o masakra, żeście tych postów natrzaskali...
hydrozagadka,
ok, a jak uważasz rozwijali się i rozwijają ludzie? Zawsze są na tym samym poziomie (samo)świadomości?
właśnie nie czuję żeby oni się jakoś inaczej rozwijali od innych, nawet nie wiem od jakich innych, bo nie czuję zupełnie tego podziału na ludzi, anioły i inne cuda
A jeszcze przy okazji mnie zastanowiło - jak Ty łączysz Ja (samoświadomosć) z duszą, skoro wymieniłaś je w jednym zdaniu?
duszę czuję jakoś coś, co ma do spełnienia pewną rolę, zadanie, jakby wytyczne wg których najlepiej będzie się danej istocie rozwijać, JA zaś czuję jako coś większego od duszy, coś co nie jest już "obciążone" pewnymi rzeczami, takie bardziej bycie, samo istnienie
No dobrze, ale skoro sami jestesmy boskimi istotami, z potencjalnie boskimi możliwościami, częścią Boga - to czemu mam zakładać, ze jestesmy tylko i wyłącznie odbiornikami? Im bardziej przejawiamy boskość, tym mamy więcej boskich możliwości. A boską możliwością jest również tworzenie, stwarzanie, kreacja. Tworzenie jest zwykle działaniem w jakiś nowy sposób lub w sposób umożliwiający stworzenie czegoś nowego - a powstanie czegoś nowego jest zmianą i rozwojem. Przynajmniej dla mnie i tak m.in. pojmuje rozwój w tej sferze.
wg mnie nadal będzie to po prostu inne przejawianie się przez Boga, przez boską energię.
Tak jak w fizyce uznaje się, że wszystko zbudowane jest z energii, która nigdy nie ginie, jedynie zmienia swoją formę, tak podobnie postrzegam Boga - można przejawiać go w różny sposób, ale nadal będzie to tylko inna jego forma. Można by spojrzeć na to z perspektywy ewolucji i jeśli uznać ją (tutaj odnośnie ewolucji JA czy tam czegoś innego, boskiego

) za proces przystosowywania się do określonych warunków, w tym momencie mogłabym się zgodzić, że ewolucja zachodzi. Właśnie na takich warunkach - zmieniają się realia i jest możliwy inny sposób przejawienia boskich cech.
Jednak sam rozwój jako tako nie zachodzi moim zdaniem, bo jak energia boska może się rozwijać?