Cześć. Mam obecnie strasznie napięta , wywalankową sytuację. Wszystko mnie wkurza , jestem wściekła tak,że mnie rozsadza złość na siebie , na syna , na Boga , na wszystkich dosłownie. Pod tym kryje się zapewnie jakaś bezradność zwiazana z tą sytacją, niemożność określenia przyczyn i samodzielnego rozwiazania tej sytuacji. Jak można ją rozumiec. Od tej wściekłości az czuje mdłości dosłownie. Mój syn chodzi do przedszkola, nie może się zaadoptować ciągle płacze a to zaraz minie pół roku. Może był za mało samodzielny, ciągle ze mną i może go jakos pś przywiazywałam do siebie. Były gorsze i lepsze momenty. Ale teraz troche choruje i już 3x zdarzały mu się jakieś ściski w klatce piersiowej, ostre bóle, raz miał zaburzenia świadomości krzyczał cos 'mama przepraszam, kocham cie' itd. Przechodziłam wtedy karusze psychiczne , jestem słaba na takie coś. Teraz tez choruje i znów wczoraj mu się zdarzały te kłócia, bóle, gorączka, kaszel ostry. Wcześniej dostawał antybiotyki . Ma przy tym jakieś dreszcze , sztywnienie ciała to wygląda jakby trochę padaczka sama nie wiem. Codziennie ostro płakał i przezywal przedszkole, nie chciał tam iść. Jest na diecie wegetariańskiej i tez w sumie mam obawy czy oby mu nie szkodzę tym - w przedszkolu tez nie podają miesa ale ze zbilansowaną dietą jednak moze byc lekki problem. Staram się raczej dobrze bilansowac ale moze czegos mu brakuje. Dziś ide do lekarza ale pewnie skonczy sie na przepisaniu jakiegoś świństwa i to wszystko. Te ataki mnie strasznie niepokoją, ja jestem osobą strasznie lękliwą sama ze swoim lękiem sobie nie mogę poradzić a jeszcze dochodzi to z nim... mam wrazenie ze swiat sie na mnie uwziął,po cholere ja to przezywam? moze z nudy? nie rozumiem tego i swoich podświadomych motywacji męczy mnie to strasznie. Jeszcze od jutra zaczynam straż w skarbówce i oczywscie syn chory i nie wiem co z tego bedzie. Jak go zabiore z przedszkola to moge znow go uwiazac i nie bede pracowac a jak zostawie to się boje tych problemów jego ze zdrowiem. Mam świadomosc ze to nie koniec świata i ludzie moga miec powazniejsze problemy ale moje wywalanki są tak intensywne i czeste ze to wydaje sie takim mega problemem nie do przejścia. Mam mieszankę lęku, bezradnosci, wściekłości!!!!! mam chyba paraliz decyzyjny i chce zeby ktos za mnie te decyzję podjął- to chyba skutek tego ze oddawałam odpowiedzialnosc za siebie innym. Prosze o jakieś wsparcie jak ktos ma ochote niech to się jakoś rozwiąże z korzyścią dla wszystkich. . .