Jeśli ktoś ma nie spać z tego powodu to niech będzie - to co nazwałem klątwą, mianuje teraz "zUą energią, która dotyka, a wręcz obmacuje". Mam nadzieje, że to wystarczająco unikalna nazwa, żeby komuś nie burzyć światopoglądu.
Co do pisania tutaj - nie mam zamiaru nikogo uczyć jak powinien rozwiązywać swoje relacje z rodzicami, bo szczerze mówiąc mam to całkowicie gdzieś. Po prostu dużo się dzieje u mnie, wiec potrzebuje sobie popisać żeby to sobie poukładać i być może usłyszeć coś mądrego czy życzliwego. Przechodzę fazę buntu, więc jak ktoś zamierza się mnie czepiać, to się musi liczyć z tym że mogę odpowiedzieć w sposób mało sympatyczny (i nie mam na myśli urojonych ataków energetycznych, seriously ludzie, wystarczy mieć gorszy humor i już ktoś się czuje gwałcony przez posta na forum). Zresztą śmieszne w ogóle podejście - jak ja męczę się z patologicznym podejściem moich starych to oczywiście są to moje prowokacje, a nie to że oni są skrajnie niedojrzali i nie akceptują jakiegokolwiek nieposłuszeństwa. Z kolei jak już komuś odpowiem na forum i ktoś poczuje rzekomy atak (nieważne czy urojony czy nie), to już nie będzie jego prowokacja, ale też moja wina. Czyli niezależnie od tego czy ja atakuje czy jestem atakowany, to i tak ja jestem winny - jak słodko, zupełnie jak w domu

A wracając do tematu - wczoraj się dowiedziałem od siostry, że generalnie stary jest w trakcie poprawiania testamentu i mnie wydziedzicza (haha, wystarczyło że się raz postawiłem

), a matka z początku chciała żebym "wypie*dalał" (dokładnie to słowo padło) z domu do końca miesiąca, ale potem stwierdziła że łaskawie pozwoli mi być do końca sierpnia, ale będę musiał zapłacić 3-4 stówy (i tak zeszła z 5-6 początkowo rozważanych). Ode mnie grosza nie dostaną, bo do września oficjalnie jestem studentem i mają prawny obowiązek mnie utrzymywać. Zresztą i tak wyprowadzam się za 2-3 tygodnie, zaraz jak tylko wypłatę dostanę. Nie pracowałem od samego początku lipca, więc to nie będzie pełna wypłata, a tylko jakiś 1000 zł, więc nie będę rodzicom niczego oddawał, bo potem nie będę miał z czego się utrzymać.
W dodatku się dowiaduje, że matka mi grzebała w plikach na komputerze i widziała jakieś moje dekrety na przebaczanie ojcu - tutaj się nawet mojej prywatności nie szanuje.