Ostatnio mi poczucie winy nie daje normalnie funkcjonować. Że wybrałam sobie takich rodziców, że takie do dupy dzieciństwo i wzroce. Po co mi to było? nawet jeśli chciałam coś "odpracować" to zrobiłam sobie tylko źle- bo środowisko dysfunkcyjne nie pomaga w rozwoju! czuje intuicyjnie ,że to środowisko zaniżyło moją świadomość, otwartość, itd. Teraz mam same problemy. DLACZEGO? dużo żalu , poczucia winy i krzywdy. Jestem zła na matkę i ojca ,ze tak mnie wychowali i wszczepili tyle lęków i niemocy,że teraz nie mogę sobie poradzić! Mam jeszcze poczucie winy,że źle na początku opiekowałam się synem( depresja poporodowa) nie mogę sobie tego wybaczyć. Jak na studiach mam fazy Ericksona i eseje patologii społecznych to mnie krew z poczucia winy zalewa.
Niby na zwykłej terapii to przerabiałam, ale widocznie to wcale nie poszło. Byłam nerwowa, ze wszystkim sama i zachowywałam się impulsywnie w stosunku do bardzo małego dziecka, czasem potrafiam je szarpnąć, nie mogłam sobie z tym poradzić. Cieszę, się ,że dziś jest już lepiej. Ale ostatnio tak mi wywaliło złość na rodziców, zwłaszcza alkoholizm matki! Syn jeszcze ciągle się budził, czułam bezsilność, chciałam się zwinąć w kłębek i zniknąć!! To było straszne:( nie wiem jak mam pracować z tym poczuciem winy. Co polecacie? Mam już tego dość, zżera mnie od środka!!!!!!
Ostatnio zaczęłam medytować i chyba wchodze w stany regresyjne, mimo woli. Boje się sama nad tym pracować.
Mam nerwice natręctw a wyraża się to przez ciągłe smarowanie rąk bo czuje dyskomfort. Gdy tak sobie medytowałam czułam,że ręce mi się palą! Gorąco, palące energie , dyskomfort. Zastanawia mnie czy to nie po jakiś poprzednich wcieleniach, co ja chcę podświadomie zasmarować?
Dużo odczuwam czasami mnie to męczy! Acha i boję się wpływów astralnych , jakiś duchów - musze ugruntować bezpieczeństwo. Jaką modlitwę polecacie przed takim lękiem? Kiedyś w dzieciństwie widziałam duchy i teraz tak mi zostało, zawsze bałam się ciemności, duchów itd. Też mi to przeszkadza.