwalam innym, by robili to, co mają ochotę. / żyli tak, jak mają na to ochotę, a ja z tym jestem bezpieczny i w porządku.
To też dobre:
-Biorę odpowiedzialność za siebie i swój twórczy potencjał lub za siebie i za swoje życie-
-
Albo mam taką wariacje też fajna:)
Jestem w porządku gdy pozwalam żyć ludziom zgodnie z ich własną wolną wolą.
co o tym sądzicie?
-
Tez fajne ale dodalbym ze jestes tez bezpieczny bo to wazne :)
-
Poszukuję jakiejś fajnej afki na temat sexu dla byłych ascetów.
Wymyśliłem sobie taką:
"sex jest dobry, bezpieczny i niewinny" co o niej sądzicie.
jak możecie to poproszę o podobne.
-
Afka dobra :) Polecam jeszcze:
Jestem niewinny i w porzadku z moimi potrzebami seksualnymi.
Mam prawo miec potrzeby seksualne.
Zaspokajanie moich potrzeb seksualnych jest bezpieczne, niewinne i w porzadku.
Pozwalam sobie na zaspokojenie moich potrzeb seksualnych.
-
Hmmm
Potrzebami? Dla mnie potrzeba to coś co musi zostać zaspokojone. Np jedzenie lub spanie. Sex to raczej preferencja. NIe musimy mieć seksu więc nie jest to potrzeba.
-
Hmmm
Potrzebami? Dla mnie potrzeba to coś co musi zostać zaspokojone. Np jedzenie lub spanie. Sex to raczej preferencja. NIe musimy mieć seksu więc nie jest to potrzeba.
A kiedy lezysz w lozku obok swojej boskiej, nagiej partnerki i krew zaczyna Ci plynac w jednym kierunku to myslisz wtedy sobie ze masz preferencje zeby sie pobzykac czy raczej moze czujesz potrzebe? ;)
-
OK :-)
No ale pomyśl że nie masz partnerki a powtarzasz sobie że masz potrzebę. I co ?? Zostajesz frustratem seksualnym??
-
W okół sexu narosło wiele skojarzeń i emocji.
Myślę, że na razie wystarczy mi sex jest czysty bezpieczny i niewinny.
dla tych, dla których sex był grzeszny, obrzydzany to może być dobra afka.
-
nie zapomnij że jest boski, bo to rzekomo dla Boga często się go wyrzekaliśmy :-)
-
Mariusz
A slyszales o piramidzie potrzeb Maslowa chocby? Mozna miec roznego rodzaju potrzeby i nie wszystkie musza sie wiazac z przymusem.
A co np. z potrzeba samorealizacji? Tez mamy to nazwac preferencja? Po co przedefinowywac slowa na nowo?
Afirmacje podalem oczywiscie dla ludzi ktorzy odczuwaja potrzeby seksualne( czyli zdecydowanej wiekszosci), a takze tych ktorzy je w sobie tlumia i wypieraja. Samo posiadanie potrzeb seksualnych to nic zlego. Nie musza one byc non stop zaspokajane. Moge np. Miec potrzebe samorealizacji ale jak przez np. Miesiac czasu nie mam mozliwosci sie tym zajac bo mam duzo na glowie to nie musze z tego powodu cierpiec. Z seksem jest tak samo.
-
Mi się najbardziej kojarzył, że jest brudny, zły, służy manipulacji więc jest niebezpieczny.
-
Z seksem zawsze tyle emocji i wyobrazen, a to tylko niewinna przyjemnosc pelna intymnej bliskosci z ukochana osoba - przynajmniej w tym zdrowym wariancie :) Czulosc, zabawa, rozkosz, zblizenie. Ja tam zadnych diablow nie widze :D
-
W swojej istocie taki właśnie sex jest ale zawsze znajdzie się ktoś kto go zabronić zechce lub obrzydzić.
-
OK :-)
No ale pomyśl że nie masz partnerki a powtarzasz sobie że masz potrzebę. I co ?? Zostajesz frustratem seksualnym??
Widze to tak. Nie koncentrujemy sie na zaspakajaniu potrzeb seksualnych w konkretny sposob.
Jak nie masz partnerki to albo mozesz sam zaspokoic swoje potrzeby ;) albo afirmowac transformacje energii seksualnej w duchowa albo znalezc partnerke :)
Afirmacje Clinta sa fajne.
-
Jak dla kogoś potrzeby są kontrowersyjne to może dodać mam prawo realizować swoje potrzeby...
jak ma się do czegoś prawo to nie znaczy, że się to coś robi.
to tak w ramach inspiracji.
-
Jestem wolna w realizowaniu moich potrzeb:)
Oczyszczanie intencji w temacie daje szerszą świadomość co jest potrzebą, a co zachcianką.
Michał486
Seks wspiera mnie pozytywnie w moim rozwoju duchowym, w związku i w życiu.
Taka afirmacja może ładnie przestawić z ascezy na tantrę.
-
Sylwia fajna afka, choć nie wiem czy odpowiednia dla mnie.
Kiedyś uprawiałem zdaję się magiczna tantrę, nie wiem czy taka afka nie wrzuciła by mnie w stare schematy.
Najbezpieczniej być człowiekiem środka:)
-
Można też, pomedytować sobie czucie w ciele, dać sobie prawo do rozruszania energii seksualnej, pozwolić by ona nosiła, płynęła i medytować nad nią i nad odczuwaniem swojej potrzeby - potrzeb, preferencji, tego co budzi twoją ciekawość ( to jest słowo klucz - i idąc za fajnym tekstem który usłyszałem, to co się dzieje między tobą a twoją energią seksualną, jest między tobą a nią [nikt nie ma prawa Ci przerywać twoich doświadczeń i takiego kontaktu ze sobą], a nie tobą a innymi - to nie ich sprawa a jeśli się staje to jest ich niezdrowym zainteresowaniem, czymś co do nich nie należy i nie jest dla nich a dla Ciebie) i obserwować to w sobie. Myślę że jak poczujesz się okej z jej przeżywaniem (ponownie, kto ma prawa Ci zabraniać :) ), to będzie się też przejawiać poprzez Ciebie, pozwalając na ich niewinną eksplorację :) I tobie i drugiej osobie
-
Michał486
Afka jest uniwersalna. Niekoniecznie musi iść w kierunku tantry. Ja akurat mam pozytywne skojarzenia w tym życiu z tantrą, więc o to mi chodziło. Działa pozytywnie na intencje i energetykę:)
Warto w seksie wyjść poza umysł (przekonania z przeszłości i od kogoś, kalkulacje czym jest, czym nie jest, kombinacje jak powinno być) i świadomie odczuwać energię. Być w uważnym, spontanicznym kontakcie z drugą osobą. I jej potrzebami. Dlatego tak ważny jest uważny, lubiący seks, komunikatywny partner/partnerka. Komunikatywny to taki, który mówi, wyraża swoje potrzeby i słucha. Oczywiście przy harmonii energetycznej:)
-
Sylwia
generalnie fajna jest ta twoja afka.
Wystarczy zamienić słowo sex na pieniądze i dla mnie bomba:).
co do sexu kontempluję sobie : sex jest niewinny i w porządku. Może dorosnę do tego aby do tej afki dodać dobry lub czysty:).
-
Michał486
Fajny pomysł z zamianą:)
To jest oczywiste, że twój seks jest niewinny, w porządku, dobry i czysty:)
-
Jakby dodać do tego kiedyś może bezpieczny.
Sex daje pewną łatwość drugiej stronie do późniejszego manipulowania uczuciami czego bardzo się boję.
-
Michał
Podatność na takie manipulacje jest wtedy, gdy mamy długotrwałe zblokowania na seks, gdy odmawiamy sobie seksu i go mocno ograniczamy. Wtedy jak już się uda nawiązać jakąś relację seksualną to kurczowo się chwytamy tego jak ostatniej deski ratunku i tu już można zrobić z Tobą wszystko aż do tej granicy, gdzie sobie powiesz że ten seks to nie jest warty aż takich poświęceń. Każdy ma ta granicę w innym miejscu w zależności od samooceny, parcia na seks i wielu innych czynników.
Myślę, że nie warto pakować się w relacje seksualne z byle kim, szczególnie że sam akt seksu mocno miesza energię i współżycie z pomieszanymi panienkami wprowadza zamęt w głowie. Dla rozwoju to na pewien sposób jak fajki i alkohol.
Lepiej więc być cierpliwym i poczekać na kogoś z potencjałem, osobę która ma dobre intencje wobec Ciebie (chociaż z grubsza i świadomie chce dbać o to) i której po prostu nie w głowie takie chore manipulacje.
Zresztą naprawdę dobry i przyjemny seks to będziesz miał z kobietą, dla której ten seks jest okazją do wspólnej zabawy i przyjemności, która nastawiona jest na wzajemne zbliżenie, która lubi odkrywać w sobie swoją boską, zdrową seksualność. Wtedy się dzieją naprawdę ciekawe rzeczy, a seks potrafi pozytywnie zaskakiwać nawet po kilku latach wspólnego pożycia. To jest niekończące się odkrywanie nowych, coraz przyjemniejszych rejonów i tym nie idzie się znudzić :)
A gdy dla kogoś seks jest przede wszystkim narzędziem do zmanipulowania drugiej osoby, do osiągania swoich egoistycznych celów i innych dziwnych gierek to nie ma co liczyć na to co wyżej. Może i potrafi być dziko i namiętnie, podniecająco, itd. ale to i tak się nie umywa to boskiego, tantrycznego seksu.
Warto o tym pamiętać, bo nim podświadomość pociągnie za nieprzytomnymi podnietami i wpakuje w jakąś niefajną relację brużdżąc tylko jeszcze bardziej w temacie seksu - lepiej ochłonąć i skupić się na sobie, odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie - czy rozwijanie tej relacji będzie zgodne z szacunkiem do mnie samego?
-
A co sądzicie o afirmacji:
Ja ,[imię], pozwalam sobie na wszystko, co zgodne z Najwyższym Dobrem.
Najpierw wydawała mi sie fajna, ale teraz mam wątpiwości..
I czy nagranie i słuchanie tego to jest dobry pomysł? Powinnam sobie coś wyobrażac podczas słuchania,czy po prostu skupiac sie na dźwięku słów? ;)
-
Albo może taka:
Otwieram się na moje najwyższe dobro w każdym obszarze mojego życia
-
Astre
A wiesz na pewno, jakie skojarzenia, odczucia ma Twoja pś z pojęciem, czym jest Najwyższe Dobro?
-
Astre
To jest dosc ogolna afirmacja i gdyby za tym szlo jakies konkretne uczucie na ktorym bys mogla sie skupic to jeszcze mogloby byc ok.
Afirmacje to praca z uczuciami, a nie wbijanie sobie mentalnej tresci do glowy. Nie afirmujemy tego, czego jednoznacznie nie czujemy.
Napisz jaki cel chcesz osiagnac to bedzie latwiej Ci cos doradzic :)
-
Zastanawiam się co jest przeciwieństwem zazdrości ?
jaki pozytywny wzorzec ?
Jakie afirmacje np moglyby ruszyc ta emocje?
-
dżony
Pozwoliłem sobie zajrzeć w twoją pś i zobaczyłem coś takiego. Gdy coś Ci się podoba, lub coś byś chciał w twojej pś zachodzi taki proces-
Ja chcę-> uświadomienie sobie braku czegoś-> zakwalifikowanie barku jako starty->złość i zazdrość.
Według mnie w tym przypadku afirmacja powinna brzmieć- Ja dżony jestem spokojny i opanowany, gdy coś tracę.
Chętnie dowiem się od speców od afirmacji, czy afirmacja, którą napisłem jest dobrze skonsturowana.
-
Chętnie dowiem się od speców od afirmacji, czy afirmacja, którą napisłem jest dobrze skonsturowana.
Jeśli będziesz ja pisał lekko miło z miłościa oraz radością tudziez zadowoleniem w sercu i w śledzionie, to będzie ok.
-
Spec od afirmacji? :)
-
Spec od afirmacji? :)
a na podst czego pojawiła sie w Twoim umysle i sercu wątpliwość? Czyżby słowo :"śledziona" wywołało je?;-)
( Bóg nie boi sie raczej ( kto wie?) Twoich nieczystości oraz nieczystości Twego otoczenia)
-
Sylwiopol
Nie cierpię afirmacji. Po tym co napisałem powinny wychodzić inne syfy z pś i dlatego pytam, czy ktoś inny, by coś doradził.
Napisałem tą afirmację w wglądu, którego podstawą jest bezwarunkowa miłość. Jeszcze z 2 tygodnie temu, czułem miłość w całym ciele. Teraz prawie zawsze tylko w umyśle.
-
Sylwiopol, skąd wiesz, że wątpliwość, może entuzjazm i podekscytowanie :)
-
(...) wątpliwość, może entuzjazm i podekscytowanie :)
A jak jest w rzeczywistości? Która opcja? Wiesz to?
-
H.I.
Mieszane uczucia na afirmowanie, że tracę... aczkolwiek akurat ta sytuacja o ktorą mi chodzi ma takie podłoże
-
Sylwiopol.. moje serce nie zna czegoś takiego jak wątpliwość ;)
-
(...) Jeszcze z 2 tygodnie temu, czułem miłość w całym ciele. Teraz prawie zawsze tylko w umyśle.
Dziwne. Nie widze dlaczego tak Ci sie stało. A Ty jak sądzisz? Dlaczego tylko w umyśle? Może to juz "znaki" pojawiającego sie oświecenia? W końcu jak mawiali starożytni buddyści:"wszystko i nic w umysle" . Cytuję z ( karmicznej) pamięci . JAkie jest Twoje prawdziwe zdanie nt temat?
-
Sylwiopol.. moje serce nie zna czegoś takiego jak wątpliwość ;)
O! To Ty chyba zaawansowany w praktykę jesteś bardzo, co nie? Może podzielisz sie jakimiś swoimi oryginalnymi przemyśleniami , które moga pomóc innym w ich ukierunkowaniu w kierunku miłości, lekkości, łatwości oraz radości. Tylko bez katolicko-buddyjskich klimatów, if you pls,ok?
-
Sylwiopol
Czytałeś regulamin forum przed rejestracją? Zgaduję,że nie. Na TYM Forum
EKSPERT podaje swoje imię i nazwisko, oraz dziedzinę, w której jest ekspertem.
-
Zastanawiam się co jest przeciwieństwem zazdrości ?
jaki pozytywny wzorzec ?
Jakie afirmacje np moglyby ruszyc ta emocje?
Życzliwość czyli życzenie innym jak najlepiej.
Rezygnacja z porównywania sie z innymi bo każdy ma swoja karmę , uwarunkowania, talenty, mozli wosci i ograniczenia, poziom świadomości właściwy sobie.Każdy jest inny.
-
Sylwiopol , 1000zł za godzinę i moge się dzielić, szczegoly na priv.
ontoja, jak dla mnie przeciwieństwem życzliwości jest bardziej zawiść, ale zastanowie się nad tym. A z tym porownywaniem też :)
-
Sylwiopol , 1000zł za godzinę i moge się dzielić, szczegoly na priv.
O! A Ty dżonny , jak widzę, nie dość , że zaawansowany duchowo jesteś ( trochę w klimatach buddyjsko-katolickich, ale zawsze), to jeszcze dowcipny. I jest to dowcip mocny w stylu Sierakowskiego z Kryt.polit. albo Kurskiego z Gaz.wyb.
Brawo!
-
Nie pojmuję gdzie w tym można zobaczyć dowcip. Prostytutka bierze 300/h. Nie jest to robota do ktorej bym się palił, wymagałaby przygotowania, więc taka stawka. Jak cię nie stać, możesz zwołać jeszcze 9ciu takich jak ty i zaplacisz stowke, albo wiekszy event po złotowce. Zdziwił byś się ile byś z tego wyniosl. Buddyzm czy katolicyzm to może coś siedzi (jak u wielu aniolkow), ale w karmie, nie w świadomości i poglądach gdyż mam bardzo wysoką świadomość rozrozniającą crystal-clear, a to kosztuje.
-
Nie pojmuję gdzie w tym można zobaczyć dowcip. Prostytutka bierze 300/h. Nie jest to robota do ktorej bym się palił, wymagałaby przygotowania, więc taka stawka. Jak cię nie stać, możesz zwołać jeszcze 9ciu takich jak ty i zaplacisz stowke, albo wiekszy event po złotowce. Zdziwił byś się ile byś z tego wyniosl. Buddyzm czy katolicyzm to może coś siedzi (jak u wielu aniolkow), ale w karmie, nie w świadomości i poglądach gdyż mam bardzo wysoką świadomość rozrozniającą crystal-clear, a to kosztuje.
Potwierdzasz swoją odpowiedzią i szczegółami o stawkach tirówek, moją opinię ( opinię Prosze Sądu;-), że sporo zachwyconych "postępem" ociera się o praktyki duchowo-relaksacyjne. Równiez tu na tym forum.
pozdrawiam
Ps. Czy medytowałes kiedys o swojej świadomości różnicującej ? Warto skonfrontować sie z prawdą. Mogę Ci podpowiedzieć, że umysł jest powszechnie przeceniany. I Ty nie jestes wolny od tej powszechnej przypadłości.
-
Jeśli nie spełniłem twoich oczekiwań, nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice :)
-
"Time is finite. So why would anyone use it to try and make money?
Makes no sense. Using a limited and most valuable asset to gain $$! Sad."
-
A tirowki chyba nie biorą aż tyle.
-
Zauważyłam, że w zależności od tego jak skonstruowany jest jakiś mechanizm, który może się składać ze sprzecznych wzorców, mogą się pojawić pozornie sprzeczne afirmacje, które załatwiają temat. Są one jednak dla różnych poziomów rozwoju siebie spójne.
Przykładem jest równoczesna praca nad dwoma intencjami:
Jestem tutaj, bo jestem chciany.
Jestem tutaj bezwarunkowo.
-
Dzisiaj jeszcze to dostałam z Nadświadomości. Z dedykacją dla osób, które za dobro, otrzymują zło, są z programami destrukcji, poczucia winy, wstydu, lękami, obawami, poczuciem zagrożenia, braku zaufania, karania, krzywdzenia siebie, dawców swoim kosztem:
Działam w zgodzie z Najwyższym Dobrem i wszystko w moim życiu obraca się na moją korzyść.
Najwyższe Dobro=czyste intencje w działaniu, myśleniu, odczuwaniu, mówieniu, dawaniu, przyjmowaniu, w rozwoju.
Dziękuję!:))
-
Szukam dobrej,króciutkiej afirmacji dającej kopa do pracy i twórczości.
-
Może po prostu : Ja...chętnie pracuję i tworzę to, co mnie cieszy. Mam zapał do pracy (twórczości) a jej efekty są zadowalające (duże, wystarczające...), albo połączyć oba zdania. Po imieniu można dodać: "już tu i teraz", jeśli nie wywoła to od razu oporów, a jak są, to albo właśnie dlatego tak stosować, albo dodać po 2 tyg. pracy z afirmacją.
-
na słowa "mam zapał do pracy" robi mi się słabo,ale chodzi mi tu głównie o słowo zapał czy do tańca czy do różańca i tak nadal robi mi się słabo. Nie lubię mieć zapału. Dzięki Artman cos mi wywala.
-
Zapał często jest słomiany.
Mi się kojarzy z wypaleniem. Zapał się zapala, a potem gaśnie kiedy braknie paliwa.
-
Dzięki Lilliole
cenna uwaga.
-
Jeżeli popracowałaś z poprzednią afirmacją przez pewien czas, to teraz - jeżeli chcesz, można zamienić zapał na chęci lub energię, czyli druga część afirmacji: ...Mam już tu i teraz wystarczające chęci (i energię) do pracy (, twórczości) i działania... (Bo nie dla wszystkich praca równa się działanie...)
-
Dzięki Artman
-
Jak rozbudzić energię dobra ? Jakie afirmacje ?
Np na miłość i szacunek dobra jest "Odnosze się do siebie z miłością i szacunkiem" i jakaś tam energia miłości się pojawia. A na dobro ?
-
Dobro warto najpierw przemedytować, żeby było bez wyobrażeń.
Dobro jest z natury rzeczy przejawem miłości.
Energię dobra można rozbudzić przez afirmacje:
jestem dobrem
działam z intencją dobra
Bóg jest dobrem
Odnosze się do siebie i ludzi z miłością, szacunkiem i dobrem.
-
Można tak: Ja (imię…) otwieram się już tu i teraz na dobro. Otwieram się na rozumienie i odczuwanie dobra. Bóg - moje Wyższe Ja pokazuje mi czym jest i na czym polega prawdziwe dobro. Z każdym dniem coraz bardziej czuję, wiem i rozumiem, czym jest dobro i ile pozytywnego, korzystnego przynosi ono mnie i ile wnosi do mojego (i każdej innej istoty) życia. Otwieram się na przyjęcie tego do swojego życia. Cieszę się wszystkimi pozytywnymi efektami działania dobra we mnie i w moim życiu. Dzięki temu jest we mnie coraz więcej dobra. Dzięki temu mam coraz więcej dobra w moim życiu i wokół mnie. Moje życie jest dobre. Moje działanie jest dobre. Moje samopoczucie jest dobre. Moja praca jest dobra. Mój rozwój duchowy jest dobry. Mój kontakt z własną intuicją i Wyższa Jaźnią jest dobry. Jestem dobrym człowiekiem. Dobro przejawia się poprzez mnie w każdej chwili coraz bardziej. Akceptuję to coraz bardziej z każdym dniem i dziękuję za to. Dobro jest dobre :) i korzystne dla mnie oraz dla wszystkich innych istot wokół mnie.
-
Bóg - moje Wyższe Ja pokazuje mi czym jest i na czym polega prawdziwe dobro.
Nie ma nic lepszego niż ta afirmacjo-modlitwa.
Przerabiałem działanie z poziomu dobra i wydaje mi się, że już wszystko w tym temacie zrozumiałem. Też chciałem działać, jak dobry człowiek i zaczęło mnie spotykać mnóstwo naciągaczy. Marnowałem też mnóstwo energii. Ostatecznie zrozumiałem, że bycie "dobrym człowiekiem" polega na 2 rzeczach:
1. Pomagam, gdy ktoś nie wiem co rozbić.
2. Pomagam, gdy ktoś chce się zmienić.
Najczęściej moja pomoc kończy się na: tłumaczeniu i wsparciu. Do tej pory spotkałem może 4 osoby,które prosiłby o jedzenie. Zagdzam się też, by jakaś część podatków szła na osoby kalekie, bezdomne, cięzko chore. Muszą oczywiście spełnić te 2 warunki.
-
Ostatnio do wielu afirmacji dodaje mi się, nie tylko dla mnie: umiem, potrafię...
Umiem czuć sie bezpiecznie.
Umiem myśleć myślami Boga.
Umiem czuć uczuciami Boga.
Umiem wrócić do Boga.
Umiem żyć w zgodzie z Najwyższym Dobrem.
Umiem działać w zgodzie z Najwyższym Dobrem.
Szybko uwalnia od blokad na umiejętności, które są, a zostały zablokowane, w różnych niesprzyjających okolicznościach. Pogłębia zaufanie do siebie. Przywraca pewność w umiejętności.
-
Dzięki Sylwia :-)
Nigdy nie używałam słowa "umiem" w afirmacjach. Jeśli już to raczej "potrafię". Zobaczę jak będzie z "umiem".
-
Coraz bardziej podoba mi się to słowo "umiem". :-)))
-
Mi też:)))
Często bardziej działa, niż "akceptuję, jestem otwarty, pozwalam sobie, to w porządku". Nawiązuje bezpośrednio do umiejętności bycia w jakimś stanie lub jakiejś umiejętności i talentów.
Umiem czuć miłość, radość, akceptację.
Umiem być w szczęśliwym związku. Umiem tworzyć szczęśliwe związki miłości i zrozumienia.
Umiem zarabiać potrzebne mi pieniądze.
Umiem znaleźć odpowiednią dla mnie pracę.
Umiem realizować moje marzenia.
Umiem rozmawiać z Bogiem. Umiem słuchać Boga.
Umiem tworzyć szczęśliwe spełnione życie.
Przywraca samodzielność i sprawczość w życiu i rozwoju.
-
Afirmuje miłość do siebie, jak sformułować afirmacje-odpowiedz gdy z podswiadomosc 'mówi' że "NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO (jak miłosc)" ? Może są jakies sprawdzone ktore uderzają w tego typu nastawienie..
-
macher,
Ja bym kontemplowała miłość na sercu zamiast afirmacji. Jeśli poczujesz miłość na serduchu to jest odpowiedź na "nie ma czegoś takiego jak miłość" . Jak już ją poczujesz to później możesz sobie afirmować tą miłość do siebie. ;)
Najlepiej jednak nią siebie obdarzać czując ją do siebie. :)
Prawa łapka na sercu i na wydechu "miłość" :) pozdrawiam
-
macher
Tak jak muszka91, intencja/wola pragnienie dostrojenia się do Miłości i prawa łapka na sercu i ...
****
"NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO (jak miłosc)" to blokada przepływu Miłości, jeśli świadomie czujesz już Miłość, wiesz jak Ona się wyraża, w jaki sposób traktuje siebie osoba która kocha siebie, to rozumiesz że to nie prawda i wtedy po prostu trzeba wejść w te blokadę z Miłością np
poprzez wole/intencję i z pomocą Miłości :
- mogę to uzdrowić, mogę to uzdrowić z Miłościa, uzdrawiam to z pomocą Miłości, Miłość istnieje, wybieram Miłość ,Kocham siebie , Wybaczam sobie, Wybaczam innym itd
czasami wczesniej trzeba wejść mocniej w blokadę aby zobaczyć/poczuć jakie emocje/inne przekonania stanowią jej ładunek energetyczny czyli zaczynasz wchodzić w blokadę z zangażowaniem mówiąc że "nie ma czegoś takiego jak miłość, nie ma czegoś takiego jak miłość, pozwalając pojawiać sie kolejnym myślokształtom np pierdolę miłość, pierdolę wasz wszystkich , nienawidzę , nienawidze itd. tym samym docierasz do źródłowej emocji którą z koleji poprzez wolę/intencję i z pomocą MIłości uzdrawiasz:
- mogę to uzdrowić, mogę to uzdrowić z Miłością, uzdrawiam to z pomocą Miłości, Wybieram Miłość, Kocham siebie, Wybaczam sobie, Wybaczam innym itd
jesli jednak blokada jest duża i nie możesz wejść w rezonans z Miłością i na poziomie świadmym nie czujesz Miłosci, nie wiesza jak się ona wyraża trzeba najpierw rozpracować to intelektualnie :
-No ok w tej chwili nie ma czegoś takiego jak Miłość we mnie, ale gdyby miała się pojawić to jak by się przejawiła według mnie ? co byłoby aktem miłości do siebie ? czy byłby to może delikatny dotyk ? czy byłoby to np objęcie siebie z czułością/delikatnością ? a może w inny sposób ? I jak już to odkryjesz to potrzebna jest wola/decyzja: mogę to zrobić ! ( i trzeba to zrobić), mogę objąć siebie.. mogę dać sobie w ten sposób miłość, mogę robić to sobie, moge kochać siebie a więc Miłość istnieje.. itd..
-
Czuję gdy afirmuje. Tylko nie za mocno...
Ta prosta odpowiedź jednak jest ok: "miłość istnieje" , tak samo "Bóg istnieje" też działa
Czasem człowiek pod wpływem jakiejś sytuacji , czy szeregu sytuacji może dojść do takiego wniosku że nie istnieje...
Dzięki za odzew :)
-
Afirmacje to mega.. mega potężne narzędzie.
Łatwo o tym zapomnieć, podświadomość łatwo może nas przekonać, że nie.. że lepiej zróbmy coś innego.
Afirmacje ? A co to takiego ? Ile to razy już po tym gdy uświadomiłem sobie moc tego podejścia / narzędzia, żyłem jak by nie wiedząc o tym.
Szczególnie samoocena jest mega ważna. To właściwie jeden filar na którym opiera się całe Twoje życie.
-
Ta prosta odpowiedź jednak jest ok: "miłość istnieje" , tak samo "Bóg istnieje" też działa
Czasem człowiek pod wpływem jakiejś sytuacji , czy szeregu sytuacji może dojść do takiego wniosku że nie istnieje...
Dla jednych istnieje dla innych nie istnieje..
Wiara w to że Bóg istnieje to religia.
Nic mi do czyjeś wiary, zauważam jednak ze ludzie wierzą w różne rzeczy jedni za wiarę (w Boga) umierają, inni w jego imię zabijają,
jeszcze inni "urzeczywistaniają" Boga w sobie - dopiero się nim stając, jeszcze inni uważają się za Boga kóremu inne istoty mają służyć, jeszcze inni wierzą że znają jego wolę a ty samym mają prawo aby mówić innym jak mają żyć.
A Natura obejmuje to wszystko i patrzy na to z Miłością.
Mówi się ze Miłość jest ślepa, a to nieprawada. To wiara jest ślepa, tam gdzie pojawia się wiedza.. wiara traci rację bytu.. Na samej wierze, można zbudowac "kościół" lub inna sektę,
dlatego przedmiot wierzeń trzeba zawsze zbadać do samego końca o ile komuś zależy na wiedzy/wolności/Prawdzie.
Wystarczy spojrzeć na Przyrodę (nie trzeba w to wierzyć, to widać) aby zauważyć że Natura Życia przejawia się na nieskończenie wiele sposobów, jest wiec w Naturze Życia imanentna moc samokształtowania/samoekspresji.
Ta sama moc stoi za mocą afirmacji, ja w Boga nie wierzę ( to moje świadome użycie wiary w celu ochrony przed wszystkim co związane z tą koncepcją a tak naprawdę przed agresywnym systemem przekonań oraz istotami które manipulują/wykorzystują opierając się na tej wierze) wiem jednak ze każda istota jest Twórcą/Twórczynią własnego życia/przeznaczenia, a więc że moc zmiany/kształtowania/formowania jest nam imanentna/naturalna.
-
Afirmacje pisane nie mają za zadanie budować przekonań tylko neutralizować blokady energetyczne (poprzez wyłonienie negatywnych myśli, emocji) i przez to budowanie ŚWIADOMOŚCI. Pisze się afirmacje po to by 'wywaliło' sprzeczne z tym przekonania i z nich znów robi się pozytywne i tak samo poddaje się temu procesowi. Idąc tym sposobem jeśli coś jest nieprawdziwe to odpada.
Ta afirmacja "Bóg istnieje" budzi świadomość tego. Tak można prowadzić "duchowe" wywody, że nie istniie, że materia to iluzja itd i tak na prawdę to nic nie istnieje. Jak nie masz świadomości Boga ani w niego nie wierzysz, nie czujesz, to spoko, nic mi do tego. U rozwojowców to bardziej świadomość (czucie) niż wiara.
-
Afirmacje pisane nie mają za zadanie budować przekonań tylko neutralizować blokady energetyczne (poprzez wyłonienie negatywnych myśli, emocji) i przez to budowanie ŚWIADOMOŚCI. Pisze się afirmacje po to by 'wywaliło' sprzeczne z tym przekonania i z nich znów robi się pozytywne i tak samo poddaje się temu procesowi. Idąc tym sposobem jeśli coś jest nieprawdziwe to odpada.
Myśli są twórczymi siłami, są "formami" dla kształtującej mocy Świadmości, są ukształtowaną mocą/świadomością, tak więc nieważne czy afirmujesz pisząc czy tylko powtarzasz w myślach afirmacje ( afirmować- aprobować , popierać , akceptować , potwierdzać , uznawać , przystawać , przychylać się , opowiadać się za czymś , wyrażać uznanie/zgodę , zgadzać się na coś , odnosić się do czegoś z uznaniem , udzielać aprobaty) to fakt budujesz Świadomość, jej stałą forme/ekspresję, w tym przypadku przekonanie - to proces manifestacji/materializacji. To że wywala to co niecharmonizuje z tym co aktualnie tworzysz/odblokowujesz to naturalne, trzeba przetworzyć swoją własną energię/świadomość którą wsześniej uznałeś za prawdziwą/ukształtowałeś lub przyjąleś jako prawdę, a która jest sprzeczna z tym co chcesz osiągnać teraz.
Ta afirmacja "Bóg istnieje" budzi świadomość tego. Tak można prowadzić "duchowe" wywody, że nie istniie, że materia to iluzja itd i tak na prawdę to nic nie istnieje. Jak nie masz świadomości Boga ani w niego nie wierzysz, nie czujesz, to spoko, nic mi do tego. U rozwojowców to bardziej świadomość (czucie) niż wiara.
U mnie to niczego nie budzi, budzić może u kogoś kto miał materialistyczny obraz życia "które powstało z niczego w przypadkowym akcie jakiegoś chorego wybuchu" - gdyż wskazuje na jakąś twórczą Siłę, Inteligencję jako Źródło życia zamiast wybuchu z niczego/chaosu ( sic !)
Wszechświat to Żywa Istota - Materia, Energia, Duch(Świadomość) stanowią prawdziwą Świętą Trójcę; Świętą w znaczeniu nienaruszalną a wieć niepodzielną, a wiec stanowiącą całość/jedność , ang. holly od wholeness.
Nie, nie mam świaodmości Boga, mam świadomość Wiecznej Natury Życia, i nie nie jestem "rozowjowcem" nie podążam ścieżką określona przez kogoś na jedną "modłę" ..
Jestem świadomą wolną istotą która jest świadoma swego związku z wieczną Naturą Życia, moją własną Pierwotną Naturą i odkrywam moje Życie/rozwijam się na mój własny unikalny osobisty sposób :)
-
Mam pytanie co do związków, w takim wątku, no bo nie wiem czy wystarczy jakieś wytłumaczenie, a bardziej chyba trzeba to przepracować, ale wszelka pomoc mile widziana. Nie wiem gdzie tu są jakieś (mniemam że emocjonalne / świadomościowe) luki w moim rozumowaniu...
Mianowicie, jak by mi teraz ktoś powiedział, że miałbym mieć żonę (w sensie postanowić być z jedną kobietą, tudzież mieć z nią dzieci) to wydaje mi się taka idea z jakiegoś powodu niedorzeczna - odrzucić całą resztę tych wszystkich pięknych , młodych kobiet ? brzmi trochę jak najgłupszy pomysł na świecie.. . jednocześnie... tak jak bym chyba nie wierzył, że jedna by mi wystarczyła.
Z drugiej strony.,.. nie tak widzę swoje życie, żeby zmieniać kobiety ciągle, czy co pare lat, albo żeby żyć samemu.
Ponieważ dużo sesjowałem ogólnie , to mam z wielu wielu wglądów świadomość że jest kobieta , która jest mi "przeznaczona" na to wcielenie, tzn że umówiliśmy się przed wcieleniem na związek, dzieci, że jest taka, która po prostu jest dla mnie najlepsza... wglądy miałem bardzo szczegółowe. Np dosyć jasne jest gdzie ona jest ( w jakim kraju, to polka, ale nie jest w Polsce). No raczej chciałbym ją już spotkac, ale - wogóle to jak do tego doprowadzić ??? czy będzie to łatwe, żeby ją spotkać i poznać?
oraz,
wydaje mi się - nie wiem czy to świadomość, czy przekonanie (troche na podstawie wgladow z sesji) że jest kobieta - którą już spotkałem - z którą mam karmę, bardzo mocną i bardzo starą, bardzo barwną, z tego co rozumiem mój plan karmiczny, mieliśmy mieć związek, który by nas popchnął do przodu, zaprowadził itd, mam wrażenie inaczej mówiąc, że bez tego związku , będzie mi bardzo ciężko ułożyć sobie życie z tą "przeznaczoną". I to działa chyba też w jej stronę - mógłbym jej bardzo pomóc - ale troche narozwalałem w tym i do niczego między nami nie doszło. Można powiedzieć , że jestem u niej spalony ;) Moge jakoś jeszcze sprobować, ona jest w moich uczuciach jeszcze, no ale nie ważne. Mówię karmiczna , więc negatywnie się kojarzy, ale to są boskie wibracje dobra itp gdy podświadomość dopuszcza ją w uczuciach. Wcześniej jednak , byłem na to totalnie zdecydowany, ale w ciągu ost roku do mnie dotarło, że to ma szanse istnieć tylko jakiś czas. A wczęsniej myślałem, że to moja połowka , miałem też odczucie że to jest wieczne i niesamowite uczucie itd.
jak sobie uświadomić co właściwie jest dla mnie na teraz korzystne ? jak te rzeczy uporządkować ?
abstrahując od tych dwóch, skoro na dziś ani jedno ani drugie "nie wchodzi" , to przydała by mi się jakaś odpowiednia kobieta bo mam pewne potrzeby jak każdy, ale jak mam znaleźć sobie jakąkolwiek panne , zaangażować się, wiedząc , mając tą świadomość, że to nie jest najlepsza, bo jest tamta inna "przeznaczona"?
temat złożony i na każdy akapit chyba oddzielna odpowiedz by się przydała i afirmacje ;)
z góry dzięki za ewentualne podsuniecie / wytlumaczenie tych kwestii :)
-
To co ja bym zrobił :
- uwolnił się od palnu karmicznego/uświadomił sobie czego naprawdę pragnę
- uświadomił sobie w pełni czego naprawdę pragnę w sferze seksualnej/co jest naprawde moje w tej sferze; dopuściłbym wszystke myśli/pragnienia/stłumienia w tej sferze, zadał sobie pytania czy to naprawdę moje/czy tego naprawdę chce/czy to uczciwe/skąd te energie ? i uzdrowiłbym/uwolniłbym to co nie moje, w tym to co nie uczciwe, w tym przedmiotowe/kalkulacyjne traktowanie drugiej istoty
- pozwoliłbym sobie na kierowanie się czystymi uczuciami/sercem bez manipulacji umysłowej, połączyłbym umysł/głowę z sercem aby intelekt był w synchronizacji/połączony wtedy moje myślenie i czucie byłoby jednym
ale to bym zrobił ja, a Ty na pewno znajdziesz najlepsze działania/rozwiązania dla Ciebie w sobie...
-
no wszystki punkty myślę , że spoko
co do definicji to ten plan karmiczny / droga życia to była zgodna z moimi pragnieniami i z definicji tak z tym jest - nie bez powodu się to wybrało i pod to wybrało rodzine, ciało i wszystko, to taka najlżejsza linia oporu by uzyskać z życia jak najwięcej... popełniając jednak błędy / rozpraszając się , można to nadwyrężyć lub zniszczyć.. tak jak to widzę, ale to moje rozumienie, może tu też coś przydało by mi się rozjaśnić
połączyłbym umysł/głowę z sercem aby intelekt był w synchronizacji/połączony wtedy moje myślenie i czucie byłoby jednym
fajnie ujęte :)
-
Mam takie/myśli refleksje :
Być moze tak jest/było i stworzyłeś taki plan i był on/jest zgodny z Twoimi pragnieniami. Czy nadal chcesz działac według niego/uważasz że on jest dobry ? Że on jest lepszy od tego co czujesz/wiesz o sobie/życiu teraz, czego pragniesz w swym życiu teraz i/lub czy on Ci w tym pomaga czy wręcz przeciwnie ?
Jak myślisz/czujesz, jak się ma, zakładam że tego pragniesz, doświadczenie prawdziwej/wzajemnej Miłości, Intymności, Czułości, Szacunku, Oddania i pełnego spełnienia na poziomie seksualnym do jakichkolwiek umów ? Według mnie nie da się tego zagwarantować umową, to w ogóle nie płynie z umysłu/głowy, to domena serca, tak więc kierując się sercem i rozróżnieniem można tam się dostać - pracując we dwoje w związku nad własnywm uwolnieniem/uzdrowieniem i odzyskaniem własnych czystych pierwotnych energii, swego pierwotnego potencjału, czucia, wiedzy itd.
W moim odczcuiu to czyste pragnienie/pragnienia w sercu są tutaj kluczem i to one rozpoczynają drogę. To w oparciu o nie buduje się wizję związku, zawiera się wniej wszystkie wartości, uczucia, pragnienia na których miałyby się związek opierać i które spełniać.. Utrzymując tę wizje/czyste pragnienia, zachowując uczciwość ze sobą i innymi, będziesz spotykał na swej drodze Kobiety które również tego pragną. Aby się udało to zrealizować w związku, kluczem jest utrzymanie uczuć/wizji/czystych pragnień i uczciwości. I jeśi będziesz temu a więc sobie wierny to nie jest istotne czy uda Ci się to już z pierwszą partnerką czy drugą, ważne że nawet jeśli Ci się nie uda z pierwszą czy kolejną to nie zgromadzisz negatywnej karmy bo bedziesz wierny sobie i uczciwości a tym samym każdy związek będzie dla tych z którymi wchodzisz w kontakt budujący/uzdrawiający.
-
Generalnie, to zastanawia mnie opór nad zdecydowaniem się na tą "jedyną" i pomyślałem, że może by coś poafirmować, by uderzyć w sedno i rozpoznać czy ma on jakiś przewrotny sens.
No i wkontekście tej karmicznej... zastanawiam się czy to tak może działać, jak mam wrażenie, że jest - że jakiś związek z konkretną osobą może być dla kogoś zbawienny, czy konieczny żeby pojawiło się to drugie "najlepsze" - nie tylko w kontekście związkow ale ogolnie "powera". Że bez tej osoby pewnych rzeczy w sobie nie dostrzegę / nie wydobędę z siebie (tak, wiem jakie hasło 90% rozwojowcow by mi na to stwierdzenie rzuciło, ale wydaje mi się to wyświechtanym sloganem bez głębszej refleksji / przytomnego duchowego realizmu)
-
No i wkontekście tej karmicznej... zastanawiam się czy to tak może działać, jak mam wrażenie, że jest - że jakiś związek z konkretną osobą może być dla kogoś zbawienny, czy konieczny żeby pojawiło się to drugie "najlepsze" - nie tylko w kontekście związkow ale ogolnie "powera". Że bez tej osoby pewnych rzeczy w sobie nie dostrzegę / nie wydobędę z siebie (tak, wiem jakie hasło 90% rozwojowcow by mi na to stwierdzenie rzuciło, ale wydaje mi się to wyświechtanym sloganem bez głębszej refleksji / przytomnego duchowego realizmu)
Co do tej karmicznej ja widze to tak, że zrobiłem jej ogromną, straszną krzywdę w jednym wcieleniu i że ona nadal jest pod wpływem tego (ma b.silne obciążenie , które nie pozwala jej ułożyć sobie życia.. i vice versa) , widzę (widziałem, bo niestety nie jesteśmy w kontakcie) że tylko ja bym to "w 5 minut" jej rozładował i ona chyba u mnie podobnie, ale że jesteśmy tylko ludźmi , powłączały się gierki, udawanie i to do tego nie doszło. To obciążenie to jednecześnie silna prowokacja dla innych do krzywdzenia jej i przyciąga sobie takie osoby, co ma wpływ na mnie i utrwala ten ciężar. Także ja sobie wręcz nie wyobrażam wejść w tamten związek z tą "jedyną" dopoki z tą nie dojdzie do jakiejś harmonii, nie uzdrowi się z tą karmiczną. I ja uzdrowienie widzę poprzez bliską znajomość z nią.
Porównałbym to do sytuacji gdzie widzę samotne 2 letnie bezbronne dziecko gdzieś np w mieście w nocy, czy w lesie i nie udzielił mu pomocy tylko przeszedł obojętnie, zostawil ze świadomością że może mu coś się stać (a raczej na pewno się stanie). Teoria o tym, że samemu mogę wszystko uzdrowić, bez niej itd jest dla mnie przewrotna. Na pewno mogę, tylko może zajęło by to 15 lat, a może w związku można w 2. Czyli w ten sposob zupełnie zmienia to drogę życia, bo przez te 13 lat mogę zajmować się czym innym. Logika. I jak zacznę to rozkładać na czynniki , to może nie dojsc do tej relacji i wejdę na drogę tych 15 lat uzdrawiania. Ona w sumie była otwarta na znajomość i pokazała mi że cholernie tego potrzebuje, była dosłownie jak to bezbronne dziecko, ale ja miałem taką nieczułość (z tamtego wcielenie byc moze), że poprostu przymus mi nie pozwolił jej pomóc, dać wsparcie itd i zostawiłem ją na pastwe tego o czym pisałem - jej własnych obciążeń, w których mam udział :(
-
Ja to widze tak :
Generalnie, to zastanawia mnie opór nad zdecydowaniem się na tą "jedyną" i pomyślałem, że może by coś poafirmować, by uderzyć w sedno i rozpoznać czy ma on jakiś przewrotny sens.
Skoro czujesz opór , to znaczy że jesteś w kontakcie z ładunkiem, który za nim stoi, wystarczy więc wejść świadomie w kontakt z oporem i pozwolić sobie uświadomić - zwerbalizować/odczuć co się na niego składa, jakie przekonania/uczucia/podjęte decyzje itd.
Jak Ci łatwiej możesz oczywiście afirmować że pozwalasz sobie na tą jedyną - najlepszą/najbardziej harmonijną z Tobą.
No i wkontekście tej karmicznej... zastanawiam się czy to tak może działać, jak mam wrażenie, że jest - że jakiś związek z konkretną osobą może być dla kogoś zbawienny, czy konieczny żeby pojawiło się to drugie "najlepsze" - nie tylko w kontekście związkow ale ogolnie "powera". Że bez tej osoby pewnych rzeczy w sobie nie dostrzegę / nie wydobędę z siebie (tak, wiem jakie hasło 90% rozwojowcow by mi na to stwierdzenie rzuciło, ale wydaje mi się to wyświechtanym sloganem bez głębszej refleksji / przytomnego duchowego realizmu)
Na pewno warto pragnąć Kobiety z którą najbardziej harmonizujesz, jeśli oczywiście takiej właśnie Kobiety pragniesz, dlatego kluczowe jest uświadomienie czego pragniesz w związku na każdym poziomie. Ale i tak kluczem jest podążanie za sercem/uczuciem bez prób określenia/oceny najpierw czy związek jest tym "zabwienny", czy to ta jedyna... Miłość czyni cuda...
-
Moje odczucia :
Co do tej karmicznej ja widze to tak, że zrobiłem jej ogromną, straszną krzywdę w jednym wcieleniu i że ona nadal jest pod wpływem tego (ma b.silne obciążenie , które nie pozwala jej ułożyć sobie życia.. i vice versa) , widzę (widziałem, bo niestety nie jesteśmy w kontakcie) że tylko ja bym to "w 5 minut" jej rozładował i ona chyba u mnie podobnie, ale że jesteśmy tylko ludźmi , powłączały się gierki, udawanie i to do tego nie doszło. To obciążenie to jednecześnie silna prowokacja dla innych do krzywdzenia jej i przyciąga sobie takie osoby, co ma wpływ na mnie i utrwala ten ciężar. Także ja sobie wręcz nie wyobrażam wejść w tamten związek z tą "jedyną" dopoki z tą nie dojdzie do jakiejś harmonii, nie uzdrowi się z tą karmiczną. I ja uzdrowienie widzę poprzez bliską znajomość z nią.
Na pewno warto to uzdrowić. Nie moższesz "widzieć" uzdrowienia "przez bliską znajomość z Nią" ; Ona może sobie tego nie życzyć..
Najpierw trzeba wybaczyć sobie, dopiero potem można próbować pomóc drugiej stronie, kontakt i działanie z poziomu serca w połaczeniu ze szczerą komunikacją uczuć/emocji jest zawsze wyzwalający/uzdrawiający. Można też uzdrawiać takie sprawy "zdalnie" wchodząc w kontakt teleempatyczny lub poprzez Nadświaodomość/Źródło
Porównałbym to do sytuacji gdzie widzę samotne 2 letnie bezbronne dziecko gdzieś np w mieście w nocy, czy w lesie i nie udzielił mu pomocy tylko przeszedł obojętnie, zostawil ze świadomością że może mu coś się stać (a raczej na pewno się stanie). Teoria o tym, że samemu mogę wszystko uzdrowić, bez niej itd jest dla mnie przewrotna. Na pewno mogę, tylko może zajęło by to 15 lat, a może w związku można w 2. Czyli w ten sposob zupełnie zmienia to drogę życia, bo przez te 13 lat mogę zajmować się czym innym. Logika. I jak zacznę to rozkładać na czynniki , to może nie dojsc do tej relacji i wejdę na drogę tych 15 lat uzdrawiania.
Ona nie jest małym dzieckiem, nie projektuj na Nią słabości - swojego wywyższenia; uwolnij ją i swoją kontrolę/władzę nad nią, nie jesteś jedynym który może ją uzdrowić. Może to zrobić sama, może też w tym pomóc jej ktoś inny, w tym inny mężczyzna.
Ona w sumie była otwarta na znajomość i pokazała mi że cholernie tego potrzebuje, była dosłownie jak to bezbronne dziecko, ale ja miałem taką nieczułość (z tamtego wcielenie byc moze), że poprostu przymus mi nie pozwolił jej pomóc, dać wsparcie itd i zostawiłem ją na pastwe tego o czym pisałem - jej własnych obciążeń, w których mam udział :(
Często jeśli ktoś "cholernie" potrzebuje ( w kontekście związków) wskazuje to na uzależnienie i utratę miłości do siebie, w takim przypadku brak spełnienia tej potrzeby może być uzdrawiający, więc nie "dowalaj" sobie, uzdrawiaj nieczułość w sobie, wybaczaj sobie i Jej, wysyłaj Jej myśli pełne mocy, tego że sobie we wszystkim poradzi i ze może/powinna kochać siebie całym sercem bo na to w pełni zasługuje, a jesli chcesz jej coś od Serca powiedzieć to po prostu powiedz..
-
Dzięki, przeczytam to jeszcze na spokojnie.
Genralnie to chciałbym, żeby realizacja jakiegoś uzależnienia od seksu , zaprowadziła mnie do tego najlepszego związku, ale to chyba tak nie działa ;-) bo mam ochote po prostu miec seks z roznymi kobietami dotąd az będe miał dość.
Przy czym najlepszy związek nie rowna się do konca spotkaniu tej najlepszej "przeznaczonej" panny, bo jeszcze istotne, czy ja spotkam teraz , czy np wejdę w coś innego i ją spotkam za 10 lat. Choc ona jest przynajmniej 10 lat mlodsza ode mnie , jestem tego absolutnie pewien, pominę juz skąd. Nie wiem czy to dobrze ze uzyskalem takie informacje, czy to samo w sobie nie przeszkadza, moze nie.
-
Nie ma sprawy.
Genralnie to chciałbym, żeby realizacja jakiegoś uzależnienia od seksu , zaprowadziła mnie do tego najlepszego związku, ale to chyba tak nie działa ;-) bo mam ochote po prostu miec seks z roznymi kobietami dotąd az będe miał dość.
Pragnienie wielu kobiet często jest jedynie oznaką dużych potrzeb w tym obszarze, bedąc uczciwym ze soba na pewno znajdziesz Kobiete która też kocha/pragnie seksu w dużej ilości, będąc w pełni uczciwym z partnerkami ( jasny komunikat że zależy Ci tylko na niezobowiazującym seksie), możesz mieć wiele partnerek, tutaj jednak pojawia się pewien problem, od Twojej czystości duchowej, tego jak bardzo jesteś w stanie docenić Kobietę - taki akt z Kobietą oraz od tego czy jesteś na tyle samoświadomy na poziomie energetycznym aby oczyszczać ja i siebie po, zależy czy energetycznie nie przybędzie Ci bagażu..
Często bardzo szybko doświadcza się uświadomienia że to nie ilość ma największe znaczenie/nie o ilość tak naprawdę chodzi tylko o jakość, a ta wzrasta wraz z prawdziwym otwarciem, czułością i miłością. Miłość zaś zmienia relacje na głębszą, więc jeśli pozwolisz sobie na miłość, możesz się szybko zdziwić..
Przy czym najlepszy związek nie rowna się do konca spotkaniu tej najlepszej "przeznaczonej" panny, bo jeszcze istotne, czy ja spotkam teraz , czy np wejdę w coś innego i ją spotkam za 10 lat. Choc ona jest przynajmniej 10 lat mlodsza ode mnie , jestem tego absolutnie pewien, pominę juz skąd. Nie wiem czy to dobrze ze uzyskalem takie informacje, czy to samo w sobie nie przeszkadza, moze nie.
Skoro uzyskałeś informację z poziomu nadświadomości to znaczy że może masz dokonać wyboru..., więc dobrze to poczuj w sobie, co czujesz na myśl o tym że wybierasz tę "przeznaczoną" i jeśli wybierzesz "przeznaczenie" to trzeba pogłębiać każdego dnia wolicjonalnie połączenie z Intuicja , trzeba pozwolić się prowadzić Intuicji w tych sprawach i tak jak w "Slumdog, milioner z ulicy" uszanować swoją Wybrankę...
-
bedąc uczciwym ze soba na pewno znajdziesz Kobiete która też kocha/pragnie seksu w dużej ilości, będąc w pełni uczciwym z partnerkami
fajne, inspirujące, no i po zastanowieniu oczywiste.
Chyba uświadomiłem sobie, że dało by mi dużo spokoju i energii na inne rzeczy (nie koniecznie związkowe) gdybym uwolnił się od tych pragnień i że to jest dobry kierunek. To takie rozpraszanie energii. Tylko jak się uwolnić , może są jakieś afirmacje na to - dziwne gdyby nie było ;-)
Czyli uwolnienie byłoby bardziej opłacalne niż dążenie do realizacji i realizacja tego.
-
Czyli uwolnienie byłoby bardziej opłacalne niż dążenie do realizacji i realizacja tego.
Zapaliły mi się tu czerwone lampki, być może nie zrozumiałem jedynie Twojego przeskoku.. jednak rozmawialiśmy o spełnieniu, o pragnieniach ich odkryciu i podążaniu za nimi, to co o chciałem Ci powiedzieć, choć może nie wprost, co czynię teraz to abyś zostawił na dłuższą chwilę swój umysł, usiadł w spokojnym miejscu gdzie nikt Ci nię będzie przeszkadzał , skoncentrował się na swoim wnętrzu, na swoim sercu i z wrażliwością na siebie zadał sobie pytanie/pytania czego pragnę i abyś POCZUŁ odpowiedzi.
1 Czy może pragnę teraz seksu z wieloma partnerkami ?, jak się z tym czuje gdy wyobrażam sobie że to ma miejsce, że kocham się z tymi wszystkim cudownymi pięknymi i seksownymi Kobietami? czy rosną mi "skrzydła" czy czuje radość? zachwyt ? miłość, łzy ?
2 Czy może pragnę teraz głębszego związku ze wspaniałą Kobietą która również tak jak Ja kocha seks i czerpie z niego radość ? Jak się z tym czuję gdy wyobrażam sobie że to ma miejsce, że spotykam taką wspaniałą Kobietę i tworzę teraz taki związek? czy rosną mi "skrzydła" czy czuje radość? zachwyt ? miłość, łzy ?
Nie chodziło mi o to abyś kastrował/tłumił swoje pragnienia , wręcz przeciwnie - abyś je odkrył , uszanował, zaufał im/sobie podążając za nimi.
-
Tak może był jakiś przeskok bo jeszcze niezasymilowałem wszystkiego tego co napisałeś i na pewno sobie to jeszcze przekontempluję - dzięki :)
Zgadzam się z tym ostatnim co do umysłu - już trochę jaśniej czego pragnę - jednak tego spokoju (i jednej partnerki) :) ale jest on.. trudniejszy do urzeczywistnienia i nie wiem jak to po drodze wyjdzie i ile będę miał partnerek w życiu. Chciałbym trafić prosto do tej najlepszej, jakby staje sie gotowy , ale podświadomość jeszcze jest zakręcona na punkcie tej idei wielu partnerek , znajomości (w kontekście seksu) , doświadczeń (taki był kiedyś slogan w środowisku rozwojowcow jak "mnożenie doświadczeń" dlatego pomyślałem i się zastanawiałem na ile to z tego i chciałem lepiej zrozumieć ten mechanizm tudzież afirmacje.
-
Ja tworzę afirmacje w oparciu o moje pragnienia, marzenia, po prostu je afirmuje, afirmując dostrajam się do nich. Moją podstawową/codzienną afirmacją jest :
"Pogłębiam moje połączenie, mój kontakt z moją Prawdziwą/Pierwotną Naturą, źródłem Miłości, Mądrości, Mocy, Inspiracji, Uzdrowienia, Prawdy, Wiedzy, Kreatywności i Geniuszu'
-
Tadoświadczeń (taki był kiedyś slogan w środowisku rozwojowcow jak "mnożenie doświadczeń" dlatego pomyślałem i się zastanawiałem na ile to z tego i chciałem lepiej zrozumieć ten mechanizm tudzież afirmacje.
Czuję żeby jeszcze Ci to napisać; zrozumienie którego pragniesz jest w Tobie i nie jest to wyświechtany duchowy slogan, zrozumienie dowolnych kwestii osobistych, warunkujących mechanizmów itd pojawia poprzez wniknięcie w nie i przyjrzeniu się im, każdy robi to sam w Sobie...Wewnętrzne uwarunkowania są unikalne -ich zależności, połączenia, oczywiście można coś podpowiedzieć, podzielić się doświadczeniem, jednak zrozumienie jest zawsze wewnętrznym aktem uświadomienia/odkrycia. Tak więc aby zrozumieć dowolny mechanizm/uwarunkowanie/popęd/kompleks w sobie, trzeba się na nim skoncentrować - skoncentrować na nim swoją uważność i przejrzeć się mu - co się na niego składa; jakie intencje, myśli, przekonania,potrzeby, pragnienia, to proces wydobywania z pola energetycznego/podświadomości podświadomych treści na wierzch - to proces oświetlenia ich światłem świadomości, a tym samym proces uświadomienia. Tak więc jesteś jedyna osobą która jest w stanie w pełni zrozumieć siebie, bo tylko Ty masz pełen dostęp do siebie i Tylko ty jesteś w stanie to odczytać, a wiec zrozumienie Ciebie, zrozumienie które pragniesz jest w Tobie i Ty sam możesz je sobie w pełni dać. Twoja Wyższa Natura jeśli się do Niej zwrócisz pomoże Ci w rozróżnieniu tego co naturalne/dobre od tego co nie, to rozróżnienie płynie z czucia:
czujesz czy to dobre czy nie, czujesz czy to rezonuje z Tobą czy nie, czujesz czy tego chcesz czy nie, czujesz czy Ci się to podoba czy nie.. I temu czuciu po prostu trzeba na powrót zaufać.
-
Dobrze napisane
-
monkas
gdybym sam mógł, to bym pewnie nie pytał, mówisz tak jak by ktoś drugi nie mógł czegoś uświadomić...
to że W PEŁNI tylko sam jestem w stanie dojść o co chodzi, to jest oczywiste... jednak wskazówka jest potrzebna czasem jak rozrusznik w samochodzie , albo nawet jak podpowiedz gdzie leżą klucze... nawet gdy ktoś jest mistrzem kierownicy. kiedyś też słyszałem takie stwierdzenie... jakiklowiek masz problem , prawdopodobnie ktoś napisał już o tym książkę... i trudno się z tym nie zgodzić, na ten temat o który pytam na pewno jest kilkadziesiąt książek. ludzie są schematyczni, to co przejawiamy to w większości zbiór mechnizmów (a to czym zajmujemy się w samorozwoju to w 100% te mechanizmy) to co napisałeś to oczywistość generalnie i dla mnie JEST duchowy slogan ;) ALE DZIĘKI ! :)
-
może mi też ktoś podpowie, co to jest i z czego może wynikać, że na porażkę jakiej ostatnio doświadczyłem (utrata pieniędzy, znaczna kwota, choć nie majątek) czuję , tak pod skórą, ogromną satysfakcję... ogólnie też wyczuwam w podświadomości satysfakcje ze złych rzeczy, co to jest, jak to odwrócić i jak pożegnać się z tym czymś ?
strasznie mnie frustruje fakt że mimo moich starań podświadomość ciągnie totalnie drugą stronę :((
-
Raczej nikt książki takiej nie napisał i nie napisze. W tym rzecz, że są schematy i archetypy, ale koniec końców, chodzi o indywidualne doświadczenia ludzkie, które u podstaw mogą być unikalne do tego stopnia, że najlepszy schematy to jedynie narzędzia do rozwiązywania unikatowych problemów, a nie rozwiązanie danego konkretnego problemu.
Ze zgubieniem kluczy to jest tak że sąsiad nie będzie wiedział gdzie dokładnie one są, może jednak z całą pewnością stwierdzić że pewnie są na twojej posesji, najprawdopodobniej gdzieś w domu. I wbrew pozorom to jest najbardziej trafna podpowiedzeń jaką taki sąsiad może komuś dać.
Przecież ludzie szukają po całym świecie, przechodzą na pieszo sromotne kilometry aby udać się na warsztaty o kluczach nawet, są bardzo bardzo zdeterminowani, że dojdą nawet do tybetu aby te klucz znaleść, albo znaleść kogoś kto im wreszcie powie gdzie te klucze są.
Dzisiaj ćwiczę duchowe slogany... :)
-
gdybym sam mógł, to bym pewnie nie pytał, mówisz tak jak by ktoś drugi nie mógł czegoś uświadomić...
****
to co napisałeś to oczywistość generalnie i dla mnie JEST duchowy slogan ;) ALE DZIĘKI ! :)
To nie jest slogan dla kogoś kto w pełni zrozumiał, opanował i używa tego klucza/procesu prowadzącego do samowiedzy/zrozumienia/samozrozumienia, a który stoi za tym "sloganem". To cenna wiedza której używa.
Tak więc kluczowa jest odpowiedź czego nie rozumiesz w tym procesie/ nie wiesz jak zrozbić a tym samym dlaczego go nie używasz w odnajdowaniu odpowiedzi.
tak pod skórą, ogromną satysfakcję... ogólnie też wyczuwam w podświadomości satysfakcje ze złych rzeczy, co to jest, jak to odwrócić i jak pożegnać się z tym czymś ?
strasznie mnie frustruje fakt że mimo moich starań podświadomość ciągnie totalnie drugą stronę :((
Moje samopoznanie nie potwierdza tego co odnośnie "podświadomości" pisał/uczył Leszek Żądło, w moim odczuciu podświadomość "nie ciągnie w jakąś stronę" w rozumieniu tego że ma wolę różną od Twojej, w większości to co jest w podświaodomości sprzeczne z Twoją wolą, to nie Twoja wola, to skutek karmy relacyjnej (połączeń z innymi istotami po których płyną negatywne życzenia, projekcje) , karma rodzinna i różne inne pdopięcia z egeregorami, systemami wierzeń itd.
Niezależnie jednak od tego można ze wszystkim co w podświadomości pracowac tak jak opisałem to w "Złośliwym Magu" jednocześnie odkodowując informację z tych kompleksów/ładunków energetyczno-emocjonalno mentalnych w podświadomości, zadając pytanie i pozwalając na odpowiedź ( dostrojenie się do ładunku i jego werbalizacja) czyli
wyczuwasz tę podświadomą satysfakcję i jednocześnie w w swoim wnętrzu mówisz, ok odczuwam tę satysfakcje z ..... bo/ponieważ .... ( pozwalasz płynąć myślom, odczuciom)
-
Raczej nikt książki takiej nie napisał i nie napisze. W tym rzecz, że są schematy i archetypy, ale koniec końców, chodzi o indywidualne doświadczenia ludzkie, które u podstaw mogą być unikalne do tego stopnia, że najlepszy schematy to jedynie narzędzia do rozwiązywania unikatowych problemów, a nie rozwiązanie danego konkretnego problemu.
Ty chyba żartujesz... założe się że są setki książek poruszających temat np "rozwiązłości seksualnej" jej przyczyn , mechanizmów itd także pewnie z punktu biologicznego opisujące zachowania seksualne mężczyzn i kobiet itd wiele rozważających za i przeciw monogami itd... na pewno można w ten sposób lepiej zrozumieć siebie, uporządkować chaotyczny umysł przekonania, emocje, zobaczyć co faktycznie u kogoś gra rolę itd co może umożliwić zmierzenie się z tym w sobie (jeśli taka jest wola).
Poza tym, chyba już tłumaczyłem , że to jak kluczyk do stacyjki, a drogę mam zamiar i z chęcią pokonuje sam , po co się wymądrzać ? ;)
Dzisiaj ćwiczę duchowe slogany... :)
Dobrze Ci idzie :)
-
Moje samopoznanie nie potwierdza tego co odnośnie "podświadomości" pisał/uczył Leszek Żądło, w moim odczuciu podświadomość "nie ciągnie w jakąś stronę" w rozumieniu tego że ma wolę różną od Twojej, w większości to co jest w podświaodomości sprzeczne z Twoją wolą, to nie Twoja wola, to skutek karmy relacyjnej (połączeń z innymi istotami po których płyną negatywne życzenia, projekcje) , karma rodzinna i różne inne pdopięcia z egeregorami, systemami wierzeń itd.
Niezależnie jednak od tego można ze wszystkim co w podświadomości pracowac tak jak opisałem to w "Złośliwym Magu" jednocześnie odkodowując informację z tych kompleksów/ładunków energetyczno-emocjonalno mentalnych w podświadomości, zadając pytanie i pozwalając na odpowiedź ( dostrojenie się do ładunku i jego werbalizacja)
Sorry , ale jeśli wg Ciebie podświadomość i świadomość / świadome ja to jedno, to po co ta technika z zadawaniem pytań, powinieneś wszystko wiedzieć, co chcesz wiedzieć / nie szukać odpowiedzi na pytania. Sam pisałeś niżej, żeby dążyć by uczucia i umysł były jednym, więc jak nie są, to jest ciągniecie w różne strony. Kwestia terminologii i nie silenia się na oryginalność, bo to z zadawaniem pytania, to równie dobrze i Leszek Żadło by mógł napisać i zastosować takie podejście, a jednocześnie piszesz, że to jak by jakieś zupełnie inne niż to co on uczył.
Na marginesie (tak mi przyszło) myślę, że możesz mieć do niego jakiś tam żal / uraz / czy coś na punkcie konkurencji jako mistrz. Wszak jesteśmy tu na zgliszczach pewnej szkoły i jakieś powodu ku temu są ;)
-
Sory ale ja niczego takiego nie napisałem...
No i ja nie zadaję pytań podświadomości, ja się dostrajam, wchodzę w kontakt, rozmowę, odczytuję wzorce., ładunki, rozbrajam, uzdrawiam.
Powodzenia :)
-
monkas - OK , dzięki :)
chodziło mi o ten fragment: połączyłbym umysł/głowę z sercem aby intelekt był w synchronizacji/połączony wtedy moje myślenie i czucie byłoby jednym
A teraz refleksja podsumowanie dyskusji- jest w nas wiele wzorców które są bardzo podobne, czasem niemal identyczne. Pytam o nie i o nic innego, nie interesują mnie dyskusje o duchowości, mam wrażenie, że zadałem pytanie co do samodzielnej pracy i dostałem coś w rodzaju nauczania duchowego, jak by wydało się Waszym podświadomościom (łącznie z Artmana) że jestem uczniem, który szuka guru , albo po prostu jakieś pole do puszczenia nauk i poczucia się nim , przez chwilę :)Nie chcę nikogo rozczarować, ale guru ani nauczyciela duchowego nie potrzebuję , interesuje mnie terapia i wskazówki niej dotyczące. To troche trudniejsze niż nauczanie duchowe, którym obficie jest w stanie dzielić się każdy przebudzony 21ERDowiec ;) Z duchowością radzę sobie sam i tu faktycznie tylko sam jestem w stanie sobie odpowiedzieć (i całe szczęście).
-
A i nie mam żadnego żalu ani urazy do Leszka, właśnie dlatego że jesteśmy na zgliszczach szkoły odnoszę sie do jej nauk ( bo wiekszość je zna) - dla odniesienia się .
No i nie jestem mistrzem wiec nie konkuruję w tej dziedzinie ;)
-
Sam pisałeś niżej, żeby dążyć by uczucia i umysł były jednym, więc jak nie są, to jest ciągniecie w różne strony.
Ale jedność umysłu-głowy i uczuć-serca w moim odczuciu to osobna kwestia od zawartości "podświadomości" innymi słowy czystość podświadomści od zewnętrzych treści/blokad/karmy oraz czystosć intelektualna nie gwarantuje jedności serca i głowy. Trauma która oddziela głowe od serca opisana jest w "szczytowych stanach świadomości" Uzdrawianie/oczyszczanie podświadomości pomaga ale kluczem jest uzdrowienie traumy.., ja to robię to poprzez qiqong, wiem że jak odblokuje głęboko meridiany w ciele to dotrę do traumy i głowa połączy się z sercem w pełni, teraz doświadczam czasami przebłysków pełni/jedni tych umysłów.
-
nie interesują mnie dyskusje o duchowości, mam wrażenie, że zadałem pytanie co do samodzielnej pracy i dostałem coś w rodzaju nauczania duchowego, jak by wydało się Waszym podświadomościom (łącznie z Artmana) że jestem uczniem, który szuka guru , albo po prostu jakieś pole do puszczenia nauk i poczucia się nim , przez chwilę :)
Trochę dziwne podejście ale jeśli Ci się sprawdza ... W moim podejściu duchowość a tym samym prawdziwa wiedza o moje własnej naturze, życiu, o przyczynach traum-negatywności to podstawa uzdrawiania, nie jestem wstanie oddzielić duchowości od uzdrawiania, to duchowość- wiedza o duchowej-świadomej naturze życia i sam Duch-Świadomosć jest podstawą z której czerpie.
W moim polu energetycznym/we mnie nie ma wzorców/intencji guru, za każdym razem gdy udzielę odpowiedzi w której przekazuję wiedze bo bez niej nie można się uwolnić/uzdrowić mam nadzieję że nie będzie potrzeby abym to robił ponownie ;). Ale dzięki za wolność, teraz choćby się paliło i waliło nie odpowiem na Twoje pytania ;) bo tym co mi pomaga już się podzieliłem :)
-
W moim polu energetycznym/we mnie nie ma wzorców/intencji guru, za każdym razem gdy udzielę odpowiedzi w której przekazuję wiedze bo bez niej nie można się uwolnić/uzdrowić mam nadzieję że nie będzie potrzeby abym to robił ponownie ;). Ale dzięki za wolność, teraz choćby się paliło i waliło nie odpowiem na Twoje pytania ;) bo tym co mi pomaga już się podzieliłem :)
oh.. prosze Cię.. gdybyś miał pojęcie o wszystkim co jest w Twoim polu energetycznym, to byś był łoświecony ;)
duchowość lub jej brak to taka baza na której opiera się wszystko w życiu, łącznie z terapią, co nie znaczy, że do jakiś szczegółów nie można podejść czysto technicznie (czyli np tak jak terapeuci EFT) choć oni i tak wierzą w energie, co można podpiąć pod duchowość. ale mój przekaz był chyba prosty - szukam konkretów a nie duchowych ogółów ktorych każdy ma pełną kieszeń, że aż się z niej wysypuje ;)
przekierowywać emocje na inne lepsze tory , wyciągnąć z uzależnień, kompulsywnych ciągot itd może też terapeuta bez duchowości na ustach , tak nawiasem mówiąc (gdyby ktoś w to nie wierzył)
-
oh.. prosze Cię.. gdybyś miał pojęcie o wszystkim co jest w Twoim polu energetycznym, to byś był łoświecony ;)
no prosze Cię .. Twoje projekcje - Twoja sprawa.. ;)
przekierowywać emocje na inne lepsze tory , wyciągnąć z uzależnień, kompulsywnych ciągot itd może też terapeuta bez duchowości na ustach , tak nawiasem mówiąc (gdyby ktoś w to nie wierzył)
może znalazłbyś jakieś forum psychologiczno - terapeutyczne, albo poszedł do terapeuty w takim razie ?
-
może znalazłbyś jakieś forum psychologiczno - terapeutyczne, albo poszedł do terapeuty w takim razie ?
No i mnie oświeciło :); Twoje uzdrowienie to Twoja sprawa, ufff teraz już będzie z górki...
-
ale ja sobie wybrałem skuteczną formę terapii , patrz nazwa wątku
jak nie możesz pomóc w temacie - odpuść sobie , na pewno będzie lżej ;)
-
jak nie możesz pomóc w temacie - odpuść sobie , na pewno będzie lżej ;)
zrobiłem to Amigo, linijke przed Twoją "radą" i dzięki za naszą konwersację, wydawało mi się że kompleks uzdrowiciela mam rozbrojony a jednak szczegóły - właściwe słowa są kluczowe dla pełnego uwolnienia odpowiedzialności, którą jednak niepotrzebnie i niemądrze; jeszcze w pewnym zakresie ciągle brałem na siebie..
Be free, be yourself :)
-
Co jest przeciwieństwem bezsilności ? (takiego co możnaby afirmować i zneutralizować uczucie bezsilności) ?
oraz przeciwieństwo do: bezbronność
-
Niewiem co jest przeciwieństwem.Wiem natomiast ze cala osobowosc wisi praktycznie na lęku, na tym jest nabudowana reszta,zaczynajac od poczucia winy. Afirmowanie bez dotarcia do pierwotnych przyczyn jest pozbawione sensu,bo tylko nabudowaje nowy schemat na stare emocje.
-
Przeciwienstwem do besilnosci jest zaradnosc - witalnosc- pelnia zycia
-
Niewiem co jest przeciwieństwem.Wiem natomiast ze cala osobowosc wisi praktycznie na lęku, na tym jest nabudowana reszta,zaczynajac od poczucia winy. Afirmowanie bez dotarcia do pierwotnych przyczyn jest pozbawione sensu,bo tylko nabudowaje nowy schemat na stare emocje.
Moja cała nie wisi... Afirmowanie pozytywnego zawsze ma sens, gdyż jest otwarciem na pozytywne energie/naturtalny stan a te zawsze są wsparciem dla tej cząstki jaźni które zamknięta jest w/doświadcza negatywnego stanu. Odpowiednio duży pozytywne ładunek energii zgromadzony przez afirmacje jest w stanie uzdrowić negatywną energie/negatywny stan z którym pracuje się przez afirmację, pozwala na głebsze odczucie w tę energie/przyczyna i stopniową transformacje negatywnego pozytywnym.
-
Przeciwienstwem do besilnosci jest zaradnosc - witalnosc- pelnia zycia
:)
Powiedziałbym nawet że pełnia życia i stojąca za nią Prawda o prawdziwym potencjale Natury jest przeciwieństwem do wszelkiej nagatywności w tym wszelkiego rodzaju bezradności/besilności
-
Tak więc wybieram Prawdę, wybieram Pełnię Życia.
-
Ja Janek już tu i teraz jestem i czuję się wystarczająco silny i mocny, aby poradzić sobie z ...(wstawić to z czym sobie dotąd nie radziłeś, względem czego byłeś bezsilny). Z każdym dniem mam w sobie coraz więcej siły i mocy, aby...
Co do bezbronności, musiałbyś opisać o co dokładnie chodzi, jakie sytuacje, okoliczności, ludzi.
W sumie, to przydał by się porządny dekret w tym temacie. Ale to już robię na zamówienie i korzystając ze zdjęcia zainteresowanego.
Co jest przeciwieństwem bezsilności ? (takiego co możnaby afirmować i zneutralizować uczucie bezsilności) ?
oraz przeciwieństwo do: bezbronność
-
Artman , dzięki... właśnie zastanawiałem się nad MOCNY. Co do bezbronności to chodzi o konkretne osoby i zdarzenia z poprzednich wcieleń, gdzie byłem wobec nich bezbronny. Wykorzystywanie seksualne gdzie byłem bezbronną kobietą, a właściwie nawet jeszcze nie kobietą, inne wcielenie: eksperymenty na mnie Atlantydzie ;)
Karina, zaradność jest przeciwieństwem bezradności, to dosyć podobne do 'bezbronność', ale nie to samo. Bezradność to bardziej taka utrata kontroli nad różnymi rzeczami, bezbronny to jak dla mnie bardziej kontekst fizyczny (choć nie wiem czy chodzi tylko o bezpieczeństwo fizyczne). Chciałoby się coś z walecznością ułożyć, ale tak chyba nie można ;)
Szakul:
Afirmowanie bez dotarcia do pierwotnych przyczyn jest pozbawione sensu,bo tylko nabudowaje nowy schemat na stare emocje.
- tak jak wiele osób nie pojąłeś idei afirmacji pisanych z kolumną - zadaniem tej techniki jest dotarcie do pierwotnych przyczyn (pierwotnych przekonań) i wykorzenienie, a nie wmawianie sobie czegoś wbrew sobie / wbrew rzeczywistości
monkas.. Prawda - spoko, ale nie od razu Rzym zbudowano ;)
-
macher
co do bezbronnosci to
-*zawsze potrafie sie obronic* lub
-*zawsze umiem wyjsc z trudnych sytuacji obronna reka*
-
I jeszcze przyszlo mi przeciwienstwo do bezradnosci - SKUTECZNOSC
-
-*zawsze potrafie sie obronic* lub
bardzo dobre! :)
cala osobowosc wisi praktycznie na lęku, na tym jest nabudowana reszta,zaczynajac od poczucia winy
w tym jest jednak dużo prawdy i rozumiem o co ci chodzi
-
co do bezbronnosci to
-*zawsze potrafie sie obronic* lub
-*zawsze umiem wyjsc z trudnych sytuacji obronna reka*
Rezygnuję z walki, rezygnuje z gwałtu, rezygnuję z wszystkiego co negatywne. Odwołuję wszystkie zgody na negatywne doświadczenie które miało mnie "uczyć". Wybieram miłość do siebie i kierowanie się miłością do siebie. Kocham siebie, tak więc chronię siebie - nie dopuszczam do siebie negtywności/nie wpuszczam już jej w siebie, tę która jest we mnie uzdrawiam..
-
... i NIE pozwalam na żadną negatywność w stosunku do siebie..
-
monkas.. Prawda - spoko, ale nie od razu Rzym zbudowano ;)
No fakt Rzym nie od razu, ale Prawdę/prawdę można wybrać od razu.. i przy każdej okazji.. i w każdej chwili i za każdym razem..
Wybieram Prawde/prawdę, Niech stanie się Prawda/prawda, wybieram ...
aż wybór stanie się skrystalizowaną/stałą wolą prowadzącą w najlepszym.. kierunku i manifestującą Prawdę/prawdę w każdej chwili; chyba że ktoś wybiera inaczej :)
-
troche afirmowałem w międzyczasie , podświadomość rzuciła obelgami i szukam inspiracji - to też troche jako psychoanliza działa, gdy sobie uświadomię o co kaman, to czasem nie muszę afirmować. a mianowicie chodzi mi o przeciwieństwo do:
"beznadziejny"
"zboczony" ;)
-
zastanawiam się jeszcze nad takimi rzeczami:
jakie uczucie / stan , jest przeciwieństwiem przygnębienia ? (to chyba nie jest takie proste pytanie jak by się mogło wydawać)
oraz z czego wynika kwestia poczucia niezasługiwania na coś ?
-
Tak mi teraz przyszło: skoro kłamstwo powtarzane raz za razem w końcu staje się prawdą/manifestuje się to dlaczego nie powtarzać Prawdy raz za razem ?
-
Kłamstwo powtarzane raz za razem nie staje się prawdą.
Staje się prawdą tylko w głowach tych który to powtarzają, i tych których do tej własnej fantazji są w stanie przekonać.
No cóż można z tego zrobić sektę, wierzyć w boskiego wieloryba który przemyka po niebie i zrzuca co jakiś czas prezenty z nieba, można się osiąść gdzieś na wsi z wyznawcami którzy będę dla ciebie sadzić i zbierać ziemniaki, i tak sobie żyć - w takiej wymyślonej "prawdzie". I tak "prawda" (zakłamanie) zmanifestuje się "lokalnie" na siłę i z ogromnym wysiłkiem ale jednak.
zwykła prawda zaś, jak to prawda, wyrasta z samej rzeczywistości i jej natury, więc ma większą siłę, nie musisz powtarzać swojej prawdy raz za razem skoro cała natura i rzeczywistość stoi po twojej stronie!
-
Nie zrozumieliśmy sie.
Nie staje się prawdą w rozumieniu prawdy dotyczącej natury rzeczy, tego co jest czym, ale staje się prawdą jesli chodzi o manifestację doświadczenia/materializację stanu posiadaniu i/lub stanu psychicznego i/lub stanu bycia/zdrowia.
Jeśli będziesz powtarzał sobie że jesteś biedny/zły/bezwartościowy/chory/ułomny/nie zasługujesz itd lub przyjmował takie myśli to stanie się to Twoim doświadczeniem; taki stan / takiego siebie stworzysz i jeśli Twoja WOLA w tym powtarzaniu będzie stała to żadne pozytywne ani negatywne refleksje z podświadomości nie będą miały ostatecznie na to wpływu... dlatego właśnie można stworzyć sobie stan nieodpowiadający Prawdzie - fałsz/kłamstwo - to po postu siła manifestacji. Programowanie podświadomości ma miejsce albo w hipnozie (dzieci podobny do hipnozy stan receptywności mają do 7 roku życia) albo poprez stałe ponawiane/powtórki przez które dana umiejętność lub myśl/przekonanie wchodzi i ustanawia dany stan energetyczny jako obowiązujący.
Tak więc to WOLA jest kluczowa i powtarzanie... a wiec dlaczego nie robić tego świadomie raz za razem w każdej chwili ? np
Jestem w pełni zdrowy/zdrowa - moje ciało oczyszcza się i regeneruje w pełni odwracając procesy starzenia.
Jestem bogaty/bogata - robię to co chce i kupuję sobie to co chce .
zwykła prawda zaś, jak to prawda, wyrasta z samej rzeczywistości i jej natury, więc ma większą siłę, nie musisz powtarzać swojej prawdy raz za razem skoro cała natura i rzeczywistość stoi po twojej stronie!
Moje doświadczenie tego nie potwierdza, tzn natura stoi po mojej stronie i daje mi energię abym mógł ustanowić swój nowy wolny stan, jednak abym mógł na nim pozostać cały czas musi on być wpowadzony na poziom automatyczny/pdświadomy który jednocześnie zamknie drzwi dla dotychczasowych niżej wibracyjnych wzorców/stanów/połączeń.
To że mogę to zrobić po prostu cały czas powtarzając ( nie przejmując się negatywnym feedbackiem ) a także nagrywając i puszczając sobie podczas snu nie docierło do mnie aż do tej chwili
Teraz dopiero czuje/wiem że to moja WOLA górą...
-
Teraz dopiero czuje/wiem że to moja WOLA górą...
Tutaj akcent miał być na moja, a więc :
Teraz dopiero czuje/wiem że to MOJA wola górą...
I w trakcie afirmacji pojawił mi się upgrade do zestawu:
Jestem bogaty/bogata - robię to co chcę, kupuję sobie to co chcę i mam WSZYSTKO to co chcę .
Jestem szczęściarzem/szczęściarą, jestem genialny/genialna - wszystko mi się udaje.
Jestem w pełni zdrowy/zdrowa - moje ciało oczyszcza się i regeneruje w pełni odwracając procesy starzenia/degeneracji.
I to jest z Natury Prawda... takie są prawdziwe,naturalne cechy świadomości , wiec wszystko co temu zaprzecza prawdą nie jest...
-
Tak mi teraz przyszło: skoro kłamstwo powtarzane raz za razem w końcu staje się prawdą/manifestuje się to dlaczego nie powtarzać Prawdy raz za razem ?
Przecież właśnie chodzi o to w afirmacjach... więc to pytanie dla jakiś ludzi, którzy są PRZECIWNI afirmowaniu, czyli są ZA negatywnościami które tkwią w ich umysłach i ograniczają ich. Takim ludziom wydaje się że ich obecne przekonania (jakiekolwiek one są) i obecna zawartość umysłu to ta właśnie Prawda. Często tak zaciekle jej bronią , że emocje zasłaniają im rozum i nie pojmują nawet ZASADY działania afirmacji. Nie pojmują, że służą one TYLKO do tego, by poprzez pozytywne stwierdzenia wyszły na światło dzienne, z ciemnego umysłu negatywy, by można je było zneutralizować.
-
Przecież właśnie chodzi o to w afirmacjach... więc to pytanie dla jakiś ludzi, którzy są PRZECIWNI afirmowaniu, czyli są ZA negatywnościami ...
No nie do końca do takich ludzi, to pytanie było pytaniem które zadałem samemu sobie aby sobie uświadomić w pełni ( i zmotywowac siebie/uruchomić w sobie działania zgodne z tą wiedzą) to czego do tej pory nie byłem świadomy, a co do mnie dotarło w pełni jeśli chodzi o proces kształtowania/tworzenia/manifestowania a wiec proces afirmowania, a ja nie jestem przeciwnikiem afirmacji..
Teraz widzę jasno że to jest proces jak w kuźni w której kowal rozgrzane żelazo( wpłwająca wysokowibracyjna energia Żródła/Serca) kuje/kształtuje raz za razem ( wola + nowy kształ/nowa forma/nowa informacja) aż wybrana forma/kształ/stan zostanie osiągnięty i utrwalony/skrystalizowany, w trakcie tego procesu energie nieharmonizujące i/lub przeciwne zostają wyrzucone na wierzch/świadomość, i jedynie co jest potrzebne to być tego świadomym, nie bronić się przed tym, ale jednoczesnie nie przejmować się tym, trzymac ster/wolę ( afirmowanie raz za razem) aż dopłynie się do celu/praca zostanie wykonana, w przypadku przeciwnych wiatrów czy nawet huraganu ster należy trzmac cały czas w rekach ( aktywna wola/afirmacja), z czasem wola bedzie na tyle silna że będzie transformowac od razu/zmieniać wiatry przeciwne na harmonijne, aż do momentu odblokowania pełnej pierwotnej/naturalnej pomyślności :)
Temu procesowi odpowiada wzór na pracę z fizyki :); W = F x S , W a więc praca/zamanifestowany cel jako skutek pracy = F - siła razy wektor przesunięcia S; gdzie F - wola i/lub wola multiplikowna energią Źródła/Serca i wektor przesuniecia S ( nowy kurs/stan/cel - utrzymanie go cały czas w umyśle/skupienie na nim/utrzymanie odpowiadających mu myśli/wizji) ; przy odpowiedniej ilości powtórzeń/osiągbnięciu masy krytycznej/wykonaniu potrzebnej pracy kurs/stan ładowany jest do podświadomości a wtedy utrzymywany jest stale i/lub manifestowany :)
-
monkas,
dzięki za twoją perspektywę :)
-
macher
kwintesencją mojego uświadomienia stojącego za
"skoro kłamstwo powtarzane raz za razem w końcu staje się prawdą/manifestuje się to dlaczego nie powtarzać Prawdy raz za razem"
jest MOJA wola, MOJA wola, MOJA Wola, raz za razem, aż przeoram pole i wyjdzie na moje :)
Wiking23
:)
-
Kłamstwo nigdy nie stanie się prawdą , to taka przenośnia i chodzi o czyjąś prawdę, a nie prawdę obiektywną czyli przez duże P :-)
Przypomnę kwestie W TEMACIE WĄTKU które mnie interesują:
1. jakie uczucie / stan , jest przeciwieństwiem przygnębienia ? (to chyba nie jest takie proste pytanie jak by się mogło wydawać)
przeciwieństwo do:
2. "beznadziejny"
3. "zboczony" ;)
4. oraz z czego ogólnie wynika kwestia poczucia niezasługiwania na coś ?
Dzięki !
-
macher
Przeciwieństwa:
1. Radość, chęć, entuzjazm, odwaga, wola działania, nadzieja, wiara, spokój, świadomość
2. Doceniany, wspaniały, kochany, akceptowany
3. Niewinny, w porządku, akceptowany, kierujący się miłością, bez krzywdzenia
(tutaj warto rozwinąć co kto rozumie przez zboczony, żeby znaleźć właściwe przeciwieństwo)
4. Różne mogą być przyczyny: wmówiona niegodność i niezasługiwanie, poczucie winy, wstyd, fałszywa skromność, najbardziej ogólnie zaniżone poczucie własnej wartości
-
Kłamstwo nigdy nie stanie się prawdą , to taka przenośnia i chodzi o czyjąś prawdę, a nie prawdę obiektywną czyli przez duże P :-)
Po namyśle; W mom odczuciu Kłamstwo nigdy nie stanie się Prawdą, jednak Kłamstwo/kłamstwo powtarzane raz za razem najpierw zaślepi ( jeśli robi to osoba która wie że to nieprawda i będzie przy tym uparta/konsekwentna) a potem się zamanifestuje już jako przyjęte przekonanie i wtedy staje sie prawdą zarówno w znaczeniu manifestacji jaki i prawdy w którą wierzy osoba, która się albo samozaślepiła albo przyjęła w swej niewiedzy kłamstwo za prawdę.
-
macher
Przeciwieństwa:
1. Radość, chęć, entuzjazm, odwaga, wola działania, nadzieja, wiara, spokój, świadomość
2. Doceniany, wspaniały, kochany, akceptowany
3. Niewinny, w porządku, akceptowany, kierujący się miłością, bez krzywdzenia
(tutaj warto rozwinąć co kto rozumie przez zboczony, żeby znaleźć właściwe przeciwieństwo)
4. Różne mogą być przyczyny: wmówiona niegodność i niezasługiwanie, poczucie winy, wstyd, fałszywa skromność, najbardziej ogólnie zaniżone poczucie własnej wartości
dzięki wielkie ! coś pewnie z tego wyciągne dla siebie
-
jaka jest właściwa afirmacja - w kontekście damsko-męskim - czy też seksualnym
jestem atrakcyjny
czy jestem wystarczająco atrakcyjny ?
mam tu wątpliwości, no bo jest to cecha mierzalna obiektywnie ....
weźmy taki case study , żeby zobrazować: bardzo gruba dziewczyna
powiedzmy sobie szczerze - jest omijana szerokim łukiem przez facetów / chłopaków (pomijam tu dojrzałość emocjonalną itd)
czy więc powinna afirmować, że jest atrakcyjna ? cel jest taki, by się tak czuła, ale też w wystarczającym stopniu przyciągała naturalnie płeć przeciwną, by robić z tego użytek.
oraz
czy ok jest afirmować - jestem atrakcyjny/a dla ....(pożądane cechy)..... mężczyzn / kobiet - gdy w rzeczywistości nie przyciąga się takich osób, czy to dalej samoocena, czy manipulacja rzeczywistością / sytuacjami ?
czyli np nasza gruba bohaterka afirmuje sobie: jestem atrakcyjna dla superprzystojnych, bogatych, atrakcyjnych mężczyzn , gdy normalnie pies z kulawą nogą omija ją z daleka ? (takich jest niewielu, są rozchwytywani, mają wiele, wiele okazji na związki z najatrakcyjniejszymi kobietami)
-
nie wiem dalej skąd wynika kwestia poczucia niezasługiwania na różne rzeczy... gdy coś tam afirmuje, częśto wychodzi, że niezasługuję i jak afirmuję, że zasługuję, to wzrasta energia, ale już nie wychodzi nic w "kolumnie reakcji" ... i też niespecjalnie utrwala się to że zasługuje.
-
To jaka jest rzeczywistość a jak ją postrzegamy to dwie różne sprawy .Może Ci się wydawać ,że jesteś nieatrakcyjny a w rzeczywistości być inaczej. Możesz byc do tego stopnia zaślepiony ,że nawet nie zauważysz ewidentnego zainteresowania Tobą.
Na taki przypadek afirmacje zadziałają wierz mi.
U mnie lepiej,zdecydowanie lepiej,zadziałała ta bez słówka wystarczająco.
Grube mogą być atrakcyjne dla wielu facetów.Niektórym kobietom to nawet pasuje.
Mi się niektóre podobają.
Druga sprawa ,że jak uwierzy w swoją atrakcyjność to może zechce jej się schudnąć i może jej to przyjść z chęcią i łatwością wówczas .Pozatym to kobieta i zawsze jacyś chętni się znajdą ...bo to kobieta.
-
Druga sprawa ,że jak uwierzy w swoją atrakcyjność to może zechce jej się schudnąć i może jej to przyjść z chęcią i łatwością wówczas
Heh, no nie pomyślałem o tym :)
-
nie wiem dalej skąd wynika kwestia poczucia niezasługiwania na różne rzeczy... gdy coś tam afirmuje, częśto wychodzi, że niezasługuję i jak afirmuję, że zasługuję, to wzrasta energia, ale już nie wychodzi nic w "kolumnie reakcji" ... i też niespecjalnie utrwala się to że zasługuje.
Co jeszcze przeszkadza w zasługiwaniu zawsze i wszędzie, pod każdym względem?
-
Co jeszcze przeszkadza w zasługiwaniu zawsze i wszędzie, pod każdym względem?
Mam dalej ten sam problem , nie przechodzę tego poziomu zasługiwania... dlatego zastanawiałem się co ogólnie blokuje zasługiwanie, czy to że "zrobiliśmy coś złego" więc nie zasługujemy?
-
Na podstawie mojego doświadczenia/o mnie:
Ogólnie blokuje przekonane "że nie załsługję" albo "nie jestem godzien" itp, może być ono głeboko wkodowane i przyjęte wewnetrznie a więc moze stanowić obciążenie energetyczne o wielu dnach/powiązaniach.
Jak się już z tym ktoś upora czyli to uzdrowi (uwolni/uświadomi emocje/dewaluacje za tym stojące) w tym uświadomi sobie że każdy zasługuje/jest godny bezwarunkowo na wszelkie dobro którym jest Jego własna Natura - bo Natura niczego co dobre nie warunkuje, to pozostaje jeszcze uwolnienie od zewnętrznych warunkujących/manipulujących systemów do których się jest podpiętym np. religijnych ( mi przychodzio np że nie zasługuje/nie otrzymam bo "bóg" na to nie pozwala bo nie zasługuje), zwłaszcza gdy się jako dziecko modliło "panie nie jestem..." albo "ojcze który.."
No i po tym uwolnieniu/w jego trakcie nastęuje odzyskanie pełni swojej woli/pełni swojej suwerenności a wtedy ;) pozostaje jeszcze wykonanie lub też dokończenie pracy potrzebnej do tego aby osiągnać/sięgnąć po to co się zamierzyło. Z tym, że nadal mogą występowac blokady w manifestacji, ale już nie związane z zasługiwaniem tylko z zablokowaniem własnej energii kreatywnej w innych traumach/błędnych przekonaniach. Co w przypadkach ciężkich energetycznie zajmuje sporo czasu, zwłaszcza gdy przyjdzie praca z energią zablokowaną w innych "cieżkich" wcieleniach... To co napisałem dotyczy tylko tych ciężkich przypadków jak ja, większość ma z górki :)
Jak nie ma blokad wszystko płynie i manifestuje się pomyślnie, spotkałem kiedyś dziewczynę która mówiła że wszystko o czym zamarzy/pomyśli się jej szybko manifestuje, moją uwage zwróciło to że miała bardzo czyste/jasne/promieniujące trzecie oko no i serce też piękne :)
Ale nawet w tych ciężkich energetycznie przypadkach generalnie to da rade to wykonać w trakcie jednego wcielenia :)
Mimo że doprowadziła mnie do wściekłości podpięciami pod system religijny to poleciłbym książkę Ann Brennan "Uzdrawiająca moc serca. Moja osobista podróż i zaawansowane metody uzdrawiania, prowadzące do wykreowania życia, jakiego pragniesz " są tam perełki jak budowa energetyczna człowieka ( rdzeń, gwiazda rdzenia, pole świadomości energetycznej, ciało fizyczne) i schemat tworzenia traum ( rozdzielenie energi mentalnej od emocjonalnej) i węzłów/"kapsuł czasowych"
-
W moim odczuciu samodyscyplina jest czyś korzystnym.Pozwala budować dobre nawyki .Jak już są zbudowane to nie wyobrażamy sobie bez tego żyć.Człowiek ma jakąś skłonność do lenistwa .Nie chce mu się.Woli posiedzieć na necie pooglądać telewizję niż się ruszyć.Łatwiej zjeść ciastko niż warzywko.Niby wiemy , że jedno korzystne a drugie nie ale często wybieramy to drugie bo jest przyjemniejsze w tej chwili.Jeśli wybierzemy coś co przyniesie nam korzyści w przyszłości a wymaga wysiłku teraz będzie to dla naszego dobra.Nawet z medytacją tak może być.Do tego właśnie pottzebna jest samodyscyplina aby dokonac dobrych wyborów , które są mniej przyjemne na dziś.Jeśli wejdą nam w nawyk , porzucimy gnuśność to staną się przyjemne za jakiś czas i juź samodyscyplina nie bedzie potrzebna.W ich przypadku.
-
:)
Ja to sobie nie wyobrażam życia bez wolności i bez pełni bogactwa mojej pierwotnej natury :). Dam radę bez nawyków , również tych dobrych jeśli będę wolny od negatywnych energii -wolę świadome działanie niż automatyzmy, ale czasami pozytywne nawyki ratują życie i pozwalają radzić sobie z negatywnymi energiami/wzorcami.
Nie zauważyłem w sobie tendencji do lenistwa mam natomiast niechęci do działań które mnie nie interesują i blokady energetyczne skutkujące obniżoną witalnością więc często chcę ale nia mam siły.... jak widac potrzebuje poafirmować że mam siłę i rozgryzać dalej ten "orzech"
Gnuśność to faktycznie gnuśny "orzech" do rozgryzienia/oczyszczenia - duży brak kontaktu ze sobą, ale pewnie po po dotarciu do emocji podtrzymującej można się od niej uwolnić , narzucona sobie wola/dyscyplina nie jest jedynym sposobem na wyjście w moim odczuciu , to ciężka-siłowa droga choć wzmacnia wole, problem jest z tym że tłumi "pod butem" emocje/uczucia, w moim odczuciu lepsza jest droga uzdrawiania/uświadamiania, jednak czasami siłowa droga to jedyne wyjście...
Wniosek jest taki w moim odczuciu że lepiej nie doprowadzać się do stanu w którym droga siłowa to jedyne wyjście.
-
W moim odczuciu samodyscyplina jest czyś korzystnym.Pozwala budować dobre nawyki .Jak już są zbudowane to nie wyobrażamy sobie bez tego żyć.Człowiek ma jakąś skłonność do lenistwa .Nie chce mu się.Woli posiedzieć na necie pooglądać telewizję niż się ruszyć.Łatwiej zjeść ciastko niż warzywko.Niby wiemy , że jedno korzystne a drugie nie ale często wybieramy to drugie bo jest przyjemniejsze w tej chwili.Jeśli wybierzemy coś co przyniesie nam korzyści w przyszłości a wymaga wysiłku teraz będzie to dla naszego dobra.Nawet z medytacją tak może być.Do tego właśnie pottzebna jest samodyscyplina aby dokonac dobrych wyborów , które są mniej przyjemne na dziś.Jeśli wejdą nam w nawyk , porzucimy gnuśność to staną się przyjemne za jakiś czas i juź samodyscyplina nie bedzie potrzebna.W ich przypadku.
Wytrwałość i systematyczność w rozwoju, które można nazwać samodyscypliną) często daje lepsze efekty, niż potencjał. Znam historie wielu osób z dużym potencjałem, które wybrały telewizję, internet, politykę, alkohol, inne używki, imprezy, toksyczne związki, czynienie zła, różne przyjemnostki, w miejsce dobrych wyborów. Trochę szkoda przy takim potencjale, ale to ich wybór i prawo.
-
Wytrwałość i systematyczność w rozwoju, które można nazwać samodyscypliną często daje lepsze efekty, niż potencjał.
Fajne, bardzo fajne :)
-
A ja nie rozumiem, co znaczy "lepsze efekty, niż potencjał" .... ? Afirmowanie (jako samodyscyplina) prowadzić powinno do uwolnienia prawdziwego potencjału...
-
Można mieć potencjał i nie działać. Lepsze efekty są, gdy korzysta się i rozwija potencjał poprzez działania, zmianę intencji (też działanie:)) też przez afirmowanie.
Afirmacje to, oprócz modlitwy i medytacji z tematem, jedna ze skuteczniejszych metod zmiany intencji.
-
Cześć
Mam pytanie
co sądzicie o afkach o których teraz jest najglośniej zwiazanych z kultywowaniem obecnosci w teraz i uwolnieniem od wleczenia przeszlosci i projektowania przyszlosci a wiec np puscilem przeszlosc i przyszlosc.
-
Zamknięcie/uwolnienie przeszłości mi się podoba, uwolnienie przyszłości też , ale steru z rąk wypuścić nie zamierzam.
-
Zamknięcie/uwolnienie przeszłości mi się podoba, uwolnienie przyszłości też , ale steru z rąk wypuścić nie zamierzam.
W wersji lightowej bez względu na moją przeszłosć/na to co doświadczyłam i poza moimi wyobrażeniami na mój temat i na moje widzimisię o mojej przyszłości.
Podchodze tak- każda zmiana moze sie dokonać teraz. Jeśli w teraz jestem uważna, to świadomie tą zmianą steruję, jeśli nie zgadzam to mam flow, płynięcie z prądem. Trzymanie steru dla mnie jest synonimem kontroli. Przeciwagą dla konroli jest opór, czyli w uproszczeniu sprowadzam swoje życie do roli kata i ofiary.
-
W wersji lightowej bez względu na moją przeszłosć/na to co doświadczyłam i poza moimi wyobrażeniami na mój temat i na moje widzimisię o mojej przyszłości.
Rodzi mi się pytanie kto sprowadziwł/zdewaluował Twoją WOLĘ do "widzimisię " i dlaczego na to pozwoliłaś, lub dlaczego sama to robisz ?
Podchodze tak- każda zmiana moze sie dokonać teraz. Jeśli w teraz jestem uważna, to świadomie tą zmianą steruję, jeśli nie zgadzam to mam flow, płynięcie z prądem. Trzymanie steru dla mnie jest synonimem kontroli. Przeciwagą dla konroli jest opór, czyli w uproszczeniu sprowadzam swoje życie do roli kata i ofiary.
W moim odczuciu świadoma zmiana nie jest możliwa bez świadomości, a sama świadomość jest synonimem świadomego celowego dzialania a wiec działania kontrolowanego świadomością - wiedzą/umiejętnością/wolą itd.
Można się dać zahipnotyzować kodem że kontrola jest bee i poddać się "prądowi", są tacy którzy to z radością wykorzystają i przejmą kontrolę za Ciebie.
Ale jeśli taka Twoja wola...
-
Rodzi mi się pytanie kto sprowadziwł/zdewaluował Twoją WOLĘ do "widzimisię " i dlaczego na to pozwoliłaś, lub dlaczego sama to robisz ?
W moim odczuciu świadoma zmiana nie jest możliwa bez świadomości, a sama świadomość jest synonimem świadomego celowego dzialania a wiec działania kontrolowanego świadomością - wiedzą/umiejętnością/wolą itd.
Można się dać zahipnotyzować kodem że kontrola jest bee i poddać się "prądowi", są tacy którzy to z radością wykorzystają i przejmą kontrolę za Ciebie.
Ale jeśli taka Twoja wola...
Postrzegasz z punktu kontroli, wiec widzisz kontrolę również tam, gdzie jej nie ma i jeszcze dodajesz "jeśli taka Twoja wola" jako potwierdzenie Twojej optyki. Popatrz teraz na trzeżwo i przytomnie na to co napisałaś. Czy z punktu czystej świadomosci oceniłabys strasząc o hipnozie, poddaniu wpływowi? Czy wogóle w czystej świadomości jest mozliwa kontrola? Albo jeszcze prościej jeżeli czystą świadomość definiuje sie ludzkimi kategoriami jako emanację uczuć wyższych to czy kontrola tam może mieć miejsce?
-
Ok, wypisałam się.
Nie chcę exploować wątku moimi rozważaniami, które znacząco odbiegaja od tematu wątku :)
-
:) zabawne
"Postrzegasz z punktu strachu, wiec widzisz strach gdzie go nie ma..."
Kontrola o której napisałem nie dotyczy kontroli nad innymi tylko nad własnym procesem twórczym, decyzyjnym, itd itp. To konrola która wypływa z Inteligencj/Świaodmości, która w istocie jest Inteligencją/Świadomością a już będać super ścisłym właśnie emanacją tej inteligencj/świadomości.