Gandalf
Z tego co piszesz to bardzo mocno widać, że szukasz przyczyn swoich problemów na zewnątrz i nakręcasz się w negatywnych wizjach świata, a tymczasem wszystkie odpowiedzi i rozwiązania są w Tobie. Ja wiem że to brzmi, jak taka rozwojowa, oklepana gadka-szmatka, ale taka jest prawda.
Piszę Ci to jako osoba, która niegdyś była mocno negatywnie nastawiona do tego świata, do ludzi, społeczeństwa - czułem się totalnie wyalienowany i niepasujący do niczego.
I tak jak kiedyś naprawdę wierzyłem, że ten świat jest popieprzony, to tak z perspektywy czasu widzę że to wszystko były moje własne frustracje, kompleksy, nieakceptacja, itp. - rzeczy których w sobie nie chciałem widzieć.
Teraz widzę ten świat jak bardzo złożoną i skomplikowaną strukturę, gdzie przenikają się bardzo zróżnicowane intencje żyjących tu ludzi. Dosłownie obok siebie żyją ludzie którzy potrafią mieć skrajne różne wyobrażenia na temat świata i oboje mają rację w ramach swojej własnej bajki, którą sobie na co dzień tworzą.
Gandalf - jak się bardziej skupisz na sobie, a mnie na hejtowaniu świata to z czasem odkrywając coraz bardziej siebie, odkryjesz też swoje unikalne i wartościowe talenty z których będziesz mógł fajnie żyć - każdy ma swój własny pakiet takich talentów.
Można gadać o rozwoju świadomości społeczeństwa, ale taki np. Budda nie czekał aż się cała ludzkość ogarnie tylko się oświecił już 2500 lat temu.
Można też mówić o braku miejsca dla siebie tutaj czy nie pasowaniu do tego świata, ale to jest zwykły bełkot podświadomości - bo co jak co, ale przy takiej różnorodności tego świata to znajdzie się tu miejsce dla każdego.