Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640557 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-12-12, 11:44:52 »
Clint,
moim zdaniem Polędwica dobrze gada - wyjdź na przeciw partnerce :) I nie ma co za bardzo dywagować, czy związek będzie idealny, czy nie (bo nigdy nic nie wiadomo). Wyjdzie w praniu. Po prostu warto otworzyć się na nowe pomimo lęku. I samemu sprawdzić, czy będzie lepsze, czy nie ;)
Zadziałać samemu zamiast zamiast tylko się modlić (i zrzucać odpowiedzialność tylko na Boga) ;))

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-12, 11:43:04 »
Wyjście naprzeciw, również daje bezcenne DOŚWIADCZENIE. Uczysz się co robić, czego nie, jak dogadywać się z drugą osobą, kiedy bardziej postawić na "my", a kiedy na "ja," jak przestać mówić "to przez ciebie" itp itd. Ba, człowiek uczy się nawet tak przyziemnych rzeczy i nieduchowych rzeczy jak seks ;)

Ja wiem że intuicja, że otwartość, że harmonia i inne tralala. Tyle że to wszystko teoria, a wcielenie tego w praktykę wymaga -- no właśnie -- praktyki. I nie stanie się nagle cudownie proste kiedy tylko pojawi się super harmonijna osoba, to jest właśnie ten mit księżniczki z bajki którym jesteśmy karmieni od małego. Duchowiaki go tylko przybierają w inne szatki.

No i jest jeszcze inna realna możliwość: że do Twojej idealnej partnerki jeszcze Ci dużo brakuje. Zakładając że jesteście równolatkami: może ona wlaśnie wystawia swoje obrazy w kilku galeriach w dużym mieście i przyzwyczaja się do otrzymywania za nie np 1500 sztuka, oprócz tego robi dwa kierunki na uniwerku a, a tej zimy zamierza jeszcze ponownie odwiedzić przyjaciął na Nowej Zelandii? A Tobie jeszcze zajmie jakiś czas "dorównanie" do jej poziomu tak, abyście mogli się spotkać i wzajemnie inspirować.

No i -- inne związki to też skala porównawcza. Bardziej wiesz czego chcesz, a czego nie chcesz. Trudniej Ci zaimponować --  i to bardzo dobra cecha :)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-12, 11:26:41 »
Clint,
Możesz jeszcze dodać, żeby ta partnerka wpadła do ciebie przez komin (żart - oczywiscie), ale nie rozumiem dlaczego nie umawiasz sie z tymi dziewczynami, może to przyspieszyłoby uzdrawianie. Wtedy wyrażniej widziałbyś co cie bardziej kreci - a ci mniej. Wg mnie to tak jakbyś je oceniał po wygladzie (czesto szufladkujemy ludzi), lub po tym co wpisały w profil ( a przeciez dobry bajer to podtawa).
Czym jasniej sobie określasz jaka chcesz partnerke tym bliżej ciebie ona jest, ale musisz też wyjść jej na przeciw:))))))

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-12, 11:16:55 »
No, ale co ja mam zrobić? Czekać kolejne lata, aż mi się uzdrowi?

A może zwiększać swoją otwartość mimo obciążeń?

A nie wykorzystujesz przypadkiem tych obciążeń jako wymówki?
Możesz się pomodlić o partnerkę, która np. pozytywnie zmotywowałaby Cię do uzdrowienia tych obciążeń, taka osoba daje mega powera do pracy nad sobą :)
Chociaż w sumie wszystko zależy od tego, jakiego rodzaju są to obciążenia, bo jeśli tyczą się tematów podstawowych takich jak związki, miłość do siebie, otwarcie na siebie prawdziwego i na Boga, samoocena, to póki tego się nie uzdrowi to faktycznie nie ma co skakać powyżej d**y...

To też już robiłem na wszelkie sposoby - modliłem się, dziękowałem, cieszyłem się i przyjmowałem. Teraz jedyny sposób jakiego nie wykorzystałem i jaki mi przychodzi do głowy to pobiegniecie w tym śniegu nago do lasu i robiąc helikopter penisem, krzyczenie do Boga "no dajesz stary!"

Lol :D Myślę, że warto by uzdrowić sobie frustrację wynikającą z niespełnienia w temacie, bo z tego co widzę to prowadzi do tego, że stosując prawo przyciągania chcesz trochę wymusić to na wszechświecie (takie odnoszę wrażenie) Co nagle to po diable ;P

Nie chce siedzieć bezczynnie i czekać nie niewiadome, więc wolę działać korzystając z dostępnych opcji. Mogę się poumawiać na jakieś randki z różnymi kobietami i nieważne, że to pewnie nie będzie "to". Przynajmniej moja pś zobaczy, że mi zależy, a i przy okazji może przyspieszy się uzdrawianie pewnych rzeczy. Może się trafi jakiś przelotny związek, który nie będzie idealny, ale będzie po prostu korzystny i pozwoli mi zobaczyć, że ja pewne rzeczy rzeczywiście mogę doświadczyć.

I przynajmniej będę mógł sobie powiedzieć, że próbowałem, a nie tylko czekałem bezczynnie na bliżej nieokreślony cud.

Tutaj się zgadzam w 100% :) Moim zdaniem warto jednak uzdrawiać wyobrażenia i samoocenę po drodze, bo inaczej można się nieźle zaplątać.
« Ostatnia zmiana: 2012-12-12, 11:19:43 wysłana przez StArfire »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-12, 10:59:37 »
StArfire
No i tak zapewne jest.

No, ale co ja mam zrobić? Czekać kolejne lata, aż mi się uzdrowi?

A może zwiększać swoją otwartość mimo obciążeń? To też już robiłem na wszelkie sposoby - modliłem się, dziękowałem, cieszyłem się i przyjmowałem. Teraz jedyny sposób jakiego nie wykorzystałem i jaki mi przychodzi do głowy to pobiegniecie w tym śniegu nago do lasu i robiąc helikopter penisem, krzyczenie do Boga "no dajesz stary!"

Nie chce siedzieć bezczynnie i czekać nie niewiadome, więc wolę działać korzystając z dostępnych opcji. Mogę się poumawiać na jakieś randki z różnymi kobietami i nieważne, że to pewnie nie będzie "to". Przynajmniej moja pś zobaczy, że mi zależy, a i przy okazji może przyspieszy się uzdrawianie pewnych rzeczy. Może się trafi jakiś przelotny związek, który nie będzie idealny, ale będzie po prostu korzystny i pozwoli mi zobaczyć, że ja pewne rzeczy rzeczywiście mogę doświadczyć.

I przynajmniej będę mógł sobie powiedzieć, że próbowałem, a nie tylko czekałem bezczynnie na bliżej nieokreślony cud.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-12, 09:40:56 »
Clint: :D

Moim zdaniem nie wierzysz w to, że możesz dostać na prawdę harmonijną partnerkę i uważasz, że musisz się zadowolić 'tym, co jest' ('bo na taką super super to trzeba czekać niewiadomo ile' ;P) No ale to tylko moje zdanie :P

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-12-12, 07:25:57 »

Najpierw Bóg, potem ja, a dopiero dalej kobiety. Zdrowe priorytety muszą być :)

U mnie jest na odwrót- najpierw ja a potem Bóg.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-11, 23:09:40 »
Clint

beda z Ciebie jeszcze "ludzie"??? ha ha trzymaj sie twardo ....ciesze sie dla Ciebie!

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-11, 22:43:18 »
Podoba mi się ten luz! Już mówię który :)

Właśnie wyłapałem ciekawy profil na portalu randkowym, trochę skąpy w informacje, ale mający potencjał, więc po prostu usiadłem i napisałem nieco dłuższą wiadomość, w której od tak napisałem wprost o co mi chodzi i tyle. Żadnego kombinowania, myślenia o tym jak zostanę odebrany czy cokolwiek w ten deseń. Totalna szczerość i bezpośredniość. I nawet mam luz co do tego, jaka będzie zwrotka - oczywiście chciałbym, aby był happy end, ale jak dostanę wiadomość o treści "spier*alaj" to mnie to nie rusza, bo przecież żadna krzywda mi się nie dzieje. No ojej, po prostu się okaże że to nie ta kobieta co trzeba i tyle.

A jeszcze dwa lata temu jak pisałem, to emocje mną tak trzęsły, że prawie pół nocy nie spałem i w ogóle usiedzieć nie mogłem, tylko odświeżałem stronę i czekałem na odpowiedź. Z jedną dziewczyną wymieniałem maile na przestrzeni jakichś trzech dni i przez ten czas nie byłem w stanie normalnie funkcjonować, a nie wspomnę już o tym, że nawet zacząłem deklarować że generalnie to ja mogę wziąć pod uwagę to posiadanie dzieci. W desperacji byłem gotowy dokonać gwałtu na samym sobie, ale na szczęście te czasy minęły.

Uff, jestem z siebie dumny i zadowolony. Najpierw Bóg, potem ja, a dopiero dalej kobiety. Zdrowe priorytety muszą być :)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-11, 18:11:09 »
Ania ...ja staralam sie pic lyzecze rano i wieczorem...nieraz sie udawalo..nieraz zapomnialam. Masz racje lepiej zrobie sobie oklad na gardlo. Ciagle pije herbate z imbirem i w kwestii leczenia to siegam po wszystko intuitywnie- jak przyjdzie mi ochota na czosnek smaze go, jak na grog to lapie go itd.
Ja tez nie moge wypic za duzo alkoholu, mam dni, ze rozgrzewam sie raczej- to moze byc kieliszek nalewki- ale zobacze jak bede sie teraz zachowywac- tez mam zamiar wziasc sie za oczyszczanie z wezlow, na razie sie harmonizuje i juz mam opory - reakcja moze byc to przeziebienie. ale damy rade.;)))

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-11, 16:52:28 »
Jola
Nie wiem czy osoby rozwijające się (choc mnie trudno taką nazwać) powinny pić jakieś mega duże ilości tych ziół, nawet takie 3 łyżki jakie tam zalecają. W koncu to 40 procentowa wóda:). Mi Leszek stwierdził ze łyżeczka ani mniej ani więcej dziennie, inaczej to nawet może mi zaszkodzić. Ja mam co miesiąc wezły a jak człowiek się oczyszcza to są różne sensacje nawet od małych ilości alkoholu. Moze lepiej rób sobie okłady na gardło? A czujesz sie sie po nich oczyszczasz?
1,5 roku temu na imprezie wykazałam się zbyt małą asertywnością i wypiłam coś na imprezie przez co miałam potem kompletne rozbicie i chyba się nawet rozharmonizowałam, a były to chyba tylko 2 kieliszki wódki,

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-11, 12:21:53 »
Ania
 ja tez pije ziola szwedzkie, ale musze wiecej, bo mnie gardelko zaczelo bolec.
Pisalam arfimacje o zdrowiu i czytalam dekret Pani Atras o zdrowiu i jej modlitwe o zdrowiu- taki maly pakiet.
Chcialm przekonac moja ps ze: "od dzis chce zyc pelnia zdrowia"!!! Opierala sie bidulka..mysle, ze jest jeszcze zakrecona po mojej wczorajszej  harmonizacji- jeszcze sie troche uklada w mojej glowie- bo duzo swinstwa zeszlo i jestem lekko zakrecona.....ale wahalam sobie i w koncu potwierdzila, ze tez chce byc zdrowa!! hura...ale sie ucieszylam, ze moglam ja przekonac - to drugi raz kiedy musialam ja wyhamowawac- ona wierzy, ze zmiany trzeba odchorowac.Ale trzymam sie twardo- nie popuszcze- chce byc zdrowa i zarazki moga mnie pocalowac w.....!!!!!

Muszka ciesze sie dla Ciebie tak trzymaj!!!!
To przykre, ze najblizsi sa jacy sa i nieraz nas przerazaja..ale sekret powodzenia i sukcesu lezy w nas. Ja tez przechodzilam tortury kiedy walczylam z corka albo z mezem, mama i myslalam, ze zwariuje, bo wszyscy byli na nie!!!! Ale potem sie odkreca i jest tylko juz lepiej.Trzeba sie trzymac swoich zasad i modlic i pracowac...sukcesy przyjda powoli prawie niezauwazalne, ale beda trwale. Bedziesz swietowac i doceniac ciezka prace jaka w to wlozylas. Ja pracuje czesto z " pozwlam sobie na...." i daje dobre efekty.Pozwalam sie inspirowac intuicji..ona wie co robi.
Powodzenia.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-11, 11:45:04 »
Od rana zastanawiam się dlaczego jestem taka nieprzytomna. Normalnie czuję się jak marchewka :) I to jeszcze naćpana. A wystarczyło zajrzeć do dekretu, który sobie zaczęłam od wczoraj czytać:
"Z bożą pomocą rezygnuję z uciekania od życia i rzeczywistości w fantazje, tęsknoty i nieprzytomność. "
Ciekawe jak długo mnie to potrzyma...

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-10, 20:31:54 »
Czuję już mniejszą ochotę by wywierać presje na cokolwiek i kogokolwiek. Pomógł mi w tym popsuty komputer;-) zepsuł się i nie mogłam napisać no dalej, szybciej pomóżcie mi;) zostałam równusieńko sama ze sobą i dobrze było.
Miałam niezłą kłótnie z ojcem- on uważa ,że jestem za mądra jak na swój wiek,że te książki mi w głowie mącą(chyba mojemu katolicyzmowi rzekomemu), ze ja uważam go za gówno i mam na niego wyjebane- spytałam poźniej ze chyba sam tak siebie ocenia i powiedział "jestem gównem"- taką ma o sobie opinie. NIe podoba mi się ,że już nie jestem ofiarą i mam swoje przemyślenia na temat życia itd.
Ja zrzuciłam na rodziców wine za dzieciństwo chociaż wiem,że oni to mój wybór. Muszę go sobie wybaczyć i im- ojcu , matce , sobie , Bogu. Jest pracy. Dałam sobie współczucie , popłakałam, politowałam się chwilę nad sobą. Wyszło mi ,że chciałam być chora psychicznie żeby w końcu dali mi spokój, współczuli mi i mnie zauważyli i żeby poczuli się winni za moje dzieciństwo. Głupie to było, rezygnuję z tego. NIe chce ich wsparcia"w chorobie" bo jak byłam zdrowa to nie potrafili mi go dać więc jakbym zachorowała to nie byłoby szczere. A kit z tym. Sama dam sobie współczucie , wsparcie - no chce żeby Bóg mi to dał :) i miłość! :) i chcę być zdrowa dla siebie samej i mojego syna ;) afirmuję ,ze bycie zdrową jest w porządku bo nie czułam się tego godna.
NIech żyje zdrowie. :)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-10, 17:52:12 »
Zażywam zioła szwedzkie, łyżeczkę dziennie, profilaktycznie. Są na alkoholu. Wywala mi  DDA, czuję się jak na lekkim kacu i mam poczucie krzywdy. Leszek jednak wahnął ze to korzystne dla mnie bo się oczyszcza. Po prostu masakra, najchetniej położyłabym się spać i przespała do następnych węzłów.
W pracy wkurza mnie, ze wszyscy siedza, debatuja nad niezgodnosciami i oczekuja, ze wszystko załatwi za nich ktos inny. brak kogos kto by cos zainicjowal, ruszył, podjął akcje tylko kazdy dziad patrzy po sobie ze swoim ego i czeka na kogoś innego. spada to oczywiscie na mnie. zeby tylko płacili mi tyle co im!! ale juz planuje dyplomatycznego, lekko zjadliwego emaila jutro.