Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640555 razy)

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-03-05, 15:46:44 »
Wyznaje, ze byłem dziś w nowo otwartym centrum handlowym i nie lubię takich miejsc. Czuję się w nich nie na miejscu jakbym był jakimś ufolutkiem.
Te wszystkie melodyjki, jakieś pioseneczki, światła, neony, krzykliwe bilbordy i tłumy ludzi sprawiają, że czuję się w takich miejscach jakiś taki zagubiony i nie umiem w nich robić zakupów.
nigdzie trafić nie mogę.
Te wszystkie marki nic mi nie mówiące, czułem się trochę jak na jakimś haju. 

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-19, 22:36:39 »
Mnie przed pochłanianiem słodyczy powstrzymuje jedzenie dużej ilości białka. Działa :D

Haha, no świetny sposób - co mnie powstrzymuje przed wpierdzielaniem?! Wpierdzielanie!:D Czegoś innego...:D Już przerabiałam;D

Spoko w tyłek i w uda też idzie, ale lubię swój tyłek:D Lubię siebie w takim okrąglejszym wydaniu, choć całościowo nadal jestem szczupłą osobą. Cieszę się, że mi kości już tak chamsko nie wystają. Chociaż nie ukrywam, że wolałabym jednak tyle nie żreć, nawet nie ze względu na wygląd, ale dla dobrego samopoczucia, zdrowia i poczucia lekkości.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-02-19, 22:24:50 »
Arwena

Mi się wzorce jedzenia duzych ilości aktywowały, gdy wyprowadziłąm się z domu i byłam sama z dzieckiem. Też nie wiedziałam kiedyś będzie następny posiłek.
Gdy mieszkałam z rodzicami posiłki były zdrowe i dość przewidywalne, nigdy nieczego nie brakowało, to byłam szczupła.
U mnie nie idzie w cycki tylko po całości, albo w tyłek. Ale spoko, wolę mieć okrągłą i wystającą pupę niż duże cycki :D

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-02-19, 22:21:26 »
Mnie przed pochłanianiem słodyczy powstrzymuje jedzenie dużej ilości białka. Działa :D

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-19, 19:56:33 »
Uuuu, ja tez mam ten problem, łakome ze mnie zwierzę:P Są okresy kiedy jem rozsądnie i zdrowo, ale jak mi się nagle załączy Pacman to koniec, pochłaniam wszystko (no dobrze - prawie wszystko:D) co się nawinie.

Byłam zawsze baardzo szczupłą osobą, do tego wysoką, w czasach szkolnych chodzący tap madl kościotrupek:D I kiedy zaczęłam przybierać na wadze to się ucieszyłam, że w końcu nabrałam trochę ciałka. Zaczęło się szczególnie po mojej wyprowadzce z rodzinnego domu, kiedy już tak naprawdę sama zaczęłam się utrzymywać i kupować do jedzenia to na co mam ochotę:D Ja miałam takie przyzwyczajenie z dzieciństwa, że np. nakładałam dużą porcję żarcia na talerz, bo oczy chciały bo dobre, aż ślinka cieknie. I miałam co do tego taki wzorzec - jedz póki jest! Jak najwięcej, na zapas! Bo jutro jedzonka nie będzie. Ogólnie to moja rodzina była biedna, pamiętam różne przykre sytuacje z dzieciństwa, kiedy chodziłam głodna. No i kiedy zjadałam ten pełen talerz i coś jeszcze zostawało, to wciskałam na siłę, choć już nie miałam miejsca, byleby zjeść wszystko, bo szkoda. Teraz na szczęście już pozbyłam się tego przyzwyczajenia, ale nadal potrafię się objadać, już z innych powodów i zaczyna mnie to naprawdę mocno męczyć. Nie lubię tego uczucia przesytu i ciężkości w żołądku. Ja sobie jedzeniem sprawiam dużą przyjemność, to dla mnie taka forma rozpieszczania się i ok, jedzenie jest fajne, ale ja czasami tracę nad tym kontrolę. I fakt, to może być coś w rodzaju uzależnienia, odreagowywania. Jeszcze się nie zagłębiałam w temat, ale dam znać jak się czegoś dowiem:p

Plusem tego wszystkiego jest to, że bardzo poprawiły mi się kształty, jak to mówią (a raczej nie mówią) - poszło w cycki :'D... Teraz czuję się bardziej kobieca, niż wtedy kiedy byłam takim totalnym szkieletem. Cóż, to też może być jakieś źródło problemu.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-19, 18:24:16 »
Jak zacząłem się rozwija duchowo to przytyłem.  Może to tylko zbieg okoliczności ale okres się zgadza.
Może zajadam wywalanki. Ostatnio dużo mi wywala i zauważyłem, że wtedy mam ochotę na słodkie.

Może jest to jakiś mechanizm obronny... ale wyczuwam, ze jest tu podobieństwo do jakiś wzorców nieprzytomności.
Może uciekam przed emocjami jakie mi wywala w jedzenie zamiast w alkohol czy papierosy jak inni.
Mechanizm ten sam a odurzacz inny.


Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-02-19, 16:16:50 »
Michał486
 
Standard moj :P
Jak kiedyś w to weszłam to jest to intencjonalnie zajadanie emocji różnych, może być to jakaś frustracja, niezadowolenie z siebie, u mnie tez tak sie przejawiają opory.
Zauwazylam ze gdy działam w zgodzie z sobą, to nie mam potrzeby jesc slodyczy, a czasem mam wrażenie, że bedac w poczuciu szczescia nie mam potrzeby jesc wogole.
Nie czuje głodu, wogóle sie tym nie zajmuję. Ale jest to zwykle w przyrodzie i z dużą dawką słonca ;) Wiec moze i dlatego.
Natomiast w zimie, w niskich wibracjach wcinam co popadnie, to też jakaś forma znieczulania się, taka kurtyna podświadomości.
A może naturalna potrzeba z braku energii?

W wakacje miałam tak, że spędzałam dużo czasu na świeżym powietrzu z wysoko wibracyjną i bardzo harmonijną ze mną energetycznie osobą. Wtedy mialam nawet coś
w rodzaju jadłowstrętu, w sumie mieliśmy oboje. A jeśli już coś to tylko wysoko energetyczne zdrowe jedzenie w malych ilosciach. Np kilka łyżek kaszy z owocami 3 , troche startej marchewki i takie tam.
« Ostatnia zmiana: 2016-02-19, 16:19:49 wysłana przez Laka »

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-19, 13:23:34 »
Właśnie zjadłem kanapkę.
Była sycącą, czuję się najedzony a zjadłbym kolejna.
przecież to jest jakieś poplątanie.
Zastanawiam się czy to jest kwestia jakiegoś konfliktu wewnętrznego.
Żołądek mówi najadłem się a mózg dawaj jeszcze.



Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-18, 14:01:11 »

Jarek

  • Gość
[#]   « 2016-02-16, 18:49:56 »
Ja czulem sie dumny z tego, ze jestem Polakiem wtedy, kiedy to jako dziecko wierzylem propagandzie komunistyczno-patriotycznej. Teraz juz nie ma znaczenia dla mnie czy jestem Polakiem czy Eskimosem (tu nie urazajac niczyich uczuc ani pochodzenia), czuje ze nie mam nawet potrzeby byc dumny z siebie. Przyznam ze kompleksy jeszcze mam, ale o wieeeeeele mniej niz w przeszlosci.
:)
« Ostatnia zmiana: 2016-02-16, 18:56:45 wysłana przez Jarek »

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-16, 18:48:31 »
Mariomar

:)

Cieszę się.

Pozdrawiam

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-02-16, 18:13:18 »
Ja też coraz bardziej jestem dumny z tego, ze jestem Polakiem.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-16, 17:55:29 »
Jestem  Polaklem , nie mam  kompleksów.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-15, 23:13:28 »
Dochodze do wniosku że miarą postępu w życiu i w rozwoju duchowym, generalnie też w uzdrawianiu naszych problemów jest otwartość na Boga. Im większa otwartość na Boga tym większymi możliwościami w życiu dysponujemy ponieważ mamy większy dostęp do najpotężniejszej mocy jaka jest.
Kiedyś się zastanawiałem dlaczego ludziom zaawansowanym w rozwoju duchowym tak łatwo przychodzi uzdrawianie różnych wzorców i innych rzeczy. Wymyślałem różne formułki, przeczesywałem internety w poszukiwaniu kolejnych metod, technik uzdrawiających, i faktycznie jest ich mnóstwo ale najistotniejsze jest to że gdy mamy dużą otwartość na Boga, gdy złapiemy z nim dobry kontakt, wtedy wystarczy zwykłe, banalne nieskomplikowane zdanie, wyrażenie intencji by Bóg coś uzdrowił i to się dzieje, i niepotrzebne są tu jakieś skomplikowane zabiegi, po prostu, wtedy jest to takie proste.
Dlatego bazą i najważniejszą praktyką wszystkich którzy zmagają się z problemami ciągnącymi się latami powinno być odnajdywanie Boga, poprawianie relacji z nim i z sobą. To można robić codziennie. Bóg jest wszędzie ale na własnej skórze się przekonałem że ciężko go dojrzeć np. w asfalcie czy lampie przy średnim samopoczuciu dlatego staram się go dostrzegać najpierw w przejawach życia, w roślinach, w sobie, w innych ludziach, w pogodzie, w powietrzu które wdycham.

Ostatnio po takiej praktyce dostrzegania Boga, zaraz przed zaśnięciem miałem ciekawe doznania, zacząłem widzieć fajne cechy osobowości w ludziach o których przed snem półprzytomnie pomyślałem, w tym także swoje fajne cechy. Nigdy jeszcze niebyłem w tym miejscu :)
« Ostatnia zmiana: 2016-02-15, 23:16:49 wysłana przez Doktor-X »

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-02-15, 21:21:59 »
wybaczam odpuszczam sobie.
fajnie ta metoda na mnie działa. Pozwala dużo energii uwolnić.
Trudno tak mi wyjaśnić co wtedy zachodzi, ale zauważyłem jak odpuszczam sobie uczucie które czuję to zachodzi szybka poprawa.
jest w tym miłość choć nie jest to taka oczywista miłość. Miłość do siebie samego, odpuszczenie też sobie.
nic mnie nie obchodzą ci inni, a kiedy uwalniam się tych uczuć to zmienia się ten mój stosunek do tych osób.

Na mnie też tak to działa:)
Miłość wyraża się na wiele sposobów w swojej ekspresji i różnie smakuje w energii.