Pozytywne Inspiracje
Forum => Rozwój osobisty i prosperity => Wątek zaczęty przez: Karina w 2012-01-08, 11:32:07
-
Felicite
kiedyś zamieściłas w swoim profilu link do albumu -artystyczne ujęcia cipek - czy cos takiego, mogłabyś mi podać ten link ? :)
-
Karina,
kurcze, chyba nie zapisałam nigdzie tego linka. Gdybym wpadła przypadkiem na tę stronę, to dam Ci znać.
Ale znalazłam też inne fajne zdjęcia, co prawda nie żywego ciała, ale też piękne, takie różowiutkie :))
http://seksualnosc-kobiet.pl/moje_cialo/brzydka_czy_piekna_cipka_zalezy_od_nastawienia
Szczególnie podoba mi się "Ana suromai, Skrzydlata" :) Z daleka wygląda jak Matka Boska ;))
-
Fel,
Dzięki, świetne .;))
tutaj tez mam ciekawy link : http://www.wagina.com.pl/index.php/Kobiecosc-w-dziejach/Pussy-Portraits-cipka-ma-wiele-oblicz.html
szkoda, że nie możemy znaleźć tych artystycznych zdjęć, ale cóż.:)
-
Karin,
świetne! :)
Fajnie byłoby, gdyby każdy na forum miał taką fotę (swoją oczywiście) w profilu :)))
Przy okazji dostrzegłam niesamowite podobnieństwo mojej cipki do tej spod 6 (tej kobitki z włosami a la Kleopatra). Tylko ja nie mam tam kolczyka :)
A znasz może pozycję "Genitologia - wróżenie z genitaliów"? Ciekawa; można sobie powróżyć ;) Jakbyś była zainteresowana, to napisz. Puszczę Ci ją na pirv.
-
Fel,
Ale z Ciebie aparatka.;))
Ha ha ha, ale sie uśmiałam, pokaż mi swoją cipkę/penisa, a powiem ci kim jesteś ? ;))) Ale może to jest dobra propozycja do "Randek w ciemno" na 21 wiek, już te randki nie będą takie w ciemno.;)))
Na razie za wróżbę, dziękuję, jakoś nie za bardzo ostatnio wierzę we wróżby .:)
-
Feli, a czy przypadkiem to nie o tę stronę ci chodziło??
http://esensualimages.com/yoni/index.htm
-
Grażynka, dokładnie o tę. Dzięki za przypomnienie :)
-
Ciesze się, że mi się udało ją odszukać.
-
Właśnie jestem w trakcie czytania książki Eichelbergera „Zatrzymaj się” (nota bene – jest świetna).
Znalazłam tam bardzo ważny fragment w kwestii obciążeń kobiet, który chciałbym tu przytoczyć.
Chodzi o poczucie niższości (i dyskryminacji) kobiet ze względu na płeć. Problem bardzo istotny, a często bagatelizowany, czy nawet wyśmiewany.
Jak bardzo ten problem jest wypierany, uświadomiła mi reakcja rozwojowego kolegi na moją wypowiedź, że czuję się dyskryminowana jako kobieta (miało to miejsce podczas gry w satori – sformułowałam wtedy problem, nad którym zamierzałam pracować grając). Dał mi wtedy do zrozumienia, że problemu nie ma, kobiety niejednokrotnie zarabiają więcej niż mężczyźni, itd. itp. Poczułam się wtedy, jakbym wymyślała nierealne problemy (grające dziewczyny zdawały się przyznawać rację temu koledze). Była to reakcja wyjątkowo nieadekwatna do sytuacji (była luźna atmosfera, a problemy rozwojowców grających w satori z reguły są kosmiczne ;) i nikt nie stara się ich racjonalnie tłumaczyć, ale to akurat ten wzbudził takie emocje i opór) i dlatego dało mi to do myślenia.
Wracając do książki – oto fragment, w którym autor ubrał w słowa moje własne myśli na ten temat:
„ – Dlaczego naszym matkom tak trudno było i jest nas kochać?
- Kobiety przez tysiąclecia bardzo się nacierpiały. Mają za sobą wielopokoleniowe dziedzictwo bycia ofiarami, ludźmi drugiej kategorii, pozbawionymi praw, szacunku, godności i miłości. Ta bolesna przeszłość jest dokładnie zapisana w zbiorowej podświadomości kobiet. Dopóki nie zostanie w pełni uświadomiona i wyrażona, dopóki nie odmieni kulturowych stereotypów – będzie przekazywana dalej z pokolenia na pokolenie. Kobiety nie doceniają siły tego negatywnego przekazu. Na poziomie świadomości można deklarować dobre samopoczucie i wspaniałą postawę wobec córki i szczerze się starać, jednak to, co nieświadome, z ukrycia będzie rządzić i decydować o rezultatach naszych poczynań. Ukryty przekaz będzie zupełnie inny niż deklarowany.
- Jaki?
- Jesteś winna i powinnaś się wstydzić, że jesteś kobietą, że urodziłaś się kobietą. Nie wolno Ci być szczęśliwą. Twoje życie może być tylko służbą, poświęceniem, zadośćuczynieniem. Zdecydowana większość – myślę, że ponad dziewięćdziesiąt procent – kobiet w prezencie urodzinowym dostaje taki bagaż. To ogromne, negatywne dziedzictwo. Jeśli kobiety nie zdadzą sobie sprawy, jak mroczne dziedzictwo, nie będą w stanie go przekroczyć. Tymczasem problem jest mocno wyparty przez naszą kulturę. Trzydzieści lat temu w Ameryce powstała bardzo obszerna praca naukowa pt. „Lęk przed byciem kobietą. Studia nad macierzyńską destrukcyjnością”, która miała służyć za podręcznik akademicki. Została wydana tylko raz. Z wielkim trudem można ją dzisiaj znaleźć w niektórych bibliotekach uniwersyteckich w Stanach czy w Europie. Książka uległa spontanicznej kulturowej cenzurze.
Nawet feministki wypierają ten problem, bo wolą winę widzieć tylko w mężczyznach. Oczywiście pierwotna wina leży w mężczyznach, w ich stosunku do kobiet. To mężczyźni są twórcami naszej cywilizacji. Jednak już dawno temu męski stosunek do kobiet został głęboko zasymilowany przez same kobiety.”
-
Dziewczyny, ale super, że dałyście te zdjęcia. Artykuł też był bardzo ciekawy. Istotnie filmy pornograficzne bardzo krzywią obraz tego jak kobieta wygląda i utrwala w głowach mężczyzn, że każdy inny wygląd od tego co się naoglądał jest nienormalny i nie naturalny. Aż sobie dziś siadłam i pooglądałam swoją Muszelkę. Dawno tam nie zaglądałam :)
Cieszę się, że jak byłam mała mogłam z mamą rozmawiać na tematy mojego ciała dość swobodnie. Znaczy się, ja udawałam, że mnie to nie interesuje, ale ona dość swobodnie umiała o tym mówić i dokładnie zapamiętywałam co mówi i w jakiej intonacji. Zawsze mówiła, że z moją Muszelką będzie mi bardzo miło z mężczyznami ;) i że każda kobieta wygląda inaczej i że to jest normalne. I na temat innych rzeczy, które uważałam za mankament w moim ciele, mówiła, że są naturalne i normalne. I że prawdziwy facet chce kobiety, nie dziewczynki ;)
Wygląd wyglądem, ale nt bycia kobietą to już przekazała mi poprzez swoją postawę zupełnie inny obraz, bardzo podobny do tego z książki Eichelberga. Zresztą nie tylko ona. Ale takie były moje intencje i potrzeba doświadczenia tego. Dużo tego było. Do tej pory odkrywam coraz to nowe rzeczy do odreagowania.
Felicite bardzo fajny fragment. Istotnie czasami mam wrażenie, że to w kobiecych umysłach bardzo mocno siedzi pojęcie dyskryminacji i to one pchają się w trudne sytuacje, aby tylko potwierdzić sobie, że mają rację. Oczywiście nie mówię, że problemu nie ma. Mówię tylko, że czasem kobiety same prowokują do takich wniosków.
-
Też mi się fragment podoba. Jak to dobrze, że otwarcie i z większą akceptacją potrafimy mówić o naszej kobiecości. Coraz mniej wstydu, coraz mniej drażliwych tematów. Kobieta nie powinna być ograniczona i zamknięta na swój potencjał.
"- Jesteś winna i powinnaś się wstydzić, że jesteś kobietą, że urodziłaś się kobietą. Nie wolno Ci być szczęśliwą. Twoje życie może być tylko służbą, poświęceniem, zadośćuczynieniem. Zdecydowana większość – myślę, że ponad dziewięćdziesiąt procent – kobiet w prezencie urodzinowym dostaje taki bagaż. To ogromne, negatywne dziedzictwo."
Dokładnie. Staram się żyć inaczej. Dużo sobie uświadamiam, kim jestem, jak mogę żyć i od czego mogę być wolna.To daje ogromne poczucie ulgi.
-
"Kobiety wyrzekają się nie tylko własnych dochodów i materialnej niezależności, ale także prawa do własnego czasu i własnej przestrzeni. Rzadko się zdarza, żeby kobieta miała własny pokój. Równocześnie kobieta, jako ta, która jest odpowiedzialna za ład i porządek, cały dom powinna traktować jak własny. Kobieta skurczona sygnalizuje: "To, co robię, to nic ważnego, nie potrzebuję do tego ani specjalnego miejsca, ani spokoju. Nie mam własnych spraw ani ważnych zajęć, przy których nie wolno by mi było przeszkadzać." Tak właśnie wygląda życie wielu kobiet. Rezygnują z miejsca dla siebie, gotowe ustąpić je innym lub się wycofać. Płacą za to wyczerpaniem i przepracowaniem. Dopuściły do tego, by inni dysponowali ich czasem. W rezultacie czują się jak popychadła, nic nie warte, niezdarne, głupie. Zupełnie inaczej jest z niegrzecznymi dziewczynkami: codziennie zostawiają sobie trochę czasu dla siebie i robią coś, co je bawi, jest dla nich ważne, albo po prostu sprawia im przyjemność. Wszystko jedno, czy uprawiają sport, idą na spacer, czytają książkę, wylegują się w wannie czy też gapią się w sufit albo plują i łapią, Robią to, co im służy - bez wyrzutów sumienia."
- Ute Erhartd
-
"Zupełnie inaczej jest z niegrzecznymi dziewczynkami: codziennie zostawiają sobie trochę czasu dla siebie i robią coś, co je bawi, jest dla nich ważne, albo po prostu sprawia im przyjemność. Wszystko jedno, czy uprawiają sport, idą na spacer, czytają książkę, wylegują się w wannie czy też gapią się w sufit albo plują i łapią, Robią to, co im służy - bez wyrzutów sumienia."
Dokładnie! Przez wieeeele lat byłam grzeczną dziewczynką. Wiele przy tym traciłam z dobrej zabawy i widziałam to czując wiele żalu i smutku. Wychowywałam się z kuzynami, łobuziakami ponad miarę! I pomimo tego, że kary mieli dotkliwe, to czasem im się upiekło i w zamian mieli naprawdę kawał dobrej zabawy, a mnie, jako dobrą dziewczynkę omijała cała impreza ;)
Ale ja się uczę szybko.
Teraz zaliczam się do bardzo niegrzecznych dziewczynek ;) Choć przyznam, że jak poznaję nowych ludzi, bądź pojawiam się w całkiem nowym środowisku, to jestem początkowo postrzegana jako "grzeczna dziewczynka", to taki mój odruch samoobrony. Bo "grzecznej dziewczynki" nikt się nie czepia ;) Ale to nie trwa zbyt długo, bo jak już rozpoznam grunt, to wracam "do siebie" :) Już mnie nic nie omija (wręcz przeciwnie). Pozostaje tylko we mnie mechanizm "odgrywania roli", zwłaszcza jak wracam do miasteczka, w którym się wychowałam. Bo tam każdy każdego zna, a rodzinę mam naprawdę sporą. Mieszkając tam nauczyłam się "niegrzeczne" rzeczy robić tak aby nikt niepowołany się nie dowiedział (zabierało mi to czasem dużo energii), a potem wyjechałam i już od kilku lat jestem na swoim, ale mechanizm pozostał. Nie chcę wracać na stałe, bo boję się, że znowu będę musiała być "grzeczną dziewczynką". Gdzieś tam mam może nawet poczucie winy, że nie żyję tak jak "kobiety powinny", tylko robię to co chcę i jak chcę. Bez przymusu i presji. Wystarczy, że postawię stopę w tym mieście i wszystko wraca jak bumerang, spinam się i zaczynam bardzo pilnować. To trudne.
-
Tu nawet nie chodzi o grzeczność czy niegrzeczność a o podatność na ograniczenia i presje, którym poddaje społeczeństwo kobiety. Wstyd, traumy, zaniżanie samooceny, wmawianie jaka kobieta powinna być i czego jej nie wolno. Precz z tym! ; )
-
o nie!!! BlackRose to Sajanka :-))))
A nawet mnie to zastanawiało bo min miałaś taki sam avatar co na FB. Tylko jakoś nie moglem strawić dość mrocznej muzyki którą zapodawałaś, zupełnie mi się nie kojarzyła z Tobą. No chyba żeby to jakaś twoje inne ja..:-P
-
"Felicite bardzo fajny fragment. Istotnie czasami mam wrażenie, że to w kobiecych umysłach bardzo mocno siedzi pojęcie dyskryminacji i to one pchają się w trudne sytuacje, aby tylko potwierdzić sobie, że mają rację. Oczywiście nie mówię, że problemu nie ma. Mówię tylko, że czasem kobiety same prowokują do takich wniosków. "
Bo kto jak nie kobiety wychowuje mezczyzn ; p
Czyli chcąc nie chcąc walczą ze swoim tworem, bez uświadomienia jaki maja wplyw na ta sytuacje i gdzie sie ten wplyw zaczyna. W wiekszosci przypadkow maja prawie pelna wladze nad sposobem wychowywania, a wojują z efektem swojego wpływu, jak również marzą o wspanialych "prawdziwych" mezczyznach, ktorzy posiadaja cechy na które narzekaja.
:)
-
"Tu nawet nie chodzi o grzeczność czy niegrzeczność a o podatność na ograniczenia i presje, którym poddaje społeczeństwo kobiety. Wstyd, traumy, zaniżanie samooceny, wmawianie jaka kobieta powinna być i czego jej nie wolno. Precz z tym!"
Ale właśnie dokładnie o tym samym mówimy. Przez "grzeczność" miałam na myśli podatność na ograniczenia i presje, na schematy, które były wpajane, że dziewczynka/kobieta to musi zachowywać się tak i tak, robić to i to, nie wypada jej robić tego i tamtego, jej rolą jest to i tamto. I zgadza się, precz z tym! ;)
Mariuszu istotnie, gdzieś jest ten początek. Kobiety w większości nie są świadome tego, że mają ogromny wpływ na wychowanie przyszłych mężczyzn, a nawet jeśli są to i tak NIE WIEDZĄ JAK. Chodzą na oślep i walczą między tym co wiedzą a tym jak same zostały wychowane. Dlatego o tym piszemy. Może jakiejś kobiecie się przyda.
Ale stary pojechałeś mówiąc, że tęsknimy za tym na co marudzimy ;) Trochę przeinaczasz, ale rozumiem żeś facet ;) nawet jeśli wychowany przez kobietę :P Nie tęsknię za chamem poniżającym kobiety, nie tęsknię za bucem żądającym i wymagającym, nie tęsknię za tyranem z góry zakładającym, że kobieta to byt niższy. I naprawdę nie znam kobiety, która by za tym tęskniła. Mariuszu, już dawno kobiety przestały tęsknić za tymi "prawdziwymi" o których mówisz. Chyba że takie 8 erdowe ;) Ale tu takich kobiet na forum nie ma. Ani takich mężczyzn :) ...chyba ;)
-
Jestem tożsama mężczyźnie,celowo nie piszę o wartościowaniu mężczyzny ani kobiety względem siebie(bo samo to już tworzy dysharmonię i rozbiegunowanie)-natura tak to zmyślnie stworzyła,że idealnie pasujemy do siebie pod każdym względem i współtworzymy Boskość ..
Mario-twoje słowa mnie poruszyły-właśnie przez tą dysharmonię i niejaką presję ,co do tęsknot kobiet do "prawdziwych mężczyzn", chociaż z drugiej strony tak sobie myślę,ze jaja sobie robisz i po prostu wrzucasz kamyczek do cudzego ogródka,coby pobudzić myślenie i tym wiekszą chęć oczyszczania podświadomości :-)))...
-
MariuszEro:
"marzą o wspanialych "prawdziwych" mezczyznach, ktorzy posiadaja cechy na które narzekaja."
Kobiety posługuja sie innym językiem :)
ps.
Tak=nie
Nie=tak ;)
-
Free dokładnie tak jak mówisz. Różnimy się ale doskonale poprzez to pasujemy:) jak drzwi i klucz otwierający ten sam zamek :) tylko odpowiedni klucz musi znaleźć odpowiednie drzwi z pasującym zamkiem:) przepraszam za formatowanie tekstu, nie pisze z kompa
-
"tylko odpowiedni klucz musi znaleźć odpowiednie drzwi z pasującym zamkiem :)"
Świetnie napisane! :) ;}
-
Tu nie chodzi o to, jaka kobieta powinna być wg. innych. Chodzi o to, żeby umiała zadbać o swoje interesy.
Wielu kobietom się wydaje, że potrafią dbać o swój interes i zaczynają wymuszać to, co chcą. W końcu okazuje się, że zapędzają się tak daleko, że pozostaje im już tylko zrezygnować z przyjemności, by ukarać faceta, który nie chce się dać zmusić do tego, co one chcą.
I na tym generanie kończy się związek. Może nie za 1 razem, ale to już jest początek końca.
Czy na tym polega własny interes kobiety?
Jeśli chce wyszarpać pół wspólnego majątku, gdy sama weszła w związek w jednych majtkach, to moze być interes życia.
Ale jeśli potrafi utrzymywać się sama, to na czym miałby wówczas polegać tej jej interes? Na stresowaniu się?
Dbanie o swoje interesy nie polega też na walce. Walka wydaje się potrzebna wówczaś, gdy nie znamy innych sposobów wyrywania innym tego, co sami chcemy. A przecież są inne sposoby OTRZYMYWANIA tego, co chcemy.
Najlepszy, najskuteczniejszy, to afirmacja:
ZASUGUJĘ NA....
I niech Was "ręka Boska" chroni przed afirmowaniem: "zasługuję na to, żeby X dał mi (zrobił mi) to a to", bo takie "afirmacje" to baza dla nieporozumień i konfliktow. Faceci też mają wolną wolę. Dziwne to może, ale prawdziwe :)
I jeszcze jedno dziwne, choć prawdziwe: X nie jest całym światem. Nasze życzenia spełnia CAŁY SWIAT, a X jest tylko jego elementem. Ważnym, lecz nie jedynym :)
-
Jak to mi powiedziała wczoraj klientka?
"Jedni faceci są do seksu, inni do zycia"
Ciekawe, że wielu mężczyzn myśi podobnie o kobietach :)
-
I przyszli panowie i przedstawili swój punk widzenia na temat kobiet :D
Oczywiście prawdziwy (nie tyczy się oczywiście wszystkich kobiet, ale takich, które spotkali), nie czepiam się ;). Panowie, przykro mi, że was to spotkało.
A my tu o KOBIECOŚCI, nie o tym co kobiety robią mężczyznom ;)
Felicite już szukam i na pewno przeczytam Eichelbergera, BlackRose czy twój cytat pochodzi z książki? Z artykułu? Skąd?
-
"Jak to mi powiedziała wczoraj klientka?
"Jedni faceci są do seksu, inni do zycia"
A wiesz, też spotkałam się z takim podejściem u obu płci? Po dłuższej rozmowie z nimi, patrząc ich oczami, muszę przyznać im rację (chodzi mi o ich logikę, podejście, wzorce, karmę). Zupełnie nie potrafią myśleć o związkach, jako o relacji opartej na połączenie przyjaźni, mądrości i przyjemności seksualnej. Albo wsparcie duchowe, albo fizyczne. Bo żona to przyjaciel, wsparcie, mądrość, inkubator, a kochanka to seks, przyjemność fizyczna, rozkosz. To chyba jest powszechne w kulturze greckiej? A i u szlachty polskiej też. Żona/mąż z obowiązku/interesu, a kochanka z wyboru ;)
Słuchając ich stwierdzam, że absolutnie nie mogli doświadczyć niczego innego. Dostali dokładnie to co zapragnęli. W zgodzie z sobą. Nie daliby radę w innych relacjach. Super, że istnieją takie podejścia u obu płci, to mogą się spotkać razem i dogadać :) Tylko fajnie jakby nie udawali kogoś kim nie są, aby nie podkładali się, bo przecież muszą tworzyć "normalny" związek, bo wtedy krzywdzą. I jak dobrze, że nie każdy tak myśli, bo jakbym miała być skazana na taką relację, to byłabym sama (nie samotna) do końca życia :)
Jak to było...? Każda potwora znajdzie swego amatora ? :)
-
tiani
A, o kobiecości, czyli co kobiety robą kobietom? :)
"Największym wrogiem kobiety jest inna kobieta".
Ale czy to wynika z kobiecości?
Ja bym dodał, że największym wrogiem kobiety jest ona sama. Z tej wrogości wobec siebie często kreuje sobie wrogów na zewnątrz.
Ale czy to jest kobiecość?
NIE. To są efekty negatywnego myślenia!
A negatywnie myśli tyle samo kobiet, co mężczyzn.
Myślenie pozytywne jest rzadkością u obu płci. Nie wyróżnia ani mężczyzn, ani kobiet. Tyle, że w prasie kobiecej głos kobiet jest bardziej słyszalny. A w prasie męskiej głos mężczyzn jest zagłuszany grą w bycie macho. W ten sposób nie da sie osiągnać porozumienia. Takie stawianie sprawy służy wywalaniu żalów i pretensji, a nie rozwiązaniu problemu.
Problem można rozwiazać dopiero wtedy, kiedy sie uczciwie odpowie:
NA CZYM POLEGA MÓJ INTERES W ROLI KOBIECEJ?
-
"A, o kobiecości, czyli co kobiety robą kobietom? :)"
hahaha :D
"Największym wrogiem kobiety jest inna kobieta".
i choć to nieładne z mojej strony, to zgadzam się z tobą, choć wiem, że jest to wynik moich wzorców, intencji i wychowania. W swoim życiu spotkałam tylko..., hm... Jedną kobietę, za którą mogę ręczyć nogą, i ręką, i głową i czym ja tam jeszcze mam. A młodziutka nie jestem, więc trochę już żyję :) i nie jedną kobietę poznałam. Najcudowniej dogaduję się tylko z mężczyznami.
Choć przyznam, że od kilku miesięcy szukam kobiet w moim otoczeniu i w sobie, bo są jednak rzeczy, których mężczyzna nie zrozumie, a druga kobieta łapie w mig i nie trzeba tracić czasu na znajdowanie wspólnej płaszczyzny, bo w pewnych sprawach, między kobietami, ona już jest.
Znalezienie kobiecości w kobiecie jest ważne. BARDZO!
Kobiety mają naprawdę ogromne możliwości i cudowne moce, tylko często są zagubione i nie potrafią ich ogarnąć i wykorzystać. Dlatego czasem im odwala. Są nieprzewidywalne, bo są zagubione. Nie okiełznały tego co w nich siedzi, a siedzi wiele :)
Mężczyźni ich tego nie nauczą, a ich matki albo nie chciały, albo nie umiały. Jak się zbierze kilka kobiet, które są świadome, zgodne i nie mają intencji walki między sobą, to potrafią zdziałać cuda. Dobra, trochę czarostwo przeze mnie przemawia, ale ..., dobra, ani to miejsce ani czas na takie gadanie ;)
"Ja bym dodał, że największym wrogiem kobiety jest ona sama. Z tej wrogości wobec siebie często kreuje sobie wrogów na zewnątrz."
Smutne i prawdziwe.
Tak się teraz zastanawiam, czy gdyby kobieta nie miała kompleksu bycia gorszym gatunkiem, nie miała odciśniętych myśli "męskiego rozumowania" (to nie przytyk), czyli patrzenia i szukania na zewnątrz, gdyby zaczęła działać tak jak ona potrafi najlepiej i najnaturalniej, czyli patrząc w siebie? Czy rozwiązałoby to problem walczenia ze wszystkim co nie zdąży przed nią uciec?
No w sumie to trochę logiczne. Pokonasz demony w sobie to okaże się, że nie ma ich wokoło i nie ma już z czym walczyć, bo wewnątrz jest spokój.
Brakuje mi tej integracji. Nie mam wrogów, nie walczę ze światem zewnętrznym, ale wciąż staram się ogarnąć to co panuje wewnątrz mnie. Myślałam, że jeśli znajdę przyjazne środowisko kobiet, to zauważę przyjazne środowisko we mnie, bo nie mam pozytywnych wzorców w tym temacie. Ale to chyba nie działa w tą stronę. Zresztą chyba trochę boję się kobiet :D Nie do końca wiem jak one rozumują i o co im chodzi :D
"Ale czy to jest kobiecość?
NIE. To są efekty negatywnego myślenia!
A negatywnie myśli tyle samo kobiet, co mężczyzn."
Ano. Nic dodać nic ująć.
"Myślenie pozytywne jest rzadkością u obu płci. Nie wyróżnia ani mężczyzn, ani kobiet. Tyle, że w prasie kobiecej głos kobiet jest bardziej słyszalny. A w prasie męskiej głos mężczyzn jest zagłuszany grą w bycie macho. W ten sposób nie da sie osiągnać porozumienia. Takie stawianie sprawy służy wywalaniu żalów i pretensji, a nie rozwiązaniu problemu.
Problem można rozwiazać dopiero wtedy, kiedy sie uczciwie odpowie:
NA CZYM POLEGA MÓJ INTERES W ROLI KOBIECEJ? "
hm... Na czym polega interes w roli kobiecej?... Przyznam, że zupełnie nie rozumiem twojego pytania. To jest jakiś interes w ROLI kobiecej? Nie rozumiem. Możesz rozwinąć? Nie patrzyłam na bycie kobietą jako rolę, nie wiedziałam, że jest jakaś. Wiem co uwielbiam w byciu kobietą, czy to o taki interes chodzi? Wyjaśnij:)
-
Tiani,
ja ten interes w pierwszej chwili zrozumiałam w ten sposób, że chodzi o motywację, czyli o to, co mnie skłoniło do wcielenia się w taką, a nie inną płeć. Druga sprawa, to można spojrzeć na to bardziej "doraźnie": kobieca rola, to tylko rola (określony sposób zachowania), coś co odgrywam, a czym nie jestem. Co więc skłania mnie do tego, że ją odgrywam, jaki mam w tym interes?
Nawet jeśli Leszkowi chodzi o coś innego, to i tak takie rozumienie jego słów dało mi do myślenia :))
O tak, myślę, że dobrze jest sobie odpowiedzieć na pytanie: z jakiego powodu (albo raczej z jakich powodów ;) jestem kobietą, po co/dlaczego zachowuję się jak kobieta i po co jest mi potrzebna ta cała otoczka kobiecości? :D
-
Hm, główną motywacją (choć nie jedyną) bycia kobietą to to, że mój były kochanek, mistrz, mag i nauczyciel był mężczyzną a ja się chciałam mu podlizać i go zmanipulować ;) (tato). Choć i tak moja płeć zacierała się przez wiele lat. Mieliśmy z tatem przydomki. On był Kuś i ja byłam Kuś. Swoje imię zaakceptowałam w pełni dopiero jak zaczęłam pisać afki w wieku 15 lat :D Wiem, że duży problem miałam z zaakceptowaniem kobiecości w sobie. No, dobra, to temat rzeka, odreagowne :)
A z pozytywnych intencji chęci bycia kobietą to był seks :D Chciałam odczuwać jak kobieta, kochać jak kobieta, mieć orgazm jak kobieta, mieć kontakt z Bogiem jako kobieta (fizycznym też. To już chyba też całe odreagowane;)) i w następnym wcieleniu (jeśli będzie) też chcę być kobietą :D I tak na dobrą sprawę to ogromnie cieszę się, że trafiłam na regresing tak szybko, bo z moją karmą seksualną mogłam wpakować się w masakryczne kłopoty, a tak to przerabiałam, dokańczałam i odreagowywałam ją bezpiecznie dla mnie. Coś mnie zawsze chroniło i pomagało cieszyć się radosną celebracją życia i nie narobić sobie kłopotów :)
A jeśli chodzi o określone kobiece sposoby zachowania, to mój miły powiedział, że jeśli spróbuję wchodzić w te "określone sposoby zachowania", to on chce rozwodu :D Zabronił mi nawet się nawet zastanawiać nad tymi rolami, bo zgodnie z zasadą, że na czym się skupiasz to wzmacniasz, mogłabym je przejąć a on by tego nie zniósł ;) Wg niego mam być sobą i nie myśleć o rolach.
Ale wiecie jak to jest, nie myśl o niebieskich słoniach i one same wchodzą do głowy. Teraz się stresuję, że są jakieś role a ja ich nie rozumiem i nie znam, a powinnam w nich brać udział, bo inaczej nie będę prawdziwą kobietą. Ech to wychowanie wśród chłopaków robi swoje. To ta "grzeczna dziewczynka" odzywa się w głowie :D
Ale jak mój miły woli mnie a nie "rolę kobiecą" w domu to chyba wszystko jest ok :)
-
Drogie Panie
Ról kobiecych grać nie musicie. Ale warto sie zastanowić, co i jak robić, żeby było Wam miło i przyjemnie w życiu. I z Wami również :)
-
:)
-
Zwykle nie pamiętam moich snów. Ale ostatnio w krótkim czasie śni mi się lesbijski seks i jest tak faaaajnie, czysto w energiach i przyjemnie. Tak się fajnie bawię z dziewczynami;)
Nie ma wcale zapędów lesbijskich. Trochę mnie to bawi.
O co tej mojej pś chodzi:P
-
Laka:
"O co tej mojej pś chodzi:P"
Ona wyraża swoje pragnienia :)
-
Mateusz
Myślisz, że takie sny oznaczają pragnienia mojej pś?
To by było bardzo dziwne i ciekawe, bo mnie kobiety wcale nie podniecają. I w realu nie miałabym na coś takiego absolutnie ochoty.
-
Laka
Nie dopowiedziałem co mi się nasuwa.
Chodzi o to, tak myślę, że Pś ma pragnienie miłości, bliskości, seksu do mężczyzn. A ponieważ coś Cię blokuje; nie wiem, nie realizuje tak jak byś chciała, to pś przesuwa to pragnienie na kobiety. Z nimi masz lepszą relację, czy karmę i dlatego Pś przenosi swe pragnienia na kobiety - tylko w śnie. Tu rzeczywiście nie chodzi o przeżywanie tego w realu z kobietą, ale z mężczyzną.
-
A w ten sposób:) To możliwe. Chyba nie mam lepszych relacji z kobietami. Może w kontekście bliskości.
Pś podpowiada: przynajmniej mnie nie używają seksualnie dla własnego rozwoju.
-
Ja kiedyś miałam sen erotyczny z udziałem swojej matki (brr ;). I pewien znawca tematu powiedział mi, że to pewnie chodzi o relację z sobą samą jako kobietą. Może u Ciebie, Laka, chodzi o coś podobnego? Może dajesz swojemu ciału zbyt mało uwagi, miłości, czułości ostatnio, więc ono przeżywa to w snach? :)
A może chodzi o coś więcej niż tylko ciało?
-
A może właśnie wręcz przeciwnie, coś u Ciebie zmienia się na lepsze w relacji z samą sobą. Może kluczem jest jest właśnie ta przyjemność i czystość w energiach?
Tak sobie tylko gdybam :)
-
Felicite
Ja mialam dwa razy ostatnio taki sen w krotkim czasie. Raz z kuzynką aniołkiem, która bardzo lubię. Ona mnie fascynuje fizycznie bardzo, bo ma fajne młode energie( poza tym jest miedzy nami pewna harmonia), ma też coś takiego w temacie kobiecości, nie wiem czy wzorce, czy energie, cieżko mi to sprecyzować, co ja miałam w sobie do pewnego wieku. Jest to powiązane z kobiecością, ciałem, seksualnością. Znajomy mi mowił, że to są wzorce kuszenia facetów:P Ale dla mnie to coś więcej. Wyzbyłam się tych energii, w imię nie kuszenia mężczyzn, czy siania tym, bo się mna fascynowali, a mi sie to podobało.
Ale ona to ma, uaktywniło jej się, gdy zaczęła dorastać, a mi się to podoba i też chcę:D Dla mnie te wzorce to takie trochę przejawianie paradoksalnie niewinnosci w kobiecości. Możliwe, ze mam tu pomieszane coś. Ale ja lubię te energie w sobie i w innych kobietach. Takie to trochę aniołkowo- elfowe, czyste mi się wydaje, spontaniczne naturalne przejawianie siebie.
No ale sobie na to już nie pozwalam, bo to niby wzorce, syf, jestem dorosłą kobietą i takie tam. Od jakiegos czasu pracuję nad tematem ciała.
Wyparłam się tego, a mimo to słyszę ciągle, że kuszę facetów, niby jakieś energie roztaczam. Ja tego wogóle nie czuje, nie widzę też u siebie takich chęci, czy intencji. Wywala mi do siebie, że coraz bardziej własnie wypieram tą kobiecość i męska się robię. Może pś zeby tym nie emanowac. A i tak bez efektu i ciągle ktoś się skarży.
No i oczywiście jak zwykle, gdy jest mi przyjemnie i wg mnie czysto, fajnie, ktoś mi przerwał i mnie obudził z jakąś sprawą pilną. Brrr.
Hahaha może odkrywam w sobie lesbijskie skłonnosci, albo bi:P
W sumie mi to obojętne, nie czuje nic negatywnego w tym kontekście.
-
Laka,
"Wywala mi do siebie, że coraz bardziej własnie wypieram tą kobiecość i męska się robię."
Często w snach robimy to, czego pragniemy, a na co sobie nie pozwalamy na jawie. Na to mi wygląda, że o to chodzi w Twoich snach.
Tyle że nie chodzi tu o skłonności lesbijskie, ale o pragnienie przejawiania pięknej i czystej energii kobiecości.
Odnośnie Twojej poniższej wypowiedzi: Myślę, że uciekanie od kobiecości nie jest dobrym rozwiązaniem. Lepiej pozwolić sobie na to w pełni i nie oceniać, co jest w tym syfem, a co nie;, pozwolić sobie na to, na co masz ochotę, a to, co nie jest Tobą, samo odpadnie.
Posłuchaj siebie, swojego ciała. Tylko wtedy masz szansę być w 100% sobą. Bo słuchanie innych osób i kierowanie się ich odczuciami nigdy Cię do siebie nie doprowadzi. A bycie sobą w 100% to najpiękniejsze i najlepsze, co nam się może przytrafić :)
Możesz więc potraktować swoje sny jako przekaz tej treści: "Możesz pozwolić sobie być kobietą. To niewinne, czyste, piękne. I korzystne" :)
-
"Wzorce kuszenia facetów" - kompletna dla mnie abstrakcja. A już tym bardziej jako "przejawianie paradoksalnie niewinnosci w kobiecości".
Owszem, widuję, jak rozmaite kobiety posiadają naturalny wdzięk, szarm i to mnie zachwyca, sama zaś czuję się przy nich jak kawał drewnianego kloca ;) Ale to raczej nie są wzorce uwodzenia facetów,a właśnie jakieś takie naturalne przejawianie kobiecej energii, tak to odbieram. Mogą pewnie przyciągać czy fascynować, ale samo uwodzenie kojarzy mi się z czymś dużo bardziej bezpośrednim, nawet częściowo wulgarnym.
Ale ja tak naprawdę nie mam bladego pojęcia o "uwodzeniu" :D
-
Hydro, Felicite:
Dzięki za posty. Czasem już nachodziły mnie wątpliwości, że coś ze mną nie tak, że może ogół ma rację. Jednak jak się okazuje naturalność wygrywa, nawet jeśli przejawia ją nikły % ludzi :)
-
Pewnie, że naturalność rządzi. Potwierdzam jako facet, że te całe kobiece, sztuczne kuszenie to jakiś chory wymysł. Jasne, że dobrze wykonane ma wpływ na męskie libido - no, ale ja nie jestem zwierzęciem, żeby biec za samicą, bo mi się bzykać zachciało. Ba, wręcz uważam to za bardzo brzydką manipulację - uderzanie w moje potrzeby seksualne, aby zwrócić na siebie uwagę i zainteresować sobą. No, ale to chyba jest efekt braku wiary w to, że się ma mężczyźnie coś więcej do zaoferowania po za swoją seksualnością, cielesnością... No i potem takie kobiety najgłośniej krzyczą, że faceci to tylko o seksie myślą :D
-
:) Możliwe ze sie wyparłam czegoś co było fajne w imie wyrzucenia syfu i poczucia winy za jakieś stare rzeczy i za to ze kręce facetów. A jak ich krece to niby manipuluję. W sumie to wywala do mnie tym ktorzy sami maja seks nie uzdrowiony.
-
Laka
Według mnie ,sny lesbijskie mówią o tym jaką masz relację sama z sobą ,czego się boisz i w której jakby sferze masz problem związany z kobiecością,jest jakaś część w Tobie ,która ma nieprzemienione emocje związane z kobiecością i tęsknota za czymś.Sny o kobietach często mówią to ,że masz ochotę na coś bardzo miłego ,ale ,że nie masz np faceta ,to najbardziej bezpieczne jest wtedy kochać się z kobieta we śnie ,bo to jest przejaw Twojej kobiecości według Twojej podświadomości ,ja osobiście w sercu czuję ,że masz ochotę na miłość i bliskość ,a sen ten mówi ,że na poziomie duszy wyrażasz po prostu taką chęć ,aby doświadczyć miłości ,czy bliskości ,masz silną potrzebę bliskości , a Twoja podświadomość pokazuje Ci ,co Twoja kobiecość pragnie ,dlatego jest Ci to pokazane poprzez sen z kobietą.I jeszcze mam takie wrażenie ,że miałaś takie wcielenie kiedyś i jest coś na poziomie serca i czakry podstawy nie uzdrowione,sen mówi też ,ze masz nieuzdrowiony jakiś stosunek do siebie jako do kobiety,ale Twoja duszyczka coś przepracowuje i wchodzi na wyższy poziom.
-
Laka tak to właśnie jest czasami z tymi facetami rozwojowcami ;) Jeśli mają nieuzdrowioną seksualność to łatwiej im powiedzieć, że to ty ich prowokujesz, że to twoja wina, że mają na ciebie ochotę niż zabrać się za temat i uzdrowić. Choć może mieliście też karmiczne, seksualne obciążenia. Ale i tak powinni się tym zająć w swoim zakresie, a nie robić przytyki do ciebie. A ty po prostu emanujesz kobiecością :) Nie stawaj się facetem, bo to nie ty! :)
Kiedyś się spotkałyśmy (w Łodzi na zajęciach Leszka) i istotnie wokół ciebie był wianuszek panów (i ja ;)), ale to nie znaczy, że emanowałaś manipulacyjnym, seksualnym syfem. Jesteś bardzo kobieca i to może przyciągać mężczyzn (i mnie ;)). Wynika to pewnie z obciążeń karmy wcieleniem bogini, ale to że emanujesz kobiecością nie znaczy, że manipulujesz facetami. Może kiedyś tak, ale podejrzewam, że ten etap masz już zdecydowanie za sobą. To co zostało to to, że nie przestałaś być piękną kobietą :)
Myślę, że może jesteś na półmetku uzdrawiania kobiecości w sobie i dlatego jeszcze czasem znajduje się ktoś kto się przyczepi. Może jeszcze nie czujesz się w pełni w porządku i niewinnie, że jesteś piękną kobietą.
Oj naprawdę szkoda byłaby wielka jakbyś zaczęła być bardziej męska. Ja to mówię. Druga kobieta :)
-
Monika Korbut
:) Dzięki, trochę mi podsunęłaś, coś jest faktycznie na rzeczy:) Co prawda ja teraz zupełnie inne tematy ruszyłam ale kto wie...może to ma coś wspólnego. Tak czy inaczej dolne czakry:)
tiani
Tak, spotkałyśmy się:)? Niestety Cię wcale nie kojarzę, bo nie masz fotki w profilu.
Wianuszka panów też nie kojarzę;) Jeśli w Łodzi to chyba byłam jeszcze wtedy w związku z moim połówkiem i byliśmy tam razem.
Karma bogini...tak, ktoś już mi też ostatnio o tym mówił.
Manipulacje były kiedyś i owszem, magia seksualna, czy magia miłosci to nie jestem pewna. Nie wydaje mi sie, ale to mogło być bardzo dawno. Karmę z różnym panami to mam, tzn chyba oni ze mną.
Często nie chodziło tylko o moją kobiecość, tylko o rolę jaką pełniłam w strukturze, że miałam być kanałem połączenia z jakąś tam Boską świadomością, której oni już nie mieli, za to zajmowali się innym, cięższymi sprawami typu destrukcja itp
"Może jeszcze nie czujesz się w pełni w porządku i niewinnie, że jesteś piękną kobietą. "
Na to wygląda, bo łapię się na tym, że staram się sobie i innym jakoś obrzydzic.
-
Laka, czuję podobnie jak Tiani - Ty masz w sobie taki naturalny wdzięk, naturalną kobiecość - to nie jest wulgarne ani wyzywające, ani prowokujące. A jak panowie czują się kuszeni i wolą zwalać "winę" na Ciebie - to już niech oni sami popracują nad swoimi reakcjami i wzorcami, nad swoim lękiem np.: bycia manipulowanym, prowokowanym, przekonaniem, ze "jak suka nie da, to pies nie weźmie; i generalnie wszystko to wina kobiet - oni biedacy nic nie mogą poradzić, że ich do jakiejś kobiety ciągnie i np.: tracą dla niej głowę;-) - a mogliby popracować nad swoją trzeźwością i przytomnością, a nie automatycznym muleniem się w towarzystwie atrakcyjnej dla nich kobiety. itp, itd.
-
Hydrozagadka
To jeszcze jakieś mam:P?
Ale cieszę się, że to napisałaś, że jeszcze mi cos zostało z tego, mimo wszystko:)
Myślałam, że wyprałam się zupełnie. Ja popracuję nad niewinnością niedlugo w tym temacie.
Zwróciłaś mi uwagę na ważną rzecz o której zapomniałam: ze ktoś może po prostu wpadać w nieprzytomność w obecności atrakcyjnej kobiety i dziwne mieć reakcje i nie musi to być wina tej kobiety.
Coś mi się skojarzyło też, jak to mężczyźni obwiniali piękne i seksowne kobiety, sądzili i palili na stosach... bo czarownice.
-
Laka - jak najbardziej masz :P
Ale nad niewinnością na pewno warto, jeśli sama jeszcze czasem czujesz się winna, czy dajesz się wkręcać w poczucie winy z tego względu, ze posiadasz naturalny wdzięk :).
Głównie własnie chodziło mi o to - jak napisałaś - że " ktoś może po prostu wpadać w nieprzytomność w obecności atrakcyjnej kobiety i dziwne mieć reakcje i nie musi to być wina tej kobiety."
-
:)
-
Coś dla eko Pań :)
http://podpaski-wielorazowe.pl/component/virtuemart/?page=shop.browse&category_id=6
-
A co powiesz na kubeczek menstruacyjny? :)) na przykład taki http://kubeczek-menstruacyjny.ladycup.eu/
To już będzie zupełnie eko :)
A podpaski bardzo interesujące. Dla mnie nowość.
-
Fajne :) Na noc bardzo by mi się przydało. I jakie śliczne woreczki do przechowywania :)
Tylko cena ... auć ..., ale warto zakup przemyśleć.
-
Najtańsze jakie widziałam na allegro to chyba Meluna, ok 60zł. ale są i Mooncup po 100zł. Ogólnie jedynym problemem jest dobór rozmiaru.
-
Niech mi ktoś pomoże jak może......!! ;)
Dziewczyny, jakie tabletki dostępne bez recepty są dobre na silne bóle miesiączkowe? Nie zauważyłam że skończyły mi się te które dotychczas brałam, a one są na receptę.
Ja za jakieś 20 minut musze lecieć do apteki, bo potem mi ją zamkną a ból "nie z tej planety" ;)
Tylko to nie mogą być żadne jakieś otepiające, czy wzmagające senność. Najlepiej SUBTELNE ale SKUTECZNE :) Może któraś coś mi podpowie :))) Ja dotychczas brałam Dexak
-
Szafirowy Błękit
Jak bez recepty to pewnie pani w aptece coś doradzi, ja biorę zwykle duet Apap plus Nospa Forte. Zresztą patrząc na godzinę to już poszłaś... mam nadzieję, ze coś sensownego aptekarka Ci poleciła, biedactwo :* takie mocne bóle to niefajna sprawa, wiem coś o tym.
No i pewnie kobiecość na tapecie :/ wspieram :*
-
Zawsze mnie to zastanawialo jak niektore dziewczyny moga miec tak silne bole miesiaczkowe.Ja nawet nie wiem kiedy mam okres.Jedna z moich kumpeli miala tak ostre bole,ze musiala zazywac ketanol,a to jest zdaje sie srodek ktorego uzywa sie przy ..nowotworach.Ciekawe skad sie to bierze.
-
Semira
Jedna moja przyjaciółka też musiała zażywać ketonal, też mnie to zastanawiało, jak może aż tak boleć, mnie zwykle również miesiączki jakoś mocno nie bolały. Z moich doświadczeń wynika, że to się wiąże ze zranioną kobiecością.
-
Zawsze mnie to zastanawialo jak niektore dziewczyny moga miec tak silne bole miesiaczkowe.Ja nawet nie wiem kiedy mam okres.Jedna z moich kumpeli miala tak ostre bole,ze musiala zazywac ketanol,a to jest zdaje sie srodek ktorego uzywa sie przy ..nowotworach.Ciekawe skad sie to bierze.
Semira no bez przesady z ketonalem i nowotworami...A ketonal wbrew pozorom ma plusy-przede wszystkim dziala szybko. Bole to kwestia skurczów macicy-moja znajoma ma zaburzoną gospodarkę hormonalną, jej bóle są pomierzone i sa to porównywalne bole do akcji porodowej. Ja sobie nie wyobrażam rodzić przez 5 dób /bo tyle trwa jej okres/i jakoś się nie dziwię, że łyka ketonal
-
Nie przesadzam z nowotwormi i ketanolami bo moj dziadek przy nowotworze pluc to zazywal wiec wiem co pisze.
-
Iustitia
miałam bóle dokładnie jak twoja koleżanka,zażywałam tabletki przeciwbólowe całą dobę,przy łózku miałam szklankę wody i tabletki i tak przez kilka lat od pierwszej miesiączki.Bardzo pomogła mi refleksologia,chodziłam do babki uzdrowicielki ,wzięłam chyba 10 zabiegow o ile się nie mylę ,bo to 20 lat z hakiem temu było i od tamtej pory bóle nie wróciły.
Tak mi się przypomniało teraz ,że to ona dała mi bursztynowe serce na nitce jako wahadło i powiedziała,żebym sie uczyła bo mam talent do tego:)
-
Nie przesadzam z nowotwormi i ketanolami bo moj dziadek przy nowotworze pluc to zazywal wiec wiem co pisze.
Semira a ile lat temu? obecnie ketonal jest podawany doraźnie, on się nie nadaje do podawania dłuższego niż 5-7 dni bo rozwala uklad pokarmowy.
-
Jakies 6lat temu zmarl moj dziadek wiec wtedy.Ale moja kumpela zazywala ketanol ma bole miesiaczkowe w ubieglym roku wie c chyba tak doraznie to nie jest on podawany jak piszesz;)
-
Kasia,
mojej znajomej podobno pomoże tylko dziecko, a ściślej urodzenie go. Ja jej umiem tylko zmniejszyc ból, byla u lekarek TMCh, jest po iluś akupunkturach i nie dawają rady. Szukam ifo o tym, bo poziom hormonów wpływa rownież niekorzystnie na jeszcze jedna rzecz u niej, więc chcialabym jej jakoś konkretnie pomóc
-
Semira
więc chcesz mi powiedzieć, że kumpela ma okresy przekraczające 7 dni? Przy dawkowaniu do 7 dni raz w miesiącu, czyli wlaśnie chociażby przy bólach menstruacyjnych wybiera sie jedno opakowanie ketonalu, następnie pół roku przerwy. Niestety, ten lek uszkadza dość poważnie przewód pokarmowy, dlatego musi być przerwa pomiędzy opakowaniami leku.
-
Moja kumpela ma okresy nawet po 9 dni,ale to nie jest watek o mojej kumpeli wiec nie mam zamiaru go ciagnac jesli pozwolisz.
-
Mi się znacznie bóle zmniejszyły jak odreagowałam wiele traum prenatalnych i poczułam się dobrze emocjonalnie z partnerem. Poza tym dobijałam candidę i skupiłam się na oczyszczeniu organizmu. Nawet pomimo tego W badaniu wyszły mi niewielkie wahania hormonalne i przepisano mi plastry anty - po nich nie czuję żadnego bólu w czasie miesiaczki, jestem też dużo spokojniejsza. Mam świadomość, że one niezbyt zdrowe, ale nie wiedziałam jak mam do końca to wszystko sobie uregulować. Wcześniej na bóle stosowałam praktyki oddechowe, pomagałam sobie poprzez reiki, tylko w skrajnych przypadkach kiedy dopadł mnie stres i bóle były silne sięgałam po zwykły apap. I było po bólu.
-
Moja kumpela ma okresy nawet po 9 dni,ale to nie jest watek o mojej kumpeli wiec nie mam zamiaru go ciagnac jesli pozwolisz.
Ok, rozumiem, ale wyślij Ją na laparoskopię
-
Apropo kobiecości, wczoraj w sesji wyszło dlaczego mam małe piersi, skąd ten wybór:)
Nieźle się usmiałam do siebie gdy okazało się ze kiedyś bardzo chciałam walczyć lecz byłam kobietą, teoretycznie nie moglam. Pomimo iż miałam wtedy chłopięc sylwetkę, chyba bardziej niz teraz, to udało mi się jakoś przemycić moja osobę. Potem ludzie się zorientowali, i tymbardziej zaczeli mnie szanować, podziwiać, liczyc się z moim zdaniem, podziwiać a nawet stałam się obiektem podziwianym sexualnie [ jako jedyna wagina na polu bitwy.
Pogrubiona czcionka to powody na to zycie:d tak sie spodobało!:D
-
Olga
lata temu czytałam podobny motyw u Lucyny Winnickiej-pisala o Pierre Cardin podobną historię. Jak podjęliscie zbliżone wybory to Haute Couture w Paryżu, Mediolanie czy Londynie jak najbardziej przed Tobą:)
-
ot kitir w Paryżu mam już za sobą;) :)
w tym wcieleniu tez ot kitir:)
-
OLga
haha, zupełnie jak w bajce "Mulan". Oglądałaś:)?
A dla mnie w obecnym wcieleniu mam idealną wilkość piersi:D Nic dodać nic ująć. Ani za małe, ani za duże, idealnie( jak dla mnie:)) pasują do sylwetki, nie przeszkadzają, ale są.
No i super jest to, że sa takie średnie, więc jak mam ochotę mogę push up załozyć i mam całkiem duże, a jak nie to normalnie, jest jeszcze opcja zmniejszenia, przy odpowiednim staniku:) No i mogę bez stanika w sukienkach z golymi plecami chodzic i tez jest ok. No idealnie mi sie udala kreacja w tym wcieleniu:D
-
Indruś :)
Bardzo serdecznie dziękuję Ci za wsparcie :* Ja już wczoraj nie miałam siły się odezwać ale jak trochę mi ból zszedł (zrobiłam modlitwę, bo bym nie była w stanie nawet pójść do tej apteki i wzięłam tą jedną tabletkę p/bólową którą kupiłam) to przeczytałam co do mnie napisałaś :) Dziękuję Ci za te ciepłe słowa :* Ja mam dużą trudność z mówieniem o swoich problemach i poproszeniem o wsparcie (sporo jest tego przyczyn), zaciskam zęby, staję na wysokości zadania i staram się sama wszystko rozwiązywać.... I bardzo miło i lżej mi się zrobiło jak przeczytałam Twój wpis i poczułam słowa wsparcia :) Dziękuję :*
Pani w aptece poleciła mi Ibuprom, tak przypuszczałam że na to wskaże, bo w necie też przeważnie widziałam wpisy mówiące o tych tabletkach. Ale też niestety u mnie potwierdziła się ta opinia, którą wyczytałam, że przy silnych bólach one niezbyt są skuteczne. Ale chociaż udawało mi sie jakoś trochę obniżać intensywność bólu + modlitwa i jakoś przetwałam przez noc, choć ciężko było. Dzisiaj już udało mi się zakupić Dexak. U mnie on się najlepiej sprawdza. Jest bezpieczny, nieinwazyjny i skuteczny. Bo mnie wzdryga na samą myśl o braniu jakichkolwiek tabletek (jestem fascynatką naturoterapii :)) ale bóle miesiączkowe i zatokowe to są u mnie sytuacje w których ból jest silny. Na szczęście zatoki mam trochę "podregulowane" ;) no ale jeszcze te bóle miesiączkowe. Mi bardzo dużo pomagało jak piłam sok z Noni, całkowicie naturalny, on świetnie też niweluje stany bólowe i wówczas w trakcie miesiączki prawie w ogóle nie musiałam korzystać z tabletki p/bólowej - efekty były super też między innymi dlatego że oczyszcza z toksyn ale swoją drogą owoce Noni wykazują w sposób naturalny działanie p/bólowe. I zazwyczaj robię sobie taki cykl, że wypijam 3-4 do 5 butelek ale później robię przerwę, bo odżywiam się według pięciu przemian i po jakimś czasie zbyt mocno bym wychłodziła organizm. Do tego bardzo fajny jest wyciąg z wiesiołka - w naturalny sposób reguluje gospodarkę hormonalna, łagodzi napięcie przed miesiączką ale nie tylko, ładnie też nawilża skórę i ma ogrom innych fajnych zalet. Np. bardzo też chwalą sobie wiesiołek osoby, które mają duże problemy skórne typu łuszczyca. Bóle miesiączkowe też są łagodniejsze wówczas gdy np. piję przez dłuższy czas (też jakiś cykl) aloes, tutaj duży wpływ ma to, że on ładnie oczyszcza z toksyn i bardzo mocno pomaga przy problemach z candidą. No a candida to jest to "cholerstwo" które bardzo wzmaga bóle miesiączkowe, i u mnie jest zapewne ten efekt. Właśnie staram się odżywiać wg. pięciu przemian, wspomagam się dobrą suplementacją ale niestety mam słabość do słodyczy i tutaj jest ten "ćwiek" do tego że candida uwielbia takie jedzonko słodziutkie ;) i nie wyprowadzi się nawet przy odżywianiu wg. pięciu przemian i suplementacji bez odstawienia słodyczy.... Ale i tak zauważyłam, że gdy nawet jadłam słodycze i piłam aloes to candida była ładnie wymieciona i nie stanowiła żadnych problemów. No i właśnie ja staram się ładnie, systematycznie wspomagać organizm zdrowymi rzeczami ale od dłuższego czasu mam taki nawał różnych spraw, że tylko ostatnio brałam podstawowy zestaw witamin i radiolin (on fajnie działa na układ nerwowy, na serduszko - łagodzi arytmie pojawiające się np. przy sanach nerwicowych ) wcześniej jeszcze mleczko pszczele, choć już jakiś czas temu mi się skończyło i wszystko razem biorąc pod uwagę to efekty widoczne w trakcie miesiączki.... No i też holistycznie patrząc na dolegliwości, to przyczyny różnych problemów w ciele fizycznym mają miejsce w różnych sferach. Więc co można to niwelować od strony ciałka (bo ono dużo mądrości w sobie zawiera :)) i ze strony innych sfer (mentalnych, duchowych, karmicznych itd.)
:-)
-
A ty coś dla dziewczyna o rozmiarze 44+ http://contest.kappahl.com/pl/ :)
Już nie dla mnie :|. Zresztą fotogeniczna też nie jestem ...
-
Mam zamiar wziąć udział w tym konkursie ;)
Szafirku, nie masz za co dziękować :* Mam nadzieję, że ten ból Ci przejdzie. Dobrze, że masz już swoje leki i możesz się jakoś ratować.
Nie wstydz się nigdy mówić, że coś Ci dolega, że masz z czymś problem, przecież po to jest to forum, żeby sobie wzajemnie pomagać, a czasem choćby po to, żeby wylać jakieś swoje żale. Jesteś całkowicie w porządku, kiedy mówisz o trudnościach, jakie masz, czy kiedy prosisz o pomoc. Ty sama tu ludziom bardzo pomagasz swoim wglądem i wkazówkami.
Pomyślę o soku z aloesu, może mnie oczyści trochę. Ja właśnie wrócilam od lekarza- on nie ma pojęcia, co mi jest, z normalnego badania nic nie wyszło, niby wszystko ok, a ja mam cały czas upławy :/ Pewnie znowu powinnam zrobic posiew..ech...
Ty dbaj o siebie, bądz teraz dla siebie dobra, Twoje cialo tego potrzebuje, przytulam ciepło :*
-
Mam zamiar wziąć udział w tym konkursie ;)
To mój głos już masz :)
-
Dziękuję :))) :*
-
Mój też:)
-
Jak fajnie- dzięki Wam, dziewczyny :)
-
Indruś :)
"Szafirku, nie masz za co dziękować :* Mam nadzieję, że ten ból Ci przejdzie. Dobrze, że masz już swoje leki i możesz się jakoś ratować.
Nie wstydz się nigdy mówić, że coś Ci dolega, że masz z czymś problem, przecież po to jest to forum, żeby sobie wzajemnie pomagać, a czasem choćby po to, żeby wylać jakieś swoje żale. Jesteś całkowicie w porządku, kiedy mówisz o trudnościach, jakie masz, czy kiedy prosisz o pomoc. Ty sama tu ludziom bardzo pomagasz swoim wglądem i wkazówkami.
Pomyślę o soku z aloesu, może mnie oczyści trochę. Ja właśnie wrócilam od lekarza- on nie ma pojęcia, co mi jest, z normalnego badania nic nie wyszło, niby wszystko ok, a ja mam cały czas upławy :/ Pewnie znowu powinnam zrobic posiew..ech...
Ty dbaj o siebie, bądz teraz dla siebie dobra, Twoje cialo tego potrzebuje, przytulam ciepło :*"
Jak Ty pięknie piszesz i potrafisz w kilku zdaniach dać tyle ciepełka :*
Z tym mówieniem o swoich trudnościach, to jeszcze sporo drogi przede mną :( Ale to, co mi napisałaś dużo mi dało. Jeszcze raz bardzo serdecznie Ci za to dziękuję :*
Widzę że Ty również się zmagasz z problemem zdrowotnym. I to jest najgorsze jak nie wiadomo jaka jest przyczyna dolegliwości... :( Indruś, ja również trzymam za Ciebie kciuki :* Może faktycznie trochę by Ci mogły pomóc naturalne metody. Czasami też bardzo pomocna może być refleksologia, organizm przy okazji się oczyści, zejdzie trochę wewnętrzne zaśluzowanie i możliwe że upławy troszeczkę się zmniejszą...
-
Szafirku, cieszę się bardzo, bardzo, że jakoś tam mogę Cię choć słownie wesprzeć :* Gdybyśmy mieszkały w jednym mieście to bym Cię wyściskała, a w obecnej sytuacji to mogę tylko mentalnie przesłać Ci moc uścisków.
Mówienie o problemach jest ok- spójrz na mnie, ja bez przerwy tu o swoich opowiadam i nikt na mnie nie nakrzyczał, nie zarzucił mi niczego, nikt mi tego nie ma za złe. To zupełnie w porządku, że wywlekamy tutaj swoje brudy, nikt Cię nie będzie osądzał, nikt nie zarzuci Ci słabości ani tego, że komuś sprawiasz kłopot swoim narzekaniem. Wylewaj swoje żale i opory ile tylko możesz! Jesteś kochanym, ciepłym aniołkiem i zasługujesz na wsparcie:*
Staram się trochę oczyszczać orgaznizm, odstawiłam słodycze i produkty na drożdzach, piję wodę z octem jablkowym. Mam zamiar wziać się za uzdrawianie psychotroniczne metodą Monahan, zobaczę, co z tego wyjdzie. Oby nam się uzdrowiło w temacie kobiecości :)
-
Indruś :)
Wiesz co.... ja właśnie Cię tak odbieram jak "starą" dobrą znajomą :) - wiesz, w takim fajnym, pozytywnym znaczeniu i pisząc "starą" nie mam oczywiście na uwadze wieku ;) Nie do końca jest to uchwytne słowami. Ale tak właśnie czuję, że tak jakbyśmy od czasu do czasu siadały razem przy kawie gotowanej wg. pięciu przemian ;) i gadulkały o życiu, RD, trochę takich "babskich" pogawędek :) Fajnie, spokojnie, harmonijnie.... I to wszystko w aurze takiej natury, słoneczko, domek z ogródkiem i siedzimy sobie na tarasie :) wokół widać jak suszy się mięta, tymianek i różne inne zdrowe roślinki :) I między innymi toczą się rozmowy o rozwoju, ziołolecznictwie, naturoterapiach, ezoteryce.... gdzieś w tle numerologia i "karciane opowieści"...... :)))
hi,hi, tak jakoś mi przyszło na myśl..... ;)
-
Jak fajnie :) Rozumiem co masz na myśli. Chodzi o pewne poczucie znajomości, bliskości, jakieś połączenie dwóch przyjaznych i życzliwych sobie kobiet. Ja też coś takiego odczuwam :) kto wie, może to też jakieś wspomnienie karmiczne, może znamy się już z takich własnie klimatów. W każdym razie, cieszę się, że tak miło się odbieramy. Mnie właśnie teraz brakuje takiej kobiecej przyjazni, wsparcia, jestem ostatnio stale sama. Moi znajomi, przyjaciele porozjezdżali się i zostałam sama ze sobą. Poniekąd może i mi to służy, bo się skupiam na swoim uzdrawianiu, ale jednak brakuje mi pewnego rodzaju bliskości.
Fajnie, że jesteś :*
-
Bardzo fajne artykuły pt. "Jak zadbać o cykl i ciało według medycyny chińskiej"
- fizjologia kobiety w kontekście medycyny chińskiej
- wzmianka na temat odżywiania i ziół, które są pomocne w łagodniejszym przechodzeniu miesiączki
- informacje na temat możliwych przyczyn występowania zakłóceń związanych z cyklem miesiączkowym i jak temu zapobiegać
- wpływ emocji na zdrowie kobiety i możliwość wystąpienia zaburzeń miesiączkowych
http://www.miesiaczka.com/index.php?option=com_content&view=article&id=67&Itemid=68
Drugi artykuł z cyklu medycyna chińska dla kobiet "Pięć przemian dla naszego zdrowia"
http://www.miesiaczka.com/index.php?option=com_content&view=article&id=63&Itemid=64
-
Dwa dni temu miałam zabieg rozpuszczania światłem w temacie kobiecości - tego jak ją przejawiać, czy to bezpieczne itp. I ciekawe rzeczy się dzieją.....
Dzisiaj czuję, że cała moja sylwetka, moja dusza i cała "ja" stały się jakieś takie miękkie i łagodne. Dziwnie się z tym czuję. Mam poczucie bycia taką drogocenną - jakbym była ze szkła - na zasadzie - patrzcie i podziwiajcie ale nie dotykajcie bo....mogę się stłuc. Do tego czuję, że nic nie muszę;-) Jak mi się chce to coś robię, jak mi się nie chce - to sobie poleżę. Oj przewaliło się dużo w moim wnętrzu i teraz się układa;-))))
-
Co w kobietach lubia panowie:
http://facet.wp.pl/kat,70996,wid,13066444,wiadomosc.html
-
Kobiecy orgazm:
http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107880,10962316,Gdy_orgazm_bawi_sie_w_chowanego.html
-
Czas ruszyć big temat ... przejawianie kobiecości.
Już mnie panika bierze...
-
Grażynka
Nie bój się, też to przepracowuję, już sporo poszło i nie jest tak źle:)
Za to efekty fajne, ostatnio czuję się coraz bardziej fajnie w swoim ciele. Idę wieczorem do łazienki, przebieram się przed lustrem i naglę stwierdzam i co najważniejsze czuję patrząc na siebie, jakie fajne i ładne mam to ciało:)
To jest takie uczucie spełnienia, że moje ciało jest piękne, przyjemne, takie jakie ma być:-) Nie jest tak jeszcze w pełni i cały czas, ale już jest, pojawia się. No i poczucie, że ciało jest bezpieczne i w porządku, taka lekkość bytu:)
Już się cieszę jak pomyślę co będzie jak puści reszta:-) No i ostatnio zwracam uwagę i nie tylko mężczyzn, to jest miłe, zwłaszcza, że się z nimi zgadzam:P(wcześniej jak ktoś mi mówił coś miłego, to myślałam, ok, miło, ale o co im chodzi? przeciez tak naprawdę tak nie jest...) Nie są to wzorce wabienia, tylko bardziej chodzi o to, że świat jakby mi przypominał jakie to moje ciało przyjemne, w porządku, jaką ma wartościową(czystą i przyjemną) energię. To także dużo poczucia niewinności i swoboda większa bycia sobą, przejawiania się...bycia kobietą:)
Warto:)
-
Dzięki Laka :)
Kontemplowałam wczoraj temat bezpieczeństwa na 2 czakrze i mi dzisiaj wywaliło. Do tego temat wyszedł na węzłach u Olgi.
Masakra po prostu :/
-
Grażyna Anna
U mnie też była masakra na tej 2jce;) Ale poszło dość sprawnie i szybko w moim odczuciu. Może dlatego dopiero teraz, bo to było tak ciężkie obciążenie, że musiałam do uwolnienia dojrzeć:) Ale jak dużo ciężaru poszło to pojawiło się równie dużo przestrzeni:)
Dziś poczułam kolejne pozytywne efekty, byłam na rozpoczęciu roku szkolnego, wiadomo: dużo ludzi, rodziców, ustaleń itd.
W takich sytuacjach mi wywalało bardzo: lęki, niska samoocena, sporo poczucia niepewności, poczucia winy, lęk przed atakami, ocenianiem, jakieś napięcia. To także związane z byciem matką, kobietą, rodzicem ogólnie, ale też z byciem sobą. Bo ja w porównaniu z tymi rodzicami to jestem jak dziewczyna i taka jakaś inna zupełnie. Dziwnie się wtedy czułam, nieswojo bardzo.
A dziś czułam luz, czułam że mogę się przejawiać taka jaka jestem, jak lubię, ze swoim aniołkowym, dość lekkim stylem bycia. I to było super. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że ubrałam się dość kobieco, dziewczęco i seksownie( wg niektórych) i ładnie wyglądam, a co dziwniejsze czuję się z tym dobrze i w porządku, swobodnie i pewnie. Że nie specjalnie mnie obchodzą cudze oceny i wywałki na mój temat. Moje spięcie i poczucie winy, oraz dużo lęku gdzieś zniknęło:-)
-
Grażyna Anna
U mnie też była masakra na tej 2jce;) Ale poszło dość sprawnie i szybko w moim odczuciu. Może dlatego dopiero teraz, bo to było tak ciężkie obciążenie, że musiałam do uwolnienia dojrzeć:) Ale jak dużo ciężaru poszło to pojawiło się równie dużo przestrzeni:)
Też musiałam do tego dojrzeć.
Kiedyś mi MArcin na cudzie napisał: 2 czakra zabrana z pola przejawiania się (coś w tym stylu):p Dobrze ją schowałam :D
Troche mi lepiej. Pomodliłam się i nieprzytomność zeszła. Mogę się nareszcie na czymś skupić :)
-
Przywołałam do siebie swoje męskie energie. I przepytałam się na okoliczność przekonań o kobietach i kobiecości.
Po tej przepytywance, to wcale się nie dziwię, że mam jak mam ;)
Ale jest lżej. Takie uświadomienie dobrze robi :)
Zrobiłam modlitwę na oczyszczenie tych przekonań i uzdrowienie i zobaczymy co dalej się będzie działo :)
-
Wlasnie ,zadam moze glupie pytanie-czym jest dla Was kobiecosc??Czym jest esencja kobiecosci?Bo ja sie tak zastanawiam i szczerze to nie wiem za bardzo..Mile widziane tez postrzeganie kobiecosci przez panow:)
-
To moze napisze z czym mi kojarzyla sie kobiecosc,ale ja nie wiem czy to juz kobiecosc-z sila,zdecydowaniem,pieknem wewnetrznym i zewnetrznym,cieplem.
-
W moim odczuciu kobiecość to miękkość w odbieraniu postrzeganiu świata i odpowiadaniu mu. To ciepło, opiekuńczość, wrażliwość na piękno natury, kolory itp. Łagodność w przejawianiu się. Też siła i zdecydowanie.
Podkreślę, że pisze o kobiecości, a nie kobietach. Bo u kobiet to te cechy w różnym stopniu mogą być.
Acha ... te cechy nie są słabe. Jest w nich moc i siła.
To takie moje odczucia po dzisiejszym uzdrawianiu.
-
Mam wrażenie, że w obecnym wcieleniu odpracowuje na rzecz kobiet, te wszystkie okropieństwa, które wyrządziłam.
Jednocześnie poznaje czym jest kobiecość. Tak jakby wychodzę z tych wszystkich wzorców, ról itp.
I mi się to podoba. Po raz pierwszy czuję ekscytację przy uzdrawianiu.
Teraz motywuje mnie chęć poznania czegoś nowego, a nie tylko pozbycie się czegoś :)
-
Dla mnie to pewna harmonia między delikatnością, pięknem, a mocą, mądrością. Trochę jak Tolkienowskie elfy;)
Hihi:P
Ale takich mężczyzn też lubię:D Ostatnio zwracam uwagę na takich. Aniołek aniołkowy, delikatny, ale mądry i z mocą. Nie koniecznie o siłę fizyczną chodzi.
Tak podsumowując męskość i kobiecość to dwie energie, każda z nich na czysto fajna i piękna, każda delikatna i z mocą związana, różnica jest jakby w typie energie, to trochę tak jak z wibracjami osobistymi. Nie chodzi o jakieś konkretne cechy u jednej czy drugiej:)
Jej poczulam jakie to fajne i wartościowe, bez względu na to co sie akurat przejawia. Taka równość jakości:D Cudne.
-
Trochę jak Tolkienowskie elfy;)
taka Arwena :) choć trochę za dużo w niej smutku było, ale rozumiem, bo została postawiona w nieciekawych warunkach
-
carolieen
Mi sie bardzo podobała, miała w sobie coś z delikatnosci i niewinnosci dziecka, a jednoczesnie kobieca, zrównoważona i mądra.
No z tym smutkiem to tak:)
-
Laka,
to tak, plus jest konkretność w działaniu :) choć w ostatniej części już więcej radości w niej było
-
kurcze, to dla mnie jak na razie najlepszym przykładem przejawianej kobiecości, który widziałam na żywo jest Basia Mieloch:
ciepła, uprzejma, pewna siebie, szczęśliwa, piękna, zdecydowana, wysokie poczucie własnej wartości, które u niej mocno czuć, otwarta na ludzi, pomocna, delikatna, ale przy tym konkretna, radosna, życzliwa, szczera, zabawna, spełniona i spełniająca się w tym co robi :)
-
Miałam dziś konkretną sesję, przed nią stresowałam się, że tyle tematów różnych i nie wiem za co się zabrać. A tu okazało się ze obciążenia które wyszły i sytuacje odnoszą się do nich wszystkich. Teraz rozumiem moje rozdarcie, gdy usilnie próbowałam sobie powiedzieć, że najkorzystniej skupić się na jednym konkretnym temacie;)
Temat dotyczył kobiecości, seksualności i mocy. A także twórczości.
Okazało się, ze po tych wszystkich głupich "przedwieczno-demonicznych" inicjacjach z moim połówkiem, zakodowało mi się, że w kobiecości i dzieciach moc. Bo to jest twórcza energia, akt twórczy płodzenia dziecka, czyli skojarzenie we mnie z materializacją.
Dlatego to kobiety i dzieci były obiektem moich masakr, jeszcze zanim się wcieliłam. Nie wiem czemu te masakry miały tak logicznie służyć.
Przedwieczni zakodowali mi i połówkowi właśnie to, ponieważ sami mieli z tym wielki problem, nie przejawiali energii twórczej, wręcz jej nienawidzili. Stąd taki pomysł.
Ja sama miałam pokodowane, że w seksie moc i ochrona. Było to powiązane jakoś ze zdolnościami materializacji jakie kiedyś przejawiałam. I tą moc i ochronę miał czerpać połówek.
Miałam przekierowanie, że moją najwyższą wartością, jako kobiety, być może jako istoty jest seks w którym mam przekazywać mojemu połówkowi moją energię twórczą. Utożsamianą z mocą i ochroną. A najlepiej jeszcze spłodzić dziecko, bo wtedy tej energii wytwarza się więcej. Mój połówek wyparł się swoich mocy, chyba po to by nie mieć takich samych jak ja, a potem czuł, że ich nie ma, potrzeba czerpać ze mnie, był na to nieźle zachłanny, wierzył że tylko ja je mam;) Pojawiło się też przekonanie, że ta moc jest jakby wyczerpywalna w zależności od tego ile, ilu osobom się ja daje, a zwłaszcza akt urodzenia dziecka miał ją wyczerpywać bardzo bardzo. Co sprawiło w tym wcieleniu u mnie silna blokadę na twórczość, na seks, kobiecość i obniżyło bardzo dotkliwie moje poczucie własnej wartości, na wiele lat, aż do momentu odreagowania.
Co ciekawe w sesji przyszło mi, że ludzie mają często wręcz odwrotne przekonania: że dopiero ciąża i urodzenie dziecka przez kobietę sprawia, że ona staje się bardziej wartosciowa jako kobieta, istota. Bo przejawiła, odkryła w sobie tak twórczą energię. I faktycznie po urodzeniu dziecka wiele ludzkich kobiet nagle rozkwita, zaczyna się twórczo przejawiać, pięknieje, czują się bardziej wartościowe, spełnione. Ok zawsze mnie to dziwiło gdy to obserwowałam i nie rozumiałam, dlaczego u mnie było zupelnie odwrotnie.
Potem wzorce te przeniosły się u mnie na innych partnerów, ale także pojawiło się przekonanie, że ten seks i dawanie w ten sposób energii( pierwotny cel to była ochrona połówka, z czasem pewnie i mnie, ale też dla mnie była to obietnica relacji z bliską istotką, te mechanizmy miały mi to gwarantować.) Dla partnera seks ze mną był zrodlem twórczej energii i mocy. I zwykle było tak, że w materii byłam bliską, czasem najbliższą, najbardziej porządaną kochanką...maga, władcy itd. Meżczyzny który na moc był zachłanny. Ja byłam tylko gdzieś obok, a on kwitł i się rozwijał. Mechanizm był taki, że gdy partner rozkwita, rozwija się zawodowo to ja nie mogę. I odwrotnie, gdy ja nie daję tej energii zaczynam byc tworcza, to z kolei on nie moze się rozwijać. Okropne uwikłanie. Wierzyłam też, że aby być twórczą potrzebuję być w związku z połówkiem, czyli odnawiać te inicjacje. Pś w tym wcieleniu blokowałam się od dziecka, nie pozwalam sobie być twórcza, bo bałam się że wtedy stracę związek i relację. Tak było już w innych wcieleniach, gdzie ja się realizowałam, a on był biedny. I nie mogliśmy być razem, bo nie chciałam zrezygnować z tego co miałam, a traciłam związek z ukochaną osobą. Uwierzyłam, że muszę go odrzucić, by realizować siebie. Muszę wybierać między związkiem, a bogactwem, pracą, twórczością i samorealizacją.
Te wzorce moja pś przeniosła także na inne związki, z harmonijnymi aniołkami. Ja sama bałam się je uzdrowić, że przestanę być atrakcyjna dla połówka,który na nich opiera swoją moc, egzystencję i że stanę się dla niego nieatrakcyjna i bezwartościowa. To samo dotyczyło także innych partnerów, bo zdązyłam się nauczyć na czym polega moja atrakcyjność jako kobiety i związek.
-
Moze mi ktos wyjasnic kim byli przedwieczni?Bo czesto o nich piszecie a ja za bardzo nie wiem o czym piszecie..
-
Bardzo stare istoty, starsze od aniołów, destrukcyjne, inteligentne, bardzo zbuntowane przeciw Bogu, kodowały anioły i odciągały od Boga. Inaczej się na nie mówi " galarety".
-
Aha....to juz kumam o co chodzi.Moglibyscie podac jakis przyklad galarety zyjacej obecnie na ziemi abym mogla bardziej poczuc klimat?
-
Z tego co kojarzę to przedwieczni raczej unikają inkarnowania, takie to nie praktyczne dla nich, mocno ogranicza możliwości mieszania innym istotkom w głowach.
-
Czy możecie mi polecić jakieś medytacje na cd-kach dotyczące kobiecości i seksualności? Chciałaby cos nabyć i posłuchać ale nie wiem co.....
-
Tulia
Ja Ci polecam medytacje Anny Atras przejawianie kobiecosci:)
-
Dzieki! Juz poszukałam na ezosferze i sobie kupię;-)
-
Hej kobitki jestem pod wrazeniem....lubie bardzo ta piosenke sluchac....szczegolnie glosno jadac samochodem....wiec znalazlam przed chwila videoclip i zatkalo mnie...sliczna babeczka dla mnie kokietka i...az milo popatrzec i zainspirowac sie....posluchajcie same :)
http://www.youtube.com/watch?v=eYW2c_EBLhg
albo lubie Loreen z jej Euforia.....
http://www.youtube.com/watch?v=C-1_-M6Hrnk&feature=relmfu
dla mnie silna piekna kobieta....pieknie tanczy i spiewa
-
Dziewczyny Kochane
Kupiłam medytacje Ani Atras dotyczace kobiecosci i zaczelam sluchac. Pierwsza medytacja jakos bez efektu - takie pitu pitu. Ale dzis rano przesuchalam drugą no i po prostu rewelacja!
Po pierwsze zaczelam dostrzegac inne kobiety wokół mnie. Ja sie zawsze lepiej dogadywalałm z mezczyznami a z kobietami to tak wybiórczo - jedna/dwie przyjazne dusze mi wystarczaly - reszte traktowalam zawsze jak tło. A dziś zaczelam je dostrzegac, akceptowac i poczulam, że naleze do grupy (kobiet). Fajne to! Również tutaj po raz pierwszy czuję, że należę do grupy, że nie jestem jakimś odrzutkiem. Dlatego Dziewczyny - dziękuję Wam, że tu jesteście i że mogę się z Wami podzielić dzisiejszymi fajnościami.
Po drugie po raz pierszy pomyslalam, że to moje wrozenie to moze mi przychodzic lekko, milo i przyjemnie;-) Bo w medytacji jest takie zdanie - moge robić nie to co jak uwazaja powinna robic kobieta ale to do czego mam talenty i naturalne predyspozycje;-)) Moja ps widze załapała i od razu stwierdzila - hej - to ja sobie powróżę!
Po trzecie - trafilam dzis w necie na dwie kiecki, ktore chce kupić;-)))
Ciekawe co sie bedzie dalej działo....Daje sobie czas na oczyszczenie tematu kobiecosci - niech sie dzieje we wlasciwym czasie i we wlasciwym tempie - nic sie nie pospieszam....zeby bylo bez presji. Widze ze ta metoda dziala - bo jest jakos tak swobodnie i sobie plynie do przodu.....
-
"Mam pytanie dla dziewczyn przerabiających temat kobiecości i bezpieczeństwa w byciu kobietą...Macie jakieś propozycje afirmacji na ten temat?Może jakieś uwagi?
Kurczę,po stopniowym usuwaniu tego,co nie moje w temacie kobiecości,właściwie to tkwię w zawieszeniu i nie bardzo wiem jak otworzyć się bezpiecznie na kobiecość we mnie-tą moją według koncepcji Boga na mnie..."
Cytat własny z innego wątku...
-
Tulia
Mi osobiscie tez druga strona medytacji bardziej przypadla do gustu.
Ja mialam znowu faze na kupowanie bardzo kobiecej bielizny i kobiecych pizamek:))
I swietnie sie przy tym bawilam.Chyba juz w kazdym sklepie z bielizna w moim miescie mnie znaja:)
A to dopiero poczatek mojej przygody z odkrywaniem swojej kobiecosci,ciekawe co bedzie dalej sie dzialo...:)
Tylko moj portfel krzyczy:prosze powstrzymaj sie chociaz troche:)))
-
Mam pytanie do dziewczyn które maja wzorce WALKI i przerabiały/ja temat kobiecości:) Z jakimi afirmacjami zaczynałyscie ten temat. I jaka medytacją załagodziłyscie ta częśc waleczna:))
Ja zaczełam od akceptuje siebie jako kobiete!
-
Tutaj jest artykuł o karmie wojownika
http://www.ezosfera.pl/ela-kruchowska/artykul/510
A tutaj na temat przejawiania się karmy wojownika
w kobiecych wcieleniach, sporo wzorców jest fajnie opisanych i jest też
podanych kilkanaście afirmacji pomocnych w uzdrawianiu tego tematu
http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=1424
-
Szafirek:),
Tak czytałam te atrykuły właśnie z jednego mam ta afirmacje:) Tak naprawde to poczatek góry lodowej w tej pracy nad kobiecościa z wzorcem wojownika. Ciezko jest mi sie przebić i w ogóle zrozumiec jak wyglada kobieta bez takich wzorców, ciezko jest mi pomysleć, że mogłabym z nich zrezygnować. Jak wtedy wygladałoby moje życie - moja kobiecość.
Sam wzorzec z domu jest też wyniesiony taki sam dzieki czemu może jeszcze trudniej jest mi pomysleć o "innej kobiecości"
Moja matka bardzo silna kobieta - walczaca i starajaca sie w zyciu dosłownie o wszystko sama - ojca nic nie obchodziło. Bardzo ciezko zawsze pracowała, nigdy nie widziałam by płakała i narzekała jednak na twarzy miała mimo wszystko wymalowane cierpienie i bierność do zycia. Przekazała mi, że kobieta ze swojej kobiecości może kożystac tylko dopóty - dopóki nie założy rodziny, później ona sie nie liczy, musli sie tylko o rodzinie, dziecku ogranicza sie swoje potrzeby do minimum. Poznałam kobiecość która żadnej pracy sie nie boi, która nie zna odpoczynku ani relaksu.
Wyuczone wzorce i ograniczenia na temat kobiecości ciezko mi zmienić bo kurde nie wiem na co je zamienić! Fakt sa one strasznie meczace i najgorsze jest w nich to, że przeszkadzaja w zbudowaniu relacji z mężczyznami!!
-
http://zdrowie.onet.pl/psychologia/silna-kobieta-pragnie-milosci,1,4841450,artykul.html,
Może przyda sie jakiejs "silnej kobiecie".
-
Dwa dni temu dotarło do mnie, ze ok, akceptuję ciało, w tym to że fizycznie mężczyźni i kobiety się różnią i można mieć z tego przyjemności oraz korzyści ;)
ALE
kompletną abstrakcją nadal pozostaje dla mnie identyfikowanie się poprzez męskość czy kobiecość; nie wiem o co w tym chodzi :-D
Identyfikuję się teraz jako człowiek (skoro posiadam ludzkie ciało), to ciało jest obecnie płci żeńskiej i w związku z tym emanuje energią żeńską (podobnie jak obecnie mężczyźni w większości emanują energiami męskimi - co można wyczuć także np.|: w trakcie zabiegów energetycznych)... ale rozumiem, ze kobiecość lub męskość to są szersze pojęcia, niż tylko bycie kobietą/lub mężczyzną w danym momencie, prawda?
Niby mówi się o umyśle kobiecym bądź męskim, czy sposobie postrzegania świata... ale dla mnie to kompletna abstrakcja. Ja swój umysł i siebie wewnętrznie po prostu nie postrzegam przez pryzmat płci. To ciało ma płeć, nie ja. Pierwotnie nie było płci. Jest się po prostu sobą, na ile się w danym momencie potrafi, w ciele męskim lub kobiecym, lub w ogóle bez ciała ;)
Czym zatem de facto jest męskość czy kobiecość? Czy to ma jakieś źródło w boskości czy tylko w fizycznym ciele?
Może kobiecość/męskość to tylko jakieś wzorce i tyle? Skąd też biorą się te wyczuwalne "energie męskie i żeńskie"? - z ciała? z czegoś innego?
Z drugiej strony bywają przecież "kobiecy" mężczyźni i "męskie" kobiety - emanujące w ten sposób. Czy to zatem kwestia polaryzacji? Czy czego innego?
Ot, takie dylematy ;) (same pytania i wątpliwości)
Prawdopodobnie mogłabym swój post zatytułować : UA a kobiecość/męskość ;)
-
Poczytałam tez padające tutaj definicje "kobiecości" czy "męskości" - ale to jest po prostu zbiór cech, które może mieć/nie mieć każdy, niezależnie od płci - takie przynajmniej odnoszę wrażenie.
Ja już nie wiem po co to i o co w tym chodzi ;)) Czy to boskie czy tylko fizyczne.
Czy można tworzyć dobry związek z partnerem płci przeciwnej, kiedy akceptuje się swoje żeńskie ciało, ale nie myśli się o sobie (wewnętrznej/umysłowej/charakterologicznej) w kategoriach płci?
-
Chyba niepotrzebnie rozgraniczam boskie i fizyczne. Bądź co bądź materia to jednak też jest rodzaj boskiej energii. Z tego elementu zrezygnujmy zatem w rozważaniach ;)
Na fali rozmowy na mailu z osobą postrzegającą podobnie jak ja - nasunęło mi się:
- Czy kobiecość/męskość to m.in.: definiowanie się i czucie wpierw jako kobieta/mężczyzna, a dopiero potem jako człowiek?
Takie osoby na pewno bardziej emanują określoną płciową seksualnością i są postrzegane jako sexy kobiety czy atrakcyjni mężczyźni.
-
hydrozagadka
archetypy determinują tak długo jak się w nie wierzy. Można im ulec i zawsze sie zastanawiać czy krotsza spódnica i eyeliner dodają urody. Przy wierze w archetypy stawia się pod znakiem zapytania relacje z facetami-wysokie energie to energie miękkie więc prawidlowo postawione pytanie czy w relacji na ziemi dopuszcza się Boskie wibracje dla obu plci. I pójście tym tropem.
To Twoje pytanie to trochę rozważania z zakresu eskapizmu, gdy chce sie wsrod ludzi na ziemi poczuc kompletnie u siebie. A moze warto pozwolic im na cieszenie się, że żyjesz wsród nich?
-
Iustitia - a czy są boskie wibracje dla obu płci? I czym się różnią? skoro pierwotnie nie było płci, to skąd te boskie wyższe wibracje płci?
Ja i tego nie kumam teraz za bardzo :-) bo dla mnie płeć jest czymś wyłącznie fizycznym i wynikającym jedynie z fizyczności.
Co do eskapizmu, to obawiam się, ze nie zrozumiałaś moich dylematów :) - ja nie czuję się źle przez to, ze nie identyfikuję się wewnętrznie z płcią... ja jedynie się zastanawiam, czy to aby nie ma negatywnego wpływu na realne, fizyczno-społeczne życie na ziemi :) - czyli np.: stworzenie związku.
No i mimo wszystko intryguje mnie kwestia co to znaczy kobiecość/męskość - czy to są własnie tylko wzorce/archetypy czy jest w tym też coś ponad to - czyli np.: te boskie wibracje płci?
-
hydro
jesli eskapizm rozumiany jako stricte powrot do spoleczenstwa to jednak powielenie archetypow jak najbardziej bo nie da sie na etapie oczekiwania czegos od spoleczeństwa /zwiazku/ odrzucenie klasycznego pojmowania kobiecosci i meskosci.
Czasem mam wrazenie ze ludzie lubia dzielic, dlatego podtrzymywanie podzialu wbijaja od dziecinstwa i jeszcze trzymaja, ze to wiedza o swiecie. Na moje widzenie to kwestia plci jest tylko kreacja wyborow przedurodzeniowych wiec mam co wybralam i sie nie zastanawiam jak byloby inaczej. To jak z kolorem oczu. Może i lepiej byłoby mi z innym, ale ten jest mój. A nawet wiecej lubię być kobietą:)Jak sobie popatrzyłam wstecz to zawsze obok mnie były fajne osoby w ramach każdej płci-tylko ja czasem za bardzo powielałam archetypy, zeby to dostrzec. Teraz widzę w innych Boskość. No dobra-staram się widzieć:)
-
Hydzia:
Ja to widzę dokładnie tak samo :) Dla mnie męskość/kobiecość wynika czysto z fizyczności (tutaj może wchodzić ta polaryzacja), jeśli ktoś podciąga je pod płaszczyzny mentalne lub emocjonalne to najczęściej wynik przejęcia wzorców będących wynikiem uwarunkowania społecznego.
-
jesli eskapizm rozumiany jako stricte powrot do spoleczenstwa to jednak powielenie archetypow jak najbardziej bo nie da sie na etapie oczekiwania czegos od spoleczeństwa /zwiazku/ odrzucenie klasycznego pojmowania kobiecosci i meskosci.
Nie wiem czy dobrze rozumiem - czy zatem sugerujesz, iż jeśli chce się np.; stworzyć związek ("oczekiwać" czegoś od społeczeństwa), to trzeba umieć operować wzorcami/archetypami istniejącymi w tym społeczeństwie?
Czasem mam wrazenie ze ludzie lubia dzielic, dlatego podtrzymywanie podzialu wbijaja od dziecinstwa i jeszcze trzymaja, ze to wiedza o swiecie. Na moje widzenie to kwestia plci jest tylko kreacja wyborow przedurodzeniowych wiec mam co wybralam i sie nie zastanawiam jak byloby inaczej. To jak z kolorem oczu. Może i lepiej byłoby mi z innym, ale ten jest mój. A nawet wiecej lubię być kobietą:)
ok, płeć jest wyborem przedurodzeniowym - ale ja np.: swoją tym razem wybrałam na to życie pierwotnie głównie pod kątem: "nie wezmą mnie do woja" i "łatwiej będzie nie zwracać na siebie uwagi"; O reszcie aspektów bycia kobietą w ogóle nie myślałam ;) były nieważne.
Stąd nie wiem np.; czy lubię być kobietą - owszem, ma to pewne ciekawe aspekty np.; w seksie, ALE ja i tak do końca nie wiem, czym jest bycie kobietą.
Jak tak patrzę na panie latające po sklepach z obłędem w oczach, polerujące i malujące pazurki, depilujące się wszędzie, by "być piękne i zadbane" (WTF?), wpadające w histerię na myśl o wyjściu bez makijażu, udające, ze nie znają się np.: na czymś na czym się znają, a uważane jest to za "męskie" (jak np.: samochody, motory, komputery itp., bądź nawet nie próbujące się z tym zaznajomić, bo to "nie kobiece", czy chcące koniecznie mieć słodkie bejbi, gdyż posiadanie bejbi ma być ukoronowaniem kobiecości... to ja wymiękam :D
Biorąc pod lupę większość archetypów i wzorców społecznych - to ja nie jestem kobietą ;-) bo mnie te rzeczy najczęściej kompletnie nie interesują i nie bawią. Tzn. pewne aspekty uznaję za pożyteczne, jak umiejętny makijaż czy kosmetyki, bądź pewne aspekty ubioru, ale mam zerową fascynację nimi wszystkimi.
Starfire - ano :-))
-
Możliwe że już to wrzucałem, bo bardzo podoba mi się ten artykuł. W końcu każdy wie, że stereotypowi miężczyźni aby podkreślić swą meskość noszą się na różowo, płaczą i są biseksualni!
...a przynajmniej kiedyś wiedział. Fajnie pokazane jak stereotypy się zmieniają.
http://www.cracked.com/article_19780_5-gender-stereotypes-that-used-to-be-exact-opposite.html (http://www.cracked.com/article_19780_5-gender-stereotypes-that-used-to-be-exact-opposite.html)
-
JA też mam duży problem ze swoja kobiecością. Wykazuje dużo cech płci przeciwnej nawet w zwiazku ja zajmowałam się tzw męskimi sprawami a mój mąż miał cechy bardziej kobiece - nie mam na mysli płaczitp, ale dłużej ode mnie sie szykował, uwielbial chodzic na zakupy i siedziec w sklepie godziny. JA natomiast jestem bardziej konkretna - jak już wchodze to wiem po co i tam gdzie nie ma tłoku w sklepie, kupuje i wychodze. Zreszta już od dziecka nie bawiłam sie lalkami tylko grałam w piłke nożna z chlopakami, albo hokeya, miałam sporo koleżanek ale były takie jak ja. Dla mnie tylko fizycznie różni sie mężczyzna od kobiety, jakimi cechami się różnia? Ja też potrafie sobie pokój pomalować, trawe skosić, czy w piecu napalić, przybić gwoździa do ściany (może dla tego czuja sie mi niepotrzebni).
Dla mnie jest różnica tylko w gospodarce hormonalnej, trochę odmiennej anatomii, niewielkich różnicach w budowie mózgu. Kiedyś panował taki stereotyp, że kobietom bardziej zależało na emocjonalnej więzi, dbały o rodzinę i dom, zajmowały sie pielegnowaniem tradycji rodzinnych, pielegnowaniem zwyczajów. Natomiast mężczyźni nastawiani są bardziej zadaniowo. Koncentrują się na rozwiązywaniu problemów, skutecznym działaniu, efektach swojej pracy. Teraz uważam wszystko jest wypośrodkowane. Ale mimo wszystko i tak nie wiem jak to jest czuć sie prawdziwą kobieta?
-
Nie wiem czy dobrze rozumiem - czy zatem sugerujesz, iż jeśli chce się np.; stworzyć związek ("oczekiwać" czegoś od społeczeństwa), to trzeba umieć operować wzorcami/archetypami istniejącymi w tym społeczeństwie?
Nie, moim zdaniem warto rozpoznać i uwolnić archetypowe wyobrażenia, ktore determinują. Podam na przykładzie-moja koleżanka chciała przyciągnąć rozwojowego partnera-przyciągnęła owszem rozwojowego ale w kategoriach archetypowych, w trakcie robienia tematu wyszlo, że chciała tworzyc swoje związki na ziemi według ziemskiego scenariusza a to nie tędy droga. Receptura na ziemskie związki związana immamentnie z archetypami wydaje sie prostsza tylko na dłuższą metę nie da się aniołkowi/smokowi/rusałce po prostu czegoś brakuje...
Dopisze jeszcze standarty przy uwalnianiu sie od archetypów:)
Warto natomiast przerobić, że ja jako aniolek/rusalka/smok/Boskie dziecię mam prawo do szczęścia, radości i wyborów z kim jestem w zwiazku i co się dzieje w moim związku wedle woli Bożej nawet jeśli człowieki mają inne zdanie na ten temat. Zmiana gęstości wibracyjnej przy zejsciu na ziemie czesto determinuje setki wcieleń i Boskie dzieci dalej uwazaja, ze dobre było tam, a tutaj trzeba zasłuzyc. Najpierw wiec jest zaslugiwanie na bycie czlowiekiem, potem na bycie w spolecznosci, potem na zwiazek a potem jest rozczrowanie, bo taki dobry czlowiek nie czuje spelnienia i miota sie by ktos to spelnienie dal. Nie da sie. Trzeba to odkrecic od podstaw akceptuje Boskie pochodzenie, potem akceptuje kontakt z Bogiem, akceptuje ze jestem po stronie Boga, akceptuje Boza wolę na której zyskuje i akceptuje moje spelnienie w relacji z Bogiem czy przykładowym Misiem Uszatkiem /za Misia uszatka wstawiamy oczywiscie ta kategorie osob czy tez konkkretne osoby przy ktt\orych czujemy dyskomfort czy zamkniecie/
A najlepiej pozwolic Bogu zeby pokazal jak byc kobieta na ziemi:)mozna sie zdziwic:)
-
Ja poprosiłam Boga o wskazanie mi kobiecości - to zaczeły się pojawiać kobiety przedsiębiorcze, konkretne i zdecydowane.
A teraz po przemyśleniu usłyszałam bym znalazła swa wewnętrzna prawde i żyła w zgodzie z nia w każdej chwili i okolicznościach i nic wtedy z zewnatrz nie będzie w stanie wywrócic Twego świata do góry nogami. I Tu już wyszedł mój głopi problem, który sobie sama wkęcałam, za bardzo porównywałam się do innych kobiet co jeszcze bardziej oddalało mnie od siebie. Myśle że można zaakceptować cechy i kobiece i męskie, ja nie mam problemu z ciuchami - bo ubieram sie typowo kobieco. Tylko tu za bardzo porównywałam sie do takich jęczacych kobiet jak im paznokiec sie złamał albo sie rozmazały i co teraz ( jakoś nie bardzo rozumiałam takie kobiety - a one mnie. I gdzieś chyba za bardzo starałam sie zrozumieć je)
Może najpierw trzeba siebie zrozumieć:)
-
Stwierdzam,że od dobrych kilkunastu wcieleń (jak nie więcej) byłam najgłupszą istotą we wszechswiecie skoro taki bałagan i misz - masz mam w PS. W temacie kobiecości to chyba w tym wcieleniu do ładu nie dojdę!
Ze strony męskiej - wychodzi mi, że kobiety musza słuzyc im, że sa odbierane jako naiwne i głupie istoty, albo jako jakiś towar do pukniecia. Swiadomie to jak mi to wychodzi to czuje złość, gniew i wscieklośc - tylko nie wiem czy na siebie, że takie głupoty mam, czy na mężczyzn:)
Ze strony kobiet - wychodzi mi poczucie winy, bo jak poczuje sie wartościowa kobieta to jak będa sie czuły inne, te mniej wartościowe i jak mam sie przy nich zachowywać, o czym rozmawiać, i wywala mi że sie ode mnie takie kobiety odwrócą puszczając plotke innym, że zrobiłam się pewna siebie.
No i takie błedne koło odkrecać bedzie ciężko - i żebym sie tylko przy tym nie zakreciła w druga strone, bo ta karma głupoty przecież też mi wywali i w tym! A ręce opadają!
-
hej, mam do Was pytanko ;-)
Od jakiegoś roku zauważyłam u siebie takie powiedzmy męskie zachowanie a mianowicie to że otwieram facetom drzwi ;-). Zastanawiam się czy wynika to z tego , że mam na to luz, czy też moja pś działa na zasadzie pamięci męskiego wcielenia, utrwalonych zachowań etc ;-).
To w sumie trochę zabawne ale zastanawiam się co z tym zrobić ;-) bo może nieświadomie robię też inne rzeczy ;-)
Przyznam , że mam czasem np. chęć rywalizacji z facetami, pracowałam kiedyś nad wyrobieniem kobiecości, ale z drugiej strony zastanawiam się czy postawić na bardziej kobiece zachowania (może przeczytam jakiś savoir vivre dla kobiet ;-)) czy po prostu odpuścić sobie i być sobą.
-
chociaż dodam że czasem wynika to z tego , że się spieszę i zdaje mi się , że tak będzie szybciej, a ostatnio bo facet był moim gościem więc tak mi to wypadało trochę, ale najczęściej nie zastanawiam się nad tym i tak samoistnie mi się robi.
-
Być sobą * 100 :P
To są tylko schematy społeczne, które się wciąż zmieniają i które są niezależne od Twojego urzeczywistnienia kobiecości.
Ja sam się czułem do niedawna mało męski, bo nie przejawiałem wielu tego typu schematów. I kiedy spotkałem swoją partnerkę - postanowiłem być sobą, zamiast zgrywać jakieś faceta, którym nie jestem. Okazało się, że to co naturalnie przejawiam, a czego nie uznawałem za objaw męskości - jest widziane jako bardzo męskie przez moją partnerkę. Zdziwiłem się w pierwszej chwili, ale cóż - nie będę narzekał :P
Tak więc olej po całości wyobrażenia i oczekiwania, a bądź po prostu sobą :)
-
Dzięki Clint, to super co piszesz.
Gratuluję też fajnej partnerki. :) ale to też jest fajne , że jak spotykamy właściwą osobę to my prawdziwi podobamy jej się najbardziej.
-
hej, mam do Was pytanko ;-)
Od jakiegoś roku zauważyłam u siebie takie powiedzmy męskie zachowanie a mianowicie to że otwieram facetom drzwi ;-). Zastanawiam się czy wynika to z tego , że mam na to luz, czy też moja pś działa na zasadzie pamięci męskiego wcielenia, utrwalonych zachowań etc ;-).
To w sumie trochę zabawne ale zastanawiam się co z tym zrobić ;-) bo może nieświadomie robię też inne rzeczy ;-)
Przyznam , że mam czasem np. chęć rywalizacji z facetami, pracowałam kiedyś nad wyrobieniem kobiecości, ale z drugiej strony zastanawiam się czy postawić na bardziej kobiece zachowania (może przeczytam jakiś savoir vivre dla kobiet ;-)) czy po prostu odpuścić sobie i być sobą.
Bądź sobą :D
Ja też od wielu miesięcy obserwuję u siebie, że często zachowuję się lub czuję jak mężczyzna.
Trochę się z tym nieswojo czuje, ale dochodzę do wniosku, że wynika to ze wzrostu pewności siebie, poczucia siły (tej wewnętrznej) i zdecydowania.
Czasem mi się po prostu nie chce czekać na czyjś ruch ;)
-
racja :))))
z resztą myślę , że wiele cech typowo przypisywanych kobietom to raczej jakaś paranoja. :)
no ale fajnie, nie będę się tym przejmować :)
-
potrzebne są jakieś tam normy aby nie było chaosu społecznego, ale bez przesady żeby wszystko podporządkowywać do jakichś tam ustalonych zachowań gdzie nie ma miejsca na bycie sobą ;-))) ja jestem tego zdania ;)
-
Jak też przez długi czas czułam wewnętrznie że mam dużo cech męskich, potwierdzałam sobie swoje przekonanie spotykając kobiety, które wg mnie miały cechy kobiece, więc ciagle sie dołowałam, że ze mna coś nie tak.
Uzdrowiając swoją kobiecość prosiłam Boga by postawił na mojej drodze kobiety, które przejawiają kobiecość i będą dla mnie inspiracją.
Najpierw by poznac takie kobiety musiałam zmienić prace i poznałam tam kobiety(wiele pracy mnie czeka:) które maja takie męskie cechy wg mojego filtra męskie cechy:D ale nie wyglądaja jak mężczyzna! Mają w sobie mega dużo kobiecości(lekkości, seksowności,subtelności, pełne uśmiechu.
I takim sposobem, przeszło mi kombinowanie, analizowanie i porównywanie sie do innych kobiet (sama przy tym stałam w miejsu i tylko zrzedziłam, że coś ze mną nie tedy) - każda jest wyjątkowa - choć inna!:D
Ważnym jest by to w sobie odnaleźć i zaakceptować!
-
No ja mam akurat dużo znajomych , sporo też takich niby "męskich" jakoś nie mam problemów z kobietami, z ich różnorodnością.... ale niestety chyba gdzieś już pisałam odstraszam facetów, dlatego te rozważania, co do mojej może zbytniej męskości :P
-
Nie wiem czy 30 - stka u kobiety jest jakimś magicznym wiekiem czy ja przesadziłam z pracą nad sobą, ale jeszcze tak rozbita na tysiace drobnych kawałeczków się nie czułam:)
Raptem mocno się zastanawiam jak się zachowywać? Jak sie ubierac? Kim chce być, co robić itd
Na warsztatach i terapii dotarłam do wielu stłumionych części siebie. Staje przed dylematem jak teraz łaczyć dojrzałość ze spontanicznościa i dzieciecą radością, która też mocno stłumiłam. Kurza twarz jaki trudny okres:))
-
Dziewczyny a jak sobie radzicie z wokolo okresowa hormonalna hustawka? U mnie jest tak, ze 3 tygodnie w miesiacu jestem zintegrowana, miekka, lagodna, do ewentualnych wyzwan dnia codziennego podchodze z madroscia i stoickim spokojem, postrzegam z poziomu ufnosci, nawet jak cos wywali to mam w sobie zen, potrafie puszczac latwo. Natomiast kilka dni przed okresem zaczyna sie schodzenie w dol, jakby w labirynt podswiadomosci, docieranie do oporu, zranienia. Ciagle mam swiadomosc tego co sie dzieje i obserwuje te procesy, puszczam to nadal, tylko, ze z wiekszym wysilkiem. Zazwyczaj tez unikam podejmowania decyzji na tej fali (wiec inni nie cierpia ze mna :) ale przyznam, ze juz mnie to meczy i chcialabym nie byc sterowana hormonem tak wprost.
Poki jest jak jest wykorzystuje ten proces jako czas oczyszczenia wewnetrznego i zewnetrznego, pozwalam sobie byc w tym, ale tak do konca chyba nie akceptuje, ze biologia tak mocno na mnie wplywa. Jak to jest u was?
-
U mnie zaburzenia hormonalne zostały wywołane silnym, regularnym stresem. Staram się to uregulować za pomocą jogi, ziół, medytacji, ciepłych kąpieli. Pracuje także nad emocjami przy pomocy EFT, często wprowadzam się w stan relaksu.
W jednym miesiącu to działa, w innym nie. Bywa tak, że przed okresem wzmacniają mi się stany depresyjne i wyciaga mi te emocje w pełnej sile. Wypada mi po prostu akceptować i dawać sobie w tym czasie jak najwięcej ciepła. Pomaga :)
-
jak przychodzi PMS to mam ochotę się pociąć, a wcześniej zeżreć wagon czekolady : )
i to prawda, ze ten czas wyciąga brudy do góry. Wszystkie stłumione smuteczki od razu mi wybijają. Podobno to ma związek z jakimś "ciałem bolesnym". Mnie to się kojarzy z jakims astralem wszelakich kobiecych krzywd.
-
Mi sie duzo zmienilo przez ostatnie lata, te procesy sa o wiele delikatniejsze, duze i dobre zmiany przynioslo tez odstawienie hormonalnej antykoncepcji lata temu. Ogolnie nie szarga mna za mocno, ale czuje roznice w stosunku do pozostalych dni i chcialabym calkowicie sie uwolnic od przymusow podlegania jakims fazom i cyklom. Ale sama nie wiem, moze to i blogoslawienstwo, taki czas wejscia jeszcze bardziej w glab, zeby zintegrowac cien, czy cos w ten desen. Obserwuje sobie.
Blackrose, dzieki za tipsa nt EFT, jak sobie to formulujesz?
Indra, ma sens z tym cialem bolesnym, doslownie i w przenosni.
-
o ciele bolesnym mówił E. Tolle
ciekawe do poczytania http://kobiecosc.pl/?p=20
Też bym chciała wyjść poza schemat hormonów, choć ja to mniej odczuwam, gdyż jestem na innym poziomie spirali i przez większość miesiąca mi wywala :D
-
Ola,
Bardzo różnie. Skupiam się głównie na akceptacji siebie i tego co się we mnie pojawia.
"Mimo, że mam takie nieprzyjemne odczucia to głęboko kocham i akceptuję siebie
Mimo, że jest mi smutno i czuję takie napięcie w ciele to głęboko kocham i akceptuję siebie
Mimo, że znów chce mi się płakać i nie wiem o co mi chodzi, to głęboko kocham i akceptuję siebie
Mimo, że czuję takie wkurzenie i nie panuję nad sobą, to głęboko kocham i akceptuję siebie
Mimo, że mam ochotę krzyczeć i płakać z tych emocji i bólu to głęboko kocham i akceptuję siebie
Mimo, że czuję się niekochana i taka porzucona to głęboko kocham i akceptuję siebie
Mimo, że nie mam wpływu na to co się ze mną dzieje to szczerze i głęboko akceptuję siebię i to jak się z tym czuję
Mimo, że nie panuję nad bólem i moim samopoczuciem to szczerze i głęboko kocham i akceptuję siebie
Mimo, że moje hormony szaleją i tak bardzo mnie to martwi to głęboko kocham i akceptuję siebie (wraz z tymi emocjami, odczuciami)
Mniej wiecej tak :) To pomaga i często całkowicie niweluje ból. Ogólnie dzięki EFT łatwo mi się relaksować, a potem zasypiać ;p
Indra,
ciekawy link :)
-
A widzisz Indra jak dobrze, ze linka dalas, przeczytalam pobieznie, ale juz znalazlam trop w sobie, cos mam na rzeczy z laczeniem sie ze skumulowanym bolem innych kobiet. Odrzucam go, to laczy sie z ocena i brakiem milosci / wspolczucia. Przyszlo mi, zeby moze mini ustawienie Hellingera sobie w glowie zrobic, te czesc gdzie honoruje sie innych. Hmm. Dobre. Dziekuje :)
-
Dzieki Blackrose :)
-
Ola
proszę bardzo, cieszę się, że się przydało :))
-
[..] i przez większość miesiąca mi wywala :D
Ja wiem, ze to nie jest smieszne ze bardzo, ale jednak jest :D kochanas :*
-
hehe, spoko, to jednak jest śmieszne ; )) na szczęscie w moim całym zryciu nadal mam jeszcze swoje poczucie humoru :) inaczej bym się już pewnie dawno pocięła :P
Ty też kochanaś i cieszę się, że jesteś tu z nami :*
-
no tak sobie wpadlam bo mam ostatnio nudy w pracy a fejsa nie moge ;)
tylko tu tez jakies takie tempo jakby sie czlowiek przez slonine przebijal, no, budyn w najlepszym razie :))) ok koncze ten offtop bo mnie zaraz Leszek posprzata i pozamiatane ;)
-
spoko, Leszek nie taki straszny ; ))
a Ty emanujesz piękną kobiecością :)
-
Przy hormonach kluczem jest dotarcie do wyrazania wlasnej kobiecosci po swojemu /po WJ/ a nie po oczekiwaniach innych/zwlaszcza innych kobiet.
-
a Ty emanujesz piękną kobiecością :)
Dziekuje, ze widzisz, i ze mowisz :)
-
a co mam nie widzieć ;D a jak widzę, to mówię :)
-
Blackrose - dziekuję za inspiracje.
Indra dzieki z linka .
-
Podzielę się z Wami moją ostatnią wywałką w temacie tego co jest zajęciem kobiecym z co nie....i ciekawym rozwiązaniem.
Po kilku wspaniałych dniach spędzonych z ukochanym wróciłam do domu, rozpakowałam się, przebrałam z moją wspaniałą dłuuugą spódnicę i odkładając coś pod zlewem zauważyłam, że mi rurka od wody zaczyna cieknąć..... No i tak 3 minuty po założeniu pięknej babskiej spódnicy stękałam zwinięta pod zlewem starając się odkręcić przyrdzewiały wężyk od przyrdzewiałego kranu by móc kupić nowy i badziewie wymienić. Namęczyłam się, zdenerwowałam i w efekcie końcowym popłakałam......... No bo jak to jest, że 4 dni jest w domu mężczyzna i chata ma się dobrze a jak facet wyjedzie to zaraz trzeba coś dokręcić, odkręcić.....grrrrrrrr
Parę słów wyjaśnienia moich wozrców: moi rodzice się rozwiedli gdy miałam 10lat i tata się wyprowadził. Mama jakoś tak bezwiednie przerzuciła ciężkie tematy domowe na mnie - zatem gwoździe, wrzucanie węgla, pomaganie przy remontach - skręcanie mebli itd itp. Fakt, że mam do tego tzw. "smykałkę" no ale bez przesady. Temat był kilka razy na tapecie i mocno go uzdrawiałam. Już nauczyłam się zlecać malowanie mieszkania panom remonciarzom (a wczesniej malowalam sama), proszę panów o wsparcie gdy trzeba skręcić jakiś mebel albo wymontować akumulator i go naładować.
Zatem temat przerabiany wielokrotnie a tu taka wywałka, że siedzę i ryczę....
Na szczęście moja Sister Kochana (Free;-) naprowadziła mnie na wlasciwy trop;-)
Potrafię takie rzeczy zrobić i gdy trzeba to sobie poradzę. Co nie znaczy, że ja MUSZĘ takie rzeczy robić;-) Ale skoro potrafię - to powinnam ZAAKCEPTOWAĆ i uszanować w sobie te umiejętności - są w końcu częścią mnie;-)
Dlatego dzisiaj poszłam do sklepu typu "castorama" kupiłam nowy kran razem z wezykami, kupilam klucz jaki do tych wezykow pasuje i na spokojnie wymienilam kran, podlaczylam węzyki - woda leci tam gdzie ma leciec i nie cieknie tam gdzie nie ma ciec, do tego gorąca woda jest we wlasciwym miejscu i zimna też;-) No zdolna jestem i tyle;-D I żeby była zachowana równowaga w przyrodzie - całą operację przeprowadziłam w mojej kochanej długiej spódnicy i z bardzo seksowną bronzoletką na kostce;-))) w końcu lato się zaczyna co nie?
Fajnie mi z tym, że przestałam wypierać swoje "męskie" umiejętności - mam je i już, jak trzeba potrafie z nich skorzystać - ale tylko jak trzeba bo zdecydowanie wolę wypasować koszulę mojemu partnerowi albo sobie pomalowac pazurki;-)))) Taka jestem;-) Wspaniała w swojej złożoności;-)))
-
Tulia
super:))po kobiecemu czyli po Twojemu:))
-
Ciekawe spojrzenie na kobiecość we współczesnym świecie :)
http://zwierciadlo.pl/2013/psychologia/zrozumiec-siebie/dojrzalosc-kobiety-wywiad-z-piotrem-palaginem
-
Grażyna Anna
super artykuł, dzięki :)
-
Rocznie przyjmuje 3,5 tys pacjentów. Wychodzi z tego że codziennie przyjmuje 12 nowych pacjentów. Gdyby każdemu poswięcił godzinę to by pracował 12 godzin dziennie. A przecież te osoby pewnie przychodzą wiele razy.
Nie rozumiem tego.
-
Całkiem możliwe, że wlicza w to spotkania grupowe, o których wspomina w artykule.
Poza tym to też lekarz homeopata, więc i wizyty mogą trwać i 30 min.
-
pewnie tak.
-
Takie są pierwsze słowa medytacji na temat kobiecości:
"W pełni akceptuję moją kobiecość, jest to dla mnie naturalne. Uwielbiam przejawiać swoją kobiecość w sposób naturalny i spontaniczny. Pozwalam poczuć ją w sobie i cieszyć się nią za radośc jaką mi daje. CZuję się w pełni niewinna ze swoją kobiecością. Lubię gdy inni dostrzegają we mnie moją kobiecość."
A to oznacza że mężczyzna od kobiety różni się nie tylko wyglądem ale tym czymś jeszcze.
-
czyli czym?
może dalsza część medytacji to precyzuje??
-
Posłucham jej i postaram się to znaleść.
Jakiś czas temu doświadczyłam dziwnej sytuacji.
Zadzwoniłam do pewnego pracownika, a mój głos, ton głosu sam się zmienił i zaczęłam do niego mówić takim miękkim, łagodnym, delikatnym i bardzo kobiecym głosem. To było dla mnie bardzo dziwne ale też przyjemne. Chciałabym w ten sposób mówić. To była ta kobiecość.
On jako toporny facet wcale tego nie zauważył, bo rozmawiał ze mną normalnie. Ale jego podśwaidomość jak najbardziej to usłyszała. A ja poczułam że on musi do mnie przyjść po usłyszeniu takiego kobiecego głosu, bo to tak bardzo jest pociągające, fascynujące, przyjemne. Takiemu tonowi głosu nie można się oprzeć, bo wzbudza coś wewnątrz, coś czułego i tkliwego.
I on przyszedł do mnie bezwiednie aż 2 razy po coś zupełnie nieistotnego, właściwie bez potrzeby.
-
tak właśnie myślałem - kobiecość to głównie umiejętność wabienia facetów ;)
-
Takie są pierwsze słowa medytacji na temat kobiecości:
"W pełni akceptuję moją kobiecość, jest to dla mnie naturalne. Uwielbiam przejawiać swoją kobiecość w sposób naturalny i spontaniczny. Pozwalam poczuć ją w sobie i cieszyć się nią za radośc jaką mi daje. CZuję się w pełni niewinna ze swoją kobiecością. Lubię gdy inni dostrzegają we mnie moją kobiecość."
Ania Atras? :) Mam plytę, słuchałam jej, jak byłam w liceum... chyba ponownie przydałoby się jej przesłuchać. Zaczynają mi się wywalanki związane z płciami właśnie.
-
Mariusz
Widzę że w ogóle nie zrozumiałeś tego co napisałąm.
Mężcyźni lgną do tego ponieważ jest to coś wspaniałego,miłego. dobrego i łagodnego. Tu nie ma żadnych sztuczek ani manipulacji, bo to coś naturalnego, wypływającego z głebi.
Czy kobieca energia seksualna nie jest wabiąca dla mężczyzn? Sama z siebie?
Piszesz jak kler obwiniający kobiet za to że oni mają popęd seksualny i mają potrzeby skutkujące grzechem nieczystości. Wybić kobiety to oni przestaną grzeszyć seksem
"tak właśnie myślałem - kobiecość to głównie umiejętność wabienia facetów ;)"
to by oznaczało że męskość to wabienie kobiet.
Kobiecość to nie umiejętność bo tego się nie ćwiczy tylko odkrywa w sobie i pozwala temu być.
-
Ania Atras? :) Mam plytę, słuchałam jej, jak byłam w liceum... chyba ponownie przydałoby się jej przesłuchać. Zaczynają mi się wywalanki związane z płciami właśnie.
ja też miałam tę płytę ale nie mogłam jej słuchać - rozśmieszała mnie , czułam się tak jak ktoś by mnie uczył na nowo robić siku :)))
może dlatego że uważam siebie samą za kobiecą na swój sposób i lubię moje przejawianie kobiecości takie jakie jest, a nie jak mi ktoś narzuca np. nie noszę szpilek bo dla mnie nie są kobiece - kojarzą mi się z transwerstytami (których lubię ale identyfikuję się) , nie noszę wielu "kobiecych" rzeczy bo są zwyczajnie niewygodne :))
Co do kobiecych cech to mi się podobają te które mam, przejawiam zarówno męskie jak i kobiece cechy i myślenie tak samo, czasami myślę po męsku czasami po kobiecemu i ja to bardzo lubię w sobie. Mi się podobają ludzie tacy jacy są, lubię też gejów, lesbijki, trans. Kiedyś mnie denerwowali ludzie którzy na siłę udawali kogoś kim nie są ale teraz już mi to tak nie drażni bo ci ludzie w sumie cierpią i radzą sobie jak mogą.
Jedyne co mnie szarpie to ludzie którzy narzucają innym jak ma wyglądać i żyć kobieta albo mężczyzna , choć myślę że to mnie szarpie bo w sobie mam jakieś resztki takiego szowinizmu z pop. wcieleń.
-
Ja się zastanawiam czy manipulacją nie jest ubieranie się w kobiece ubrania, podkreślające kobiece kształty, romatyczne, z falbankami i koronkami, makijaż i biżuteria.
Ale z drugiej strony gdy kobieta właśnie tak lubi się ubierać i w takich ubraniach czuję się sobą?
-
Ja się zastanawiam czy manipulacją nie jest ubieranie się w kobiece ubrania, podkreślające kobiece kształty, romatyczne, z falbankami i koronkami, makijaż i biżuteria.
Ale z drugiej strony gdy kobieta właśnie tak lubi się ubierać i w takich ubraniach czuję się sobą?
mi się wydaje że to zależy od intencji kobiety jedne mogą chcieć manipulować np. kogoś uwieść a inne w ten sposób mogą się wyrażać artystycznie
z resztą nie mam nic przeciwko aby mężczyzna nosił koronki i się tak wyrażał jak np. Michał Szpak który jest pięknym człowiekiem wizualnie dla mnie bo z charakteru to nic nie mogę powiedzieć
-
No to ja w ten sposób lubię się wyrażać artystycznie. Jestem bardzo wrażliwa na piekno i harmonię.
-
w sumie spódniczka jest tylko spódniczą - w kobietach budzi pożądanie lub sprzeciw, bo coś sobą reprezentuje, są jej przypisane pewne role - tradycyjny model kobiety lub kobiety "wyzwolonej".
ja jestem estetką, lubię patrzeć na ładnie ubrane kobiety. nie ma żadnej kategorii, która by to określała - ładnie wyglądająca dziewczyna może być zarówno ubrana jak goth, dziewczyna z ciuchami jak okladki kolorowego pisma czy dziewczyna w dżinsach i koszulce w kratkę.
a makijaż? dla mnie to wtrącanie artyzmu w poranną rutynę :) jak nie mam ochoty się "wyrażać", idę sautee.
-
Pamiętam, że na którymś weselu wystapiłam w sukience, znajomi byli w szoku bo ledwo mnie poznali, wturowali w opiniach, że powinnam je nosić ale przez to, ze im się podobałam tak bardzo obrzydzili mi te sukienki. ja chyba wolę pozostac taką sobą niewidzialną i w spodniach ;0
A co do kobiecości to dla mnie jest to bardziej zespół cech wewnętrznych podkreslony jakims elementem zewnetrznym . Niedawno miałam okazję rozmawiać z pewna panią ,która sprzedwała bizuterię, mialam problem z wyborem na prezent dla kogoś i poprosiłam ja o przymierzenie paru kolczyków ;) Zgodziła się chętnie i była cała taka własnie kobieca, delikatna i efemerczna wrecz ze ja czułam sie jak facet :P A! I miała króciutkie włosy. Za to jej kolezanka długie i kiedy mi doradzała i mówiła do mnie to miałam ochote z tego sklepu uciec. Strasznie duzo w niej było takiej suchej fachowości, mało miekkosci i mimo , ze przedstawiła mi mase artykułów naprawdę fajnie wystarczyło, że tamta wyjęła tylko kilka sztuk, z ta cała aura spokoju i nienachalnosci a poczułam jakby swiat sie odmienił. Widac są kobiety i kobiety :)
i dobrze bo jest kolorowo, wazne zeby dobrze się czuc we własnej skórze
-
Inga
mi się też noszenie spódniczek, obcasów a kolczyków to już w ogóle kojarzy raczej z manipulacją, zwlaszcza u moich koleżanek z pracy i czasem u samej siebie bo zakładam spódnicę żeby zwrócić na siebie uwagę. ale może są i takie, co mają normalne intencje, w końcu kiedys kobiety tylko w spódnicach chodziły.
najlepiej mi w spodniach a już najlepiej byłoby mi w dresie, ale niestety w naszym kraju ten strój źle się kojarzy;).
-
a w ogóle to już do roboty chodzę w ogóle bez makijażu i mam full swobodę i wszyscy normalnie reagują, w końcu nastał ten dzień:)
-
Mnie styl- mini spódniczka, obcasy i kolczyki w ogóle się nie podoba. Jest taki na pokaz.
-
kobiecość to nie tylko to, co na zewnątrz...
a propos - zaraz zacznę łazić po ścianach z bólu... niby powinnam się przyzwyczaić, ale naprawdę, chwilowo mam ochotę pobyć w skórze faceta. tylko ten jeden dzień :((((
-
Vanilla
Spróbuj mocnego naparu z rumianku + dziurawca następnym razem jak już czujesz, znacznie łagodzi, pomogło i mi i mojej koleżance której o tym powiedziałam.
-
dzięki, spróbuję, aczkolwiek czasem tak mnie skręca, że tylko dwa panadole femina naraz pomagają.
-
Analiza fizykochemiczna kobiety
PELNA NAZWA: Kobieta
SYMBOL: Ko
ODKRYWCA: Adam
ROK ODKRYCIA: Znana od zarania dziejów
MASA ATOMOWA: Średnio około 53,6 kg, lecz istnieją izotopy o masie od 40 do 200 kg
WYSTEPOWANIE:
Stosunkowo znaczne ilości występują w obszarach zabudowanych
WLASNOSCI FIZYCZNE:
* Powierzchnia zwykle pokryta cienka warstwa kolorowej substancji (maskującej?)
* Wrze i mrozi bez znanych przyczyn
* Topnieje przy odpowiednim traktowaniu
* Zgorzkniała przy nieprawidłowym użyciu
* Występuje w wielu odmianach począwszy od dziewiczo czystego metalu do rudej pospolitej...
WLASNOSCI CHEMICZNE:
* Wykazuje silne przyciąganie do metali i kamieni szlachetnych
* Absorbuje znaczne ilości drogich substancji
* Może nagle eksplodować bez żadnego ostrzeżenia czy powodu
* Nierozpuszczalna w płynach, lecz wykazuje wzrost aktywności po nasączeniu alkoholem etylowym
* Jest najsilniejszym znanym człowiekowi czynnikiem redukującym bogactwo
UZYCIE:
* Element wysoce ozdobny, zwłaszcza w samochodach sportowych
* Uwalnia od naprężeń
* Bardzo efektywny czynnik czyszczący
REAKCJE:
* Czysty okaz, odkryty w stanie naturalnym, przyjmuje barwę różowoczerwona
* Barwa zmienia się na zielona, jeśli zostanie umieszczony obok dorodniejszego okazu
ZAGROZENIA:
* Wysoce niebezpieczna w niedoświadczonych rękach
* Legalnie można posiadać tylko jeden okaz, choć można utrzymywać kilka, pod warunkiem, że znajdują się w różnych miejscach i nigdy ze sobą nie stykają.
-
Kwestia higieniczna: czym myć okolice intymne? Pytanie skierowane, oczywiście, do pań.
Chemia drogeryjna odpada zupełnie, kompletnie i absolutnie.
-
jeśli nie uznajesz żadnych płynów drogeryjnych, to po prostu czystą wodą, ewentualnie roztworem sody oczyszczonej, albo wodą z odrobiną naturalnego octu jabłkowego, todobre dla Ph
-
To nie to, ze nie uznaję, ale jednak po tych, które próbowałam, same nieprzyjemności miałam. A jak były jakieś drobne choroby, to te płyny zaostrzały objawy :( Wielu nie próbowałam, więc jak możecie coś polecić, to powiedzcie. O roztworze z octu jabłkowego mówiła mi ginekolog, więc może spróbuję. Co do sody... nie wiem, czy ona by się nadała na ewentualne podrażnienia, na samą myśl krzyżuję nogi
-
jak dla mnie soda ok, ale może spróbuj z octem, skoro masz lepsze skojarzenia
-
Aaaaa
https://lh3.googleusercontent.com/-vDkn4Vy1mkM/TYPQixx4aDI/AAAAAAAAAFM/xrE8wxc4gTY/s1600/39697.jpg
-
Co się mamy wstydzić dużych bunsów, skoro są kształtne i apetyczne?
http://www.youtube.com/watch?v=kY84MRnxVzo (http://www.youtube.com/watch?v=kY84MRnxVzo)
-
mam mały problem ze strojem kobiecym i wygodnym oraz z makijażem i jego brakiem.
ostatnio zaczęłam malować rzęsy i w pracy zauważa to każdy i prawie każdy komplementuje i każe robić to codziennie. a ja bym wolała być naturalna, z drugiej strony z rzęsami widzę że jestem pewniejsza siebie (po to je maluje, bo mam pewne cele i to generalnie działa), ale mam zastrzezenia do niej bo mam wrażenie że jest to pewność sztuczna i zastanawiam się czy inne kobiety też tak mają i czy to zauważają. nie chcę sytuacji bym bez pomalowania rzęs wychodząc na ulicę czuła się jak goła i denerwuje mnie stereotyp, że kobiety powinny się malować.
to samo ze strojem. założę spódnicę czy sukienkę, każą robić to częściej a ja nie umiem w tym znaleźć wypośrodkowania i dobrego podejścia. i czuję że manipuluję gdy każdy mi się gapi a ja czuję się niezdrowo podekscytowana i tym samym onieśmielona, ze w koncu mnie zauważają.
-
Jak mogą wyglądać kobiety po 50-tce:
http://www.fakt.pl/konkurs-miss-dla-kobiet-po-50-roku-zycia,galeria,463344,1,6.html
W czym tkwi sekret?
Przypatrzcie się ich twarzom, a szczególnie oczom :)
-
chyba większość ma silikony więc mogły korzystać z różnych operacji plastycznych de facto ale... i tak wyglądają o niebo lepiej od większości polek po 50tce
-
Znam i Polki, które bez silikonów wyglądają bardzo dobrze.
Sedno tkwi nie w silikonie czy operacjach plastycznych. Dlatego zalecałem, by patrzeć w ich oczy :) .
-
To ja poproszę o wyjaśnienie, bo mnie coś w nich nie pasuje :/
Kojarzą mi się z efektem pracy fabryki robotów - takie sztuczne i nieprawdziwe. Od razu przychodzi mi na myśl "Łowca androidów".
Ale może jestem uprzedzona ;)
-
Ciała fantastyczne...
A oczy-co niektóre zimne,takie jaszczurze,coś zwierzęcego w sobie mają...
-
Dlaczego wojownik inkarnuje w ciele kobiety? Pytam, bo sama prawdopodobnie mam karmę wojownika.
-
ciało mieć nie problem , wystarczy znać podstawy fitness, reszta to motywacja
biuściaste fitnesski też nie problem znaleźc skoro to selekcja ;)
-
żebyś sobie przypomniała swoje ofiary, poznała życie z ich strony, musisz zobaczyć jak to jest kiedy nie masz pełnej mocy, być może spotkasz innego wojownika, który cię skrzywdzi
wtedy zrozumiesz błędy ze swojego wcielenia wojowniczego
Dlaczego wojownik inkarnuje w ciele kobiety? Pytam, bo sama prawdopodobnie mam karmę wojownika.
-
Dlaczego wojownik inkarnuje w ciele kobiety? Pytam, bo sama prawdopodobnie mam karmę wojownika.
aby poznać inne aspekty życia np. delikatność, twórczość, zabawę, radość.
aby wreszcie wytchnąć od walki a w zamian zająć się miłymi , przyjemnymi rzeczami
aby bawić się swoją kobiecością na swój sposób ... teraz możesz tańczyć, śpiewać, projektować sobie stroje, robić biżuterię, i wiele innych rzeczy i nikt nie będzie się z tego śmiał :) bo teraz ci wreszcie wolno :)
znam wiele kobiet z karmą wojownika i powiem ci że są bardzo kobiece, zadowolone, zaradne i zorganizowane - to akurat z tych wcieleń się przydaje :)
nie daj sobie wmówić że skoro miałaś karmę wojownika to jesteś jakąś niepełną kobietą bo to kłamstwo i tyle :) Gdyby Bóg chciał nas karać za karmę i blokować nam jakieś aspekty istnienia to dał by wszystkim od urodzenia 100% pamięć poprzednich wcieleń a jak widać tego nie uczynił więc każdy, nawet były wojownik ma czystą kartę i pełne prawa do szczęścia i radości z istnienia jako kobieta.
poza tym jako kobieta masz teraz większe możliwości doznawania przyjemności seksualnej i polecam to rozwijać :))))
a i jeszcze jedno, jeśli nie lubisz szpilek, mini itp. gadżetów wcale nie znaczy że nie jesteś kobieca bo te gadżety dawno przestały być już kobiece teraz są modne w środowiskach osób transseksualnych :)
-
Edyta, dzięki za wyczerpującą i pokrzepiającą odpowiedź:) teraz jeszcze muszę do tego przekonać moją pś.
-
https://www.youtube.com/watch?v=Zye28xU3F64
Inspirująca animowana opowieść o tym jak zmienia się kobiece ciało. Kochajmy je na każdym etapie! ;)
-
Tutaj mozna poczytać o skutkach stosowania antykoncepcji.
Te panie zalecają jako najlepszą, metodę naturalną
https://www.youtube.com/watch?v=VdNURQC0jqI
-
Ciekawe spostrzeżenia między innymi na temat tego czy da się skorygować plan karmiczny czy nie.
-
Elosiema, ciekawostka przyrodnicza: obok drwaloseksualnych brodaczy obserwujemy ostatnio również inną kontrowersyjną modę:
prasłowiańską sierść pod kobiecymi pachami! :)
Nie potrafimy przejść obojętnie obok kobiecych włosów pod pachami. Brzydzić się? Gratulować? (http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100961,18895335,zza-pach-kobiety.html)
-
siemalo : )
ale te farbowane to już ścieżka inwolucji hehe
-
Po co golić włosy pod pachami? I w ogóle gdziekolwiek?
Jeśli ktoś brzydzi się włosami, które naturalnie rosną na jego ciele, to znaczy, że nie akceptuje go w pełni. Ten, kto goli, czy nawet ścina włosy, nie pozwala ciału na swobodny rozwój.
-
interesujący system przekonań opartych na obecności szczątkowego owłosienia na ludzkim ciele:
http://amnhac.net/watch/Pj6CEC8PpYs
: D
a tu trochę z innej beczki choć nie do końca:
Owłosiony człowiek pierwotny nie miał lekkiego życia. Co prawda gęsty zarost chronił go przed zimnem, ale jednocześnie był siedliskiem masy pasożytów. Brytyjscy naukowcy uważają, że do ‘zrzucenia futra’ doszło około pół miliona lat temu. Są także przekonani, że nasi przodkowie płci męskiej preferowali mniej owłosione partnerki. Walter Bodner z Instytutu Medycyny Molekularnej w Oxfordzie uważa, że: „Naga skóra stała się taką ewolucyjną wizytówką – zobacz, mam czystą skórę, a więc jestem zdrowsza, mniej narażona na infekcję”.
Według Brytyjczyków właśnie dlatego współcześni mężczyźni mają biologicznie zakodowaną skłonność do pań o skąpym ‘zaroście’, a kobiety tyle samozaparcia w walce ze zbędnym owłosieniem."
http://dzidziusiowo.pl/po-godzinach/uroda/866-po-co-nam-owlosienie-lonowe-i-wlosy-pod-pachami
i powiązana z tym ciekawostka pochodząca od przodków:
"W niektórych krajach słowiańskich panny przed ślubem goliły całe ciało, co miało symbolizować czystość i być oznaką szacunku dla męża. "
http://kafeteria.pl/ziu/laserem-w-cebulke-a_3172
-
Tak, był o tym nawet kiedyś taki film przyrodniczy, tytuł chyba "Gołe zwierzęta i owłosione kobiety". :)
-
Po co golić włosy pod pachami? I w ogóle gdziekolwiek?
Dla higieny ?
Ten, kto goli, czy nawet ścina włosy, nie pozwala ciału na swobodny rozwój.
Co w takim razie z paznokciami? Nie obcinasz?
:d
-
Po co golić włosy pod pachami? I w ogóle gdziekolwiek?
Ten, kto goli, czy nawet ścina włosy, nie pozwala ciału na swobodny rozwój.
Dobrze powiedziane. Zapewne Leszek też tak to pojmuje - zobacz jaką ma pikną i bujną twarz.
-
Po co golić włosy pod pachami? I w ogóle gdziekolwiek?
po to żeby być bardziej atrakcyjną/atrakcyjnym? zgodnie z naturalnymi preferencjami opartymi na naturze i ewolucji (mniej sierści mnie robactwa),
"okazało się, że większość kobiet, bez względu na miejsce zamieszkania, preferowała nieowłosioną klatkę piersiową i uważały ją za bardziej atrakcyjną. Tylko 20% kobiet uznało owłosionego mężczyznę za atrakcyjnego."
http://badania.net/czy-kobiety-nie-lubia-owlosionych-mezczyzn/
Słowianie byli zestrojeni z naturą i dlatego ich kobiety się goliły do zera przy zamążpójściu żeby nie wnieść do domu swojego męża mend - warto korzystać z mądrości przodków
: )
"Badania naukowców z Australii i USA wskazują, że wesz łonowa jest obecnie gatunkiem ginącym, a za główną przyczynę uważa się modę na depilację intymnych części ciała. Ewolucja kulturowa mocno splata się z ewolucją biologiczną."
http://czachorowski.blox.pl/2013/01/Menda-ewolucja-czlowieka-i-gatunki-ginace.html
-
frisky
Ogól sobie kalte
-
tutaj inne argumenty za modyfikowaniem owłosienia, w tym przypadku włosów na głowie, taki bardziej duchowy ale i zdrowotny cel :
THE PURIFICATION RITE OF MUNDUN
I, Young Toni, find the above article of particular interest. When people would go to be with Herakhan Babaji at his ashram in India, he would have them shave their heads--this is called mundun. I was told it was a surrender of the ego to the divine, to a path committed to spiritual evolution and growth.
I also recognized that when people would shave their heads, a lot of their suppressed emotional-mental information/patterning would come up fairy quickly for them to process.
I was always afraid that Babaji would ask this of me. Instead he had me go thru senility to lose my vanity and surrender my ego…it was an intense purification.
In Hindu tradition, the hair from birth is associated with undesirable traits from past lives. Thus at the time of the mundan, the child is freshly shaven to signify freedom from the past and moving into the future. It is also said that the shaving of the hair stimulates proper growth of the brain and nerves, and that the sikha, a tuft at the crown of the head, protects the memory.
Hindus practice a variety of rituals from birth to death. Collectively these are known as samskaras, meaning rites of purification, and are believed to make the body pure and fit for worship.
http://www.anextstep.org/html/NL_156_0913.php#P7
-
Dla higieny?
Włosy pod pachami są niezbędne dla prawidłowego wyprowadzenia potu z ciała. W przypadku ich ogolenia część substancji przeznaczonych do wydalenia wraz z potem zostaje wewnątrz. Zachodzą tam wówczas procesy rozkładu, pojawia się nieprzyjemny zapach, rozwijają się grzyby. O taką higienę chodzi?
Jak ktoś mądrze powiedział: jeśli ciało jest zdrowe, tam rośnie ładny puszek i wydaje miły zapach.
Co w takim razie z paznokciami? Nie obcinasz?
Zostawiam je dość długie, ale co jakiś czas przycinam.
-
a depilacja czyli wyrywanie z cebulkami?
-
"Jak mogą wyglądać kobiety po 50-tce:
http://www.fakt.pl/konkurs-miss-dla-kobiet-po-50-roku-zycia,galeria,463344,1,6.html
W czym tkwi sekret?
Przypatrzcie się ich twarzom, a szczególnie oczom :) "
O co tu Leszkowi chodziło? Wiem że to stere, ale mnie intryguje, masa operacji plastycznych, ale jest jeszcze coś? To jakieś jaszczuroludzie czy co? Co siedzi w tych oczach?
-
ja tam widzę u nich ma twarzach i w oczach zwykłą kobiecą, dziecięcą i młodzieńczą radość oraz zadowolenie, pewnie teraz też i z tego że w takim wieku mają takie ciała? : )
-
Ja też. Ale ekspertem od wahadlarstwa nie jestem. A Leszek ponoć coś w oczach widzi... tylko nie napisał co...
-
iloveperfumes
a depilacja czyli wyrywanie z cebulkami?
To jest najgorsza, najbardziej inwazyjna metoda pozbawiania się włosów. Wiadomo, że współczesne wzorce piękności są jakie są, można jednak pomału wracać do normalności - krok po kroku, żeby nie czuć dyskomfortu.
Katerina Dorokhowa i magia długich spódnic:
http://3.bp.blogspot.com/-n65WojWez2s/Vh7OcAfvdRI/AAAAAAAAB8c/WxKOzMglpLI/s1600/2.jpg (http://3.bp.blogspot.com/-n65WojWez2s/Vh7OcAfvdRI/AAAAAAAAB8c/WxKOzMglpLI/s1600/2.jpg)
http://4.bp.blogspot.com/-gvsoxdCVE3g/VeQb-OOEoVI/AAAAAAAABm4/V_1KWefwhoo/s1600/%25D0%25BA%25D0%25B2%25D0%25B0%25D0%25B4%25D1%2580%25D0%25B0%25D1%2582.jpg (http://4.bp.blogspot.com/-gvsoxdCVE3g/VeQb-OOEoVI/AAAAAAAABm4/V_1KWefwhoo/s1600/%25D0%25BA%25D0%25B2%25D0%25B0%25D0%25B4%25D1%2580%25D0%25B0%25D1%2582.jpg)
Więcej: https://vk.com/dorokhova_katerina (https://vk.com/dorokhova_katerina)
-
O taką higienę chodzi?
Nie , nie o taką. Wlosy krotkie nie sa narazone na wypadanie jak dlugie. Dlatego tak jak ty "skracasz paznokcie - czyli wg ciebie pozbawiasz sie waznego narzadu , to inni przycinaja wlosy (wszedzie :P). Gdyz nie zyjemy juz w dzungli, gdzie nie ma to znaczenia.
-
Medżikowsky,
Nie , nie o taką. Wlosy krotkie nie sa narazone na wypadanie jak dlugie. Dlatego tak jak ty "skracasz paznokcie - czyli wg ciebie pozbawiasz sie waznego narzadu , to inni przycinaja wlosy (wszedzie :P). Gdyz nie zyjemy juz w dzungli, gdzie nie ma to znaczenia.
rozumiem, że dla wygody można skrócić 'zbyt długą' brodę, żeby nie przeszkadzała, albo przyciąć włosy do pasa, bo włosy do samych stóp mogą być niewygodne. Jednakże w czym przeszkadzają włosy pod pachami i włosy łonowe, żeby je golić? Ludzkość poszła w jakieś skrajności. Wygoda stała się głównym kryterium postępowania, przy czym trudno powiedzieć, żeby golenie czy depilacja włosów na nogach, łonie i pod pachami były czymś wygodnym.
-
Juz napisalem w czym.
-
Medżikowsky,
gdzie?
-
medzikowsky,
nie za bardzo, bo napisales tylko "dla higieny?", ale w jaki sposob golenie wlosow pod pachami naprzyklad ma sluzyc higienie, to nie wyjasniles.
Z mojego doswiadczenia: jakies poltorej roku temu ogolilem wszystkie wlosy na ciele:)Jesli chodzi o wzgledy higieniczne to zachwycony nie bylem. Nie wiem jak to do konca dziala, ale z wlosami na ciele (a owlosiony jestem raczej bujnie) pot tak nie zalega na skorze. Natomiast kiedy bylem ogolony, czulem sie bez przerwy jak spocona, pokryta potem i lojem swinia - wydzieliny na ciele zdawaly sie nigdy nie wysychac, caly czas sie kleilem, a w miejscach intymnych dostalem odparzen:)
-
No ja np jak pracowałem w firmie gdzie było 30 chłopa i 4 kobiety, nie lubiłem widoku włosów łonowych na klapie w (często obleganym) kiblu. Może to kwestia gustu i niektorym to wisi.Ja natomiast tego innym nie robię, a do zera nigdy nigdzie się nie golilem, bo brzydko to wyglada :)
-
Rozumiem, ale przeciez zawsze mozna po sobie posprzatac...
No, przyznaje, ogolone do zera cialo zbyt ladnie nie wyglada - mizerota jakas taka...:)Ogolone cialo kobiece dosc mi sie podoba - w takich wzorcach pieknosci sie wychowalem, ale z drugiej strony milo, kiedy partnerka ma mieciutkie futerko do ktorego mozna sie przytulic;))
-
No tak, ale przeciez taki alfa ktory ma najbujniejszą czuprynę, ma inne zajęcia.
Apropos widziałem dziś niezłu filmik, eksperyment spolevzny, wiem, że to na pewno nie jest obraz wszystkich kobiet, no ale sądze ze mimo wszystko znacząca część tak, lekki szok... co o tym myslicie ? Co to za 'wzorce' ? ;)
https://youtu.be/jV6rOiqtKco
W sumie od strony pierwotnej to zabezpieczenie materialne potomstwa ;)
-
Kobiety, które potrafią zarobić pieniądze, na luzie, w zgodzie ze sobą, bez szarpania się, konkurowania (w tym z facetami), są bez porównania bardziej atrakcyjne, naturalne, kobiece, niż te ktore nie są do tego zdolne.
-
W ogóle zdolne kobiety są atrakcyjne. Chociaż w moim mniemaniu jest wiele dużo bardziej kobiecych talentów, niż umiejętność zarabiania pieniędzy.
-
Chyba że nie jest to talent ani umiejętność, tylko coś powszechnego i naturalnego dla zdrowego , dorosłego człowieka (w normalnych społeczeństwach). Bardziej otwartość (czysta podświadomość) + naturalna aktywność
-
Kobiety, które potrafią zarobić pieniądze, na luzie, w zgodzie ze sobą, bez szarpania się, konkurowania (w tym z facetami), są bez porównania bardziej atrakcyjne, naturalne, kobiece, niż te ktore nie są do tego zdolne.
to są jakieś tam osobiste wzorce atrakcyjności , dla innych najbardziej naturalne są kobiety które nie muszą w ogóle zarabiać pieniędzy i nie zawracają sobie tym głowy : )
-
Masz na myśli te 35,5erdowe, te żyjące z socjalu, czy te o ktorych mowi Piotr? A może te w związkach z milionerami. Bo ja tak raczej w odpowiedzi na ogolną sytuacje kobiet.
-
A jak to wyglada kiedy kobieta daje pieniądze mężczyźnie (w partnerstwie)? bo Ewa Cyzman Bany mówiła coś takiego że jak np kobieta wykształci mężczyznę np pośle na studia to ten facet od niej odejdzie
-
Chyba, że ty też sie czujesz męski Frisky gdy kobieta ci ulega i jest posluszna bo... nie ma innego wyjścia. A że zawsze znajdą się chętne na taki układ to inna sprawa.
-
nie no spoko, w tym co napisałeś jest sens, im mniej szarpania się tym lepiej : )
kobiety które muszą zarabiać żeby przeżyć (nawet jeśli to lubią) , jak i te które tylko lubią zarabiać choć nie muszą są mniej naturalne od tych które nie zarabiają , dlaczego? bo w pierwszym przypadku przymus tworzy napięcie, a w drugim (co dotyczy również pierwszego) - pieniądze nie są tworem naturalnym, ani kobiecym ani atrakcyjnym, sprowadzają relacje do poziomu zysków i wymiany, więc kobiety które zajmują się tym co nienaturalne, nieatrakcyjne i niekobiece, w efekcie upodabniają się do tego na czym się skupiają, przestają być naturalnymi kobietami a stają się takimi kobietami z głównym określnikiem czyli bizneswoman a lepiej by było moneywoman , powstają takie nienaturalne hybrydowe twory kulturowe ; )
najlepiej mają arabskie kobiety utrzymywane przez bogatych mężów ; ) ostatnio zobaczyłem jedną taką w tv, opatuloną w te ich kulturowe stroje jak nasze zakonnice ale na twarzy miała wymalowane niesamowicie wysokie poczucie wartości własnej, emanowała piękną szlachetną atrakcyjną zdrową naturalną kobiecą energią
z ta uległością powiązaną z zarabianiem to różnie bywa , czy ten kto zarabia musi być panem i władcą? zawsze można sprowadzić faceta który utrzymuję jakąś kobietę do roli sługi który zarabia, wielbi ją a ona tylko kwitnie dla niego i wydaje ; )
są też przypadki gdzie kobieta zarabia a do tego zajmuje się dziećmi, robi wszystko w domu , a jej pan tylko korzysta i wymaga
... kwestia samooceny i karmy?
-
Ok ja napisałem tylko, że lepiej jak jest kobieta zdolna, niezależna, samodzielna, bo może, łatwiej jest jej wybrać faceta, którego chce, z ktorym uprawia seks dla seksu , a nie innych rzeczy , więc jest wolna od prostytuowania się, nawet jeśli jest to prostytuowanie się tylko z jednym facetem. Mam wątpliwości co do czystych intencji osób tworzących filmik ktory niżej zarzuciłem, ale dobrze pokazuje, że jest część kobiet gotowych do prostytuowania się (totalnie niezainteresowane facetem gdy okazuje się że samochod warty majatek nie jest jego) i sądze, że jest to smutne i są one niejako ofiarami facetow, ale filmik dobrze pokazuje, te wzorce prostytucji, ktore ma - uwaga - duża część kobiet.
-
Medżikowsky,
najgorsze jest to, że dziś kobiety są programowane na prostytucję (co ma na celu napędzanie konsumpcji). Wpaja się następujące schematy:
1. Oddawać się trzeba wyłącznie tym mężczyznom, którzy są w stanie cię utrzymać i będą inwestować, zapewniać ci rozrywkę i kupować wszystko, co zechcesz. Oni od tego są. Mężczyźni to zasoby, które trzeba eksploatować do maksimum.
2. Tak po prostu 'dawać' idąc za pożądaniem - nie wolno. Dziewczyna, która oddaje się mężczyznom wiedziona sympatią jest zdzirą (przypomnijmy, że mężczyznę kuszącego wiele kobiet nazywa się z dumą 'maczo'). Dziwki (czyli dziewczyny szczerze lubiące seks) trzeba piętnować, gdyż należy siebie 'szanować' i zajmować się seksem tylko w ramach wymiany za jakieś materialne rzeczy.
3. Aby przyciągnąć mężczyzn-sponsorów należy wykorzystywać prowokację seksualną - ubierać się w wyzywający sposób.
Zatem z jednej strony kobiety są nakierowywane na praktykowanie uwodzicielskich zachowań, a z drugiej strony - te, które często i bez zahamowań 'dają', są przez społeczeństwo potępiane. W ten sposób formowana jest kultura prowokacji seksualnej: 'rozbudzimy i nie damy'.
Efekt jest taki, że mężczyźni są przesadnie rozbudzeni seksualnie, natomiast kobiety są w tej sferze stłumione. Między innymi dlatego tak trudno jest dziś kobietom i mężczyznom znaleźć wspólny język. To jeden z elementów kreowanej 'wojny płci'.
-
medżikowsky
łatwiej jest jej wybrać faceta, którego chce, z ktorym uprawia seks dla seksu , a nie innych rzeczy , więc jest wolna od prostytuowania się, nawet jeśli jest to prostytuowanie się tylko z jednym facetem. Mam wątpliwości co do czystych intencji osób tworzących filmik ktory niżej zarzuciłem, ale dobrze pokazuje, że jest część kobiet gotowych do prostytuowania się (totalnie niezainteresowane facetem gdy okazuje się że samochod warty majatek nie jest jego) i sądze, że jest to smutne i są one niejako ofiarami facetow,
czy jest to seks dla seksu czy dlatego że ktoś ma dużo kasy bazuje to na tym samym - są to u podstawy naturalne odzwierzęce biologiczne reakcje i skłonności oraz istotne powiązane z tym zewnętrzne skojarzenia (na zasadzie długie silne włosy=płodna kobieta, super fura=świetny bogaty facet, u podstawy zwykły dobór gatunkowy, samiec i samica alfa itp., z pominięciem innych cech i wartości które są mniej istotne) , naturalny dobór następuje ze względu na jakieś cechy zewnętrzne i w oparciu o własne wartości z tym skojarzone , w tym sensie są one "ofiarami" własnych systemów wartości, preferencji i biologicznych tendencji i popędów
czyli dla kobiety dla której przygodny seks dla seksu nie jest problemem, czyli na pewnym poziomie funkcjonuje na poziomie instynktów, popędów i ich zaspokajania, często dobór odbywa się na zasadzie wartości dodanej, często równie prostej jak motywacja do seksu, czyli na tych filmikach przykład jak dziewczyna cieszy się że doświadczy tego w ekstra super furze, więc nie wiem czemu masz problem akurat z tym wyborem skoro nie masz "z seksem dla seksu"
jeżeli ktoś szuka przygodnego seksu to prezentuje jakieś przekonujące atrybuty: urodę, mięśnie, rozmiar narządu czy bogactwo i pieniądze, więc na tym filmie udowadniają tylko że są to istotne czynniki , bazujące na biologii i pragnieniach , ameryki nie odkryli : )
-
Frisky , o ile walory fizyczne są naturalne przy pociągu płciowym, o tyle lecenie na fure to juz kalkulacja umyslowa i wspomniane skojarzenia. Przekombinowujesz. Odpocznij.
Piotr
Dziewczyna, która oddaje się mężczyznom wiedziona sympatią jest zdzirą (przypomnijmy, że mężczyznę kuszącego wiele kobiet nazywa się z dumą 'maczo')
pod tym względem jestesmy jednak troche inni
-
Medżikowsky,
pod tym względem jestesmy jednak troche inni
w tych punktach nie jest zawarte moje spojrzenie na kobiety, ale schematy, jakie są im wpajane.
-
Mam na mysli roznice 'zachowań' seksualnych u k i m, te naturalne.
-
Frisky , o ile walory fizyczne są naturalne przy pociągu płciowym, o tyle lecenie na fure to juz kalkulacja umyslowa i wspomniane skojarzenia. Przekombinowujesz. Odpocznij.
mechanizm reakcji jest naturalny, bazujący na biologii i jest ten sam , zmieniają się tylko atrybuty atrakcyjności na który jest przenoszony , jak przestaniesz nakładać na to oceny typu dobre czy złe, to zobaczysz że są to tylko cechy zewnętrzne, niezależnie czy fizyczne, czy towarzyszące
ci chłopacy, czy jeden chłopak zachowywał się na tym filmie tak jakby miał problem z tym, że dziewczyna nie leci na niego a na jego furę, a co to znaczy że leciałaby na niego? po kilku minutach od poznania chodzi o zewnętrzne cechy, więc sam w sobie był dla nich zbyt mało atrakcyjny z wyglądu i zachowania żeby skłonić je do seksu, ot jeden z wielu , ale jego cechą wyróżniającą była fura, stąd czyniło go to wystarczająco atrakcyjnym, a bez fury już nie
o ile walory fizyczne są naturalne przy pociągu płciowym
więc jak? jakby miał dużego i na to by poleciały to nie byłoby prostytuowanie bo jest to naturalne? równie dobrze mogliby kręcic film z tym że chłopak ma dużego i na to lecą dziewczyny... i chłopacy też się mogli czuć obrażonymi czy "demaskować" oraz negatywnie oceniać ich intencje
taki dobór związany z popędem opiera się na prostych reakcjach , więc obiekty mogą być różne, np. mogą lecieć na długą brodę, na auto, na pozycje społeczną , na cokolwiek, do wyboru do koloru, co kogo tam pociąga i podnieca
-
np. niegolone pachy
-
Jezeli kobiecość to nogi , a jak nogi to tylko czarno - czarni.
https://www.youtube.com/watch?v=n4-voMrvIXA
-
a tu migawki z festiwalu kobiecości, stare i młode, ładne i brzydkie, chude i grube, te berdziej sexy i mniej , nawet brodate ; ) po prostu piękne:
https://www.youtube.com/watch?v=k7342wlrUvc
brzoskwinka99
dokładnie ; )
medżikowsky
pokazuje, że jest część kobiet gotowych do prostytuowania się (totalnie niezainteresowane facetem gdy okazuje się że samochod warty majatek nie jest jego) i sądze, że jest to smutne
co do tego smutku to różnie to wygląda z różnego punktu widzenia ,
- patrząc z poziomu duchowego to "smutne" jest uleganie iluzji w tym siłom pasji i ignorancji przez kobiety, zwłaszcza gdy stawiane jest to na pierwszym miejscu i staje sie najwyższa wartością
- z punktu widzenia społeczeństwa różnie to już wygląda i różnie jest regulowane w zależności od tradycji, przy czym takie prostytutki z jednej strony pełnią ważne funkcje - im mniej faceci panują nad swoim popędem tym bardziej są im potrzebne i jednocześnie bardziej pogardzane, ale już tutaj na poziomie społeczeństwa i narodu jak i
- na poziomie rodów korzystne jest łączenie popędu przez kobiety ze skłonnościami do bogactwa - bardziej korzystne niż tylko do cech fizycznych np. dużego fiuta (choć niby to takie bardziej naturalne) bo w przypadku stworzenia stałego związku, pomnaża to i podnosi status tej kobiety i całej rodziny oraz całego narodu haha ,
- a z punktu widzenia indywidualnej jednostki z jej popędem i potrzebami to smutne jest to że kobiety nie lecą na niego bo nie ma atrakcyjnych cech fizycznych ani nawet pobocznych w rodzaju fury i kasy ; )
-
jest jeszcze miłość
a poza tym nic nie istnieje
https://www.youtube.com/watch?v=JEhK4NE_PJk
Tosia , jakże bosko kobieca
-
dla tych którzy być może zasmaczyli w zajawce tego tańca - celebracji żeńskiego aspektu, który wkleiłem poprzednio, ciut więcej:
https://www.youtube.com/watch?v=C2p8a_qPQ0A
dooglądałem do połowy i fajnie mi się kimło w czasie tego , choć cały czas słyszałem muzykę w tle , teraz doczytałem co znaczy Garba i rozumiem że powróciłem do łona przy tym haha:
https://en.wikipedia.org/wiki/Garba_%28dance%29
The word Garba comes from the Sanskrit word for womb and so implies gestation or pregnancy - life. Traditionally, the dance is performed around a clay lantern with a light inside, called a Garbha Deep. This lantern represents life; the fetus in the womb in particular. The dancers thus honor Durga, the feminine form of divinity.
Garba is performed in a circle as a symbol of the Hindu view of time. The rings of dancers revolve in cycles, as time in Hinduism is cyclical. As the cycle of time revolves, from birth, to life, to death and again to rebirth, the only thing that is constant is the Goddess, that one unmoving symbol in the midst of all of this unending and infinite movement. The dance symbolizes that God, represented in feminine form in this case, is the only thing that remains unchanging in a constantly changing universe (jagat).
The Garbha Deep has another symbolic interpretation. The vessel itself is a symbol of the body, within whom Divinity (in the form of the Goddess) resides. Garba is danced around this symbol to honor the fact that all humans have the Divine energy of Devi within them. Garba is now being appreciated worldwide.[1]
-
więc jak? jakby miał dużego i na to by poleciały to nie byłoby prostytuowanie bo jest to naturalne? równie dobrze mogliby kręcic film z tym że chłopak ma dużego i na to lecą dziewczyny... i chłopacy też się mogli czuć obrażonymi czy "demaskować" oraz negatywnie oceniać ich intencje
Nie wiem czemu sie tak czepiłeś tego jak to nazwałeś, fiuta, akurat to jaki jest, okazuje się gdy kobieta jest już zdecydowana i podjęła decyzje na podstawie innych przesłanek... z reguły nikt tego nie eksponuje no chyba, że moze na jakiejs plazy... lol
taki dobór związany z popędem opiera się na prostych reakcjach , więc obiekty mogą być różne, np. mogą lecieć na długą brodę, na auto, na pozycje społeczną , na cokolwiek, do wyboru do koloru, co kogo tam pociąga i podnieca
No tak , mogą tez brac za kazdy numerek określoną kwotę, bo je to podnieca, a ja nie powinienem mowic czy to dobre czy złe, brawo Frisky, rozgryzłeś temat (ktory sam sobie narzuciłes, bo ja opisywałem to tu z innej perspektywy).
-
Także może dla ciebie Frisky to jest "rownie dobrze", gdy kobieta ci sie oddaje dla korzyści materialnych, bo masz kase (majątek) czy w relacji / seksie liczą się dla niej inne kwestie, jak osobowość , energia czy doznania fizyczne / estetyczne
na poziomie rodów korzystne jest łączenie popędu przez kobiety ze skłonnościami do bogactwa - bardziej korzystne niż tylko do cech fizycznych np. dużego fiuta (choć niby to takie bardziej naturalne) bo w przypadku stworzenia stałego związku, pomnaża to i podnosi status tej kobiety i całej rodziny oraz całego narodu haha ,
To jest jeszcze co innego. Bo tego typu sklonnosci do bogactwa to ma tyle kobiet co i facetow, taka osoba ma poczucie zaslugiwania, adekwatnosci itd i nie dala by sie , sorry za wyrazenie, wydymac na jeden raz jak bohaterki tego filmiku.
-
ale co tu jest do rozgryzania? wrzuciłeś filmik z z dziewczynami które są otwarte na przygodny seks po kilku minutach znajomości , z tekstem, że jest ci smutno że robią to ze względu na furę, a (jak się potem okazało) nie ze względu na "naturalne" zalety podrywaczy , czyli np. "fiuta" , bo to jest bardziej naturalne i akceptowalne , gdy chodzi o "seks dla seksu" a nie prostytuowanie dla kasy czy ze względu na furę
więc opisałem tylko pewne mechanizmy które się z tym wiążą , proste motywacje związane z popędem i bogactwem, najbardziej pierwotne ; ) i mające jednocześnie odpowiedniki w bardziej wysublimowanych formach i motywacjach życia społecznego, czy rodowego ,
gdy wydawano dziewczynę za bogatego kandydata którego nawet nie znała i do tego najlepiej płodnego, dla dobra całego rodu, to oczywiście nie jest to "wydymanie na jeden raz" ale jest w tym dość ścisłe połączenie popędu z bogactwem, gdzie kwestie przetrwania osobniczego (bogactwo) jak i rodowego ( płodność) były i pozostają centralnym zagadnieniem życia na tym poziomie świadomości - więc wzorce atrakcyjności i mechanizmy doboru są identyczne, różnica jest tylko w tej otwartości na przygodny seks - bo jak widać było na filmie nie jest to otwartość na seks z byle kim - powszechnie szuka się i dobiera kandydatów wg tego powszechnie używanego klucza
oczywiście można przykładać do tych dziewczyn wzorzec szacunku do siebie, ale to dotyczy również tych chłopaków, ciekawe że nie jest ci smutno że oni proponują seks tym dziewczynom w taki sposób, że w taki sposób nie szanują kobiet i nie liczy się dla nich ich osobowość i inne zalety : ) tutaj też można by analizować ich motywacje - tyle pierwotne co równie powszechne jak u tych dziewczyn, tylko pewnie znowu stwierdziłbyś, że to są moje haha, a nie wynikające z obserwacji
-
Nie jest mi smutno, tylko obrazek jest smutny, nie identyfikuje się jednak z nim. Współczuję, że nie każda kobieta czuje się na tyle pewnie, że pozwala sobie na bezwarunkową radość i beztroskę, na początku znajomości bez względu na wszystko inne. co do tych facetów to mylisz się, bo oni są w roli szukających porządnej kobiety. Moze interesuje ich energia tej kobiety, sposob zachowania itd
Nic nie rozgryzłeś tylko nie kumasz nawet podstawowego tematu tej dyskusji (być może nie obejmujesz świadomościowo), czyli dla ciebie prostytucja taka czy inna jawna czy subtelna jest ok gdy obie strony się na to godzą i to, że obie strony się godzą zamyka temat i wogole to sprzedawanie się jest normalne bo przez setki lat kobiety sprawowaly funkcje domowe.
-
Także może dla ciebie Frisky to jest "rownie dobrze", gdy kobieta ci sie oddaje dla korzyści materialnych, bo masz kase (majątek) czy w relacji / seksie liczą się dla niej inne kwestie, jak osobowość , energia czy doznania fizyczne / estetyczne
Dla niektorych kasa za seks to normalny i wręcz naturalny układ, gdy maja zbyt napędzone pożądanie - takim facetom ciężko pojąć, roznice miedzy seksem z prostytutką, a normalną kobietą (ktora robi to z nim ze względu na pozytywne uczucia wyższe, chocby były one na poziomie "I czakry", czyli jego OSOBA powoduje ze ona czuje sie bezpiecznie, czy budzi w niej rozkosz). Dla nie płacących za seks naturalne jest docenianie przez kobiete tych głębszych cech.
-
nie rozumiemy się bo faktycznie o czym innym piszemy: ja opisuję z obserwacji motywacje tych dziewczyn i chłopaków , one takie są , co tu ubarwiać, to z czegoś tam wynika, oczywiście mogę zacząć to oceniać, tylko po co?
co do tych facetów to mylisz się, bo oni są w roli szukających porządnej kobiety. Moze interesuje ich energia tej kobiety, sposob zachowania itd
jakby szukał jeden z tych jurnych ogierów jak to określiłeś " porządnej dziewczyny", no to jest tam taka scena o ile dobrze pamiętam że idą dwie dziewczyny i on proponuje im obu seks w takiej super furze więc jedna z radością wsiada, no bo czemu nie? a druga nie wsiada, i co zrobił nasz bohater na filmie? ano pojechał z tą "latawicą" a zostawił tą która nie chciała wsiąść czyli "porządną", więc ? nadal tak samo interpretujesz intencje i motywacje tych chłopaków?
z czego wynikało na tych filmach ich rozczarowanie, gdy okazywało się że dziewczyny olewają ich gdy nie mają fury? czy z tego że okazywało się że nie były "porządne" czy też z tego że okazywało się, że atrakcyjne nie były dla tych dziewczyn ich niezwykłe przymioty "naturalne" i jak widać z ich zachowania niezwykłe walory kulturalne i szacunek do kobiet, ale (nie)zwykła fura, no to jest faktycznie naprawdę rozczarowujące : D
-
Good Girl Bad Girl :
https://www.youtube.com/watch?v=4bkHGe0QC9A
: )
-
ok skoro był filmik o poszukiwaniu porządnej dziewczyny przez porządnych facetów to na deser taki , w którym w podobny sposób, porządna dziewczyna szuka porządnego faceta:
https://www.youtube.com/watch?v=HNaHcbuFdWs
-
jeszcze odnosząc się do tych chłopaków którzy odwołując się do pierwotnych i plemiennych instynktów starają się coś tam udowodnić, czy napiętnować, coś co wiadome jest od czasów niepamiętnych - ludzie ulegają instynktom : ) i dotyczy obu płci , no to taki przykład na co rwało się dziewczyny w czasach i grupach plemiennych :
"The two primary symbols of a warrior’s wealth and status, horses and guns,"
http://www.edwardcurtis.com/tribal-regions/
więc numer na furę stary jak świat , po co będąc i funkcjonując samemu wciąż na tym poziomie ulegania instynktom (w tym plemiennym) robić z tego problem, smucić się zamiast się cieszyć, że jest coś co jest atrakcyjne dla drugiej płci, zwłaszcza gdy dysponuje się tym co jest pożądane ; )
tutaj idee przekraczania tego rodzaju instynktów z instynktem plemiennym włącznie (na stronie, a nie w poniższym cytacie) :
Erroneously most people associate greed with wealth and material gain alone, but in fact all instincts are greedy, each in its own pursuit. They want them repeatedly and in endless quantities. People want fame, fortune, power, sex, pride, glory, dominance and so on endlessly each of which stems from a particular instinct. The seductive temptation each instinct induces gives us the delusion of more of everything will produce a richer and happier life and that molds the lives of the many. Yet we find many who achieve most of such objectives, but still live miserable lives. And often driven by greed they more readily violate others to get what they want and provoke them to strike back and make their lives unpleasant. Hence, contrary to their expectation many greedy people face more problems and live unhappy lives. One of the means for true happiness seems to be contentment and respecting the rights of the others and living within one’s own means in every way. Because not all humans are equally as greedy, macro and micro behavior applies here too. I will manage my greedy instincts and find my bliss.
http://www.happinessinwisdom.com/SAMPLE/Sample.html
-
w sumie to możnaby rzec, wracając do tych dziewczyn z filmiku... że lecą na osobowość, z czego ci biedni panowie nie zdają sobie sprawy, bo żeby skołować taką furke jak bugatti veyron nawet na 1 dzien trzeba byc zaradnym, wiec moze ci panowie nie dostrzegaja pozytywnych cech w sobie i przerzucaja te negatywy na nie.. anyway, na moje gusta, póki żyje w cywilizacji i spoleczenstwie gdzie kobieta moze na swoj kobiecy sposób i własnymi ścieżkami osiagnąc pelnie dobrobotu sama , podtrzymuje że:
Kobiety, które potrafią zarobić pieniądze, na luzie, w zgodzie ze sobą, bez szarpania się, konkurowania (w tym z facetami), są bez porównania bardziej atrakcyjne, naturalne, kobiece, niż te ktore nie są do tego zdolne.
i oby coraz więcej kobiet to urzeczywistniało :)
-
przy okazji tego tematu instynktownych zachowań seksualnych, trochę pojawiło się równie instynktownych (społecznych i plemiennych) reakcji -opartych na wstydzie i poczuciu winy , również zapisanych w genach - na przekraczanie pewnych norm społecznych, które to kody widocznie stoją w sprzeczności do instynktów "naturalnych" , gdzie (co mnie zaskoczyło) ,to co oparte na czystej biologii to już tak, ale łączone z atrybutami społecznego bogactwa i statusu to już nie ( czyli sprzeczne z normami społecznymi), - wszystko to są głęboko zakorzenione pierwotne motywacje i związane z tym rozróżnienia:
W interpretacji teoretyków koewolucji eksperymenty wykazały, że ludzie, co do zasady, odczuwają oburzenie moralne czy gniew związany znaruszeniem przez kogoś normy społecznej i mają tendencję do karania gwałciciela normy
http://www.academia.edu/2230673/Geneza_z%C5%82o%C5%BConych_system%C3%B3w_spo%C5%82ecznych_w_%C5%9Bwietle_teorii_koewolucji_genetyczno-kulturowej_P._Richersona_i_R.Boyda_analiza_hipotezy_instynkt%C3%B3w_plemiennych_The_origins_of_complex_social_systems_in_the_light_of_gene-culture_coevolutionary_theory_the_analysis_of_the_tribal_instincts_hypothesis_
-
Jakże bardzo kobieca Banaszak
https://www.youtube.com/watch?v=2NXKYI9WnA8
-
Dziś przed pracą naszły mnie rozważania na temat emancypacji kobiet, którymi chcę się podzielić.
Zjawiska związane z emancypacją kobiet przedstawia się dziś bowiem tak, jakby kobiety coś zyskały (dostęp do tego, co było zarezerwowane dla mężczyzn), natomiast mężczyźni coś utracili (np. władzę) i muszą teraz z pokorą przełknąć te zmiany. Takie podejście do tematu wynika ze spojrzenia na kobiety i mężczyzn jak na dwa antagonistyczne obozy. Kobiety muszą niejako 'walczyć o swoje' w świecie zdominowanym przez mężczyzn.
Jednak z wyższego, duchowego punktu widzenia nie ma takiej możliwości, aby jedna płeć coś zyskała, a druga straciła. Kobiety i mężczyźni nie reprezentują bowiem osobnych 'grup interesów' - wręcz przeciwnie: są powołani do harmonii i współpracy. Zyskać lub stracić może więc tylko cała społeczność. Jak wyglądają dzisiejsze zjawiska z duchowego punktu widzenia?
Równouprawnienie przyniosło wyłącznie stratę. Wcześniej dusze doświadczające na Ziemi, wybierając wcielenie żeńskie lub męskie, mogły doświadczać czegoś zupełnie odmiennego - pełni męskości lub pełni kobiecości. Dziś te możliwości zostały znacznie zredukowane. Kobiety zajmują się tym, co dawniej należało do mężczyzn, a mężczyźni - widząc, że kobiety w znacznej mierze ich zastąpiły, zrezygnowali z typowo męskich zadań. Nawet macierzyństwo - to najbardziej kobiece doświadczenie, zostało zepchnięte na dalszy plan i jeśli w ogóle jest realizowane, to najczęściej po łebkach, bo trzeba iść do pracy i robić karierę. Dzisiejsza ambitna kobieta powie, że to głupie gadanie, że ona też chce mieć możliwości 'samorozwoju'. Takiej kobiecie należy jednak przypomnieć, że jest doświadczającą duszą i zapytać: duszo, skoro zamierzałaś robić karierę, to po co wybrałaś kobiece wcielenie? Do tego potrzebne są cechy męskie, na to jest czas w męskich wcieleniach. Wcielenie kobiece jest po to, by poznać kobiecość. Korzystaj z tej szansy jak najpełniej.
Oczywiście, to całe dzisiejsze zamieszanie również jest częścią Boskiego Planu i ma nas czegoś nauczyć. Nauczmy się rozróżniać, co dla nas dobre - odkryjmy na nowo prawdziwą kobiecość i prawdziwą męskość.
-
"Oczywiście, to całe dzisiejsze zamieszanie również jest częścią Boskiego Planu i ma nas czegoś nauczyć" - ale jakiego boskiego planu? uważasz, że Bóg to tak wszystko poustawiał?
-
Piotr
dobre
Piotr
[#] « Październik 29, 2015, 12:22:59 »
Cytuj
Takiej kobiecie należy jednak przypomnieć, że jest doświadczającą duszą i zapytać: duszo, skoro zamierzałaś robić karierę, to po co wybrałaś kobiece wcielenie? Do tego potrzebne są cechy męskie, na to jest czas w męskich wcieleniach. Wcielenie kobiece jest po to, by poznać kobiecość. Korzystaj z tej szansy jak najpełniej.
-
Indra,
można to tak nazwać. Jesteśmy duszami, które bawią się tu i uczą jednocześnie. Plan lekcji układa Bóg, chociaż każdy ma wybór, w których lekcjach brać udział.
-
Piotr
W tę zabawę dusz jak najbardziej wierzę, natomiast nie uważam, że Bóg ustala plan lekcji. Jakoś mi to zgrzyta. Ale to dyskusja na inny wątek, niż Kobiecość.
-
Przypominam, że kobieta = energia twórcza, więc generowanie energii pieniędzy też się w tym poniekąd ma :)
Piotr
[#] « Październik 29, 2015, 12:22:59 »
Cytuj
Takiej kobiecie należy jednak przypomnieć, że jest doświadczającą duszą i zapytać: duszo, skoro zamierzałaś robić karierę, to po co wybrałaś kobiece wcielenie? Do tego potrzebne są cechy męskie, na to jest czas w męskich wcieleniach. Wcielenie kobiece jest po to, by poznać kobiecość. Korzystaj z tej szansy jak najpełniej.
-
Bya,
Przypominam, że kobieta = energia twórcza, więc generowanie energii pieniędzy też się w tym poniekąd ma :)
bardzo ciekawe spostrzeżenie, ale...
Kobieta jest dawczynią życia - energii. Mężczyzna jest natomiast tym, który działa. Kobieta więc daje mężczyźnie natchnienie, siłę do działania, a mężczyzna działa i zarabia pieniądze.
-
Przypominam, że kobieta = energia twórcza, więc generowanie energii pieniędzy też się w tym poniekąd ma :)
No wiesz.. Piotr pewnie zaraz powie, ze skoro jest kobietą to powinna tę energię skierować na mężczyznę, żeby on mógł te pieniądze zarobić i jej potem DAĆ! A to wszystko dlatego, że wcieliła się jako kobieta ;-)
Nie zdążyłam :))) Pierwszy napisał :))
-
Lilliole,
właśnie tak. O to chodzi, żeby zastanowić się, dlaczego wybraliśmy kobiece lub męskie wcielenie, jaki jest tego głębszy sens.
-
No wiesz.. Piotr pewnie zaraz powie, ze skoro jest kobietą to powinna tę energię skierować na mężczyznę, żeby on mógł te pieniądze zarobić i jej potem DAĆ! A to wszystko dlatego, że wcieliła się jako kobieta ;-)
Nie zdążyłam :))) Pierwszy napisał :))
LOL xD uśmiałem się.
-
Lilliole,
właśnie tak. O to chodzi, żeby zastanowić się, dlaczego wybraliśmy kobiece lub męskie wcielenie, jaki jest tego głębszy sens.
Piotr,
ja się zastanawiam. Tylko, że dochodzę do zupełnie innych wniosków.
-
A jakich?
-
Mężczyzna stawia cele i wykonuje. Kobieta chce i otrzymuje - tworzy świat za pomocą swoich pragnień, radości i wewnętrznej harmonii,
a jeśli wykorzystuje w życiu męski model osiągania celu i zarabiania pieniędzy, nigdy nie bywa szczęśliwa.
Im więcej mamy energii tym większa jest nasza zdolność przyciągania pieniędzy i spełnienia marzeń:)
-
Bya,
Mężczyzna stawia cele i wykonuje. Kobieta chce i otrzymuje - tworzy świat za pomocą swoich pragnień, radości i wewnętrznej harmonii,
a jeśli wykorzystuje w życiu męski model osiągania celu i zarabiania pieniędzy, nigdy nie bywa szczęśliwa.
dobrze to ujęłaś.
-
A jakich?
Wcieliłam się po to, żeby w tym wcieleniu byc wolną i osiągać swoje cele jako kobieta.
Ja miałam bardzo wiele wcielen kobiecych w tych "wspaniałych wczasach kiedy to facet była facetem a kobieta kobietą". I koszmarnie wspominam tamte czasy.
Teraz jest fajnie. I jeżeli miałabym kiedykolwiek wejść w związek to tez życzę sobie w tym związku byc sobą i zachowywać sie w taki sposób, który mnie uszczęśliwia. Moim zdaniem ustalanie jakichś sztywnych reguł, że kobieta w związku to ma robic to, a facet ma robic tamto to jakby wchodzenie ludziom do łóżka. Dla mnie wżniejsze jest to, żeby tak się ludzie dobrali, żeby się wzajemnie uzupełniali i byli szczęśliwi. I tyle. I najlepiej jeżeli każdy zajmie się swoim związkiem albo jego kreacją zamiast mówić innym co sie powinno, a co nie.
-
Lilliole,
Wcieliłam się po to, żeby w tym wcieleniu byc wolną i osiągać swoje cele jako kobieta.
Ja miałam bardzo wiele wcielen kobiecych w tych "wspaniałych wczasach kiedy to facet była facetem a kobieta kobietą". I koszmarnie wspominam tamte czasy.
jeśli wcieliłaś się po to, aby być wolną i osiągać cele jako kobieta, i udaje Ci się to, i czujesz się z tym dobrze, to nie zamierzam tego krytykować. Nie znam Cię, ale z forum odbieram Cię bardzo pozytywnie - wyglądasz na spełnioną. Lubię czytać Twoje wypowiedzi.
Wszyscy mamy jakieś bolesne zaszłości. To przecież nie jest kwestia 'tamtych wspaniałych czasów', bo i dzisiaj, w czasach 'równouprawnienia' kobiety doznają upokorzeń od mężczyzn. A mężczyźni od kobiet. W związku z tym pojawia się kilka pytań. Dlaczego to, co jest powołane do harmonii - walczy ze sobą? Dlaczego wszyscy deklarują chęć harmonii, a wychodzą z tego głównie albo 'single', albo konflikty? I kto tak naprawdę wchodzi nam do łóżek ze swoimi wzorcami męskości i kobiecości?
-
Mężczyzna stawia cele i wykonuje. Kobieta chce i otrzymuje - tworzy świat za pomocą swoich pragnień, radości i wewnętrznej harmonii,
a jeśli wykorzystuje w życiu męski model osiągania celu i zarabiania pieniędzy, nigdy nie bywa szczęśliwa.
funkcje biologiczne i role społeczne to jedno a żeński czy męski umysł to drugie, szczęśliwy nie będzie ktoś kto mając mózg żeński a jest płci męskiej w efekcie pełni tradycyjne męskie role społeczne, tudzież powiela wzorce społeczne, rodowe czy plemienne , oczywiście może je pełnić i często musi bo opierają się na biologicznych różnicach oraz przypisanych im rolach , czyli obowiązku i obligacjach, one były często przymusowe (choć siła ich wpływu gdzieniegdzie słabnie)
są związane z tym ( z płcią) pewne predyspozycje fizyczne które czynią je bardziej naturalnymi (z biologicznego punktu widzenia) i jest w tym pewna doza satysfakcji czerpanej ze spełnionego obowiązku czy akceptacji społecznej (bycia na właściwym miejscu w strukturze społecznej i w zgodzie z biologicznymi cechami) , ale natura człowieka wykracza ponad takie pojmowanie jako li tylko elementu natury, czy wspólnoty, więc poczucie spełnienia i szczęścia w głębi duszy ktoś taki dozna i osiągnie np. w sztuce, poezji, albo wielbieniu , czyli poddaniu i odczuwaniu które wyprowadzić go mogą ponad dualizmy na poziom szczęścia Ducha, a to jeszcze mniej ma wspólnego z płcią i rolami społecznymi/schematami : )
-
Dlaczego to, co jest powołane do harmonii - walczy ze sobą? Dlaczego wszyscy deklarują chęć harmonii, a wychodzą z tego głównie albo 'single', albo konflikty? I kto tak naprawdę wchodzi nam do łóżek ze swoimi wzorcami męskości i kobiecości?
Chęć harmonii deklarują raczej osoby, które się rozwijają. Więc raczej nie wszyscy.
Ja zanim zaczęłam intensywny rozwój raczej nie wiedziałam co to jest harmonia i właśnie wtedy realizowałam konflikty w związkach i jeszcze inne różne niefajne rzeczy typu manipulacje. Jak moja podświadomość usłyszała od Leszka o harmonii to mi przez pierwszy miesiąc wizualizowała ten instrument w głowie.
Nie wiem jak inne kobiety, ale ja tak mam, że im bardziej otwieram sie na harmonię i uwalniam się od jakichś wzorców kobiecości i pozwalam sobie byc soba tym bardziej akceptuję mężczyzn i bardziej ich doceniam.
-
Lilliole,
Chęć harmonii deklarują raczej osoby, które się rozwijają. Więc raczej nie wszyscy.
myślę, że chęć harmonii deklarują również osoby 'nierozwijające się' - inna sprawa, że często nie wierzą w to, że harmonia jest możliwa. Ale to też przychodzi z czasem; w młodości prawie każdy ma jakiś ideał i wizję szczęśliwej miłości - dopiero potem życie to 'weryfikuje'.
-
Lilliole,
jeśli wcieliłaś się po to, aby być wolną i osiągać cele jako kobieta, i udaje Ci się to, i czujesz się z tym dobrze, to nie zamierzam tego krytykować. Nie znam Cię, ale z forum odbieram Cię bardzo pozytywnie - wyglądasz na spełnioną. Lubię czytać Twoje wypowiedzi.
Dziękuję.
-
Dla mnie wżniejsze jest to, żeby tak się ludzie dobrali, żeby się wzajemnie uzupełniali i byli szczęśliwi.
I tyle.
I najlepiej jeżeli każdy zajmie się swoim związkiem albo jego kreacją zamiast mówić innym co sie powinno, a co nie.
DO-KŁAD-NIE !
W angielskim jest takie powiedzenie "If you can't DO - you TEACH" ;)
Kaznodziejstwo pierdzielone.
-
No tak, ale to jest taki piękny ogólnik. Związki między kobietą a mężczyzną rządzą się pewnymi prawami, tak jak wszystko w tym świecie. Ich zaakceptowanie i zrozumienie nie oznacza wprowadzania jakichś sztywnych zasad, a po prostu zaprzestanie szarpaniny, która dziś w związkach jest dość powszechna.
Pisanie o tych prawach nie jest też żadnym kaznodziejstwem. Kto chce, ten może pozostać przy haśle: 'róbta co chceta'.
-
No tak, ale to jest taki piękny ogólnik. Związki między kobietą a mężczyzną rządzą się pewnymi prawami, tak jak wszystko w tym świecie. Ich zaakceptowanie i zrozumienie nie oznacza wprowadzania jakichś sztywnych zasad, a po prostu zaprzestanie szarpaniny, która dziś w związkach jest dość powszechna.
Pisanie o tych prawach nie jest też żadnym kaznodziejstwem. Kto chce, ten może pozostać przy haśle: 'róbta co chceta'.
Dla mnie nie jest to ogólnik.
Może ja nie jestem specjalnie reprezentatywną osobą, ale dla mnie największa szarpanina była wtedy kiedy próbowałam się dostosowywać do jakichś praw wbrew sobie. Dlatego teraz wolę skupic sie na sobie i na poznaniu siebie, swoich potrzeb i na zaspokajaniu ich.
Moim zdaniem znanie praw czy reguł moze byc przydatne, gdy człowiek nie rozpoznał jeszcze swoich indywidualnych potrzeb. W miare poznawania siebie i otwierania sie na intuicję i swoje Wyższe Ja stają sie niepotrzebne. Po co mi reguły skoro mam Wyższe Ja, które mnie prowadzi? Boskie prowadzenie to nie jest "róbta co chceta". To jest otwarcie na to co dla mnie najlepsze i dla innych przy okazji też. To może być zgodne z jakims "prawem", ale nie musi.
-
Lilliole,
słusznie napisałaś: reguły i prawa w miarę poznawania siebie i otwierania się na intuicję i swoje Wyższe Ja stają się niepotrzebne. Chociaż ja ujmę to tak, że odkrywając swoją naturę coraz pełniej poznajemy i rozumiemy boskie prawa. A jak wygląda sprawa dostępu do Wyższego Ja?
Łączność z Wyższym Ja zaburzają negatywne wzorce (przekonania i wyobrażenia). Negatywne wzorce usuwamy rozpoznając je i zastępując je pozytywnymi. Potem przychodzi etap, kiedy możemy działać w ogóle bez żadnych wzorców, opierając się wyłącznie na kontakcie z Wyższym Ja.
W dziedzinie związków problem pojawia się na etapie wprowadzania do podświadomości pozytywnych wzorców. Ludzie słyszą: dobierajcie się, jak chcecie - byleby była harmonia i byleście byli szczęśliwi. Nazwałem to ogólnikiem, gdyż praktyka pokazuje, że to nie wystarcza. Trudno stworzyć pozytywną i sensowną wizję związku nie znając zasad wymiany energii między kobietą a mężczyzną. To tak, jakby komuś nie znającemu zasad budowy domu powiedzieć: zbuduj dom – obojętnie jak, byle był piękny, solidny i wygodny. Można stworzyć fantastyczny projekt, ale okaże się, że czegoś takiego po prostu fizycznie nie da się wybudować. Dlatego często dzieje się tak, że ludzie wyobrażają sobie piękne relacje, a materializuje się im zaledwie ich namiastka. Zaprojektowali baśniowy dom-cudo, a zbudowali efektowną atrapę, która przy pierwszym lepszym wietrze rozsypała się jak domek z kart.
Spotykam się z kontrargumentem, że zasady, o których piszę, są zbyt sztywne i zacofane, bo przecież jesteśmy wolnymi, boskimi istotami i płeć nie ma znaczenia (to ta wspomniana 'róbta co chceta'). Traktowanie płci – obojętnie której – jak ograniczenia, z którego należy się wyzwolić, to wzorzec podobny do traktowania ciała jak ograniczenia. To ten sam ślepy bunt przeciwko materii i jej uwarunkowaniom. Tyle, że ładnie zakamuflowany i podparty lansowanymi powszechnie trendami społecznymi oraz forsowanym współcześnie liberalnym ustawodawstwem.
Oczywiście, ludzie mają też mnóstwo ciężkich obciążeń związanych z płcią i jej rolą. Ale to przecież nie znaczy, że należy zlikwidować płeć i rolę płci. Nie na tym polega praca z obciążeniami. Należy uzdrowić podejście do płci i do jej roli. A do uzdrowienia niezbędne jest zrozumienie.
-
Ludzie słyszą: dobierajcie się, jak chcecie - byleby była harmonia i byleście byli szczęśliwi. Nazwałem to ogólnikiem, gdyż praktyka pokazuje, że to nie wystarcza
ani stare schematy i role społeczne powiązane z płcią ani im zaprzeczanie , nie gwarantują ani nie wykluczają szczęścia i harmonii w związku, dociera to do świadomości ludzi, a często inne czynniki - te które są ważniejsze dla kogoś od biologicznej płci a zwłaszcza ról społecznych - czynniki wewnętrzne, decydują o tym czy ktoś jest szczęśliwy w związku czy nie, więc mało kogo przekonują nawoływania do powrotu do tego co było , do polegania na tym co biologiczne, zewnętrzne, schematyczne, stereotypowe i poszukiwania w tym szczęścia,
wiele związków a zwłaszcza tych trwałych opartych jest na polaryzacji , dotyczy to również takich związków homoseksualnych, dzięki temu one dobrze się mają wbrew temu co "powinno być" jest też wiele związków w których kobiety pełnią role męskie bo lubią i się w tym spełniają, a faceci żeńskie i obie strony dobrze się w nich czują, problem powstaje gdy odzywają się atawistyczne czy społeczne kody ról - wtedy pojawiają się konflikty , bo facet powinien to a kobieta tamto - więc w takiej sytuacji wewnętrznego konfliktu warto odpuszczać zakodowane przymusowe zachowania społeczne, których sami jesteśmy strażnikami i uświadamiać sobie że fizyczne różnice są tylko biologicznymi cechami, a nie określnikiem całej istoty - której kolejne ciała (patrz na koniec tego postu) są męsko-żeńskie
umysł przywiązany do struktur będzie widział w poluzowaniu ich i rozpadzie , tylko i wyłącznie śmiertelne zagrożenie,
Trudno stworzyć pozytywną i sensowną wizję związku nie znając zasad wymiany energii między kobietą a mężczyzną.
opieranie tego na biologii i sprowadzanie do tego jako elementu natury, wraz z nałożonymi "naturalnymi" rolami społecznymi jest jakimś tam ale płytkim podejściem, fajnie opisuje to Osho:
"Powiedziałem, że pod względem męskości i kobiecości pierwsze ciało kobiety jest kobiece, drugie jest męskie, a dokładnie odwrotnie jest u mężczyzny. Trzecie ciało kobiety znów jest kobiece, a czwarte męskie. Powiedziałem też, że ciało kobiety jest niepełne, tak samo jak i ciało mężczyzny. Oba razem tworzą pełne ciało. Tę jedność można uzyskać na dwa sposoby. Jeśli zewnętrzny mężczyzna połączy się z zewnętrzną kobietą, razem tworzą jedność. W ramach tej jedności następuje dzieło prokreacji, natury. Jeśli mężczyzna lub kobieta zwrócą się do wewnątrz i połączą się ze swoją wewnętrzną kobietą lub mężczyzną, rozpoczyna się inna podróż, prowadząca do Boskości.
Jedność zewnętrzna jest natomiast podróżą prowadzącą do natury."
http://rs.maszyna.pl/~boberov/Kippin/KUNDALINI-%20PRAKTYKA%20WEWNETRZNEGO%20OGNIA/203-05.htm
-
tak mnie się nasunął świetny przykład tzw. męskiej kobiety, jak nie lubię klimatów sprzedaży bezpośredniej tak ta kobieta i jej priorytety wywarły na mnie dobre wrażenie, tutaj o wpływie jej męskiego aspektu na kobiety :
"Mary Kay pomogła niezliczonym kobietom na całym świecie w dotarciu do sukcesu na własnych warunkach i staniu się sobie samej "sterem, żeglarzem, okrętem".
http://www.marykay.pl/pl-PL/About-Mary-Kay/CompanyFounder/Strony/About-Mary-Kay-Ash.aspx
i kwestia priorytetów która pokazuje na jej przykładzie jak można z sukcesem, jeśli się chce, ulokować pozytywnie różne aspekty własnej istoty i przełożyć to na skuteczne działania:
"Mary Kay za swe motto przyjęła Złotą Zasadę, stwierdzając, że najlepszy sposób postępowania dosłownie w każdej sytuacji polega na tym, by nie czynić drugiemu, co tobie niemiłe. Wierzyła także niezachwianie, że trzeba mieć w życiu odpowiednio ustawione priorytety, co w jej przypadku przedstawiało się następująco: na pierwszym miejscu wiara religijna, na drugim rodzina, na trzecim kariera.
Podkreślała także istotność doceniania osiągnięć innych ludzi."
więc do czego się to sprowadza? na pierwszym miejscu postawiła to co wykracza poza polaryzacje żeńską/męską , na drugim to co harmonizowało z jej żeńskim aspektem, a an trzecim to w czym spełniała się w związku z męskim aspektem , całkiem harmonijny rozkład i układ, na ile udało jej się osiągnąć spełnienie na tych dwóch pierwszych polach nie piszą, ale na tym trzecim udało się jej osiągnąć wielki sukces wbrew stereotypom dotyczącym płci, polaryzacji, ról itp.
jeżeli coś działa wbrew przekonaniom/stereotypom, to znaczy że coś jest nie teges z przekonaniami, a nie ze zjawiskami , prawami i procesami , czy z ludźmi którzy je wykorzystują z sukcesem w swoim życiu : D
-
jeszcze z cyklu kobiet sukcesu powiązanych z biznesami co do których miałem uprzedzenie częściowo przejęte w formie ogólnych wyobrażeń, a częściowo wykształcone w wyniku różnych stosunkowo rzadkich doświadczeń oraz w nawiązaniu do stereotypowych obrazów banków i bankowców jako złodziei i wyzyskiwaczy , (nawet na tym forum czytam co jakiś czas przesłania i objawienia że banki to banki sramto - wszystko źle i tam są sami złodzieje, kropka, a my to jesteśmy oświeceni na tym tle niskiej świadomości podłych wyzyskiwaczy ... i tego rodzaju wygodne ale jakby nie do końca prawdziwe obrazki? ) , więc taki przykład panie menedżerki jednego z banków w Polsce, od której sporo można by się nauczyć? sporo kluczowych idei i terminów związanych ze zmianami świadomości w sferze biznesu, (a powiązanie tego rodzaju idei z dostrzeganiem w tym korzyści zapowiada szybkie rozprzestrzenianie się tego) :
http://www.managernaobcasach.pl/zmiana-czy-bez-niej-mozna-zyc/
Przychodzi w życiu czas, że trzeba skoncentrować myśli, uwagę i obserwacje na optymalizacji własnej indywidualności, na odkryciu własnej wyjątkowości; nie osiągniesz tego dostosowując się do opinii innych na temat tego co dla ciebie jest najlepsze. TY to wiesz najlepiej.
-
o cechach Polek i stereotypach za zachodnią granicą które czynią je atrakcyjnym materiałem na żonę:
http://www.nto.pl/magazyn/reportaz/art/3991527,o-niemcu-co-chce-wande,id,t.html
- Wystarczy, że tzw. polscy Niemcy zaproszą swych niemieckich kolegów do domu na poczęstunek, aby wzbudzić wśród gości pewną zazdrość i zachwyt. Dom, w którym gospodarzy kobieta z Polski, jest zwykle zadbany, czysty i pełen ciepła. Wiem to od samych Niemców - mówi pani Joanna.
Tacy zauroczeni słowiańskim ogniskiem domowym Niemcy zgłaszają się do polskiego biura matrymonialnego z prośbą o wynalezienie im równie ciepłej i gospodarnej, a zarazem pięknej Polki.
Słowiańska uroda, azjatycka uległość - Nie chcę deprecjonować kobiet innych nacji, ale urodę słowiańską należy uznać za jeden z czołowych atutów Polek szukających mężów za granicą - dodaje Joanna Jarczewska-Kokot. Według opolskiego socjologa, dr Franciszka Jonderko, popularny stereotyp pięknej i gospodarnej Polki ma bardzo duże znaczenie podczas wyboru kobiet tej nacji na żonę (patrz rozmowa obok). Ale nie tylko - atutem Polek jest też europejskość ich urody. Oznacza to, że para niemiecko-polska nie rzuca się w oczy jako "mieszana", nie przyciąga wzroku ciekawskich. Jak więc wytłumaczyć fakt, że na drugim miejscu zagranicznych żon uplasowały się w Niemczech Tajki? To wysokie miejsce zawdzięczają zapewne kolejnemu stereotypowi. Tym razem w grę wchodzi stereotyp Azjatki: uległej, pokornej i gotowej zaspokoić wszelkie życzenia partnera.
: )
-
Zapraszam na moją stronę poświęconą kobiecej modzie - długim sukniom i spódnicom. Strona w rozbudowie:
https://holyskirt.wordpress.com/ (https://holyskirt.wordpress.com/)
-
działania feministek na polu językowym w celu niszczenia starego i tworzenia nowego -bardziej sprawiedliwego- ładu społecznego:
"Kobieta w języku degradowana
I chociaż z pozoru części osób wydawać się może, że kwestia feminizacji języka to wymysł i fanaberia, to Anna Dryjańska przypomina, że wcale tak nie jest. Istnieje bowiem zjawisko tzw. „degradacji semantycznej”. Polega ono na tym, że wyrazy związane z kobiecością mają przypisane negatywne znaczenia lub określenia dotyczące kobiet powstają na bazie negatywnych wyrazów.
Anna Dryjańska socjolożka:
Takie zjawisko wynika z tego, że społeczeństwo ceni kobiety mniej niż mężczyzn. Dlatego też niektóre kobiety wolą powiedzieć o sobie w formie męskiej. Sama tak kiedyś miałam, uważałam, że to dodaje ważności, prestiżu, powagi. Ale to było 10 lat temu.
Możecie się śmiać, ale metoda działa
Jak widać, metoda feministek działa – skoro przyzwyczailiśmy się do lekarki i psycholożki, to czemu nie mielibyśmy zaakceptować Powstanki?"
http://natemat.pl/111955,matriotyzm-powstanka-matronat-i-matczyzna-jezyk-feministek-czyli-fanaberia-czy-powazna-sprawa
-
sporo o tworzeniu się nowego -bardziej sprawiedliwego- ładu społecznego , walce z dyskryminacją i ze stereotypami dotyczącymi płci i roli kobiet :
http://www.instytutobywatelski.pl/wp-content/uploads/2013/03/kobiety_strona.pdf
stamtąd trochę o przyczynach zmian w związkach i relacjach:
"Wyniki tych codziennych zmagań mężczyzn i kobiet ze społecznym kontekstem dają nam jednak pewien obraz wyłaniającego się nowego porządku. Przyjrzyjmy się kilku przykładom tego nowego ładu i spróbujmy skonstruować politykę dzietności rozumiejącą aktualne modele bycia i niebycia razem.
Przede wszystkim zaczynamy zdawać sobie sprawę, że tylko część mężczyzn jest chętna i zdolna do opieki nad dziećmi i że tylko część kobiet ma ochotę na reprodukcję kosztem kariery. Ponad połowa kobiet i mężczyzn w Polsce do 35 roku życia w dużych miastach to single. To jest świat konsumujących i korzystających z życia jednostek, a nie świat par zmagających się ze światem w ścisłym, płciowym podziale pracy.
Dystans edukacyjny między kobietami a mężczyznami powiększa się na niekorzyść mężczyzn, co powoduje, że dla sporej liczby kobiet nie ma homogenicznych, odpowiednich i poszukiwanych przez nie partnerów na rynku matrymonialnym.
Musiałyby się decydować na gorzej wykształconych od siebie, a to kobietom idzie we wszystkich kulturach bardzo opornie. Efekt – żyją w samodzielnie prowadzonych gospodarstwach domowych.
Trzydziestolatki szukają dawców nasienia, żeby urodzić dzieci wychowywane samodzielnie, już po dłuższej ścieżce edukacyjnej i po sukcesie osiągniętym w pracy. Racjonalnie poszukują partnerów-przyjaciół, z reguły mających już dzieci mężów innych kobiet, do reprodukcji i bez nadziei na stały związek."
-
Mowa jest nie o wyłaniającym się nowym porządku, a o wyłaniającym się nowym chaosie, bezładzie społecznym.
Cechą kobiety jest wewnętrzna zmienność. Mężczyzny - wewnętrzna stabilność. Dlatego zadaniem mężczyzny jest ustanawianie porządku.
Ponieważ dzisiaj autorytet mężczyzny został podkopany, a kobiety wykorzystują kobiece cechy nie do ochraniania porządku ustanowionego przez mężczyzn, a do manipulowania nimi i w rezultacie ustanawiania własnego, kobiecego porządku - otrzymujemy bezład. Kobiecy porządek jest bowiem tylko porządkiem doraźnym, wynikającym z myślenia taktycznego; porządek męski to porządek wynikający z myślenia strategicznego, wybiegający w przyszłość.
Kobieca zmienność to cecha, która stymuluje rozwój. Jednak jeśli nie znajduje się pod kontrolą mężczyzny, który ustanawia porządek - przynosi chaos i zniszczenie.
-
: )
przyczyną tych zmian jest wzrastająca świadomość kobiet która sprawia że z jednej strony domagają się słusznie równych praw z mężczyznami i na wielu polach przełamują ograniczenia, a z drugiej trudniej im jest tworzyć związki z osobnikami o niższym poziomie świadomości i wykształcenia, czy to źle czy dobrze?
może lepiej żeby mając taka świadomość podporządkowały się (w imię stereotypów o swojej zmienności i potrzebie bycia kontrolowanymi przez mężczyzn i bycia zależnymi od nich) i żyły z facetami-młotkami którzy będą im narzucali co wolno a czego nie (włącznie z tym jak mają się ubierać czy jaką mieć długość włosów ) w poczuciu dobrze wypełnianej naturalnej płciowej roli dziejowej i w obronie patriarchalnego ładu?
gdy świadomość wzrasta ponad pewien poziom dawne kody (powstałe i podtrzymywane na bazie poprzednich niskich poziomów rozwoju świadomości) , jakby tracą zarówno swoją atrakcyjność jak i zniewalającą moc , zwłaszcza gdy dołącza do tego świadoma wola : )
-
Przyczyną tych zmian są zewnętrzne siły, które wpływają na kobiety, aby zniszczyć nasz ład społeczny. Jeśli kobieta wychodzi spod wpływu mężczyzny, to od razu wchodzi pod inny wpływ - na przykład feminizującej prasy kobiecej. To nazywa się dziś 'wzrostem świadomości kobiety'. Kobietom wydaje się, że 'realizują siebie', a w rzeczywistości poddają się manipulacyjnym wpływom sił dążących do zniszczenia harmonii w społeczeństwie.
-
Kobiecy porządek jest bowiem tylko porządkiem doraźnym, wynikającym z myślenia taktycznego; porządek męski to porządek wynikający z myślenia strategicznego, wybiegający w przyszłość.
ten stereotyp przeczy faktom, weźmy choćby obszar biznesu w którym dominują mężczyźni i nijak się to miało do myślenia całościowego i o przyszłości planety , gdyż pogrążeni byli w ideach intensyfikacji zysku własnego często za wszelką cenę, podboju rynku i zostawiania po sobie syfu , albo skupiali się tylko na własnym wycinku, dopiero wprowadzenie do tego żeńskich energii związanych przejawiających się m. in. programami odpowiedzialności społecznej biznesu może przywrócić równowagę , zwłaszcza gdy się upowszechni - są w tym idee przyszłości i szersza strategia oraz horyzonty , z czego to wynika? ano
faceci jak faceci , krótka piłka : dopaść, zapłodnić i zostawić , nie przejmowali się resztą - długofalowe skutki ponoszone przez kobiety sprawiały, że zmuszało ich to do przewidywania i w efekcie są obecnie inteligentniejsze w skali populacji, w odróżnieniu od bezmyślnych i konfliktotwórczych samców ,kobiet łatwiej ogarniają i przewidują skutki w przyszłości etc. , podobnie było z myś leniem o przterwaniu, faceci szli do lasu zabili zwierzynę , przynieśli ja i w poczuciu dokonania wielkich czynów zrzucali odpowiedzialnośc na kobiety za cała resztę i bąki zbijali , a to kobiety zajmowały się tworzeniem z tego zapasów i myśleniem strategicznym o przyszłości całej wspólnoty , taka uprawa roli jest bardziej długofalowa i żeńska, wymagająca cierpliwości i zdolności przewidywania, równiez strategicznego myślenia, niż koczowniczy męski tułaczy tryb życia
: D
-
Przyczyną tych zmian są zewnętrzne siły, które wpływają na kobiety, aby zniszczyć nasz ład społeczny. Jeśli kobieta wychodzi spod wpływu mężczyzny, to od razu wchodzi pod inny wpływ - na przykład feminizującej prasy kobiecej. To nazywa się dziś 'wzrostem świadomości kobiety'. Kobietom wydaje się, że 'realizują siebie', a w rzeczywistości poddają się manipulacyjnym wpływom sił dążących do zniszczenia harmonii w społeczeństwie.
kiedy pisze o wzroście świadomości kobiet mam na myśli że nie godzą się już tak łatwo na wyzysk , wykorzystywanie i nie podporządkowują się silniejszemu choć głupszemu od nich facetowi oraz tworzonym przez niego regułom, z racji wstecznych prymitywnych i odzwierzęcych , czy plemienno- narodowych kulturowych zwyczajów
poszukiwanie nowych form i nowego ładu adekwatnego do wyższego poziomu świadomości to pewien proces , związane są z tym wypaczenia , regresy i przegięcia , , ale to jest taki nieuchronny proces jak np. dostosowywania wszystkiego do nowo odkrytej wiedzy, że Ziemia jest okrągła i w jej świetle wiadomo, że nie ma powrotu do dogmatów które opierały się na tym że jest płaska
-
Strategicznie myśleć potrafią tylko mężczyźni dojrzali, których dziś rzeczywiście brakuje. Kobiety i mężczyźni już dawno zamienili się rolami - głównie w wyniku wielkich wojen, w których wytępiony został najbardziej wartościowy męski materiał. W związku z tym kobiety zaczęły przejmować obowiązki mężczyzn.
Dzisiejsi mężczyźni to mężczyźni wychowani przez kobiety - matki i nauczycielki. Męskiej ręki w wychowaniu jest dziś jak na lekarstwo. Nie ma więc co się dziwić, że u większości mężczyzn prawdziwe męskie cechy są słabo rozwinięte, ba - w zaniku.
Taktyczne myślenie kobiet uwidacznia się właśnie w wychowaniu. One są zainteresowane porządkiem 'tu i teraz'. Nie zdają sobie sprawy, jakie to będzie miało konsekwencje w przyszłości. Toteż wychowywać dzieci powinni wyłącznie mężczyźni. Dojrzali mężczyźni.
-
Kobiety i mężczyźni już dawno zamienili się rolami - głównie w wyniku wielkich wojen, w których wytępiony został najbardziej wartościowy męski materiał.
no to jest świetny argument haha
a jakże to się stało że dochodziło do tych wojen w których wytępieni zostali ponoć najznakomitsi i dojrzali przedstawiciele rodzaju męskiego? krótkowzroczne i konfliktogenne kobiety je wywoływały?
a może to ci sami faceci-młotki je wywoływali i w nich ginęli? służyło to jakimś strategicznym celom czy realizowali swoją krótkowzroczną politykę i dążenia do posiadania większej liczby dóbr, niewolnic i ziem , kosztem innych?
-
Wojny wynikają jak najbardziej z kobiecego, taktycznego sposobu myślenia: doraźnych korzyści. Wojny, jakie znamy z ostatnich stuleci, są więc tak naprawdę wynikiem braku męskiej siły, myślenia strategicznego i tych, którzy ustanawiają porządek.
-
haha no tak "Kobiety są przyczyną wojen, bo rodzą żołnierzy"
: )
Kobiety przyczyną wojen?
http://kobiecyporadnik.pl/kat,1026343,title,Kobiety-przyczyna-wojen,wid,12853981,nasz_temat.html
-
jeszcze o podstawach dyskryminującego kobiety ładu społecznego które mają związek "z patriarchalnym stereotypem mężczyzny i z patriarchalnym dziedzictwem kulturowym, w którym wszyscy uczestniczymy; ten jest najważniejszy i ten ma władzę, kto dostarcza żywności i umożliwia przetrwanie potomstwu. Patriarchat został zbudowany na dwóch fundamentach: na odkryciu udziału męskiego nasienia w prokreacji i na większej sprawności ludzkich samców w polowaniu – co przy braku rozwiniętej kultury rolnej i hodowli dawało mężczyznom władzę i uzasadniało ich dominację.
Z czasem rozwój rolnictwa i hodowli uczynił myślistwo jako sposób zdobywania żywności zbędnym i rozpoczął się powolny proces społecznej emancypacji kobiet. "
http://latarnia-morska.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=123%3Awojciech-eichelberger-dlaczego-mczyni-zabijaj&catid=38%3Arozmowy-latarni&Itemid=57&lang=pl
-
Były też czasy, kiedy nie jadało się zwierząt. I wtedy też obowiązywała ta zasada: mężczyzna pozyskuje zasoby, a kobieta je gromadzi.
A jeśli już mowa o mięsie: rozwój hodowli jest również przejawem degeneracji. Jeśli bowiem w ogóle jeść mięso, to dzikie. Jedzenie silnie oddziałuje na świadomość, więc rozwój hodowli rzeczywiście ma związek ze zwyrodnieniem relacji między mężczyzną a kobietą.
-
http://img1.demotywatoryfb.pl//uploads/1251987692_by_kina_600.jpg
: )
zachodzę w głowę jak tacy dojrzali prawdziwi faceci i wielcy stratedzy! nie ogarniali skutków tych wojen ... w efekcie wyginęli...
może to i lepiej , zawsze to mniej głupoty na świecie ; )
-
zachodzę w głowę jak tacy dojrzali prawdziwi faceci i wielcy stratedzy! nie ogarniali skutków tych wojen ... w efekcie wyginęli...
Zachodzenie w głowę to dobra praktyka. Daje szansę na to, że wreszcie coś się w niej znajdzie.
-
wyniszczenie kasty kszatrijów, w tym naprawdę wielkich strategów wojny, kilka tysięcy lat temu, było jak najbardziej korzystne dla świata - i tu się zgadzam że warto robić miejsce nowemu ( również w głowie) przez usunięcie tego co stare i zdegenerowane - nawet jeśli zdaje się to być drastyczne - z korzyścią dla wszystkich:
"Narada rzekł: „O Judhiszthira, nad Karną ciążyły liczne klątwy i zarówno jego narodziny jak i śmierć należą do tajemnic bogów. Ongiś, gdy na ziemi długo panował pokój, bogowie zaczęli zastanawiac się nad tym, jak umożliwić wojownikom zdobycie nieba, które jest miejscem wiecznej ekstazy. Postanowili, że na ziemi narodzi się nieślubny syn Kunti, Karna, w celu sprowokowania wielkiej wojny, która otworzy im drogę do nieba”. (Mahābharāta, Santi Parva, Part I, Section II)
-
jeszcze fajny przykład pokazujący że zmiany i ich ocena mogą bazować na świadomości i wiedzy (i celach na nich opartych) , a trochę przy okazji ładnie odsłania postawę tych którzy klasyfikują wszystko za pomocą stereotypów , czyli upraszczając wszystko do prostych schematycznych ról... wszelkie zmiany również w taki stereotypowy sposób klasyfikują , np. : kiedyś hen dawno to faceci byli silni a teraz są słabi itp. haha, gdyby stereotypy dodawały kończyn to niektórzy byliby stonogami:
"Myślę też, że tak naprawdę próbuje powiedzieć w tej książce, że rzecz nie w tym, aby szukać jakiegoś nowego wzorca i budować, że mężczyzna to jest trochę silny i trochę słaby. Że rzecz nie w tym, aby mógł sobie pozwolić na to, na co co do tej pory nie mógł sobie pozwolić, i żeby był silny wtedy kiedy to jest potrzebne czy żeby jego partnerka też mogła sobie pozwolić na słabość, na co kobieta tak naprawdę w rzeczywisty sposób też nie może sobie pozwolić. Rzecz w tym, aby nie tyle skonstruować wzorzec, do którego będziemy się teraz naciągać, przycinać, wyginać, tylko, żeby pozwolić sobie naprawdę na poszukiwanie, na odkrywanie tego jak ja chcę funkcjonować w tym świecie. Kobiety się uwalniają co oczywiście jest procesem. Nie oznacza to, że jak wszystkie kobiety się uwolnią będą takie same. To oznacza, że mogą sobie pozwolić na to, żeby być bardzo różne, i że ta różnorodność jest wartością, bo pozwala realizować swój potencjał i nie żyć w taki sposób, jakiego oczekuje od nas świat zewnętrzny."
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20140209/samson-kryzys-meskosci-czy-patriarchatu
-
'Krytyka polityczna' jako autorytet duchowy. To już lepiej modlić się do rolki papieru toaletowego.
-
spokojnie możesz się modlić do rolki jak chcesz : )
interesuje mnie w tym treść oraz poziom świadomości z tym związany, a nie stereotypowe podejścia czy poszukiwanie autorytetów, ostatnio nawet na stronce Zakładu Kół Zębatych z Wrocławia odnalazłem duchowe wartości i idee - czystsze niż w wypowiedziach niektórych osób na tym ponoć duchowym forum, więc nie mam problemu ze swoimi czy cudzymi źródłami i nie muszę ich też z braku innych argumentów deprecjonować
-
Strona Zakładu Kół Zębatych z Wrocławia to co innego - o ile nie został on wykupiony przez jakichś podejrzanych typów.
Tekst z 'Krytyki politycznej' to bardzo dobry przykład wpływu sił zewnętrznych, które mieszają naszym kobietom w głowach. Nie od dziś wiadomo, czyje interesy reprezentuje naczelny tego piśmidła, niejaki pan Sierakowski.
-
zawsze można się spełniać w roli mężczyzny stojącego na straży dobra kobiet, takiego wiedzącego lepiej co im trzeba i traktowania ich jak "nasze" przedmioty , albo przynajmniej naiwne istoty, pozbawione pewnych przypisanych tylko mężczyznom umiejętności, więc które trzeba chronić przed czyhającym na nie wrogiem, uosobionym i potępionym, z czego nie zdają sobie sprawy
no spoko jak znajdujesz takie miłe, uległe i posłuszne kobiety( stereotyp tajki czy azjatki mi się włącza przy takim obrazku ale pewnie trochę polskich dziewczyn też się znajdzie) które lubią grać takie role i czekające na takiego szlachetnego rycerza, no to może być z tego fajna i przyjemna dla obu stron zabawa ; ) jak napisał straszny i podstępny wróg poniżej : różnorodność jest wartością
a dla tych których świadomość wzrosła na tyle że widzą i wiedzą, że mogą mieć i mają wybór , nie tylko pomiędzy jednym stereotypem, a drugim -nowym, są te idee co poniżej
-
a dla tych których świadomość wzrosła na tyle że widzą i wiedzą, że mogą mieć i mają wybór , nie tylko pomiędzy jednym stereotypem, a drugim -nowym, są te idee co poniżej
To są 'idee' dla tych, dla których 'wolność' równa się 'bezładowi'.
-
bezład związany jest z chaotycznym bezwładem, a są to propozycje przeciwieństwem bezwładu i chaosu , są korzystne dla tych którzy opierają się bardziej na twórczej i świadomej woli i działaniach oraz motywacjach na tym opartych, a niekorzystne dla tych którzy preferują stereotypowe i nieświadome u swej podstawy schematy oraz reakcje bazujące choćby na wiedzy zastanej i sprawdzonej, a przez to niezmiennej i uświęconej
wiadomo często ludzie mylą to co instynktowne/pragnieniowe/nieświadome z intuicją/wolą/świadomością , nie odróżniają źródeł które pchają ich do działania, więc zwykle jest to wypadkowa i różne tego są skutki, a w sferze związków czy biznesu główny napęd i pęd do działania zwykle pochodzi od tej "oddolnej" siły , ale również takie czy inne oddolne impulsy są różnie zagospodarowywane i różnie wpływają na ludzi w zależności od stopnia oczyszczenia intelektu (w tym od stopnia wiedzy)- ukierunkowane działanie poza znanym i uznanym za dobre schematem może się jawić komuś takiemu przywiązanemu do jedynie słusznych wzorców oddolnego ładu , jako koniec świata i wszelkiego ładu haha
schematy, stereotypy i struktury mają swoje dobre strony, zapewniają bezpieczeństwo, dają poczucie bycia na właściwym miejscu , czyli bycia częścią pewnego ustalonego i niezmiennego ładu , poprawiają samopoczucie, pozwalają orientować się w przestrzeni, opisywać ją i reagować niejako z automatu, cofać się do tego co znane i bezpieczne również w obliczu nowych wyzwań co do których nie ma wiedzy jak je rozwiązać, więc niektórzy zostają w tym stanie na stałe i dobrze im z tym, niektórzy nawet stają się strażnikami takich czy innych struktur w poczuciu misji czy dla zapewniania równowagi i ciągłości - czyli zawsze jest to kwestia proporcji, priorytetów i preferencji
-
bezład związany jest z chaotycznym bezwładem, a są to propozycje przeciwieństwem bezwładu i chaosu
Tak to już jest, że człowiek, który nie potrafi zrobić porządku w jednym zdaniu, w jednej wypowiedzi - nie zaprowadzi porządku w umysłach tych, którzy go poszukują. Może siać co najwyżej zamęt i wzmagać szum informacyjny, w czym autor powyższego cytatu jest mistrzem i co każdego dnia wytrwale udowadnia na forum.
Z chaosu nie stworzy się wszechświata bez udziału siły porządkującej.
-
tak to jest że zawsze można to zaszufladkować zgodnie z własnymi wzorcami , czyli "uświęconym" porządkiem i tego jak to powinno wygladać żeby było własciwe ( długość włosów, spódnic, forma wypowiedzi etc cokolwiek) i z automatu podsumować, że to co do tego czy innego schematu nie pasuje jest be, hehe
ja tam nie wiem czy ktoś poszukuje tutaj porządku którego nie ma, do mnie nikt się tutaj o to nie zwraca więc i moje wypowiedzi nie są temu celowi podporządkowane haha, ale jeżeli tak jest to najlepiej żeby ktoś taki wziął odpowiedzialność za to i wysilił trochę szare komórki i postawił na świadomość- poszerzanie wiedzy i uświadomienia z tym związane, a nie na gotowe schematy, oczywiście jak kto woli, zawsze może zaczerpnąć ze skarbnicy prostych stereotypów którą jest tu Piotr i dopasować się do tego wręcz prehistorycznego u swych korzeni, ładu : )
-
zawsze może zaczerpnąć ze skarbnicy prostych stereotypów którą jest tu Piotr i dopasować się do tego wręcz prehistorycznego u swych korzeni, ładu
Przedhistoryczny ład - otóż to. Stereotypy są historyczne.
-
Piotr
to co piszesz i proponujesz to modelowe stereotypy : )
Może siać co najwyżej zamęt i wzmagać szum informacyjny, w czym autor powyższego cytatu jest mistrzem i co każdego dnia wytrwale udowadnia na forum.
jeszcze do tego równie trafne uwagi powiązane z ładem spolecznym:
Ład społeczny i zakładnicy modeli (...)
"Modelowy Żyd, był w antysemickich nagonkach synonimem zła; modelowy anarchista/rewolucjonista zawsze uosabiał zagrożenie ładu chaosem, a modelowy Inny (kimkolwiek by nie był) za każdym razem siał niepokój, bo odstawał od jednakowej rzeszy. Dzięki modelom, piewcy ładu mogli dowolnie zawiadywać tłumem, a jego uczestnicy mogli zdobyć pozorną świadomość kim są i czego oczekują. Wszelkie odstępstwa oznaczały potencjalny chaos, na którym nikomu nie zależało.
http://docplayer.pl/6967537-Lad-spoleczny-i-zakladnicy-modeli-edukacyjnych-refleksje-pedagogiczne.html
-
Frisky, wystarczy popatrzeć na większość wątków forum i po 10 Twoich wpisów pod rząd na każdej stronie - zbieranina linków, cytatów z przypadkowych źródeł i zupełnej paplaniny. Odnośnik, który teraz wkleiłeś, znowu nijak nie wiąże się z tematem, chociaż zapewne wyszukiwarka zwróciła go po wklepaniu 'ład społeczny'. Określenie Twojej działalności 'sianiem zamętu' jest zwykłym stwierdzeniem faktu.
Myślisz stereotypami, więc i widzisz tylko stereotypy. Na szczęście są tutaj pojętniejsi od Ciebie. Zdrowia.
-
Piotr, stwierdzenia o sianiu zamętu z ust piewcy plemiennego i prymitywnego ładu społecznego to dla mnie miły komplement. I tego dotyczył kolejny cytat, tak dodaję jakbyś faktycznie nie zrozumiał prostego odniesienia się do twych słów i sugestii, tak pięknie opartych na stereotypwych reakcjach - fajnie, że je tu dla nas odtwarzasz. Dużo się dzięki temu uczę.
Świadomości życzę : )
-
Dużo się dzięki temu uczę.
Chociażby używania wielkich liter i kropki. Gratuluję.
Świadomości życzę : )
Dziękuję.
-
proszę : )
jeszcze coś dla piewców ścisłego podziału ról płci, w tym roli kobiet - jak to u małpoludów i plemion bywało - takie idee wyższego ładu naturalnego jakże odmienne od prostackich idei ładu , kontrolujących i regulujących nawet długość włosów, uzgadniających sposób ubierania się, czy propagujących w siermiężny autorytarny sposób modelowe role społeczne oparte na płciowości i tego rodzaju zaściankowe wizje świata :
"Pod pojęciem „kosmos” myśliciel rozumiał porządek endogenny, wewnętrzny – taki jaki tworzy się bez zewnętrznej ingerencji, samoczynnie. Ład taki panuje w świecie przyrody i w każdym ekosystemie a jego cechą charakterystyczną jest to, że o ile jego elementy mają swoje właściwości i funkcje to sam porządek nie jest celowy. W ładzie „kosmicznym” wszystkie indywidualne zamierzenia są jednakowo zasadne i upoważnione i nie ma zewnętrznego kryterium przesądzającego które z nich powinno zwyciężyć. Z tego pozornego chaosu działań wyłania się całościowa harmonia, która nie została zaplanowana. Hayekowski „kosmos” w teorii społecznej odróżnia się od organicznych koncepcji wspólnotowych, jest spluralizowany i zamieszkują go indywidualne jednostki a nie „stany” czy ciała społeczne.
„Taxis” stanowi opozycję do „kosmosu” gdyż jest ładem egzogennym, narzuconym zewnętrznie. Ten rodzaj porządku posiada konkretny cel do którego dąży i jest podporządkowany podmiotowi, który kontroluje jego wdrażanie i realizację. Zaplanowane są niemalże wszystkie instytucje począwszy od rodziny na przedsiębiorstwach kończąc, „taxis” przenika także koncepcję umowy społecznej.
Zazwyczaj mówi się, że uporządkowanie ładu oznacza pewne planowanie tego co dzieje się samorzutnie. W rzeczywistości jednak próby projektowania otaczającego nas świata muszą zawieść, gdyż nie uwzględniają pewnych jego spontanicznie tworzących się i samodostosowywujących elementów.
(...)
Teoria ładu samorzutnego głosi, że ludzie w naturalny sposób dopasowują się do siebie zaś reguły dopasowania ewoluują w czasie. Brak reguł nie oznacza wolności a jedynie trudności w dopasowaniu się. Naturalny czynnik korelacji między ludźmi istnieje nie zaburzony jedynie tak długo jak zewnętrzny porządek nie jest narzucony."
genialne : )
-
"Frisky, wystarczy popatrzeć na większość wątków forum i po 10 Twoich wpisów pod rząd na każdej stronie "
łagodny powiew jesiennej melancholii, listopadowa zaduma, a kolega Frisky w fazie maniakalnej -- i może takie przegadulstwo niezbyt jest eleganckie, ale kolega tak żarliwie promuje ostatnio gender, równouprawnienie oraz inne słuszne i zbawienne lewicowe idee, że aż żal przerywać ten monolog :-)
-
haha ; )
-
Toteż wychowywać dzieci powinni wyłącznie mężczyźni. Dojrzali mężczyźni.
Chyba sam masz niedobory męskiej energii z okresu wychowania albo jakieś zduszenie męskości ze strony matki. W każdym razie normalne to nie jest ani trochę co Ty Piotrze piszesz. Tak jak byś nie miał pozytywnych skojarzeń z matką w dzieciństwie. Ktoś kto ma jakies pozytywne chyba nie napisał by czegoś takiego.
-
Piotrze, umarl w butach, koniec, chwila prawdy - zaawansowany w zachodniej duchowosci mistrz medzikowsky zdiagnozowal u Ciebie powazne wyparcie.
-
Chyba sam masz niedobory męskiej energii z okresu wychowania albo jakieś zduszenie męskości ze strony matki. W każdym razie normalne to nie jest ani trochę co Ty Piotrze piszesz.
Większość współczesnych mężczyzn cierpi na zduszenie męskości, a jest to spowodowane właśnie wychowaniem przez kobiety.
Przykład: dzisiaj chłopcy i dziewczęta uczą się w klasach mieszanych. Dziewczynki z natury są grzeczniejsze i bardziej ułożone, chłopcy są natomiast bardziej rozbrykani. I pani w szkole daje chłopcom dziewczynki za przykład. Wychodzi więc na to, że chłopcy, aby stać się bardziej wartościowi, mają się upodobnić do dziewczynek. A oni powinni rozwijać się w zupełnie innym kierunku.
Matek,
Piotrze, umarl w butach, koniec, chwila prawdy - zaawansowany w zachodniej duchowosci mistrz medzikowsky zdiagnozowal u Ciebie powazne wyparcie.
co zrobić - jakoś to przeżyję.
-
Może i tak jest, ale skoro jestesmy na takim forum, to może zastanów się czemu ciebie tak to boli ?
-
medżikowsky
ale opowiadasz farmazony, przecież to naturalne, że tylko mężczyźni powinni wychowywać dzieci, kobiety się do tego nie nadają w ogóle - więc najlepiej pasują mi do tego obrazu pary homoseksualne (albo wręcz trójkąty) dojrzałych facetów, w sumie wielu kapłanów jest homo i ludzie posyłają do nich swoje dzieci, nie widzą w tym problemu i naukę religii przez nich prowadzoną sobie chwalą - pewnie z tego względu właśnie,
więc czemu nie adopcja albo przedszkola prowadzone przez w 100% męski zespół? ciekawa idea : )
-
Może i tak jest, ale skoro jestesmy na takim forum, to może zastanów się czemu ciebie tak to boli ?
Nie chodzi o to, że mnie boli, a o to, że zrozumiałem pewne sprawy i chcę się tym podzielić z innymi. Ja też zostałem wychowany głównie przez kobiety, więc sam dla siebie jestem świetnym materiałem do obserwacji. A to jest właśnie takie forum, i skoro na takim forum mamy wątki męskości i kobiecości, to wypowiadam się w tematach, które zgłębiam.
Frisky,
to, że dziecko powinien wychowywać mężczyzna, nie oznacza, że nie potrzebuje ono kontaktu z matką.
-
Jak zostałeś wychowany przez kobiety, czyli trochę odstępstwo od normalnej sytuacji, to może przystopuj z tym nauczaniem i właśnie się ptrzyjrzyj CO CIĘ BOLI. Dlaczego boli to co się dzieje na zewnątrz? Piszesz to wszystko z poziomu nieuzdrowienia emocjonalnego / z poziomu wzorców.
Z tego wszystkiego to wygląda mi, że na razie masz świadomość, że temat ten jest ważny i przez wielu nie doceniany / olewany, ale masz w nim sam niezły bałagan i obaj z matkiem piszecie niezłe bzdury na ten temat.
-
Jak zostałeś wychowany przez kobiety, czyli trochę odstępstwo od normalnej sytuacji, to może przystopuj z tym nauczaniem i właśnie się ptrzyjrzyj CO CIĘ BOLI. Dlaczego boli to co się dzieje na zewnątrz? Piszesz to wszystko z poziomu nieuzdrowienia emocjonalnego / z poziomu wzorców.
Z tego wszystkiego to wygląda mi, że na razie masz świadomość, że temat ten jest ważny i przez wielu nie doceniany / olewany, ale masz w nim sam niezły bałagan i obaj z matkiem piszecie niezłe bzdury na ten temat.
Wychowanie przez kobiety jest dziś normą, nie jest to odstępstwo. Jak już pisałem - większość dzisiejszych mężczyzn została wychowana głównie przez kobiety.
Piszę właśnie dlatego, że przyglądam się temu, co mnie boli i uzdrawiam to. A dlaczego Ciebie boli to, co piszę?
-
medzikowsky
Z tego wszystkiego to wygląda mi, że na razie masz świadomość, że temat ten jest ważny i przez wielu nie doceniany / olewany, ale masz w nim sam niezły bałagan i obaj z matkiem piszecie niezłe bzdury na ten temat.
No ja sie akurat w watkach meskosc/kobiecosc zbyt wiele nie wypowiadalem, jesli juz to wtracalem sie aby bronic Piotra przed bezmyslnym linczowaniem. Nie wiem dlaczego z tego powodu przypisuje mi sie wszystko, co napisal Piotr.
Latwo jest nazwac cos bzdura i w nieskonczonosc negowac - zanegowac mozna wszystko i argumenty zawsze sie znajda. Ciezej zaproponowac cos w zamian. Oczywiscie mozna napisac "najwazniejsza jest harmonia" albo "chodzi o milosc" - i to prawda, ale jest to uogolnianie tematu, a nie dzielenie sie wiedza/infromacjami na temat energetyki w relacjach damsko-meskich.
-
Wychowanie przez kobiety jest dziś normą, nie jest to odstępstwo. Jak już pisałem - większość dzisiejszych mężczyzn została wychowana głównie przez kobiety.
Piszę właśnie dlatego, że przyglądam się temu, co mnie boli i uzdrawiam to. A dlaczego Ciebie boli to, co piszę?
Szczerze mówiąc to nie zauważyłem, by wychowywanie przez kobiety było normą, tak jak by kazdy/ większość mężczyzn miała w d.. dzieci, albo byli stłamszonymi przez kobiete pantoflami- no ja takiej normy nie widze, jedynie przypadki.
Czemu mnie to boli ? No bo podajesz to od miesiąca w formie prawd objawionych, a raczej to miejsce było żródłem poszerzenie świadomości w temacie związków, przynajmniej w pewnych punktach. Może boli mnie karma guru, ktory też opowiadał jakieś brednie ludziom, w formie nauk, by skupiać na sobie uwagę, czy nawet być podziwianym, a sam był w ciemnej d... coś w ten deseń.
matek- ja dałem tu sprawdzoną afirmację nt męskości, także chyba jednak w zamian coś zaoferowałem, no przynajmniej dla tych , którzy nie uznają swoich poglądów na te tematy za prawdy ostateczne a podświadomego bałaganu w tym temacie za żródło wiedzy i mądrości.
-
Szczerze mówiąc to nie zauważyłem, by wychowywanie przez kobiety było normą, tak jak by kazdy/ większość mężczyzn miała w d.. dzieci, albo byli stłamszonymi przez kobiete pantoflami- no ja takiej normy nie widze, jedynie przypadki.
Personel przedszkoli i szkół to prawie wyłącznie kobiety. Dzieci mają kontakt z nauczycielami w najlepszym przypadku na lekcjach wuefu i informatyki. W domu sytuacja też często nie wygląda lepiej, ponieważ mężczyźni mają niewiele czasu na zajmowanie się dzieckiem. A jeśli już mają kontakt z dziećmi to najczęściej stosują wobec nich... kobiece zasady wychowania, które ustaliły ich żony.
-
A może jednak widzisz wszędzie te wychowujące dzieci kobiety , ze względu na swoje doświadczenia / obciążania ??
No i myślałem, że jednak kobiety są ewolucyjnie do wychowywania dzieci bardziej przystosowane i nie sądziłem , że akurat ty , widziałbyś to inaczej, jako że te ewolucyjne role, które wg mnie też trzeba zrozumieć , zaakceptować itd są dla ciebie wręcz nadrzędnymi wartościami. Także teraz jestem już całkiem "puzzled", że się tak anglosasko wyrażę.
i skąd ty masz takie informacje "A jeśli już mają kontakt z dziećmi to najczęściej stosują wobec nich... kobiece zasady wychowania, które ustaliły ich żony." jesteś jakimś naukowcem-socjo-psychologiem, który to od 15 lat bada, czy po prostu dalej dzielisz się beztrosko wglądami ze swojej bezkresnej i tworzonej na bieżąco podswiadomości ? :)
Kobiety pracują tyle samo co i faceci, więc to są mity że faceci mają mniej czasu, zwłaszcza,m że kobiety jeszcze najczęściej "zajmują się domem".
Czy kiedyś jak żyliśmy w jaskiniach i wszystko było zajebiście tzn facet był facetem a kobieta kobietą, to faceci wychowywali dzieci a kobiety zbierały jagody czy jak ?
-
ciekawe ile ewolucyjnie z tego nam zostało ?
lol (http://src.lol24.com/fotki/large/4/4573_rysunkowe-za-wlosy-ciagnij.jpg)
prehistorycznie
-
A ktos powazny jeszcze wierzy w darwinowska teorie ewolucji?
-
A może jednak widzisz wszędzie te wychowujące dzieci kobiety , ze względu na swoje doświadczenia / obciążania ??
Może jednak nie, bo nie trzeba być socjologiem, żeby wiedzieć, która płeć dominuje w systemie oświaty.
i skąd ty masz takie informacje "A jeśli już mają kontakt z dziećmi to najczęściej stosują wobec nich... kobiece zasady wychowania, które ustaliły ich żony." jesteś jakimś naukowcem-socjo-psychologiem, który to od 15 lat bada, czy po prostu dalej dzielisz się beztrosko wglądami ze swojej bezkresnej i tworzonej na bieżąco podswiadomości ? :)
Mężczyźni w ogóle kierują się dziś zazwyczaj zasadami ustalonymi przez kobiety. I nie znaczy to, że muszą być jakimiś stłamszonymi pantoflarzami. Mężczyźni podporządkowują się kobietom starając się spełnić ich oczekiwania, przypodobać się im, zabiegając o ich względy. Jeśli postępują inaczej, są uważani za 'złych' mężczyzn, którzy nie rozumieją kobiet. Tutaj znowu nie trzeba być socjo- czy psychologiem, wystarczy trochę się rozejrzeć. Doskonale widać to chociażby na forum.
No i myślałem, że jednak kobiety są ewolucyjnie do wychowywania dzieci bardziej przystosowane i nie sądziłem , że akurat ty , widziałbyś to inaczej, jako że te ewolucyjne role, które wg mnie też trzeba zrozumieć , zaakceptować itd są dla ciebie wręcz nadrzędnymi wartościami. Także teraz jestem już całkiem "puzzled", że się tak anglosasko wyrażę.
Rolą kobiety jest rodzenie dzieci i opieka nad nimi. Wychowanie to co innego - to przede wszystkim wpajanie dziecku zasad etycznych, tłumaczenie, wyjaśnianie. I to jest rola mężczyzny.
Kobiety pracują tyle samo co i faceci, więc to są mity że faceci mają mniej czasu, zwłaszcza,m że kobiety jeszcze najczęściej "zajmują się domem".
To prawda - dzisiaj najczęściej oboje rodziców nie ma odpowiednio dużo czasu dla dziecka. Dlatego rolę wychowawczą przejmują ogłupiające media, no i panie w szkole.
-
A ktos powazny jeszcze wierzy w darwinowska teorie ewolucji?
cały świat nauki ?
rozumiem matek, że masz jakąś alternatywną teorię ewolucji ?
ale chyba nie tą 7 dniową biblijną ??? bo ostatnio cytowałeś Biblię i już nie wiem co myśleć, znowu robi się sekciarsko ;)
Tutaj znowu nie trzeba być socjo- czy psychologiem, wystarczy trochę się rozejrzeć. Doskonale widać to chociażby na forum.
pomijając, że czasem widzi się to na co podświadomość zwraca uwagę, czy domaga się uzdrowienia , to:
akurat panie z oświaty jak już tak analizować źródła, to energia bardziej męska , są to kobiety (o zgrozo) wykształcone
pomijając zasadność samej idei WPAJANIA dzieciom czegokolwiek, odsyłam do Osho jako eksperta od skutków wychowania, bo żeby się wypowiadać na te tematy trzeba jednak rozumieć pewne podstawy , których w tych dyskusjach nie widzę
Wychowanie to co innego - to przede wszystkim wpajanie dziecku zasad etycznych, tłumaczenie, wyjaśnianie. I to jest rola mężczyzny.
to kobieta nie zna zasad etycznych którymi mogłaby się podzielić ? a może nie potrafi ich wyjaśnić ?
-
akurat panie z oświaty jak już tak analizować źródła, to energia bardziej męska , są to kobiety (o zgrozo) wykształcone
pomijając zasadność samej idei WPAJANIA dzieciom czegokolwiek, odsyłam do Osho jako eksperta od skutków wychowania, bo żeby się wypowiadać na te tematy trzeba jednak rozumieć pewne podstawy , których w tych dyskusjach nie widzę
to kobieta nie zna zasad etycznych którymi mogłaby się podzielić ? a może nie potrafi ich wyjaśnić ?
Kobieta z nadmiarem męskiej energii też nie nadaje się do wychowania dzieci. Wykształcenie również jej nie pomoże. Chodzi o różnice w spojrzeniu na świat między kobietami i mężczyznami - pisałem tu o spojrzeniu taktycznym i strategicznym. Nawet wykształcona kobieta będzie na dłuższą metę myśleć taktycznie - czyli kategoriami doraźnych celów. To powoduje, że kobiety nie są w stanie zaprowadzić trwałego porządku w głowie dziecka, w rodzinie, w społeczeństwie itd.
Medżikowsky - napisz więc mi o tych podstawach, skoro je znasz, a których mnie, jak twierdzisz, brakuje. Zarzucasz mi głoszenie 'prawd objawionych', a jak przyjdzie co do czego, to odsyłasz do jedynie słusznej literatury?
-
medzikowsky,
cały świat nauki ?
Pytalem o kogos powaznego;)
Caly swiat nauki pewnie nie - prawdopodobnie wiekszosc swiata nauki. Wiekszosc prawie nigdy nie ma racji, chociaz w "demokracji" decyduje.
No dobra, ale to juz inny temat, wiec nie chce mieszac. Przyznam, troche mnie irytuja nieustanne odniesienia do jaskiniowcow (nie przesadzam, bo spotkalem sie juz z nimi w dyskusjach kilkakrotnie). Moze oczekuje, ze rozmowcy z Przytomnego Rozwoju Duchowego beda mieli chociaz troche szersze horyzonty myslowe niz "caly swiat nauki".
-
W kwestiach sprawdzalnych empirycznie , jak biologia, matematyka, fizyka itd jednak wolę teorie świata nauki. Dla mnie osobiście ludzie świata nauki to poważne autorytety w tych dziedzinach. ;)
Piotr nie przyszedłęm tu na jakąś dziecinną potyczkę, czy odbijanie piłeczki w nieskończoność. Przyszedłem ci tu zaproponować, że może warto się opamiętać z naukami i zaoferować pomoc , a czy skorzystasz to już twoja sprawa. Sam wiem tyle, że stwierdzenie:
Toteż wychowywać dzieci powinni wyłącznie mężczyźni.
Może napisać ktoś kto nie ma pozytywnych skojarzeń z wychowywaniem przez kobietę. LUB: uważa, że kobieta nie zna zasad etycznych którymi mogłaby się podzielić tudzież nie potrafi ich wyjaśnić . Cokolwiek to jest, nie jest to zdrowe.
Wiem że tak by było dla ciebie najwygodniej, ale nie oczekuj że ja będę ci tu wszystko tłumaczył , bo nie mam na to czasu. Odsyłam do ekspertów , czyli mistrzów duchowych, jeśli chodzi o "wychowywanie dzieci" oraz ewentualnie odpowiedzi na pytanie czy one wogóle potrzebują wychowania i WPAJANIA czegoś do ich umysłów. Są na te tematy całe tomy.
-
Kobieta z nadmiarem męskiej energii też nie nadaje się do wychowania dzieci. Wykształcenie również jej nie pomoże. Chodzi o różnice w spojrzeniu na świat między kobietami i mężczyznami - pisałem tu o spojrzeniu taktycznym i strategicznym. Nawet wykształcona kobieta będzie na dłuższą metę myśleć taktycznie - czyli kategoriami doraźnych celów. To powoduje, że kobiety nie są w stanie zaprowadzić trwałego porządku w głowie dziecka, w rodzinie, w społeczeństwie itd.
och bądź pozdrowion niestrudzony szerzycielu stereotypowych idei rodem ze świata ludów pierwotnych, prymitywnych plemion i zaściankowych rodów z wielkimi tradycjami!
a skoro o skarbach to taka kobieta to skarb dla mężczyzny:
"Gdzie ty Victorio, tam i ja, David
David Beckham króluje teraz jako gwiazda popkultury i świata mody, na pewno nie miałby takiego statusu, gdyby nie wielki zmysł strategiczny jego przedsiębiorczej małżonki. Victoria Beckham dała się poznać jako businesswoman — kobieta, która wie, czego chce i jak to osiągnąć."
http://olemagazyn.pressbooks.com/chapter/czerwona-kartka-niewidzialna-reka-transferow/
-
trochę bezlitosnych danych dla szerzycieli idei rodem z Ciemnogrodu oraz ich popleczników którzy choć się z nimi nie zgadzają co do treści to ich popierają (w ogólnym przesłaniu jak mniemam, inaczej byłaby to schizofrenia), normalnie kolejny lincz tym razem bezlitosną statystyką:
Czy kobiety są lepszymi liderami od mężczyzn?
http://www.hbrp.pl/news.php?id=727
Na wszystkich poziomach, w 12 na 16 kompetencji, które składają się na profil wybitnego przywódcy, kobiety są oceniane wyraźnie lepiej niż mężczyźni.Dwa obszary, w których kobiety uzyskały największą przewagę - podejmowanie inicjatywy i dążenie do realizacji wyników - od zawsze były uważane za szczególną domenę mężczyzn. Jak się okazało, w badaniu tym mężczyźni wypadli znacznie lepiej od kobiet tylko w przypadku jednej kompetencji zarządczej, tj. umiejętności stworzenia strategicznej perspektywy
(...)
Dlaczego kobiety są postrzegane jako te, które mają słabszy zmysł strategicznego myślenia? Odpowiedź na to pytanie jest już prostsza. W przypadku tej kompetencji, liderzy najwyższego szczebla zawsze wypadają lepiej, ponieważ większość z nich to właśnie mężczyźni - badając dane zagregowane, wypadają oni lepiej. Jeżeli jednak przeanalizowalibyśmy pod kątem tego parametru mężczyzn i kobiety, którzy zajmują najwyższe stanowiska kierownicze, ich względne wyniki okazują się być takie same.
-
medzikowsky,
W kwestiach sprawdzalnych empirycznie , jak biologia, matematyka, fizyka itd jednak wolę teorie świata nauki. Dla mnie osobiście ludzie świata nauki to poważne autorytety w tych dziedzinach. ;)
To juz Twoj wybor, kazdy ma swoje autorytety.
Jednakze nie mieszalbym np. matematyki - ktora bada raczej struktury poznawcze czlowieka, z naukami "emiprycznymi" jak medycyna czy chemia, a do tego jeszcze z historia ktora to w gruncie rzeczy ma zupelnie inne narzedzia. Matematyce trudno cokolwiek zarzucic - stanowi ona pewien system i w jego obrebie albo cos jest prawdziwe albo nie. W medycynie z kolei w jakichs tam podstawowych kwestiach tez wszystko jest oczywiste, ale juz w kwestiach mniej oczywistych mozna sobie poszalec i rozne "badania" beda udowadniac rozne rzeczy, czesto w zaleznosci kto za nie zaplacil.
Historia natomiast jest dziedzina, ktora opiera sie na bardzo watlych i latwych do zafalszowania podstawach. Ot, mozna sobie jedne zrodlo historyczne uznac za wiarygodne a inne nie - i sprawa zalatwiona. A oczywiste jest przeciez, ze aparaty polityczne wszelkich panstw od wiekow staraja sie, aby historia zapamietana byla po ich mysli.
-
Piotr,
taka to dyskusja z medzikowskym:
nie oczekuj że ja będę ci tu wszystko tłumaczył , bo nie mam na to czasu
Najpierw on sie zaczyna Ciebie czepiac i wmawia Ci wyparcia, a potem probuje robic wrazenie jakby to jego ktos prosil o oswiecenie.
Ktorego on i tak nie udzieli, bo...pewnie nie ma zbyt wiele w temacie do powiedzenia. Zaawansowani tak maja:)
-
Piotr,
taka to dyskusja z medzikowskym:
Najpierw on sie zaczyna Ciebie czepiac i wmawia Ci wyparcia, a potem probuje robic wrazenie jakby to jego ktos prosil o oswiecenie.
Ktorego on i tak nie udzieli, bo...pewnie nie ma zbyt wiele w temacie do powiedzenia. Zaawansowani tak maja:)
No sorry, ale zaczepiasz to ty mnie w tym wątku.
Nie wiem czemu oczekujecie ode mnie nauk, chyba jesteście zbyt leniwi żeby spróbowac afirmacji , którą szczerze tu polecałem , czy poczytać książki w tematach podstawowych jak wychowanie i jego wpływ (skoro ktoś nie praktykuje RD i nie ma sam w to wglądu - Piotr niewiele na tematy swojej praktyki się wypowiada, dużo natomiast o tym jacy to inni w społeczeństwie powinni być i jakie role odgrywać- żeby jemu było dobrze)
Odsyłam do mistrzów duchowych , których uważam za bardziej kompetentnych niż ja sam, więc tytm bardziej nie rozumiem, gdzie tu moje wywyższanie się Nie wiem gdzie piszę , że ja jestem mistrzem, czy że jestem oświecony. Ja widzę , że Piotr bredzi w tym temacie, on może byłby w stanie zobaczyć , że mam obciążenia w innym, w którym on nie ma. Nie wiem jednak czy byłbym skłonny nauczać w temacie, w którym sam błądze, raczej mam tyle samoświadomości , że w pewnych tematach siedzę cicho.
-
Toteż wychowywać dzieci powinni wyłącznie mężczyźni. Dojrzali mężczyźni.
W czasach studiów "chodziłam" z Palestyńczykiem. I on tez tak mówił. Że u nich to mężczyzna wychowuje dzieci. NIe pamiętam dokładnie od jakiego wieku kobieta przestaje opiekowac sie chłocpem. Jeżeli chodzi o dziewczynki to matka może trochę dłużej sie zajmować. Tak gdzies do 10 lat.
A z drugiej strony pozycja matki jest niezwykle silna w ich rodzinach. Matka seniorka jest najważniejsza. Chodzi tu o kobietę najstarszą w rodzinie.
Ona tak naprawdę rządzi. Teraz sie tak zastanawiam, czy to nie jest jakaś rekompensata za to, że niewiele znaczy jako zona i matka kiedy jest młodsza.
-
Sam wiem tyle, że stwierdzenie: Może napisać ktoś kto nie ma pozytywnych skojarzeń z wychowywaniem przez kobietę. LUB: uważa, że kobieta nie zna zasad etycznych którymi mogłaby się podzielić tudzież nie potrafi ich wyjaśnić .
myślę że to drugie
rzeczowość nie jest kobiecą cechą
wyjaśnianie zostawny mężczyznom, kobieta niech leży i wysyła energię,
ewentualnie może jeszcze gotowac i wysyłac energię, albo energie zawrzeć w zupie
Zaczynają mnie już wkurzać te gadki Piotra co kobieta może, a co nie może.
-
Dzisiejsi mężczyźni powiadają niekiedy, że trudno dogadać się z babami. Ale z Medżikowksym i Friskym w ogóle nie ma sensu rozmawiać, dlatego cieszę się, że wreszcie napisała Lilliole.
W czasach studiów "chodziłam" z Palestyńczykiem. I on tez tak mówił. Że u nich to mężczyzna wychowuje dzieci. NIe pamiętam dokładnie od jakiego wieku kobieta przestaje opiekowac sie chłocpem. Jeżeli chodzi o dziewczynki to matka może trochę dłużej sie zajmować. Tak gdzies do 10 lat.
A z drugiej strony pozycja matki jest niezwykle silna w ich rodzinach. Matka seniorka jest najważniejsza. Chodzi tu o kobietę najstarszą w rodzinie.
Ona tak naprawdę rządzi. Teraz sie tak zastanawiam, czy to nie jest jakaś rekompensata za to, że niewiele znaczy jako zona i matka kiedy jest młodsza.
Tak było też u dawnych Słowian i u Indian - w wieku około 7 lat chłopiec przechodził pod kuratelę ojca, a kontakt z matką stawał się już niewielki. Dziewczynki miały większą łączność z mamą choćby dlatego, że uczyła je kobiecych rzemiosł.
Nie można jednak powiedzieć, że młoda kobieta niewiele znaczyła jako żona i matka. Starosłowiańskie podejście bliskie jest podejściu tantrycznemu - mężczyzna to Bóg, a kobieta - Bogini. To z dzisiejszego punktu widzenia - umniejszania dawnych ról kobiecych - wydaje nam się, że kobieta mało znaczyła. Dzisiaj bowiem wmawia się nam, że atrakcyjny jest tylko męski sposób życia - przebojowość, aktywność, zdobywanie, zarabianie. Kobieta poświęcająca się rodzinie, opiekująca się domostwem, ochraniająca ład, który ustanowił jej mężczyzna - uważana jest za nieświadomą, zacofaną kurę domową. W ogóle wmówiono nam, że cnotliwość i odpowiedzialność oznaczają ograniczenie i zacofanie, bo nie pozwalają w pełni cieszyć się życiem. A tymczasem te cechy oznaczają myślenie naprzód. To kobiety, które wspaniale wypełniają swoje kobiece role, są najbardziej postępowe.
myślę że to drugie
rzeczowość nie jest kobiecą cechą
wyjaśnianie zostawny mężczyznom, kobieta niech leży i wysyła energię,
ewentualnie może jeszcze gotowac i wysyłac energię, albo energie zawrzeć w zupie
Wyjaśnianie zostawmy mężczyznom - co w tym złego? Przypatrz się uważnie, jak mężczyźni podchodzą do dzieci, a jak kobiety. Mężczyźni lubią objaśniać i tłumaczyć, lubią docierać do świadomości. Dla nich ważne jest, aby dziecko jak najwięcej zrozumiało. Dla kobiet dużo ważniejsze jest, aby dziecko było zadowolone, radosne i szczęśliwe. Zawsze na pierwszy plan wychodzi ich rola opiekuńcza. I to jest równie potrzebne, ale to nie jest wychowywanie. Znowu - to dziś opiekę, czyli kobiecy sposób traktowania dzieci, utożsamiono z wychowaniem.
Co do wysyłania energii - trzeba wyjaśnić jedną rzecz. To nie jest tak, że kobieta w rodzinie tylko wysyła energię, wysyła ile wlezie i nic w zamian nie dostaje. Wymiana energii między kobietą a mężczyzną musi być sprawiedliwa. Jeśli kobieta jest niezadowolona, zaczyna odnosić się do męża chłodno, robić mu wyrzuty, to znaczy, że mężczyzna za dużo wziął, a nie dał nic w zamian. Trzeba pilnować tej równowagi.
Zaczynają mnie już wkurzać te gadki Piotra co kobieta może, a co nie może.
Niepotrzebnie, Lilliole, gdyż ja nie piszę o tym, co kobieta może, a czego nie może. Kobieta bowiem może wszystko, może przeżyć swoje wcielenie wedle swojej woli. Ja piszę o tym, jakie skutki niesie zanik dawnych ról, a przede wszystkim zanik świadomości znaczenia ról męskich i kobiecych: dla jednostek, dla samych związków i dla całego społeczeństwa. To jednak mało kto zauważa, bo lepiej nakleić mi na czoło etykietkę z napisem: 'stereotypy'.
-
Piotr
Model który ty tu lansujesz, rozdzielenie ról, był bardzo intensywnie stosowany w Ameryce w latach 40 i 50 tych. Bo oni tam nie mieli wojny więc to było możliwe.
Poczytaj sobie jakie to powodowało skutki.
Najważniesze to plaga depresji u kobiet i zdrad u mężczyzn.
-
Przypatrz się uważnie, jak mężczyźni podchodzą do dzieci, a jak kobiety. Mężczyźni lubią objaśniać i tłumaczyć, lubią docierać do świadomości. Dla nich ważne jest, aby dziecko jak najwięcej zrozumiało. Dla kobiet dużo ważniejsze jest, aby dziecko było zadowolone, radosne i szczęśliwe. Zawsze na pierwszy plan wychodzi ich rola opiekuńcza. I to jest równie potrzebne, ale to nie jest wychowywanie. Znowu - to dziś opiekę, czyli kobiecy sposób traktowania dzieci, utożsamiono z wychowaniem.
Teraz już mówi, że na pierwszy plan to wychodzi (czyli jednak okazuje się teraz, że na drugim planie moze byc u kobiety tłumaczenie, objaśnianie itp) i można by się nawet z tym zgodzić, gdyby nie napisał wcześniej , że dzieci powinni wychowywać WYŁĄCZNIE mężczyźni, tak jak by kobiety nie używały swojego intelektu, lub go nie miały / nie powinny przejawiać ;) nie miały (wspomnianych) zasad etycznych, no ale pewnie to zwykła prowokacja , by skupiać uwagę na guru-Piotrze, który lubi gdy poświęca mu się uwagę ;)
niedopuszczanie u mężczyzn w jakimś stopniu pierwiastka żeńskiego i u kobiet męskiego , prędzej czy póżniej kończy się źle, gdyż człowiek traci równowagę, popada w zbytnią zależnośc itp itd tak samo gdy jest nadmiar żeńskiego u facetów i męskiego u kobiet, powoduje chaos
-
Dzisiejsi mężczyźni powiadają niekiedy, że trudno dogadać się z babami. Ale z Medżikowksym i Friskym w ogóle nie ma sensu rozmawiać, dlatego cieszę się, że wreszcie napisała Lilliole.
Po pierwsze Piotr nie wykorzystuj mnie do przycinków innym.
A teraz odniosę sie do tego o czym piszesz od jakiegoś czasu. Z jednym sie zgodzę. Że cechy typowo kobiece są niedoceniane i uważane za gorsze. Ale to nie nastapiło w obecnych czasach. To się stało w czasie wielu wieków rządów mężczyzn, kiedy kobieta nie mogła zaistniec w świecie. Własnie wtedy kiedy miała ściśle przypisana rolę.
Czas kiedy kobiety mają równe prawa, mogą być samodzielne finansowo jest naprawde bardzo krótki. I uważam, że zbyt krótki na to by stanowczo określić, że to jest niekorzystne. Tym bardziej, że dopiero teraz kobiety zaczynają doceniac swoja kobiecość i działać w świecie po kobiecemu. To sie dopiero kształtuje. Bo na początku było tak, że w świecie mężczyzn mogły zaistnieć i przetrwać tylko kobiety, które upodabniały sie do mężczyzn.
I uważam, ze kobiety w świecie, działające po kobiecemu i doceniające swoją kobiecość są bardzo potrzebne światu.
To co Ty propoujesz to jest jakies cofnięcie się i powrót do czegoś co juz było i nie sprawdziło się. Wiem, że mówi się, że uczymy sie na historii, ale patrząc wstecz niczego nowego nie możemy stworzyć ponad to co było. A jeżeli cos sie nie rozwija to umiera. Trzeba sie zdecydować czy budujemy przyszłość czy odtwarzamy stare dzieje. Jest takie przysłowie: Nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki.
-
Piotr
Model który ty tu lansujesz, rozdzielenie ról, był bardzo intensywnie stosowany w Ameryce w latach 40 i 50 tych.
Wtedy bicie kobiet przez mężów było uznawalne społecznie, tak jak jeszcze teraz w pewnym stopniu bicie dzieci. Nikt się nie wtrącał co się dzieje za zamkniętymi drzwiami. Kobieta na policji raczej nie znalazłaby wiele wsparcia.
-
Niepotrzebnie, Lilliole, gdyż ja nie piszę o tym, co kobieta może, a czego nie może. Kobieta bowiem może wszystko, może przeżyć swoje wcielenie wedle swojej woli.
Akurat potrzebnie, bo właśnie uwalniam się od tłumienia złości. Napisałam to głównie po to, żeby zapieczętować pozwolenie sobie na tę emocję zamiast standardowego tłumienia i wypróbować nowe zachowanie.
-
https://www.youtube.com/watch?v=RvIxUM_9K3k#t=1h28m30s
co myślicie o tej scenie ?
-
A jeżeli cos sie nie rozwija to umiera.
Dlatego że ludzie sami nie chca wprowadzać postępowych zmian, jest im to narzucane siłą za pomocą wojny. I tak to wojna wymusiła na Europie zwiększenie praw kobiet w tym prawo do pracy, do samostanowienia bez konieczności pośrednictwa mężczyzny. Zobacz Piotrze jaka zmiana nastąpiła po I wojnie światowej, po której kobiety uzyskały wiele nowych praw w tym prawo do zmiany tradycyjnych długich ubrań, na wygodne. Bo na wojnie nie dało się walczyć i radzić sobie w długich sukniach.
-
I tak to wojna wymusiła na Europie zwiększenie praw kobiet w tym prawo do pracy, do samostanowienia bez konieczności pośrednictwa mężczyzny.
Brakowalo mi tego słowa: samostanowienie. Jest to cecha dorosłego człowieka. To dzieci sa zależne. I niewolnicy. A kiedys jeszcze kobiety. I przez to, że kobiety były zależne ekonomiczne, zaczęto je postrzegać jako dzieci. Wiele cech kobiecych zostało uznane za infantylne. I wiele kobiet też zaczęło się zachowywać infantylnie, bo wymusiła to na nich sytuacja zewnętrzna. I stosować manipulacje. Gdzieś słyszałam, że manipulacja to broń niewolnika. I dlatego uważam, że wiele cech, które sie przypisuje kobietom, nie jest cechami typowymi dla kobiet, tylko cechami przystosowawczymi. Pozwoliły im one przetrwać w niekomfortowej sytuacji i osiągać swoje cele.
-
Model który ty tu lansujesz, rozdzielenie ról, był bardzo intensywnie stosowany w Ameryce w latach 40 i 50 tych. Bo oni tam nie mieli wojny więc to było możliwe. Poczytaj sobie jakie to powodowało skutki. Najważniesze to plaga depresji u kobiet i zdrad u mężczyzn.
Rozdzielenie ról było obecne w Ameryce i wcześniej, jak w większości społeczeństw. Trudno więc wnosić, że nagle w latach 40. i 50. spowodowało depresje u kobiet i zdrady u mężczyzn. Poza tym - ja nie odnoszę się do Ameryki lat 40., ani nawet do Europy sprzed stu czy dwustu lat, a przede wszystkim do relacji słowiańskich sprzed inwazji chrześcijaństwa. Po zdeptaniu wiedzy dawnych Słowian podział na role męskie i kobiece zachował się, ale świadomość, z czego one wynikają i czemu mają służyć, zaczęła szybko zanikać. To doprowadziło do zepsucia relacji między między płciami, co wykorzystano w wojnie informacyjnej jako pretekst do ostatecznego zniszczenia ról kobiecych i męskich.
Medżikowsky,
Teraz już mówi, że na pierwszy plan to wychodzi (czyli jednak okazuje się teraz, że na drugim planie moze byc u kobiety tłumaczenie, objaśnianie itp) i można by się nawet z tym zgodzić, gdyby nie napisał wcześniej , że dzieci powinni wychowywać WYŁĄCZNIE mężczyźni, tak jak by kobiety nie używały swojego intelektu, lub go nie miały / nie powinny przejawiać ;) nie miały (wspomnianych) zasad etycznych, no ale pewnie to zwykła prowokacja , by skupiać uwagę na guru-Piotrze, który lubi gdy poświęca mu się uwagę ;)
Wcześniej też nie pisałem, że kobiety w ogóle nie potrafią nic objaśnić. Filozofia, jaką reprezentuję jest taka, że skoro natura predestynuje kobiety do jednych zadań, a mężczyzn do innych, to należy to jak najlepiej wykorzystać, zamiast mieszać role męskie i kobiece, co dzisiaj jest lansowane.
Lilliole,
A teraz odniosę sie do tego o czym piszesz od jakiegoś czasu. Z jednym sie zgodzę. Że cechy typowo kobiece są niedoceniane i uważane za gorsze. Ale to nie nastapiło w obecnych czasach. To się stało w czasie wielu wieków rządów mężczyzn, kiedy kobieta nie mogła zaistniec w świecie. Własnie wtedy kiedy miała ściśle przypisana rolę.
ja staram się właśnie unaocznić, że cechy kobiece nie są cechami, które pozwalają 'zaistnieć w świecie'. Świat kobiety to świat wewnętrzny. Żeby zaistnieć w świecie zewnętrznym potrzebne są cechy męskie. Tyle, że dzisiaj to wszystko się miesza. Dzisiaj cechy kobiece oznaczają cechy męskie rozwijane przez kobiety.
Czas kiedy kobiety mają równe prawa, mogą być samodzielne finansowo jest naprawde bardzo krótki. I uważam, że zbyt krótki na to by stanowczo określić, że to jest niekorzystne. Tym bardziej, że dopiero teraz kobiety zaczynają doceniac swoja kobiecość i działać w świecie po kobiecemu. To sie dopiero kształtuje. Bo na początku było tak, że w świecie mężczyzn mogły zaistnieć i przetrwać tylko kobiety, które upodabniały sie do mężczyzn.
I uważam, ze kobiety w świecie, działające po kobiecemu i doceniające swoją kobiecość są bardzo potrzebne światu.
'Równe prawa' i samodzielność kobiet to coś, co dzieli kobiety i mężczyzn, a nie zbliża ich do siebie. A to oddzielenie utrudnia współpracę. Pisałem już, że mężczyźni i kobiety nie stanowią osobnych grup interesów - są równoważnymi częściami społeczeństwa powołanymi do współdziałania. Przez wieki uczyniono wiele, aby skłócić kobiety i mężczyzn między sobą - bo taką metodę stosują przeciwnicy ludzi: dziel i rządź.
To co Ty propoujesz to jest jakies cofnięcie się i powrót do czegoś co juz było i nie sprawdziło się. Wiem, że mówi się, że uczymy sie na historii, ale patrząc wstecz niczego nowego nie możemy stworzyć ponad to co było. A jeżeli cos sie nie rozwija to umiera. Trzeba sie zdecydować czy budujemy przyszłość czy odtwarzamy stare dzieje. Jest takie przysłowie: Nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki.
To nie jest ta sama rzeka, gdyż jesteśmy teraz bogatsi o doświadczenie degradacji naszych tradycyjnych ról. Nie wszyscy jeszcze zauważyli jej skutki - każdy budzi się w swoim czasie. Jest i taka mądrość: kto nie ma przeszłości, nie ma też przyszłości. Przeszłość - przedchrześcijańska przeszłość - to nasze duchowe korzenie. A bez korzeni drzewo umiera.
Inga,
Dlatego że ludzie sami nie chca wprowadzać postępowych zmian, jest im to narzucane siłą za pomocą wojny. I tak to wojna wymusiła na Europie zwiększenie praw kobiet w tym prawo do pracy, do samostanowienia bez konieczności pośrednictwa mężczyzny. Zobacz Piotrze jaka zmiana nastąpiła po I wojnie światowej, po której kobiety uzyskały wiele nowych praw w tym prawo do zmiany tradycyjnych długich ubrań, na wygodne. Bo na wojnie nie dało się walczyć i radzić sobie w długich sukniach.
dokładnie tak się działo. Ponieważ wykoncypowana na Zachodzie emancypacja kobiet zbyt słabo przyjmowała się w krajach słowiańskich, potrzebne było wywołanie wojen, aby kobiety z powodu wykoszenia mężczyzn wzięły na siebie męskie obowiązki. Potem skutecznie wmówiono nam, że te obciążenia oznaczają 'prawa'.
-
Piotr
Czy znasz taki związek działąjący na zasadach o których tu piszesz czy to tylko twoje wyobrazenia na temat ?
-
Nie znam - dzisiaj takich związków jest niewiele, bo tendencja społeczna jest zupełnie odwrotna. Właśnie to daje mi do myślenia, z tego wyciągam wnioski. Widzę, jak wyglądają dzisiejsze związki i relacje społeczne, a to nie napawa optymizmem. Uczę się na błędach swoich i innych.
-
'Równe prawa' i samodzielność kobiet to coś, co dzieli kobiety i mężczyzn, a nie zbliża ich do siebie. A to oddzielenie utrudnia współpracę. Pisałem już, że mężczyźni i kobiety nie stanowią osobnych grup interesów - są równoważnymi częściami społeczeństwa powołanymi do współdziałania. Przez wieki uczyniono wiele, aby skłócić kobiety i mężczyzn między sobą - bo taką metodę stosują przeciwnicy ludzi: dziel i rządź.
Tylko pozornie. Cos co podzieliło kobiety i mężczyzn to moim zdaniem była skumulowana wściekłość kobiet wynikająca z tego, że przez wiele wieków traktowane były jako ludzie gorszej kategorii. A tym co utrudnia współpracę jest brak równowagi.
Piszesz, że robiono wszystko by skłócić kobiety i mężczyzn. Niby kto to robił?
-
Lilliole.
Tylko pozornie. Cos co podzieliło kobiety i mężczyzn to moim zdaniem była skumulowana wściekłość kobiet wynikająca z tego, że przez wiele wieków traktowane były jako ludzie gorszej kategorii. A tym co utrudnia współpracę jest brak równowagi.
A moim zdaniem kobiety wcale nie były wściekłe, mimo że na skutek zwyrodnienia relacji między płciami często doświadczały przemocy i upokorzeń. Autorytet mężczyzn trzymał się bardzo długo, bo dawniej kobiety widziały, że mężczyźni - nawet jeśli działają bardzo niedoskonale - są potrzebni do utrzymania porządku.
Piszesz, że robiono wszystko by skłócić kobiety i mężczyzn. Niby kto to robił?
Nasi przeciwnicy w tej kosmicznej grze. My jesteśmy dziećmi Światła, oni są dziećmi Ciemności. My jesteśmy Bogami, oni są demonami. Naszym zadaniem jest rozprzestrzenianie Miłości, Ładu, Harmonii, Świadomości. Oni szerzą nienawiść, zamęt, nieświadomość i zniszczenie. Demony nie śpią, nigdy nie spały. To tak ogólnie.
-
Lilliole.
Autorytet mężczyzn trzymał się bardzo długo, bo dawniej kobiety widziały, że mężczyźni - nawet jeśli działają bardzo niedoskonale - są potrzebni do utrzymania porządku.
Nie wiem czy można mówić o autorytecie tam gdzie jest przymus. Moim zdaniem to był raczej lęk i niemożność wyjścia poza rolę. Wielowiekowe przyzwyczajenia.
-
Nie wiem czy można mówić o autorytecie tam gdzie jest przymus. Moim zdaniem to był raczej lęk i niemożność wyjścia poza rolę. Wielowiekowe przyzwyczajenia.
Lilliole - tylko czy to był rzeczywiście przymus? Piszesz tak, jakby przez ostatnie stulecia kobiety żyły jak uciemiężone niewolnice. I doświadczały od mężczyzn wyłącznie zła, przemocy i poniżeń. To bardzo zniekształcony obraz. Myślisz, że kobiety buntowały się przeciwko swojej sytuacji rodzinnej?
Kim były pierwsze feministki, które wyszły na ulice? To nie były żony i matki. To były mniejszości - samotne kobiety, które nie ułożyły sobie życia z mężczyzną, w znacznej mierze prostytutki. I na tym zacnym filarze buduje się dziś to, co zwie się 'świadomością kobiety' i 'równouprawnieniem'.
-
Lilliole - tylko czy to był rzeczywiście przymus? Piszesz tak, jakby przez ostatnie stulecia kobiety żyły jak uciemiężone niewolnice. I doświadczały od mężczyzn wyłącznie zła, przemocy i poniżeń. To bardzo zniekształcony obraz. Myślisz, że kobiety buntowały się przeciwko swojej sytuacji rodzinnej?
Kim były pierwsze feministki, które wyszły na ulice? To nie były żony i matki. To były mniejszości - samotne kobiety, które nie ułożyły sobie życia z mężczyzną, w znacznej mierze prostytutki. I na tym zacnym filarze buduje się dziś to, co zwie się 'świadomością kobiety' i 'równouprawnieniem'.
Tak właśnie myślę. To tak jak z niewolnikami. Większość sie nie buntowała bo nie wiedziała co to wolność.
A samotne kobiety czy prostytutki to nie kobiety? Uważasz, że to samotne kobiety zaczęły się buntować, bo nie miały męża i dzieci? A ja uważam, ze było odwrotnie. One nie wchodziły w układ małżeński bo pragnęły samostanowienia.
"To nie były żony i matki" A cóż to wogóle za podsumowanie. To wg ciebie tylko żony i matki są kobietami?
Sufrażystki Ani służące, ani prostytutki:
https://www.youtube.com/watch?v=8X7y5sdwiU8
-
Tak właśnie myślę. To tak jak z niewolnikami. Większość sie nie buntowała bo nie wiedziała co to wolność.
Lilliole, masz bardzo negatywne wyobrażenia na temat życia rodzinnego w dawnych czasach. Aż dziw, że kobiety w ogóle dożywały sędziwego wieku, jak tam się tylko krew lała. Pisałaś wcześniej o nieprzyjemnych wspomnieniach dotyczących kobiecych ról z poprzednich wcieleń. Ale to była Twoja droga. I Twoim zadaniem jest uświadomienie sobie, jakie miałaś intencje, skoro sprowokowałaś takie sytuacje. A nie oskarżanie o wszystko dawnego ładu społecznego.
A samotne kobiety czy prostytutki to nie kobiety? Uważasz, że to samotne kobiety zaczęły się buntować, bo nie miały męża i dzieci? A ja uważam, ze było odwrotnie. One nie wchodziły w układ małżeński bo pragnęły samostanowienia. "To nie były żony i matki" A cóż to wogóle za podsumowanie. To wg ciebie tylko żony i matki są kobietami?
Chodzi o kuriozum sytuacji: mamy pewien ład społeczny. Niedoskonały, ale ład. I jest pewna grupa ludzi - zdecydowana mniejszość, którzy nie odnajdują się w tym ładzie: w jakiś sposób nie pasują do reszty społeczeństwa. Ta grupa wychodzi na ulicę i krzyczy, że obecny ład społeczny należy rozpieprzyć, bo ich wizja świata jest lepsza, bardziej sprawiedliwa itd.
To taka sama sytuacja, jak dzisiejsza walka o prawa mniejszości seksualnych. Czy aby nadać te prawa trzeba rozwalać istniejący ład społeczny? Nie. Nie trzeba. Mniejszości mogą żyć po swojemu obok większości.
To siły ciemności poprzez manipulację społeczną wykorzystują mniejszości, aby rozbić ład społeczny, który jest dla nas - ludzi - naturalny. Robią to pod przykrywką pięknych haseł, takich jak wolność, równość i tolerancja. W rzeczywistości natomiast chodzi im nie o wolność, a o bezład. A z bezładnym społeczeństwem mogą już zrobić, co im się tylko podoba.
-
Lilliole, masz bardzo negatywne wyobrażenia na temat życia rodzinnego w dawnych czasach. Aż dziw, że kobiety w ogóle dożywały sędziwego wieku, jak tam się tylko krew lała. Pisałaś wcześniej o nieprzyjemnych wspomnieniach dotyczących kobiecych ról z poprzednich wcieleń. Ale to była Twoja droga. I Twoim zadaniem jest uświadomienie sobie, jakie miałaś intencje, skoro sprowokowałaś takie sytuacje. A nie oskarżanie o wszystko dawnego ładu społecznego.
Ja napisałam swoje zdanie. Ty napisałeś swoje. Ja nie prosiłam o analizę, ani nie siliłam się na analizę Twojej osoby.
Więc odpuść sobie takie gadki pod tytułem - miałaś złe wcielenia więc nie masz racji. I nie tyle oskarżam stary ład co cieszę się tym co mam teraz.
-
Chodzi o kuriozum sytuacji: mamy pewien ład społeczny. Niedoskonały, ale ład. I jest pewna grupa ludzi - zdecydowana mniejszość, którzy nie odnajdują się w tym ładzie: w jakiś sposób nie pasują do reszty społeczeństwa. Ta grupa wychodzi na ulicę i krzyczy, że obecny ład społeczny należy rozpieprzyć, bo ich wizja świata jest lepsza, bardziej sprawiedliwa itd.
Ale teraz większość kobiet jest z tego zadowolona, że może stanowic o sobie. Zreszta można spytać. I niestety w mniejszości to znajdujesz sie teraz Ty, który nie odnajdujesz sie w nowym ładzie. To jest dopiero kuriozum.
Piszesz o sobie Piotr.
-
Ja napisałam swoje zdanie. Ty napisałeś swoje. Ja nie prosiłam o analizę, ani nie siliłam się na analizę Twojej osoby.
Lilliole - ja nie analizuję Twojej osoby, tylko odwołuję się do tego, o czym pisałaś. Nie jest w porządku najpierw pisać w dyskusji o swoich doświadczeniach, a potem atakować kogoś, kto o nich przeczytał i do nich się odnosi.
Więc odpuść sobie takie gadki pod tytułem - miałaś złe wcielenia więc nie masz racji. I nie tyle oskarżam stary ład co cieszę się tym co mam teraz.
Ależ Ty cały czas oskarżasz stary ład społeczny o spowodowanie cierpienia kobiet. Dlaczego teraz zaprzeczasz samej sobie? 'Co Ci wychodzi tą metodą?'
Ale teraz większość kobiet jest z tego zadowolona, że może stanowic o sobie. Zreszta można spytać. I niestety w mniejszości to znajdujesz sie teraz Ty, który nie odnajdujesz sie w nowym ładzie. To jest dopiero kuriozum.
To nie jest nowy ład, to jest bezład. I ludzie się w nim gubią, nie odnajdują.
-
Zeby rozluznic atmosfere;)pare dni temu zostalem uswiadomiony w cenach kremow "odmladzajacych" polecanych w pismach kobiecych. Szok. Gdyby mnie kto spytal przed "uswiadomieniem", to zalozylbym ze 50 ml kremu za 100 zlotych to juz luksus.
Ale gdzie tam - 300 zl, 650, 1500, w koncu rekord 2500 zl za 50 ml kremu:)
Wydaje mi sie, ze nawet najprozniejsza kobieta ma na tyle rozsadku, ze woli wydac 2000 (a nawet 300) zlotych na ciuchy albo bizuterie:D A twarz posmaruje sobie oliwka z oliwek i efekt bedzie lepszy niz wcieranie cudow-niewidow;)
-
matek :)
A twarz posmaruje sobie oliwka z oliwek i efekt bedzie lepszy niz wcieranie cudow-niewidow;)
Rzeczywiście będzie lepszy. Moim zdaniem takie cuda niewidy działają wtedy gdy sa używane i wtedy efekt jest, ale na dłuższa metę zawarta w nich chemia przyczynia się do szybszego starzenia skór.
-
To nie jest nowy ład, to jest bezład. I ludzie się w nim gubią, nie odnajdują.
To jest Twoje osobiste zdanie. I skąd wiesz, że ludzie się gubią? Robiłeś badania? Ile ludzi się gubi, a ile odnajduje? Jeżeli tak to opisz je. Jeżeli nie to pisz o sobie, a nie o ludziach. Tak będzie uczciwiej.
-
Ależ Ty cały czas oskarżasz stary ład społeczny o spowodowanie cierpienia kobiet. Dlaczego teraz zaprzeczasz samej sobie? 'Co Ci wychodzi tą metodą?'
Rzeczywistość była jaka była, a teraz jest jaka jest. Mnie się podoba to co jest jeżeli chodzi o sytuacje kobiet, a nie podoba to co było kiedyś. Kropka. Tobie się nie podoba to co jest. Masz do tego prawo. Ale mów za siebie, a nie w imieniu innych.
To taka sama sytuacja, jak dzisiejsza walka o prawa mniejszości seksualnych. Czy aby nadać te prawa trzeba rozwalać istniejący ład społeczny? Nie. Nie trzeba. Mniejszości mogą żyć po swojemu obok większości.
Czyli co ? Chcesz zabrać teraz kobietom prawa wyborcze? Zabronić zajmowania wysokich stanowisk? Wygonić ze szkół?
Cofnąć wszystko co te "mniejszości" (czyli jak to określiłeś samotne kobiety i prostytutki) wywalczyły? Obejrzałeś ten film co zalinkowałam? Ja tam nie widziałam prostytutek?
I naprawdę nie widzisz analogii do tego, ze teraz to Ty jesteś mniejszością poglądową i chcesz całej reszcie narzucić swoje poglądy i swoje prawa?
-
Rzeczywiście będzie lepszy. Moim zdaniem takie cuda niewidy działają wtedy gdy sa używane i wtedy efekt jest, ale na dłuższa metę zawarta w nich chemia przyczynia się do szybszego starzenia skór.
I to bardzo dobrze obrazuje wartość i działanie większości innych rad zawartych w pismach kobiecych.
To jest Twoje osobiste zdanie. I skąd wiesz, że ludzie się gubią? Robiłeś badania? Ile ludzi się gubi, a ile odnajduje? Jeżeli tak to opisz je. Jeżeli nie to pisz o sobie, a nie o ludziach. Tak będzie uczciwiej.
Piszę i o sobie, i o ludziach, bo codziennie obserwuję i siebie, i innych ludzi. To są moje badania. I nie mogę powiedzieć, że to, co widzę wokół siebie: na ulicy, w pracy, w sieci, w polityce, można było nazwać jakimkolwiek ładem.
Skoro jesteśmy w temacie relacji między kobietą a mężczyzną: w tej sferze bałagan jest potężny. Ludzie z trudem dogadują się ze sobą. Rozwodów jest coraz więcej, dzieci coraz mniej. Związki między kobietą a mężczyzną stają się coraz mniej trwałe, a coraz bardziej jałowe.
Pisałaś, że kobiety są zadowolone. Abstrahując od tego, czy rzeczywiście tak jest, należałoby zapytać: czy zadowolenie powinno być naszym głównym kryterium oceny sytuacji?
Czyli co ? Chcesz zabrać teraz kobietom prawa wyborcze? Zabronić zajmowania wysokich stanowisk? Wygonić ze szkół?
Cofnąć wszystko co te "mniejszości" (czyli jak to określiłeś samotne kobiety i prostytutki) wywalczyły? Obejrzałeś ten film co zalinkowałam? Ja tam nie widziałam prostytutek?
I naprawdę nie widzisz analogii do tego, ze teraz to Ty jesteś mniejszością poglądową i chcesz całej reszcie narzucić swoje poglądy i swoje prawa?
Jestem zdania, że gdyby cofnąć te wszystkie 'prawa', sytuacja znacznie by się poprawiła.
Dostrzegam, że teraz to ja jestem w mniejszości. Skoro siły ciemności, wykorzystując mniejszość, narzuciły swoje zasady większości, to teraz trzeba to jakoś odkręcić. W tej kosmicznej grze przewaga się zmienia. Poza tym - czy ja rzeczywiście coś komuś narzucam? Ja piszę o swoich poglądach. Ci, którzy się z nimi nie zgadzają, odbierają to jako narzucanie.
Filmu jeszcze nie oglądałem, to długa dokumentacja. Zrozum, Lilliole, że trwa wojna informacyjna. I w niej uderza się właśnie w kobiety. Nasi wrogowie wykorzystują wasze przyrodzone cechy, aby najpierw podporządkować was swoim zasadom. To powoduje, że my, mężczyźni tracimy autorytet w waszych oczach. A ponieważ chcemy być przez was postrzegani jako ci najlepsi, zaczynamy się do was dostosowywać. I tym samym dostosowujemy się do tych sił, które wami manipulują. Tak działa dzisiejszy świat.
Rzeczywistość była jaka była, a teraz jest jaka jest. Mnie się podoba to co jest jeżeli chodzi o sytuacje kobiet, a nie podoba to co było kiedyś. Kropka. Tobie się nie podoba to co jest. Masz do tego prawo. Ale mów za siebie, a nie w imieniu innych.
Ale w czyim imieniu ja niby mówię?
-
"Jednostki utożsamiające się z tradycyjnymi przepisami roli swojej płci reprezentują repertuar bardziej sztywnych zachowań, który jest pod wieloma względami ograniczony. W niektórych badaniach podkreśla się współwystępowanie negatywnych psychologicznych konsekwencji i wyraźnie ukształtowanych cech psychicznych związanych z płcią (wysoki wskaźnik kobiecości u kobiet i męskości u mężczyzn).
Okazuje się, że wysoki poziom kobiecości u kobiet wiąże się z dużym lękiem, neurotyzmem, niską samooceną i niską społeczną akceptacją. Kobiety te wykazują zahamowania w zachowaniach, które wymagają kompetencji związanych z pełnieniem roli zarówno męskiej, jak i kobiecej. Podobne zależności można zauważyć u mężczyzn z wysokim wskaźnikiem męskości: niska samoocena, wysoki poziom lęku i neurotyzmu.
Ponadto zauważa się negatywny wpływ "typowości" na relacje w małżeństwie, motywację osiągnięć czy zdolność rozwiązywania problemów.
Stwierdzono również, że męscy chłopcy i kobiece dziewczęta mają niższą inteligencję, mniejszą wyobraźnię przestrzenną i zdolności twórcze niż chłopcy o cechach kobiecych i dziewczęta o cechach męskich. "
http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/59-niebieska-linia/432-meskosc-kobiecosc-androgynia.html
"Albowiem dawniej nasza natura nie była taka jak teraz, lecz inna. Bo naprzód trzy były płcie u ludzi, a nie, jak teraz, dwie: męska i żeńska. Była jeszcze i trzecia prócz tego: pewien zlepek z jednej i drugiej (...). Imię jej i postać złożone były z obu pierwiastków: męskiego i żeńskiego (...).
Platon
(...)
Przedstawione wyżej hipotezy zostały potwierdzone empirycznie. Wynikiem badań było ustalenie czterech typów osób, różnišcych się układem cech psychicznych związanych z płcią:
- osoby określone seksualnie (typ męski, kobiecy),
- androgyniczne,
- nieokreślone seksualnie (brak wyraźnie ukształtowanych cech męskich i kobiecych),
- określone seksualnie w sposób krzyżowy (kobiecy mężczyźni, męskie kobiety). "
-
"Wzorzec kobiecości i męskości to świetne narzędzie manipulacji dla marketingowców"
http://natemat.pl/41829,wzorzec-kobiecosci-i-meskosci-to-swietne-narzedzie-manipulacji-dla-marketingowcow-wywiad
Kulturowe wzorce kobiecej i męskiej atrakcyjności są po prostu bardzo użytecznym narzędziem manipulacji. Należy też wziąć pod uwagę, że istnieją ekonomiczne interesy wolnego rynku związane z podtrzymywaniem stereotypów związanych z płcią. Promowanie idealnych wizerunków kobiecego ciała oraz podtrzymywanie stereotypu kobiecości budowanej poprzez inwestycję w wygląd – gwarantuje stały dochód ze sprzedaży kosmetyków, ubrań, biżuterii itp.
(...)
Kobiety i mężczyźni – bez względu na rodzaj kultury, w której przyszło im się urodzić – przez całe życie uczą się i starają się zrozumieć, co to znaczy być kobietą i mężczyzną, doskonaląc równocześnie umiejętności i zachowania przypisane tym rolom społecznym.
Od dziecka jesteśmy uczeni, jaka jest treść stereotypu i jakie są konsekwencje niedostosowania się do niego. Będziemy wyśmiewani, wykluczani, na różne sposoby karani społecznie. Na skutek rozpoczynającego się bardzo wcześnie treningu zachowań uznawanych w danej kulturze za "męskie" lub "kobiece", postępowanie zgodnie ze stereotypem większość ludzi postrzega, jako zachowania oczywiste i naturalne. Jesteśmy pod stałą kontrolą społeczną, żebyśmy z tych stereotypowych foremek nie wyskakiwali.
(...)
W Polsce nadal kulturowe atrybuty związane z płcią traktowane są bezkrytycznie i ze śmiertelna powagą. Szczególnie mężczyźni mają z tym problem. Popatrzmy na ich ubrania. Jak ognia unikają każdego soczystego koloru. Chłopcy bardzo wcześnie orientują się w tych kulturowych obostrzeniach. 6-letni chłopiec nie założy za żadne skarby bluzy z kotkiem czy kwiatkiem, bo już w tym wieku wie, że to atrybut kobiecości. Ma świadomość, że taki sweterek może go narazić na kpiny i śmiech. Jeszcze większy problem z bluzą będzie miał prawdopodobnie jego ojciec. Tak działa tzw. klatka płci kulturowej. Mało komu jest w tej klatce wygodnie. "
-
Wydaje mi sie, ze nawet najprozniejsza kobieta ma na tyle rozsadku, ze woli wydac 2000 (a nawet 300) zlotych na ciuchy albo bizuterie:D A twarz posmaruje sobie oliwka z oliwek i efekt bedzie lepszy niz wcieranie cudow-niewidow;)
Haha, nie wiem czy jestem próżna ale ja wolę wydać na krem :)
-
Zaprawde nieprzenikniony jest umysl kobiety;)
-
I to bardzo dobrze obrazuje wartość i działanie większości innych rad zawartych w pismach kobiecych.
Te tzw rady to są przeważnie artykuły sponsorowane, a nie żadne rady (drobny druk - poczytaj). To sąmanipulacje, w sumie nic nowego. Zresztą przypuszczam, że w męskich jest to samo, tyle, że dotyczy to np męskości.
Piszę i o sobie, i o ludziach, bo codziennie obserwuję i siebie, i innych ludzi. To są moje badania. I nie mogę powiedzieć, że to, co widzę wokół siebie: na ulicy, w pracy, w sieci, w polityce, można było nazwać jakimkolwiek ładem.
No i właśnie. Słyszałeś o prawach kreacji? Człowiek przyciąga do siebie otoczenie zgodnie ze swoimi wyobrażeniami. Przyciągasz do siebie i zauważasz takich ludzi, którzy potwierdzają Twoje tezy. Bo obserwujesz swój świat i swoje otoczenie. W prasie tez pewnie wychwytujesz to co potwierdza twoje wyobrażenia. Każdy tak robi, więc ty tez nie jesteś wyjątkiem. Dlatego takich obserwacji nie rozciąga się na całą populację.
Skoro jesteśmy w temacie relacji między kobietą a mężczyzną: w tej sferze bałagan jest potężny. Ludzie z trudem dogadują się ze sobą. Rozwodów jest coraz więcej, dzieci coraz mniej. Związki między kobietą a mężczyzną stają się coraz mniej trwałe, a coraz bardziej jałowe.
Wiesz co? Chyba jesteś młodym człowiekiem, a jak to czytam to jakbym słyszała narzekania starego dziadka. Albo czytała Nasz Dziennik.
Widzisz świat na czarno lub biało.
I wcale nie piszesz o sobie jak to sugerowałeś.
Ludzie to... ludzie tamto.... kobiety to ... kobiety tamto....... a związki takie........ Często bywa tak, że jak ludzie nie chcą zająć się sobą, nie chcą spojrzeć na siebie to zajmują się głównie otoczeniem.
Pisałaś, że kobiety są zadowolone. Abstrahując od tego, czy rzeczywiście tak jest, należałoby zapytać: czy zadowolenie powinno być naszym głównym kryterium oceny sytuacji?
Dla mnie jest to szczęście moje i innych. A jakie Ty masz kryterium?
trwa wojna informacyjna. I w niej uderza się właśnie w kobiety. Nasi wrogowie wykorzystują wasze przyrodzone cechy, aby najpierw podporządkować was swoim zasadom. To powoduje, że my, mężczyźni tracimy autorytet w waszych oczach. A ponieważ chcemy być przez was postrzegani jako ci najlepsi, zaczynamy się do was dostosowywać. I tym samym dostosowujemy się do tych sił, które wami manipulują. Tak działa dzisiejszy świat.
doprawdy straszne!
siły ciemności zmanipulowały kobiety, żeby je zmusić do samostanowienia i pod wpływem tych sił władza mężczyzn nad kobietami została zmniejszona,
kobiety obudźcie się! nie puszczajcie swoich córek do szkół!
nie mam jak tego skomentować
-
Te tzw rady to są przeważnie artykuły sponsorowane, a nie żadne rady (drobny druk - poczytaj). To są manipulacje, w sumie nic nowego. Zresztą przypuszczam, że w męskich jest to samo, tyle, że dotyczy to np męskości.
Ano, manipulacje...
No i właśnie. Słyszałeś o prawach kreacji? Człowiek przyciąga do siebie otoczenie zgodnie ze swoimi wyobrażeniami. Przyciągasz do siebie i zauważasz takich ludzi, którzy potwierdzają Twoje tezy. Bo obserwujesz swój świat i swoje otoczenie. W prasie tez pewnie wychwytujesz to co potwierdza twoje wyobrażenia. Każdy tak robi, więc ty tez nie jesteś wyjątkiem. Dlatego takich obserwacji nie rozciąga się na całą populację.
Tak, znam prawa kreacji, Lilliole. Wiem też, co to jest pozytywne myślenie. Przyciągam do siebie także wspaniałych ludzi. I nawet w otaczającym mnie bezładzie potrafię dostrzec miłość, piękno i boską rękę. Ale jednocześnie nie jestem ślepy, żeby nie widzieć, że dzieje się coś niedobrego.
To nie jest tak, że najpierw wymyśliłem sobie jakieś tezy, albo wyczytałem je gdzieś, a potem zacząłem sobie je potwierdzać, czy też życie zaczęło mi je potwierdzać. Było dokładnie odwrotnie: jeszcze kilka lat temu żyłem sobie jako beztroski, dość przebojowy chłopak, który pozytywnie myślał, afirmował, stosował wizualizacje i był całkiem zadowolony ze swojego życia. Jednak po pewnym czasie zacząłem coś zauważać. Przede wszystkim niepokojące zjawiska społeczne: bezmyślną konsumpcję, amerykanizację, sklepy pełne produktów wątpliwej jakości, powierzchowność dzisiejszych relacji międzyludzkich itd. Taka ogólna 'bylejakość'. Oczywiście - nie wszyscy żyją byle jak, ale chodzi o ogólny obraz. To są zjawiska powszechne - widzą je wszyscy, tylko nie wszyscy się nad nimi zastanawiają. A ja zacząłem się nad nimi zastanawiać coraz głębiej. Wraz z moimi przemyśleniami zaczęły do mnie też docierać informacje wyjaśniające wiele nurtujących mnie kwestii. I tak doszedłem do punktu, w którym jestem dzisiaj. Jednak to wszystko miało swój początek w obserwacji.
I wcale nie piszesz o sobie jak to sugerowałeś.
Ludzie to... ludzie tamto.... kobiety to ... kobiety tamto....... a związki takie........ Często bywa tak, że jak ludzie nie chcą zająć się sobą, nie chcą spojrzeć na siebie to zajmują się głównie otoczeniem.
Sugerowałem, że piszę i o sobie, i o innych. Bo zajmuję się i sobą, i swoim otoczeniem.
Dla mnie jest to szczęście moje i innych. A jakie Ty masz kryterium?
Szczęście tak, dużo bardziej niż tylko zadowolenie.
doprawdy straszne!
siły ciemności zmanipulowały kobiety, żeby je zmusić do samostanowienia i pod wpływem tych sił władza mężczyzn nad kobietami została zmniejszona,
kobiety obudźcie się! nie puszczajcie swoich córek do szkół!
nie mam jak tego skomentować
Wiesz, Lilliole, dlaczego nasze spojrzenia na świat tak bardzo się różnią? Bo ja jestem mężczyzną, a Ty kobietą. Dlatego wydaje Ci się niewłaściwe, że zajmuję się otoczeniem - czasem może bardziej niż swoim wnętrzem. Tak, bo to jest mój świat - świat mężczyzny, świat zewnętrzny.
Ty dostrzegasz głównie miłe strony życia. Zajmujesz się terapią i w ten sposób pomagasz ludziom odnaleźć radość. Bo jesteś kobietą i wypełniasz swoją rolę: rolę opiekuńczą i ochronną - utwierdzasz ludzi w poczuciu bezpieczeństwa. I to jest dobre, taka właśnie jest rola kobiety.
Ale ja jestem mężczyzną. Jestem wojownikiem i myślicielem. Moim zadaniem jest obserwacja - wyczuwanie zagrożenia i oddalanie go. Nie interesuje mnie tylko milutkie życie; opuszczam swoją strefę komfortu, idę w nieznane, ryzykuję, badam otoczenie. Jestem czujny, wróg nie śpi. I to też jest dobre. Taka jest rola mężczyzny.
Tyle, że dzisiaj wmówiono nam, że ta rola już nie jest dobra - jest przestarzała, nieadekwatna do dzisiejszych czasów: bo nie ma wrogów, jedyne, co nam potrzebne, to powszechna miłość, aby nie było więcej wojny. To jest kobiecy sposób myślenia, który rozpowszechnił się w całym społeczeństwie, także wśród większości mężczyzn. Brakuje dziś prawdziwej męskości - nie tej stereotypowej, dlatego ludzkość smacznie zasnęła pod ciepłą spódnicą konsumpcjonizmu. I tylko niewielu zastanawia się: dokąd to prowadzi? A demony nie śpią.
-
Piotr
To chcesz z demonami iśc na wojnę?
-
CZy uważasz że kobiety nie powinny zaspokajać swoich potrzeb i osiągać swoich celów?
-
To chcesz z demonami iśc na wojnę?
Nam, boskim istotom, wojna nie jest potrzebna - miłujemy pokój. Wojna jest potrzebna demonom. Ale siły Ciemności są tak samo ważne i potrzebne, jak siły Światłości. One odgrywają swoją rolę - atakują.
Czy uważasz że kobiety nie powinny zaspokajać swoich potrzeb i osiągać swoich celów?
Uważam, że kobiety powinny zaspokajać swoje kobiece potrzeby i osiągać swoje kobiece cele.
-
Uważam, że kobiety powinny zaspokajać swoje kobiece potrzeby i osiągać swoje kobiece cele.
Och ty hipokryto
Jeżeli się komuś narzuca jakieś cele to nie są już jego cele. Więc nie ma mowy o osiąganiu swoich celów.
-
Och ty hipokryto
Jeżeli się komuś narzuca jakieś cele to nie są już jego cele. Więc nie ma mowy o osiąganiu swoich celów.
Ingo - ja właśnie piszę o tym, że kobietom i mężczyznom narzuca się dziś cele sprzeczne z ich naturą. Musimy się odnaleźć w tym zamieszaniu.
-
Piotr,
ale wiesz jak to jest, trudno w technokratycznej cywilizacji to wszystko zobaczyc. Trza by wrocic do lasu, tam by sie wszystko ladnie uregulowalo:)
-
Piotr
Ale w tym przyapdku to ty chcesz narzucić kobietom możliwośc realizacji ich celów tylko pod warunkiem jeżeli będą zgodne z ich naturą. Nie liczysz się z ich wolną wolą którą dostały od Boga.
-
Piotr, ale wiesz jak to jest, trudno w technokratycznej cywilizacji to wszystko zobaczyc. Trza by wrocic do lasu, tam by sie wszystko ladnie uregulowalo:)
Ano trudno, to jednak nasza lekcja - uczymy się rozpoznawać.
Ingo,
Ale w tym przyapdku to ty chcesz narzucić kobietom możliwośc realizacji ich celów tylko pod warunkiem jeżeli będą zgodne z ich naturą. Nie liczysz się z ich wolną wolą którą dostały od Boga.
wszyscy mamy wolną wolę i wybór: albo działamy w zgodzie z naszą boską naturą, albo dajemy się zwieść tkwiącemu w nas 'nasieniu diabła'. Jeśli kobieta zaczyna się bawić w męskie role, to znaczy, że dała się zwieść. Jeśli mężczyzna nie wypełnia męskich ról i staje się próżny, to również daje się zwieść diabelskiemu nasieniu.
Nasza dawna wiara i wiedza pomagały nam odróżniać jedno od drugiego: były drogowskazami, które pozwalały uniknąć błędów i cierpienia.
-
Inga
Np.proponowanie ,osobom, w narzucającym tonie ( energii ) aby przeprośili innych, za coś czego nie zrobili, a tym samym nie poczuwają się do
urojonych przewin.
-
Piotr
Należy działać zgodnie z naszym najwyższym dobrem i nie ma innych wyznaczników.
Skąd mężczyzna może wiedzieć co jest najwyższym dobrem dla danej kobiety? Skąd może wiedzieć że jest nim siedzenie w domu i służenie mężczyźnie?
-
Należy działać zgodnie z naszym najwyższym dobrem i nie ma innych wyznaczników.
Tak. Działamy zgodnie z Najwyższym Dobrem, jeśli działamy zgodnie z naszą boską naturą. Wtedy nasza ewolucja duchowa idzie 'pełną parą'.
Kiedy dajemy się zwieść 'nasieniu diabła', to odchodzimy od Najwyższego Dobra. Zaczynamy iść drogą demonów - drogą inwolucji. I wtedy nasza duchowa ewolucja spowalnia, a my pakujemy w tarapaty.
Skąd mężczyzna może wiedzieć co jest najwyższym dobrem dla danej kobiety? Skąd może wiedzieć że jest nim siedzenie w domu i służenie mężczyźnie?
To kobieta wyczuwa, który mężczyzna będzie dla niej najlepszy i pozwoli spełnić się jej jako kobiecie. A jeśli już wybierze tego najlepszego, to musi mu zaufać i pójść za nim, bo jak inaczej?
Związek kobiety i mężczyzny nie powinien być 'sztuką kompromisów' - to do niczego nie prowadzi. To takie lawirowanie bez celu. W związku musi być siła wiodąca do konkretnego celu. I tą siłą jest mężczyzna. Czy to takie straszne?
-
Siłą wiodącą może być Bóg :) Bezpłciowy jednak.
-
Siłą wiodącą może być Bóg :) Bezpłciowy jednak.
O tym piszę, Witku.
Droga do Boga nie wiedzie przez urzeczywistnianie bezpłciowości, ale przez doskonałe wypełnienie ról, jakie powierzył nam w swoim Boskim Planie.
-
A gdy mężczyzna jest na niższym poziomie duchowym niż kobieta to gdzie on zaprowadzi kobietę?
Wtedy to jest straszne.
-
Dzisiaj wystąpienie przeciw swojej naturze, zostało wylansowane jako wolność, wolność jako wybór rodzaju telefonu, roli społecznej a nawet płci o zgrozo. Ktoś może powiedzieć ale role kobiety i mężczyzny przez wieki były patologiczne, no... skoro były to trzeba oczyszczać i wracać do siebie i swojej natury, a nie przemalowywać jedną patologię na drugą , co wprowadza jeszcze większe pokręcenie. Liczba ludzi nieszczęśliwych i z depresją wzrasta, bo pewna tożsamość wynikająca z natury i gaji jest poddawana pod korekty, przeinaczenia i negowanie.
Nie chodzi o to aby odbierać prawa czy wybór, zamykać kobiety w kuchni, tylko o to aby nie poddawać ich pod presje pracy na etacie, i presji aby robiły kariery w korpo. Generalnie chodzi o to aby kobiety były takie jakie chcą i zajmowały się tym czym chcą, bez mówienia im z różnych stron co powinny robić. Same wiedzą i czują jak się realizować. To dotyczy także mężczyzn.
Przecież jakby każdy orzeł dostawał takie manipulacje i presje kim jest i co ma robić i się zaczął zastanawiać czy jest orłem, pingwinem czy może wróblem, i co z tego powodu powinienem jeść, to połowa by zmarła z głodu druga z depresji w jednym sezonie.
-
A gdy mężczyzna jest na niższym poziomie duchowym niż kobieta to gdzie on zaprowadzi kobietę?
Wtedy to jest straszne.
Ingo - nie musi tak być. Ponieważ niski poziom duchowy nie musi oznaczać wytyczania sobie złych celów.
-
To kobieta wyczuwa, który mężczyzna będzie dla niej najlepszy i pozwoli spełnić się jej jako kobiecie. A jeśli już wybierze tego najlepszego, to musi mu zaufać i pójść za nim, bo jak inaczej?
Czyli kobieta dostała od Boga wolna wole tylko do tego żeby wybrać sobie partnera?
Więc może po ślubie wolna wola powinna u kobiet zanikać.
-
Czyli kobieta dostała od Boga wolna wole tylko do tego żeby wybrać sobie partnera?
Więc może po ślubie wolna wola powinna u kobiet zanikać.
Lilliole - związek kobiety i mężczyzny jest święty. Dzisiaj jego znaczenie bardzo się spłyca. Jeśli kobieta ma dobry kontakt ze swoją intuicją, z Wyższym Ja, to wybierze najlepszego dla siebie męża i nie da się zwieść. A Bóg nie po to łączy ze sobą ludzi, żeby każdy szedł swoją drogą. To jest wspólna droga, na którą się decydujemy. Dzięki temu dusze we wcieleniu kobiecym uczą się ufać i poddawać, a we wcieleniu męskim uczą się odpowiedzialności.
BlueEyes,
Dzisiaj wystąpienie przeciw swojej naturze, zostało wylansowane jako wolność, wolność jako wybór rodzaju telefonu, roli społecznej a nawet płci o zgrozo. Ktoś może powiedzieć ale role kobiety i mężczyzny przez wieki były patologiczne, no... skoro były to trzeba oczyszczać i wracać do siebie i swojej natury, a nie przemalowywać jedną patologię na drugą, co wprowadza jeszcze większe pokręcenie.
otóż to.
-
Piotr
Założeniem tej teorii, którą opisujesz jest, że obie istoty są niepełne w swojej naturze i że każda kobieta ma do nauczenia się poddaństwa (nieodpowiedzialnemu mężczyźnie?), a każdy mężczyzna jest nieodpowiedzialny i dopiero stanie się odpowiedzialny i to są ich jakieś braki wrodzone.
Wynika z tego dość czarno-biały obraz kobiet i mężczyzn i jaki to związek z z jakim Bogiem?
Siłą wiodącą w każdym związku jest Siła Wyższa/Bóg, gdy zaufa się właściwie.
-
Założeniem tej teorii, którą opisujesz jest, że obie istoty są niepełne w swojej naturze i że każda kobieta ma do nauczenia się poddaństwa (nieodpowiedzialnemu mężczyźnie?), a każdy mężczyzna jest nieodpowiedzialny i dopiero stanie się odpowiedzialny i to są ich jakieś braki wrodzone.
Wynika z tego dość czarno-biały obraz kobiet i mężczyzn i jaki to związek z z jakim Bogiem?
Sylvio - z duchowego punktu widzenia to nie kobiety i mężczyźni uczą się poddawania się i odpowiedzialności, a dusze. Cechy wypracowane w tych wcieleniach przygotowują nas do przyszłych zadań. Jesteśmy bowiem dziećmi Bogów dorastającymi do Ich poziomu. Jeśli we wcieleniu męskim nie nauczymy się odpowiedzialności, to jak mamy potem wziąć odpowiedzialność za cały wszechświat? Jeśli we wcieleniu kobiecym nie wypracujemy umiejętności poddawania się, to jak mamy poddać się Bogu i dojść do Niego? Jeśli nie nauczymy się opiekuńczości, to jak mamy potem opiekować się istotami w naszym wszechświecie? A to czeka nas po oświeceniu.
Nie znaczy to, że każdy mężczyzna jest nieodpowiedzialny i dopiero uczy się odpowiedzialności. Odpowiedzialność leży w naturze mężczyzny, a w trakcie wcielenia ta cecha jest doskonalona i wznoszona na jeszcze wyższy poziom. Podobnie jest z umiejętnością poddawania się u kobiet.
-
w temacie utrwalaczy ról społecznych , chyba jeszcze nie było tutaj tego powszechnego motywu, choć wspominałem trochę o roli szlachetnego rycerza, poniżej akurat na przykładzie gier komputerowych, ale fajnie opisane:
Motyw damsel in distress jest w kulturze (nie tylko masowej) tak stary, jak patriarchalizm. Zasadniczo polega na tym, że mężczyzna spieszy na ratunek kobiecie. Kobieta może być jego żoną, córką, siostrą, księżniczką albo po prostu obcą osobą, o której nieszczęściu dowiedział się dzielny heros. Damsela zawsze jest piękna, młoda i niewinna, jej porywacz lub porywacze – złowieszczy, zły i straszliwy, zaś spieszący jej na ratunek mężczyzna – odważny, przystojny i szlachetny. Mężczyzna ratuje kobietę, pokonuje porywacza i wszyscy się cieszą. To prosty motyw utrwalający utarte role społeczne. Mężczyzna to obrońca, strażnik porządku i aktywny uczestnik w wydarzeniach konstruujących rzeczywistość. Jego zadaniem jest bronić zasoby społeczne (w tym przypadku kobietę, która jest wymogiem reprodukcji zapewniającej społeczeństwu ciągłość) przed innymi mężczyznami. Kobieta to figura pasywna, biernie oczekująca na ratunek, będąca dla ratującego ją mężczyzny jednocześnie celem i nagrodą. Najczęściej zresztą ratujący damę w opałach mężczyzna bierze ją sobie za żonę, co daje oczywisty, bardzo wymowny morał – jeśli jesteś w stanie obronić kobietę przed zawłaszczeniem jej przez innego samca, jesteś godzien zostać pełnoprawnym członkiem społeczeństwa i podjąć się reprodukcji. Ten drugi – porywacz – kobiety nie dostanie i nie będzie się reprodukował, bo dla społeczności lepiej jest, gdy rozmnażają się zwycięzcy, a nie nieudacznicy.
Przez długi czas damsel in distress pełnił właśnie rolę społecznego poradnika dla dorosłych, jak powinni funkcjonować w społecznościach. Kobieta powinna pokornie poddać się woli mężczyzn i czekać, aż oni sami między sobą ustalą (na ogół metodą miecza i maczugi), kto z nich pojmie ją za żonę, bo w gruncie rzeczy nie ma znaczenia, czego ona chce – i tak poślubi tego, który wygra. To, że zawsze wygrywa główny bohater, a nie zły porywacz wynika z imperatywu narracyjnego – tak się po prostu musi wydarzyć w opowieści, by odbiorca poczuł satysfakcję, że postać, której kibicował (i z którą się utożsamiał) odniosła sukces. Z tego samego powodu damsela albo kocha głównego bohatera albo zakochuje się w nim tuż po oswobodzeniu. Gdyby było inaczej, taka sytuacja mogłaby skomplikować prosty przekaz. W najmniejszym stopniu nie zmienia to faktu, że los kobiety od początku do końca jest w rękach zmagających się o nią mężczyzn.
Ostatnimi czasy kultura oberwała kilkoma rewolucjami obyczajowymi, prężnym nurtem feminizmu i gwałtownym rozwojem nauki. Okazało się, że kobiety – wbrew temu, co jeszcze sto lat temu mówili brodaci panowie na uniwersyteckich katedrach – nie są głupsze od mężczyzn i, jeśli nie będziemy im przeszkadzać, ani podkładać kłód pod nogi, to spokojnie nie tylko poradzą sobie z utrzymaniem się, wzięciem odpowiedzialności za siebie i społeczeństwo, ale i czasem nawet wynajdą nowy pierwiastek albo ustalą strukturę molekularną penicyliny. Nagle stare bajki okazały się przestarzałe. Co oczywiście nie sprawiło, że od razu zostały zapomniane. Patriarchalne stereotypy społeczne wciąż mają się bardzo dobrze, po prostu dzisiaj są mniej widoczne, często zamaskowane. Bynajmniej nie ze złej woli powielających je ludzi – po prostu wiele wieków reprodukowania takiego porządku rzeczy zrobiło swoje i wiele takich kwestii jest dla nas przezroczystych, bo po prostu wrosły w nasz sposób myślenia. Co oczywiście nie znaczy, że nie należy ich wskazywać i krytykować.
http://mistycyzmpopkulturowy.blogspot.com/2013/08/damsel-in-videotress.html
-
Piotr
Widocznie w to bardzo wierzysz i tego potrzebujesz, więc taką masz swoją prawdę.
Frisky
Stereotypy wydają się czasami bardzo realne i łatwo je wyprojektować na boski porządek.
-
Widocznie w to bardzo wierzysz i tego potrzebujesz, więc taką masz swoją prawdę.
Bez wątpienia jest to moja wiara i moja prawda. Jest to też Wiara i Prawda naszych Przodków.
-
Sylvia
no tak, często jest to tak wrośnięte, że wydaje się być naturalne i realne
Piotr
z tego co kojarzę to twoi przodkowie, ci o których wiesz, byli katolikami, więc masz na myśli te tradycje, wiarę i prawdę? faktycznie jest to co piszesz chyba nawet w 100% zbieżne z naukami i tradycjami Kościoła Katolickiego zwłaszcza w Polsce,
w czasach przedchrześcijańskich twoi wcześniejsi przodkowie wyznawali inną wiarę i zapewne trochę inne mieli zwyczaje , ale skoro nie znasz swoich korzeni rodowych, aż tak zamierzchłych, nie wiesz skąd przybyli i kim byli, no to nie wiesz jakie?
jak to się wszystko zmienia , jedne tradycje zanikają a inne powstają, a wiele z nich zmienia tylko trochę formę i dostosowuje się do nowych czasów : )
-
Wszystkie najważniejsze wierzenia, przekonania powstają w okresie niemowlęcym. A wierzenie Piotra jest klasycznym przykładem.
Największym pragnieniem niemowlęcia jest kierowanie matką tak aby zaspokajała jego wszystkie potrzeby. I gdy matka zaspokaja jego potrzeby to jemu sie wydaje że to ono nią kieruje, dowodzi a ona jest mu poddana. Gdy matka nie zaspokaja potrzeb to pragnienie kierowania matką silnie pozostaje w niemowlęciu, i to na całe życie. Bo na jego poziomie od matki zależy wszystko i tylko w ten sposób ono może poczuć się dobrze.
Piotr, tak jak wszyscy inni ma przeniesienie na kobiety jako na matkę. I podświadomie chce aby kobiety zaspokajały tamte potrzeby których nie zaspokoiła matka. To jest bardzo mocno zakopane w podświadomości. Teraz nieświadomie szuka takiej uległej i poddanej kobiety którą będzie mógł kierować, tak jak niemowlęctwie matką, po to aby ona zaspokoiła tamte potrzeby. A żeby to wszystko uwiarygodnić, nieświadomie wyszukał sobie odpowiednią do tego ideologię. I teraz czeka aż zajdzie taką idealną matkę- żonę która zaspokoi tamte niezaspokojone wtedy potrzeby i wydaje mu się że dzięki temu będzie szcześliwy.
-
przy okazji kulturowych podziałów ról w oparciu o różnice płci, ładny wiersz o podziałach jakby w obrębie płci:
"ewa i lilith"
ewa ta od gołębi
cicho nuci pieśń rzeki i uśmiecha się do słońca
lilith ta od wilków
staje w ogniu i wyje do księżyca
podzielono je pomiędzy niebo i piekło pomiędzy duszę i ciało
samotność wśród mężczyzn
samotność wśród kobiet
to nie lilith zdradziła ewę to ewa zdradziła lilith
to nie ewa zdradziła lilith to lilith zdradziła Ewę
lęk i gniew gniew i lęk
przyjmuję gniew lilith przyjmuję lęk ewy
przyjmuję lęk lilith przyjmuję gniew ewy
odrzucam historię rozdzielenia
odrzucam historię podzielenia
małym aktem apostazji
niektórzy mawiają że kora znała tajemnicę nasion granatu
dzieląc się między wiosnę lato jesień zimę
niektórzy mawiają że demeter znała tajemnicę kory
jestem demeter jestem korą
przyjmuję cztery pory roku
matkę i córkę
przyjmuję siebie
w drodze do persefony
w drodze do hadesu
Autor: Aneta Boryczko
http://wedrowkabohaterki.blogspot.com/2014/12/ewa-i-lilith.html
-
tej samej autorki świetny tekst o rolach i nie tylko:
Dziękuję Wam, Kobiety Mojego Życia
http://wedrowkabohaterki.blogspot.com/2014/12/pozegnanie-z-matriarchatem.html
-
Wszystkie najważniejsze wierzenia, przekonania powstają w okresie niemowlęcym. A wierzenie Piotra jest klasycznym przykładem.
Największym pragnieniem niemowlęcia jest kierowanie matką tak aby zaspokajała jego wszystkie potrzeby. I gdy matka zaspokaja jego potrzeby to jemu sie wydaje że to ono nią kieruje, dowodzi a ona jest mu poddana. Gdy matka nie zaspokaja potrzeb to pragnienie kierowania matką silnie pozostaje w niemowlęciu, i to na całe życie. Bo na jego poziomie od matki zależy wszystko i tylko w ten sposób ono może poczuć się dobrze.
Piotr, tak jak wszyscy inni ma przeniesienie na kobiety jako na matkę. I podświadomie chce aby kobiety zaspokajały tamte potrzeby których nie zaspokoiła matka. To jest bardzo mocno zakopane w podświadomości. Teraz nieświadomie szuka takiej uległej i poddanej kobiety którą będzie mógł kierować, tak jak niemowlęctwie matką, po to aby ona zaspokoiła tamte potrzeby. A żeby to wszystko uwiarygodnić, nieświadomie wyszukał sobie odpowiednią do tego ideologię. I teraz czeka aż zajdzie taką idealną matkę- żonę która zaspokoi tamte niezaspokojone wtedy potrzeby i wydaje mu się że dzięki temu będzie szcześliwy.
Ingo - niemowlę nie prowadzi matki. I jego intencją nie jest przecież jakaś manipulacja, czy kierowanie nią - ono najzwyczajniej komunikuje swoje potrzeby.
A mechanizm, o którym piszesz, ma dokładnie odwrotne skutki w dorosłym życiu. Jeśli potrzeby niemowlęcia były niezaspokajane przez matkę, to dorosły człowiek będzie niedopieszczony. Mężczyzna będzie wtedy szukał nadopiekuńczej kobiety. Nie takiej, którą będzie prowadził, a takiej, która będzie się nim tylko opiekować.
-
Piotrze
Ja akurat bez przerwy siedzę w swoim niemowlęctwie uzdrawiając je więc ten temat jest mi znany.
Nie pisałam że prowadzi tylko że wydaje mu się że prowadzi, ponieważ niemowlę siebie i matkę widzi jako jedną istotę.
-
Ja akurat bez przerwy siedzę w swoim niemowlęctwie uzdrawiając je więc ten temat jest mi znany.
Nie pisałam że prowadzi tylko że wydaje mu się że prowadzi, ponieważ niemowlę siebie i matkę widzi jako jedną istotę.
Ingo - każdy z nas był niemowlakiem, więc i każdemu ten temat 'jest znany'.
Mnie zastanowiło teraz co innego: jak niewiedza na temat męskiej i kobiecej natury, przybierająca czasami formę buntu przeciwko niej, może wpływać na nasze postrzeganie okresu niemowlęcego.
Kobieta, która buntuje się przeciwko swoim kobiecym cechom i rolom, będzie przypisywać niemowlęciu takie a nie inne intencje.
-
Ingo - każdy z nas był niemowlakiem, więc i każdemu ten temat 'jest znany'.
No raczej pamiętanie okresu niemowlęcego , łącznie z opisem relacji z matką, emocjami to nie jest cos co jest każdemu znane.
Ale Ty Piotrze oczywiście to - jak wszystko inne - ogarniasz w pełni.
-
Ingo - każdy z nas był niemowlakiem, więc i każdemu ten temat 'jest znany'.
To że nie masz wiedzy i nawet nie zauważasz tego braku, dyskwalifikuje cię jako poważnego partnera do rozmów.
-
To że nie masz wiedzy i nawet nie zauważasz tego braku, dyskwalifikuje cię jako poważnego partnera do rozmów.
Ingo - swoją wiedzę zdobywam już długo i cały czas się uczę. Dyskwalifikacja mnie nie dziwi. Jeśli ktoś uparcie nie chce czegoś zauważyć, woli to zanegować i uciec.
Medżikowsky,
Ale Ty Piotrze oczywiście to - jak wszystko inne - ogarniasz w pełni.
jeśli czegoś nie ogarnąłem, to dążę do tego, by to ogarnąć. A Ty, przyjacielu, błądzisz.
-
Widzę, ze następują tu próby lansowania "odwiecznego modelu patriarchalnego;)" pod tytułem "damsel in distress".
Nie jest to jednak najpierwotniejszy model - wcześniej był na przykład tzw. matrylinearyzm, dużo bardziej wyważony i zharmonizowany pod względem płci. Pokrótce - kobieta była właścicielką ziemi, gospodarstwa domowego i płodów ziemi; mężczyzna - był łowcą, dodatkowym żywicielem. Kobiety cieszyły się szacunkiem, głową rodu były kobiety (bo po żeńskiej linii szła "sukcesja"). Poważały jednak również umiejętności mężczyzn - ich siłę mięsni czy sprawność jako myśliwego.
Kobiety miały dużą swobodę w wypełnianiu "ról" - mogłyby być nie tylko matkami, ale i kapłankami, a nawet - łowczyniami, jesli chciały (echo: grecko-rzymska Artemida-Diana). I nie było mowy o poddaństwie kobiety wobec meżczyzny;), bardziej - szacunek dla wzajemnych cech i wypływajacych z nich umiejętności.
Jak juz sie cofać, to proponuję bardziej do tego modelu. I w gruncie rzeczy - powoli te dwudziestowieczne "rewolucje" ku temu dążą - czyli: wzajemnego szacunku, bez narzucania z góry upatrzonych schematów.
-
Widzę, ze następują tu próby lansowania "odwiecznego modelu patriarchalnego;)" pod tytułem "damsel in distress".
Nie jest to jednak najpierwotniejszy model - wcześniej był na przykład tzw. matrylinearyzm, dużo bardziej wyważony i zharmonizowany pod względem płci. Pokrótce - kobieta była właścicielką ziemi, gospodarstwa domowego i płodów ziemi; mężczyzna - był łowcą, dodatkowym żywicielem. Kobiety cieszyły się szacunkiem, głową rodu były kobiety (bo po żeńskiej linii szła "sukcesja"). Poważały jednak również umiejętności mężczyzn - ich siłę mięsni czy sprawność jako myśliwego.
Kobiety miały dużą swobodę w wypełnianiu "ról" - mogłyby być nie tylko matkami, ale i kapłankami, a nawet - łowczyniami, jesli chciały (echo: grecko-rzymska Artemida-Diana). I nie było mowy o poddaństwie kobiety wobec meżczyzny;), bardziej - szacunek dla wzajemnych cech i wypływajacych z nich umiejętności.
Jak juz sie cofać, to proponuję bardziej do tego modelu. I w gruncie zreczy - powoli te dwudziestowieczne "rewolucje" ku temu dążą - czyli: wzajemnego szacunku, bez narzucania z góry upatrzonych schematów.
Hydrozagadko,
tu znowu wypływa odwieczny problem tej dyskusji: do jakich czasów i jakiej kultury się odwołujemy? Z jakich źródeł korzystamy? Które ze źródeł są dla nas wiarygodne?
Słowiańskim systemem był system patriarchalny. A na czym polega patriarchat? Na pewno nie na tym, że mężczyzna traktuje kobietę bez szacunku.
Patriarchat to system, w którego centrum stoi człowiek. A wszystko inne - wszelkie zasoby: materialne, energetyczne i duchowe są podporządkowane jemu i jego rozwojowi. Rolą mężczyzny jest bowiem dostarczanie zasobów.
Matriarchat to system, który mamy obecnie: w jego centrum stoją zasoby, a człowiek staje się tylko środkiem do osiągnięcia tych zasobów. Gromadzenie zasobów jest bowiem rolą kobiety.
-
akurat model damsel in distress to ja tu zapodałem nie w celach lansowania go ; ) choć może to być i wciąż jest źródłem wielu niezapomnianych chwil i przyjemności dla tych którzy np. będąc bogatymi i brodatymi wyzwalają z biedy jakąś skromną grzeczną i posłuszną długowłosą dziewicę-gąskę, która w długiej sukni i koniecznie bez majtek czeka biernie na swego wybawcę, który ją porwie i schrupie - mniam mniam : )
wzajemnego szacunku, bez narzucania z góry upatrzonych schematów.
proste , ale jak ktoś z uporem wyprowadza i uzależnia wszelkie wartości od "naturalnych" schematów/ ról biologicznych i społecznych, to szybko tego nie pojmie , zresztą jak widać na obrazku w poście poniżej
jak już się cofać to do poziomu cech czystej natury... duchowej : )
-
Zauważ, ze napisałam o matrylinearyzmie ;)
Nie ściemniaj proszę, ze patriarchat to szacunek dla kobiety i brak gromadzenia dóbr. Albo że ogólnie w centrum patriarchatu stoi człowiek - no chyba że ten płci męskiej, to wtedy jest to prawda.
Ptriarchat to ograniczenie roli kobiet do poddaństwa mezczyźnie i sami tak napisaliście.
Odwołanie do matrylinearyzmu, poprzedzającego patriarchat, miało Ci uświadomić, że kobiety mogą wypełniać role, które im pasują, bez żadnego gadania i odwoływania się do poddaństwa.
W matrylinearyzmie mężczyzna nie był poddanym kobiety. Można powiedziec, ze miał wręcz dodatkowe swobody - bo niezależność, wolność wyboru - czy spędza czas w klanie rodzinnym czy na polowaniach, w grupach męskich. To równiez miało swoje plusy i minusy;) - ale było o niebo lepsze dla płci niż patriarchat, który powstał, bo facetom wchodziło na ambicję, ze kobiety cokolwiek mogą i mają niezaleznie od nich;) No i bali się niezniewolonych kobiet. Ot i co :)
-
proste , ale jak ktoś z uporem wyprowadza i uzależnia wszelkie wartości od "naturalnych" schematów/ ról biologicznych i społecznych, to szybko tego nie pojmie , zresztą jak widać na obrazku w poście poniżej
jak już się cofać to do poziomu cech czystej natury... duchowej : )
Och, to na pewno byłoby idealnie. Ale skoro niektórzy tu promują patriarchat jako lek na "bolaczkę (r)ewolucji", to odpowiedziałam na poziomie ziemskim bardziej, niz duchowym;)
-
Hydrozagadka
no taka reakcja w zetknięciu z tymi ideami jest w pełni zrozumiała ; )
na tym samym poziomie jestem zagorzałym zwolennikiem i wielbicielem matriarchatu, choć mam chwile słabości gdy pociąga mnie model damsel in distress haha
-
Zauważ, ze napisałam o matrylinearyzmie ;)
Zauważyłem, Hydrozagadko.
Nie ściemniaj proszę, ze patriarchat to szacunek dla kobiety i brak gromadzenia dóbr. Albo że ogólnie w centrum patriarchatu stoi człowiek - no chyba że ten płci męskiej, to wtedy jest to prawda. Patriarchat to ograniczenie roli kobiet do poddaństwa mezczyźnie i sami tak napisaliście.
Nie ściemniam; tyle, że aby to zrozumieć, trzeba spojrzeć na rozwój duchowy nie przez pryzmat obecnego wcielenia, a faktu, że wcielamy się i jako kobiety, i mężczyźni. W patriarchacie nie ma żadnej niesprawiedliwości. W jednym wcieleniu uczymy się ról kobiecych, w drugim - męskich.
-
Uczenie się ról to nie jest rozwój duchowy. Odkrywanie siebie jest rozwojem duchowym.
-
Uczenie się ról to nie jest rozwój duchowy. Odkrywanie siebie jest rozwojem duchowym.
Przyjmowanie ról kobiecych i męskich służy poznaniu natury kobiecości i męskości. A to są lekcje obowiązkowe w tej ziemskiej szkole życia.
Nie da się wcielić w świecie fizycznym nie przyjmując ciała. A jeśli wcielamy się w ciało, to ma ono płeć. I płeć ma również głęboki sens duchowy.
Niektóre dusze wybierają wcielenie w ciele hermafrodyty. Jednak takie dusze zazwyczaj bardzo cierpią, gdyż widzą, że nie ma dla nich miejsca w tym świecie. Nawet jeśli spotkają ludzi, którzy je akceptują, ich życie jest pełne rozterek i wewnętrznego zagubienia, poczucia braku tożsamości.
-
Poznawanie obu płci nie jest niezbędne :) Bo dusza się wciela na podstawie tego czego pragnie doświadczyć. Do poznania swojej duchowej istoty, w ogóle wcielanie niezbędne nie jest. Potrzebne jest tym, którzy już uwiążą się karmą w świecie materialnym (mają pragnienia funkcjonowania w niej).
Co do cierpień duszy w jakimś określonym ciele - to tylko uwarunkowania społeczne. Bo tak naprawdę gdyby wystarczająco rozwinięte były, to można by się wcielić w ciała jakiegoś gatunku obojnaków, albo rozmnażających się poprzez mitozę.
-
Poznawanie obu płci nie jest niezbędne :) Bo dusza się wciela na podstawie tego czego pragnie doświadczyć. Do poznania swojej duchowej istoty, w ogóle wcielanie niezbędne nie jest. Potrzebne jest tym, którzy już uwiążą się karmą w świecie materialnym (mają pragnienia funkcjonowania w niej).
Witku, ale z czego wynika taki pogląd? Dusza jedne doświadczenia wybiera, inne są obowiązkowe. Ni w ząb nie da się ich ominąć. A doświadczenie płci i jej roli to jedno z podstawowych w świecie materii.
Zanim dusza wcieli się w ciało ludzkie, uczy się organizować przestrzeń w prostszych formach - najpierw w jednym atomie, potem w całym minerale, potem w różnych formach roślinnych, zwierzęcych, aż po ciało ludzkie. Tego nie da się przeskoczyć - inaczej byłoby to tak, jakby przedszkolak miał prowadzić firmę i zakładać rodzinę.
Upadłe anioły również przechodziły tę drogę, tyle że nie tu, na Ziemi, a w innych rzeczywistościach.
Zdarzają się też 'dusze-turyści' z innych światów - oni rzeczywiście nie przerabiają całego 'programu zajęć', przynajmniej na razie. Ale jak się jest tylko turystą, to wypada się zachowywać, a nie siać zamęt.
-
Przyjmowanie ról kobiecych i męskich służy poznaniu natury kobiecości i męskości. A to są lekcje obowiązkowe w tej ziemskiej szkole życia.
Mozna te dwa pierwiastki poznac w jednym wcieleniu, rozwijając się duchowo (rozwijając świadomość). Wolność do odczuwania pełni męskości i jednocześnie wolność do odczuwania cech kobiecych (yin) powoduje spełnienie i poczucie miłosci do siebie.
-
Piotr
To że ludziom znana jest płciowość, nie znaczy że jest ona uniwersalną, to tylko wybór karmiczny by doświadczać siebie w ten sposób. A przechodzenie od form "niższych" materialnych do form wyższych wcale nie musi dotykać podziału na płeć. Nie ma doświadczeń obowiązkowych. A już na pewno swoich zasad budowania społeczeństwa nie powinno się opierać na takich pomysłach.
-
Patriarchat to system, w którego centrum stoi członek.
Pozwoliłem sobie na korektę literówki ;)
-
To milo, ze wiekszosc forumowiczow jest juz na tak zaawansowanym poziomie rozwoju, ze nie czuje potrzeby doswiadczania swojej plciowosci. Kto by pomyslal:)
-
Mozna te dwa pierwiastki poznac w jednym wcieleniu, rozwijając się duchowo (rozwijając świadomość). Wolność do odczuwania pełni męskości i jednocześnie wolność do odczuwania cech kobiecych (yin) powoduje spełnienie i poczucie miłosci do siebie.
Myślę, że można: jeśli jest się mężczyzną, który doskonale rozwija cechy męskie i żyje z żoną pełną kobiecych cnót, to pierwiastek żeński poznaje się przez żonę. I na odwrót.
Wraz ze wzrostem duchowym człowiek coraz mniej utożsamia się z ciałem, a więc i ze swoją płcią. Ale to nie znaczy, że porzuca swoją ziemską rolę. Przeciwnie - coraz bardziej rozumie znaczenie ról męskich i kobiecych w boskim ładzie i wypełnia je jak najlepiej.
Witku,
To że ludziom znana jest płciowość, nie znaczy że jest ona uniwersalną, to tylko wybór karmiczny by doświadczać siebie w ten sposób. A przechodzenie od form "niższych" materialnych do form wyższych wcale nie musi dotykać podziału na płeć. Nie ma doświadczeń obowiązkowych. A już na pewno swoich zasad budowania społeczeństwa nie powinno się opierać na takich pomysłach.
płciowość jest odzwierciedleniem procesów, jakie mają miejsce w kosmosie. Tam też wszystko bazuje na współdziałaniu siły męskiej i żeńskiej. Przykład: Matka Ziemia - siła żeńska, podporządkowuje się Słońcu - sile męskiej. Ziemia spełnia rolę opiekuńczą: karmi istoty, które na niej się znajdują. A Słońce zapładnia Ziemię - to dzięki niemu istnieje tutaj życie.
Dla nas droga płciowości jest naturalna i służy przygotowaniu nas do zadań na wyższych szczeblach ewolucji.
Są też istoty, dla których naturalną jest droga bezpłciowości.
Lynd,
Pozwoliłem sobie na korektę literówki ;)
bardzo dobrze - członek jest święty, tak samo jak łono kobiety.
Matek,
To milo, ze wiekszosc forumowiczow jest juz na tak zaawansowanym poziomie rozwoju, ze nie czuje potrzeby doswiadczania swojej plciowosci. Kto by pomyslal:)
możliwe, że to jeden z wzorców upadłych aniołów. U nich często zdarza się bunt przeciw ciału, przeciw materii. Nie dziwi więc i bunt przeciw płciowości.
-
Wogóle Piotrze nie zrozumiałeś tego o czym napisałem. Nie pisałem też że nie ma ta "rola" czyli płeć, znaczenia. Ja mam potrzebę doświadczania i męskiej i żeńskiej energii, a raczej pojawia sie to naturalnie.
-
Piotr,
mnie sie wydaje ze tutaj trudno odmowic slusznosci medzikowskiemu. Tylko ze to raczej droga medrca, ktory wycofuje sie z zycia i kieruje do wewnatrz swojej istoty. Ty piszesz o drodze ekspansji, tworzenia zycia, poznawania tych pierwiastkow niejako "na zewnatrz", w swiecie przejawionym.
-
Ja rozumiem. To droga zaawansowanych dusz, które spełniły się już w innych rolach. Mędrzec jednak nie przestaje być męski.
A odnośnie wątku islamskiego nachodzi mnie taka refleksja: jeśli nie powrócimy do naszego patriarchatu, to inny patriarchat przyjdzie po nas.
-
to jest droga dusz które uwolniły się od pewnych reguł kulturowych i związanych z tym ograniczeń i tradycyjnych systemów kontroli, ról i zachowań, w miejsce starych tworzą się nowe , uczestniczą i korzystają z tego dusze niezależnie od stopnia zaawansowania - to ostatnie może sprawiać czy dany system stary czy nowy jest korzystny dla kogoś, czy nie, ale ci mniej zaawansowani będą instynktownie podłączać się pod systemy które im wydają się ważne ze względu na takie zakorzenienie w tym co znane, skojarzone z odzwierzęcym czy plemiennym wspólnotowym bezpieczeństwem, a mniej dla nich jest ważne, że jest to wsteczne i zacofane, bo jest korzystne np. bytowo
- więc może lepiej jest podnosić poziom świadomości i wiedzy, podtrzymywać klimat w którym różne osoby wybierają sobie to w czym dobrze się czują i blokować zapędy do narzucania tego innym ( w tych zachodnich społeczeństwach jakby to trochę kuleje) - chceta żyć we własnym czy grupowym systemie patriarchalnym w którym realizują się wasze interesy - fajnie, żyjta , a jak ktoś nie chce to też powinien mieć do tego prawo , więc nie zawracajta .... innym
czyli tak jak tutaj warto odrzucać presje przypasowywania innych do patriarchatu jako że zawsze związane to było z wysokim poziomem zmłotkowacenia, więc przy wzroście świadomości kobiet i mężczyzn, jakby trąci to deczko padłą myszką : )
propozycja że trzeba powrócić do reguł ustalanych przez młotki bo inni - jeszcze większe młotki - przyjdą po nas to jakieś nieporozumienie, celujące w lęki również te pierwotne i związane z tym mechanizmy obronne, może lepiej jest znaleźć skuteczne metody neutralizujące ugruntowaną w społeczeństwie, jak i tą napływową -równie uświęconą przez tradycję, tyle że inną, bardziej pierwotna i plemienną- kulturową młotkowatość ? no bo na akcje zbrojne wystarczy przeciwstawić swoje siły zbrojne, a do tego nie trzeba być przecież patriarchalnym młotkiem ani patriarchalnych-młotkowatych zasad i ról, wystarczy sprawna armia, w wielu przypadkach złożona również z kobiet
no chyba że uznamy że tylko młotki mogą nas uchronić przed tymi innymi - a na czym polega atrakcyjność fundamentalizmu pseudoislamskiego? ano na takim patriarchalnym fundamencie i podziale w tym na białe i czarne , oraz powiązanych z tym rolach - w odnajdywaniu w tym sensu życia, bycia wybranym i szerzenia wzniosłych ideałów za wszelką cenę, do tego bycia na właściwym miejscu i dostrzeganiu korzyści z takiej stadnej siły, podobnie jak w innych mniej lub bardziej zmłotkowaconych systemach przekonań, różnica często jest tylko w stopniu ich radykalizacji czyli formach walki z tym co uznane zostało za złe , ale podstawy ideowe są podobne , niezależnie od tego z jakim rozmawia się zwolennikiem wymuszania swojej tradycji na innych, zwykle jest to ten sam beton, często oparty na na biologicznych różnicach (płci/rasy/rodu/narodu) jako "naturalnej" podstawie, więc dramatyczny apel:
- nie dajmy się wciągnąć w walkę jednych młotków z drugimi ani uwięzić w systemach tworzonych przez młotków ; )
-
fajny wykład o kobiecości w klimatach patriarchalnych:
https://www.youtube.com/watch?v=X3CLu7xADls
a tu typowy przykład tradycyjnych rodowo-plemiennych patriarchalnych klimatów, zarówno lokalnych jak i ogólnokrajowych, gości w końcu na wyższym szczeblu uniewinniono, czyli dużo korzyści - ład patriarchalny został podtrzymany i wzmocniony przez prawo, uff, nie mogło być inaczej, przecież to najważniejsze:
https://www.youtube.com/watch?v=URr7mCMzhKg
tutaj też ciekawie, brodaty mężczyzna i kobieta z długimi włosami, czyli tak jak powinno być ; ) więc mam pojęcia czemu nie potrafią się porozumieć:
https://www.youtube.com/watch?v=aATzTc-CPCk
-
Skoro wrzucasz co popadnie, to ja poprosze jeszcze szosty odcinek "Muminkow" i jakiegos pornola.
-
wrzuciłem to co obrazuje czym jest patriarchat w praktyce, w powiązaniu z taką, czy inną religią ( akurat tutaj mało istotne , fajne rdzenne przykłady ze wschodu) i jak się definiuje pewne sprawy - w tym pierwszym filmiku patriarchalna definicja "kobiecości", oraz jak przekłada sie to na zycie kobiet ( drugi filmik) , czyli odniosłem się do hasła
jeśli nie powrócimy do naszego patriarchatu, to inny patriarchat przyjdzie po nas.
jeszcze o podstawach patriarchatu i z czego wynika potrzeba podtrzymywania go i odnawiania:
"Realizowany dziś w Białorusi model słowiańskiego patriarchalizmu lepiej niż republikanizm odpowiada wymogom polskiego charakteru narodowego. Polacy są ludem słowiańskim. Są gnuśni, leniwi, swarliwi, nazbyt łatwo poddają się emocjom. By wykrzesać z siebie wielkość, potrzebują silnego przywództwa i dyscypliny. Potrzebują ojcowskiej, męskiej ręki.
Taki też typ władzy wytworzył się wśród zamieszkujących nasze ziemie ludów słowiańskich i taki model władzy realizowali Piastowie. Późniejsza republikańska degeneracja była chorobą naszej słowiańskiej duszy. Białorusini okazali się w większej mierze na tę chorobę odporni. Dziś możemy się wyleczyć z republikanizmu i liberalizmu, biorąc przykład z Białorusi."
http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12539/co-bialorusini-moga-dac-polsce
słowem kobiety i mężczyźni witajcie w patriarchalnym raju : )
-
patriarchalizm w czystszej postaci, niż na zachodzie:
Autorka z Egiptu została dotkliwie pobita po tym jak opublikowała swój tekst w czasopiśmie „Egyptian weekly” podpisany zarówno nazwiskiem ojca i matki.
(...)
W Egipcie także po ślubie kobiety zatrzymują nazwisko ojca. To właśnie nazwisko ojca zapewnia honor oraz prawa potomstwa. Jako że nazwisko matki nie ma żadnej wartości oraz nie niesie ze sobą żadnej godności, dziecko, którego ojciec jest nieznany i które nosi tylko nazwisko matki staje się dzieckiem nieprawowitym, bez żadnych praw społecznych czy moralnych – i jest stygmatyzowane do końca życia. Takie dzieci są uważane za potomstwo dziwek.
(...)
Będziemy kontynuowały naszą walkę, aż do momentu, kiedy nazwiska naszych matek staną się widoczne, legalne i godne, dokładnie tak jak nazwiska naszych ojców. Niektórzy myślą, że ta walka jest nieistotna i że nie doprowadzi do wyzwolenia egipskich kobiet czy wzrostu ich obywatelskiej partycypacji. To jest jednak istotny temat, ponieważ w ten sposób pomagamy naszym matkom zrozumieć, że mają tyle samo godności i praw co nasi ojcowie. To oznacza obalenie pewnego symbolu patriarchatu i patrylinearności.
http://codziennikfeministyczny.pl/kreatywnosc-bunt-i-kobiety/
-
jeszcze o podstawach patriarchatu i z czego wynika potrzeba podtrzymywania go i odnawiania: Realizowany dziś w Białorusi model słowiańskiego patriarchalizmu lepiej niż republikanizm odpowiada wymogom polskiego charakteru narodowego. Polacy są ludem słowiańskim. Są gnuśni, leniwi, swarliwi, nazbyt łatwo poddają się emocjom. By wykrzesać z siebie wielkość, potrzebują silnego przywództwa i dyscypliny. Potrzebują ojcowskiej, męskiej ręki. Taki też typ władzy wytworzył się wśród zamieszkujących nasze ziemie ludów słowiańskich i taki model władzy realizowali Piastowie.
To odwracanie kota ogonem. Brzmi to tak, jakby Słowianie byli z natury gnuśni i leniwi i dlatego potrzebowali patriarchatu. A my potrzebujemy go po to, by powrócić do naszej natury.
Matriarchat zawsze prowadzi do gnuśności. Zachodnie narody są jeszcze bardziej gnuśne i rozpieszczone, gdyż u nich patriarchat upadł znacznie wcześniej. I przede wszystkim, patriarchat nie pojawił się u nas wraz z Piastami - wręcz przeciwnie: pojawienie się Piastów i ustroju feudalnego to jednocześnie początek osłabienia i upadku patriarchatu.
-
Piotrze, od kiedy to kobiety są gnuśne i leniwe?
Od kiedy to ojcowie zajmują się rodzeniem dzieci, karmieniem ich i dbaniem o nich w tych najmłodszych latach? Od kiedy to kobiety umierają w bitwach, a mężczyźni pilnują dobytku, łatają ubrania i robią cuda, żeby przetrwać? A jeszcze ci wybitni mężowie co z pewnością sami sobie prali, gotowali i sprzątali i jeszcze mieli czas na dokonywanie doświadczeń, prowadzenie ekspedycji badawczych i pisanie arcydzieł. No jacy ci mężczyźni wybitni, doprawdy! A dookoła same gnuśne kobiety :(
-
JenKa,
mnie sie wydaje ze nie chodzi tu o gnusnosc kobiet, tylko gnusnosc spoleczenstw jako takich - pograzanie sie w materializmie i zyciowych zabawkach, "rozpraszaczach". Jesli juz wskazywac konkretna plec, to w matriarchacie wyjatkowo gnusnieja mezczyzni - ci, ktorzy powinni byc z natury aktywni i energiczni. Jesli dobrze zrozumialem filozofie Piotra:)
-
Wychodzi na to, że kobiety i tak mają przewagę: czy patriarchat, czy matriarchat - zawsze są aktywne i przedsiębiorcze. Ale masz rację, że pod rządami silnych kobiet mężczyźni robią się miękcy. I wcale mi się to nie podoba. Nie podoba mi się również brak równowagi, czyli prawdziwego partnerstwa :(
-
Piotr
Polemika z głupstwami , bzdurami niepotrzebnie je nobilituje , nawet
gdy głoszą je zaawansowani ( różnego stopnia )mędrkowie.
Pozdrawiam
-
Piotrze, od kiedy to kobiety są gnuśne i leniwe?
Od kiedy to ojcowie zajmują się rodzeniem dzieci, karmieniem ich i dbaniem o nich w tych najmłodszych latach? Od kiedy to kobiety umierają w bitwach, a mężczyźni pilnują dobytku, łatają ubrania i robią cuda, żeby przetrwać? A jeszcze ci wybitni mężowie co z pewnością sami sobie prali, gotowali i sprzątali i jeszcze mieli czas na dokonywanie doświadczeń, prowadzenie ekspedycji badawczych i pisanie arcydzieł. No jacy ci mężczyźni wybitni, doprawdy! A dookoła same gnuśne kobiety :(
JenKo - matriarchat nie prowadzi do gnuśności dlatego, że kobiety są gnuśne. Kobiety są pracowite. Można powiedzieć, że w dzisiejszych czasach nawet za bardzo.
Matriarchat oznacza podporządkowanie społeczeństwa kobiecym zasadom - także kobiecym zasadom wychowania. Oznacza to zastąpienie wychowania opieką. W takim systemie nie ma możliwości wychowania prawdziwych mężczyzn: dzielnych, odpornych, nie unikających konfrontacji, a podejmujących wyzwania. To prowadzi mężczyzn do gnuśności. Gdzie zaś gnuśni mężczyźni, tam same pracowite kobiety nie pomogą. Społeczeństwo upada.
Wychodzi na to, że kobiety i tak mają przewagę: czy patriarchat, czy matriarchat - zawsze są aktywne i przedsiębiorcze. Ale masz rację, że pod rządami silnych kobiet mężczyźni robią się miękcy. I wcale mi się to nie podoba. Nie podoba mi się również brak równowagi, czyli prawdziwego partnerstwa :(
W matriarchacie pracowite kobiety (i niepracowite też) wykorzystują swoje kobiece cechy w niewłaściwy sposób. W większości nie czynią tego umyślnie, lecz z niewiedzy.
Kobiety silnie wpływają na mężczyzn, dlatego tak ważne jest, aby zrozumiały swoją rolę.
-
To odwracanie kota ogonem. Brzmi to tak, jakby Słowianie byli z natury gnuśni i leniwi i dlatego potrzebowali patriarchatu. A my potrzebujemy go po to, by powrócić do naszej natury.
Matriarchat zawsze prowadzi do gnuśności. Zachodnie narody są jeszcze bardziej gnuśne i rozpieszczone, gdyż u nich patriarchat upadł znacznie wcześniej. I przede wszystkim, patriarchat nie pojawił się u nas wraz z Piastami - wręcz przeciwnie: pojawienie się Piastów i ustroju feudalnego to jednocześnie początek osłabienia i upadku patriarchatu.
dla mnie te stereotypy o Słowianach są podobne do przekonania, że potrzebujemy patriarchatu, by powrócić do naszej natury - patriarchat nie służy temu celowi, oczywiście każdy ma jakieś tam potrzeby skoro ktoś tego potrzebuje w pakiecie i inaczej nie potrafi , no to ok skoro musi to spokojnie może się w tym realizować : )
wszystko zależy jak definiuje się "naszą naturę" , bo zwykle odróżnia się ją od systemów społecznych i związanych z tym ról , a ścisłe łączenie tego prowadzi do wypaczeń których przykładów patriarchalnych mamy tyle, że hoho , oczywiście zawsze można sprowadzać wszystko do argumentów że obecnie nie ma prawdziwych mężczyzn i że to nie jest prawdziwy patriarchat - typowy zabieg idealizacji: to co jest nie jest tym o czym mówimy ; ) ostatnio czytałem takie teksty jaka to jest prawdziwa Polska w innym wątku , są to zupełnie oderwane od rzeczywistości wizje które są fajne jako wzór i najlepiej funkcjonują tylko w wyobraźni tych którzy je podtrzymują
fajne aktualne i praktyczne przykłady z bliskiego wschodu takich plemiennych patriarchatów których filmiki wklejałem , czy przykłady z Egiptu jak dostaje się solidny wpiernicz, gdy używa się nazwiska własnej matki w przypadku zamężnych kobiet, pokazują jakiż to jest wolny od gnuśności patriarchalny rozwój i powrót do naszej natury ( chyba zwierząco-plemiennej to się zgodzę) i na co nastawiony (dla ułatwienia podpowiedź: na kontrolowanie kobiet )
-
oczywiście zawsze można sprowadzać wszystko do argumentów że obecnie nie ma prawdziwych mężczyzn i że to nie jest prawdziwy patriarchat - typowy zabieg idealizacji: to co jest nie jest tym o czym mówimy ; ) ostatnio czytałem takie teksty jaka to jest prawdziwa Polska w innym wątku , są to zupełnie oderwane od rzeczywistości wizje które są fajne jako wzór i najlepiej funkcjonują tylko w wyobraźni tych którzy je podtrzymują
Dobrze to ująłeś. Nie wiem co było w innym wątku, ale schemat idealizacji tak działa. Zapominanie o cieniu każdej roli, również tzw. prawdziwych kobiet i prawdziwych mężczyzn.
Wszelka forma dominacji, czy to patriarchalnej, czy matriarchalnej, jest cofaniem się do braku równowagi i wypaczaniem, ponieważ tworzy dominujące założenia podziału ról i sztywne hierarchie bez względu na etap rozwoju świadomości i czystego serca jednostki.
Liderem w grupie, nawet dwuosobowej, powinien być ten bliżej Boga w danej chwili. Lider może się zmieniać -
na pierwszym miejscu pozostaje energia boskości. Ideał intencji funkcjonujący w budujących szczęście społeczeństwach.
-
Dla mnie jednak wyglada to tak, jakby Piotr znalazl instrukcje obslugi samolotu i prezentowal ja innym, a inni powtarzaja: "No co ty, nie trzeba zadnej instrukcji obslugi, wazne zebys wygodnie siedzial, myslal pozytywnie i ufal Bogu". Albo: "Przeciez w ogole nie trzeba leciec tym samolotem".
Albo tak jak teraz Sylvia napisala: "Instrukcje sa niewazne, prowadzic samolot powinien ten, kto jest blizej Boga".
Nie wypowiadam sie, czy instrukcja prezentowana przez Piotra jest prawidlowa czy nie, ani czy ja wyprobowal - przypuszczam, ze nie wyprobowal jej w 100%. Ale caly czas mam wrazenie, ze rozmowcy Piotra sami niewiele wiedza na temat energii w zwiazkach, tylko neguja jego "instrukcje" za pomoca duchowych ogolnikow.
-
matek
Kobiecość, męskość i rozwój społeczny, który jest dynamiczny, a techniczna obsługa samolotu. Jakoś nie widzę analogii.
Jak czytam niektóre wpisy, to widzę instrukcję obsługi żywcem wziętą z pewnych religii i struktur społecznych.
To tak jakby stwierdzić, że nie zachodzi zmiana świadomości i nie ma rozwoju uczuć, bo kobiecość, to taki samolot od niedawna w sumie używany, który za kilkadziesiąt, może kilkaset lat będzie przeżytkiem, bo pojawią się nowe pojazdy powietrzne i równocześnie kosmiczne, a ktoś nadal będzie chciał stosować obecne paliwo i tę samą instrukcję obsługi i upierał się, że zmiany nie zaszły, więc można latać tylko samolotem. Mimo, że jest już coś lepszego pod każdym względem.
Ten samolot stworzyła myśl, czyli otwartość na zmiany na poziomie techniczno-społecznym. Tak samo jak za jakiś czas powstaną inne urządzenia, które teraz są tylko wizjami futurystów. Tak samo jest z człowiekiem - zmienia się i ewoluuje i stara instrukcja obsługi ról społecznych już nie na wszystko działa. Warto zrozumieć zmiany, zauważyć je, doceniać, nie walczyć o przeszłość, która powinna odejść i dać miejsce na nowe.
Niektórzy poznali jedną instrukcję i będą się przy niej trzymać, a inni stworzą nowe, a później kolejne wraz z rozwojem świadomości. Z tych dwóch odmiennych intencji: odtwarzanie wzorca, czy poddanie się nowej, boskiej kreacji na wielu poziomach i życia w zmianie, często powstają konflikty i niezrozumienie.
Pewne formy są niezmienne, inne są w przemianie - warto, żeby Najwyższa Inteligencja o tym decydowała.
Dynamika i zmiany jest też naturą człowieka - również zmiana u kobiet i u mężczyzn.
Wolę jak samolot prowadzi ten kto jest kompetentny jako pilot i równocześnie bliżej boskiej energii w sobie:)
Umiejętności techniczne nie wykluczają równocześnie boskiego prowadzenia w kimś.
Instrukcje obsługi dla ludzi, które są zgeneralizowane na całe społeczeństwo prowadzą do totalitaryzmu jedynej prawdy. Wg mnie, patrząc na historię ludzkości, również obecną, są niebezpieczne. Niech każdy ma wolność wyboru życia i przejawiania kobiecości jak chce, aż do granic nie krzywdzenia innych.
-
Sylvia,
Kobiecość, męskość i rozwój społeczny, który jest dynamiczny, a techniczna obsługa samolotu. Jakoś nie widzę analogii.
Nie chodzi o technike-dynamike. Slaby punkt tej analogii jest taki, ze "kobiecosc" i "meskosc" sa odwieczne i zostaly stworzone przez Boga, a samolot to wynalazek czlowieka, ktory mozna zmieniac wedle swojego widzimisie:)Ale paradoksalnie widze, ze forumowicze sa wlasnie za takim traktowaniem meskosci i kobiecosci:)
"Rozwoj spoleczny" moze jest dynamiczny, chociaz powiedzialbym raczej "zmiany" spoleczne, bo niektore zmiany moga wynikac z rozszerzenia swiadomosci i wtedy to bedzie rozwoj, a niektore z degeneracji, wtedy beda tylko zmiany na gorsze.
Nie spieszylbym sie z ocenianiem, czy panuajce od bardzo niedawna trendy spoleczne to koniecznie rozwoj - moze tak, a moze nie. Za jakis czas moga sie jawnie okazac degeneracja. A moze przenika sie to na roznych poziomach - czesciowo rozwoj, czesciowo degeneracja, i cos z tego wyniknie.
Natomiast prawa energetyczne zwiazane z kobiecoscia i meskoscia raczej sie nie zmieniaja, bo niby z jakiej przyczyny?
Cialo fizyczne to narzedzie, podobnie ciala eteryczne i mentalne, narzedzia uzywane przez - nazwijmy to - Ducha. Ciala kobiety i mezczyzny to narzedzia o roznej polaryzacji. Kiedy mezczyzna i kobieta lacza sie ze soba, pojawiaja sie nowe mozliwosci wykorzystania narzedzi wynikajace z odmiennej polaryzacji. Jesli ktos chce wyciagac maksymalne korzysci z tego polaczenia dwoch narzedzi, bedzie zaznajamial sie z instrukcja obslugi. To dotyczy nie tylko obszaru fizycznego, ale energetycznego i umyslowego.
A widze ze wiekszosc forumowiczow albo chce zanegowac roznice w polaryzacji u kobiet i mezczyzn, albo wychodzi z zalozenia ze skoro rozwijamy sie duchowo to kwestia nie ma zadnego znaczenia, bo Bog nie ma plci.
Te prawa beda uniwersalne zarowno dla "prymitywnego" (czyli powiedzmy "nie rozwijajacego sie duchowo") czlowieka, jak i mistrza duchowego.
To tak jakby stwierdzić, że nie zachodzi zmiana świadomości i nie ma rozwoju uczuć, bo kobiecość, to taki samolot od niedawna w sumie używany, który za kilkadziesiąt, może kilkaset lat będzie przeżytkiem, bo pojawią się nowe pojazdy powietrzne i równocześnie kosmiczne, a ktoś nadal będzie chciał stosować obecne paliwo i tę samą instrukcję obsługi i upierał się, że zmiany nie zaszły, więc można latać tylko samolotem. Mimo, że jest już coś lepszego pod każdym względem.
Tutaj nie za bardzo rozumiem i nie widze zwiazku - jest rozwoj uczuc i rozszerzanie swiadomosci, a prawa energetyczne pozostaja. Moze sie zmienic chec bawienia sie w obrebie tych praw. Ja wlasnie widze to tak, ze "kobiecosc" i "meskosc" to samoloty uzywane od dawna i tak juz zostanie, dlatego instrukcja jest uniwersalna - mozna ewentualnie zmienic, powiedzmy, sposoby wykorzystania tych samolotow:) - czlowiek prymitywny bedzie sie skupial na materialnych przejawach zycia, czlowiek "rozwijajacy sie" czy "rozwiniety" bedzie uzywac polaryzacji do celow "duchowych".
-
matek
Postrzegam kobiecość i męskość jako przejaw i relacja ze światem nie tylko wynikająca z ciała i jego uwarunkowań.
Nie tylko poziom materii. I nie z materii wypływają energie i uczucia, a odwrotnie na poziomie pierwotnej przyczyny.
-
Ja swoim 3 okiem zobaczyłam że
patriarchat prowadzi kobiety do zagłady
a mężczyzn w kierunku pustki i samotności.
Czyli kobiety w dół a mężczyzn do nikąd.
-
Nie chodzi o technike-dynamike. Slaby punkt tej analogii jest taki, ze "kobiecosc" i "meskosc" sa odwieczne i zostaly stworzone przez Boga, a samolot to wynalazek czlowieka, ktory mozna zmieniac wedle swojego widzimisie:)Ale paradoksalnie widze, ze forumowicze sa wlasnie za takim traktowaniem meskosci i kobiecosci:)
Szkopuł w tym właśnie, że większość ludzi cały czas widzi ewolucję w tym, co tak naprawdę jest inwolucją; nie widzi, że współczesny postęp dotyczy maszyn, a człowiek się uwstecznia; możliwość bezcelowego mnożenia doświadczeń uważa za wolność; neutralizację płci - za równowagę; odejście od Boga i przyrody - za wykorzenienie atawizmów.
Inga swoim trzecim okiem zobaczyła tragiczne skutki patriarchatu. A ja pierwszym i drugim widzę tragiczne skutki matriarchatu, który mamy obecnie.
-
Piotr
Naprawdę uważasz, że obecnie mamy matriarchat?
-
matek
Nie wypowiadam sie, czy instrukcja prezentowana przez Piotra jest prawidlowa czy nie, ani czy ja wyprobowal - przypuszczam, ze nie wyprobowal jej w 100%. Ale caly czas mam wrazenie, ze rozmowcy Piotra sami niewiele wiedza na temat energii w zwiazkach, tylko neguja jego "instrukcje" za pomoca duchowych ogolnikow.
no już od pewnego czasu się nie wypowiadasz czyli nie zgadzając się co do treści jednocześnie go popierasz - dokładnie tak manifestuje się wpływ wspólnych ideałów/iedeologii : )
sam tu jakby przyznajesz że są to niesprawdzone wymysły - jest to idealizowanie i uogólnianie na wszystko wokół, wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie takich czy innych różnic, np. płciowych i energetycznych, gdzie w efekcie następuje sztywne przełożenie tego na role społeczne i ustalanie zasad dla wszystkich - zwykłe odtwarzanie procesów uspołeczniania - a do tego jakieś tam próby podciągania tego pod rozwój duchowy, a jest to zwykłe zamknięcie w świecie biegunowości w rodzaju białe-czarne, dobre złe, męskie-żeńskie itp. jest - to świat i wizje rodem z czasów sięgających do prymitywnych plemion i dobry punkt wyjścia do powrotu do zaściankowości czy rozwoju fanatyzmu - od tego zaczynali ci wszyscy późniejsi radykałowie , również obecni islamscy terroryści - wystarczy się rozejrzeć by to zobaczyć do czego w praktyce, a nie w wyobraźni, prowadzi sprowadzanie relacji do takich schematów i ról
więc nie wiem czemu dziwisz się że ludzie którzy wolą świadome podejście i wychodzą z tych ról w poszukiwaniu bardziej adekwatnych do ich własnej natury modeli życia i współżycia , widzą wstecznictwo w lansowaniu stereotypów tworzonych na takich podstawach i argumentacjach w rodzaju - jest polaryzacja no to są związane z tym niezmienne role, zasady, zachowania itp. - sprowadzanie wszystkiego do różnic płciowych , hormonalnych i genetycznych sprawdza się najlepiej i odtwarza w świecie zwierząt, u ludzi oprócz odtwórczości przejawiają się tez inne cechy bardziej związane ze świadomością a nie tylko z naturą
trzeba być naprawdę zaślepionym żeby lansować tezy że patriarchat nas ocali wobec tak wieli przykładów wokół szerzącego się patriarchalnego wstecznictwa, no ale jest polaryzacja... haha , w sumie różne rzeczy mają u różnych ludzi status najwyższej wartości , której podporządkowują wszystko inne, więc czemu nie polaryzacji? : )
ja tam lubię klimaty natury i wiele dobrego widzę w prostym stylu życia itp. , ale jak ktoś wchodzi ze swoimi "naturalnymi" nawiedzonymi poglądami i na dzień dobry zajmuje się regulacją długości włosów i rodzaju ubrań, opowiada bajki o noszeniu majtek jako szczególnie ważnymi, to jest w tym chwytanie się i lansowanie sztywnych schematów w naiwnym przekonaniu że to jest "święte " i niezmienne - są w tym silne zalążki fanatyzmu i nietolerancji - takich domorosłych strażników "polskości", "narodu", "wiary", "zasad", "ładu społecznego" , było i jest na pęczki i nie ma to żadnego przełożenia na wzrost świadomości ani innego wykraczającego ponad wzorce odzwierzęce ( skupionych na kwestiach przetrwania indywidualnego czy zbiorowego) pożytku
-
Piotr
Naprawdę uważasz, że obecnie mamy matriarchat?
Indro - tak to należy nazwać. Z wierzchu sprawia to jeszcze jakieś pozory społeczeństwa patriarchalnego, ale w istocie elementy patriarchalne są na wymarciu.
-
fajnie widać na tym przykładzie jak ludzie odtwarzają ciągle te same znane i ugruntowane przez tysiąclecia wzorce w rożnych przebraniach, tutaj mamy niby przedstawiciela słowiańskości, ale równie dobrze mógłby to być tradycjonalista katolik, albo islamista czy jeszcze ktoś inny - to jest dokładnie ten sam zestaw "niezmiennych" przekonań tyle że o różnym stopniu radykalizacji i jak rozmawiałem z Piotrem to często miałem wrażenie że rozmawiam z katolikiem, więc gdyby ściągnąć z nich te pewne istniejące różnice dogmatyczne itp., to wyłoniłby się wspólny czynnik i podobne struktury, oparte na polaryzacji ; ) niestety nie jest to najgłębszy - duchowy - łączący wszystkich składnik
-
Piotr
W obecnym systemie gospodarczo-ekonomicznym kobiety zmuszone są jak najbardziej upodobnić się do mężczyzn- nie widzę w tym nic matriarchalnego.
-
Piotr
W obecnym systemie gospodarczo-ekonomicznym kobiety zmuszone są jak najbardziej upodobnić się do mężczyzn- nie widzę w tym nic matriarchalnego.
To jedna z cech matriarchatu - kobiety wchodzą w sferę przeznaczoną dla mężczyzn. Nie twierdzę, że obecna sytuacja jest winą kobiet.
Jednak w gruncie rzeczy nie jesteśmy do niczego zmuszeni. Zawsze mamy wybór, tylko niektóre wybory wymagają determinacji. Chodzi o to, abyśmy przejrzeli na oczy i zaczęli zmieniać nasze relacje.
-
Piotr
Szkopuł w tym właśnie, że większość ludzi cały czas widzi ewolucję w tym, co tak naprawdę jest inwolucją; nie widzi, że współczesny postęp dotyczy maszyn, a człowiek się uwstecznia; możliwość bezcelowego mnożenia doświadczeń uważa za wolność; neutralizację płci - za równowagę; odejście od Boga i przyrody - za wykorzenienie atawizmów.
no i tak to właśnie wgląda w skutkach sprowadzenie wszystkich procesów do prostych i "znanych" schematów oraz stereotypów, rozumiem że mówisz tu głównie o sobie ( jako ten mężczyzna który zgodnie z rolą ocenia po tym co zewnętrzne, czyli po pozorach) i uogólniasz na wszystkich ludzi
tutaj dla odmiany trochę bardziej złożony obraz:
"Za wszelką cenę musimy dążyć do wykształcenia i rozwijania odpowiedniej perspektywy rzeczywistości, zwłaszcza w takich okresach jak ten, w którym żyjemy - gdy wszystko wydaje się mknąć z tak zawrotną prędkością. Nasz czas to czas wielkich zmian. Określa się go jako erę informacji, epokę globalizacji. Większość antropologów podążyła tropem dokonujących się przeobrażeń, nie przeprowadzając jednocześnie odpowiedniego namysłu nad nimi. Fakt ten należy uznać za naganny, ponieważ zmiany te, czy też ich percepcja, bez wątpienia miały potężny wpływ na dyscyplinę wiedzy, którą badacze ci reprezentują. Co się dzieje? Kultura umarła? Czy nie ma jej już nigdzie poza konsumpcją (Miller)? Czy stajemy się częścią nowej cywilizacji miejskiej, w której regułą jest hybrydowość, a rdzenność - ciekawostką, ze względu na to, że można ją wcielić w ramy większej, globalnej "maszynerii rozgłosu", tak jak to ma miejsce w przypadku "world music", korzystającej z różnych rdzennych motywów. Konieczne jest wycofanie się na chwilę, powstrzymanie emocji, rzucenie okiem na kontury świata, który zamieszkujemy i dogłębne zbadanie mechanizmów, które wydają się sterować naszą historią. To, co może wydawać się chaosem czy "dysjunkcją", jest w istocie przejawem, punktem wyjścia, a nie kresem naszych usiłowań mających na celu uchwycenie natury rzeczywistości społecznej.
Będę starał się wykazać, że we wszystkich tych różnorodnych procesach można dostrzec pewnego rodzaju porządek, że wspólnie tworzą one jedną całość. Moja teza brzmi następująco: Po pierwsze, obecna fala globalizacji nie jest zwykłą zmianą ewolucyjną w oparciu o stały, liniowy proces rozwoju od prostszych do bardziej rozbudowanych systemów, od tego, co lokalne do tego, co globalne. Przeciwnie - globalizacja to faza, przez którą przechodzą systemy globalne, charakteryzowana przez zmierzch jednej hegemonii i narodziny innej, faza, której towarzyszą proces decentralizacji akumulacji kapitału na arenie światowej, wzrost fluktuacji i konkurencji ekonomicznej, masowe migracje, a także "etnifikacja" czy etniczna fragmentaryzacja. Moim zdaniem to zjawisko cykliczne uległo transformacji dzięki technologicznej, coraz szybszej kompresji czasoprzestrzennej cechującej system-świat, który z kolei może dokonywać swojego przekształcenia w kierunku stale globalizujących się uwarunkowań, w ramach których istnieje. Po drugie, bez względu na to, czy system-świat ulega bardziej czy mniej trwałej restrukturyzacji, mamy do czynienia z mnóstwem procesów społecznych i kulturowych, które towarzyszą okresom globalizacji. W dotychczasowym centrum dochodzi do coraz większej fragmentaryzacji tożsamości, załamania się większych jednostek, z którymi tożsamość się do tej pory się "identyfikowała", oraz pojawienia się programów polityczno-kulturowych wśród ludności rdzennej, regionalnej, emigrantów, a nawet grup narodowościowych. Nie chodzi tu jedynie o odnowienie wcześniejszych jednostek tożsamościowych, ale o bardziej ogólny proces "urdzennienia" (indygenizacji), który może doprowadzić do pojawienia się zupełnie nowych, nie spotykanych dotąd związków. Jednocześnie mamy do czynienia ze wzrostem polaryzacji klasowych - ubożeniem w dolnych i coraz większą zamożnością w górnych warstwach społecznych. Formują się nowe elity, wykształcają się nowe tożsamości klasowe uprzywilejowanych członków społeczeństwa. Są to tożsamości kosmopolityczne, w których dominującymi motywami stają się hybrydowość i swoboda konsumpcji wszystkich kultur światowych, wzory elit odpowiadające przekazom medialnym i wizjom epoki New Age. Realność obydwu tych procesów, wertykalnego i horyzontalnego, zostaje potwierdzona przez paradoksalne wchłonięcie elit ruchów rdzennych w krwiobiegi międzynarodowe, w ramach których rozpoczynają one zupełnie nowe życie. Nasza argumentacja skupia się na definicji tych dwóch procesów i sposobach powiązania ich z dynamiką systemu światowego.
http://www.turowski.uni.wroc.pl/friedman.htm#top1
-
Indra
gościu funkcjonuje w schematach biało-czarnych, więc przejawy załamywania się patriarchalnych struktur w pewnych częściach świata i przekształcanie tego w inne formy , postrzega i interpretuje jako matriarchat ( który jest zły, a patriarchat jest dobry ), nie ma dla niego innej opcji, dlatego nawołuje też do odtwarzania struktur patriarchatu własnego, ( własne jest dobre /cudze jest złe) by bronic się przed tym napływowym powiązanym z islamem - w tak schematycznym i spolaryzowanym świecie innej opcji nie ma - albo jest patriarchat albo matriarchat ; )
-
Frisky
Zapytałam o to, bo mi się coś nie dodawało ; )
Piotr
Nie uważam, aby współczesny świat (przynajmniej ten zachodnioeuropejski i USA) był matriarchalny. Kobiety, jeśli chcą mieć rodzinę, męża i dzieci, muszą wyjść z domów i zarabiać na równi z mężczyznami, czyli stawać się agresywniejszymi, bardziej aktywnymi, asertywnymi i dynamicznymi, niż dawniej. A do tego po pracy nadal wykonują większość domowych obowiązków oraz prac związanych z wychowywaniem dzieci. Ponadto coraz częściej muszą także ogarniać typowo męskie sprawy (naprawy, samochód,remonty), bo "przecież mamy równouprawnienie!!" A jeżeli rodziny mieć nie chcą to nadal zarabiać trzeba, ale mogą sobie chociaż odpuścić ten domowy bagaż ; ) - i chyba to jest jedyny wybór, jaki mają. To mężczyźni najbardziej na tej sytuacji korzystają, (więcej obowiązków zgonionych na kobiety), więc to chyba logiczne, że był to ich wymysł.
-
Piotr
Nie uważam, aby współczesny świat (przynajmniej ten zachodnioeuropejski i USA) był matriarchalny. Kobiety, jeśli chcą mieć rodzinę, męża i dzieci, muszą wyjść z domów i zarabiać na równi z mężczyznami, czyli stawać się agresywniejszymi, bardziej aktywnymi, asertywnymi i dynamicznymi, niż dawniej. A do tego po pracy nadal wykonują większość domowych obowiązków oraz prac związanych z wychowywaniem dzieci. Ponadto coraz częściej muszą także ogarniać typowo męskie sprawy (naprawy, samochód,remonty), bo "przecież mamy równouprawnienie!!" A jeżeli rodziny mieć nie chcą to nadal zarabiać trzeba, ale mogą sobie chociaż odpuścić ten domowy bagaż ; ) - i chyba to jest jedyny wybór, jaki mają. To mężczyźni najbardziej na tej sytuacji korzystają, (więcej obowiązków zgonionych na kobiety), więc to chyba logiczne, że był to ich wymysł.
Indro,
to ja już nie rozumiem - obecny system podoba Ci się, czy nie? Dla mnie to właśnie jest absurdalne, że stosunki, które opisujesz, nazywane są 'równouprawnieniem'. Ale kobiety w większości bronią ich jak oka w głowie, bo przecież nie wolno im odebrać tych 'praw'.
Matriarchat nie jest wygodny ani dla mężczyzn, ani dla kobiet. No chyba, że dla tych mężczyzn, których marzeniem jest siedzieć przed telewizorem i chlać browary oraz dla kobiet, dla których najważniejsza jest kariera.
-
Piotr
Nie podoba mi się. Uważam, że kobiety bardzo na tym wszystkim straciły. No właśnie "równouprawnienie"obejmuje kobiety zmieniające opony, noszące ciężkie rzeczy, naprawiające krany i zarabiające na dom, ale kończy się tam, gdzie trzeba umyć kibel, obierać ziemniaki, czy zmieniać pieluchy- w tych dziedzinach tradycyjny podział ról nadal jak najbardziej obowiązuje : D
Mężczyzni stracili swój autorytet, ale także odpadła im spora część odpowiedzialności, obowiązków i chyba są z tego zadowoleni. Zauważyłam, że są po prostu bardzo leniwi- jeżeli tylko widzą, że kobieta umie coś zrobić, natychmiast to wykorzystają i to na nią przerzucą.
-
Matriarchat nie jest wygodny ani dla mężczyzn, ani dla kobiet.
w świecie biało czarnym wiele sytuacji i zjawisk które nie pasują do schematu jawi się jako absurdalne, często wręcz jako koniec świata
: )
nie zrozumiesz tego dopóki będziesz to próbował na siłę wtłaczać do tych dwóch szufladek, zwłaszcza definiowanych w odmienny sposób niż zwykle i wg klucza dobre/złe - dokonujący się proces równouprawnienia nie jest ani stanem końcowym (jest elementem zmian), póki co to co jest nie jest ani końcem patriarchatu, ani też nie jest matriarchatem
-
dokonujący się proces równouprawnienia nie jest ani stanem końcowym (jest elementem zmian), póki co to co jest nie jest ani końcem patriarchatu, ani też nie jest matriarchatem
No właśnie, też to w ten sposób widzę.
-
Piotr
Nie podoba mi się. Uważam, że kobiety bardzo na tym wszystkim straciły. No właśnie "równouprawnienie"obejmuje kobiety zmieniające opony, noszące ciężkie rzeczy, naprawiające krany i zarabiające na dom, ale kończy się tam, gdzie trzeba umyć kibel, obierać ziemniaki, czy zmieniać pieluchy- w tych dziedzinach tradycyjny podział ról nadal jak najbardziej obowiązuje : D
Mężczyzni stracili swój autorytet, ale także odpadła im spora część odpowiedzialności, obowiązków i chyba są z tego zadowoleni. Zauważyłam, że są po prostu bardzo leniwi- jeżeli tylko widzą, że kobieta umie coś zrobić, natychmiast to wykorzystają i to na nią przerzucą.
Toteż piszę, że matriarchat prowadzi do gnuśności. Tyle, że za obecny stan nie ma co winić ani mężczyzn, ani kobiety. Należy zrozumieć powiązania w relacjach między kobietą a mężczyzną - powiązania na płaszczyznach subtelnych. To dlatego piszę, że kobieta powinna poddać się mężczyźnie - jeśli tego nie zrobi, a zacznie brać sprawy w swoje ręce, to mężczyzna zgnuśnieje. Nie dlatego, że jest leniwy i nic mu się nie chce, a dlatego, że będzie wyczerpany energetycznie przez partnerkę - będzie czuł się niepotrzebny. To jest takie błędne koło, a każda ze stron zrzuca winę na drugą.
-
Szkopuł w tym właśnie, że większość ludzi cały czas widzi ewolucję w tym, co tak naprawdę jest inwolucją; nie widzi, że współczesny postęp dotyczy maszyn, a człowiek się uwstecznia; możliwość bezcelowego mnożenia doświadczeń uważa za wolność; neutralizację płci - za równowagę; odejście od Boga i przyrody - za wykorzenienie atawizmów.
Piotr jakimi literkami do Ciebie trzeba pisać żeby dotarło. Wiele razy było podkreślane że nie chodzi o neutralizację tylko równowagę, ale ty dalej swoje.
Uważasz się mądrzejszego od 1000 lat ewolucji i wiesz lepiej co dla kobiet jest dobre a co nie. Z poglądów którego głosisz wybierasz to co ci pasuje a to co nie już omijasz. Najpierw piszesz o ubezwłasnowolnieniu kobiety a potem zaprzeczasz że to wcale nie o to chodzi i tak w kółko. Najpierw może przetestuj ten model na sobie a potem wmawiaj innym swoje racje.
Matek odnośnie instrukcji samolotu. To skąd w ogóle pomysł że Piotr coś znalazł, To o czym pisze funkcjonowało przez wieki i się nie sprawdziło, to nie jest żadna prawda objawiona tylko łatwo weryfikowalna, którą ja sprawdziłam na sobie więc nawet jeśli przyjąć że jest to jakaś instrukcja to nie znaczy że jest prawidłowa.
-
będzie wyczerpany energetycznie przez partnerkę
Możesz to rozwinąć? na czym to polega, w jaki sposób przebiega? bo nie zrozumiałam
-
Piotr jakimi literkami do Ciebie trzeba pisać żeby dotarło.
Kaju, może cyrylicą?
Wiele razy było podkreślane że nie chodzi o neutralizację tylko równowagę, ale ty dalej swoje.
Jeśli kobiety nabierają cech męskich, a mężczyźni kobiecych, to jest to neutralizacja każdej z płci. W takiej sytuacji nie ma ani porządnej męskości, ani porządnej kobiecości, więc nie ma co współdziałać. Równowaga ma miejsce wtedy, kiedy męscy mężczyźni i kobiece kobiety współdziałają.
Uważasz się mądrzejszego od 1000 lat ewolucji i wiesz lepiej co dla kobiet jest dobre a co nie. Z poglądów którego głosisz wybierasz to co ci pasuje a to co nie już omijasz.
W którym miejscu zauważyłaś niekonsekwencję w moich poglądach, Kaju?
Najpierw piszesz o ubezwłasnowolnieniu kobiety a potem zaprzeczasz że to wcale nie o to chodzi i tak w kółko. Najpierw może przetestuj ten model na sobie a potem wmawiaj innym swoje racje.
Jest inaczej: ja piszę o tym, że kobieta powinna ufnie pójść za mężczyzną, a Ty (i nie tylko Ty) przyklejasz do tego etykietkę 'ubezwłasnowolnienie'. W ten sposób do niczego nie dojdziemy.
I powtórzę po raz chyba setny: nic nikomu nie wmawiam. Jeśli komuś moja wizja relacji męsko-żeńskich nie pasuje, nie musi czytać moich wpisów. Może też przedstawić swoją wizję. Tu jednak najczęściej zaczynają się schody.
-
w temacie patriarchalnych wynaturzeń, ciekawy przykład furtki dla kobiet chcących robić to co w tradycyjnym patriarchalnym społeczeństwie zarezerwowane jest dla mężczyzn, oczywiście że mogą, bo to jest najlepszy system! nie to co matriarchat haha, ale jest pewna cena:
"Społeczeństwo albańskie ma charakter wybitnie patriarchalny. W wielu regionach, głównie w górach na północy kraju, do dzisiaj uznaje się Kanun, czyli stary kodeks prawa zwyczajowego, który odmawia kobietom m.in. prawa do głosowania, prowadzenia samochodu czy zarabiania pieniędzy. Aby uniknąć tego rodzaju restrykcji i móc korzystać ze wszelkich męskich przywilejów, kobiety z tych regionów mogą złożyć specjalne śluby zobowiązujące je do przyjęcia męskiego stylu życia. W ramach przemiany ścinają wtedy włosy, zaczynają nosić męskie ubrania, a przede wszystkim – przysięgają dożywotnią abstynencję seksualną, przez co często określa się je mianem „zaprzysięgłych dziewic”."
tutaj zdjęcia niektórych z nich:
http://dziwowisko.pl/dziwne-zwyczaje-albanskie-dziewice/
ciekawe czy mają też jakąś propozycję dla mężczyzn którzy mają naturalną skłonność do kobiecych ról ; )
-
Jest inaczej: ja piszę o tym, że kobieta powinna ufnie pójść za mężczyzną, a Ty (i nie tylko Ty) przyklejasz do tego etykietkę 'ubezwłasnowolnienie'. W ten sposób do niczego nie dojdziemy.
Tylko nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie co jeśli mężczyzna tą jej ufność zawiedzie. Zostanie wtedy sama bez środków do życia. Dla mnie to jest ubezwłasnowolnienie.
-
Kaja
haha, ale o co pytasz zwolennika słowiańskich zwyczajów?
"U ludów słowiańskich rodzina od zawsze miała charakter wybitnie patriarchalny, tzn. przewodził jej ojciec. Traktowano go nie tylko jako zwierzchnika, ale też jako posiadacza rodziny, gdyż w sensie dosłownym w zwyczaju słowiańskim mógł on decydować o losie rodziny o jej członkach, a nawet o jej życiu. Swą żonę kupował od jej rodziców, pozostałością po tym zwyczaju uważa się istnienie wianka, lub też wykupowanie wianka podczas obrzędu weselnego.Obowiązywało prawo bezwzględnego podporządkowanie się władzy ojcowskiej. Autorytet i powagę władzy ojcowskiej zauważano na każdym kroku, co uzewnętrzniało się w różnych obyczajach rodzinnych. Ojca nazywano "panem ojcem" - na powitanie całowano go najczęściej w rękę, czasami padano do jego stóp prosząc o różnego typu pozwolenia. W jego obecności nie wolno było siadać, odzywać się głośno ani jeść, dyscyplina ta obowiązywała również osoby dorosłe i samodzielne. Żona podlegała absolutnej władzy męża. Wymagał on od żony zalet właściwych dobrej służącej. Kobietę traktowano pogardliwie, popularnie nazywano ją „niewiastą”. Poglądy takie popierał Kościół Katolicki. Kalwinizm najbardziej degradował pozycję kobiet. Niekiedy niezależnością cieszyły się kobiety z wyższych sfer. W nie tak złej sytuacji znajdowały się panny, podległe równocześnie władzy ojca lepsza była pozycja mężatek, pod warunkiem posiadania przez nie energii i siły charakteru."
http://www.pino.pl/article-view/id,856686,type,1,t,zwyczaje-rodzinne
-
Dla mnie patriarchat czy matriarchat to dwie strony tego samego medalu.
Poza tym nie zgadzam się z tym, że mamry teraz matriarchat.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Matriarchat
Matriarchat – hipotetyczny[1] hierarchiczny ustrój społeczny i polityczny, w którym władzę sprawują kobiety. Termin ten został wprowadzony przez Johanna Jakoba Bachofena w 1861 roku w jego dziele Das Mutterrecht.
-
Możesz to rozwinąć? na czym to polega, w jaki sposób przebiega? bo nie zrozumiałam
Indro - jeśli kobieta szczerze ufa mężczyźnie, poddaje się mu, pozwala mu podejmować decyzje i nie walczy z nim, to wzmacnia jego męskość. On wtedy nabiera sił do działania, potrafi podejmować najlepsze decyzje itd., chce mu się dokonywać ważnych rzeczy.
Jeśli kobieta ma ironiczny stosunek do partnera, nie ufa mu, twierdzi, że trzeba go przypilnować, bo sam nic nie zrobi itd. - to mężczyzna widzi, że jego kobieta go nie wspiera. Siły go opuszczają i w końcu już na niczym mu nie zależy.
Ogólnie rzecz ujmując - wasz podziw, entuzjazm dla nas i naszych planów, pozwolenie nam na działanie bez narzucania swoich wytycznych - jest dla nas jak paliwo. Wasze niedowierzanie, powątpiewanie w nasze siły, instrukcje, że wy wiecie lepiej - to jak kłody rzucone nam pod nogi. Macie na nas ogromny wpływ na subtelnych płaszczyznach. Tacy już jesteśmy. Jacy zadufani i egocentryczni ci mężczyźni.
-
Ogólnie rzecz ujmując - wasz podziw, entuzjazm dla nas i naszych planów, pozwolenie nam na działanie bez narzucania swoich wytycznych - jest dla nas jak paliwo. Wasze niedowierzanie, powątpiewanie w nasze siły, instrukcje, że wy wiecie lepiej - to jak kłody rzucone nam pod nogi. Macie na nas ogromny wpływ na subtelnych płaszczyznach.
Piotr,
to dotyczy każdego człowieka. Dla kobiet entuzjazm i wsparcia dla działania ze strony innych ludzi czy partnera też jest uskrzydlające. Więc dlaczego coś takiego ma być dostępne tylko dla mężczyzn?
-
typowy przykład kobiecej roli i jej statusu w patriarchalnych społecznościach , na żywym przykładzie ( jakże odmiennym od wyidealizowanych obrazów):
"Prawo zwyczajowe reguluje wszystkie wydarzenia z życia człowieka, począwszy od narodzin aż do śmierci. Bardzo wyraźnie określa prawa i obowiązki poszczególnych osób, a także ustala ich status w społeczności. "
(...)
"Żywotnością tego prawa w górach Albanii tłumaczy się przemoc wobec kobiet, o której alarmują raporty Amnesty International. Np. w 2004 r. ojciec zabił swoją córkę, ponieważ wróciła do domu trzy dni później niż powinna i odmówiła ojcu wyjaśnienia, gdzie była. Siostra zabitej powiedziała wtedy prasie: 'Nasz ojciec miał prawo ją zabić, było to jego obowiązkiem jako rodzica dziewczyny, która zhańbiła swoją rodzinę' (3).
Prawo zwyczajowe zachowało się jeszcze w niektórych rejonach Serbii, Czarnogóry i Macedonii."
http://etnologia.pl/europa/teksty/zgodnie-z-kanunem-prawo-zwyczajowe-w-albanii.php
"Pani domu - żona gospodarza lub inna starsza kobieta - jest najważniejszą kobietą w rodzinie. Jej zadaniem jest rozdzielanie dóbr pomiędzy członków rodziny oraz zarządzanie pracą pozostałych niewiast w domu. Gospodyni zajmuje się przygotowywaniem jedzenia, robieniem nabiału, zarządzaniem mąką, chlebem, solą i serem. Jej obowiązkiem jest również opieka nad dziećmi podczas nieobecności innych kobiet w domu oraz dopilnowanie, aby wszyscy członkowie rodziny byli traktowani jednakowo. Tym niemniej status kobiety jest znacznie niższy niż mężczyzny - gospodyni nie może bez pozwolenia gospodarza nic pożyczyć, kupić ani sprzedać. Wynika to zapewnie z faktu, iż dom i rodzina są domeną kobiety, natomiast sfera poza nimi - sfera publiczna - należy do mężczyzn. Tylko oni, a w zasadzie ów najważniejszy mężczyzna, mogą uczestniczyć w wiejskich zgromadzeniach i to oni wykonują pracę na rzecz wsi. Wreszcie ich zadaniem jest służenie w wojsku. "
-
Tylko nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie co jeśli mężczyzna tą jej ufność zawiedzie. Zostanie wtedy sama bez środków do życia. Dla mnie to jest ubezwłasnowolnienie.
Kaju, nieszczęście zawsze można sobie wykreować. Po co, skoro można tworzyć szczęśliwe związki?
-
Piotr,
to dotyczy każdego człowieka. Dla kobiet entuzjazm i wsparcia dla działania ze strony innych ludzi czy partnera też jest uskrzydlające. Więc dlaczego coś takiego ma być dostępne tylko dla mężczyzn?
Lilliole - to zależy, dla jakiego działania. Jeśli mężczyzna widzi, że partnerka ma tu takie ambicje, że jego plany się przy tym chowają, to zwątpi w siebie. Będzie czuł się niepotrzebny, skoro zobaczy, że nie on jest tu siłą wiodącą. Jego męska duma zostanie urażona.
To może się wydać straszne, ale tacy właśnie są mężczyźni. To nie jest egoizm, cecha którą należy wykorzeniać - należy wykorzystać ją dla Najwyższego Dobra.
-
jedna z Polek która zasmakowała związku z takim mężczyzną o silnym patriarchalnym kręgosłupie opisuje to tak, no po prostu ideał:
Tak sie sklada, ze tez bylam z albanczykiem. I pomimo iz bylam bardzo zakochana poznalam jego prawdziwa osobowosc. Kanun jest nieodlaczna czescia albanczykow. Oni maja go we krwi. I najgorsze jest to, ze sa oni tak swoim prawem zachwyceni, ze nie potrafia nawet zauwazyc, ze jest ono barbarzynskie. Kobieta jest oczywiscie czlowiekiem drugiej kategorii. Nic mi nie bylo wolno. Nawet do sklepu nie moglam isc sama! Gdy kupilam jakis ciuch dla siebie obrazal sie, gdyz osmielilam sie podjac decyzje bez niego. A gdy odkupilam od przyjaciela I-Poda i zakazalam mojemu mezczyznie targowac sie(bo to moj przyjaciel) to nie rozmawial ze mna caly dzien, bo nie uszanowalam jego honoru! Moje zycie bylo naprawde pieklem, bo jako, ze jestem Polka nie daje sobie wejsc na glowe! Nie wolno mi bylo spotykac sie z kolezankami (tzn. wychodzilam na spotkania z kolezankami, wiedzac, ze bede miala awanture). On, jako mezczyzna moze za to spotykac sie z przyjaciolmi kiedy chce i jak dlugo chce. Kobieta nie ma prawa ograniczac czasowo swojego mezczyzny... Niestety okazalo sie, ze koledzy okazywali sie kolezankami... Zdrada raczej nie jest wina mezczyzny (to kobieta jest zlem wcielonym, bo go uwiodla). On wlasnie wyjechal do domu. Wykorzystuje ten czas aby od niego odejsc. Jestem jak uciekinierka... boje sie jego reakcji jak go poinformuje, ze nie moge z nim byc (bo jest zaklamany, jest zdrajca, jest agresywny, jest szowinista - choc sa to prawdziwe powody, lepiej abym ich nie mowila... dla wlasnego dobra). Wolalabym byc na drugim koncu swiata mowiac mu, ze od niego odchodze!
Chcialam poznac kulture albanska... Jako studentka antropologii chcialam nawet pojechac badania tam na doktorat robic. Ale nie znalazlam nic pozytywnego w tej kulturze. I obawiam sie, ze szerzylabym "zgorszenie" i nie przezylabym dlugiego czasu... A to mowie z powazna obawa. Jeszcze nigdy nie slyszalam inteligentnych ludzi (kilku doktorantow) mowiacych o zabijaniu kogos w ramach zemsty w tak naturalny sposob jakby rozmawiali o sniadaniu.
Mezczyzni tam rzadza, jest im wygodnie byc panami i wladcami wszystkiego co ich otacza. Kobiety wychowane w tej kulturze akceptuja swoj los... nie ma ratunku dla albanczykow!
http://etnologia.pl/europa/teksty/zgodnie-z-kanunem-prawo-zwyczajowe-w-albanii.php
-
Frisky
Chwała Bogu, że urodziłam się w Polsce : ))
Piotr
ok, rozumiem, o co chodzi. Momentami trochę słabo to wygląda, ale pewnie można ten mechanizm wykorzystać dla ND. Uważam, że to możliwe.
-
Lilliole - to zależy, dla jakiego działania. Jeśli mężczyzna widzi, że partnerka ma tu takie ambicje, że jego plany się przy tym chowają, to zwątpi w siebie. Będzie czuł się niepotrzebny, skoro zobaczy, że nie on jest tu siłą wiodącą. Jego męska duma zostanie urażona.
To może się wydać straszne, ale tacy właśnie są mężczyźni. To nie jest egoizm, cecha którą należy wykorzeniać - należy wykorzystać ją dla Najwyższego Dobra.
Każdy człowiek może rozwijać swoje talenty w tym w świecie. Po co zaraz stawiać się w opozycji do drugiej płci. Kobieta wspiera mężczyznę, a mężczyzna kobietę. Czyż nie byłoby miło?
-
Piotr
ok, rozumiem, o co chodzi. Momentami trochę słabo to wygląda, ale pewnie można ten mechanizm wykorzystać dla ND. Uważam, że to możliwe.
Dzisiaj tak to się przedstawia - że to są właśnie jakieś tam patriarchalne zapędy i megalomania. A to jest męska natura, to jest dobre.
-
Nadal nie wiem dlaczego Piotr uznajesz, że mamy teraz matriarchat? Kobiety nie mają większości władzy.
-
Każdy człowiek może rozwijać swoje talenty w tym w świecie. Po co zaraz stawiać się w opozycji do drugiej płci. Kobieta wspiera mężczyznę, a mężczyzna kobietę. Czyż nie byłoby miło?
O to właśnie chodzi, Lilliole, a jednak jest w tym temacie tyle nieporozumień. To zastanawiające, prawda?
-
Nadal nie wiem dlaczego Piotr uznajesz, że mamy teraz matriarchat? Kobiety nie mają większości władzy.
Matriarchat, podobnie jak patriarchat, ma różne oblicza. To, co mamy teraz, to zawoalowany matriarchat. Mężczyźni, zasadniczo, dostosowują się do kobiet.
-
kolejny typowy przykład z życia ( a nie wyobrażony ideał) patriarchalnych relacji, inny kraj a "święty" patriarchalny ład i schemat ten sam, na początku i na końcu humor , ten ostatni czarny ; ) :
"Jak to mówią, Bóg dał mężczyźnie penisa i mózg, ale zbyt mało krwi, by mogły funkcjonować w tym samym czasie
Przemoc wobec kobiet, które zazwyczaj pragną, by jeden mężczyzna zaspokoił wszystkie ich potrzeby, podczas gdy większość mężczyzn marzy, aby wszystkie kobiety zaspokajały jego jedną potrzebę, jest obecna we wszystkich kulturach i krajach.
Serbia nie należy do państw, w których śmiertelnymi ofiarami przemocy w rodzinie są mężczyźni. W serbskim patriarchalnie nastawionym społeczeństwie stosunek do kobiet charakteryzował codzienny militaryzm, w którym przemoc jest skuteczną formą rozwiązywania problemów.
Serbskie kobiety skarżą się, że to mężowie układają im książki telefoniczne i wybierają przyjaciół. Twierdzą również, że są oni tak zazdrośni, że nie pozwalają im nawet szukać pracy, a każde wyjście z domu dokładnie nadzorują. Kiedy proponują rozwód, mężowie straszą je, że stracą prawo do opieki nad dziećmi, bo są złymi matkami. Obrażają je mówiąc, że dobry koń może mieć nawet sto wad, ale słaby jest jak kobieta, ma tylko jedną wadę - nie nadaje się do niczego. "
http://nowebalkany.pl/artykul/542/czy-to-tylko-serbska-przypad-o
To, że tradycyjna ideologia stymuluje przemoc, możemy wywnioskować także z mądrości ludowych, takich jak ta, że człowiek musi bić kobietę i konia co trzeci dzień, lub ta, że człowiek jest nic niewarty, jeśli nie spoliczkuje żadnej kobiety. Dlatego też nie zaskakuje fakt, że odpowiedzialne instytucje, jak np. organy ścigania czy centra socjalne nie spełniają swojej roli. Zazwyczaj nie chronią kobiet, które są ofiarami przemocy domowej, zaś niekaranie, ignorowanie, i ukrywanie przemocy rodzi nową przemoc. Skoro nawet pracownicy instytucji systemu są przekonani, że kobiety mają o jedno żebro za dużo, więc należy je złamać (jak uczy serbskie przyłowie), ochrona praw człowieka jeszcze długo będzie wyłącznie deklaracyjną i martwą literą na papierze.
(...)
Przemoc wobec kobiet wydaje się być jeszcze bardziej oczywista, jeśli ofiarami są kobiety pochodzenia romskiego, starsze, inwalidki, homoseksualne, bezrobotne lub też żyjące na wsi czy samotne matki. Część winy ponoszą tu na pewno także wojny bałkańskie, ponieważ militaryzm, jako ideologia która tworzy kulturę strachu, popierał przemoc, agresję i interwencje wojskowe do rozwiązywania konfliktów oraz do zaspokajania własnych interesów gospodarczych i politycznych. W jaki sposób Serb w końcu zauważa, że jego żona zmarła? "Seks jest wciąż ten sam, tylko sterta naczyń zbiera się w zlewie".
-
Szczęśliwe życie kobiety wg patriarchatu.
Niech partnerka schowa swoje ambicje, a nie mężczyzna je powiększa, jak chce mieć większe od kobiety - z której strony by nie patrzeć to intencja konkurowania z ego -męska duma nie ma nic wspólnego z rozwojem duchowym i życiem w harmonijnym związku.
Nie nazwała bym tego Najwyższym Dobrem, tylko powoływaniem się na "Boga" jak to w religiach. W umiejętny sposób robienie prania mózgu kobietom na archetypie podporządkowania i obietnicy szczęścia w związku i zdjęcia z nich odpowiedzialności za własne życie.
Szacunek i miłość oraz mądrość, wolność i lojalność obu stron lepiej działają w związku,
niż patriarchat, czy matriarchat.
Jest trzecia droga.
-
Szczęśliwe życie kobiety wg patriarchatu.
Niech partnerka schowa swoje ambicje, a nie mężczyzna je powiększa, jak chce mieć większe od kobiety - z której strony by nie patrzeć to intencja konkurowania z ego -męska duma nie ma nic wspólnego z rozwojem duchowym i życiem w harmonijnym związku.
Nie nazwała bym tego Najwyższym Dobrem, tylko powoływaniem się na "Boga" jak to w religiach. W umiejętny sposób robienie prania mózgu kobietom na archetypie podporządkowania i obietnicy szczęścia w związku i zdjęcia z nich odpowiedzialności za własne życie.
Praniem mózgu jest wmawianie ludziom, że z różnic między psychiką męską a kobiecą nie wynikają żadne konsekwencje dla związków i należy je lekceważyć. Oczywiście, dla Najwyższego Dobra.
-
co do matriarchatu i zalet jakie miał:
Według Bachofena matriarchat to epoka historyczna, w której główną siłę w społeczeństwie stanowiły kobiety. Epoka ta to jedna z faz rozwoju ludzkości w przeszłości. Zostało to potwierdzone przez wiele badań. Bachofen za pierwszą formę rozwoju społecznego uznał heteryzm żywiołowy. Była to faza przedmałżeńska i polegała na współżyciu wielu kobiet z wieloma mężczyznami. Z tamtego czasu pochodzić ma zwyczaj nazywania się według matki, a nie ojca, ponieważ nie mógł być on rozpoznany. Następną fazą był amazonizm, który stanowił kobiecy przewrót. Trzecim etapem była ginekokracja. Była to epoka prawa macierzyńskiego. Doszło wówczas do osiadłego trybu życia. To czas pełnego matriarchatu, w którym mężczyźni zajmowali podrzędną rolę. Pojawiła się instytucja małżeństwa, w którym kobieta współżyła z jednym mężczyzną. Panowała jednak kobieta. Mężczyzna zajmował się wojnami i łowiectwem, co trzymało go z dala od domu. Rodzina i stada zwierząt były podporządkowane kobietom, a potomstwo uznawano w linii matki. Bachofen uważał, że kultura matriarchalna cechowała się humanizmem, dużym znaczeniem miłości i pokojowymi stosunkami. Była to epoka dobrobytu i pokoju. Władza społeczna i polityczna należała do kobiet. Z tym ustrojem wiązał się kult ziemi.
(...)
Irokezów – Indian z północno zachodniej części USA – cechowała matrykalność. W ich ustroju społecznym istotną rolę odgrywały kobiety. Były autorytetem wśród mieszkańców wioski, zajmowały się życiem gospodarczym i społecznym. Mężczyźni zajmowali się łowiectwem, wojnami i handlem. Pozycja obu płci była równorzędna. Mężczyzna po zawarciu małżeństwa zamieszkiwał w domu żony. Kobiety decydowały też o działalności politycznej.[11] Echa dawnych bogiń przetrwały również w kulturach Celtów i Etrusków.
http://wiedzaiedukacja.eu/archives/32289
W wielu miejscach istnieją do dzisiaj takie społeczności, w których zachowały się przeżytki matriarchatu. W Chinach na granicy Yunnanu i Sichuanu mieszka społeczność Mosuo, która funkcjonuje na zasadach matriarchalnych. Kobieta jest głową rodu, podejmuje wszelkie decyzje jak rozdzielanie pieniędzy i dóbr. Nieruchomości przekazywane są za pośrednictwem linii żeńskiej. Mężczyźni Mosuo nie należą do rodzin matek swoich dzieci. Żyją w domach swoich własnych matek. Rolę ojców pełnią wobec dzieci swoich sióstr. W tej kulturze nie istnieje małżeństwo. Kobiety i mężczyźni mogą nawiązać romans z kim chcą, ale nie oznacza to, że nie ma tutaj wieloletnich i stałych związków. Najwyższą pozycję w domu zajmuje najstarsza kobieta – matka rodu. Społeczność Mosuo zajmuje się rolnictwem. Praca na polu wykonywana jest w większości przez kobiety. Mężczyźni zajmują się przeważnie handlem. Głównymi wartościami dla tego ludu są dobro dzieci i harmonia w życiu rodzinnym[12]. Inne matriarchalne społeczności to m.in. Ajnowie w Japonii, Triobriandczycy w Melanezji i na Oceanie Spokojnym, których opisywał Bronisław Malinowski, ludy Khasi i Garo w Indiach w stanie Meghalaya, niektóre społeczności Bantu w Afryce. W Ameryce Północnej to Indianie Pueblo, Hopi i wspomniani Irokezi.[13]
-
Piotr
Czy ktoś tu lekceważy różnice? Nawet w nauce gender nie lekceważy się różnic.
Natomiast, jak wynika z historii oraz doświadczeń, dorabianie do nich ideologii dominacji i lepszości niczemu nie służy poza ego.
Frisky
Oglądałam programy dokumentalne o kulturach gdzie nadal jest matriarchat i były podobne wnioski.
W niektórych grupach kobieta miała prawo do kilku mężów np. braci i potomstwo było wspólne.
Mężczyźni byli z tym szczęśliwi.
Natomiast nadal nie jestem zwolenniczką matriarchatu, czy patriarchatu, tylko Dobra jednostek i społecznego na poziomie związku dwóch osób. Nie zaglądam nikomu do sypialni jakiej płci - wolna wola.
-
Czy ktoś tu lekceważy różnice? Nawet w nauce gender nie lekceważy się różnic.
Ano, ktoś tu lekceważy. Skoro twierdzi się, że mężczyźni mogą zajmować się tym, czym kobiety i odwrotnie, i w zasadzie to wszystko jest równoznaczne.
Natomiast, jak wynika z historii oraz doświadczeń, dorabianie do nich ideologii dominacji i lepszości niczemu nie służy poza ego.
Jeśli historia oznacza, że dawniej mężczyźni tylko więzili, bili i poniżali kobiety, to na pewno.
-
Piotr
Czym mężczyźni lub kobiety nie mogą się zajmować w życiu ze względu na płeć wg ciebie?
Co tobie dobrego przyniósł patriarchat? Co przyniósł dobrego kobietom pokoleniowo w twojej rodzinie i w kraju, w Europie na świecie? A co przyniósł złego? Trzeba brać wszystko pod uwagę i bilans jaki z tego wynika. Oraz co wnosi zmian w życiu kobiet i mężczyzn oraz związków, gdyby nie było patriarchatu, a za to by był wybór w zgodzie ze sobą i w harmonii z innymi, żeby każdy miał równe prawa i wynikającą w nich odpowiedzialność.
-
Czym mężczyźni lub kobiety nie mogą się zajmować w życiu ze względu na płeć wg ciebie?
Mogą zajmować się wszystkim, tylko wszystko będzie miało odpowiednie konsekwencje.
Inni ludzie wyrastają z dzieci nauczanych przez kobiety, inni z dzieci nauczanych przez mężczyzn. W związku mężczyzna też zawsze będzie odczuwał skutki tego, czym zajmuje się jego kobieta, i odwrotnie.
Co tobie dobrego przyniósł patriarchat? Co przyniósł dobrego kobietom pokoleniowo w twojej rodzinie i w kraju, w Europie na świecie? A co przyniósł złego? Trzeba brać wszystko pod uwagę i bilans jaki z tego wynika. Oraz co wnosi zmian w życiu kobiet i mężczyzn oraz związków, gdyby nie było patriarchatu, a za to by był wybór w zgodzie ze sobą i w harmonii z innymi, żeby każdy miał równe prawa i wynikającą w nich odpowiedzialność.
Trudno powiedzieć, co dobrego mi przyniósł patriarchat, gdyż prawdziwy patriarchat zaniknął bardzo dawno. Nawet pokolenie naszych pradziadków nie było już patriarchalne.
Ja biorę pod uwagę przede wszystkim relacje międzyludzkie, jakie da się zaobserwować dzisiaj. W porównaniu z przeszłością są one bardzo powierzchowne, ale to uznaje się za przejaw wolności.
-
Piotr
Ok, rozumiem twoją tęsknotę za czymś czego nie znasz.
Raczej inni ludzie wyrastają z ludzi nauczanych przez ludzi o określonych intencjach i charakterach.
Są różne kobiety i różni mężczyźni. Zależy czego też chcesz uczyć tych ludzi, bo jak polowania, to nie ze mną rozmowa o zabijaniu czujących istoto dla jedzenia;)
Moje relacje z bliskimi i dalszymi ludźmi nie są powierzchowne. To zależy od człowieka, a nie od epoki jakie ma relacje z ludźmi. Tak jest w świecie realnego, autentycznego rozwoju osobistego i duchowego.
-
Raczej inni ludzie wyrastają z ludzi nauczanych przez ludzi o określonych intencjach i charakterach.
Sama widzisz, że nie uwzględniasz różnicy między psychiką kobiecą i męską i jej wpływem na wychowanie. Uwzględniasz tylko różnice wynikające z charakteru i intencji. Płeć się nie liczy.
Kobiety i mężczyźni mają różne sposoby myślenia i to rzutuje na to, jak podchodzą do wykonywanych zadań, a więc i na to, jakie będą ich wyniki. Różnią się też energetycznie, gdyż psychika jest strukturą energetyczną.
Moje relacje z bliskimi i dalszymi ludźmi nie są powierzchowne. To zależy od człowieka, a nie od epoki jakie ma relacje z ludźmi. Tak jest w świecie realnego, autentycznego rozwoju osobistego i duchowego.
Rozumiem, Sylvio. Jednak ogólny obraz jest taki, że mężczyźni i kobiety z trudem dogadują się ze sobą - rośnie liczba rozwodów itd. Ludzie rozwijający się duchowo też mają trudności w tej sferze. Ale jak podrążyć temat, to wchodzenie w szczegóły ich drażni - wolą pozostać przy ogólnikach o miłości i harmonii. To o czymś świadczy.
-
Biorę pod uwagę, że większość tych różnic jest w ramach charakteru i intencji, bo np. płeć wybiera się przedurodzeniowo z powodu intencji, to wzięłam wszystko pod uwagę w ramach takiej dyskusji.
Jak ktoś ma pamięć wcieleń i jako kobieta i mężczyzna, to naprawdę nie patrzy przez pryzmat ogólników.
Różnice płciowe to seks i przekazywanie genów oraz rodzenie. Płeć się liczy dla przyjemności i innych zalet:)
Różnice w myśleniu wynikają ze świadomości, intencji, emocji i charakteru oraz wzorców społecznych. Kobiety i mężczyźni potrafią też myśleć tak samo, podobnie i różnie w ramach tej samej płci i różnych płci.
Miłość i harmonia to nie ogólniki, gdy przejawiają się realnie w relacji i ją kreują:)
To codzienne doświadczanie.
-
Biorę pod uwagę, że większość tych różnic jest w ramach charakteru i intencji, bo np. płeć wybiera się przedurodzeniowo z powodu intencji, to wzięłam wszystko pod uwagę w ramach takiej dyskusji. Jak ktoś ma pamięć wcieleń i jako kobieta i mężczyzna, to naprawdę nie patrzy przez pryzmat ogólników.
Płeć oznacza pewne uwarunkowania, więc rzeczywiście powinno nas zastanowić, z jakimi intencjami ją wybieraliśmy. A to właśnie wiele osób lekceważy. Pamięć poprzednich wcieleń niczego w tym względzie nie ułatwia, gdyż na dawne wydarzenia patrzy się przez pryzmat obecnego wcielenia: w tym uwarunkowań naszej obecnej płci.
Różnice płciowe to seks i przekazywanie genów oraz rodzenie. Płeć się liczy dla przyjemności i innych zalet:)
Różnice w myśleniu wynikają ze świadomości, intencji, emocji i charakteru oraz wzorców społecznych. Kobiety i mężczyźni potrafią też myśleć tak samo, podobnie i różnie w ramach tej samej płci i różnych płci.
Czyli jednak ostatecznie wyszło na to, że w związku nie ma co uwzględniać różnic między psychiką męską a kobiecą, a płeć to tylko genitalia. Można i tak, ale według mnie nie jest to trzeźwe podejście do tematu.
Miłość i harmonia to nie ogólniki, gdy przejawiają się realnie w relacji i ją kreują:)
To codzienne doświadczanie.
Gdy.
-
Sylvia
Natomiast nadal nie jestem zwolenniczką matriarchatu, czy patriarchatu, tylko Dobra jednostek i społecznego na poziomie związku dwóch osób
: )
fajnie byłoby gdyby wszelkie różnice i role społeczne z tym powiązane były w harmonii z tym Dobrem, najlepiej dostosowane do indywidualnych potrzeb i w indywidualny sposób, zamiast uogólnień, stereotypów i schematów najczęściej wiązanych z płcią, polaryzacją itp. które zdają się dominować i funkcjonować jako wartość wyższa od Dobra ludzi i ich woli... którzy to ludzie przez to stają się nosicielami jakichś świętych cech i związanych z tym reguł i ról społecznych, którym muszą się podporządkować i je odtwarzać (jak zwierzęta instynkty)
ogólnie ciekawa dyskusją z Piotrem któremu patriarchalizm nic nie dał, bo go ponoć nie ma, podobnie jak nie ma już prawdziwych mężczyzn, za to w przeszłości której nie zna, ale ją sobie wyobraża jako idealną, jego słowiańscy przodkowie (których też nie zna ale których sobie wyobraża jako idealnych) , tworzyli wspaniałą idealną patriarchalną społeczność w której wszyscy znali swoje role i przez to panował ład, rozwój i szczęście... tak jak do dziś w Albanii ; )
-
Czyli ostatecznie wyszło na to, że w związku nie ma co uwzględniać różnic między psychiką męską a kobiecą, a płeć to tylko genitalia.
widać każdemu wychodzi trochę co innego - mi na przykład że warto uwzględniać te różnice na indywidualnym poziomie a nie narzucanym jako uogólnione (w tym społeczne) modele i role, do których próbuje się dopasowywać wszystkich (często wbrew nim, kosztem innych, jak to w patriarchacie z kobietami bardzo często bywa) w imię wyobrażonego idealnego wzorca który nijak się ma do tego co się dzieje
: )
-
Jednak ogólny obraz jest taki, że mężczyźni i kobiety z trudem dogadują się ze sobą - rośnie liczba rozwodów itd. Ludzie rozwijający się duchowo też mają trudności w tej sferze. Ale jak podrążyć temat, to wchodzenie w szczegóły ich drażni - wolą pozostać przy ogólnikach o miłości i harmonii. To o czymś świadczy.
w tym ogólnikowym obrazie zawarta jest ciekawa sugestia:
wcześniej hen dawno temu ludzie świetnie dogadywali się ze sobą i żyli w szczęśliwych związkach patriarchalnych, w których każdy znał swoją rolę i się z niej wywiązywał tylko... czy aby na pewno w szczęśliwych? mniej rozwodów mogło wynikać z silnej presji społecznej na ich utrzymywanie, aranżowane i wymuszane związki sprawiały że dla społeczeństwa i podtrzymywania ciągłości rodu było to korzystne, a to co działo się w tych związkach miało drugorzędne znaczenie i niekoniecznie musiało być takie szczęśliwe, przykłady dotrwałych do obecnych czasów typowych relacji patriarchalnych choćby z Albanii czy ogólnie Bałkanów, ale nie tylko, pokazują to co było i co wciąż się dzieje w takich trwałych i tradycyjnych związkach patriarchalnych
- pytanie co i dla kogo jest lepsze: życie w patriarchalnych zależnościach i związkach, w najlepszym razie bez prawa głosu, czy życie poza tymi związkami i zależnościami? dopiero gdy już się nie musi wtedy można się zastanowić czego się chce i za jaką cenę
: )
-
"Kiedy szukałam tematu, wybrałam to, co od zawsze mnie frapuje. A frapują mnie ciągłe próby kontrolowania kobiet - ich ciał, zachowań i tożsamości. Ta potrzeba kontroli jest tak głęboko zakorzeniona w naszej kulturze, że czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo wpływa na nasze wybory - wyjaśnia artystka. Zapraszamy do obejrzenia jej prac."
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/56,109835,19199222,carol-rosetti.html
-
Pięć stereotypów dotyczących płci, które kiedyś mówiły coś dokładnie odwrotnego
http://codziennikfeministyczny.pl/piec-stereotypow-dotyczacych-plci/
-
"uniwersalne wzorce płci nie istnieją, natomiast ukształtowane w kulturze zachodniej etykiety przypisujące odpowiednio kobietom i mężczyznom unikalne zespoły cech, mogą nie być obowiązujące w innych kulturach. Obserwacje Margaret Mead podkreśliły znaczenie związku między rolami społecznymi i zachowaniami jednostek z otoczeniem społeczno-kulturowym narzucającym pewne wzorce. Te z kolei ulegają kolejnym przeobrażeniom z powodu globalizacji i „zacierania” się granic między poszczególnymi grupami kulturowymi."
http://www.polisemia.com.pl/numery-czasopisma/numer-1-2015-14-men-studies/maskulinizacja-kobiety-i-demaskulinizacja-mezczyzny-meskosc-w-reportazach-martyny-wojciechowskiej-kobieta-na-krancu-swiata
-
świetna pogadanka w temacie, powaliła mnie historia o parkingowym w Lagos:
https://www.youtube.com/watch?v=hg3umXU_qWc
-
Rozmowa z mężczyzną, który prowadzi warsztaty dla kobiet o kobiecości Markiem Taranem
https://www.youtube.com/watch?v=PGJ9SlI0sOw
-
Tak wygląda prawdziwy patriarchat, do którego tak tęskni Piotr i który taki los chciałby zgotować kobietom
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2015/10/31/ofiary-pedofilii-i-klacze-rozplodowe-brutalna-prawda-o-losie-kobiet-w-starozytnym-rzymie/
Oddajmy głos niezawodnemu Katonowi, który tak oto kreślił przed senatem wizję czyhających z tej strony zagrożeń:
Jeśli tylko zaczną mieć równe nam prawa, staną się naszymi panami. Skoro tylko prawo przestanie ograniczać ekstrawagancje waszych żon, nie będziecie w stanie im niczego narzucić.
-
Ingo,
artykuł dotyczy patriarchatu w wydaniu rzymskim. Ja tęsknie do patriarchatu słowiańskiego.
Żeby zrozumieć różnicę między nimi, trzeba zrozumieć różnice między moralnością dawnych Słowian, a moralnością Rzymian. To były przecież dwa zupełnie odmienne światy. Cywilizacja rzymska opierała się na niewolnictwie, którego u Słowian nigdy nie było. To była zdegenerowana, dekadencka kultura.
I to właśnie spadkobierca cywilizacji rzymskiej - chrześcijaństwo - rozbił kulturę Słowian i słowiański patriarchat. A w ich miejsce wmontował własne, upośledzone wersje kultury i patriarchatu.
Nie ma co mieszać. Chyba, że komuś zależy na podtrzymywaniu pomieszania.
-
Zanim Piotr zaczął swoja agitację odnośnie Słowian i patriarchatu słowiańskiego i roli kobiety - kultura słowiańska dobrze mi się kojarzyła. ;)
-
Zanim Piotr zaczął swoja agitację odnośnie Słowian i patriarchatu słowiańskiego i roli kobiety - kultura słowiańska dobrze mi się kojarzyła. ;)
A z czym Ci się kojarzyła?
To fakt, że kultura słowiańska jest u podstaw patriarchalna i opiera się na podziale ról kobiecych i męskich. Natomiast patriarchat i role powszechnie są kojarzone nienajlepiej, gdyż zostały ludziom obrzydzone. A samą kulturę słowiańską zredukowano do lepszej czy gorszej cepelii.
-
A z czym Ci się kojarzyła?
Z naturą :)))
Ale teraz będzie z patriarchatem.
-
Z naturą :)))
Ale teraz będzie z patriarchatem.
A mnie i z jednym, i z drugim. Sama natura jest bowiem patriarchalna.
Może patriarchat to nie do końca odpowiednie słowo, ponieważ narosło wokół niego zbyt wiele negatywnych wyobrażeń i nieporozumień. Dlatego na początku stroniłem od tego terminu.
Teraz uważam, że pomimo całego pejoratywnego bagażu, jego jednoznaczność jest zaletą. Jednak 'patriarchat' to tylko pojęcie, które zawsze wymaga doprecyzowania: co dokładnie rozumie się pod nim.
-
Zanim Piotr zaczął swoja agitację odnośnie Słowian i patriarchatu słowiańskiego i roli kobiety - kultura słowiańska dobrze mi się kojarzyła. ;)
mi też : )
-
O ja niedobry. Wszyscy tu byli słowianofilami (a zwłaszcza Frisky), a ja ich zniechęciłem. To teraz można już z czystym sumieniem oddać się zachodnim, jewropejskim wzorcom i 'wartościom'.
-
To teraz można już z czystym sumieniem oddać się zachodnim, jewropejskim wzorcom i 'wartościom'
chyba oceniasz tutaj ludzi i ich wybory pod kątem swojej biało czarnej niezdzieralnej płyty, a przecież nikomu tutaj raczej nie przychodziło do głowy przed twym przybyciem , by ulegać społecznym wartościom plemiennym prymitywnych Słowian, w tym odtwarzać wartości patriarchalnych struktur, jak w skansenie kulturowym jakimś, ani propagować tych schematycznych modeli w tak zaślepiony i uparty sposób, (no jeżeli takie są te słowiańskie wartości to nie dziwota, że to padło),
dołącz do tych wartości wielkie nawet jak na tamte czasy okrucieństwo i zobaczysz skłócone plemiona których nawet wikingowie się obawiali , też mi wartości mające być alternatywa dla europejskich wzorców? no ale może się sprawdzą na styku z innymi prymitywnymi i patriarchalnymi wartościami odmiennych plemion/cywilizacji? normalne skaranie boskie z tymi prymitywistami już to hasającymi i pląsającymi na łonie przyrody w słowiańskich orgiach, a po chwili wyrzynającymi w odzwierzęcym amoku obcych... wszystko na tym Bożym świecie : D
-
To są właśnie pozytywne skojarzenia Frisky'ego odnośnie kultury słowiańskiej.
Jedni odkrywają prawdę, inni utwierdzają się w niewiedzy.
-
moje pozytywne skojarzenia związane były i są z wartościami uniwersalnymi zawartymi tak w kulturze słowiańskiej jak i obecnych europejskich ideałach , nie mam potrzeby idealizowania przeszłości ani demonizowania teraźniejszości, ani kreowania wielkościowej manii czy zawłaszczania przyrody i rozwijania patologicznego przywiązania do ziemi w tym celu, bo jak życie i wiele przykładów przeszłości oraz współczesnych wskazuje taka postawa jest to wspaniała pożywka dla ludobójstwa,
podobnie przekazy historyczne skąpe bo skąpe ale mówią o tym jacy ci słowiańscy przodkowie byli, a na czym opierasz swoje wyobrażenia o nich? które nazywasz prawdą? na tych nieskazitelnych ideach li tylko? piszesz o "jewropejskich" wartościach ...czy można wyczuć w tym wątki rasowe i rasistowskie? czy tylko mi się zdaje? to są te kolejne już wspaniałe słowiańskie wartości i postawy?
-
podobnie przekazy historyczne skąpe bo skąpe ale mówią o tym jacy ci słowiańscy przodkowie byli, a na czym opierasz swoje wyobrażenia o nich? które nazywasz prawdą? na tych nieskazitelnych ideach li tylko? piszesz o "jewropejskich" wartościach ...czy można wyczuć w tym wątki rasowe i rasistowskie? czy tylko mi się zdaje? to są te kolejne już wspaniałe słowiańskie wartości i postawy?
Wałkowaliśmy już ten temat.
Przekazy historyczne to przekazy rzymskie i chrześcijańskie. Jak można traktować przekazy wrogów Słowian jako wiarygodne źródło wiedzy na ich temat? To bez sensu. Tam są okruchy prawdy, ale trzeba umieć je znaleźć.
Wiara w to, że dawni Słowianie byli prymitywni, jest zgubna - przede wszystkim dla naszego rozwoju duchowego. Dlatego nasi wrogowie tak usilnie ją krzewią.
-
zgubna to jest idealizacja przeszłości i demonizowanie teraźniejszej sytuacji ,w tym kreowanie i wskazywanie wrogów na podstawach rasowych i innych, równie idiotycznych, są to przekazy szerzone przez opętanych manią wielkości ( osobistej/rodowej/plemiennej/narodowej/rasowej/religijnej/cywilizacyjnej) szaleńców, przykład pierwszy z brzegu : terroryści islamscy , ale widać to też w zgubnych przekazach słowianofilów,
związany z wątkiem temat, gdzie jakiś kompletny słowiański burak nakłada motywy rasowe na wykorzystywanie kobiet i podsyca nienawiść międzyrasową:
http://wolna-polska.pl/slowianskie-niewolnice-w-rekach-zydowskich-panow
-
Frisky,
to juz wiemy, ze wszyscy muzulmanie to terrorysci, a slowianofile - nazisci. Przeciez tam sa te same "idee i motywy".
-
nie wiem skąd to wiesz ale zmień źródło swej wiedzy dopóki nie jest za późno : )
-
matek
,, wyborcza " - prawdziwy głos w domu ?
Ot zagwozdka.
-
zgubna to jest idealizacja przeszłości i demonizowanie teraźniejszej sytuacji ,w tym kreowanie i wskazywanie wrogów na podstawach rasowych i innych, równie idiotycznych, są to przekazy szerzone przez opętanych manią wielkości ( osobistej/rodowej/plemiennej/narodowej/rasowej/religijnej/cywilizacyjnej) szaleńców, przykład pierwszy z brzegu : terroryści islamscy , ale widać to też w zgubnych przekazach słowianofilów
Nie chodzi o idealizację przeszłości, a o jej poznanie i odkłamanie. To ważne; dziś mówi się, że przeszłość się nie liczy - liczy się albo tu i teraz, albo przyszłość. Figa z makiem. Przeszłość jest równie ważna. Kto nie ma przeszłości, nie ma też przyszłości.
Kreować wrogów nie musimy, po prostu w kosmicznej grze mamy swoich przeciwników. Jeśli ktoś tego jeszcze nie zauważył i nie pojął, radzę w końcu zdjąć różowe klapki z oczu. Nie po to, żeby kogoś nienawidzić czy dołować się, lecz żeby zrozumieć siebie, swoje doświadczenia, naturę życia i wszechświata.
związany z wątkiem temat
To trochę za dużo powiedziane. Ale takie jest własnie rozumowanie Frisky'ego: jak w artykule jest coś o kobietach, to wklei sobie link do wątku o kobiecości.
-
WG,
na "prawdziwym glosie w domu" sie wychowalem i dlugo wydawalo mi sie, ze to taka najbardziej obiektywna i "normalna" gazeta w Polsce:)Bylem dzieciakiem, ale tez wydaje mi sie, ze "gadzinowka Szechtera" w latach 90-tych uprawiala chazarska propagande w mniej tandetny, a bardziej wyrafinowany sposob. Teraz to juz jada po calosci.
Frisky,
sam porownales przed chwila slowianofilow z terrorystami (nie mowiac juz o rewelacjach ktore zamieszczales wczoraj), wiec sie nie wykrecaj. Jesli propagujesz brzydkie i krzywdzace poglady, to miej sie odwage do nich przyznac kiedy ktos obnazy ich miernote.
-
matek
wiem co napisałem i nie widzę w tym nic z tego co insynuujesz, czyli nie biorę żadnej odpowiedzialności za twoje interpretacje w rodzaju "wszyscy muzułmanie to terroryści a słowianofile to naziści", takie sugestie że tak twierdzę są zwyczajnie chore
Piotr
no przecież o ważności historii i przeszłości piszemy tutaj , jakie są twoje źródła historycznej wiedzy?
To trochę za dużo powiedziane. Ale takie jest własnie rozumowanie Frisky'ego: jak w artykule jest coś o kobietach, to wklei sobie link do wątku o kobiecości.
nie widzisz związku? kobiecość w mackach patriarchalnych międzyplemiennych i międzyrasowych konfliktów? od dawnego czasu również Słowian to się dzieje
i weź może daj sobie na słowiańskie strzymanie z takimi komentarzami na temat mojego rozumowania z pozycji plemiennego wiecowego watażki przedstawiającego jakiś wydumany problem i ocenę, jak na forum dla jakichś prymitywnych plemiennych przygłupów- nie to miejsce nie ten czas
-
Frisky,
Nic nie insynuuje. Wczoraj w watku "Obywatelskie nieposluszenstwo" stwierdziles, ze odrodzenie slowianskie, katolickie rycerstwo oraz nazizm opieraja sie na "tych samych idealach i motywach". To sa Twoje slowa z Twojego wpisu.
Napisalem potem, ze z takich wlasnie bezmyslnych porownan i generalizacji rodzi sie mentalnosc typu : "wszyscy muzulmanie to terrorysci". Ty wtedy nawet nie zaprzeczyles, tylko brnales w swoje.
Dzis z kolei, jakby na potwierdzenie moich slow, napisales:
przykład pierwszy z brzegu : terroryści islamscy , ale widać to też w zgubnych przekazach słowianofilów
Czarno na bialym.
Nie twierdze, ze kazdy kto ma na ustach "slowianszczyzne" jest od razu swietnym gosciem. Pewnie, ze rowniez posrod "slowianofilow" znajda sie degeneraci, chociaz dla mnie nie sa to prawdziwi slowianofile, poniewaz umilowanie slowianskosci wiaze sie nieodlacznie z umilowaniem wolnosci i braterskim stosunkiem do innych narodow. I nawet jesli masz poczucie swojej "rasowej wspanialosci", to oznacza tylko, ze powinienes - jako silniejszy - wspierac inne narody i im pomagac (oczywiscie nic "na sile").
Natomiast Ty nie czynisz zadnych rozroznien - wypowiadasz sie o "slowianszczyznie" w ogolnosci, zestawiajac ja tylko i wylacznie w negatywnych kontekstach, w dodatku robisz to nagminnie.
Wiec napisze raz jeszcze: nie wykrecaj sie ze swoich prymitywnych i krzywdzacych wypowiedzi.
-
matek
ale gdzie widzisz krzywdzące kogokolwiek wypowiedzi? zapodałem wczoraj trzy fragmenty z cudzych przekonań : narodowych-katolików, słowianofilów i nazistów i w tych trzech fragmentach znalazłem wspólne treści - przecież tego nie wymyśliłem? przy okazji znalazłem wyniki badań nad przyczynami ludobójstwa i to były te same idee które tam znajdowałem , więc jeżeli uogólniasz to na wszystkich słowianofilów po to żeby wykazać nieprawdziwość tego to dla mnie jest to niepoważne, bo te idee w tych tekstach nadal można znaleźć i sorki-potworki, że nie ograniczam się do Twojej wizji i wyobrażeń słowiańskości i czerpię z różnych innych źródeł , więc nagle mam temu zaprzeczyć i nie poruszać tego bo godzi to w twe piękne i nieprzystające do całości wyobrażenia?
oczywiście dla mnie bardzo ciekawy jest temat jak i kiedy te idee czynią z ludzi ( słowianofilów/narodowych katolików/ narodowych socjalistów itp) potworów , ale trudno dojść do jakichś konstruktywnych wniosków w sytuacji gdzie robi się wszystko by pozamiatać pod dywan te problemy w związku z idealizacją obrazu narodu ( gdzie na samo wspomnienie że Polacy mordowali Żydów co poniektórzy dostają białej gorączki) , obrazu Słowian czy co tam ktoś stawia na piedestale i jesteście gotowi bronic tego za wszelką cenę
( poprzez takie przekręcanie i wypaczanie tego co nie pasuje do waszego obrazka w taki sposób by traciło to sens , pomniejszania wartości - również rozmówcy, blokowania , krętaczenie, upartego zaprzeczania faktom, wszystko byle tylko to zakończyć) , no to nie ma warunków żeby na spokojnie o tym porozmawiać , zachowujecie się w dwóch wątkach jak nawiedzeni i zasklepieni w ideologicznych klatkach ludzie
-
matek
Zajrzyj do ,, obywatelskiego ..'', to dowiesz się coś fajnego o Friskym.
-
matek
o masz tu świetny przykład takiego zachowania, poniżej, po prostu lepszego nie mógłbym sobie wymarzyć : )
i jak? wchodzisz w tą propozycję WG żeby tak to sprowadzać do takiego poziomu i rozgrywać dalej? jestem bardzo ciekaw , bo z tej trójki wydajesz mi się najbardziej przytomny i najmniej zaprogramowany
-
Frisky,
Po pierwsze - tam nie bylo wspolnych tresci, o czym rowniez pisalem. Tam wspolne byly pojedyncze pojecia omawiane w zupelnie innych kontekstach.Dlatego to zestawienie bylo krzywdzace.
przy okazji znalazłem wyniki badań nad przyczynami ludobójstwa i to były te same idee które tam znajdowałem
Zupelnie inaczej wygladal etos narodowy u Slowian, ktorzy byli dumni i wyrywni, ale nie mieli tendencji ekspansywnych, inaczej u katolickiego rycerstwa, ktore mialo wizje nawracania na jedynie sluszna religie, a inaczej u nazistow, ktorzy w etosie narodowym mieli zawarte poglady chociazby o koniecznosci zwiekszania przestrzeni zyciowej dla swojej rasy.
Te same idee mozna interpretowac na rozmaite sposoby, a to zalezy wlasnie od intencji. Nie oznacza to, ze nalezy wyrzucic idee do kosza, bo prowadzi do ludobojstwa. Co to w ogole za filozofia? Jesli ktos naprzyklad kocha (kobiete, rodzine), to od razu znaczy, ze w imie milosci bedzie zabijac innych ludzi?
Jest to prymitywne, glupie i krzywdzace.
no to nie ma warunków żeby na spokojnie o tym porozmawiać , zachowujecie się w dwóch wątkach jak nawiedzeni i zasklepieni w ideologicznych klatkach ludzie
Zasklepiony w ideologicznej klatce to Ty jestes, chociaz nie zdajesz sobie z tego sprawy. Prezentujesz idee narodowe tylko i wylacznie w negatywnym swietle, samemu uparcie i zazarcie promujac idee bezideowego zawieszenia w prozni, a kazdego kto widzi sprawy inaczej wrzucasz do jednego worka z ludobojcami i nazistami. Dlatego wlasnie nie ma warunkow zeby porozmawiac.
-
A jesli chodzi o WG to mnie na niego nie napuscisz, bo trzymamy sztame.
Slowianin wie, co to lojalnosc wobec swoich:)
A dyskusja juz dawno jest "sprowadzona do poziomu", i to nie przez WG.
-
matek
ok : )
ja o chlebie a ty o niebie, wyjeżdżasz mi tutaj w odpowiedzi z wyobrażeniami i stereotypami o tym jacy to niby byli Słowianie , czy masz świadomość że to są jakieś kalki, które nijak się mają do tego co było i jest? spróbuj tak uogólnić obraz tego czy innego narodu, Polacy nie są ekspansywni... którzy? sąsiad? znajomy biznesmen? wujek z ameryki?
ale jakich idei tutaj bronisz?
manii wielkości i wyjątkowości która zatruwa umysły ludzi niezależnie od narodu, cywilizacji, rasy czy religii? która stawia ich nad innymi , gorszymi, przez to upośledzonymi ? co jest w tym cennego?
bronisz idealizacji przeszłości z tym związanej ? która daje podstawy do formułowania takich wielkościowych wizji i związanych z tym misjonarskich zapędów?
zawłaszczania ziemi i rugowania do fizycznej eksterminacji tych którzy traktowani są jako obcy na niej i zagrażający wspólnotom opartych na wymuszonej-naturalnej jednomyślności zwykle w wersji patriarchalnej ?
przecież to się działo i nadal dzieje w oparciu o te idee właśnie
co jest krzywdzącego w pokazywaniu i uświadamianiu toksycznego i destrukcyjnego charakteru tego rodzaju idei , które często są wymieszane z duchowymi, uniwersalnymi ideami i cechami, a w skrajnych wypadkach zupełnie je wypaczają dominują i wypierają,
jakby tego było mało w wielu pozytywnych nurtach widać silne zalążki tego, czy różne fazy rozwoju i wdrażania tych idei
-
A jesli chodzi o WG to mnie na niego nie napuscisz, bo trzymamy sztame.
Slowianin wie, co to lojalnosc wobec swoich:)
.
no dokładnie, ten sam mechanizm który sprawiał, że mimo że odżegnywałeś się niby od poglądów Piotra wykazywałeś lojalność na tym ideologicznym poziomie , fajnie że to mi zademonstrowałeś : )
-
Frisky,
ja o chlebie a ty o niebie, wyjeżdżasz mi tutaj w odpowiedzi z wyobrażeniami i stereotypami o tym jacy to niby byli Słowianie , czy masz świadomość że to są jakieś kalki, które nijak się mają do tego co było i jest? spróbuj tak uogólnić obraz tego czy innego narodu, Polacy nie są ekspansywni... którzy? sąsiad? znajomy biznesmen? wujek z ameryki?
Wiem o czym pisze. Wlasnie o tym - cokolwiek by napisac o Slowianach dobrego, to beda dla Ciebie "wyobrazenia, kalki, i stereotypy". Tymczasem to co napisalem wynika przeciez z najbardziej podstawowej wiedzy historycznej.
Zabawne, bo gdybym zapodal linka do jakiegos wykopanego z dupy artykulu o tym, jacy to Slowianie byli prymitywni i brutalni, to bys temu przyklasnal i pewnie stwierdzil, ze przejrzalem na oczy - jakos "wyobrazenia i kalki" by wtedy nie obowiazywaly. Po prostu, ja mam na oczach filtr idei, a Ty masz filtr z gowna. Moze i oba sa filtrami, ale wole miec przed oczami idee niz gowno, bo oczy mnie prowadza.
ale jakich idei tutaj bronisz?
I znowu - potrafiles przytoczyc jedynie zdegenerowane idee.
Bronie idei dumy narodowej, etosu narodowego, poczucia wielkosci swojego narodu. To naturalne i dobre dla kazdego narodu, aby czuc sie dumnym ze swojego pochodzenia.
Oczywiscie, zadna idea nie powinna przyslaniac Boga czyli Milosci. Kiedy Bog jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na wlasciwym. Ubostwianie idei prowadzi wlasnie do ich degeneracji. Idea nie powinna byc celem samym w sobie, ale sluzyc gromadzeniu milosci do Boga. I temu wlasnie sluza wszystkie piekne idee, w tym idea etosu narodowego i dumy narodowej.
A jesli Ty potrafisz tylko pisac o narodowym gownie, to widocznie to masz w umysle i na oczach. Takie filtry.
-
Wiem o czym pisze. Wlasnie o tym - cokolwiek by napisac o Slowianach dobrego, to beda dla Ciebie "wyobrazenia, kalki, i stereotypy". Tymczasem to co napisalem wynika przeciez z najbardziej podstawowej wiedzy historycznej.
z jakiej wiedzy historycznej ? z jakiego czasu? w jakim miejscu? zachowane przekazy mówią o ekspansji i okrucieństwie Słowian , jak znajdziesz mi takie które mówią o tym że na dużą skalę byli zniewalania i byli niewolnikami, bo takie też są, i one również dla mnie do przyjęcia , jak znajdziesz takie (wklej) że byli łagodni jak baranki to też nie mam nic przeciwko, zwykła różnorodność, spokojnie można by opisywać różnych Polaków w taki różnorodny sposób, historie bliższe i dalsze które potwierdzałyby wszystkie te odmienne przekazy,
więc mam coś przeciw jedynie prostackim i głupawym uogólnieniom wynikającym z toksycznie pojmowanej lojalności wobec wspólnie podzielanych i szerzonych kłamstw konsolidujących wspólnoty czy związanej z tym przymusowej jednomyślności oraz presji by inni tez w to wierzyli
I znowu - potrafiles przytoczyc jedynie zdegenerowane idee.
ale co miałem przytoczyć? przecież o takich właśnie ideach pisałem jako wspólnych i to była ta wielka krzywda o której rozmawiamy, w dodatku jak teraz czytam, to ponoć można te idee pozytywnie zinterpretować , no to powodzenia : )
oczywiście znowu kończysz o tym jak sobie to wyobrażasz i jak być powinno, ok, tylko ja pisałem o tym z czym ludzie to łączą również w ramach powszechnie znanych ruchów słowiańskich , niezależnie od tych twoich postulatów... i co z tego wychodzi w praktyce, czyli o istotnym wplywie tych idei na ludzi i świat w którym żyjemy,
oczywiście można w imię dumy narodowej wypaczać przeszłość? idealizacja przeszłości jako środek budowania dumy narodowej to naprawdę gówniany pomysł , masowo stosowany w ogłupianiu ludzi
rozumiem że chciałbyś o tym zapomnieć, wyprzeć i każdemu kto o tym przypomina masz za złe że burzy wyidealizowany obraz, może na początek zacznij odróżniać tych którzy to opisują od tych którzy to stosują, przynajmniej tyle, bo klapek ideologicznych to raczej szybko się nie pozbędziesz - odróżniaj to na tyle na ile pozwala Ci lojalność wobec swoich stawiana ponad prawdę
-
Frisky,
zachowane przekazy mówią o ekspansji i okrucieństwie Słowian
I znowu widzisz gowno, gowno i tylko gowno. Kazdym wpisem potwierdzasz to samo:)
W porzadku, jesli zrodla historyczne rzeczywiscie twierdza ze Slowianie byli okrutni i ekspansywni, to moze wreszcie ktos ich za to doceni, bo poki co to tylko o Rzymianach i Wikingach gadaja. Skoro byli tacy ekspansywni, to musieli rowniez jakies imperium stworzyc. Niechze uslysze o tym na uniwersytetach! Naprawde, bede sie tylko cieszyc. Dobrze jednak wiesz, ze fakty wygladaja inaczej. Uczeni staraja sie raczej, aby dawni Slowianie pozostali w zbiorowej swiadomosci jako mglista cywilizacja popekanych garnkow.
w dodatku jak teraz czytam, to ponoć można te idee pozytywnie zinterpretować , no to powodzenia
Skoro nie potrafisz sobie nawet wyobrazic, w jaki sposob mozna dume narodowa zinterpretowac pozytywnie, to co moge dodac? Ja mieszkam w UK i u Brytyjczykow na codzien widze pozytywna interpretacje dumy narodowej. Oczywiscie Polakom tego nie wolno. U nas to jest od razu mania wielkosci i mesjanizm.
Coz, jesli tak chcesz, to podazaj za gownem na swych oczach i milego grzebania. Ja lece bo Swiatlo czeka.
-
matek
I znowu widzisz gowno, gowno i tylko gowno. Kazdym wpisem potwierdzasz to samo:)
no ciekawe że wypisujesz takie bzdury i pomijasz inne opcje które też widzę i tam w tym poście opisuję, to mój filtr czy twoje jednostronne klapki?
no i ile zostało z tych zapowiedzi o historycznych źródłach potwierdzających twoją wersję? ... zero?
Skoro nie potrafisz sobie nawet wyobrazic, w jaki sposob mozna dume narodowa zinterpretowac pozytywnie, to co moge dodac?
ale ja sobie mogę wszystko wyobrazić , tylko że moja wyobraźnia nie była obiektem mojego zainteresowania tylko różne destrukcyjne idee związane i powiązane z m. in. słowiańskimi ruchami, a czemu mnie to interesuje? gdyż wywierało i wywiera bardzo silny i realny wpływ na sytuację w świecie i relacje międzyludzkie, wspólnoty,narody, cywilizacje, religie, również te odtwarzane i przejmowane ... wraz z tymi ideami , to jakiś obłęd: )
Oczywiscie Polakom tego nie wolno. U nas to jest od razu mania wielkosci i mesjanizm.
czego nie wolno? co ty bredzisz? walka z wyimaginowanym wrogiem w najlepsze, skoro jesteś w stanie sobie wyobrazić wolne od manii wielkości , wyjątkowości przeciwstawianej innym /obcym/wrogom, bez szczególnej misji dziejowej i innych pierdół dumę narodową to świetnie , opisz na czym się opiera ... i tak to będzie twoja wizja , ale gdy zaczynasz wplątywac w to wątki walki ze złem , krzywdy, jewropowymi ideami itd. to jest to kolejna szajba
Coz, jesli tak chcesz, to podazaj za gownem na swych oczach i milego grzebania. Ja lece bo Swiatlo czeka.
no pa , widzę, że masz skłonność do odlatywania w wysokie idealne wizje i obrzydzania sobie i innym tego co do tego schematu nie pasuje
-
matek
Frisky
[#] « Grudzień 10, 2015, 23:30:22 »
Cytuj
matek
o masz tu świetny przykład takiego zachowania, poniżej, po prostu lepszego nie mógłbym sobie wymarzyć : )
i jak? wchodzisz w tą propozycję WG żeby tak to sprowadzać do takiego poziomu i rozgrywać dalej? jestem bardzo ciekaw , bo z tej trójki wydajesz mi się najbardziej przytomny i najmniej zaprogramowany
------
matek
[#] « Grudzień 10, 2015, 23:52:04 »
Cytuj
A jesli chodzi o WG to mnie na niego nie napuscisz, bo trzymamy sztame.
Slowianin wie, co to lojalnosc wobec swoich:)
A dyskusja juz dawno jest "sprowadzona do poziomu", i to nie przez WG.
Manipulacja taka ,że niewidomy w bezgwiezdną noc by zauważył .
Za kogo on nas uważa, za zdrajców ?
Teraz wiesz ,że jesteś zaprogramowany . Najmniej ale jednak.Nie żeby całkowicie, bo mogłby się Tobie w głowie poprzewracać
Na plus trzeba Friskemy zaliczyć to ,że zanalizował Ciebie za darmo.
Jak wielka jest bezsilność Friskego ,świadczy jego ,jakże ohydna i nieudolna
próba - jak trafnie zauważyłeś - ,, napuszczenia ".
Pozdrawiam
-
w tym tekście związanym z trzymaniem sztamy fajnie pokazało się takie wspólnotowe zjawisko gdzie na propozycję rozważenia czegoś matek odebrał to jako napuszczanie, i odpowiada że nie potrzebuje rozważać bo trzyma z kimś sztamę, rozumiem że taką ideową i niezmienną
ot ten miły dzień zaczął się od hasła że ktoś tam mnie nie czyta bo wie że to jest złe , a kończy się na tym że ktoś jest lojalny wspólnocie i zwalnia go to z potrzeby rozważania czegokolwiek i innych dylematów, spoko ,
najmniej interesowało mnie w tym napuszczanie matka na WG (niby jak i po co), przykład manipulacji ze strony WG jeden z wielu , ciekawy ze względu na kontekst, więc jedynie ciekaw byłem na ile możliwe jest wyjście poza pewne kody i od czego jest to zależne, akurat tutaj motyw i program lojalności , a skoro to jeszcze o programach u innych :
u WG to nie mam złudzeń że zmieni w tym wieku swoje poglądy, takie to jest i pewnie zostanie, a Piotr jest tak prosto i trwale zafiskowany na takich sztywnych schematach i stereotypach, że nie ma już w tym nic interesującego dla mnie
fajni jesteście, dzięki za dyskusję : )
-
I tak oto wreszcie wyraźnie widać, co wynika, gdy mężczyzn dopuścić do rozważań o KOBIECOŚCI ;)
Dlatego moi drodzy w patrialchalnym świecie tylko kłótnie, wojny i zgliszcza. A potem KOBIETY muszą wszystko NAPRAWIAĆ. Ech, chłopy...testosteron wami rządzi?
-
I tak oto wreszcie wyraźnie widać, co wynika, gdy mężczyzn dopuścić do rozważań o KOBIECOŚCI ;)
Dlatego moi drodzy w patrialchalnym świecie tylko kłótnie, wojny i zgliszcza. A potem KOBIETY muszą wszystko NAPRAWIAĆ. Ech, chłopy...testosteron wami rządzi?
JenKo,
widać wyraźnie, co wynika, gdy dopuścić nie mężczyzn, a Frisky'ego do rozważań o kobiecości. Zresztą, to tyczy się dopuszczenia Frisky'ego do rozważań o czymkolwiek. Żeby o czymś rozważać trzeba jednak reprezentować jakieś minimum samoświadomości. Frisky nie ma też zbyt wiele wspólnego z męstwem, dużo więcej z przekupką na rynku.
Tak ludziom wmawia się od wieków: patriarchat to wojny. Kobiety są przecież takie łagodne i humanitarne, więc one powinny rządzić. Kobietom to oczywiście w smak, bo one zawsze lubią dorzucić jabłko do swojego koszyka: my jesteśmy lepsze.
Trzeba będzie sporo pracy, żeby to wszystko odkręcić.
-
Jenka
; )
-
Tak ludziom wmawia się od wieków: patriarchat to wojny. Kobiety są przecież takie łagodne i humanitarne, więc one powinny rządzić. Kobietom to oczywiście w smak, bo one zawsze lubią dorzucić jabłko do swojego koszyka: my jesteśmy lepsze.
Trzeba będzie sporo pracy, żeby to wszystko odkręcić.
Piotrze,
wiesz co jest dobre a co złe, wiesz co się wmawia ludziom, wiesz jakie są kobiety i mężczyźni, wiesz jak powinna wyglądać i zachowywać się idealna kobieta i jak powinien się zachowywać prawdziwy mężczyzna. Pozostaje jeszcze to wszystko narzucić innym.
Widzę, ze masz swoja misję Piotrze ;)
I silną potrzebę walki. A ten kto chce walczyć potrzebuje przeciwników, wiec na nieświadomym poziomie ich wspiera, zasila ich. Bo bez przeciwników nie ma walki.
Frisky jest jaki jest. Ale z kim byś dyskutował gdyby go nie było? Kogo jeszcze jesteś w stanie sprowokować do dyskusji i potyczki na słowa?
Niestety walka jest najgorszym z możliwych sposobów użycia swojej własnej energii. Zamiast walczyć o to by inni dopasowali sie do mnie i moich poglądów, można kreować SWOJE życie. Niestety to nie jest juz takie ekscytujące.
Tak jak dzielenie świata na tych dobrych i na złych. My - ci dobrzy i ci co mają rację, a oni to źli lub w najlepszym wypadku ci co błądzą. To dowartościowuje, ale nie rozwiązuje żadnego z problemów.
-
Piotrze,
wiesz co jest dobre a co złe, wiesz co się wmawia ludziom, wiesz jakie są kobiety i mężczyźni, wiesz jak powinna wyglądać i zachowywać się idealna kobieta i jak powinien się zachowywać prawdziwy mężczyzna. Pozostaje jeszcze to wszystko narzucić innym.
Lilliole, to nie do końca tak. Coś już wiem. Mam też świadomość, że bardzo wiele muszę się jeszcze nauczyć. A z tym narzucaniem, ech... ten zarzut powtarza się często. Tu właśnie widać, jak traktuje się dziś męskość: konkretne poglądy nie mają racji bytu. Mężczyzna nie może mieć własnego, silnego zdania - musi być elastyczny i dopasowywać się. Inaczej jest zły.
Widzę, ze masz swoja misję Piotrze ;)
I silną potrzebę walki. A ten kto chce walczyć potrzebuje przeciwników, wiec na nieświadomym poziomie ich wspiera, zasila ich. Bo bez przeciwników nie ma walki.
Owszem, mam misję - misję społeczną. Misja nie musi stanowić obciążenia. Staje się nim, kiedy tracimy czas i siły na udowadnianie czegoś innym kosztem własnego rozwoju.
Mężczyźni są odpowiedzialni nie tylko za siebie - także za społeczeństwo. Dziś prawie wszyscy rozwijają się po kobiecemu, więc oceniają to jako misję - obciążenie. Mnie z tym nie jest ciężko, wręcz przeciwnie. Po prostu rozprzestrzeniam informacje.
Frisky jest jaki jest. Ale z kim byś dyskutował gdyby go nie było? Kogo jeszcze jesteś w stanie sprowokować do dyskusji i potyczki na słowa?
Z Tobą i kilkoma innymi osobami. Mnie Frisky nie jest potrzebny do dyskusji, chociaż część jego komentarzy spełniła pozytywną rolę - dała mi okazję do rozwinięcia tematu.
Czy ja potyczkuję się na słowa? Chcę rozmawiać merytorycznie, ale nie zawsze się da, bo inni reagują na moje wypowiedzi emocjonalnie.
Niestety walka jest najgorszym z możliwych sposobów użycia swojej własnej energii. Zamiast walczyć o to by inni dopasowali sie do mnie i moich poglądów, można kreować SWOJE życie. Niestety to nie jest juz takie ekscytujące.
Ja nie walczę o to, żeby inni dopasowali się do mnie, chociaż niektórzy mogą to tak postrzegać - wszak każdy mierzy swoją miarą. Jeżeli z czymś walczę, to z kłamstwem.
Z walką jest podobnie, jak z misją. Jeśli zużywamy na nią siły kosztem swojego rozwoju - staje się obciążeniem.
Dla mężczyzny walka jest czymś naturalnym. Sama walka nie jest czymś złym - chodzi o nastawienie do niej. To instrument, który można wykorzystać dobrze lub źle.
Rzeczywiście, najwyższą formą walki jest 'walka bez walki'.
Tak jak dzielenie świata na tych dobrych i na złych. My - ci dobrzy i ci co mają rację, a oni to źli lub w najlepszym wypadku ci co błądzą. To dowartościowuje, ale nie rozwiązuje żadnego z problemów.
Zgoda. Nie ma złych i dobrych, ale są białe i czarne - jak w szachach. Ja gram po stronie białych, tak jak Ty. I mam świadomość, że wszyscy gramy po to, aby coraz lepiej rozumieć zasady tej gry.
-
test na to czy jesteśmy kobietą
http://deser.gazeta.pl/deser/13,143462,6212,nie-jestes-kobieta-w-takim-razie-nie-dasz-rady-rozwiazac.html#Prze
prawie go przeszedłem kierując się często "wyczuciem" mój wynik to 8/10 :-)))))
-
Piotrze, jeszcze raz powtórzę, to co napisałam wcześniej, chyba w zbyt humorystycznym stylu: mężczyźni niech się na temat KOBIECOŚCI nie wypowiadają.
Dlaczego? Bo to wypowiedź o ich wyobrażeniach na ten temat, a nie rozważania o stanie faktycznym. Bo na ten temat wypowiadać się mogą tylko kobiety. I nie wrzucajcie nas, proszę, wszystkich do jednego worka - bo nie jesteśmy, jak lalki Barbie, jednakowe. Odcieni kobiecości jest mnóstwo, tak, jak i mężczyzna nie musi biegać z toporem, żeby był mężczyzną.
I jeszcze jedno: jeśli widzisz świat czarno-biały i opowiadasz się po jednej ze stron, to już jest wzorzec walki. Nawet, jeśli wybierasz tą białą.
Obudź się, Piotrze, otwórz oczy, może uda ci się zobaczyć KOLORY.
-
Piotrze, jeszcze raz powtórzę, to co napisałam wcześniej, chyba w zbyt humorystycznym stylu: mężczyźni niech się na temat KOBIECOŚCI nie wypowiadają.
Dlaczego? Bo to wypowiedź o ich wyobrażeniach na ten temat, a nie rozważania o stanie faktycznym. Bo na ten temat wypowiadać się mogą tylko kobiety.
JenKo,
niech się mężczyźni wypowiadają. Celem jest to, abyśmy wszyscy pojęli naturę męskości i kobiecości. I aby kobiety odkryły i w pełni przejawiły swoją naturę, a mężczyźni swoją.
I nie wrzucajcie nas, proszę, wszystkich do jednego worka - bo nie jesteśmy, jak lalki Barbie, jednakowe. Odcieni kobiecości jest mnóstwo, tak, jak i mężczyzna nie musi biegać z toporem, żeby był mężczyzną.
Ależ wrzućmy wszystkich mężczyzn do jednego worka i wszystkie kobiety do drugiego - na potrzeby dyskusji. Jasne, że są różni mężczyźni i różne kobiety, jednak jeśli chcemy rozmawiać o męskości i kobiecości, to pewne uogólnienia są niezbędne. Każdy te uniwersalia musi potem odnieść do siebie, swojego życia, swoich potrzeb, swoich relacji.
I jeszcze jedno: jeśli widzisz świat czarno-biały i opowiadasz się po jednej ze stron, to już jest wzorzec walki. Nawet, jeśli wybierasz tą białą.
Obudź się, Piotrze, otwórz oczy, może uda ci się zobaczyć KOLORY.
Dziękuję za radę, JenKo. Dla mnie opowiedzenie się po którejś ze stron jest w porządku. Bo to wynika z naszej boskiej natury. To normalne, że Bogowie opowiadają się po stronie Światła, a demony po stronie Ciemności.
Potrzeba tylko odpowiedniej świadomości. Ciemności nie wypędza się z jaskini kijem - po prostu zapala się światło. I wtedy światło pokonuje mrok. Czy to walka, czy nie walka?
Właśnie obejrzałem krótki, sześciominutowy przekaz - dość rewelacyjny. I dla mężczyzn, i dla kobiet. 'Pieniądz po kobiecemu - szczęście mężczyzny'. Mówi pani Luboswieta Radałowa:
https://www.youtube.com/watch?v=QMVyCnR9wTQ (https://www.youtube.com/watch?v=QMVyCnR9wTQ)
Na końcu pani wspomina o 'wewnętrznej kobiecie' w mężczyźnie. Kobieta ma też swojego 'wewnętrznego mężczyznę'. To pozwala nam zrozumieć płeć przeciwną i komunikować się z nią. W symbolu jin-jang są to te małe kropki w środku każdej 'kropli'.
-
Mariusz
haha, ja waliłem odpowiedzi na chybił trafił, czy wyczucie , tak z 90% odpowiedzi ale i tak wyszło mi 6/10 , w sumie tak też rozwiązywałem kiedyś test na uczelni i mi go zaliczyli ; )
JenKa
I nie wrzucajcie nas, proszę, wszystkich do jednego worka - bo nie jesteśmy, jak lalki Barbie, jednakowe.
no to wynika z tego że tworzy się czy przejmuje jakiś system przekonań i przykłada się taką miarę na sztywno - czyli kobiety na lewo mężczyźni na prawo, słowianie dobrzy, germanie źli , mężczyźni to stratedzy kobiety są niezdolne do tego, różnego rodzaju przekonania i wyobrażenia oparte na mniej lub bardziej trafnych obserwacjach różnic często rozszerzanych na zasadzie skojarzeń, w ten sposób tworzą się jakieś tam klasyfikacje i podziały,
ale niektórzy robią z tego święte i niezmienne zasady, budują wokół tego coraz to nowe uzasadnienia, systemy wierzeń, przekonań i wyobrażeń oraz związanych z tym pragnień i prymitywnych odruchów (często odzwierzęcych czy stadno-plemiennych) w rodzaju systemów patriarchalnych , które często gęsto mijają się prawdą i są niepraktyczne, na przykład jak czytam że mężczyzna musi tak czy inaczej się zachowywać bo jest mężczyzną , a kobieta powinna to czy tamto bo jest kobietą - czyli bardzo łatwo przechodzi się od obserwacji różnic, które uogólnia się, rozciąga na różne sfery i role społeczne, a żeby to utrwalić tworzy się z nich jakieś wartości absolutne (np. przekroczenie społecznych ról płci staje się w takich manipulacyjnych systemach sprzeniewierzeniem mocy, bo to bogowie ustalili itp., i różne tego rodzaju rodzaju pseudoduchowe pierdoły ) , stąd tylko krok do nakazów i presji które wywiera się na siebie czy na innych , a wtedy jest to objaw ciężkiej głupoty : )
kolejny przykład jak z niewinnie wyglądających idei łatwo tworzy się cały system ograniczających wzorców i przekonań, zupełnie podobnie jak przy hasłach wielkości narodu , idealizacji przeszłości, wychwalania rasowych cech , własnej religii ( również tej rodzimej) czy umiłowania (przywiązania do) ziemi
-
Piotrze, dziękuję za tak obszerną wypowiedź. Już wiem kim jesteś. Niestety :(
-
świetny przykład w jaki sposób , te systemy przekonań i wzorce zachowań i ról, się rozbudowywały i utrwalały, co ciekawe opisująca to kobieta zdaje się łączyć pewne zadawałoby się sprzeczne rzeczy, czyli stara się modyfikować strukturę, bez jej odrzucania :
"Odkrycie dyskryminacji
Tak było niegdyś, w ówczesnej sytuacji historycznej. Należy zapytać, jak jest dziś, gdy współczesne społeczeństwo propaguje ideę równości płci. Dlaczegóż by nie zaakceptować wszystkich aspektów równości, naprawić wszystkie niedociągnięcia i czym prędzej doprowadzić do pełnej równości kobiet i mężczyzn w funkcjach i statusie społecznym, tak w odpowiedzialności, jak i w wynikających z niej przywilejach? Odpowiedzią na to pytanie jest normatywność halachy, zbioru żydowskich praw, zwyczajów i tradycji. Tak jak judaizm rozwijał się przez wiele stuleci, tak i prawa dotyczące kobiet zostały stopniowo skodyfikowane w halasze. Dlatego też rola kobiety spowodowana sytuacją społeczną, przybrała status quasi religijny, jak gdyby halacha nadała hierarchii pomiędzy kobietą a mężczyzną wartość teologiczną.
Dlaczego zatem nie pozwolić na zmianę? Ponieważ system religijny, jakim jest halacha, jest odporny na zmiany. W tym właśnie tkwi jego siła i piękno. Poprzez halachę można przekazywać wartości i nauczanie z pokolenia na pokolenie. Dzięki halasze nauczanie Tory i interpretacje rabinów przetrwały aż do czasów dzisiejszych jako wiążące słowo Boga. Jest to wielkie osiągniecie w historii, a jeszcze bardziej w naszych czasach poddanych sekularyzacji."
http://www.deon.pl/religia/w-relacji/kobieta/art,11,byc-ortodoksyjna-zydowka-byc-feministka,strona,2.html
-
Tu właśnie widać, jak traktuje się dziś męskość: konkretne poglądy nie mają racji bytu. Mężczyzna nie może mieć własnego, silnego zdania - musi być elastyczny i dopasowywać się. Inaczej jest zły.
Sam stawiasz tezy i sam na nie odpowiadasz :-)
A kto powiedział. że mężczyzna nie może mieć własnego zdania? Oczywiście, że może. A nawet powinien. Jak każdy człowiek. Posiadanie swojego zdania jest naturalna cechą każdego dorosłego i dojrzałego człowieka.
Teza, że jakis czlowiek jest zły, bo na własne zdanie jest całkowicie niedorzeczna. Nie wiem skąd ja wytrzasnąłeś.
A elastyczność nie polega na braku własnego zdania, ale na tym, że nie zawsze i nie w każdej sytuacji ma sens je wygłaszać. Zwłaszcza po raz enty.
I elastycznośc polega tez na tym, że czasem możemy to zdanie zmienić pod wpływem czyichś argumentów lub sytuacji. Bo na tym polega komunikowanie sie między ludźmi. A nie tylko na wygłaszaniu swojego zdania.
-
Ja nie walczę o to, żeby inni dopasowali się do mnie, chociaż niektórzy mogą to tak postrzegać - wszak każdy mierzy swoją miarą. Jeżeli z czymś walczę, to z kłamstwem.
Z walką jest podobnie, jak z misją. Jeśli zużywamy na nią siły kosztem swojego rozwoju - staje się obciążeniem.
Dla mężczyzny walka jest czymś naturalnym. Sama walka nie jest czymś złym - chodzi o nastawienie do niej. To instrument, który można wykorzystać dobrze lub źle.
Rzeczywiście, najwyższą formą walki jest 'walka bez walki'.
Walka to walka. Do walki potrzebujemy przeciwników.
Moim zdaniem głównym naszym celem z życiu jest poznanie siebie, rozwój SIEBIE. Żeby walczyć musisz wejść na cudze podwórko i wtedy zajmujesz sie innymi. Dlatego walkę uważam za jeden ze sposobów unikania siebie, unikania własnych trudnych emocji i konfrontacji ze sobą.
To samo z misjami. Mając misję możesz zajmować się innymi, ratować świat, kobiety. Czujesz sie dobry, lepszy od innych, uważasz, że wiesz lepiej. Kolejny sposób ucieczki przed samym sobą.
Dlatego napisałam, że zamiast walczyć lepiej kreować. Żeby cos kreować trzeba wejść w harmonię ze Wszechświatem. A w harmonii nie mamy przeciwników tylko pomocników. Wtedy Wszechświat daje nam wszystko co potrzebne do realizacji NASZYCH celów. Naszych czyli takich, które bezpośrednio dotyczą nas a nie innych.
Przykładowo zamiast usilnie zmieniać cały świat, wszystkich mężczyzn i kobiety lepiej przyciągnąć do naszego życia takich, którzy odpowiadają naszym potrzebom. I kreować własny wycinek świata. Zamiast wyszukiwać gdzie to jeszcze na świecie sa tacy co nie pasują do mojej wizji i próbować ich zmieniać.
-
Piotrze, dziękuję za tak obszerną wypowiedź. Już wiem kim jesteś. Niestety :(
Ciekawi mnie, kim według Ciebie jestem, JenKo. Napisz, proszę.
Lilliole,
Sam stawiasz tezy i sam na nie odpowiadasz :-)
A kto powiedział. że mężczyzna nie może mieć własnego zdania? Oczywiście, że może. A nawet powinien. Jak każdy człowiek. Posiadanie swojego zdania jest naturalna cechą każdego dorosłego i dojrzałego człowieka.
Teza, że jakis czlowiek jest zły, bo na własne zdanie jest całkowicie niedorzeczna. Nie wiem skąd ja wytrzasnąłeś.
przecież wytrzasnąłem ją z Twojej (i nie tylko Twojej) insynuacji, jakobym chciał narzucić innym swoje zdanie. Bo na to wyszło: że jeśli wyrażam tu własny pogląd na relacje męsko-żeńskie, to znaczy, że narzucam go innym.
A elastyczność nie polega na braku własnego zdania, ale na tym, że nie zawsze i nie w każdej sytuacji ma sens je wygłaszać. Zwłaszcza po raz enty.
I elastycznośc polega tez na tym, że czasem możemy to zdanie zmienić pod wpływem czyichś argumentów lub sytuacji. Bo na tym polega komunikowanie sie między ludźmi. A nie tylko na wygłaszaniu swojego zdania.
Uznałem, że jest sens napisać tutaj o innym niż dziś przyjęte spojrzeniu na relacje między kobietą a mężczyzną. A jak już zacząłem, to trzeba to jakoś doprowadzić do końca. Zresztą, ostatnio stwierdziłem, że napisałem już chyba wszystko, co miałem napisać. Nie mogłem jednak pominąć milczeniem wpisu Ingi (na temat: jaki to straszny los Piotr chce zgotować kobietom).
Co do zmiany poglądów - jeśli ktoś zaproponuje mi lepszy pogląd od mojego, to z chęcią go zmienię. W innym razie - dlaczego miałbym to robić?
Walka to walka. Do walki potrzebujemy przeciwników.
Moim zdaniem głównym naszym celem z życiu jest poznanie siebie, rozwój SIEBIE. Żeby walczyć musisz wejść na cudze podwórko i wtedy zajmujesz sie innymi. Dlatego walkę uważam za jeden ze sposobów unikania siebie, unikania własnych trudnych emocji i konfrontacji ze sobą.
To jednostronne spojrzenie na walkę.
Żeby walczyć, nie musimy wchodzić na cudze podwórko - możemy ją toczyć na własnym (tak dzieje się zazwyczaj). I zajmować się przede wszystkim sobą, a nie przeciwnikiem. Wtedy walka wcale nie jest unikaniem siebie. Jak na treningu karate: walczysz z przeciwnikiem i dzięki temu rozpoznajesz swoje mocne i słabe strony. Nie tylko cielesne. Widzisz, jakie emocje budzi w tobie przeciwnik. Jak reaguje twoja psychika, co czujesz. Mało tego: taka świadoma walka pozwala rozwinąć szacunek i miłość do przeciwnika.
Walka to rodzaj konfrontacji, a konfrontacja z innymi istotami pomaga nam poznać siebie. Spójrz na naszą rozmowę: to też konfrontacja. Dlaczego właściwie ją prowadzimy, zamiast 'zajmować się sobą'?
Dlatego napisałam, że zamiast walczyć lepiej kreować. Żeby cos kreować trzeba wejść w harmonię ze Wszechświatem. A w harmonii nie mamy przeciwników tylko pomocników.
Tak czy owak cały czas kreujemy. Zgoda: kiedy jesteśmy w harmonii z Wszechświatem, to mamy tylko pomocników - gdyż wtedy mamy świadomość, że nasi przeciwnicy są także naszymi pomocnikami. Oni są naszymi sparring-partnerami, pomagają nam się rozwijać.
Wtedy Wszechświat daje nam wszystko co potrzebne do realizacji NASZYCH celów. Naszych czyli takich, które bezpośrednio dotyczą nas a nie innych.
On tak naprawdę w każdej chwili daje nam to, co potrzebne do realizacji naszych celów. Tylko póki nie jesteśmy z nim w harmonii, to tego nie dostrzegamy. Nie widzimy też, że NASZE cele i cele INNYCH tak naprawdę są zbieżne. Przecież intencje zawsze się dogrywają.
Jak ma się do tego walka? To też dogrywanie się intencji, jak każda inna relacja. W porządku: to ja wykreowałem, przyciągnąłem sobie swoich przeciwników. Sam ich zaprosiłem do swojego życia. Kiedyś wydawało mi się to straszne: dopóki nie obudziłem w sobie mężczyzny.
Z mojego punktu widzenia to bardzo dobrze, że nie chcesz walczyć, Lilliole. Jesteś kobietą i walka nie leży w Twojej naturze. Męska natura jest inna. Warto ją zrozumieć i zaakceptować. I polubić: )
Przykładowo zamiast usilnie zmieniać cały świat, wszystkich mężczyzn i kobiety lepiej przyciągnąć do naszego życia takich, którzy odpowiadają naszym potrzebom. I kreować własny wycinek świata. Zamiast wyszukiwać gdzie to jeszcze na świecie sa tacy co nie pasują do mojej wizji i próbować ich zmieniać.
Jeśli moje wpisy na forum były próbą usilnej zmiany świata, to zapłaciłem za to zmęczeniem i frustracją. I zrozumiałem, że nie warto tego robić.
Co do przyciągania odpowiednich ludzi: miałbym tylko siedzieć w domu i wizualizować sobie, że ich przyciągam? Ja działam. Na przykład na forum. Tu przecież też są ludzie do przyciągnięcia.
Lilliole: ja kreuję swój kawałek świata. Znamy się z forum i możemy odnieść wrażenie, że forum to sól życia Piotra. I że najważniejsze jest dla niego nawracanie innych. A to tylko taka wirtualna iluzja. Zawsze powtarzam, że na forum w gruncie rzeczy piszę niewiele. Chociaż jest to dla mnie ważne i cieszę się, gdy zachodzi reakcja na moje wpisy, nawet jeśli to reakcja negatywna.
Proszę jeszcze raz o zrozumienie: ja niczego nikomu nie narzucam. Ci, którzy tak twierdzą, najczęściej mają bardzo niepoukładane w głowie w temacie relacji płciowych i akceptacji płci - zarówno swojej, jak i przeciwnej. Dlatego moje pisanie ich dotyka, smuci, śmieszy, oburza, drażni itp. I podczas kiedy ja piszę o harmonijnych relacjach, to oni widzą tylko przemoc. Ja to rozumiem.
Tylko w takim razie: kto tu ucieka przed samym sobą? Kto nie chce zająć się swoim podwórkiem, a jedynie ocenia moje?
-
Zresztą, ostatnio stwierdziłem, że napisałem już chyba wszystko, co miałem napisać.
Tak. Dlatego ja nie widzę już sensu kontynuować tej dyskusji.
-
fajny przykład czym jest i z czego złożony jest ten konglomerat słowiańskich wierzeń, warto uważnie przyjrzeć się pod tym kątem przekazywanych tam często półgębkiem elementów rasowych/genetycznych , misji dziejowej, antychrześcijańskości, wbudowania w zbiór wspólnych wyobrażeń i egregoru , tudzież ważności łączności z realnymi przodkami (a nie tymi wziętymi z własnej wyobraźni haha), ról społecznych itp. - wszystko na podstawie zgodności z rytmami przyrody , czyli taki uniwersalny motyw z wielu kultur i religii i chyba jedyne co w tym faktycznie wartościowe i w jakimś zakresie użyteczne
sprowadzanie wszystkiego do tego w takiej ogólnej formie, w poczuciu bycia zdeterminowanym wraz z całą tą nadbudową, daje takie efekty jak widać, czyli wykład w klimatach kobiecości ściśle zaprogramowanej :
https://www.youtube.com/watch?v=N7x2M_sWnvQ
szkoda że nie uwzględnia też innych w tym indywidualnych cech i skłonności ściśle powiązanych z naturą i tym samym odrzuca to wszystko co nie pasuje do tych sztywnych ogólnych opisów (np. mężczyzna to ogień, kobieta woda itp. ) i powiązanych z tym sztywnych ról - wynika to z braku wiedzy czyli uproszczeń, niskiej świadomości i przywiązania do tradycji
no chyba że ta kobieta to rozwinie i poza te schematy w jakimś zakresie wyjdzie, póki co dobrnąłem do 20 minuty i takie mam swojskie wnioski ; )
-
Tak. Dlatego ja nie widzę już sensu kontynuować tej dyskusji.
Dawniej kobiety nie dyskutowały z mężczyznami, a słuchały ich. Myślę, że było to korzystne dla obu stron.
-
Dawniej kobiety nie dyskutowały z mężczyznami, a słuchały ich. Myślę, że było to korzystne dla obu stron.
To się teleportuj do przeszłości.
-
w takich systemach męskich i patriarchalnych relacja kobiety i meżczyzny była jak relacja księżyca do słońca, ( kobieta jako powstała z żebra, ot taki pierwszy lepszy przykład zawierający w sobie również symbol pojawiającego się sierpa księżyca, jako tego żebra)
i takie też były te "naturalne" role, bo taki a nie inny jest ten system solarno-męsko centryczny ( niektórzy wierzą, że jedyny czy najważniejszy)
poza tym zgodzę się, że dawniej kobiety słuchały i nie dyskutowały i było to również dla nich korzystne, ( to że było korzystne dla facetów to chyba nie trzeba tłumaczyć):
warto uświadomić sobie że faceci na poziomie takim plemiennym np. jak w opisach Słowian się to spotyka - byli porywczy, okrutni, popędliwi i agresywni , stąd taki najmniejszy sprzeciw w formie podważania autorytetu czy wchodzenia w role zarezerwowane dla mężczyzn zwykle kończył się dla kobiet tym że mąż ją stłukł tak żeby znała swoje miejsce , a często jak był bardziej męski to i zatłukł , stąd też jak myślę takie zwyczaje pochodzące z dalszego wschodu że najpierw jadł mężczyzna a na końcu kobieta - jak był zły bo głodny, a ktoś mu do miski sięgał i taka żona tłustsze kąski wyżerała, to też było to dla niej nierozważne działanie : )
-
poza tym zgodzę się, że dawniej kobiety słuchały i nie dyskutowały i było to również dla nich korzystne, ( to że było korzystne dla facetów to chyba nie trzeba tłumaczyć):
to się już robi nudne...
a nie masz ochoty dołączyć do Piotra i do tych szczęśliwych i skierowanych głównie na odbiór kobiet w przeszłości ? ;-)
-
Lilliole
haha, no chyba dlatego tak zareagowałaś, że pominęłaś moje uzasadnienie? ; )
-
Lilliole
haha, no chyba dlatego tak zareagowałaś, że pominęłaś moje uzasadnienie? ; )
:))
myślałam, że uzasadnienie dotyczy tylko porywczych Słowian, a nie tych dobrych :-)
-
w takich systemach gdzie zasady oparte na naturze w tym prymitywnych instynktach są normą społeczną, zwłaszcza takie z silnymi strażnikami ról , korzystność przestrzegania tego nawet przez tych którzy byli jakby mniej agresywni/męscy/prostaccy , czy przez kobiety bardziej rozgarnięte , brała się z tego, że gdyby inni przyuważyli że ten czy ta uświęcony ład społeczny podważa , np. że ona łyżkę bierze i razem z nim strawę wcina, jakby była mu równa, bezczeszcząc zwyczaje przodków i nie okazując mężowi należnego szacunku, czy że próbuje pyszczyć i się mądrzy/dyskutuje o tym tak, jakby się na tym znała ( a wiadomo przeca, że kobieta z racji płci pewnych rzeczy po prostu nie ogarnia, o czym pisywał tutaj również Piotr) , a mąż na to przyzwala , to by stracił poważanie wśród innych, np. wyśmiewali by go, więc w efekcie poszedłby do domu i sprał by taki swoją żonę że mu w głowie miesza, bo przez nią to było i przywróciłby właściwy ład w domu ; ) no bo sama powiedz: co to za chłop jak baby w ryzach nie potrafi utrzymać haha
więc są to niewątpliwe korzyści i sztuka w dawnych czasach: tak postępować, żeby nie dać się zatłuc z jednej strony, nie drażnić młotka na życie z którym jest się przez system społeczny/klany/rody /plemię skazaną, a i tak postępować żeby nie utracić poważania grupy od której jest się w pełni zależną/zależnym (poza którą się ginie)
opisuję to ale nie tęsknię za tym żeby było jasne ; )
-
Kobiety słowiańskie u progu wieków średnich
http://slowianolubia.blogspot.com/2014/07/kobiety-sowianskie-u-progu-wiekow.html
"Ale jaka była rzeczywistość? Mieniła się wielu barwami i niech nas nic zaskoczy, że niektóre z nich były bliskie czerni. "
opisywany tam zwyczaj w którym kobieta popełniała samobójstwo po śmierci męża pokazuje jak w praktyce przejawiały się te przekonania o tym że mężczyzna bez kobiety jest niekompletny, nawet po śmierci, w zaświatach, ale działo się tak chyba tylko w przypadku gdy mężczyzna umierał, bo chyba faceci nie popełniali samobójstwa gdy umierała żona? tylko brali, porywali/kupowali sobie nową słowiańską żonkę? : D
tam o zależnościach i równouprawnieniu:
"Równouprawnienie towarzyskie kobiet polskich wyrażało się w ich udziale w ucztach wyprawianych przez monarchę, jak o rym szeroko opowiada Gall Anonim dla czasów Bolesława Chrobrego. Godność kobiety zamężnej była więc wysoka, choć nie odpowiadała jej równość praw, zwłaszcza majątkowych. Niektóre ślady folklorystyczne na Rusi sugerują, że władza męża nad żoną nosiła cechy władzy patriarchalnej. Podkreślał tę władzę obrzęd rozzuwania męża przez żonę poświadczony już dla X wieku najstarszą kroniką ruska. Córka księcia na Połocku Rognieda nie chciała wyjść za Włodzimierza księcia na Kijowie, aby nie „zdejmować butów synowi niewolnicy”, Włodzimierz rodził się bowiem ze związku księcia Światosława z klucznicą jego matki. Wśród chłopów ruskich istniał przywilej męża karania żony; w okolicach Kostromy ojciec panny młodej uderzał ją z lekka biczem trzykrotnie po plecach i oddawał go panu młodemu, który czynił to samo."
i o tym jak role społeczne wynikały nie tylko z podziałów na płci i wysnuwanych z tego "uświęconych prawd" czyli prostackich uproszczeń związanych ze sztywnymi rolami społecznymi, były też i inne istotniejsze mechanizmy:
"Podobnie samodzielną pozycję miały kobiety dostojnego rodu i na Rusi. Nie podzielimy oczywiście zdania, że były to ślady matriarchatu. Wydaje się, że przemiany niesione przez budowę silnych wielkich państw wydźwigały w górę rodziny możnych w całości, wraz z kobietami. W sprzyjających okolicznościach ich zdolności rządzenia, energia i śmiałość w niczym nie ustępowały ich mężom i synom. Księżna wdowa Ludmiła rządziła Czechami jako regentka i opiekunka nieletnich wnuków po śmierci księcia Wratysława; została w 921 r. uduszona z rozkazu synowej Drahomiry, która sięgnęła po władzę. Najstarsza kronika ruska nie ma dość słów zachwytu nad rządami księżny Olgi, która w 945 r. objęła, po śmierci męża rządy w państwie kijowskim, prowadziła ekspansję zewnętrzną, organizowała eksploatację kraju, jeździła do Konstantynopola i śmiało sobie poczynała z wrogami. U progu przyjaźni polsko-węgierskiej stoi postać innej niezwykłej kobiety. Adelajdy żony Gejzy węgierskiego, a siostry Mieszka I polskiego, która jeździła konno, w gniewie zabiła człowieka, piła jak mężczyzna, miała być biegła w Piśmie Świętym, a dzięki urodzie nosiła miano Białej Knegini."
-
fajny przykład jak można nakładać na sprawy płci i seksu różne przekonania i ideologie , w efekcie zwyczajnie bredzić, czyli np. opowiadać o waginokracji-demokracji szeroko to uzasadniając:
https://www.youtube.com/watch?v=iOlPvKjUnMI
interesujące jest to jego skojarzenie wody jako tej siły yin jednoznacznie z niszczeniem i inwolucją, rozumiem że ogień jako ten yang kojarzy się temu panu jednoznacznie z tworzeniem.... naprawdę dziwne że nie dostrzega ani niszczącego aspektu ognia, ani też twórczego ewolucyjnego i życiodajnego aspektu wody, ciekawe jaka jest tego przyczyna? : D
-
to też dobre , kobieta jako niewolnica swojego męża którą nie powinien się dzielić z innymi, w uzasadnieniach jakby telegonia na wyższym poziomie:
https://www.youtube.com/watch?v=9tO1vuD3eJU
-
Piękny obraz: Iwan Kulikow - 'Prządki'
http://www.rmuseum.ru/data/catalogue/canvas/rossiya/12735_main_foto_1_03.jpg (http://www.rmuseum.ru/data/catalogue/canvas/rossiya/12735_main_foto_1_03.jpg)
-
Trafiłam na ciekawą książkę w temacie kobiecej seksualności:)
"Seksualne przebudzenie kobiet." Mari-Malan Shakti
-
Społeczność Tuaregów mi się podoba, kto wie, może się tam wcielę na następną inkarnację ; )))
http://mediumpubliczne.pl/2016/02/lud-w-ktorym-muzulmanskie-kobiety-moga-to-czego-normalnie-nie-moga/
widzę, że Laka już ten sam artykuł wrzuciła, tylko w innym wątku : )
-
kto wie, może się tam wcielę na następną inkarnację ; )))
jako facet? ; )
-
Frisky
phi! : D
-
Hormonalnie regulowane poglądy polityczne kobiet
(...) cykl owulacyjny może odgrywać ogromną rolę w polityce kobiet. Co ciekawe, owulacja wywiera przeciwne efekty dla singielek i kobiet będących w związkach. Kluczem do tej różnicy jest prawdopodobnie wkład jaki zaangażowane kobiety zainwestowały w swoje związki, w rezultacie czego mają więcej do stracenia w sytuacji zagrożenia relacji, aniżeli singielki, które nie poczyniły takiego wkładu. Natomiast wzrost religijności i konserwatyzmu może chronić kobiety w związkach w owulacji przed chęcią zdrady partnera, co z kolei przeszkadzałoby singielkom w swobodnym tworzeniu nowych związków.
http://badania.net/hormonalnie-regulowane-poglady-polityczne-kobiet/
-
Czy waz ze wzrostem ERD kobietom przechodzi PMS? Tak mnie ciekawi czy tą przypadłość można sobie odreagować i co z niej "pozostaje".
-
Spotkałam się ze stwierdzeniem, że u zdrowej kobiety miesiączka nie powinna powodować żadnych dolegliwości, także myślę, że i PMS dałoby radę odreagować.
-
Ja tam nigdy nie byłam zdrowa a nie miałam żadnych tego typu dolegliwośći.
-
https://vimeo.com/169003033
Masaż piersi dla kobiet - reguluje zarówno energię, jak i porusza / usuwa złogi limfatyczne. Najlepiej robić codziennie wieczorem, dla zdrowia :)
-
5 powodów, dla których ludzie nienawidzą inteligentnych kobiet
"Inteligencja dla wielu z nas jest jedną z tych cech, które najbardziej cenimy u innych. Znam wiele kobiet, które twierdzą, że najseksowniejszym organem mężczyzny jest mózg. Dlaczego jednak to powiedzenie kobiet o mężczyznach, a nie odwrotnie? Powszechnej niechęci do kobiet mądrych przyjrzał się w swoim artykule dla "Psychology Today", prof. Michael Karson, wykładowca Uniwersytetu w Denver.
Prof. Karson na początku zastrzega, że nie pisząc "inteligentna" nie ma na myśli kobiet, które z pamięci cytują Szekspira czy zaczytują się w filozoficznych rozprawach starożytnych Greków. Chodzi o kobiety, które w dyskusji potrafią użyć trafnych argumentów, wykazują się bystrością i logicznym myśleniem, często przewyższając w tym swoich współrozmówców, obojętnie jakiej są płci. Z biegiem lat prof. Karson zaczął zauważać, że takie kobiety są wykluczane, ignorowane, a czasem nawet wyjątkowo nielubiane w różnych środowiskach. Dlaczego akurat one, a nie ich koledzy?...."
http://bliss.natemat.pl/222837,5-powodow-dla-ktorych-ludzie-nienawidza-inteligentnych-kobiet
(http://bliss.natemat.pl/222837,5-powodow-dla-ktorych-ludzie-nienawidza-inteligentnych-kobiet)
Ludzie, w tym część innych kobiet. To niestety się zgadza. Kiedyś niestety nie byłam świadoma tych mechanizmów. Jak już wiem, to łatwiej złapać dystans.
Dobra akcja społeczna #JakDziewczyna https://www.youtube.com/watch?v=m8jiLXEC39E#action=share (https://www.youtube.com/watch?v=m8jiLXEC39E#action=share)
-
Od pewnego czasu odrzuca mnie od spodni, mam chyba tylko 3 pary jeansów i coraz rzadziej je noszę. Czuje się w nich ograniczona, uwierają mnie. Od pewnego czasu noszę sukienki, suknie, spodniczki i świetnie się w nich czuję, po pierwsze bardziej kobieco a po drugie swobodnie;) no legginsy też są fajne:D
Wiadomo,że to tylko wierzchołek w odkrywaniu kobiecości, bo wszystko jest w środku- ale spodnica powoduje takie wyprostowanie sylwetki, zwolnienie ,płynność, lekkość i pomaga odczuć swoją kobiecość. Tą delikatną energię ;) czytałam już o tym trochę i myślałam,że to lekko naciągana teza ale jednak nie;)
I taka zabawa, fajnie być kobietą, fanie czuć tą lekkość i radość z bycia kobietą...
to taka może preambuła do odkrywania swojej kobiecości( te suknie), ale taka nienadmuchana, naturalna.. samo się dzieje i niech to dalej płynie w kierunku pełnego odkrycia swojej kobiecości..
-
muszka91
Moja znajoma mówiła o podobnych odczuciach, że to dla niej jest w taki sposób ważne. Pewnie coś w tym jest:)
Natomiast mi czasami zwyczajnie cieplej i wygodniej w spodniach. Szczególnie w zimie i w górach;)
I często czuję się w nich równie kobieco na co dzień tak widzę inne kobiety, że niektóre wręcz są seksowne w spodniach, gdy jest odpowiednia stylizacja.
Chociaż są sytuacje, gdy tylko sukienka lub spódnica pasuje mi do nastroju i chwili:)
-
Czy waz ze wzrostem ERD kobietom przechodzi PMS? Tak mnie ciekawi czy tą przypadłość można sobie odreagować i co z niej "pozostaje".
Pytanie czym tak właściwie jest PMS? Dla mnie miesiączka to jeden z najważniejszych objawów kobiecości. To kilka dni w czasie których moja istota niesamowicie się oczyszcza i to bez wysiłku. Oczyszczenie występuje na poziomie fizycznym - to oczywiste, na poziomie energetycznym, duchowym i emocjonalnym.
Wtedy pojawiają się emocje które pozostały jeszcze do przepracowania, a że są "na wierzchu" to aż domagają się uzdrowienia.
Najlepsze sesje regresingu miałam w czasie miesiączki.
Teraz te dni są dla mnie .. łaską boską? Czuję się szczególnie obdarzona możliwością transformacji energii z taką łatwością i z takim wsparciem jakie otrzymuje w tym czasie. Czasami aż powierzałam wszystko Bogu, czekałam na ten dzień i.. płakałam, nie wnikając w szczegóły. Po prostu się uzdrawiało.
Oczywiście, nie mam żadnych dolegliwości bólowych.
Więc pytanie czym jest PMS jest jak najbardziej na miejscu. Dla lekarza to jakieś objawy, dla osoby rozwijającej się duchowo to pole do uzdrawiania.