Lubię biegać. Zapuścić spotify na słuchawkach i biec. Już od pierwszych kroków sprawia to że zaczynam się śmiać i czuć naprawdę fajnie. Głębokie oddychanie połączone z pracą ciała... gdzieś kiedyś przeczytałem wypowiedź jakiegoś profesora, że jeśli problemu nie da się rozwiązać w trakcie godzinnego biegu, to problem jest nierozwiązywalny. Jak dotąd nie spotkałem nierozwiązywalnych problemów. Gdyby nie to, że moje ciało czasem wymaga odpoczynku, to biegałbym wiele kilometrów każdego dnia.
Ostatnio często biegam w mroku, w ciemnym parku w którym nie ma latarni. Kiedy wbiegam w tą strefę mroku, mój oddech się pogłębia a ja wałkuję wszystko co we mnie rezonuje z ciemnością otoczenia, od gotowości do walki, poczucia zagrożenia, do rozmyślań na temat zmagań światła i ciemności w stylu Gandalf vs Sauron

) Za każdą rzeczą którą odpuszczę w mrocznym biegu, też przychodzą mi nowe inspiracje na różne życiowe tematy.