Clint,
rozumiem z tym lękiem przed dziećmi i przed kobietami, które deklarują, że chcą mieć dzieci.
Ja też myślą, że ten lek (przed wpadką) może Cię powstrzymywać przed stworzeniem związku. Choć może nie tylko o to chodzić, ale jest to na tyle ważne (sądząc po tym, co ostatnio piszesz na forum), że warto by się tym zająć.
Nie wiem, co takiego przerabiasz, ale ewidentnie widać, że ten lęk masz na wierzchu i aż prosi o uwagę

Możesz się zapytać, co jest ważniejsze od tego? Zresztą nie wiem tak naprawdę o co całe halo, że jak nad czymś pracujesz, to nie możesz zająć się czym innym, bo ja tak nie robię

Dla mnie najważniejsza jest elastyczność

Poza tym, żeby przepracować lęk, to nie trzeba pisać afirmacji. Można dużo szybciej

Po prostu trzeba w niego wejść, zmierzyć się z nim, wytrzymać (bez uciekania) i przetrzymać/zaakceptować/poddać się. Przy okazji zobaczyć, po co się go trzymałeś. Jak się złapie kontakt z lekiem, to ta świadomość przychodzi sama. Jeśli tylko się na to pozwoli. No ale trzeba mieć odwagę się z nim zmierzyć

[to taka "medytacja" na lęk

Można to robić niezależnie od tego nad czym pracujesz, a od czego nie chcesz się odrywać

]
PS
Zgadzam się z Lyndem w kwestii preferencji odnośnie posiadania dzieci. Po I, to kwestia tabu, po II, osoby w Twoim wieku często jeszcze nie wiedzą czego tak naprawdę chcą; często powtarzają to, czego się nauczyły. A przynajmniej ja nie wiedziałam, mimo tego, że nie pałałam chęcią posiadania dzieci.
Pamiętam, że zbieraliśmy z mężem wszystkie wycinki z gazet o naturalnym porodzie i tego typu rzeczach dobrych kilka lat po ślubie

Tak na przyszłość i na wszelki wypadek

Uzbierała się z tego cała gruba teczka. Żal było wyrzucać, hehe

)