Karola,
podoba mi się to światło rozlewające się z serca po całym ciele. Już kiedyś coś takiego robiłam. Najpierw tli mi się małe światełko w sercu, a potem powoli pozwalam mu rosnąć, pulsować, rozszerzać się.
Nie udało mi się jednak połączyć tego z opukiwaniem się jednocześnie. Kiedy stosuję EFT komunikuję się z moją podświadomością głównie werbalnie, wypowiadam to, co mnie boli, męczy, czego się boję. Czasem mam jakieś obrazy, ale nie jestem w stanie ich modyfikować. żeby to zrobić muszę się wprowadzić w głębszy relaks.
W dodatku czułam jeszcze jakieś inne napięcie, które przesłaniało mi to, czym chciałam się zająć. To była presja, którą nałożyłam na siebie (zupełnie niepotrzebnie), żeby koniecznie wypróbować dokładnie ten sposób, który mi zaproponowałaś, żeby móc potem zdać z tego relację

bez sensu.
Masz rację, najlepiej słuchać intuicji.
Ale sam pomysł wchodzenia w tą blokadę, wczuwania się w nią, a potem rozpuszczania, przemawia do mnie, będę próbować, tylko muszę odkryć jak mi będzie najłatwiej to robić. I poczekać, aż znowu zacznę odczuwać intensywniej ten opór, bo gdzieś mi się to wszystko pogubiło teraz.
Jolanta
dziękuję za ciepłe słowa:)
ja bardzo lubię wizualizację, lubię wchodzić w tą magiczną przestrzeń i działać, tam naprawdę można wszystko zrobić. Raz zamieniłam ten mój kamień w lód i przglądałam mu się jak mi się ładnie topi w świetle... Poza tym wyobrażam sobie, że tą pracę mam już napisaną. Trzymam ją w rękach, otwieram, oglądam, czytam, czuję radość i ulgę. (tylko ostatnio trochę gorzej mi to szło i jak byłam bardzo spięta, to mnie coś nawet odpychało od wyobrażania sobie tego, a jak już próbowałam to kartki nie chciały się przewracać, nie mogłam nic przeczytać ani zobaczyć co jest w środku).
świeczkę zapaliłam:) nawet posprzątałam w pokoju, żeby poprawić atmosferę...
Mojego przewodnika chyba jeszcze nie miałam okazji poznać(jest ktoś taki?). Ja na razie działam na zasadzie "jak trwoga to do....rozwoju duchowego" jak mi już naprawdę bardzo ciężko, to zabieram się za to. Wystarczy, że trochę mi się poprawi i już odstawiam sobie na półkę to ładne pudełko z napisem RD i wystarcza mi, że gdzieś tam jest i zawsze mogę do niego sięgnąć. Nie potrafię przekonać się do systematycznej pracy... a bardzo bym chciała.
Ale to jest wątek o afirmacjach. Chyba nie bardzo trafiłam z tym moim pierwszym postem...(poprostu było trochę wolnego miejsca tutaj, a w innych wątkach toczyły się dyskusje i nie chciałam się tam wtrącać z moim problemem).
Żeby było trochę i na temat: nie wiem jeszcze dlaczego moja podświadomość ma takie opory przed pisaniem pracy magisterskiej, ale pomaga mi jak afirmuję:
"Bez względu na to, co mnie blokuje, pozwalam sobie szybko i łatwo napisać tą pracę." Czuję nawet, że coś tam się rozpuszcza.