Ja bym nie dodawał takich detali do afirmacji tego typu - ona służy po to, aby uwolnić się od lęku, że jak się wyda pieniądze to się nie będzie miało. Ona ma po prostu uwolnić od łączenia wydawania pieniędzy z uczuciem braku.
Bogactwo polega na swobodnym przepływie, a nie uregulowanych mnożnikach i ściśle określonych ramach czasowych. Przepływu tej energii nie da się wrzucić w tak ścisłe ramy, a wszelkie kreacje wyafirmowane w ten sposób w rzeczywistości będą niepotrzebną kontrolą, opartą tak naprawdę na poczuciu braku - a za tym też będą szły konkretne konsekwencje karmiczne w długim okresie.
Po za tym w tej afirmacji tak naprawdę nie chodzi o to, żeby każdy wydatek się zwracał pomnożony, bo gdyby brać to tak dosłownie, to robiąc regularnie nawet niewielkie zakupy z czasem miałbyś tyle pieniędzy, że już nawet nie wiedziałbyś co z nimi zrobić - a pozbyć byś się nie mógł, bo zaraz by było ich 10 razy tyle

A tak naprawdę nie chodzi o to, żeby wydatki bezpośrednio powodowały przychód. Chodzi o to, żeby wydatki były swobodnym przepływem i tak samo dochody, ale niezależnie od siebie. Po prostu wydajesz tyle ile chcesz, a w międzyczasie przychodzi do Ciebie tyle ile potrzebujesz. Kasa do Ciebie nie przychodzi dlatego, że wcześniej kupiłeś pralkę, ale dlatego że jesteś otwarty na przepływ bogactwa. Różnica wydaje się niewielka, ale jest niezwykle istotna.