Edyta
Fajne uświadomienie:)
Też tak czuję. O to chyba chodzi gdy puszcza się ego, znika "moje" a pozwala się by pojawiło się to co najwłaściwsze, Boskość może się wtedy przejawić, a my
nie czujemy przywiązania. Bo to nie nasze, ale dobre. Wtedy znika kontrola, a zamiast tego jest zaufanie, płynie się wtedy z Boskim prądem życia.
Jest to fajnie uwalniające, nie trzeba się martwić, zastanawiać, kombinować i stresować. Wystarczy być .
Wtedy też niewiele nas dotyka, nie można nas zranić, bo to nie my. Jest się jakby obok tych nakładek.