innymi słowy nie wiem czy dobrze jest zaprzeczać istnieniu wstydu związanego z tym, że mamy jakies uczucie (ja miałem np wstyd , że byłem / czułem się pokonany stad niejako rozumiem temat) , bo oceniamy, że to jest na bazie czegoś nierzeczywistego, niezgodnego z naszym prawdziwym ja itd (taka gra intelektu) , tak można ocenić dosłownie każdą emocje i jakiekolwiek działanie zmierzające do uwolnienia, będzie presupozycją, będzie teoretycznie wzmaciac ta emocje bo jest na bazie wiary w jej prawdziwość podejmowane ?
o wiele łatwiej uwolnić się od uczucia pokonania, gdy uwolni się najpierw towarzyszące temu emocje,
próbowałem kiedys the work i działało fajnie, ale czy to powoduje głebokie zmiany energetyczne (w ciele), to nie wiem, może nie doszedłem tak daleko , ale mógłbym się zainspirowac