Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640507 razy)

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-14, 16:16:42 »
Mądre, Karina.
Dzięki.

Ja myślę, że nawet można by było oczyścić te tak zwane wibracje śmierci, z tym, że one i tak prędzej czy później by 'powróciły' w takiej czy innej formie. Jak by się zrobiło to świadomie, to mogłyby powrócić w łagodniejszej formie. Ale od własnych emocji nie uciekniemy....

Niestety w światku ezoteryczno-rozwojowym ludzie często uciekają od negatywnych emocji, wypierając je jako 'te złe'. A później się dziwią, że ktoś ich atakuje... A prawda jest taka, że to tylko ich własne negatywne emocje, które zostały wparte w ten sposób się ujawniają.


To jest trudny temat....
Dużo wyjaśnień jest na ciemnanoc.pl


Kiedyś śmiałem się z ludzi którzy w ezoteryce widzieli jakieś zagrożenie, uważałem ich za fanatyków religijnych.
Dziś wolę trzymać się od ezoteryki z dala, mieć do niej dystans.
Ta cała wiedza może nieźle namącić w głowie, czasami tylko komplikując rozwiązywanie problemów.
Dlatego, że różne ezoteryczne przekonania często przerzucają odpowiedzialność za to co czujemy na innych...
Dlatego szukam jak najprostszych rozwiązań swoich problemów. Z pomocą Boga.
« Ostatnia zmiana: 2016-02-14, 16:23:27 wysłana przez tod »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-14, 15:35:33 »
Ostatnio miałam parę ciekawych wglądów. Niektóre osoby zaawansowane duchowe i świadczące odpłatne usługi używają sformułowania "wibracje śmierci", zawsze mi się to nie podobało, bo sugerowało coś be, od czego trzeba szybko uciekać, aby się nie zanieczyścić. I oczywiście jedna z takich osób poczęstowała mnie takim sformułowaniem w swojej ocenie jakoby mam takowe "wibracje śmierci". Do uwolnienia. Nie wyjaśniła co za tym idzie tylko czułam się oceniona jako ta be, która jest jak skażona, a ona ze swoich wyżyn łaskawie mnie o tym informuje jako ta bardziej uświadomiona i czysta energetycznie. To zdarzenie miało miejsce jakis czas temu, ale się na tyle zdenerwowałam, że odmówiłam opłaty za rzekomą usługę uwolnienia mnie od "wibracji śmierci".
I ostatnimi czasy pojawiły mi się w medytacji wglądy na temat tej sytuacji, uświadomiłam sobie, że nie ma czegoś takiego jak wibracja śmierci, jest natomiast lęk i opór przed śmiercią czy chorobą i trudne uczucia wynikające z nie akceptacji wielu uczuć, które się wokół tego pojawiają. Więc na przyszłość jak ktoś będzie was raczył tym określeniem wibracja śmierci, wiedzcie, że ta osoba nie jest świadoma, ze projektuje swoje lęki i trudne uczucia wokół tego tematu na was, bo nie ma czegoś takiego jak wibracje śmierci.

BlueEyes

  • Gość
[#]   « 2016-02-12, 18:46:53 »
Moje wyznanie będzie takie.

Prawda jest.

...taka że odkąd zaczęto cenzurować politykę, to nie mam gdzie pisać.

Dwa.

Shiva siedzie na skórze z tygrysa, co mi się bardzo nie podoba.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-02-12, 17:50:57 »
Inga,
"Poszukiwacz prawdy" - podoba mi się to. :)

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-12, 17:48:13 »
Ja ze swojej strony potwierdzam to co napisał Mariomar o Tobie Inga, o tej mądrości która od Ciebie płynie. Też to widzę.

Prawda - to jest to!

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-12, 17:45:37 »
Mariomar
Ty to potrafisz podnieść na duchu:))
A jak to robię?
Wyznaczam sobie cel, ale on jest trochę inny niż większośći osób, bo nie jest nim oświecenie, nie jest dążenie do Boga, nie jest nim poprawianie jakośći swojego życia a jest nim szukanie prawdy, poznawanie prawdy, stawanie się prawdą. Nawet nazwałabym siebie- poszukiwacz prawdy.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-02-12, 16:54:38 »
Tod

W pełni się z Tobą zgadzam. Sam o tym już wcześniej tu pisałem i wywołała się burza. Osoby "odwiecone" nie chcą bowiem widzieć prawdy, oraz tej agresji i chamstwa, jakie czasem z nich kipi.

A Leszek, cóż, sam jestem w szoku. Dla mnie - co też pisałem tu wcześniej - to nadal trans Shivy. No i ten astral - niektórzy dzięki niemu uważają się za pempek świata, a samoocenę mają niższa, niż nie jeden nierozwijajacy się w ogóle Polak.

Inga,
Gratulacje. To świadczy o Twoim rozwoju. Czasem widzę, jak ludzie probuja ignorowac m.in. takie osoby, jak Ty, ale to dlatego, ze Ty osiagasz PRAWDZIWE SUKCESY i emanuje z Ciebie mądrość, której - niestety - wielu tu nie posiada.
Jeszcze raz gratulacje. I zapytam - jak Ty to robisz? :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-12, 15:31:54 »
tod
Gdy tak czytam co o sobie napisałęś to przypomina mi się moja włąsna droga. Kiedyś myślałam tak samo jak ty i przez to samo przechodziłam. I widzę jak długą drogę już przeszłam, jak zmieniłam sposób widzenia rzeczywistości, jakie zmiany zaszły w moim postrzeganiu, jak dużo w sobie zmieniłam, ile dylematów już mi odpadło, ile więcej mam zrozumienia

Np to też miałam
No i w ogóle identyfikując się z osobami 'rozwijającymi się duchowo' też mam jakieś poczuzcie wyjątkowości. No i często nie chcę przebywać z jakimiś osobami, bo uznaję że mają niskie wibracje... No i mam poczucie że wiem więcej od innych..
A teraz nawet zapomniałam że kiedys taka byłam. Teraz klasyfikuję ludzi pod innym kątem dostrzegając również ich poziom duchowy.

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-12, 13:04:59 »
Dzięki JenKa :)

A z chaosu może narodzić się porządek ;)


JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-12, 12:04:32 »
Hej, tod. Fajnie, że napisałeś :) Trochę chaotycznie, ale wiem o co ci chodziło. Sama, do pewnego momentu, miałam podobne odczucia ;) Ale...
 Skoro jeszcze nie jesteśmy oświeceni, i jako tacy żyjemy w świecie materii, emocji i ego, prawda - twoja, moja i innych uczestników forum oraz wszystkich zajmujących się rd - jest przede wszystkim prawdą SUBIEKTYWNĄ. Bo inną,  na tym etapie, po prostu być nie może. 
 Zarzuciłeś, że zajmujemy się uwalnianiem od silnych traum. Tak, zajmujemy. Po to, by wyjść poza ograniczające świadomość ciasne ramki przez te właśnie traumy narzucone. By uwierzyć w coś więcej niż otaczający horyzont i znaleźć odwagę do przekroczenia go. I temu właśnie służą te wszystkie "uwolnienia" ;)
 A sam rozwój duchowy obejmuje tak wiele dziedzin, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie.  Najważniejsze,  by kierować się tą starą,  a chyba zbyt często pomijaną maksymą "Primum non nocere":) Więc pisz, czytaj, korzystaj, bierz to, co ci w danej chwili najbardziej pasuje. I nie zniechęcaj, nawet, jeśli przez jakiś czas nie będziesz widział efektów - one przyjdą,  ale w sposób,  który będzie dla Ciebie, a nie twojego ego, właściwy :)))
 
« Ostatnia zmiana: 2016-02-12, 12:10:50 wysłana przez JenKa »

Kornel

  • Wiadomości: 304
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-02-12, 11:44:55 »
Mariomar - proszę powiedz tak szczerze - kamertony działają w Twoim przypadku ?
Czytam tu o nich ale nie miałem nigdy do czynienia. Zapewne pokuszę się na zakup lecz nie chcę tak w ciemno.

Fajnie by wiedzieć ze warto ....

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-12, 11:40:39 »
Zachęcam do tego by puszczać przywiązanie do koncepcji które nam nie służą.

By po prostu wychodzić z gierek umysłu i by patrzeć na rzeczywistość taką jaka ona jest.

Zachęcam do tego by puszczać różnorodne identyfikacje z różnymi teoriami.
Na przykład z teoriami na temat tego, że jesteśmy wysoko rozwinięci duchowo. Heh, ta teoria wzmacnia mocno poczucie dumy.

Jak się skupimy na tym co jest, to zdamy sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Mamy swoje problemy i mierzymy się z własną niedoskonałością. Szukamy czegoś co mogłoby nam zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Popełniamy błędy. Robimy głupoty. Czujemy coś do czego boimy się przyznać przed innymi, coś o czym wolelibyśmy żeby świat nigdy się nie dowiedział. Uważamy siebie za niezwykle uzdolnionych. Krytykujemy innych widząc w nich różne wady, a nie zdając sobie sprawy że takie same wady możemy mieć w sobie.

Jesteśmy tylko ludźmi.
Takimi samymi ludźmi.

To nasze doświadczenia nas warunkują.
Znaczący wpływ ma to w jakiej rodzinie się urodziliśmy i co dostaliśmy od nich 'w spadku'.


Szanujmy siebie nawzajem.
Otaczajmy się zrozumieniem i współczuciem.
Szczególnie otaczajmy współczuciem tą słabą, niedoskonałą i ludzką część nas. Zarówno w nas samych jak i w innych.



Problemy wynikają z braku miłości.


« Ostatnia zmiana: 2016-02-12, 11:51:40 wysłana przez tod »

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-12, 11:39:01 »
Wydaje mi się że problemem jest nadmierne przywiązanie do jakichś koncecpcji.
Można to zobaczyć na przykładzie religii, gdzie istnieją fanatycy przejawiający agresywne postawy i w ich przypadku można by powiedzieć że religia ma nawet czasami działanie destrukcyjne. A jeśli ktoś ma zdrowy stosunek do religii to może wpływać ona na niego korzystnie...

U mnie było tak, że nadmiernie się przywiązałem do koncepcji tzw. aniołkowa i UA stworzonej przez L.Ż. . I ta koncepcja zaczęła mi przysłaniać rzeczywistość. To nie znaczy, że była ona zła, o nie - to znaczy że ja w tamtym momencie, te kilka lat temu, będąc na początkowym etapie poznawania siebie, nadmiernie przywiązałem się do tej koncepcji i pozwoliłem na to by w nadmierny sposób wpłynęła ona na moje życie. Na dzień dzisiejszy uważam, że do takich teorii należy zachowywać zdroworozsądkowy dystans. Ta teoria ma za zadanie być pewnego rodzaju 'schematem' czy 'nasadką' która miałaby pozwolić w zidentyfikowaniu własnych traum.

Im bardziej poznaję siebie i obserwuję rzeczywistość, tym bardziej zaczynam sobie zdawać sprawę z tego, że wszystko to sprowadza się do naszych własnych doświadczeń z tego życia. Owszem, można mieć czasem wspomnienia które 'nie są nasze' ale uważam że należy zachowywać dystans wobec takich wspomnieć i nie ufać temu, że są to faktycznie nasze realne wspomnienia z poprednich wcieleń. Nasz umysł jest bardzo twórczy... A każde wspomnienie z poprzedniego wcielenia może prowadzić do tego, że zaczniemy identyfikować się tą rzekomą postacią jaką byliśmy. A później możemy w naszym życiu patrzeć na różne sytuacje przez pryzmat tego naszego 'wspomnienia'.
W duchowości chodzi o to, by stopniowo uwalniać się od różnego rodzaju identyfikacji, od identyfikacji z obrazem siebie, a nadmierna wiara w poprzednie wcielenia może być tego zaprzeczeniem. Nadmierna wiara w to, że byliśmy kimś tam w poprzedmim wcieleniu pozwala na wrzucić siebie w pewnego rodzaju ramy... To są gierki umysłu.

Nie twierdzę, że te obrazy nazywane przez wielu 'wspomnieniami poprzednich wcieleń' są bzdurne i należy je odrzucać. Mam na myśli raczej to, że bezpiecznie jest zachowywać dystans wobec takich obrazów i jeśli się pojawiają to pozwalać sobie na nie, ponieważ mogą one prowadzić do uzdrowienia w nas pewnych emocji. Ale nic więcej.








tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-12, 11:22:20 »
Na wstępie zaznaczam że piszę to dla siebie.
Wszystko co piszę to tylko i wyłącznie moja własna perspektywa, która wcale nie musi być zgodna z perspektywą innych.
Piszę o swoich odczuciach i spostrzeżeniach, które są zupełnie subiektywne.

Chcę sobie ponarzekać i poobwiniać innych, więc raczej nie będzie tu żadnych pozytywnych inspiracji. Heh.
Jak chcesz czytać, a post jest całkiem długi to zachowaj proszę dystans, skup się na swoich odczuciach, bez oceniania...
Mogę pisać bzdury, mogę pisać prawdę, jedno może przenikać się z drugim ale wynika to jedynie z mojego własnego pomieszania, więc jak już chcesz przyjąć za prawdę coś co tu piszę to Ty jesteś za to odpowiedzialny.
Ty też jesteś odpowiedzialny za to czy to czytasz czy nie.




Im dłużej mam styczność z tym forum, a wcześniej jeszcze z forum na cudownyportal.pl, to tym bardziej mam przekonanie, że coś co nazywa się 'przytomnym rozwojem duchowym' nie ma nic wspólnego z prawdziwą duchowością, a co najwyżej jest uzdrawianiem silnych traum.

Sztywne trzymanie się reguł, nazywanie ludzi strzygami, oskarżanie o ataki magiczne, naiwna wiara we 'wspomnienia' poprzednich wcieleń.....

A w tym wszystkim często zapomina się tego co najważniejsze....

Co z tego, że ktoś poznał setki swoich poprzednich wcieleń i wszystkie je przeanalizował i przepracował tysiące wzorców jeśli... w NORMALNYM życiu przejawia mniejszą dojrzałość niż zwykli ludzie, którzy nawet nigdy się nie zajmowali 'przytomnym rozwojem duchowym'.

Ktoś niby jest taki uduchowiony, a jednocześnie jest chamski wobec innych i nie potrafi przyznawać się do błędów, by tylko nie uszczuplić swojej wielkości.

Duma ze swoich osiągnięć, ze swoich umiejętności... i niechęć do jej odpuszczenia...

Zbytnie przywiązanie do obrazu siebie jako kogoś wyjątkowego... no bo przecież: 'Tyle wiem i w ogóle.'  'To ja mam rację a inni jej nie mają' 


Ehhh no sorry Leszek, ale jak się nie domyślasz to jest to do Ciebie... Po prostu mocno rzucasz się w oczy... Trzymasz się sztywno jakichś swoich koncepcji sprzed lat i ich nie puszczasz, które Ci przesłaniają rzeczywistość. Nigdy Cię nie spotkałem więc nie wiem jaki jesteś w normalnym życiu, pewnie jesteś spoko gościem, ale wybacz, na forum emanuje od Ciebie często chamstwo i takie poczucie że masz rację i jak się ktoś z Tobą nie zgadza to jest beee.

No i oczywiście łatwiej jest ujrzeć drzazgę w oku kogoś innego, niż belkę we własnym...
Czy jak to szło.
Żeby nie było, że ja jestem święty i w ogóle...

Po prostu jestem na etapie obwiniania innych i wyrażania żalu...
Chyba najpierw muszę poobwiniać innych....
Cóż, taki etap...


I w ogóle całe forum CP było przeniknięte tą dumą i poczuciem wyjątkowości wśród 'rozwojowców'. Utworzyła się taka grupka ludzi, którzy 'wiedzą więcej'. Hehe, ja w sumie się identyfikowałem z tym forum, więc to poczucie wyjątkowości mnie też dotyczyło... ale właśnie problem w tym, że wchodząc w ten cały 'światek duchowy' i te wydumane koncepcje na temat aniłkowa ja zacząłem się odsuwać od normalnego życia. W sumie to zacząłem brnąć w kierunku niefajnym. Zamiast po prostu skupić się na tym jak jest, to ja zacząłem szukać na siłę wszędzie wzorców które mógłbym odreagować... Bo myślałem że jak odreaguję wzorce czy traumy to moje problemy znikną i już będę szczęśliwy i w ogóle...


Łatwiej jest szukać w sobie wzorców niż zdobyć się na odwagę przyznania się do swojej niedoskonałości... do swojej słabości...

W szukaniu i rozpracowywaniu wzorców wszystko jest pewne... zna się schematy pracy ze wzorcami więc nie ma problemu... po prostu caly czas trzeba robić to samo...
Takie podejśie może być bardzo pomocne, można przepracować w sobie wiele wzorców które później sprawią że życie będzie łatwiejsze i przyjemniejsze...
Ale opieranie swego życia na czymś takim jest, jak mi się wydaje... ucieczką od życia.

Dlaczego ucieczką?
Ponieważ życie jest procesem, który jest nieprzewidywalny. Próby zamknięcia życia w sztywnym schemacie nigdy nie odniosą pełnego sukcesu.

Dlatego właśnie Leszku, pomimo tego, że na skali ERD jesteś niemal oświecony to jednocześnie co jakiś czas trafia się jakiś gościu który załazi Ci za skórę, a Ty go zaczynasz nazywać trollem. Ten troll pokazuje Ci Twoje własne emocje jakich się wypierasz...
W ogóle wspominając jeszcze forum CP to tam niekiedy działy się takie sytuacje, że trudno było stwierdzić czy faktycznie są to ludzie zajmujący się duchowością, czy może małe dzieci które płaczą bo ktoś je nazwał głupkiem, albo ktoś rozwalił im babkę z piasku którą własnoręcznie wykonali.



No ale pewnie ja sam jestem takim małym dzieckiem, więc po prostu zobaczyłem co chciałem zobaczyć. No i w ogóle identyfikując się z osobami 'rozwijającymi się duchowo' też mam jakieś poczuzcie wyjątkowości. No i często nie chcę przebywać z jakimiś osobami, bo uznaję że mają niskie wibracje... No i mam poczucie że wiem więcej od innych... Heh... A w normalnym życiu nie potrafię się odnaleźć...

Bo mi brak ODWAGI do spotkania się z własnymi lękami.

Heh i w ogóle tyle mogę napisać o innych, o ich błędach, mniejsza z tym czy prawdziwych czy wyimaginowanych przeze mnie.... a o sobie nie napiszę nic.... o sobie ciężko napisać.... o swoich błędach i swojej niedoskonałości....
Ciężko przyznać się do swojej małości.... do tego że jestem zwykłym człowiekiem tak samo słabym, niedoskonałym i potrzebującym pomocy jak inni.

Łatwiej tkwić w koncepcjach i uciekać od prawdy w różne teorie.

Mierzenie się z prawdą jest trudne.
Chyba zawsze jest trudne.
Potrzebna jest odwaga, by spotkać się z tym co nieznane, by wyjść z tego fajnego, acz iluzorycznego 'ciepełka' budowanego przez lata.... By wyjść ze swego własnego świata w którym wszystko jest tak jak chcę by było....

Potrzebna jest odwaga by spotkać się z życiem. Z życiem takim jakim ono jest.












Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-02-09, 21:00:59 »
Miało być :  do niej się przyznalem