To jeszcze napiszę o tym, że ostatnio dużo się ze mnie uwalniało jakiegoś starego cierpienia, szczególnie z dzieciństwa kiedy to zepchnęłam te uczucia, bo moje małe ciałko nie było w stanie tego transformować, miałam bardzo dużo różnorakich traum i ku mojemu zdziwieniu (gdyż zawsze, gdy zalewa mnie tak duzo trudnych uczuc wydaje mi się, że to się nigdy nie skończy) to się skończyło i uwolniło.
Rozmawiałam z przyjaciółką i powiedziałam, że ciekawe co mi się pojawi następne do uzdrowienia, bo te cierpienia wydały mi się jedną z ostatnich uczuć jakie mam do uwolnienia. I pojawiło się. Kolejnym uczuciem nad, którym zaczełam pracować jest strach. Ale trochę trwało zanim sobie to uświadomiłam, że chodzi właśnie o strach, bo jest to strach tak ze mną zrośnięty, że wydawał mi sie do niedawna wręcz normalnym stanem. Jak to zobaczyłam to ogarnęły mnie watpliwości czy ja ten strach łatwo uwolnię skoro jest on dla mnie wręcz naturalny. Pomodliłam się o pomoc w uwolnieniu i nastąpiło tak szybkie uwolnienie, że kolejny raz zdziwiłam się. Chyba nigdy nie przestanę się dziwić

Jest mi tak lekko i cudownie i widzę już jak zaczynam podejmować nowe, niedostępne mi do tej pory decyzje.