Inga
To chyba mamy coś wspólnego. Od pewnego czasu pracuję nad tego typu wzorcami i nadal mi się zdarzają na wakacjach takie właśnie rzeczy jak opisujesz. Dla przykładu. Sucha Beskidzka. Piękna kwatera z dwoma balkonami i dużą łazienką. Spokojna okolica, dosłownie marzenie, tylko wypoczywać. Po dwóch dniach od przyjazdu (byliśmy tam tydzień), zjechały się różne maszyny robocze i panowie drogowcy zaczęli kłaść asfalt dosłownie pod naszymi oknami. Kończyli gdy wyjeżdżaliśmy. Innym razem - Mikołajki. Kwatera na końcu miasteczka. Przepiękny widok z okna na jezioro. Cisza aż dzwoni w uszach, tylko w oddali, na jeziorze słychać cichutko klikanie kołowrotków na jachtach. Na drugi dzień rano pod oknami, na nabrzeżu pojawił się pan w czerwonym ubraniu roboczym i zaczął przyglądać się drodze. Przyznam, że wzbudziło to we mnie pewne podejrzenia. I niestety nie bezzasadnie. Po godzinie słychać jakieś dudnienie. Jedzie koparka i zaczyna kopać rów pod kanalizę. Panowie pracowali skrupulatnie cały tydzień, od 8.00 do 18.00. Cały dzień dudnienie i warczenie. Gdy wyjeżdżaliśmy, gospodyni poinformowała nas ucieszona, że jutro kończą.
Ostatni weekend zachciało mi się nad morze, do Mielna. Trudno było znaleźć kwaterę, ale udało się. Niestety przy głównej ulicy, cały czas hałasy pod oknami. Jakby tego było mało, w innych pokojach zakwaterowane były stada młodzieży (młodzież na forum, bez urazy, nic przeciwko wam nie mam), która w nocy balowała, trzaskała drzwiami wracając z dyskotek itp.
Wiem, że to jakieś głęboko ukryte wzorce nie pozwalają mi wypoczywać spokojnie, ale na razie nie umiem do nich dotrzeć. Może dlatego, że przypominam sobie o nich dopiero w czasie urlopu i niespecjalnie skupiam się na ich odreagowaniu. Może pora, żeby coś z tym zrobić.