Ja bardzo żałuję, ze po 18 roku zycia czasem piłam i wódkę i piwko i ze nauczyłam się pić. wydawało mi sie, ze wtedy będe bardziej zsocjalizowana i zrobię się normalna. i tak, jak do 18 roku zycia od alkoholu mnie odrzucało, to jak juz się przemogłam to nawet i swego czasu lubiłam. Teraz nie piję juz od jakichś 3 -nie licząc przykrego incydentu 1,5 roku temu gdy zmusili mnie do wypoia-a moze inaczej, nie umiałam stanowczo odmówić. no i wted chodziłam juz na węzły i stąd wiem, ze to tak rozlegulowuje, ze stanowczość juz w sobie znajduję choćby nie wiem jak mnie namawiali.
Ostatnio na powierzchni u mnie są wzorce nieprzytomności. Ciągle czepiali sie mnie jacyś pijacy, dzwonili z pracy z popijaw i robili mi kawały, na ulicy pijaki chciały pieniędzy. Na węzłach zjarzyłam się, ze jestem tak nieprzytomna, ze nawet nie zdaję sobie z tego sprawy-trochę z tej nieprzytomności zeszło, ale nie wszystko myślę.
No ale ważne, ze zeszły slubowania sprzed paruset lat, ze nigdy nie zwiążę się z nikim, po śmierci męza którego bardzo kochałam (pozdrawiam). ciekawa jestem czy coś ruszy teraz w temacie i czy poznam kogoś sensownego. troche to dla mnie dziwne, ze to tak promieniuje na stulecia, tzn tego typu ślubowania, bo potem na pewno tworzyłam jakieś związki. ale najciekawsze ze teraz jakos zupelnie nie mam na to wielkiego ciśnienia-tzn na poznanie kogoś.