Felicite - dzięki za zwrócenie uwagi na aspekt posiadania prawa do własnych uczuć 
Bardzo proszę i dzięki za gratulacje

Mnie na to po raz pierwszy zwrócił uwagę Leszek, gdy zobaczył, że mam ogromne poczucie winy za to, że nie kocham rodziców. Powiedział mi, że miłości nie da się wymusić, albo się ją czuje albo nie. I tyle. I że nie jestem odpowiedzialna za to, że ich nie kocham.
Wtedy była to dla mnie totalna abstrakcja, hehe. A było to w sumie nie tak dawno

Dziś wiem, że faktycznie tak jest

Wiem nawet więcej: że za jakość relacji z dzieckiem zawsze odpowiada dorosły. Jeśli dziecko go nie kocha, to najpewniej dlatego, że to on nie zrobił nic, by tę miłość w dziecku wzbudzić.
A poza tym za swoje uczucia nie jesteśmy odpowiedzialni. Uczucia są, albo ich nie ma. Nie można nimi manipulować (ani miłością, ani złością, ani innym uczuciem), można je tylko stłumić, wrazić lub po prostu zaakceptować. Ale się ich nie zlikwiduje, jeśli są.
A więc nie jesteśmy odpowiedzialni za uczucia (a zatem poczucie winy za to, że kogoś nie lubię nie ma sensu), ale jesteśmy odpowiedzialni za to, co z tymi uczuciami zrobimy

No wlasnie po co trzymam to poczucie winy za takie myslenie...nie wiem do czego jest mi potrzebne?
Ja wiem, po co trzymasz, ale to jest mój punkt widzenia

Gdybym Ci powiedziała, to dla Ciebie byłaby to tylko niewiele warta informacja. Dużo cenniejsze jest dojście samej do tego, o co chodzi. Bo łączy się to z uświadomieniem

Wiesz, jak możesz zrobić?
Połóż się, zrelaksuj się, odpręż i wyobraź sobie, że robisz to, z czego powodu czujesz się winna. Czyli pozwól sobie na myślenie o tym, że chcesz, żeby Twój ojciec zmarł. Pozwól sobie tak totalnie, całkowicie. Bo teraz to nie pozwala Ci na to poczucie winy.
I obserwuj, co czujesz. Tam będzie zawarta odpowiedź

Kinga, Lucjan

)
Kinga

Zamierzamy zostać tutaj na wsi aż do pierwszych mrozów, więc nie wiem, czy w październiku uda nam się spotkać. No ale może prawie będziemy w Katosach przejazdem

Napiszę na priv

WIem,że biorą na warsztatach za to niemałe pieniądze więc tylko się pytam
Warsztaty warte są swojej ceny. Opis techniki można by zlepić z wypowiedzi w wątku o tej metodzie, bo samo uwalnianie to nic trudnego (dużą rolę odgrywa tutaj intuicja), ale chodzi też o podbudowę teoretyczną. A jak wiadomo dobra teoria to połowa sukcesu
Bez teorii, sam proces może być średnio przydatny. Choć niekoniecznie. Może Tobie da on więcej

Czy to wporzadku niekontaktować się wogule ze swoją rodziną ? Przypuśćmy że gdybym nawet przepracował temat relacji z nimi i wciąż niemiał bym ochoty na ich towarzystwo. To czy to było by ok powiedziec im że mają na mnie zły wpływ i niechce mieć z nimi nic wspólnego ?
Całkowicie w porządku. Po prostu kieruj się swoim dobrem i swoimi uczuciami, a nie społecznymi nakazami i zakazami.
A wierz mi: skorzystają na tym wszyscy, nie tylko Ty
