Czuje, że odzyskuje coś bardzo ważnego.
Miałem dzisiaj po raz pierwszy od dłuższego czasu piękną medytacje. Poczułem się niemal dosłownie jakbym był w objęciach Bogach. To było takie piękne uczucie przepełniające głębokim spokojem, miłością, wsparciem, ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa. No i sobie uświadomiłem, że zamiast załatwiać moje lęki przed przyszłością gorączkowym kombinowaniem jakie by tu działania podjąć na zewnątrz - powinienem się dostrajać do tej pięknej energii i pozwalać na jej swobodny przejaw w moim życiu.
W końcu dostałem już jedną fajną pracę, bez mojego wysiłku - wszystko ładnie, pięknie, ale wcale nie sprawiło to, że poczułem się w temacie bezpiecznie. Bez Boga w tym wszystkim, żadna praca nie zagwarantuje mi bezpieczeństwa.
A wszystko to zapewne zawdzięczam ostatnim węzłom w temacie mocy, która mi Kinga robiła - jeszcze raz dzięki!

W końcu się zmienia mój stosunek do mocy - puszczam kontrolę i uczę się jak pozwalać działać Bogu w sobie. To bardzo fajne uczucie, kiedy ja się jedynie relaksuje i luzuje, a Bóg sobie działa sam.