Zrozumiałem dziś ważną rzecz.
Jak wyrażasz emocje ,krzyczysz i rzucasz ch...i w konfliktowej sytuacji to nie koniecznie coś złego.Ważne jest tak naprawdę to co czujesz do ludzi ,czy życzysz im dobrze i to kim naprawdę jesteś wewnątrz siebie .Zrozumiałem ,że ja zawsze byłem w porządku i zawsze byłem pomocny ,zawsze chciałem dobra dla wszystkich .Nie knułem ,nie obmawiałem ,nie plotkowałem i nie obgadywałem za plecami ,nie tworzyłem złej krwi. Jak coś miałem do kogoś to mu to mówiłem albo przemilczałem i się nie nakręcałem gdy bardzo to nie godziło w moje interesy aby nie zaostrzać konfliktu.Wydawało mi się ,że tacy są wszyscy (i tak jest nawet wobec ludzi ,którzy uważają być może mnie za wroga).Niestety chyba takich jest niewielu i to w "rozwojowym" czy "nierozwojowym" środowisku. Zawsze byłem pomocny i tak naprawdę nie trzymam urazy do nikogo.Nie potrafię jednak obojętnie przejść, na dłuższą metę ,jak ktoś jest mendą wobec mnie i szybko się to kłótnią kończy w obronie swoich interesów .Zawsze się czułem za to winny ,że to konflikt ,że to coś złego i czułem się za to winny .Nigdy sobie nie dowierzałem ,że moje odczucia są prawdziwe ,zawsze szukałem winy i przyczyny w sobie .To nie jest wcale rozwojowe.Dziś wiem ,że moje odczucia są i były zawsze prawdziwe i bardziej im ufam niż cudzej opinii o mnie i mojej "nieduchowości"i łatce człowieka konfliktowego. Jak ktoś mnie nie lubił czy się na mnie wkurzał zawsze szukałem przyczyn w sobie zamiast po prostu zaakceptować fakt ,że może coś sobie ubzdurał lub jest m..ą i ,że ja sobie na takie traktowanie czy myślenie o mnie nie zasłużyłem.To ogromnie uwalniające odczucie i dające mi dostęp do mojej mocy wewnętrznej .Mam nadzieję ,że mnie nie opuści .
Tak ,tak ....oczywiście "Przyciągam do mnie ludzi tylko mi życzliwych" Tyle ,że gdy ten problem poczucia winy nie rozwiązany to życie i tak przyciągało by konflikty choćby z tej przyczyny aby je uzdrowić.