Chcę też wyznać, że przez większość mojego dotychczasowego życia [/b] bałam się.[/b]
Ciągle się bałam.
O wszystko. O siebie. O rodziców, matkę, ojca. Bałam się też ojca.
Bałam sie w szkole kolejnych nauczycieli. Nawet na studiach - też

(W Polsce na studiach wykładający wyłażą z siebie, żeby
udowodnić studentowi, że jest głupi, głupszy od nich.W Anglii, Niemczech te kontakty pomiędzy wykładowcą a studentem polegają na inspirującej rozmowie. U nas na gnębieniu.
Rozmawiałam kiedyś i teraz ze studentami z innych krajów. Erazmus, etc.
Byli zszokowani sposobem w jaki polscy wykładowcy zwracali sie do nich i ich traktowali. Nie byli przyzwyczajeni do tego).
Bałam sie ex-. Że mnie zabije. Że zniszczy mnie i moich bliskich. Myślę, że skutki tego nadal trwają.
Bałam się o mój stan materialny i finansowy.
Ciągle się bałam. W pracy też - demona dyrektora i jego kablującej świty, bezwzględnych demonicznych katów, którzy udawali, że sie kochają, a zostawieni "bez zasilania" sami sobie do gardła zaczęli skakać.
Bałam sie też powiedzieć głośno jak mi się coś udało, bo .... bałam sie, ze jakaś menda mi bedzie z zazdrości klątwy rzucać.
I tak na ogół było.
Bo "ta to ale ma dobrze".
Więc nic nie mówiłam. A na co dzień wyłam w poduszkę nieludzko, zwierzęco się bojąc.
Do tego
wstydziłam się.WSTYD zrobiło się ostatnio modnym słowem, tzw 'buzz word".
Mówi się o nim często i oficjalnie.
Ale jeszcze nie w Polsce.
W Polsce wstydzimy sie wstydzić. Wstydzimy się przyznać do wstydu.
A ja się wstydziłam. Dużo i często.
Tego, ze jako dziecko nosiłam po bracie buciki, bo były fajne i - co wtenczas było rzadkością, były ze skóry. Ale dzieciary poznały, że były chłopięce. I smiały się ze mnie.
Wstydziłam sie na studiach, że nie mam tak postawionych rodziców jak moje koleżanki, szczególnie te wygadane, z Warszawy

Potem zostałam samotną mamą, studentką. To nawet jak rodziłam synka w dużej klinice, traktowano mnie gorzej bo ... panna

I do tego
studentka ! A te, to już wiadomo jakie są

Potem wstydziłam się kiedy moje dziecko chodziło do przedszkola, szkoły, a trzeba było formularze wypełniać, że nie mam męża, to był wstyd wszak. Ogromny.
Słyszałam jak
latami dzieciary mówiły do mojego synka : "My sie z tobą nie bedziemy bawić, bo ty nie masz ojca".
I wiele innych spraw, których tu nie ujawnię, bo .....
wstydzę się.