Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640504 razy)

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-22, 12:45:20 »
Clint

jak sie z czegoś uwalniasz, to matrix atakuje, a Ty jedno co musisz zrobić to ufać sobie bezgranicznie :)

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-07-22, 12:41:13 »
Clint - dzielny jesteś!

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-07-22, 12:04:52 »
No tak, pociski, klątwy i inne takie ;)

Czasami myślę, że te wszystkie komediowe wywalanki i sytuacje to niezły żart ze strony Boga.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-22, 11:40:44 »
To co się dzieje dzisiaj to jakaś masakra :D

Rano wstałem, rodzice już nie spali - trudno, poszedłem do kuchni, obok mnie stanęła matka - i poczułem jak mi aż ręce nieco zesztywniały i poczułem się źle. Po raz pierwszy w życiu doświadczyłem czegoś, co bez zwątpienia mogę nazwać atakiem energetycznym (zawsze pochodziłem z dużym dystansem do takich rzeczy). Najlepsze było jednak dopiero przede mną - wyszedłem z domu i zobaczyłem jak ucieka mi autobus. Po raz pierwszy jak mieszkam tam od 6 lat, bus mi zwiał bo przyjechał 5 minut przed czasem(przyjechał o 7.25 zamiast 7.30), a mieszkam przy 3 przystanku na całej trasie, więc koleś musiał już z samej pętli wyjechać za wcześnie. Normalnie matka by mnie podwiozła do miasta, ale teraz nawet nie miałem co prosić. Pobiegłem więc jakieś 2 km na dworzec pkp (po drodze próbując złapać stopa, ale nikt się nie zatrzymał) i się okazało, że jest pociąg za 20 minut więc jeszcze bym zdążył. Odczekałem i kiedy przyjechał pociąg, okazało się że nie wziąłem portfela (co mi się nigdy nie zdarzało...). Myślałem, że się załamię, ale nie poddawałem się - pobiegłem całą drogę z powrotem po portfel, bo kolejny bus był o 8.50. PO drodze jak szedłem wiejską drogą w stronę domu godzinę po tym jak z niego wyszedłem - przejechała obok mnie matka gapiąc się tylko z nienawiścią i nie zwalniając nawet - przemknęła po prostu tuz obok mnie. ja się nie mogłem przestać śmiać bo w tym małym samochodzie i z tą twarzą terminatora wyglądała jak jakiś robot-niszczyciel :D

W końcu dotarłem spóźniony 45 minut, 2,5 godziny po tym jak wyszedłem z domu :P

Kurczę, tak jak zawsze byłem sceptyczny do klątw i innych takich, to teraz jestem pewien, że to zasługa mojej matki i jej pocisku - szczególnie, że mnie tak zamroczyło że jakimś cudem portfela nie wziąłem, a to mi się chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło, bo ja zawsze wszystko sprawdzam przed wyjściem.

Mimo to i momo negatywnych emocji z powodu samych przygód - czułem się cudownie wolny. Czuję, że zaczął się zupełnie nowy etap mojego życia i a stary świat się całkowicie wali, runie mi totalnie - a ja tańczę na gruzach :D Starzy mówią, że mnie nie wesprą w wyprowadzce, itd. a ja się tylko śmieje, że wszystko po staremu w tej w kwestii zostaje :D Wiem, że sobie poradzę bez nich, a w sierpniu już się wyprowadzam, więc jest naprawdę dobrze.

To dziwne że takie akcje i awantury, a ja czuję głównie spokój, wolność i dumę z siebie, że w końcu, po całym życiu bycia tłamszonym zacząłem być sobą :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-22, 09:54:40 »
Eh, to często tak jest, ze dopiero gdy zrywasz z rodzinką połączenia i napełniasz je światłem,inną karmą niż ich brud,  to dopiero wtedy widać w jakim bajzlu patologicznym się żyło.

Mądre :Czuję się wolny, bo w końcu dotarło do mnie że ja nie mam rodziców, że nie muszę niczego ciągnąć na siłę

Ból będzie malał. Trzymaj się^_^

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-22, 07:13:24 »
Nie mam za bardzo czasu, więc napiszę w skrócie. W ostatni piątek zmarł mój dziadek, a ja po raz pierwszy w życiu poczułem się gotowy, żeby się postawić i nie pójść wbrew sobie na pogrzeb. Wczoraj doszło do konfrontacji z ojcem, podczas której poczułem że umarła we mnie jakaś resztka złudzeń, że cokolwiek się da odratować w relacji z rodzicami. I to nie pod wpływem emocji, bo tych było bardzo mało - cały czas czułem dużo spokoju, a nawet stanąłem przed ojcem, spojrzałem mu prosto w oczy i po raz pierwszy w życiu bez strachu przed nim wyrzuciłem z siebie jedną rzecz, którą chciałem mu przekazać - że zawsze czułem się niekochany i nieakceptowany takim, jakim jestem przez niego. On jednak tego nie wykorzystał, żeby cokolwiek spróbować między nami naprawić, ale żeby tylko bardziej mi dosrać. Jego strata.

W całej tej sytuacji nikt nie próbował zrozumieć moich uczuć, ani nawet porozmawiać ze mną. Nie tylko narzucano mi co mam robić, jaki mam być, ale również kazano mi się liczyć z uczuciami osób, które nigdy się nie liczyły z moimi. Przełomowy moment to był jednak wtedy, kiedy ojciec mówił mi że mam coś z głową - wcześniej już były różne aluzje, ale teraz po raz pierwszy wprost mi powiedział że jestem nienormalny, inny, pieprznięty i powinienem się leczyć. I to nie było powiedziane pod wpływem samych emocji, bo widziałem w jego oczach że on naprawdę w to wierzy i takim mnie widzi.

Mimo różnych emocji czuję w sobie mnóstwo spokoju i niesamowitą ulgę, mimo że muszę jeszcze siedzieć w jednym domu z nimi. Na szczęście mam już pracę od 2 tygodni i kochającą osobę, która chce tworzyć ze mną nową, zdrową rodzinę :) Dlatego też ogólnie czuję się dosyć dobrze, chociaż odrobinę mnie trzęsie, ale to chyba zrozumiałe kiedy wali się cały. stary świat.

Czuję się wolny, bo w końcu dotarło do mnie że ja nie mam rodziców, że nie muszę niczego ciągnąć na siłę. Dotarło do mnie też jak duża patologia jest w moim domu, bo wcześniej myślałem że tak wygląda większość przeciętnych rodzin. Dzięki jednak perspektywie innych osób zrozumiałem, że nawet w zwyczajnych domach jest często chociaż jakaś namiastka uczuć, więzi rodzinnych, itd. A tutaj to jest totalna patologia. Nigdy nie rozumiałem tych wszystkich osób, które próbowały mi tłumaczyć że to przecież rodzice, że na pewno kochali mnie na tyle, ile potrafili, itd. Strasznie często się tak bardzo broni rodzinę, ale zauważyłem że tak mają głównie osoby, które pochodzą z w miarę normalnego domu lub też tacy, co bardzo wierzą w różne rodzinne przekonania, ale to już inna historia. Nie życzę nikomu takiego traktowania przez własnych rodziców.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-20, 20:10:41 »
 Guess ;))

W moim rodzinnym domu mówiło się "Pyry z gziką" - nie z gzikiem.
I w ogóle "tytka, ryczka, szagówki, gaska i idzie się na szagę" -  und so weiter ;))

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-07-20, 17:15:51 »
Marylka

Trochę robię offtop-ty mi się jakoś tak poznańsko kojarzysz : ),mieszkasz,bywasz?

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-20, 14:50:07 »
   
Good girl :))

A tak w ogóle, wiem, że nie jest łatwo Free :(

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-07-20, 10:45:18 »
"Cuś przedsięwziąć"...

To mi się podoba :-)...

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-19, 22:02:04 »
Free,
ruszyło cię ? ;)))

Powiedziałam "Potem" - i to zależy co kto rozumie jako "potem".
'Na świety nigdy' ? Ło jeryniu ! ;) Do siedemdziesiatki ??  O mammo ;)

Poza tym porozmawiać. Po coś. Żeby wyciagnąć wnioski i cuś przedsięwziąć.

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-07-19, 20:35:28 »
Łoj Marylka

Aż się żem wewnętrznie zagotowała,jak tom przeczytała...

Się mam przyglądać jak inni mają dobrze i czekać na święty nigdy aż mi moja podświadomość raczy strachy na lachy odpuścić ???W tym tempie to oby do siedemdziesiątki :-)))...

Taki cyrk :-P...
« Ostatnia zmiana: 2013-07-19, 20:38:03 wysłana przez Freeflight »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-19, 19:19:05 »
Asia,
No właśnie zauważać, że coś fajnego JEST, choćby tylko, na razie ;) korzystali z tego inni. Nie zazdrościć :)

Patrzeć, oglądać, podziwiać - przyzwyczajać się do faktu, że JEST, że istnieje.

A potem ?
Porozmawiać ze swoją podswiadomością. Tą samą, która służy nam wiernie od x-wcieleń. I posłusznie wykonuje, najlepiej jak potrafi, to do czego jest przekonana, co uważa za najlepsze dla nas.

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-07-19, 18:43:31 »
Hydzia

Ja się właśnie dokopuję do tego,co pod lękiem...Na razie duuużo gniewu.Może jak to zlezie ,to dotrę do siebie prawdziwej ...Wtedy zobaczę,co z tymi dziećmi...

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-07-18, 19:56:31 »
Freeflight - co do seksu i lęku przed niechcianą ciążą - jest dośc proste, choć w naszym kraju nielegalne rozwiązanie - sterylizacja, dostępna LEGALNIE zarówno tuż za zachodnią granicą (Niemcy), jak i tuż za południową (Czechy). Jeśli jesteś przekonana, ze nie chcesz miec w ogóle dzieci, to jest to wg mnie najlepsze rozwiązanie.

Przynajmniej jeden lęk nie miałby racji bytu.

A w związku z tą sumą lęków - tak się zapytam - czy widzisz w swoim otoczeniu innych mężczyzn, niż tych, kórych się boisz spotkac? Czy zauważasz, że są mężczyźni fajni, godni zaufania, zaradni, mądrzy, abstynenci itp? Możliwe, ze są np.: w związkach z innymi kobietami - ale tacy faceci też potrafią być inspirujący, bo ładnie pokazują pś, ze ISTNIEJĄ inni od tych, kórych się podświadomie obawiasz. Wg mnie kiedy potrafi się już zauwazyć tych innych meżczyzn, mimo ze zajętych, to już jest dobrze. Wtedy jedynie trzeba przerobić poczucie zasługiwania na takiego fajnego męzczyznę... a i leki wówczas maleją lub odchodza do końca. Choćby dlatego, ze nie wyszukuje się już dla nich potwierdzeń w życiu, tylko ich zaprzeczenia.