Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 645921 razy)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-05, 10:53:34 »
wczoraj byłam w moimi kolegami i kolezankami z Polski na sztuce powstalej w koopoeracji polsko-francuskiej w miescie w którym obecnie mieszkam i się szkolę. Cała śmietanka polskich najlepszych aktorów razem, mogłam ich zobaczyc po raz pierwszy w zyciu.
Wybaczcie wyrażenie, ale większego "G..." w zyciu nie widziałam i chyba nie ujrzę. co gorsze trwało 4 godziny i parenascie minut, co razem dało prawie 5 z przerwami. Jestem zdziwiona ze coś takiego nazywa się sztuką i że ludzi cos takiego kręci-niektorzy francuzi-bo były napisy po francusku-wstawali i bili brawo na stojąco. dla mnie był to jeden wielki bełktot, strzęp kogoś kto to pisał/tworzył czy reżyserował na haju, zreszta na koniec zaczęli palić trawę na scenie.
 Sztuka chyba powinna pokazywać jakies wartosci czy smieszyc czy bawić, nawet negatywne emocje jesl kogos kręci ich oglądanie-mnie juz w zasadzie nie rusza i obojetnie patrze na coś takiego, ale moze komus sie takie cos przydaje jesli cos za soba niesie czy do czegokolwiek. Ale to co to było to przechodzi moje pojmowanie :-D. Szkoda, ze nie odpuscilam tych 22 euro i nie poszłam bo juz cos mnie tkneło gdy czytałam recenzje-przerost formy nad trescia nie dało sie tego zrozumiec pod płaszczykiem egzaltowanych słów.
Jednak stwierdzam ze ci polscy aktorzy za mądrzy nie są skoro godzą się występować w czymś takim.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-04, 21:39:38 »
migrena w sumie była tylko przykładem tego w jaki stan wpadam co jakiś czas- niechęci totalnej do życia
do przejawiania i istnienia, to temat na dolne czakry nadal prawda?

Pracowałem nad niechęcią i była ona u mnie w stopniu giga; rozmawiałem z pś zapisując wszystkie jej przekonania na ten temat.
Dolne czakry to sprawa niechęci związanych z materią i pracą, natomiast niechęć do istnienia to sprawa czakry korony pośrednio serca.
Niechęć do czegoś to skutek, jak każdy ma swoje przyczyny. Najczęściej jest brak poczucia sensu, zniewolenie, niemożność, bezradność, brak pozytywnych odczuć, brak przyjemności, miłości.
Jeśli którejś z tych cech brakuje, trzeba je sobie nawet samemu, a raczej zwłaszcza samemu dawać w każdym zakresie, w jakim jest to tylko możliwe.

Cytuj
A odnośnie głowy - po przebywaniu w tłumie, dużym mieście, istnieje mozliwosc ze ja cos zbieram z otoczenia? Mam 1 znajomą, ktora odczuwa to samo ale nie wie skąd się to bierze i nikt nas nie rozumie w tym temacie ;)

Modlitwa o uwolnienie od intencji, wzorców i mechanizmów zbierania negatywnych rzeczy z otoczenia i modlitwa o ochronę aury, czakr.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-04, 21:15:21 »
Lilliole
Nie miałem bólów migrenowych, nie znam też nikogo kto by sie z tego wyleczył, ale to dlatego, że te osoby nie zajmowały się terapią. O wzorcach napisałem na podstawie takich osób. 
Uważam że wyleczenie jest możliwe, tylko trzeba trochę pracy. Często kobiety mają takie bóle, bo wiadomo w dawnych czasach przemoc fizyczna jako forma osiągania czy wymuszenia czegoś nie wchodziła w grę, a inne metody rzadko skutkowały.
Mnie głowa bolała bardzo często i ciągnęło sie to latami. Nie znałem jeszcze EFT. Kiedy przekonałem podświadomość, że korzystniej jest stanąć twarzą w twarz z traumą jaka by ona nie była, niż się męczyć pojawiły sie sposoby jak sobie radzić z nimi. Jak człowiek jest gotowy na uwalnianie to sposoby się znajdą. To był regresing. Pomaga też sesja oddechowa.
Jeśli chodzi o EFT, to teraz nie stosuję, ale jakiś czas temu robiłem. Zawsze wychodziłem od fizycznego odczucia, czyli od bólu co tam mnie bolało, np. głowa. Po 2-3 rundkach pojawiały się przyczyny- emocje. Jeśli czułem, że boję się puścić, kontroluję to była rundka na te sprawy.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-04-04, 17:19:04 »
Muszka
ty lepiej poproś specjalistkę  o fachową diagnozę, to może być uruchomiona traumatyczna karma z poprzednich wcieleń albo wpływy astralne. Myślę że raczej to pierwsze. Teżmiałem w wieku przedszkolnym silną niechęć do szkoły, raz wrzeszczałem w przedszkolu że je spalę itp :-) Czasami zatrzymywałem się w pół drogi do szkoły i nie szedłem dalej. Ale jakoś przeszło

wyślę ci info na priv do jednej pani

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-04, 17:07:25 »
Moi drodzy mogłby ktoś zerknąć na mojego syna przesłałabym na maila zdjęcie bo strasznie panikuję wewnętrznie na jego objawy. I tak już mam wrażenie ,ze wiszę do góry głową nad ziemią za nogi więc byłabym wdzięczna jakby ktoś obadał troszkę sprawę. Jakiś trop.
Miał już z 10x takie ataki- to zaczęło sie jakieś 3-4 mies temu. Budzi się w nocy jakby mu się coś śniło, majaczy, patrzy w jeden punkt nie widząc mnie i krzyczy'mama' panicznie jakby się przy tym boi, raczej nie ma świadomosci do konca co sie z nim dzieje, całe ciało jest napięte, ból brzucha i przed ustaniem ataku odchodzą gazy. Bezwiednie przy tym oddaje mocz w tym jakby stanie przerażenia, woła mnie a ja mówię,ze jestem ale jakby mnie nie słyszy. Wczoraj jeszcze doszła jakas agresja, rzuca się , gryzie, ciało drży. PO ok 10 min. ustaje , wraca mu świadomosc, mówi ze czuł ból brzucha, ze płakał , pyta czy go kocham i idzie normalnie spać. A ja przy tym czuje sie bezsilna, przerażona. Nie wiem czy to jakas trauma przedszkolna, czy cos innego ale wczoraj to dobrze nie wyglądało. Dziś cały dzien czuje ze jest rozdrażniony, jakas agresja mu wywala na mnie, na świat. Myślę,że w pon. pójdę zbadac mu krew , on tez nie je mięsa ale moze to nie ma wpływu. Moze ktos spojrzy na zdjęcie i pomoże mi ustalic co to takiego bo ja juz odchodze od zmysłów. :(

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-04, 11:26:51 »
Wilson
Pewność siebie/brak pewności - to już suma wielu czynników, dlatego najlepiej rozebrać to na czynniki pierwsze. Trzeba by przepracować bezpieczeństwo, przestać się krytykować, puścić kontrolę, presje. Z tego ten ból głowy, z presji, tłumienia i opierania się zmianom. Najlepiej postawić sobie alternatywę: albo dalej trzymam emocje i traumy i boli mnie głowa, albo puszczam  a wtedy przestaje mnie boleć głowa :)

A jeszcze migrena - jak mi sie wydaje - przyczyną jest nadmierna kontrola w tym celu, żeby działo sie wszystko tak jak ja chcę. Kiedy okazuje się nieskuteczna i kiedy dzieje się nie po mojemu, to pojawia się wściekłość połączona z niemożnością zmiany, co powoduje migrenę.

Na początek mozna sobie pomóc np. EFT, czy Techniką Uwalniania.

Mateusz,
fajne to co piszesz. Ale czy piszesz to z własnego doświadczenia? Czy miałeś migreny i udało ci się od nich uwolnić? Czy może znałeś kogoś kto miał migreny i uwolnił się od nich uwalniając się od nadmiernej kontroli i tłumienia?
Piszesz, że można sobie pomóc stosując EFT. Czy takie ustawienie jest wtedy na ból głowy czy na kontrolę?

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-04-04, 08:16:18 »
Ja od zawsze ma 2 typy bólu głowy.
Ból ciągły, jednostajny - z lęku przed istotami duchowymi, Bogiem, astralami, ich atakami na mnie
Ból zwiększający się pod wpływem trzęsienia głową- z lęku przed ludźmi
Gdy to określę to pozostaje mi tylko zadanie określić kogo i za co się boję.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-04, 00:29:29 »
Mateusz
ciekawe spojrzenie na migrenę, coś w tym jest
Dziękuję za  podpowiedź stawiania ultimatum to powinno pomoc na wszystkie bóle :)
odpuścić żeby zrobilo się miejsce na świeżą energię i jej swobodny przepływ?

migrena w sumie była tylko przykładem tego w jaki stan wpadam co jakiś czas- niechęci totalnej do życia
do przejawiania i istnienia, to temat na dolne czakry nadal prawda?

I ta niechęć przejawiła się w końcu chorobą - jak pś chciała to teraz mam
świadomie wciskałam sobie różne fajne rozwojowe rzeczy a jednak podświadomie nadal działa program samozniszczenia, nawet dziś stanęłam pod zakladem pogrzebowym, na pasach zatrzymał mi się samochód z usługami takimi właśnie, heh

A odnośnie głowy - po przebywaniu w tłumie, dużym mieście, istnieje mozliwosc ze ja cos zbieram z otoczenia? Mam 1 znajomą, ktora odczuwa to samo ale nie wie skąd się to bierze i nikt nas nie rozumie w tym temacie ;)


Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-03, 21:48:49 »
Wilson
Pewność siebie/brak pewności - to już suma wielu czynników, dlatego najlepiej rozebrać to na czynniki pierwsze. Trzeba by przepracować bezpieczeństwo, przestać się krytykować, puścić kontrolę, presje. Z tego ten ból głowy, z presji, tłumienia i opierania się zmianom. Najlepiej postawić sobie alternatywę: albo dalej trzymam emocje i traumy i boli mnie głowa, albo puszczam  a wtedy przestaje mnie boleć głowa :)

A jeszcze migrena - jak mi sie wydaje - przyczyną jest nadmierna kontrola w tym celu, żeby działo sie wszystko tak jak ja chcę. Kiedy okazuje się nieskuteczna i kiedy dzieje się nie po mojemu, to pojawia się wściekłość połączona z niemożnością zmiany, co powoduje migrenę.

Na początek mozna sobie pomóc np. EFT, czy Techniką Uwalniania.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-03, 18:45:46 »
Odnośnie braku pewności siebie ostro mi się pokazało w tym tygodniu, że od niemal urodzenia w tym zyciu jestem niepewna siebie, nie wiem czego chcę a czego zdecydowanie nie, od zawsze miałam problemy z podjęciem decyzji. Jeśli jakąś podejmowałam przeważnie ogarnialy mnie i tak wątpliwości, jeśli nie podejmowałam działania też nie czułam pewności , że zrobiłam słusznie, w zgodzie z sobą samą. Nie dotarłam chyba do siebie samej jeszcze wcale. Z lęku, z wyparcia, z różnych przyczyn, ktorych sobie nie uświadamiam. Ostatnio męczą mnie wszyscy, najchętniej zapadłabym w sen....
Czy to jest oznaką zamknięcia świadomości w astralu? Sen, odwracanie się od widzenia rzeczywostości, chęć nieistnienia, nie czucia, nie widzenia nie działania, nie odczuwania naporu z zewnątrz itp.
Jak przy wielkiej wielkiej migrenie, najlepiej przestać posiadać głowę i nerwy , ciało i samą siebie, nie chcę życ!

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-02, 20:13:24 »
wyznaję, że słabo wychodzę na braku pewności siebie.
Generalnie rozumiem większość rzeczy po francusku które słyszę. MOgłabym też powiedzieć większość które chcę  poprawnie i bez błędów. To mi wychodziło w szkole językowej bo tam byłam spokojna i pewna siebie. Niestety przez nieśmiałość cicho artykułuję i wstydzę się akcentować więc oni zawsze robia paron, i musze powtarzac drugi raz i mam wrażenie że wychodzę na mniej rozgarniętą niż jestem.
Gdyby nie było rodzajników świat byłby piękniejszy...nie wiem po co te podziały na rodzaj żeński, męski a w niektórych językach jeszcze niejaki.
Angielski to najlepszy język na świecie, obcy, niestety dziwnym trafem miesza mi si,e w głowie gdy tu jestem, ciekawe że z niemieckim nigdy nie miałam takich problemów...

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-02, 14:44:05 »
Doktor
a ja za 2 tygodnie mam jechać do Seulu...
ciekawe jak będzie, czy w ogóle pojadę

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-02, 08:49:37 »
Jola ;-)


Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-04-02, 08:38:52 »
:-)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-01, 23:44:44 »
Cześć
Na początku tego roku tkneło mnie jakoś na podróże gdy moja siostra wróciła z wysp kanaryjskich a jej znajomi zaczeli opowiadać mi o Tajlandi. Zaplanowałem że pod koniec tego roku pojade z kumplem do Tajlandi. Będzie to moja pierwsza poważna wyprawa bez nadzoru rodziny.  Dużo do tej pory z nim o tym pisałem, dużo marzyłem, wyobrażałem sobie też różne ciekawe krajobrazy, z słuchawkami na uszach podkręconymi na maxa tworzyłem akurat też model tropikalnej mapy do gry i czasami szukałem inspiracji na grafikach google.

Wyszło tak że miesiąc temu mojej siostrze naszła wielka ochota by oderwać się od rzeczywistości  i pojechać na Teneryfe, tylko niemiała zabardzo z kim sie zabrać. Nie trudno się domyślić że akurat ja sie załapałem i to w zasadzie za darmo. Siostra jest kasiasta więc niechciała odemnie nawet jednej korony bo zalezało jej tylko natym żeby poprostu wybyć na wakacje ale żeby czuć się wporządku, też dołożyłem małą sumke. No i cóż.. byłem, zobaczyłem i właśnie wróciłem z Teneryfy.
Pisze to tutaj bo juz tam na wyspie pomyślałem że warto by było sypnąć tu garść moich filozoficznych rozkminek jakie tam miałem. Nie omieszkałem spędzić tam kilku godzin na moich wewnętrznych przemyśleniach gdy miałem pod nosem takie piękne widoki.
Szczęście czy też nie, przylecieliśmy tam ponad 2 tygodnie po zakończeniu wielkiego karnawału który odbywał się ponoć w Santa Cruz. Rzecz w tym że nawet te 2 tygodnie po zakończeniu oficjalnego karnawału, wciąż odbywały się lokalne imprezy i pomniejsze karnawały. Z tym że te niby lokalne i pomniejsze były dla nas czymś niesamowitym, miałem wrażenie że całą wyspe ogarneło szaleństwo zabawy. Muzyka rozbrzmiewała zewsząd. W centrum odbywały się koncerty latynowskiej muzyki, ludzie poprzebierani w najróżniejsze stroje tańczyli na ulicach podczas gdy nad morzem kilometr dalej trwał jakiś pochód, orkiestra waliła w bębny. Ciężko to opisać. Skręcając za róg pierwszego lepszego budynku było 80% szansy że trafi się na jakąś impreze pół nagich przebierańców. Naprawde coś niesamowitego. I tak było codziennie aż do 31 marca. Ludzie którzy akurat w tym czasie pracowali tzn policja i służby miasta ganiali jak mrówki sprzątając tony plastikowych kubków i innych śmieci z ulic. Byłem zupełnie oszołomiony rozmachem tego wszystkiego, zwłaszcza tymi wszystkimi „dziwnymi” ludźmi, głośną muzyka, roślinością której nigdy nie widziałem i architektórą budynków wyjętą prosto z telenoweli brazylijskich. Później doczytałem że karnawał na Teneryfie to najwieksza tego typu impreza na świecie zaraz po karnawale w Rio de Janerio i odbywa się co roku trając przez kilka tygodni.

Dla mnie to było troche za dużo jak na pierwszy dzień. Czułem sie nie swojo w tłumie tych wszystkich tubylców, bo świętowali głównie tubylcy. Nie wiedziałem jak reagują na obcokrajowców. Większość z nich mówiła tylko po hiszpańsku. Jeden kelner jeszcze mnie nastraszył że nielubią tu turystów ale drugi z kolei mówił co innego. Osobiście przekonałem się, albo poprostu natrafiłem na takich którzy byli do mnie przyjaźnie nastawieni. Doszedłem więc do wniosku że jaka karma takie traktowanie (życie), nawet w miejsach gdzie rzekomo nielubi sie czegoś lub kogoś.

Ogólnie moge napisać że poznałem wielu różnych ciekawych ludzi których już w życiu raczej nie zobacze. Większość z nich poznałem w hotelu ale również na mieście. Zdecydowana większość turystów to ludzie 50+ ale niebrakowało też młodych ładnych dziewczyn w hotelu jak i na mieście. Ich obecność uświadomiła mi dużo fajnych i kluczowych rzeczy o mnie i o nich ale to już zostawie może dla siebie.
Dotychczas prowadząc takie prawie że rutynowe życie nie wiele sobie uświadamiałem, oczywiście mogłem sobie uświadamiać ale dopiero jak pojechałem na tą wycieczke i żyłem przez ten tydzień intensywniej niż zwykle, uświadomienia i inspiracje zaczeły wysypywać mi sie jak z worka. Dużo z nich jest taka w sumie prozaiczna ale często nie ma się pełnej świadomości tych niby prostych rzeczy. Niezdaje sie z nich tak jakby sprawy mimo że sie to wie. Np jedna z takich prozaicznych uświadomień – Któregoś wieczora odpoczywając po intensywnym dniu zacząłem sobie myśleć jak odmienne i różne życia ludzie prowadzą na naszej planecie i w jak różnych miejsach się znajdują, później pomyślałem jak wiele jest miejsc na ziemi jak to, jak wiele rzeczy dzieje się na raz, teraz. Z chwilą gdy pisze to zdanie ktoś napewno umiera, ktoś na pewno sie rodzi, ktoś uprawia seks, bije sie pod barem, kłóci, modli sie do Boga, ktoś odnosi sukces właśnie w tej chwili a ktoś myśli o samobójstwie. I tylko na samej ziemi dzieje sie aż tyle właśnie w tej jednej sekundzie, teraz. A w całej naszej galaktyce ? Albo w całym wszechświcie ? To napewno nic nowego co napisałem ale może być odkrywcze. Gdy pomyślicie o zamku z czekolady.. to nic takiego, wiadomo że to możliwe żeby taki zamek sobie był, ale jak zobaczycie go na własne oczy wtedy nabieracie większej świadomości tego zamku. A w ogóle po co mieć świadomość takich oczywistych rzeczy ? Sam w sumie nie wiem ale ja osobiście czuje jakąś taką wewnętrzą potrzebe by być w centrum wszystkiego, by to widzieć i czuć, by poprostu mieć świadomość wszystkiego co sie dzieje. Lubie patrzyć sie z wysokości na miasto, zamiast domu wybrał bym pewnie skromne mieszkanie byle by było wysoko i z dobrym widokiem na jak największy obszar. Takie okno na świat.  Nie wiem czy to naturalne czy wynika z jakichś obciążeń.

Kolejna drobna rzecz którą sobie uświadomiłem to taka że wiele rzeczy można mieć taniej niż zwykle. Za wiele rzeczy się przepłaca gdy chce sie je mieć szybko. To prawda że czas to pieniądz. Wielokronie zyska ten kto dłużej poczeka i podejmie właściwą decyzje niż ten co będzie chciał mieć coś szybko. Za wiele rzeczy można też zapłacić o wiele mniej w zalezności gdzie sie je kupuje.
Kolejną sprawą są marzenia. Zauwazyłem ile zwykli ludzi mają bezwartościowych dążeń i marzeń. Nie zadają sobie nawet pytania czy naprawde tego chcą. Kilka miesięcy temu marzyłem sobie żeby założyć wielką korporacje, żeby moje imie widniało na wielkim szyldzie biurowca rozpoznawalnym już z daleka. Wczoraj wieczorem stałem na tarasie hotelowym z kieliszkiem w ręku i zadałem sobie to pytanie, czy naprawde bym tego chciał, czy to uczyni mnie szczęśliwym ? Odrazu wiedziałem że nie. Odrazu przeszła mi ochota. Ważne jest by wybrać tylko te marzenia które rzeczywiście sprawią że będziemy szczęśliwi. Zrobić z nich cele. Zazwyczaj są to rzeczy najlepsze dla nas. Moim marzeniem które napewno sprawi że będzie szczęśliwy jest uzdrowić moje głębokie lęki przed światem, ludźmi i wade wymowy, blokade która jest owocem tychże lęków, a następnie dokonywać chwalebnych czynów z dziewczynami jak to Wniebowzięcie Grubego określa. Wiem że moje życie wywróci się wtedy o 180 stopni. Oczywiście o 180 stopni w strone prawdziwego szczęścia.

Podczas tej wycieczki nie brakowało mi też klasycznych wywałek których miałem pod dostatkiem wychodząc na miasto czy ogólnie będąc tam. Wywaliło mi między innymi coś dziwnego z siostrą. W hotelu generalnie ludzie przebywali ze swoimi partnerami a ja byłem z siostrą. Kazdy myślał że to moja dziewczyna lub żona a ja mimowolnie utożsamiałem sie z tym czując paskudną ciężką energie i obrzydzenie do niej i do siebie. Raz sie prawie z nią pokłuciłem bo powiedziałem że następnym razem przyjade sam. Rzecz jasna to nie jej wina, to co mi wywaliło było we mnie, ale niemogłem sobie z tym dać rady, musiałem jej unikać.  Skojarzyłem to potem z nadopiekuńczością matki gdzie czułem coś podobnego. Wywalały też inne znane mi już rzeczy jak lęki przed ludźmi, publicznością, tłumem i inny troche rodzaj lęku przed kobietami (od taty). Zmartwiłem sie troche bo dużo tego było i też dużo działo sie na codzień.

Nie wszystko opisałem bo nie wszystko na tą chwile pamiętam.
Generalnie ciesze się że spotkał mnie taki wyjazd mimo tego że nieczułem sie tam zbyt komfortowo. Otworzył troche oczy na wiele spraw, pomógł mi zaabsorbować i przetrawić pewne rzeczy i dał motywacje do rozwoju. 
Jest jeszcze kilka rzeczy które mógłbym opisać ale czuje że taki tłusty post już wystarczy :)
Teraz czas ścisnąć poślady jak to Clint napisał i zabrac się do szczerej pracy nad sobą bo jak widać pieniadze szczęścia nie dadzą gdy na karku kiepska karma. Ale w szczęściu pomagają.
Pozdrawiam :)
« Ostatnia zmiana: 2014-04-01, 23:46:58 wysłana przez Doktor-X »