Autor Wątek: Afirmacje - konsultacje ;)  (Przeczytany 131519 razy)

Ewika

  • Wiadomości: 100
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-26, 14:04:46 »
U mnie to klnięcie i palenie i zaniżanie wibracji jest pozostałością m.in. z obozu koncentracyjnego, ale ile lat może coś takiego się ciągnąć? Mam pytanie do osób, które odreagowywały tamte wydarzenia- czy udało się Wam skutecznie uwolnić od wzorców ciężkiej i niskopłatnej pracy, zadymiania, hałasu, itp itd? I jak długo to trwało?
Ja pracuję nad tym co jakiś czas, nie stale, bo by zwariował, ale już z 7 lat. I dalej to mocno trzyma. Przyciągam jeszcze chamów, palących, już coraz mniej, bo zaczęłam oczyszczać intencje wobec ludzi, otoczenia, i skupiać się na pozytywach. Ale czuję wewnętrznie, że to we mnie jeszcze siedzi głęboko, ten cały niskowibracyjny brud.
Może go zmyję na termach, po 18.00 jest zniżka na 6,50 euro, baseny super.

Ewika

  • Wiadomości: 100
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-26, 13:49:44 »
Ja miałam to samo, głośnych i klnących i śmierdzących sąsiadów przez tyle lat, w sumie modlitwy o uwolnienie od przyczyn klnięcia i hałasu nie dawały rezultatów. Ja sama klnę od dziecka, hamuję się, ale jak się wkurzę to nie umiem się opanować i nie wiem, jak się uwolnić od wzorców i przymusów klnięcia i nienawiści, wpadam jakby w trans klnięcia (ojciec i jego teściowa klęli jak szewcy). Palenie rzuciłam 13 lat temu, a nadal przyciągam palących. Teraz mam lepiej, bo wyjechałam do pracy na 3 miesiące, miejscowość przepiękna, spokojna, kurort z basenami termalnymi, w pracy palą, ale to są tylko 2 przerwy, więc można wytrzymać. Mam sama pokój i spokój, nie licząc wentylatora z garażu, ale wolę to, niż okna na stronę knajpy i placu z orkiestrą. Czyli modlitwy zadziałały, nawet w dużym stopniu. Gdyby nie ta ciężka praca, byłoby super :)

Jakby ktoś rzucił pomysł modlitwy i afirmacji,żeby skutecznie i trwale wyeliminować wzorce hałasu, przeklinania i w ogóle zaniżania wibracji, żebym jak wrócę miała słynny radosny spokój na czakrze 3 oka :)
Gruss Gott aus Bayern :)

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-26, 11:10:04 »
Mateusz,

dziekuje Ci pochyliles sie troche nad moim problemem do rozwiazania :-) dodales mi otuchy i w ogole jakos tak odetchnelam.

W ogole jestem wdzieczna Wam wszystkim ze tak fajnie zareagowaliscie, tak po ludzku. Ja myslalam ze co ze mnie za rozwojowiec ( przeklinajacy i nerwowy ) i ze w ogole nie pasuje do tego forum. Pokazalam Wam swoja druga twarz a wy okazaliscie sie tacy pelni wsparcia. Wstydzilam sie a teraz caly wstyd wyparowal i czuje DZIEKI WAM wieksza akceptacje dla samej siebie. Dziekuje z calego serca! 

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-06-26, 09:29:48 »
Mi się zdarza samej klnąć, gdy chcę podkreślić stopień problemu, jakiejś emocjonującej sytuacji. Nauczyłam się tego z domu - to zupełnie tak jak z automatycznym " o jezu","o boże", to się wyrywa szybciej niż zdążę się nad tym zastanowić :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-26, 08:04:41 »
Ja mam podobny problem.
Wszyscy wokół klną, wrzeszczą i palą i w pracy i w domu.
W pracy nie pozwalam im palić w moim pomieszczeniu i przy mnie przeklinać. W domu się nie da, bo robią to sąsiedzi oraz młodzi którzy mają miejsce spotkań pod moimi oknami.
Jest we mnie trochę przyczyn ale na razie nie dam rady tego zmienić bo to są duże sprawy.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-25, 20:56:30 »
Amelka
No własnie, czytając Twoje ostatnie posty okazuje się, że jest nerwowo ze wszystkich stron :)
A jeśli u siebie uzdrowisz te problemy, uwolnisz te lęki, to ludzie będą się zachowywać inaczej. Nawet wściekła sąsiadka wcale nie musi sie wyprowadzać. Ci sami ludzie zmienią wobec Ciebie/przy Tobie swoje zachowanie.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-25, 18:12:03 »
A w zeszlym roku bylam w sanatorium, sama, i jedynymi mlodymi ludzmi tam bylo malzenstwo w moim wieku, a klneli!!!!!! To moj malzonek i ja to malutkie pikusie przy nich. No i sie spedzalo troche czasu razem, w koncu do Polski przyjechalam, pogadac chcialam. Nawet bylo fajnie...ale to przeklinanie juz nie bylo takie fajne, ja nawet zartowalam do nich, ze mi uszy wiedna, a oni sie smiali...weseli byli to i troche mnie do nich ciagnelo, babcie tam tylko narzekaly,a ile mozna siedziec w pokoju nad afkami :-) Ale to mi tez dalo do myslenia - ze akurat na takich klnacych trafilam.

Poza tym moja kotka stala sie krzykaczem i wymusza furiackim miauczeniem jedzenie, zeby ja wypuscic na dwor...a przez tyle lat byla spokojniutka i milutka. Taka sytuacja trwa od jakiegos roku... Nastepny "przypadek" - mam strasznie nerwowa sasiadke, wrecz furiatke i moim zdaniem powinna sie leczyc. Sciana drzy doslownie. A dziecko kolejnego mojego sasiada to histeryk typowy, kilka razy dziennie sa jazdy, regularnie. Jak na to wszystko sie spojrzy...Zrobie tak jak pisze Mateusz, zajme sie uzdrawianiem swoich nerwow...moze sasiadki sie od razu nie wyprowadza, ale najwazniejsza jest dla mnie harmonia w domciu :-)
« Ostatnia zmiana: 2012-06-25, 18:26:08 wysłana przez Amelka »

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-25, 18:03:18 »
Jolka,Mateusz,

Jolka,
z tym pluciem...to sie juz teraz dosc rzadko zdarza i ja wiem ze nie ja jestem powodem tego, ale mam takie odczucie, a to o czyms swiadczy. Zreszta sama powiedz ile razy w zyciu zdarzylo sie, zeby jakis facet przy Tobie splunal? Raz? Dwa razy? wcale? No wlasnie, a u mnie to nawet kilka razy na miesiac sie zdarzalo. Jak bylam nastolatka, albo podlotkiem...juz wtedy zaczelam to zauwazac, faceci mijali mnie i spluwali doslownie metr przede mna, choc nawet na mnie nie spojrzeli. Przypadek? no watpie...Najgorsze jest to, jak ja sie wtedy czuje, nawet nie chce tego konkretnie nazywac. To znaczy ja tego juz nie przezywam "jak zaba roztopy", ale wiem z czym to ma zwiazek mniej wiecej i wiem ze to jest znak dla mnie ze cos nie gra w temacie kobieta-mezczyzna. Traktuje to teraz jak wskazowke, a  na uczucia jakie to we mnie budzi ( konkretnie: obrzydzenie do siebie )patrze z dystansem. Co nie znaczy ze moze tak zostac - przeszkadza mi to i chce dotrzec do przyczyny.
A przeklinanie...zwracanie uwagi slowne nic nie daje, zreszta bylabym hipokrytka bo sama klne. Oczywiscie rzadziej i mniej. Zmrozic wzrokiem nie potrafie :-) dyplomacja slabo mi wychodzi. Mateusz pisze, zeby asertywnie zwrocic uwage...tez na to wpadlam :-) ale to nie skutkuje. Moj maz na przyklad mowi, ze jemu tak doskwiera to, ze nie ma sie komu wygadac ( my ze soba bardzo duzo gadamy ale mamy tez potrzebe osobnych przestrzeni, on meskiej a ja kobiecej - o co tutaj jest trudno..) i dlatego klnie, i ze rozumie to ze mi sie to nie podoba, ale on inaczej nie potrafi bo eksploduje. Czasem potrafi tez od razu przeprosic jak sie tak wyrazi brzydko. Ale za chwile znowu to samo...Moj maz jest swietnym czlowiekiem, wielkodusznym i wspanialomyslnym, pelnym szacunku dla mnie,wesolym. Ale czlowiekiem...kazdy musi miec w koncu jakas wade :-) Ale kiedys naprawde byla to rzadkosc - dodam ze i u mnie wowczas byl o wiele wiekszy wewnetrzny spokoj, wypracowany afirmacjami i modlitwami...ale wkrecalam sie w realia tego swiata tutaj i nie mialam kompletnie czasu...zeby nawet isc sobie buty kupic, a co dopiero do afek usiasc...i tak powoli, powoli, rozjezdzala sie harmonia we mnie i wokol mnie. Ja tez go rozumiem, bo mam podobne reakcje, na pewno rzadziej i o mniejszym nasileniu, moze z racji plci ( mniej testosteronu ). Skoro ja tez klne, to przeciez nie moge mu wypominac wciaz. Musialabym poswiecic przykladem. A ja mam takiego nerwa czasem!i to slychac, niestety. Klnac, czuje sie zle jako kobieta. W ogole to tak niszczy harmonie wewnetrzna i zewnetrzna ze szok. Musze znalezc jakies rozwiazanie. To co pisze Mateusz, przemawia do mnie, i to bardzo. Dzieki Mateusz. Dzieki Joluniu.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-25, 16:15:20 »
Amelka
Jest tak, że w większości przypadków można asertywnie zwrócić uwagę komuś przeklinającemu.

Myślę, że to przeklinanie ma przyczynę w Twoich nerwach, które musisz uwolnić. Ja też miałem dokładnie tak jak piszesz. Zacząłem się przyglądać w jaki sposób ja ich do tego prowokuję. Okazało się, że oni przeklinają z powodu złosci, wkurzenia, pretensji do innych ludzi i nieakceptacji sytuacji.
I nad tymi problemami pracowałem u siebie. Kiedy zacząłem uwalniać to ludzi automatycznie przestawali przeklinać. Oczywiście to trochę potrwa, bo to jest proces.
Póki co trzeba im w jasny i zdecydowany sposób zwracać uwagę, że Ci to nie odpowiada i się na to nie godzisz.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-25, 10:51:45 »
Amelcia,

a moze sprobuj olewac to wszystko, odciac sie po prostu..... kiedy widzisz, ze ktos pluje myslisz .....na und ???!!!! das geht mich nicht an !!!
Jak jest swinia to sie zachowuje jak swinia .....i przejsc z tym do porzadku dziennego, przeciez oni nie pluja na Ciebie, albo w Twoim domu. Na ulicy nie jestes sama ....to nie Ty jestes powodem takiego zachowania.
 Jesli ktos klnie przy Tobie to radzilabym Ci " zabic go wzrokiem, zmrozic, albo nie dac sie sprowokowac do reakcji ". Ale ogolnie afirmowac + przelamac sie i nie zastanawiac sie ......moze jak zlekcewazysz to zjawisko...sama odczujesz poprawe?
Powodzenia :)

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-22, 22:48:08 »
Sylwia,

swietna afirmacja, te jej slowa niby zwyczajne, ale tak duze zrobily na mnie wrazenie. Od razu widac, ze w tym miejscu boli. Jestem Ci bardzo wdzieczna za tego posta :-)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-06-22, 11:14:45 »
Amelka
Może afirmacja:
Wzbudzam w mężczyznach delikatność, szacunek, spokój, miłość, przyjazne zachowania.

Chociaż przydało by się najpierw oczyścić podświadomość z tych wzorców, które prowokują.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-21, 00:43:39 »
Boze ja juz zaczynalam myslec ze to nie do ruszenia jest, w tym sensie ze to przeklinanie to jest dopiero gdzies piata warstwa pod czyms tam, niewiadomo czym. A Ty Witek to przedstawiasz tak prosto...pierwsze co to poczulam ulge..Bede tak robic.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-06-21, 00:37:11 »
Można by spróbować modlitw o oczyszczenie intencji i całego stosunku dot. przeklinania no i o uwolnienie od prowokowanie do tego by przeklinano. Może się rozjaśni.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-21, 00:25:31 »
Nie wiem jak ulozyc afirmacje zeby zniwelowac pewne zjawisko ktore ma miejsce  czesto w moim zyciu. Zauwazylam, ze czesto tam gdzie sie pojawiam i sa tam mezczyzni, to zawsze trafiam na takich ktorzy klna jak szewc. Zawsze mnie to draznilo ale dopiero niedawno zauwazylam, ze to nienormalne. Nawet ci ktorzy normalnie nie klna - przy mnie im sie "wymsknie" - to tym skromniejszym. A ci ktorzy od czasu do czasu przeklinaja, przy mnie po prostu az "plyna". Co ja mam takiego w sobie? W moim domu sie nie przeklinalo wcale. Brzydkie slowa byly zakazane. Dodatkowo jak mijam na ulicy mezczyzn, to oni czesto spluwaja. Nie ze na moj widok :-) ale dlaczego zawsze jestem swiadkiem takich scen. To budzi we mnie obrzydzenie i czuje sie tak jakby to na moj widok spluwali a jak przy mnie przeklinaja to czuje sie jak kubel na smieci. Czym ja prowokuje ich? Juz tyle razy probowalam to rozgyzc, ale nic mi sensownego z tego nie wychodzilo i zostawialam temat. Ale jest niestety coraz gorzej Jest to dziwne tym bardziej ze moja samoocena jednak troche tam sie podniosla przez ostatnie powiedzmy 10 lat, a tu takie cos. Moze moglby mi ktos jakos pomoc, cos podpowiedziec? Jeszcze dodam ze nawet moj maz zaczal przeklinac choc on wie ze ja tego nie lubie i sie stara hamowac ale slabo mu to wychodzi...zawsze cos znajdzie na swoje wytlumaczenie. Zreszta kiedys to bylo sporadycznie a teraz...i to spluwanie przechodniow. Brrr! Jak mam sie ratowac i od jakiej strony to ugryzc? Moze oni sa dla mnie jakims odbiciem, ze niby nie lubie siebie...Ale czy na pewno to TO? skoro samoocene mam lepsza to chyba jednak bardziej niz kiedys lubie siebie. Jednak przeklinanie jest najgorsze dla mnie do zniesienia. Sama niestety tez przeklinam jak sie zdenerwuje ale bez przesady. Czuje po prostu ze to co sie dzieje wokol mnie MA jakas przyczyne tylko nie wiem jaka... Moze przyjdzie cos komus do glowy? PLIS!!!!