Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640571 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2014-05-12, 11:03:13 »
Muszka,
koniecznie porozmawiaj z nią. Masz rację: syn może liczyć tylko na Ciebie. A przy okazji nauczysz troszczyć się sama o siebie :)
Takie uwagi (jak ta woźnej) potrafią wyrządzić dzieciom wielką krzywdę. A jeśli nie ma kto ich obronić, mogą zostawić rany na całe życie.
Ale jeśli syn będzie wiedział, że Ty stoisz całkowicie po jego stronie i że jesteś gotowa go bronić, to takie uwagi nie powinny zostawić śladu. Oczywiście, że będą boleć (a mogą się zdarzać, bo nie jesteś w stanie wpłynąć na zachowanie innych). Ale jeśli dasz mu prawo do przeżycia bólu, jeśli potraktujesz poważnie jego uczucia i pozwolisz mu je przeżyć do końca (a przy tym Ty sama zareagujesz i bedziesz go bronić), to nie zaważą na szczęśliwej przyszłości Twojego dziecka.

Nerwica (i inne skrzywienia psychiczno-emocjonalne) nie jest skutkiem samych tylko traumatycznych przeżyć, ale braku możliwości przeżycia WSZYSTKICH uczuć związanych z tymi przeżyciami. Skutkiem czego są one wypierane do podświadomości i potem wychodzą przy nadarzającej się okazji, najczęściej tak zakamuflowane, że nie jesteśmy w stanie powiązać ich z pierwotną przyczyną.
Dlatego dziecko powinno być wspierane w przeżywaniu i wyrażaniu swoich uczuć, nawet jeśli nie rozumiemy tych uczuć. To jest prawdziwe wsparcie, które może dać rodzic.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-05-12, 10:37:26 »
Karina

Oszuści i naciągacze zawsze istnieli i chyba jeszcze długo będą istnieli. Myślę, że w Twoim przypadku, jak to zwykle bywa, działają wzorce przyciągania. Coś w Twojej pś przyciąga osoby, które specjalizują się w naciąganiu innych. Mnie w sprawach umów nie przydarzyło się nigdy jawne oszustwo, natomiast zdarza mi się naciąć na tzw. „niedopowiedzenia”. Czasami inaczej interpretuję wypowiedzi przedstawiciela niż stanowią to zapisy umowy. Dlatego staram się teraz jak najwięcej wypytywać i rozwiewać różne wątpliwości w rozmowie. Ale i tak trzeba wzorce przepracować, bo bez tego niestety zawsze istnieje ryzyko, że coś niepożądanego się przytrafi. 

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-12, 10:22:33 »
Muszka, też tak miałam :( Ponieważ nikt nie wstawiał się za mną, moja mama należy do tych wyjątkowo zalęknionych, podatnych na zranienia i manipulacje, z czasem i mnie się to udzieliło. Tym bardziej, że kiedy ja, będąc jeszcze dzieckiem próbowałam stawać w jej obronie sama zwracała mi uwagę, że tak nie wypada!

Ale kiedy urodziła się moja córka, a potem druga, obudziła się we mnie lwica.
I przestałam się bać zwrócenia uwagi, czy to pani w przedszkolu, lekarzowi czy nauczycielowi. W sposób kulturalny, ale stanowczy, tak przedstawiając sytuację, że obie strony były zadowolone z rozwiązania. Dzięki temu moje dziewczyny potrafią o siebie zadbać, a i ja w końcu też stałam się bardziej pewna siebie.

Więc nic się nie bój, jeśli czujesz, że masz rację, to walcz!
A co do woźnych, to mam pewną swoją teorię powstałą po tym, jak w wózek mojej starszej córki zostawiany w żłobku, niemal codziennie znajdowałam powbijane szpilki...

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 10:04:46 »
Siostry starsze mimo zgrzytów super są;-)
A mój syn już lepiej się czuje ale powiedział właśnie ,ze Pani w przedszkolu , która jest tam woźną ,gdy się zsiusiał mówiła wstyd! taki duży chłopak! że założy mu pampersika! strasznie jej się boi i prosił żebym z nią porozmawiała! wszedł mega zalękniony a ja jakoś się nie zebrałam ale zamierzam po południu z nią porozmawiać o tym zdarzeniu. Chyba mam lekcje stawania w obronie w zasadzie swojego wew.dziecka bo nigdy się za sobą nie potrafiłam wstawić. Ale chyba trzeba będzie, on na mnie liczy a na kogo ma liczyć? ;-)
Jej jakie to trudne wstawić się za swoim dzieckiem jakoś zawsze obrywałam i nigdy tego nie potrafiłam wiec moze jednak to fajna lekcja..

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 09:43:55 »
Ostatnio powtarzają mi się przypadki, że podpisuję z kimś umowę, czy to z przedstawicielem Vectry, czy przedstawicielem jakiejś agencji nieruchomości i zostaję w żywe oczy oszukana. Jest to szczególnie nieprzyjemne, gdyż ludzie Ci są przesympatyczni, rozmawia Ci się z nimi wspaniale i nawet do głowy człowiekowi nie przyjdzie, że chce cię oszukać. Następnie ta osoba wychodzi Ty czytasz na spokojnie umowę i jest tam co innego napisane niz była umowa ustna. Oczywiście jak napisałąm do kierownika, umowa została anulowana. Ale przeraża mnie fakt, że w Polsce robi się to nagminną sprawą, jak mówię o tym znajomym to wzruszaja ramionami i mówią, a "bo to normale, że naciągają". I zastanawiałam się dlaczego tak się dzieje i dochodzę do wniosku, że w Polsce jest przyzwolenie na wydarzanie się takich sytuacji, akceptacja oszustwa. Ludzie nie dochodza swoich praw, traktują za normę oszustwo i naprawdę robi się to coraz bardziej bezkarne. To jest dla mnie okropne, w którym kierunku ten świat zmierza ?

Napiszcie proszę, czy tylko przydarza się to mi, czy również innym, bo nie wiem czy to mój wewnetrzny proces mnie wiedzie taką drogą, czy rzeczywiście świat wariuje ?

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2014-05-07, 21:21:03 »
chociaż ja mam , co prawda odległą, przyjaciółkę z różnicą wieku właśnie 6 lat i choć bywały spięcia,  to jednak nic nie znaczy ,   ale   to jest  i będzie przyjaźń  na całe życie, a niewykluczone że i na następne.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-07, 21:12:43 »
a to ja nie znam tej astrologii chińskiej.
No fajną masz siostrę, wszystko się ułoży.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-06, 22:21:53 »
6 lat różnicy w znakach astrologii chińskiej. Albo nieparzysta wielokrotnosć 6. Można nie wierzyc, ale u mnie jest potwierdzone nawet niekoniecznie z nią.

Ale a propos tematu-siostra moja jest w sumie najlepsza siostra jaka moglam mieć. Pomijając zgrzyty które tu opisywałam pod wpływem żalu spowodowanego urojonym bądź prawdziwym niezrozumieniem, umie mnie wesprzeć a to jest kluczowe przy moich problemach, rozbawić, nie jest wredna, pamiętliwa, co przy moim charakterze-tzn ustawianiu jej i dokuczaniu, mogłoby się dla mnie źle skonczyć. Rozumie tez powody dla mtorych jestem jaka jestem, bo jestesmy z tej samej rodziny i mamy wspolne problemy. Ale to troche bardziej złożony temat. ważne, ze pomimo zgrzytów jakos się zawsze godzimy, wracamy do naszej pieprzniętej relacji;) i przeciągania nieswiadomego jednej w drugą stronę i na odwrót. Wierzę jednak, ze kiedys będziemy się szanować jak na  siostry przystało, choc moze wtedy nasz kontakt ulegnie osłabieniu bo to bedzie znaczyło że każda będzie żyła swoim życiem.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-06, 22:02:55 »
co to jest chiński konflikt?

Oferuje siostrze przylot do mnie do Francji za darmo na tydzien, bilet opłąca firma, bo z racji ze bede tu do konca lipca przyszługuje mi "rozłąkowe". Jest tu ładnie i jest co zwiedzać, a ona lubi zwiedzać i jeżdzic za granicę. Samolotem juz tez latała na wycieczki last minute.
Najpierw panika, ze absolutnie się nie przesiądzie w PAryzu bo nie zna języka i zero otwartosci na moje tłumaczenia, sciana, potem po sprawdzeniu bezpieczenstwa przyjazdu 100% i korzystności 95% nagła zmiana, z kolei ja byłam zła i niepewna czy z racji zbiegniecia się jej przylotu z koncem stazu i prezentacja jaka mam zrobic przez Francuzami nie bede wkurzona na nią i nie będę się na niej wyzywac. Dzieli nas 6 lat róznicy-jest 6 lat starsza więc jest chinski konflikt i wspolna karma z wielu poprzednich wcielen gdzie ona podobno zazwyczaj mnie wykorzystywała, zreszta w tym wcieleniu tez jej sie to zdarzało.
No ale ok, po pewnych przepychankach w poniedziałek mniej więcej wróciłysmy do normy, ciągłych żartów z jej strony .
I dziś znowu PANIKA, bo będzie musiała się odprawić na lotnisku w Warszawie sama przy automacie, a ona myslała ze to jest jakieś okienko gdzie się podchodzi no i ona się boi. Juz nie zamierzam jej tłumaczyc odprawy przez internet, bo mogłaby dzien przed odlotem, ale szkoda mi nerwów, poza tym nie ma drukarki.
Naprawdę mam dość.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-03, 09:34:35 »
Pięknie :) i jest więcej Clinta w Clicie
a z tym smsem aż mnie dreszcz przeszedł- to jak telefon od Boga

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-02, 22:41:37 »
Clint
Super. I fajna synchroniczność wyszła z tym smsem od operatora :)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-05-02, 21:39:35 »
gut :-)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-05-02, 21:03:35 »
Wczoraj przeżyłem ponad 24-godzinne katharsis, jedno z najsilniejszych w moim życiu. Nie chcę wdawać się w szczegóły, ale na kilka godzin runął mi cały świat, byłem już niemal pewien że straciłem wszystko, że mój bajkowy świat był tylko fantazją i iluzją, która pękła jak bańka, a ja jestem popieprzony jak worek gwoździ (nie pytajcie o sens tego porównania, takie mi przyszło do głowy :D).  Przez ponad dobę umierałem, aż w pewnym momencie poczułem się całkowicie martwy, chociaż wciąż czułem ból.

Po długim procesie umierania i nieprzespanej zbyt dobrze nocy(i przerwanej dziwnym smsem, o czym później), przyszedł w końcu czas na refleksje. Zastanowienie się nad tym, co mnie doprowadziło do tego miejsca i tych doświadczeń. I w końcu do mnie dotarła z całą brutalnością, ale też i poczuciem zrzucenia ogromnego ciężaru prawda. Prawda o mnie, jako moim ojcu. Nie tak, jak wcześniej kiedy uświadamiałem sobie poszczególne schematy czy zachowania. Poczułem mojego ojca, jako całość w mojej osobowości. Główny fundament mojego sztucznego ja. Ja nie przejawiałem jakiś tam zachowań mojego ojca, nie byłem do niego jedynie podobny. Ja na swój sposób stałem się jego wierną repliką. Oparłem na tym ogromną część swojego sposobu bycia, zachowania, myślenia, mówienia, traktowania innych ludzi, bycia w bliskim związku.

Mi się nie zdarzało zachować jak mój ojciec w różnych okolicznościach. Ja nim byłem na co dzień, każdego dnia. I niszczyłem w ten sposób, to co dla mnie najważniejsze, w ogóle tego do siebie nie dopuszczając, nie widząc co się dzieje. Dopiero pewne skrajnie trudne dla mnie doświadczenie doprowadziło mnie do stanu, w którym przez jakiś byłem przekonany, że będąc moim ojcem zniszczyłem wszystko co ważne i to dlatego, że bardzo długi czas nie chciałem widzieć jaki jestem naprawdę. I to wtedy umarło we mnie. Jakiekolwiek były we mnie intencje, aby podtrzymywać tą znaczną i dominującą część mojej osobowości - umarło, spłonęło niemal natychmiast. I z tego popiołu wyszła miłość. Czysta, słodka, prawdziwa miłość. Właśnie to, kim/czym jestem naprawdę.

I wtedy się okazało, że nie tylko nic nie straciłem, ale wręcz wszystko zyskało milion razy na jakości. Narodziłem się na nowo i dostałem nowe życie, niby to samo co wcześniej, a jednak zupełnie inne. Nie czuje już w sobie mojego ojca, zniknął gdzieś i raczej już nie wróci, tak samo jak i negatywne emocje jakie do niego czułem. Umarł tyran, egoista, gnój i despota we mnie.

Co ciekawe, w samym środku nocy, na kilka godzin przed końcem całego procesu wybudził mnie dziwny sms, o którym wspominałem wcześniej. Był to bardzo lakoniczny sms od operatora z informacją, że numer XXX już nie jest aktywny (i to wszystko co było napisane) - domyśliłem, że chodzi o usługę, gdzie mam darmowe rozmowy do kilku numerów. Sprawdziłem po kolei wszystkie numery i okazało się, że ten należy do mojego ojca (wtedy jeszcze nie wiedziałem, że całe katharsis wiąże się z moim ojcem). Zasnąłem i zapomniałem całkowicie o tym smsie, a potem miałem już proces uświadomień. Dopiero kilka godzin później, rozmawiając z Ukochaną, przypomniałem sobie o tym i jej o tym opowiedziałem. Kiedy napomknęła, że może to ma związek z tym wszystkim, co się wydarzyło to poczułem coś tak mega dziwnego, że przez chwilę mnie zamurowało. Wtedy po raz pierwszy poczułem tak całkowicie, że uwolniłem się od mojego ojca, że nie jest on już we mnie "aktywny" - to było na tyle dziwne, że nie wierzę w zbieg okoliczności :D

W każdym razie czuję się zupełnie innym człowiekiem, inaczej czuję siebie, inaczej odbieram rzeczywistość i inaczej reaguje na pewne rzeczy (np nie ma reakcji emocjonalnej, tam gdzie się wcześniej pojawiała). Jest mi tak dobrze i słodko jak jeszcze nigdy :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-02, 18:34:43 »
wiem, wiem : ) to typowo ludzka umiejetność

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-02, 18:24:28 »
Indra
Nie tylko ty masz czarny pas w tym co napisałaś :) Nie myśl że taka z ciebie mistrzyni :)