Dla mnie doskonałość nie jest czymś statycznym - podobnie jak energia nie jest czymś statycznym - jest ruchem, zmianą; A zmiana i ruch mogą generować z pewnej perspektywy rozwój - rozwój przecież też jest zmianą i ruchem.
Mam wewnętrzne przekonanie - i jest mi bliska teoria - że Bóg (boskość) jest w ruchu, zmienia się, rozwija - m.in. poprzez nasz własny rozwój, otwieranie się na nowe, wcześniej nie przejawiane
możliwości, talenty; Zakładam też że nie każda, nawet oświecona boska istota przejawia wszystko na raz - i wcześniej już wszystko przejawiała. Samo oświecenie też nie jest wg mnie statyczne, tylko umozliwia przejawianie się boskości na nowe sposoby.
A że Bóg jest w nas, a my zawieramy się w Bogu - to gdy my się rozwijamy, przejawiamy coś nowego - to ten ruch przekłada się też na boskość.
Ok, poteoretyzowałam i pofilozofowałam, a teraz przykład:)
Zakłada się, że Bóg i boskość są nieskończone - jednak to wcale nie musi oznaczać, ze niezmienne. Załóżmy, dla potrzeby przykładu, że ludzka cywilizacja jest pierwszą tego typu. Wraz z rozwojem (otwarciem) się ludzi na nowe możliwości - w tym nowe umiejętności, wynalazki, talenta - wzrasta różnorodność przejawiania się boskości.
Zatem rozwój w sferze przejawiania się boskości wśród ludzi, miałby wpływ ogólny na samą boskość, której ludzie są przecież częscią.
Przy okazji - zgadzam się też, że w Bogu zawiera się to wszystko co najlepsze ludzie mogą przejawić - i wiem, ze można z tego punktu stwierdzić, iż nie ma w związku z tym niczego nowego, niczego, czego nie byłoby w boskim potencjale (bądź boskiej energii, zamyśle - zwał jak zwał:). Rozwój boskości w moim odczuciu jest właśnie coraz wiekszym przejawianiem się tego boskiego potencjału przez różne boskie istoty. Póki potencjał nie zostanie przejawiony, zostanie czyms możliwym, w pączku, jak nierozkwitły kwiat.
W paczku jednak nie ma niedoskonałości, to też jest doskonałość sama w sobie

Stąd ruch-rozwój - nie jest dla mnie w zadnym przypadku czymś sprzecznym z doskonałością.
I fakt, jest to trochę trudno przekładalne w pełni na słowa - bo w tej kwestii mam bardziej odczucia, przebłyski. I pozostaje to teorią, nie twierdzę na 100%, ze jest właśnie tak, jak napisałam.
Po prostu mi samej zgrzyta myślenie o doskonałości i Bogu jako czyms niezmiennym, statycznym.