Kinga,
bardzo dziękuję, jeszcze raz

fakt, poczucie winy to masakra, nieważne o co, ale mało, że mocno przytłacza emocjonalnie to jeszcze powoduje odruch samokarania się...
Od bardzo długiego czasu czułam się winna wobec ludzi tak ogólnie, czułam, że to nie pochodzi z jednego wcielenia, ale z wielu, czułam, że wyrządziłam dużo krzywd, miałam dość ostry i chamski charakter, często przejawiałam bezwzględność wobec ludzi, często też liczyła się dla mnie władza i pozycja społeczna. Czuję też, że gdybym w tym życiu miała wcześniej szansę, prawdopodobnie przejawiałabym się w podobny, bezwzględny sposób i pewnie byłabym też na wysokim stanowisku, jeszcze bardziej nie licząc się z ludźmi. Jednak min. to poczucie winy pokierowało mnie inaczej. W sumie nie pamiętam co konkretnie robiłam ludziom, ale wiem, że na pewno nie były to dobre rzeczy. Ale jak mi napisałaś, że przyczyniłam się do śmierci wielu ludzi przez bycie naukowcem to mi bardzo pasuje. W sumie nauka interesowała mnie od zawsze i też miałam poczucie, że naukę trzeba wykorzystywać by pomagać ludziom, no właśnie teraz widzę, że też ze względu na odpokutowanie win.
Jednak z drugiej strony nawet jak uwolnię to poczucie winy całkiem, to mogę udzielać się naukowo i wspierać ludzi też w ten sposób, może też tak częściowo moja kariera się potoczy

Ze względu też na to poczucie winy, zamykałam się na wysoką jakość życia materialnego, na związki z bogatymi mężczyznami (a ileś osób mi sugerowało, że mam sobie znaleźć bogatego partnera

zawsze jednak przyciągałam tych, co mieli problemy finansowe

)). Teraz sobie myślę, że jednak chciałabym mieć bogatego chłopaka, że nie ma w tym nic złego, najlepiej naukowca żebyśmy mieli o czym dyskutować, z którym bym jeździła po świecie. Mam dużo fajnych celów, pomysłów i planów do zrealizowania, które przyczyniłby się do ogólnego dobra i tak mogłoby to bardzo fajnie funkcjonować.
Nawet już mam zarys wszystkiego, a widząc, że realizują mi się nawet najmniejsze pierdoły jakie sobie kiedyś wymyślałam, myślę, że to całkiem możliwe. Kiedyś marzyłam żeby nastąpiły czasy, że będzie można mieć przenośny komputer, siedzieć z nim w łóżku i przemieszczać się jak się chce, później, że będzie można mieć przenośny internet. Nie minęło kilka lat, wszystko się ziściło. Jeszcze niedawno marzyłam o tym żeby mieszkać w miejscu, gdzie się nastawia temperaturę jaką się chce i się ją ma, hehe i teraz w takim miejscu mieszkam.