Na wstępie zaznaczam że piszę to dla siebie.
Wszystko co piszę to tylko i wyłącznie moja własna perspektywa, która wcale nie musi być zgodna z perspektywą innych.
Piszę o swoich odczuciach i spostrzeżeniach, które są zupełnie subiektywne.
Chcę sobie ponarzekać i poobwiniać innych, więc raczej nie będzie tu żadnych pozytywnych inspiracji. Heh.
Jak chcesz czytać, a post jest całkiem długi to zachowaj proszę dystans, skup się na swoich odczuciach, bez oceniania...
Mogę pisać bzdury, mogę pisać prawdę, jedno może przenikać się z drugim ale wynika to jedynie z mojego własnego pomieszania, więc jak już chcesz przyjąć za prawdę coś co tu piszę to Ty jesteś za to odpowiedzialny.
Ty też jesteś odpowiedzialny za to czy to czytasz czy nie.
Im dłużej mam styczność z tym forum, a wcześniej jeszcze z forum na cudownyportal.pl, to tym bardziej mam przekonanie, że coś co nazywa się 'przytomnym rozwojem duchowym' nie ma nic wspólnego z prawdziwą duchowością, a co najwyżej jest uzdrawianiem silnych traum.
Sztywne trzymanie się reguł, nazywanie ludzi strzygami, oskarżanie o ataki magiczne, naiwna wiara we 'wspomnienia' poprzednich wcieleń.....
A w tym wszystkim często zapomina się tego co najważniejsze....
Co z tego, że ktoś poznał setki swoich poprzednich wcieleń i wszystkie je przeanalizował i przepracował tysiące wzorców jeśli... w NORMALNYM życiu przejawia mniejszą dojrzałość niż zwykli ludzie, którzy nawet nigdy się nie zajmowali 'przytomnym rozwojem duchowym'.
Ktoś niby jest taki uduchowiony, a jednocześnie jest chamski wobec innych i nie potrafi przyznawać się do błędów, by tylko nie uszczuplić swojej wielkości.
Duma ze swoich osiągnięć, ze swoich umiejętności... i niechęć do jej odpuszczenia...
Zbytnie przywiązanie do obrazu siebie jako kogoś wyjątkowego... no bo przecież: 'Tyle wiem i w ogóle.' 'To ja mam rację a inni jej nie mają'
Ehhh no sorry Leszek, ale jak się nie domyślasz to jest to do Ciebie... Po prostu mocno rzucasz się w oczy... Trzymasz się sztywno jakichś swoich koncepcji sprzed lat i ich nie puszczasz, które Ci przesłaniają rzeczywistość. Nigdy Cię nie spotkałem więc nie wiem jaki jesteś w normalnym życiu, pewnie jesteś spoko gościem, ale wybacz, na forum emanuje od Ciebie często chamstwo i takie poczucie że masz rację i jak się ktoś z Tobą nie zgadza to jest beee.
No i oczywiście łatwiej jest ujrzeć drzazgę w oku kogoś innego, niż belkę we własnym...
Czy jak to szło.
Żeby nie było, że ja jestem święty i w ogóle...
Po prostu jestem na etapie obwiniania innych i wyrażania żalu...
Chyba najpierw muszę poobwiniać innych....
Cóż, taki etap...
I w ogóle całe forum CP było przeniknięte tą dumą i poczuciem wyjątkowości wśród 'rozwojowców'. Utworzyła się taka grupka ludzi, którzy 'wiedzą więcej'. Hehe, ja w sumie się identyfikowałem z tym forum, więc to poczucie wyjątkowości mnie też dotyczyło... ale właśnie problem w tym, że wchodząc w ten cały 'światek duchowy' i te wydumane koncepcje na temat aniłkowa ja zacząłem się odsuwać od normalnego życia. W sumie to zacząłem brnąć w kierunku niefajnym. Zamiast po prostu skupić się na tym jak jest, to ja zacząłem szukać na siłę wszędzie wzorców które mógłbym odreagować... Bo myślałem że jak odreaguję wzorce czy traumy to moje problemy znikną i już będę szczęśliwy i w ogóle...
Łatwiej jest szukać w sobie wzorców niż zdobyć się na odwagę przyznania się do swojej niedoskonałości... do swojej słabości...
W szukaniu i rozpracowywaniu wzorców wszystko jest pewne... zna się schematy pracy ze wzorcami więc nie ma problemu... po prostu caly czas trzeba robić to samo...
Takie podejśie może być bardzo pomocne, można przepracować w sobie wiele wzorców które później sprawią że życie będzie łatwiejsze i przyjemniejsze...
Ale opieranie swego życia na czymś takim jest, jak mi się wydaje... ucieczką od życia.
Dlaczego ucieczką?
Ponieważ życie jest procesem, który jest nieprzewidywalny. Próby zamknięcia życia w sztywnym schemacie nigdy nie odniosą pełnego sukcesu.
Dlatego właśnie Leszku, pomimo tego, że na skali ERD jesteś niemal oświecony to jednocześnie co jakiś czas trafia się jakiś gościu który załazi Ci za skórę, a Ty go zaczynasz nazywać trollem. Ten troll pokazuje Ci Twoje własne emocje jakich się wypierasz...
W ogóle wspominając jeszcze forum CP to tam niekiedy działy się takie sytuacje, że trudno było stwierdzić czy faktycznie są to ludzie zajmujący się duchowością, czy może małe dzieci które płaczą bo ktoś je nazwał głupkiem, albo ktoś rozwalił im babkę z piasku którą własnoręcznie wykonali.
No ale pewnie ja sam jestem takim małym dzieckiem, więc po prostu zobaczyłem co chciałem zobaczyć. No i w ogóle identyfikując się z osobami 'rozwijającymi się duchowo' też mam jakieś poczuzcie wyjątkowości. No i często nie chcę przebywać z jakimiś osobami, bo uznaję że mają niskie wibracje... No i mam poczucie że wiem więcej od innych... Heh... A w normalnym życiu nie potrafię się odnaleźć...
Bo mi brak ODWAGI do spotkania się z własnymi lękami.
Heh i w ogóle tyle mogę napisać o innych, o ich błędach, mniejsza z tym czy prawdziwych czy wyimaginowanych przeze mnie.... a o sobie nie napiszę nic.... o sobie ciężko napisać.... o swoich błędach i swojej niedoskonałości....
Ciężko przyznać się do swojej małości.... do tego że jestem zwykłym człowiekiem tak samo słabym, niedoskonałym i potrzebującym pomocy jak inni.
Łatwiej tkwić w koncepcjach i uciekać od prawdy w różne teorie.
Mierzenie się z prawdą jest trudne.
Chyba zawsze jest trudne.
Potrzebna jest odwaga, by spotkać się z tym co nieznane, by wyjść z tego fajnego, acz iluzorycznego 'ciepełka' budowanego przez lata.... By wyjść ze swego własnego świata w którym wszystko jest tak jak chcę by było....
Potrzebna jest odwaga by spotkać się z życiem. Z życiem takim jakim ono jest.