Musze to tu napisać, no muszę, rozpiera mnie pozytywna energia!
Dziś mój były miał wziąć rzeczy ( od 3tyg się pakuje z domu) i znów oczywiście przekłada. Byłam o to zła, bo lubie jak ktoś dotrzymuje zobowiązań w terminie. Mamy syna więc oczywiście związek jest bardziej ścisły niż normalnie a to znaczy,że może powstać więcej uzależnień. ALe jednak fajnie wiedzieć,że pomimo wszystko jest się wolnym.
Do sedna serenady- wyrzuciłam dziś z siebie poczucie krzywdy (klasycznie mówiąc o tym) pokazałam emocje, asertywnie bez lęku, szczerze i uczciwie z nim porozmawiałam i w końcu potraktował mnie po ludzku(miał z tym ostatnio problem) . Przeprosił mnie za swoje zachowanie względem mnie w okresie kiedy uważałam, że mnie skrzywdził, widziałam łzy(są dla mnie wyznacznikiem szczerości) i że świadomie nie chciał mnie nigdy zranić ( podświadomie może miał inne intencje ale ważne,że coś go ruszyło). Poczułam się dobrze, przyjęłam przeprosiny, wzruszylam się nawet - przytulał mnie , całował , mówił ,że jestem aniołem.
Powiedziałam,ze nie musi się czuć winny za całą sytuację, bo ją wykreowalam, uświadomiłam sobie ,że kiedyś byłam tak samo nieprzytomna jak on- to tylko ja się zmieniłam. Nie pasuje mi jego styl życia, bo to mój styl uległ przemianie. TO JA SIĘ ZMIENIAM, rozwijam. On nie- ma do tego prawo. I ok. Jest inny i ok. Akceptuję to choć chyba zależy mi na tej duszy bo gdybym mogła to wolałabym mieć rodzinny komplet. Jednak zmienić go nie mogę, zostaje tylko akceptacja ,ze jego droga różni się od mojej. (Jakbym miala czarodziejskie moce to bym go na ta ścieżkę siłą;)) ). Gdy tak bez lęku, mówiłam mu o sobie, uczuciach poczułam się bezpiecznie, swojsko, mialam do siebie szacunek, po prostu poczułam do siebie miłość. Rozkoszuję się w uczciwości. Wiem ,że kiedyś będzie koło mnie ktoś kto również stawia na uczciwość. Już ja to wykreuję.
Jutro ex jedzie na imprezke, kasy na dziecko nie widać- lekko nie jest , ale czuje się już bardziej wolna.
Dalej bede konsekwentnie dążyć by mi pomagał, asertywnie ale już bez nacisku, krzyku, zastraszenia.
Zmieniłam się, już nie krzyczę, nie krytykuję i nie chce nikogo przestawiać na swoje.
PO jego wyjściu , porozmawiałam ze sobą, poukładałam stan rzeczy na teraz, dałam sobie czas by wypłakać, bezpiecznie:)
Dużo pracy przede mną, ale czuje ,że warto że już jestem na tej drodze. Może mam jeszcze nienajlepszą widoczność ,ale stać juz stoję. Mam nadzieję,że skorzystam z tej szansy jeszcze w tym wcieleniu