Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640583 razy)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-03-02, 11:54:23 »
Praca w hotelu to bardzo dobre zajęcie !!
Nie ulegajcie rynkowym 'biznesowym' stereotypom.
:-)


Arwena
twoja historia wydaje mi się taka nierzeczywista - w dzieciństwie miałaś okazję rozwijać się artystycznie, masz fajnego rozwojowego partnera, studiowałaś, piszesz lekko z sensem i inteligentnie  i pracujesz w hotelu jako sprzątaczka ?

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-03-02, 08:24:18 »
Arwena
twoja historia wydaje mi się taka nierzeczywista - w dzieciństwie miałaś okazję rozwijać się artystycznie, masz fajnego rozwojowego partnera, studiowałaś, piszesz lekko z sensem i inteligentnie  i pracujesz w hotelu jako sprzątaczka ?





ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-01, 20:59:46 »
Arwena

Potwierdzam co Doktor napisał-jesteś fajna :), widac to po sposobie w jakim piszesz.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-03-01, 20:50:53 »
W tej sytuacji to oczywiście że nie ma co zmieniac pracy. Myślałam że masz coś podobnego do mnie. Te moje współpracowniczki do dzisiaj mnie nienawidzą chociaż minęło już kilka lat.

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-01, 20:37:56 »
Wczoraj wyszło ze mnie mnóstwo emocji. Wróciłam do domu, wypłakałam się za wszystkie czasy i pozwoliłam sobie poczuć to, co tłumiłam przez te wszystkie miesiące pracy w tym miejscu. Potem napisałam na forum -  czułam, że zmienia się moje nastawienie i że naprawdę pragnę w końcu coś zmienić, zająć się sobą, pokochać siebie i naprawić zranione serduszko. No i dziś w drodze do pracy byłam spokojna, delektowałam się śpiewem ptaków i czułam, że przecież jestem całkowicie bezpieczna i nie muszę się bać nikogo, nie muszę się bać być sobą.

Współpracowniczka której bałam się najbardziej była dzisiaj ze mną na zmianie. Powitała mnie z uśmiechem, a potem zaprosiła do kuchni na herbatę. Była dla mnie podejrzanie miła, a ja długo się nie zastanawiając zaczełam mówić wprost o swoich odczuciach odnośnie całej sytuacji, a ona nawet się nie zdenerwowała. Przeprosiła mnie za ten incydent z rysunkiem i zapewniła, że nie muszę się już niczym martwić i przejmować opinią innych dziewczyn. Potem rozmawiałyśmy ponad godzinę śmiejąc się i opowiadając historyjki o swoich szalonych kotach:p Czułam wczoraj, że coś dużego się zmienia, ale nie sądziłam że widoczne zmiany przyjdą tak szybko:) Do tego po pracy niespodziewanie zadzwoniła do mnie bardzo ważna dla mnie osoba, z którą nie miałam kontaktu od długiego czasu. Była to kobieta którą poznałam na studiach, bardzo harmonijna ze mną. W przeciwieństwie do różnych toksycznych pseudoprzyjaciółek, które  spotykałam w swoim życiu, ona jest naprawdę wyjątkową, świadomą i dobrą osobą. Była jedną z nielicznych osób, które akceptowały mnie taką jaką jestem, nawet gdy się jąkałam i denerwowałam w trakcie rozmowy ze stresu, ona uwielbiała spędzać ze mną czas. Wmówiłam sobie jednak, że nie zasługuję na tak świetną przyjaciółkę, nie wierzyłam, że ona naprawdę chce się przyjaźnić z kimś takim jak ja. Kiedy zrezygnowałam ze szkoły i wyprowadziłam się do innego miasta obiecałam, że będziemy utrzymywać kontakt, jednak tak broniłam się przed tą relacją, że aż zapomniałam o jej istnieniu. Ignorowałam wiadomości, które do mnie pisała, a kiedy przestała pisać na dobre udowodniłam sobie, że nikogo więcej nie potrzebuję. Dziś, nagle zadzwoniła do mnie, była tak ciepła, dobra i wyrozumiała, że aż się rozpłakałam. Nie wierzę już w przypadki i widzę że w końcu coś zaczyna się zmieniać w moim życiu.


Witek D.

Bardzo podoba mi się to, co napisałeś. Dotarło do mnie kilka nowych rzeczy, co rzuciło zupełnie nowe światło na sprawę. Jestem Tobie bardzo wdzięczna:)


Inga

W chwilach słabości myślałam o tym, żeby zmienić pracę, ale wiem że z moimi problemami nic by to nie zmieniło. Wcześniej pracowałam w sklepie zoologicznym i przyciągałam sobie tak wrednych klientów, że głowa mała. Szefowa nawet się zdziwiła, zastanawiając się co jest nie tak z tymi ludźmi:D Pomiatali mną na prawo i lewo, a jeden pan rzucił we mnie świerszczem:D Teraz mnie to śmieszy, ale wtedy nie wytrzymywałam tego psychicznie i codziennie chciało mi się wymiotować. Zmieniłam pracę na pozornie lepszą i czułam się jeszcze gorzej. Oczywiście nie będę w aktualnej pracy siedzieć wiecznie, ale jak na ten moment pod względem godzin pracy i finansowo ta praca mi odpowiada. Stwierdziłam więc, że zamiast uciekać przed problemami zmierzę się z nimi i jestem teraz z siebie bardzo dumna, bo czuję że przeszłam już przez najgorsze, a przebywanie z tymi dziewczynami pozwoliło mi w końcu sobie pomóc i bliżej przyjrzeć się mechanizmom, które mną kierują.


medżik

nie próbowałam jeszcze EFT, ale wszystko przede mną:)


Doktor-X

Dziękuję, to było bardzo miłe <hug> ;)


Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-02-28, 23:28:28 »
Otwórz się na wsparcie dla twojej wewnętrznej siły, poznaj ją, poznaj swój ogień i uwierz w niego :)

"Koleżanki" ewidentnie pokazują lukę która się pojawiła, gdy twoje wewnętrzne dziecko nie dorosło i nadal chce wchodzić w relacje z całą swoją bezbronnością w czasie gdy nie nauczyło się otwierać na innych z miłością wobec siebie na pierwszym planie. Gdy zbliżasz się do nich, otwierasz swoje serce, ale dajesz je też na swoje dłonie, oddajesz bezbronnie drugiej osobie. Teraz jest czas by na nowo się nauczyć otwierać siebie ale nie dając swojego serca a działając ze swojego serca I w swoim sercu. Jeśli twoje serce pozostaje w Tobie, to nikt nie jest w stanie go zranić :) A nadal może się przejawiać. Możesz być nadal spokojna, choć będzie to inny spokój, bardziej niewzruszony. Bo oparty nie na tym, że nie chcesz się rzucać w oczy :) a na tym że potrafisz być spokojna wewnętrznie w każdej sytuacji.

Koleżankom z pracy pewnie chodzi o jakąś zazdrość bądź zawiść.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-28, 22:53:21 »
Hej Arwena
Fajna jesteś. Po części rozumiem co Cie trapi, częściowo miałem podobne akcje. Osoby z twojej pracy pewnie są zazdrosne i czują dyskomfort z powodu że jesteś od nich "lepsza". Oczywiście niby na codzień widać że to one są lepsze, bardziej przebojowe, pewne siebie, bardziej zaradne ale to tylko pozory bo zazwyczaj najsłabszy pies szczeka najgłośniej. Masz żadko spotykane zainteresowania, spróbuj to docenić bo szkoda żeby taka fajna dziewczyna sie marnowała :)
Powodzenia w pracy nad sobą !

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-02-28, 22:21:22 »
No i pozbywanie się tych emocji to też część kreacji nowej lepszej pracy :)
Jak obecna sytuacja albo te babeczki są niereformowalne to cię stamtąd teleportuje, albo nie wiele będzie trzeba by dokonać zmiany.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-02-28, 21:32:42 »
A poza tym, generalnie nie warto się "wywnętrzać" przed ludźmi którzy nie podzielają twoich zainteresowań, są innej wrażliwości a na dodatek nastawieni na dowalanie, także to taki błąd można powiedzieć.
Czasem nie od razu to widać bo nie chcemy. Można zastanowić się czy się nie ma takiego wzorca gdzie idealizujesz kogoś , albo nie chcesz zobaczyć ich (duchowym wzrokiem, nie umysłem-intelektem)takimi jakimi są np. wrogo nastawionymi, nienawidzącymi cie, bo poczulabyś sie urażona, ugodzona i zabolałoby cię to, że ktoś może taki być wobec ciebie. Z EFT to by wyglądało np. "mimo że nie chce widzieć innych takimi jakimi są bo zabolałoby mnie to, to głeboko i do końca akceptuje siebie" itp.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-28, 21:28:46 »
A nie pomyslałaś że to może chodzić o zwykłą zazdrośc? Dla mnie to ewidentne.
Też tego dośwaidczyłam gdy pracowałam z osobami "niższymi" ode mnie.
Ja bym radziła zmienić pracę bo cię do końca zniszczą.
« Ostatnia zmiana: 2014-02-28, 21:31:40 wysłana przez Inga »

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-02-28, 21:14:32 »
Jeśli decydujesz się nadal zostac w tej pracy to "posiadanie" takiego towarzystwa moze ci bardzo pomoc w uwolnieniu się od tych intencji gdyż nie musisz w to wchodzić i dochodzić i wszystko masz na tacy w szczegolach. Na twoim miejscu sprobowałbym EFT na emocje jakie aktualnie czujesz w związku z tymi osobami i tym co one robią, az do pelnego uzdrowienia. Oczywiście to może poprowadzic do wczesniejszych tematów, ale też nie musi.

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-28, 21:01:11 »
Witam wszystkich cieplutko:)

Post będzie długi. Już mam wyrzuty sumienia, że za długi, że zaśmiecam forum i tylko zawracam ludziom głowę swoimi problemami. No ale w ten sposób do niczego nie dojdę, więc muszę w końcu spróbować.


Marzyłam o tym, żeby moja praca nie wiązała się bezpośrednio z ludźmi. Na początku pracowałam w sklepie zoologicznym, gdzie mogłam dzielić się swoją miłością do zwierząt. Jednak częsty kontakt z ludźmi stresował mnie tak bardzo, że psychicznie nie wytrzymałam. Długo nie mogłam znaleźć czegoś sensownego, co dawałoby mi ludzkie godziny pracy, nienajgorsze pieniądze i spokój od ludzi. Pomyślałam sobie, że świetną opcją byłaby praca w jakimś małym hotelu, gdzie mogłabym sama sprzątać pokoje, wtedy miałabym bardzo ograniczony kontakt z ludźmi. Skupiłam się na konkretnych warunkach i po dwóch tygodniach przyszła do mnie dokładanie taka praca jaką sobie „wymarzyłam”. Wtedy w praktyce zderzyłam się z gorzką prawdą, że od problemów nie da się uciec.

Pozornie wykreowałam sobie pracę wprost idealną dla mnie na ten moment. Mam elastyczne godziny pracy, mnóstwo wolnego czasu, który mogę poświęcać na pracę nad sobą i rozwijanie swoich talentów. Pieniądze też nie są najgorsze, a szefowa jest uczciwa. Praca luźna, a kontakt z innymi pracownikami jest faktycznie mniejszy, niż w innego rodzaju pracach. Nic, tylko się cieszyć… 
I tu się zaczyna. Dziewczyny z którymi pracuję  znęcają się nade mną psychicznie wymyślając coraz to nowsze sposoby na uprzykrzanie mi życia. Jestem bardzo spokojną, nieśmiałą i bezkonfliktową osobą, one wyraźnie mnie nie akceptują, wyczuwają moją podatność i robią ze mnie kozła ofiarnego. To dla mnie oczywiście nic nowego, nie pierwszy raz spotykam takich ludzi i zdaję sobie sprawę ze swoich intencji i z tego, że podświadomie przyciągam sobie takie osoby. Dlatego moja praca nad sobą ruszyła pełną parą, choć ciężko mi było zacząć, bo do samego rozwoju też mi bardzo wywalało. Głównym tematem wywałek byli oczywiście ludzie. W mojej głowie stworzył się jakiś dziwny obraz, że środowisko rozwojowe jest złe. Podczas pisania jednej z afirmacji zapisałam myśli, które bardzo męczyły:
„Przejmuję się opinią i obecnością innych ludzi, którzy również zajmują się rozwojem duchowym. Boje się, że kiedy będę zajmować się rozwojem duchowym spotkam na swojej drodze ludzi rozwojowych - widzę ich jako wrogów, osoby które mnie nie akceptują, jako złych ludzi”.

Nie doszłam jeszcze do przyczyny, ale jestem w trakcie uzdrawiania swojego stosunku do rozwoju. Jedyną rozwojową osobą jaką znam, jest mój partner, który jest niesamowicie ciepły, kochany i bardzo mądry. Ja jednak podświadomie tak bardzo bałam się ludzi w tych klimatach, że aż blokowało to moją pracę nad sobą, jakby samowolnie, choć wiedziałam, że pracując nad sobą nie muszę mieć kontaktu z żadnymi ludźmi, że to ja się rozwijam, że to przecież  indywidualna droga każdego z osobna. Wmawiałam sobie, że nie potrzebuję niczyjego wsparcia, ani nie potrzebuję dzielić się z nikim moimi odczuciami. Wolałam zostawać z nimi całkowicie sama, stroniłam od ludzi, zamykałam się we własnym małym świecie, jednocześnie czując żal i rozpacz, że nie mam przyjaciół i że prawie każda napotkana osoba odbiera mnie negatywnie.

Wracając do mojej relacji z osobami w pracy muszę przyznać, że aż takich ataków w moją stronę jeszcze nie było. Próbując się otworzyć i nawiązać z nimi kontakt, opowiedziałam jednej z nich o  swoich planach, opowiadałam o tym jak uwielbiam malować i chciałabym zacząć sprzedawać swoje obrazy i spełniać się jako artystka. Kolejnego dnia trzy dziewczyny na jednej z przerw  zaprosiły mnie do kuchni i kazały usiąść przy stole. Wszystkie stały nade mną tak, żebym nie mogła wstać i odejść, podsunęły mi kawałek kartki i długopis i po ustaniu złośliwych uśmieszków i komentarzy jedna z nich rozkazała mi narysować koleżankę stojącą obok. Zdziwiłam się i na początku byłam jeszcze spokojna i powiedziałam z uśmiechem, że ciężko będzie mi teraz coś narysować zwykłym długopisem na takiej małej kartce i że rysowanie realistycznych postaci nie jest wcale takie proste i potrzeba mi więcej czasu i skupienia. Wtedy jedna z nich wlepiła we mnie wzrok, wcisnęła długopis do ręki i powiedziała, że nie odejdą póki jej nie narysuję: „podobno umiesz rysować więc nam udowodnij”. Skojarzyło mi się to z podstawówką, czułam się zdezorientowana, bo nie sądziłam że dorosłe kobiety są w stanie zachowywać się w ten sposób. Padało wiele poniżających i niemiłych uwag, po czym ze strachu i ze łzami w oczach, napełniona emocjami jak balon, narysowałam koślawy szkic. Usłyszałam, że „tego można było się spodziewać” i wtedy zostawiły mnie samą. To zdarzenie wypłukało ze mnie resztki chęci i wiary w to, że jestem w stanie osiągnąć cokolwiek jako artystka i od tamtej pory nie jestem w stanie niczego stworzyć. Potem takich przykrych akcji było coraz więcej. Mam wiele zainteresowań, wiele umiejętności, które rozwijałam w dzieciństwie. Zamykałam się w swoim własnym świecie i zamiast wychodzić, bawić się z dziećmi wolałam rysować, malować, szyć, pisać książki i lepić zwierzątka. Rodziców nie było stać na drogie zabawki, więc robiłam je sama, rysowałam lub wycinałam z tektury własne lalki, podbierałam mamie nici i materiały i szyłam własne maskotki. Tak wyglądało całe moje dzieciństwo i nastoletnie lata, większość ludzi których spotykam nie potrafi mnie zrozumieć, ani zaakceptować mojej odmienności. Innej współpracowniczce opowiedziałam, że mam w planach rzeźbić figurki na zamówienie, kolejnej powiedziałam o tym, że kupiłam materiały na uszycie sukni, a potem przy rozmowie o psach opowiedziałam im o mojej weterynaryjnej przeszłości i zamiłowaniu do zwierząt. Wtedy zauważyłam, że otwierając się przed nimi, opowiadając o sobie, pogrążam się jeszcze bardziej. Uzyskałam oficjalne miano kłamczyni, dowiedziałam się, że wymyślam te opowieści, żeby się dowartościować i pokazać im jaka jestem fajna, bo mam tak wiele zainteresowań, a to przecież nie może być prawda. W pewnym momencie wszystko co powiedziałam w pracy było uznawane za kłamstwo i do dziś jestem obwiniana za wszystkie błędy, które one popełniają.
 W końcu doszło do pewnej bardzo emocjonalnej rozmowy, kiedy oskarżały mnie wprost o coś co zrobiła współpracowniczka.  Wyrzuciły na mnie tyle jadu i wcisnęły mi, że jestem winna, każąc płacić za coś czego nie zrobiłam. W końcu nie wytrzymałam i wybuchnęłam płaczem pytając wprost dlaczego mi to robią.  Sprawa przycichła, one się uspokoiły na jaki czas i w końcu przestało mnie ściskać w brzuchu.

 Problem oczywiście wrócił i ilekroć próbuję zamieść temat pod dywan on zawsze wraca i to z podwojoną siłą. Nie chcę się już temu poddawać. Wiem, że to co się dzieje to wynik zmian, które we mnie zachodzą, wbrew pozorom czuję, że jest lepiej i że coś się oczyszcza.  Potrzeba mi jednak poczuć wsparcie od innych ludzi. Mam mojego ukochanego, który zawsze mnie wspiera i kochającą mamę, która życzy mi jak najlepiej. Nie wiem jednak jak to jest poczuć wsparcie od innych osób i przyznam się publicznie przed Wami i sobą:), że tak – brakuje mi tego. Zamykałam się przed ludźmi, z góry podejrzewałam ich o najgorsze, zamykałam się w swoim świecie, ale nigdy nie mogłam uciec  od tego bólu. Potrzebuję miłości innych ludzi i to jest naturalne że chce być akceptowana i kochana.

Przedwczoraj na zakupach pan sprzedający ziemniaki był dla mnie tak miły, że miałam ochotę stać przy tym straganie, tulić się do niego i dziękować, że dał mi tyle ciepła:D Nagle język mi się rozplątał i sama się zdziwiłam, że byłam w stanie przy obcej osobie powiedzieć coś bez stresu i pełnymi zdaniami;P Czytam forum od roku i zawsze dziwiłam się skąd w ludziach taka potrzeba uzewnętrzniania się publicznie, przed obcymi osobami. Upierałam się i buntowałam że to nie jest mi do niczego potrzebne, a w rzeczywistości nie miałam nigdy odwagi napisać i bałam się kolejnego zranienia jeśli się otworzę.  Napisanie tego posta było dla mnie bardzo trudne, mnóstwo emocji, płacz, pot, tylko krwi brakowało:)) Wiem, że to doświadczenie bardzo mi pomoże, z resztą już pomogło, bo mogłam to z siebie w końcu wyrzucić, poukładać sobie i podzielić się tym z Wami:)
               

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-28, 16:34:34 »
Laka
dziękuję Ci za wsparcie :*   Myślę, że po części to odpowiedz na modlitwę,  a po części dogranie intencji i odpowiedz na moje poczucie winy, że nie  jestem wystarczająco dobrym pracownikiem oraz moją też złość na to miejsce- że praca cięzka, kasa marna, itp.
Mam nadzieję, że w niedługim czasie uda mi się wykreować coś lepszego, gdzie będę pasowała lepiej. I ciekawe, co nam dziś na węzłach wyjdzie ; )

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-02-28, 16:21:03 »
Kinga

dobrze napisane:)

Indra

Na pewno ma:) Też myślę, ze to odp na modlitwę.
Miałam kiedyś podobną sytuację z pracą, po wypalanych węzłach, gdzie puszczały wzorce ofiary też mnie zaraz wywalili. Zupełnie niespodziewanie i nagle, tuż po zabiegu, a miałam 2 tygodnie wcześniej umowę przedłużaną na długi czas. Teraz jak patrzę na tą pracę i osoby które tam pracowały to zastanawiam się jak ja tam wytrzymałam tyle czasu;) I co ja tam w ogóle robiłam:P?


Wniebowziecie Grubego

Myślę, że pogodzenie z Bogiem jest ważne, to na ile mamy uzdrowione wyobrażenia na temat Boga i co on ma dla nas, jaki on dla nas jest. Dochodzi do tego też zgoda na to co się pokazuje, bo jeśli opory i nie akceptacja są duże to nawet jeśli się coś lub ktoś w medytacji pokarze jako to co Bóg ma dla nas , to można to odrzucić i potraktować jako coś złego, niekorzystnego dla siebie;)
Mi po przekonaniu pś że Bóg dobrze mi życzy, jest mądry i ma możliwości łatwiej otwierać się na to co dla mnie ma i słuchać intuicji. Chodzi o wewnętrzną zgodę i otwartość.

No i jeszcze widzieć to co Bóg dla nas ma to jedno, a zgodzić się to przyjąć i przejawić w życiu to drugie:)

Od jakiegoś czasu mam tak, że jak proszę Wj o pokazanie mi czegoś, albo odpowiedz to przychodzi, pokazuje się. Podobnie jest z prośbami o prowadzenie. A co ja z tym zrobię to już inna sprawa:) Ale ogólnie jest to super:D I im bardziej ja jestem chętna do współpracy to więcej się od WJ, intuicji dowiaduję i widzę:)
« Ostatnia zmiana: 2014-02-28, 16:29:59 wysłana przez Laka »

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-28, 15:54:06 »
jeśli się ma super rozwiniętą świadomość rozróżniającą, to się wie. Ja nie mam, więc pozostaje mi po prostu zaufać.