Jestem już można powiedzieć w pół kroku do nowej ścieżki(tak czuję) z jednej strony moje lęki się wyciszają, jest miejsce na upragnione bezpieczeństwo, umysł jest bardziej wyciszony, czuję jakbym już tylko miała sięgnąć po uzdrowienie, już je mam. I teraz co? przestaje mnie motywowac do rozwoju lęk o moje umysłowe szaleństwo, karę itd. Wiem,ze Bóg uzdrawia i podał mi rękę właściwymi ludzmi spotkanymi na drodze. Czuję ,że wyszłam z tego obłędu. I czuję tęsknotę ,że miałabym to wszystko puścić, imprezy zakrapiane, to nicnierobienie w kreacji i narzekania, picie piwka na ostródzie gdzieś jeszcze jest we mnie tęsknota za tym co było chociaż już nie biorę żadnych używek! nawet kawe rzuciłam od 5 dni

Czuję się coraz lepiej i czuję,że w dobrą stronę idę. Ale teraz mam lęki przed nowym, otwarciem się na duchowe doświadczenia. I mam takie myśli ze oni nie muszą się rozwijac a ja muszę charować jak wół ,żeby coś mi zaczęło wychodzić. Wiem,że nie muszę dalej iść, że Bóg nie zabierze mi zdrowia i szczęścia bo nie idę dalej, nie wkurzy się. Mam wolną wolę przecież

i on to akceptuje a z drugiej strony czuję jak mnie do siebie woła, chodź dalej, idz, rozwijaj się. Wyciąga rękę ale czy będę miała odwagę by zaufać i ją chwycić , poddać się?
To jak rzut na taśmę- idziesz albo nie, albo stoisz i dalej cieszysz się pociechami tego świata - tanim winem, imprezami do rana, czczym gadaniem o dupie marynie. No dobra Boże czekaj już idę.

))) Chcę Cię znaleźć w sobie

)
I nie chce powiedzieć ,że chciałabym dostać rozwojowego kopa bo chcę siebie w lustrze poznawać

a z drugiej strony widzę już zmiany na lepsze- więc znaczy ,że idę w dobrą stronę.
I tak nie zrezygnuję z tej drogi, silnie będę dążyć do doskonałości takie mam tylko z pś wywałki. Ale mogę się od nich zdystansować i poobserwować je. Te tęsknoty za tamtym. Bo teraz mam jakieś przeczucie ,ze już jest dobrze więc mogę wrócić do starego życia towarzyskiego.. do życia towarzyskiego to napewno chcę wrócić ale raczej już do nowego. Przydałby się ktoś w mojej okolicy na żywo kto idzie podobnym tempem

byśmy się nawzajem wspierali! ale w sumie mam WAS i myślę,że mogę dostać jakieś wsparcie tu od Was:)
moja ps mówi zebym jej dała dowód aby było warto dalej iść ściezką - a ja do niej - może maryjka mi się ukazać i śmiać się zaczęłam. No dobra może nie mam jakichś mega mistycznych doznań maleńka pśko ale przecież czujesz się lepiej więc cichosza i słuchaj się jak ja afkuję, modlę sie i kocham

)