Model który ty tu lansujesz, rozdzielenie ról, był bardzo intensywnie stosowany w Ameryce w latach 40 i 50 tych. Bo oni tam nie mieli wojny więc to było możliwe. Poczytaj sobie jakie to powodowało skutki. Najważniesze to plaga depresji u kobiet i zdrad u mężczyzn.
Rozdzielenie ról było obecne w Ameryce i wcześniej, jak w większości społeczeństw. Trudno więc wnosić, że nagle w latach 40. i 50. spowodowało depresje u kobiet i zdrady u mężczyzn. Poza tym - ja nie odnoszę się do Ameryki lat 40., ani nawet do Europy sprzed stu czy dwustu lat, a przede wszystkim do relacji słowiańskich sprzed inwazji chrześcijaństwa. Po zdeptaniu wiedzy dawnych Słowian podział na role męskie i kobiece zachował się, ale świadomość, z czego one wynikają i czemu mają służyć, zaczęła szybko zanikać. To doprowadziło do zepsucia relacji między między płciami, co wykorzystano w wojnie informacyjnej jako pretekst do ostatecznego zniszczenia ról kobiecych i męskich.
Medżikowsky,
Teraz już mówi, że na pierwszy plan to wychodzi (czyli jednak okazuje się teraz, że na drugim planie moze byc u kobiety tłumaczenie, objaśnianie itp) i można by się nawet z tym zgodzić, gdyby nie napisał wcześniej , że dzieci powinni wychowywać WYŁĄCZNIE mężczyźni, tak jak by kobiety nie używały swojego intelektu, lub go nie miały / nie powinny przejawiać
nie miały (wspomnianych) zasad etycznych, no ale pewnie to zwykła prowokacja , by skupiać uwagę na guru-Piotrze, który lubi gdy poświęca mu się uwagę 
Wcześniej też nie pisałem, że kobiety w ogóle nie potrafią nic objaśnić. Filozofia, jaką reprezentuję jest taka, że skoro natura predestynuje kobiety do jednych zadań, a mężczyzn do innych, to należy to jak najlepiej wykorzystać, zamiast mieszać role męskie i kobiece, co dzisiaj jest lansowane.
Lilliole,
A teraz odniosę sie do tego o czym piszesz od jakiegoś czasu. Z jednym sie zgodzę. Że cechy typowo kobiece są niedoceniane i uważane za gorsze. Ale to nie nastapiło w obecnych czasach. To się stało w czasie wielu wieków rządów mężczyzn, kiedy kobieta nie mogła zaistniec w świecie. Własnie wtedy kiedy miała ściśle przypisana rolę.
ja staram się właśnie unaocznić, że cechy kobiece nie są cechami, które pozwalają 'zaistnieć w świecie'. Świat kobiety to świat wewnętrzny. Żeby zaistnieć w świecie zewnętrznym potrzebne są cechy męskie. Tyle, że dzisiaj to wszystko się miesza. Dzisiaj cechy kobiece oznaczają cechy męskie rozwijane przez kobiety.
Czas kiedy kobiety mają równe prawa, mogą być samodzielne finansowo jest naprawde bardzo krótki. I uważam, że zbyt krótki na to by stanowczo określić, że to jest niekorzystne. Tym bardziej, że dopiero teraz kobiety zaczynają doceniac swoja kobiecość i działać w świecie po kobiecemu. To sie dopiero kształtuje. Bo na początku było tak, że w świecie mężczyzn mogły zaistnieć i przetrwać tylko kobiety, które upodabniały sie do mężczyzn.
I uważam, ze kobiety w świecie, działające po kobiecemu i doceniające swoją kobiecość są bardzo potrzebne światu.
'Równe prawa' i samodzielność kobiet to coś, co dzieli kobiety i mężczyzn, a nie zbliża ich do siebie. A to oddzielenie utrudnia współpracę. Pisałem już, że mężczyźni i kobiety nie stanowią osobnych grup interesów - są równoważnymi częściami społeczeństwa powołanymi do współdziałania. Przez wieki uczyniono wiele, aby skłócić kobiety i mężczyzn między sobą - bo taką metodę stosują przeciwnicy ludzi: dziel i rządź.
To co Ty propoujesz to jest jakies cofnięcie się i powrót do czegoś co juz było i nie sprawdziło się. Wiem, że mówi się, że uczymy sie na historii, ale patrząc wstecz niczego nowego nie możemy stworzyć ponad to co było. A jeżeli cos sie nie rozwija to umiera. Trzeba sie zdecydować czy budujemy przyszłość czy odtwarzamy stare dzieje. Jest takie przysłowie: Nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki.
To nie jest ta sama rzeka, gdyż jesteśmy teraz bogatsi o doświadczenie degradacji naszych tradycyjnych ról. Nie wszyscy jeszcze zauważyli jej skutki - każdy budzi się w swoim czasie. Jest i taka mądrość: kto nie ma przeszłości, nie ma też przyszłości. Przeszłość - przedchrześcijańska przeszłość - to nasze duchowe korzenie. A bez korzeni drzewo umiera.
Inga,
Dlatego że ludzie sami nie chca wprowadzać postępowych zmian, jest im to narzucane siłą za pomocą wojny. I tak to wojna wymusiła na Europie zwiększenie praw kobiet w tym prawo do pracy, do samostanowienia bez konieczności pośrednictwa mężczyzny. Zobacz Piotrze jaka zmiana nastąpiła po I wojnie światowej, po której kobiety uzyskały wiele nowych praw w tym prawo do zmiany tradycyjnych długich ubrań, na wygodne. Bo na wojnie nie dało się walczyć i radzić sobie w długich sukniach.
dokładnie tak się działo. Ponieważ wykoncypowana na Zachodzie emancypacja kobiet zbyt słabo przyjmowała się w krajach słowiańskich, potrzebne było wywołanie wojen, aby kobiety z powodu wykoszenia mężczyzn wzięły na siebie męskie obowiązki. Potem skutecznie wmówiono nam, że te obciążenia oznaczają 'prawa'.