Clint - otwórz się na pracę która jest dla Ciebie odpowiednia, nie bój się wyzwań jak przyjdzie. Ważne żebyś czuł w tej pracy że się rozwijasz, a wtedy co będziesz robić nie jest istotne. Możliwości jest szeroki wachlarz
Mój punkt widzenia na pracę jest taki - pracuje się tam gdzie trafia się praca, i pracuje się nad tym żeby otwierać się w tym czasie na coś lepszego. No chyba że jest to takie dno, że duma nie pozwala pracować. wtedy warto automatycznie znaleźć coś co sprawia że czujemy jakiekolwiek poczucie godności - wzbudzić je w sobie i otworzyć się na taką pracę.
Ja wyznaję że przeprowadzka do Gdańska zrobiła mi bardzo dobrze. Wszedłem w jakiś potężniejszy proces, mam coraz więcej energii, ciężko pracuję, czasem nie mam siły dźwigać tych beczek z piwem, ale z każdym dniem idzie mi coraz łatwiej co mnie niesamowicie cieszy. W ciągu pracy jestem zmęczony że czasem czuję jakbym miał paść na twarz, a zaraz po pracy czuję taką ilość sił że chętnie chodzę na jogę, rolki, lub kiedy nie chce mi się ruszać to uczę się norweskiego. Pierwszy raz w życiu czuję że wszystko co trzeba zrobić, jest u mnie na bieżąco zrobione. Pranie, zmywanie, sprzątanie, dzieje się na poczekaniu i nawet mimo że to robię to mam poczucie mnóstwa wolnego czasu - czasem nie wiem co z nim zrobić i głupieję, ale to też jest dla mnie dobre:)) Zrozumiałem że klepanie w kółko afek na przytomność nie pomoże mi się lepiej uczyć, żeby skutecznie się uczyć trzeba po prostu to robić i skupiać się na tym i czuć do tego entuzjazm. W takim trybie 3 oko fajnie się uruchamia i zaczyna kumać

) Zarabiam tyle że stać mnie na zdrowe odżywianie, świeżo wyskany sok z pomarańczy, serki wiejskie, i tony makaronu

)) stać mnie na mieszkanie na dzielnicy nowych bloków, zalanie paliwa do auta, pojechanie na plażę i raz na jakiś czas na jakąś wycieczkę. Dzięki temu czuję że mam nadmiar pieniędzy bo nic więcej nie wymyślę. A promienie słoneczne są darmowe i jest ich ostatnio nad polskim morzem pod dostatkiem. Oczyszczam mnóstwo traum związanych z brakiem miłości i wsparcia, zrozumiałem że jak dotarłem tu i dobrze sobie radzę, to mogę pojechać gdziekolwiek chcę i też sobie dobrze poradzę. No, nie do końca, bo za granicą są kolejne przeszkody, jak bariera kulturowa, językowa - ale to tylko kolejne schematy które trzeba odpuścić i zastąpić pewnością tego czego się chce. Chciałbym na wiosnę/lato przyszłego roku wyjechać gdzieś za granicę, ciągnie mnie do Norwegii - moich karmicznych ojczyźnianych terenów. Ach, to chłodne powietrze! I Fiordy, i piękne blondynki, i brak kolejek gdziekolwiek pójdę, i brak korków gdziebym nie pojechał, mało pracy, duże zarobki, dużo czasu dla siebie. W tej chwili ta opcja wydaje się najrozsądniejsza, więc zmierzam ku temu. Czyści mi się też serducho po ostatniej relacji karmicznej i czuję że coraz bardziej chcę kogoś znowu żarliwie pokochać, zrozumiałem że poza hamonią duchową najważniejsze jest odwzajemnianie uczuć i moja otwartość na to. Kiedy to się mi całkiem poukłada, będę w stanie się na to otworzyć, to stworzę szczęśliwy związek, jestem już bliżej niż dalej.