Edyta
To co ludzie świadomie( niby;) i werbalnie komunikują, często wcale nie pokrywa się z tym co czują i myślą naprawdę:)
"Niestety nie potrafię lawirować i znosić te dziwne niuanse komu ulec a komu nie, zbyt mnie to męczyło dlatego jestem skazana na samodzielne działanie."
Mam podobnie, dla mnie to jakieś takie życie w zakłamaniu, nieszczerości, manipulacjach. Nie wytrzymałabym.
Chyba, że trafi się na grupę fajnych ludzi, z którymi się współpracuje.
Temat niewolnictwa ruszyliście. Kiedyś bardzo chciałam pracować w firmie jako pracownik, bo chciałam się w tym spełnić w jakiś sposób, by poczuć się wartościowa, dobrze
i bezpiecznie. Zwykle było źle, a po odreagowaniu bycia sługusem w różnych strukturach, gdzie chciałam na coś zasłużyć, zaczęło być ok. Z tym, że mi odeszła ochota na bycie pracownikiem;) Wtedy poczułam, że jedyna słuszna dla mnie droga to własna firma, swobodne działanie.
Choć czasem pś jeszcze chce być kierownikiem, menadzerem. Jednak myślę, że to także karma, pewnie niewolnika, albo jeszcze jakieś inne niespełnienie w roli "ważnej", dowodzącej osoby. Nie jest już to tak silne by chciało mi się aktywnie to realizować.