Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640303 razy)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-12-04, 01:47:49 »
Zed
DZięki. Widze że pisałeś to z serca.

Ja chcialabym przynajmniej dojść do momentu odzyskania uczuć, bo jeżeli nie to znów urodzę się bez uczuć i historia może się powtórzyć.

A serio nie masz uczuc czy ich po prostu w sobie nie czujesz? Bo przeciez napisalas ,,DZięki. Widze że pisałeś to z serca.". Przeciez dziekujac tez cos czujesz, co nie? Cos co jest dla Ciebie mile albo pozytywne...

Grzes

  • Wiadomości: 521
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-12-03, 23:59:27 »
Mi się tak wydaje że to jakieś blokady karmiczne. Możesz napisać do Tomka Fabera myślę że coś ci powie konkretnego.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-12-03, 23:48:05 »
Inga, jak to "nie masz uczuć"?
Przecież piszesz, że cierpisz, że Twój stan cię boli i smuci? Może raczej chodzi o brak odczuwania tej pozytywnej, jasnej strony, ale to wygląda na jakiś rodzaj blokady. A z tym już można coś zrobić ;)

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-12-03, 18:59:43 »
Zed
DZięki. Widze że pisałeś to z serca.

Ja chcialabym przynajmniej dojść do momentu odzyskania uczuć, bo jeżeli nie to znów urodzę się bez uczuć i historia może się powtórzyć.

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-12-03, 18:39:59 »
Ja nie uważam stanu Ingi za chorobę. To stan psychiki oraz energetyki. A on nie jest constans.

Leszek, kazda choroba jest stanem psychiki i energetyki... To tylko medycyna jeszcze do tego nie doszla;)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-12-03, 13:16:41 »
Ja po ponad 20 latach pracy nad sobą doszłąm do etapu pogodzenia się z tym że moja choroba jest nieuleczalna i że nigdy nie spełnię swojego marzenia jakim był rozwój duchowy.
Moja psychika wzmocniła się na tyle że teraz jestem w stanie przyjąć taką inforamację i się z nią pogodzić.
Do tej pory żyłam nadzieją że uda mi się wyleczyć i byc kiedys szczęśliwa. Musiałam w to wierzyć po to aby się nie załamać i móc nad sobą pracować. Ta wiara dawała mi siłę aby przetrwać najgorszy okres. Teraz jest trochę lepiej ale moję samopoczucie nadal jest okropne i nadal żyję w dużych cierpieniach.
Tyle razy czytałam że nie ma rzeczy niemożliwych, że wszystko się da, wystarczy tylko chcieć.
A jednak są rzeczy niemożliwe i nie da się z tym nic zrobić. Niektórych chorób nie da się wyleczyć. I tak mam szczęście że posiadam pamię c okresu prenatalnego, bo gdyby nie to, to nie miałabym żadnej możliwości terapii. W przypadkach tak silnych zaburzeń jak moje nie ma możliwości leczenia u osób nie posiadających pamięci przedosobowośćiowej. Ludzie tacy jak ja, leżą po szpitalach w największych cierpieniach i nie ma dla nich żadnego ratunku.

Inga, p... to! Po prostu miej na to wszystko w....e! Ludzi nie zmienisz, a to oni pokazuja jakie mamy w sobie intencje. Nasze polskie spoleczenstwo jest totalnie patologiczne i nie oczekuj, ze dostaniesz od niego milosc i zrozumienie bo oni sami tego nie dostali wiec jak moga to dawac.

(...) trudne jest nauczyc sie pokochac siebie z wszystkimi wadami i bledami ale wierze w to, ze wtedy otwieraja sie dla nas zupelnie nowe szanse i mozliwosci. I tego Ci zycze!

[ sorry za slownictwo ale wole pisac konkretnie, od siebie niz owijac w bawelne :) ]
« Ostatnia zmiana: 2014-12-03, 15:51:24 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-12-02, 22:50:36 »
Inga

Ja jestem przekonana, z tego co piszesz o co chodzi, ze się da to wyleczyć:) To moje wewnętrzne odczucie:)
Ale nie będę Cię przekonywać.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-12-02, 17:00:20 »
Jeszcze napisżę jaką mam zmianę.
Dawanie mi rad przestało mnie ruszać.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-12-02, 16:57:58 »
Inga, ja ostatnimi czasy też doświadczam takich uczuć w stosunku do siebie :(

Choć może to i dobrze? Uważam, że aby uzdrowienie w ogóle było możliwe trzeba najpierw zaakceptować, że być może ono nigdy nie nastąpi.
 Poza tym jeśli nie "rozwój" to co?
Mądre to co napisałaś. Jestem teraz na etapie akceptowania swojego ograniczenia i godzenia się z tym że nie będę miała tego co zawsze chciałąm mieć. To mnie zbliża do rzeczywistośći.
U mnie to nie jest rozwój tylko leczenie. I nie ma innej alternatywy, albo dążenie do zmian albo śmierć. Zrobię ile dam radę.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-12-02, 16:53:11 »
Inga

Z doświadczenia Ci powiem, że raz na jakiś czas mam tak, że wydaje mi się coś niemożliwe do przekroczenia. A potem okazuje się, że jest możliwe.

Ciągle mi się to zdarza. Omawiam to na terapii, dostaję wsparcie i okazuje się że jednak daje się zrobic kolejny krok.
Tylko że ja jestem na etapie leczenia zaburzeń osobowości a to nie jest rozwój duchowy. A jestem tak mocno zanurzona że nie da się tego całkiem wyleczyć a tylko częściowo poprawić mój stan. Jak wiele razy pisałam, nie mam uczuć i nawet nie wiadomo czy w tym wcieleniu uda się dojśc do tego abym zaczęła czuć. A bez uczuć nie ma rozwoju duchowego.
W takich przypadkach jak mój nie udaje się tego wyleczyć ale tylko częsciowo poprawić stan psychiczny.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-12-02, 14:12:53 »
Inga, ja ostatnimi czasy też doświadczam takich uczuć w stosunku do siebie :(

Choć może to i dobrze? Uważam, że aby uzdrowienie w ogóle było możliwe trzeba najpierw zaakceptować, że być może ono nigdy nie nastąpi.
U mnie nawet nie jest tak, ze nic nie działa ogólnie. Bo są metody i technik które działają w określonych dziedzinach mojego życia i to nawet na zasadzie pstryk i jest, ale nic działa jeśli chodzi o moje ciało. Z drugiej strony naszła mnie refleksja, że gdybym tego nie stosowała to może w ogóle bym już nie żyła, ale kto to wie. Poza tym jeśli nie "rozwój" to co?

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-12-02, 11:04:51 »
Inga

Z doświadczenia Ci powiem, że raz na jakiś czas mam tak, że wydaje mi się coś niemożliwe do przekroczenia. A potem okazuje się, że jest możliwe. Tylko czasem ja za długo czekam, myśląc właśnie, że jest nie możliwe. U mnie na takie stany działa afka," że jest to możliwe i łatwe". A z każdą kolejną taką sytuacją jest łatwiej bo się już wie, że wiele niemożliwych wyobrażeniowo rzeczy zostało uzdrowionych i rozwiązanych.  Nie wiem na co chorujesz. Ale miałam ochotę Ci to napisać. Jeśli nie dopuszczasz myśli, możliwości podświadomie, żeby coś było możliwe, to nie ma szans przejawić się uzdrowienie i okoliczności do uzdrowienia. Nie spotkasz odpowiedniej osoby, nie poznasz metody, albo sobie nie pozwolisz.
Z perspektywy czasu widzę, jak bez sensu się ograniczałam takimi przekonaniami i nawet długo nie robiłam nic z tym dalej. Bo jak "nie możliwe", to już zamyka temat. I nic nie pozostaje jak cierpieć, albo się znieczulać.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-12-02, 10:44:16 »
Ja nie uważam stanu Ingi za chorobę. To stan psychiki oraz energetyki. A on nie jest constans.
po drodze do uwolnienia od przyczyn warto by zastosować coś co by podnosiło i  stabilizowało pozytywne stany psychiki , do tego  pochłaniało negatywne energie, wpływy, koiło  i dawało ochronę

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-12-02, 10:33:38 »
Mariusz,
to co napisałam nie było radą skierowaną do ciebie. Pisałam raczej do Ingi. Jeszcze całkiem do niedawna miałam podobne doświadczenia.
Gdy napisałam lub powiedziałam coś od siebie, dostawałam rady. Czułam się wtedy jakby coś było ze mną nie tak. Czułam że  rady innych podważają moje zdanie, moje widzenie siebie.
Chociaż i tak to było lepsze od tego co było wcześniej. Parę lat temu jak coś napisałam to w ogóle się nikt nie odzywał :)) Więc może i te rady lepsze niż nic :))

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-12-02, 10:17:44 »
Lyndzik, Liliole

dzięki za wasze rady :-)

już się pokajałem