Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640421 razy)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-03-16, 17:21:45 »
no ale w ekonomii taka odpowiedź 'chcę sprzedawać to i to, bo chcę być bogaty' jest na miejscu.
Celem firmy jest przetrwanie i robienie kasy, więc ten cel pośredni się mieści.

Odpowiedzi są takie "chce śpiewać bo chce być sławny i bogaty", "chcę spiewać bo lubię , kocham muzykę" ale żadna z tych osób nie odniesie sukcesu , sukces odnoszą ci którzy odpowiadają "chcę śpiewać bo chce się dzielić moją muzyką , talentem , emocjami z innymi ludźmi, chcę im dać muzyke która jest we mnie" ;) i to jest chyba sedno sprawy jeśli chodzi o samodzielną działalność.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-03-16, 16:52:43 »
Laka
jeśli chodzi o kierownika to nie wiem czy się opłaca, pracowałam w kadrach i miałam wgląd w pensje owszem trochę więcej zarabiają ale za to mają dużo odpowiedzialności, często też finansowej. Obserwowałam sobie jak się cieszyli z awansu , pierwszy tydzień a już po 2 miesiącach chodzili poszarzali z nadmiaru obowiązków i odpowiedzialności. Najfajniej w takich dużych firmach mają małe stanowiska, gdzie sobie siedzą i gnidzą , gadają jak to dużo robią ( choc realnie zwykle nic nie robią), 3/4 czasu zajmuje FB , YT a pod koniec dnia się biorą i zrobią jakieś dwa sprawozdania.

natomiast pracując dla siebie trzeba umieć się samemu zmotywować i regulować sobą tak aby pracować systematycznie , nawet wtedy gdy nie ma  klientów i z tym akurat sama się borykam. W takiej pracy też trzeba stale dbać o wysoką samoocenę zwłaszcza gdy mamy bogatych klientów. Bogaci ludzie lubią mieć do czynienia z kimś najlepszym w swoim fachu , musi tym emanować bo oni chcą płacić pieniądze za coś wysokiej jakości i też my musimy czuć że to co robimy jest najlepsze.

fajnie wypowiedział się piosenkarz Garou podczas ostatniego pobytu w Polsce mówił że prowadzi kursy dla wokalistów i pyta na początku każdego "dlaczego chcesz śpiewać" i na podstawie tych odpowiedzi jest w stanie od razu stwierdzić kto z nich odniesie sukces. Odpowiedzi są takie "chce śpiewać bo chce być sławny i bogaty", "chcę spiewać bo lubię , kocham muzykę" ale żadna z tych osób nie odniesie sukcesu , sukces odnoszą ci którzy odpowiadają "chcę śpiewać bo chce się dzielić moją muzyką , talentem , emocjami z innymi ludźmi, chcę im dać muzyke która jest we mnie" ;) i to jest chyba sedno sprawy jeśli chodzi o samodzielną działalność.




 

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-03-16, 14:47:22 »
Edyta

To co ludzie świadomie( niby;) i werbalnie komunikują,  często wcale nie pokrywa się z tym co czują i myślą naprawdę:)
"Niestety nie potrafię lawirować i znosić te dziwne niuanse komu ulec a komu nie, zbyt mnie to męczyło dlatego jestem skazana na samodzielne działanie."

Mam podobnie, dla mnie to jakieś takie życie w zakłamaniu, nieszczerości, manipulacjach. Nie wytrzymałabym.
Chyba, że trafi się na grupę fajnych ludzi, z którymi się współpracuje.

Temat niewolnictwa ruszyliście. Kiedyś bardzo chciałam pracować w firmie jako pracownik, bo chciałam się w tym spełnić w jakiś sposób, by poczuć się wartościowa, dobrze
i bezpiecznie.  Zwykle było źle, a po odreagowaniu bycia sługusem w różnych strukturach, gdzie chciałam na coś zasłużyć, zaczęło być ok. Z tym, że mi  odeszła ochota na bycie pracownikiem;) Wtedy poczułam, że jedyna słuszna dla mnie droga to własna firma, swobodne działanie.
Choć czasem pś jeszcze chce być kierownikiem, menadzerem.  Jednak myślę, że to także karma, pewnie niewolnika, albo jeszcze jakieś inne niespełnienie w roli "ważnej", dowodzącej osoby. Nie jest już to tak silne by chciało mi się aktywnie to realizować.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-03-16, 14:31:06 »
jednak tamto zwolnienie miało też swoje plusy, czułam się dobrze bo nie dałam ciała a po 3 latach ! tamten kierownik do mnie zadzwonił, przeprosił za swoje zachowanie i zaprosił do współpracy. Robię im projekty od 4 lat i przeważnie płacą w terminie a jak nie mogą to przepraszają za opóźnienia. Osoby z którymi współpracuję zdalnie ramach tej firmy są dla mnie miłe i się starają. Więc chyba pozostanę sobą :)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-03-16, 13:01:59 »
hehe mnie kiedyś zwolnili z pracy za to że głośno skrytykowałam kierownika, śmieszne było to że najpierw zachęcali do wyrażania swojej opinii bo ponoć tworzyliśmy zespół więc się tak poczułam jako równoprawny członek zespołu i wyraziłam swoją opinię ... ale kierownik tego nie przełknął i mnie zwolnił.
Niestety nie potrafię lawirować i znosić te dziwne niuanse komu ulec a komu nie, zbyt mnie to męczyło dlatego jestem skazana na samodzielne działanie. Ma to swoje minusy i plusy , trzeba stale podnosić kwalifikacje i być bardzo kreatywnym.
Czasami żałuję że nie potrafię się tak zachomikować na jakieś ciepłej posadce i regularnie odnotowywać wpływy na konto :)

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-03-16, 11:50:31 »
Kinga
Chyba trafne spostrzeżenie. W firmie jestem kierownikiem. Mam podobnych sobie podwładnych, z którymi mam jednak bardzo dobre układy.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-03-16, 11:32:18 »
Nasuwa mi się powiedzenie: "niewolnik nie chce być wolny, chce być jedynie Panem niewolników" :).

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-03-16, 11:24:05 »
Edyta
Niewolnik, jak był uległy i trafił do "normalnego" pana, to miał nienajgorzej, również materialnie. Mam na myśli przede wszystkim system niewolniczy starożytnego Rzymu, bo chyba moje wzorce pochodzą z tego okresu.

A co do dzieciństwa, wówczas tego tak dobrze nie postrzegałem. Uważałem, że rodzice mnie nie kochają i buntowałem się na każdym kroku, bez powodu. Dopiero jak przepracowałem wzorce związku z Bogiem, to zrozumiałem jak bardzo byłem kochany przez swoich rodziców. Nie tylko tych z tego życia, ale i w poprzednich wcieleniach. Zresztą jedna z moich "byłych" matek jest w tym życiu moim bardzo dobrym kolegą.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-03-16, 11:16:15 »
Mirek

faktycznie to też może być wzorzec niewolnika z tym że niewolnik mniej wyrafinowany jest ;), robi pod groźbą kary i zwykle nic nie dostaje za swoją pracę ew. utrzymanie a jak ktoś dość dobrze zarabia i umiejętnie manipuluje (komu dać sie a komu nie) to podchodzi pod wzorce prostytutki
z resztą te dwa wzorce na siebie się po trochu nakładają.

fajnie że miałeś dobre dzieciństwo , to może być więc wtłoczenie we wzorzec krajowy

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-03-16, 11:05:24 »
Edyta
To nie jest wzorzec prostytutki tylko wzorzec niewolnictwa: "lepiej znosić poniżenia i cierpieć, ale mieć byt zapewniony, niż uwolnić się i samemu starać się o zapewnienie sobie bytu".

A co do dzieciństwa, to byłem raczej buntownikiem i nie miałem takich problemów z rodzicami o jakich piszesz.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-03-16, 10:45:41 »
Edyta
U mnie to sprawa bardziej skomplikowana. U podstaw leży karma pracy. Zarabiam nie najgorzej, z współpracownikami też dogaduję się bardzo dobrze, ale strasznie się męczę. Praca jest bardzo stresowa, napięte terminy, za każdy błąd grożą duże kary, włącznie ze zwolnieniem. Próbowałem wyafirmować sobie pracę łatwą, lekką i przyjemną. I co się okazało? Afirmacje działają, to fakt! Ale tylko w zakresie wzorców, które rządzą danym aspektem życia. Zaczęły się pojawiać oferty pracy, ale takie jakieś dziwne. Zarobki na moim obecnym poziomie tyle, że praca była tego typu, że określiłbym to jednym zdaniem: "z deszczu pod rynnę". Wówczas zrozumiałem, że nie tędy droga i że trzeba najpierw oczyścić karmę pracy. I tak w ramach tego, powoli odkrywam kolejne stopnie. Jednym z nich jest to, że w niektórych przypadkach pozwalam innym wysysać ze mnie energię, w imię dobrze pełnionego obowiązku. A tak nie może być. Dlatego zacznę się zabezpieczać przed utratą energii i niech się dzieje co chce.

czyli wzorzec że musisz się dawać aby przeżyć (zarobić) i lęk że jak się nie dasz to zdechniesz z głodu (braku kasy)
i musisz lawirować tak aby dawać się (manipulować tymi co dają kasę)  na tyle aby przeżyć (zarobić)
mi się to kojarzy z inicjacjami w prostytutkę

czy w dziecinstwie też musialeś się dawać ssać rodzicom aby przeżyć ?

pewnie będziesz na mnie zły ze to piszę ale ten wzorzec mnie bardzo interesuje w kontekście pracy bo moim zdaniem w PL jest on bardzo powszechny i powoduje problemy gospodarcze tego kraju

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-03-16, 10:12:02 »
Edyta
U mnie to sprawa bardziej skomplikowana. U podstaw leży karma pracy. Zarabiam nie najgorzej, z współpracownikami też dogaduję się bardzo dobrze, ale strasznie się męczę. Praca jest bardzo stresowa, napięte terminy, za każdy błąd grożą duże kary, włącznie ze zwolnieniem. Próbowałem wyafirmować sobie pracę łatwą, lekką i przyjemną. I co się okazało? Afirmacje działają, to fakt! Ale tylko w zakresie wzorców, które rządzą danym aspektem życia. Zaczęły się pojawiać oferty pracy, ale takie jakieś dziwne. Zarobki na moim obecnym poziomie tyle, że praca była tego typu, że określiłbym to jednym zdaniem: "z deszczu pod rynnę". Wówczas zrozumiałem, że nie tędy droga i że trzeba najpierw oczyścić karmę pracy. I tak w ramach tego, powoli odkrywam kolejne stopnie. Jednym z nich jest to, że w niektórych przypadkach pozwalam innym wysysać ze mnie energię, w imię dobrze pełnionego obowiązku. A tak nie może być. Dlatego zacznę się zabezpieczać przed utratą energii i niech się dzieje co chce.

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-03-15, 20:09:26 »
od niedawna czytam Koran. To naprawde inspirujaca ksiazka, duchowo, o wiele bardziej niz Biblia w obecnym wydaniu.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-03-15, 13:13:10 »
Mirek
terapeutka kiedyś powiedziała mi że tracimy energię gdy jesteśmy mili dla osób których nie lubimy ,
ona ma taką strategię że jest obojętna i bardzo konkretna dla osób których nie lubi i nie uśmiecha się , nie wysila aby poprawić takiej osobie nastrój.

Energię też tracimy gdy jesteśmy smutni ( zdenerwowani, zranieni ...) a wstydzimy się tego i zakrywamy ten stan żartami i uśmiechami bo chcemy dobrze wypaść albo uniknąć odrzucenia czy uwag na nasz temat od innych osób.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-03-14, 23:36:18 »
W pewnym urzędzie z którym zawodowo mam bardzo liczne kontakty, naczelnikiem wydziału jest strzyga (najprawdopodobniej). Z racji pełnionej funkcji jestem zmuszony do spotkań w tym urzędzie. Pani naczelnik wydziału w czasie tych spotkań zasysa ode mnie energię. Czuje się potem fatalnie, ale pozwalam na to, bo ona czuje się wtedy dowartościowana, a ja załatwiam dla firmy ważne rzeczy. Obiecuję sobie, że następnym razem się zabezpieczę. Zdaję sobie sprawę, że wówczas pani naczelnik może być niemiła, a ja będę miał więcej problemów w pracy, ale muszę to zrobić. NIE BĘDZIE MI JAKAŚ STRZYGA CHŁAPAŁA ENERGII!!!