Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 644800 razy)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-13, 14:13:15 »
Semira
a, że tak, no to by się zgadzało ;)

ps.
Sebastian mi tu pisze, że podobno kawa dyniowa się skończyła na Manhattanie i ludzie są załamani, heh
dobrze, że mi odpowiednio wcześnie napisałaś o tej kawie i miałam okazję jej spróbować, choć szczerze, to mnie tak nie zachwyciła jak innych ;)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-10-13, 14:07:03 »
carolieen

Mi tez sie z tym kojarzy,ale chodzilo mi o to ze moze masz w tym wcieleniu poczucie winy wzg ludzi bo moze w poprzednich wcieleniach stosowalas czarna tantre.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-13, 14:01:37 »
Semira,
czarna tantra mi się trochę inaczej kojarzy - bardziej z nienawiścią i chęcią niszczenia, ale może poczucie winy też jest tam ujęte...

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-10-13, 13:14:39 »
carolieen

Mi to troche zalatuje na klimaty czarnotantryczne o czym piszesz -to poczucie winy wzg ludzi,samosabotaz aby nie osiagac za wiele w zyciu materialnym pomimo iz czuje sie,ze ma sie ogromny potencjal jezeli chodzi o to.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-13, 12:48:15 »
Gdy w życiu sobie człowiek bardziej poukłada pod względem pracy ,zarabiania i związku ,to pojawia się przestrzeń do tego aby można było zająć się praktyką duchową ,medytacją .Od tego w sumie zaczynałem ale przeszkody emocjonalne były zbyt duże i zająłem się tym co przeszkadzało ,teraz czuję i wierzę ,że czas na to od czego zaczynałem.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-13, 03:32:21 »
Kinga,
bardzo dziękuję, jeszcze raz :))
fakt, poczucie winy to masakra, nieważne o co, ale mało, że mocno przytłacza emocjonalnie to jeszcze powoduje odruch samokarania się...
Od bardzo długiego czasu czułam się winna wobec ludzi tak ogólnie, czułam, że to nie pochodzi z jednego wcielenia, ale z wielu, czułam, że wyrządziłam dużo krzywd, miałam dość ostry i chamski charakter, często przejawiałam bezwzględność wobec ludzi, często też liczyła się dla mnie władza i pozycja społeczna. Czuję też, że gdybym w tym życiu miała wcześniej szansę, prawdopodobnie przejawiałabym się w podobny, bezwzględny sposób i pewnie byłabym też na wysokim stanowisku, jeszcze bardziej nie licząc się z ludźmi. Jednak min. to poczucie winy pokierowało mnie inaczej. W sumie nie pamiętam co konkretnie robiłam ludziom, ale wiem, że na pewno nie były to dobre rzeczy. Ale jak mi napisałaś, że przyczyniłam się do śmierci wielu ludzi przez bycie naukowcem to mi bardzo pasuje. W sumie nauka interesowała mnie od zawsze i też miałam poczucie, że naukę trzeba wykorzystywać by pomagać ludziom, no właśnie teraz widzę, że też ze względu na odpokutowanie win.
Jednak z drugiej strony nawet jak uwolnię to poczucie winy całkiem, to mogę udzielać się naukowo i wspierać ludzi też w ten sposób, może też tak częściowo moja kariera się potoczy :P

Ze względu też na to poczucie winy, zamykałam się na wysoką jakość życia materialnego, na związki z bogatymi mężczyznami (a ileś osób mi sugerowało, że mam sobie znaleźć bogatego partnera :P zawsze jednak przyciągałam tych, co mieli problemy finansowe ;))). Teraz sobie myślę, że jednak chciałabym mieć bogatego chłopaka, że nie ma w tym nic złego, najlepiej naukowca żebyśmy mieli o czym dyskutować, z którym bym jeździła po świecie. Mam dużo fajnych celów, pomysłów i planów do zrealizowania, które przyczyniłby się do ogólnego dobra i tak mogłoby to bardzo fajnie funkcjonować.

Nawet już mam zarys wszystkiego, a widząc, że realizują mi się nawet najmniejsze pierdoły jakie sobie kiedyś wymyślałam, myślę, że to całkiem możliwe. Kiedyś marzyłam żeby nastąpiły czasy, że będzie można mieć przenośny komputer, siedzieć z nim w łóżku i przemieszczać się jak się chce, później, że będzie można mieć przenośny internet. Nie minęło kilka lat, wszystko się ziściło. Jeszcze niedawno marzyłam o tym żeby mieszkać w miejscu, gdzie się nastawia temperaturę jaką się chce i się ją ma, hehe i teraz w takim miejscu mieszkam.
« Ostatnia zmiana: 2012-10-13, 03:37:25 wysłana przez carolieen »

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-12, 20:36:26 »
dziś przed godziną zadzwonił do mnie pijany kolega z pracy z telefonu innego pijanego kolegi z pracy, wyznając, ze jeszcze inny pijany kolega z pracy mnie kocha, nastąpiło nawet efektowne: Aniuuu kocham cię z oddali z ust tego co ma mnie kochać.
a po 20 minutach zadzwonił pijany mistrz -również kolega z pracy informując, ze za pol godziny przyjadą do mnie ekipą i ze adres mają od hydraulika który naprawiał u mnie spluczkę w kiblu.
chyba mam odpowiedź na moje lęki, ze nie będą mnie lubić z posta niżej...

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-12, 20:30:36 »
BR
No długo, długo, ale jestem teraz w czasie mocnej transformacji, Kinga też robiła mi zabiegi wzmacniające zdrowie na 1. czakrze, oczyszczam się z syfu od matki w  temacie kobiecości i może w ten sposób coś mi się czyści. Tak przynajmniej to sobie tłumacze :)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-10-12, 20:27:53 »
12 dni? omg...strasznie długo

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-12, 20:18:34 »
tyle czasu a ja kompletnie nie wiem co robić.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-12, 19:40:52 »
wyznaję lekki wkurw- ile można mieć okres? 12 dni to lekka przesada

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-12, 17:48:18 »
a ja jestem uzalezniona od kompa i to od dawna. wlasciwie nie mam nic innego ciekawszego do roboty niz ten internet.
w pracy mam teraz mnóstwo roboty i nie dosc ze tam siedze po 8 godzin przed monitorem to doprawiam godzinami w domu.
przyjeli do mnie do działu 2 nowe dziewczyny, jedna w lipcu, druga 2 tygodnie temu. nie jestem pieknoscia,  czuje konkurencje z ich strony, ze beda je bardziej lubić, ze bedzie im łatwiej niz mi. dodatkowo w przyszłym roku kolega jedzie na 3 miesiace szkolen i zostane sama z tym babincem, a ja jestem najstarsza stażem więc wszystko będzie spadać na mnie i jeszcze dodatkowo bede je szkolic.
czuje juz ten negatywny wpływ 2 roku numerologicznego...mnostwo relacji i każda niepotrzebna...
chyba nie odważę się wyjsc bez makijazu na ulicę jak planowałam, moja cera wygląda okropnie.
to sobie ponarzekałam, tyle mojego przynajmniej.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-12, 17:41:21 »
Dużo codziennie siedzę przy komputerze, ale gdy mam ciekawsze rzeczy do roboty to zupełnie bez zalu z niego rezygnuję:) Chetnie to nawet robie, komputer wytwarza specyficzną energię, niezbyt korzystną, w pewnym momencie czuje ze chce juz cos innego, potrzebuję sie od kompa odciąć. Mozna duzo siedziec, a nie byc uzależnionym:) To zależy od intencji do siebie.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-10-12, 17:19:56 »
Seba

Ja mam podobne przemyslenia.Jeszcze 5 miesiecy temu jak bylam na necie 20min dziennie to juz bylo dla mnie bardzo duzo.
Odkad zalogowalam sie na forum bardzo duzo czasu spedzalam przed kompem.Dla mnie to o wiele za duzo w porownaniu do tego ile siedzialam na necie wczesniej.Zauwazylam,ze mimo iz naprawde wiele cennych rzeczy tutaj sie dowiedzialam to takze czuje ,ze troche odddlaliam sie od Siebie przez to.Za bardzo zaczelam zyc tym co sie dzieje w sieci.A od tego mozna sie bardzo szybko uzaleznic:)Dlatego postanowilam to ograniczyc do minimum jak wczesniej.
Dzisiaj tez przerazilam sie ,bo bylam w restauracji na obiedzie z kumpela i praktycznie przy wszystkich stolikach naokolo nas ludzie zamiast rozmawiac ze soba w jedenej rece trzymali widelec i nakladali jedzenie do buzi ..a w drugiej telefon i caly czas wzrok utkwiony w telefonie.Wygladalo to strasznie,tak jakby wszyscy byli w tym swiecie wirtualnym a nie rzeczywistym.Dlatego ja robie sobie wakacje od kompa:)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-10-12, 16:57:25 »
Miałem zrobić sobie miesiąc bez internetu, wytrzymałem kilka dni. Nie wchodziłem na facebooka i to forum, bo czułem że czasem angażując się w to co pisząc inni robiłem to po to żeby nie zwracać uwagi na siebie. Kilka dni temu zdałem sobie sprawę z tego, że nie ważne jak harmonijnych ludzi będę miał wokół siebie, to jak się będę czuł i tak zależy od tego na co ja się otwieram. W związku z tym poczułem potrzebę zbliżenia się do siebie - i zbliżam się bardziej do siebie. Stąd nie mam tak wielkiej potrzeby pisać. Dociera do mnie że nadmierna wylewność nie służy rozwojowi duchowemu. Miałem z tego powodu miesiąc się nie odzywać, ale dotarło do mnie też że nie ma co przesadzać w drugą stronę:))

Pracuję właśnie nad relacją z Bogiem i otwieraniem się na boską harmonię w relacjach z ludźmi. Ze zmiennym skutkiem, coś ciągle puszcza ale to głęboki temat. Ważne że czuję jak ten dystans między mną a Bogiem się zmienia. Wiele z tego to naleciałości czarnej tantry. Lechu mnie ostatnio zainspirował i zacząłem czytać powieść Witkacego "622 upadki Bunga, czyli demoniczna kobieta". Dżizus, ta lektura to istna kopalnia wzorców. Co kilka stron odkładam książkę i mam kilka rzeczy do odliczenia. Cieszę się że te czarnotantryczne klimaty już mnie tak nie jarają i że jestem chętny je odreagowywać.
Poza tym czuję w sobie coraz więcej boskiego światełka, z przerwami kiedy mi wywala, potrafi mi się zrobić tak zimno że aż się trzęsę. Tak jak w tej chwili ;)

Poza tym wywalają mi zaślepienia że na tym forum są aniołki które chcą odsunąć mnie od Boga i jakieś żale i obwiniania z tym związane, nie czuję żebym miał czysty stosunek do tego forum. Cośtam próbowałem odliczać, ale jeszcze nie do końca wiem co i do czego.

Poza tym kiedy nie siedzę nałogowo na fejsie i nie czytuję nałogowo tego forum, to mam dużo czasu i póki mogę spędzam go na dworze na rolkach. Nabrałem dużo spokoju ostatnimi dniami, nie szaleję tak tylko po prostu sobie śmigam po parku i sprawia mi to dużo frajdy, to zbliżanie się do siebie.

To tyle, pozdrawiam wszystkie aniołki którym po drodze jest do Boga =) Joł