Ok. Czyli uznałaś, że jak coś przychodzi, to coś złego i stąd taka reakcja cieszenia się.
Jak dla mnie nie do końca o to chodzi i dlatego nie patrzyłam na te opisy, czy sytuacje z takiej perspektywy. Raczej, że jak coś przychodzi, to szansa na uzdrowienie czegoś własnego, bo jeśli przyszło, to jest jakiś powód w osobie do której przychodzi, i ma szansę coś w sobie zmienić. Poza tym czasami to samemu było się tym "złym" w danej relacji i dlatego jakaś dusza się pojawia w otoczeniu i czeka na zwolnienie jej, bo sama nie umie, a widzi szansę u osoby , która wie jak.
Przychodzą istoty z duszą, czyli tak naprawdę nic złego, gdy powitamy ją z miłością i zrozumieniem, porozmawiamy i pozwolimy Bogu działać. Przecież naturą tych dusz jest miłość, a nie zło. A jeśli się uzdrowi, to też zwiększa się w przestrzeni, w kimś, w relacji, ilość przejawionej miłości i światła. Czyli same korzyści i pozytywy:)