Pozytywne Inspiracje

Forum => Pytania do Ekspertów => Wątek zaczęty przez: hydrozagadka w 2012-01-09, 14:45:00

Tytuł: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-01-09, 14:45:00
Czy ktoś wie, jak najlepiej poradzić sobie:
1. z łatwym zniechęcaniem się, odbieraniem najmniejszych niepowodzeń, jako porażek
i w wyniku tego:
2. rozmydlaniem się działania, brakiem konsekwencji w działaniu

Rozpisywanie planów oraz określanie celów - bliższych i dalszych, bez ściśle określonych sposobów ich realizacji, trochę pomaga, ale nie wpływa na mechanizm i automatyzm zniechęcania się. Nawet jak widzę, ze coś osiągnęłam, to i tak łatwo się zniechęcam w dalszym ciągu, bo uważam, ze to za mało, no i nie jest dostatecznie realne i konkretne, nie przekłada się np.: na podniesienie jakości mojego życia.
Co z tym zrobić i jak to przeskoczyć? Może ktoś już się z tym uporał?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-01-09, 15:10:56
Pytanie - co to jest porażka? Z czym się wiąże, o czym świadczy. Czemu zabiera aż tyle energii:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-01-09, 15:17:12
Ja jeszcze się z tym nie uporałam ale bozia mówi mi ze,

że tak naprawdę może nie chcesz odnosić sukcesów?

wiesz, ja ostatnio mam ten temat na tapecie, i stwierdzilam, ze mi sie neichce robic tego wszystkiego:) teraz to czuje gdy moge sobie pozwolić na długie wakacje , ps zluzowała i odsłoniła niechęć. Nie do pracy, bo lubie pracować, ale do "piecia się w górę" szczeble kariery itd. Pś niewidzi w tym sensu, widzi tylko brak korzyści najbardziej, ze to sie = jakiemus poswięceniu, wyrzeczeniu, ze albo kariera albo życie:)
A do tego:
"przecież kiedys nie musiałam sie piąc w górę a miałam zawsze wszystko co potrzebuję, a tutaj trzeba tyle sie w to wszystko angarzować"
;)

i zauwarzylam u siebie jeszcze to, ze zarabiam pieniądze po to, by muc potem niepracować:d lol. A przeciez lubie to robić:) Jakby tak wyjąć to piecie sie w górę to bylo by ok, więc sobie wyjme chyba ten PRZYMUS;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-01-09, 15:17:22
 Asiu Perfekcjonistko ;)

Po pierwsze - niepowodzenie to zalążek sukcesu ... banał nie? ;) ... ale prawda. Wystarczy przyjrzeć się niemowlakom ile niepowodzeń muszą przejść by nauczyć się mówić, chodzić, itp. One z porażką jakoś nie mają problemu, póki im tego ktoś nie wmówi.
Po drugie, to droga do celu jest najfajniejsza, końcowy efekt sam się pojawi.
Po trzecie Metoda Kaizen - metoda drobnych kroków - genialne lekarstwo na porażki.

Poza tym niepowodzenie, porażka, to tylko informacja mówiąca o tym, że nie tędy droga.

* "bo uważam, ze to za mało" - wg. kogo jest za mało, kto ci to wmówił, kto ci ustawia poprzeczkę i dlaczego akurat taką?

* "no i nie jest dostatecznie realne i konkretne, nie przekłada się np.: na podniesienie jakości mojego życia." A co by się przełożyło?

U mnie główny ból porażki, to perfekcjonizm i wyobrażenia o tym jaka powinnam być, jak funkcjonować, jak się przejawiać.
Pomaga akceptacja siebie i prawa do niepowodzeń.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-01-09, 15:36:31
Witek - "co to jest porażka? Z czym się wiąże, o czym świadczy. Czemu zabiera aż tyle energii:)"

Pś mi odpowiada;) - Porażka to coś, co nie wychodzi, to znaczy, że dane działanie jest bez sensu ;)

Olga - nie chcę się piąć po szczeblach kariery (dlatego nie chce już pracować dla korporacji), nie chcę być też rozpoznawalna medialnie - ale chcę osiągać realne sukcesy w działaniu, w realnym życiu, w podnoszeniu jego jakości (dobrobyt, zadowolenie, spełnienie twórcze, zawodowe i osobiste).

Zresztą, chyba nie całkiem precyzyjnie napisałam w pierwszym poście, jak się teraz zastanowiłam - jednak najwięcej siły i energii odbiera mi brak realnych sukcesów (czyli takich bardziej zewnętrznych - jak uznanie - zarówno finansowe, jak i ogólne), nawet drobnych, takich "zachęcających do dalszego działania". Bez nich, kiedy nie mam jakiejś konkretnej pozytywnej zwrotki na to, co robię - co jakiś czas, regularnie odechciewa mi się dalej to robić...
To jest największa bolączka w takim razie.

Grazyna - do perfekcjonistki jednak mi daleko, ale Twoje podpowiedzi i uwagi pożyteczne, dziękuję :-))

" niepowodzenie to zalążek sukcesu ... banał nie? ;) ... ale prawda. Wystarczy przyjrzeć się niemowlakom ile niepowodzeń muszą przejść by nauczyć się mówić, chodzić, itp. One z porażką jakoś nie mają problemu, póki im tego ktoś nie wmówi." - to całkiem fajnie przemówiło do mojej pś.

"Poza tym niepowodzenie, porażka, to tylko informacja mówiąca o tym, że nie tędy droga." - no właśnie. To mnie najbardziej zazwyczaj załamuję, bo ja już łaknę sukcesów, realnych sukcesów w swoim życiu, a nie kolejnych "nie tędy droga" ;-))
Zresztą, czyż to nie jest jednak sprzeczne w jakimś stopniu,z tym tekstem o niemowlakach? Przewracają się, jak uczą chodzić, nie dlatego, ze to "nie tedy droga", lecz musza się nauczyć zachowywać równowagę, koordynować ruchy.

Jak to napisałam, coś mi zaczęło świtać pozytywnego :)

"* "bo uważam, ze to za mało" - wg. kogo jest za mało, kto ci to wmówił, kto ci ustawia poprzeczkę i dlaczego akurat taką?" - ja sama. Mam dosyć sukcesów, które nie przekładają się na konkretne, realne, materialne zmiany w moim życiu. Fajnie, ze stałam się bardziej pewna siebie, świadomie pracuję nad samooceną i jej uzdrowieniem, potrafię energetycznie to czy tamto  stosując RD - ale teraz łaknę rozwiązania materialnych problemów, które nie zmalały, a narosły ;), jak i sukcesów w materii, których też nie odnosiłam ostatnimi czasy za bardzo.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-01-09, 16:01:07
"Zresztą, czyż to nie jest jednak sprzeczne w jakimś stopniu,z tym tekstem o niemowlakach? Przewracają się, jak uczą chodzić, nie dlatego, ze to "nie tedy droga", lecz muszą się nauczyć zachowywać równowagę, koordynować ruchy."

Może źle użyłam zwrotu "nie tędy droga". Bo niemowlaki tak tego nie analizują. Ćwiczą, aż osiągną sukces - czyli zaczną np. chodzić. O porażce dowiadują sie, gdy im ktoś powie, że jak się przewróciły, to są np. łamagą, niedojdą itp. A potem w systemie edukacji są w tym skutecznie utwierdzane.

Materia jest nieco powolniejsza. Na pewne rzeczy trzeba poczekać, aż staną się one możliwe lub przerobimy wszystkie opory przed nimi.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-01-09, 16:27:01
Może najszybciej będzie zmienić wyobrażenia o niepowodzeniu z negatywnego na pozytywne. I rozłożyć to na dwie części, co wyszło oraz co nie wyszło i dlaczego.

Efekty w materii nie zawsze zależą tylko od nas. Najczęściej jest też 2 zainteresowana strona. Może być i tak, że z jej intencjami i/lub najwyższym dobrem jest ci nie po drodze i dlatego nie wychodzi.

Tak przyszło mi na myśl, co ci tak naprawdę stoi na przeszkodzie, by podnieść jakoś życia?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-01-09, 18:03:43
Grażyna Anna
"Materia jest nieco powolniejsza. Na pewne rzeczy trzeba poczekać, aż staną się one możliwe lub przerobimy wszystkie opory przed nimi." - no właśnie :/ Ale jak dla mnie za oporna, pewne rzeczy mogłyby się wyraźniej wykrystalizować już, po upływie 10 miesięcy pracy nad tematem...

"Może najszybciej będzie zmienić wyobrażenia o niepowodzeniu z negatywnego na pozytywne. I rozłożyć to na dwie części, co wyszło oraz co nie wyszło i dlaczego."
To bardzo dobry pomysł :) Zrobię tak.



Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Szafirowy Błękit w 2012-01-09, 18:13:22
Hydrozagadko :)
Ja to znowu mam odwrotnie, nadmiar cierpliwości i wytrwałości, że czasami zbyt długo "w czymś siedzę" ;-)

"ale chcę osiągać realne sukcesy w działaniu"
możesz tutaj zadać sobie pytania; co w Twoim odczuciu jest odniesieniem realnego sukcesu?
                                                        Co i jakie są znamiona tego sukcesu, cechy, co konkretnie powinno zaisnieć, jaki cel
                                                         powinien zostać osiągnięty aby ( w Twoim odczuciu!) był to sukces? Ważne aby
                                                         odpowiedzi były w odniesieniu w jaki sposób Ty przez swój wewnętrzny pryzmat
                                                          to odbierasz. Bo wiadomo że dla każdego sukces może coś innego oznaczać.
Można sobie rozpisać odpowiedzi na te pytania we wszystkich dziedzinach o których wspomniałaś (życie zawodowe,osobiste, twórcze itp.)

"nie chcę się piąć po szczeblach kariery (dlatego nie chce już pracować w korporacji), nie chcę być też rozpoznawalna medialnie"
może Twoja podświadomość jest przyzwyczajona jeszcze z czasów pracy w korporacjach, że za dobre wynikiw pracy byly pozytywne zwrotki czy uznanie w różnej formie i teraz na własnej działalności jest inaczej i pś nie jest do tej nowości przyzwyczajona więc nie wpełni uznaje nawet drobniejsze sukcesy...możesz pś o to popytać
Prowadząc własną firmę można np.na swojej stronce internetowej założyc taki dział gdzie klienci mogą wpisywać swoje odczucia, opinie, pochwały :) co do uslug wykonanych przez Ciebie dla nich. To jest fajne z kilku względów i dla Ciebie i dla klientów którzy bardzo chętnie swoje zadowolenie wyrażą w ten sposób jak również dla przyszłych klientów którzy mogą poczytać jak inni widzą Twoje usługi, z wielu stron korzystne :) No i może pś będzie też zadowolona i zmotywowana do dalszych pozytywnych działań :)


                                                       
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-01-09, 18:26:33
Po ponownym przeanalizowaniu dochodzę do wniosku, ze obecne problemy z tym zniechęcaniem się (bo nie miałam tak zawsze;), to wynik:

1. ciągle mojej nadmiernej niecierpliwości i pś oczekiwań, ze kreacja oraz osiąganie sukcesów powinny przebiegać szybciej - stąd te moje załamywania się i zniechęcania cykliczne; bo zamiast skupiać się na konsekwentnym działaniu, to rozdrabniam się na ileś rzeczy na raz, na ileś problemów na raz.
2. zamiast skupiać uwagę na dalszym celu, za bardzo łaknę sukcesów na każdym kroku działania, prowadzącego do tego celu, jakbym pś nie chciała już przyjmować żadnych niepowodzeń.
3. Punkt drugi, szczególnie jego końcówka, wynika z tego, ze ostatnie dwa lata pś oceniam - mimo również realnych zmian na lepsze we mnie samej, mojej świadomości, nawet w moich możliwościach - przez pryzmat "klęsk"i nie potrafię się tego pś spojrzenia do końca pozbyć. Faktycznie, nie wyszło mi w paru dziedzinach życia, głównie jeśli chodzi o związek i finanse.
4. stąd paraliż działaniowy, włączająca się co jakiś czas niewiara w sens jakichkolwiek czynności, "walki" o zarobek, szczególnie teraz, kiedy kompletnie przerosły mnie kredyty, wzięte parę lat wcześniej. Jestem zmęczona i zniechęcona szczególnie tym, ze 90% mojego dochodu znika w niebycie (mimo że nie jest taki mały, jak na polskie warunki).

No to już wiem, ze to jest bardziej złożony problem.

Nadal jednak nie wiem, jak sprawić, bym przestała marnować czas wpadaniem w bezsens i zniechęcaniem się. Czas, który mogłabym użyć na jakieś sensowne, odważne działanie, być może rozwiązujące w choćby w większym stopniu moje problemy. Marnując go na paraliż decyzyjny i działaniowy, nie zyskuję nic, a być może nawet tracę.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-01-09, 18:34:41
Szafirku, akurat w korporacji, w której pracowałam, nie było mody na docenianie, a na udupianie. Może stad moje łaknienie doceniania w tej chwili, bo wygłodzona jestem ;-)

" Co i jakie są znamiona tego sukcesu, cechy, co konkretnie powinno zaisnieć, jaki cel powinien zostać osiągnięty aby ( w Twoim odczuciu!) był to sukces? "

Dobre pytanie. OBECNIE - jedynym chyba sukcesem, jaki jestem w stanie pś przyjąć za sukces, będzie uwolnienie się od pułapki kredytowej. Zatem być może dlatego nie doceniam innych sukcesów, jak już są, a każde działanie, które nie przynosi takiego efektu uwolnienia, uważam za stracone i za klęskę.
Taaak... bardzo dobrze, ze mi to przekonanie wyszło - to pewnie o to chodzi.

Z reszty zagadnień wypiszę te elementy sukcesu w każdej z dziedzin - własnie po to, by pś skupienie na jednym, nie przysłaniało mi sukcesów w innych dziedzinach. Dziękuję za podpowiedź :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-01-09, 19:12:57
Hydrozagadko
Tego o czym piszesz musi być jakas przyczyna, może dzieciństwo, rodzice Cię doceniali za to co robiłaś, nie bez przyczyny trafiłas pod taką korporację?
Ja bym doszperał przyczyny, moze było by warto porobić modlitwy, jakby jakieś wyparcie było odnośnie dzieciństwa to mogłyby je rozpuscić i później na jakąś sesje, albo w medytacji puścić:)
Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Szafirowy Błękit w 2012-01-09, 19:26:50
Hydrozagadko :)
"Dobre pytanie. OBECNIE - jedynym chyba sukcesem, jaki jestem w stanie pś przyjąć za sukces, będzie uwolnienie się od pułapki kredytowej. Zatem być może dlatego nie doceniam innych sukcesów, jak już są, a każde działanie, które nie przynosi takiego efektu uwolnienia, uważam za stracone i za klęskę.
Taaak... bardzo dobrze, ze mi to przekonanie wyszło - to pewnie o to chodzi.

Z reszty zagadnień wypiszę te elementy sukcesu w każdej z dziedzin - własnie po to, by pś skupienie na jednym, nie przysłaniało mi sukcesów w innych dziedzinach. Dziękuję za podpowiedź :)"

To co napisałaś powyżej może być bardzo dobrym tropem :)
Jak czytałam jeden z Twoich wcześniejszych postów nasunęło mi się też coś takiego że pś możesz kojarzyć osiagnięcia i rezultaty związane z finansami, firmą, zarobkami jako "wyznacznik" ogólnego odczucia zadowolenia w swoim życiu.
Mam wrazenie że w naszym społeczeństwie często panuje takie przekonanie że jak się powodzi ludziom finansowo to znaczy że w pełni są szczęsliwi i w odczuciu społecznym są takie osoby postrzegane jako "człowiek sukcesu". Bardzo często pomija się sukcesy czy spełnienie w innych dziedzinach zycia takich jak np. życie uczuciowe, towarzyskie, rozwój osobisty, duchowy itp. I podświadomie można to łapac od innych ludzi i przenosić w pewnym sensie na swoje odczucia związane z postrzeganiem siebie, własnego rozwoju,sukcesów itp.

Co do Twojego głodu ;) to mogę zaraz go zaspokoić ;) bo widzę i odczuwam w Tobie bardzo dużo fajnych, pozytywnych cech :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Ola22 w 2012-01-09, 19:41:37
Tez mam pytanie :)
Mam w tej kwestii pomieszanie :)
Czy trzeźwość i przytomność umysłu zawsze wiążą się z nasza uwaga i kontrola czy te cechy mogą wypływać intuicyjnie bez nasz świadomości i ciągłego udziału  ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-01-09, 19:42:09
hydro,

ja jestem mało cierpliwy, a ostatnio coś mi się poprzestawiał i niecierpliwość przestała mi dokuczać. Jak coś robiłem z oczekiwaniem tego czy tamtego to się strasznie wkurzałem że tego nie mam. Robisz coś a brak sukcesów, teraz bardziej się skupiam na tym że sukcesem jest to co robie, samo w sobie, więc czy coś z tego będzie czy nie to nie ma znaczenia. Spróbuj odczuwać sukces, i wartość w robieniu czegoś, a nie w tym co później za to dostaniesz. Teraz doceniasz to co robisz przez pryzmat tego co otrzymujesz za to/ ( lub nie otrzymujesz ). Jeśli samo robienie czegoś sprawia ci przyjemność to już jest sukces. Mi to zredukowało stres.

Jeszcze z tym kredytem to możesz mieć tak że czujesz presje i obowiązek więc i oczekiwania masz ogromne, i musić kontorlować to co robisz żeby zarabiać odpowiednio dużo aby to spłacić. No i nie możesz pozwolić sobie na porażki, bo musisz wszystko robić cacy i zarabiać odpowiedni aby spłacać kredyt itp.

Do what you love, love what you do.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-01-09, 19:50:21
Ola22
Jak już człowiek pozbędzie nieprzytomności, to trzeźwość będzie kompletnie bezwysiłkowa i naturalna niczym oddychanie. Wysiłek jaki możesz odczuwać na chwilę obecną wynika z lgnięcia ku nieprzytomności i buntowania się pś, gdy starasz się być przytomna.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Ola22 w 2012-01-09, 20:08:36
Clint

Rozumiem, tylko tak opisywaną trzeźwość i przytomność (czuje takie coś zwłaszcza po medytacji) traktuję takie jak odrywanie się od rzeczywistości i czuje że wtedy tracę kontakt ze światem.
Wysiłek jaki wkładam, to własnie nie poddawanie się tamu (bo to wydaje mi się za lekkie, wszystko mi się wtedy podoba) i w tej sytuacji jak odróżnię to co właściwe od niewłaściwego ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-01-09, 20:17:15
Wpierw musisz popracować z afirmacjami i technikami oczyszczającymi nad tematem przytomności i trzeźwości umysłu. Jak sobie pooczyszczasz intencje i wyobrażenia dotyczące przytomności to wszystko stanie się jasne :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Ola22 w 2012-01-09, 20:22:37
heh :)
własnie to robię, tylko jak mam się skupić w afirmacjach nad tym stanem skoro mój umysł nie wie co to jest, i za każdym razem podrzuca mi świnie, która sprawia że coraz bardziej nie wiem co to jest...
A z tych technik to co byś polecił ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-01-09, 20:30:17
Skoro pracujesz nad tematem, to przejściowy etap pomieszania i poplątania jest normalny - najpierw trzeba przejść przez proces trzeźwienia, zanim się wszystko wyklaruje. Po prostu pracuj nad afirmacjami, nie staraj się na siłę tej trzeźwości wywoływać, a jedynie koncentruj się na treści afirmacji - wszystko się z czasem będzie przejaśniać.

A jeśli chodzi o techniki to musisz znaleźć coś dla siebie - ja tam dość klasycznie używam regresingu, EFT i modlitw.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-01-09, 21:37:35
btw. Jeśli jeszcze nie czytałaś, to koniecznie przeczytaj ten artykuł: http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/42
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-01-10, 21:54:12
Buudha_Lounge - fakt, mało byłam doceniana w dzieciństwie i mało zachęcana. Choć nie było jakiejś tragedii pod tym względem :) Podejrzewam jednak późniejsze czasy - typowo szkolne i pracowe. Oraz część mojej karmy z poprzednich wcieleń.

Szafirku :)
 "że pś możesz kojarzyć osiagnięcia i rezultaty związane z finansami, firmą, zarobkami jako "wyznacznik" ogólnego odczucia zadowolenia w swoim życiu." - zazwyczaj jest to u mnie jeden z elementów ogólnego zadowolenia w życiu (wraz z życiem uczuciowym, osobistym, spełnieniem twórczym itp) - jednak w tej chwili, ze względu na konkretną sytuację, wyszło to, co wyszło, na prowadzenie ;)
Dobrze, ze dotarłam do tego przekonanie, o którym wcześniej napisałam, i że to ono obecnie mi bruździło.

"widzę i odczuwam w Tobie bardzo dużo fajnych, pozytywnych cech :)" - a co, a co? :))) To ja poproszę :D

Lukaszlm - "Spróbuj odczuwać sukces, i wartość w robieniu czegoś, a nie w tym co później za to dostaniesz. " i tak staram się robić, jednak materialne prawidła w mojej sytuacji narzucają mi w tej chwili konkretne sumy (i sukcesy) do osiągnięcia, co zakłóca wartość robienia czegoś i zwiększa stres. Bo istnieje jak na razie realny MUS osiągnięcia czegoś; wolałabym by była to tylko i aż możliwość, nie mus ;)
"z tym kredytem to możesz mieć tak że czujesz presje i obowiązek więc i oczekiwania masz ogromne, i musić kontorlować to co robisz żeby zarabiać odpowiednio dużo aby to spłacić. No i nie możesz pozwolić sobie na porażki, bo musisz wszystko robić cacy i zarabiać odpowiedni aby spłacać kredyt itp." - zgadza się, dokładnie o to chodzi. Bo jak nie spłacę rat, to mi sie dobiorą do tyłka ;) A jak spłacam wszystko, to nie zostaje nic dla mnie ;)

Coś mi się dziś wydaje, ze w ciągu tego miesiąca nastąpi w tej sytuacji jakiś pozytywny przełom. Nie wiem, czy to prawdziwe "przeczucie" czy tez znów moje chciejstwo;), ale tak teraz czuję. :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: FDX w 2012-01-12, 14:13:04
A ja bym się chciał zapytać w tym temacie jak to jest z praca nad sobą i efektami bo trochę tego nie rozumiem. Od zawsze myślałem i nadal tak myślę ze żeby pozbyć się problemu trzeba go zrozumieć i uzdrowić/oczyścić/wyeliminować źródło problemu. Z tego co mi wiadomo tym schematem pracuje się z afirmacjami, EFT, the work, regresingiem i pewnie wieloma innymi technikami. Ok.
A dlaczego jak się medytuje to problem się oczyszcza ? Tzn chodzi mi o to czy medytacja i inne podobne techniki np,. modlitwa o uwolnienie uzdrawiają źródło problemu ? Jak pracuje z afirmacjami to wiem na czym stoje, odkrywam problem warstwa p o warstwie a w medytacji ?

Boje się ze jak kiedyś bym przestał medytować to problem wróci bo nie rozwiązałem jego przyczyny.

Jak to jest ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-01-12, 14:17:00
fxd,

medytacja/modlitwa, pozwalasz na uzdrowienie problemu wj, nie musisz do końca wiedzieć co i jak, chociaż mi zawsze się uświadamia po modlitwach. Coś jakbyś zaufał rodzicu, aby rozwiązał problem za ciebie. Chodzi głównie o zaufanie i otwarcie. Podczas medytacji poddajesz się temu co dobre, więc to co złe zanika albo wypala się.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-01-12, 14:17:30
W medytacji, modlitwie, da się wejść na jakiś okres czasu w stan, w którym dane problemy są rozwiązane. Na przykład jeśli się boisz, to medytując na poczucie bezpieczeństwa, starając się je odczuwać w głębokim uspokojeniu, ty i twoja podświadomość zaczynacie poznawać ten stan i robiąc to regularnie, przyzwyczajać się do niego. Modlitwa polega na zaufaniu czemuś wyższemu i mądrzejszemu w Tobie, że pomoże Ci skutecznie w rozwiązaniu problemu i pozwoleniu by zostało to wprawione w ruch (przez tą wyższą cząstkę w Tobie).
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-01-12, 20:25:59
Dlaczego jeśli sie dzieje że proszę o związek z dziewczyną taką i taką, to nagle moja bratowa zaczyna mi dawać podświadomie jednoznaczne sygnały, albo jakaś inna, szczęśliwie zakochana dziewczyna? Czy wszechświat jest tak tępy że nie potrafi rozróżnic że potrzebuję kobiety w moim wieku, wolnej? Z kolei jak wymawiam wszechświatowi te kryteria to pśka mi mówi że taka będzie mało atrakcyjna. Przyciągam do seksualnych relacji takie kobiety z którymi z oczywistych powodów nie mogę tego robić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-01-12, 20:39:17
Najwyraźniej z jakiegoś powodu takie dziewczyny przyciągają twoją/twojej podświadomości uwagę. Wszechświat w tym względzie jest nieinteligentny bo daje się kształtować twoim i twojej podświadomości oczekiwaniom.
Myślę że można by zadać pytania, dlaczego, po co, czemu właśnie takie. Emocje tylko zmęczą.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-01-12, 20:56:10
Jedyny wniosek do którego w tej chwili dochodzę to że dopóki nie oprzytomnieję, nie kreuję bliskich relacji.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-01-15, 15:01:44
Sebo
To nie wszechświat jest tępy :). To ty składasz zamówienie i właśnie to dostajesz.
Przyjrzyj się bliżej swoim intencjom w temacie, bo te sytuacje Ci je pokazują.

Nie chcę Ci nic sugerować, bo pewnie sam to odkryjesz, ale mi się nasuwa, że masz w tej dziedzinie zakazy. Sam sobie nie pozwalasz i dlatego przyciągasz osoby, które z Tobą też nie mogą. I jeszcze inne jak niezasługiwanie...

"Jedyny wniosek do którego w tej chwili dochodzę to że dopóki nie oprzytomnieję, nie kreuję bliskich relacji."
- Można i tak. Bo pś ma jakies sprzeczności w temacie.
O czym zresztą piszesz:
"Z kolei jak wymawiam wszechświatowi te kryteria to pśka mi mówi że taka będzie mało atrakcyjna".
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-01-16, 19:36:21
Czym wg Was jest szacunek?
Czym się różni od akceptacji?
Czy szacunek należy się wszystkim, czy tylko tym, którzy na niego "zasługują"?

Będę wdzięczna za wypowiedzi w tym temacie, bo mam tutaj niezłe pomieszanie. Co prawda kilka kwestii już przemyślałam, ale jeszcze nie do końca mi się to poukładało. Dlatego ciekawa jestem jak widzą to inni :)
Przy przepytywaniu pś-ki okazało się, że szacunek kojarzy mi się ze starością (szacunek należy się starszym), brakiem seksu (to przekonanie pochodzące z okresu dojrzewania: chłopak, który szanuje dziewczynę, nie zaproponuje jej seksu), nudą oraz brakiem radości i poczucia humoru (szanować należy osoby poważne i na stanowiskach).
Fuj. Nie dziwota, że moja pś-ka wzdryga się na samą myśl o szanowaniu siebie ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-01-16, 19:46:36
Dla mnie szacunek to właśnie akceptacja drugiego człowieka i jego wyborów, traktowanie jak cennej i wartościowej istoty na tyle, na ile on sam pozwala. Szacunek kierujemy do Boskiej cząstki w drugim człowieku, a nie do jego idiotycznych poglądów czy też chorego ego :) Żeby przepływała energia szacunku musi tak samo jak w przypadku miłości i każdej innej energii być zgoda na to z obu stron. Dlatego też nie ma co się przejmować, że się do kogoś nie czuje szacunku - bo tak samo jak miłości, nie do każdego trzeba go czuć.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-01-16, 19:56:10
Clint,
"Szacunek kierujemy do Boskiej cząstki w drugim człowieku, a nie do jego idiotycznych poglądów czy też chorego ego :)"

Też doszłam do takiego wniosku. I tutaj IMO leży różnica pomiędzy szacunkiem a akceptacją: bo szacunek odnosi się tylko do tego, co boskie w człowieku, a akceptacja do wszystkiego, nawet do tego, co najbardziej w nim chore.
Dzięki za odpowiedź :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-01-16, 20:34:43
Mateusz

"Nie chcę Ci nic sugerować, bo pewnie sam to odkryjesz, ale mi się nasuwa, że masz w tej dziedzinie zakazy. Sam sobie nie pozwalasz i dlatego przyciągasz osoby, które z Tobą też nie mogą. I jeszcze inne jak niezasługiwanie..."

genialne odkrycie, ja też mam ten wzorzec, że im bardziej jest zakaz na coś co pragne tym bardziej pragnę. Kojarzy mi sie to z tym, ze była kiedys taka szkoła sztucznego eskalowania pragnień przez zakazy, nie dziwota że przy takim wzorcu cieżko jest poczuć prawdziwe pragnienia,  nie radze sobie z tym tematem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-01-16, 21:37:16
Coś o sobie.
Taki efekt narastania pragnień, był w moim przypadku wynikiem życia zakonnego. Pamiętam jak przypominanie o tym czego nie wolno powodowało że narastała zachłanność na te właśnie zakazane owoce.
Człowiek zewnętrznie się czegoś wyrzekał, a w podświadomości pragniał tego doświadczać, i myślę, że nawet nie zawsze był świadomy tego co dzieje się w jego podświadomości.
Jak to odreagowywałem to myslałem, że zgłupieje ;).
Miałem ogromne niezrealizowane tęsknoty za wieloma sprawami, które były bardziej nasycone emocjami i bardziej głębokie niż doświadczanie ich w realu.
Zdałem sobie sprawę jak bardzo żyłem w tęsknotach i pragnieniach. I one nierealizowane potrafią bardzo narastać.

Tak na marginesie, słuchałem wtedy dużo muzyki Bacha i jedna znajoma słuchając powiedziała: za czym ten Bach tak tęsknił, bo w jego muzyce czuję te wielkie tęsknoty.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-01-16, 21:51:22
No właśnie, ale co tu konkretnie odreagować ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-01-16, 21:53:00
Najpierw zakazy doświadczania danych rzeczy, a potem przymusy ich doświadczania :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-01-16, 22:11:02
Ja dokładnie robiłem to tak: przypominałem sobie całe zdarzenie i zwiazane z nimi emocje, napięcia, mechanizmy, a potem docierałem do przyczyn pytając o intencje.

Chodzi o zrozumienie, że to są iluzje, które wybitnie utrudniają doświadczanie i realizowanie tego co chcemy osiągnąć.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-01-16, 22:15:24
Wiedziałam, że mi ostatnio znowu ostro wywala, ale nie za bardzo wiedziałam, gdzie dzwoni, teraz juz wiem czym się zająć i od razu mi lepiej, bo najgorzej jak człowiek siedzi w czarnej d.... i jeszcze nie za bardzo wie o co chodzi. Dzieki
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-02-19, 10:21:03
Mam pytanie moze niekoniecznie dotyczące rozwoju duchowego, ale chcialabym zeby trafilo do mądrych ludzi więc tak najłatwiej;).
Jak myslicie, czy rzeczywiscie będziemy pracować w Polsce do 67 roku zycia? Czy ten pomysl przetrwa i czy wiek będzie nadal podnoszony (jak mówią mi w pracy gdy zwierzam im sie, ze sie boję)?
Dla mnie jest to okropna wizja i trochę mnie to stresuje choc do osiagniecia tego wieku mam jeszcze 37 lat. dlatego o to pytam. co prawda może do tego czasu będe bogata:) i odloze wystarczająco by isc na emeryture w wieku 60 lat lub wczesniej, ale takiej pewności nie mam, bo afirmowac ze zarabiam 10 tysiecy miesiecznie zamierzam dopiero za pare lat, o ile w ogóle cokolwiek to zadziała, bo jak na razie moje afirmacje nie dzialaja, teraz mam o wiele wazniejsze rzeczy. Ale nie pytam o siebie tylko o innych ludzi, ktorzy nie beda sie rozwijac, czy oni będa skazani na pracowanie do smierci, a jesli nawet im sie uda troche pozyc to czy ich emerytury bedą glodowe? czy uwazacie, ze cos sie zmieni w prawie, lub ze ludzie beda dostawac swiadczenia zgodne z pobieranymi im co miesiac składkami, a nie -jak przewidują juz teraz-znacznie okrojone, głodowe?
Denerwuje mnie, ze mam obsesje ze musze oszczedzac do emerytury, odkladac cos co miesiac z kazdej pensji mimo, ze nieraz nie mam ochoty i tak przez kolejne 37 lat. wiem, ze to pewnie jjakies leki zwiazane z pieniedzmi, no ale o siebie na razie nie pytam, bo pewnie kiedys sie za to zabiorę. z góry dzieki.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2012-02-19, 12:16:44
Ania82
Moim zdaniem możliwe ,ze tak będzie z tym 67 rokiem życia albo jeszcze gorzej .Jednak jak masz jeszcze do tego 37 lat to sie dużo może zmienić jeszcze ,może założysz swoją firmę ,może awansujesz i bedziesz tyle pieniędzy zarabiać ,ze odłożenie na emeryturę będzie dla Ciebie tak łatwe ,ze nawet tego nie poczujesz .A może odkryjesz taką prace ,która daje Ci tyle przyjemności ,ze bedziesz ją chciała sama z siebie wykonywać nawet dłużej niż do 67 roku życia .
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ontoja w 2012-02-19, 12:20:55
Czy ktoś stosował psychoterapię praniczną według  Choa Kok Sui?
Według tego co o tym  czytam, działa nawet na bardzo ciężkie przypadki .
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-02-19, 13:02:38
fajnie by bylo, ale może jest szerokie i głębokie, a nie mając pewności czy w ogóle się wyleczę zmoich przypadłości kwestię finansów na emeryturze nie mogę się teraz zajmować. Tym niemniej nie pomaga mi ona w dobrym samopoczuciu.
Co jednak z ludzmi którzy pracują ciezko fizycznie, tak jak np w mojej fabryce? oni mieliby do 67 lat przewalać gumę na walcach? dlaczego rząd nie mysli o takich ludziach? chcą by po emeryturze od razu umierali chyba. nie wiem czy będzie praca dla 60 latkow gdy zostaną zwolnieni.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-19, 13:07:20
Aniu, bo rzadom nie zalezy aby ludzie mieli lepiej.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Fia w 2012-02-19, 13:39:48
Ania,
Mozliwe, że niektórzy będą pracować do smierci. Ale zamiast sie dołować, trzeba kombinować. Niestety.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-02-19, 21:50:58
Ania
Wiek emerytalny na pewno zostanie wydłużony. Pewnie będą jakieś protesty ludności na ulicy ale tutaj rząd się nie ugnie. Policja zresztą ma obiecane podwyżki, po to by mieć większą motywację do tłumienia protestów.
Rząd ma zwyczajnych ludzi w d...., zresztą kiedyś Gomułka czy ktoś powiedział, że "rząd się zawsze wyżywi..." i to jest aktualne do dziś.
Emerytura państwowa będzie głodowa, tak żeby jakoś przetrwać i jak ktoś sam się nie zabezpieczy, to nic więcej nie będzie miał. Zresztą dzisiejsi emeryci już tak mają... Nie wszyscy oczywiście, górnikom się udało.
Dlatego warto ugryźć temat prosperującej świadomości za wczasu, mimo iż to dosyć trudny temat, gdzie strasznie potrafi wywalić ;)
Większości Polaków to odpowiada, bo głosują w kółko na tych samych od 20 lat.
Choć 37 lat to troszkę jest, więc w głębi duszy zawsze człowiek ma nadzieję, że coś się zmieni na lepsze...
Jak już znajdziesz czas, sprawdź dlaczego afirmacje nie działają, znajdź tego przyczynę. Może warto zacząć od afirmacji: Moje afirmacje zawsze działają z coraz większą mocą... (wywala?:)
Może warto też nie ograniczać się do afirmacji, może dla Ciebie lepszy byłby dekret, szczera modlitwa(np. wg Huny)?
Czasem też jest tak, że afirmacje realizują się nie wtedy kiedy byśmy sobie tego życzyli a po dłuższym czasie...
Pamiętam jak dwa lata temu afirmowałem, że w moim życiu pojawia się niespodziewanie 50 tys. złotych... Kilka miesięcy to wałkowałem, pomimo iż wiedziałem, że nie powinno się afkować samych pieniędzy... Po tych kilku miesiącach się zniechęciłem i porzuciłem temat z goryczą.
Po dwóch latach wykreował się samochód warty wiele więcej niż te 50 tys.
Czasem trzeba cierpliwości i odpowiedniego momentu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-19, 22:57:21
Ciekawe, co bedziecie afirmowac, jak zaczna Was wsadzac do wiezienia za kwestionowanie zarzadzen danego rzadu...ze odrodzicie sie w innym zyciu w panstwie gdzie nie ma manipulacji? Pora wziasc odpowiedzialnosc za swoje zycie i postawic jawny sprzeciw bandytyzmowi i samowolce rzadzacych!
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-02-19, 22:59:45
Ja będę afirmował wolność :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-19, 23:02:12
Moze byc juz za pozno...Ci z obozow zaglady tez afirmowali. I doczekali sie...ale chyba nie o taka wolnosc ich dusze prosily.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-02-19, 23:05:05
Jakbyś rozumiał jak działa karma i inne takie, to byś wiedział że twe pytanie jest bez sensu :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-19, 23:08:23
Jak dziala karma to ja wiem dosc dobrze natomiast Wy chyba nie wiecie, jak dzialaja istoty pragnace pozbawiac wolnosci i zycia innych. Tu juz nie wchodzi w gre karma indywidualna czy narodowa ale powiazania kosmiczne, o ktorych nie tylko trzeba wiedziec ale i trzeba sie chronic odpowiednio wczesnie. Stawianie oporu (rozumianego nie w sposob ogolnie przyjety i kojarzony z walka zbrojna czy inna forma sily) nie wytwarza negatywnej karmy. Ot i cala filozofia moi drodzy. Bozia nie na darmo dala swiadomosc, aby z niej korzystac.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-19, 23:15:42
Traktowanie karmy jako czegos, co sie ma wypelnic (czyli ze np. bedzie wojna i mamy tu zginac, albo poddac sie czyjejs woli bo tak chce nasza karma itp.) i nie mozna od tego uciec to jest samoistne samobojstwo. Karme nie tylko mozna pozytywne przepracowac ale jeszcze sie od niej uwolnic w cholere, raz na zawsze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-02-19, 23:26:19
w ogóle tak z ciekawości zapytam czy piszerz tu tylko po to żeby udowadniać sobie jaki pokrzywdzony jesteś bo nikt nie rozumie twich wglądów (czytaj. zakręcenia). Jak już wszystko wiesz to korzystaj z tego, a nas ignorantów zostaw w spokoju.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-19, 23:27:43
Wlasnie sie caly czas zastanawiam, bo rzeczywiscie jakis zapedow misyjnych w stosunku do ludzkosci nie mam..ale chyba po prostu dlatego, ze nie moge uwierzyc, jak mozna kurczowo trzymac sie jednej opcji i nie pozwolic sobie na odrobine wolnosci.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-02-19, 23:45:41
Tristen
A cudze wybory są dla Ciebie takie ważne, bo ?


No i jaki jest dla Ciebie cel przedstawiania ni z tego ni z owego jakiejś sytuacji (która w polskich warunkach nie ma szans zrealizowania się, bo ludzie mają większą władzę niż rządzący) i przy tym krytyka wyborów innych (których to wyborów być może nie rozumiesz)?

Poza tym droga do zostania politykiem otwarta, proszę bardzo :)

Jeśli Ci się nie podoba co jest, to zawsze możesz znaleźć/przedstawić lepszą alternatywę i zacząć ją realizować. Ale nie wymuszaj na innych żeby też ją zaakceptowali/przyjęli.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-19, 23:51:03
A cudze wybory są dla Ciebie takie ważne, bo ?

-Bo wplywaja znaczaco na moje wlasne zycie i to jest bolesne. Tyle sie mowi w srodowiskach duchowych o potrzebie zwracania uwagi na innych ale jakos w praktyce sporo ma to gdzies, jak np. moja decyzja moze wplynac na inna osobe. I karma gotowa jak ulal. Ale masz racje, za duzo w tym bylo uszczypliwosci. Przepraszam za to.

No i jaki jest dla Ciebie cel przedstawiania ni z tego ni z owego jakiejś sytuacji (która w polskich warunkach nie ma szans zrealizowania się, bo ludzie mają większą władzę niż rządzący) i przy tym krytyka wyborów innych (których to wyborów być może nie rozumiesz)?

-Tu sie nie zgodze. Mamy mala wladze czy wolnosc wyboru. Nie tylko ze wgledu na spoleczny brak swiadomosci, ale rowniez ze wgledu na wbrew pozorom mocno represyjny aparat kontroli spoleczenstwa i zwiazanych z tym sanckji karnych najrozniejszego typu. Sa one poniekad gleboko zakorzenione w zbiorowej mentalnosci i uwazane za stosowne.

Poza tym droga do zostania politykiem otwarta, proszę bardzo :)

-Loj toz to bagno jak malo gdzie :).

Jeśli Ci się nie podoba co jest, to zawsze możesz znaleźć/przedstawić lepszą alternatywę i zacząć ją realizować.

-I to robie mowiac o wolnosci.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-02-19, 23:55:31
No nie wiem czy wybory tutejszych forumowiczów jakoś na Ciebie wpływają. Przecież parę miesięcy temu ich w ogóle nie znałeś a sobie żyłeś.
Jak to mówią, jak chcesz coś zmienić, zacznij od siebie. Zawsze możesz też znaleźć grupę osób która myśli podobnie do Ciebie, myślę że to ciekawsze niż przekonywanie tych którzy mają inne poglądy.

Mi tam polskie prawo nie przeszkadza, jedynie utrudnienia w prowadzeniu działalności gospodarczej i zbytni socjalizm. Ale to wygląda i tak lepiej niż -5 lat temu -10 lat temu itd.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-20, 00:04:06
No nie wiem czy wybory tutejszych forumowiczów jakoś na Ciebie wpływają. Przecież parę miesięcy temu ich w ogóle nie znałeś a sobie żyłeś.

-Mi chodzi o proste przyklady typu ze jak wywale na ulice smiec, to ktos to bedzie musial po mnie wtedy posprzatac. Jesli ja nie chce placic podatkow, a wiekszosc ma to gdzies i uwaza, ze skoro wiekszosc to akceptuje to jednostka ma sie albo podporzadkowac albo poniesc konsekwencje to jest tu cos jednak nie tak.

Jak to mówią, jak chcesz coś zmienić, zacznij od siebie. Zawsze możesz też znaleźć grupę osób która myśli podobnie do Ciebie, myślę że to ciekawsze niż przekonywanie tych którzy mają inne poglądy.

-I robie te zmiany u siebie. I znam ludzi, ktorzy mysla podobnie. Narazie jednak ich jest bardzo malo.

Mi tam polskie prawo nie przeszkadza, jedynie utrudnienia w prowadzeniu działalności gospodarczej i zbytni socjalizm. Ale to wygląda i tak lepiej niż -5 lat temu -10 lat temu itd.

-A mi tak i wlasciwie kazde prawo bo jest dalekie od praw uniwersalnych, dzialajacych z pozytkiem dla wszystkich istot zywych.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-02-20, 00:27:48
to życzę miłem zabawy zmieniać społeczeństwo, kupa roboty i mnóstwo zabawy na kolejne setki wcieleń. Ale czego się nie robi aby nie płacić podatków :P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-20, 09:47:07
A czy ja kogos chce zmieniac? Ja tylko chce, aby nikt mi nie mowil jak mam yzc i nie wymagal ode mnie tzw. przestrzegania spolecznych regul i nie karal mnie, jesli ich nie przestrzegam.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-20, 10:07:38
A skoro rozmawiamy tutaj na konkretnych przykladach, pozwole sobie zacytowac slowa Osho: ,,Urodziłeś się wolny, jak zatem stałeś się niewolnikiem? Urodziłeś się jako ludzkie istnienie jak stałeś się chrześcijaninem, mahometaninem, hinduistą?".

Mozna by w tym samym sobie napisac: ,,Urodziles sie wolny, jak zatem stales sie podatnikiem?". Mozna tu zapytywac o mnostwo innych rzeczy.

Prawda jest taka, ze egoizm wiekszosci ludzi (byc moze wynikajacy z karmy a byc moze [ co mnie bardziej pasuje ] z glebokiej nieswiadomosci (przeciez w szkolach sie raczej o takich rzeczach nie uczy, w domu tym bardziej) prowadzi do tego, ze jednostki rodzace sie i z jakis wzgledow nie dajace sie wtlamsic w tzw. system maja paradoksalnie wiecej problemow anizeli przecietny Kowalski zasuwajacy od rana do wieczora i pokornie robiacy to, co mu kaza przepisy.

Od karmy sie nie ucieknie, ale rowniez nie mozna jej traktowac jako sadu ostatecznego. Wierzenie, ze to przesadzony los dany z gory to naprawde straszne zaslepienie swiadomosci. Przeciez po cos nam Bog owa swiadomosc dal, aby ja caly czas rozwijac i jesli widzimy, ze cos jest zle, ze cos powoduje nasze ograniczenia i ze jest to intencjonalnym dzialaniem to mamy jak najbardziej prawo zmienic to w ten sposob, aby otwarcie sie temu sprzeciwic, a przeciez jednoczescie mozna sie oczyszczac ze swojej karmy, aby w przyszlosci nie wpadac juz w takie sytuacje.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-02-20, 11:36:35
Tristen:

1 - Nikt Ciebie do niczego nie zmusi, jeśli sam się na to nie zgodzisz. Wolność jest tylko w Twojej głowie.

2 - Karma to skutki intencji, a nie 'przesądzony los'. Zmieniasz intencje - zmieniasz karmę, co z resztą słusznie zauważyłeś :)

3 - Krytukujesz egoizm innych, a z Twoich postów wyłania się właśnie postawa egoistyczna. Otoczenia zawsze odbija to, czego nie chcemy w sobie widzieć - to jeden z mechanizmów uświadamiania nam, jakie są nasze intencje i co z nimi jest nie tak.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-20, 12:00:35
Tristen:
"Tu juz nie wchodzi w gre karma indywidualna czy narodowa ale powiazania kosmiczne, o ktorych nie tylko trzeba wiedziec ale i trzeba sie chronic odpowiednio wczesnie."

- wyjaśnij co to są te powiązania kosmiczne - kosmiczna karma?, co powinniśmy o niej wieczieć i dlaczego mamy wiedzieć?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-20, 12:15:39
Krytukujesz egoizm innych, a z Twoich postów wyłania się właśnie postawa egoistyczna. Otoczenia zawsze odbija to, czego nie chcemy w sobie widzieć - to jeden z mechanizmów uświadamiania nam, jakie są nasze intencje i co z nimi jest nie tak.

-Mysle, ze na tym wlasnie polega wspolna nauka - na pokazywaniu sobie ograniczen i walce z nimi poprzez uswiadamianie. Co w tym stricte egoistycznego?

Nikt Ciebie do niczego nie zmusi, jeśli sam się na to nie zgodzisz. Wolność jest tylko w Twojej głowie.

-Czyzby? Prosta sytuacja: nie placisz podatkow. Dostajesz wezwanie do zaplaty. Potem do sadu. Na rozprawie wyjasniasz, czemu sprzeciwiasz sie placeniu. Sad odrzuca Twoje argumenty. Wymierza Ci kare grzywny. Nie placisz. Kara zostaje zamieniona na kare pozbawienia wolnosci. Uchylasz sie. Zostajesz uznany za przestepce i jest za toba wyslany list gonczy. Takich przykladow jest cale mnostwo, wiec jak tu mozna mowic o de facto wolnosci? Przeciez moj sprzeciw wobec placenia wzial sie wlasnie z poczucia owej wolnosci. Malo tego! Umiem wyargumentowac czemu podatkow placic nie chce. I gdzie tu wolnosc?

wyjaśnij co to są te powiązania kosmiczne - kosmiczna karma?, co powinniśmy o niej wieczieć i dlaczego mamy wiedzieć?

-sa to relacje pomiedzy roznego rodzaju istotami zamieszkujacymi Wszechswiat; relacje pomiedzy innymi cywilizacjami, pomiedzy istotami przebywajacymi w innej materii (np. swiecie astralnym) itp. No coz...wiedza daje swiadomosc, to chyba proste.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-20, 12:39:08
Tristen
Masz bardzo wygodne podejście. Nie podoba Ci się to co społeczeństwo sobą reprezentuje i jakie prawa ustanawia, więc w imię pokazania że Ci to nie odpowiada chciałbyś zrezygnować tylko z tego co Ci nie pasuje - podatków, nakazów, itd. Z przywilejów już jednak nie zamierzasz rezygnować?

Życie w społeczeństwie to dawanie i dostawanie - niekoniecznie po równo, niekoniecznie sprawiedliwie, niekoniecznie sensownie. Nie ma doskonałego ustroju i przy dominującym poziomie świadomości ludzkości na razie nie ma na to szans. Pewne rzeczy można zmieniać, poprawiać, ale wielu wad się nie uniknie.

Możesz więc dokonać niemożliwego i naprawić cały system, a jeśli tego nie potrafisz - to albo akceptujesz to co jest i starasz się żyć jak najlepiej z tym co jest, albo się odcinasz i idziesz żyć w jaskini.

Na razie się tylko miotasz w złości i poczuciu niesprawiedliwości - i co w ten sposób osiągnąłeś? Jakie perspektywy na przyszłość daje Ci to podejście?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-02-20, 12:39:31
ty swoich ograniczen chyba nie zrozumiałeś, nie zrozumiesz.


podatków można nie płacić, np. bezrobotni nie płacą, no i duża cześć bogatych nie płaci, więc jakieś opcje masz.
 
Poczucie wolności to z definicji poczucie wolności, możliwości i braku ograniczeń, proste. Więc nie wiem jak z poczucia wolności stwierdziłeś że jesteś niewolnikiem systemu ? to poczucie zniewolenia każde ci się uwolnić od podatków i systemu.

1) są wyższe plany niż astralny, astralny - czyli niższy plan musi podpożądkować się wyższemu
2) wiedza nie daje świadomości, tylko odwrotnie.


Clint,

ej no przecież (karmicznie) zawsze sprawiedliwie ;) a to się liczy.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-20, 12:45:49
Tristen:
"nie moge uwierzyc, jak mozna kurczowo trzymac sie jednej opcji i nie pozwolic sobie na odrobine wolnosci."

- Ja myślę, że ludzie nad którymi ubolewasz są dużo bardziej wolni od Ciebie. Pod wieloma względami.

„Bo wplywaja znaczaco na moje wlasne zycie i to jest bolesne. Tyle sie mowi w srodowiskach duchowych o potrzebie zwracania uwagi na innych ale jakos w praktyce sporo ma to gdzies, jak np. moja decyzja moze wplynac na inna osobe.”

- Tyle się mówi o intencjach każdego człowieka, jego kreacji i odpowiedzialności za siebie, a Ty piszesz że Twoje decyzje wpływają na innych.

„Mi chodzi o proste przyklady typu ze jak wywale na ulice smiec, to ktos to bedzie musial po mnie wtedy posprzatac. Jesli ja nie chce placic podatkow, a wiekszosc ma to gdzies i uwaza, ze skoro wiekszosc to akceptuje to jednostka ma sie albo podporzadkowac albo poniesc konsekwencje to jest tu cos jednak nie tak.

Skoro większość lubi czystość, to jak wywalisz śmieć, to ktoś będzie po Tobie sprzątał. To jak najbardziej Ci odpowiada. Ale jak już większość godzi się na płacenie podatków, to Ciebie to nie powinno dotyczyć.

„I robie te zmiany u siebie. I znam ludzi, ktorzy mysla podobnie. Narazie jednak ich jest bardzo malo.”

- Oj obawiam się o te zmiany ;), ale poważnie, to nie ma problemu żebyście sobie założyli taką wspólnotę bez zasad, w której bylibyście sami poza społeczeństwem. Nie byłoby to trudne, skoro są już tacy co myślą podobnie.
Wtedy żadne prawo by Wam nie przeszkadzało:
„A mi tak i wlasciwie kazde prawo bo jest dalekie od praw uniwersalnych, dzialajacych z pozytkiem dla wszystkich istot zywych.

„Prawda jest taka, ze egoizm wiekszosci ludzi (byc moze wynikajacy z karmy a byc moze [ co mnie bardziej pasuje ] z glebokiej nieswiadomosci...”

-Myślę, że uważanie ludzi z nieświadomych, (a gdzies pisałeś też o mało nierozwiniętych) jest błędne. Ludzie są na różnych poziomach i zapewniam cię że jest ogromna ilość świadomych i rozwiniętych. I sądzę, że ludziom po prostu odpowiada takie życie jakie prowadzą. Może nie w 100 procentach, ale np. 60- 80 :), czy więcej.
Wielu ludzi, jak zauważam lubi sobie pomarudzić, ale i tak robi to, co do nich należy z z umiarkowanymi chęciami. Co nie jest źle, jak można by wnioskować z tego, co mówią.

„Mozna by w tym samym sobie napisac: ,,Urodziles sie wolny, jak zatem stales sie podatnikiem?". Mozna tu zapytywac o mnostwo innych rzeczy.

Można by też napisać: urodziłeś się wolny i umrzesz wolny, a między tymi dwoma wydarzeniami będziesz niewolnikiem

I tak się czuć, tak działać, tak żyć- jak niewolnik.
Może sam mam z tym problem i szukam odpowiedzi; wiem że tu chodzi o nastawienie, a wtedy wszystko się zmieni.
Poczytaj na stronach co to jest wolność i z czym się wiąże.

„sa to relacje pomiedzy roznego rodzaju istotami zamieszkujacymi Wszechswiat; relacje pomiedzy innymi cywilizacjami, pomiedzy istotami przebywajacymi w innej materii (np. swiecie astralnym) itp. No coz...wiedza daje swiadomosc, to chyba proste.”

- Czy Ty jesteś ograniczany również przez te relacje międzyplanetarne?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-02-20, 12:53:01
lukaszlm
Podatki płacą wszyscy i bezrobotni i bogaci... No chyba, że niczego nie kupują, ale wtedy albo zmarli by z głodu, albo przerzuciliby się na odżywianie światłem...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-20, 12:53:43
Masz bardzo wygodne podejście. Nie podoba Ci się to co społeczeństwo sobą reprezentuje i jakie prawa ustanawia, więc w imię pokazania że Ci to nie odpowiada chciałbyś zrezygnować tylko z tego co Ci nie pasuje - podatków, nakazów, itd. Z przywilejów już jednak nie zamierzasz rezygnować?

-Mylisz sie. Nie odrzucam wszystkich praw tylko te, ktore blokuja wolnosc jednostki w pozytywnym tego slowa znaczeniu. No i czemu mam rezygnowac z tego, co przysluguje jednsotce ktora w zaden sposob nie szkodzi innym?

Życie w społeczeństwie to dawanie i dostawanie - niekoniecznie po równo, niekoniecznie sprawiedliwie, niekoniecznie sensownie. Nie ma doskonałego ustroju i przy dominującym poziomie świadomości ludzkości na razie nie ma na to szans. Pewne rzeczy można zmieniać, poprawiać, ale wielu wad się nie uniknie.

-Szkoda ze wiekszosc zamiast dawac woli tylko brac. Nie uniknie sie, dopoki bedziemy mysleli wlasnie kategoriami ,,nie mozna niczego zmienic".

Możesz więc dokonać niemożliwego i naprawić cały system, a jeśli tego nie potrafisz - to albo akceptujesz to co jest i starasz się żyć jak najlepiej z tym co jest, albo się odcinasz i idziesz żyć w jaskini.

-A jak nie to co? Strasznie policja, wojskiem, papiezem?

Na razie się tylko miotasz w złości i poczuciu niesprawiedliwości - i co w ten sposób osiągnąłeś? Jakie perspektywy na przyszłość daje Ci to podejście?

-A skad wiesz, czy wylacznie miotam sie i czy w ogole miotam sie a nie dyskutuje i nie traktuje rozmowy jako polemiki? Skad wiesz, ze poza tym nie robie innych rzeczy, ktore obchodza ten system dookola?

podatków można nie płacić, np. bezrobotni nie płacą, no i duża cześć bogatych nie płaci, więc jakieś opcje masz.

-No pewnie. Jednych na placenie juz nie stac wiec odbiera im sie wszystko, drudzy kombinuja tak aby miec dobrze ale maja totalnie w dupie, jak ich wybory wplyna na innych. Ot i duchowa swiadomosc wylania sie z tej propozycji.

Poczucie wolności to z definicji poczucie wolności, możliwości i braku ograniczeń, proste. Więc nie wiem jak z poczucia wolności stwierdziłeś że jesteś niewolnikiem systemu ? to poczucie zniewolenia każde ci się uwolnić od podatków i systemu.

-Nie zniewolenia a moze i nie tylko, a przede wszystkim poczucie bezsensu placenia na cos, co ani mnie ani nikomu innemu tak naprawde nie przydaje sie.

1) są wyższe plany niż astralny, astralny - czyli niższy plan musi podpożądkować się wyższemu

-Alez oczywiscie. Szkoda tylko, ze tak malo ludzi to zauwaza.

2) wiedza nie daje świadomości, tylko odwrotnie.

-Jak chcesz, mozemy zaczac klocic sie o znaczenie slow ale to chyba nie o to chodzi, co nie?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-02-20, 12:59:26
Lucjan,

jak pisałem podatki to myślałem o tych dochodowych tylko, ale masz racje że inne podatki tak czy siak się zapłaci.

Tristen,

chodzi o to żeby wiedzieć co jest co, a nie mieszać i przekręcać.

W tej chwili twoja świadomość jest równa się świadomości jakiemuś ostro zakręconemu dda, który obwina wszystko i wszystkich o swoją sytłację. Różnica taka że takie dda, podochodzi do tego emocjonalnie, a ty pseudointelektualnie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-20, 13:00:34
Tristen:
"Mysle, ze na tym wlasnie polega wspolna nauka - na pokazywaniu sobie ograniczen i walce z nimi poprzez uswiadamianie."

Rozbawiło mnie to, bo przeczytałem to tak: „Mysle, ze na tym wlasnie polega wspolna nauka - NA PRZEKAZYWANIU sobie ograniczen...”
Choć tak możesz spokojnie napisać :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-02-20, 13:04:51
lukaszlm
Tak myślałem ale czasem się czepiam szczegółów ;-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-20, 13:08:50
No, jesli ograniczeniem nazywacie swiadomosc niedoskonalosci naszego swiata to rzeczywiscie nie ma oczym wiecej dyskutowac.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-20, 13:19:43
"-Mylisz sie. Nie odrzucam wszystkich praw tylko te, ktore blokuja wolnosc jednostki w pozytywnym tego slowa znaczeniu. No i czemu mam rezygnowac z tego, co przysluguje jednsotce ktora w zaden sposob nie szkodzi innym?"
Pisałeś o niepłaceniu podatków. W ten sposób szkodzisz innym, bo korzystasz z tego co jest opłacane za te podatki(nie da się żyć w mieście/na wsi i nie korzystać bo musiałbyś nawet z dróg i chodników nie korzystać), a nie zamierzasz się dokładać czyli inni muszą wyłożyć za ciebie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-02-20, 13:51:15
Pisałeś o niepłaceniu podatków. W ten sposób szkodzisz innym, bo korzystasz z tego co jest opłacane za te podatki(nie da się żyć w mieście/na wsi i nie korzystać bo musiałbyś nawet z dróg i chodników nie korzystać), a nie zamierzasz się dokładać czyli inni muszą wyłożyć za ciebie.

-Wystarczy, ze place dwudziestokiklkurocentowy podatek VAT od doslownie wszystkiego, co jest materia. Place tez posrednio za wszelkiego rodzaju uslugi i inne dzialania, z ktorych odprowadzany jest podatek. Malo?

Zauwazyles poza tym jedna bardzo wazna kwestie - tzw. pociaganie do odpowiedzialnosci zbiorowej. Nie placi jednostka, utniemy leb calej spolecznosci. I to ma byc sprawiedliwosc?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-02-20, 20:30:25
Od kiedy przestałem się narzucać ludziom ze sobą, często ktoś do mnie wychodzi z propozycją o spotkanie, czy coś... Do tej pory czułem że mam dużo do zaoferowania życiowym ofiarom, bo mogę je pocieszyć, pogłaskać, sprawić że poczują się lepiej. Z takich relacji już dawno zrezygnowałem i chcę tworzyć zdrowe związki. Ale w jaki sposób można mieć coś do zaoferowania zdrowej, nie chcącej nic ode mnie osobie? Czuję że pod tym względem wypadam marnie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jasiu w 2012-02-21, 17:28:57
Sebo

Pamiętam jak ja przerabiałem taki wzorzec, pomogło mi wczucie się w miarę przytomnie w to czego ludzie chcą no i pomodliłem się o uzdrowienie intencji. Po dość krótkim czasie nawet zacząłem trafiać na różne artykuły i książki które mi w tym pomogły (polecam Porozumienie bez przemocy). No i w końcu poczułem że to coś czego ludzie (Ci o fajnych intencjach) tak naprawdę chcą to... nic konkretnego. Po prostu COŚ (nazwa robocza ;P), pozytywna energia bez konkretnej formy. Ta forma się kształtuje jak już będąc otwartym na fajną relacje, spotkasz osobę która będzie miała intencje coś fajnego dostać. Rozmowa, uśmiech, przysługa, przedmiot, do wyboru do koloru. Lepiej jest zastanowić się nad tym czego Ty tak naprawdę chcesz i co pomoże (ale nie zapewni, bo to już świadczy o uzależniającym podejściu) Ci poczuć się szczęśliwym, a jak już to szczęście będziesz miał to się tym dzielić. Tak jak np to że uwielbiasz jeździć i robisz teraz to dodatkowe prawko, dzięki któremu będziesz mógł zapewnić dobrą usługę komuś a jednocześnie dostać za to wynagrodzenie. Myślę że w każdym modelu relacji można by zastosować to podejście że chodzi po prostu o swobodną wymianę pozytywnej energii, bez względu na to jaką konkretnie formę w danym momencie przybiera. ;)

Dodam że najważniejszą wartością jaką posiadasz jesteś Ty sam, to dzisiaj do mnie dotarło jak zastanawiałem się nad moimi wzorcami na temat niezasługiwania i bycia niegodnym w oczach Boga. Zapytałem się siebie co Bóg mógłby ode mnie dostać i dotarło że skoro on jest absolutny i doskonały to nic konkretnego do zaoferowania nie mam, ale jest to w porządku, bo chodzi o to żeby po prostu być i to jest najbardziej wartościowe. :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Szafirowy Błękit w 2012-02-21, 19:53:55
Jasiu :)
Świetny post :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-03-06, 17:06:19
O, dopiero teraz zobaczyłem tego posta. Faktycznie nie widzę innego wyjścia niż przyjąć tak jak piszesz, na zasadzie selekcji - bo każde inne podejście u mnie się nie sprawdziło.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Kaszmir w 2012-03-09, 10:48:33
Witam, zarejestrowalam sie na forum, by dostac jakies rady dotyczace mojego zachowania wobec pracy.
Otóż, nie jest dla mnie problemem pracowanie - co więcej, daję z siebie jak najwięcej, by dobrze wypaść. Jednak najgorsze jest jej rozpoczęcie - kiedy dostaję pracę i mam świadomośc, że następnego dnia już ją zacznę, paraliżuje mnie strech, zaczynam "chorować" (dostaję gorączkę, silne bóle brzucha, szczególnie bóle menstruacyjne są dokuczliwe, pomimo tego, że zażywam hormony i mam częste wizyty u ginekologa). Przez kilka dni nie potrafię oswoić się w nowym miejscu, czuję się osowiała i odliczam, kiedy będę mogła wrócić do domu i zająć się rzeczami, które czekają w kolejce (na ten moment nauka niemieckiego, pisanie pracy licencjackiej, poczytanie książki itp, itd.). W Polsce nie miałam problemu ze znalezieniem pracy i wypełnianiu swoich obowiązków - w połowie studiów licencjackich wyjechałam z moim chłopakiem do Niemiec. Jest mi tutaj bardzo ciężko znaleźć pracę czy nawet przełamać się, by jej szukać - wymiguję się jak tylko potrafię. Nawet jeśli doszło do rozmowy kwalifikacyjnej, to pracodawca nie zgadzał się na to, by nie było mnie przynajmniej 4 dni w miesiącu, z powodu studiów (piątki i poniedziałki). O dziwo, mamy sąsiada Polaka, który zaproponował mi pracę w swoim biurze. Miałam dostawać 800 euro na początek, pracowałam po 6 godzin i pracowałam jako sekretarka. Na początku wszystko szło dobrze, dopóki szef nie zaczął mieć problemów z kierowcami i klientami (jego firma zajmuje się rozwożeniem gazet wszelakich wydawnictw). Stał się emocjonalny, agresywny, potrafił rzucić laptopem o biurko. Dwa razy popłakałam się ze strachu, ale stwierdziłam, że się przyzwyczaję i to minie. Po powrocie z Polski ze studiów do Niemiec, wydarł się na wszystkich pracowników i kazał mnie odwieźć i nie wracać. Pracowałam u niego miesiąc i wypłatę dostałam w wysokości 150 euro. Kompletnie się załamałam, bo pieniądze na prezenty (było to przed Gwiazdką) pozyczylam od chłopaka i nie miałam mu z czego spłacić. Następnie szukalam praktyk w moim kierunku studiów - Corporate identity, Public Relations lub dziennikarstwo. Znalazłam się w instytucie niemiecko-polskim, w którym robiłam ulotki (mam zrobiony kurs zawodowy na grafika komputerowego), przygotowywałam je do druku, itp. Bardzo dobrze wspominam tę pracę, pomimo tego, że praktyki były bezpłatne. Było to dokładnie trzy tygodnie temu i w tym tygodniu miałam pracować przy taśmie produkcyjnej. W poniedzialek miałam zglosić się do biura, które przydziela takie zlecenia. Jak na komendę, rozchorowałam się porządnie, przez 3 dni nie mogłam się ruszyć z łóżka, dopiero dzisiaj doszłam do siebie. Czuję się parszywie, ponieważ wygląda to tak, jakbym "uciekała" od pracy poprzez moje złe samopoczucie. Nawet mój chłopak to zauważył i powiedział mi to wprost, że albo wymiguję się specjalnie, albo mam coś w podświadomości, że tak reaguję na pracę. Jest mi głupio, ponieważ mam już dość siedzenia w domu, chcę mieć pracę, rozsyłałam i nadal rozsyłam swoje cv do różnych firm, niestety każda daje mi odpowiedź negatywną. Załamuję się coraz bardziej, boję się, że zostanie mi pracować tylko przy taśmie produkcyjnej czy przy rozpakowywaniu towarów. Nie chodzi o to, że to są prace mniej ambitne - tylko o to, że marzyłam pracować w agencji reklamowej, jako sekretarka, czy nawet w drukarni. W Niemczech jest mi trudniej złapać się pracy jak w Polsce - mój niemiecki jest gorszy jak angielski, który niestety nie jest tutaj atutem, jak mówiono.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-03-09, 23:51:48
Kaszmir
Może praca dla Niemców Cię po prostu paraliżuje?
Np. kojarzy Ci się z ciężką pracą?
Mogą być tego pewne karmiczne przyczyny i to z nie tak dawna.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-03-10, 00:19:38
Tak po troszkę głębszym zastanowieniu, mogą wychodizc Ci reakcje na niemiecki obóz pracy w którym mogłas podczas wojny być przymuszona pracować, Niemcy brali Polaków do takich obozów i takie osoby głównie wykonywały cięzką pracę, z tym mi się konkretnie kojarzy, na początku myślałem o obozie koncentracyjnym, ale raczej nie, jezeli nie masz takich reakcji na prace w Polsce albo w innym kraju to (wyłączając Niemcy) to znaczy, że głównie tlyko by trzeba uwolnić traumy z wtedy. Co mogło by Ci pomóc to np. sesja regresingu aby to sprzwdzić i ewentualnie uwolnić, bądx uspokajanie się doraźnie jakimiś mieszankami ziołowymi, choć to pierwsze bardziej skuteczne. Generalnie w tym kierunku bo ewidentnie karmiczne.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-10, 01:04:32
Ja bym zaczął od popracowania nad samooceną, szczególnie pod kątem elementów samooceny bezpośrednio związanych z pracowaniem. Chodzi tu m.in. o przekonania, że jesteś cenna i wartościowa, że wykonywana przez Ciebie praca też jest cenna i wartościowa, że jesteś wystarczająco dobra w tym co robisz, że Ty i Twoja praca zasługujecie na szacunek i docenienie.

Bardzo ważne będzie też wyrobienie sobie poczucia bezpieczeństwa w pracy oraz jej zdobywaniu, czyli świadomość że zawsze jest wystarczająco dużo ofert dla Ciebie.

W międzyczasie może warto też rozważyć powrót do Polski, jeśli jest taka możliwość - szczególnie jeśli wyjechaliście tam ze względu na pracę (no chyba, że są inne powody)

btw A jeśli chodzi o tę sytuację ze 150 euro, to nie mogłaś iść do jakiegoś sądu pracy czy co oni tam mają w tych Niemczech? No bo chyba należało Ci się więcej za ten miesiąc?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Kaszmir w 2012-03-10, 10:09:07
Dziękuję bardzo za odpowiedzi,
Buddha_Lounge - nie pomyślałam, że mogłoby to być spowodowane związkami karmicznymi - dziękuję za taką podpowiedź, może faktycznie coś w tym jest. Jak tak wspomniałeś, to przypomniało mi się, jakie miałam wcześniej nastawienie do Niemców i ich życia - nie było ono pochlebne. Czuję, jakbym "zdradziła" swoje przekonania, bo wyjechałam, aby "dla nich" pracować.

Clint - szef obiecał mi, że pod koniec miesiąca zarejestruje mnie jako jego pracownicę, bo wciąż tłumaczył się brakiem czasu - no i niestety wyszło na to, że pracowałam u niego na pół darmo, bez większych korzyści. Co do sądu - nie miałam już ochoty babrać się z tą sytuacją, chciałam po prostu o niej zapomnieć. Zastanawiałam się nad afirmacjami, w jakim temacie by mi pomogły - Twoja odpowiedź rozwiała moje wątpliwości co do tego. Dziękuję :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-03-12, 16:23:46
Witam
Pomuzcie z walka z jednym przekonaniem.
 Mam takie przekonanie od urodzenia ze jestem bezwartosciowy, nic niewarty i nie zasluguje na nic bo brak mi jaj i pewnosci siebie. To przekonanie mam na 100% z poprzedniego wcielenia ale to nie ma chyba znaczenia bo nie bedzie mialo nademna wladzy jak zmienie wkoncu to przekonanie. Dopiero dzisiaj do mnie dotarlo jak mi to rujnuje zycie od dziecka. Nawet nie wiem jak to jest miec dziewczyne bo nigdy sobie na nia przez to przekonanie nie pozwalalem.
Wiem ze w pracy nad przekonaniami to afirmacje bede pomocne. A czy cos jeszcze moglbym "dowalic" ZEBY SIE POZBYC TEGO PRZEKONANIA ? 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-03-12, 16:36:10
No ze znanych mi to regresing i EFT będa pomocne. Trzeba powiedzieć regreserowi, żeby poprowadził sesję w temacie
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-03-12, 16:39:23
Chodzilo mi raczej o jakies "domowe", samodzielne sposoby. Masz jakis pomysl ? Napisz prosze tez jak wyglada praca nad zmiana przekonania.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-03-12, 16:43:26
A w tym wcieleniu kto ci takie przekonanie zaszczepił?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-03-12, 16:49:17
Z domowych samodzielnych to jednak głównie afirmacje mi przychodza do głowy. Autoregresing tez ale na to potrzeba trochę doświadczenia, a i tak przy cięższych wzorcach lepiej do regresera się udać.

Afirmacje żeby było skuteczniej trzeba pisać
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/174
bo ważne sa rzeczy które wychodza podczas pisania. Jak się ich nie zapisuje to sie zapomina i potem znowu przypomina i tak w kółko.

Dla ciebie afirmacje to "Ja,....., jestem cenny i wartościowy"
"Zasługuję na miłość i szacunek" "potrafię przejawiać pewność siebie i moc w bezpieczny i korzystny sposób"
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-03-12, 17:58:04
Inga :
nie wiem kto i malo mnie to interesuje. To przekonanie jest i trzeba je zmienic. Byc moze podlapalem na osiedlu od kolegow gdzie dominowala przemoc, moze od ojca ktory gloryfikuje wojsko i jego system wartosci, czesto mi jechal ze w wojsku nie bylem itp...

Mariusz :
No coz no to afirmacje musza wystarczyc. Odbywam teraz sesje WHH ale przekonan to chyba nie da rady tym WHH.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-03-12, 21:38:00
Jeżeli zaszczepił je wojskowy ojciec to może wydaj tym przekonaniom rozkaz żeby się zmieniły i już.
Widzę że jesteś bardzo zdecydowany i masz do tego podejście męskie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-03-12, 21:44:37
Możesz jeszcze do walki z tymi przekonaniami zaprząc całą armię afirmacji.
Ważna jest nieugięta postawa oraz twardość.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-03-13, 19:31:24
Wylazl strach przed pogarda ludzi ze jak bede akceptowal sebie z brakiem pewnosci siebie/brakiem odwagi to beda mna pogardzac ludzie i uwazac za bezwartosiowa osobe.
Nie mam pojecia jaka afirmacje moglbym na to pisac... Probowalem jedna ale za dluga - na 2,3 linijki.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-13, 19:36:20
Mam prawo całkowicie akceptować siebie takiego jakim jestem, niezależnie od tego co inni ludzie o tym mówią i myślą.
To niewinne, bezpiecznie i w porządku, gdy akceptuje siebie takiego jakim jestem, ze wszystkimi swoimi wadami i ograniczeniami.

Te afirmacje też są długie, ale tego się nie przeskoczy, gdy się chce przeafirmować bardziej złożony problem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-03-13, 19:55:58
Dzieki Clint, afirmacje wygladaja swietnie.
Tobie tez Ingo

Wylazi mi ze to defetyzm, slabosc, babskosc gdy to pisze ale na to nie bede pisal afirmacji bo mam jasno postawiony wybor albo to przekonanie albo normalne zycie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-03-13, 19:57:20
Mam takie pytanie, które mi ostatnio nie daje spokoju i przez to boję się zaufać Bogu:
Czy może być tak, że przy wchodzeniu z kimś w relację: związek, przyjacielską, współprace itd, dla jednej osoby ( mnie, czy tej drugiej) ta relacja będzie zgodna na 100% z ND, albo na 80%, czy ileś, a dla drugiej mniej?
Chodzi mi o to, że dla każdej z tych osób relacja z tą drugą może być w różnym stopniu zgodna z ND?

Zawsze myślałam, że moja ND jest zgodne z ND innych ludzi. Potem gdzieś słyszałam, że może być różnie dla różnych osób, będących ze sobą w relacji. To mi się nie zgadza i nie rozumiem.
Jeśli dla mnie związek, czy relacja z kimś jest zgodna na 100% z ND, to chyba dla tej drugiej osoby ja też powinnam być równie dobra.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-13, 20:04:05
Tak gdybam, że może możliwa jest taka sytuacja, że dla Ciebie jest w danej relacji 100%, bo ta osoba gwarantuje Ci wszystko czego potrzebujesz i są w pełni realizowane Twoje oczekiwania wobec związku, a ta osoba ma jakieś szersze potrzeby, których po części nie może realizować w związku z Tobą.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-03-13, 20:14:26
Clint
:)
Dzięki.
Choć te "szersze potrzeby", których ja nie spełniam, to się poczułam jakaś gorszej jakości.
Bo co to za szersze potrzeby by miały być, których ja nie mogę spełnić, co ja jakaś niedorobiona:)?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-13, 20:31:02
Ciężko, żebyśmy mieli predyspozycje do wszystkiego co jest możliwe do zrobienia w tym świecie :P

Takim obrazowym przykładem mogłaby być sytuacja w której nie masz nóg, a Twój partner ma ochotę na wspólną wycieczkę po górach od czasu do czasu - przy czym nie jest to jakaś potrzeba pierwszego rzędu z jego strony, a jedynie coś na co miałby ochotę.

Inna rzecz to może kwestia wzajemnego inspirowania i wspierania się w rozwoju. Sposób przejawiania partnera może być taki, że Ciebie inspiruje w każdej dziedzinie gdzie jest taka potrzeba, a Ty z kolei inspirujesz partnera tylko w części ważnych dla niego dziedzin - nie dlatego, że jesteś jakaś gorsza, ale np. dlatego że pewnych rzeczy nie przejawiasz, są po za Twoim centrum zainteresowania.

Takich wspólnych zależności pewnie może być znacznie więcej.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-03-13, 21:14:59
Clint

No trafiłeś mi w coś, z tymi inspiracjami.
To mi wywalało w związku, że dla partnera inne są bardziej inspirujące i z nimi się lepiej rozumie, dogaduje niż ze mną.
I w drugą stronę też tak było trochę. To też był dla mnie duży szok z połówkiem. Że jak to, to już nie jestem realnie dość dobra? Albo on dla mnie? Nie może być.

Tylko co to za głupie gadanie w takim razie, że moje ND jest zgodne z ND innych ludzi. Chyba, że w kontekście rozstać się i niech każdy szuka odpowiedniej osoby dla siebie.

Mi cos nie pasuje z tym, że dla mnie ktoś moze być zgodny z ND a dla drugiej osoby ja nie jestem. To takie odrzucenie.
Myśle, że jeśli ja nie jestem dla kogoś zgodna z ND, choć trochę brakuje do tych 100%, to on też dla mnie powinien być w 100%. Bo co mi np zwiazku z osobą, dla której ja nie jestem w pełni dobra. Ktoś na tym traci.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-03-13, 21:20:18
Laka
To pytanie odnośnie procentów powinno być do osoby, osób które mówiły o takich różnicach w zgodności:) Bo jeśli one mówiły, to one będą rozumieć o co im chodzi i w jakim sensie jest ta różnica.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-03-13, 21:22:47
To nie bylo konkretne wahanie, tylko to sa moje obawy ps, ktore mi wychodza. tak skrotowo chodzi o to, że nie wierze Bogu, nie ufam, bo ma coś pomieszane, boje się poddać,  boje się modlić o ND. Bo nie rozumiem i pewna nie jestem, czy to aby bezpieczne, korzystne to ND. Stąd to pytanie.
Zaczęło się w tym życiu od tego, że spotkałam połówka, czułam wsparcie WJ do związku, wszystko pieknie się kreowało, ja wczesniej robiłam medytacje otwierajace, modliwty na przyciągniecie partnera zgodnego ze mną we wszystkim, zgodnego z moim ND. Potem się okazało, że są jazdy, z jego strony( z mojej też bylo ale uzdrawiałam mimo wszystko) brak intencji do uzdrowienia,  no ale spoko to jeszcze. Najgorsze było dla mnie to, ze sie okazało, że nie mamy harmonii, choćby biopola. Ze tego się nie da zmienić( pisałam to już wczesniej wiele razy) i w sumie cały ten związek byl bez sensu i skazany na niepowodzenie od samego poczatku. Tak więc bardzo bylam wtedy zawiedziona tym ND i moim WJ. No i sobą, ze tak wykreowałam. Tylko zrobiłam sobie nadzieję, na to, że mogę być szczęsliwa i spełniona z kimś. I znów się nie udało. To mocno na mnie wpłyneło i od tego czasu boje się ND i WJ.  To wychodzi za każdym razem kiedy otwieram się na Boga, czy na ND, coś co Bóg ma dla mnie. Obawiam się kolejnego zawodu. I nie tylko o związek chodzi.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-13, 21:31:07
Możliwości są różne. Pierwsza opcja jest wtedy, gdy jedna z osób w związku nie jest wystarczająco otwarta na to, co Bóg ma dla niej i ma tego ND tylko 80%. To już jest jej sprawa, że nie realizuje swojego ND w pełni, a tylko w części. Taki związek może być dobrym związkiem przejściowym, na dłuższą metę raczej nie ma sensu - szczególnie jeśli ta osoba z brakami zacznie się otwierać na więcej.

Druga opcja jest wtedy, gdy różnica w ND wynika nie z powodu otwartości jako takiej, ale zwykłych ograniczeń na dzień dzisiejszy. Może się zdarzyć, że dany moment po prostu nie ma możliwości stworzenia takiego 100% dobrego związku i trzeba się zadowolić np. 95% - co też jest wystarczająco dobrym wynikiem, aby było fajnie i przyjemnie. Nie każdemu chce się uczyć języka i przeprowadzać do Urugwaju w poszukiwaniu 100%, a biorąc pod uwagę to, że wcześniej wybierało się warunki życia z kiepskimi intencjami - może zająć wiele lat nim zajdą odpowiednie procesy, aby umożliwić nam ten 100% związek bez konieczności porzucania całkowicie całego swojego dotychczasowego życia.

Oczywiście teoretyzuje sobie, bo jak na razie w kwestii związków pozostaje wciąż na poziomie teorii :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-03-13, 21:40:30
Clint

Spoko:)

Ale wiesz co, to co piszesz, ze trzeba się zadowolić czyms mniej korzystnym, to mi się bardzo nie podoba. A że musi minąć wiele, wiele czasu by coś dostać, to już w ogóle mi nie pasuje. Na mnie to działa jako ogranicznik jakis, coś co sprawia, że skrzydełka opadają i jest zgodne z moimi wywałkami, że Bóg nie ma dla mnie tego co najlepsze, Bog nic mi zapewnić nie może itd. I to ode mnie samej nie zalezy, tylko od innych ludzi i ich intencji, ich wolnej woli. Mam czekać aż coś się zmieni i mi się zachce, społeczeństwu się zachce, którejś z moich połowek się zachce itd....
To tak teoretycznie mogłabym sobie czekać aż im coś zaskoczy, by cokolwiek zrobić fajnego, bo równie dobrze mogę tak sobie czekać na pracodawcę z czystymi wobec mnie intencjami, na fajnych wspólpracowników . To blokujące. No i kojarzy mi się z przymusem ponoszenia konsekwencji, nawet jeśli uzdrowie u siebie wzorce i intencje tego dotyczące, to musze czuć cierpienie, niespełnienie. I jak tu Bóg ma mieć moc w materii, czy miec wszystko co najlepsze dla mnie.
To byłyby puste slogany jakieś.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-13, 21:53:44
Ja bym powiedział, że jak się przez tysiące lat od Boga i miłości odchodziło, to nie ma co narzekać, że się nie dostanie wszystkiego co najlepsze od tak, od ręki. Akurat ze związkami jest ta trudność, że tu trzeba zgrać wolną wolę dwóch istot. Jakby się wcielało w czystymi intencjami do związków, to nie byłoby problemu - wszystko byłoby od razu na miejscu. A tak to mogą być generalnie dość spore problemy logistyczne ze zorganizowaniem tego. :D

I tak jesteśmy w sytuacji, gdzie odchodząc od boga 1000 km, sami musimy pokonać z powrotem tylko 100, bo pozostałe 900 robi za nas Bóg. I jak się jest dopiero w trakcie tej drogi powrotnej, to narzekanie że Bóg na teraz to ma tylko te marne 90% czy 95% zahacza już o lekką bezczelność :D

Te ograniczenia są tylko tymczasowe i istnieją wyłącznie z naszej winy. To nie jest kwestia ograniczeń Boga. To jest kwestia ograniczeń, w które sami się wpakowaliśmy, a z których nie da się wyjść od tak w 5 minut.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-13, 22:19:57
Zresztą ja doszedłem do jednego wniosku - nawet gdyby ten super doskonały, 100% związek miałby dla mnie być niedostępny przez całe życie (raczej nie zamierzam się wyprowadzać z kraju, bo nie lubię się uczyć języków i nie mam szczególnej ochoty na to :D) to przyjmuje to na klatę i akceptuje to jako konsekwencję swoich przeszłych wyborów. Przede mną cała wieczność, podczas której będę mógł się cieszyć 100% ND w każdej sferze istnienia, więc nie ma co spinać pośladów.

Wiem natomiast, że z całą pewnością Bóg ma dla mnie możliwości tworzenia wystarczająco dobrych związków - harmonijnych, korzystnych, inspirujących i udanych. Zamierzam akceptować obecne ograniczenia i zamiast płakać nad rozlanym mlekiem - po prostu otwierać się na korzystanie z najlepszych możliwości, jakie są na dany moment dostępne.  To jest najbardziej opłacalne rozwiązanie :)

Zresztą zdaje sobie sprawę w jakiej jestem pozycji. Przez setki czy tysiące lat miałem nastawienie "idź pan w ch* z tymi związkami" i jak się nagle zmęczyłem i  stwierdziłem "no dobra, to ja wezmę co pan masz" to Bóg powinien w takiej sytuacji takiego facepalma walnąć, że po całym kosmosie przeszła by taka fala, która by zmiotła z kilka galaktyk. Kierownik Działu Boskiej Logistyki rzucił by robotę przeklinając pod nosem "najpierw się wcielił właśnie w to miejsce, żeby się mścić na swoich rodzicach, żeby wieść samotne i nieszczęśliwie życie, a teraz oczekuje że mu przeteleportujemy idealną partnerkę".
Na szczęście Bóg jest w pełni akceptujący wszystko i pełen miłości, więc mimo nagłej zmiany nastawienia, mimo wygenerowanych już kijowych warunków życiowych - porusza całym wszechświatem, aby zapewnić mi jak najlepsze możliwości spełnienia się w związku, za co ja jestem dozgonnie wdzięczny i narzekać nie zamierzam, że to tylko 95% czy ile tam się uda załatwić :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-03-13, 23:47:41
Clint

No tak, ja rozumiem, że ograniczenia sa tymczasowe, ten czas ograniczenia dla mnie ma się skonczyć w momencie gdy zmienię intencje:) Nie chcę uznawać jakiś ograniczeń.
A tak w ogóle to hahahaha:D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-03-15, 19:11:24
Proszę o pomoc w stworzeniu zgrabnej i trafiającej w sedno afirmacji, która bylaby klinem na taką mysl, pojawiająca się po czytaniu przeze mnie afirmacji w temacie bezpieczenstwa i bycia soba:
Moich konfliktow nie da sie rozwiązac. To jest nie do rozplątania, to zbyt zagmatwane i niemozliwe. Jaka jestem glupia ze sobie to zrobilam i nie dam rady tego rozplatać sama nie plączac sie bardziej. NIe znam sposobu by to rozplątać, to chyba niemozliwe. Mam taki cięzar w glowie i nie wiem co z nim zrobic. nigdy nie bylam sobą i nie wiem jak to się robi, a moze skoro nie mialam okazji to mnie nie ma?


Myslalam zeby walnąc cos takiego: Bog potrafi rozwiązac moje konflikty lub cos w ten desen. By nie angazowac sie w to, bo pod napięciem moge to bardziej zaplątać lecz pozwolić na odpuszczenie i rozplątanie samo przez się na lajcie. Ale nie wiem czy na tym etapie powinnam mieszać w to Boga. Moze komus z Was przychodzi na mysl cos w tym temacie? Będe wdzieczna i bede to codziennie czytać! (bo pisania byloby za duzo, a chce podejsc kompleksowo i ugryzc temat z wielu stron). Dziekuje pieknie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-03-15, 19:19:33
Z Bożą pomocą, to możliwe, realne i osiągalne bym ja Ania rozwiązała wszystkie swoje konflikty i problemy. Z Bożą pomocą, potrafię poznać siebie i zacząć być sobą.

Nawet jeśli patrzysz na to z niedowierzaniem w tym momencie - pomyśl sobie tak, to że dotychczas wierzyłaś że tego nie da się zrobić, było zanim otwarłaś się na pomoc bożą. I fakt że teraz nie znasz sposobu nie ma znaczenia, bo sednem jest to, żeby Bóg ten sposób przedstawił i wraz z Tobą zrealizował
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-03-16, 18:52:04
http://www.youtube.com/watch?v=ARCbODyntr8&feature=player_embedded

Ktoś z was kojarzy coś z tego??
Ja początkowo miałem wrażenie że to lipa całkowita. ALe ostatnio ojciec zaczął  i twierdzić, że on też słyszał w nocy. Nawet zbudził matkę ale ona nie słyszała :-))
No i nie wiem. Dalej myślę, że to prowokacja ale sporo ludzi się na to daje nabrac chyba
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-03-16, 20:39:42
Ciekawa sprawa.

A co do watku to jak rozpoznac prawdziwe zmiany od chwilowych lepszych stanow samopoczucia przy pozbywaniu sie ograniczajacych przekonan ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-03-16, 21:05:34
M.in. po tym że te stany dobrego samopoczucia się przedłużają i stają się coraz bardziej naturalne:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-03-17, 07:05:42
Prawdziwe zmiany mają przede wszystkim odzwierciedlenie w realnych pozytywnych zmianach życiowych :))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-03-17, 09:03:44
ania.82

http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/35

Polecam ten artykuł. Ja sobie afirmacje z niego złożyłem w jeden dekret który czytałem codziennie przez ponad miesiąc, dużo mi pomógł.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-03-17, 10:49:09
Bardzo ciekawy artykul.

Ja sie zastanawiam, czy np. kiedy ktos uwolnil sie z tego typu obciazen a np. chce dalej mieszkac w Polsce to czy taka postawa moze takiej oczyszczonej osobie dalej utrudniac funkcjonowanie w spoleczenstwie np. w prowadzeniu wlasnego biznesu. Pytam, bo sammu chce w tym roku wystartowac z czyms ale gdzies w podswiadomosci (a moze jednak w swiadomosci?) pojawia sie taki obraz ze ludzie nie beda (wlasnie ze wzgledu na swoje ograniczenia) zainteresowani oferta. Oczywiscie nie bede sie ograniczal tylko do rynku polskiego ale wiadomo, popularne przyslowie mowi ze drewna do lasu sie z powrotem nie zawozi :).
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-17, 11:23:41
Wyjście z postawy ofiary sprawi raczej, że po prostu będziesz miał do zaoferowania coś, co innych i Ciebie interesuje. Niekoniecznie to musi być ten pomysł, który masz teraz.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-03-17, 11:25:16
Znaczy ja juz to robie i idzie teraz mi to naprawde dobrze tylko tak sie glosno zastanawiam, czy ze wzgledu na to, ze przytlaczajaca wiekszosc spoleczenstwa ma syndrom ofiary to czy to nie zaszkodzi interesowi bo wiadomo, ze tam gdzie ludzie narzekaja i sie boja np. straty pieniedzy to nawet jak je maja to oszczedzaja, nie wydana (bo to, bo tamto). O to mi chodzilo.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-17, 12:05:18
Mają syndrom ofiary, więc to oni będą ofiarami, a nie Ty. Może to wyglądać nawet tak, że przepieprzą właśnie swoje oszczędności na Twoje towary czy usługi, a potem nie będą mieli na chleb i będą mogli narzekać jacy to oni biedni i skrzywdzeni :D

Zresztą wyjdź sobie na ulicę i zobacz jakie samochody widzisz - same fiaty 126p? Nie, jest całkiem sporo przyzwoitych, dobrych samochodów, a nie jakiś zdezelowanych złomów. Mnóstwo ludzi kupuje też te wszystkie iphone'y, tablety i inne drogie gadżety. Ludzie generalnie mają pieniądze i je wydają - nie jesteśmy jakimś krajem trzeciego świata.

Zresztą bycie ofiarą nie jest od razu równoznaczne z biedą - może być, ale nie musi. Część ofiar to m.in. prezesi wielkich firm zarabiających kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. Ofiarą można być w różnych dziedzinach życia, niewielu ma aż tak źle, że są ofiarami we wszystkich naraz :P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-03-17, 12:13:07
Czaje juz :)

A co moze mi troche hamowac jakby taka odwage w rozwinieciu biznesu, pojscia na calosc, podjecia ryzyka i uzyskaniu takiego glebokiego poczucia ,,uda sie na 100 procent"?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-17, 12:25:27
Zapytaj swoją pś, co jej stoi na przeszkodzie do tego - powody mogą być różniste.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-17, 12:36:31
Z takich podstawowych rzeczy, które warto sobie wyrobić, aby to osiągnąć to na pewno będzie to:
- wysoka samoocena, szczególnie ta część związana z Twoją pracą i jej efektami - musisz być pewny, że to co oferujesz innym jest cenne i wartościowe, zasługujące na uznanie i chętnie przez innych kupowane
- poczucie bezpieczeństwa, szczególnie finansowe
- odczuwanie Boskiego wsparcia w każdej sytuacji (postawa, że niezależnie co by się działo - będzie dobrze, bo Bozia wspomoże :P)
- poczucie niewinności, że Ci się świetnie powodzi, lekko i łatwo zarabia duże sumy pieniędzy nawet gdy inni cierpią, klepią biedę, zazdroszczą Ci czy gardzą Tobą z tego powodu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-03-17, 13:31:16
Narazie wyszlo mi os takiego, ze brakuje mi elementu ukladanki pt. skad wziasc produkty po niskich cenach i sprzedawac je rowniez po nizszych stawkach anizeli inni (to proste, wtedy jestem konkurencyjny). Jakos jeszcze nie przyciagam na maxa tego choc juz i tak jest niezle.

Z tymi rzeczami co wymieniles to chyba mam je dosc dobrze przerobione, moze za wyjatkiem tego poczucia bezpieczenstwa i Bozej opieki ale to nie tak, ze tutaj totalnie leze, raczej sa jeszcze jakies wahania, chwile niepewnosci ale wewnatrz czuje sie i godny posiadania duzych pieniedzy, i tego ze oferuje cos wspanialego, i tego ze to co robie ma duza wartosc zarowno artystyczna (bo bedzie to dotyczylo muzyki) jak i wartosc handlowa.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-03-17, 21:15:44
Czy ktos czytal moze "Diagnostyke karmy " Siergieja Lazariewa? Na YouTube jest 21 krotkich filmikow na temat jego badan odnosnie karmy. Ciekawia mnie wszelkie opinie na ten temat.
???????????????
Zaskoczylo mnie stwierdzenie Lazariewa, ze wszystkie poprzednie wcielenia sa w pelni wyrazane w obecnym zyciu poprzez postepowanie, wybory, sklonnosci, talenty, itd. danego czlowieka i dlatego nie ma potrzeby powracac do poprzednich wcielen, wystarczy dobrze poobserwowac siebie i zakodowane wzorce rysuja sie same.   
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-03-17, 21:27:00
I tak i nie - pewne wzorce mogą być uśpione (nieaktywne), tak samo z zainteresowaniami, dążeniami itp. one mogą się ujawnić na przestrzeni życia po iluś latach albo w ogóle i ujawnią się w którymś z następnych wcieleń.

Jeśli chodzi o wypowiedzi, teksty Łazariewa na temat karmy, to wg. mnie trochę jest tam wartościowego materiału, a trochę też uproszczeń, uogólnień (zwłaszcza w kwestii "co do czego prowadzi" i "o czym to że się to przejawia świadczy (w kwestii przeszłości)" )
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-03-18, 14:56:33
Ale skoro sa ukryte pewne wzorce - to byc moze nie sa one zbyt silne skoro sie nie przejawiaja w biezacym zyciu i nie maja pierwszenstwa aby byc uzdrowione.  Byc moze przejawiaja sie tylko te wzorce ktore najusilniej domagaja sie uzdrowienia - aby czlowiek mogl sukcesywnie sie rozwijac. Moze istnieje porzadek "wyzszej Inteligencji" ktora po kolei "uwalnia" uspione wzorce i kiedy w tym czasie "grzebie sie" na sile we wzorcach uspionych, ktore moglyby sobie jeszcze spokojnie pospac to robi sie lekki balagan i zatraca sie drogowskaz do rozwoju bo sie wszystko zaczyna mieszac a wszystkiego naraz sie nie zrobi..Moze gdy  w pierwszej kolejnosci uzdrawia sie wzorce aktywne, jest lepiej? a dopiero kiedy to sie stanie - uaktywniaja sie wzorce dotychczas uspione - i wtedy zabrac sie za te. Moze to jest nieprzypadkowe, ze jedne wzorce sa aktywne, a inne nie lub jeszcze nie. Chodzi mi o to, czy naprawde te wycieczki do poprzednich wcielen sa takie potrzebne.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-18, 15:24:46
Ja bym powiedział tak, że gdy zajmujemy się rozwojem, otwieramy się na Boskość w sobie i wypełniamy się nią coraz bardziej - siłą rzeczy wypychane na wierzch są kolejne warstwy obciążeń, ponieważ nie mogą one istnieć jednocześnie z Boskością - wybieramy albo jedno albo drugie.

Dlatego najzdrowsze podejście to po prostu otwieranie się na Boga i uzdrawianie tego co wyłazi, bez niepotrzebnego ruszania rzeczy, które są tam głębiej uśpione - one się w swoim czasie przebudzą i wtedy będzie można się za nie brać. Zresztą Leszek często pisał, aby nie ruszać, g*wna, póki nie śmierdzi :P

Cała sztuka polega na umiejętności ocenienia co jest na teraz najważniejsze - a to czy to są obciążenia z tego czy poprzednich żyć jest już mniej istotne. Coś ci wywala, to identyfikujesz to coś i wykorzeniasz - prosta sprawa :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-03-18, 16:59:39
Dla mnie cała zasada nie ruszać gówna póki, nie śmierdzi wypacza 'rozwój duchowy', bo wg mnie trzeba robić tak żeby było czysto, nawet jeśli trzeba rozgrzebać niefajne rzeczy.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-18, 17:25:00
Tu nie o to chodzi, żeby niczego nie rozgrzebywać, a o to, aby nie rozgrzebywać rzeczy na które nie przyszedł jeszcze czas. Przykładem takiego niepotrzebnego rozgrzebywania jest osoba, której wywalają relacje z rodzicami, jakieś emocje z dzieciństwa, itp a ona się bierze za grzebanie w karmie ascety, tylko dlatego bo się o tym naczytała, bo ktoś jej coś tam powiedział, że powinna, a tak naprawdę sama jeszcze w ogóle nie czuje tematu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-03-18, 18:10:38
lukaszlm
Chodzi o to żeby na siłę nie wyciągać pewnych rzeczy - jeśli coś się ujawnia, coś przeszkadza w życiu, to tak - działać w temacie, jeśli nie, nie wyszukiwać tematu którym trzeba by się zająć
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-03-18, 19:13:58
nie moge się zgodzić.

Rzeczy które się nie ujawniają(są uśpione), często mają największe negatywne oddziaływanie.

Dam przykład jeśli idzesz wiele kilometrów bez butów, z bombą w plecaku, to co ma większe znaczenie dla ciebie, bolące krwawiące stopy czy bomba w plecaku o które już zdąrzyłeś zapomniałeś.

Większe znaczenie ma bomba, która ci nic nie przeszkadza, ale myślisz o stopach bo krwawią w tym momencie.

dlatego dzieciństwo i pewne rzeczy które bolą i wychodzą, nie są tymi najważniejszymi które siedzą w podświadomości. Oczywiście to co boli teraz zwraca na siebie uwagę, ale jak się spojrzy z perspektywy to widać co ma znaczenie a co nie ma. Moim zdanie warto wyciągać nawet na siłę te tematy które mają znaczenie, a pominąć wszystko inne.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-03-18, 19:47:08
No właśnie chodzi o to że jak coś nie boli-nie przeszkadza, to nie ma potrzeby się tym zajmować. Można to przetestować w prosty sposób - podejść do kogoś kogo ideologia jest wyraźnie "nie teges" i zacząć przekonywać go o możliwości wprowadzenia pozytywnych zmian przy zmianie ideologii. Efekt tego że można się tylko zmęczyć i zniechęcić, murowany. Po prostu każdy człowiek ma pewne rzeczy które nie są gotowe żeby je ruszyć, a efekt gdy je się rusza, jest taki jak powyższy. Ja miałem kiedyś propozycję zostania menedżerem biura doradców finansowych - tyle że jakbym się zgodził to pewnie w ciągu kilku miesięcy jeśli nie tygodni, kompletnie bym się rozpadł i jeszcze bardziej zamknął - bo byłoby to doświadczenie na które kompletnie nie byłem gotowy.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-18, 19:58:34
lukaszlm
To już jest kwestia uczciwości wobec siebie - jeśli się człowiek potrafi przyznać, co jest jego największym obciążeniem na teraz to nie ma problemu.

"Dam przykład jeśli idzesz wiele kilometrów bez butów, z bombą w plecaku, to co ma większe znaczenie dla ciebie, bolące krwawiące stopy czy bomba w plecaku o które już zdąrzyłeś zapomniałeś."
Myślę, że nie zapomniałbym o czymś takim jak bomba w plecaku :D Po za tym, mimo że okaleczone stopy by mi bardziej dolegały, wciąż bym miał świadomość że są one mniejszym problem niż ta bomba, która w przeciwieństwie do ran na stopach, może mnie zabić - tu już wystarczy odrobina rozsądku i logicznej kalkulacji co jest ważniejsze. W końcu mam świadomość, że bomba mimo że chwilowo mi nic nie robi - stanowi większe zagrożenie.

I tak samo jest w rozwoju - tu nie chodzi o to, aby powierzchownie oceniać co jest najważniejsze na podstawie tylko jednego czynnika (bo coś tam boli), ale żeby umieć spojrzeć na siebie całościowo i uczciwie ocenić, co rzeczywiście przynosi mi na danym moment najwięcej szkody. A takimi rzeczami na pewno nie będą obciążenia, które się w żaden sposób nie ujawniają - nawet jeśli to nas nie boli emocjonalnie czy fizycznie, to przejawia się w inny sposób np. sabotując ważne dla nas działania, wprowadzając chaos w życie, itd. Nawet w Twoim przykładzie z bombą mamy przejaw działania na nasze życie - bomba w plecaku, która może w każdej chwili wybuchnąć to nie jest uśpione zagrożenie, to jest realne zagrożenie, które dzieje się teraz i którym trzeba się zająć.

Zresztą chyba nie powiesz mi, że najzdrowsze w rozwoju jest olanie problemów, które się aktualnie ma i szukanie po omacku jakiś uśpionych problemów, które "mogą" albo "powinny" się pojawić i być groźniejsze od tych aktualnych. :P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-03-18, 20:50:04
Witek,

nie wiem po co miałbym jakiegoś kowalskiego urabiać. Mi chodzi o osobę która chce uzdrowienia, więc moim zdaniem skoro chce to może wzkoczyć na głęboką wodę i być choć trochę otwarta na zmiany w myśleniu.

Clint,

"o za tym, mimo że okaleczone stopy by mi bardziej dolegały, wciąż bym miał świadomość że są one mniejszym problem niż ta bomba, która w przeciwieństwie do ran na stopach, może mnie zabić - tu już wystarczy odrobina rozsądku i logicznej kalkulacji co jest ważniejsze."

to nie ty decydujesz o tym że jesteś czegoś świadom, tylko podświadomość podsuwa ci to co jej najbardziej dolega i zdajesz się na jej logikę. Teraz przemyśl jaką logiką kieruje się podświadomośći i zastanów się jeszcze raz.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-18, 21:10:44
Jasne, że różne zaślepienia i obciążenia mogą mi nie pozwalać widzieć wszystkiego takim jakim jest naprawdę, ale już nie przesadzajmy w drugą stronę. Po to się otwieram coraz bardziej na intuicję, aby nie być ślepcem bezmyślnie prowadzonym przez samą pś - gdybym był skazany na to, aby widzieć tylko tyle ile mi pś pozwala, to w życiu bym niczego nie uzdrowił i tylko bym się pogrążał coraz bardziej i bardziej. Udawało mi się zobaczyć i uświadomić już wiele rzeczy, których pś wcale nie chciała mi pokazywać. WJ też ma swoją siłę przebicia.

Zresztą mnie wystarczy otwieranie się na Boże prowadzenie - kolejne tematy do przerobienia same do mnie przychodzą w odpowiednim czasie i z perspektywy czasu widzę że taka, a nie inna kolejność ma naprawdę sens i pozwala na w miarę zrównoważone podnoszenie poszczególnych aspektów całego życia. Były oczywiście tematy, które mogłem wcześniej ruszyć i wyjść na tym nieco lepiej, ale to już wynikało z moich oporów, bo jakieś tam sygnały co powinien robić się pojawiały wcześniej - a że je ignorowałem to już inna sprawa.

Sądzę, że każdy kto chce się szczerze rozwijać - uzyskuje w jakiś tam sposób informacje o tym, co warto robić na dany czas - czy to przez własną intuicję czy też gdzieś na zewnątrz np. robiąc sobie analizę u jasnowidza. Jeżeli dany temat w żaden sposób nie działa w naszym życiu, nie dostajemy żadnych wskazówek, że warto się tym zająć, itd. czyli generalnie nie ma jakiejkolwiek aktywności tematu w naszym życiu - to nie ma sensu się nim zajmować.

Jeśli jest jakiś ważny temat na teraz to jesteśmy ku niemu pchani. Nawet jeśli się opieramy, to przynajmniej możemy poczuć jakiś opór, to że coś jest nie tak, to że coś się dzieje. Jak się nic nie dzieje i nic nie czuje, to tylko stratą czasu będzie grzebanie się w takich rzeczach.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-03-18, 23:31:59
W pelni zgadzam sie z Clintem. Witkiem tez.

Clint,

z Twoich postow wiem ze masz inne aspiracje, ale Twoj jasny przejrzysty i zrozumialy sposob przedstawiania tematu za kazdym razem nasuwa mi taka mysl, ze nadawalbys sie na profesora albo przynajmniej wykladowce.

( bez slodzenia - lubie wyrazac swoje pozytywne opinie )
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-18, 23:50:12
Dzięki :) Zdarzało mi się wyobrażać siebie w roli wykładowcy i przyznam, że coś mnie w tym kręci, ale to musiałby wpierw powstać Uniwersytet Duchowości im. Leszka Żądło - wtedy mógłbym pomyśleć nad zrobieniem doktoratu i wykładaniem :D

Przez wiele lat pomagałem siostrze z matmie i kilku innych przedmiotach i często od niej słyszałem, że w przeciwieństwie do jej nauczycieli potrafię w prosty sposób wyjaśnić o co chodzi. Tak więc jakieś predyspozycje do nauczania mam i szczerze mówiąc dość mocno biorę pod uwagę ich wykorzystanie w przyszłości. Jakiś czas temu pisałem, że chrzanię pracę związaną z duchowością, ale teraz gdy opadło już podniecenie związane z uwolnieniem od głupich misji - zaczynam się zastanawiać czy mimo wszystko i tak w to nie pójdę, tyle że już z czystymi intencjami :) Całkiem możliwe, że za X lat będę jeździł po kraju i prowadził jakieś warsztaty albo przeprowadzał jakieś szkolenia bardziej coachingowe.

Na pewno będę kombinował, aby nie utkwić w pracy na etacie :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-03-19, 00:09:21
Clint,

W sumie nie ma sensu dalej dyskutować, każdy z nas ma swoją rację, każdy idzie drogą taką jaką chce.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-03-21, 11:44:29
hej mieszkam w Niemczech i w koncu udalo mi sie trafic na "wieczor spiritualny" to medytacja w grupie i terapeulta, ktory prowadzi i odpowiada na pytania. Wlasnie w trakcie dyskusji dotarlo do mnie, ze Pani terapeutka mowi o prawach karmy swobodnie objasniajac np: prawo karmy rodzinne, kraju itd....zadalam jej pytanie: gdzie mozna te wszstkie madre prawa karmy znalesc???? w jakiej ksiazce? odpowiedziala ...tak uczy sie ich na zaawansowanych warsztatach na uzdrowicieli albo terapeutow itd.....poczulam z lekka zlosc....aha czyli zwykli zjadacze chleba nie maja do tego dostepu wlasciwie ....nikt nas nie uczy nie wtajemnia....a moze sie myle... moze sa ksiazki lub zrodla....40 praw karmy ..... czytam i wiem....jak 10 przykazan Bozych - prawie wszyscy ludzie je znaja, a moze lepiej, ze nie wszyscy wiedza jak dziala karma....moze by wykorzystywali i jeszcze wiecej manipulowali tym swiatem....
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-03-21, 11:57:37
Jola - a jak myslisz? Dlaczego kiedys tylko niektore osoby mogly zostac szamanami czy uzdrowicielami a dzis niemal kazdy, kto para sie tzw. duchowoscia okresla sie tym mianem lub podobnym? Czy dzisiaj rodza sie wylacznie szamani? Otoz nie! Dzisiaj ludzie w swojej arcy-egoistycznym poplataniu mysla, ze jak cos zrozumieli to juz ten sam fakt nadaje im prawo do okreslania siebie kims nadzwyczajnym, posiadajacym nadzwyczajne moce. Szkoda ze nie wiedza, ze sami maja kupe obciazen (najczesciej karmicznych typu misje, wzorce zemsty, nauczania od ,,bogow" itc.). Kiedys kandydat na szamana lub uzdrowiciela musial przejsc szereg prob pokazujacych czy naprawde nim jest i dopiero wtedy mogl mowic o sobie w taki sposob. Takich osob, o ktorych piszesz jesz dzisiaj wiele i osobiscie radze ich unikac jak ognia, jesli nie chce sie pozniej miec samemu problemow ze soba. A prawdziwych uzdrowicieli, nauczycieli duchowych czy szamanow jest niewielu.

Dodac jeszcze to, ze w Europie, Ameryce Pln i w innych tzw. cywilizowanych czesciach swiata wybito i wypleniono wszystko, co tylko kojarzylo sie z szamanizmem i duchowoscia i mamy odpowiedz, czemu dzis taka wylegarnia pseudo-uduchowionych.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-03-21, 12:42:22
Tristen
ok, zgadzam sie z Toba...podswiadomie wyczuwamy, ze ktos ma racje i dlatego tak mi sie podoba i trafia wszystko to co pisze Leszek. Ten artylul " Bog powiedzial-mistrz obiecal" z jednej strony mnie rozbawil z drugiej przerazil....bo ludzie, ktorzy kurczowo trzymaja sie przykazan sami sobie szkodza....a takich jest wielu....ktos jak ma kontrowersje i podswiadomie sie z tym nie zgadza co mowi ksiadz boi sie, ze jest inny, grzeszny albo bedzie potepiony....on mysli ze nie ma innej alternatywy i Boga zle postrzega....wszystko jest zagmatwane....Leszek, krok po kroku to objasnia...ale tak wiele ludzi kreci sie wkolo "kosciola", ze bez kija nie podchodz ....oni sobie nie zdaja sprawy, ze w ogole karma istnieje i ze ma jakies prawa... a ja mam pytanie kto mi zrobi wyklad z praw Karmy.... czy dowiem sie tego po drodze, czy jak przyjdzie na to czas, czy z ksiazek albo artykulow Leszka, czy z innych zrodel, kursow albo warsztatow?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-03-21, 19:02:54
Skrócony wykład karmy:
Co posiejesz, zbierać będziesz :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-03-21, 21:27:34
Albo: jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie... :))

Książek na rynku jest bardzo wiele i nie sposób ich wszystkich przeczytać :) Wystarczy wpisać karma, uzdrawianie karmy itp. a na pewno coś Ci wpadnie w ręce. A potem jeszcze wiedzę z książek trzeba weryfikować w praktyce :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-03-22, 10:37:28
Ot i kolejny mistrz sie odezwal. jak czytam te wasze wypowiedzi, to nic tylko klaniac sie w pokolonach przez Bogami. Hipokryzji nigdy za wiele jak widac...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-03-22, 15:33:30
No cóż nawet na forum o rozwoju duchowym znajdzie się odzwierciedlenie swoich wzorców w postaci nie miłych komentarzy innych ludzi.

Mam pytanie.
Doktor X ma wadę której się wstydzi i czuje się przez nią gorszy. Wade ta trudno ukrywać i Doktor chciałby wreszcie ja zaakceptować i czuć się z nią obojętny, jaka afirmacje powinien pisać Doktor ? 

brzmi trochę jak zadanie z matematyki hehe. proszę o odpowiedz :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-03-22, 15:43:31
A mile jest ignorowanie czyjegos pytania i dawanie odczucia, ze jak jest sie na poczatku to sie nic nie znaczy i ze jak laskawie ktos oswiecony zechce sie wypowiedziec, to to zrobi? Bo jak dla mnie to rownie zodbrze mozna to forum przeksztalcic w zamkniety panel dla stalych bywalcow a nowych przyjmowac po wtajemniczeniu o ktorym pisala nasza kolezanka kilka postow w dol. Jak widac jablko nie pada daleko od jabloni i to przyslowie jest wciaz aktualne.

A co do Twojego pytania to moze zamiast stukania jakis dlugich i nic nie dajacych afirmacji stan przed lustrem albo po prostu wizualizuj siebie i mow do siebie, ze sie kochasz takim jakim jestes. Albo sie po prostu zmecz do tego stopnia swoim nielubieniem i wtedy tez ci sie cos odkreci bo bedziesz mial juz dosc dolowania samego siebie za fakt, ze masz jakas wade. ja tez mam pewna i teraz akceptuje siebie takiego jakim jestem a ludzi ktorzy cos mi maja pod tym wgledem do zarzucenia traktuje jako wyznacznik czy ktos jest na odpowiednim poziomie czy reprezentuje kulture disco i hamburgera.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-03-22, 15:53:42
Nie ma to jak urojone osadzenie przez innych w pierwszym zdaniu, zapewne spowodowana realnym osadzeniem innych w zdaniu ostatnim ;)
Ach, Tristen, jakis Ty leeeepszyy od tego motlochu... normalnie prawie jak guru ;))

Doktorowi zas polecilbym stanac przed lustrem i mowic sobie takie rzeczy prosto w oczy. Wtedy Doktor bedzie musial skonfrontowac sie ze soba, vis a vis siebie, w sposob o wiele skuteczniejszy (IMO) niz przez pisanie afirmacji vis a vis zeszytu. Tylko wazne aby Doktor byl mozliwie szczery ze soba :) I sobie poprzebaczal ze siebie nie akceptowalw przeszlosci.

Sprawdzone, dziala swietnie :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-03-22, 15:59:46
No przeciez ja jestem hiper-Oswoecony, nie wiedziales? :)

A tak na powaznie - to chyba nalezy oddac hold prawdzie i powiedziec, ze tu kazdy jest adeptem i tylko adeptem bo co niektorzy to zachowuja sie jak guru rzeczywiscie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-03-22, 17:33:15
Lustro - no tak, zawsze go unikalem. A jesli Doktor boi sie zaakceptowac swojej wady bo boi sie ze ludzie beda go odzucac lub smiac sie z niego ? Co mam przed tym lustrem sobie mowic ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-03-22, 17:59:13
Najlepiej to, że się kochasz. Po za tym pozytywne zaprzeczenia różnych rzeczy, które będą Ci w danym momencie wywalać no i afirmacje nad którymi aktualnie pracujesz.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-03-22, 22:15:11
No po tym jak siebie zaakceptujesz z wada to raczej nie beda Cie odrzucac bardziej :) Raczej mniej, bo skoro sam tego nie akceptujesz to jak maja to zaakceptowac inni... Zreszta, nawet jesli, to nic sobie z tego nie bedziesz robil :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tinga w 2012-03-23, 12:23:07
Doktor- X

Pisałeś, że opinia innych ludzi jest dla Ciebie bardzo ważna. Dla mnie jest to główny temat do przerobienia na to życie. Z mojego doświadczenia - bardzo ważne jest pisanie afirmacji szczególnie w drugiej i trzeciej osobie nie tylko skupianie się na tym, że ja siebie akceptuje. Bo mając ten wzorzec najbardziej dla nas liczy się to co myślą o tym inni ludzie, a nasza opinia o nas samych jest nic nie warta. Pisanie, że jestem szanowana, lubiana , akceptowana przez innych nawet jeśli .... Mogę być akceptowana, szanowna taka jaka jestem oraz podobnych afirmacji przyniosło mi ogromną ulgę. Wizualizacja, że ludzie są dla nas życzliwi, lubią nas takimi jakimi jesteśmy itd., że jesteśmy wypełnieni uczuciem akceptacji.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-03-23, 13:37:06
no dobrze, czyli mam rozumiec nie ma czegos takiego jak konkretnie sformulowany zestaw "Reguly Karmy". Mam jeszcze jedno pytanie- od 2 tygodni afirmuje jestem zaradna- artykul Leszka potem bylam jakby przeziebiona teraz siadlo mi na stawy i bola mnie jakos dziwnie- ok stan zapalny strach przed zmianami ....ale co mam wlasciwie afirmowac kiedy cialo mi sie przed czyms buntuje, a ja probuje :przebaczac, akceptowac, cieszyc sie ze zmian a wiec z wszystkich stron sobie pomoc.....moze to jest normalne i przejciowe...ponoc trzeba 21 dni aby o czyms przekonac swoja podswiadomosc...jak to jest z waszej obserwacji, a moze o czyms zapomnialam? (chetnie poszlabym na regresing ale na razie nie mam jak bo w Polsce jestem rzadko i raczej zawsze krotko).... macie jakies sprawdzone sposoby?.....czy mam sie uzbroic w cierpliwosc?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-03-23, 20:39:28
Jolanta 16
Z afirmacjami jest tak, że przez kilka dni trzeba pisać je z kolumną reakcji. Są to odpowiedzi pś na treść afirmacji. Musisz je potem przejrzeć i zobaczyć co pś ma do powiedzenia w temacie i zająć się nimi, czyli ułożyć nowe przeczące tym podpowiedziom afirmacje.

Zaradność to dość szerokie pojęcie, więc może za duży tort na raz.
A na ból stawów to afka:
zmiany są dla mnie bezpieczne + i korzystne.
Afirmacje pisze się conajmniej 21 dni - jeśli Pś zaakceptuje ich treść, jeśli nie pisze się dłużej, np. 2-3 miesiące, albo jeszcze dłużej, więc cierpliwość jest tutaj na wagę złota :) i jeszcze systematyczność.

Powiem o swoich doświadczeniach. Kiedyś afirmowałem jakiś ważny temat przez długi czas, nawet do roku mimo oporu pś. Teraz mam tak, że pytam się mojego wyższego ja, lub próbuję pisać afirmację i po jakimś czasie mam odpowiedź czy na tę afirmację jest odpowiedni czas, czy mam ją odłożyć, a zająć się inną, którą łatwiej pś zaakceptuje.
Polecam więc zacząć od łatwych rzeczy i życzę powodzenia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-03-23, 21:07:10
Dzieki Tina
Jakos z niechecia odebralem twoje afirmacje ale warto sprobowac.

Jeszcze jedno pytanie

Kiedy sie modle chcialbym koncentrowac sie na Bogu zeby wzbudzic w sobie uczucie milosci ale nie mam zadnego punktu odniesienia. Nie wiem na czym sie koncentrowac zebym odczul Boga. Gdzie koncentrujecie uwage gdy sie modlicie ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-03-23, 23:06:37
Doktor-X
Możesz spróbować poczuć wibracje np. Buddy, z czystymi intencjami poprosić go w modlitwie o przyjście i jak masz zaufanie to się tak stanie, wtedy zobaczysz co to miość, generalnie miłośc łatwiej też z naturą można odczuwać.

W modlitwie ważne aby sie nie spinać i nie oczekiwać jakiegoś konkretnego zdarzenia, tylko całkowicie poddać się górze, bo wtedy ona najlepiej działa lepiej w porównaniu gdy masz mentalne nastawienie na cokolwiek.

Generalmie czuć u Ciebie dzieciństwo nieprzerobione i takie wychowanie trochę jakby nadopiekuńczej mamy, coś koło tego i stąd może być pewne poczucie wstydu za wygląd bądź pochodne, tu warto by ruszyć i zharmonizować męski aspekt z żeńskim poprzez wzmocnienie aspektu nęskiego, ale ot też przyjdzie gdy pouzdrawiasz dzieciństwo, pozdrawiam:)

Np. mi teraz miłość z serca szła jak Ci to pisałem:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-03-24, 00:10:41
No zgadles Longue, albo przeczytales gdzies mojego posta gdzie pisalem o nadopiekunczej mamie. Jeśli nie czytałeś to napisz z kąd to wiesz ? Jak wy to robicie że widzicie czyjąś karme po jego postach ? Jak to widziałeś ?

Czyli nie ma żadnego konkretnego miejsca na którym mógłbym się skupić. Trudno
Jestem w trakcie przerabiania bardzo waznego tematu i mam niezla jazde, dlatego znow tu przybylem.

Bardzo się wstydzę tego że brak mi jaj, pewności siebie i ukrywam to jak sie da ale ostatnio nie moge bo musze się wypowiadać na forum publicznym i przy dużym stresie to moje ukrywanie tego stresu wygląda tak żałośnie że jeszcze bardziej sie stresuje. Chciałbym zaakceptować siebie z tym że brak mi pewności sebie i poczuć czym jest życie ale nie mogę bo czuje sie lekko dowartościowany tym że niepozwalam sobie na pokazywanie słabości. Moja pś uważa że to godne pochwały postępowanie. Czuje sie z tym niejako twardszy, coś w stylu że tylko mięczaki pozwalają sobie normalnie żyć ze słabościami, ja nie moge sobie na to pozwolić bo nie jestem mięczakiem i prędzej zgine niż się takiego słabego zaakceptuje.

Co robić w takim przypadku gdy extremalnie ograniczające przekonanie wydaje sie być atrakcyjne ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-03-24, 21:36:32
To jest chyba jasnowidzenie, jak mi się chce to czytam czyjeś posty i czuję jakby o co kaman u Niego, postów nie czytałem. Jakoś ostatnio to mi łatwo przychodzi.

Jeszcze później w medytacji  pokazała mi się główna przyczyna z poprzednich wcieleń, klimaty grecja, persja coś takiego w tym czasie starożytne takie co były ok. 600 p.n.e. może, i tam byłeś takim wlaśnie mężczyzną i Ci tak trochę zostało, tam było wtedy inaczej i  chyba homoseksualizm był na porządku dziennym.

U ciebie czuję, że najpierw w zasadzie popracować by trzeba nad zaakceptowaniem swojej "kobiecej" części, np powtarzać przed lustrem " akceptuję swoje słabości, siebie takim jakim jestem.

Metod jest dużo, mogą być jakieś karmiczne na tamto wcielenie, to może nie być jedno, albo po prostu praca nad wzorcami i to też odpuści.
JAk porobisz szczere modlitwy na uwolnienie tego to Ci to przyjdzie i prędziej czy później uzdrowienie przyjdzie.


"Co robić w takim przypadku gdy extremalnie ograniczające przekonanie wydaje sie być atrakcyjne ?" Rób swoje i po prostu uzdrawiaj bez względu na to co Ci się wydaje:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-03-24, 22:11:32
Budda_Lounge

To ja bardzo Cie proszę, czy mógłyś looknąć na moją 2-1 czakrę, albo coś pomiędzy. Dokładnie ciężko mi ocenić.
Chodzi o konkretny problem: rwę kulszową, która mnie dopadła już ok 2-3 miesiące temu i  nie daje żyć coraz bardziej. W sumie to zaraz po tym jak zaczęłam pisać swoją pierwszą afkę na ciało, zdrowie itd.
Po modlitwie o uzdrowienie, minął cały ból, ale czułam, że coś w dole kręgosłupa jest jeszcze nie tak i to jest najważniejsze, reszta to już efekt. Bolał mnie konkretnie kręgosłup na na wysokości 2 czakry. Ale niestety po 2ch dniach wróciło mi z jeszcze większą siłą.
Zrobiłam sobie EFT wiele razy na ten temat, wyszło mi bycie niepełnosprawną i dużo niemocy, by być szczęśliwą i spełnioną w życiu, w materii. Poodliczałam to jeszcze w sesji. No i w końcu poprosiłam J żeby mnie podniósł i trochę potrząsnął, by ewentualny krąg który wypadł, czy się przesunął wskoczył. To taka pierwsza pomoc w takim wypadku. Coś mi tam wskoczyło, ale nadal mnie boli ta rwa, choć dziś już trochę mniej. Chciałabym dokończyć temat by wyzdrowieć i zeby już nie wracało. Ale nic poza tym co opisałam wyżej mi przychodzi do głowy.
Może Ty coś byś wychwycił.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-03-25, 16:25:10
dzieki Mateusz,
 a wiec powinnam zdac sie na intuicje i afirmowac to co mi przychodzi do glowy....np. przyszlosc jest dla mnie bezpieczna i pelna cudownych niespodzianek. czy to wystarczy, czy wiecej cos wrzucic na tapete? a np. w modlitwie do Boga- prosze go aby mnie odcial od przeszlosci i pokazal co ma dla mnie lepsze....czy na modlitwe tez reaguje podswiadomosc buntem? czy modlitwa idzie bezposrednio do nadswiadomosci i nie stanowi problemu i obciazenia dla podwiadomosci ....czy rozumuje poprawnie? A w stanie alfa- w ksiazce Silvy pisze autor,ze wplywa sie na poswiadomosc.....czy afirmacje i powiedzmy medytowanie w alfa mozna robic codziennie....moze to za duzo? albo czy jest jakis schemat co w kolejnosci powinnismy afirmowac (uzdrawiac)
- przeszlosc- wczesniejsze wcielenia, potem np.dziecinstwo a na koncu np.przyszlosc.....czy kolejnosc zalezy od sytuacji albo od potrzeby?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-03-25, 20:09:27
Jolanta 16
Możesz zacząć od tej co podałaś. Ja dodawałem jeszcze bezpiecznych niespodzianek, w takiej formie:
Moja przyszlosc jest dla mnie bezpieczna i pelna cudownych, bezpiecznych niespodzianek.
Bo niepodzianki kojarzyły mi się z niebezpieczeństwem.
Możesz też zacząć od tej afirmacji którą podałem nt. zmian:
"zmiany są dla mnie bezpieczne i korzystne."

Modlitwy o odcięcie od przeszłosci zdecydowanie nie polecam, bo przeszłość trzeba uzdrawiać, oczyszczać a nie odcinać się od niej, czy tłumić.
Na początek lepiej zacząć o d 1-2 afirmacji.
Na podane przez Ciebie pytania znajdziesz dokładne wyjaśnienia w książkach Leszka, np. Poradnik rozwoju duchowego. Tam są szeroko omówione podstawy.
Modlitwa jest kierowana do Boga, nadświadomości, ale Pś może reagować buntem na modlitwę, kiedy ma np. przeciwne programy. W sumie modlitwa jest realizowana w takim stopniu w jakim pś jest w stanie przyjąć, zaakeptować, chociaż może też się zdarzać, że dzięki modlitwie pś "wymięka".

Z afirmacjami pracujemy na tyle na ile mamy chęci, i nam się za bardzo nie miesza. Choć na początek to jak pisałem 1-2.
Afirmujemy codziennie, medytacje bez tematu niekoniecznie.

"Czy jest jakis schemat co w kolejnosci powinnismy afirmowac (uzdrawiac)
- przeszlosc- wczesniejsze wcielenia, potem np.dziecinstwo a na koncu np.przyszlosc.....czy kolejnosc zalezy od sytuacji albo od potrzeby?"

 - Zaczynamy od obecnego wcielenia i od aktualnych problemów.
Pisałaś coś o problemach w stawach więc te 2 afki są na teraz dla ciebie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-03-26, 12:12:12
dzieki Mateusz, juz wkrotce zaczne czytac ksiazki Leszka, musze tylko dojechac do mamy do Polski, brat mi zlicytowal na Alegro,to bylo zanim odkrylam, ze tutaj moge tez sobie odkupic....tak wiec wkrotce bede juz miala podstawy...dzieki za podpowiedzi....
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-03-29, 22:16:43
Mam pytanie

Czy ktoś z was zetknął się z techniką BARS-rodzajem pracy na  punktach meridianowych?W internecie coś o tym skąpo...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-03-30, 11:56:11
Jak się dobrać do poczucia oszukania i skrzywdzenia?

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-03-30, 13:12:22
Grażynka, może od strony wzorców ofiary, poczucia winy?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-03-30, 13:50:52
Kinga poczucie winy raczej nie.
Próbuję pewne wydarzenie odreagować, odpuścić, ale za choinke mi nie wychodzi.
EFT i Technika uwalniania pomagają na chwilę, a jak tylko przypomnę sobie to wydarzenie, to znów uczucia wracają + chęć odwetu, odegrania się.
Podchodzę do tego z różnych stron i guzik :(
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-03-30, 13:57:07
A ja ostatnio utknalem na etapie pt. jak wykorzystac swoje talenty aby robic to czego chce. Wiem, co umiem i do czego mnie ciagnie ale nie chce isc w tym kierunku bo chcialbym robic te rzeczy wylacznie tak jak ja tego chce i tu napotykam problemy bo ludzie czy firmy oferujace ewentualna prace chca czegos innego.

Jakis pomysl?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-03-30, 14:18:27
Własna działalność + umiejętność promowania swojego produktu, przedstawianie go w sposób który interesuje klientów. No i w ogóle znalezienie czegoś co się umie, a za inni by chcieli płacić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-03-30, 15:34:11
Wlasnie jestem u progu takowej, mam tylko ciagle problem z dwoma rzeczami: nie udaje mi sie przyciagnac sytuacji/ludzi ktorzy sprzedawaliby to czym chce handlowac po cenach niskohurtowyhc tak abym byl konkurencyjny i aby oplacaloby mi sie pozniej sprzedawac to samemu; po drugiej wyszlo mi ze stresuje sie podswiadomie tym, ze bede musial ciagle myslec o konkurencji, walce o klienta. A marzy mi sie takie cos, aby te rzeczy ukladaly sie samoistnie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-03-30, 18:29:39
Aha. i jeszcze wyszlo mi cos takiego, ze boje sie konkurencji i zauwazam ze w sumie w tym, co chcialbym robic jest ona naprawde spora. Co zrobic w takim wypadku?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-03-30, 23:52:16
Tristen:

A co chciałbyś robić :)?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-02, 14:00:15
Mysle nad zalozeniem profesjonalnego sklepu muzycznego (z ang. tzw ,,second hand") czyli sklepu specjalizujacego sie w sprzedazy rzadkich tytulow. Caly probme (ktory ja dostrzegam u mnie) to jakis opor przed podjeciem odpowiedzialnosci za prowadznie dzialanosci bo to bedzie wymagalo zdobycia szerokiej klienteli (aby sklep mogl prosperowac a wlasciciel nie ,,umrzec" z glodu) a narazie mam problem w pozyskaniu produktow o cenach na tyle niskich abym mogl byc zarowno konkurencyjny wsrod rzeszy innych sprzedawcow jak i samemu moglbym wyciagnac wystarczajaca sume na opalcenie podatkow, kosztkow wysylkowych plus cos dla siebie.

I nie byloby w tym nic zlego tylko jakos juz zaczyna mnie ta dzialanosc nudzic, takie samo handlowanie jest dla mnie nierozwojowe a ciagle zabieganie o klienta, sledzenie rynku i ta ,,walka" wprowadza mnie w stan depresji.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-02, 14:09:23
No kunkurencja i zabieganie o klienta niestety nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy... Sama mam do tego spory opór i myślę, że to właśnie główna przeszkoda u mnie w prowadzeniu działalności (myślę nad stworzeniem bizensu fotograficzno-graficznego) A nie myślałeś o czymś innym związanym z muzyką? Np. nagłaśnianie koncertów, organizacja festiwali itp? Bo szczerze mówiąc to z takiego biznesu w dobie internetu będzie ciężko się utrzymać jeśli nie ma się doskonale wypracowanej prosperity.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-02, 14:23:08
Myslalem i w ogole nie ciagnie mnie do tzw show-businessu. Sprzedaz w necie jest latwa i tutaj probleme nie jest dla mnie konkurencja tylko wlasnie zabieganie...ja mam nature introwertyczna i w zasadzie najchetniej to zylbym z jakiegos spadku i zajmowal sie aktualnie tym, co lubie. Tu lezy to ,,cos" a ponadto chcialbym aby to cos bylo w miare tworcze a nie odtworcze.

Jest wiele sklepow prowadzacych tego rodzaju dzialanosc  wiec musi im sie oplacac.

Wlascieiw to pociagaja mnie branze gdzie w ogole nie ma konkurencji czyli Ego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-02, 14:47:53
Ale moze to moja ps tak robi i specjalnie zniecheca....w sumie przeciez mozna otworzyc interes, zarabiac na tym a realizowac sie poza. W sumie nic trudnego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-02, 14:55:09
Yep, rozumiem, też jestem introwertykiem i największą radość sprawia mi tworzenie i wpsółpraca, a nie konkurencja. Niestety obecny system jest nastwiony na ekstrowertyzm i konkurencję, co nie znaczy, że nie da się znaleźć swojej niszy w obrębie obecnie 'funkcjonującego' systemu :) I fajnie w obrębie tegoż znaleźć coś, co lubisz i co przynisłoby korzyść także innym: mi na ten czas przyszła np. inspiracja, że zanim zaczę się realizować w moim dream worku związanym z webdesignem i fotografią to mogę równie twórczo się realizować przygotowując wege jedzenie, samemu szlifując swoje umiejętności przy okazji dzieląc się tym ze światem. Chyba najważniejsze jest poczucie tego, że jestem wewnętrznie bogaty i przez dzielenie się tym bogactwem z innymi ludźmi i ze światem urzeczywistniam bogactwo materialne - swego rodzaju wymiana talentów i umiejętności na dobrobyt, bo przecież na to zasługuję :) A i talenty dzięki można sporo rozwinąć :)
Co do interesów to jeśli nie ma się uzdrowionej prosperity, albo nie umie się zorganizować sobie czasu i nie jest się wystarczająco asertywnym to lepiej się za nie nie zabierać ;) No ale, nie prowadziłam nigdy, więc może to tylko moje obawy.
2- Może być potem problem ze znalezieniem czasu i pogodzeniem wszystkiego. Czas trzeba inwestować tylko w to, co jest go naprawdę warte :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-02, 14:59:37
Hmm..to moze niech tutaj jakis guru sie wypowie co tu by trzeba u nas pouzdrawiac :D.

Czekamy niecierpliwie!
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-02, 15:15:08
WYDAJE MI SIĘ (bo gurem nie jestem ;) że jeśli sytuacja nas nie zmusza, to dobrze jest najpierw skoncentrować się na sobie i na poczuciu zasługiwania na wynagrodzenie za wykorzystywanie talentów w najlepszy możliwy sposób, zamiast na próbie wymyślenia czegoś już teraz.

To drugie to takie jakby "wyciskanie" ze świata, a zarazem wychodzenie z pozycji błagalnej. "No proszę, przecież to jest związane z moimi talentami, daj mi coś za to, proszę..." Zauważyłem u siebie taki mechanizm, oraz to że niewiele mi przyniósł pożytku -- jeśli już chce się "wyciskać" ze świata, to trzeba mieć siłę przebicia (i ochotę na przebijanie się).

Jak rozumiem "wyciskanie"? Ot tak, że ledwie coś mi się udało skomponować/napisać/namalować, już próbuję zostać muzykiem/pisarzem/malarzem. Może będę próbował robić dżingle do reklamy, albo pisać reportaże z meczów dla lokalnej gazety, albo czasem komuś namaluję portret (choć marzą mi się np. abstrakcje, albo statki).
Uważam, że nie tędy droga. Że najpierw ten talent i poczucie zasługiwania powinny ze mnie wypłynąć, a potem one samoistnie doprowadzą do odpowiedniej pracy. Nie znaczy to że dostanę od razu kontrakt na książkę, ba, może się okazać że wyląduję w tej samej lokalnej gazecie -- ale tym razem będę pisał recenzje z wydarzeń kulturalnych i spokojnie, bez presji, bez próby wciśnięcia się na siłę.

Jak mówię: metoda "na siłę" może podziałać, ale dla ludzi mających nastawienie biznesowe. I to jest w porządku, tacy ludzie też mają prawo do życia i do rozwoju duchowego. Ba, mogą mieć mniejsze ego niż Ty, Tristen :> Ale ci ludzie to nie my (introwertycy). Uważam że nam najprościej będzie najpierw "przelewać sie talentami" i w ten sposób odnaleźć sobie niszę jak i bezkonkurencyjność.

Wszystko to moje gdybania, oczywiście, bo sam aktualnie przerabiam ten temat. Póki co dociera do mnie że nawet takie indywiduum jak ja ;) może fajnie wykorzystać swoje talenty. Ale jeszcze nie wiem jak. Zatem:

Powodzenia nam!
I innym, podobnym nam!
I pozostałym też! :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2012-04-02, 16:31:16
sporo jest informacji o naszym "polu", jego brakach w przepływach i wzorcach ...np.: http://ezotericuss.pl/artykul26.php
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-02, 20:38:06
Heh tylko jak wyrzucic te wplywy z poprzednich wcielen aby sie ukladalo nalezycie? To ze mialem wcielenia ascetyczne to widze po sobie, na sesji tez wyszlo...ale tak to mozna i latami regresingowac i ciagle tkwic w czyms nieuswiadomionym a czas plynie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2012-04-02, 21:04:44
no niestety tak to wygląda, że trzeba po kawałku dochodzić do sedna ...
Dlatego się mówi, że życie jest doskonałe, bo w każdej chwili dostajemy wszystko co jest konieczne do "przerobienia" tego co w sobie nosimy..
Nosisz w sobie "pole problemu" i cały świat będzie się tak ustawiał w Twoim polu, żebyś widział co musisz zrobić... i dotąd będzie to stało w Twoim polu, dopóki się tym nie zajmiesz i to ogarniesz. Ja jeden problem nosiłam kilkadziesiąt lat żeby wreszcie go "zobaczyć" :-) kilkadziesiat lat stało to obok mnie i domagało się ruszenia.. :) Także nie patrz na wcielenia... bo to co masz zrobić, a co stało w Twoim polu w innych wcieleniach, stoi i teraz ...
Oczywiscie, czasami jest szybciej i łatwiej zajrzeć i coś zobaczyć.. ale z doświadczenia wiem, że jak nie umiemy ze sobą pracować, to czasami nawet jak zajrzymy i tak nie wiemy co z tym zrobić ...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-02, 21:08:53
A moglabys powiedziec, co to jest ,,pole"? Czyzbym cos przeoczyl?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2012-04-02, 21:14:00
Z tego co pamiętam, to czytałeś Łazariewa.... tam sporo jest o naszym polu ...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-02, 21:15:35
A taaak :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-02, 22:02:49
Tristen:

Myślę, że chodzi o aurę na różnych poziomach przejawiania :)

Lyndzik:

Ok, ale istnieje jeszcze sprawa następująca: otóż, jeśli nie dostaję za rozwijanie swoich talentów pieniędzy, a moje przetrwanie zależy od dopływu gotówki, to jak mam je rozwijać? I czysta praktyka najczęściej wygląda tak, że ma się czas, nie ma pieniędzy i nie ma siły/ochoty/motywacji aby zająć się tym rozwojem, szczególnie jeśli przy tym trzeba kombinować, jak zapewnić sobie podstawowe potrzeby* nie mając pieniędzy. Oczywiście takie kombinowanie nikomu nie służy, bo odbywa się zwykle czyimś kosztem <tzn kosztem ich pieniędzy ;))>

*bez tych internetowych ;}}
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2012-04-02, 22:09:03
StArfire

no ale tak to jest jak ktos pracuje na brakach.. braki stoja i czekaja, az sie do nich człowiek odwróci i na nie popatrzy ...  :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-02, 22:17:47
Davvidia:

Ehhh... ;) Afirumję sobie, że "Opieram swoje życie na trwałym fundamencie bogactwa i obfitości. Zawsze mam pod dostatkiem miłości. Czerpię z nieskończonego źródła obfitości." Zobaczymy, jak podziała w praktyce :P Póki co ciężko mi wcielać tak piękne idee w życie codzienne 24/7...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2012-04-02, 22:31:16
StArfire

podoba mi się Wasze afirmowanie :) tak miło wyglada i miło się słucha.. jednak jeszcze nie dane mi było, to "poczuć". O Kahunach czytałam już jakieś 15 lat temu, ale w środku czuję, że nie da się nałożyć "nakładek" pięknych jak nie uzdrowimy co boli .... no chyba, że tak mocno to "przykryjemy" optymizmem :) Jednak u mnie, to nie działa jeszcze ... może jak już tak wyjde na prostą :)
Tak pomyślałam, że znam osoby które po 10 lat pracują ze swoimi emocjami i napiękniają napiękniają a tam wyłazi i wyłazi :D
Trzeba wejść w to co wyłazi i oddalić, a wtedy napiękniać :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-02, 22:44:27
Jeśli nie ma siły/ochoty/motywacji to znaczy że do bani są intencje wobec tych talentów :) Bo tak na dobrą sprawę to powinno być coś, co robiło by się "nawet za darmo". Jeśli czeka się na kompensację finansową aby w ogóle zająć się ich rozwijaniem, to jedno że można się nie doczekać (bo mało kto zatrudni osobę która ma talent, ale brak umiejętności w dziedzinie), a drugie że wcale nic się nie "przelewa".

No i nie mówię aby wykorzystywać innych ludzi, bo można sobie pracować w czymś co nie jest zgodne z talentami, ot po prostu aby mieć pieniądze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 08:11:25
Wiesz, jesli nie ma sie co do garnka wlozyc albo po prostu nie zarabia sie na czyms to wczesniej czy pozniej albo czlowiek daje sobie spokoj z takim zajeciem albo zmienia sie ono po prostu w hobby po pracy. Nie spotkalem jeszcze czlowieka, ktory robilby cos za darmo przez cale zycie (no moze poza altruistami ale oni tez czegos oczekuja w zamian).

Wiec  nie wiem, czy racja w tym ze to tylko sprawa intencji. Dzis tak mi rzez glowe przelecialo, ze skoro jest jak mowisz, to czyzby to oznaczalo ze dajmy na to, 80 procent ludzi na swiecie ma kiepskie intence czy spora karme obciazajaca (patrzac na mape swiata i dzielac spoleczenstwa na tzw. kraje bogate i te biedniejsze)?

Cos mi tu nie kuka. Przyczyna pewnie jakas jest ale na pewno nie tylko jedna. Ja caly czas bede sie z uporem maniaka upieral ze co jak co ale dzisiejszy system kapitalistyczny daleko odbiega od poziomu, w ktory panuje tzw. zdrowa konkurencja i gdzie rzeczywiscie wygrywaliby ludzie wylacznie kierujacy sie czystymi i pewnymi intencjami.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-03, 08:57:16
Właśnie o hobby mówiłem, nie żeby przez 8h dziennie za darmo pracować :)

Co do intencji, to nie ma co dzielić mapy na kraje bogate i biedne, bo patrzysz przez pryzmat siebie. Pewnie niejeden mieszkaniec krajów bardziej zachodnich myśli że w Polsce połowa ludzi chodzi głodna do lasu rąbać drewno na opał ;) Pewnie i w krajach które uznajemy za biedne sporo ludzi żyje sobie godnie -- jak na ich standardy, nie na nasze.
Oczywiście jest też rażąca bieda.

I nie ma co rozważać czy winny jest system czy ludzkie intencje, bo to dwie strony tego samego medalu. Jeśli ktoś ma naprawdę czyste intencje, najgorszy system mu nie przeszkodzi. Jeśli ma naprawdę nieczyste, najlepszy system mu nie pomoże. Wpływa tylko na tych, którzy sobie żyją tak bez przekonania, po środku, zależnie od tego w którą stronę wiatr powieje -- a takich jest akurat większość.

Ważne jest to, że ludzie którzy mają determinację, wpływają na świat dookoła. Ot, jeśli mam intencje się zdrowo żywić, to pojawi się zdrowa żywność -- albo "przypadkiem" usłyszę o rolniku z pobliskiej wioski, albo sprzedawca w sklepie dostanie inspiracji, ze już kilku ludzi pytało, to może przywiezie ziemniaki bez nawozu. I w tym momencie realnie zmieniłem jakość życia ludzi w okolicy: w sklepie można kupić zdrowe ziemniaki, rolnik zobaczy że mu się to opłaca, więc może zacznie sprzedawać więcej. Na moich czystych intencjach będą mogli skorzystać inni. Zbierze się wystarczająco dużo takich osób, i okolica się zmieni.

No ale póki się tylko psioczy na brak zdrowego jedzenia, to nie ma szansy załapać się na te czyste cudze intencje. W końcu są w sprzeczności z intencją psioczenia ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 09:16:58
,,Właśnie o hobby mówiłem, nie żeby przez 8h dziennie za darmo pracować :)"

To ok bo ja staram sie ciagle dojsc, czemu nie moge zyc z tego co lubie i co chcialbym robic na takiej stopie i w takim wymiarze w jakim pozwalaloby poczuc komfort. Ciekaw jestem jak dosjc do tych intencji...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-03, 11:02:16
Lyndzik, a jakież to swoje talenty realizujesz ;)? Masz ich z pierdyliard i jeszcze trochę, a pś podsuwa 'racjnonalne' wytłumaczenia, czemu 'hobby' nie może się stać sposobem na życie. Taaaaak, intencje :} I cały czas jest o tym mowa - aby rozwijając siebie móc się jednocześnie utrzymać. A jakie mam intencje do talentów, jeśli wykonuję moją pracę za darmo, a nie mam 'co do gara włożyć'? Jak wtedy siebie cenię? :)
Drugi post świetny ;]
Aha, i gwoli jasności jaśnie panowie ;) : Nie mówię, aby z tym rozwojem czekać do rekompensaty finansowej :) Kiedyś w końcu trzeba zacząć, a  oczekiwanie, że ktoś nas zatrudni od razu bez doświadczenia jest myśleniem rozczeniowym :)

Davvidia:

Dokładnie tak, i o tym też mówiłam - że fajnie to wygląda w medytacji, ale żeby to przejawiać na codzień trzeba zająć się napierw wszelkimi brakami. Inaczej to będzie tylko ubranym w piękne słowa samooszukiwaniem...

Tristen:
"Cos mi tu nie kuka." Hahahaha, epickie ;D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 11:36:21
Dla mnie ten temat staje sie smieszny, bo moge sie zalozyc ze nawet, gdyby zrobily sie u nas drugie USA z ich wolnym rynkiem i teoretycznymi mozliwosciami, to i tak 99,9 proent z nas nie umiala by sobie poradzic na tym rynku. Dlaczego? Bo nawet pomiajac to, co tkwi w naszej podswiadomosci zostalismy inaczej wychowani, mamy inna kulture i inne przyzwyczajenia i jest naprawde malo ludzi ktorzy potrafie z tego zrezygnowac, bo to oznacza calkowite odciecie sie od korzeni. Ale co tam-dalej mowice, ze wmawianie sobie za pomoca afirmacji przyniesie pozytywny skutek. Ciekawi mnie tylko to, ze doslownie wszystkie osoby, ktore poznalem a ktore wlasnie ptrafily sie odciac od tego, co ich uksztaltowalo to byly osoby, ktore i tak od dziecka nie czuly zwiazku i przywiazania ani do tradycji ani do miejsca i jeszcze wyniosly z domu bardzo pragmatyczne, wrecz typowo materialne nastawienie do rzeczywistosci. A ci ktorzy tego nie mieli, albo szybko wrocili albo do dzis borykaja sie z roznego rodzaju problemami.

Dalej robmy druga Ameryka, Japonie czy nasladujmy slepo inne kraje, zabijajmy to co nasze a na pewno bedzie nam lepiej...po prostu nie da rady! Mamy inne intencje, z czym innym przyszlismy i imamy ine wzorce enrgetyczne wiec nietrudno zauwazyc, ze system zachodni/kapitalisyczny taki ktory zdaje egzamin u tamtejszych spolecznestw nie nadaje sie dla wiekszosci z nas i tu jest problem. Wmawianie ze niczego nie zabraknie dla nikogo w sytuacji gdzie na rynku jest przesyt, konkurencja ogromna a intencje zazwyczaj bardzo nieczyste nie ma mowy o zrealizowaniu tego w wiekszosci przypadkow.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-03, 13:15:51
Tristen:

Wszystko fajnie i ładnie spostrzeżone, ale:

1- Myślisz, że w Juesej jest tak fajnie? Teraz ich gospodarka przeżywa jeszcze większy kryzys, a to dlatego, że każdy, kto się choć trochę orientuje na czym jest oparta wie, że USA to gigant na glinianych nogach.

2- Czujesz się przywiązany do polskiej mentalności? A niech sobię tkwią w swoim wychowaniu, wzorcach i podświadomych wyborażeniach, Ciebie to nie musi obchodzić. Ty też możesz się odciąć, tak jak te osoby, które opisujesz :) Chyba że Ci bardzo zależy na narzekaniu, jak to w Polsce jest źle* Ja powiem szczerze od siebie, że tego przywiązania nie czuję zupełnie i może dlatego mam do tego podejście zupełnie neutralne <choć czasem mnie  to jeszcze śmieszy ;)>

*co z resztą też jest jednym z przejawów polskiej mentalności ;)

3- Post wyżej pisałam, że afirmacje to NIE WMAWIANIE.

No i z twojego postu nie wynika jasno, czy krytykujesz USA/Polskę czy też opowiadasz się za jednym bądź drugim. To tak aprops jasnego przekazywania swoich poglądów :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-04-03, 13:16:19
Tristen zobacz na jakich banalnych rzeczach ludzie zarabiają duże pieniądze http://tech.wp.pl/gid,14379718,title,Dziwne-internetowe-biznesy,galeria.html

Więc przestań wyszukiwać powodów dla których nie osiągniesz tego co chcesz, tylko weź się do roboty.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 13:21:24
Grazyna, wiem na jakich rzeczach ludzie zarabiaja ale mnie akurat te rzeczy nie interesuje i stad mam problem, dlatego chce to jakos rozwiazac. jakbym mial pomysl to bym tu nie siedzial na forum.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-03, 13:40:02
Tristen:

Ja mam wrażenie (i mogę się mylić), że to co piszesz teraz na forum to wołanie o uwagę. Coś w stylu "Zauważnie mnie, no proszę, tutaj jestem taki biedny i nieporadny, zróbcie to za mnie, bo sam sobie nie poradzę" Typowy mechanizm zwracania na siebie uwagi wzięty z dzieciństwa.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 13:41:38
No bo czuje sie nieporadny, pewnie dlatego ze za dzieciaka nie bylem otwarty na swiat, na wszelkiego rodzaju inowacyjnosc, nowosci i teraz trudno mi sie w czymkolwiek odnalezc bo zamiast isc do przodu to ja chce zyc tak jak kiedys.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-03, 13:45:10
Mnie otrzeźwiło, kiedy sobie uświadomiłam że w przyszłości może być lepiej, niż było kiedyś. Bardziej prawdziwnie, z większą pełnią i głęboką satysfkacją :) Wszystko wartości, które były 'kiedyś' urzeczywistnione tu i teraz :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 13:47:31
Jak to zrobilas? Co wplynelo na Ciebie tak otrzezwiajaco, ze swiat tu i teraz wydal Ci sie bardziej interesujacy od tego, co bylo kiedys?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-03, 13:55:43
Tu nie chodziło o świat, tu chodziło o mnie. Zdałam sobie sprawę, że moja tęsknota za tym 'jak to kiedyś było pięknie i fajnie' właśnie nie pozwala mi tego doświadczyć tu i teraz. Właśnie przez to, że tęskniąc mam w sobie to wielkie uczucie braku, bezsensu, pustki i beznadziei... A z takim podejściem wiecznie będę w tym tkwić, zgodnie z prawem przyciągania.
Wszechświatowi tak na prawdę wszystko jedno czy coś się realizuje tu czy tam, teraz czy wtedy, bo tak naprawdę czas jest iluzją. On tylko reaguje na to, co wysyłamy, a reaguje w 'tu i teraz'.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 13:59:38
No to wiem juz co jest grane u mnie. Jak mozna ztego wyjsc jesli wewnetrznie nie czujemy ze to co nas otacza tu i teraz jest tym czego chcemy, ze w ogole mamy negatywne nastawienie do rzeczywistosci? Afirmacje u mnie nie przjeda, bo probowalem wiele razy. Modlitwy? Tez mi z tym ciezko idzie bo ja po prostu nie wierze w te rzeczy. Potrzebuje jakiegos przeprogramowania od ,,wewnatrz". Niby interesuje sie duchowoscia ale podswiadomie twki we mnie cos takiego, ze moja ps chcialaby magicznej pigulki ktora nagle wywalilaby wszystko co zle.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-04-03, 14:11:28
Tristen mi nie chodziło, żeby ci pokazać na czym możesz zarabiać.
Chciałam ci pokazać na jakich banalnych rzeczach inni zarabiają.
Więc ty na swoim pomyśle też możesz.
Tylko na razie szukasz wymówek dlaczego nie możesz na tym zarabiać, zamiast wziąć się za to i to robić ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-03, 14:47:28
"a ktore wlasnie ptrafily sie odciac od tego, co ich uksztaltowalo to byly osoby, ktore i tak od dziecka nie czuly zwiazku i przywiazania ani do tradycji ani do miejsca"
Tak, witamy na forum :D

W duchowości zajmujemy się kwestią "Bóg", "Honor i Ojczyznę" pozostawiając innym ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 15:00:17
No to lipa bo ja nie jestem osoba ktora lubi zmiany miejsca itp. Jak mam zmienic miejsce to chce miec gwarancje ze bede miec to i to a nie zyc jak wieczny student.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-04-03, 15:13:11
No i od kogo na tę gwarancję liczysz? :) Kto wg. Ciebie ma Ci to zapewnić?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 15:30:35
No licze na gwarancje z zewnatrz. Nie umiem poradzic sobie z tym, ze trzeba doslownie na wszystko naraz sobie zapracowac, bo to wymaga ogromnego wysilku. Jak mozna np pracowac na dwoch czy trzech etatach zeby po ilus tam latach z kolei cos osiagnac..bez sensu w/g mnie ten system. Lepiej jak sie ma zdolnosci na zarabianie w szybszy sposob. Ja ich nie mialem i wciaz duzo mi brakuje do tego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 15:44:06
A tak na powaznie Witek, ja wiem ze u mnie problemem jest to ze nie umiem dostososwywac sie do warunkow, nakladac masek, imac sie kazdego zajecia aby osoagnac to co chce. Ale we mnie jest cos co nie chce czegos takiego. Chce byc soba a nie kims innym i dla mnie robienie czegos i dostosowywanie sie wzbudza poczucie ze jestem wtedy kims innym.

I tym sie roznie od innych i z tego powodu trace.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 15:58:05
Czyzby to Ego nie chcialo sie zminic? Ale czemu????
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-04-03, 16:11:34
Tristen
Osho powiedział
Kwiaty kwitną zawsze ,lecz nie przywiązuj się do jednego kwiata ,bo inaczej będziesz niedługo przywiązany do martwego kwiata
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-03, 17:23:30
A jakie masz z tego korzyści? Jak sie dzięki temu czujesz?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-04-03, 17:52:48
Nie wiedziałam gdzie mogę zadać to pytanie ; p

Kto wybiera się na wczasy do Leszka w wakacje?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-04-03, 18:08:55
Jak będzie ciekawy temat :) Na pewno do Darka jadę
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-03, 23:09:41
,,A jakie masz z tego korzyści? Jak sie dzięki temu czujesz?"

Oczywiscie, ze male. Ale to ,,cos" nie chce dac za wygrana. Po prostu to ,,cos" przeszkadza w samodzielnym funckjonowaniu bo to ,,cos" dotyka leku, leku przed...nie wiem wlasnie jak to zdefiniowac. Lek przed zyciem, swiatem??? Cos w tym kierunku.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-04, 08:19:59
Przez "korzyści" mam też na myśli korzyści dla jakiejś części osobowości, np. korzyść z choroby w postaci "świętego spokoju" i uwagi ze strony innych. Korzyść z bycia odrzucanym przez kobiety w postaci dowartościowania się "bo one wszystkie patrzą tylko na kasę, a ja jestem ponad tym". Czy korzyść z klepania biedy "bo przynajmniej nie muszę całymi dniami ganiać za pieniądzem", itp.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-04, 10:51:09
U mnie jest troche inaczej bo zamiast ,,bo one wszystkie patrzą tylko na kasę, a ja jestem ponad tym" jest ,,bo one wszystkie patrza tylko na kase wiec mam je w dupie i bede sie nimi za to bawil i wykorzystywal dla wlasnej przyjemnosci" oraz zamiast ,,bo przynajmniej nie muszę całymi dniami ganiać za pieniądzem" jest ,,bo przynajmniej nie musze calymi dniami ganiac za pieiadzem poniewaz...powiewaz zarabiam je w nieuczciwy do konca sposob i odbieram sobie spolecznestwu to co do mnie nalezy".

Widzisz, u mnie jest calkowita nieakceptacja norm i zasad spolecznych, mam od dziecka poczucie ze urodzilem sie nie w tej epoce i dla mnie wszystko, co dzis sie wymaga od czlowieka w sensie tzw zasad jest  sprzeczne z tym co nosze w sobie. Ja chyba musialem byc  w poprzednim wcieleniu jakims hipisem lub innym anarchista lub socjalista bo dla mnie dzis kapitalizm to najwiekszy koszmar na swiecie gdzie trzeba sie dostosowywa, ladnie ubierac aby cos miec a ja am na odwrot: chce byc kudlatym zwierzakiem ktory jeszcze chce robic wszystko po swojemu i miec to samo.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-04, 11:07:39
Właśnie o takie "korzyści" jak mszczenie się na społeczeństwie chodziło. Co do niedostosowania, to wyższością z tego bije na kilometr (ech, ta indywidualizacja, jeszcze niedawno odreagowywałem sobie coś bardzo podobnego ;). Obstawiam że chodzi o klasyczny schemat: inne dzieci mnie odrzucały, to sobie zaraz udowodnię dlaczego jestem lepszy.

A przez to wszystko nie można zobaczyć drogi środka :)

Co do poprzedniej epoki, to moze coś w tym jest -- jakbyś się urodził kilkaset lat temu, to nie miałbyś takich problemów, tylko byś zap*** w polu od małego, jak 90% ludzkości :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-04, 11:20:15
Ja narazie do problemu wyzszosci i bycia epszym nie dotarlem. U mnie bardziej idzie w strone ,,skoro mnie odrzucaliscie to teraz dostaniecie za swoje i tyle". Zemsta i nic ponadto.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-04, 11:27:00
I mścisz się na nich brakiem fajnej pracy i związku? ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-04, 11:32:33
Wlasciwie to juz nie! U mnie bardziej jest bunt na to, co widze. Bo ta ja mowiles-mialem odrzucenie, wiec cos tam do nich mialem, dzis w sumie bardziej od ,,mienia" widze z boku jakie to cale spolecznestwo jest ,,wspaniale' i na jak ,,fantasatycznych" zasadach funkjonuje stad moja postawa.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-04, 11:47:46
W dzisiejszym społeczeństwie istnieje tyle dróg, tyle możwliości, że można sobie wybrać dokładnie to, co nam odpowiada. Jeszcze w XIX wieku nie miałbyś takiej możliwości. A w latach 60 ubiegłego stulecia był np przymusowy pobór do wojska, także hipisi też nie mieli tak różowo ;) Prawdą jest, że nawet przy braku możliwości, przy odpowiednich intencjach można się w życiu realizować (np być arystokratą ;))) A ty narzekasz w czasie, kiedy świat oferuje z milion możliwości i ścieżek rozwoju.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-04, 11:48:45
Wiec cos tu jest do zrobienia...pytanie co to dokadnie jest u mnie.

Ja mam np. ogromna niechec do wszelkiego rodzaju przypasowania sie. Nie ma mowy o tym, zebym idac na rozmowe kwalifikacyjna ubral sie stosownie do sytuacji, nie ma mowy o wysiedzieniu gdzies jesli musze. Po prostu-z jakis powodow nie potrafie przyjac zasad spolecznych.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-04, 12:10:33
,,A w latach 60 ubiegłego stulecia był np przymusowy pobór do wojska, także hipisi też nie mieli tak różowo ;)"

He, cos tu mi wylazlo. Bo wtedy mozna bylo z kims wlaczyc, buntowac sie przeciwko czemus a dzisiaj..wystarczy wykstzalcic sie, ladnie ubrac aby cos dostac i to takie nnudne.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-04, 12:12:53
Hahaha, 'nudne'. Żeby połowa hipisów zamiast walczyć skupiła się na rozwiązaniach i przyjemnym życiu zgodnie z głoszonymi przez siebie ideami, to szybciej udało by się im osiągnąć, to o co walczyli ;) No ale po co osiagać, skoro można walczyć ;)?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-04, 12:21:12
Duzo w tym racji, choc w sumie ganiali ich za to i owo wiec i walczyli z tymi co ich ganiali. W/g mnie glownym bledem hpisowskiej kontrkultury byly dwa przekonania:
-ze samo odpadniecie od spoleczenstwa uwolni ich od problemow (a to nie tak, bo czlowiek istota stadna i musi miec ulozone te sprawy)
-ze narkotyki uzdrowia swiat (owszem, ukazuja astral i inne sprawy ale malo kto nad tym potrafi panowac a juz nie ma mocnego na zazywanie ciagle bez negatywnych konsekwencji).
I tak sie to skonczylo. Ale najzabawniejsze jest to ze dzisiejsze pokolenia robia dokladnie to samo tylko odrzucili glebsze tresci i skupili sie na samej konsumpcji jako wyjsciu z sytuacji. I to tez padnie niedlugo.

No dla mnie obecne czasy sa o tyle nudne, ze w sumie nie dostrzegam w nich niczego interesujacego zbytnio, wszystko wydaje mi sie jakies nastawione wylacznie na konsumpcje, aby jak najwieej zarobic, wszystko szybko miec, i tak bez glebszego zastanowienia. Brakuje mi jakis glebszych wartosci, czegos co by mnie wciagalo. Ani dzisiejsza kultura ani styl zycia nie imponuja mi zbytnio, wrecz przeciwnie.

Nad czym bys popracowala, zwrocila na co uwage abym zaczal zauwazac interesujace rzeczy w otazcajacym mnie swiecie?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-04, 12:25:46
Tristen:

Walka dla walki to co innego, niż uzasadniony opór w obronie czegoś, choć granica często może się zacierać i trzeba umieć ja wychwycić :)
To, co opisujesz to po prostu typowo konsumpcyjna zachodnia mentalność, a walcząc z nią jedynie nadajesz jej większe znaczenie w soim życiu, aż do punktu, w którym zaczyna Cię przygniatać. Istnieją inne ścieżki, inne mentalności, inne podjeścia i wyobrażenia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-04, 12:31:11
,,To, co opisujesz to po prostu typowo konsumpcyjna zachodnia mentalność, a walcząc z nią jedynie nadajesz jej większe znaczenie w soim życiu, aż do punktu, w którym zaczyna Cię przygniatać. Istnieją inne ścieżki, inne mentalności, inne podjeścia i wyobrażenia."

No dokladnie. Ale co w takim wypadku? jak tu dojsc do sedna? Wlasnie jakos nie zauwazam tych innych sciezek, jakbym mial jakas nieprzytomnosc.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-04-04, 12:35:39
Tristen nie jesteś papugą :)
Jeśli nie widzisz ścieżki, stwórz własną :)
Nie musisz podążać cudzymi ścieżkami.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-04, 12:36:47
Grazyna, dzieki :)
Caly sek w tym, ze ja mam silnie zablokowana zdolnosc  kreacji wiec i pomysly zbytnio nie przychodza.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-04-04, 12:40:53
Zrób to małymi kroczkami.
Zacznij od drobnych pomysłów. To z czasem odblokują ci się większe :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-05, 12:45:42
Doszłam dziś w uzdrawianiu do takiego momentu, że nie wiem czym jest spelnienie. Moja pś uważa ze spelnienie np w pracy, związku i w jakiś życiowych sprawach to tylko brak braku i nieprzyjemności z tym związanej. To wszystko. To powoduje poczucie bez sensu z tego co się w materii robi, z działania, pracy itd. Bo nie powodować ma to radości i przyjemności, a tylko brak nieprzyjemności. Trochę to słabe.
Dochodzi jeszcze przekonanie, że spełnienie można mieć tylko wracając do Boga. Wygląda na to, że "spełnienie w materii" ma polegać głównie na braku problemów, obciążeń by móc do Boga wrócić i być szczęśliwym, bo wtedy będzie prawdziwe spełnienie.
Moja ps od razu by chciała obejść temat spełniania w materii, skoro to takie bezsensowne, to może by tak od razu do Boga na skróty? Albo traktuje jako przymus to "spełnianie" w materii by móc wrócić do Boga. Dopadło mnie coś w stylu" wszystko jest bez sensu", albo jest żmudną, nudną, nieprzyjemną pracą, by na koniec móc wrócić do Boga. Ale mi się bardzo nie chce w takim razie tak "spełniać w materii", bo dużo tego, a ta obietnica powrotu do Boga jakaś taka na szarym końcu odległa sie wydaje.

Co o tym myślicie? Co to może być?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-04-05, 13:07:20
Jak dla mnie to jest przede wszystkim wciąż podświadome oddzielanie materii od Boga, przekonania że najpierw trzeba odwalić to co jest od odwalenia w materii, a potem stąd spadać z powrotem do aniołkowa - czyli miejsca gdzie było fajnie, przyjemnie i bez tych wszystkich problemów, które są w materii.

A tymczasem zdrowe spełnianie się materii to przede wszystkim odkrywanie Boskości w sobie i realizowanie tych wszystkich materialnych rzeczy właśnie przez Boga. To uczenie się zaufania do Bożego prowadzenia, poznawanie siebie, uwalnianie się od ograniczeń i wiele innych. Cały ten proces spełniania się w materii to nic innego jak jednoczesne wracanie do Boga.

Po za tym spełnianie się to robienie tego, czego się naprawdę (zgodnie z prawdziwymi, wewnętrznymi potrzebami) i odpuszczanie sobie tego, co się tylko wydawało ważne i atrakcyjne. Tu nie chodzi o to, aby coś odwalić, aby mieć tą karmę przepracowaną w 100%, bo to trochę niepoważne w stosunku do siebie. Tu chodzi o to, aby nauczyć się swobodnie przejawiać swoje prawdziwe potrzeby i robić to czego się naprawdę chce, tak długo jak się ma na to ochotę - choćby nawet i 1000 lat.

Jak się chce na siłę jak najszybciej uwolnić od wszystkich potrzeb, to rzeczywiście powoduje to poczucie bez sensu - bo jak się mam czuć wobec czegoś w co wchodzę tylko po to, aby jak najszybciej się od tego uwolnić? Jak się mam dobrze czuć czy ugruntować w materii, jeżeli wszelkie jej przejawy traktuje jako coś, od czego trzeba się uwolnić, bo Bozia w niebie czeka? :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-05, 13:10:25
Clint
Tak, to wlasnie coś takiego. Ja w sumie świadomie tak nie myślę, ale pś gdzie jest taka gleboka intencja. To dziala tak, że gdy tylko chce cos zrobić to coś sie kreuje, co mnie do tego zniechęca. Taki głęboko ukryty sabotaż.

Dzięki za wpis. Mam nadzieje, że szybko oprzytomnieje.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-04-05, 13:51:58
Sam miałem swego czasu z tym dość poważny problem i przez jakiś czas łaziłem otępiały z przenikającym wrażeniem nietrwałości wszystkiego i pytaniem się "a więc po co to i tamto?".

Bardzo mi pomogło otwieranie się na przyjemność i błogość, koncentracja na tym co mam teraz i czerpaniu z tego przyjemności, zamiast ciągłego oczekiwania na jakąś bliżej nieokreśloną przyszłość. Olać dalszą przyszłość! Nieważne co będzie, bo będzie co będzie :) Warto wchodzić całym sobą w chwilę obecną, zajmować się obecnymi potrzebami i problemami bez porównywania ich do oczekiwanego stanu przyszłości. Jak się teraz coś wydaje ważne, to jest teraz ważne - nie ma co się do tego zniechęcać przez patrzenie na zasadzie "ale przecież niedługo coś tam".

U mnie to wynikało z powodu głupich oczekiwań co do oświecenia, co do tego jak ono będzie wyglądać i z czym się wiązać. Za tym szły presje na siebie, ograniczanie się w zgodzie z tymi ograniczeniami i budowanie swoich działań pod tą ścieżkę.

Teraz kwestia oświecenia mi powiewa niemal całkowicie i nie odczuwam potrzeby wiedzenia co to jest, z czym się wiąże, jak wygląda i ile mi do tego brakuje. O wiele ważniejsze dla mnie na teraz, m.in. to żebym wziął w końcu za gotowanie obiadów, pozbył się kilku negatywnych nawyków i zaczął aktywnie działać w kierunku zdobywania pracy. To są moje cele i na chwilę obecną to one się bardzo dla mnie liczą, a że są dla mnie ważne to nie widzę powodu, aby odczuwać ich jakiś bezsens. Ba, dość mocno angażuje się w kwestie pracowania w nieruchomościach, mimo iż mam wrażenie że będę w nich pracować nie więcej niż kilka lat. No, ale skoro na teraz to jest dla mnie ważne, to będzie to dla mnie sensowne tak długo jak długo będę chciał w tym siedzieć. Nawet gdybym miał pracować krócej niż się do tego przygotowywać, to wciąż miałoby by to dla mnie sens - grunt, że robiłem coś na co miałem ochotę i co było korzystne.

Bo o to w tym wszystkim chodzi - żeby odkrywać i realizować swoje wewnętrzne potrzeby, które odczuwamy teraz.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-04-05, 18:12:23
Mam podobny temat, podświadomie chcę mieć kase, komfort, spokój, itd. po to żeby móc wrócić do Boga a materia to tak z musu. Dzięki za te wasze wpisy Clint i Laka
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-05, 20:19:01
Sebastian -> moze dlatego, ze miales jak wielu z nas sporo wcielen ascetycznych i teraz trudno jest sie znow przekonac do zatopienia sie w materie, bo prawda jest taka, ze poza tym, ze uciekajac od swiata troche zniszczyles sobie zdrowy stosunek do niego ale z drugiej strony tez duchowo nabrales wiedzy, ze nie wszystko co materialne jest naprawde potrzebne, a ze swiat zamieszkuja przewaznie ludzie z jakas tam karma i nieczystymi do konca intencjami, to i trudno ci wchodzic w materie bo podswiadomie dostrzegasz ze jest w niej wiele syfkow. Bo podswiadome intencje wyrzekania sie materii to jedno a wiedza pochodzaca z poprzednich wcielen to drugie. Trudno to czasem rozgraniczyc jest i wybrac co dobre a co obciazajace.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-05, 20:34:46
Sebastian

Fajnie, że komuś też się przydaje:)

Clint
Szczerze mówiąc do tej pory nie myślałam wcale o oświeceniu, nie czułam też takiej chęci by się oświecać. Raczej właśnie się skupiam na tym co jest teraz. A teraz jest średnio, bo jak właśnie chce działać w materialnych tematach konkretniej, to czuję opory, albo właśnie zniechęcenie, poczucie braku sensu, albo coś się kreuje nie tak jak oczekiwałam.
Dlatego szukam głębiej przyczyn. Kasę to ja i tak mam, moje potrzeby na pewnym poziomie są zaspokajane, ale ja chce iść dalej, bo dla mnie ten poziom to taki też przejściowy, na wiele rzeczy, na które mam ochotę nie mogę sobie pozwolić. No i nie chce być uzależniona od innych.
A chodzi o bardzo "tu i teraz" rzeczy jak: nie chce mi się sprzątać, załatwiać różne sprawy, robić licencjat, i wiele innych rzeczy, gotować też mi się nie chce;)
Jestem z siebie od jakiegoś czasu( gdy zaczęłam ruszać materię) nie zadowolona. Mam sobie dużo do zarzucenia.
Ale nie tylko o to chodzi. Ja umiem działać w materii, tylko nie chce tego robić takim kosztem jak moja pś uważa, że powinnam.
I tu się zaczynają schody. No ale to wiadomo, że jak się coś rusza to pś wywala różne rzeczy.
O jakiś ascetyczne obciążenia się nie podejrzewałam, bo mi się żyje w tym wcieleniu całkiem dostatnio. Więc to dopuszczam. Ale gdy sama mam działać, a praca jest takim polem, by działać i to z ludźmi, to jest gorzej. Nie mam ochoty się zamęczać i pracować w jakimś transie, nieprzytomności, gdzie jedyne co jestem w stanie potem robić, to usiąść przed telewizorem i się odmóżdżać. A na drugi dzień to samo. Człowiek zapomina, że istnieje.
Najcięższe  i najsilniej trzymające się jest dla mnie przekonanie: że muszę się dostosować do niskich wibracji i nieczystych intencji innych ludzi, bo inaczej nie da rady. Że nie ma dla mnie nic lepszego. Nie ma warunków, ludzi, możliwości by żyć na wysokim poziomie duchowym, bez tych wszystkich wzorców, nieczystych intencji.
Nie umiem sobie wyobrazić, że to w ogóle możliwe. Zwykle jest tak, że gdy ja jestem sobą, nie dostosowuję się to jestem odrzucana i jakby "wypychana" z danego otoczenia ludzi( i tak lepiej bo wcześniej byłam atakowana dość mocno), a nic lepszego się nie pojawia. Musiałabym się godzić na różne nie fajne ( delikatnie mówiąc) rzeczy, by funkcjonować w środowisku ludzi dłużej. A wiadomo, że tego nie chce. Więc mam takie poczucie braku możliwości. I jakby presje ze strony otoczenia np rodziców, by jednak płacić taką cenę, bo to oczywiste, normalne. A nie się lenić.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-05, 20:46:40
Na ojca, gdy mi wciska takie rzeczy to reaguję alergicznie ostatnio, bo byłam w jakimś wcieleniu panienką do towarzystwa w jego burdelu, pewnie też wierzyłam, że inaczej nie dam sobie rady. I muszę płacić taką cenę. Jeszcze mnie to drażni.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-04-05, 21:07:54
Mam to co Ty, poza tym że uwielbiam gotować :)) Mógłbym to robić dzień i noc. Ale kucharzem nie zostanę bo tam trzeba gotować to co inni chcą a nie to co ja chcę :P

Poza tym to w przedostatnim poście streściłaś to co we mnie siedzi i lepiej bym tego nie powiedział...

Ja lubię pracować, ale jakoś tak jak jest przygoda, pasja. A życie jest rutynowe i nikt nie chce człowieka który raz ma taki pomysł a raz inny. Szybko się nudzę rutyną. Miałem podjąć pracę w call center i dzwonić po ludziach sprzedawać jakieś programy komputerowe, rekrutację i rozmowę kwalifikacyjną przeszedłem jak zwykle wspaniale ale całą noc przed pierwszym dniem nie spałem i niedobrze mi było rano na myśl o takiej pracy. Zrezygnowałem.

Czytam ten dekret na dole artykulu http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/166 który uderza w sporo rzeczy z tego tematu, tylko troche go zmodyfikowałem i wyrzuciłem zbyt fantastyczne rzeczy. Mi afirmacja Pieniądze lecą z nieba kojarzy się z odlatywaniem w fantazje.

I fajna jest pierwsza afka z tego artu.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-04-05, 22:14:54
Może ktoś by miał chęć i napisał mi tak po krótcedo czego używa wahadła Mer-izis i jaki jest jego zakres poza takim podstawowym co piszą na necie?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2012-04-05, 22:23:14
Buddha

z tym pytaniem się zrobiłeś nietutejszy :D :D :D

rozproszyłeś energie :))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-04-05, 22:45:02
No potrzebna mi odpowiedź po prostu hmm:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-05, 22:53:34
Sebo

;)
Na szczęście u mnie w rodzinie jest syndrom gotujących mężczyzn:) I przyciągam partnerów, którzy lubią gotować. Ja gotuję, bo gotuję, ale czasem jem na surowo np sałatki, bo mi się nie chce:P Chyba zrobię tak, że nauczę się kilka dobrych i zdrowych dań, żeby mi wchodziło odruchowo:) Jak już umiem to i zrobię. A jak mam coś tworzyć, to już mi się nie chce.
Jeśli chodzi o pracę, to ja też bardzo szybko się nudzę. Póki jest coś nowego to się jeszcze ciekawię, a potem rutyna i mnie skręca. Nie mogę w kółko robić tego samego, wg tych samych schematów i to po 8 godzin dziennie.

Dekret mam i sporo afek w kolejce czeka, ale dziękuję:-)
Może jednak przeproszę się z zawodem grafika...bo praca przy komputerze dość szybko mi mija, wsiąkam i się nie nudzę. Mogę dłubać i dłubać w photoshopie. Nawet te bardziej niby rutynowe rzeczy, bo tam chodzi jeszcze o wprawę i precyzję. Poza tym w między czasie można np słuchać muzyki. W sklepie lubiłam stać na kasie, jak był system komputerowy, bawiły mnie czynności przy maszynie...klikanie chyba:P LOL no i zagadywanie klientów mnie bawiło jak się fajni pojawiali.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-05, 22:58:11
Buddha_Lounge

Ja go używałam troszkę, pożyczałam na potrzeby sesji i wg mnie jest mega. Koleżanka mi tłumaczyła trochę jak ono działa:
jednocześnie rozbija mocno i harmonizuje, dostraja do Boskich wibracji.
Można go używać do jednego i drugiego. Byłam zachwycona rezultatem i w sumie planuję je sobie kupić, jak będę mogła.
Słyszałam, że można go także używać w celu uzdrowienia jakiegoś problemu zdrowotnego.
Nie jest tak agresywne jak ATL, działa bardziej przez dostrajanie do do tych czystych wibracji, ale ma moc. A jak wiadomo światło rozbija to co nieharmonijne.
Popytaj Olgę, bo ona je ma i używa:-)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-04-06, 00:57:33
Hahaha też lubiałem pracować na kasie, bo miałem przy tym pełen luz i mogłem sobie pogadać z klientami i w ogóle przypatrywać się ludziom. I lubiałem jak przez moje ręce przechodzi duża gotówka. Ja wiem że u mnie ta niechęć do pracy wiąże się troche z niechęcią do życia bo czasem przekreślam coś zanim w to wejde, a jak wejde to tak wchodzę troche pod presją że trzeba sie ruszyć.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-06, 11:28:18
Sebastian

Mi sie wszyscy dziwili. Bo ja byłam zawsze chętna. Z tym, że jak ja stawałam, to rzadko mi się zdarzało, żeby przychodzili wrei klienci, w stosunku do tego jak stały inne dziewczyny. Musiało mi wtedy wywalać akurat, żeby się ktoś taki pojawił.
Gorzej mi natomiast szło w relacjach z dziewczynami z którymi pracowałam, a było ich trochę. Nie umiałam i nie chciałam się odnaleźć w tych relacjach. Były dość dziwne, pokręcone i mało szczere. Gdy wcześniej pracowałam z chłopakami to było bardzo fajnie. Prościej, jaśniej i sympatyczniej. Możliwe, że mam czystszą karmę w takich układach, a w grupie dziewczyn już nie koniecznie. Ale to też karmiczna ze mną grupa aniołów była. Także karma jeszcze jest do uzdrowienia.
Na początku już jedna z tych dziewczyn mi powiedziała, że jej marzeniem jest zostać świętą:P I ogólnie bardzo misjonarska była, a jednocześnie wojownicza. Leszek bycie świętą mi wypalał na węzłach niedługo potem;)
Ogólnie jak dziś sesjowałam to poczułam ten klimat jak ten, który panował na krolewskich dworach. Wszyscy są poprawnie uprzejmi, malo wylewni, pilnują się, a jednocześnie knują i utopiliby Cię w łyżce wody. Brrr
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-06, 11:31:20
Mam chyba podobnie jak Ty, lubię pracować, chce pracować, ale kojarzy mi się to z jakimś przymusem by przezyć i to w ciężkich warunkach. Godzenie się na bycie źle traktowaną, podkładanie się, bo jak nie to wylatuję.
Też bardzo lubiłam jak przez moje łapki przechodziła duuuuża gotówka:D
Moja siostra lubiła od dziecka zapach pięniedzy i ciągle je trzymała, zbierała i liczyła, a obecnie pracuje w banku:P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-06, 11:55:55
Bo to jest gleboko utrwalony kod spoleczny u nas w Polsce, ze zeby byc szczesliwym, dostapic laski Boga, trzeba byc biednym. Od tego nawet jak sie uwolnisz, to bardzo duzo osob bedzie podswiadomie wywierac presje. Dlatego ja wybralem forme zarobkowania nie zwiazana z rynkiem polskim aby sie odciac od tego mentala calego.

To funkcjonuje bardzo gleboko w zbiorowej podswiadomosci i ja sie czesto lapie na tym, ze jak za dlugo przebywam wsrod ludzi, to zaczynam nieswiadomie przejmowac wlasnie takie wzorce. Czlowiek istota interaktywna :D.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-04-06, 13:30:19
Laka :))

Tyle aniołków ma strasznie popieprzone wzorce i z coraz większym rozbawieniem to obserwuję. Ja świętym być nie chciałem, ale chciałem być mesjaszem ;))))

Jak byłem mały to jakiś bankier mi się załączał, wyrzucałem na biurko wszystko ze skarbonki, układałem monety w kupki po 10 takich samych, brałem zeszyt i ołówek i podliczałem. Jak byłem trochę starszy to robiłem to samo tylko rysowałem wykres procentowy z jaką prędkością rosną moje oszczędności i umieszczałem te dane w osobnych tabelkach.

Też pochodzisz z bogatej rodziny? Mój ojciec pochodzi z wielkiej biedy i dorobił się bardzo dużo wielkim trudem, i skutki tego są takie że miałem całe życie wmawiane że trzeba się męczyć i męczyć i męczyć. I że życie to walka, walka i walka o byt.
My zapewne pochodzimy z takiego troche bardziej rozwydrzonego i rozpieszczonego pokolenia niż nasi rodzice, ale myślę że to też może mieć swoje pozytywy bo inaczej patrzymy na świat i że też da sie to przełamać i uczynić bogactwo lepszym i łatwiejszym.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-06, 14:50:03
Sebastian

Wykresów to nie robiłam;) Ale takie liczenie i układanie kasy jak najbardziej.
Bogatej to chyba za dużo powiedziane, uchodziłam za bogatą w moim środowisku, ale bym teraz powiedziała, że średnio.
Znam osoby, które są faktycznie bogate i takie które są bardzo bogate.I to jest zupełnie inny poziom. W tym kontekście zupełnie nie postrzegam siebie jako osobę bogatą. Tak z pochodzenia.

"Mój ojciec pochodzi z wielkiej biedy i dorobił się bardzo dużo wielkim trudem, i skutki tego są takie że miałem całe życie wmawiane że trzeba się męczyć i męczyć i męczyć. I że życie to walka, walka i walka o byt."

To bardzo podobnie. Moi rodzice nie byli jakoś bardzo biedni oboje, ale po ślubie nic specjalnie nie mieli, sami się dorabiali, nie mieli też wyższego wykształcenia, a do utrzymania 3jke dzieci.
No dorobili się, całkiem ładnie, no i z głową postępują z pieniędzmi. Nie szaleją. Mama jak się okazało niedawno, ma karmę bardzo bogatej arystokratki, rodzina ojca była bardzo bogata przed wojną. Gdzieś to im nadal siedzi.
Niestety moi rodzice mają wzorce takiego dorabiania się ciężką pracą, co mi wręcz wsysali przez słomkę do umysłu. Mama ze swoją cierpiętniczą karmą, a ojciec magiczno wojowniczą. Masakryczna mieszanka. Teraz to dostrzegam w kontekście materii i się uwalniam od tego. Oni też mają taką karmę finansową ze sobą i bardzo pś chcieli być bogaci. Plus misje mojej mamy, żeby nam zapewnić wszystko tzn jej dzieciom. Choć nie wiem po co ona to robi...
Czasem mam wrażenie, ze jest w tym pewna forma kontroli.

"My zapewne pochodzimy z takiego troche bardziej rozwydrzonego i rozpieszczonego pokolenia niż nasi rodzice, ale myślę że to też może mieć swoje pozytywy bo inaczej patrzymy na świat i że też da sie to przełamać i uczynić bogactwo lepszym i łatwiejszym."
Wiesz, ja się cieszę, że nie pochodzę z takiej mentalności jak moi rodzice, kiedys nawet mi próbowali ją wcisnąć.
Ich mentalność to w młodym wieku ślub, dzieci, dom, rezygnacja z siebie i ciężka praca. A także hatki małżeńskie i uzależnienia.
Nie, dziękuję. My, ich dzieci jesteśmy zupełnie inni od nich, ciężko było im to skumać. Choć już chyba się przyzwyczaili. Do tego każde z nas jest inne i zupełnie różnie nasze życia wyglądają, zainteresowania i charaktery.

Jeśli chodzi o aniołki to masz rację:) Ja odreagowywałam sobie takie przekonania, że "aniołki górą", a ludzie są tępi. Teraz już trochę inaczej na to patrzę. Jak widzę aniołkowe popieprzenie i sama z takiego wychodzę, to mi się aniołków odechciewa, a dostrzegam i doceniam to co ludzie mają też fajnego:-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-04-06, 17:35:46
Mnie aniołki kręcą najbardziej :) Uczucie tej pięknej harmonii nic nie zastąpi! Ale przyciągam najczęściej na miarę swoich wzorców.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-06, 23:28:24
Sebastian

Mnie też:) Chodziło mi raczej by umieć takze docenić to co fajnego, urzeczywistnionego mają istoty zwane " ludźmi", jeśli mają. Bo ja wcześniej uważałam, że nic nie mają wartościowego, to już pachniało trochę pogardą, takie anielskie wywyższanie się i nie widzenie obciążeń.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-09, 14:46:02
Cos z zupelnie innej beczki: poszukuje ciekawych artykuluow/lektur z zakresu tematyki snow. Szuam przede wszystkim alternatywnych zrodel, niekoniecznie bazujacych na tradycyjnej psychologii.

Aha: od kilku lat sni mi sie cos bardzo rzadko, brakuje mi snow, majac je lepiej fukcjonuje. Jaka moze byc tego przyczyna?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-09, 15:11:27
na cudownym protalu http://www.cudownyportal.pl/przeg_aktualnosci.php#post  był wątek o interpretacji snów, niestety nie wiem czy zablokowany czy nie
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-09, 15:12:55
niestety zablokowany, bez sensu
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-09, 15:33:49
Szkoda, bo poza psychologicznymi tlumaczeniami snow jako symboli odnosze wrazenie, ze bardzo czesto sny sa:

1. projekcja naszego zycia ktore wybralismy ie. czesto sni mi sie cos, co nawet za kilka lat okazuje sie byc prawda rzeczywistosci (warianty sa ogromne, np. wczoraj zupelnie przypadkiem moj znajomy chcial pokazac mi gre komputerowa [ nie jestem fascynatem, nawet nie gram, komputera uzywam wylacznie do pracy ] ale dziwnym trafem od pierwszego momentu gra wciagnela mnie; jakie bylo moje zaskoczenie gdy  w pewnym momencie tlo, przestrzen w ktorej rozgrywala sie akcja byla niemal identyczna z tym, co snilem jako dziecko w koszmarach sennych!!!!

2. swiaty rownolegle/astralne

3. poprzednie zycia/inkarnacje

No ale...ja to sobie moge gdybac a fachowa literatura bylaby tutaj bardzo pomocna
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-09, 15:43:33
chyba najcześciej to sny są projekcjami lęków, pragnień i jakichś upodobań w zakresie czegoś tam, czyli zdradzają treść podświadomości
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-04-10, 17:13:31
Witam]
jeśli żyło się w poprzednim życiu w jakimś kraju np. w japoni to czy łatwiej było by się uczyć tego języka ?
Wiem że istnieje naturalna blokada świadomości i dlatego nic niepamiętamy. Czy jest możliwość odblokowania tego w takim zakrese żeby można było sobie przyponieć język ? Szkoda czasu na nauke
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-10, 17:48:06
nie mam w tym zakresie doświadczeń ale coś pamiętam, że TAK - da się przynajmniej wspomóc naukę języka poprzez odblokowanie pamięci tego wcielenia. Blokady pamięci nie są naturalne, raczej uwarunkowane. Może z wyjątkiego tego aspektu że nie pamięta się wszystkiego co niepotrzebne.
CZyli powinniśmy umieć sobie przypomnieć to co nam potrzeba i jest to naturalne
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-04-10, 17:51:18
To dobra wiadomosc, tylko jak to zrobic, o to jest pytanie
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-10, 17:53:55
no najlepiej to przez regresing w temacie, odreagowywać blokady pamięci itp  pomogą też afirmacje w rodzaju "z łatwością opanowuję język japoński"
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-04-10, 17:57:15
To pomocna wskazowka, dzieki.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-04-11, 20:57:21
Witam
Ponoć logiczne myślenie zabija intuicje. Na ile % jest to prawda i w jakim zakresie to oddziałuje ?
Chciałbym zacząć uczyć się programowania i robienia stron ale do tego potrzebne jest tylko i wyłaczne logiczne myślenie, jak to się ma do intuicji i innych rodzajów myślenia ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-04-11, 21:02:37
Chodzi o to by intuicja była nadrzędną. Z intuicji może przyjść pomysł na dobry program:) Do samego wykonania jakaś ilość wiedzy jest potrzebna.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-11, 21:06:12
"Ponoć logiczne myślenie zabija intuicje"

nic takiego nie ma miejsca, wprost przeciwnie logiczne myślenie rozwija lewą półkule i w ten sposób poprawia ogólne funkcjonowanie mózgu i  wspiera otwarcie na intuicję
intuicja to co innego - to bardziej funkcja wyższego umysłu posiadającego wiedzę niezbyt dosptępną dla zwykłego logicznego(wnajlepszym razie) umysłu
Intuicja jest nielogiczna w tym sensie, że daje rozwiązania doskonalsze niż te które są dostępne dla logicznego umysłu. Mogą one być przez to tudne dla niego do zaakceptowania
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-11, 21:08:00
o fajnie Witek :-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2012-04-11, 21:11:59
"Ponoć logiczne myślenie zabija intuicje"

mam wrażenie, ze chodzi o coś innego, mianowicie: ocena sytuacji według własnej interpretacji (logiki własnej) zabija intuicję...
Intuicja zwiększa się, gdy czujemy i nie staramy się ingerować własnym tokiem myślowym ...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Michał w 2012-04-12, 07:47:19
Jak zmienić wyobrażenia, że zmiany to w życiu zachodzą, ale tylko na gorsze. Afirmuję, że "Zmiany są dla mnie bezpieczne i korzystne", ale nie wiele to zmienia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: dr02d2u w 2012-04-12, 08:03:28
Michał,
masz wyobrażenie, że "zmiany to w życiu zachodzą, ale tylko na gorsze", a afirmujesz, że to "bezpieczne i korzystne". :-)
Proponuję zacząć od tego: (Już od teraz) zmiany zachodzące w moim życiu są zmianami na lepsze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Anaru w 2012-04-12, 08:13:25
Michał
Jak pisałam tę afkę miałam podobnie. Wszystkie zmiany kojarzyły mi się z tym, że może być tylko gorzej.
Pisałam sobie ją parę tygodni, dopiero sformułowanie afirmacji:" Wszystkie zmiany w moim  (imię) życiu są w pełni bezpieczne", dały przełom, oczywiście zaczęło wypływać po niej więcej lęków i innych tego typu kwiatków. Nawet z pozoru zmiany na gorsze mogą się okazać w ostatecznym rozrachunku zmianami na lepsze:).Ważne by PŚ nie bała się zmian jako takich, nawet jeśli są to w pierwszym odczuciu zmiany niekorzystne . EFT jest bardzo przydatne uwalnianiu wszelkich lęków przed zmianami.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Michał w 2012-04-12, 08:36:37
Anaru
Faktycznie też zauważyłem, że czasem dokonując dużych zmian przejściowo może być "gorzej", ale to mija.
Dzięki za podpowiedź :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2012-04-12, 16:59:35
Michał
Jeśli sprzęgną się przekonania o jakich piszesz z przekonaniami, że aby coś zmienić na lepsze trzeba dostać porządnego kopa w d..., to przy pomocy samych afirmacji można się jeszcze długo wozić z podświadomością. Najlepiej problem rozebrać na drobne np. przy pomocy sesji regresingu lub autoregresingu ("kiedy policzę.... przypomnę sobie kiedy pierwszy raz dostrzegłem zmiany w swoim życiu, zobaczę na trzeźwo i przytomnie jak się wtedy czułem i jakie podjąłem decyzje ..." itd, itp.)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-04-12, 19:51:48
Czy matka robiąc mi na pozegnanie znak krzyża na czole -bo sie niedawno "nawrócila", ze strachu przed smiercią, mogła jakoś mi tym zaszkodzic? Gdy zaprotestowalam w zartach ona w zartach jeszcze sie przezegnala przede mna.
Moze to glupie pytanie, ale czytalam dawno temu gdzies, ze na bierzmowaniu biskup robiąc krzyz na czole mlodych ludzi zamyka im 3 oko. Co prawda wątpie by moje było jakoś bardzo otwarte, ale domknięcie tez by mu raczej nie pomogło.
Dzieki
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-04-13, 00:38:40
Mogła Ci odnowić inicjacje z białego astralu, w cierpienie, męczenie się i śmierć"chrystusową", ból,ale nie jest ot konieczne, jak sie poobserwujesz to będziesz wiedziała czy coś sie zmieniło.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 16:01:03
Czy w tym calym rozwoju nie chodzi wlasciwie wylacznie o to, aby pooczyszczac sie z roznego rodzaju blednych przekonan i na powrot chciec zyc na Ziemi?

Bo ja sobie tak mysle, ze co z tego ze pooczyszczamy sie z obciazen jak i tak znowu bedziemy musieli chodzic do pracy itp. Dla mnie to bez sensu. Po oczyszczeniu powinna byc calkowita wolnosc albo jakas inna forma egzystencji a nie znowu Ziemia z jej schematami. Po co znowu wracac do pracy, obowiazkow, do wszystkiego czego doswiadczylismy kiedys?

Np. postaramy sie puscic nasze Ego. Ale co to wlasciwie da poza samym puszczeniem i poczuciem ze bez Ego nic nie moze juz na nas wplynac i nas zabolec bo wtedy Ja nie istnieje, ze nikt nie moze nas dotknac bolesnie, nie moze nas obrazic bo nie ma juz w nas tego Ja, ktorym jest Ego.

Wiec po co dalej zyc w materii po oczyszczeniu sie? Przeciez po uwolnieniu sie od Ego nie mamy potrzeby dlaszego brania udzialu w ,,wyscigu", prawda? A wiec jak dalej zyc po oczyszczeniu, co mozna dalej robic skoro nie chce sie bawic w wyscig, w ktorym uczestnicza Ci, ktorzy nadaja ciagle znaczenie swojemu Ja, swojej indywidualnosci, ze chca ciagle cos udawadniac innym bo sa inni, lepsi itp?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-04-13, 16:15:20
Ty naprawdę nie wierzysz w to, że można tutaj żyć i jednocześnie nie brać udziału w tym całym syfie? :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 16:16:29
Nie wiem :D. A jak mozna nie brac udzialu w tym syfie i zyc jednoczesnie tutaj?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-04-13, 16:18:30
Na wiele różnych sposobów :D

Uwalniaj się od tej niechęci i innych zaślepień, a prędzej czy później dostrzeżesz najlepszy sposób dla Ciebie - na razie będziesz musiał uwierzyć na słowo, że taki na pewno istnieje :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-13, 16:19:31
Nie wiem :D. A jak mozna nie brac udzialu w tym syfie i zyc jednoczesnie tutaj?

Podjąć taką decyzję.
W wyścigu można przestać uczestniczyć w każdej chwili.
Trzeba tylko być konsekwentnym w soich działaniach.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 16:21:51
Podjąć taką decyzję.
W wyścigu można przestać uczestniczyć w każdej chwili.
Trzeba tylko być konsekwentnym w soich działaniach.

He, ja nigdy w sumie nie bralem udzialu w wyscigu. W szkole uczylem sie tylko po to, aby zdac. Zawodu zadnego nie mam bo nie widze potrzeby zeby jakis miec i ciagle cos robic... Odkad pamietam to nie chcialem nigdy byc ,,kims", stad moje pytanie, jak mozna dalej zyc na Ziemi nie biorac w nim udzialu?

No i wlasnie-co dalej jak chcemy miec jednoczesnie wygode dana ludziom bioracym udzial w tym wyscigu i jednoczesnie w nim nie uczestniczyc?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-04-13, 16:29:55
Ogromna ilość osob żyje, robiąc to co chce, robiąc to co lubi. Więc napewno się da. Samo życie na ziemi, to fajna sprawa, jest tyle fajnych miejsce, pięknych miejsc, ja uwielbiam przyrodę hmmm... wizualnie coś pięknego. Także to kwestia podejścia, a sami ludzie też są fajni.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 16:31:47
Ogromna ilość osob żyje, robiąc to co chce, robiąc to co lubi. Więc napewno się da. Samo życie na ziemi, to fajna sprawa, jest tyle fajnych miejsce, pięknych miejsc, ja uwielbiam przyrodę hmmm... wizualnie coś pięknego. Także to kwestia podejścia, a sami ludzie też są fajni.

No ja tez kocham przyrode i ze niektorzy ludzie sa fajni ale jak mozna dojsc do tego co sie naprawde chce robic? A co, jesli wlasciwie nie chce sie robic nic a jednoczesnie chce sie miec wygfode i inne rzeczy? Przeciez nie kazdy chce pracowac itp.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-13, 16:39:25
Też mam ostatnio taki problem na wierzchu, czuję się w kropce. Mam sprzeczne intencje: z jednej strony czuję, że powinnam pracować na etacie, im dłużej tym lepiej, zeby zdobywać doświadczenie i emeryturę, a z drugiej dla mnie to totalny bezsens taka praca.  Rodzice mi cisną, że potem będę miała problem jeszcze większy, bo stara i bez doświadczenia. A mi wywala nieźle, bo praca na etacie mnie nie urządza w żaden sposób. Dużo czasu, w soboty, bywają nadgodziny i niestety za byle jakie pieniądze. Żeby przeżyć. Taka sytuacja jest w moim mieście. Duże bezrobocie.
Jak tak to równie dobrze, mogłam po liceum iść pracować w sklepie, ścigać się w wyścigu szczurów za najniższą krajową, zdobywać doświadczenie.
Kurde ja nie widzę sensu takiej pracy. I jeszcze te konkurowanie z ludźmi o stanowisko, żeby najniższą krajową dostać. Żenada.
Kojarzy mi się to z walką o przeżycie, serio.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-04-13, 16:40:52
laka,

a co byś chciała tak od serca, robić ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-04-13, 16:41:06
A co, jesli wlasciwie nie chce sie robic nic a jednoczesnie chce sie miec wygfode i inne rzeczy? Przeciez nie kazdy chce pracowac itp.
Ciekawie...też miewam takie stany kiedy to samymi myslami chciałabym tworzyć i przyciagac w tej sekundzie...ale jest materia, tu  ziemia , poki co tylek ruszyc trzeba i jeszcze znalesc w tym przyjemnosc ;)
albo nie zarabiac ale zyc na wymiane usług jak ta słynna Niemka
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 16:48:33
Ciekawie...też miewam takie stany kiedy to samymi myslami chciałabym tworzyć i przyciagac w tej sekundzie...ale jest materia, tu  ziemia , poki co tylek ruszyc trzeba i jeszcze znalesc w tym przyjemnosc ;)
albo nie zarabiac ale zyc na wymiane usług jak ta słynna Niemka

A nie wydaje wam sie, ze po czesci to tez problem ze jest juz takie zaludnienie i ze nasza gospodarka nie radzi sobie z naszymi potrzebami juz?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-04-13, 16:57:34
Tristen

Masz racje, jest duzo problemow.  Mars nieskolonizowany, ksiezyc lezy odlogiem. Tyle ziemi do obrobienia.
:)
Co wiecej, Wenus, na ktorym mozna by bylo polozyc panele sloneczne, i czerpac energie rowniez do bani. Zero ludzi.

Slyszalem ze jest malo pszczol, umieraja. W sumie po co zyc. Tak .. nie wspomne o polityce. Tam tez trzeba zrobic porzadki. Jakas nowa partie zalozyc, zebrac z pare dziesiat tysiecy ludzi, zainwestowac, wygrac wybory. Przekonac do reform. I reformowac.

Problemy sa tez w Afryce. Zostaje jeszcze ONZ, WHO jak oorganizacje, ktore trzeba przycisnac.

Cholera, Afganistan, Irak, ..   Indie niedozywione, Pakistan. Bezrobocie w USA.  Tristen, jak ty mozesz zyc?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 16:59:56
Tristen

Masz racje, jest duzo problemow.  Mars nieskolonizowany, ksiezyc lezy odlogiem. Tyle ziemi do obrobienia.
:)
Co wiecej, Wenus, na ktorym mozna by bylo polozyc panele sloneczne, i czerpac energie rowniez do bani. Zero ludzi.

Slyszalem ze jest malo pszczol, umieraja. W sumie po co zyc. Tak .. nie wspomne o polityce. Tam tez trzeba zrobic porzadki. Jakas nowa partie zalozyc, zebrac z pare dziesiat tysiecy ludzi, zainwestowac, wygrac wybory. Przekonac do reform. I reformowac.

Problemy sa tez w Afryce. Zostaje jeszcze ONZ, WHO jak oorganizacje, ktore trzeba przycisnac.

Cholera, Afganistan, Irak, ..   Indie niedozywione, Pakistan. Bezrobocie w USA.  Tristen, jak ty mozesz zyc?

Jakos zyje. Ale wciaz nie rozumiem jak zyc jednoczesnie nie uczestniczac w tym syfie. Chcialem uzykac odp.  a jej nie mam.

Tez zdaje sobie sprawe ze na wiele rzeczy nie mam wplywu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-04-13, 17:03:59
Ja sam mam niechęć do wejścia w pracę i odwlekam to na tyle ile się da, co wynika właśnie z tych negatywnych wyobrażeń na temat pracy - a są one w tym kraju na tyle silne i powszechne, że jak widać - nawet wielu rozwojowców im ulega.

Pojawiają się mi jednak większe i mniejsze przebłyski, że to tylko głupie wyobrażenia - dość konkretne, głęboko i solidnie zakodowane - ale wciąż tylko ograniczające wyobrażenia i nic więcej. To jest coś co można przeskoczyć, nie od razu, bo będzie trzeba wiele różnych rzeczy puścić, ale ostatecznie można to uzdrowić.

Zamiast się załamywać i pogrążać w poczuciu bezsensu - lepiej jest potraktować to jako wyzwanie i możliwość stopniowego odkrywania naszych Boskich możliwości. Osobiście odczuwam sporo niechęci i lęków związanych z moją przyszłością zawodową, ale z drugiej strony wiem, że wszelkie ewentualne nieprzyjemności będą tylko tymczasowe, a każdy problem będzie okazją do przełamania się i przekroczenia wewnętrznych ograniczeń. Wyrabianie prosperującej świadomości w takich warunkach niekonieczne będzie łatwe, ale na pewno przyniesie dość konkretne i trwałe efekty.

Też w tej chwili wolałbym nie robić nic, leżeć do góry brzuchem i liczyć pieniądze spadające mi z nieba - wiem jednak że ta potrzeba to jedynie mechanizm ucieczkowy przed konfrontacją z własnymi lękami i ograniczeniami. I szczerze mówiąc dobrze że tak jest - o wiele lepsze od nic nierobienia na pewno będzie aktywne życie pełne różnych fajnych czynności, których się nie wykonuje właśnie z powodu tych wszystkich lęków i ograniczeń.

Po za tym przyszła mi taka inspiracja - skoro nie myślę tak jak większość ludzi, to czemu miałbym żyć tak samo jak oni?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 17:09:17
Clint, ja to rozumiem ale wciaz nie moe pojac, dlaczego na tej planecie jesli sa jednostki ktore chca zyc inaczej niz inni, to dlaczego inne jednostki nie chca zrobic miejsca i przestrzeni dla jednostek odmiennych?

Ok, nawet teraz przyszlo mi dlo glowy, ze moze po prostu nie potrafia tego zrozumiec i dlatego nie robia. I ze denerwowac sie na nich czy wyzywac nie ma sensu bo maja prawo zyc po swojemu itp. Ale w takim razi jak dalej zyci fukncjonowac skoro nie chce sie myslec i robic tak jak wiekszosc a zyc z czegos i jakos trzeba. I ja tutaj utknalem.

Po prostu ja odczuwam ogromna potrzebe wolnosci, i dlatego tak bardzo depresyjnie dzialaja na mnie rzeczy typu stale chodzenie do pracy (bo wiaze sie z ograniczeniem czasu) czy wykonywanie obowiazkow (bo jestem uziemiony przez nie). Doluja mnie wszelkiego rodzaju mury, przymusy, obwarowania prawne, kary. Gdzies w glebi chcialbym zyc w srodowisku gdzie kazda istota robi to co jest zgodne z jej dusza i ze na tym opiera sie cywilizacja. Taki program mam w sobie i dzialam ciagle wedlug niego. Czy to jest zle w jakims stopniu?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-13, 17:09:49
lukaszlm

Od serca to ciężko mi powiedzieć. Ja mam wykształcenie w tych dziedzinach w jakich mam talenty( stwierdzone).
Choć dużo mam tych talentów. Nie umiem się na coś zdecydować i pójść w tym kierunku na maxa.
Boje się, ze strace resztę. Nie spełnie się. Może mam przekonanie, że we wszystkich muszę sie spełnić.
Najgorsze jest to, że gdy tylko tylko coś z tego staje się pracą odchodzi mi cała przyjemność i zaczynam to traktować jak stres, niewolniczą pracę, by przeżyć i obowiązek. Dla mnie to odwrotność przyjemności. Poza tym w pracy jest stres, walka, presja, ocenianie i rywalizacja, DDA.

Ostatnio poczułam cudowne uczucie, rozpływania się w szczęściu, gdybym śpiewała. Doświadczałam też podobnych uczuć w tańcu. Mam do tego talent, ale to nie będzie dla mnie pracą, w tym wcieleniu. Jestem za stara na to.
Poza tym myślę, że nawet gdybym zaczęła to traktować jako pracę, to przyjemność by zniknęła.
Mnie pogrąża jeszcze sytuacja obecna: wychowuję na spółkę z byłym partnerem syna( który jest trudny), dziadkowie czasem coś pomogą, ale nie jest to regularna stała pomoc, raczej niechętnie. Poza tym oni też pracują. Do tego moi rodzice uważam mają paskudne wzorce związane z pracą, także z materią, taka aniołkowa syfiasta mieszanka. Wzmacniają je chętnie we mnie i wywierają różne presje. Jest tu też jakaś karma moja z nimi w tym kontekście: wspierania, pomagania. Oni jak mi coś dają, pomagają, czy wspierają to ja nie czuję od nich miłości tylko irytację, wkurzenie, obowiązek, misje itp
Przez to mam przekonanie, że nikogo nie obchodzę tak na prawdę, jak dostanę wsparcie to to albo dlatego, że ktoś widzi w tym interes dla siebie, chce mnie wykorzystać, albo ma jakies misje, zobowiązania, czy poczucie winy. Brr

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 17:18:31
lukaszlm

Od serca to ciężko mi powiedzieć. Ja mam wykształcenie w tych dziedzinach w jakich mam talenty( stwierdzone).
Choć dużo mam tych talentów. Nie umiem się na coś zdecydować i pójść w tym kierunku na maxa.
Boje się, ze strace resztę. Nie spełnie się. Może mam przekonanie, że we wszystkich muszę sie spełnić.
Najgorsze jest to, że gdy tylko tylko coś z tego staje się pracą odchodzi mi cała przyjemność i zaczynam to traktować jak stres, niewolniczą pracę, by przeżyć i obowiązek. Dla mnie to odwrotność przyjemności. Poza tym w pracy jest stres, walka, presja, ocenianie i rywalizacja, DDA.

Ostatnio poczułam cudowne uczucie, rozpływania się w szczęściu, gdybym śpiewała. Doświadczałam też podobnych uczuć w tańcu. Mam do tego talent, ale to nie będzie dla mnie pracą, w tym wcieleniu. Jestem za stara na to.
Poza tym myślę, że nawet gdybym zaczęła to traktować jako pracę, to przyjemność by zniknęła.

Molgbym Ci reke podac osobiscie, bo ma identycznie jak Ty. I tez jak tylko jakies zainteresowanie/pasja staja sie praca, trace do tego sens i chec bo wszystko rozbija sie o walke.
A dzieje sie wg mnie dlatego ze spora liczba ludzi jest p prostu malo swiadoma siebie i dlatego traktuje wszystko na zasadzie walki i wrogosci zamiast na zasadzie wymiany i milosci obopolnej.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-04-13, 17:25:45
Nie chce pielęgnować zbytnio w sobie takiego fatalistycznego podejścia, ale mi dziś witki opadły. Jak wywaliło mi to mega i konkretnie. Dawno tak nie miałam.
Może to jakiś przełom. Wczoraj zrobiłam modlitwy o uzdrowienie także mojej karmy z rodzicami i uzależnienia od nich. Cokolwiek to tam jeszcze jest.
A dziś ojciec mi nawrzucał w samochodzie, wymieniał mi jakie to ja mam wady, porównując do moje uporządkowanej siostry.
Czułam też presję, ze ja nie mam czasu na uzdrawianie tego tematu, mam po prostu zacząć harować i tyle.
A mi tak wywaliło, że mu wywrzeszczałam, że nikomu nie pozwolę zrobić ze mnie swojego niewolnika, choćby za 2 tyś i trzasnęłam drzwiami.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-13, 17:40:26
Clint, ja to rozumiem ale wciaz nie moe pojac, dlaczego na tej planecie jesli sa jednostki ktore chca zyc inaczej niz inni, to dlaczego inne jednostki nie chca zrobic miejsca i przestrzeni dla jednostek odmiennych?
Ale Tristen, jeśli mówisz o sobie to proszę zwróć uwagę że Ty NIE CHCESZ tej przestrzeni. Świadome deklaracje owszem, ale cały czas pokazujesz jak są Twoje prawdziwe, nieświadome intencje -- podleganie wzorcom społecznym, czucie się uciśniętym przez tę większość i bunt przeciwko społeczeństwu.

Dlatego jednostki które chcą żyć inaczej dostają do tego przestrzeń. Ty, zanim nie uwierzysz że możesz tak żyć i ze na taką przestrzeń zasługujesz, nie będziesz jej dostawał. Przyszedł swój do swego po swoje ;)

Cytuj
Po prostu ja odczuwam ogromna potrzebe wolnosci, i dlatego tak bardzo depresyjnie dzialaja na mnie rzeczy typu stale chodzenie do pracy (bo wiaze sie z ograniczeniem czasu) czy wykonywanie obowiazkow (bo jestem uziemiony przez nie). Doluja mnie wszelkiego rodzaju mury, przymusy, obwarowania prawne, kary. Gdzies w glebi chcialbym zyc w srodowisku gdzie kazda istota robi to co jest zgodne z jej dusza i ze na tym opiera sie cywilizacja. Taki program mam w sobie i dzialam ciagle wedlug niego. Czy to jest zle w jakims stopniu?
No normalnie jakbym słyszał swoją mamę :D A siłą rzeczy i siebie, tylko już przestałem to przykrywać płaszczykiem idealizmu, jak się napatrzyłem na idealistycznych gołodupców na wolontariacie ;)

Witamy na Ziemi! Czy Ci się podoba czy nie, aby żyć, MUSISZ. MUSISZ jeść. MUSISZ oddychać. MUSISZ mieć schronienie i MUSISZ mieć jakieś narzędzia.

I teraz sprawa jest naprawdę bardzo prosta: albo sam sobie to wszystko zapewnisz, swoją własną pracą, albo zapewnią ci to inni, a Ty się odwzajemnisz im za to swoją pracą. Stąd musisz mieć obowiązki, choćby takie aby umozliwić Ci przetrwanie. I wiecej obowiązków, aby Twoje życie było naprawdę fajne. Od tego nie uciekniesz, możesz albo zaakceptować życie w ciele, albo pasożytować na innych. Ale pamiętaj -- jeśli już na kimś pasożytujesz, to wg Twoich zasad jego utrzymywanie Ciebie powinno być zgodne z jego duszą ;) Inaczej byłbyś hipokrytą.

A co jak co, ale uziemienie (w pozytywnym sensie, oczywiście) jak najbardziej by Ci się przydało. Bez działania w materii nie ma rozwoju, jest tylko coraz większa ucieczka w wyobrażenia na temat tego jakim jest się super uduchowionym albo artystą. A wszystko to totalna bzdura, bo żadne z tych wszystkich pięknych haseł czy przekonań nie jest weryfikowane w jakiejkolwiek rzeczywistości. Poza rzeczywistością własnej głowy, ewentualnie cudzej ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-04-13, 17:48:01
No i Amen :)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-04-13, 17:51:38
Lynd,

mądrze prawisz ; )
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-04-13, 17:55:40
Lynd:
Swietny glos w dyskusji :)

Tu dla cierpietnikow, piosenka jak jest trudno, i nie mozna sie wyrwac:
http://www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=MwPb7g_BlXQ
Rocky IV ;)

Tristen
Dopoki nie zaczniesz zauwazac i przejawiac, ze:
- ty to nie inni ludzie
- twoj swiat moze byc inny niz swiat na ktorym koncentrujesz uwage
- ze mozesz robic to, co chcesz .. i miec z tego profity, badz nie
- ze to ty robisz, na co masz ochote, badz nie
to niewiele zdzialasz.

Przekonywanie innych do swoich pogladow nie jest sensowne. Nie jestes ksiedzem, ani polityiem reformatorem.
Niektore twoje poglady, mysli sa trafne. Np, ze przecietna swiadomosc jest taka, czy owaka. Ale o swojej swiadomosci decydujesz sam, czy zostajesz w stagnacji, w mysleniu sprzed kilkunastu lat, w swoich traumach i uprzedzeniach, czy sie ich pozbywasz.  Zamiast marudzic, pytaj co masz zrobic, a potem  stosuj rady.
Wiem ze ci frustracja narasta, bo nic nie robisz. Gdybys zaczal, to by nie bylo problemu.

Klopot masz, bo wszedles na forum, gdzie dzieja sie realne zmiany u ludzi, i nikt tu nie podejmie tematu beznadziei na dluzszy czas. Tu sie rozmawia, zdobywa motywacje, inspiracje, a pozniej uwalnia od glupot swoj umysl.
W twoim umysle jest sporo bzdur, ktore przeszkadzaja ci zyc.

Co do pracy i zmuszania sie. Masz dwie opcje, a moze wiecej. 1) Pracujesz u kogos 2) Pracujesz u siebie 3) Jestes oplacanym artysta  4) jestes zebrakiem, ofiara, i wyludzasz kase.  ewentualnie 5) rabujesz, kradniesz, aby przetrwac, lub wyzerasz ze smietnikow pozostalosci

Niestety, albo stety, masz materialne cialo, i na tym poziomie traum, twoje cialo potrzebuje pokarmu.

Swoja droga, straszny ten Lublin. Ciezka atmosfera katolicka. Bylem, widzialem to miasto. Swiadomosc skoncentrowana na marudzeniu, wszedzie zakonnice, koscioly, i wielkie krzyze metalowe ;) Jak dobrze, ze nie u 99% Lubliniakow ;)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-04-13, 18:04:48

Swoja droga, straszny ten Lublin. Ciezka atmosfera katolicka. Bylem, widzialem to miasto. Swiadomosc skoncentrowana na marudzeniu, wszedzie zakonnice, koscioly, i wielkie krzyze metalowe ;) Jak dobrze, ze nie u 99% Lubliniakow ;)

; p

Wiele lat miałam okazję się o tym przekonać. Dobrze, że teraz mogę wybrać lepsze miejsce dla siebie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-04-13, 18:10:11
ojj wysłało mi się niechcący bez cytowania. ; p
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 18:22:19
,,Wiem ze ci frustracja narasta, bo nic nie robisz. Gdybys zaczal, to by nie bylo problemu."

A co? Moze mam isc zasuwac do roboty, placic podatki, aby przezyc??? To gorzej niz zwierzeta bo one przynajmniej maja w tym swoj cel, ale czlowiek to cos wiecej anizeli zwierzeta.

Mam w sobie zabic swiadomosc ze jestem inny? Podpasowac sie aby przezyc?

Wymieniles 5 opcji. Odpowiem ci co onich mysle:

1) Pracujesz u kogos - odpada, nie znosze kiedy musze robic cos kto mi cos kaze.
2) Pracujesz u siebie - odpada, trzeba sprzedawac i dawac to co chca inni a nie czuje lacznosci z tym co sie dzieje anokolo
3) Jestes oplacanym artysta  - niestety nie jestem nim
4) jestes zebrakiem, ofiara, i wyludzasz kase - wolabym w leb sobie strzelic
5) rabujesz, kradniesz, aby przetrwac - i mam pozbawiac kogos zycia???? tak ma wygladac swiat?

A gdzie szosta opcja - zyjesz jak chcesz i masz jednoczesnie prawo korzystania z tego co maja inni b jestes dzieckiem Boga jak inni na calej planecie.

Swoja droga, nie tylko Lublin jest katolicki i to nie sprawa katoliczymu tylko tego, jak ten swiat fukcjonuje od kilku tysiecy lat. Oparty jest na skrajnej przemocy, dominacji i wszystkim, co jest calkowitym zaprzeczeniem swiadomosci i milosci. Ale co tam, lepiej sie dostosowac aby przezyc. Pytanie: po co? Odpowiesz mi na nie? Prosze, tego chce uszlyszec. Po co mam zyc?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 18:25:10
,,Witamy na Ziemi! Czy Ci się podoba czy nie, aby żyć, MUSISZ. MUSISZ jeść. MUSISZ oddychać. MUSISZ mieć schronienie i MUSISZ mieć jakieś narzędzia.

I teraz sprawa jest naprawdę bardzo prosta: albo sam sobie to wszystko zapewnisz, swoją własną pracą, albo zapewnią ci to inni, a Ty się odwzajemnisz im za to swoją pracą. Stąd musisz mieć obowiązki, choćby takie aby umozliwić Ci przetrwanie. I wiecej obowiązków, aby Twoje życie było naprawdę fajne. Od tego nie uciekniesz, możesz albo zaakceptować życie w ciele, albo pasożytować na innych. Ale pamiętaj -- jeśli już na kimś pasożytujesz, to wg Twoich zasad jego utrzymywanie Ciebie powinno być zgodne z jego duszą ;) Inaczej byłbyś hipokrytą."

A jesli nie ma na swiecie niczego co  by mnie interesowalo i co by moglo byc obowiazkiem, co wtedy skoro dalej chce zyc? Jak ma zyc skoro bede sie ciagle meczyl wykonujac cokolwiek?

czemu nikt nie chce odpowiedziec na tak proiste pytanie ktore zadaje od samego poczatku?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 18:26:27
Swoja droga, straszny ten Lublin. Ciezka atmosfera katolicka. Bylem, widzialem to miasto. Swiadomosc skoncentrowana na marudzeniu, wszedzie zakonnice, koscioly, i wielkie krzyze metalowe ;) Jak dobrze, ze nie u 99% Lubliniakow ;)

; p

Wiele lat miałam okazję się o tym przekonać. Dobrze, że teraz mogę wybrać lepsze miejsce dla siebie.

Wyjedz na Zachod-tam bedziesz miec lepiej...praca od rana do wieczora, pogon za kasa, sukcesem i nnymi syfami.

Oswiece cie: witamy na Ziemi gdzie jest syf! !!!! I masz teraz kolejna gotowa odpowiedz? To jest hipokryzja dopiero gadac takie rzeczy!
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-04-13, 18:32:53
Tristen
Nie wysilaj sie.

Marudzic innym pojdz tam, gdzie sie za takie marudzenie placi. Do psychologa np. Byc moze potwierdzi ci nawet  bezsens zycia. Choc tu lepiej do grupy buddyjskiej :)

A to co naprawde myslisz o tym, co my radzimy, to wiadomo.
To sa powody tego twoje pseudocierpienia, obwinianie innych za swoja glupote.

Tristen, Ziemia jest wspanialym, fajnym miejscem. Jest na niej miejsce na idiotow, glupcow, osoby madre, szczesliwie i na smutne. Wszystko sie zmiesci. To w jakim swiecie zyjesz, starasz sie na sile wciskac innym. To niestety tak nie dziala. Nie wierze w glupoty :) Tylko sie zmeczysz.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-04-13, 18:37:05
Tristen
więc zyj jak chcesz- proste
zmierzysz sie w ten sposob z tym czego pragniesz
a co Ziemi nawet bez  ludzi - ma ona swoje prawa tak jak wszystko je ma
nawet we snie sa regóły działania
ty chcesz miec swoj swiat wiec zyj jak chcesz

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 18:39:39
Dlaczego mam respektowac prawa innych skoro moje wlasne nie sa repsektowane???
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-04-13, 18:40:47
nikt nie odpowie ci tu tak jakbys ty sam sobie odpowiedział :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 18:41:33
Tristen
Nie wysilaj sie.

Marudzic innym pojdz tam, gdzie sie za takie marudzenie placi. Do psychologa np. Byc moze potwierdzi ci nawet  bezsens zycia. Choc tu lepiej do grupy buddyjskiej :)

A to co naprawde myslisz o tym, co my radzimy, to wiadomo.
To sa powody tego twoje pseudocierpienia, obwinianie innych za swoja glupote.

Tristen, Ziemia jest wspanialym, fajnym miejscem. Jest na niej miejsce na idiotow, glupcow, osoby madre, szczesliwie i na smutne. Wszystko sie zmiesci. To w jakim swiecie zyjesz, starasz sie na sile wciskac innym. To niestety tak nie dziala. Nie wierze w glupoty :) Tylko sie zmeczysz.

Czy przeczytales moje pytanie? Brzmi ono: po co mam zyc skoro kazdy obowiazek jest dla mnie cierpieniem a jednoczesnie nie chce umrzec z glodu.

Jestes regreserem wiec pytam Ciebie jako profesjonaliste.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-13, 18:44:45
A jesli nie ma na swiecie niczego co  by mnie interesowalo i co by moglo byc obowiazkiem, co wtedy skoro dalej chce zyc? Jak ma zyc skoro bede sie ciagle meczyl wykonujac cokolwiek?
"Możesz albo zaakceptować życie w ciele, albo pasożytować na innych."
Nie widzę gdzie tu nie ma odpowiedzi ;)

Cytuj
Wyjedz na Zachod-tam bedziesz miec lepiej...praca od rana do wieczora, pogon za kasa, sukcesem i nnymi syfami.
Oj tak,w takiej Danii np., tam to się normalnie zaharowywują od rana do nocy, zwłaszcza na ciastkach lub przy piwie ;) A do tego kraj smutny (regularnie jeden z najszczęśliwszych w sondażach) i biedny (minimalna to ok 9000 pln netto;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 18:48:37
Lynd-ja nie odczuwam szczescia z tego, ze pracuje w fabryce, w barze czy w firmie wiec dla mnie Zachod jest smutny. Nie ma dla  mnie nic wesolego w tym, ze przeznaczam wiekszosc z mojego zycia na prace aby cos miec, kolejny przedmiot, kolejny dom, kolejna wycieczke. Nie za taka cene!

"Możesz albo zaakceptować życie w ciele, albo pasożytować na innych."

Bo to nie jest opdowiedz tylko cytat filozoficzny.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-04-13, 18:50:17
Tristen

Ty mnie tu na regresera nie nabieraj ;)

Co ty myslisz, ze glupcowi da sie pomoc, ktory wierzy w swoja wizje swiata? Potrzeba pokory.
Moje szczescie, moj czas sa cenne. Jaki mialbym miec powod, aby tracic czas na ciebie?

Deklaracje deklaracjami. A prawdziwe intencje pozostaja te same.

Pytania do ciebie:

1/  Ile afirmacji napisales?  Bo chyba to nie twoj kanarek pisal za ciebie na forum, w watku gdzie pytales o tresci afirmacji.  Chyba znam odpowiedz.
2/ Czy oprocz uzywania klawiatury, i jezyka, uzyles czegos wiecej, aby zmienic swoje polozenie?  Chyba znam odpowiedz

Powiem ci wprost, bo nie lubie sciemy. Bedziesz sie tak dlugo meczyl, az ci sie odechce. Potem bedziesz meczyl sie jeszcze bardziej, aby nic w sobie nie zmienic.

Ja wiem doskonale dlaczego tak masz, ale ty nie masz o tym zielonego pojecia.  Ja wiem doskonale co mozna z tym zrobic, a ty nie wiesz o tym prawie nic. Wszystko co do ciebie trafia, wlatuje jednym uchem, a wylatuje drugim.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-04-13, 18:54:21
Tristen

"po co mam zyc skoro kazdy obowiazek jest dla mnie cierpieniem a jednoczesnie nie chce umrzec z glodu."

A to musisz zapytac siebie. Zyc albo umierac. Jesc albo glodowac. Cierpiec, albo nie cierpiec.
To wazne pytania, na ktore powinienes odpowiedziec sam. 

Chyba ze marzy ci sie aby pasozytowac na umyslach innych, i nie brac do glowy tego co mowia, robic to samo, co robiles do tej pory, a potem ich obwiniach o swoj los.



Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-13, 18:57:44
Lynd-ja nie odczuwam szczescia z tego, ze pracuje w fabryce, w barze czy w firmie wiec dla mnie Zachod jest smutny. Nie ma dla  mnie nic wesolego w tym, ze przeznaczam wiekszosc z mojego zycia na prace aby cos miec, kolejny przedmiot, kolejny dom, kolejna wycieczke. Nie za taka cene!
Zachód którego nie widziałeś. Nie przebywałeś wśród tych ludzi, nie widziałeś jak -- ha! -- swobodnie i przyjaźnie potrafią się przejawiać. Jak są zadowoleni z tego co mają i absolutnie nie rozumieją polskiego(!) gonienia za kasą. Mają pracę, dają coś innym. Inni dają coś im.
No ale masz opinie we własnej głowie, bo cośtam, a co tam fakty ;)

Cytuj
"Możesz albo zaakceptować życie w ciele, albo pasożytować na innych."

Bo to nie jest opdowiedz tylko cytat filozoficzny.
Jezus maria! Jaki znowu cytat filozoficzny! Prościej się chyba nie da:
ALBO: pracujesz nad sobą, żeby się ogarnąć w  materii,
ALBO: mama Ci będzie przygotowywać jedzenie a tato wkladać pieniądze do portfela, żebyś sobie mógł żyć jak chcesz (wnioskuję że nie poza domem rodzinnym, bo sam musialbyś się męczyć robieniem jedzenia).
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 18:59:34
"Moje szczescie, moj czas sa cenne."

Radzis mi byc pokornym a sam gdzie zgubiles swoja pokore?

1/  Ile afirmacji napisales?  Bo chyba to nie twoj kanarek pisal za ciebie na forum, w watku gdzie pytales o tresci afirmacji.  Chyba znam odpowiedz.

Szczerze? Tak od conajmnij 12 lat kiedy zajale sie ,,duchowoscia" kilkanascie zeszytow bylo.

2/ Czy oprocz uzywania klawiatury, i jezyka, uzyles czegos wiecej, aby zmienic swoje polozenie?  Chyba znam odpowiedz

Szczerze? Tak od conajmnij 12 lat kiedy zajale sie ,,duchowoscia" kilkanascie zeszytow bylo. Owszem, bylem w kilku krajach, podejmowalem kilka roznych prac. Przerobilem klasyczna psychologie, jak rowniez inne rzeczy zwiazane z rozwojem.

"Powiem ci wprost, bo nie lubie sciemy. Bedziesz sie tak dlugo meczyl, az ci sie odechce. Potem bedziesz meczyl sie jeszcze bardziej, aby nic w sobie nie zmienic."

Mnie juz sie odechcialo. Nawet nie wiesz jak bardzo.

"Ja wiem doskonale dlaczego tak masz, ale ty nie masz o tym zielonego pojecia.  Ja wiem doskonale co mozna z tym zrobic, a ty nie wiesz o tym prawie nic."

Pozwol ze dokoncze za Ciebie. Wiesz ale nie powiesz...bo sam nie wiesz :D. Wmawiasz sobie i tak to sie kreci. Skoro wiesz, to czemu ciagniesz tak cienko? Aha, zaraz uslysze odpowiedz: bo nie chce byc milionerem, nie zalezy mi na tym.

Sory stary, ale nie dla mnie to sciemnianie. jak nie masz odwagi powiedziec na forum, trudno. Akceptuje to.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 19:02:05
,,Zachód którego nie widziałeś. Nie przebywałeś wśród tych ludzi, nie widziałeś jak -- ha! -- swobodnie i przyjaźnie potrafią się przejawiać. Jak są zadowoleni z tego co mają i absolutnie nie rozumieją polskiego(!) gonienia za kasą. Mają pracę, dają coś innym. Inni dają coś im.
No ale masz opinie we własnej głowie, bo cośtam, a co tam fakty ;)"

Lynd-zjechalem i zylem w krajach: Australia, Niemcy, i kilka innych. Wiem jak sie tam zyje, wiem jacy tam sa ludzie.

,,A to musisz zapytac siebie. Zyc albo umierac. Jesc albo glodowac. Cierpiec, albo nie cierpiec.
To wazne pytania, na ktore powinienes odpowiedziec sam."

Mariusz - Szkoda, ze nie padlo jedno jeszcze pytanie: ZA JAKA CENE? Znasz odpowiedz?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-04-13, 19:03:22
Mario i Lynd - widzę, że od czasu do czasu lubicie sobie powalczyć z wiatrakami :P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-13, 19:09:08
Mario i Lynd - widzę, że od czasu do czasu lubicie sobie powalczyć z wiatrakami :P
Zawsze jest szansa, ze to będą olbrzymy :D

A tak powaznie, to jak widać z wątku "prostota" mam podobne problemy do Tristena, tylko już przestałem je hołubić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-13, 19:15:13
Lynd-zjechalem i zylem w krajach: Australia, Niemcy, i kilka innych. Wiem jak sie tam zyje, wiem jacy tam sa ludzie.
A to przepraszam, zwracam honor :) Jakoś z postów wywnioskowałem że nie byłeś za granicą.

Nie wiem jak Australia (z opowiesci wydaje się strasznie... prawicowa), ale Niemcy trudno uznać za przyklad wyważonego podejścia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 19:21:09
Lynd-mnie chodzi o to, ze nie rozumiem dlaczego na swiecie nadaje sie rzeczom materialnym az takie znaczenie, podobnie jak niektorzy nadaja duchowym. Czy cokolwiek ma az taka cene aby bylo wazniejsze od nas samych? Wg mnie nie. Ale tak jest na swiecie i stad moje problemy w funkjonowaniu. Na wszystko trzeba ciezko pracowac ale dla mnie jest duza roznica pomiedzy ciezka praca czyli tyle ile sami oceniamy ze mozemy dac za cos a ile nam kaza pracowac. I tu jest problem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-04-13, 19:25:12
Tristen
chyba za mało dostałeś w życiu w d...
I dlatego tak dużo marudzisz zamiast coś robić.
Jak ci się długo udawało lawirować na tym, że inni ci zapewniali wikt i opierunek, to wiedz, że tak nie będzie zawsze. Można żyć na koszt innych, ale do czasu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 19:28:32
Tristen
chyba za mało dostałeś w życiu w d...
I dlatego tak dużo marudzisz zamiast coś robić.
Jak ci się długo udawało lawirować na tym, że inni ci zapewniali wikt i opierunek, to wiedz, że tak nie będzie zawsze. Można żyć na koszt innych, ale do czasu.

Jak smiesz! Samodzielnie zarabiam pieniadze i nie zyje na czyjs koszt! I nic nie wiesz co mnie spotkalo wiec darujs boei te swoje wynurzenia moralizatorskie rodem ze szkoly.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-04-13, 19:30:04
Felicite:

Tak, walka z wiatrakami, przestrzenie, kon .. ach, och. hehehe ;) Wcale nie. ;)

Buddyjski trening cierpliwosci chyba ;)
U mnie temat wiaze sie z rozmowami z ojcem.

Lynd:
Tak, to beda olbrzymy, za ... 123 wcielenia ockna sie, ze kurcze bycie pasozytem jest trudniejsze niz sie wydaje. Przeciez swiadoma istota zauwaza pasozyta, i stara sie cos z tym fantem zrobic ;)

Ale cie "zjechal" Tristen.  Byl w calym swiecie, nawet w twojej Danii, w szkole, na mapie. I zna nawet twoich ludzi z okolicy!  Skad wiesz, czy przypadkiem nie poznal ciebie, i wszystko sie wyda ;)

Tristen
Jestes niezbyt odwazny w wyrazaniu swoich prawdziwych opinii. Co sie krepujesz, wygarnij. Niech sie dostanie afirmacjom, uwalnianiu emocji , psychologii itp ;)  Tobie nie pomoglo, to innym nie moze? :)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 19:33:56
Mowie za siebie, nie za innych. W Danii nie bylem :).
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-04-13, 19:37:45
Zatem jaki masz plan na siebie na teraz?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tristen w 2012-04-13, 19:40:04
Zatem jaki masz plan na siebie na teraz?

Zadnego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-04-13, 19:46:14
Dobrze :D
Nie zgłaszam sprzeciwu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-04-13, 19:46:32
Mario,
"U mnie temat wiaze sie z rozmowami z ojcem."

No tak. Oceniłam, zapominając, że niekoniecznie jeśli czegoś nie widzę, to tego nie ma, no i że jeśli coś jest, tzn. że jest do czegoś potrzebne. Tak więc - luz i akceptacja :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-04-13, 20:00:04
Być może nie do końca doczytałem co tam pisałeś w swoich postach, jak jest Twoja obecna sytuacja w tym wcieleniu. Przez proces reinkarnacyjny przechodzą nasze "dokonania". Mamy więc to co odziedziczyliśmy po naszych reinkarnacjach.
Twoje dylematy nie wzięły się więc znikąd.

Choćby taki przykład Kuby Sinkiewicza....
Słyszem jak wypowiadał się że on nie ma problemu pomysłem na życie. Zaczynał od  studiów medycznych, pasjonuje go bycie lekarzem, ale skoro pojawiła się możliwość, żeby robić coś jeszcze przyjemniejszego, bardziej kasowego, to wybrał karierę muzyczną. Ale to nie oznacza, że on będzie robił to do końca życia. Z chęcią może też wrócić do zawodu lekarza. Wspominał też o jeszcze jakiś innych pasjach. Takich ludzi, którym dosłownie brak czasu na nacieszenie się swoimi pasjami jest mnóstwo. Mają wiele pomysłów na życie i do tego w wielu mogą być naprawdę ekspertami.
Skąd oni to mają?
Tristen
Prawda może być trudna do przyjęcia...
Ale rozwój zaczyna się od przyjęcia prawdy bez względu na to jak bardzo byłaby ona bolesna i od wzięcia odpowiedzialności za siebie.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-04-13, 20:14:27
tak sobie mysle...Tristen
każdemu z nas, ktorzy tu zyjemy, pozostał tylko jakiś czas
nawet nie wiemy czy to rok, czy 2 czy 10 lat
moze warto sobie zadac pytanie - no i jak ja chce spedzic?
Siedziec patrac tępo w sciane? Dobrze. Wolna wola.
RUszyc na wojne z .... Dobrze. WOlna wola.
Znalesc w ciagu dnia kilka powodow do radosci. Tez dobrze.
Szukac odpowiedzi na pytanie jaki jest ten swiat?
Kochac.
Spiewac.
Podrózowac.
Zmywac. (sa tacy którzy lubia :))
Wybieraj mądrze. To i tak niezwykle krótki czas.
Jesli nawet krótki. Jesli jutra nie ma.
Jaką chcesz by była ta chwila....?

Naprawde serdecznie CIę pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-04-13, 20:36:00
"Whether you think that you can, or that you can't, you are usually right. "

Henry Ford.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-04-17, 23:47:32
Co się dzieje kiedy wielu ludzi "czci" - dobrze mówi, myśli o znanej publicznej osobie? Czy to ją wzmacnia w jej własnym odczuciu, pogłębia myślokształt tej osoby, lub coś jeszcze innego?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-04-17, 23:50:46
Moim zdaniem może budować jej ego czyli wzmacniać jej ego jeżeli dana osoba przyzwala na to i buduje na tym własną sztuczna samoocenę, jeżeli nie to może powstać "jej"egregor.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-04-18, 00:51:48
Moja dusza podsuwa mi stare pomysły... - wiąże się z nimi wielkie poczucie swobody, jakiś taki luz, moc, ale wszystko to wtedy jest zależne od innych ludzi. Odrzucam to i wybieram coś lepszego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-04-18, 10:35:34
Czy dobrze czujecie zwrot "Jam Jest"?
Gdzieś to kiedyś koło mnie było, ktoś zawsze stosował ale nie ja bo coś dziwnego zaczyna się ze mną dziać jak czytam na głos przykłady afirmacji z tym zwrotem.
Jakby coś we mnie zaczynało się poszerzać i obejmować całą kule ziemska, to co jest co zyje a moze nawet dalej, bardzo to dziwne, boje sie tego.
Do tego wyczytałam, że większość z tych afirmacji pochodzi z przekazów niejakiego St Germain i muli mnie jak ten przydomek słysze, autentycznie robi mi sie niedobrze.
Przy czym przwołuję w pamieci jako kontrast słowa Jezusa równiez zaczynajace sie od "Jam jest droga i prawda itp itd
i juz jakos lzejsza energia powiewa ale ten Germain?
Nie wiem czy poswiecac temu czas.
A moze reakcje wywołują moje lęki i obawy przed otwarciem na wibracje boskie?
Grrrrrr. Znowu mur. Czuje , że się w kółko kręce.
Jak się w tych jam jestach rozeznac?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-04-18, 10:46:20
Jako że tu cud, zaraz usłyszysz że dla rozwoju to zamiast stosować afirmacje jakichś mistrzów już lepiej się upić ;-)

Sądzę że jeśli czujesz że coś o wątpliwym pochodzeniu dla Ciebie działa to to praktykuj -- ale bardzo świadomie. Sprawdzaj sobie co jakiś czas czy nie zmieniają Ci się priorytety, np czy nie odlatujesz od życia tutaj albo jakieś misje nie wychodzą. Jak zaczną, to przestań ;)

Uważam że nie ma co się wypinać na skuteczne techniki nawet jeśli wywołują jakieś skutki uboczne. Tzn jak najbardziej można się wypiąć, kiedy masz ileś innych skutecznych technik które dla Ciebie działają (ale jeśli tak, to po cholerę się pchać w coś ze sk. ubocznymi?). Jeśli masz tylko jedną skuteczną rzecz, to lepiej praktykować (znów: uważnie) a odłożyć kiedy pojawi się coś lepszego, zamiast uwalniać się od wszystkiego co popadnie, a w rezultacie siedzieć na dupie i tylko oczyszczać, oczyszczać, oczyszczać bez przyciagania nowego.

Można też się tym odczuciom przyjrzeć w medytacji, no i pooczyszczać sobie intencje. Nie ma co popadać ani w zachwyt, ani w paranoję. Ot, ta droga środka, którą wszyscy mówią że idą ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-04-18, 11:02:06
Jako że tu cud, zaraz usłyszysz że dla rozwoju to zamiast stosować afirmacje jakichś mistrzów już lepiej się upić ;-)
hihi , dobre :)

Sądzę że jeśli czujesz że coś o wątpliwym pochodzeniu dla Ciebie działa to to praktykuj -- ale bardzo świadomie. Sprawdzaj sobie co jakiś czas czy nie zmieniają Ci się priorytety, np czy nie odlatujesz od życia tutaj albo jakieś misje nie wychodzą. Jak zaczną, to przestań ;)
Coś mi mówi, że to będzie ok, babsko-ludzka ciekawość weźmie gorę ale do czasu.
Liczę na to, że w medytejszyn poczuje co jest dobre na teraz. Czy jam jam jam ;) czy jednak tak jak dotychczas pomału na piechotke.

Lynd, dzięki :)
(jednak prostota rozwiązań hihi)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-18, 11:10:33
Ok, chciałam napisać, ale się powstrzymałam ;)
Otóż, stosowałam afirmacje "Jam Jest" w roku 2006, kiedy miałam fajnie niepoblokowane energie w pewnych kwestiach, i muszę powiedziać, że bardzo fajnie na mnie działały. Przede wszystkim dawały powera i wiarę w siebie. A co do 'Złotej Księgi' to bardzo pozytywnie ją wtedy odbierałam, być może dziś ten odbiór byłby inny, ale na tamten czas sporo mi pomogła :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-04-18, 11:37:33
Dobrze,że napisałaś :)
To dla mnie cenne. Czyli teraz jakie masz spojrzenie na Złotą Księgę? ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-18, 11:54:50
Nie wiem, musiałabym ją jeszcze raz przeczytać ;) Wtedy było ok -  trochę odjechana, ale mimo tego dużo pozytywnej energii :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-04-20, 21:50:36
Dużo pracowałem nad bezpieczeństwem i w powierzchownym kontakcie czuję się w sumie bezpiecznie. Ale jestem bardzo podejrzliwy i nieufny z założenia, nawet do ludzi których w miarę znam. Ufność kojarzy mi się z naiwnością i odsłonięciem na cios. Czy ktoś ogarnięty mógłby mi wytłumaczyć jak się za to zabrać?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-04-21, 11:26:30
Większość z Was pewnie nie je mięsa. Ale czy nosicie skórzane buty?
Mam dylemat. Chce sobie kupic porządne, wygodne polbuty i nie umiem znaleźć innych niz skorzane. Czy Wy tez robicie odstepstwa dla butów? Bo skoro powiedzialo sie A-nie je się mięsa-powinno sie chyba tez przemyslec kwestie innych artykółow ze zwierząt...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-21, 11:38:40
Ania:

Jest mnóstwo butów robionych bez użycia produktów zwierzęcych. Poszukaj na necie: vegan shoes :} Nie wiem jak w Polsce, ale na pewno też są firmy, które takie produkty oferują.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-04-21, 13:24:24
Ja noszę Najki, one są chyba robione z tworzyw sztucznych ;))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-21, 14:05:55
Tworzywa sztuczne też nie słuszą ani nam, ani planecie, (zanieczyszczenia związane z produkcją) ani dzieciom w krajach 3go świata pracującym za dolara dziennie ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-04-21, 19:22:13
w moim miescie takich butów na pewno nie ma, a przez internet butow nie kupie, jakos mi dziwnie bez mierzenia.
nie wiem gdzie kupić te buty:/
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-04-21, 22:08:03
Witam
Wiadomo ze alkochol, narokotyki, papierosy, inne uzywki jak nawet herbata i kawa niesprzyjaja naszemu stanu psychicznemu.
A co jesli chodzi o sterydy ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-04-21, 22:10:43
Negatywne skutki zażywania są powszechnie znane:) Na psychikę też nie najlepszy wpływ (nerwowość, depresje itp.)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-04-21, 22:12:41
Sterydy pobudzają sztucznie naturalne hormony organizmu,  i jakby sztucznie powodują zwiększenie wydolności, ale tez zwiększają agresję i napięcie w organiźmie. (tak ogólnie)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-04-21, 22:14:15
Tzn bardziej mi chodzilo czy jak bym bral sterydy to czy niewplywalo by to zle na modlitwe. Niewiem dokladnie na czym to polega z ta kawa, herbata i alkocholem ale niepowinno sie pracowac po ich wypiciu. A wiadomo cos na temat sterydow ? One przeciez nie maja w sobie tych zwiazkow co maja narkotyki, alkochol czy kawa, a agresja to czasami tak poprostu wyskoczy
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-22, 11:43:05
Ania:
A gdzie mieszkasz?
Jeśli nie możesz/nie chcesz przez interent, to spróbuj rozejrzeć się za butami, które nie mają skóry. Trudno jest znaleźć produkty vegan/fair trade w zwykłych polskich sklepach, ale jeśli się wybiera umiejętnie zawsze można wybrać mniejsze zło... ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Szafirowy Błękit w 2012-04-22, 12:51:27
A wiadomo cos na temat sterydow ? One przeciez nie maja w sobie tych zwiazkow co maja narkotyki, alkochol czy kawa, a agresja to czasami tak poprostu wyskoczy

http://www.erodzina.com/index.php?id=37,445,0,0,1,0
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Michał w 2012-04-22, 18:33:13
Czy znacie jakieś miejsca/ośrodki prowadzące szkolenia dla/na radiestetów? Coś wartego i godnego polecenia? Generalnie interesowała by mnie Wielkopolska, ale dopuszczam Wrocław czy Warszawę :))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-04-22, 19:54:21
Ania.82
Ja też miałam taki problem jak ty  z butami,a nie jem mięsa od dawna .Byłam raz w sklepie i spodobały mi się takie  krótkie oficerki ,ale były ze skóry ,były idealne ,ale mojej podświadomości nie pasowało to .Zadzwoniłam do pana Leszka Żądło i spytałam jak to się ma sprawa ze skórzanymi butami.Powiedział ,że one są dobre ,bo są naturalne ,lepsze od plastiku i zdrowe ,więc je kupiłam .To tak dla rozwiania wątpliwości.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-04-23, 13:35:14
No i nogi w nich nie sierdza bo naturalnie wchalaniaja przykre zapachy. No ale wiadomo ze jak sie tydzien skarpet nie zmieni to nawet skora nie pomoze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-04-23, 17:52:49
Dzieki Monika
Ja do Leszka tez bede dzwonic na dniach to przy okazji o to spytam. te buty typowo weganskie sa jeszcze chyba drozsze niz te ze skóry.
Zmieniam skarpety codziennie:-). Na czyste, zeby nie było wątpliwości;-).
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-23, 18:00:16
ja jakoś nie lubię skóry z powodu tego, że nie lubię sytuacji że jakieś zwierzątka muszą pocierpiec po to, żebym miał w czym chodzić. POłowa rzeczy które na sobie nosimy to plastik, a przynajmniej baweła z jego dodatkiem - polary, bluzy, dresy, jakoś nie czuję żeby miały kiepską energię na tyle żeby od nich uciekać
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-23, 18:05:46
http://www.peta.org/issues/Animals-Used-for-Clothing/default.aspx
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Szafirowy Błękit w 2012-04-23, 18:06:17
A w takich butach vegańskich, to da się przeżyć zimą ? :) Chodzi o to, czy się nie zamarznie jak się jest "zmarźluszkiem" i się lubi wieczne ciepełko ;))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-23, 18:07:19
przecież sa zimowe buty z tworzyw sztucznych
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Szafirowy Błękit w 2012-04-23, 18:14:04
No właśnie ale w tych z tworzyw sztucznych jest zimno :(
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-23, 18:17:24
mi nie jest, nie wiem dlaczego zimno skoro to nie zależy od skóry tylko od warstwy ocieplającej która jest tworzywem sztucznym
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-04-23, 18:24:05
chetnie bym kupila buty nie ze skóry, rili. Ale przez internet...? jakos mi sie nie widzi, przeciez trzeba zmierzyc najpierw.
Nie wiem czy lasocki ma te bulbuty ze skóry czy nie, sa brzydkie, ale z braku laku musze w czyms chodzic.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Szafirowy Błękit w 2012-04-23, 18:32:40
hmm....faktycznie dużo też zależy od warstwy ocieplajacej. Dwa lata temu kupiłam włoskie kozaki ze skóry i okazały się totalną beznadzieją - przemakały i było w nich zimno jak w zwykłych butach. I właśnie ta warstwa ocieplająca też się nie sprawdzała. Teraz jak tak sobie myślę po tym co napisałeś, że kupując skórzane buty zawsze dużą uwagę zwracam na to aby warstwa ocieplająca była odpowiednia, bo ona faktycznie ma bardzo duże znaczenie. No i biorąc pod uwagę to że te włoskie buty mimo że skórzane to się nie sprawdziły bo warstwa ocieplająca dodatkowo też zawiodła.....hmm.... muszę jeszcze nad tym pomysleć...  :) 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-04-25, 12:40:31
Hej, czy ktoś może polecić lekarza pediatrę na Górnym Śląsku, który prowadzi dzieci wege? Najlepiej, gdyby sam był wegetarianinem.
Koleżanka potrzebuje takiej informacji. Będę wdzięczna :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-28, 17:33:36
OK, będzie trochę niecodziennie: Czy może ktoś wie, jaka jest obecna inkarnacja Alberta Einsteina? Można to jakoś sprawdzić :)?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-28, 18:20:30
podobno Albercik mieszka we Wrocławiu i jest na wysokim etapie rozwoju. WIęcej nie mam ochoty gadać bo pewnie sobie nie zyczy (a mam pewne podejrzenia o kogo chodzi : p  )
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-28, 20:08:42
Ciekawi mnie, czy przeniósł świadomość z poprz. wcielenia i czy nadal rozwija swoje teorie :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-04-30, 10:22:28
Mariusz,

widać masz dobre układy z Albercikiem ; p Skąd podejrzenia, że mieszka akurat tam?

:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-30, 10:38:31
Leszek mówił i kilka osób to potwierdzało, zresztą chyba Albercik też przypomniał sobie co nieco poprzednią inkarnację więc sam wie. :-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-30, 10:39:42
układów nie mam ;p
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-04-30, 10:46:04
Ja chyba tego nie kojarzę...:D

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-04-30, 10:48:17
wysłałem ci info na priv
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-04-30, 14:46:07
Mam pytanie...


Prawdopodobnie uaktywnia mi się czakra korony-w nocy prawie nie spałam..Ciagle pojawiały się błyski gdzieś od zewnątrz,z czubka głowy do środka,za gałkami ocznymi-nieporadnie to tłumaczę ,ale inaczej nie da się tego opisać...

Uruchamiają się też lęki na sercu,mam taki herzklekot,zupełnie bez sensu,jakby serce było do nich przyzwyczajone,ale ja nie mam ochoty ich zasilać,bo ten lęk jest tylko fizyczny,w środku już go nie ma-takie jakby ich przymusowe odpalanie ...

Ma ktoś z was pomysł na to?Co z tym fantem zrobić?Będę wdzięczna...

Czy to normalne i czy to jest faktycznie otwieranie się czakry korony?Jakoś tak ostatnio
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-04-30, 15:12:37
 

....dużo się dzieje energetycznie i się już w tym nie łapię...Może i dobrze,bo przy okazji uzdrowię przymus kontroli wszystkiego i wszystkich :-D...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-04-30, 15:58:57
Freefalling,

rzeczywiście, możliwe że się uaktywnia jakiś ośrodek. Też tak często miałam. Spokojnie do tego podchodź, zadawaj sobie pytania - co się ze mną dzieje, co się ma wydarzyć, dlaczego tak się czuję? Pracuj z rozluźnianiem ciała, czasem tak się dzieje przy dużym poziomie stresu, napięcia psychicznego. Ja przy ogromnym wykończeniu też miałam światło, jakieś plamy, tak mi zchodziło napięcie.

Ale też tak może wyglądać uzdrawianie, energia wciska się w Twoje ciało, z takim efektem, na ile jesteś otwarta i czujesz się bezpiecznie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-04-30, 18:50:00
Ok, to ja ciągle z tej samej beczki ;)
A może ktoś wie coś o tym panu --> http://en.wikipedia.org/wiki/Carl_Sagan ? Heh, jeśli ktokolwiek widział, ktokolwiek wie ;) to byłabym dźwięczna :} (Chodzi o sprawdzenie obecnej inkarnacji, a jak nie to chociaż ERD... Qrcze, nie myślałam, że kiedykolwiek będę mieć jakiś idoli ;P)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-05-10, 19:51:45
Qrczę...


Po świecowaniu uszu już od kilku dni swędzą mnie kanały uszne,do wścieknięcia,wrrr...

Miał ktoś podobne objawy?Z czym to jest powiązane?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-05-10, 20:12:17
Freefalling,

a w jakim stanie zdrowia podchodziłaś do zabiegów?

Czy osoba robiąca zabieg wyczyściła Tobie potem ucho?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-05-10, 20:24:35
Robiłam kurs ze świecowania i konchowania. Freefalling, możliwe, że świece były marnej jakości - bez atestu, one często zawierają uczulające substancje w "blaszce" i na całej długości świeczki. A na miód nie jesteś uczulona?

Możliwe również, że osoba która Ci robiła zabieg nie zadbala o bhp, tzn nie oczyściła Ci dokładnie uszu po zabiegu (pozostała tam jakaś zawartość wydzieliny, skruszonej woskowiny). Kolejna możliwość: Świece marnej jakości spalają się bardzo dymiąco i ten dym mógł Ci podrażnić kanał uszny, stąd taki efekt. Jeżeli Ci to nie przejdzie w krótkim czasie zalecam udać się do osoby u której robiłaś zabiegi i powiedzieć o sytuacji.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-05-10, 20:39:24
Black Rose

Nie mam uczulenia na wosk ani pochodne...Świece były z atestem-na pewno-zawsze kupowanie u tego samego producenta...

Co do stanu zdrowia-fizycznie było ok...Jedyna rzecz,która faktycznie miała miejsce to niezupełnie oczyszczone po zabiegu kanały uszne...To zauważyłam dwie godziny po zabiegu i doczyściłam sama...

Black Rose-myślisz,że to byłoby przyczyną tego świądu?

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-05-10, 20:47:41
Freefalling,

to możliwe. Po zakończonym zabiegu niezbędne jest oczyszczenie ucha patyczkiem z wacikiem - zebranie reszki kremu, woskowiny, a następnie założenie czegoś na głowę. Niewskazane jest wyjście od razu na dwór, na dużą różnicę temperatur. Nieoczyszczenie ucha sprawia, że resztki mogą ponownie znaleźć się w uchu - ale już jako sproszkowane, grudki.

Nie wiem, może ta osoba zrobiła coś nie tak niż zwykle, np za głeboko włożyła świeczki, lub dostatecznie nie nawilżyła ucha kremem przed zabiegiem, a to może podrażniać.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-05-10, 21:21:51
BR

Dzięki za wskazówki-pojadę i wyjaśnię,tak na czucie,to one są chyba sparzone jakby od środka,tak jak po zbyt długim opalaniu...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-11, 17:54:58
Czy żywy człowiek może opętać drugiego człowieka?
Cały czas mam uczucie że mama chce wejść we mnie aby mną zawładnąć, aby żyć moją energią, aby rozgościć się we mnie i byc mną.
Karmię mamę energią ale już mniej niż kiedyś. Mama jest słaba i dużo choruje. Gdy w trakcie pracy nad sobą zmniejszam jej dawki energi to bardzo źle się to dla niej kończy. Nie wiem w jakim zakresie nadal ją karmię energią. Ostatnio gdy zmnijeszyłam dawkę, to się mocno rozchorowała. Kilka lat temu gdy tak nagle odcięłam jej energie w dużym stopniu, tak zachorowała że ledwo przeżyła. Boję się żeby nie umarła kiedy przestanę ją dokarmiać.
Czy mam dalej ograniczaj jej energię narażając ją na śmierć.
Wtedy gdy tak nagle jej odcięłam energię, regreserka mnie ostrzegała że to może się skończyć jej śmiercią.
Chciałabym się z nią rozdzielić ale boję się ją uśmiercić.
Czuję się z nią tak jakbyśmy były siostrami syjamskimi emocjnalnie i energetycznie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-11, 18:02:40
Czy może coś wiecie na temat bóstw Tybetańskich? Czy też demonów?
Mama przebierała się za takiego demona, załadała maskę i stroiła się w barwne pióra i wykonywała rytualne tańce. W tym czasie rzucała na mnie klątwy abym nie była od niej w niczym lepsza. Ja tych klątw nadal bardzo się boję.
Zastanawiam się czy ci co się przebierają i tańczą to są mnisi, rozwijający się duchowo czy ktoś specjalny?
Bo jeżeli mnisi to mogłyśmy być w jednym klasztorze i rywalizować która szybciej się oświeci.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-05-11, 19:07:41
Inga
Ja Twoją mame czuję jako Twojego symbionta, no, ale sama napisałas w sumie o tym, jak najbardziej ludzie mogą sie opętywać jeszcze za życia. Po prostu zrób modlitwe o to co dl aWas obojga najkorzstniejsze, zeby góra zadecydowała co jest najlepsze i wtedy jest dobrze przyjac konsekwencje tego, co Ci daje.

W buddyźmie tybetańskim, to  mają takie specyfiki, i główne bóstwo demoniczne straznika Mahakalę, generalnie to tam czuć to co napisałaś, takie przekonanie, że nie można się wybijać, cos koło współczucia, i że musisz czekać itp, coś koło tego, czuc  Tobie, ze temu troche ulegasz bo działa ten kod.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-11, 19:51:52
Napisz coś więcej co to jest ten symbiont.
Piszę afirmację że rezygnuję z odpowiedzialnośći za mamę i mam w odpowiedzi że ona beze mnie sobie nie poradzi, że umrze.
Modlitwa odpada bo nie potrafię się modlić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-11, 20:07:56
Mam takie uczucie jakby ona mi związała serce drutami czym całkowicie uniemożliwia mi rozwój, kontakt z Bogiem, Czuję się jej niewolnikiem. Nie mogę wznieść się wyżej bo muszę być z nią, musze się nią opiekować, bo ona beze mnie nie da sobie rady.
Ja żyję po to aby ją utrzymywać przy życiu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-05-11, 20:14:03
Inga,
mama umrze, albo i nie. Do końca nie wiadomo, jak się zachowa, gdy przestaniesz ją zasilać. Jedno jest pewne: w każdym przypadku odcięcie się od niej będzie korzystne - i dla Ciebie i dla niej. "W głębi duszy" na pewno to czujesz, ale coś Cię blokuje.
Na pierwszy rzut oka chodzi o to, że nie chcesz jej skrzywdzić, ale na głębszym poziomie Ty masz w tym jakiś interes (tzn. w trzymaniu się jej) i boisz się to utracić.
Dojdź do tego, o co Ci chodzi (czego się boisz), a bedziesz mogła wybrać najkorzystniejsze rozwiązanie dla Was obu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-05-11, 20:19:32
Inga
Wykonaj rytuał w którym przekonasz pś mamy do tego, że jest w stanie sobie sama poradzić.
Może to być np. tak: wizualizuj, że stopniowo, powoli w sposób dla niej bezpieczny mama rezygnuje z czerpania energii od ciebie, jej macki stopniowo się odczepiają od Ciebie a w zamian pokazuj jej, że może czerpać boską energię z góry poprzez czakrę korony. Podpowiedz jej podświadomości, że z powodzeniem może sama czerpać energię od Boga, czy ze wszechświata. Oczywiscie uspokój ją że to jest dla niej lepsze od wampirzenia.
Mamie jak na razie nie musisz nic mówić. Zrób to poprzez rozmowę z jej duszą. Zasugeruj, że nie musi się niczego obawiać i że to rozwiązanie jest korzystniejsze i dla Ciebie i dla niej. 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-05-11, 21:26:58
Czy Wam też nie działa fejsbuk?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-05-11, 21:34:55
fejs - BOG sie zepsul :D wreszcie ;p  Ale ... kurka wodna, przydatny bywal ;p he he
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-05-11, 21:38:16
Jesli chodzi o portale spolecznosciowe, to Google +  jest calkiem calkiem, ale oni sa mocno apolityczni, wiec.. kiszka. Anty Acta czy cos podobnego tam nie ma racji bytu.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-12, 08:49:49
Z moją mamą sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo ona wg tamtej regreserki jest opętana. Nie rozwija się w żaden sposób, nie uczy się duchowo już niczego więc jej dusza chciałaby już umrzeć, bo nie widzi dalszego celu życia. Jednak ze względu na to opętanie nie umiera bo ciągle próbuje walczyć. Ta walka trzyma ją  przy życiu. Ja mogłabym załatwić jej egzorcyzm i ciągle mam w planie to zrobić przed jej śmiercią. Nie chcę tego robić obecnie bo się boję że umrze. Ja nie chcę decydować o jej życiu. Po drugie jestem za słaba na przeżywanie jej śmierci, bo będąc tak silnie z nią związana, to wydarzenie byłoby dla mnie silną traumą.

Kolejna sprawa.
Mama chciała mnie usunąć, do czego się nie przyznaje, tylko twierdzi że byłam chciana.
Mama w ogóle zachowuje się tak jakby mnie kochała jakby jej bardzo na mnie zależało.
Ja bardzo bałam się śmierci więc udało mi się ją uprosić aby mnie zostawiła przy życiu. Zawarłyśmy wtedy umowę że ona mnie nie zabije ale ja w zamian będę jej służyć. I tak też się działo, bo w dzieciństwie zachowywałam się jak jej służąca wykonując natychmiast każde jej polecenie. Nadal czuję się związana tą umową, bo miałam jej służyć do czasu aż jej nogi zesztywnieją po śmierci.
Tej umowy tak łatwo nie da się rozwiązać, bo nie pozwalają mi na to silne lęki przed tym że ona mnie zabije, bo mi ona za niewykonanie umowy obiecała nasłanie na mnie klątw. Bardzo boję się tych klątw, aż mi serce zaczyna bić.

Mam trochę uzdrowiony lęk z okresu prenatalnego, bo na sesjach oddechowych udało mi się w to wejść i uzdrawiać za pomocą ruchów ciała. Wczoraj długo wyrzucałam z siebie te lęki poprzez bardzo intensywne i nieskoordynowane ruchy, pozycje embrionalne, nie mając przy tym ani żadnych myśli ani uczuć, tylko jakąś śwaidomośc że byłam wielkości fasoli.

Do mamy przywiązuje mnie mój żal i nienawiść za to że mnie nie broniła przed ojcem tylko pozwalała mu mnie dusić.

 Mam z okresu niemowlęcego plan zabicia jej za to, ogromną nienawiść do niej oraz poczucie winy że chcę zabić własną matkę.
Mam też lęk że sobie bez niej nie poradzę, bo w niemowlęctwie sobie bez niej nie poradziłam
Mam też satysfakcję że jestem panem jej życiai śmierci, że tylko ode mnie zależy czy ona umrze, bo wystarczy egzorcyzm, wystarczy odcięcie jej od energii i ona umiera. Jej życie jest w moich rękach.

Mateusz.
Niestety ale nie potrafię wizualizować. Nie wiem nawet czy rozmowa z nią dałaby cokolwiek, bo ona z własnej woli nie zgodzi się ustąpić. Leszek mówił o niej że jest wyjątkowo nieustępliwa, zatwardziała w swoich przekonaniach, stawiająca na swoim, tak że nie ma co liczyc na jej dobrą wolę. Wyrażał się o niej bardzo negatywnie, jako o osobie do której nic nie dociera i która musi postawić na swoim i która nie liczy się z innymi.
Kiedyś potrafiłam robić rytuały dla dusz metodą Kluzy w celu uzdrowienia relacji z nimi i dużo mi te rytuały dały. Potem coś się zmieniło, pewnie we mnie, i dusze przestały przychodzić.

Nadal mam silne uczucie że mam chce się zagnieździć w moim sercu i uwić tu sobie gniazdko, bo jej tak będzie dobrze mieszkać we mnie. Ona pewnie po swojej śmierci zechce mnie opętać.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-05-12, 11:48:25
Inga
To co piszesz to są twoje czy terapeuty opinie, ale czy taka jest prawda? Do tego nadajesz im chyba z byt wielkie znaczenie. Myślę, że może być inaczej. Sam wiem z doświadczenia, że wszelkie przysięgi, umowy itp. w konfrontacji z różnymi praktykami duchowymi i z obecną świadomością (którą Ty już masz dużą w tym wcieleniu w porównaniu z uśpieniem jakie mieli ludzie w dawnych czasach) są niczym, choć wydają się ogromne, zwłaszcza jeśli towarzyszą im lęki, które też są wyolbrzymiane.
Ja bym próbował modlitwy na Twoim miejscu. Wysyłaj je we wszechświat, proś wszechświat, istoty oświecone, jeśli z Bogiem masz nieuzdrowione.

W tym wszystkim chodzi głównie o Ciebie. Wypisałaś swoje lęki, wzorce, umowy i teraz trzeba z tego zrezygnować, bo to wszystko nie jest ci do niczego potrzebne.

A jak tak dobrze działa na ciebie ruch to możesz próbować z medytacją dynamiczną Osho.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-05-12, 12:12:59
Inga
Za bardzo się streszczałem. Oczywiście nie podważam żadnej opinii Twojej czy terapeuty. Chodziło mi w tym poscie o to, że nawet jeśli tak jest jak piszesz to wyjscie jest zawsze. Może być ono bardzo proste. Choć nam się wydaje że wszystko jest takie zagmatwane i tak groźne graniczące ze śmiercią to rozwiazanie zawsze istnieje i może być proste i bezpieczne. Wystarczy czasem jedna decyzja którejś ze stron a wszystko prawie że samo się rozwiąże.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-12, 12:39:53
"Z moją mamą sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo ona wg tamtej regreserki jest opętana"

Inga
TO może poproś Leszka o opinię, czy egzorcyzmy są w tej chwili dla niej i ciebie korzystne. Ja uważam, że tak ale ty zdaje się masz jakieś silne powiązania z nią i nie widzisz tego przytomnie
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-12, 13:06:26
Może i bym poprosiła ale się boję że stwierdziłby że tak, a ja nie bedę ryzykować jej życiem.

Na razie monitoruję jej zdrowie, uzdrawiam naszą relację w nadziei że dzięki temu jakoś się tak ułoży że ona sama nauczyc się korzystać ze swojej energi i nie umrze chociaż przestanę ją karmić. Dlatego myślę że takie stopniowe, powolne zmniejszanie tych dawek bedzie dobre
Mam też nadzieję że ja poczuję się na tyle lepiej że jej śmierć już nie bedzie dla mnie taką tragedią i wtedy ewentualnie zdecyduję się na egzorcyzmy.

Mateusz
Które moje lub terapeuty opinie są wątpliwe?
To co opisałam jest w toku uzdrawiania, więc to musi być, bo nie da się uzdrawiać z czegoś czego nie ma.
Watpliwe jest to czy mama mnie molestowała i dopóki nie mam pewności to o tym nie piszę.

Też mam taką nadzieję że to stanie się proste i problemy znikną.
Na razie jestem w środku tych wzorców i nie widzę rozwiązania.
Nie potrafię się ani modlić ani medytować tak że mam bardzo ograniczone możliwości pomagania sobie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-12, 13:32:39
E tam - egzorcyzmy nie tylko nie zagrażają jej życiu ale raczej mu sprzyjają. To raczej opętujące duchy wycieńczają podbierają energię i doprowadzają do osłabienia i chorób. Nie wierxzę żeby egzorcyzmu miały doprowadzić do jej śmierci. To ci się tak tylko wydaje zapewne z powodu nieoczyszczonej an nią relacji
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-05-12, 13:54:37
Inga,
A powiedz, czy musisz z nia przebywac na codzien, czy tylko sporadycznie?
Raczej z dala od swego mieszkania, czy nie, jak  czesto?

Trudny temat, zakrecony. Miesza sie tu odpowiedzialnosc z buddyzmu za inne istoty, silne przekonania o pozbywaniu sie swojej energii na rzecz innych, "milosc" do matki, i lek o swoje zycie itd

Mysle, ze twoje podejscie jest ok, tj ostroznosc w podchodzeniu do rozwiazania tego wezla.

Moze byc tak, ze 1) byc moze uzyskujesz jakies wsparcie, ktorego nie jestes w stanie z innej strony otrzymac, (tu moga byc zaslepienia, ze tylko ona zapewnia ci zycie, mozliwosci przezycia, np finanse, lub jakies wiezi emocjonalne), a dwa, boisz sie straty (traumy odrzucenia, bycia pozostawiana, samotnosc), spolecznego wykluczenia, poniewaz temat ten nie zostal do konca przepracowany.

Przemysle, i napisze cos wiecej, nt wzorcow, i mechanizmow do odreagowania.
Kluczem byloby zobaczenie, dlaczego wierzysz w obietnice, przysieci, czy inicjacje, co jest powodem dla ktorego tak bardzo zalezy ci na tym, aby je utrzymac.

Twoja mama z pewnoscia ma klopot z czerpaniem pozytywnej energii, i dzielenia sie czyms pozytywnym od innych, stad chyba jedyne co potrafi to byc energetycznym wampirem, bo raczej jest emocjonalnym obciazeniem dla wiekszosci ludzi.

Czy sa jakies sytuacje, w ktorych ozywa? W ktorych czuje sie dobrze?  Jakie to sa sytuacje,
zdarzenia?

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-12, 14:00:04
Mariusz
To nie mnie się wydaje.
Jest to opinia regreserki, osoby znającej doskonale świat dusz oraz świat astralny,  która sama przeprowadza egzorcyzmy.
Nie podważam jej opinii ponieważ akurat w tej dziedzinie nigdy sie nie myliła a nie mam zamiaru sprawdzać czy to prawda bo cena jest zbyt duża. Jedyne co mogłabym zrobic to jeszcze zasięgnąć opini kogoś innego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-12, 14:19:12
aha

No ale mimo wszystko i tak uważam, że jest to korzystne dla niej i dla ciebie. Dasz sobie radę.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-05-12, 15:40:05
Inga, głowa do góry. Na Pewno dasz sobie rade. Wiele ludzi przechodzi przez podobne schematy.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-12, 16:59:37
Doktor X  - ja się nie słyszałam o  nikim kto by miał podobne problemy

MariuszEro
Na szczęście kontakty z mamą mam rzadkie bo mieszkamy daleko od siebie i dzwonimy do siebie raz  w miesiącu.
Mama wychowała mnie tak abym sobie bez niej nie poradziła i ja sobie bez niej nie radzę. Gdyby nie jej wsparcie finansowe to nie miałabym na terapię. Gdyby coś się stało i zostałabym bez środków do zycia to jedynie ona mogłaby mi pomóc. gdyby umarła to nie miałabym wstępu do domu rodzinnego, bo siostra która tam mieszka ma wredny charakter i szybciej mi zaszkodzi niż pomoże więc mam powody aby ją utrzymywać przy życiu.

Mama najlepiej się czuje w ogródku wśród kwiatów i to jest to co jej sprawia radość.
Jest moherowym beretem, fanatykiem religijnym i politycznym. Cały dzień słucha w radiu informacji politycznych bo chciałaby uzdrowić świat. Uwielbia mówić o polityce i przekazywać innym swoje lęki, przekonania, nienawiść.
Lubi być słuchana i chce aby jej potakiwać i dzielić jej przekonania.

Ona mi przychodzi na myśl i wtedy czuję się wobec niej winna. Myślę że wtedy posyłam jej energię.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-05-12, 19:29:01
Inga,
Mogłabym ci polecić Proces Cichego Umysłu, który likwiduje uzależniające relacje z ludźmi. Nie wiem na ile jesteś zaznajomiona z technikami stanów szczytowych, ale działają one bardzo konkretnie, przynajmniej u mnie.
Natomiast nie nadają się one dla każdego. Jak będziesz zainteresowana, to mogę więcej napisać na priv.

A piszę dlatego, że miałam nieco podobną historię z moją mamą, tylko w lżejszym wydaniu. Wyprowadziłam się z domu w wieku 19 lat i przez kilka lat byłam przekonana, że relację z mamą mam całkiem zdrową, jedynie z ojcem jest toksycznie. Ocknęłam się jakieś 3 lata temu, kiedy mimo, iż przebywałam za granicą bardzo mocno przeżywałam, to co się działo z moją mamą. Dopiero jednak w rok później mną wstrząsnęło. Kończyłam studia i szukałam pracy, chodziłam na sesje oddechowe i tonami wychodził ze mnie strach, że moja mama umrze jeśli znajdę pracę (niby zupełnie abstrakcyjne połączenie, a jednak). Na jednej sesji, na której miałam to szczęście, że byłam sama, kobitka zrobiła ze mną rytuał Hellingerowski. To było tak trudne, że myślałam, że nie dam rady. Miałam do wyboru, uwolnić moją mamę, nawet kosztem jej śmierci i znaleźć pracę, albo dalej tkwić w tym syfie. Wykręcało mnie na wszystkie strony, ryczałam jaj bóbr, nie byłam w stanie poświęcić życia mojej mamy. W końcu trenerka wyjaśniła mi, że to co robię to zabawa w Boga, nie mam prawa tego robić, decydować (przynajmniej wg siebie) o życiu innej istoty i że zbieram sobie naprawdę niefajną karmę. Przemogłam się i rytuał wykonałam. Jak się okazało, to był wierzchołek góry lodowej. Pod spodem była cała masa emocji, głównie strach. Codziennie robiłam sesje eft na strach przed śmiercią mojej mamy, panika, że sobie nie poradzę bez niej, że chyba sama się zabiję jak ona umrze były bardzo duże. Sporo poschodziło. Myślałam, że większość mam za sobą, ale ok 1,5 roku temu znowu temat wyszedł i to już w całej swojej okazałość. Czarno na białym mama mi powiedziała, że nie może beze mnie żyć, i tylko ja utrzymuję ją przy życiu. Była w depresji, nie wiedziała co ze sobą zrobić, całe swoje życie oddała mi i ja miałam za nią decydować. Czułam jakbym miała i niosła ją na plecach. Każdą decyzję jaką podejmowałam, rozpatrzałam przez jej pryzmat. Pisała do mnie często, że za mną tęskni, próbowała kontrolować, jechać na moim poczuciu winy względem jej. Masakra jakaś, jakiekolwiek decyzje podejmowałam, zawsze najpierw myślałam o niej. To mnie skłoniło do WHH, tam zaczęłam pracę nad konkretnym uzdrawianiem strachu przed jej śmiercią. W końcu zdecydowałam się na proces cichego umysłu i wtedy poczułam największe efekty. Jeszcze go nie skończyłam, ale widzę ogromną różnicę w moim podejściu do mamy. O wiele jaśniej i przejrzyściej widzę jej manipulacje, robienie z siebie ofiary, mówiłam jej o tym wielokrotnie, próbowałam pomóc, ale jest bardzo oporna. W końcu większość napięcia z próbowaniem jej pomóc, puściła. Jak chce cierpieć, niech cierpi, ale mnie w to nie miesza.

Moja mama była pod silnymi wpływami astralnymi, na granicy opętania. Zabrałam ją do Z. Ulatowskiego na egzorcyzmy, ale się im jednak nie poddała.. w związku hehe z koniecznością bycia nago w czasie ich trwania. Cóż, nie wiedziałam o tym, dopiero na miejscu szanowny Pan nas o tym powiadomił.
Miała również harmonizację u Leszka, chciałam ją kilkakrotnie zapisać na węzły, ale za każdym razem nie nadawała się, bo miała za małą wolę zmian. Mówiłam jej o tym, ale widocznie olała to ciepłym moczem. Zabrałam ją również na warsztaty techniki uwalniania, gdzie wprost przyznała, że mnie "nie wypuści", mówiąc to, chwyciła mnie mocno.
Próbowałam wiele razy jej pomóc, na wiele różnych sposobów, ale jak wiadomo.. ona musi chcieć, inaczej nic z tego nie wyjdzie, i na razie nie wychodzi. Na szczęście jestem z tym już w większości pogodzona i myślę o własnym szczęściu.
Ludzie z zewnątrz nie rozumieli, dlaczego aż tak reagowałam na pewne rzeczy w związku z mamą. Cała ta relacja to był mega kosmos dla mnie do przejścia, ale było warto. Już niedługo mam nadzieję, całkiem się uwolnię :)

 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-12, 19:39:28
ja mam jeszcze jakies ograniczenia zw z rodzicami tylko u mnie to pojawia się bunt przed działaniem i uniezależnieniem całkowitym pod którym jest coś w rodzaju "oni nie moga być ze mnie zadowoleni". Jeszcze do konca tego nie rozgryzłem - czy to jest spowodowane wiecznym niezadowoleniem z ich strony, czy jakąś moją zemstą, czy czym jeszcze...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-05-12, 20:37:41
Inga
Cytuj
Mama wychowała mnie tak abym sobie bez niej nie poradziła i ja sobie bez niej nie radzę. Gdyby nie jej wsparcie finansowe to nie miałabym na terapię. Gdyby coś się stało i zostałabym bez środków do zycia to jedynie ona mogłaby mi pomóc.

Myślę że ta afka o rezygnacji z pomocy mamy czy ta, że dasz sobie radę sama,  nie jest dla ciebie na teraz. Póki nie masz realnych sposobów na zarabianie pieniedzy i rzeczywistych mechanizmów zarabiania to korzystaj z jej pomocy. Co w tym złego że otwierasz się na pomoc materialną z jej strony. Tym bardziej, że mieszkasz oddzielnie i wpływ mamy na Ciebie nie jest bezpośredni.
Działaj na ten czas na tyle, na ile pozwalają Ci mozliwości i warunki. Wydaje mi się, że zamiast rezygnować z utrzymywania przez mamę lepiej afirmować sobie bezpieczeństwo finansowe, otwartość na dobrą pracę, przypływ pieniedzy czy coś w tym stylu. Oczywiście te propozycje są w zamian za afirmowanie, że sama dajesz sobie radę bez mamy.
To nie dziwota że pś nie chce tej zależności puścić, bo to dla niej akt samobójczy ;) Chcesz się odciąć od jedynego źródła utrzymania.
Rób tak jak Ci na to pozwalają Twoja sytuacja i możliwości.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-12, 21:40:36
Inga
"Na szczęście kontakty z mamą mam rzadkie bo mieszkamy daleko od siebie i dzwonimy do siebie raz  w miesiącu."

aha to stawia sprawę trochę inaczej, bo myślałem że z nią mieszkasz. W takim razie nie uważam, że egzorcyzmowanie nie jest takie potrzebne. Raczej uzdrawianie z matką związku.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-12, 22:03:55
Jeżdżę tam co roku na kilka dni i tylko myślę że chcę stamtąd jak najszybciej wyjechać.
Mariusz
Myślałam że o tym egzorcyzmowaniu mówisz mając na myśli dobro mamy a nie moje no bo to ją ten duch najbardziej męczy.
Mateusz
Te pieniadze od mamy to dodatek do mojej pensji, która jest za niska aby opłacać terapię która jest bardzo kosztowna i dlatego są one mi konieczne.
Karola
Wstrząsnęlo mną to co napisałaś. Boję się że moja mama może podobnie reagować depresją i załamaniem psychicznym.
Moja mama traci wzrok i w związku z tym ja jeszcze bardziej się boję że oślepnie co będzie żródłem mojego dodatkowego poczucia winy.
Ja też czuję że ją dźwigam na plecach.
Oprócz tego mam misję doprowadzenia jej do Boga.


Ja czuję lęk przed nią nawet w przypadku takich małych sukcesów jak posprzatanie mieszkania. Ona mnie chce mieć tylko jako nieudacznika i nie pozwala mi na nadrobniejsze osiągnięcia.
Poczytam o tych technikach i wtedy ci odpowiem.
Dzięki żę opisałaś swoją historię.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-12, 22:17:35
"Myślałam że o tym egzorcyzmowaniu mówisz mając na myśli dobro mamy a nie moje no bo to ją ten duch najbardziej męczy."

twoje również bo to ciebie też dosięga rykoszetem. Wiesz ja uważam, że czasem sprawy same się rozwiązują. Może jak mama już odejdzie to - zamiast kłopotów ze znalezieniem kasy na terapię - zmniejszy ci sie potrzeba terapii z powodu poluzowania toksycznej relacji z nią
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-05-12, 22:33:43
Inga
Misja doprowadzenia do oswiecenia, wbrew jej woli, bo nie wykazuje checi, to mission impossible. Niemozliwe do wykonania. Oczywiscie, jak kazdy byly buddysta, podswiadomie "uwielbiasz" takie misje, bo oswiecenei jest dla ciebie wazniejsze.
Zakrecenie polega na tym, ze wydaje sie, ze zblizymy te osobe, wbrew jej woli, do oswiecenia, a tak naprawde to tylko sie zmeczymy, bo efekt bedzie zaden, tego naszego wysilania sie, emocjonowania i oczekiwania na zmiane.

To bardzo typowy schemat w Polsce, ze mama zyje dla dzieci, a chec do zycia bierze z mieszanki zachowan, poswiecania sie, motywowania  dziecka do tego, z czego chcialaby byc zadowolona, tyle ze na przeszkodzie temu stoi OGROMNE niezadowolenie, i nieumiejetnosc dostrzegania pozytywow.

Mysle, ze w twoim wypadku najrozsadniejsze byloby skoncentrowanie uwagi, w pracy nad oczyszczaniem tej relacji nad rozwijaniem samodzielnosci, i usuwaniem poczucia winy, koniecznie podnoszeniem samooceny, i odkrecania bezradnosci.  Poczucia winy w takich relacjach jest na tony.
Wszelkie sygnaly, ktora ja w podobnych sytuacjach powinienem dostawac,   np takie: ze jestem zdolny, szybko sie ucze, o mojej wytrwalosci, cierpliwosci, wrecz nieustepliwosci, dociekliwosci zabijalem swoim poczuciem winy, ze nie spelniam moich wlasnych wymogow, oczekiwan. Tego zostalem nauczony, bo nie chwalono mnie, nie zauwazano pozytywnych dokonan. Zrujnowalo to na dlugi czas moja samoocene, i z perspektywy czasu zauwazam, ze ja poszedlem naprzod, i to naprawde adleko w przod, a rodzice zostali mniej wiecej w tym samym etapie. Mama nauczyla sie wiekszej niezaleznosci, umiejetnosci sluchania i dogadywania sie. Reszta sie tej niesamowitej sztuki nie nauczyla ;)  Po prostu wazniejsze staly sie tradycja, wierzenia,bez checi sprawdzenia jak jest naprawde,  poparte nieelastycznoscia, presjami, i przekonaniami "wiem lepiej,  zawsze sluchaj  matki, babki, ojca, zyczymy ci dobrze, tylko rodzina cie zrozumie", a w miedzyczasie jednoczesnego udupiania i meczenia wiecznym balaganem oczekiwan, pochwal, a zaraz wyzwisk.

Nie warto czekac na ich zmiane. Nalezy stopniowo wg mnie odcinac od siebie, tak by mieli szanse znalezc inne zajecia,
Inga, warto by bylo bardzo gleboko poszukac poczucia winy, w temacie doprowadzania istot do oswiecenia,  sprawdzic JAKIE byly rezultaty (jesli byly jakies, znaczy zaslepienia trzymaja, bo zadnych byc nie moglo, no chyba procz twego zmeczenia, wysilku, frustracji, zanizenia samooceny, oceniania siebie jako nieudacznika, niesamodzielnosci zbudowanej na silnym wspoluzaleznieniu).

Sesje prenatalne bardzo pomoga w kwesti odreagowania emocjonalnego stosunku do rodzicow, ogolnie, przywiazania do nich.
I koniecznie uwolnic sie nalezy od pojmowania milosci, na ksztalt buddyjski , gdzie kodowano ze milosc to przywiazanie, wysilek, bol, zmeczenie. Duzo blokad na sercu to rodzi, i przyciaga kolejne  zranienia.

Sugestia, budowac wszystko na dobrych sukcesach, i starac sie rozwijac samozadowolenie z siebie, chwalic siebie, nagradzac, czesciowo przezywac dziecinstwo, i tam gdzie potrafisz, to byc dla siebie kochajacym rodzicem, i dawac sobie to wszystko, czego nie umieli dac rodzice.
I jeszcze raz, doceniac siebie.
Inga, robisz bardzo dobra robote z soba, i czuc od ciebie spokoj, i asertywnosc. To ogromnie wazne, i spore osiagniecie
:))

Ha! Tym sposobem to mi sie udalo tak sobie dogadzac, ze mam kilka ladnych maskotek, a najbardziej lubie fioletowego kota, duzego, jak garfield, ze wzrokiem, jakby wlasnie sie obudzil ;) Rozwesela mnie w kuchni na pufie ;)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Buddha_Lounge w 2012-05-13, 02:33:01
Inga
Symbiont to taki schemat, że Ona żyje z Ciebie, biorąć energię z Ciebie, sama by nie żyła i sama nie ma do życia energii i nie bardzo umie nawet. Ona Cię prawdopodobnie pokonała w walkach magicznych i powiązała/uzależniła finansowo-emocjonalnie po tym od siebie. typu, że sobie nie poradzisz itp. To stara zależność, czuję tak jak tamta regreserka, że jak się bedzeisz uwalniała to jej ego zrobii wszystko aby to przerwać i aby dalej trzymać schemat manipulacji Tobą. Jez zresztą już karma też odpłaca i tego się nie da tak zatrzymać, proces w toku. Modlitwy były by najlepsze, może po prosstu kogos poproś aby się pomodlił, albo daj na forum tu w wątku.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-14, 10:12:10
MariuszEro
„Mysle, ze w twoim wypadku najrozsadniejsze byloby skoncentrowanie uwagi, w pracy nad oczyszczaniem tej relacji nad rozwijaniem samodzielnosci, i usuwaniem poczucia winy, koniecznie podnoszeniem samooceny, i odkrecania bezradności”
Właśnie w ten sposób pracuję nad tym problemem starając się poznawać jak najwięcej co nas łączy i skąd to wszystko się bierze.

„Inga, robisz bardzo dobra robote z soba, i czuc od ciebie spokoj, i asertywnosc. To ogromnie wazne, i spore osiagniecie
:))”
He he - ciekawi mnie w którym miejscu to widać, bo ja tak się nie czuję:)

Buddha

„Ona Cię prawdopodobnie pokonała w walkach magicznych i powiązała/uzależniła finansowo-emocjonalnie po tym od siebie”

To musi być prawda, bo ta informacja bardzo mnie podniosła na duchu. Wiem że jest magiem i wiele razy widziałam w niej maga ale nie przypomniałam sobie że walczyłyśmy, może ze strachu a może ze wstydu że ona pokonała takiego wielkiego maga jak ja. To już wiem skąd tak duże lęki przed nią i te ciągłe lęki przed klątwami. To mi dużo rozjaśniło.

Teraz czuję że ona trzyma mnie za serce żelaznymi szponami. A gdy zamierzam potraktować ją bez litości i uwolnić się od niej to ona zaraz zamienia się w bezradną ofiarę i na kolanach prosi abym jej nie zostawiała bo zginie beze mnie. A ja czuję się winna że jej nie chcę pomóc. Raz groźba a raz prosba.

Spróbuję coś sobie przypomnieć, bo to powinno mi dużo pomóc  gdy zobaczę ją bardziej prawdziwą.

„Jej zresztą już karma też odpłaca i tego się nie da tak zatrzymać, proces w toku.”

Też tak mi się wydaje. A ona tak bardzo nie chce się zmieniać że woli oślepnąć niż zobaczyć prawdę.

Mam prośbę aby ktoś się pomodlił za mnie w intencji uzdrowienia relacji z mamą.  Odpłatnie.



Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-14, 11:17:07
to musisz się chyba osobiście skierować do osób odpłatnie świadczących takie usługi bo nie wiem czy akurat ktoś przeczyta twoja prośbę :-P
Ja wspieram nieodpłatnie ale też nie gwarantuję skuteczności ;p
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-05-14, 11:23:09
Cytuj
Mam prośbę aby ktoś się pomodlił za mnie w intencji uzdrowienia relacji z mamą.  Odpłatnie.

Inga Witek robi takie modlitwy, możesz się do niego zgłosić.

Ja się też w tej intencji pomodlę. Nieodpłatnie, bo trudno mi ocenić swoją skuteczność.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-05-14, 11:48:56
Inga,
też się mogę pomodlić nieodpłatnie :)
wiem przez co przechodzisz, tak pi razy drzwi, także masz moje wsparcie w uzdrawianiu!
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-14, 12:11:39
Grażyna, Karola, Mariusz
Bardzo Wam dziękuje:)
Jestem wdzięczna za pomoc.
Witka też poprosiłam o modlitwę.
Trochę się boję że mi to za bardzo mocno ruszy a ja sobie z tym nie poradzę.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-05-14, 12:12:39
No to będzie też modlenie się o to, żebyś sobie z tym dobrze poradziła :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-14, 14:28:06
Moja regreserka opowiedziała mi taką historię.
Mieszkała obok sąsiadów alkoholików, awanturników. Oni wrzeszczeli a ona w tym czasie zasilała ich energią. Po uzdrowieniu sobie relacji z nimi zaprzestała pomagania im w ten sposób a efektem było to że oni poumierali. Okazało się że ona utrzymywała ich przy życiu czym im szkodziła, bo oni po śmierci przyszli jej podziękować za to że pozwoliła im umrzeć i dzięki temu zacząć coś nowego.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-05-14, 14:58:03
Inga
Nieźle:)
Zasilała ich energią, czyli chciała pozytywnie jakoś podtrzymywać, wspierać modlitwami, czy raczej wspierała własnymi emocjami:)?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-14, 16:22:37
Normalnie karmiła ich energią bo była przez nich inicjowana w to w poprzednich wcieleniach a teraz jej się to odnowiło.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-17, 09:26:35
Przeprowadziłam dzisiaj dialog wewnętrzny z mamą, chcąc ją przekonać do zmiany. Zachęcałam ją tym że może czuć się szczęśliwa. Okazalo się że mama chce być szczęśliwa ale ona swoje szczęście widzi gdzie indziej niż ja. Jest tak mocno zaślepiona misjami że poza ich realizacjami niczego więcej nie pragnie. Ona myśli że będzie szczęśliwa wtedy gdy się jej uda zrealizować te misje do czego potrzebuje bardzo dużo energii. No i stąd tak bardzo mnie prosi o energię, bo aż cała dygocze na myśl że tego dokona.
Ona tak potrafi siebie zaślepiać, że natychmiast zapomina o tym o czym nie chce wiedzieć albo tego w ogóle nie słyszy co się do niej mówi. Nieraz jej mówię, że przecież już jej o tym mówiłam, a ona otwiera oczy ze zdziwienia że pierwszy raz o tym słyszy.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-05-17, 22:16:00
Mam pytanie odnośnie odpromienników, i symboli ochronnych:)

Robimy w sobotę imprezę na działce która jest położona przy wodnej elektrowni : http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Debe_power_plant.jpg&filetimestamp=20091111075311

Chcemy zastosować ochronę przed promieniowaniem. Ochrona ma działać 2 dni. Myślimy o zawieszeniu prześcieradła z jakimś ochronnym symbolem;) i połączeniu go z ziemią.

Czy uważacie że to dobry pomysł? jesli tak, to jaki symbol ochronny był by skuteczny? Jaki kolor jest dobry do kreslenia jego? Jak zrobić uziemnienie? Klasycznie, po miedzi?

Jesli macie jakies propozycje, sprawdzone sposoby, to bardzo proszę o podzielenie się nimi:))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-05-18, 00:15:19
Może znak Atlantów byłby dobry? Widziałem kiedyś odpromienniki na telefony komórkowe właśnie z atl. Dobry jest też odpromiennik prof. Rotkiewicza ale wiecej roboty.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-05-18, 10:48:43
Dzięki Lusi:))
A jakim kolorem proponujesz namalować?
Tytuł: Obrzęd postrzyżyn, więcej szkody czy pożytku.
Wiadomość wysłana przez: lmviii w 2012-05-20, 17:51:17
Cześć, ponieważ jestem nowy na forum to przede wszystkim chciałem się przedstawić. Mam na imię Michał i jestem wyznawcą Słowiańskich Bogów.
Dręczy mnie pytanie na ile ma sens w moim wieku (27) rytuał postrzyżyn. Jeżeli chodzi o dorastające dzieci to widzę tu same zalety. Sam obrzęd symbolizuje przejście z okresu wolnego, nieświadomego poznawania świata w okres świadomego ukierunkowania sobie życia. Po postrzyżynach dzieci zaczynają uczyć się sztuki życia (rzemiosła) od swoich rodziców. Oczywiście dzieje się też tak, też bez żadnych obrzędów nawet gdy ani jedna ani druga strona tego nie chce, ale taki rytuał symbolizuje i jednej i drugiej stronie, że jest to sprawa ważna, wręcz kluczowa.

W moim przypadku patrząc na moich rodziców, widzę jakie błędne decyzje podjęli, czy dziwne wyobrażenia mają na różne tematy i nie wiem czy przypadkiem sobie nie zaszkodzę poddając się takiemu rytuałowi. Z drugiej strony o obcych osobach wiem jeszcze mniej i ryzyko jest jeszcze większe?
Mam też świadomość, że taki rytuał na pewno by mi pomógł symbolizując przejście do życia, w którym jestem sam za siebie odpowiedzialny. Życia, w którym przestaje liczyć na to, że zawsze znajdzie się ktoś kto mnie w czymś wyręczy.

Mam nadzieję, że Wasze wypowiedzi pomogą mi znaleźć odpowiedź.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-05-20, 21:31:32
Ja namalowałem czarno ale na białym :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: dr02d2u w 2012-05-21, 10:08:57
lmviii,
nie bardzo rozumiem opisaną przez Ciebie sytuację w drugim akapicie. Zatem nie do końca dla mnie jasne są okoliczności temu rytuałowi/decyzji towarzyszące.

Co do samych postrzyżyn, to Mistrz Wincenty (zwany Kadłubkiem) pisał w Kronice Polskiej jak ważny, również w Jego czasie, był rytuał. Był on biskupem krakowskim i godził ten rytuał z chrześcijańską wiarą i obrządkiem. Jeśli czujesz, że to jest Ci potrzebne, że tego chcesz, to przejdź ten rytuał. Jeśli masz wątpliwości, to pomódl się do Boga/Bogów (jakkolwiek Go postrzegasz w jednej czy wielu postaciach/przejawach), o wsparcie w podjęciu decyzji, mając na uwadze Twe dobro.

A jak się zdecydujesz, to opisz jak to było :-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-05-22, 22:47:08
Koleżanka będzie rodziła za jakieś 2-3 miesiące, bardzo źle przechodziła początek ciąży, w dodatku ma dziecko z gościem, z którym raczej nie powinna być. To tak w skrócie. Przypuszczam, że jej córeczka, która się urodzi, może mieć sporo traum  okołoporodowych, opowiedziałam jej trochę na ten temat i była zainteresowana dalszymi informacjami.

Mam pytanko do mam, które rodziły w naturalny sposób, z zadbaniem o łożysko itp.
Znacie jakieś dobre strony o naturalnych porodach, tak by łożyska od razu się nie wyrzucało, miejsca gdzie się takie porody przeprowadza i gdzie można znaleźć wszelkie podobne informacje? :)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-05-24, 16:34:57
czy ktoś nieodpłatnie mógłby mi sprawdzić ile mam ERD? jestem ciekawa czy sie cos zmienilo od zeszlego roku pod wplywem usuniecia kolejnych wezłów.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-05-24, 17:03:55
Podeślij zdjęcie na meila to sprawdzę
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-05-24, 17:09:10
ok wysle zaraz i dzieki :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-05-24, 18:17:27
Ślę:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-05-24, 22:07:20
thanks again:). Mała rzecz, a cieszy, a dzis poprawa humoru byla mi potrzebna. Ale ze mnie "tępa strzała" jak by to ktos z pracy powiedzial:. czyzby to próżność?
Przy okazji pytanie-ta cala mega zmiana przy 22, zaczyna sie juz kiedy i czy jest rzeczywiscie zawsze taka dramatyczna?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-05-25, 08:55:20
A tego to nie wiem, jest to raczej indywidualne:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-05-25, 09:39:09
Cześć
Czy czakry się "resetują" po śmierci i ponownych narodzinach ?

Przykład.
Żył sobie mnich w tybecie który pracował nad sobą. Gdy był stary umarł poczym narodził się ponownie gdzieś tam.. Czy będzie musiał ponownie odbudowywać to co już osiągnął ? A jesli to przechodzi na następne życie to w jakim stopniu ?

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lena w 2012-05-25, 09:58:07
Swego czasu chciałam rozwieść się z mężem, nie mieszkaliśmy już ze sobą. Dokładnie w rocznicę naszego ślubu dostałam tak silnego bólu głowy, jak nigdy przedtem. To było coś potwornego.

Czy ktoś ma pomysł czym mógł być spowodowany ten ból?

Z mężem się nie rozwiodłam, ale w końcu chyba jednak to zrobię. Ciągle pamiętam o tym bólu, czy to była jakaś kara?


Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-05-25, 10:03:10
Resetuje się osobowość (zazwyczaj), poziom energii, stan czakr jest kreowany zgodnie z wewnętrznymi intencjami na dane wcielenie, okres wcielenia - do czasu świadomej pracy z tym, wtedy samodzielnie można wpływać na ich stan.
Jeśli ma się intencje odnawiania blokad, to przychodzi się na świat i żyje z tymi blokadami, nawet jeśli w poprzednich życiach udawało się tymczasowo być odblokowanym. Oczywiście, to co już się osiągnęło jest łatwiej osiągnąć po raz drugi. Można powiedzieć że permanentnie zapisuje się to w swojej "księdze", zdolność osiągania jakiegoś poziomu świadomości, energii. Można o tym "zapomnieć" ale to co się zapomina, można sobie przypomnieć (bo zapis ciągle istnieje). Po usunięciu wszystkich powstałych w przeszłości blokad, ma się zdolność niesamowicie łatwego odtwarzania tych wszystkich pozytywnych zapisów, osiągania tego co w nich zawarte. Wtedy jest jeszcze dalszy rozwój, czyli uczenie się nowych rzeczy i przechodzenie na wyższy poziom świadomości.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-05-25, 10:15:22
Niezle, dzieki.
Wlasnie mi sie przypomnialo ze gdzies mam ksiazke o czakramach.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-05-25, 10:22:35
Swego czasu chciałam rozwieść się z mężem, nie mieszkaliśmy już ze sobą. Dokładnie w rocznicę naszego ślubu dostałam tak silnego bólu głowy, jak nigdy przedtem. To było coś potwornego.

Czy ktoś ma pomysł czym mógł być spowodowany ten ból?

Z mężem się nie rozwiodłam, ale w końcu chyba jednak to zrobię. Ciągle pamiętam o tym bólu, czy to była jakaś kara?

Czemu zaraz kara?

Prawdopodobnie efekt stresu i negatywnych emocji związanych ze związkiem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-26, 15:27:19
ktos może polecić dobrego speca od mikrokinezyterapii np w Warszawie lub gdzieś w południowo-wschodniej Polsce ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Davvidia w 2012-05-26, 15:33:22
Władysław Batkiewicz przyjeżdża czasami do Warszawy
http://www.mikrokinezyterapia.org/kontakt.php
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-05-26, 17:40:02
Mariusz
Mało jest tych specjalistów w Polsce, na południu działa też niejaki pan Ogłodziński (ale bardziej wrocław chyba, sosonowiec lub lubliniec), którego polecał mi mój pan od mikrokinezterapii-Marek Walenda, którego z kolei polecam bardzo.
Pan Walenda tez jezdzi do Warszawy na kilka dni na zabiegi raz w miesiącu lub do Lodzi. Ma swoją stronę i tam są zawsze aktualności na bieżąco. Bardzo go polecam, między innymi swietnie wyciąga mi na wierzch upierdliwe rzeczy ktore potem schadzą w węzłach.
zas jesli chodzi o Batkiewicza to moja kolezanka z forum miała z nim na mój gust dość nieprzyjemny ten zabieg, z tego co mi opisywała oczywiście, ale każdy inaczej do tego podchodzi i ona go nie przekreśla, ale ja bym do niego nie poszła.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-26, 20:13:29
dzieki
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-26, 20:16:33
a jeszcze ile kosztuje u tego Marka Walendy zabieg?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-05-26, 20:47:16
70 zł, tyle płacę w Olsztynie, ale chyba wszędzie tak samo bierze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-26, 22:10:18
to by nie było za dużo, widziałem jak sobie jakies osoby życzyły grubo ponad 100 ;p
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-05-27, 09:55:09
no więc dlatego też warto, nawet szok porodowy mi ściągnął przy 1 zabiegu i rozne rzeczy które się dopiero u mnie zaczynały rozwijać chorobowe. Zabieg trwa krótko, jakieś 20 minut-30 minut ale efekty są zauważalne. Moja kolezanka kilka tygodni chodziła jak na bombie zegarowej, wystarczyl jeden zabieg i całe napięcie od razu zeszło.
 Po 1 zabiegu tez na węzłach wyszło mi bardzo duze obciązenie, które normalnie pewnie wyszłoby później i schodziłoby dłużej.
On jest co miesiąc w Warszawie, bo w Olsztynie nie ma wielu klientów i mu się to opłaca.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-28, 09:37:32
Ja byłam u pana Batkiewicza.
Na CUdzie w wątku o mikrolinezyterapii jest moja opinia na jego temat.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-05-28, 09:57:50
Ja też byłam u Władka Batkiewicza i też jestem bardzo z niego zadowolona. Napisałam "z niego", bo faktycznie byłam bardziej zachwycona jego osobą, niż zabiegiem mikrokiezyterapii ;) Okazało się, że sprawy, z którymi do niego przyszłam nie dadzą załatwić się tą metodą (to tak jak przypuszczałam, no ale chciałam zobaczyć jak na to zareaguję). Powiedział mi to bez ściemniania, czym bardzo mi zaimponował. Bez wchodzenia w szczegóły powiem, że postawił dobrą diagnozę.
W ogóle jest świetnym specjalistą i człowiekiem bardzo świadomym. Złapałam z nim tak świetny kontakt, że poszłam do niego na coś innego, co mi bardziej pasowało od mikrokinezy. :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-05-28, 14:37:55
Poznałem osobe co do której czuję sporo sympatii, ale jest głośna, wybuchowa i robię uniki bo momentami czuje sie przy niej źle. I ona mi wmawia mówi że między nami jest harmonia, tylko że ja się przed tą harmonią opieram.

Czy harmonia jest wtedy kiedy ja sie "dostosuję" do głośności i sposobu bycia tej osoby, czy po prostu harmonii nie da się między nami wprowadzić i nie ma to nic wspólnego z harmonią? Zaczynam medytować nad harmonią w relacjach i potrzebuję trzeźwego wyjaśnienia, zwłaszcza że ktoś mi miesza.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-05-28, 14:39:36
Ja też mam do Batkiewicza mieszane uczucia, byłem na 3-4 zabiegach i pierwsze były fajne, ale na drugich coś swojego na mnie projektował i moim zdaniem mocno mi mieszał. Jak np. powiedział mi że mam dziurę w duszy której nie da się zaleczyć, co dla mnie jest nie do przyjęcia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-05-28, 15:02:06
Jeśli "harmonię" się narzuca to ona zanika. Jest dostosowanie. Jeśli harmonii nie ma gdy jesteś sobą, nikogo nie udajesz, nie spinasz się, to coś nie tak z tą harmonią
A jeśli się jednak przed tą harmonią opierasz - masz do tego prawo:)

Wybuchowość to wiesz, jak to po prostu temperament (aktywność, witalność itp.) to ok, ale jak to wybuchy emocjami to w ogóle nie ma to z harmonią związku:) Tylko z dysharmonią u osoby która wybucha.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-05-28, 15:04:50
Sebo
To co ta osoba Ci mówi mnie pachnie brzydką manipulacją (nie mówię że świadomą ze strony tej osoby), która ma Cię pokierować do zaaprobowania tych cech tej osoby, które Ci nie pasują.

Tak naprawdę na teraz to nie ma większego znaczenia czy między wami jest chociaż potencjalna harmonia czy też nie. Liczą się Twoje odczucia i to ważne, abyś w relacjach z innymi kierował się własnymi uczuciami i był bardziej w zgodzie ze sobą niż z nimi - siebie zawsze wybieraj w pierwszej kolejności. Nawet jeśli Twoje negatywne odczucia są wynikiem tylko wywałek - to trudno, wtedy gdy je uzdrowisz to będzie właściwy czas na bycie z taką osobą.

Co innego, gdyby to były wywałki na zasadzie lęku przed zaangażowaniem i jakieś mechanizmy ucieczkowe - to wtedy warto się "zmusić". Jednak w tej sytuacji, kiedy nie odpowiada Ci czyjaś żywiołowość, bo Ty wolisz np. dużo spokojniejsze klimaty - zrobiłbyś sobie tylko krzywdę gdybyś się dostosowywał wbrew sobie.

Harmonii nie można wymusić, nie można jej sobie przygotować, nie da się jej wykombinować przez dostosowywanie się i inne działania. Z harmonią jest jak z miłością - nie poczujesz jej w stosunku do kogoś na siłę, tak samo jak nie poczujesz do kogoś miłości tylko dlatego, że dostosowałeś się do jego sposobu bycia.

Sam też mam jeszcze sporo do urzeczywistnienia w temacie harmonii z innymi ludźmi, ale przychodzą do mnie dość jasne wskazówki, że im bardziej zharmonizuje samego siebie czyli zintegruje, zaakceptuje i pokocham te odrzucone kawałki siebie (czyli poskładam się do kupy), tym bardziej ta harmonia się będzie przejawiać na zewnątrz. Dysharmonia z innymi ludźmi ewidentnie jest lustrem (nie zawsze bezpośrednim) dla dysharmonii wewnątrz nas.

Czegoś mi brakuje w mojej wypowiedzi, ale nie wiem czego - może ktoś uzupełni :P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-05-28, 16:17:09
Ja też mam do Batkiewicza mieszane uczucia, byłem na 3-4 zabiegach i pierwsze były fajne, ale na drugich coś swojego na mnie projektował i moim zdaniem mocno mi mieszał. Jak np. powiedział mi że mam dziurę w duszy której nie da się zaleczyć, co dla mnie jest nie do przyjęcia.

A kto nie miał dziur "w duszy"?;)
Jak ktoś twierdzi, że coś jest nie do uzdrowienia na poziomie energetycznym, czy emocjonalnym, to niezbyt świadomie  od strony rozwoju, a wręcz nieodpowiedzialnie, bo kodowanie wzorców niemocy "nie da się czegoś uzdrowić w sobie" jako blokady na RD. Może akurat tymi metodami, które stosuje, nie da się wyleczyć takiej dziury energetycznej, innymi na pewno się da.

Mikrokineza działa w pewnym zakresie, u mnie zrobiła co mogła na tej płaszczyźnie do której jest przeznaczona.
Większy zakres działania widzę jednak w osteopatii, w tym w terapii czaszkowo-krzyżowej.
I w miarę potrzeb spotykam coraz głębiej działających osteopatów. Najlepsi dla mnie okazali się ci po kilkuletnich studiach osteopatycznych, a nie po kilkudniowych kursach. Wolę osteopatię od masaży biorąc pod uwagę skutki - moje ciało lubi taką pracę i hatha joga dużo zyskała:)



Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-05-28, 17:24:29
Dodam jeszcze że Marka Walendę polecił mi Leszek któremu Marek też pomógł. zareklamował go w innym wątku tutaj na tym forum i dziwnym zbiegiem okoliczności okazało się, ze przyjmuje w Olsztynie, co mnie bardzo cieszy, bo mało jest tu specjalistów od czegokolwiek.
 Mysle, ze 70 zł to jest  niska cena a sam zabieg daje super efekty przynajmniej mi.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-28, 20:51:57
wybiorę się do Marka Walendy ale troszkę później bo w tym terminie (a jest w Warszawie do dzisiaj) mi sie nie udało
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-05-29, 01:31:36
Jak zwykle mądrze mi napisaliście, Witek i Clint. Już rozumiem. A co myślicie o tym, że ja się "chowam" w sobie jak moja sympatia robi się głośna i nerwowa, ona potem mnie pyta co sie ze mną dzieje, wtedy siłą rzeczy muszę jej odpowiedzieć że nie podoba mi się to jak ona się zachowuje wymieniając o co chodzi - a ona mi odpowiada że jej sie nie podobają moje pretensje do niej ................. (że mówię o tym co mi się nie podoba z pretensjami. Gdybym nie został spytany to w ogóle bym sie nie odezwał bo w takich chwilach kiedy ktoś sie robi za głośny ja idę od jakiegoś czasu w drugą stronę)

Sylvia
Dokładnie mi powiedział że mam dziurę w duszy która jest mocna i nie da sie zaleczyć jej i że przez to będę musiał nad sobą pracować całe życie bo inaczej złe siły będą mnie atakować, one i tak mnie będą atakować bo ja mam tą dziure w duszy związaną z kontaktem z demonami i że już całe życie się będą wokół mnie kręcić... Na mnie to zadziałało dołująco, ale poodcinałem się od tego po jakimś czasie i o demonach już nie pamiętam - poza sytuacjami kiedy jakiś "rozwojowiec" w moim otoczeniu się wkręca w gadki na ten temat, wtedy boli mnie serducho. Ale nie wydaje mi się żebym miał niezałatywalną dziurę.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-05-29, 07:15:19
Wow - cokolwiek byś nie zrobił to jest Twoja wina i Twój problem.

Ta osoba najwyraźniej traktuje swoje zachowanie jako coś tak bardzo naturalnego i neutralnego w swej naturze, że nikomu nie powinno to przeszkadzać, a jeśli przeszkadza - to znaczy że to komu innemu wywala.

Doświadczyłem takich manipulacji na własnej skórze swego czasu i dobrze wiem, że to nie jest fajne - bo to ktoś próbuje się dobrze poczuć ze sobą Twoim kosztem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-05-29, 07:47:18
Sebastian,
No i kwestia czy to nie jest też zwyczajne (świadome lub nie) uwodzenie. Takie osoby potrafią nagiąć swoją energetykę/nasze widzenie ich aby się wydawały bardziej harmonijne niż są. A jako że da się to zrobić tylko do pewnego stopnia, to nadal będą zgrzyty, "zaskakująco duże przy tak dużej harmonii."
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-29, 08:56:02
Mnie Batkiewicz powiedział że mam wyjątkowo silne ego i że czeka mnie ogrom pracy nad sobą aby go osłabić.  Nie wpłynęło to na mnie źle ponieważ taka jest prawda.
U mojej córki stwierdził opętanie, które spowodowało to że zabieg w ogóle się nie udał. Pomimo że Leszek twierdził że córka nie jest opętana, to jednak  miała robiony egzorcyzm u Anny Atras.
 A córka poszła sobie na spacer na stary cmentarz z I wojny światowej i tam przyjęła samotnego i nieszczęśliwego ducha nad którym się ulitowała
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-05-29, 11:11:29
No jeszcze ta osoba mi mówi jak bardzo mnie kocha a mnie boli przy tym serce. Mam do popracowania troche jak wrócę do domu. Dzięki za potwierdzenie bo czasem to, że ktoś się do mnie dużo uśmiecha sprawia że miesza mi sie realność z pozorami.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-05-29, 12:13:58
A czy to że ona "bardzo Cię kocha" oznacza że ty też masz ją kochać? Czy to oznacza że masz cokolwiek robić :)
Jak kocha to akceptuje Ciebie i twoje wybory. Chyba że pod tym kochaniem są ukryte oczekiwania (ja Cię bardzo kocham więc ...)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-05-29, 12:16:54
Dostałem w ciągu 2 dni od tej kochającej osóbki tyle razy w serce że czuję paraliż jak sie do niej zbliżam albo jak na nią patrzę. Cieszę się że dzisiaj wracam do domu. Zachciało mi się wychodzić z bycia odludkiem...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-05-29, 16:24:58
Ja bym się od razu nie zniechęcał, a może bardzie zmienił taktykę - jak źle czujesz to się źle czujesz i odcinasz się od tego, co sprawia Ci nieprzyjemność niezależnie od tego co by Ci ta osoba nie mówiła i jak bardzo nie lukrowała.

Po prostu jak już trafisz na sytuacje w której się pogubiłeś i nie jesteś pewien o co chodzi, a ewidentnie coś Cię boli - to rezygnujesz z tego dla samego siebie, bo masz do tego pełne prawo, a inni niech sobie mówią i myślą co chcą.

Zawsze istnieje szansa, że jakieś fajne osoby się przewiną, chociaż tymczasowo, więc nie ma co się odludkować całkowicie. A właśnie jak człowiek się odcina całkowicie od ludzi z powodu jakichś przykrych doświadczeń to tylko wzmacnia to lęki i sprawia, że jeszcze trudniej jest wrócić do ludzi.
Niech samotność będzie tylko przejściowymi stanami wynikającymi z tego, że akurat na dany moment nie ma nikogo ciekawego w otoczeniu. :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-05-29, 17:04:49
Zrobiłem jej sesję regresingu, a popuszczało podczas odliczania u mnie też bardzo dużo :) już jest ok.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-05-29, 22:12:35
"Ta osoba najwyraźniej traktuje swoje zachowanie jako coś tak bardzo naturalnego i neutralnego w swej naturze, że nikomu nie powinno to przeszkadzać, a jeśli przeszkadza - to znaczy że to komu innemu wywala.

Doświadczyłem takich manipulacji na własnej skórze swego czasu i dobrze wiem, że to nie jest fajne - bo to ktoś próbuje się dobrze poczuć ze sobą Twoim kosztem."

To może być świadoma manipulacja, albo nie koniecznie. Czasem jest pomieszanie u takiej osoby: co moje, a co Twoje.
Może wynikać z nieświadomości, nieprzytomności. Brak jasnej oceny sytuacji, gdy emocje dochodzą do głosu.
Czasem jest tak, że komuś coś w nas może przeszkadzać, a to faktycznie jest wywałka tej osoby, a u nas czysto. Choć może być też podatności by dawać sobie wkręcać, że to nasza wina, że kogoś coś emocjonuje, drażni czy boli.
Dla mnie osobiście takie sytuacje bywają trudne do rozróżnienia.

Bywa, że właśnie ktoś ma coś obciążone, np karmę, choć niekoniecznie z nami i ma pretensje, albo coś sobie interpretuje wg tych zaślepień na nas i obwinia. Gdy się człowiek otwiera tzn zaczyna się zastanawiać o co tej osobie chodzi, a może to ja coś zrobiłem, to jest opcja że da sobie wmówić poczucie winy  i odpowiedzialności. Stąd wiele osób, które już wcześniej tego doświadczyły nawet nie chcą się zastanawiać i odcinają temat na zasadzie: Twoje emocje, Twój problem.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-05-29, 22:18:24
Zdaje mi się, że to najczęściej są nieświadome manipulacje, w ramach automatycznych mechanizmów obronnych, które mają chronić przed zobaczeniem niewygodnej prawdy w sobie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-05-29, 22:23:17
Już wszystko pykło i jest lepiej niż kiedykolwiek :) także nie ma co sie zastanawiać o co szło
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-05-29, 22:27:33
Teraz to już bardziej o samym mechanizmie gadamy niż tej konkretnej sytuacji :P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-05-29, 22:33:58
Z tymi manipulacjami to ja nie jestem pewna, widzę u siebie czasem, że miotam się i brakuje mi świadomości, przytomności by rozróżnić. I nie wiem na ile coś jest moje, a na ile cudze. A boję się dać sobie wkręcić czyjeś projekty. Już nie raz dawałam sobie wkręcać, a potem się okazywało, że byłam podatna, też coś miałam swojego w tej sytuacji, np podatność właśnie, opartą na poczuciu winy za coś.
Chyba że coś mocno ukrywam przed sobą i nawet tego nie widzę.

To chyba też wynika z lęku przed dopuszczeniem do siebie energii oskarżającej osoby. Niby w celu zrozumienia i uzdrowienia sytuacji, a ta druga osoba to wykorzysta żeby zwalić winę.
Gdy jest taka sytuacja wywałkowa z kimś, kto też jest otwarty by się nad sobą zastanowić, to się nie boje i wtedy razem, bez obwiniania analizujemy co się dzieje, jakie wzorce się dograły i jest ok.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-30, 12:26:29
Na forum publicznym znalazłam taki opis zabiegu leczniczego lub inicjacji Reiki.
„może i egzorcyzmy robi ( skutecznie) , ale metoda jaką to robi
pochodzi z czarnej magii. on sam nie zdaje sobie z tego sprawy.
uważa że to anioły za nim stosują.

dla osób niewtajemniczonych - każe się rozebrać do naga, nawet
kobietom ( majtki też zdjąć ),połozyć sie na dywanie w formie
pentagramu, wokoło ustawione świece też w formie pentagramu, bierze
sztylet i jeżdzi nimi po całym ciele wypowiadając jakies magiczne
formułki. jego partnerka siedzi obok i się temu przygląda.

to zostawia ślady nie tylko w psychice, ale tworzy też głebokie
obciążenia karmiczne, prawdopodobnie podczas tego zabiegu
oczyszczania podłączają się inne energie.”

Dla mnie jest to odnawianie inicjacji w jakieś praktyki satanistyczne lub czarno magiczne.
A co wy o tym myślicie?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-05-30, 12:31:35
"dla osób niewtajemniczonych - każe się rozebrać do naga, nawet
kobietom ( majtki też zdjąć ),połozyć sie na dywanie w formie
pentagramu, wokoło ustawione świece też w formie pentagramu, bierze
sztylet i jeżdzi nimi po całym ciele wypowiadając jakies magiczne
formułki. jego partnerka siedzi obok i się temu przygląda. "

Ja się zastanawiam jaką trzeba mieć samoocenę i nieprzytomność, aby zgodzić się na taki zabieg, nie analizować skutków i nie zastanawiać się nad sensem tego...

I potem tyle szumu wokół metod uzdrawiania czy Reiki gdy się biorą za to osoby nieprzygotowane i zakręcone we własnych problemach. No ciekawy sposób sobie ten ktoś znalazł, przy okazji na ładne ciałka popatrzy.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-30, 12:37:04
Podejrzewam, że tu chodzi o pewnego znanego "mistrza reiki" o inicjałach ZU ;)

On był znany z przeprowadzania pewnych rytuałów "na golasa" i przy partnerce. Z tego co pamiętam, było to kiedyś omawiane na Cud.

Wg mnie jak najbardziej jest to rodzaj odnawiania rytuałów (czarno-)magicznych.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-30, 12:38:13
Taką metodę stosuje znany uzdrawiacz, egzorcysta, regreser, polecany na Cudzie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-05-30, 12:40:23
Zgadzam się, że to praktyki, które powodują niezłe zakręcenie i otwarcie ciała na destrukcyjne działanie. Właściwie potem taka osoba jest odkryta na wiele ataków i może zacząć realizować coś co w taki sam sposób wystawi jej ciało i pozwoli na "cierpienie", obnażanie, poniżenie, pewną bierność. Dodatkowo powstają nieadekwatne, chore wyobrażenia na temat pracy nad sobą.

Fatalne to co przeczytałam, aż strach pomyśleć, że istnieją tacy uzdrowiciele.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-05-30, 12:41:39
Chyba mnie ominęły informacje na ten temat ; p albo nie pamiętam, żeby na Cudzie o tym pisano.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-30, 12:42:35
Z tego co wiem, ten pan nie jest regreserem już od paru lat i od dłuższego czasu nie jest też już polecany. m.in ze względu na różne takie dziwne praktyki.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-30, 12:44:42
Teraz jest tam na Cudzie jest polecany.

A tu dalszy wpis z tamtego forum o panu Z U.

"mam info że ten satanistyczny rytuał jaki on przeprowadza,
doprowadza do zagrabiania energii życia od wszystkich którzy biorą
udział w tym rytuale. polega de facto na zawłaszczaniu energii dusz.

od ezoteryka u którego oczyszczałem się z Ulatowskiego, dowiedziałem
się że po takim zabiegu cześć struktury energetycznej naszego ciała
duchowego zostaje niejako "przybita" ( oczywiście w przenośni )
sztyletami do miejsca pentagramu w jego pokoju, gdzie było
dokonywane oczyszczenie.

i każdy kto wychodzi z takiego rytuału zostaje goły energetycznie.
temu ma właśnie służyć rozbieranie się do naga. my się fizycznie
ubieramy po rytuale, ale energetycznie już zostajemy nadzy. tą
energią która powoduje że jesteśmy energetycznie "nadzy" zawłaszcza
Ulatowski, zasilając zarówno swoje pole energetyczne jak i bytów
duchowych go wspierających.

mało tego, oprócz jednorazowego ograbienia z energii, po takim
zabiegu jesteśmy stale podłączeni do niego i on cały czas czerpie z
nas energie życiową. może się to objawiać ciągłymi chorobami
fizycznymi, problemami z psychiką,
piętrzeniem się problemów życiowych, czy problemami finansowymi. "
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-30, 12:45:56
W dodatku Karolina niedawno tu pisała że była u niego a to też jest jakby jego reklama.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-30, 12:49:49
O, widzę, ze jednak jest nadal na jednej z list regreserów - to dla mnie spore zaskoczenie, przyznam szczerze.

Pytanie zatem - na ile to wszystko zostało zweryfikowane - zarówno te świadectwa o stylu przeprowadzania egzorcyzmów czy oczyszczania przez tego pana, jak i jego obecnej przytomności? Warto bowiem zaznaczyć, że o tych rzeczach słyszałam parę lat temu, te wpisy które Ingo cytujesz też są sprzed paru lat.

No ale to już pytanie do Leszka pewnie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-30, 12:52:13
Te wpisy są z 2010 roku.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-05-30, 12:54:47
Różne osoby się pchają w to co nie powinny. W uzdrawianie, regresing, pracę z ludźmi - a sami potrzebują niezłego przemaglowania oraz zmiany przekonań. Uważam, że powinna istnieć większa selekcja, obserwacja osób, które kończą rozmaite kursy i szkolenia - zwiększenie bhp to podstawa, przecież to bardzo delikatna, a zarazem ważna sfera jaką jest praca z psychiką. Tak samo myślę z regresingiem, coś obowiązkowego, podobnego do superwizji byłoby bardzo korzystne.

"mało tego, oprócz jednorazowego ograbienia z energii, po takim
zabiegu jesteśmy stale podłączeni do niego i on cały czas czerpie z
nas energie życiową. może się to objawiać ciągłymi chorobami
fizycznymi, problemami z psychiką,
piętrzeniem się problemów życiowych, czy problemami finansowymi."

Niezłe akcje...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-05-30, 12:59:57
To mnie rozbawiło - że też ludzie zamiast popisać trochę afirmacji czy sobie porządnie poodychać, wolą się rozebrać do naga i dać posmyrać nożem przez jakiegoś kolesia. Do tego nie wystarczy sama niska samoocena - to trzeba mieć już kompletnie wyłączone instynkty samozachowawcze :P

A co do bycia regreserem - ludzie przeceniają ten tytuł. Niektórzy myślą, że jak już ktoś został regreserem to można takiej osobie ślepo ufać, bo wie co robi. A regreserzy to tacy sami ludzie jak inni na ścieżce rozwoju - wśród nich też się znajdują tacy, którym z czasem odwala szajba. W końcu weryfikacja na regresera sprawdza umiejętności w robieniu sesji, a nie czystość intencji do rozwoju, itd.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-05-30, 13:01:11
Nie wyobrażam sobie, aby psycholog,lub inne osoby zajmujące się pomaganiem - nie pracował sam nad sobą. Prędzej czy później wysiądzie i nie da sobie rady gdyż styka się z rozmaitymi energiami, najczęściej z tymi chorobowymi, problemowymi. Moim zdaniem istnieje za duży brak kontroli nad trenerami i terapeutami. Następnie mamy byłych regreserów lub niestety obecnych (co mi się obija o uszy) - rozpijających się i stosujących dziwaczne manipulacje wobec klientów. Na szczęście jest to, przynajmniej z tego co do mnie dociera niezbyt częste.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-05-30, 13:04:34
BR - przydałyby się takie rzeczy o jakich piszesz, ale jest też jeden dość poważny problem. Regreserzy to bardzo wąskie grono, a porozrzucane po całym kraju i nie tylko. Ciężko by było z tymi obserwacjami.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-05-30, 13:08:53
Dlatego też różne szkoły w psychologii, trenerzy, coache itp. zakładają stowarzyszenia, żeby stworzyć standardy pracy daną metodą i móc mieć wpływ kto się tą metodą posługuje z jednej strony, a z drugiej, żeby klienci mięli się do kogo zwracać z zastrzeżeniami.
I oczywiście, nie ma co ukrywać, do zarabiania niezłej kasy na certyfikatach ;)

W świecie terapeutyczno-uzdrowicielskim w Polsce panuje wolna amerykanka i tylko niewielkie grono osób dba o swój warsztat i o swoją kondycję psychiczną w takiej pracy.
Jedynie chyba metody zachodnie i amerykańskie mają stowarzyszenie, które dbają o standardy.

Czy to dobrze, czy nie. Nie wiem. Ale na pewno może być pomocne dla klientów w odsianiu oszołomów.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-05-30, 13:11:45
Clint,

myślałam nad tym ostatnio. Wiem, że byłoby to trudne, ale terapeuta mógłby się zobowiązać do przynajmniej 1 sesji na ileś tam czasu u kolegi po fachu, albo u Leszka :))) Aby nie porzucał pracy nad sobą i nie myślał, że wszystkie rozumy pozjadał. O to mi chodzi.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-05-30, 13:14:03
Może byłoby wtedy mniej takich sytuacji jak przedstawiony przykład z ZU.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-05-30, 19:53:59
Jeśli chodzi o Zbyszka Ulatowskiego, to miałam u niego robione 2 razy egzorcyzmy (nigdy opętana nie byłam), ale z 6 lat temu miałam silne wpływy astralne i kilka lat temu, już nie wpływy, a czarna tantra mi bardzo wywaliła w życiu. Do egzorcyzmów nie mogę się przyczepić, bo naprawdę wykonał je bardzo dobrze, zmiana samopoczucia była od razu, podczas zabiegu - jakby ktoś wyciągnął ze mnie szarą chmurę, pojawił się spokój i wyciszenie, jasność. Przez kilka lat miałam spokój.

Natomiast sytuacja z drugimi egzorcyzmami była trochę filmowa, jako że docelowo miałam mieć wykonany zabieg wypalania czarnej tantry (bardzo silna nienawiść do życia, ludzi i podobne obciążenia, ostro przesłaniające widzenie rzeczywistości), który robi tylko na miejscu u siebie i tylko z egzorcyzmami wcześniej, to musiałam pojechać na drugi koniec Polski. Całej sytuacji nie będę opisywała, bo z kilka stron by mi zeszło, z perspektywy czasu powiem jednak, że było jak w czarnej komedii.

Faktycznie, trzeba się rozebrać, leży się na pentagramie, do tego jest włączone czerwone światło, a cały zabieg odbywa się po północy, gościu zaś posługuje się sztyletami (prawdziwymi :D), a akompaniują mu papugi! Mi wywaliło dość ostro jak przyłożył mi sztylet do serca, miałam wrażenie, że mnie przebije na wylot. Na szczęście nic takiego się nie stało.
Co do samego uwalniania od czarnej tantry, to zabieg nie został wykonany do końca z powodu, o którym nie chcę pisać. Nie była to też wina Ulatowskiego, po prostu ingerencja osoby trzeciej spowodowała taką sytuację.
Kolejnego dnia miałam dość silne reakcje ciała, wymioty, bardzo złe samopoczucie.
Tego zabiegu nie potrafię obiektywnie ocenić, bo też nie mam jak.

To, że Ulatowski pali jak smok, to mogę potwierdzić, twierdzi jednak, iż papierosy nie mają na niego żadnego wpływu, nie wnikam ;)
Całej reszty jego przebojów z Leszkiem, regresingiem nie komentuję, bo nie mam o tym za bardzo pojęcia.
Mogę go polecić jedynie jako egzorcystę na odległość, gdzie nie trzeba leżeć na żadnych pentagramach, ani odtwarzać ról żywcem wziętych z filmów satanistycznych, a skuteczność jest ta sama.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: pjm w 2012-05-30, 21:35:14
Witam.
 Na początku maja tego roku korzystałem z Pomocy Zbyszka Ulatowskiego. Rytuał w kręgu ognia. Moge potwierdzić jego uwalniające działanie. Opory przed rozebraniem mają ci co naoglądali się idiotycznych filmów i dali sobie wmówić najróżniejsze bzdury.
  Jeśli ktoś sam nie potrafi sobie pomóc to wydaje mi się, że warto skorzystać z działań Zbyszka.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-05-30, 22:46:42
To trzeba wyjaśnić czy nie jest już regresem, bo ZU jest na aktualnej liście zatwierdzonej przez Leszka.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-05-30, 22:52:07

Sylvia
Dokładnie mi powiedział że mam dziurę w duszy która jest mocna i nie da sie zaleczyć jej i że przez to będę musiał nad sobą pracować całe życie bo inaczej złe siły będą mnie atakować, one i tak mnie będą atakować bo ja mam tą dziure w duszy związaną z kontaktem z demonami i że już całe życie się będą wokół mnie kręcić... Na mnie to zadziałało dołująco, ale poodcinałem się od tego po jakimś czasie i o demonach już nie pamiętam - poza sytuacjami kiedy jakiś "rozwojowiec" w moim otoczeniu się wkręca w gadki na ten temat, wtedy boli mnie serducho. Ale nie wydaje mi się żebym miał niezałatywalną dziurę.

Oczywiście, że nie ma niezłatywalnych dziur, chociażby dlatego, że dla Boga wszystko jest możliwe. Jak nie jedna metoda,to inna, ale każdy wzorzec jest do uzdrowienia, gdy jest szczera chęć.
Dobrze, że masz taką świadomość i intencje, że sobie z tym poradziłeś. Taka informacja była by bardziej szkodliwa dla osoby, która by w to uwierzyła i nie ma możliwości weryfikacji z kimś innym, czy własnej świadomości w takich tematach.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-30, 23:13:39
Sylwia - no to przecież napisałam, ze nie wiem już jak to jest. Wcześniej mam wrażenie, ze go przez jakiś czas nie było na tych listach. Po to sprawdziłam, by zweryfikować moje "z tego co wiem".

Tak czy siak, we mnie Zbyszek zawsze budził kontrowersyjne odczucia - ale z drugiej strony póki realnie pomaga ludziom, to ok.
Nigdy jednak nie czułam zaufania do ludzi, którzy odwołują się do pośredników, zamiast bezpośrednio do Boga i jego energii. Choć może to głównie jest jakaś kwestia nazewnictwa, nomenklatury, a i dziwne rytuały mogą działać na niektórych skuteczniej niż brak rytuałów.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-31, 07:26:46
A czy mógłby ktoś zawahać ile on ma erd?
Bo jeżeli jest regreserem to nie powinien mieć mniej erd niż ludzie którym pomaga.
Ja mam bardzo negatywne odczucia co do jego osoby, chociaż nie znam go osobiście.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-31, 09:01:45
Zbyszek jak mi się cos przypomina miał kiedyś coś pod 30 erd więc twoja teoria by odpadała.
A cała sprawa to raczej pomiędzy Leszkiem a Zbyszkiem i resztą regreserów więc się nie będę wypowiadał zbytnio, chociaż ostro palący papierosy(a nawet w ogóle palący) regreser  mnie nie przekonuje.


aaaa przypomniało mi się też że kiedys pojawiła się pomiędzy Zbyszkiem a Leszkiem sprawa odpromiennika Neutral, który to Zbyszek posądzał o projektowanie jakichś ciemnych, szkodliwych mocy. Potem zaczęły też iść jakieś dziwne presje i pretensje i skończyło się to usunięciem z listy regreserów. POtem on wrócił na listę w sposób nawet nie do końca zrozumiały dla Leszka i znowu zniknął (?), a teraz znowu wrócił ;p
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-05-31, 10:01:03
Wolałabym miec pewną infromację z aktualnym wahaniem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-05-31, 10:13:14
Regreser nie musi mieć wyższego ERD od swojego klienta, aby mu skutecznie pomóc - do tego wystarczy posiadanie na odpowiednim poziomie kilku umiejętności np. świadomości rozróżniającej, umiejętności wyciągania sensownych wniosków z tego co słyszy(czyli bardziej analityczne myślenie), czy dobrej orientacji w różnych mentalnych i emocjonalnych mechanizmach. Do tego wszystkiego nie trzeba wysokiego ERD.

Zresztą wg mnie dobry regreser to taki, który potrafi przeprowadzić klienta nawet przez wzorce których kompletnie sam nie ogarnia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-05-31, 13:18:24
Zweryfikowałam informację u źródła i ZU jest uprawniony przez Leszka do bycia na liście regreserów http://regresing.com
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: WojtekD w 2012-05-31, 14:55:49
Oficjalna lista regresów http://regresing.org (http://regresing.org) jest prowadzona przy współpracy z Leszkiem Żądło.
Wszelkie osoby które tam się znajdują, zamieszczone zostały z polecenia Leszka Żądło.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-31, 18:21:14
Dziękuję, że to zostało wyjaśnione. Byłam nie na bieżąco w informacjach i za sianie wątpliwości przepraszam. Pamiętałam wcześniej podobnie, jak opisał to Mariusz, stąd było moje zdziwienie, co do pana ZU.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: pjm w 2012-05-31, 18:30:51
Zbyszek powoli wycofuje się z palenia papierosów. Pokazywał mi aparacik podobny do długopisu. Zaciągał się z niego i bez ognia był dym :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-05-31, 19:42:34
czyżby jednak stwierdził, że nie do końca jest to dla niego nieszkodliwe? ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-31, 19:56:21
"Faktycznie, trzeba się rozebrać, leży się na pentagramie, do tego jest włączone czerwone światło, a cały zabieg odbywa się po północy, gościu zaś posługuje się sztyletami (prawdziwymi :D), a akompaniują mu papugi! Mi wywaliło dość ostro jak przyłożył mi sztylet do serca, miałam wrażenie, że mnie przebije na wylot. Na szczęście nic takiego się nie stało.
Co do samego uwalniania od czarnej tantry, to zabieg nie został wykonany do końca z powodu, o którym nie chcę pisać. Nie była to też wina Ulatowskiego, po prostu ingerencja osoby trzeciej spowodowała taką sytuację."

no to musiałaś być troszkę zdesperowana jeśli zdecydowałaś się na taki zabieg ;p
i pewnie wzięłaś sobie niestety na opiekunkę jakąś mało świadoma osobę
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-05-31, 20:20:35
Czy egzorcyzm się powiedzie ,czy nie ,zależy też w dużym stopniu od osoby chcącej mu się poddać.Jeśli człowiek upierdliwie trzyma się jakichś demonów ,czy istotek ,to nic z tego nie wyjdzie.Metoda Zbyszka Ulatowskiego według mnie nie jest przerażająca ,ale jeśli człowiek na sam widok tej metody się przeraża i snuje różne wyobrażenia o tym ,to ja się nie dziwię czemu takie zabiegi nie wychodzą.Nóż ,cóż to takiego jest ,według mnie narzędzia do oczyszczania,do przecinania różnych dziwadeł ,z którymi człowiek by sobie przez lata nie poradził,gdyby nie one.Pentagram i leżenie nago ,cóż ,pentagram służy do powrotu do siebie,pentagram oczyszcza, energie duszków i demonów i nie widzę w tym nic złego .Metoda jest dobra i skuteczna jeśli ktoś podchodzi do niej z czystymi intencjami.Nagość jest symbolem światła ,gdy człowiek leży nago podczas egzorcyzmu ,jest w stanie sam się chronić .Uczucie ogołocenia jest wtedy ,kiedy człowiek jest oczyszczony po prostu ,jeśli ktoś się dziwi takiemu stanowi ,to może miał aż tak dużo obciążeń ,że nawet nie wiedział ,ze to obciążenia i nimi żył ,a tu został oczyszczony z tego i pojawia się poczucie ,że ktoś mu pół życia zabrał ,to obciążenia zostały zabrane i trzeba stworzyć sobie coś na nowo ,ale już nie obciążenia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-05-31, 20:59:02
Mariusz,
zdesperowana.. ? może nie do końca to słowo, ale przybliżę Ci może na czym polegają wywalanki z czarnej tantry, bo teoria to coś innego niż przeżywanie i doświadczanie takich obciążeń. Bardzo silnie odczuwałam nienawiść do ludzi, do życia, do siebie, do Boga, to przeplatało się z ogromną wściekłością, chęcią wyrżnięcia połowy ludzkości, dosłownie przed oczami często pojawiały mi się obrazy jak kogoś zażynam, odcinam głowę, wbijam się pazurami i tego typu rzeczy. Ujawniło się to przeczytaniu jakiegoś art nt. czarnej tantry, choć z początku nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak silne to były obciążenia. Normalne funkcjonowanie jest bardzo zaburzone, człowiek budzi się z nienawiścią i zasypia z nienawiścią, rozsadza go wewnętrzna wściekłość, nawet nie wiedząc z jakiego powodu.
Robiłam EFT, rozładowywałam emocje, ale te obciążenia okazały się zbyt silne. Ten zabieg u Zbyszka pomógł mi, ale na tym się nie skończyło, miałam kilka razy konkretne węzły i krzyże karmiczne wypalane u Leszka. Dopiero wtedy poczułam prawdziwą ulgę.

Monika Korbut,
metoda Zbyszka do codziennych widoków nie należy, raczej jest to coś, co widzi się w filmach i to niekoniecznie normalnych ;)
więc reakcje ludzi (tym bardziej tych, którzy na symbolice się nie znają), mogą być też nieco wyolbrzymione
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2012-05-31, 21:00:01
Przepraszam za dygresję, ale zainteresował mnie wątek palenia. Gdy ktoś kopci jak smok (np. paczkę dziennie lub więcej), chyba oczywistym jest, że nie pozostaje to bez wpływu na niego. Bo po co by palił? Z nadmiaru czasu, pieniędzy i świeżego powietrza?:)
Przy mniejszych ilościach papierosów (powiedzmy, do pięciu dziennie) na upartego można uznać przeważający czynnik towarzysko-wizerunkowy. Robert Monroe (33 ERD) zdaje się popalał, a Swami Rama (podobnież) podobno lubił cygara:) Teoretycznie może to nie wpływać na organizm i psychikę.
A w ogóle Leszek kiedyś pisał, jakoby Zbigniew Ulatowski rzucił palenie i od tamtego czasu podwyższyło mu się ERD. Widocznie wrócił, a teraz znowu rzuca.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-05-31, 21:09:34
Karola
Tyle jest metod ile jest ludzi .
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-05-31, 21:14:28
Spytałam Zbyszka o to palenie, to stwierdził, że neutralizuje wpływ papierosów czy też one są w miarę neutralne dla niego (nie pamiętam dokładnie, bo to już jakiś czas temu było), a poza tym pali z jakiegoś egipskiego tytoniu, który jest czystszy i nie ma całego tego świństwa, co normalne fajki.
Szczerze nie wiem, na mnie fajki działają masakrycznie więc gdybym ja tak paliła, to co drugą fajkę musiałabym pójść zwymiotować.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2012-05-31, 21:23:15
Ciekawa kwestia. W tym neutralizowaniu zastanawiające jest, po jaką cholerę ktoś w ogóle sięga po papierosy, skoro nie mają wpływu. Można zrozumieć, że lubi smak tytoniu, ale przy paleniu jednego papierosa za drugim smaku już się specjalnie nie czuje...
Mnie sprawa intersuje o tyle, że też niekiedy jeszcze sięgam po tytoń. Rzeczywiście, nawet jeden papieros dziennie potrafi mieć widoczny wpływ na organizm.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-31, 21:25:08
Mi w ARD też wyszło parę procent nieodreagowane z czarnej tantry ale to już wiele lat temu. Nie wiem na ile udało mi sie to odreagować a na ile siedzi w uśpieniu. Na pewno miałem jakiś czas temu momenty gdy chciałem jedno konkretne towarzystwo powyrzynać (niepotrzebnie się ponakręcałem anty-NWO propagandą) ;p ale już teraz w tym temacie jest w zasadzie czysto
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-05-31, 21:43:34
Czy to jest możliwe żeby palić nałogowo i mieć powyżej 30 ERD? lubić smak tytoniu? Przecież to syf, od którego człowieka otrzepuje już przy 18 ERD.
Można się znieczulać ale tylko do pewnego etapu, ale wyżej niż 28 się nie przeskoczy.
Co do neutralizowania; słyszałem jak jeden radiesteta mówił, że on neutralizuje mięso przed spożyciem. Nawet wcześniej przed samym jedzeniem rozmawia z tymi zwierzętami, które ofiarowały mu siebie za pokarm i ponoć, jak twierdził, otrzymywał ich zgodę na spożywanie ich mięsa ;)   
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-05-31, 21:48:16
Piotr
Nałóg działa dopóki wierzymy ,że w czymś nam ma pomóc ,wierzymy ,ze bez niego sobie nie poradzimy.To tyczy się też innych rzeczy ,paluszków słonych ,kawy ,i innych.Nałóg papierosowy głęboko tkwi w organizmie.Z jednej strony dusza nie chce już palić i próbuje neutralizować toksyczne substancje ,a z drugiej strony ciało ,organizm jest uzależnione od tego uzależniacza i tu walczy z energią uzależnienia .Trzeba zauważyć też jak sięgamy po papierosa w jakiej sytuacji ,jak co się dzieje ,co sprzyja paleniu i dlaczego w takiej sytuacji.To też się wiąże z samooceną.Tutaj tak naprawdę odgrywa się energia nałogu ,coś jeszcze mają dać .To jest do przepracowania energia uzależnienia i przemiany w stan czystości ducha ,poczucia wystarczalności ,ale czystość jest na pewno najbardziej trafna i energią pomocną .
Załączam przy okazji modlitwę Ani Atras na uwolnienie od nałogu nikotyny.



 Modlitwa na uwolnienie się od wzorca narkotyczno-nikotynowego uzależnienia

Modlitwa ta powstała na konkretne zamówienie, ale myślę, że jej udostępnienie, może wiele osób skierować na pozytywną drogę do uwolnienia się od nałogu, którym jest uzależnienie nikotynowe.

Pamiętam, że kiedyś, gdy chodziłam do liceum, namiętnie kupowałam krzyżówki. Ich rozwiązywanie, wywoływało swoisty stan pustki umysłowej, który pozwalał nie myśleć o pojawiających się wspomnieniach różnych emocjonalnych sytuacji i pozwalał przetrwać czas oczekiwania na autobus lub pociąg (dojeżdżałam do szkoły 12 kilometrów). Na początku było to nie tylko przyjemną rozrywką, ale i pewnego rodzaju wyzwaniem, szczególnie satysfakcjonującym w sytuacji, gdy udało się rozwiązać całą krzyżówkę. W czasie, gdy ja ulegałam uzależnieniu od kupowania krzyżówek, moje koleżanki uzależniały się od dłubania ziaren słonecznika, co bardzo często doprowadzało nauczycieli w szkole do stanu totalnego rozdrażnienia, a w szczególności Panią Kasię, naszą ulubioną sprzątaczkę.

Z czasem zauważyłam, że jest mi bardzo trudno uwolnić się od uzależnienia krzyżówkowego. Choć wolałam takie uzależnienie, niż palenie papierosów, które nigdy mi nie smakowały, cuchnęły i wywoływały uczucie okropnego smaku w ustach. Jednak, uzależnienie jest uzależnieniem, bez względu na to, czego dotyczy, określa go podobny wzorzec narkotyczny.

I tu podpowiedź dla regreserów. Odreagowując komukolwiek jakiekolwiek uzależnienie. Warto odliczyć wzorzec narkotycznego uzależnienia i przywiązania do nałogu, oraz transowy wzorzec wywoływania stanu napięcia, które jest mechanizmem rozwalającym naszą silną wolę i uruchamiającym stan uległości. Ale to tak na marginesie.

Wiele osób, które miały okazję zetknąć się z nałogiem i mu ulec wie, że nałóg ma jedynie odwrócić naszą uwagę od zbyt bolesnych emocji. Szczególnie, gdy emocje pojawiają się w chwilach samotności. Powiązanie jednego wzorca z drugim jest bardzo częste. Gdy zostajemy sami, nagle rozszerza się nasze pole czasowe. Mamy nie tylko więcej czasu, ale i najczęściej nie za bardzo wiemy, co z nim zrobić. Łatwo jest zauważyć, że osoby bardzo zajęte, rzadziej ulegają jakimkolwiek nałogom, nie mają na to po prostu czasu. Mając go za dużo, zaczynamy się nie tylko nudzić, ale i zaczynamy uruchamiać lawinę wspomnień i napływających myśli, które wywołują emocje. Emocje nie są zbyt przejmie w odczuciach, dlatego staramy się za wszelką cenę zabić jakoś czas. Mój tato w chwilach samotności pił wino i palił namiętnie papierosy. Zastanawiało mnie to nie raz, dlaczego nie szukał towarzystwa innych alkoholików, tylko pił w samotności? Na szczęście nie przejęłam od niego wzorca nikotynowego i alkoholowego, choć sam wzorzec narkotycznego uzależnienia przejęłam w całej karasie. Stąd uzależnienie od krzyżówek. Pamiętam także, że z tego nałogu wyleczył mnie skutecznie wzorzec sknerstwa, przestałam je kupować z czystej chytrości. Było mi szkoda wydawać tyle pieniędzy na krzyżówki, których rozwiązywanie nie stanowiło z czasem już żadnego wyzwania. Przerzuciłam się na książki. Na to mi już nie było szkoda pieniędzy. Następnie zamieniłam wzorzec uzależnienia od książek na wzorzec uzależnienia od kosmetyków i ubrań, oraz butów. Stałam się nałogową zakupoholiczką. Na szczęście w porę trafiłam na regresing? i uwolniłam się od wszelkich wzorców uzależnień.

Czy modlitwa może być w tym przypadku skuteczna? Owszem, o ile będzie otwierać nas na każdą pomoc. Wiem, że każdy chciałby uwolnić się od jakiegokolwiek wzorca w sposób łatwy, miły i skuteczny, ale podświadomość ma swoje zwyczaje i kieruje się tym, co sama uważa za słuszne. Podsuwając jej wiele możliwości, w końcu może się na którąś skusi i uzna ją za wartą skorzystania.

Niech dokona się we mnie wszelka, konieczna zmiana, która pomoże mi otworzyć się na pomoc wszechświata, w uwolnieniu się od wszelkich wzorców emocjonalnych, które stoją za moim uzależnieniem od nikotyny. Niech oczyszczą się we mnie wszelkie m. Niech dokona się oczyszczenie na każdym poziomie astralnym, na którym utknęła moja dusza we wspomnieniach, które wywołują we mnie stan uzależnienia narkotycznego-nikotynowego. Niech dokona się we mnie transformacja, która pomoże mi przetransformować energię uzależnienia i zrozumieć, czemu miało służyć jej podtrzymywanie w sobie, jako doświadczenie. Niech moja dusza otworzy się na zrozumienie doświadczenia sytuacji, które kreowała w swoich poprzednich wcieleniach, jak i w obecnym wcieleniu, a które utkwiły w mojej podświadomości, jako doświadczenia niezrozumiałe. Jestem gotowy (jest to pisane dla mężczyzny) na uwolnienie się od wzorca narkotyczno-nikotynowego, jak i zmiany, które mogą się dzięki temu dokonać we mnie, jak i w moim życiu.

Jeśli istnieje energia, która jest w stanie mi pomóc, to otwieram się na jej pomoc i daję jej wszelką zgodę na dokonanie we mnie potrzebnej i koniecznej transformacji. Jeśli na Ziemi inkarnuje istota, która jest w stanie mi pomóc, to otwieram się na jej pojawienie się w moim życiu i pomoc. Jeśli poprzez to nastąpi odejście z mojego życia i otoczenia kogoś, kto był ściśle związany z tym wzorcem, to jestem gotowy na odejście tej osoby. Jeśli dzięki temu nastąpi uwolnienie na którymś z poziomów astralnych dusz, które były związane z tym wzorcem, to jestem gotowy na uwolnienie ich z mojego orszaku astralnego. Daję wolność wszystkim tym, których kiedykolwiek zobowiązałem do bycia strażnikiem mojego wzorca narkotyczno-nikotynowego. Jak i sam zwalniam się z bycia strażnikiem wzorców narkotyczno-nikotynowych innych dusz, zarówno tych, które przebywają w świecie astralnym, jak i tych, które obecnie przebywają na Ziemi.

Jestem gotowy na pełne uwolnienie, uzdrowienie, na pełną transformacje wszystkich wzorców, które odpowiadają za moje uzależnienie narkotyczno-nikotynowe. Jestem gotowy na wszelkie zmiany, które mogą dokonać się zarówno we mnie, jak i w moim życiu.

Niech dokona się, zatem pełna transformacja mojej duszy. Niech dokona się oczyszczenie i uwolnienie każdej energii, którą w ten sposób do siebie przywiązałem. Niech tak się stanie i niech stanie się to w sposób dla mnie łatwy, miły i skuteczny.


 
 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-05-31, 21:50:21
Papierosy otępiają i otumaniają.
Pali mój mąż i często mówi, że po papierosie nie odczuwa tak mocno bólu w stawach.

Być może u innych papieros zmniejsza odbieranie innego rodzaju bodźców.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-05-31, 21:54:25
Mateusz
Tego typu historie, że ktoś neutralizuje szkodliwe działanie palenia, lub że ma pozwolenie od zwierzątek na ich jedzenie, świadczy tylko o tym, że ta osoba czuje, że coś robi złego ale jednocześnie wymyśla sobie jakąś historykę, która by to usprawiedliwiała i pozwalała nadal to robić. Ot, cała tajemnica, a ile później pojawia się legend :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2012-05-31, 21:55:14
Wiesz, Mateusz, z ERD to byłbym ostrożny, warto mieć pewien dystans do tych liczb, a powyżej 30 ERD też zdarzają się jeszcze tak nieprzytomne obciążenia, że hej (niestety).
Jeśli chodzi o smak - kwestia gustu, znam osoby, które odrzuca np. od pietruszki:) W samym dymie nic odpychającego nie widzę, spełnia on też niekiedy rolę oczyszczająca, jak w przypadku kadzideł.
Z miesęm podobnie obchodzili się niektórzy Indianie, zmawiali spcejalne modlitwy przed ubojem. Mięsiwo jednak zawsze będzie kontrowersyjne z punktu widzenia ahinsy.
Neutralizować można pewnie wszystko, ale to takie dążenie do wysokich wibracji okrężną drogą:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-05-31, 21:56:37
mam od pewnego czasu dość dziwne problemy z jakby załapywaniem sie na odczuwanie pewnych rzeczy, utożsamianiem się z tym - prowadzi to np do szybkiego nieznacznego pogorszenia samopoczucia jeśli rzecz jest niezbyt pozytywna. Musze sie szybko doprowadzać do porządku pozytywnym nastawieniem, bo mnie to straszy ;p
Czy ktoś poza Leszkim może kompetentnie zmierzyć moc kreacji wzglednie materializacji, czy mi jakos dziwnie nie wzrosła? Jak nie to tylko raczej jakieś przewrażliwienie
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2012-05-31, 22:04:52
Moniko,

dzięki za modlitwę - u mnie to trudno nazwać nałogiem, bo nie palę codziennie, miewam dwu-trzytygodniowe przerwy itd. Dawki są niewielkie, rzadkie, nieregularne i stopniowo się zmniejszają. To raczej związane ze stylem życia. Nie czuję głodu nikotynowego. Nie chcę jednakże, aby moje wypowiedzi zabrzmiały jak obrona palenia, nie sądzę, aby było ono nieszkodliwe ani potrzebne do szczęścia:)

Mariusz,

to wygląda raczej na silne wczuwanie się. Może wiąże się z wykształconą wyobraźnią?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-05-31, 22:07:58
Piotr
Ja po prostu tak poczułam ,że może komuś to się przyda ,może ktoś przez ten artykuł ,czy modlitwę coś zrozumie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-05-31, 22:10:41
Grażyna Anna napisała "Papierosy otępiają i otumaniają.
Pali mój mąż i często mówi, że po papierosie nie odczuwa tak mocno bólu w stawach."

 Tytoń był u Indian częściej żuty niż palony - i w takiej formie miał działanie z jednej strony pobudzające, a z drugiej - znieczulające - m.in. umożliwiające dłuższe marsze, dłuższy wysiłek, osłabiał odczucie głodu itp.
w Europie k. XVII wieku - palony tytoń używany był jako środek "wykrztuśny" na astmę oskrzelową. Ze względu na właściwości znieczulające własnie - uznawano go również środek wspomagający znieczulanie np.: w ówczesnych szpitalach polowych.

To tak a propos znieczulania i otumaniania. Kiedyś miało to pewne praktyczne zastosowania.

Obecnie jest to głównie trucie się, jako że tytoń w papierosach i palony jest dużo bardziej szkodliwy niż taki np.: żuty.


Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-05-31, 22:11:24
Oczywiście, że ta historia z neutralizowaniem mięsa jest tylko próbą usprawiedliwiania swoich działań.

Piotr
Ja mam dystans do liczb, ale jeśli organizm jest faszerowany niskimi wibracjami tytoniu, które oblepiają się na ciałach i zamulają czakry, to jak taka osoba może mieć jednocześnie 33, a może nawet 35 ERD :)
Tu nie o smak-gust chodzi, ale świadomość rozróżniania energii. Ja w dzieciństwie bardzo lubiłem zapach dymu tytoniowego jak ktoś przy mnie palił i wdychałem go.
Potem to sie zmieniło.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2012-05-31, 22:59:03
Mateuszu,

jasne, dla mnie też palący "mistrzowie", czy nawet terapeuci nie są zbyt wiarygodni. Wiadomym jednak jest, że trucizna nie musi wpływać na ciało i umysł przy odpowiedniej świadomości. Wspomniany Monroe to osobliwy przypadek, jego praktyka zaczęła się spontanicznie, bez żadnych przygotowań. Zabrnął w rozwoju bardzo wysoko prowadząc właściwie tradycyjny styl życia, z czasem palił coraz mniej, ale o ile wiem - nie rzucił. Oczywiście takich przykładów nie ma sensu używać jako usprawiedliwienia palenia na duchowej ścieżce.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Tinga w 2012-06-01, 00:47:38
<Wiadomym jednak jest, że trucizna nie musi wpływać na ciało i umysł przy odpowiedniej świadomości>

Czytam właśnie "Ciało mentalne" Powella i akurat trafiłam na taki fragment:
"Ciężkie pożywienie i napoje przyczyniają się do prymitywnego składu ciała mentalnego.Pokarmy mięsne, alkohol,tytoń są szczególnie szkodliwe dla ciała fizycznego, mentalnego i astralnego.Ciało mentalne zbudowane z cięższych odmian materii mentalnej łatwiej będzie reagować na myśli niskie niż subtelne.
Ciało fizyczne odżywiane mięsem i alkoholem ( tytoniem pewnie też) jest po otwarciu wyższej świadomości szczególnie skłonne do zachorowań. Choroby nerwowe należy przypisać temu, że wyższa świadomość usiłuje przejawiać się za pomocą ciał, które są zablokowane tymi produktami"
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-06-01, 09:34:05
Nie ma szans, aby zadymianie się nie wpłynęło na ciało fizyczne i duchowe. Osoba może być na tyle przekonana, że jej to nie szkodzi, ponieważ palenie pomaga (jak każde uzależnienie) w zneutralizowaniu traum, a tym samym we względnie normalnym funkcjonowaniu. Po odstawieniu palenia, pojawiłyby się wywalanki przy podjęciu codziennych zadań. Mnie opisywane praktyki wydają się po prostu śmieszne, nie mówiąc już, że są pozbawione bhp i jak dla mnie zwyczajnie niebezpieczne. Może to komuś pomogło, nie wnikam - tyle metod ile ludzi i postrzegania ścieżek rozwoju.

Zgadzam się, że nieodpowiednie jedzenie, dziwaczne praktyki sprawiają, że "siada" ciało fizyczne i wszystkie inne. Istnieje duża część uzdrowicieli, która zwyczajnie nie rozumie, że odpowiedzialność za klienta i bezpieczeństwo uzdrawiania to również - czystość i szczere podejście. Tacy uzdrowiciele bywają skuteczni, ale jedynie do pewnego etapu. Nie pomogą w tych tematach, które sami stłumili np paląc, czy jedząc niezdrowo. To się po prostu wyklucza. Prędzej czy później pojawi się jakiś zgrzyt i szkoda dla klienta. Uzdrowiciel jest również tylko człowiekiem, jednak mam pewne założenia i wymagania, które musiałaby spełniać taka osoba, abym skorzystała z jej pomocy.



Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-01, 09:51:01
Nikt tu jeszcze nie podjął kwestii jaki wpływ wywiera dym papierosowy na uzdrawianą osobę i co się w niej koduje gdy w trakcie uzdrawiania wdycha dym czyli wzorce tłumienia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-06-01, 10:24:42
Inga - dla mnie to oczywiste, ze może być negatywny wpływ - bo "pety" po prostu czuć w energetyce uzdrowiciela. Abstrahuje już od takich oczywistości jak np.: smród papierosów w miejscu, w którym przyjmuje, czy na jego ubraniach. Szczególnie, ze osoba, która przychodzi po pomoc, zazwyczaj jest "rozwalona", może mieć osłabioną własną aurę - i wtedy jeszcze łatwiej może przejmować także negatywne energie i "przytrucia".

Tak czy siak, jak do mnie doszło, ze pewien bioenergoterapeuta pali (poczułam smród i zasyfienie w jego energiach), z którego usług skorzystałam kiedyś 2 razy, to więcej już tam nie poszłam. Po prostu odrzuciło mnie. Za pierwszym razem, kiedy być może miał czyste ubranie i nie palił od jakiegoś czasu - efekty zabiegu były pozytywne. Za drugim razem, kiedy poczułam pety - zabieg był marny i jeszcze się po nim doczyszczałam sama.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-06-01, 10:28:24
Co tu się dużo rozwodzić, fajki są be i bioenergoterapeuta po fajkach robi be :)

Słyszałem też o takim przypadku, jak to na zajęciach związanych z bioterapią, chodził sobie jeden z adeptów tej sztuki i uzdrawiał, mając jednocześnie piwko w ręku.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-01, 11:15:22
"Po utracie ciała staniemy na sądzie ostatecznym i to Najwyższy zdecyduje, czy zostaniemy istotami świetlistymi (oświeconymi), czy wcielimy się ponownie, aby udowodnić, że na to oświecenie zasługujemy."

To cytat z jego arykułu
Czy regreserzy mogą mieć własne wierzenia i przekonania ?
Czy obowiązują ich jednolite poglądy zgodne z przekazem twórcy metody?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-01, 11:39:54
On tak tłumaczy swoje palenie:

W trakcie pisania artykułów i podczas przekazów zapalenie wzmacnia mi koncentrację. Nie muszę palić, lecz w chwili słabości uwalniam problem z dymem i odzywa się we mnie szamański rytuał oczyszczania. Siła i moc energii Wielkiego Mistrza pomaga mi uwolnić się z wszelkich toksyn i zabrudzeń. Papieros to jak kadzidełko dla osoby niepalącej. Palę, ale papierosa o bardzo małej zawartości nikotyny i substancji smolistych. Paląc nie zaciągam się – nie wprowadzam substancji do płuc tworząc tym samym barierę ochronną przed demonizmem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-01, 12:49:13
Inga
To pytanie raczej do Leszka, bo on weryfikuje.
Poglądy to każdy może mieć swoje, nie spotkałam się z jakąś jedyną doktryną w regresingu, Jedyne pytanie jak to wpływa na sesje i czy ktoś jako regreser tym wpływa, gdy są to wzorce i przekonania możliwe do odreagowania.

Ważne co nie robią pozytywnego papierosy. Papierosy na pewno nie podwyższają wibracji i nie poszerzają czystej świadomości.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-01, 14:53:45
Inga
co do cytatu ktory przytoczylas :

"W trakcie pisania artykułów i podczas przekazów zapalenie wzmacnia mi koncentrację. Nie muszę palić, lecz w chwili słabości uwalniam problem z dymem i odzywa się we mnie szamański rytuał oczyszczania. Siła i moc energii Wielkiego Mistrza pomaga mi uwolnić się z wszelkich toksyn i zabrudzeń. Papieros to jak kadzidełko dla osoby niepalącej. Palę, ale papierosa o bardzo małej zawartości nikotyny i substancji smolistych. Paląc nie zaciągam się – nie wprowadzam substancji do płuc tworząc tym samym barierę ochronną przed demonizmem."

Powiedzmy, ze palenie rzeczywiscie wzmacnia koncentracje ( chociaz tak mowia wszyscy palacze dopoki nie przestana palic :-)) ja tez tak mowilam kiedys :-)   ) to cala reszte tekstu odbieram tak jakby troszeczke jak "bujde", nie urazajac nikogo oczywiscie. Uzywka to uzywka.
Uwalnianie problemu z dymem? ja bym powiedziala: zaslanianie problemu dymem...
Sama jestem osoba niepalaca od dopiero dwoch lat i dobrze wiem, jak bardzo papieros zamula, spowalnia, otepia i odretwia - pomijajac caly szereg innych niedogodnosci typu nieladnie pachnace wlosy, palce, oddech..itd. a dym wsiaka, wzera sie w skore...wiec nie moze pozostac bez wplywu na jakikolwiek umysl, nawet jesli to jest umysl bioenergoterapeuty. A to niezaciaganie sie....moim zdaniem jak sie ma dym w ustach to zawsze w jakiejs czesci dostanie sie on do pluc.

Chociaz slyszalam tez ze na przyklad dobry pisarz czesto lubi byc podpity, bo wtedy rozkreca mu sie wyobraznia :-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2012-06-01, 22:57:59
Chciałbym jeszcze powrócić do kwestii możliwości braku wpływu nikotyny na ciało i umysł (ciekawy cytat z Powella przytoczyła Tinga).

W sensie prymatu "ducha" nad "materią" niewpływanie trucizn na ciało i umysł na pewno jest możliwe i wydaje mi się to oczywiste. Nauki takie znaleźć można przecież w Ewangeliach, w "Życiu i nauce Mistrzów..." Spaldinga, w "Autobiografii jogina" Joganandy. Oświeconemu papieros zaszkodzić nie może (np. w przypadku, gdy oświecony w jakimś celu "udaje" nieoświeconego). To kwestia intencji, z jakimi poddaje się ciało truciźnie. Jogin może przyjąć szkodliwą substancję na przykład po to, aby uświadomić komuś, że ciało i umysł mogą być niezależne od wszelkich czynników zewnętrznych. Natomiast ktoś, kto oddaje się "rozkoszom" palenia i twierdzi, że nie ma to dla niego znaczenia, najczęściej po prostu oszukuje siebie. To miałem na myśli. Może nadałem mojej wypowiedzi zbyt ostateczny sens, toczymy tu bardziej pragmatyczną dyskusję:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Ewika w 2012-06-01, 23:23:09
Kiedy paliłam i piłam kawę, wszystko łatwiej mi wchodziło do głowy, teraz uczę się francuskiego i idzie mi bardzo opornie. Może to też kwestia wieku i depresji(leków nigdy nie brałam), bo nie palę już od 13 lat, ale koncentrację i pamięć mam słabszą.
Czasami jeszcze mi się śni,że palę i piję, i w tych snach mam poczucie winy.
Towarzystwo też mi się przerzedziło, po prostu nie mogę wysiedzieć w mieszkaniu, gdzie palą, ani w ogródku piwnym. Odrzuca mnie od smrodu, a nawet od czekoladek z alkoholem :)
Jednak uczciwie stwierdzam,że kiedy byłam nieświadomym duchowości człowiekiem, świat wydawał mi się bardziej przyjazny, bez jazd emocjonalnych i poczucia niespełnienia. Poszło się na imprezę i było ok.
Nie mam zamiaru wracać do tych czasów, to tylko mała refleksja :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2012-06-01, 23:35:32
Ewiko,
sny tego rodzaju, pewien sentyment do czasów korzystania z używek, fakt "przerzedzenia się" towarzystwa, gorsza koncentrancja - mogą jednak świadczyć o tym, że dawne, niekorzystne nawyki nie zostały w dostateczny sposób zastąpione czymś nowym, lepszym. Ale taki proces transformacji wymaga czasu.
Moja sytuacja jest trochę podobna. Bardzo miło wspominam okres, kiedy pozwoliłem sobie bez specjalnych ograniczeń korzystać z alkoholu, tytoniu, sporadycznie jeszcze jakichś innych specyfików (było to po kilku latach prężnego rozwoju).
To jednak wszystko kwestia otwarcia się na coś dużo lepszego, niż używki, uświadomienia sobie, że życie bez nich może być także barwne, ciekawe, piękne i ekscytujące, że można znaleźć interesujące towarzystwo, które nie pali i nie pije itp. Pewnie kiedyś tamte czasy wydadzą nam się nędzną namiastką szczęścia, jakiego można doświadczać:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Bonkers w 2012-06-02, 12:05:11
Myślę podobnie jak Piotr: taka chęć wracania do czasów, gdzie się korzystało z używek i miało niezbyt przytomne towarzystwo świadczy o tym, że jeszcze mamy nie do końca ugruntowane wyobrażenie, że tak naprawdę lepiej nam się żyje bez używek i jest to dla nas korzystniejsze.

Jedyną używką do której  podświadomie wracam z nostalgią jest alkohol ( właściwie z innych w ogóle nie korzystałem).  Mimo, że przez medytację, wyrobiła mi się taka wrażliwość, że wypijając jedno piwo czuję  dokładnie tego skutki jeszcze następnego dnia (świadomie czuje jak mi się zaniżają wibracje i jaka jest wtedy jakość moich myśli). To mojej podświadomości  i tak włącza się chęć by mieć „banie”, bo jak się napijemy to będzie tak fajnie…  przynajmniej na pewno kiedyś… Tylko jak przytomnie przypominam sobie jak wygląda ta fajność i jaki jest przebieg imprez z alkoholem, to jakoś dostrzegam, że taka przyjemność jest g***** warta. Ostatnio naszła mnie chęć napicia się whisky, na szczęście przypomniałem sobie jak wygląda przebieg takiego picia i jak czuję się człowiek po tym wszystkim i cała ochota na alkohol mi przeszła :)

Ewika widzę, że wspomniałaś o „fajnym” zaślepieniu, o syndromie normalności. Tak mi czasem pojawia się myślenie czy nie było by łatwiej, jak bym się nie rozwijał duchowo, żył „normalnie”, imprezował jak „wszyscy”. Nie trzeba było by się użerać z przeprogramywowaniem podświadomości :P Nie było by tych wszystkich wywałek :P Żyłbym sobie „normalnie”, spokojnie, nieświadomie i nieprzytomnie :P Na szczęście zdaje sobie sprawę jakie są konsekwencje nieświadomego życia i unikania dostrzegania prawdziwej rzeczywistości. Myślę, że to jest też jedną z głównych przyczyn dlaczego moje życie nie jest jeszcze tak fajne jakby mogło potencjalnie być.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-02, 14:09:43
moje wspomnienia zwiazane z paleniem papierosow sa pozbawione nostalgi :-)  teraz nie rozumiem,ze mogly mi one smakowac. Brrr!!! chociaz moj malzonek pali ( niewiele ), mnie nie ciagnie wcale. Jest mi tez obojetne to, ze on pali. Druga rzecz, ze on pali wylacznie w swoim gabinecie, przy zamknietych drzwiach.
Podejscie do alkoholu w krajach zachodnich jest troche inne niz w Polsce. Tu ludzie maja piwnice zawalone winami i piwem i to jest normalne. W Polsce to juz jest podejrzane i kojarzy sie z pijanstwem. Ja sama lubie sobie czasem wieczorkiem wypic lampke wina. Moj maz piwo bezalkoholowe, z rzadka kupi normalne piwo.
Alkohol w malych dawkach wplywa ponoc dobrze na serce czy nerki.
Nie wiem czy trzeba sie tak zmuszac to odstawienia tego czy tamtego, raczej mysle ze to sie powinno naturalnie odbywac....mi wiele rzeczy ot tak przestalo smakowac, przestalo mnie ciagnac np. do miesa - wole ryby, kawe pije jedna dziennie a pilam szesc :-) no i papierosy - nie robia na mnie wrazenia wcale ( a palilam okolo 20 lat ). Jedzenie w sklepach - jak czytam sklad to mnie odrzuca. Slodyczy nie jem wcale ( moze poza gorzka czekolada )- to co maja w skladzie mnie zniechecilo do nich skutecznie. Ewentualnie gdybym upiekla ciasteczka jakies to bym jadla, ale sie nie zlozylo juz od dawna. Generalnie to jestem przerazona czym nas karmia a ludziska jakby klapki na oczach mieli, wrzucaja w siebie tyle swinstw ze szok.
 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Ewika w 2012-06-02, 23:23:49
Piotr, Bonkers
dzięki za uświadomienie, że używki trzeba zastąpić czymś lepszym, ja tego nie zrobiłam, tylko wyeliminowałam z menu alkohol, papierosy, a potem kawę, a nic nie dałam sobie w zamian. Tzn.podświadomość sama sobie wzięła-zaczęłam się najadać, chociaż kłopoty z dietą miałam od zawsze, może teraz jestem tego świadoma i co jakiś czas przeprowadzam detoksykację, żeby nie być w rozmiarze XXL.

Amelka
ja też paliłam 19 lat, a teraz, jak kto pali na ulicy, przystaję albo przechodzę na drugą stronę. Jak nasiąknę gdzieś dymem, muszę prać ciuchy i myć włosy.
Jak to robisz,że nie jesz słodyczy? Ja jak nie jem, to nie jem, ale jak się dorwę, to potrafię wsunąć całą czekoladę, co prawda gorzką, ale to i makowca sobie nie odmawiam, nie potrafię. W jaki sposób, oprócz silnej woli, można obrzydzić sobie słodycze?

Od alkoholu mnie odrzuciło pół roku po przejściu na wegetarianizm(kilka razy potem wracałam do mięsa), z papierosami było trudno, bardzo chciałam rzucić i przywołałam sobie ciężką anginę, nie paliłam kilka dni i wytrzymałam, ale było ciężko, z kawą poszło lekko, ale słodyczy nie potrafię, wracam do nich. Tortów i kremów nie jem, tylko serniki, makowce i gorzką czekoladę, w ilościach czasami pokaźnych....
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-03, 01:17:49
Piotr
Cytuj
Moja sytuacja jest trochę podobna. Bardzo miło wspominam okres, kiedy pozwoliłem sobie bez specjalnych ograniczeń korzystać z alkoholu, tytoniu, sporadycznie jeszcze jakichś innych specyfików (było to po kilku latach prężnego rozwoju).

Ciekawe te wspomnienia w kontekście rozwoju duchowego :)
Miałem inne doświadczenia. Papierosów nie paliłem w tym wcieleniu poza spróbowaniem z ciekawości, kiedy byłem w szkole średniej, i jakoś mnie to nie pociągało, choć dym mi nie przeszkadzał.
Z alkoholem miałem dawniej sporadyczne przygody. Zawsze jednak żałowałem tego picia, bo ten ból, zatrucie, kac mnie zupełnie wykańczały. Moje wspomnienia są więc bardzo niemiłe. No i ten powrót do trzeźwości to dla mnie jak upadek świadomości z którego trzeba się znowu podnosić.
Miałem spore DDA i tak mi się układały sytuacje, że przypadkowo trafiałem na imprezy alkoholowe, tak ze okazje kreowały mi się całkiem dobrze. Jednak chyba już swoje wypiłem w poprzednich wcieleniach, to było jakieś półsetki :) wcieleń, bo mi obecnie już picie nie pasowało. Jakieś stare nawyki się tylko odnawiały.

Prawdą jest, że alkohol, papierosy, narkotyki szkodzą bardziej rozwojowcom niż ludziom nierozwijającym się. Jeśli ktoś załozył sobie że nie zrezygnuje z nich ( z nałogowego zażywania), to wtedy lepiej też zrezygnować z praktyk duchowych. Szkody mogą być większe, niż kiedy by się nie rozwijało duchowo.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Piotr w 2012-06-03, 14:29:12
Ewiko,

co do słodyczy, moim zdaniem najważniejsze, aby nie spożywać rafinowanego cukru (zwłaszcza sacharozy). Jest teraz na rynku sporo łakoci słodzonych miodem, syropem ryżowym lub klonowym, fruktozą. Serniki i makowce też można wypiekać przy ich użyciu. Jeśli wykorzysta się oprócz tego do ciast razową mąkę, staną się one całkiem zdrową potrawą:) Nie ma sensu obrzydzać sobie słodyczy ani winić się za ich spożywanie, nie tędy droga.

Mateusz

Tak, kiedy wkroczy się już na ścieżkę świadomego rozwoju, warto się mieć na baczności:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-03, 16:35:51
Ewika
Ja piekę ciasta używając zamiast cukru, cukru brzozowego i nie mam dzięki temu wyrzutów sumienia że jem słodycze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-06-03, 17:00:13
Jest jeszcze coś takiego jak stewia-nie ma kalorii w ogole i jest kilkadziesiąt razy słodsza od cukru. Zamierzam to sobie zakupić chyba. Pisza, ze produkt wegetarianski/weganski. Moja lektorka zrobila mi kiedys herbate poslodzona jej liscmi i rzeczywiscie bylo slodkie. Można tez ja dostac w formie białych kryształków.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-03, 17:06:34
Mnie się dym bardzo źle kojarzy. Kilka lat temu byłem regularnym palaczem trawki. Każdego dnia paliłem z kolegami naprawde sporo. Dopiero po 18 zacząłem zauważać że źle na mnie to działa. Cały czas byłem zestresowany, wylękniony, zawstydzony. Te negatywne emocje się wzmacniały gdy byłem ujarany. Wtedy miałem taki stres że do tej pory jak pomyśle choćby o papierosie to mam bąbelki w brzuchu. Papierosy paliłem jeszcze rok temu ale z powodu tych lęków miałem dużą łatwość z odstawieniem. Z dnia na dzień przestawałem palić i wogule mnie do tego nieciągneło i nieciągnie.
Ale gdy uwolnie się od lęków, może mnie najść znów duża ochota.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-06-03, 17:59:21
Doktor-X - a czemu z góry zakładasz, że jak puścisz lęki, to wróci ochota na fajki? Do tego duża?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-03, 18:18:46
Ewika,

ja tez generalnie bardzo lubie slodycze, slodki smak. Nie jem ich jednak nie dlatego ze tak postanowilam, tylko dlatego ze maja w swoim skladzie mnostwo jakichs dziwnych zwiazkow i substancji; kiedy zaczelam czytac tylne etykiety na opakowaniach, to tak mnie odrzucilo, ze gdybym kupowala np. ciastka paczkowane albo mleczna czekolade nadziewana - to mialabym wrazenie ze kupuje sobie troche chemii do zjedzenia :-) i juz na sama mysl czuje sie jak smietnik. Sprawa wyglada zupelnie inaczej gdy sie te slodkosci robi samemu - a juz w ogole z uzyciem cukru brzozowego na przyklad lub miodu naturalnego - to ja cos takiego chetnie bym zjadla. Sama pieke tez ale rzadko...Zreszta ciasta tu w Niemczech sa beznadziejne, sa tylko slodkie, ledwo mozna wyczuc jakis konkretny smak. Dlatego mnie nie ciagnie do nich.Co innego w Holandii lub chociazby na poludniu Niemiec. W Amsterdamie na przyklad jadlam tak pyszny tort czekoladowy ze prawie oszalalam ze szczescia :-) Wazne tez zeby w skladzie ciast bylo czyste maslo a nie margaryna.
 Zamiast slodyczy wiec jem suszone banany, tzn. czipsy bananowe ( kupuje te bez cukru albo z miodem), suszone sliwki, morele, daktyle, figi...itd no i gorzka czekolade. A takze orzechy roznego rodzaju. Albo platki owsiane mieszam z zoltkiem, miodem i kakao i wiorkami kokosowymi, lepie z tego kulki i wkladam do lodowki na pare godzin.  Swiezych owocow tez sporo jem. Bo wiesz, ja tez mialam problemy z waga... i to niemale. Jak rzucilam palenie, to pozostal drugi nalog - jedzenie. Mnostwo jedzenia wieczorem. W ciagu dnia moglam nie jesc, ale wieczor to byl czas kulinarnej rozpusty.Zrozumialam ze szukam przyjemnosci, problemem bylo tez poczucie nie zaslugiwania na atrakcyjny wyglad. Mowiac skrotowo, rozwiazalam to tak, ze przyjemnosc jedzenia wieczornego zastapilam wieczorna silownia, ( po ktorej jem np. swieze pomarancze lub tarta marchewke lub cos podobnego ), no i caly czas pracuje nad samoocena. Jak na razie pomaga, zreszta u mnie to nie jest taka determinacja typowa, ze musze schudnac, ja juz nie mysle w takich kategoriach. Mysle w inny sposob, na zasadzie ze wracam do "domu"-naturalnej zgrabnej sylwetki, ktora jest mi od urodzenia dana, tylko nie skorzystalam z niej bo mialam zbyt wiele durnych klamliwych przekonan o sobie.     
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-03, 20:09:47
Amelka
Fajnie sobie ustawiłaś te sprawy.

Chyba nadszedł czas żebym się zajął swoją podwyższoną wagą. Czuję że ten głód słodkiego mi przechodzi. U mnie nie ma przymusów jedzenia ciast domowych, czekolady czy innych słodyczy. Jest za to nałóg jedzenia kruchych ciastek ze sklepu. Kiedyś był on słaby, ale z czasem zaczął się nasilać, że musiałem codziennie raczyć się ciastkami. Teraz czuję już dużo mniejszy przymus, tak jakbym się zasycił.
Zastanawiałem się nad przyczyną, i to co mi się nasuwało to chyba jakieś środki uzależniające w ciastkach. Ale chyba najbardziej czułem ten brak "słodkości" i dlatego osładzałem sobie życie. Teraz zauważyłem, że są jakieś braki naturalnych przyjemności życia. zapomniałem też o zorganizowaniu sobie czegoś w zamian. Tak więc najwyższy czas sobie zaplanować odpowiednie działania i dietę.
 
Wiórka kokosowe- nie wiem jakie macie doświadczenia, ale ja wykluczyłem je ze swojej diety. Słyszałem jak Ania Atras mówiła, że wiórka i do tego jeszcze w połączeniu z słodkościami są nie do strawienia przez wątrobę. Jeśli chodzi o mnie to potwierdzam, to ciężar dla wątroby.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-03, 20:59:27
Nie wiem czy tylko ja tak czuję subiektywnie, czy coś innego...
mam wrażenie, że jakoś od wiosny zmiany na Ziemi bardzo przyśpieszyły. Jakby jakieś silne boskie energie oświeconych nasiliły się, albo wpływ wysokorozwinietych osób żyjących tu na ziemi to powoduje. To tak jakby wiele drobiazgów poszło do lamusa, ludzie jakby próbowali sie dostosować do wyższego poziomu świadomości; bardziej koncentrują sie na rozwoju, spełnieniu. Jest też w ludziach trochę dezorientacji że ten świat tak pędzi.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-06-04, 00:41:11
Mi się też wydaje, ale to od dłuższego czasu, że jest podobnie. Mimo, iż dzieje się dużo niefajnego - kryzysy, katastrofy naturalne, inne katastrofy itp. (jakby one służyły pewnemu oczyszczeniu), to jednak mam wrażenie, że świat zmierza w dobrym kierunku i będzie coraz lepiej, świadomość globalna coraz bardziej się poszerza i też wydaje mi się, że za jakiś czas będziemy żyli w trochę innym świecie, niż teraz. To takie moje subiektywne odczucie - jakby ludzkość przygotowywała się na lepsze czasy.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-04, 10:33:56
Też mam takie wrażenie, że energia ogólna się zmienia na inną, bardziej harmonijną i przyjazną, coraz więcej spływa jej na ziemię i pomaga:)

Ja to czuję od końca grudnia zesz lego roku, że płynie falami, które przy każdej dawce stają się coraz większe.
Jest czas między kolejnymi falami na przyzwyczajenie się i zintegrowanie.

"kryzysy, katastrofy naturalne, inne katastrofy", czyli też konflikty, wojny, przesilenia, kojarzą mi się z oporem i przywiązaniem do tego co było lub jest znane, zamiast zaufania i przyjęciu tego co Najlepsze.


Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Ewika w 2012-06-04, 13:01:01
Dzięki Wam Kochani za rady!

Ja nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego, jak cukier brzozowy, albo syrop ryżowy do słodzenia :) Kiedyś w jakimś markecie kupiłam syrop klonowy i jakoś mi nie podszedł, chyba trzeba będzie pochodzić po sklepach ze zdrową żywnością, tylko te ceny...

Amelka

właśnie te wieczory, zwróciłaś uwagę, ja też najadam się wieczorami, chociaż od kilku dni jakby mniej. Odkąd zaczęłam stosować niełączenie pokarmów, spadłam o 4 kilo, mimo najadania się, i nie przekraczam 70, ale się pilnuję. Jeszcze nie tak dawno robiłam sobie dzień na wodzie raz na 1-2 tygodnie, ale teraz jakoś mnie odrzuciło, to chyba z nerwów, bo miałam jechać do pracy i mi odwołali i nie mam co ze sobą zrobić. Wzięłam się za czytanie Silvy, na razie z książki i staram się robić ćwiczenia, na ile potrafię. Jak zarobię, chcę iść na kurs, żeby nauczyć się fachowo wchodzić w stan alfa i porządnie wizualizować  a nie tylko marzyć :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-04, 20:22:03
Hej ludzie

Czy my mamy prawo akceptować się takimi jakimi jesteśmy ? Nawet jeśli mamy konkretne obciążenia czy kompleksy ?

Wiem że troche dziwne pytanie ale potrzebuje to usłyszeć od innych ludzi lub zobaczyć chociaż.

o
/ przy okazji zobaczyłem jeszcze z jaką inną intencją to napisałem. No nieźle.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-04, 20:24:56
Nie tylko mamy takie prawo, ale jak najbardziej się nam to całkowicie opłaca i jest zgodne z tym co dla nas najlepsze :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-04, 20:37:39
Dzięki, a więc dodam to do listy z afirmacjami.


Jescze jedno..
Moge stosować np. 50 afirmacji ?
Akurat pracuje z 5 tematami naraz teraz bo tak wyszło i tak troche hurtowo musze robić to wszystko żeby nadążyć. afirmacje planuje nagrać na telefon.
(Mnie osobiście o niebo lepiej pasuje słuchanie i powtarzanie w myślach niż pisanie. Kwestia indywidualna.)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-04, 20:43:56
Możesz nawet 50 afirmacji, ale pod warunkiem że wszystkie są na ten sam temat.

NIGDY się nie pracuje nad więcej niż jednym tematem naraz. Umysł nie jest w stanie temu podołać, bo poziom wywałek będzie tak wielki i rozległy, że nie przepracujesz prawie NIC. Napracujesz się jak głupi, namęczysz, pocierpisz i nic z tego nie będziesz miał po za wielkim mętlikiem w głowie.

Nie da się zrobić wszystkiego od razu. Ja wiem jak to jest, kiedy wszystko się sypie i chciałoby się jak najszybciej wszystko przepracować. Sam zresztą też zaczynałem od kilkunastu afirmacji, gdzie każda była o czym innym i liczyłem na to, że szybko sobie poukładam. Potem jeszcze przez kolejny rok tak pracowałem, że brałem na siebie więcej niż umysł był w stanie przemielić i było naprawdę ciężko, a efekty przychodziły wolno i opornie. Z czasem wrzucałem na coraz większy luz i im mniej sobie nakładałem do przepracowania tym przyjemniej i szybciej przepracowywałem kolejne rzeczy.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-04, 20:52:56
Ale ja MUSZE robić tyle na raz. Nie mam wyboru. Wszystko się zazębia ze sobą. Mętlik mam konkretny to prawda ale jak odpuszcze jeden temat to będzie mi bruździł.

Sam zobacz. Pracuje teraz z  >
1. Relacja z ojcem (na bieżąco z nim jestem )
2. Praca ( musze znaleźć prace jak najszybciej sie da )
3. Samoocena ( tu bardzo obszernie / lęki, płynna mowa, poczucie bezpieczeństwa, niegodność, niezasługiwanie na sukces, na bycie wartościowym )

Do tego dochodzi przebaczanie sobie i innym różnych rzeczy, akceptacja siebie i swoich słabości. Akceptacja rzeczywistości.
+ uwalnianie od pragnienia bycia podziwianym, docenianym itp. to częśc pracy z samooceną.

Czy coś stąd byś odjął ? Bo ja nie.. NO Chyba że relacja z ojcem, ale to już 2 miesiące się z tym bawie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-04, 21:03:06
Ale zrozum, że robiąc wszystko nie zrobisz nic. Namęczysz się tylko i nie będziesz miał ŻADNYCH pozytywnych efektów. Czy to nie sprawi, że będziesz tylko w jeszcze gorszej sytuacji?

Ja bym odjął wszystko i zostawił tylko podstawy samooceny (jak już skończysz pracę nad ojcem) - to będzie dobre na początek.

To co wypisałeś to jest materiał do pracy na całe lata. Tak, lata, a nie miesiące. Przykro mi, ale Twój umysł nie przerobi tego jednocześnie w krótkim czasie tylko dlatego, że masz pilną sytuacje.

Pocieszę Cię jednak tym, że to iż nie przerabiałeś tych tematów nie znaczy jeszcze że jesteś udupiony dopóki ich nie przerobisz. Większość ludzi na świecie ma mocno obciążone tematy samooceny, pracy, relacji z rodzicami, itd. a mimo to jakoś żyją i funkcjonują w świecie. Pracę znajdują nawet ludzie, którzy boją się wszystkiego i uważają się za gorszych od śmieci.

Nieprzerobione tematy będą Ci utrudniać pewne rzeczy i zaniżać jakość tego co masz, ale nie mogą Ci całkowicie uniemożliwić działania, jeśli tylko chcesz działać.

Skoro kończysz czy skończyłeś szkołę, to możesz sobie poszukać pracy, z czasem coś na pewno znajdziesz - może nie będzie to praca marzeń, ale na pewno pozwoli Ci się wyprowadzić od ojca i samodzielnie utrzymywać. A potem już pozostanie tylko stopniowe podnoszenie jakości tego co masz :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-06-04, 21:18:06
Doktor-X - Clint, dobrze pisze, ja też już Ci o tym pisałam w @ - najpierw przerabiaj podstawy - czyli samoocenę najlepiej. Zdrowsza samoocena wpłynie pozytywnie na wszystkie tematy - na relację z ojcem, na znalezienie pracy, na zmniejszenie napięcia nerwicowego, zacinanie się itp.

Skup się przez najbliższe choćby 2 miesiące tylko na samoocenie, a potem porównaj efekty do tych 2 miesięcy, w których przerabiałeś wszystko na raz. I wtedy zdecyduj, co dla Ciebie jest realnie skuteczniejsze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-04, 21:23:38
Niech to szlag
Ale jak to jest możliwe ? Jak robie jeden temat to przecież następne rzeczy wychodzą. Mam je ignorować ? Np.  pewność siebie zachacza o presje ojca czyli relacje z nim, o temat bezpieczeństwa. Akceptacja siebie mi zachaczyła o wzorce z feudalnej japoni, podziw ludzi, opieranie swojej wartości na opiniach innych, itp.

Jak miałbym odstawić wszystko i zająć się jednym to wybieram temat pewności siebie bo to jest dla mnie najważniejszy temat. Ale on sam w sobie zachacza o sporo innych.
Co robić ?

Odstawić pozostałe rzeczy, afirmacje na temat pracy, przebaczanie ?

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-06-04, 21:34:42
Doktor-X - wg mnie - z mojej praktyki - jak wychodzi Ci w trakcie uzdrawiania samooceny np.: złość na ojca - to wtedy na bieżąco puszczaj tą właśnie emocję; jeśli zaczynasz w trakcie pracy z samooceną czuć się winny lub zaczynasz czuć się skrzywdzony - to na bieżąco zajmij się wtedy tym konkretnym zdarzeniem/sytuacją, które w związku z tym wychodzi, w tym wybaczeniem - ale cały czas jako główny temat i główny cel masz na tapecie poczucie własnej wartości.

Czyli nie przerabiasz wtedy 5 tematów równorzędnych na raz, lecz samoocenę i bieżące "wywałki", z którymi samoocena jest powiązana. No i zajmujesz się tymi wywałkami tylko do momentu, kiedy one puszczą, czyli np.: złość minie.

To jest rada, wg mnie nie zaszkodzi, jeśli spróbujesz jak to zadziała u Ciebie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-04, 21:41:14
Doktor-X
No i niech sobie zahacza - te lżejsze rzeczy się załapią i odpadną przy okazji, a cięższe będzie trzeba później robić.

Przez to że te wszystkie tematy są ze sobą powiązane - z reguły nie ma tak, że jak bierzesz temat to przepracujesz go do końca. Możesz każdy temat ruszyć tylko do pewnego poziomu, blokowanego przez pozostałe tematy. Potem się bierzesz za kolejne i po jakimś czasie wracasz do starych tematów, ale to już jest praca na innym poziomie.

Generalnie w rozwoju chodzi o to, że się bierze za najważniejszy temat na dany moment, podnosi się go na tyle ile się da, potem się sięga po kolejny i tak w kółko - a jakość Twojego życia w międzyczasie stopniowo wzrasta.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-04, 21:53:22
mam troche podobny dylemat...Pracuje nad samoocena wlasnie, i tez o wiele rzeczy mi zahacza i nie wiem juz jak pracowac wlasciwie z ta samoocena, czy samoocena pod katem relacji z mezczyznami ( czy inaczej:pod katem zwiazku - bo jest pare rzeczy ktore kiedys byly a teraz juz nie,a bym chciala zeby bylo w niektorych sprawach jak dawniej :-) ale wtedy bardzo nad soba pracowalam...a jak przestalam to jakosc zaczela spadac w dol bardzo powoli ale jednak), czy samoocena pod katem zawodowym, czy samoocena pod katem atrakcyjnego wygladu czy samoocena pod katem bycia odbierana i traktowana przez innych poza zwiazkiemtzn. rodzinka, znajomi( troche sie skiralo przez to ze przestalam sobie dawac w kaszke dmuchac) itd. Na kazdy ze tak powiem "podtemat" napisalabym dekret, ale jak lizne z kazdego po trochu w jednym dekrecie to bedzie dobrze czy nie ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Greg w 2012-06-04, 22:56:35
Amelka:
Z mojego doświadczenia: mój umysł czasem doskonale łapie abstrakcyjne afirmacje a czasem nie ;-) Zależy od tematu i obciążeń.
Ja zazwyczaj zaczynam od dość abstrakcyjnych i szerokich pojęć. I obserwując reakcje uszczegóławiam w razie potrzeby. Czasem czuję, że dane zdanie jest puste, nic nie znaczące albo jakieś takie... niepełne. Po prostu czegoś w nim brak. Tego pazura ;-)

Przy takich szerokich tematach pomaga mi też stworzenie mapy myśli, ilustrującej różne aspekty tego samego tematu. To mi pozwala z jednej strony zorientować się jaki jest zakres "pojmowania" danego tematu przez podświadomość jak i zobrazować PŚce wszystkie możliwe korzyści wynikające z przepracowania danego tematu. Taka mapa, jak mi się już utrwali w głowie, pozwala mi potem na posługiwanie się bardziej abstrakcyjnymi, szerszymi pojęciami. Bo np na słowo "zasługuje" PŚ od razu sama reaguję serją skojarzeń partner+dom+praca+czas+cokolwiek :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-05, 08:51:27
Greg,

dziekuje, przejasnilo mi sie :-))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-05, 09:47:48
Clint. doszedłem wczoraj do podobnych wniosków. Nie chciałem wczoraj kontynuować dalszej dyskusji żeby przemyśleć sprawę.

Zauważyłem że moimi intencjami do rozwoju osobistego było wogule nabrać pewności siebie kiedy 3 lata temu zaczynałem interesować się rozwojem osobistym. Pracowałem z różnymi tematami przez ten czas, skacząc od jednego do drugiego i nic nie osiągnąłem.
Doprowadziło mnie to tylko to rozgrzebania masy tematów i poszerzenia swojej świadomości. Ale jak się czułem 3 lata temu tak się czuję teraz. Dołuje mnie to bo zmarnowałem kupę czasu nic realnie nie zyskując.

Nie wiem czemu tak się stało.
Może dlatego że brałem zbyt dużo tematów ? Albo że nie umiałem przyznać się samemu sobie że się boję, że brak mi jaj. Albo dlatego że temat jest trudny.

Wezmę ponownie ten temat pewności siebie bo on jest zdecydowanie najważniejszy w moim życiu i spróbuje za bardzo się z niego nie wychylać jak to robiłem do tej pory.
Problem tylko że w tym temacie jest do przepracowania bardzo dużo traum, nieprzyjemnych doświadczeń zarówno z tego życia jak i z poprzednich wcieleń jak np. traumatyczne wzorce z Wietnamu i z dzieciństwa kiedy mnie starsi bili.

Wiele osób mówi, idź na regresing, ale ja nie mam takiej możliwości. Mieszkam za granicą więc z regresingu nie skorzystam, WHH w moim przypadku okazało się śmiesznie nieskuteczne więc jestem zdany sam na siebie. I tak się zastanawiam skoro jestem tylko ja i ten temat to musi być sposób bym sobie z tym poradził. Kiedyś nie było regresingu czy innych takich metod i ludzie musieli sobie jakoś dawać rade.

Na koniec chciałbym zapytać o kilka rzeczy do powyższego >

1. Zazwyczaj jest tak że jak się pracuje z tematem to trzeba go jeszcze raz przeżyć, zmierzyć się z nim. Jeśli będę uzdrawiał Wietnam to w jaki sposób przeżyje jeszcze raz prawdziwą wojnę czy rzeźnie ? Jest to konieczne ?

2. Co radzicie, macie jakieś propozycje co do pracy z takimi ciężkimi wzorcami lęków przed walką, traum ?

3. Zrobie jak napisaliście. Czyli jak będzie na bieżąco coś wywalać to się tym będę zajmować nie zbaczając z głównego tematu. Ale co jeśli takich rzeczy wyjdzie dużo ? Przecież miałem robić 1 temat.


Z góry dzięki za odpowiedź/
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-06-05, 10:31:29
Na koniec chciałbym zapytać o kilka rzeczy do powyższego >

1. Zazwyczaj jest tak że jak się pracuje z tematem to trzeba go jeszcze raz przeżyć, zmierzyć się z nim. Jeśli będę uzdrawiał Wietnam to w jaki sposób przeżyje jeszcze raz prawdziwą wojnę czy rzeźnie ? Jest to konieczne ?

2. Co radzicie, macie jakieś propozycje co do pracy z takimi ciężkimi wzorcami lęków przed walką, traum ?

3. Zrobie jak napisaliście. Czyli jak będzie na bieżąco coś wywalać to się tym będę zajmować nie zbaczając z głównego tematu. Ale co jeśli takich rzeczy wyjdzie dużo ? Przecież miałem robić 1 temat.


Z góry dzięki za odpowiedź/

Ad.1 Przeżywasz emocje z takich wydarzeń, a nie temat :D
AD.1 i 2. Traumy, silne emocje lepiej zostawić na sesję z terapeutą. Samemu, zwłaszcza początkującemu może być trudno z tym pracować.
Ad.3 Jest coś takiego jak priorytety :D Wybierasz to co najważniejsze, resztę zostawiasz na kiedy indziej.
Jest też coś takiego jak dekret. Wtedy może on mieć i ze 100 zdań afirmacyjnych.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-05, 15:24:51
Ja mam dla ciebie radę ale pewnie ci się nie spodoba.

Pomimo że chodziłam 2,5 roku na regresing to nadal nie wiedziałam o co tak naprawdę chodzi w tym rozwoju i na czym on polega. Podchodziłam do niego zadaniowo, chciałam cos osiągać, iść w górę, w jakimś kierunku.  Próbowałam siebie zmieniać, zmieniać swoje przekonania, wierzenia, oczyszczać się z brudów i kształtować siebie od nowa, tylko taką jaka mi się podoba.

Dopiero na terapii zrozumiałam że chodzi i coś zupełnie innego, że nie idzie się do przodu, nie próbuje się czegoś osiągnąć, tylko idzie się w głąb siebie i rozszerza się siebie. Że rozwój polega na poznawaniu siebie, na akceptowaniu siebie, na przyjmowaniu siebie, na uspokajaniu się zamiast na gonieniu do przodu, na byciu tu i teraz.

Po 3 latach dobrej terapii byłbyś już zupełnie kimś innym, zamiast nadal męczyć się samemu.
 Nie każdy ma takie predyspozycje lub na tyle dobre dzieciństwo że potrafi samodzielnie wejść w rozwój i zaczaić o co w tym chodzi.
Dla niektórych jest to po prostu za trudne.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-05, 17:30:24
Doktor X
Cytuj
Na koniec chciałbym zapytać o kilka rzeczy do powyższego >

1. Zazwyczaj jest tak że jak się pracuje z tematem to trzeba go jeszcze raz przeżyć, zmierzyć się z nim. Jeśli będę uzdrawiał Wietnam to w jaki sposób przeżyje jeszcze raz prawdziwą wojnę czy rzeźnie ? Jest to konieczne ?

2. Co radzicie, macie jakieś propozycje co do pracy z takimi ciężkimi wzorcami lęków przed walką, traum ?

3. Zrobie jak napisaliście. Czyli jak będzie na bieżąco coś wywalać to się tym będę zajmować nie zbaczając z głównego tematu. Ale co jeśli takich rzeczy wyjdzie dużo ? Przecież miałem robić 1 temat.

Ad. 1 Nie ma potrzeby zajmować się poprzednimi wcieleniami, które same będą/mogą się pojawiać, zwłaszcza jeśli nie znasz regresingu. Już kiedyś pisałem, że zaczynamy od obecnych problemów, w obecnym wcieleniu, w obecnej sytuacji, od siebie.
Ad. 2 i 3
Co do ciężkich traum, radzę się nie przejmować, uspokoić się, relaksować. Bóg nie daje nam zadań ponad nasze siły.
Afirmowanie bezpieczeństwa by się przydało, ale tylko 1-2 afki, a nie tworzenia dziesiątek elaboratów, po których jesteś w punkcie wyjścia. Na bardziej zaawansowaną pracę przyjdzie czas. Jedna afka do pisania i obserwuj co sie zmienia, jak reaguje otoczenie, jak Ty się czujesz. Ty musisz zobaczyć, że to działa. Bo Twoja Pś nie wie że afirmacje działają.
Cytuj
Wezmę ponownie ten temat pewności siebie bo on jest zdecydowanie najważniejszy w moim życiu i spróbuje za bardzo się z niego nie wychylać jak to robiłem do tej pory.

Jak chcesz, ale to może być "trudne", kiedy nie ma sie poczucia bezpieczeństwa.
Pewność siebie sama sie pojawi, kiedy przeafirmujesz przyczynę niepewności.
W wątku Karma wojownika, masz świetne rady, od czego zacząć, np. od akceptacji siebie.
Afki do skorzystania:
Uwalniam się od walki ze sobą.
Ja zgadzam się na siebie.

Ja przyjmuję siebie takiego jakiem jestem.

Potem:
Przyjmuję siebie z moimi wadami i słabościami. Akceptuję, że jestem bez jaj - cokolwiek to oznacza :)

I jak piszę, najlepiej jedna-dwie afki.

A terapeuta na początku i nie tylko, myślę, że każdemu się przyda. Zawsze jest szybciej, łatwiej, lżej. 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-05, 19:19:02
Troche się niezrozumieliśmy ale mimo to dziękuje że probowaliście dać mi dobre rady od siebie.

Troche to innaczej wygląda jednak. Temat czy jest trudny czy nie, wziąć musze. Pracowałem z innymi które sprowadziły mnie do tego tematu. W między czasie poznałem trochę głębiej ten temat i wiem z kąd mam większą część tych obciążeń. Temat z bezpieczeństwem jest jak najbardziej powiązany, moge pokusić się o napisanie że to właśnie temat bezpieczeństwa będe przerabiał bo mi go brak. Pewność siebie przecież się w tym zawiera.
Akceptacja siebie też jak najbardziej się przyda w ciągu dnia codziennego. To wiem, troche już z tym pracowałem.
To że nie mam możliwości korzystać z różnego rodzaju sesji to intecje pokutowania, poczucia winy.

No niestety nieda się pracować wyłącznie z jednym tematem, bynajmniej nie w moim przypadku.

Napiszcie tylko co myślicie o takiej pracy >

Biorę od dzisiaj temat bezpieczeństwa który zawiera w sobie też akceptacje siebie i odzyskiwanie pewności siebie. + Na bieżąco uwalnianie od niezasługiwania bo silnie wpływa na moje cele, modlitwy. Temat ten jest sinie powiązany z moją samooceną więc uzdrawiając go, uzdrowie swoją samoocene.

Co o tym myślicie ? Mam modlitwe, afirmacje, relaks, oddychanie, akceptowanie emocji wg Felicite.



Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-06-05, 19:46:10
O Inga, dokładnie na tym polega rozwój jak napisałaś.: Pozdrawiam.:
)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-05, 20:30:44
Karina
:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-06-06, 00:10:22
Doktor X
Dla pocieszenia dodam ,że jak wywalają wzorce śmierci ,nie trzeba umierać ,ani przeżywać śmierci :):):):)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-06-06, 00:11:22
Genialnie Mateusz napisał ,prosto i właściwie
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-06, 01:40:27
Doktor-X,

Ja uzdrawiam wszystko na raz, nie dzieląc na tematy. Generalnie można powiedzieć że wiele różnych rzeczy ma to samo źródło, jak się znajdzie ten wspólny mianownik, to można patrzeń na te pochodne problemy w różnych tematach na raz. Oczywiście jest to trochę trudne, takie otwieranie wszystkich tematów na raz, bo możemy zostać zalani przed tyle rzeczy że może dosłownie zrobić się "ciemno". Trick polega na tym żeby nie wchodzić w poszczególne rzeczy ale żeby widzieć je z perspektywy. [Tą perspektywę można uzyskać jak się znajdzie wspólne źródło problemów]

A teraz przykład tego co mam na myśli, jeśli jesteś zgubiony w obcym kraju w jakimś mieście, to będziesz długo długo długo błądził ulicami zanim znajdziesz swoją ambasadę, a teraz wyobraź sobie że możesz popatrzeć na całe miasto z perspektywy (masz mapę), dojdziesz do celu 20x szybciej, i nie będziesz się pałętał tam gdzie nie trzeba. Tak samo z karmą/obciążeniami, naprawdę jak się widzi gdzie iść to droga zdaję się krótka, albo można też uzdrawiać po koleii jak leci i wychodzi, bo przecież kiedyś uzdrowi się wszystko. Po mieście też można błądzić długo i dojść do celu bo wreszcie pozna się wszystkie ulice, tylko po co, skoro można od razu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: dr02d2u w 2012-06-06, 08:16:34
Doktor-X, mam takie wrażenie, że byłem kiedyś w podobnej sytuacji co Ty teraz. Nie jeśli chodzi o okoliczności i problemy, ale o "lawinowo-kaskadowe" wyłanianie się kolejnych problemów/blokad/obciążeń spowodowanych zajęciem się uzdrowieniem jednego tematu. Zacząłem od afirmowania bezpieczeństwa, bo tego w owym czasie mi najbardziej brakowało. W reakcji na pisanie wychodziły mi takie myśli, emocje i stany psychiczne, że miałem wrażenie, że wszystko zaczyna mi się wymykać. Ilość zagadnień i problemów była wręcz przytłaczająca. Wielokokrotnie miałem ochotę wyć, zdarzało się, że rzucałem zeszytem, długopisem, raz nawet go połamałem, popadałem w jakieś stany odrętwienia. Ogólnie rzecz biorąc było ciężko, ale moje życie wtedy wcale nie było lepsze.

Na każdą negatywną reakcję układałem afirmacje. Te na najbardziej obciążające problemy, pisałem. Pozostałe czytałem. W krótkim czasie pisałem kilkanaście, a momentami około dwudziestuparu powiązanych ze sobą afirmacji. W kolejce miałem do pisania kolejne. Pisanie afirmacji podzieliłem na pół i jedną część pisałem rano, a drugą wieczorem. Pozostałe czytałem z kartki dwa razy, raz rano i raz wieczorem. To była ciężka praca wykonywana dzień w dzień, przez wiele, wiele miesięcy. Do tego stosowałem medytacje własne, oraz słuchane z kaset.

Koniec końców, w pewnym momencie zaczęło się uspokajać. Reakcji było co raz mniej. Wzrosło poczucie bezpieczeństwa, oraz własnej wartości. Jakiś poplątany zlepek myśli i emocji, który powodował moje skołowanie odszedł na zawsze. Nastąpiło we mnie jakieś przemienienie, otwarcie na Boga/Wyższe Ja, trudno to nazwać.

Ci, którzy radzą Ci sesje regresingu, rozkładanie tematu na raty, na spokojnie, dobrze Ci radzą. Jednak jeśli czujesz, że plączesz się i kręcisz w miejscu i że musisz to wszystko przerobić na raz, bo inaczej nie da rady, to może tak właśnie być. Jeśli tak właśnie jest, to to czego Ci potrzeba, to wytrwałość. Konsekwentna praca aż do osiągnięcia celu, którym jest uwolnienie od tego "bagażu".
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-06, 08:29:38
No mnie sie ostatnio robi "ciemno".
Nie wiem za bardzo co robić. jedni mówią tak.. drudzy coś innego.
Dr02d2u
Clint napisał że jak się wszystko na raz bierze to ciężka sprawa. Mógłbym na wszystko afirmacje ułożyć ale rzeczywiście mnie przytłacza to wszystko, jeszcze nerwica, nienawiść do ojca z którym mieszkam niepozwala mi normalnie funkcjonowac. Można rzec że mam lipe..

Rano miałem nieźle nieprzyjemny sen gdzie popełniałem seppuku i ucinali mi głowe z tym że później żyłem bez tej głowy, nie mogłem jeść, pić, mówić ale odziwo mogłem się porozumiewać. Ojciec we śnie mówił mi że nie powinieniem żyć bo bez głowy do niczego się nienadaje. 
Miałem się zabić gdy nagle wpadłem na pomysł żeby wizualizować sobie głowe i ona się pojawiła tego samego dnia i wtedy mogłem się wypłakać.

Nie wiem co ten sen oznaczał ale wydaje mi się że coś związanego z poczuciem winy, niegodnością, chęcią pokutowania, cierpienia co ostatnio mi wychodzi. I chyba tym się zajmę w pierwszej kolejności bo to dzięki temu nic mi w życiu nigdy niewychodziło i sabotowało każdą zmiane i metode pracy nad sobą.

Co o tym myślicie ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-06-06, 08:34:02
Pół roku temu wpadła mi w ręce książka '"Kurs Cudów" jedyna autoryzowana wersja tego dzieła. Taki gruby podręcznik, który jak na chwilę wzięłam w ręce to nie miałam ochoty się z nim rozstawać. I czytam od tamtej pory, szczególnie skupiłam się na czytaniu codziennym lekcji (365) i stwierdzam, że nie spotkałam lepszej dotąd pozycji, któraby pomagała otworzyć się na Boga i wrócić do niego i tymże uzdrowić wszystkie swoje problemy. Gorąco polecam.:)
A dodam, ze rozwojem zajmuję się już grubo ponad 20 lat.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: dr02d2u w 2012-06-06, 08:53:02
Doktor-X, do Ciebie należy podjęcie decyzji. Ale jeśli już ją podejmiesz, to realizują ją wytrwale. Nie kombinuj, nie rezygnuj. Ja też z rodzicami miałem nie lekko, co mogłem uzdrowić to uzdrowiłem mieszkając z nimi. Kiedy stało się dla mnie jasne, że nasze drogi już się rozchodzą, to będąc na studiach dziennych, przeniosłem się na zaoczne, znalazłem pracę, wynająłem mieszkanie i się wyprowadziłem, mówiąc im dzień wcześniej - jutro rano się wyprowadzam. Rano idąc do pracy spakowałem się w "reklamówkę" i wyszedłem z domu.

Masz karmę wojownika, to podejdź do tego jak wojownik. Choćby wokół Ciebie rozpętała się wojna, to Ty realizujesz swój cel. Tylko weź i określ swój cel! Nie czekaj aż się pojawi.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-06, 08:58:51
Dobra !
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-06, 15:00:15
Doktor X
Cytuj
Rano miałem nieźle nieprzyjemny sen gdzie popełniałem seppuku i ucinali mi głowe z tym że później żyłem bez tej głowy, nie mogłem jeść, pić, mówić ale odziwo mogłem się porozumiewać. Ojciec we śnie mówił mi że nie powinieniem żyć bo bez głowy do niczego się nienadaje.
Miałem się zabić gdy nagle wpadłem na pomysł żeby wizualizować sobie głowe i ona się pojawiła tego samego dnia i wtedy mogłem się wypłakać.
Jestem Józef egipski ;), potrafię wyjaśniać sny. A oto znaczenie snu następujące:
Rola wojownika jaką przyjąłeś przez wcielenia spowodowała, że nastąpiło u ciebie- przedstawione symbolicznie- odcięcie głowy, czyli takie skutki: znieczulenie, wyparcie, okrucieństwo, niewrażliwość bezemocjonalność, działanie z zimną krwią. W sumie to wyparłeś cechy ludzkie a wraz z nimi siebie.

Z takim wyparciem się siebie jest tak, jak Ojciec Ci w śnie mówił,
Cytuj
że nie powinieniem żyć bo bez głowy do niczego się nienadaje.

Cytuj
wpadłem na pomysł żeby wizualizować sobie głowe i ona się pojawiła tego samego dnia i wtedy mogłem się wypłakać.
Pojawienie sie głowy oznacza, że przestajesz być bezmyslnym robotem wojennym, bo czasy wojen się skończyły a teraz czas zająć się nawiązaniem kontaktu ze sobą, ze swoją duszą. Pozwolić sobie na słabości, płacz, współczucie, dialog, uwagę; dopuścić swoje wyparte części do głosu, okazać sobie akceptację i miłość. Stać się po prostu na nowo pełnym człowiekiem z ciałem, umysłem, psychiką i duszą.
Pozwól sobie więc na słabości, okaż sobie serce.
Takie jest przesłanie snu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-06, 15:22:58

Masz karmę wojownika, to podejdź do tego jak wojownik. Choćby wokół Ciebie rozpętała się wojna, to Ty realizujesz swój cel. Tylko weź i określ swój cel! Nie czekaj aż się pojawi.

dr02
Po co udzielasz rad wzmagających wzorce wojownika?
Doktor X nie idzie na wojne i nie zamierza walczyć.
Należy pracować z tym co samo wychodzi na wierzch i samo chce uzdrowienia, zwracajac uwagę na swoje odczucia, zamiast wyznaczać sobie cele i zadania do wykonania. Rozwój duchowy to nie służba w wojsku.
Sposób który ty proponujesz prowadzi do zawężenia świadomości
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-06, 15:44:51
Pomimo że chodziłam 2,5 roku na regresing to nadal nie wiedziałam o co tak naprawdę chodzi w tym rozwoju i na czym on polega. Podchodziłam do niego zadaniowo, chciałam cos osiągać, iść w górę, w jakimś kierunku.  Próbowałam siebie zmieniać, zmieniać swoje przekonania, wierzenia, oczyszczać się z brudów i kształtować siebie od nowa, tylko taką jaka mi się podoba.

Dopiero na terapii zrozumiałam że chodzi i coś zupełnie innego, że nie idzie się do przodu, nie próbuje się czegoś osiągnąć, tylko idzie się w głąb siebie i rozszerza się siebie. Że rozwój polega na poznawaniu siebie, na akceptowaniu siebie, na przyjmowaniu siebie, na uspokajaniu się zamiast na gonieniu do przodu, na byciu tu i teraz.

Świetny post! :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-06, 16:05:32
Doktor-X,
masz karmę wojownika, do tej pory traktowałeś siebie jak wojownik i to, co Ci to dało, nie podoba Ci się. A więc logicznym jest, aby teraz spróbować postępować odwrotnie. Jeśli coś się nie sprawdza, to porzucam to i próbuje czegoś innego. Na tym polega uczenie się na błędach :)
Całkowicie zmień do siebie podejście: bądź dla siebie odwrotnością wojownika. Bądź dla siebie łagodny, folguj sobie we wszystkim, jeśli nie masz na coś ochoty, to nie rób tego. Jeśli coś Cię zmusza do tego, żebyś pracował nad niezliczoną ilością tematów, to olej to i nie pracuj nad niczym. Ale bądź uważny i cały czas zmieniaj do siebie podejście. Dąż do całkowitej akceptacji siebie. Na początku powoli, małymi kroczkami, potem sprawy przyspieszą. I zobaczysz, że już nie musisz "pracować" nad tematami, bo one same się wyczyściły!
Wsłuchuj się w siebie, jeśli masz ochotę płakać, to płacz, jeśli masz ochotę złościć się, to się złość. I uświadom sobie, że niczego nie musisz. Daj sobie totalny luz.
Chodzi o to, żeby zrzucić kajdany przystosowania, odzyskać utraconą wolność, zacząć myśleć samodzielnie, a nie powielać schematy myślowe oparte na lęku. Cz jest możliwe uzyskanie wolności wtedy, gdy coraz bardziej napierasz na siebie? Gdy powodują Tobą wewnętrzne (i zewnętrzne) przymusy? Odrzuć to wszystko, wtedy odnajdziesz siebie prawdziwego.
A zaczyna się od zmiany podejścia do siebie.
Oczywiście coś takiego powoduje wyjście na wierzch różnych emocji (przede wszystkim lęku, może wstydu, itp.). Akceptuj je, pozwalaj sobie na nie, a one będą odchodzić (czyli nadal pracuj nad akceptacją emocji). Może być tak, że to, co napisałam wystraszy Cię tak mocno, że wcale nie będziesz chciał o tym słyszeć (wyprzesz to). Ok, pozwól sobie na to, to normalne, bo w końcu namawiam Cię do zmiany o 180 stopni :) Może wrócisz do tego kiedy będziesz gotowy, a może nie. To też jest ok. Przede wszystkim: NIC NA SIŁĘ :))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-06, 17:28:40
3 super posty Mateusza,(z początku myślałem że żartujesz), Ingi i Felicite. Mądrze prawicie ludzie.
Chyba właśnie na takie dopełnienie czekałem.
Równocześnie, godzine temu w parku toczyłem wewnętrzną walke ze sobą (nerwica) co często robie, doszedłem do takiego stanu że zacząłem się bać że się udusze bo braknie mi tlenu i odpuściłem. Po minucie pomyślałem że może mieć to wszystko w dupie i zacząć się akceptować skoro nie daje sobie rady.
Zazwyczaj w takich momentach dochodzi do mnie że może zacząć to wszystko akceptować skoro nie moge wygrać, dac sobie rady.
Dużo razy życie dało mi odczuć że jedyne czego potrzebuje to miłość.
Już podchodziłem kiedyś do takich afirmacji o miłości. Jednak zawsze odrzucałem miłość bo się jej wstydziłem i nieczułem się jej godny. Wolałem być twardy i okrutny ale jednocześnie czułem w sobie gdzieś głęboko tęskote za miłością i rozpacz że ją odrzucam.
Akceptacja siebie to chyba najtrudniejsza rzecz dla mnie, dlatego od tego uciakam.
Zawsze gdy pozwalałem sobie na delikatność czy miłość to czułem się jak najgorszy mięczak, wstydziłem się spojrzeć w lustro. Nawet teraz wstydziłem się napisać że pozwalałem sobie na delikatność.
Problemem jest też to że ciągle się dowartościowuje walką i przemocą ale zacząłem odczuwać silną złość gdy słysze jak mój pijany ojciec gada np. że mężczyzna powinien do 40/stki żyć bo na wojnie powinien umrzeć i że tak normalny świat wygląda. Mam ochote wtedy przemielić mu twarz. To złość chyba świadczy o tym że się troche otworzyłem już na akceptacje

Zanim znalazłem to forum.. trafiłem wcześniej na inne gdzie bardzo aktywnie udzielała się pewna grupa osób. Nawiązałem z nimi kontakt. Ludzie ci pisali że nie istnieje żaden rozwój duchowy, saomocena i takie rzeczy, że nie ma rozwoju, nie ma niczego. Jest tylko odkrywanie siebie. Jeden z nich mnie szczególnie zainteresował bo reklamował się że akceptuje wszystko i wszystkich, sam uważał że nic nieuważa że poprostu jest i czuje się wspaniale. Taki troche skołowany gościu. Myślał chyba że jest urzeczywistniony.
Jestem bardzo ciekawy czy rzeczywiście jest na takich wysokim poziomie rozwoju. Jeśli ktoś by mógł to ocenić to bym był tym bardzo zainteresowany.
oto jego zdjęcie
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.347235898676273.83641.319562091443654&type=3#!/photo.php?fbid=347235912009605&set=a.347235898676273.83641.319562091443654&type=3&theater

a to jego pozytywna strona z malowidłami

http://www.wix.com/artofsoul/captainflow
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-06-06, 17:48:13
Facet albo opętany albo przynajmniej ma wpływy astralne. Czakr np. nie idzie mu zbadać.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-06, 18:25:17
Przerażające te jego obrazy (i ta muza!), brrr.

Zawsze gdy pozwalałem sobie na delikatność czy miłość to czułem się jak najgorszy mięczak, wstydziłem się spojrzeć w lustro. Nawet teraz wstydziłem się napisać że pozwalałem sobie na delikatność.

Uwolnienie wstydu jest bardzo wyzwalające. Wstyd zniewala, krępuje, odbiera wolność i radość życia. Energia wstydu ma wiele wspólnego z energią śmierci.
A co zrobić, żeby pozbyć się wstydu? Nie ma innego wyjście niż wejście w niego. Wyciągnięcie na wierzch tego, czego się wstydzisz, przyznanie się do tego i wytrzymanie z tym bez uciekania. Na początek najlepiej przyznać się samemu przed sobą (choć i to jest niesamowicie trudne!, ale da się zrobić :). A potem, gdy już wstydu jest trochę mniej, przyznać się komuś innemu. Wstyd potrwa chwilę lub dwie (a czasem trochę dłużej) i przejdzie. Ważne jest, żeby przed nim nie uciekać. A potem robić to, czego się wstydziłeś (znów - całkowicie sobie na o pozwolić), już bez wstydu. Nie jest to łatwe, ale jeśli chcesz się go pozbyć, to musisz to przeżyć.
Ale uczucie uwolnienia potem jest warte tej chwilowego dyskomfortu.
Dlatego gratuluję, że odważyłeś się napisać o tym na forum. To duży postęp. Ty tez pewnie to czujesz :)

Z tym ojcem i złością na niego też masz rację - ruszyło i idzie w dobrym kierunku (masz prawo się złościć na takie głupie gadki pijaka, to normalne!) Dlatego działaj w ten sposób dalej.
Aha, z tym wstydem, to warto właśnie zastanawiać się, czego się w sobie wstydzę, wyciągać to na wierzch i akceptować. Uwolnienie wstydu (a przynajmniej jego dużej części) daje niesamowitego "kopa" do rozwoju (ups, sorki, byłemu wojownikowi to chyba nie najlepiej się kojarzy ;)) :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-06, 20:22:09
Kuurde Felicite :)
Przecież ja już takie potężne dawki wstydu przeżywałem w życiu i nic niezyskałem na tym doświadczeniu bo go nieakceptowałem, tłumiłem ?
Czyli jak bym sobie pozwolił go odczuwać choć to extremalnie trudne to szło by to w dobrym kierunku ?


WitekD. Zaskoczyłeś mnie tym co napisałeś. Ten gość wydawał mi się naprawdę pozytywnie zakręcony. Haha przerażające obrazy :D On mi pisał że one odzwierciedlają jego dusze. Dzięki Witek. Byłem go naprawde ciekawy, zatrzymałem sobie jego dane żeby właśnie se kogoś o niego zapytać.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-06, 20:41:55
Bo nie przeżywałeś go świadomie.
Samo przeżywanie negatywnych uczuć nie daje niczego.
Trzeba sobie usiąść w spokojnym miejscu i zacząć go przeżywać obserwując go jednocześnie, nie tłumiąc i nie oceniając siebie.
I tak trwać w tym wstydzie do czasu aż sam zacznie mijać.
Trudne to ale da się wytrzymać.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-06, 20:44:27
Rozumiem,
Dzięki
Akurat w wytrzymywaniu to ja jestem dobry.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-06, 21:00:03
Doktor X :)

Tego gościa lepiej sobie odpuscić; zgadzam się z Witkiem.
Z nerwicy też można wyjść. Ja miałem nerwicę składającą się z kilku pomniejszych, że np. 15 minut nie mogłem usiedzieć przed komputerem. Teraz jestem normalny ;)
Zaczynaj właśnie od małych kroczków. Dobrze działa sesja oddechowa, sam świadomy, uwalniający oddech.
I to co pisze Felicite :) tu i w różnych wątkach o technice uwalniania. Wszystko na spokojnie, z akceptacją, bez presji.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-06, 21:12:53
Właśnie wiem o tym oddechu :) , a często mnie podświadomość odciąga żebym nieoddychał głęboko. Dam sobie rade. I tak od zawsze wiedziałem że jestem skazany na sukces. Jak my wszyscy :)
Chciałbym się porządnie wypłakać. Nie tylko dzisiaj w śnie.

EDIT.
Poniosło mnie pozytywne samopoczucie :) Pewnie za kilka dni jak to przeczytam to będe chciał skasować tego posta.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-06, 21:55:03
widzę że wreszcie odnalazłeś dobry kierunek:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-06, 22:07:00
Ja mam dla ciebie radę ale pewnie ci się nie spodoba.

Dopiero na terapii zrozumiałam że chodzi i coś zupełnie innego, że nie idzie się do przodu, nie próbuje się czegoś osiągnąć, tylko idzie się w głąb siebie i rozszerza się siebie. Że rozwój polega na poznawaniu siebie, na akceptowaniu siebie, na przyjmowaniu siebie, na uspokajaniu się zamiast na gonieniu do przodu, na byciu tu i teraz.

Po 3 latach dobrej terapii byłbyś już zupełnie kimś innym, zamiast nadal męczyć się samemu.
Nie każdy ma takie predyspozycje lub na tyle dobre dzieciństwo że potrafi samodzielnie wejść w rozwój i zaczaić o co w tym chodzi.
Dla niektórych jest to po prostu za trudne.

Dlatego jestem zwolenniczką po pierwsze zmieniania co jakiś czas regreserów, szczególnie, jak się nie korzysta z innych metod, żeby zobaczyć coś z innej strony i  żeby ktoś nas zobaczył inaczej i dał jakiś inny komunikat zwrotny.
Po drugie korzystania z różnych metod w rozwoju, bo dla każdego jest metoda najbardziej adekwatna do danego tematu, który ma do przepracowania.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-06, 23:56:01
Doktor-X,
z tym wstydem masz rację, chodziło o to, że go tłumiłeś. On wychodził (na pewno w najmniej stosownym momencie, jak to wstyd ;), a Ty się go starałeś uniknąć, wyprzeć, stłumić i robiłeś wszystko, żeby odszedł (choć on mógł trwać bardzo długo, ale tutaj chodzi o Twoje podejście do niego). Tak jak to zazwyczaj postępuje się z emocjami, które ocenia się jednoznacznie negatywnie. A wstyd jest taką właśnie emocją, np. w odróżnieniu od złości, która wielu osobom kojarzy się w części pozytywnie, bo daje siłę. Wstyd niczego nie daje, a raczej odbiera, więc nie ma się co dziwić, że ludzie go tłumią, że starają się go za wszelką cenę uniknąć. Nie wiedzą, że w ten sposób go zatrzymują w sobie, nie pozwalają mu odejść.
A tymczasem chodzi o to, żeby zastosować podejście odwrotne - właśnie tak jak napisała Inga. Wtedy pozwala się mu zniknąć na zawsze.

Poniosło mnie pozytywne samopoczucie :) Pewnie za kilka dni jak to przeczytam to będe chciał skasować tego posta.

Bo się będziesz wstydził :P
To dobrze, to wtedy przyjmij tego wstydu jeszcze więcej i świadomie go przeżyj :)
Powiem Ci, że to całkiem normalna reakcja. Teraz jesteś w euforii, a za jakiś czas przyjdzie dołek i wtedy pomyślisz: ale byłem głupi, że w coś takiego uwierzyłem! Heh, znam to z autopsji.
Pozwól sobie na emocje i te pozytywne (euforię) i negatywne (złość). A jak wyjdzie wstyd, to przyjmuj go więcej i więcej (akceptuj, uwalniaj). I wtedy wstyd nie będzie miał szans. A Ty będziesz mógł być sobą i czuć się z sobą dobrze :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-08, 17:31:22
Nie wiem co to może być.
Czułam lęk przed zajrzeniem do serca bo słyszałam od ludzi że w sercu mieszka Bóg. Bałam się spojrzeć do tego serca bo się bałam że zobaczę tam tego Boga. No i spojrzałam. I rzeczywiście zobaczyłam w moim sercu Boga. On tam siedzi cały czas. To mały, biały człowieczek który mówi że jest Bogiem. Nie wiem kim jest ta istota i co ja mam z nią zrobić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-08, 18:35:43
Ja uważam, żę Bóg jest wszechobecny i mieszka w każdej czakrze ale... co kto lubi ;p
Jeśli ta wizja będzie cię jakoś wspierać jeśli będziesz czuć, że ci pomaga, coś rozjaśnia - to możliwe że otworzyłaś się na jakiś aspekt WJ na poziomie serca. Ale jeśli to tylko taka wizja to może być kreacja podświadomości.m Zresztą nawet wpierający biały człowieczek Bóg może nia być. Korzystałbym z tego o ile bym potrafił ale bym się od tego nie uzależniał(czyli trzeba trzymać przytomność)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-08, 18:54:42
To człowieczek któremu wydaje się że jest Bogiem i który się boi że go stamtąd wyrzucę.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-08, 18:59:20
No to na pewno nie Bóg :-))
Wyobrażenie z podświadomego umysłu. Warto wiedziec, że są i takie (swietliste i wspaniałe) na które nabrała by się większość zaawansowanych w jodze ;p
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-08, 19:04:47
Ja miałem parę razy konatakt  z Bogiem lub raczej Opiekunem Duchowym, bo był wyczuwalny jako Jezus.
TO jest cos niesamowitego. To jest tak jakbym się zaczął stawać PRAWDZIWY, umysł wtedyjest wyłączony. Zadne pytania, spekulacje, wątpliwości są  N I E M O Ż L I W E. Wtedy On mówi to, co chciał powiedzieć np "Afirmuj to a to" Módl się o to"itp. Potem znika z wyraźnym uczuciem, że nie będzie ciągłego przychodzenia tego rodzaju, pilnowania itp
Po takim wydarzeniu nie może istnieć ani jedna wątpliwość w to, co się wydarzyło. On wie jak pokonać nasze wątpliwości

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-08, 20:19:47
Mariusz,
Czy owy kontakt, wyglądał tak:

1) jest niepodważalny,
2) jest świadomość, że bóg i Ja to jedno i to samo
3) świadomość w takim stanie jakby oświecenia, można myśleć że to oświecenie
4) wszystko jest proste, klarowne
5) w tym stanie świadomości, karma, problemy, nie istnieją.
6) mija, wraca karma, wracają problemy, ale pozostaje wyraźna świadomość tego stanu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-06-08, 20:28:40
Człowiek który trochę liznął medytacji jest cały czas w zasadzie w pewnym stopniu w kontakcie z Bogiem, tylko gdy te aspekty Boga które już urzeczywistnił uznaje za normalne, to często nie dostrzega ich boskiego pochodzenia :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-08, 20:32:44
Ja bym powiedział, że każde doświadczenie duchowe może (choć nie musi) być w jakimś stopniu zniekształcone przez nasze możliwości doświadczania tego typu rzeczy na dany moment, więc zawsze mogą się pojawić jakieś... niezgodności, ale to jeszcze nie musi (choć może) świadczyć o tym, że doświadczenie było jakąś iluzją od pś.

Osobiście wychodzę z założenia, że każde doświadczenie duchowe danej osoby, niezależnie od tego czy było prawdziwe czy nie - było dla niej przeznaczone i to dla niej jest wskazówką lub też zmyłką jej pś. Dlatego nie ma sensu rozważać czy to się mieści w jakichś kryteriach duchowych doświadczeń, a lepiej skoncentrować się na tym, co dana osoba może wyciągnąć dla siebie z tego doświadczenia. A korzystne wnioski można wyciągnąć nawet z iluzji, choćby poprzez dojście do jej przyczyn.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-08, 21:19:27
Witek,

Jest to w zasadzie bardzo nie to samo. Tak jak nie tym samym jest jazda jazda samochodem na tylnim siedzeniu i jazda samochodem jako kierowca itp.

Clint,

pewnych doświadczeń tak zwana "podświadomość", nie jest w stanie filtrować. Są zbyt mocne i intensywne, inną rzeczą jest to że podświadomość bardzo skutecznie nie dopuszcza do uaktywniania się tych doświadczeń, właśnie z tego powodu, że potem nie ma wpływu na to co się dzieje, nie może blokować, ani sabotować.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-06-08, 21:49:53
Ja na to, że nawet stany "oświeceniowe" gdy nie jest się oświeconym są częściowe. Więc nie jest się też do końca tym kierowcą w takich chwilach. Plus nie ma co się przywiązywać do nich :) Mogą one oczywiście robić wrażenie w trakcie i jakiś czas po ale kultywowanie wspomnienia o tym wrażeniu zatrzymuje nas na jakiś czas. Czas na nowe lepsze, gdy tamte już nie trwają:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: dr02d2u w 2012-06-08, 22:19:33
W odpowiedzi Indze (z 06.06.2012) - czemu radzę Doktorowi-X podejść jak wojownik? Dlatego, że nie postrzegam "karmy wojownika" wyłącznie jako zbiór obciążeń.
Niewątpliwie każdy wojownik charakteryzuje się takimi cechami jak: konsekwentne działanie, zdecydowanie, skupienie się na celu, nie uleganie wpływom porażek, doskonalenie (siebie, swego "rzemiosła"), a także swoisty system etyczny, w którym moim zdaniem nie wszytko jest "złe". Z pewnością Doktor-X takie cechy w sobie posiada, choć chyba z nich nie w pełni korzysta. Moje wrażenie jest takie, że Doktor-X jest nieco "rozbity" i dlatego odszukanie w sobie tych cech pomoże mu się wziąć do solidnej pracy i nieuleganie wątpliwościom czy okolicznościom . Ale równie dobrze mogę się mylić w całej rozciągłości tematu i osoby Doktora-X.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-06-08, 22:34:34
dr02d2u
Liczy się to dlaczego jest taka a taka postawa. Przyczyny danej postawy mówią na ile czyste jest działanie. Plus - gdy zmieniają się te właśnie powody danego działania, to często w jednej chwili człowiek traci całą motywację. Np. gdy zdecydowaniem, konsekwencją, chce udowodnić sobie jaki jest nieugięty (zdecydowanie i konsekwencja po to tylko się tu pojawiają by dowartościować wojownika) albo pokazać światu że "da radę". Gdy odpuszcza się takie intencje i przechodzi na bardziej lekkie motywacje - jak miłość, radość czy właśnie delikatność, to się pojawia problem. Ja to przerabiałem już na wielu tematach (w tym wojownika) i myślę że szkoda czasu na takie chwilowe dopalacze, bo potem więcej kłopotów niż pożytku gdy zmienią się intencje. Lepiej od razu rozwijać bardziej pozytywne motywacje do bycia zdecydowanym i konsekwentnym,
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-08, 23:35:11
Witek,

Kiedyś może napisze pewne wyjaśnienia co i jak, wtedy będziesz wiedział że piszesz o czymś innym o czym jak piszę :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-09, 09:28:52
Ja się zgodze w większej mierze z Witkiem.
Ale to prawda że karma wojownika nie zawiera w sobie samych obciążeń. Ja np. z kodeksu bushido wyniosłem szczerość, hojność i życzliwość dla innych ludzi i bardzo lubie być hojny. Wiem że dzięki temu sam będe dostawał więcej jeśli tylko się na to otworze.
Determinacje do działania, upartość i zawziętość też posiadan aczkolwiek jest to już zabarwione lekko taką wojowniczą wibracją.

Wole w tej chwili jednak zaakceptować swoje słabości i siebie bo wiem że jak to zrobie to będe miał totalny luz i wtedy sam będe mógł zdecydować czy samorealizowac się dalej jako wojownik, żołnierz czy pojść w przeciwnym kierunku. Najważniejsze to to że problemy, słabości i wady stracą ogromnie na mocy. I z tego względu głównie chcę się zaakceptować.

Naszła mnie wątpliwość wczoraj w nocy w temacie akceptacji.
Niby to na czym koncentrujemy uwagę, wzrasta w nas i naszym życiu. I zastanawiam się jak to jest z akceptacją emocji gdy koncentruje się na nich świadomie i świadomie je przeżywam.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-09, 16:26:45
Naszła mnie wątpliwość wczoraj w nocy w temacie akceptacji.
Niby to na czym koncentrujemy uwagę, wzrasta w nas i naszym życiu. I zastanawiam się jak to jest z akceptacją emocji gdy koncentruje się na nich świadomie i świadomie je przeżywam.

Akceptacja tego, co jest, wcale nie stoi w sprzeczności z zasadą, że to, na czym się skupiasz wzrasta. Wręcz przeciwnie.
Zobacz: Jeśli nie akceptujesz czegoś w sobie, wtedy albo z tym walczysz (czyli skupiasz się na tym, a to wzrasta), albo uciekasz przed tym, wpierasz to. Żeby uciec przed tym, co w jest Tobie, musisz spożytkować energię, skupić uwagę na tej ucieczce i podtrzymywać ją, by ciągle i ciągle to wypierać (żeby to nie wyszło), bo to CIĄGLE w Tobie jest. W ten sposób skupiasz na tym uwagę (i powodujesz wzrastanie tego), tylko tyle że się do tego nie przyznajesz (rzecz rozgrywa się na poziomie podświadomym). Ale to, że nie jesteś tego świadomy, nie ma najmniejszego znaczenia. Kreujemy sobie życie nie tylko w zgodzie z tym, co świadome, ale także zgodnie z tym, co w  podświadomości (dlatego spychając cokolwiek w nieświadomość i nie chcąc tego widzieć, sami na siebie kręcimy bicz, bo tracimy kontrolę nad swoim życiem).

Akceptując emocję, świadomie ją przeżywając, nie tworzysz nic nowego, tylko pozwalasz by to, co już jest w Tobie, wypłynęło i by odeszło. Nie działasz, więc nie możesz powodować wzrastania tego, bo tego nie podsycasz (tylko pozwalasz na to, by się ujawniło w takich rozmiarach, w jakich funkcjonowało w ukryciu), nie przywiązujesz się do tego.

W tej zasadzie zaczerpniętej z Huny chodzi o to, żeby świadomie ukierunkowywać swoje działanie, świadomie formułować swoje intencje w odniesieniu do wszystkiego, co robimy. Nie skupiać się na tym, czego nie chcemy, na negatywach (bo to wciąga, czy - jak mówi Huna - wzrasta), ale wybierać to, co pozytywne, to, czego byśmy dla siebie chcieli.
To nie znaczy, że trzeba omijać wszelkie negatywy szerokim łukiem. Wręcz przeciwnie - jeśli mamy w sobie coś, co nam nie pasuje, to nie udawać, że tego nie ma i mydlić oczy pozytywnym myśleniem, ale starać się wszystko wyciągać na wierzch, by się z tym pożegnać.
Tak więc nie bać się niczego, nie bać się negatywów i jeśli są, to się z nimi jak najszybciej "rozprawiać". Ale też nie przywiązywać się do nich i zawsze wybierać dla siebie coś pozytywnego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-09, 17:19:40
Dziękuje Ci za pomoc Felicite. I dzięki za ostatniego posta.
Nie wiem czy ja dobrze postępuje z tymi emocjami. Dziś przez 2 godziny miałem stres i tak sobie funkcjonowałem i skupiałem się na tym stresie. Zawsze jak czuje teraz nieprzyjemną emocje to staram się nieoddychać zbyt głęboko bo wtedy ta emocja słabnie. Tak jakby się chowa. Dlatego oddycham płytko starając się jak najalepiej czuć daną emocje i się do niej nieprzywiązywać.

W ciągu dnia mam mnóstwo okazji żeby "trenować" akceptacje wstydu i lęku.

Jestem ciekawy ile czasu będzie trwał ten proces aż te emocje mnie opuszczą. Wiem że nie wszystkie mnie opuszczą bo wiele wywodzi się z nieuzdrowionych traum ale powiny przynajmniej w części odpuścić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-09, 17:52:07
Doktor-X,
pomyślę o tym później (bo teraz zmykam na kolację :), ale już mi się rzuca w oczy, że napisałeś "staram się nieoddychać zbyt głęboko".
Nie staraj się, jeśli masz ochotę to oddychaj. Uwalnianie polega na nie-staraniu się, na pozwalaniu sobie być takim jak chcesz i danej emocji razem z Tobą. Jeśli się chowa, to niech się schowa. Ty nadal rób to, co chcesz i obserwuj. Załóż, że tak jak jest, ma być.
Gdy pozwolisz się jej schować, może poczujesz lęk - "ona się schowała i ja jej nie uwolnię!", albo coś innego. Pójdź za tym i pozwól temu wyjść. Bądź elastyczny, pozwól sobie na zmianę.
Nie staraj się nie przywiązywać. W ogóle się nie staraj. Bądź spontaniczny! Zrób coś, co jest niezgodne z zasadami uwalniania, jak tylko masz ochotę. Po prostu się nie staraj, tylko sobie pozwól. Na co chcesz. Idź na żywioł :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-09, 17:55:02
Dziękuje
Będe trenował.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-09, 19:13:15
Witek D
Cytuj
Przyczyny danej postawy mówią na ile czyste jest działanie. Plus - gdy zmieniają się te właśnie powody danego działania, to często w jednej chwili człowiek traci całą motywację. (...)

Bardzo fajny cały post. Właśnie takie różne dziwne motywacje-dopalacze często odreagowuję i wiem jak potem się człowiek czuje jak je puści. To jest tak jakby został oszukany.
 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-09, 23:37:42
Doktor-X,
wygląda mi na to, że boisz się utraty kontroli, dlatego nie jesteś w stanie zaakceptować (akceptacja to całkowite puszczenie kontroli). Czyli (prawdopodobnie) za wszystkimi Twoimi kłopotami ze stosowaniem tej metody stoi lęk przed tym. Po pierwsze świadomie nie jesteś do niej przekonany (pisałeś o tym niżej), a po drugie boisz się jej również podświadomie.
Skoro masz w sobie te lęki, to znaczy, że mają one swoją przyczynę i nie ma co się ich wstydzić, czy za nie obwiniać, tylko zaakceptować, że się boisz (przynajmniej na tyle, na ile jesteś w stanie to zrobić). Chodzi po prostu o przyznanie się: boję się.
Gdy już to przyznasz, to wtedy możesz coś z tym zrobić.
Na poziomie świadomym można zadziałać na dwóch frontach:
Po pierwsze, przemyśl działanie tej metody. Żeby zadziałała, musisz mieć do niej zaufanie, przekonanie graniczące z pewnością (pewności nigdy się nie ma), że jest dla Ciebie dobra. Jeśli masz jakieś wątpliwości, to czytaj o tym, pytaj o to, myśl nad tym, pozwalaj sobie, by spłynęło na Ciebie natchnienie, itd.
Jeśli tego etapu nie przeskoczysz, tzn. że to metoda nie dla Ciebie (przynajmniej na ten czas). Nie ma się co zmuszać.

Po drugie, wypróbuj ją na czymś prostym. Najlepiej na dolegliwości fizycznej, gdy Cię coś boli, np. gdy się uderzysz i boli jak cholera.
Tutaj opis, jak to się robi (a chyba do Ciebie też coś podobnego pisałam, zastosowałeś?):
"podam na przykładzie zacięcia się w palec. No więc zaciąłeś się dość mocno, boli. Co odruchowo robisz? Zaciskasz mięśnie, kurczysz się, uciekając przed bólem. Chcesz go wyprzeć, nie chcesz by to się stało, złościsz się, że to się stało itd.
A trzeba zrobić odwrotnie: rozluźnić się (rozluźnić mięśnie), zrelaksować, przyjąć tego bólu jeszcze więcej. Pomyśl, ze to Twój przyjaciel i go witasz. Mówisz mu: „więcej, więcej” i „pozwalam”. Tak samo z wszystkimi emocjami temu towarzyszącymi. Czyli czujesz złość, że to się stało? To dobrze, pozwalaj by wyszła, nie blokuj jej, obserwuj. Czujesz lęk, że będziesz miał ranę? Też pozwalaj być temu lękowi. I rozluźniaj się.
Efekt jest bardzo szybki. Gdy nie blokujemy bólu, gdy go akceptujemy, to ból mija błyskawicznie."

Jak zobaczysz efekt, to Cię to przekona. No i zobaczysz w praktyce, jak postępować z emocją. Podobnie jak z bólem, tyle że ból trzeba chyba bardziej przyjmować, a w uwalnianiu emocji ważny jest też element pozwolenia na jej odejście. Czyli Twoja decyzja.

Na poziomie podświadomym jest w Tobie pragnienie bezpieczeństwa (inaczej uczucie braku bezpieczeństwa) i dlatego nie jesteś w stanie puścić kontroli. Dlatego trzeba uwolnić to pragnienie. Ale to jest możliwe tylko wtedy, gdy je poczujesz.
A jak je poczuć?
Pomyśl sobie, że teraz zgadzasz się na to, żeby te emocje targały Tobą do końca życia. Co czujesz? Nie chcesz tego, prawda? Prawdopodobnie czujesz lęk przed tym. Chcesz czuć się bezpieczny. Chcesz poczuć spokój błogiego bezpieczeństwa. To jest to pragnienie.
Jeśli je czujesz, to poczuj go jeszcze więcej. Jeszcze więcej, jeszcze więcej, itd. Pozwalaj sobie na to całkowicie. Możesz przy tym wyrażać emocje, możesz krzyczeć, możesz mieć różne drgawki, itd. To dobrze, to znaczy, że to pragnienie wychodzi. I tak aż do skutku. To tak naprawdę bardzo proste, tylko musisz poczuć to i sobie na to pozwolić.

W ciągu dnia mam mnóstwo okazji żeby "trenować" akceptacje wstydu i lęku.

Czy to Ci coś daje? Czy realnie czujesz się choć trochę lepiej?

Jestem ciekawy ile czasu będzie trwał ten proces aż te emocje mnie opuszczą. Wiem że nie wszystkie mnie opuszczą bo wiele wywodzi się z nieuzdrowionych traum ale powiny przynajmniej w części odpuścić.

Jeśli chodzi o emocje w stosunku do konkretnej, bliskiej osoby (np. w Twoim przypadku w stosunku do ojca), to trzymamy je w konkretnym celu. Bo czegoś od tej osoby chcemy. Trzeba sobie uświadomić, o co chodzi i wtedy te dopiero te emocje puszczą do końca.
Ja na matkę złościłam się (tak świadomie), hmm, kilka miesięcy. Nawet teraz nie jestem całkowicie wolna od emocji wobec niej, bo jest jeszcze przywiązanie. Ale jest już ich duużo mniej, bez porównania do tego, co był kiedyś.
Ale u Ciebie niekoniecznie tyle musi to trwać. Każdy jest inny. A moze być tak, że będzie trwało dłużej.

Po drugie nie wiem, czy u Ciebie ta metoda działa. Biorąc pod uwagę to, co pisałam na początku mam podstawy, by sądzić, że chyba nie do końca. Jeśli nie pomoże Ci zastosowanie tego, co opisałam wyżej, to może daj sobie z tym spokój? Przynajmniej na jakiś czas. Czasem warto jest coś olać, by potem do tego wrócić już zupełnie na innych zasadach.
To też jest akceptacja, że coś w danej chwili nie da się zrobić w taki sposób, w jaki chcieliśmy :)
Najważniejsze, to nie napierać na siłę.

Tak mi przyszło do głowy, żeby Ci poradzić synchronizację półkul mózgowych u Leszka. Robiłeś już? Jeśli nie to myślę, że naprawdę warto. Po tych zabiegach mózgownica zaczyna zupełnie inaczej pracować (zazwyczaj, bo nie u każdego to jest tak odczuwalne) i można samemu naprawdę dużo zdziałać na ścieżce RD :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-10, 12:41:43
Zawsze jak czuje teraz nieprzyjemną emocje to staram się nieoddychać zbyt głęboko bo wtedy ta emocja słabnie. Tak jakby się chowa. Dlatego oddycham płytko starając się jak najalepiej czuć daną emocje i się do niej nieprzywiązywać.

Tak mi przyszło na myśl - a może ona słabnie, bo po prostu odchodzi, a nie się chowa?
To bardzo możliwe. Być może założyłeś (niepotrzebnie), że uwalnianie (akceptacja) emocji musi trwać i trwać i trwać ;)
A tymczasem może wystarczyć Ci samo nazwanie emocji i pozwolenie na to, by wyszła (decyzja + niedziałanie). To może trwać kilka sekund. I po sprawie :)
Oczywiście chodzi o emocje,którą czujesz w tej chwili, a nie w ogóle jakiś rodzaj emocji. Ona może się pojawić znowu (i na pewno się pojawi), ale to już co innego.
W każdym razie załóż, że w ten sposób uwalniasz emocje. Tak szybko (i że oddech Ci w tym pomaga). Pozwól sobie na to, by one tak szybko odchodziły. I obserwuj, czy faktycznie tak jest. Jak się trochę poobserwujesz, to rozpoznasz, czy chodzi o uwalnianie, czy o chowanie.
Przy uwalnianiu powinieneś poczuć większą lub mniejszą ulgę.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-10, 12:54:49
Dzięki za post Felicite.
Dobrze zauważyłaś, to lęk przed utratą kontroli.
Bardzo dużo emocji targa mną podczas dnia, próbuje to wszystko akceptować ale wychodzi masa napięć, ciągłych napięć. To wprost niesamowite bo cały dzień tak mogę sie nieraz czuć, miec taki paskudny nastrój. Metoda ta na pewno działa na wszystkich, grunt to puścić tą kontrole napewno. Dlatego musze trenować bo niezamierzam rezygnować. Ta metoda naprawde wydaję się super sprawą.
Faktycznie boje się troche że ugruntuje te negatywne emocje bo praktycznie ciągle czuje negatywne emocje.
Ale kręci mnie robić coś niekonwencjonalnego, robić coś pomimo że się boje.

Będe trenował dalej tą akceptacje jak rzeczywiście będe miał przed tym duże opory to dam sobie spokój i skoncentruję się tylko na afirmowaniu akceptacji siebie. Bo tez w tej chwili afirmuje akceptacje siebie.

Nie próbowałem harmonizacji półkul ale myślałem o tym kiedyś. Dzięki. Jak będe miał troche kasy to pewnie skorzystam.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-10, 12:59:34
Wierze też (niestety) że takie szybkie puszczenie emocji jest niemożliwe, że trzeba sie natrudzić żeby coś osiągnąć.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-10, 13:16:48
Wiesz, co? Skoro masz problemy z puszczeniem kontroli (inaczej lęk przed zmianą), to myslę, że to dobry pomysł z tym skupieniem się tylko na afirmowaniu akceptowania siebie (jeśli przynosi Ci to ulgę).
W ogóle skupiaj się na akceptowaniu siebie pomimo tych emocji, czy siebie z tymi emocjami. Czyli takiego, jakim teraz jesteś. Nie odnoś akceptacji do emocji (bo bardzo możliwe, że przed tym się buntujesz, zresztą sam piszesz, że boisz się ugruntowania negatywów), tylko do siebie.
Skoro jeden sposób nie daje rady, to trzeba wypróbować inny, aż trafisz na coś, co Ci pomoże. Zawsze jest możliwość wyjścia, tylko trzeba poszukać czegoś odpowiedniego dla siebie :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-10, 13:21:42
No dobrze. I tak to się pokrywa w dużym stopniu ze sobą. Ulgi mi nieprzynosi to na pewno ale jak już się zaakceptuje to napewno ją odczuje.
Jeszcze raz dziękuje za pomoc.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-10, 13:47:20
A, jeszcze mi się przypomniało.
Kiedyś zrezygnowałem z akceptacj siebie bo odkryłem że pragnę być podziwianym za wygrywanie w walce, za walkę, twardość, męstwo. (całkowite uzaleznienie swojej wartości od innych )
Czy będe musiał robić na to indywidualne afki lub modlić się o uwolnienie czy wystarczy konsekwentnie afirmować akceptacje siebie i pochodne rzeczy ?
Jestem teraz świadom że jest we mnie pragnienie bycia podziwianym i mimo tego chcę się zaakceptować takiego jakim jestem ze wszystkimi słabościami.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-10, 14:45:04
I czy możliwe jest zaakceptowanie siebie jeśli wierzymy głęboko że jesteśmy bezwartościowi ?

Wychodza mi obawy co do akceptacji. Nie piszcie żebym z niej zrezygnował bo tak się od lat już kręce.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-06-10, 14:48:21
Jeśli problem z akceptacją jest dlatego że wierzy się we własną bezwartościowość, to potrzeba głęboko uwierzyć że jest się wartościowym. Na pewno zmienią się kryteria oceny co czyni Cię wartościowym/bezwartościowym.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-10, 15:34:00
To sugerujesz że mam się najpierw poczuć wartościowy żeby móc się zaakceptować ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-06-10, 15:42:38
Jeśli mówisz że masz problem z zaakceptowaniem siebie bo czujesz się bezwartościowy (wierzysz w swoją bezwartościowość), to potrzebujesz uwierzysz w swoją pełnowartościowość i poczuć się wartościowym takim jakim jesteś.
Jedno z drugim się przeplata, gdy jesteś przekonany o swojej wartościowości to łatwiej siebie zaakceptować, gdy nie widzisz swojej wartości, możesz np. myśleć że takiego kogoś nie ma co akceptować
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-10, 15:50:45
Aha rozumiem.
Czyli będe pracował jednocześnie z akceptacją siebie i z podstawami samooceny.

No w sumie teraz widzę że łatwiej to przyjdzie.
Dzięki Witek.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-10, 16:30:52
Doktor, nad samooceną zawsze warto jest pracować :)

Jestem teraz świadom że jest we mnie pragnienie bycia podziwianym i mimo tego chcę się zaakceptować takiego jakim jestem ze wszystkimi słabościami.

Wartościowym jesteś bez względu na to, jakie masz pragnienia, a nawet bez względu na to, co robisz. No ale o tym trzeba się przekonać samemu (uświadomić sobie).
Żeby sobie to uświadomić, polecam coś, co mnie pomogło w podobnej sytuacji.
Piszesz, że pragniesz być podziwianym. I w porządku, masz do tego prawo, tylko że problem w tym, nie akceptujesz tego w pełni. W jakiś sposób potępiasz się za to. Z drugiej strony potępiasz się za słabości (nie akceptujesz ich w sobie).
Pozwól sobie tak całkowicie na uczucie dumy za to, że jesteś mężny, twardy, waleczny. Bez żadnego wstydu, czy poczucia winy. Nie krytykuj się za to. Niech Cię nie obchodzi, co inni pomyślą. Pozwól sobie czuć się z tego dumnym, nie myśl o słabościach. Myśl tylko o tym, jaki jesteś zajebisty, najlepszy! upajaj się tym, niech to Ci daje siłę.
Kiedy pozwolisz sobie na to całkowicie, zaspokoisz swoje pragnienie. Radość z dumy potrwa dzień, może dwa (tyle u mnie trwało, ale u Ciebie może być inaczej), a potem minie.
Duma przykrywa wstyd (niską samoocenę). Wstyd za to, że jesteś słaby, wrażliwy, że się boisz.
Potem, po dumie powinien wypłynąć ten wstyd, bo duma już nie będzie go przykrywać. I znów, nie odrzucaj go, tylko pozwól sobie na niego. On też nie jest naturalny (tak jak duma), więc prędzej czy później odejdzie. A tymczasem płacz nad swoimi słabościami, smuć się i wstydź, że nie jesteś taki zajebisty, jak Ci się wydawało. To też przejdzie. A wtedy odkryje się przed Tobą Twoja natura i zobaczysz, że jesteś wartościowy mimo wszystko. Niezależnie od tego, co zrobiłeś, co czujesz i co robisz, bo to tylko nakładki. Niezależni ile byś ich nie miał, Ty zawsze byłeś, jesteś i będziesz taki sam – wartościowy.

Ja w ten sposób pracowałam z tym problemem (bo też miałam karmę wojownika) i mnie to pomogło. Może Tobie też się na coś przyda :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-10, 18:11:00
Doktor X
Można łączyć wiele spraw, ale czy w Twojej sytuacji dasz radę. Obawiam się że nie.
Ja bym ci jednak radził na początek skupić sie tylko na akceptacji, tak jak napisałem we wcześniejszym poscie. Jak zaczniesz sobie wmawiać że jesteś wartosciowy bez GŁEBOKIEGO zaakceptowania siebie to po pierwsze narzucisz sobie tylko że jesteś wartosciowy ale pod spodem będziesz miał stłumione negatywizmy. Jeszcze ciało zacznie ci się buntować i co wtedy. Jeśli sie pogodzisz ze sobą to powoli pojawi sie i wartość siebie samego.
Rób jak chcesz, ja ci radzę pisać te afirmacje wcześniej podane przeze mnie.

Potem po jednej:
Uwalniam się od złości i wsciekłosci do siebie.
Uwalniam sie od nienawiści do siebie.
...krytyki
Pisz tylko te które zaczniesz. Zapisuj odpowiedzi pś - negatywizmy, które potem trzeba zamienić na afirmacje i po przerobieniu tych afek, bedziesz miał materiał co afirmować dalej.
I pamietaj o takim podejściu jakie pięknie opisała Felicite.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-10, 21:12:48
1. a czemu mialbym niedac rady ?
2. zakladajac ze masz racje i rzeczywiscie przykryl bym tylko negatywizmy to, co myslisz o tym zeby robic tylko zwroty na znane mi negatywnosci obciazajace samoocene np.
ja doktor-x jestem wartosciowym i cennym mezczynzna bez wzgledu na to ze niemam dziewczyny\ze odczuwam strach. - tego jestem swiadomy ze przez to czuje sie gorszy.

czy w tym przypadku tez by bylo zle to afirmowac?

ja mysle ze by mi pomoglo sie akceptowac a Ty Mateusz jak myslisz ?

p.s
za tym trzymaniem kontroli odnosnie akceptowania emocji to stoi ciagle oczekiwanie na atak ze strony mojego starego poniewaz zyje z nim w poczuciu zagrozenia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-10, 23:19:42
1. Możesz robić jak chcesz, tylko wcześniej wspominałeś, że pisałeś 5 afirmacji chyba na samoocenę i co z tego wyszło. Nie wiem, Ty sam najlepiej wiesz.
2.
Cytuj
ja doktor-x jestem wartosciowym i cennym mezczynzna bez wzgledu na to ze niemam dziewczyny\ze odczuwam strach. - tego jestem swiadomy ze przez to czuje sie gorszy.
Ta afirmacja jest dość łatwa i z pewnością zadziała, ale czy od tego chcesz zaczynać?

A ogólnie jest tak, wstydzisz się swoich cech i chcesz być wartościowy i cenny, brakuje tu po drodze akceptacji.
Ja nie mówię, że tego nie można łączyć, bo są tacy co bez problemu czytają długie dekrety afirmacji i to działa.

Cytuj
za tym trzymaniem kontroli odnosnie akceptowania emocji to stoi ciagle oczekiwanie na atak ze strony mojego starego poniewaz zyje z nim w poczuciu zagrozenia.
No to możesz jak mówiłem zacząć od bezpieczeństwa.
Lub połączyć z akceptacją:
Ja przyjmuję siebie takiego, jakim jestem i czuję się z tym bezpiecznie.
Lub też w ogóle afirmować:
Ja jestem bezpieczny wobec ojca/taty.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-06-11, 08:24:40
Ktoś mi ostatnio powiedział, że stan fizyczny ciała ludzi z chorym systemem nerwowym, np. ze stwardnieniem rozsianym nie ma wpływu na rozwój duchowy. No ale jak to? Nie pasuje mi takie stwierdzenie bo jesli układ nerwowoy jest wadliwy to jak mozna integorwac siebie skoro komunikacja juz jest zaburzona?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: dr02d2u w 2012-06-11, 09:02:48
Witek D.
Odnośnie motywowania. Kiedy zacząłem praktykę duchową, prowadziłem bardzo niezdrowy tryb życia. Jednym z elementów tego trybu było nałogowe palenie papierosów oraz silny nawyk trzymania papierosa w ustach, w palcach. Po jakimś czasie medytowania dostrzegłem, że palenie papierosów jest głupie, absurdalne i śmieszne zarazem. Zapalałem papierosa i po chwili śmiałem się z tej głupoty, którą czyniłem. Po jakimś czasie zaprzestałem palenia. Byłem nieco zdumiony tym, że świadomość wzięła górę nad nałogiem, ale z nawykiem poradziłem sobie nieco inaczej, zastępując go "miętoleniem" biletów jednorazowych. Czasem zdarzało się, że ktoś "rozwijający się" pytał mnie jak rzuciłem palenie. Mówiłem jak, ale jakoś to nie pomagało im. Jednej osobie zrobiłem nawet sesję regresingu. Pomogło jej tylko na jakiś czas. Ostatecznie pozostała tym osobom do wykorzystania siła woli i jakaś pozytywna motywacja.

Myślę, że w przemianie swego życia, kiedy zaczyna się z ogromnym bagażem i piętrzącymi problemami, lepiej wykorzystać to co się już ma i z odpowiednią, choć może i nie najlepszą motywacją, podnosić jakość swego życia by stopniowo przejmować nad nim panowanie, niż od razu próbować osiągnąć stan doskonałości.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-11, 10:16:50
Mateusz.
Ale w czym problem żebym połączył akceptacje z takimi podstawami samooceny jak napisałem.
Teraz napisałeś żebym dłożył bezpieczeństwo. To znów bym miał bezpieczeństwo, akceptacje, podstawy samooceny i prace z zasługiwaniem. Już 4 tematy.
Pomału zaczynam wariować bo kazdy co innego pisze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-11, 11:16:26
Doktor X
Zauważ, że ja wszędzie tam napisałem "lub" co oznacza jedną opcję lub drugą, i podałem Ci konkretne afirmacje, abyś zaczął tylko od jednej. One wszystkie są podstawowe i można wybrać każdą z nich. Gdzie ja Ci podałem tyle tematów na raz. Wręcz odwrotnie podaję Ci jeden temat z jedną afirmacją.

Moja sugestia jest taka:
Zacznij od tego, że jesteś bezpieczny wobec ojca.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-11, 14:22:27
No z tym ojcem to też mam lipe. Ale myśle że problem lęku przed nim się rozwiąże jak się wyprowadze w niedalekiej przysżłości więc dam rade jeszcze wytrzymać.

No dobra. Musze sam się zdecydować wkońcu bo sam najlepiej znam swoją sytuacje.

Z tym braniem jednego tematu na raz to chodzi tylko o to że za dużo może wywalać tak ?

Postawie głównie na akceptacje siebie i dodam afki na poboczne rzeczy czyli > presje ojca, poczucie niegodności, 1 afka na samoocene niezaszkodzi też. I modlitwa na oczyszczanie intencji względem siebie.
Nie wiem jeszcze tylko czy słuchać dalej czy odpuścić medytacj Leszka - poczucie własnej wartości. Tam jest sporo takich różnych zwrotów co mogą ruszać inne tematy. 

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-11, 20:12:23
Doktor X

Cytuj
Z tym braniem jednego tematu na raz to chodzi tylko o to że za dużo może wywalać tak ?
Tak, i jeszcze jest lepsza koncentracja mocy.

Co do reszty, nie przekonałeś mnie : )
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-11, 21:22:51
Ty naprawde na moim miejscu zaczął byś od jednej afirmacji odnośnie bezpieczeństwa w towarzystwie ojca ?
Moja samoocena jest tak niska że czasami czuje się gorszy od zwierząt. Ostatnio byłem zmieszany i wstydziłem się własnego kota który zbyt bacznie mi się przyglądał. Boje się ludzi, Każde wyjście z domu to stres, nie mam jaj, a musze chodzić za pracą podczas gdy się boje, jąkam i czuje sie nikim. Do tego intencje poniżania siebie i poczucie że jestem śmieciem bo gdzieś tam w poprzednim wcielniu dałem dupy w walce i kodeks bushido mi się odzywa + poczucie winy za zabijanie ludzi i niegodność wobec Boga, nerwica i jeszcze poczucie zagrożenia ze strony ojca, ludzi, świata, ciągłe napięcie gdzie kolwiek bym był chyba że jestem w parku lub po jakimś stresie się lepiej czuje.
a jesli chodzi o mojego ojca to jest on moim karmicznym wrogiem. Podobno mnie zabił kilkakrotnie w poprzedich wcieleniach, więc nic dziwnego że jak ruszyłem temat to tak się teraz czuje zagrożony.

i Ty zaczął byś od jednej afirmacji ?
Myśle że teraz Cie przekonałem że chyba powinienem zabrac się za "trochę" więcej niż 1 afirmacja. U mnie poprostu to nieprzejdzie z 1 tematem :(

Chcę poprostu żeby ktoś utwierdził mnie w przekonaniu że dobrze wybrałem z ta akceptacją siebie i tymi rzeczami co opisałem w poprzednim poście, A JEŚLI źle myśle no to żeby jakoś to dokładniej mi opisał dlaczego, żeby mnie to przekonało. Niechce się naprzykrzać bo już 5 strona się o mnie ciągnie ale nie wiem co robić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-11, 21:56:31
Chcę poprostu żeby ktoś utwierdził mnie w przekonaniu że dobrze wybrałem z ta akceptacją siebie i tymi rzeczami co opisałem w poprzednim poście, A JEŚLI źle myśle no to żeby jakoś to dokładniej mi opisał dlaczego, żeby mnie to przekonało. Niechce się naprzykrzać bo już 5 strona się o mnie ciągnie ale nie wiem co robić.

Spoko, nie naprzykrzasz się. To publiczne forum i możesz pisać ile wlezie. Najwyżej Cię zbanują. (żartowałam :p) ;)

Weź sobie przeczytaj te wszystkie rady dla Ciebie, wybierz coś, co Ci się wydaje najlepsze i stosuj. Tylko praktyka może Ci pomóc. Daj szansę, niech coś zadziała ;) A jak nie zadziała, to weź się za coś innego. Ale po jakimś czasie dopiero.
A jeśli chcesz, żeby ktoś z zewnątrz Cię utwierdził, to ja Ci mogę powiedzieć : akceptacja jest ok. Akceptuj :)

Słuchaj, a może pójdziesz na jakąś terapie za darmo, z ubezpieczenia? Rozważ to. Skoro sam nie możesz ruszyć, ani wybrać, to chyba powinieneś poszukać pomocy na zewnątrz.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-11, 22:00:16
Mieszkam za granica, nie mam dostępu do żadnych terapi. Chyba że w wakacje bym do polski przyjechał na bezdomnego bez kasy hehe..
Poczytam jutro na spokojnie jeszcze raz wszystko od początku kiedy pierwszy raz tu napisałem. Myśle jednak że akceptacja Być musi i do tego podstawy samooceny i bezpieczeństwa i styknie.
Jestem w stanie sobie dać rade, mam determinacje naprawde dużą, chcę być pewny na 100% celu a wtedy się w niego rzuce i go osiągne. Narazie nie jestem do końca pewny czy dobrze robie. Ale chyba tylko czas to może zweryfikować.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-11, 22:03:42
A za granicą nie mają żadnych terapii? :P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-11, 22:05:07
Jak bym znał tak dobrze język to coś by może się znalazło ale po polsku, polaków to po fachu ze świeczką szukać. Szukałem kiedyś na necie to tylko znalazłem strone jakiegoś psychologa co źle mu z oczu patrzyłem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-11, 22:09:18
Aha, no to ok, zostaje Ci samodzielna praca. Zrób więc tak, jak napisałeś. Każda decyzja (i działanie) jest lepsza od ciągłego wahania się :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-11, 22:15:12
Dokładnie tak  :)
Tym razem się niepoddam jak zawsze to robiłem szukając wymówek. Może to to był mój głowny ból.. że rezygnowałem jak się opór pojawiał. Pewnie napewno też.
Dziękuje Ci za pomoc i wam wszystkim za szczere rady.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-11, 22:17:12
:))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-11, 22:21:40
Rób jak chcesz. Do niczego Cię nie namawiam.
Ja miałem z kilkoma osobami bardzo mocną karmę. Pracowałem wtedy nad bezpieczeństwem właśnie w obecności tych osób i powiem, że nieźle dało mi to popalić zanim karma się przewaliła. Takich osób nie jest dużo za to są silne obciążenia więc i uzdrawianie się ciągnie.
Piszesz, o wielu obciążeniach, i chcesz je uzdrowić przy pomocy wielu afek, ale ja mówię, że nie na raz wszystkie. Takie jest tylko moje zdanie i ja tak robię. Jak inni chcą inaczej to ich sprawa. Jak im to służy to super. Każdy ma inną podświadomość, inne obciążenia i z innego pułapu pracuje. Można pisać 5, 10 i 15, jak tak chcą... Zresztą sam się musisz przekonać, jak jest u ciebie. Jak zaczniesz to będziesz wiedział, więc nie ma się co spierać czy 1, 2, czy 5 afek.   

Ja powiedziałem co myślę bardzo jasno i dokładnie, i wyjaśniłem to w poprzednich postach.
Np. akceptacja siebie i poczucie się z nią bezpiecznie, to przecież jest jeden temat a nie 2, i w ten sposób możesz podchodzić do każdego problemu.
Dużo afirmacji spowoduje uruchomienie różnych tematów i trzeba je przepracować. No właśnie o umiejętność tu chodzi, której na poczatku chyba nie masz.
Życzę więc powodzenia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-12, 09:00:54
Doktor X
Może byś tu na forum napisał jakąś przykładową swoją afirmację wraz z odpowiedziami jakie dostawałeś oraz jakie miałeś wtedy uczucia.
Dzięki temu mozna by łatwiej zobaczyć w czym masz problem i coś wymyśleć.
Co robisz z emocjami pojawiającymi się przy pisaniu afirmacji?

Co do psychoterapii to jedna z forumowiczek pisała że za granicą dostęp do terapii jest bardzo łatwy i wszystkie terapie psychologiczne są darmowe. Ale ona może mieszka w innym państwie niż ty.
Może jednak zastanów się nad terapią bo jeżeli masz nerwicę to ci będzie bardzo trudno samemu z tego wyjść.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-06-12, 14:45:10
Doktor-X

Twoja historia jest najsmutniejszą historią jaką słyszałam.


Tak mówi Adam Krasowski do ludzi, którzy dużo użalają się nad sobą. ;) Bo czesto tym osobom chodzi nie o radę tylko o to żeby ktos nas inny pożałował. A tak naprawdę chodzi o to, żebysmy my sami wreszcie pożałowali siebie dostatecznie i poczuli sami do siebie współczucie, dzięki temu możemy ruszyc dalej.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-12, 19:34:46
Rozumiem co masz na myśli Karina lecz ja do ostatniego momentu niechciałem tego pisać. Myślałem że jak napisze to wreszcie ktoś zrozumie jak naprawde mam i da mi adekwatną radę. Już wiem co robić naszczęście.
Ale masz racje miałem tez i taką intencje, jednak cały czas głownie chciałem dostać jakąs przekonywującą radę bo jak ktoś zaawansowany mi coś powie to wierze w to bardziej niż sam bym wymyślił.

Inga
Myśle że dam sobie rade bez terapi. Nie jeden miał gorzej pewnie niż ja i dał rade.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-12, 22:09:10
Tak mówi Adam Krasowski do ludzi, którzy dużo użalają się nad sobą. ;) Bo czesto tym osobom chodzi nie o radę tylko o to żeby ktos nas inny pożałował. A tak naprawdę chodzi o to, żebysmy my sami wreszcie pożałowali siebie dostatecznie i poczuli sami do siebie współczucie, dzięki temu możemy ruszyc dalej.

Dobrze piszesz. O to faktycznie chodzi, bo to przynosi wyzwolenie. Ale z tą najsmutniejszą historią (chodzi o tekst Adama), to ja czułam zawsze, że on w ten sposób wyśmiewa te użalania się nad sobą, co mi się nie podobało. Czułam tylko większy opór, gdy on to mówił.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-06-12, 22:19:05
O, dziwne, bo ja jakoś nie czułam wysmiewania.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-13, 07:45:47
Doktor X
To fajnie że podchodzisz do tego z optymizmem:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-13, 09:17:19
Dzięki Inga
Wyszedłem z założenia że skoro jestem za granicą i niemam możliwości skorzystać z terapi to jest sposób żebym sobie dał rade sam.
Od kilku dni codziennie biegam w takim fajnym parku. Dobrze mi to robi bo dużo oddycham i modlitwa lepiej wychodzi.
Dałem troche na luz, nie presjonuje się z powodu pracy. Jak nieznajde to zmienie cel i pójde np. na jakiś kurs. Może tak będzie lepiej dla mnie żebym został jeszcze jakiś czas w domu z ojcem i przerobił więcej akceptacji.

To wszystko dzięki akceptacji. To dopiero skromny jej okruch a już tak odczuwalny :) Dużą rolę też odgrywa afirmacja że jestem niewinny. Dobrze działa na presje moich rodziców którzy jak wczoraj trafnie zauważyłem próbowali od dziecka manipulowac mną poczuciem winy a tu już powoli dupka bo ja staję się niewinny :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-13, 13:54:27
Karina,
już wiem, o co chodzi z tym stwierdzeniem "Twoja historia jest najsmutniejsza, jaką słyszałem". Adam mówiąc to, nie jest w zgodzie z sobą samym, bo to, co mówi, nie jest prawdą (wcale tak nie myśli). I ja ten fałsz wyczuwam.
Takie zdanie wypowiedziane przez kogoś z zewnątrz, czy w ogóle zapewnienie o tym, że coś jest smutne, czy że mnie zasmuca, spełnia swoją terapeutyczną rolę, gdy jest prawdziwe, albo inaczej - gdy rozmówca w jakiś sposób czuje, że zapewniający mówi prawdę (choćby faktycznie tak nie było). Inaczej może to odebrać jako prowokację, a wtedy taki zabieg przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.
Wg mnie dużo korzystniej jest mówić to, co się faktycznie czuje, niż manipulować wypowiedzią, w jakimś tam celu.

Dla mnie osobiście historia Doktora rzeczywiście jest smutna (i szczerze mu współczuję), ale nie jest smutniejsza np. od mojej (i <sobie samej z przeszłości> też współczuję).

Doktor-X, fajnie :)
Najważniejsze, to mieć przekonanie, że dasz radę. Bo wtedy faktycznie dasz radę.
Jak powiedział kiedyś Henry Ford: "Jeśli myślisz, że coś potrafisz - masz rację. Jeśli myślisz, że czegoś nie potrafisz - też masz rację" :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-06-13, 14:19:34
Doktor-X - super. Fajnie się Ciebie teraz czyta! Widać, że złapałeś "grunt pod nogami" - i widzisz co działa, i jakie przynosi efekty:)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-13, 22:26:22
Dzięki dzięki
Czy jest ok nażerać się słodyczami jak np. źle się czuje i mam potrzebe ? Często mi się zdarza mieć ochote gdy mam opory w modlitwie lub podczas pisania afirmacji. Jak np, zjem pół czekolady to mi przechodzi i czuje lekką ulge.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-06-13, 23:26:51
Jakby co, robię pyszną gorącą czekoladę ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-14, 00:02:27
Lucus,

zdradzisz przepisik?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-14, 00:29:14
Doktor-X, jest ok. Zaakceptuj siebie obżerającego się słodyczami.
Może to nie jest "zdrowe" (bo słodycze mają u Ciebie zapełnić brak, który nie da się zapełnić w ten sposób), ale kto powiedział, że powinienś być idealny? Nikt nie jest idealny. Jak zaakceptujesz siebie takim, jaki jesteś, to bardzo możliwe, że przejdzie Ci ochota na słodycze w ogóle :P

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-14, 10:29:16
Ok to będe jadł :)
Myślałem że może słodycze mają jakieś składniki jak np herbata że utrudniają modlitwe ale jak nie mają to spoko.
Dzięki.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-14, 10:42:24
Możesz jeść zdrowe słodycze po to aby nie czuć się winnym za to że się zatruwasz. Ja np jem gorzką czekoladę i zagryzam to orzechami włoskimi. Bardzo mi to smakuje.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-14, 12:02:28
Doktor, aha, to o to Ci chodziło.
Czekolada (podobnie jak herbata) też zawiera substancje wykazujące działanie psychoaktywne, m.in. kofeinę (z kakao). Ale w niewielkich ilościach, więc spokojnie możesz ją jeść, jeśli potrzebujesz.
Wiele rzeczy zawiera szkodliwe substancje. Organizm jednak spokojnie daje sobie z nimi rade, jeśli się nie przesadza, więc nie ma co panikować. Najważniejsze jest to, żeby powstrzymać się od takich, które w znaczny sposób zmieniają świadomość, typu alkohol, czy narkotyki. No i wyeliminować takie, które nie są do szczęścia potrzebne (np. herbatę, którą z powodzeniem można zastąpić rooibosem, który nie zawiera teiny).
Jak nadejdzie odpowiedni czas, to sam z siebie odstawisz takie rzeczy, które będą Cię ograniczały [(a może wtedy wcale nie będą ograniczały? zobaczy się, nie ma co teoretyzować :)]. A na razie wystarczy działać zdroworozsądkowo.

Natomiast jeśli chodzi o modlitwę, afirmację, to powstrzymaj się przed nimi (i w trakcie) przed jedzeniem czekolady. Jak jesz, to jest Ci przyjemniej właśnie dlatego, że uciekasz przed emocjami. A przecież w afirmowaniu chodzi o to, żeby wyciągnąć je na wierzch i się im przyjrzeć, a nie wmówić sobie coś przyjemnego w nieprzytomnym stanie umysłu. Jeśli musisz uciekać w jedzenie, nie ma sensu afirmować.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-14, 12:16:07
No właśnie
Ja z tego powodu pytałam Doktora co robi z emocjami które się pojawiają w trakcie pisania afirmacji.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-14, 12:25:26
A więc to tak.
To kiszka bo bardzo lubie słodycze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-14, 12:34:01
No i wcale nie musisz z nich rezygnować :) Tylko na czas modlitwy i afirmacji. Jeśli nie jesteś w stanie wytrzymać afirmowania bez jedzenia, to skróć czas afirmowania do minimum, czyli zrób tyle, ile możesz. Lepsze to, niż afirmowanie w stanie wyparcia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-14, 12:46:10
Aha okay.
Dzięki Ci,
I tak zamierzam przestać jeśc słodycze za jakiś czas bo biore się za diete i trening.

Moja pś zaczęła się już bronić. Dziś naszła mnie ogromna ochota żeby grać na komputerze i pooglądać jakieś fajne filmy o wojownikach. Wszystko żeby mnie odciągnąć. Już prawie 13 a ja tylko dekret przeczytałem. Trzeba wziąć się w garść.
Piszę sobie takie afirmacje >

1. Ja Doktor mam prawo akceptować siebie takiego jakim jestem.
2. Ja Doktor mam prawo być sobą niezależnie od opini innych
3. Ja Doktor jestem bezpieczny i całkowicie wporządku gdy inni widza moje wady i słabości. / tu mi wyszło ( Ale Doktor nie chce pokazywać swoich słabości )
4. Bóg ma dla mnie zawsze coś lepszego od potrzeby bycia podziwianym
5. Ja Doktor Jestem niewinnym człowiekiem bez względu co maawiali mi inni.
6. Ja Doktor zasługuję na wszystko co najlepsze.

Do tego czytam dekret który ma około 20 afirmacji w tym wszystkie te co napisałem powyżej.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-14, 13:26:08

Mam jeszcze taką uwagę.
Źle na mnie działa mówienie: moja podś robi to lub tamto.
Taka forma sprawia że
1.   pogłębia się jeszcze rozdział pomiędzy częściami mojej osobowości i dzieje się cos przeciwnego do integracji, bo swoją podś widzę jako kogos innego, obcego, nie mnie
2.   Łatwo mi się zwala winę na podśwaidomośc za to czego nie chce mi się robić, za to co złego mnie spotyka  lub za to za co czuje się winna. Przecież to wszystko robi ta niedobra i głupia podświadomośc, ja jestem mądra i w porządku

Dlatego staram się mówić że to wszystko ja robię i ja jestem odpowiedzialna za wszystko co mnie spotyka a nie podświadomość
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-14, 14:12:45
Mam jeszcze taką uwagę.
Źle na mnie działa mówienie: moja podś robi to lub tamto.
Taka forma sprawia że
1.   pogłębia się jeszcze rozdział pomiędzy częściami mojej osobowości i dzieje się cos przeciwnego do integracji, bo swoją podś widzę jako kogos innego, obcego, nie mnie
2.   Łatwo mi się zwala winę na podśwaidomośc za to czego nie chce mi się robić, za to co złego mnie spotyka  lub za to za co czuje się winna. Przecież to wszystko robi ta niedobra i głupia podświadomośc, ja jestem mądra i w porządku

Dlatego staram się mówić że to wszystko ja robię i ja jestem odpowiedzialna za wszystko co mnie spotyka a nie podświadomość

Dokładnie to samo zauważyłam u siebie :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-14, 14:21:57
Fajnie:)
Czyli cos jest na rzeczy w tym co napisałam
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: dr02d2u w 2012-06-14, 14:45:16
Doktor-X,
wygospodaruj sobie stałą porę na pracę z afirmacjami i jeśli to możliwe stałe miejsce. Nie pracuj z afirmacjami z przypadku, albo "kiedy się zachce". Jeśli "nie masz czasu", to wstań 20 minut wcześniej :-) Po napisaniu tych afirmacji, proponuję Ci na zakończenie napisać: Jestem w porządku, taki jaki jestem.

Doprecyzowałem ostatnie zdanie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-14, 14:59:35
Też zauważyłem, że u wielu ludzi przy zapoznaniu się z teorią na temat troistej struktury umysłu (podświadomość, świadomość i nadświadomość) dochodzi do takiego rozdzielenia. Stwierdzają że oni są świadomością, nadświadomość to jakiś tam oderwany od nich Bóg, a podświadomość to jakiś tam oderwany od nich diabeł (czyli wszystko co sprawia, że im źle w życiu, a czego sami jeszcze nie czują). No i potem często walczą z tą stłumioną, nieakceptowaną częścią siebie, a ta walka daje im poczucie że jest jakiś przeciwnik, jakaś zewnętrzna siła, którą oni wcale nie są.

Ważne jest żeby zrozumieć, że troista struktura umysłu nie oznacza, że człowiek istnieje w trzech różnych osobach, ale że jest jedną osobą przejawiającą się na trzech różnych płaszczyznach jednocześnie. A ta całkowicie zmienia postać rzeczy. Niezależnie od tego jak bardzo świadomy czy nieświadomy siebie na poszczególnych płaszczyznach - tu wciąż chodzi o poszczególne aspekty jednej i tej samej osoby, stanowiącej integralną całość.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-14, 16:13:21
Inga i inni
Zgadzam się w zupełności :)
Nawet miałem o tym kiedyś napisać.
Ja też od pewnego czasu sam wobec siebie nie stosuję takiego kryterium oceniania. To podział dobry do jasnego wyrażania swoich stanów psychiczno-duchowych.
Patrzę na siebie jako na całość i wiem, że pś to też Ja. Przy okazji nie nadaję też zbyt wielkiej wagi podświadomości, ale takie odczucia pojawiają się kiedy pś zaczyna z nami współpracować a nie stawia fochy. Wtedy ona zamiast walczyć z nami i robić dywersje, raczej powie co ją-nas boli i jak to uzdrowić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-14, 16:19:28
zależność naszych części składowych ;) to Bóg->Dusza->Osobowość, gdzie Bóg przejawia się przez Duszę, a Dusza przez osobowość. Można nawet powiedzieć że Bóg ma duszę a dusza ma osobowość. Tak to właśnie w rzeczywistości wygląda.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-14, 21:16:03
Doktor-X,
wygospodaruj sobie stałą porę na pracę z afirmacjami i jeśli to możliwe stałe miejsce. Nie pracuj z afirmacjami z przypadku, albo "kiedy się zachce". Jeśli "nie masz czasu", to wstań 20 minut wcześniej :-) Po napisaniu tych afirmacji, proponuję Ci na zakończenie napisać: Jestem w porządku, taki jaki jestem.

Doprecyzowałem ostatnie zdanie.

dr02d2u
Mnie osobiście jest lepiej pracowac z przypadku. Kiedyś próbowałem pisac o stałej porze ale to niewypaliło bo się przymuszałem do tego pisania a napewno lepiej jest na luzie podejść do pisania niż z przymusu. Dlatego niepisze o stałej porze.
Odkryłem też że lepiej mi się modlić podczas wyczerpującego biegu gdy oddycham już ustami ze zmęczenia wbrew temu co się pisze że lepiej się relaksowac.
Może kiedyś jak już troche przerobie, nie będzie nerwicy, naucze się relaksować . Wtedy może to będzie lepsze rozwiązanie z tą stałą porą. Tak mi się wydaje. Tak samo jak początkujący na siłowni powinien pierw poćwiczyć na maszynach bo na wolnych ciężarach zrobi sobie krzywde ale bardziej zaawansowany lepszy użytek zrobi z wolnych ciężarów niż z maszyn.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-06-14, 23:56:03
Amelka
Zainspirowało mnie to: http://www.zajadam.pl/deser/goraca-czekolada

Jednak wypracowałem własny smak używając czekolady gorzkiej terravita. Nie stosowałem żadnych specjalnych dodatków, mimo to jest pyszna! Przy innej czekoladzie już nie było tego smaku. Poza tym śmietanka tak jak piszą 30%, proporcje wg przepisu.

No i smacznego!
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-15, 00:28:29
dr02d2u
Mnie osobiście jest lepiej pracowac z przypadku. Kiedyś próbowałem pisac o stałej porze ale to niewypaliło bo się przymuszałem do tego pisania a napewno lepiej jest na luzie podejść do pisania niż z przymusu. Dlatego niepisze o stałej porze.
Odkryłem też że lepiej mi się modlić podczas wyczerpującego biegu gdy oddycham już ustami ze zmęczenia wbrew temu co się pisze że lepiej się relaksowac.
Może kiedyś jak już troche przerobie, nie będzie nerwicy, naucze się relaksować . Wtedy może to będzie lepsze rozwiązanie z tą stałą porą. Tak mi się wydaje. Tak samo jak początkujący na siłowni powinien pierw poćwiczyć na maszynach bo na wolnych ciężarach zrobi sobie krzywde ale bardziej zaawansowany lepszy użytek zrobi z wolnych ciężarów niż z maszyn.

Bardzo fajna, świadoma wypowiedź :)
Jeśli pracuje się samodzielnie (i w sumie nie tylko wtedy), to trzeba słuchać siebie. Rady innych warto rozważyć, przemyśleć, ale wybór zawsze powinien należeć do nas (nie chodzi o to, że ktoś źle doradza, choć i tak może być, ale nie wszystko nam musi pasować). W ten sposób bardzo wzrasta do siebie zaufanie, a to nakręca spiralę samoakceptacji :))
Jeśli mogę Ci coś doradzić (z mojego doświadczenia): Warto rozwijać samodzielność w myśleniu i działaniu. To bardzo pomaga na ścieżce RD.
Tylko że przy takim podejściu, trzeba spełnić jeden warunek: trzeba umieć przyznać się do błędu. Trzeba wykrzesać w sobie trochę pokory i przyznać, że nie jesteśmy wszechwiedzący, nieomylni, itd.
Gdy ma się takie podejście wtedy człowiek:
- po pierwsze, potrafi przyjąć wskazówki, inspirację od innych (uczy się nie tylko na swoim doświadczenia, ale także od innych). Choć w końcu i tak sam musi podjąć decyzję, czy to zastosuje, czy nie, ale to inna sprawa,
- po drugie, jeśli widzi, że podjął błędną decyzję, zmienia ją jak może najszybciej, a nie brnie w coś, co nie jest korzystne, szkodząc sobie.
:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: dr02d2u w 2012-06-15, 07:24:21
Doktor-X,
w takim razie, tak trzymaj :-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-15, 08:05:12
Dzięki :)
A to co mówiłeś z ta determinacją i zaciętością to racja. Przydaje się i to bardzo.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-15, 09:49:22
Lucjanku,

pysznie wyglada ta czekolada na zdjeciu....tyle ze tu nie ma terravity :-(  , co prawda jest polski sklep i tam zobacze ale watpie. Bede musiala sprobowac z inna czekolada.Milego dnia :-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-06-15, 10:21:11
Jaka przyczyna może leżeć u podstaw takiego oto schematu:
działanie, eksplorowanie, kreowanie, budowanie, powiedzmy normalne życie, dużo energii, duża otwarość
a po jakimś czasie potrzeba izolowania, leniuchowania, kontemplowania ale nie na dzien dwa tylko na całe tygodnie
czyli takie wiosłowanie, wiosłowanie i potem tylko dryf, dryf, dryf;) i tak w kratkę
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-06-15, 11:38:11
Bziuuummmm : )
Wygląda na to, że w kreacje i codzienne życie wkładasz przede wszystkim dużo wysiłku, z czasem jest to odczuwalne jako energetyczny i emocjonalny ciężar. I wtedy naturalne jest, że człowiek jest coraz bardziej zmęczony i potrzebuje się odizolować i zwyczajnie odpocząć : ).  Ten mechanizm ma jedną pułapkę, im więcej wkładamy wysiłku, tym więcej musimy włożyć energii i działania w nasze kreacje.  W efekcie w tą samą np. kreacje moglibyśmy włożyć dużo mniej energii i działania, ale póki wkładamy wysiłek, jesteśmy zmuszeni wkładać dużo większy ładunek energii niż to w ogóle potrzebne, bo nie będziemy mieli efektów. Wysiłek to energia która dosłownie „pożera” pozytywną energię wkładaną  w rozwijanie celów i kreacji. Efektem tego, będzie też fakt, że potem nawet nie będziemy mieli siły cieszyć się tym, co zbudowaliśmy. Trzeba odpuścić przekonanie, że cokolwiek w życiu chcę -  muszę na to ciężko zapracować – czyli prócz energii i działania włożyć mnóstwo wysiłku, i przyzwyczajać podświadomość do życia bez własnej kontroli, codziennego napięcia, a coraz większej ufności i poczucia zasługiwania na to by mieć, to co chcemy tu i teraz. Kiedyś mi ktoś podpowiedział taką afkę „wszystkie moje cele realizują się szybko, łatwo, skutecznie”, po niej zeszło mi zaślepienie, że moje kreacje muszą wymagać jakiegokolwiek dłuższego czasu, czy wysiłku : ).
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-06-15, 11:44:00
Dzięki Kinga :)
muszę jeszcze to przemyslec
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-06-15, 20:01:09
Dzięki Amelka, nie wiedziałem, że nie mieszkasz w Polsce. Jednak warto wykreować terravite gorzką ;) Powodzenia!
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-06-15, 21:27:32
 
Przyszło juz parę uświadomień,co do mojej i rodzinnej historii karmicznej...Wiem,ze wcielałam się misyjnie i mścicielsko,wszystko dotyczyło Miłości -a raczej jej braku,wręcz głodu...Racji udowodnienia,że ja mogę,potrafię i u siebie i u innych ja wskrzesić...A tu dupa...

Nie mogę i nie potrafię kochać,nie miał mnie kto tego nauczyć,nie umiałam tego wskrzesić w sobie...Nadal nie umiem,czuję się pusta i wypalona...Jałowa...

Jedyne ,co do mnie dociera to narastajaca złość,gniew i frustracja,tego jestem pełna aż po brzegi,do wyrzygania...I BEZRADNOŚĆ,której mam juz dość...Ona plus podskórny nieuświadomiony lęk daje zabójczy koktajl smakujący niechęcią do życia ...To już kolejny raz,kiedy nie mam juz sił,jest ich coraz mniej,nawet nie chcę się już miotać w tej pajęczynie życia...Jestem ciekawa,co by było,gdybym się poddała,tak całkowicie...Może to jest wyjście...

To NIE jest wyznanie samobójcy,spokojnie,szukam drogi wyjścia .Jakiejkolwiek sensownej i działającej...To kolejna bardzo ostra wywałka,którą jestem bardzo zmęczona...Może komuś z was coś się nasunie...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-15, 21:41:43
Mam wrażenie, że to co by Ci się przydało to odpuszczanie sobie tego ogrooooomniastego wysiłku wkładanego w realizacje przeróżnych cudzych i swoich wyobrażeń na temat tego co trzeba zrobić czy osiągnąć aby mieć miłość.

Osiągnięcie miłości nie wymaga wysiłku - ono wymaga odpuszczenia wysiłku. Im bardziej się starasz, kombinujesz, wysilasz - tym dalej jesteś od miłości. A wierzysz, że coś musisz robić, bo zawsze byłaś uczona na temat tego jakie warunki trzeba spełnić, aby zasłużyć, co trzeba robić, aby ją utrzymać, z jakimi obowiązkami się ona wiąże i wielu innych bzdur. Zakodowało Ci się więc dość silne skojarzenie w pś, że miłość = wysiłek(związany ze spełnieniem wymagań). Tak więc wysilasz się i wysilasz, a że efekty wysiłku marne - wysilasz się jeszcze bardziej i bardziej, wierząc że brak efektów jest spowodowany tym, że tego wysiłku było mimo wszystko wciąż za mało.

Odetchnij, odpocznij, rozluźnij się. Pozwól sobie przestać starać się o miłość, przestać o nią walczyć i wysilać się dla niej. Po prostu usiądź sobie i poczuj się dobrze z tym co jest teraz. Poczuj się dobrze ze sobą, taką jaką jesteś. Poczuj się dobrze ze sobą, mimo odczuwanych braków w miłości. A gdy już sobie odetchniesz, odpoczniesz - połóż sobie rękę na duchowym serduszku i powtarzaj w myślach słowo "miłość" Oddychaj sobie spokojnie i obserwuj swoje reakcje oraz odczucia. Nie rób nic więcej, nie wysilaj się, nie staraj się podtrzymywać miłych odczuć - nie rób absolutnie nic, po za obserwacją.

Powtarzaj sobie to ćwiczenie każdego dnia, tak długo aż nie odczujesz jak bardzo bezwysiłkowe jest doświadczanie miłości :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-16, 00:39:31
Freefalling,

na pewno umiesz kochac i to wspaniale kochac! wygladasz na taka osobe, bardzo ciepla, zapamietalam Twoje zdjecie. Nie masz pojecia jak ja dlugo czekalam na milosc i ile rozczarowan musialam przejsc i jak byc cierpliwa...musisz zawierzyc Bogu! Jak sie dzieje zle i jest Ci zle i smutno, to pomysl, ze oddajesz ten smutek i cierpienie Bogu, powiedz :"Boze wez to ode mnie" . Mnie kiedys zostawil moj owczesny ukochany i ja kiedy to juz do mnie dotarlo, wyszlam na spacer i w strugach deszczu, bo padalo wtedy, szlam, plakalam i modlilam sie na glos tak " Boze prosze Cie zabierz ode mnie to cierpienie, zabierz ten bol z mojego serca". Tak to w kolko powtarzalam jak mantre z 20 minut na okraglo az...sie usmiechnelam :-) przyszla ulga niesamowita, lekkosc i radosc. To bylo niewiarygodne dla mnie. Bo myslalam ze nie uniose tego zalu.
Tak mi przyszlo do glowy, to pomyslalam ze napisze.

"Nie mogę i nie potrafię kochać,nie miał mnie kto tego nauczyć,nie umiałam tego wskrzesić w sobie...Nadal nie umiem,czuję się pusta i wypalona...Jałowa..."

Na pewno potrafisz kochac... tylko Ci sie wydaje ze nie potrafisz bo nie mialas wzorca. Stworz go sobie sama, nawet jesli nie bedzie doskonaly to co z tego. Czysta intencja kochania to juz jest duzo. Ja tez czasem mysle o sobie ze nie umiem kochac. Czasem tez tak mysle o moim mezu w  zlosci :-). Nikt z nas nie mial wzorca i tak naprawde nikt nas nie nauczyl, co naprawde znaczy kochac. Ale to nic, bo kiedy opadna emocje, wszystko "wraca na swoje miejsce".
ZAUFAJ DOBRU ( na ktore tez sklada sie milosc), bo BOG ma dla Ciebie Twoje dobro, kazdy ma swoje dobro. Uwierz!
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-06-16, 11:11:31
Amelka,Clint-dzięki za naświetlenie sprawy i trzeżwe spojrzenie...

Moje megawywałki są spowodowane kryzysem osobowości i rozwalaniem starych struktur ego...

Wczoraj przyszło znów do mnie po uspokojeniu i medytacji,że mój cały gniew wynika z niezgody na to,co jest realnie wokoło mnie w zderzeniu z tym ,co wyobrażone...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-06-16, 11:18:41
I jeszcze...


     Sprzeczne ze sobą intencje i wyobrażenia tworzą u mnie węzeł gordyjski nie do rozplątania,swoisty twór energetyczny,żyjacy własnym życiem,któremu oddałam całą siebie.Jedyna metoda to po prostu szybkie cięcie-odcięcie bez wchodzenia w treść i sens,dla którego sie temu poddałam...Nie chcę sie juz w tym babrać,bo to stracony czas,energia i oczekiwania...

      Byłabym wdzięczna za wszelkie sugestie co do afirmacji,wizualizacji,ustawień EFT i sposobów,z którymi WY radziliście sobie w podobnych sytuacjach...Ja jeszcze jestem znieprzytomniała i nie bardzo potrafie zebrać się w ,ze tak się wyrażę kupę :-P...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-16, 11:54:40
głęboka, szczera modlitwa, działa cuda. Jeśli sobie nie radzisz, to wiedz że nie musisz, wystarczy poprosić boga i on rozwiąże wszelkie problemy, bez żadnego wysiłku z twojej strony.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-06-16, 13:47:54
Freefalling,
jeśli masz siły do pracy nad tym i jesteś w miarę przytomna, to bym robiła tak (jeśli oczywiście masz do tego warunki):
- przede wszystkim niczego nie blokowała, niech cały ten syf wychodzi, widocznie pora przyszła na niego
- pozwoliła by ciało cię poprowadziło - jeśli chce mu się wić, kurczyć, tupać, płakać czy krzyczeć, pozwolić mu na to
- w międzyczasie robić ustawienia EFT na węzłach chłonnych, nazywając rzeczy po imieniu np.
" Mimo, iż jestem wkurwiona całą tą sytuacją, rzygać mi się chce i czuję ogromną bezradność.. to i tak kocham siebie całkowicie"
" Mimo, iż nie radzę sobie z cały tym syfem, z tym co się ze mną dzieje i chcę by to się jak najszybciej skończyło, to i tak kocham siebie całkowicie"
Jeśli znasz technikę uwalniania, wspomóc się nią w uwalnianiu tych emocji, pozwolić sobie je czuć, stać się dla nich kanałem, uwalniać (choć wiem, że to do najprzyjemniejszych rzeczy nie należy). Z początku może to być trudne, szczególnie jeśli tych emocji jest dużo, ale stopniowo będzie się przejaśniać i będzie coraz lżej :)



Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-16, 20:06:24
O, fajne ustawienie EFT. Akurat cos dla mnie,

Mam pytanie do afirmacji.
Piszę kilka afirmacji. Z kolumny reakcji wyszły mi propozycje na inne afirmacje. Czy pisze się wszystkie afirmacje czy te co wyszły z kolumny reakcji ? Znacznie prościej było by pisac te najświeższe a dopiero wracac do tych pierwszych aż się przerobi te najświeższe.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-16, 23:52:37
Afirmacje zamykają świadomość, chociaż pozornie przynoszą korzyści i poprawiają samopoczucie i życie. Można to porównać do ściągania na egzaminie, które wydaje się niezwykle korzystne, bo mamy zaliczenie i jest cud miód, ale to tylko pozory w rzeczywistości wszędzie są braki. W rzeczywistości, nakład pracy jest dużo większy bo potem żeby utrzymać swój status, trzeba dalej kombinować (na przykład afirmować) itd. Bez tego "wsparcia afirmacyjnego"na początku może się wydawać ciężko, ale potem korzyści są duże większe, a już samymi modlitwami + eft w temacie można zdziałać naprawdę dużo.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-17, 01:02:18
Afirmacje tzw. penetrujace ktore sie pisze z kolumna reakcji, to chyba raczej otwieraja ta swiadomosc, poszerzaja ja, niz zamykaja, Lukaszu. Ich dzialanie "zamykajace" moze byc np. wtedy jak sie ignoruje odpowiedzi podswiadomosci na tresc afirmacji i dalej sie je przepycha uciszajac wszelkie wewnetrzne sprzeciwy. Samemu sie wtedy wywiera na siebie presje i to na pewno wtedy zamyka swiadomosc. To znaczy Ty napisales dobrze, o ile miales na mysli tylko mechaniczne powtarzanie afirmacji z "wylaczeniem wszystkich guzikow" typu pytania, odpowiedzi i wszelkie inne reakcje ze strony podswiadomosci. Ja osobiscie nie neguje zadnych sposobow pracy nad soba, kazdy ma swoje wlasne uznawane za najskuteczniejsze dla niego lub ich szuka. Jednakze modlitwa moim zdaniem nie ma sobie rownych, bo sie odwolujemy wtedy do Mocy Boga, a coz jest wiekszego, potezniejszego? Tzn. dla mnie, i tu znowu klania sie indywidualizm, gdyz nie kazdy ma taka sama relacje z Bogiem, nie kazdy tak samo postrzega Boga.   
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-17, 10:24:40
Dobrze napisane Amelka. Tak właśnie jest. Każda metoda jest dobra a modlitwa najlepsza. Ktoś kto np. nie umie posługiwać się mieczem może sobie zrobić krzywdę, ale wprawny szermierz może zdziałać nim cuda.
A wracając do mojego pytania to jak to będzie ?

I mam drugie pytanie >
Czy da się komuś przebaczyć coś jeśli nadal to robi ? Np. presje. Chce przebaczyć ojcu presje. Modle się żeby już się dokonało we mnie przebaczenie ojcu m.in tego że wywierał na mnie presje ale on całe czas je wywiera.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-17, 11:15:11
Amelka,
Nawet z kolumną reakcji i w wsłuchiwaniem się w odpowiedz, zamykają, tylko subtelniej, bo nie widać tak bardzo oporów. To jest jedna rzecz, druga to taka że zaburza to naturalną relację między duszą a osobowością. Kiedyś to lekko czułem, teraz po prostu to widzę te relacje. Tak jak napisałem wyżej pozornie to działa, a skoro działa to znaczy że jest ok, no cóż nie jest :)

Doktor-X,
Da się, ale jest ciężko. Poza tym nie zawsze to o co się modlimy jest tym o co powinnyśmy się modlić. Przed jednym z najcięższych egzaminów(2 razy go oblałem) jakie można sobie wyobrazić modliłem się o coś związanego z polówka w aniołkowie, doszło do tego że miałem się uczyć 2 tygodnie, uczyłem się 1, i zaliczyło 3/40 osób w tym ja. Chodzi o to że proste problemy mają swoje korzenie czasami hen daleko, i usunięcie odpowiednich korzeni, rozwiązuje teraźniejsze proste problemy.

Ja miałem ostatnio tak że miałem konflikt z rodzicami, doszło do tego że dzwonili mi codziennie, i truli. Byłem już wkurzony i zmęczony tym więc nową metodą spróbowałem trochę usunąć tego wkurzenia, 5 minut wystarczyło, coś puściło. Po dwóch dniach dzwoni telefon, było to ciepła rozmowa z mamą, jakby ogromny problem nie istniał, nigdy ! Byłem zaskoczony tak bardzo że nie wiedziałem co się mogło stać. Przez te 5 minut całe presje, napięcie i konflikt się oczyścił. Ten przykład niech Cię zachęci :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-17, 11:48:36
Lukaszu,

 kazdy ma prawo do wlasnego wyboru metod rozwoju i pracy nad soba, to co mi odpowiada nie musi odpowiadac Tobie, odczucia jakie dana metoda pracy wywoluje w Tobie, nie musi ich wywolywac we mnie :-) Kazdy jest inny i to chyba dobrze, bo dzieki tej roznorodnosci mozna korzystac z doswiadczenia innych ( lub nie korzystac ) , mozna sie nim inspirowac, a mozna tez isc po prostu swoja sciezka rozwoju bez ogladania sie na to co sluzy innym :-) Nie wiem, czy calkowicie negujesz metode afirmacyjna, jesli tak, to przeciez masz do tego prawo. Mi ona odpowiada :-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-06-17, 11:59:26
Doktor X - "Czy da się komuś przebaczyć coś jeśli nadal to robi ? Np. presje. Chce przebaczyć ojcu presje. Modle się żeby już się dokonało we mnie przebaczenie ojcu m.in tego że wywierał na mnie presje ale on całe czas je wywiera."

Może w takim razie spróbuj wpierw wybaczyć samemu sobie, że masz podatność na presje ojca i je przyciągasz sobie. Poczuj się w porządku, zaakceptuj to, ze tak było przez wiele lat, że jest nawet teraz - i wybacz sobie tą podatność. Wybacz też sobie, że przyciągałeś do siebie inne nieprzyjemne, dowalające sytuacje od strony ojca i pomódl się o uwolnienie z bożą pomocą, od tych wszystkich mechanizmów, przymusów, podatności na przyciąganie do siebie takich sytuacji, presji i uwolnienie od wszelkich przyczyn, dla których to się działo.dzieje tzn. na co ci to jest/było.

Jak dojdziesz do przyczyny, na co Ci to było, z czego wypływa to, że te presje cały czas idą w Twoją stronę (np.; czy z poczucia winy, czy z przekonaniu o jakimś braku itp.), to mysle, ze łatwiej wybaczysz zarówno ojcu, jak i sobie, no i uwolnisz się od tego całego mechanizmu presji.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-17, 12:15:07
Doktor X,

Lukasz pisze " Da się, ale jest ciężko".
No i chyba ma racje, a raczej na pewno. Ja tez jestem podatna na presje innych i pewnie jakos prowokuje ich aby mnie presjonowali. To sie odbywa raz bardziej kulturalnie, raz mniej, zalezy od osoby, ale w moim przypadku sa to glownie mezczyzni. Mowia mi co mam robic a mnie to wkurza. Nawet na silowni jeden facet sie do mnie kulturalnie "przyczepil".( Albo ja za bardzo sie koncentruje na postawie mezczyzn wobec mnie i to, na co w przypadku kobiet nie zwrocilabym nawet uwagi - w przypadku mezczyzn po prostu mnie drazni.)
Generalnie to chyba chodzi o to zeby poczuc sie totalnie niewinnym i miec dobra samoocene. Wtedy po pierwsze nie prowokujesz do presji a po drugie nie robia na Tobie wrazenia zadne naciski - byc moze nawet presji innych nie odbierasz jako presji, tylko patrzysz z miloscia na taka osobe jak na lwa w klatce skaczacego na dzielace go z Toba ODGRODZENIE :-) Biedny "lew"...ile ma w sobie syfu...Zal Ci go. Ciebie to nie dotyka. Nie ma w Tobie tych strun na ktorych presjonujacy moglby sobie pograc :-)
Ja na przyklad doszlam do wniosku ze w pewnym sensie pozwolilam innym na presjonowanie mnie, kazdy wydawal mi sie ode mnie madrzejszy, bardziej doswiadczony...( klania sie niska samoocena) i weszlo mi to w nawyk. Przyzwyczailam otoczenie do tego ze moje zdanie nie liczy sie az tak bardzo, glowa do teraz mi sie kiwa w gesci potakiwania :-)) Asertywnosc znikoma. W stosunku do mezczyzn w moim przypadku - i tu chyba chodzi o lek przed mezczyznami, zeby sie im nie sprzeciwiac. Ciesze sie ze zaczynam to rozgryzac. Chce to zniwelowac, mam juz"Schnauze voll", jesli chodzi o presjonowanie mnie. Podobnie jak Ty. Damy rade :-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-17, 12:16:28
o, Hydrozagadka,

dziekuje Ci za ten wpis :-) Zrobie z niego uzytek :-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-17, 12:59:11
Amelka,

Akurat to co pisałem o afirmacjach jest uniwersalne. Czy je całkowicie neguje, i tak i nie. Czasem, bardzo bardzo rzadko ale jednak, użynam afirmacji ale są specyficzne, i w specyficzny sposób. Jest to na tyle rzadkie i na tyle nieschematyczne, że mogę powiedzieć że ogólnie "afirmacje" i całą konwencje ich używania neguje. No i oczywiście, każdy ma prawo do własnej drogi, nie narzucam nic, po prostu informuje.


Z tym ciężko przebaczyć, to na pewno mi, u niektórych może być lżej, taka specyfika moich obciążeń. U mnie dusza nauczyła się mścić się, nieprzebaczań, jako mechanizmu obronnego. No bo jak przebaczę, zaakceptuje itd. to przecież ktoś sobie porostu mnie znów skrzywdzi itd. Ten brak przebaczenia, to często zwykły strach i bezradność w obliczu zła, presji, krzywd itd. Póki nie przebaczę mogę coś z tym zrobić bronić się itd. Jest to twardy orzech do zgryzienia, jak przebaczyć, akceptować presje innych, i być z tym bezpieczny itd. Im większy strach im większa bezradność, tym bardziej nie chcemy przebaczyć, akceptować itd.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-17, 13:17:14
Lukasz,

ja Cie dobrze rozumiem w tej kwestii wybaczania. Tez mnie ten problem mierzi. Teoretycznie to ja moge duzo powiedziec, gorzej natomiast jest w praktyce. Przebaczenie jest trudne dlatego, bo przebaczajac komus mam wrazenie ze przyznaje mu, ze mial prawo mnie skrzywdzic bo ma problem ze soba a co tam ja! ja jestem mniej wazna! i jednoczesnie mam uczucie, ze pomniejszam ta krzywde we wlasnych oczach, mam uczucie ze wtedy nie szanuje siebie. Trudno jest ODCZUC w sobie, ze sie przebacza nie dla oprawcy tylko dla siebie. Przebaczam czyli ustawiam sciane miedzy oprawca a mna: "ty kacie sobie, a ja sobie. Ty odpowiadasz za swoje wystepki, fikaj sobie ile chcesz, mnie to juz nie rusza, bo jestem od ciebie dojrzalszy i na wyzszym poziomie emocjonalnym." To oczywiscie nie zadziala jesli nie przepracuje przyczyny ktora stawia mnie w roli ofiary. Mozna tez spojrzec na to tak, ze jesli PO przebaczeniu, dostaniemy znowu "w tylek" i to zaboli, to spojrzec na to w innym kontekscie: acha, jeszcze czegos nie uzdrowilem w sobie. Podejsc do tego naukowo, wylacznie. Mnie to pomoglo jak kiedys tam cos wybaczalam.   
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-17, 13:32:09
Tak zrobie Hydrozagadka. Dzięki,
Amelka damy rade :) to na pewno ale ile jeszcze trzeba to znosić.
Fajnie napisałaś tam pod koniec. Czasami jak mam lepszy humor to tak mam że niedziałają na mnie presje innych, mogę ich lubić gdy np. wytykają mi wady. Wspaniałe uczucie, można być sobą. Tylko trzeba to ugruntować.

Mam podobnie jak Lukaszlm miał\ma. Po awatarze sądze że siedziałeś w klimatach azjatyckich, chiny, sztuki walki, shaolin.
Ja też się tam obracałem i też moja dusza się nauczyła mściwości.
Zrobie jak hydrozagadka napisała bo nie jestem jeszcze gootowy by przebaczyć ojcu. Za bardzo go nienawidze.

A wracając do tych afirmacji to z tego co napisałeś Lukaszlm wywnioskowałem że wg Ciebie nie ma sensu pisać afirmacji. Troche mnie to zmieszało. Nie wiem czy twój post to tylko materializacja mojego oporu, wątpliwości czy rzeczywiście tak jest.

Jak bym niepisał afirmacji to niby co bym miał zamiast tego robić ? To jedyna rzecz która jakoś działa. Do modlitwy musze się przymuszać i opornie idzie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-17, 13:49:33
Np. Będe teraz próbować przebaczyć sobie to że ulegałem presji innych ludzi. I niby jak mam to zrobić bez afirmacji ?
Wy zaawansowani możecie się modlić bo to na was działa ale mi niepozostaje zbyt duży wybór.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-17, 13:49:48
Lukasz,

Przebaczenie jest trudne dlatego, bo przebaczajac komus mam wrazenie ze przyznaje mu, ze mial prawo mnie skrzywdzic bo ma problem ze soba a co tam ja! ja jestem mniej wazna! i jednoczesnie mam uczucie, ze pomniejszam ta krzywde we wlasnych oczach, mam uczucie ze wtedy nie szanuje siebie. Trudno jest ODCZUC w sobie, ze sie przebacza nie dla oprawcy tylko dla siebie. Przebaczam czyli ustawiam sciane miedzy oprawca a mna: "ty kacie sobie, a ja sobie. Ty odpowiadasz za swoje wystepki, fikaj sobie ile chcesz, mnie to juz nie rusza, bo jestem od ciebie dojrzalszy i na wyzszym poziomie emocjonalnym." To oczywiscie nie zadziala jesli nie przepracuje przyczyny ktora stawia mnie w roli ofiary. Mozna tez spojrzec na to tak, ze jesli PO przebaczeniu, dostaniemy znowu "w tylek" i to zaboli, to spojrzec na to w innym kontekscie: acha, jeszcze czegos nie uzdrowilem w sobie. Podejsc do tego naukowo, wylacznie. Mnie to pomoglo jak kiedys tam cos wybaczałam.

Dokładnie, ja mam tak że ja powiem przebaczam, to jakby powiedział to co zrobiłeś jest ok, więc możesz zrobić to jeszcze raz i też będzie ok. Więc z automatu przyjmuje pozycję obronną, bo nie chce być krzywdzony.

Z przebaczeniem jest tak, że wychodzi samo, jak się zobaczy całą sytuację, i zależności. Właśnie takie coś "Ty odpowiadasz za swoje wystepki, fikaj sobie ile chcesz, mnie to już nie rusza" nie istnieje kat i ofiara - nieistnieje. Mi raz fajnie wyszło że ludzie, mnie krzywdzili ciężko biednego, dopiero jak zobaczyłem że te ich dusze pomagały mi w pośrednio w upadku, to się ucieszyłem chciałem realizować to i to, i te dusze mi w tym pomagały, dosłownie jakby kogoś prosił aby mi przyłożył, wtedy nie możliwym jest czuć zawiść za to że ktoś zrobił to o co został poproszony. Drugą kwestą jest to że w tej modlitwie, od razu, prosiłem o spalanie i odwołanie tych dograń do innych dusz. Ulga niesamowita, bo zaakceptowałem i przebaczyłem te krzywdy, a i wiedziałem że więcej tego nie zrobią, bo odwołałem to o co ich "prosiłem". Ale takie coś rzadko mi zaskakuje, chociaż coraz częściej i łatwiej :)

Ale i tak jak gdzieś zostanie ten starach i bezradność, to dalej uaktywniają się niefajne rzeczy, bo trzeba bronić się na zapas.

PS. Za uwarzyłem też że jeśli się nie reaguje,i jestem pełen akceptacji, to inni tracą zainteresowanie żeby dowalić. Bo jaki jest sens dowalać komuś jak go to nie rusza, żaden :) To tak jakby wiedział że nic mi zrobić nie mogą, i oni wiedzą że ja wiem :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-17, 13:57:51
 Doktor X,

przyszlo mi jeszcze do glowy cos, co ja  kiedys zastosowalam. Byla kiedys taka osoba w moim zyciu ktora mi niezle namieszala i balam sie jej, mialam jakis dziwny respekt przed nia, nadawalam jej duzo mocy, jakby od niej zalezaly moje losy. Wiedzialam ze musze ja mentalnie, we wlasnych oczach "unieszkodliwic". Zeby sie jej przestac tak bac. Zaczelam sobie wyobrazac ta osobe w komicznych sytuacjach. Moze w przypadku kiedy ktos nas presjonuje tez by to pomoglo. Kiedy ktos na przyklad krzykiem cos narzuca, wyobrazic sobie w tym wlasnie momencie ta osobe np. z marchewka w tylku i zobaczyc jak ta marchewka wystaje :-) Albo jak ma na glowie nocnik. Albo jak mu/jej wywija dolna warga i tak zostaje :-) Takie tam, zalezy co kogo smieszy. Taka wizja odbiera moc, oslabia ja.
 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-17, 14:02:57
hahaha dobre.
Ojciec na mnie nie krzyczy bo też się mnie boi. Jestem młody i silny a on już stary. Poprostu psychicznie na mnie wpływa, jak był pijany to też mi wymawiał że jestem darmozjad, nieudacznik i takie tam, dlatego teraz czuje się bardzo zażenowany mieszkając z nim w jego domu.

Napiszcie o tych afirmacjach coś.
Albo w sumie.. i tak je będe pisac bo to moje głowne narzędzie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-17, 14:03:48
Lukasz

"odwołałem to o co ich "prosiłem"

SWIETNE. (nawiazuje do radykalnego wybaczania)

" Za uwarzyłem też że jeśli się nie reaguje,i jestem pełen akceptacji, to inni tracą zainteresowanie żeby dowalić. Bo jaki jest sens dowalać komuś jak go to nie rusza, żaden :) To tak jakby wiedział że nic mi zrobić nie mogą, i oni wiedzą że ja wiem :)"

SUPER. Wsparles mnie :-)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-17, 14:30:25
Doktor-X,

Pewnie tak, chociaż bardziej buddyzm chyba, nie wiem, nie interesowałem się tym jakoś szczególnie, ale w ogólnie ciągnie mnie do azjatyckich klimatów. A to co pisałem o nieprzebaczaniu, i nienawidzeniu, to tego nauczyłem się dużo, dużo wcześniej. Sam avatar jest z Avatar:The last airbender super bajka, polecam :)

Czy jest sens pisać czy nie jest, to zależy co chcesz osiągnąć (długo terminowo) itd. Ja korzystałem na początku bardzo dużo z afirmacji + EFT, i były efekty, ale teraz wolę metody które działają długoterminowo i solidnie, chociaż czasem bez początkowych szybkich efektów. A czasem i te efekty są już u mnie ostatnio po 1-3 dniach, więc już mi się inwestycja zwraca :)

modlić się każdy może, z czasem modlitwa będzie coraz mocniejsza, kontakt z "Bogiem" coraz lepszy itd. Coraz mniej wysiłku, a efekt coraz większy, no bo bóg się tym zajmuje :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-19, 20:55:25
kurde
w jaki by tu uderzyć kierunek odn pracy zarobkowej?? :p\
Doświadczenie to mam takie sobie, głównie pozytywne myślenie, zabawa w rolnictwo. Mam wrażenie, że przydałoby sie ukończyc jakieś coś tam. Ale co?

Droga Nadświadomości - ześlij na mnie właściwe i najlepsze rozwiązania
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-20, 08:13:15
Wiadomym jest że jeśli chodzi o pracę to trzeba iść w kierunku tego co się najbardziej lubi robić. Ale pewnie to wiesz.

Mam pytanie > 
     
     Czy dobrze by było jak bym poddał się hipnozie gdybym miał okazję ? Sprawa dotyczy pragnienia bycia podziwianym, potrzeby bycia podziwianym. Robie na to modlitwe od pół roku z przerwami ale nieruszyło to z miejsca. Moja dusza jest do tego mocno przywiązana zapewne przez stulecia to kultywowała. Myśle o czymś takim silnym co by wywarło odpowiednie wrażenie, nie EFT czy WHH.
Temat silnie wiąże się z akceptacją siebie i opieraniem swojej wartości na opiniach innych.

Jeśli hipnoza to zły pomysł to przyłoże się do modlitw i afirmacji.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-20, 08:46:07
Doktor, jeśli chcesz naprawdę sobie pomóc, to od hipnozy trzymaj się z daleka i przestań od siebie uciekać.
Nie wiem, czy stosowałeś afkę "Mam pełne prawo/pozwalam sobie być podziwianym" (inne opcje: to w porządku, gdy jestem podziwiany/ to bezpieczne, gdy mnie podziwiają/ zasługuję na podziw i uznanie, docenienie, itd.). Jeśli nie, to spróbuj, jeśli chcesz. Ona "uderzy" w sedno twojego problemu.
Afirmacje polecam pisać/mówić bardziej na zasadzie uświadamiania sobie tego, co piszesz (możesz to sobie wyobrażać) i obserwacji tego, co z Ciebie wychodzi, a nie automatycznego pisania (bo to na nic się nie zda).
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-20, 10:28:11
Doktor, jeśli chcesz naprawdę sobie pomóc, to od hipnozy trzymaj się z daleka i przestań od siebie uciekać.

Rozumiem.

Nie wiem, czy stosowałeś afkę "Mam pełne prawo/pozwalam sobie być podziwianym" (inne opcje: to w porządku, gdy jestem podziwiany/ to bezpieczne, gdy mnie podziwiają/ zasługuję na podziw i uznanie, docenienie, itd.). Jeśli nie, to spróbuj, jeśli chcesz. Ona "uderzy" w sedno twojego problemu.

Ale jak to ? To tak jak bym czegoś niechciał a jednocześnie chciał i jeszcze bardziej to wzmacniał. Jak mam to rozumieć ?


Afirmacje polecam pisać/mówić bardziej na zasadzie uświadamiania sobie tego, co piszesz (możesz to sobie wyobrażać) i obserwacji tego, co z Ciebie wychodzi, a nie automatycznego pisania (bo to na nic się nie zda).

Tak też robie. Dzięki za przypomnienie. Dosyć często mi się zdarza tracić świadomość podczas pisania dlatego zawsze sobie powtarzam w myślach i uświadamiam na trzeźwo co pisze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-20, 12:10:28
Doktor,
po pierwsze - każdy z nas (w tym Ty :P) ma prawo do wszystkiego: do rzeczy najlepszych (bogactwa, miłości, radości, podziwu, itd.) i do najgorszych (masz prawo zabijać, gwałcić, palić, niszczyć, itd.). Bo mamy wolną wolę.
To że mamy do tego pełne prawo nie znaczy, że będziemy to robić. To dwie zupełnie inne kwestie. Np. ja mam pełną świadomość, że mogę zabić, ale tego nie robię, bo nie jest to zgodne ze mną, z moją naturą, po prostu z tym, co mam w środku, a nie dlatego, że przestrzegam jakiegoś zakazu, czy że boję się kary, czy zemsty, w tym karmicznej. Nie muszę więc kierować się strachem przed karą, ale tym, co jest wewnątrz mnie.
Kiedy nie ma się emocjonalnego przywiązania do takich kwestii (np. to jest złe, do tego nie mam prawa), po prostu czuje się, co chce się robić i zgodnie z tym postępuje. I właśnie po to, żeby uzyskać tę świadomość, dobrze jest sobie to przeafirmować i to przemyśleć.

Po drugie - warto pozwolić sobie na wszystko (nawet na rzeczy oceniane negatywnie) właśnie po to, żeby wywołać te emocje, które zaciemniają nam obraz naszej natury. Tzn. niekoniecznie chodzi o pozwolenie sobie działać, ale pozwolenie myśleć w ten sposób, że się pozwala. Czyli np. myślisz sobie: pozwalam sobie zabijać. I patrzysz, co wychodzi. I pozwalać na to. Gdy wyjdą emocje, które powodowały przywiązanie do tego, wtedy będziesz mógł na trzeźwo i przytomnie ocenić, czy faktycznie masz ochotę zabić, czy nie, czy jest to zgodne z Twoim "sumieniem", czy nie. Jestem pewna, że nie :) Ale o tym sam się musisz przekonać, bo rozumowo tego nie rozkminisz.

Po trzecie - nie pozwalasz sobie być podziwianym, bo oceniasz to jako coś negatywnego. Boisz się tego. Czyli jesteś do tego przywiązany! Masz awersję, a awersja to nic innego, jak negatywne przywiązanie. W ten sposób sam się tego trzymasz.
W podziwie nie ma nic złego, czy w pragnieniu podziwu. Każdy z nas zasługuje na podziw :) Problemu zaczynają się natomiast tam, gdzie jest przywiązanie do bycia podziwianym.
A jak się rodzi przywiązanie? Np. wystarczy, że ktoś nam wmówił, że bycie podziwianym rozdyma Ego. Zaczęliśmy oceniać to jako złe, zaczęliśmy się tego bać, unikać, zrodziła się awersja. I przywiązanie gotowe :)
Z kolei przywiązanie odwrotne do awersji (nie wiem w tej chwili, jak to nazwać) może powstawać wtedy, gdy mieliśmy czegoś zbyt mało. Np. miłości, czy podziwu właśnie. Zrodził się brak. I zaczęliśmy tego pragnąć.
A ponieważ umysł jest "dwustronny", to przywiązania i awersje występują zawsze razem.  Tak jak u Ciebie do podziwu: kiedyś powiedzmy miałeś go zbyt mało, a potrzebowałeś więcej, powstał brak (i jest pragnienie), no i jednocześnie nie chciałeś tego czuć, bo się bałeś czegoś, co zostało przez Ciebie ocenione jako złe. I konflikt wewnętrzny (węzeł gordyjski) gotowy ;)
Podstawą jest więc pozbycie się przywiązań i awersji, czyli trzeba zidentyfikować wszystkie fałszywe przekonania na dany temat. A jak chcesz to zrobić, skoro przed tym uciekasz (nie akceptujesz tego)?

I ostatnia kwestia, a właściwie pytanie do Ciebie: Co Twoim zdaniem jest złego w byciu podziwianym, że tak się tego boisz?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-20, 13:53:53
Dzięki za pytanie,.
Co jest złego w byciu podziwianym wg mnie >

A no to że opieram swoją samoocene na opiniach innych ludzi, chce być twardym sukinsynem. Chce być podziwianym za odwagę w walce, twardość a wiem że to zła droga bo nie będe szczęśliwy jeśli to wybiore choć ma to swoje smaki.
Mam taki konflikt właśnie wewnętrzny.,
Z jednej strony chciałem już od dawna zaakceptowac siebie, dac sobie miłośc a z drugiej ciągle mam w głowie wojowników, broń, twardość i to mnie cholernie kręci.

Byłbym szczęśliwy gdybym mógł się realizować np. w jakichś służbach mundurowych, być podziwinym a jednoczesnie kochać siebie ale to chyba niemożliwe. Jedno drugie wyklucza :(
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-06-20, 16:07:10
Feli - ja zawsze chcialam byc uboga duchem, skromna, miec proste potrzeby i nie umialam przyjmowac komplementow i pochwal.Jesli ktos wyrazal podziw - to bylo rozumiane prawie jak klamstwo.
Zawsze chcialabym wzorem cnot i zaslug taka zapobiegliwa i poswiecajaca sie dla wszystkich i wszystkiego.
Powoli jednak jakby nieswiadomie zaczelam sie szanowac i dbac o moje racje i prawa....przez wiele lat polepszylam sobie duzo- pozostaly nieraz sprzeczne jakies blokady, ze niby egoistka jestem itd. otoczenie roznie na to reagowalo.
Dopiero niedawno dotarlo do mnie, ze to cale oszczedzanie i umartwianie sie to jest chore i sprzeczne z natura i wola boska.
Argumenty Pana Leszka dotarly do mnie  i szczegolnie stwierdzenie- "W naturze nikt  i nic nie oszczedza albo sobie odmawia, rosliny i zwierzeta biora wszystko co potrzebuja i najlepsze jakie jest".
Wtedy dopiero kiedy zrozumialam, ze mam do wszystkiego prawo- jak piszesz dobrego i zlego i moge sobie wszystko zapewnic i wyciagnac po to reke- aby moc zebrac moje doswiadczenia z zyciu w materii, albo duchowo,bo Bog nic nam nie zaluje- to sprawilo, ze patrze na swiat inaczej - bez sztucznej skromnosci. I czuje sie KOMFORTOWO ......  JUHU !!!!
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-20, 16:42:31
Moim zdaniem podziw jest pewnym etapem w samoocenie, często na na poziomie gwiazda, superbohater i wielbiciele, czyli niżej, wyżej. Można na tym etapie zostać, a można pójść dalej. Gdy podziw wzbudzaj talenty, czy czyjeś osiągnięcia, a nie osoba, która je przejawia, nie tworzy to już przywiązania.
Zdrowiej jest, czyli kolejny etap w rozwoju, w miejsce podziwu, wzbudzać  sobą akceptację, docenianie, radość, miłość, szacunek i wdzięczność.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-20, 17:16:19
Dr X.
Ja twoją potrzebę bycia podziwianym widzę jako niezaspokojoną potrzebę małego dziecka bycia podziwianym przez tatusia za to że jest twardy, odważny, silny i waleczny. A tatuś na pewno nie podziwiał i nie chwalił małego chłopczyka więc ta potrzeba nadal domaga się zaspokojenia.
I dlatego walka z tą potrzebą nie może się udać. Raczej trzeba się starać samemu zaspokoić ją niż ją zwalczać.
Czy tatuś nie marzył o karierze wojskowej dla ciebie? Bo ta potrzeba bycia twardym wydaje mi się wmówiona.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-20, 20:56:21
Dr X.
Ja twoją potrzebę bycia podziwianym widzę jako niezaspokojoną potrzebę małego dziecka bycia podziwianym przez tatusia za to że jest twardy, odważny, silny i waleczny. A tatuś na pewno nie podziwiał i nie chwalił małego chłopczyka więc ta potrzeba nadal domaga się zaspokojenia.
I dlatego walka z tą potrzebą nie może się udać. Raczej trzeba się starać samemu zaspokoić ją niż ją zwalczać.
Czy tatuś nie marzył o karierze wojskowej dla ciebie? Bo ta potrzeba bycia twardym wydaje mi się wmówiona.

Może i masz racje z tym małym dzieckiem. To bardzo możliwe.

A z zaspokojeniem to ja widze tylko w ten sposób, że albo wybiore w życiu podziw innych (opieranie swojej wartości na podziwie innych) i realizowanie się jako wojownik albo wybiore Boga i rozwój duchowy.

Ja tu widzę sprzeczność, Albo to albo to.
Jeszcze niedawno chciałem zabrać się za temat pewności siebie, uwolnienie od traum związanych z walką ale wybrałem akceptacje siebie a teraz mi wychodzi ten podziw.

Nie wiem czy wy mnie dobrze rozumiecie.
Gdybym urodził się z pewnością siebie, z jajami bo częściowo mi ich brak to nawet bym się nieinteresował rozwojem duchowym tylko odrazu wojsko, czy sztuki walki i tego typu sprawy. A że mam jak mam to szczęścia zacząłem upatrywać w rozwoju duchowym.



Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-20, 21:09:25
Inga
Moj stary mnie presjonowal ze w wojsku niebylem i dlatego leszcz jestem. Stad zrodzil sie u mnie mechanizm udowadniania mu pewnych rzeczy ale teraz to olewam. Jak cos mowi na ten temat to ja specjalnie w druga strone mowie i wtedy konczy bo nie ma co powiedziec.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-20, 21:19:19
Dlatego zastanów się czy to pójście do wojska i bycie twardym to twoje prawdziwe marzenie czy tylko w ten sposób chciałbyś zadowolic ojca oraz tych innych którzy by cię podziwali
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-20, 23:12:33
Moim zdaniem podziw jest pewnym etapem w samoocenie, często na na poziomie gwiazda, superbohater i wielbiciele, czyli niżej, wyżej.

Zgadzam się z tym, bo też tak to czuję.
Jednak uważam też, że każdy etap w rozwoju jest tak samo potrzebny, żeby rozwój przebiegał prawidłowo. Chodzi o to, żeby niczego, co jest właściwe dla danego etapu nie pomijać, ale rozwijać po to, by później to przekroczyć. Daje to prawdziwe wyzwolenie i skok w świadomości.
Dlatego ja bym nie użyła słowa „zdrowiej” w odniesieniu do tego, co dalej, bo tworzy parcie na osiągnięcie wyższego poziomu kosztem rezygnacji z realizacji tego, co jest możliwe na niższym, a to powoduje negatywne skutki.
Można to porównać do raczkowania w rozwoju dziecka. Wiadomo, że docelowo człowiek powinien chodzić na dwóch nogach, ale warunkiem prawidłowego rozwoju jest przejście przez etap raczkowania. Gdy ten etap zostanie pominięty, to wpływa to negatywnie np. na sposób funkcjonowania mózgu, a więc nie jest korzystne. A zatem dla dziecka w odpowiednim wieku, inaczej niż dla dorosłego, „zdrowiej” jest raczkować, a nie chodzić na dwóch nogach. Tak więc wszystko zależy od wieku człowieka.
Zauważyłam, że podobnie jest na ścieżce RD. Gdy pomija się pewne kwestie, które są uznawane za np. zbyt mało duchowe, czy zbyt przyziemne, to powoduje, że nie są one przekraczane i domagają się uwagi, a jeśli nawet nie dają o sobie znać, to i tak pomijanie ich spowoduje negatywny skutek w postaci niewykorzystania ich potencjału.

Doktor,
ja to widzę tak jak Inga. Nawet chciałam Ci napisać o uzdr. dzieciństwa, ale Inga mnie ubiegła :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-20, 23:16:37
Jola,
bardzo fajny post. I gratuluję zmiany podejścia :)))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-20, 23:36:46
Felicite
Jakoś nie przemawia do mnie to porównanie uzdrawiania samooceny do rozwoju dziecka, gdy ten rozwój jest prawidłowy.
Etapy dojrzewania zdrowej samooceny i jej etapów, owszem bym porównała do prawidłowego rozwoju dziecka.
Nieprawidłowy rozwój samooceny do zaburzeń w rozwoju dziecka i rehabilitacji, która jest potrzebna.
'Zdrowej' bardziej kojarzy mi się ze zdrowym jedzeniem. Zdrowej jeść naturalne cukry w w owocach, niż przetworzony cukier. Zdrowej jest jeść zdrowe węglowodany, niż puste. Konsekwencje każdy zna i odpowiada sam za siebie co zje, czy zdrowej, czy się zapcha innym jedzeniem. Nie trzeba jeść niezdrowego, żeby dojść do zdrowego. Można od razu wybrać zdrowsze.
Etapy w rozwoju duchowym, których nie da się pominą to inna sprawa, niż uzdrawianie samooceny - to jest pułap terapii, czyli rozwoju osobistego.
I tego rozwoju osobistego (terapii) rzeczywiście nie da się pominąć, gdy chce się pójść do kolejnego etapu w rozwoju duchowym.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-21, 09:52:02
A jest mozliwe żeby w pełni siebie zaakceptować > wiadomo wszystkie słabości , wady a jednocześnie pragnąć byc podziwianym ?

Kiedy akceptuje siebie akceptuje swoje słabości i wady bez względu co inni o tym myśla. A gdy pragnę być podziwianym to nie moge sobie pozowlić żeby inni zobaczyli moje wady. musze być perfekcjonistą.

Troche mam doła bo chciałbym jedno i drugie :(
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-06-21, 10:23:57
A czy ty sam siebie podziwiasz??
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-21, 11:44:59
Chyba nie.
Tytuł: Odp: Numerologia
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-06-21, 12:46:59
A widzisz :)  szukasz u innych tego czego sam sobie nie dajesz. Jednecześnie nasz negatywne przekonania o podziwie.  Na pewno nasz coś co możesz w sobie podziwiać. Docen to, podziwiaj, ciesz się tym :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-21, 12:50:03
Dzięki to mi dało do myślenia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-21, 13:13:05
Doktor,
ja to widzę tak jak Inga. Nawet chciałam Ci napisać o uzdr. dzieciństwa, ale Inga mnie ubiegła :)

Może napiszę, co ja rozumiem przez „pracę nad dzieciństwem”, bo wyraziłam się lakonicznie, a temat jest moim zdaniem bardzo ważny.
Otóż uzdrawianie dzieciństwa to dla mnie nie tylko uzdrawianie relacji z rodzicami, ale przede wszystkim z własnym wewnętrznym dzieckiem.
Najpierw konieczne jest dostrzec, jak było naprawdę, uznać swoją krzywdę, odczuć smutek, ból, złość, itd., czyli dostrzec braki, by potem te braki wypełnić. Druga część pracy nad dzieciństwem polega więc na zmianie stosunku do samego siebie, czyli na uzdrowieniu relacji z samym sobą. Wtedy można dać sobie to, czego w dzieciństwie nam nie dano.
Problem z dzieciństwem jest taki, że dziecko w pewnym wieku jest naturalnie egocentryczne. Widzi tylko siebie, tylko swoje potrzeby, itd.
Jeśli ten jego egocentryzm jest akceptowany, gdy dziecko nie jest karane za tę swoją naturalną skłonność,  a przeciwnie: jest kochane, podziwiane, wystarczająco chwalone, wtedy ten etap zostaje przez dziecko „przekroczony”, dziecko „wyrasta” z egocentryzmu. Ponieważ zostało „nasycone” pochwałami, podziwem, zaakceptowane, itd., może przestać widzieć tylko siebie i chcieć tylko dla siebie i zacząć naturalnie, bez żadnych przymusów zauważać również innych i ich potrzeby.
I odwrotnie, gdy dziecko na tym etapie nie zostanie nasycone tym o czym pisałam wyżej(czyli gdy zacznie się go NA SIŁĘ przyuczać do tego, żeby dbało nie tylko o swój interes, ale też o innych), wtedy brak będzie się w nim tylko powiększał. Nie będzie umiało samo go nasycić, bo nie zostało tego nauczone. Nie będzie myślało o innych w sposób naturalny, bo brak w nim nie będzie mu w tym przeszkadzał i ciągle o sobie przypominał. Będzie się domagać od ludzi zapełnienia tego braku, ale wciąż będzie mu mało.
Wtedy, tak jak już pisałam, należy uznać, że kiedyś (gdy był na to czas) nie została zaspokojona nasza naturalna (na ten czas) potrzeba, odczuć emocje z tym związane (zaakceptować je) i dać sobie samemu to, czego nie mieliśmy w dostatecznej ilości.
Trzeba więc potraktować siebie tak, jak osobę z mojego przykładu, która pominęła etap raczkowania (od razu zaczęła chodzić). Co powinna zrobić taka osoba, żeby doprowadzić swój mózg do prawidłowego stanu? Raczkować :) Czyli wykonywać ćwiczenia polegające na stosowaniu ruchów naprzemiennych.
I w ten sposób można „naprawić” siebie, tj. spowodować, że mózg zacznie lepiej działać. Wiem po sobie :) (ja byłam właśnie takim nieraczkującym dzieckiem)
Każde dziecko pragnie słyszeć od rodzica, że jest dla niego całym światem, że jest najpiękniejsze na świecie (choć wiadomo, że nie jest to prawda obiektywna), że jest przez niego podziwiane, że dla niego jest najlepsze, itd.
Ale rodzice, bojąc się wzmocnić w dziecku egoizm, często nie zaspokajają tej zdrowej, dziecięcej potrzeby. Nie wiedząc o tym, że właśnie takie postępowanie wzmacnia egoizm (czyli myślenie tylko o sobie, o zaspokojeniu swoich braków).
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-21, 14:04:46
A jest mozliwe żeby w pełni siebie zaakceptować > wiadomo wszystkie słabości , wady a jednocześnie pragnąć byc podziwianym ?

Kiedy akceptuje siebie akceptuje swoje słabości i wady bez względu co inni o tym myśla. A gdy pragnę być podziwianym to nie moge sobie pozowlić żeby inni zobaczyli moje wady. musze być perfekcjonistą.

Troche mam doła bo chciałbym jedno i drugie :(

Trafiłeś w 10. Tam gdzie jest akceptacja siebie w pełni, tam znika potrzeba bycia podziwianym. Ego nie szuka energii dla siebie przez podziw, tylko energia płynie z Nadświadomości i rozpuszcza ego. Pojawia się wspólna radość, szczęście i realizacja celów, które są w zgodzie z optymalną drogą życia.
Może warto przyjrzeć się temu konfliktowi "jedno i drugie" i odpuścić, bo tworzy on opór na bycie sobą prawdziwym.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-06-21, 14:41:13
Sylvia, Fel, ależ fajnie piszecie.;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-21, 14:46:46
Wiec co mam teraz robić ? Ja pracuje nad akceptacją siebie w tej chwili a uzdrawianie relacj z rodzicami to ogromny temat.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-06-21, 15:29:10
Feli-   to co Ty piszesz to wlasnie to czego nam brakuje - odwagi aby cos zmienic i ciagle powielamy stare schematy bo boimy sie egoizmu!!!.
Produkujemy chore nastawienie i lamiemy wolna wole naszych dzieci  " wychowujac ich na przykladnych i nieegoistycznych ludzi".

Uderzylo mnie w ksiazce J.Greya stwierdzenie,ze " dzieci do 9 roku zycia nie powinny byc karane, strofowane i bite jesli zrobily lub zniszczyly cos i zapomnialy o czyms"!!! - Poniewaz rozwoj mozgu nie pozwala na prawidlowe rozeznanie i dziecko nie rozumie, nie potrafi i zapomina, bo mozg rosnie dopiero i kazde proby zmuszania i wychowywania po mysli doroslych nic nie daja.
Dzieci sa bezsilne- dostaja za cos - czego nie sa w stanie wykonac, nawet jesli chcialyby. To rodzi wiele nieporozumien i rozczarowan- "mam glupie dziecko". Zapomnial wol jak cieleciem byl-
 to dobre przyslowie dla rodzicow.

Staram sie wiecej z corka rozmawiac o moich obecnych odkryciach i przemysleniach i tlumacze jej o moich bledech wychowawczych - wynikajacym z mojej niewiedzy - nie boje sie stracic twarz.
Chce aby we mnie widziala czlowieka i przyjaciela, ktory ma prawo popelniac bledy.
Ciezko mi bylo i nadal jest odpuscic - i calkowicie ja zaakceptowac. To poczucie odpowidzialnosci daje mi w kosc.
Chce dac jej prawo byc jaka chce...nie musze byc juz surowa mama....to moj sukces i zasluga waszych postow, ktore mi juz duzo uswiadomily.

Mam jeszcze pytanie do Ciebie Feli....chce zamowic pare nowych ksiazek- ktore mozesz mi podpowiedziec od Alice Miller, albo inne godne polecenia...z gory dziekuje ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-21, 16:19:39


I tego rozwoju osobistego (terapii) rzeczywiście nie da się pominąć, gdy chce się pójść do kolejnego etapu w rozwoju duchowym.

Niestety ale wielu wchodzących w rozwój o tym nie wie i pomija te etapy psychologiczne widząc je jako przyziemne i gorsze, zaczynając od zaawansowanych technik rozwojowych, a to potem się mści, bo coś nie wychodzi i nie wiadomo dlaczego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-21, 16:36:15
Dr X
Mam dla ciebie takie ćwiczenie, dzięki któremu możesz sobie uświadomić coś na swój temat.
Wyobraź sobie że jesteś tym twardzielem w wojsku, dokonałeś jakiegoś wspaniałego czynu i teraz wszyscy cię za to podziwiają. Poczuj swoją dumę i radość i napełniaj się tym podziwem do syta. Patrz na kolegów, na ich twarze pełne podziwu, słuchaj ich pochwał i czuj dumę. I obserwuj co się będzie z tobą działo, swoje uczucia, odczucia, zobacz co ci ten podziw daje. Daj sobie ten podziw którego tak potrzebujesz. Zaspokój tę potrzebę. Może cos dzięki temu zrozumiesz a może poczujesz się lepiej
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Greg w 2012-06-21, 21:49:16
A ja do ćwiczenia Ingi dodałbym: a potem zobacz co to za emocje, które odczuwasz. I czyje są to emocje. Jaka jest jakość tych emocji... porównaj sobie dumę z bycia "twardym" z uczuciem, które czułeś gdy jako dziecko coś stworzyłeś...
I zobacz jaką cenę musisz płacić za tę dumę i tę twardość. Ile wysiłku w to wkładasz aby to osiągnąć.

ech te czasy kiedy marzyłem o tym by moknąć na warcie... :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-21, 22:29:12
Inga
Na jakim forum terapeutyczny piszesz, chętnie bym poczytał.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Greg w 2012-06-21, 22:39:45
Cytuj
albo wybiore w życiu podziw innych (opieranie swojej wartości na podziwie innych) i realizowanie się jako wojownik albo wybiore Boga i rozwój duchowy.

A i no właśnie. I tak tkwisz w niemożliwym do rozwiązania równaniu. Cokolwiek wybierzesz - przegrasz.

Ale na szczęście to tylko iluzja i poplątanie.

Jeśli pragniesz siły to jej źródłem jest Bóg i przejawianie boskich cech. Agresja/wojowniczość jest twoją słabością. Jest oznaką lęku. Braku.

Pragnienie podziwu naraża Cię z kolei na manipulację. Im bardziej go pragniesz tym bardziej inny mogą Tobą manipulować. Tym słabszy się stajesz.

Twoje pragnienie twardości również Cię osłabia. Im twardszy jesteś tym łatwiej Cię złamać.
Wiatr złamie każde drzewo. Ale nigdy nie złamie trawy :)

Samymi afkami i modlitwami faktycznie ciężko jest taki temat przepracować. Mi osobiście pomogły treningi tai chi, gdzie na własnej skórze przekonałem się jak to działa.
Im twardszy przeciwnik tym dalej leci. Im silniej mnie chwyci tym większą mam nad nim kontrolę. To co wydaje się mocne jest tak naprawdę słabe. A prawdziwa siła jest już w Tobie. Tuż pod nosem :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-21, 23:12:19
Karina :))

Wiec co mam teraz robić ? Ja pracuje nad akceptacją siebie w tej chwili a uzdrawianie relacj z rodzicami to ogromny temat.

Doktor, a czy oprócz tego, że afirmujesz, modlisz się i piszesz na forum, czytasz cokolwiek, poszerzasz swoją wiedzę na interesujący Cię temat?
Bo wiesz, samodzielnie można osiągnąć wszystko, ale najpierw trzeba mieć pewien zasób wiedzy. Żeby przekroczyć umysł, trzeba go wpierw w wystarczającym stopniu rozwinąć. Żeby osiągnąć coś samodzielnie, najpierw trzeba się czegoś nauczyć. Einstein na pewno nie wymyśliłby teorii względności, gdyby wychował się wśród małp (jak Tarzan) :P


to wlasnie to czego nam brakuje - odwagi aby cos zmienic i ciagle powielamy stare schematy bo boimy sie egoizmu!!!.
Produkujemy chore nastawienie i lamiemy wolna wole naszych dzieci  " wychowujac ich na przykladnych i nieegoistycznych ludzi".

Dokładnie tak!
Mnie otworzyła na to oczy A. Miller. Tzn. wcześniej to niby wiedziałam, ale jakoś tak nie dokładnie, no i nie docierało do mnie. A ona dotarła :))

Co do kar*, bicia i strofowania dzieci, czy kogokolwiek innego, to ja w ogóle jestem przeciwna (nie tylko w stosunku do dzieci do 9 roku życia), ale domyślam się, o co autorowi chodzi :)

*Chodzi mi o karę pojmowaną jako odpłata, bądź jako narzędzie wychowawcze. Bo np. "kara" w postaci odosobnienia niebezpiecznych osobników jest wg mnie ok :P

Co do książek, to nie wiem, jaki efekt chciałabyś uzyskać.
Moim zdaniem podstawowe pozycje (dla wszystkich) to dwie knigi Alice Miller "Dramat udanego dziecka" i "Twoje ocalone życie". Ta pierwsza zawiera podstawowe tezy Millerki, bardzo otwiera oczy na rzeczywistość [jak pierwszy raz czytałam, to jej nie doceniłam, bo nie do końca rozumiałam ;), ale intuicyjnie czułam, że coś w niej jest i drążyłam temat :)], a ta druga zawiera np. praktyczne porady, jak pracować ze sobą. I jest też bonus dla matek w postaci fikcyjnego pamiętnika matki (o zmianie jej relacji z córką podczas jej własnej pracy nad sobą - bardzo pomocny).
Tytuły książek o tym, jak wychowywać dzieci już Ci kiedyś podawałam. Z tego najbardziej "duchowy" jest Osho, natomiast tamte pozycje to konkretne rady, jak postępować z dziećmi. Też fajne :)
Natomiast do pracy nad swoim dzieciństwem i  ogóle wewnętrznym dzieckiem polecam "Powrót do swego wewnętrznego domu" (J. Bradshaw). Nie do zastąpienia :))

To by były te najważniejsze. Jeśli jeszcze coś Cię interesuje, to pytaj :)
Z A. Miller fajny jest też "Bunt ciała", o relacjach pomiędzy psychiką a ciałem, o wpływie emocji na ciało. Tak z zupełnie innej strony. Wiele uświadamia.
O wewnętrznym dziecku, jako o boskiej cząstce w nas jest też książka "Wsparcie dla dorosłych dzieci alkoholików. Hipopotam w pokoju stołowym" (T. Hellsten). Też świetna. Nie tylko dla DDA :)
Jeśli chcesz przejrzeć tę ostatnią pozycję, to mogę Ci ją przesłać, bo chyba mam na kompie (ale dopiero jak wrócę do domu, prawdopodobnie za tydzień). No albo poszukaj w necie. Powinna gdzieś być :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-21, 23:45:12
Dzięki Greg, dzięki ludzie. Daliście mi do myślenia. Musze przetrawić to co napisaliście zanim coś napisze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-06-22, 05:50:42
Fel, pisz tę książkę :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-22, 09:52:00
Karina
Namaste:)
(z dłońmi na sercu)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-22, 12:09:48
Karina ;))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Kaśka w 2012-06-22, 13:40:42
Karina
ja odnoszę wrażenie,że ona już pisze tą książkę tymi wszystkimi swoimi postami:)))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-06-22, 14:47:08
Dzieki Feli  ;)   teraz wiem co mam zamowic i jak sie ustosunkowac do lektur....

 ja tez dostawalam baty od rodzicow jak cos przeskrobalam- bylo tego sporo...bo ciagle niechcacy cos zmajstrowalam :(

Wydawalo mi sie logiczne, ze dzieci musza dostac " po lapach" zeby wiedziec- "TEGO NIE WOLNO"!!!
Smialam sie w wychowywania bezstresowego- mowilam- jak bedziesz mial swoje dzieci to zobaczysz!!!!    Nie moglam zdzierzyc bezczelnych rozpuszczonych bachorow- gdzie rodzice byli ofiarami ich manipulacji.

Raz mialam przypadek, kiedy moja corka moze z 6- 7  lat miala i uczyla latac kroliczka w ogrodzie. Sasiedzi niemcy zrobili nagonke i chcieli wzywac " Towarzystwo Ochrony Zwierzat".
 Wstyd i hanba - takie dziecko maltretuje zwierzaka, ponoc kota sasiadki tez przesladowala i stalo sie - zagotowalam sie wzielam pasa i dalam jej pare razy po tylku.
Ona nie uronila lezki - za to ja wylam jak bobr zastanawiajac sie co jest nie tak z moim dzieckiem "sadystka"? Obwinialam sie strasznie za to co sie stalo.

Teraz wiem, ze na takie zachowanie dziecka wplywaja inne rzeczy...ucze sie podchodzic inaczej do wychowania i relacji miedzyludzkich.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-06-22, 15:18:48
Kaśka

Też mam takie odczucie, ze Feli już zaczęła tu pisać książkę i sprawia jej to wielką frajdę.;))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-22, 15:31:02
Kaśka, Karina, hihihi, być może jak już zaspokoję swoją potrzebę pisania, to zrezygnuję z zamiaru napisania książki ;))
A tak serio to mam trochę pomysłów na książkę, ale one są jeszcze w fazie dojrzewania. Nie wiadomo, co będzie jak dojrzeją ;) :))

A frajda jest. Cieszy mnie, że nie muszę już myśleć nad tym, co napisać, tylko piszę, co myślę. Kiedys zastanawiałam się, jak coś wyrazić, żeby zostać dobrze zrozumianą. Teraz też nie olewam tego, przez szacunek dla kogoś, kto to czyta, ale piszę tak, jak to czuję i wyrażam to takimi słowami, jakie akurat przychodzą mi do głowy. A jeśli napiszę coś niezrozumiałego? Cóż, nie jestem doskonała, ale i tak jestem ok :))
Jak ktoś ma przeczytać i się zainspirować to tak będzie, a jak nie, to nie :)
Zdaję sobie sprawę z tego, że i tak nie wszystkim spodoba się to, co napiszę, że i tak (choćbym stawała na głowie) nie wszyscy zrozumieją.
Chociażby dlatego, że ktoś, kto jest na dużo niższym poziomie świadomości nie zrozumie, bo JESZCZE nie jest mu to potrzebne, a komuś, kto jest na dużo wyższym poziomie JUŻ nie będzie to potrzebne, bo albo ma to już za sobą, albo nigdy nie było mu to potrzebne do szczęścia :)
Fajnie, że już coraz mniej we mnie pragnienia bycia rozumianą (i popieraną) przez wszystkich. Juhu! :))

Jola :)
Zapomniałam napisać, że A. Miller pisała po niemiecku, więc możesz sobie wypożyczać z biblioteki jej książki. W wersji niemieckojęzycznej jest ich dużo więcej (nie wszystkie zostały przetłumaczone na język polski).

Fajnie, że Twoja córka trafiła na mamę, która nie dość, że jest świadoma, to jeszcze chce się uczyć! :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-06-22, 15:37:38
Fel,

a mi się jakoś trudno pisze i nie lubię pisać dużo, więc albo mam opór, albo to nie jest moje powołanie.:)
Ciebie czytam zawsze z przyjemnością i często coś mnie dodatkowo zainspiruje.:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-06-22, 15:41:58
Feli  :)   To fajnie,ze napisalas o tym. Nazwisko Miller jest niemieckie i mysle, ze po zapoznaniu sie z nia bede mogla polecic ja innym ludziom w Niemczech- jak zrobilam juz z G. Greyem.

Musze sie rozejzec w biblotece ale i tak zamowie po Polsku....lubie kupowac ksiazki kiedy mam "czuje" ze sa dobre np. Pana Leszka itp. ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-22, 15:53:40
Inga
Na jakim forum terapeutyczny piszesz, chętnie bym poczytał.

To forum zamknięte
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-22, 16:45:44
Kaśka, Karina, hihihi, być może jak już zaspokoję swoją potrzebę pisania, to zrezygnuję z zamiaru napisania książki ;))
A tak serio to mam trochę pomysłów na książkę, ale one są jeszcze w fazie dojrzewania. Nie wiadomo, co będzie jak dojrzeją ;) :))

A frajda jest. Cieszy mnie, że nie muszę już myśleć nad tym, co napisać, tylko piszę, co myślę. Kiedys zastanawiałam się, jak coś wyrazić, żeby zostać dobrze zrozumianą. Teraz też nie olewam tego, przez szacunek dla kogoś, kto to czyta, ale piszę tak, jak to czuję i wyrażam to takimi słowami, jakie akurat przychodzą mi do głowy. A jeśli napiszę coś niezrozumiałego? Cóż, nie jestem doskonała, ale i tak jestem ok :))
Jak ktoś ma przeczytać i się zainspirować to tak będzie, a jak nie, to nie :)
Zdaję sobie sprawę z tego, że i tak nie wszystkim spodoba się to, co napiszę, że i tak (choćbym stawała na głowie) nie wszyscy zrozumieją.
Chociażby dlatego, że ktoś, kto jest na dużo niższym poziomie świadomości nie zrozumie, bo JESZCZE nie jest mu to potrzebne, a komuś, kto jest na dużo wyższym poziomie JUŻ nie będzie to potrzebne, bo albo ma to już za sobą, albo nigdy nie było mu to potrzebne do szczęścia :)
Fajnie, że już coraz mniej we mnie pragnienia bycia rozumianą (i popieraną) przez wszystkich. Juhu! :))

Super masz. Gratuluje. Ja też chce coś takiego osiągnąc bo teraz nad każdym postem zastanawiam się po 20 minut i poprawiam drugie 20. Ale u mnie to jest lęk że ktoś mnie skrytykuje, odrzuci, że wyjde na gorszego itp. Dlatego idealnie wplasowywują mi się afirmacje na akceptacje siebie.

Chyba też zaczne poprostu pisac jak mi poprostu w głowie się pojawia i kij
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-22, 18:06:50
Chciałabym odblokować  w sobie  nienawiść i w związku z tym czytam co było na temat nienawiści  pisane na CUDzie.
Znalazłam dekret zawierający zdanie
„Uświadamiam sobie, że wzorce zemsty są sprzeczne z wolą Boga Prawdziwego więc przestały na mnie wpływać.”

I mam pytanie- czym jest wola Boża? Czy czując nienawiść postępuję niezgodnie z wolą Bożą?
Karina
Czy poradziłaś sobie z nienawiścią? Bo to na twoje wpisy się natknęłam.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-22, 18:51:43
A ja jeszcze się udziele bo potrzebuje tez odpowiedzi.

Jak wiecie pracuje nad akceptacją siebie, pobocznie biore też temat ojca z którym mam nieciekawą relacje.
Ostatnio mi wychodzą silnie lęki przed nim. Uświadomiłem sobie że chodzi o zależność finansową od niego dlatego odrazu ułożyłem odpowiedni zwrot w modliwie i dodałem jedną afirmacje odnośnie uniezależnienia się od niego.

O co mi chodzi.. chodzi mi o to czy ja jestem w porządku gdy mieszkam z tym człowiekiem na jego utrzymaniu jednocześnie go nielubiąc ?
Nigdy nieumiałem wchodzić komuś w tyłek, gardziłem takimi ludźmi. Praktycznie rozmawiam z nim tylko i wyłącznie wtedy gdy mnie zagaduje bo mnie rozmowa z nim wysysa dosłownie z energi, nie da sobie nic przetłumaczyć, do tego jest ciągle pijany każdego dnia i zawsze wie lepiej odemnie. gdy jest pijany a jest codziennie to nagminnie zagaduje mnie, próbuje się podlizać a ja niechce mieć z nim nic wspólnego. Czuje sie z tego powodu niewporządku i wstydze się przebywać w domu bo to jego dom a ja jestem tak jakby intruzem. Boje się że zacznie mnie krytykowac. Udawac że go lubie niebęde ani na siłe z nim gadać bo był bym niewporządku ze sobą.

Pisze afirmacje ogólnie na akceptacje co zawiera w sobie poczucie bezpieczeństwa, podnoszenie samooceny.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-22, 22:17:13
Hej
Słuchajcie co do mojego przypadku z ojcem to rozkminiłem ten schemat >
Ja sobie tak napisze po części dla samego siebie. Jak pisze to też w trakcie sobie sporo uświadamiam.

boje się ojca bo >
I. jeszcze jestem uzalezniony od niego finansowo mieszkająć z nim,
II. zacznie do mnie coś mówić a wtedy może mnie skrytykować a wtedy czuję strach, wściekłość i bezsilność i próbuje mu udowadniać moją rację. * biore jego opinie za ważne.

1. Czuje strach gdy mnie krytykuje bo
a) boje się że odrzuci to co mówie, że się wyprze
b) ma przewage mówczą i łatwo może pokonać jąkającego się mnie.
c) bo przegram w kłutni

2. Czuje bezsilność bo >
b) bo czuje silną potrzebe udowadniania mu mojego zdania ciężko mi go bronić z powodu jąkania się

3. Złość bo poprostu uważam że taki ojciec nie jest ojciem że tak niepowinno być. Złośc że nie umiem mu dać rady, udowodnić.

Pytanie"
 Co bym chciał zmienić w tej sytuacji \ na czym mi zależy w tej sytuacji ?
Odpowiedź :
 Chciałbym żeby to co mówi nie miało dla mnie żadnego znaczenia. ( wolność psychiczna, wolność od udowadniania, walczenia, bania sie )

A tak wogule to dlaczego on jest taki wazny dla mnie ?
Chyba dlatego że tak jak napisała mi Inga, małe dziecko potrzebowało podziwu a ojciec niepodziwiał i nie doceniał i teraz próbuje mu udowadniać jaki jestem super a jak krytykuje to się boje że będzie źle o mnie myślał. jednocześnie próbuje wyrwać się ze schematu i robie różne rzeczy których wcześniej bałem się przy nim robić żeby nieskrytykował.

Co mogę zrobić w tej sytuacji ?

W tej sytuacji mogę modlić się o >
1. uwolnienie od wszelikich intencji, mechanizmów i przymusów udowadniania mu swoich racji
2. uwolnienie od potrzeby bycia docenianym przez swojego ojca.
3. Wybaczać mu że mnie niedoceniał
4. Moge doceniać siebie tak jak pokazała mi Kinga / ręka na gardło i afirmowac doceniam siebie.

Dalsze wskazówki od WAS ludzie bardzo mile widziane odnośnie celu w tej sytuacji jakim jest (patrz wyżej)

Dziękuje że moge tu pisać
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-24, 23:03:42
Ciebie czytam zawsze z przyjemnością i często coś mnie dodatkowo zainspiruje.:)

Karina, bardzo mi miło :D

Super masz. Gratuluje. Ja też chce coś takiego osiągnąc bo teraz nad każdym postem zastanawiam się po 20 minut i poprawiam drugie 20. Ale u mnie to jest lęk że ktoś mnie skrytykuje, odrzuci, że wyjde na gorszego itp. Dlatego idealnie wplasowywują mi się afirmacje na akceptacje siebie.

Chyba też zaczne poprostu pisac jak mi poprostu w głowie się pojawia i kij

Dziękuję :)
Pewnie, że tak zrób, co się będziesz szczypał. Jak sobie na to pozwolisz, to za jakiś czas zapomnisz o tym, że miałeś z tym problemy :)
Ja też kiedyś spędzałam nad każdym postem tyle czasu, bo taką miałam nieprzytomność, no i perfekcjonizm mnie wykańczał (byłam perfekcjonistką z tego samego powodu, co Ty). Kiedy zaczęłam olewać  perfekcję, to nieprzytomność zaczęła się zmniejszać :)

chodzi mi o to czy ja jestem w porządku gdy mieszkam z tym człowiekiem na jego utrzymaniu jednocześnie go nielubiąc ?

Jesteś całkowicie w porządku, jeśli nie masz innej, REALNEJ możliwości postąpienia inaczej i dążysz do tego, żeby wyjść z tego kryzysu (no a przecież robisz coś w tym kierunku, chociażby pracując nad sobą).
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-25, 00:07:02
Dziękuje., będe sie starał.
Juz sobie uświadomiłem dzisiaj sytuacje ze swoim ojcem.
Ulżyło mi na sercu jak zrozumiałem swoje intencje. Wiem co mam robić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-25, 12:19:23
Pisaliśmy tutaj o potrzebie bycia podziwianym i ja właśnie miałam sesję na ten temat.
Okazało się że ja do tego unicestwienia siebie podchodzę jako do swojego największego osiągnięcia i czuję potrzebę docenienia za to że tak się zniszczyłam że z tego nie dam rady wyjść. Chciałam być pochwalona i podziwiana za zabicie siebie, za doprowadzenie siebie do martwoty takiej że już nie da się mnie ożywić i już na zawsze pozostanę trupem.
Znów na sesji czułam że jestem trupem i nie ma możliwości aby mnie ożywić, abym zaczęła czuć i nawet nie ma sensu próbować się leczyć bo i tak na zawsze pozostanę martwa.
Od 4 lat czuję bezsens prób wyleczenia się bo widzę że jestem tak zniszczona że jest to niemożliwe.
Ciągle na sesjach oddechowych próbuję siebie wskrzesić, tchnąć w siebie życie za pomocą oddechu i ciągle się czuję jakbym wpychała powietrze do miecha, który jest martwy i chociażby nie wiadomo ile powietrza do niego wepchnęła to on i tak nie ożyje. Ciągle czuję że próbuję wskrzesić trupa a to przecież jest niemożliwe.
I ciągle działam przeciwko sobie próbując się ożywić, bo moim celem jest zabicie siebie i to zabicie uważam za powód do dumy i chwały.  Te próby ożywienia siebie odczuwam jako ataki na siebie.
I ostatnio poczułam wreszcie o co mi chodzi. Ja pragnę być doceniona i pochwalona za niezwykłe osiągnięcie, za to że zrobiłam coś takiego czego nikt inny nie potrafi, za to że doprowadziłam siebie do takiego stanu że nie dam rady z niego wyjśc. I poczułam się dumna i wyjątkowa. Doceniłam siebie.  Dałam sobie to czego tak pragnęłam od tak dawna.
Bo ja kiedyś unicestwiłam siebie, co było niezwykłym wyczynem, bo nikt inny się na to nie odważył. Za taki wielki wyczyn powinnam zostać doceniona. Ale że mnie już nie było więc nie mogłam przeżyć tej chwili uniesienia z powodu bycia podziwianą. I aż do tej pory ta potrzeba we mnie tkwiła.
Po tym daniu sobie podziwu przestałam odczuwać potrzebę utrzymywania siebie w martwocie i jest mi teraz znacznie lżej. Po wyjściu z sesji aż się rozpłakałam bo się czułam jakos tak dziwnie. A teraz mam większe poczucie bezpieczeństwa.

Nigdy by mi nie przyszło do głowy że ja potrzebuję siebie docenić za to że się zniszczyłam, za to że w tym wcieleniu zgotowałam sobie los najgorszy jaki można sobie wyobrazić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-25, 12:39:09
Po tym daniu sobie podziwu przestałam odczuwać potrzebę utrzymywania siebie w martwocie i jest mi teraz znacznie lżej. Po wyjściu z sesji aż się rozpłakałam bo się czułam jakos tak dziwnie. A teraz mam większe poczucie bezpieczeństwa.

Inga, super! :))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-06-25, 12:45:51
Inga gratuluję udanej sesji :) Świetnie się spisałaś :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-06-25, 12:47:37
Poszukuję:
W Krakowie osoby od zdrowego żywienia, która mogłaby się zająć osobą z otyłością w kompleksowy sposób czyli odżywianie się, zdrowie i psychika :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-25, 13:12:40
Dziękuję
Też jestem z siebie zadowolona że potrafiłam dojśc do takiej przyczyny i sobie to uzmysłowić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-06-25, 13:33:57
Inga
 Moje gratulacje :)
Z powodu uwolnienia. To jest naprawdę "coś" :)
Bo jesli chodzi o samozniszczenie, to nie bylaś aż tak wyjątkowa, jak Ci się dotychczas wydawało. Znam więcej takich. Tylko nie wszyscy to robili dla poklasku :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-25, 15:50:48
Inga
Dobrze, że udało Ci się to zrozumieć i odpuścić. I dobrze, że nie "udało Ci się" unicestwienie siebie. Bo jesteś żywa :) A unicestwienie jest niemożliwe i całe szczęście, bo wtedy mnóstwo ludzi by znikło na zawsze. Czego to ludzie nie robili, żeby się unicestwić, powstała by z tego cała biblioteka. Ja np. też próbowałem to zrobić, bo nie chciało mi się żyć na tym świecie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-25, 16:22:55
Próba unicestwienia siebie to chyba był standard u sporej części aniołków, która bardziej poszalała i oddaliła się od Boga. Ból związany z oderwaniem od miłości, poczucie winy i pozostałe ciężkie do zniesienia na dłuższą metę emocje sprawiały, że taki aniołek albo decydował się w końcu wrócić do Boga albo właśnie unicestwić siebie, żeby już tego wszystkiego nie czuć, jeśli wydawało mu się nie że nie może, nie potrafi czy nie chce wrócić.

Jak do takiego UNA przyszły UBA i mu powciskały poczucie winy, przekonanie że Bóg za to wszystko wyciągnie konsekwencje i całą resztę szajsu w ramach misji rzekomego ratowania - to często skutek był odwrotny i taki UNA zamiast rzeczywiście wracać do Boga albo czuł się tym wszystkim przywalony i bezradny(a więc pozostało się unicestwić) albo wracał durnymi drogami, przez choćby unicestwianie ciała, co w gruncie rzeczy na jedno wychodziło :P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-06-25, 17:09:20
Nie generalizowałabym pierwszego akapitu Clint jakoby to miało się tyczyć bardziej aniołków aniżeli innych dusz.
Bo jeśli tak jest jak piszesz to jestem aniołem pfffff ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-25, 17:26:02
Nigdzie czegoś takiego nie napisałem :) To, że coś jest typowe dla aniołków (a raczej pewnej grupy aniołków) nie wyklucza przecież w żadnym razie tego, że mogłoby to się dziać wśród innych istot, czyż nie?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-06-25, 17:33:20
Witajcie,
Chcialabym sie podzielic z Wami moimi przemysleniam na temat problemu nad jakim ostatnio pracuje.Chodzi o ogromny opor przed nauka i praca.Mam okropny problem zeby zmusic sie do nauki i do pracy.Od jakiegos czasu moja ps warjuje:(Wydaje jej sie,ze jak zaczne sie uczyc lub zaazngazuje sie w cos calym sercem na czym mi zalezy to...szybciej sie zestarzeje,czas mi ucieknie czyli go zmarnuje a praca moze mnie nawet usmiercic.
Byl okres ,gdy wrecz uwielbialam sie uczyc.Pozniej COS sie stalo i kompletny paraliz ,blokada w tej dziedzinie.Moge rozwijac sie duchowo,czytac tysiace duchowych ksiazek jednym tchem natomiast gdy siegne po ksiazke np do angielskiego,ktorego naprawde potrzebuje sie teraz nauczyc to az mi reka drzy ze strachu.To jest cos takiego jakbym bala sie ,ze jak bede poswiecac nauce wiecej czasu to...osiagne sukces..wiem ,ze to jest niedorzeczne ale tak jest:(
To samo jest z praca.Pracowalam swego czasu ,nawet bardzo duzo a teraz doszlo do tego,ze nie pracuje siedze w domu i boje sie szukac pracy...bo bede marnowac czas na cos co mnie zupelnie nie interesuje.Jakas paranoj normalnie.Zastanawialam sie od ktorej strony ugryzc ten temat,ale jak na razie stoje w martwym punkcie i nie widze wyjscia.Moze Wy cos poradzicie?Za kazda wskazowke bylabym bardzo wdzieczna.:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-25, 17:41:28
możesz mieć jakieś silne ślubowania mnisie np buddyjskie, które się mogły odnowić pod wpływem zetknięcia z naukami o karmie, medytacji, Oświeceniu itp Trzeba by było dotrzeć do ich treści.
Poza tym mozna pracowac z odpowiednimi afirmacjami
"Praca jest bezpieczna i korzystna dla mnie i dla mojego rozwoju duchowego", "mam nadmiar czasu na wszystko również kiedy pracuję", "znajduję prace, która jaest dla mnie pasjonująca i gwarantuje mi stałe wysokie dochody"
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-06-25, 17:49:40
Mariusz
 moze cos w tym jest,poniewaz bardzo tesknie za moja pasja w zyciu,czyms czym moglabym sie zajac wlasnie calym moim sercem.Nawet robilam sobie konstelacje rodzinne z tego tematu.ale raczej nic nie wykazaly.Stalam jak slup zamrozona ,nie wiedzialam czego chce jedniczesnie mije serce az krwawilo z tesknoty za tym czyms,a co jest to cos to wlasnie do dzisisaj nie udalo mi sie odnalezc ale z drugiej strony jak ma mi sie udac odnalezc pasje jak tylko o tym pomysle,to czuje ogromny lek i strach .Tak jakby mnie miala spotkac jakas ogromna kara za to,ze robie to co kocham i od razu takie jazdy,ze wszyscy sie ode mnie odwroca ,ze bede sama itd.Dzieki za afirmacje ta ostatnia szczegolnie mi sie podoba;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-25, 18:06:48
może jeszcze
"kiedy odnoszę sukcesy w pracy i nauce  jest to  bezpieczne dla mnie i wszystkich dookoła"
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-25, 21:00:10
Odemnie
Ja X zasługuje na sukces
Ja X mam prawo odnosić sukcesy już w tej chwili
Ja X mam prawo żyć i cieszyć się życiem,


Inga
Ja też Ci gratuluje i ciesze się z Twojego sukcesu. Ja sam mam podobnie i dzięki tobie widze że to jest możliwe się uwolnić z takiego bagienka trzeba je tylko poznać, nazwać i można z tym "pojechać"

i też coś mam podobnie jak u Semiry. Hmhm czyżby kolejny znak dla mnie do pracy nad sobą ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-06-25, 21:20:49
U mnie to chyba cos jest z hipnoza,bo jak tylko ruszylam ten temat to od razu zle sie poczulam w trakcie pisania poprzedniej wiadomosci nawet bralo mnie na wymioty:(I ogolnie jak nawet o tym mysle to jak bym byla w innym stanie swiadomosci normalnie kosmos.
Zawsze bylo tak,ze dochodzilam do pewnego momentu jk za cos sie zabieralam i potem STOP.Np  znam 4 jezyki obce i wszystkie na tym samym poziomie,jak chce wiecej sie uczyc wlacza sie paraliz,stracj,lek.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-25, 21:33:45
Ja mam duszności od nerwicy i złe samopoczucie, opór i też inna świadomość mi się włącza taka wąziutka, zawężona jak pracuje nad sobą czy się ucze języka bo za granicą mieszkam. Ale ja tak mam w kratke.
Znacznie częściej to mam wynajdywanie spraw, uciekam od afirmacji, modlitwy, zniechęcenie to mam od zawsze od kąd pamiętam. Wynajdywanie rozrywki, nowych gier do grania na komie żeby tylko czas minął.  Mam też dobre dni gdzie mi "idzie".
Dziś np. 4 godziny siedziałem i przetłumaczałem słowka ale niemogłem zapamiętać. Zazwyczaj z czymś kojarze słowo i jest z dyni a dzisiaj wogule niedało rady. No dobra mniejsza z tym..
 
U mnie natomiast wiem że mam intencje do cierpiętnictwa, pokutowania z powodu poczucia winy i poczucia gorszośći.
A hiponozy i transy to bardzo prawdopodobna sprawa jeśli na tle swoich intencji wziąć pod uwagę ilość wcieleń jakie wcześniej mieliśmy.
Dasz rade, i ja też.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-06-25, 22:20:11
bziuuummm
Pomysł samounicestwienia był autorastwa Przedwiecznych (galaretowatych), od ktrych UA przejęły ideę i sposób wykonania. 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-26, 07:16:56
Leszek
Poklask to był tylko jeden z powodów dla którego się unicestwiłam.
Głównym powodem była pustka którą czułam i która była nie do zniesienia a która wynikała z powodu odrzucenia.

Może byś opowiedział o samej technice unicestwienia jeżeli znasz takich którzy tego dokonali. Na razie wiem że to moja tajemnica której nie dam sobie wydrzeć.
Ja miałam realistyczny sen na ten temat, bardzo długi w którym czyniłam bardzo długotrwałe i skomplikowane przygotowania do tego unicestwienia. Niestety ale cały sen zapomniałam oprócz końcówki. Wiem tylko że to moja mama była dyrygentem tego spektaklu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-26, 07:49:57
Nie wiem czy myślimy o tym samym unicestwieniu, jeżeli twierdzicie że tylu ludzi to próbowało zrobić, a teraz są żywi i mają uczucia.
Unicestwienie polegało na rozwaleniu swoich ciał energetycznych w drobny mak, rozwaleniu informacji na temat swojej natury, tak aby się już nigdy nie udało siebie odtworzyć.
Wydaje mi się że po mnie pozostała jakaś najbardziej podstawowa matryca, która jest niezniszczalna i na której zachodziło potem odbudowywanie siebie.
Efektem samozniszczenia jest całkowity brak kontaktu ze swoją prawdziwą naturą co się objawia jako pełne odcięcie od swoich emocji i uczuć.
Ja np w ogóle nie wiem jaka jestem, jaką mam naturę a moja obecna osobowość jest sztuczna.
Nie znam nikogo ani o nikim nie słyszałam kto by był tak w pełni od siebie odcięty jak ja.
Może gdybym wiedziała że są tacy jak ja to nie czułabym się taka wyjątkowa.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-06-26, 16:03:59
Semira

A probowalas innych technik aby poradzic sobie z sabotarzem wewnetrznym. Np. EFT albo cos innego?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-06-26, 16:37:20
Jolanta 16

Oj tak troche tego bylo.Jak pisalam najpierw byla konstelacja rodzinna ,ale za duzo sie nie dowiedzialam.Wyszlo tylko,ze jakas moja prababcia w czasie wojny musiala byc bardzo odpowiedzialna za rodzine bo nie miala meza i nie mogla calkowicie poswiecic sie swojej pasji.A ja w tej konstelacji stalam jak zamrozona.
Pozniej Ania Atras zrobila mi analize blokad marzen i wyszlo ,ze odeszlam od pierwotnych celow w tym zyciu na rzecz misji wobec innych w moim przypadku chyba rodzina,raczej na pewno.
Wyszlo tez kilka klatw rzucanych na mnie glownie przez zazdrosna ciotke i babke o moje powodzenie no bo ja w wieku 19 lat juz sie sama utrzymywalam ,ale jak mowie to bylo do pewnego momentu i pozniej wszystko sie popblokowalo jakos.
Wiesz na tym etapie dosc mocno mi wywalili moje karmiczne obcizeenia zwiazane m.in z rola jaka przerabiam w tym wcieleniu rola krola i wladcy .I przez to tak naprawde do tej pory zajmowalam sie sprawami mojej rodziny ,tzn czulam sie ogromnie odpowiedzialna z tych ludzi no ,ale  ile mozna wyrzekac sie siebie?W koncu powiedzialam dosc mimo ogromnych wyrzutow sumienia i utknelam w martwym miejscu.:((
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-06-26, 16:55:26
Semira

ja mysle, ze nie ma martwych miejsc, moga byc chwile wytchnienia albo potrzebne momenty aby cos przerobic. Moze potrzebujesz czasu na cos tam. Ja mialam tak, ze czulam sie jakby mnie ktos gonil i pedzilam i myslalam, ze nie nadrobie nigdy straconego czasu. Musialam sie utrzymywac stale i walczyc o przetrwanie moje i corki- a naprawde chcialam miec czas dla siebie i rozwoju.
Kiedy mi sie materialnie polepszylo, to bylam jak w amoku nie wiedzialam czego sie czepic- wszyscy juz tak w przodzie, wszystko juz przetrenowali, a ja ciemna w tyle tak duzo rzeczy nie wiem. Ale mysle sobie ...no i co, ze w tyle ....to moje tempo i przestalam sie przejmowac rola.
Odprez sie i zadbaj aby samej Tobie ze soba bylo dobrze w TYM momencie !!! 
Pomysl, ze swiata nie zbawisz, zlap oddech i usmiechnij sie do siebie- juz tak daleko zaszlas!!!!
Jak zaakceptujesz siebie w tej chwili - pomysl co masz ochote dalej robic dla siebie i daj sie prowadzic nadswiadomosci....zapomnij o potrzebach, ze cos musisz.( mnie bylo tez ciezko wyhamowac)
Jak sie teraz czujesz? Co milego wlasnie czujesz???.... ;)

Powiedz swojej ps., ze od dzis nie bedziesz miala zadnych wyrzutow sumienia.....
Badz soba i czuj sie ze soba dobrze...tylko tyle ....mozesz tak ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-06-26, 17:25:40
Jolanta 16

Dziekuje Ci kochana za tego posta:)W Twoich slowach odnalazlam tez czastke siebie a mianowice ja mam dokladnie tak samo jak Ty,ze czulas sie daleko za osobami ktore poswiecaly sie rozwojowi,ja tak samo czuje sie do tylu w stosunku do mioch rowiesnikow,ktorzy sa NORMALI:)tzn nie rozwijaja sie duchowo ale robia to co powinni w takim wieku w jakim ja jestem.Nie jestem staruszka mam 25 lat,ale wiekszasc moich znajomych juz maja domy,dzieci ,mezow itp a ja...jestem zupelnie inna.Szukam wewnetrznego spokoju,harmoni przede wszystkim sama ze soba ,chce osiagnac wewnetrzne mistrzostwo nie oswiecenie bo to dla mnie jest zupelna abstrakcja.Dla mnie zycie w zgodzie ze soba juz bedzie oswieceniem:))
Wlasnie przez to,ze patrzylam na innych ogromnie rozpraszalam moja energie i wykorzystywalam ja na to co nie trzeba porownywanie sie do innych i takie historie.
U mnie wlasnie byl konflikt polegajacu na tym,ze rozum mowil:szukaj meza ,ksztalc sie,zakladaj rodzine abys nie wypadla z akwaruim ,ktore nazywa sie spoleczenstwo.Natomiast serce mowilo inaczej abym szukala w sobie tego czego chce aby dali mi inni ludzie .
Oczywiscie przyszedl moment gdzie czesc pseudo przyjaciol nagle sie wykruszyla,a bylo to po tym jak przestalam blyszczec w towarzystwie i nie zalezalo mi juz na tym aby byc taka jak oni.Wtedy slyszalam:ale sie zmienilas,cos ci sie stalo,nie poznajemy cie w ogole heheh a to byl czas kiedy ja tak naprawde zaczelam poznawac sama siebie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-27, 12:25:49
Semira,
"Najbardziej boimy się nie tego, że jesteśmy do niczego.
Najbardziej boimy się tego, że jesteśmy potężni ponad miarę.
To nasza jasna – a nie ciemna – strona nas przeraża.
Zadajemy sobie pytanie, czy możemy być śmiali, błyskotliwi, piękni,
utalentowani i niezwykli.
A czyż właśnie tacy nie jesteśmy?"
Nelson Mandela

Czy te słowa coś Ci mówią?
Bo mnie się zdaje, że Ty po prostu boisz się egoizmu, boisz się nadmuchać Ego, gdy pokażesz w pełni swoją wspaniałość.
Może być tak, że czujesz się (podświadomie, bo świadomie wcale nie musisz tego czuć) dumna z tego, że masz więcej od innych, jesteś inna (lepsza) i boisz się tego, wstydzisz się tego, boisz się być przez innych odrzucona z tego powodu.
I to Cię hamuje przed jeszcze większymi sukcesami (przed pokazaniem w pełni, na co Cię stać). Stąd ten mur, ściana, która Cię ogranicza: sama ją sobie stworzyłaś ze strachu przed sobą samą.
Tak na marginesie - pod dumą kryje się prawie zawsze (a może nawet zawsze) niska samoocena. A pod tą niską samooceną jesteśmy dopiero my prawdziwi - piękni, utalentowani i niezwykli :))

Oczywiście to są tylko moje odczucia :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-06-27, 13:09:03
Felicite,
Ja chyba najbardziej boje sie calkowicie zajac soba i tylko soba.Jak pisalam wczesniej czuje sie ogromnie odpowiedzialna za rodzine i jak robie cos dla siebie to czuje sie winna.Nie potrafie tak po prostu skoncentrowac calej swojej mocy tylko na mnie i na moich potrzebach,bo boje sie ze jak ktos mnie poprosi o pomoc to wtedy nie bede mogla pomoc(nie wiadomo dlaczego,moze dlatego ze bede zbyt zajeta soba)i wszyscy sie ode mnie odwroca.Zwlaszcza moja rodzina.Wiele razy juz bylo tak,ze naprawde sie wkurzylam mialam juz dosc takiego rozdarcia miedzy wyrzekaniem sie siebie i zyciem dla innych i wzielam sie za siebie i co nagle telefon od kogos bliskiego,ze potrzebuje mojej pomocy zazwyczaj finansowej.I znowu wszystko szlag trafil:(
Ja nie mieszkam z rodzina juz pare lat a ciagle czuje,ze jakby byli za sciana!
Nawet piszac te slowa czuje sie winna,ze ich obgaduje.
A zeby bylo jeszcze smieszniej i jeszcze bardziej pomieszane to boje sie tez byc lepsza ,miec wiecej bo ci co maja mniej i jest mi ich zal beda cierpiec ztego powodu bo ja wiem co to znaczy bieda.
Dlatego jak zarobilam wieksza kase  wszystko prawie poszlo na rodzine bo nagle okazalo sie ,ze jak nie bedzie pieniedzy to moga nawet stracic dom i co w takiej sytuacji?Gdybym nie dala tych pieniedzy a oni starciliby dom chyba bym sobie tego nigdy nie wybaczyla:((
Dlatego na dzien dzisiejszy nie robie nic bo cokolwiek bym nie robila jest zle i mam wyrzuty sumienia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-27, 13:16:13
Semira
Takie najważniejsze lęki jakie wyłapałam u ciebie to
1 Lęk że oni sobie nie poradzą bez ciebie
2.Lęk że jak nie będziesz im pomagała to cię odrzucą i zostaniesz sama
 Widzisz coś takiego u siebie?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-06-27, 13:23:24
Inga,

Jasne,ze widze leki i one mnie najbardziej hamuja.Czuje sie sparalizowana probowalam to pare razu odreagowac ale wracaja jak bumerang.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-06-27, 13:42:55
Feli
 wlasnie tak sie czuje- boje sie pokazac, ze moge byc lepsza. Wolalam zawsze stac z boku nie wychylac sie. Dopiero ucze sie samoakceptacji i odkrywam doskonalosc w sobie -
 moja nadswiadomosc !!!
Masz racje z ta duma...tak wlasnie jest u mnie....uwazalam to zawsze za sprzecznosc- jestem dumna i niesmiala...nie rozumialam tego mechanizmu. Dalas mi do myslenia.
Teraz wiem - to Bog mowi - pozwol odkryc swoje wnetrze...tam ukryta jestes TY piekna i warta najlepszego. Przyjmij to dla Ciebie caly ten piekny swiat.

Semira-
 ja tez zanim doszlam do tego czego chce w zyciu przeszlam przez trzy malzenstwa....ale nie zaluje...tak wyszlo...mam w tym roku 40 ale ciesze sie z mojego zycia - jest piekne bo moje. Swiadomosc, ze nie zyje sie tylko raz uspokoila mnie. Nie musze pedzic ani porownywac sie do innych.Zazdroscic czegos? Po co to wszystko.
 Sama wiem czego chce i osiagam to nie ogladajac sie na innych - kiedy chce i jak chce. Kiedy mam watpliwosci - daje sie prowadzic nadswiadomosci i jest pieknie.
A inni ludzie - jakos mnie nie obchodzi co inni robia. Usmiecham sie i akceptuje. Nieraz wyrwie mi sie cos- jakis komentarz albo drwina...ale wiem to jest ludzkie. Popelniam bledy jak inni.

Mialam wyrzuty sumienia, ze wyjechalam do Niemiec i zostawilam rodzicow samych, moja corka tez by chciala byc w Poslce z babcia...ale coz ja dorosnie moze wyjechac. To moje decyzje i ja mieszkam gdzie chce i nie lubie teraz uginac sie pod pregierzem wyobrazen innych ludzi. Trudno tak bywa.

Troche trwalo,zanim to zrozumialam- myslalam, ze jestem tutaj tylko dlatego,ze latwiej sie tu zyje. Ale teraz wiem - to nie przypadek- to jest swiadomy wybor- moje miejsce na Ziemi.
Kiedy bede chciala moge zawsze wrocic. Ale na razie dobrze mi tutaj.
 Jestem bardzo szczesliwa- ale moge jeszcze bardziej ;) 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-27, 13:59:49
Inga,

probowalam to pare razu odreagowac ale wracaja jak bumerang.
Na regresingu?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-06-27, 14:00:57
Semira

ja tez tak robilam i robie poniekad dalej, ze pomagam mojej mamie- ale mam to szczescie, ze moja rodzina nie jest nachalna i wyciaga reke po kase.
Wiem jak Ci ciezko- i jak Ci zle z Tym odczuciem - " tak corka za granica musi pomagac-  TO MUSI  jest straszne.
Ale chyba juz czas abys zadbala o swoje potrzeby- jestes bardzo wrazliwa i empatyczna. Prawie jak ja - wczuwasz sie w polozenie innych. Ale ja wiem, ze moja mama i brat w Polsce nie moga sobie tak zaszalec jak ja nieraz i  co?   I nic..... czy jak bede biedna i bede sie o nich martwila...umartwiala celowo to cos da.....czy oni to zrozumieja i docenia??? Moja mama cieszy sie, ze mi sie dobrze wiedzie....ja sie ciesze tez....ale nie mam dlugow  wdziecznosci do splacenia. Tak jestem egoistka i co ? zabija mnie za to? Bog bedzie zly? kazal sie dzielic....no tak ale nie oddawac wszystkiego....rozumiesz? Ty masz prawo Twoimi pieniedzmi zarzadzac sama....musisz to zakomunikowac Twojej rodzinie....inaczej sie nie da....pogniewaja sie ...no coz przejdzie im....
nie jestes maszynka do robienia pieniedzy!!!!

Wiem, ze to boli i boisz sie!!! ale mozesz to zrobic.....bo gleboko w sobie wiesz - ZE MASZ RACJE!!!  ALBO?  Trzymamy kciuki ....obojetnie jak zdecydujesz ....i kiedy sie odwazysz cos zmienic...
daj sie prowadzic....jesli Cie strach paralizuje to zbuntuj sie !!! .....rezygnije z odczuwania strachu...mam byc odwazna i to od zaraz!!!!
Feli pisala o emocjach...dotknij bolu i leku....wtedy emocja odejdzie
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-27, 14:29:49
Ja chyba najbardziej boje sie calkowicie zajac soba i tylko soba.

Nie dziwi mnie to, bo to właśnie program „nic dla siebie, wszystko dla innych” i wieczne zajmowanie się tylko innymi, ma zapobiec ekspansji egoizmu i w konsekwencji pochłonięciu nas przez „piekielny ogień egoizmu” ;)
Też tak miałam.

wlasnie tak sie czuje- boje sie pokazac, ze moge byc lepsza. Wolalam zawsze stac z boku nie wychylac sie. Dopiero ucze sie samoakceptacji i odkrywam doskonalosc w sobie -
 moja nadswiadomosc !!!
Masz racje z ta duma...tak wlasnie jest u mnie....uwazalam to zawsze za sprzecznosc- jestem dumna i niesmiala...nie rozumialam tego mechanizmu. Dalas mi do myslenia.
Teraz wiem - to Bog mowi - pozwol odkryc swoje wnetrze...tam ukryta jestes TY piekna i warta najlepszego. Przyjmij to dla Ciebie caly ten piekny swiat.

Jola :))
Zauważyłam, że to podstawowe ograniczenie wielu ludzi. Trudno tego nie mieć, skoro wszędzie panuje lęk przed egoizmem i walka z nim na różne sposoby (chociażby taka religia katolicka tego uczy).
Ja całkiem niedawno sobie uświadomiłam, że zajęcie się sobą, odkrycie siebie i wyrażanie siebie prawdziwej ma wielki wpływ na dobro innych ludzi, na Najwyższe Dobro nas wszystkich. Z kolei zajmowanie się innymi z pozycji Ego (czyli tzw. kontrola – „ma być tak, jak ja chcę”, czy "pomoc" z poczucia braku) powoduje, że wzmacnia się w innych ich oddzielenie od Boga w nich samych.

Rozwijając siebie, swoje talenty, umacniając siebie-prawdziwego, możemy tylko pomóc innym (i to naprawdę pomóc) :)
Fajnie pokazuje to film amerykański o dziewczynce, która miała talent bodajże recytatorski. Kurcze, nie pamiętam tytułu. Jak mi się przypomni, to napiszę :)

Bardzo podoba mi się krótka modlitwa: "Boże pomóż mi uwierzyć w prawdę o sobie bez względu na to jak jest ona piękna" :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-06-27, 17:54:53
Jolanta16

Ciesze sie,ze mnie rozumiesz   a Ty wiesz na pewno najlepiej jak to jest mieszkac za granica zarabiac troche wiecej pieniedzy i te wszystkie oczekiwania jakies chore ,ze masz wiecej to sie dziel !ehh tylko niektorzy mysla,ze wystarczy wyjechac za granice,polozyc sie na trawie i kasa leci z nieba:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-06-27, 19:17:31
 Feli


"Boże pomóż mi uwierzyć w prawdę o sobie bez względu na to jak jest ona piękna" .


Aż podskoczyłam,kiedy to przeczytałam.MA MOC,realną moc :-***.




Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-27, 20:45:32
Jeszcze a propos zajmowania się innymi: Po sobie widzę, że pomaganie innym, zajmowanie się ich sprawami, myślenie o innych, itp. może być niezłym sposobem na ucieczkę od siebie, od swoich problemów.

Freefalling :**
(ja też tak ją odbieram :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-06-28, 08:21:05
Semira,

Jasne,ze widze leki i one mnie najbardziej hamuja.Czuje sie sparalizowana probowalam to pare razu odreagowac ale wracaja jak bumerang.

Moim zdaniem warto by ruszyć temat nieco z innej strony - od strony niewinności i poczucia bycia w porządku (kiedy wybierasz siebie, kiedy stawiasz siebie i swoje cele na pierwszym miejscu, kiedy żyje ci się o wiele lepiej niż innym). Jak chociaż w jakimś stopniu ugruntujesz poczucie niewinności, lęki o których piszesz nie będą cię już tak paraliżowały i łatwiej będzie z nimi dalej pracować. Niewinność i poczucie bycia w porządku z tym co robisz, da ci poczucie mocy i siły do kolejnych zmian.
Z doświadczenia też wiem, że lęk przed samotnością jest całkowicie nierealny : ). Jak pozwolisz żyć własnym życiem ludziom, którzy tylko wpędzają cię w poczucie winy z powodu wewnętrznych frustracji, tak naprawdę zrobisz miejsce i przestrzeń dla tych, którzy teraz nie mogą się pojawić, bo jeszcze nie ma dla nich miejsca w twoim sercu i życiu. Czyli dla tych, którzy tylko czekają by wspierać cię w tym co robisz, pozytywnie motywować do zmian i realizować z tobą twoje życiowe i duchowe cele : ).
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-28, 08:39:53
Jeszcze a propos zajmowania się innymi: Po sobie widzę, że pomaganie innym, zajmowanie się ich sprawami, myślenie o innych, itp. może być niezłym sposobem na ucieczkę od siebie, od swoich problemów.

Z wielu przyczyn chęci pomagania innym, życia ich problemami, przejmowania się innymi ta przyczyna, stoi na czołowym miejscu, przynajmniej u mnie.
Bo o ile łatwiej jest rozwiązywać cudze problemy od swoich i ile się ma z tego gratyfikacji. Bezpieczniej jest przeżywać cudze emocje i martwić się cudzymi problemami niż zobaczyć swoje realne problemy i poczuć swoje własne cierpienia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-06-28, 09:11:42
Dziewczyny   macie swieta racje !!!

u mnie w rodzinie, kiedy niektorzy zalapali, ze moge cos im podpowiedziec albo zasugerowac....zaczeli mnie nazywac psycholog rodzinny??!! Z jednej strony bylam zadowolona, bo mnie docenili, ale z drugiej strony przezywalam nieraz meki, tragedie,problemy o jakich im sie nie snilo.
Mowilam do mamy z gorycza....oni wszyscy mysla, ze mi to ktos na zlotej tacy podaje i ja mam takie mile i poukladane zycie. Twierdzili, ...z Toba sie tak fajnie rozmawia...umiesz pocieszyc....
TY to masz dobrze!!!  ha ha ....ale, ze ja to na wlasnej skorze przezylam, w obcym kraju, liczac tylko na siebie i swoj spryt....a wiec w koncu powiedzialam ....co mnie inni obchodza??!!.

I to bylo najlepsze co moglo mi sie przytrafic. Moglam nagle poczuc sie wazna ...dla siebie...zajac sie  swoimi problemami. Potem dowiedzialam sie, ze to wlasnie ta niewinnosc i bycie w porzadku, ktore mi w duszy gralo - tylko nie umialam tego nazwac. Zwolnilam sie sama ze sluzby  dla narodu :)
Moja wielka potrzeba bylo - pomagac innym ludziom na sile !!!  Strasznie sie meczylam, bo ludzie sie bronili przede mna rekami i nogami ...a ja dalej ich napastowalam. Wyhamowac bylo ciezko, ale Bog mi pomogl.

Teraz pomagam - jak ktos sie do mnie zwroci o pomoc i to jest super.
Jak mam watpliwosci to sie modle o uwolnienie...albo afirmuje....i mam spokoj duszy wzgledny...bo wiem, ze mam prawo zyc jak chce i to ja ustalam reguly mojego zycia.
Jak sie komus nie podoba ...to jak Clint powiedzial " niech sobie pojdzie gdzies poplakac"
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-06-28, 12:44:57
kinga roszczyniala

Zgadzam sie z Toba,ze zajmowanie sie innymi ludzmi ,ich sprawami sprawia ze otaczaja mnie ludzie ktorzy wiecznie czegos ode mnie chca.Nawet niektore  osoby ,ktore poznalam juz rozwijajac sie duchowo przyjaznily sie ze mna do momntu gdy bylam im potrzebna.Mialam wrazenie,ze podpinaja sie pode mnie aby wydobyc ze mnie jak najwiecej informacji bo np myslalay,ze tym zalatwia swoj rozwoj.Swego czasu moja kolekcja ksiazek duchowych,a  mam ja calkiem spora,plyt,roznych inspirujacych nagran sluzyla do tego aby mozna bylo to wypozyczac ode mnie i czasem nigdy nie oddajc,ale to juz inny temat,a najbardziej bolalo mnie to,ze robia to osoby ktore uwazalam za towarzyszy na sciezce rozwoju.Na poczatku tego nie zauwazylam,ze jestem po prostu wykorzystywana nobo Bog przeciez kazal sie dzielic ..
Przejrzalam na oczy,gdy niektorzy spotykali sie tylko ze mna jak mialam cos nowego,zeby znowy mogli troche pozerowac na mnie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-06-28, 14:17:31
Mam takie pytanie do cudowiaków, czy ktoś się kiedyś zetknął teoretycznie lub praktycznie z manipulacją energią miłości i interesuje mnie o co tu może chodzić, jakie wzorce za tym stoją lub inicjacje ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-06-28, 18:52:34
Semirka

" kochajmy sie jak bracia, a liczmy jak Zydzi"  - to przyslowie ma cos w sobie. Ale mnie tez ciezko bylo sie nie dzielic z innymi. Jednak jesli znajduje cos...ksiazke albo nagranie - to dziele sie informacja, a nie pozycja. Zreszta jak bedzie chcial naprawde to sobie kupi....ostatnio pozyczylam ksiazke ale potem wiedzialam, ze nie bede sie spotykac z Tym znajomym wiecej bo odeszlam z pracy ...wiec powidzialam....Tomas oddaj mi moja ksiazke. Krotko....

Ale rozczarowanie boli jak najbardziej....jak czujesz, ze bez skrupulow Cie wykorzystuja, nie doceniaja i nie daja nic w zamian....to niestety musisz to zakonczyc....i nie miec wyrzutow.
Chwastom- dziekujemy :)))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-06-29, 12:56:11
Też miałam bzika na pomaganie innym. Do tego stopnia, że jak rozpatrywałam możliwości nowej pracy, nowego zajęcia, to koniecznie musiało być związane z pomaganiem innym.

Powoli zaczyna mi przechodzić. Do tego stopnia, że na myśl o "pomaganiu" innym aż mną wstrząsa. Najchętniej za wieszczem Tuwimem powiedziałabym wszystkim "a pocałujcie mnie w d...." ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-06-29, 21:43:15
Czy ktoś z Was wie w którym momencie, czy przyblizonym czasie dusza pojawia się w brzuchu matki po poczęciu? Może to jest ignoranckie pytanie, ale kompletnie nie wiem. Ostatnio w pracy gadalismy o aborcji i jedna dziewczyna powiedziala, ze dusza wchodzi w cialo w momencie...chrztu. NIe tylko mnie zmroziło na szczęscie:D.
Merci beaucoup pour vos reponses!
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-30, 08:09:04
Z tego co czytałam wcześniej na cudzie wynika że nikt tego nie wie, bo jedni mówili tak, a inni temu zaprzeczali.
Ja pamiętam siebie od momentu zapłodnienia i nie znalazłam takiego okresu gdy dusza wchodziłam do mojego ciała i coś się wtedy zmieniało.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-06-30, 08:10:56
Krasowski mówi, ze dusza dziecka wchodzi w trzecim miesiącu ciąży.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-30, 08:37:49
Właśnie uświadomiłam sobie że mój sposób przejawiania się w kontaktach z innymi polega na dawaniu siebie, na dzieleniu się sobą z innymi, tak jak to zaleca religia chrześcijańska.
Czy nie o to chodzi w relacjach z innymi aby im dawać siebie? Mama też mnie tego uczyła.

Miałam kiedyś wcielenie gdy byłam żywym Bogiem. Po mojej śmierci ludzie podzielili się mną, rozdzielając moje ciało na części po to aby je zakopać w polu, w celu zwiększenia plonów.

Stąd wokół mnie przez całe życie tylu wykorzystywaczy.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-06-30, 09:34:09
Inga,
Mama jeszcze zapomniała dodać, że relacje z innymi nie polegają wyłącznie na samym dawaniu, ale na harmonijnej wymianie: dawanie - branie. Będąc w jednej skrajności (nieustannie dajemy) - jesteśmy wykorzystywani, a będąc w drugiej (ciągle bierzemy) - jesteśmy samolubni.
Ty jedną sztukę masz już aż za dobrze opanowaną : )). Teraz jeszcze musisz się nauczyć brać, przyjmować i to przyjmować od wszystkich: ludzi, świata, Boga. Pozwól, by życie Cię rozpieszczało, wtedy i Ty na tym skorzystasz i inni wokół Ciebie :))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-30, 10:27:57
Ta moja nieumiejętność brania bardzo dobrze wyszła na wierzch na ostatniej terapii.
Poprosiłam terapeutę o udzielenie mi informacji. On to zrobił. A ja zamiast podziękować, pożałowałam że prosiłam. Poczułam się okropnie, winna, przestraszona, oczekująca na atak wściekłości. Bo zawsze gdy w dzieciństwie czegoś chciałam, to spotykałam się ze wściekłą odmową ojca i atakiem na mnie. Teraz staram się nigdy nikogo o nic nie prosić, bo się boję wściekłości. A jak już muszę poprosić, to potem mam bardzo silne poczucie winy. Wolę już niczego nie mieć i nie przeżywać tego okropnego uczucia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-30, 13:38:55
Czym jest pozytywne myślenie?
Często czytałam książki zachęcające do niego i udowadniające jego zbawienne skutki. Sama próbowałam myśleć pozytywnie. Robiłam to do czasu gdy poszłam na terapię i zrozumiałam że ja w ten sposób wypieram moje rzeczywiste uczucia a wmawiam sobie coś sztucznego.

A tu wyczytałam że to mechanizm obronny:

"Racjonalizacja - pozornie racjonalne uzasadnianie po fakcie swoich decyzji i postaw, kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte, często także przed własną świadomością. Naprzykład: Matka krzyczy na dziecko. Sądzi, że powodem jest niegrzeczne zachowanie dziecka. W rzeczywistości identyczne zachowanie u dziecka nigdy jej nie przeszkadzało, a prawdziwym powodem jest strach przed wyrzuceniem z pracy. Matka dzięki temu czuje się lepiej (uniknięcie frustracji - nie musi mieć poczucia winy za wyładowanie się na dziecku), ale dziecko niesłusznie cierpi ( zniekształcenie rzeczywistości u matki). Dwie typowe odmiany racjonalizacji zostały nazwane "kwaśnymi winogronami" i "słodkimi cytrynami". Kwaśne winogrona - to uznawanie za nieważny celu, którego nie osiągnęliśmy. Słodkie cytryny - to wmawianie sobie, że przykre zdarzenia i sytuacje, będące naszym udziałem są w rzeczywistości przyjemne. Ta forma racjonalizacji znana jest t eż pod nazwą pozytywnego myślenia. Naprzykład: Chciałeś kupić auto sportowe, a małżonka wana. Kupiłeś wana więc udowadniasz sobie, że wan jest lepszy. "

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-30, 15:02:51
Czym jest pozytywne myślenie?

Napiszę, jak ja to rozumiem.
Pozytywne myślenie, to myślenie ukierunkowane nie na problem (bo to jest myślenie negatywne), ani na uciekanie od problemu (bo to jest myślenie pseudo-pozytywne), ale na rozwiązanie problemu. Albo inaczej: nie postrzeganie życia w kategorii problemu, ale jako zbioru różnorodnych doświadczeń.

Przykład: podczas jazdy samochodem, zepsuło mi się koło.
Ktoś, kto myśli negatywnie, co zrobi? Będzie wkurzony na męża/żonę, że nie sprawdził/a koła(będzie szukał winnego), będzie zły na los (bo to taki niesprawiedliwe), będzie narzekał i domagał się odpowiedzi na pytanie: dlaczego mi się przytrafia? Może też być zrezygnowany, bo "z tym sobie nie poradzi". Itd. itp.

Z kolei ktoś myślący pseudo-pozytywnie (czyli uciekający od rzeczywistości: albo jak to się ładnie mówi: przekierowujący uwagę z negatywów na pozytywy) będzie zadowolony, bo będzie mógł sobie podziwiać przyrodę (załóżmy, że samochód stanął w lesie), medytować (zamiast spędzać czas w niskowibracyjnych korkach ;p), albo będzie śpiewał mantry w oczekiwaniu na zastępy archaniołów, które być może spłyną z nieba i teleportują go do domu ;)
Co jeszcze – taki ktoś może się pocieszać, że „co z tego, że jedno koło zepsute?? skoro aż 3 są dobre!” ;))) A tymczasem problem pozostanie nie rozwiązany. I będzie przybierał na wadze (zrobi się ciemno, w brzucho będzie coraz bardziej pusto, a tu znikąd pomocy, znikąd ratunku).

Natomiast człowiek myślący pozytywnie, tj. ukierunkowany na rozwiązanie problemu, najpierw obczai, jakie ma możliwości działania (czy ma lewarek, do samodzielnej zmiany koła, czy ma zapasowe koło, czy umie to zrobić, ewentualnie czy ma pieniądze na pomoc drogową, itd.), a potem zacznie działać. I po problemie :)
Bo nie ma problemów nie do rozwiązania. Tylko trzeba chcieć to zrobić :)

I jeszcze jedno - im rzadziej patrzymy na doświadczenia życiowe, jak na problemy, tym mniej mamy negatywnych doświadczeń. Bo tak działa prawo przyciągania – podobne przyciąga podobne. To oczywiście nie znaczy, że wszystkie „problemy” znikną. Nie. Ale będzie ich zdecydowanie mniej, a te, które będą się pojawiać, nie będą już postrzegane jako problemy, tylko jako kolejne życiowe doświadczenia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-06-30, 18:49:44
Fajnie napisane Felicite.
Pozwole sobie przytoczyć wypowiedź jednej osoby którą wczoraj przeczytałem

"Osoba skoncentrowana na tym czego chce, zawsze to osiągnie"
"Spójrzcie na alkoholików. oni nie pracują, nigdy nie mają pieniędzy. A zawsze mają alkohol :)"
Skutecznie tworzą to czego potrzebują.

i odemnie
Pewny sukces to wytrwale dążyć do celu co kolwiek by się niedziało. A wiadomo że różne rzeczy się dzieją. Czasami niewiemy jakiego wyboru dokonać.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-06-30, 19:33:37
Felicite - świetnie to przekazałaś :) - idealnie opisane na tym prostym przykładzie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-30, 21:48:44
Ja lubię patrzeć na problemy jak na lekcję, chociaż kiedyś jak czytałem to u mistrzów to się z tego śmiałem że to bzdura, to ostatnio miałem to uczucie że lekcji, że doświadczenia te negatywne nie są aby mi dowalić, są to "niezałatwione sprawy", jakaś "lekcja której nie zrozumiałem", i teraz mam szansę ją zrozumieć, załatwić tą sprawę itd.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-06-30, 22:53:49
Felicite
Genialnie to opisałaś.
Ja jeszcze radzę, by pójść dalej. Otóż nauczyć podświadomośc, że można żyć bezproblemowo, jesli odpowiednio i adekwatnie do sytuacji podejdzie się do radzenia sobie z wyzwaniami czy wydarzeniami, jakie nas spotykają.
Z jednej strony więc przeprogramowanie mechanizmów naszej podświadomości, z drugiej traktowanie przeszkód jako inspiracji do radzenia sobie z przeszkodami i do... uwalniania się od mechanizmów stwarzania sobie przeszkód :)
W wyniku pozytywnego przeprogramowania podświadommości, wszystko idzie 'jak po maśle". Nasze najpiękniejsze życzenia spełniają się w rzeczywistości. Czego wszystkim życzę.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-01, 17:03:43
:))

Leszek,
generalnie zgadzam się z Tobą, chociaż kwestię przeprogramowania podświadomości widzę nieco inaczej (albo tak samo, tylko używam innych słów do opisu?).
Zauważyłam, że wystarczy, że nie uciekam od tego, co mam w sobie (np. w negatywne, czy w pseudopozytywne myślenie), gdy przyjmuję wszystko tak, jak leci (akceptuję i uświadamiam sobie, jak jest naprawdę i przez to pozbywam się negatywnych programów).
A to dlatego, że wtedy coraz mniej jest w podświadomości tych negatywnych programów, a zamiast nich działa poddanie się intuicji (działanie bez oczekiwań, tylko na zasadzie wyrażenia intencji: "chcę tego i tego, ale może być też coś lepszego").
Wtedy to, co mnie spotyka jest albo przyjemne (wtedy cieszę się, bo to znaczy, że coraz bardziej poddaję się Bogu, czyli doświadczam mojego naturalnego stanu "bycia"), albo mniej przyjemne (bo pokazuje, co mam w sobie jeszcze do "przepracowania"), ale to drugie przy odpowiednim podejściu może przekształcić się w coś przyjemnego (gdy pozwolę sobie zobaczyć, dlaczego nie jest mi przyjemnie i gdy odpuszczę).
Chodzi mi o to, że po co mam się programować, żeby było mi przyjemnie, skoro może mi być przyjemnie i bez tego? Przyjemnie i rozwojowo jednocześnie.
Oczywiście póki mam negatywne programy do likwidacji, to nie zajmuję się pozytywnymi. Niech sobie są i pomagają mi w życiu (np. mam program wprowadzony przez mamę "policja jest moim przyjacielem" i dlatego każde moje spotkanie z policją jest przyjemne i korzystne: np. naprawili mi kiedyś samochód, puszczają mnie bez mandatu, podwożą do domu, itd. I jest mi z tym dobrze). Ale po co tworzyć nowe, skoro mogę działać na zupełnie innych zasadach? Mogę przecież spotykać miłych, pomocnych ludzi tylko dlatego, że sama taka jestem (bo podobne przyciąga podobne), a nie dlatego, że mam taki program w podświadomości :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-07-01, 17:10:53
Fel,

ja też mam program, ze policja jest dla mnie przyjacielem, super to działa w życiu, zawsze jak ich widzę to się cieszę i zawsze mi chętnie pomagają.:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-07-01, 18:08:48
Felcite
Wiem, że coś jest w tym, co piszesz ale jak spróbowałem niedawno pozwolic być mojej autodestrukcji to się okzało, że to droga nie dla mnie. Czy twoja podświadomość np ma ochotę przyciągać opętujące duchy, zniszczyc siebie??
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-07-01, 20:20:26
Felicite
 No, teraz to jest możliwe. Ale zapewne jakiś czas temu działało podobnie jak u Mariusza :)
Czyli na teraz masz fajną metodę. I to też jest przeprogramowywanie podświadomości, tylko już dzieki działanlu Wyższego Ja (Intuicji). Wcześniej musiałaś się otworzyć i pozwolić na przyjemność. I to też było przeprogramowania. Oczywiście nie na zasadzie wmawiania sobie "teraz jest mi przyjemnie". :))

Posługiwanie się pozytywnym myśleniem nie jest tak łatwe, jak się niektórym na 1 rzut oka wydaje . Stad wmawianie sobie, zamiast otwierania się na to dobro, które i tak w nas jest. :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-01, 23:28:28
Czyli na teraz masz fajną metodę. I to też jest przeprogramowywanie podświadomości, tylko już dzieki działanlu Wyższego Ja (Intuicji). Wcześniej musiałaś się otworzyć i pozwolić na przyjemność. I to też było przeprogramowania. Oczywiście nie na zasadzie wmawiania sobie "teraz jest mi przyjemnie". :))

Leszek, teraz widzę, że używamy innych słów na opis w sumie tego samego :) W każdym razie czuję, o co Ci chodzi. Ja myślę podobnie :)
Ale żeby była jasność to dodam, że mnie się nie podoba zwrot "wprowadzanie nowych, pozytywnych programów w miejsce negatywnych", bo "otwieranie się na dobro, które i tak jest w nas", to jednak co innego. Dla mnie "przeprogramowanie" pś to po prostu likwidacja negatywnych programów i uświadomienie sobie prawdy (musi być i jeden i drugi warunek spełniony). A wtedy żadne (sztuczne) programy pozytywne są niepotrzebne. Prawda jest silniejsza od programów :)
Być może jest też tak, że czasami ktoś jest tak zamknięty na prawdę, że potrzebne jest wprowadzenie programów pozytywnych w miejsce negatywnych (i dopiero z takiej pozycji taki ktoś mógłby otworzyć się na prawdę), nie zaprzeczam. Ale ja piszę o swoich doświadczeniach, a mnie nigdy tego typu przeprogramowanie nie służyło.

No, teraz to jest możliwe. Ale zapewne jakiś czas temu działało podobnie jak u Mariusza :)

Nie, to nie tak, że kiedyś działało, jak u Mariusza, bo wtedy miałam zupełnie inne podejście do siebie :P
Wtedy moje działanie polegało głównie na tłumieniu potrzeb i w ogóle blokowaniu wyrażania siebie i totalnej kontroli siebie (nieakceptacji), a więc robiłam dokładnie na odwrót niż teraz.
Od kiedy zmieniłam podejście, zaczęło mi być coraz przyjemniej :) I z każdym dniem jest coraz lepiej :)
Moja autodestrukcja brała się głównie z tego, że nie mogłam być sobą, musiałam tłumić swoje potrzeby i pragnienia. Musiałam przedkładać dobro innych nad swoje własne. Nie mogłam wyrażać siebie. Z lęku przed dezaprobatą i co za tym idzie przed śmiercią (w razie porzucenia).
A kto chciałby żyć nie-swoim życiem? To było piekło, nie życie. Nic dziwnego, że chciałam się zniszczyć (teraz rozumiem siebie).
Gdy zmieniałam podejście pozwalając sobie na wszystko, na co miałam ochotę, gdy pozwoliłam sobie na wyrażanie siebie, na spełnianie swoich pragnień, zaspakajanie potrzeb, to przestałam chcieć się zniszczyć. Bo po co miałabym się niszczyć, skoro może mi być tak miło i przyjemnie? :)))

Wiem, że coś jest w tym, co piszesz ale jak spróbowałem niedawno pozwolic być mojej autodestrukcji to się okzało, że to droga nie dla mnie. Czy twoja podświadomość np ma ochotę przyciągać opętujące duchy, zniszczyc siebie??

Nie wiem, co dokładnie robiłeś i czy przez "pozwalanie sobie" rozumiesz to samo, co ja, więc ciężko mi się odnieść do tego, co piszesz.
Co do Twojego pytania: na duchu opętujące nigdy nie miałam ochoty, za to zniszczyć siebie chciałam bardzo ;) Z powodów, które opisałam w poście do Leszka.


ja też mam program, ze policja jest dla mnie przyjacielem, super to działa w życiu, zawsze jak ich widzę to się cieszę i zawsze mi chętnie pomagają.:)

W dzisiejszych czasach to bardzo pomocny program ;) Zresztą chyba w każdych czasach był pomocny.
Np. mnie stanął kiedyś (18 lat temu, gdy dopiero co zrobiłam prawko) samochód na skrzyżowaniu. Samochód był pożyczony od mamy, a że się jej bałam, więc kombinowałam, co tu zrobić, żeby jej nie mówić o tym, że go zepsułam.
No i wpadałam na to, że pójdę na policję! A że niedaleko była komenda, to nie było problemu. Zadzwoniłam i oznajmiłam, że zepsuł mi się samochód. Najpierw cisza, a potem usłyszałam "Dobrze, za chwilę ześlę mechaników". No i przyszli. Poszli z nami (bo jechałam z koleżanką) do samochodu, kazali wsiąść i zapchali nas na kanał do swojego warsztatu. I zaczęli reperować ;) Okazało się, że przegub się zepsuł i jest do wymiany. Więc wezwali radiowóz i zawieźli mnie do sklepu. Ja trochę liczyłam na to, że mi za ten przegub zapłacą, ale nie chcieli ;))
Kiedy tak ci mechanicy robili, to przyszedł sam komendant zobaczyć, kim ja jestem i w ogóle pogadać ;) Pytał, skąd ten pomysł i co bym zrobiła, gdyby mi samochód stanął w szczerym polu, gdzie nie byłoby policji ;))) Chłop się nie mógł nadziwić ;) A ja miałam samochód nareperowany za darmo :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-07-01, 23:59:23
Felicite
No, to się zgadza,że u Ciebie działa ten mechanizm, że kiedy usuwa się błedne wzorce, wtedy ujawnia się Prawda. Widzę to, odkąd zaczęlismy  wypalać węzły karmiczne :)
To zresztą zawsze tak działa przy węzłach.
Widzenie tego w innych sytuacjach jest dla mnie niemożliwe, bo Cię nie podglądam :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-02, 00:41:43
Mariusz,
napiszę, co rozumiem przez "pozwalanie na...", bo faktycznie ktoś to może zupełnie inaczej rozumieć niż ja, więc warto to wyjaśnić.
Weźmy taką autodestrukcję, chęć zniszczenia siebie. Tu nie chodzi o to, że mam sobie pozwolić na to, żeby np. pociąć się nożem (bo to już jest konkretne działanie, zmiana), ale o to, żeby pozwolić sobie (zaakceptować) wszelkie uczucia, emocje i inne odczucia (np. pragnienia), które mam wtedy, gdy chcę to zrobić (czyli chodzi o nie-działanie, bo pozwalanie to nieingerencja w to, co jest).
Czyli trzeba je dostrzec i pozwolić im być, nie oceniając ich. Obserwować je, pozwalając przy tym wyrażać się im w ciele (bo emocje wyrażają się w ciele). Czyli pozwolić sobie niczego nie zmieniać, być dokładnie takim, jakim się jest. Nie działać. A więc także nie wykonywać ruchu polegającego na sięgnięciu po nóż ;P
W ten sposób można traktować każde pragnienie, czy każdą potrzebę (jeśli nam uwierają).
I w ten sposób da się "załatwić" większość uwierających pragnień i potrzeb. A to dlatego, że – jak zauważyłam – energia wkładana w tłumienie potrzeb jest b. duża. Gdy uwalnia się tę energię, to potrzeba znika, bo to najczęściej tylko ona podtrzymywała przywiązanie do danej potrzeby.

Natomiast nie każdą potrzebę czy pragnienie da się w ten sposób uwolnić (a przynajmniej ja nie mogę). Jeśli więc zrobiliśmy wszystko, by ją puścić, a ona się nie da, to wtedy trzeba ją zaspokoić.
Ale też tak samo jak poprzednio: na trzeźwo i przytomnie. Czyli akceptując wszystkie uczucia, które mamy w momencie zaspokajania tej potrzeby. To prowadzi do rozszerzenia świadomości, a to wystarczy, żeby zrezygnować z tego, co dla nas niekorzystne.
Czasem wystarczy jednokrotne zaspokojenie pragnienia, a czasem trwa to dużo dłużej, ale zawsze są efekty. Tzn. w moim przypadku tak to działa :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-07-02, 06:44:00
Felicite
 I teraz mamy pełny obraz tego sposobu :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-07-02, 09:53:27
Dzisiaj dzięki pozwalaniu i relaksowi dokonałem pewnych postępów. Tajemnica chyba polega na tym, że jeśli robimy to z punktu widzenia osoby czymś zagrożonej, która chce mocno coś uzdrowić to wprowadza dodatkowy dysonans i jest robione "mentalnie" czyli pod kontrola umysłu, który się zaplątuje w swoich wzorcach ostatecznie.
Dobrze to wychodzi jak się robi z punktu widzenia osoby niezagrożonej albo przynajmniej uświadamia intencje z jakimi się podchodzi do tej praktyki. Czyli jak napisał Leszek - najlepiej to robić wykorzystując Intuicję.

MOże mi pomogło to, ze wczoraj wprowadzałem ostro umysł w stan błogoławieństwa - wszystkie przestrzenie jakie się pojawiały. (działało fajnie dopóki nie włączyłem tego cholernego meczu i dostroiłem się do rozemocjonowanych kiboli) ;p
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-07-02, 10:02:56
No i jeszcze do tego co ostatnio napisała Fel
Ja mogłem miec problem z tym, że u mnie były takie nawarstwione złości i destrukcje, że umysł od razu przeskakiwał do najgorszych wzorców - to się działo szybko i automatycznie. Po prostu nie zauważałem że dokonałem szybko kilka decyzji . I jeszcze w uświadomieniu i uzdrowieniu przeszkadzało mi to, że myślałem, że coś źle robię z oddechem. Teraz(ostatnio) w ogóle nie obchodzi mnie oddech. Zakładam, że jak wzorzec minie to i oddech się uspokoi. Jak próbowałem robić rozluźniony rebirthingowy oddech to mi jeszcze dodatkowo wywalało.
I przypominam sobie, że sesje, w których osoby mi przypominały ciągle, że nieoddycham połączonym oddechem były niezbyt udane, a sesje w których ich to nie obchodziło były dużo lepsze
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-02, 11:21:34
Ciekawa jestem czy ktos z Was byl kiedys u tarocisty,ale oczywiscie takiego z prawdziwego zdarzenia i jakie sa Wasze odczucia?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-07-02, 11:50:48
Semira:

Zależy, na kogo trafisz. Ja znam osobę, która łączy karty z jasnowidzeniem i intuicją i jest na prawdę świetna, do tego ma jakieś 90% trafności (przy mojej zmienności intencji i karmy to bardzo dużo :D)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-02, 11:52:07
Starfire

A mozesz powiedziec kto to jest?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-07-02, 12:21:41
Poszło przez PW :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-02, 12:27:41
Starfire

Dzieki wielkie:)Skontaktuje sie z Nia na pewno,strasznie kreci mnie takie podgladanie przyszlosci::)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-07-02, 13:21:47
"Najlepszą metodą poznania przyszłości jest jej stworzenie" ~S. ;]
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-02, 13:26:47
No tak racja,ale czasem warto wiedziec co tam w trawie piszczy,zeby to ewentualnie zmienic za wczasu.
Chodzilam kiedys do jasnowidza,juz do Niej nie chodze bo jest bardzo droga i dlugo trzeba czekac,ktora dawala naprawde madre rady i dzieki temu uniknelam paru bledow w zyciu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-07-02, 13:51:41
Wrócę jeszcze do wcześniejszej dyskusji. Metoda jest świetna, ale wymaga pewnych podstaw. Powiem o sobie. Ja miałem sporo wzorców autodestrukcyjnych. Przez to podświadomość kreowała mi sytuacje zagrożenia życia. Np. z kolegą pływaliśmy podczas sztormu po Bałtyku i odpłynęliśmy daleko od brzegu, i fale nas chciały zatopić. Na szczęście opanowaliśmy początkowy lęk i dopłynęliśmy do brzegu. To było takie "pozytywne myślenie", bo zgrywaliśmy chojraków, że skoro umiemy świetnie pływać, to nawet Bałtyk przepłyniemy;)
Pozytywne myślenie, czasem dla ludzi oznacza brawurę, że wszystko bedzie po ich myśli, i nawet nie dostrzegają że rzeczywistość jest inna.
Dlatego u mnie była pilna potrzeba, żeby dać pś nowy program: bezpieczeństwo. Wiem, że w boskiej rzeczywistosci nie ma miejsca na autodestrukcję, ale skoro nie było tej otwartości na nią i na jej przejawianie, to realizował się program pś.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-02, 17:24:51
Tajemnica chyba polega na tym, że jeśli robimy to z punktu widzenia osoby czymś zagrożonej, która chce mocno coś uzdrowić to wprowadza dodatkowy dysonans i jest robione "mentalnie" czyli pod kontrola umysłu, który się zaplątuje w swoich wzorcach ostatecznie.
Dobrze to wychodzi jak się robi z punktu widzenia osoby niezagrożonej albo przynajmniej uświadamia intencje z jakimi się podchodzi do tej praktyki.

Dokładnie - bo jeśli "akceptujesz" coś tylko po to, żeby to zmienić, to nie ma nic wspólnego z akceptacją :) A przecież ten sposób działania to nic innego, jak całkowita akceptacja.

Czyli jak napisał Leszek - najlepiej to robić wykorzystując Intuicję.

Przy tej metodzie działania, którą opisałam trzeba totalnie zdać się na intuicję.
Np. nie ma innej możliwości, jak tylko intuicyjnie wyczuć, kiedy warto zakończyć uwalnianie pragnień bez jakiegokolwiek działania i przejść do uwalniania przy okazji ich zaspokajania. Albo np. weźmy takie pozwalanie sobie na bycie sobą w codziennym życiu (czyli folgowanie sobie we wszystkim, totalna wolność i nie zmuszanie siebie do niczego): Tutaj też intuicyjnie trzeba odróżnić, czy to, czego chcę (albo czego nie chcę zrobić) jest faktycznie moim pragnieniem, czy wynika z programów wprowadzonych przez inne osoby (np. rodziców).
Do tego nie da się zastosować jakichś z góry ustalonych reguł, trzeba zaufać intuicji. Dlatego ta metoda nie jest dobra dla osób, które lubią (lub muszą) mieć wszystko "czarno na białym" i sztywno trzymać się zasad.

Na szczęście kontakt z intuicją można łatwo nawiązać w ten sposób, że słucha się tego, co wydaje się głosem intuicji i robi się tak, jak się wydaje ok. Jeśli okazuje się to pomyłką, to zmienia się sposób postępowania (bez obwiniania się, czy karania się za to, że postąpiło się "źle"). I tak aż do skutku. W miarę takiego postępowania kontakt z intuicją staje się coraz lepszy. Choć nie wiem, czy zawsze to tak działa (bo można też mieć jakieś większe blokady). Na pewno działa to u części osób (np. u mnie i innych, z którymi rozmawiałam).

I jeszcze w uświadomieniu i uzdrowieniu przeszkadzało mi to, że myślałem, że coś źle robię z oddechem. Teraz(ostatnio) w ogóle nie obchodzi mnie oddech. Zakładam, że jak wzorzec minie to i oddech się uspokoi. Jak próbowałem robić rozluźniony rebirthingowy oddech to mi jeszcze dodatkowo wywalało.
I przypominam sobie, że sesje, w których osoby mi przypominały ciągle, że nieoddycham połączonym oddechem były niezbyt udane, a sesje w których ich to nie obchodziło były dużo lepsze

Miałam kiedyś podobnie z oddechem :)
Natomiast co do myślenia o tym, że coś robisz źle, to bardzo możliwe, że to przeszkadzało. Tzn. na pewno przeszkadzało :)
Bo w tej metodzie chodzi o to, żeby do niczego się nie zmuszać, do specjalnego oddechu też nie. Oddychać tak, jak chcesz, bez wysiłku.
Jeśli się boisz, że robisz coś nie tak, to pozwalasz być temu lękowi. Zupełnie bez zmiany działania. Akceptujesz ten lęk. I oddychasz nadal tak jak Ci jest wygodnie. Wszystko co wychodzi jest ok, od niczego nie uciekasz, niczego nie oceniasz (żadnej emocji, np. lęku, czy wstydu, żadnej myśli), wszystko akceptujesz.
Czyli tak: myślisz, że źle oddychasz, czujesz lęk. Ok, to czuj go nadal, nie staraj się od niego uciekać, wejdź w niego, stań się lękiem, niech Twoje ciało wyraża go bez ograniczeń (np. możesz pozwolić szybciej bić sercu, trząść się mięśniom, itp.). I obserwuj. Za nim może pojawić się coś jeszcze. To rób z tym tak samo. Obserwuj i pozwalaj temu być. Bez oceniania, bo ocena powoduje ucieczkę od tego, co zostało ocenione jako złe. A tutaj chodzi o to, żeby nie uciekać od niczego, co jest w Tobie. Żeby wszystko zostało wyciągnięte na wierzch. Żeby wszystko wyszło i poszło sobie.
Jeśli robisz to w ten sposób, to wtedy to, co nie jest Twoją prawdziwą naturą ma szanse odejść i faktycznie odchodzi. A zostaje tylko to, co nie może odejść, bo jest Twoją prawdziwą naturą.

Mnie tak bardzo podoba się ta metoda właśnie dlatego, że dla mnie najważniejsze było odkrycie siebie prawdziwej i bycie sobą. Chciałam poznać prawdę o sobie, za wszelką cenę. Choćby miało się okazać, że jestem zła, brzydka i syfiata. Bo bycie sobą-prawdziwą jest dla mnie największą wartością. Wolałam być sobą i nawet nie podobać się innym, niż nie wiedzieć kim jestem, przybierać maski i starać się być dobra, piękna i mądra., czyli udawać. Pomyślałam sobie: a nuż okaże się, że wcale nie muszę udawać, bo właśnie taka jestem? A nawet jeśli nie, to i tak byłam już dostatecznie zmęczona noszeniem maski, fałszem, udawaniem i lękiem przed tym, że "ktoś mnie odkryje". Dlatego wybrałąm prawdę o sobie.

Heh, kilka dni temu znalazłam na kompie listę intencji, które ustaliłam sobie na rok 2012. To właściwie jedna intencja rozbita na kilkadziesiąt bardziej szczegółowych dotyczących każdej dziedziny życia. Można by ją streścić w kilku słowach: "Moją intencją jest odkryć i przejawiać swoją prawdziwą naturę" :)
Jak tak sobie przeczytałam te cele, to się zreflektowałam, że mniej więcej połowę już zrealizowałam :) A na realizację drugiej połowy jest jeszcze pół roku ;) Choć nie zamierzam ściśle trzymać się terminów ;) Bez presji.
Ale co jest ważne w tym wszystkim: Przekonałam się, że tak właśnie to działa. Że najważniejsze jest podjęcie decyzji o tym, czego się chce (ustalenie intencji), a potem stopniowa realizacja tej decyzji :) I wtedy nie ma rzeczy niemożliwych :))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-07-02, 17:38:26
Felicite
 Gratuluję :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-02, 18:08:14
Leszek, dziękuję :) Za gratulacje i za wsparcie, jakie od Ciebie dostałam. I nie chodzi mi tylko o węzły (które przyspieszyły moje zdrowienie niesamowicie), ale o "zwykłą", przyjacielską pomoc :)) Naprawdę to doceniam.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-07-02, 21:05:08
W każdym razie w tym procesie we wzorce nie wchodzi się po to, żeby je odgrywać tylko po to, żeby automatycznie się w nich rozluźniać i rezygnować z ich podtrzymywania.

Oj jak mi coś walnęło, że bez podtrzymywania czegoś będę nie dość dobry przed Leszkiem :-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-07-02, 22:24:11
Mariusz
 Nieczego od Ciebie nie wymagam :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-02, 23:33:11
W każdym razie w tym procesie we wzorce nie wchodzi się po to, żeby je odgrywać tylko po to, żeby automatycznie się w nich rozluźniać i rezygnować z ich podtrzymywania.

Mariusz, świetnie to ująłeś! Właśnie o to w tym procesie chodzi :))

A jeszcze dodam coś a propos tego:
Ja mogłem miec problem z tym, że u mnie były takie nawarstwione złości i destrukcje, że umysł od razu przeskakiwał do najgorszych wzorców - to się działo szybko i automatycznie. Po prostu nie zauważałem że dokonałem szybko kilka decyzji .

Dobrze zauważyłeś: chodzi o uważność. Na początku faktycznie jest tak, że decyzje podejmowane są jakby automatycznie i w ogóle się ich nie zauważa, ale uważność można wyćwiczyć :)
Czyli bardzo ważna tutaj jest uważność, obserwacja siebie i nie uciekanie przed niczym w sobie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-04, 11:16:33
Czy ktos moze wie z Was na czym polegaly praktyki wiecznego zycia???
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-07-04, 21:49:20
Było tego trochę. Zależy gdzie i kiedy. W Egipcie było to mumifikowanie z którym łączyła sie wiara, że dopóki ciało nie ulegnie rozkładowi, to dusza sobie żyje nadal. Stąd różne sposoby balsamowania ciała. Swoją drogą obecnie też mamy przypadki nierozkładających sie ciał bez balsamowania. Np o. Pio.
Ale na wschodzi są praktyki jogi, np. polegające na zatrzymywaniu oddechu, żeby jak najmniej oddychać. Takie coś np ja robiłem, po to, żeby się "oszczędzać", bo oddech spowoduje szybkie zużycie organizmu. Potem zwalnianie tętna. Ale to wszystko było szkodliwe i bez sensu.
Cos tam było też na Atlantydzie....
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-07-04, 22:06:10
Ja mam od urodzenia ciemniejszy placek skóry na boku. Niby nic takiego, ale będąc kiedyś na wystawie egipskiej w Wawie, nagle mnie olśniło, że jest to karmiczny znak po....wyciąganiu wnętrzności by zrobić ze mnie mumie:)
Zabawne jakie to musiało być ważne dla pś, skoro do teraz to gdzieś odtwarza. Wcześniej nie wiedziałam, że tak robiono, tzn w ten sposób.


"Ale na wschodzi są praktyki jogi, np. polegające na zatrzymywaniu oddechu, żeby jak najmniej oddychać. Takie coś np ja robiłem, po to, żeby się "oszczędzać", bo oddech spowoduje szybkie zużycie organizmu. Potem zwalnianie tętna."

Ja chyba do dziś to praktykuję pś. Zauważyłam, że gdy zaczynam medytować, skupiać się na sobie i swoim wnętrzu to oddech jakby mi przeszkadza rozprasza mnie, to oddychanie mnie irytuje;)
Łapię się na tym, że nieświadomie wyciszam oddech, przestaję oddychać, aż wpadam w dziwny stan. Nie lubię tego.
Inny wzorzec to oddech mi przeszkadza, bo jest nienaturalny. Jakby wiązało się to z dodatkowym wysiłkiem, że muszę oddychać. A ja chce się skupiać wtedy na lekkości i przyjemności.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-04, 22:13:35
Laka

A to ciekawe u mnie w rodzinie moje dwie siostry,mama i brat maja takie placki tylko,ze w roznych miejscach i zawsze sie zastanawialam co to jest?Ja mam cos takiego tylko ze jakby wybielone tzn widac jakis slad ale jest bialy.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-07-06, 20:03:33
Cześć
Pracuje między innymi z tematem akceptowania jąkania się. Pomyślałem że tak będzie łatwiej niż próba akceptacji całego siebie.
Podczas pisania odczułem to jak dziewczyny mnie odrzucały gdy widziały moją wadę wymowy. Odczułem tez lęk przed pośmiewiskiem z powodu jąkania się i poczucie że jestem słabszy od innych chłopaków.
Co mógłbym na to ułożyć ?

W tym temacie pisze tylko 1 afirmacje która brzmi
"Ja doktor jestem wartościowym i cennym mężczyzną nawet jeśli się jąkam"
czasami dodaję że mam prawo w to uwierzyć.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-07-06, 23:36:32
Doktorze, a może zacząć od "Mam prawo się jąkać?" Jakoś nie odbieram pozytywnie tej afirmacji, którą zapodałeś, zbyt dużo w niej akceptacji na siłę...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-07-07, 00:36:23
Doktorze X

Ja proponuje tak:


"moje jakanie sie jest urocze. Lubie moj sposob mowienia. Podobam sie taki sobie i innym. Dzieki mojemu jakaniu sie wzrastaja moje szanse na szczesie, na cudowny wartosciowy zwiazek. Ciesze sie z tego "

Ps. Prosze nie zrozum mnie zle. Puste dziewczyny Cie odrzucaly, wartosciowa by tego nie zrobila. To Twoje nastawienie powoduje reakcje otoczenia. Dziewczyny naprawde wola fajnych naturalnych chlopakow a nie pozerow. U wielu dziewczyn jakanie moze wywolac jedynie czulosc i sympatie, a takie ktore krzywo patrza to puste lale a takimi to juz w ogole nie warto sie przejmowac. Wazne jest to co masz do powiedzenia, a nie ze sie jakasz.Sprobuj uczynic z tego Twoj atut, nawet jesli brzmi to glupio to tylko na pierwszy rzut oka.Zobaczysz jakie to przyniesie zmiany.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-07-07, 08:15:22
Satfire
Kiedyś pisałem tą afirmacje co napisałaś ale odbierałem ją jako "mam prawo być gorszy"

Amelka
Dzięki za miłe słowa :) pewnie przyciągam same takie puste dziewczyny. Ale ta twoja propozycja.. ja się wystraszyłem jak przeczytałem tą twoją afirmacje. Akceptacja jak najbardziej ale żeby robić z tego atut ? Koniec końców chce się pozbyć tej wady wymowy. A jak nawet polubił bym to jąkanie to mogło by zostać na stałe :) a tego bym niechciał.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-07-07, 08:38:58
Doktor
Podstawową sprawą jest akceptacja, najlepiej w tym wypadku jest opukać się ze zwrotką "Głęboko kocham się i akceptuję, nawet gdy mocno jąkam się", aż do zaakceptowania. I też opukać zwrotkę "Głęboko kocham się i akceptuję nawet, gdy inni śmieją się ze mnie" jest to bardzo potrzebne do opukania, bo już jest pewnie sporo zranień w tym temacie, a to pozwoli oczyścić stare urazy, które podkopuj.a poczucie wartości.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-07-07, 13:51:41
Tak zrobie. dzieki
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-07-07, 21:02:20
Kochani, mam taką sytuację, może ktoś kończył odpowiednie studia i mi doradzi :)

We wrześniu skończę 24 lata.
Moi rodzice rozwiedli się 3 lata temu. Od tego czasu ojciec płacił alimenty na mojego brata i na mnie (łącznie 1000zł). Byłam studentką - obronę miałam w czerwcu 2012 r. Obecnie jestem jeszcze studentką studiów podyplomowych, które ukończę w styczniu 2013. Ojciec ma problem alkoholowy, jednak pracuje. Nie podejmuje żadnej chęci leczenia. Wraz z ukończeniem przeze mnie studiów (czerwiec) oznajmił, że nie przyśle mi już żadnych środków. Na brata też kombinuje.

Obecnie po studiach, przeprowadziłam się do nowego miasta. Nie mam jeszcze pracy,intensywnie poszukuję jej i utrzymuję się ze środków przysyłanych przez drugiego rodzica (około 500zł). Mieszkam u partnera. Jakie przepisy mają do mnie zastosowanie? Czy mój ojciec ma obowiązek płacenia alimentów jeżeli dopiero poszukuję pracy i nie ukończyłam 24 lat?  Istotne są dla mnie nawet 2-3 miesiące. Czy mogę zgłosić się do komornika w innym mieście?

 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-07-07, 21:19:24
http://www.sciaga.pl/tekst/20368-21-obowiazek_alimentacyjny_w_swietle_prawa_cywilnego

"Obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dziecka rozpoczyna się już z chwilą jego urodzenia i trwa dopóty, dopóki dziecko nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie, czyli najczęściej do chwili osiągnięcia przez nie możliwości podjęcia pracy zarobkowej. Z jednej strony rodzice nie są obowiązani do alimentowania dziecka, które z przyczyn niczym nieusprawiedliwionych nie podejmuje pracy, z drugiej zaś strony nie mogą wymagać podjęcia przez dziecko jakiejkolwiek pracy, nie odpowiadającej jego przygotowaniu do zawodu. Jeżeli zaś uzdolnienia dziecka uzasadniają odbycie przez nie studiów wyższych to obowiązek alimentacyjny rodziców trwa aż do ukończenie przez nie studiów. Jak z tego wynika dla określenia końcowego terminu okresu alimentowania dziecka przez rodziców uzyskanie przez nie pełnoletności nie ma decydującego znaczenia. "


Wygląda, że do końca studiów zwykłych. Podyplomowe nie wchodza w grę. To wg znanej mi osoby po prawie. Ale to wszystko nie na 100%, lepiej jeszcze dopytaj
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-07-07, 22:11:40
BlackRose
Jesli trudno znależć prace, to może własna działalnośc.
Cos wspomonałaś o masażystce.
 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-07-08, 16:52:47
Satfire

 Koniec końców chce się pozbyć tej wady wymowy. A jak nawet polubił bym to jąkanie to mogło by zostać na stałe :) a tego bym niechciał.

Doktor
Zastanów się nad tym zdaniem w odniesieniu do tego wszystkiego co na temat akceptacji swoich wad pisała Felicite.
Bo to co napisałeś jest nieprawdą. A jeżeli masz tak duży lęk przed akceptowaniem jąkania spowodowany wiarą że ono ci zostanie na zawsze, to takie afirmacje jakie podajesz nie pomogą ci.
Poza tym jąkanie masz z powodu lęków przed oceną, więc jak się pozbedziesz tych lęków to jąkanie samo się skończy. W tej chwili jesteś w zamkniętym kole negatywnych wzorców  które mozna zaczać przerywać  w różnych miejscach. Można zacząć np od polubienia jąkania.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-07-08, 19:17:29
Chyba masz racje.
Oczywiście wszystko idzie w kierunku akceptacji. Coraz bardziej się na nią otwieram. Mogę zobaczyć jak na przestrzeni lat zmieniał się mój stosunek do jąkania. Kiedyś wpadałem w panikę gdy dzwonił telefon albo gdy ktoś zaczynał mówić o jąkaniu w mojej obecności. Dziś już nawet zagaduje sam do dziewczyn i dzwonie przez telefon ale sporo mi brakuje jeszcze,

Zamknięte koło wzroców.. przerwać to można akceptacją ?
Wiesz chyba tak zrobie. Ale spróbuję bardziej lubić siebie z jąkaniem się i jąkanie też spróbuje polubić chociaż to tak mi ciężko przez gardło przechodzi ale za jakiś czas pewnie się otworze. Już kiedyś miewałem takie pomysły żeby lubić jąkanie, przychodziły mi takie myśli do głowy ale sam je odrzucałem bo się ich bałem.

 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-07-10, 14:27:31
Jako że łatwiej spojrzec na to z boku, to mam do Was pytanie - co zrobic z sytuacją, jak rozgryźć, kiedy mam cześciowo to, co chciałam, tylko to, co chciałam okazuje się nie takie, jak myślałam;), a nawet nie takie, jaka była pierwotna "reklama" (tzn. jak się ta osoba sama przedstawiała) - i z jednej strony jestem zadowolona (bo są pewne wyraźne plusy), a z drugiej czuję, że jest to niecałkiem korzystne i odpowiednie dla mnie.
Na razie działałam tak, ze przyjmowałam to, co płynęlo do mnie niejako same, przyjmowałam akceptująco rozwój sytuacji, czując że dzieje się to po coś. Teraz jednak mam trochę wątpliwości, czy powinnam tak przyjmowac, jak "leci", ze może jednak powinnam być bardziej wybiórcza i pewne elementy (lub nawet całość) odrzucać. I tu mi wywala lęk, ze jak zaczne odrzucać, to znów zacznę mieć w tym temacie posuchę, brak, jakbym nie wierzyła, że jak odrzucę tę osobę i ten rozwój zdarzeń, to będe mogła doświadczyć czegoś lepszego (a nie posuchy).

Mam nadzieję, ze nie zaplątałam za bardzo ;) Za wszelkie sugestie, skojarzenia itp. będę wdzięczna :))

mi przychodzi do głowy tylko afka "Bóg zawsze ma dla mnie coś lepszego." <- na nią mi jednak wywala, ze jak będe nadmiernie grymasić, wybrzydzac i odrzucac w poszukiwaniu "czegoś lepszego" to własnie zostanie wielkie nic ;)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-07-10, 14:47:15
Jakby można było wstawiać na forum emotki, to by się teraz tutaj taka jedna buźka turlała ze śmiech na całą szerokość postu :D

A to dlatego, że mam to samo na tapecie.

U mnie to oparte jest na braku wiary w to, ze jestem wystarczająco wartościowa by dostać dokładnie to co chcę i lęku, że jak nie wezmę to się nadarza, to zostanę z niczym (jakoś w to że Bóg ma dla mnie coś lepszego jeszcze trudno mi uwierzyć).
I chyba brak zaufania do Boga i we własne możliwości jest chyba głównym problemem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-07-10, 15:00:37
Grażynka :))

Najbardziej wywala mi lęk przed tym, ze nie powinnam za bardzo "grymasić', "przebierac" i odrzucać tego, co do mnie przychodzi, bo jak bede to zostanę z niczym.

Pewnie ma to jakieś źródło w wychowaniu, czyli w tekstach w stylu "bierz co Ci dają, szybko się zdecyduj, a jak nie zdecydujesz teraz, to niczego nie dostaniesz."

Choć myslę, ze może tu chodzić o coś jeszcze. U mnie chyba mniej oparte jest to na tym, ze nie jestem na tyle wartościowa, by dostać to, co byłoby dla mnie najlepsze (przynajmniej świadomie), a bardziej na tym, że jak będę wybrzydzać, to zostanę ukarana "niczym".
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-07-10, 17:00:42
Mogą to być wyobrażenia z dzieciństwa. U mnie np z lat 70/80 tych, gdzie trzeba było się zadowolić tym co było, bo na nic innego za bardzo nie było co liczyć.

Myślę, że głównie trzeba będzie ruszyć dzieciństwo :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-07-10, 20:34:09
co to był za przycisk na klawiaturze, który likwiduje kasowanie kolejnych liter w czasie pisania?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-07-10, 20:35:03
Karola - Insert (Ins)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-07-10, 20:36:40
Mogą to być wyobrażenia z dzieciństwa. U mnie np z lat 70/80 tych, gdzie trzeba było się zadowolić tym co było, bo na nic innego za bardzo nie było co liczyć.

Myślę, że głównie trzeba będzie ruszyć dzieciństwo :)

Grazynka - na to wygląda:) Dzięki :)
Dzieciństwo i pś częściowe utożsamianie nadal relacji Bóg-ja, z relacjami dorośli-ja.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-07-10, 20:38:41
dzięki :)
kurcze, jeszcze nacisnęłam jakiś przycisk i w "wordzie" zamiast "ś" wyskakuje mi coś podobnego do "d"
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-07-10, 20:40:59
A nie przeskoczyła Ci klawiatura PL>EN w pasku języka? Na dole, na dolnym pasku masz symbole np.; PL, EN itp.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-07-10, 20:48:17
Asiu,
 bardzo możliwe właśnie, że ten Twój wzorzec to po prostu klasyka gatunku, czyli przekonanie i niegodności, o tym, że nie zasługujesz na to, czego naprawdę chcesz- no i klasyczny brak- że nie ma tego czegoś idealnego dla Ciebie, że to niemożliwe, że trzeba się zadowolic czyms innym, bo tego, na czym Ci zalezy brakuje.
Buziaki ślę tak w ogóle! :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-07-10, 20:53:06
sama nie wiem, ponaciskałam inne guziki na chybił trafił i wróciło do normy :P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-07-11, 12:00:30
Dr X
A może byś zaczął od takich najbardziej podstawowych afirmacji.
Ja np teraz piszę afiramcję, która na mnie dobrze działa- To w porządku że ja ... jestem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-07-11, 21:01:13
chciałam zadac, pewnie głupie pytanie, ale potrzebuję ...uspokojenia.
Zadałam pytanie tarotowi na fejsbuku o moje życie uczuciowe i czy kogoś poznam i w przyszłości wyszła mi karta...wieża. Interpretacje internetowe są dla mnie dość stresujące. Myslicie, ze mam się czego bac i ze coś mi grozi? Wiem, jestem głupia, ze sie tak bawię, a potem martwię, kiedys może z tego wyrosnę.
Planuję rozpocząc pisanie afirmacji o wyrazaniu zlosci, Leszek radził mi na tydzien przed węzłami, bo przestrzegal, ze moze bardzo wywalić, moze to o to chodzi, ale sama nie wiem. Dzieki z góry:))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Szafirowy Błękit w 2012-07-11, 21:15:32
kurczę blade... muli mi komputer jak cholerka, brrr...

Ania :)
Przy takich pytaniach to powinno się stawiać układ kart lub jak niektórzy wróżbici stawiają 3-4 karty i widzą pewien zarys sytuacji. Takie wyciąganie jednej karty przy poważnych pytaniach raczej mija sie z celem. Myślę że nie musisz mieć powodów do niepokoju :) Ale jakby coś Ci jednak nadal nie dawało spokoju, to dopytaj może Tulię, bo ona "siedzi" w tym głęboko :)
Zdaje się, że chyba też Black Rose kładzie karty...?
:-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-07-11, 21:22:08
ania
ja też się kiedyś bawiłam Tarotem na fejsbuku ;) naprawdę nie ma to sensu, bo potem efekty są takie, jak u Ciebie. Ja mialam to samo- przejmowałam się i bałam, jeśli tylko wyszło mi coś negatywnego.
Chyba warto popracować nad zaufaniem do siebie i do Boga i może przeafirmować, że Twoje życie w każdej chwili zależy od Ciebie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-07-11, 21:23:48
Dzieki Szafirowa Koleżanko, ;-*, Tulii nie będę na priva niepokoić, jeśli tu zajrzy i sama odpisze, to ok, jesli nie, to widocznie tak ma być. NAczytałam się horoskopów dla skorpiona na lipiec, że jakieś zmiany planów,  w pracy ostatnio miałam jedną, mam przejąc obowiązki po koledze, ok dla mnie, ale obawiam się, ze nastąpi jeszcze jakaś zmiana niekoniecznie już taka przyjemna;). w tym roku  jak zauwazylam duzo jest nieoczekiwanych zmian w moim otoczeniu, nie zawsze fajnych na pierwszy rzut oka, ale potem okazuje sie, ze nie było tak źle.
BTW-koniecznie kup sobie arganowy olejek-serio działa nawet lepiej niż nagietek i  szybciej mam wrażenie:). a lampa zepter nie na zmiany, a na splot słoneczny.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-07-11, 21:25:03
Indra-Dzięki!:))

Kiedys mi sie tam pare sprawdziło zwłaszcza w karcie dnia i stąd takie wkręty. Ale interpretacje są zawsze bardzo "wieloznaczne"
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Szafirowy Błękit w 2012-07-11, 21:37:33
Ania:)
Dzięki że o mnie pomyślałaś z tą podpowiedzią o olejku :))
A lampa zepter, to w zależności od indywidualnych potrzeb. Ja jak kiedyś Ci już pisałam naświetlałam bezpośrednio poparzenie i dało rewelacyjne rezultaty. Ale jest też cała książeczka na temat tego jakie miejsca naświetlać przy poszczególnych dolegliwościach. No właśnie....zaciekawiłaś mnie z tym naświetlaniem splotu słonecznego w kontekście twarzy. Możesz to trochę rozwinąć...? :)

Co do zmian, to energia jedynki dodatkowo sprzyja Ci teraz :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-07-12, 07:02:07
No więc Leszek wywahał mi, że naświetlanie splotu słonecznego jest u mnie 100% a twarzy na blizny tylko 90%. Miałam takie przeczucie, ze splot da więcej i poprosiłam go o sprawdzenie. Jest to o wiele wygodniejsze, bo splot ma mała powierzchnię, a twarz duża, a moja lampa tylko 4 cm w średnicy. Poza tym naswietlanie splotu pomaga tez na wiele innych dolegliwości wg tej tabeli, np wypadanie włosów tez, u mnie co prawda nie lecą, ale chcę by się wzmocniły. Splot chyba odpowiada za regenerację. Ostatnio zeszły mi wzorce powodujące oszpecanie, podobno wszystkie i stąd te pomysły na arganowy i ten splot pojawiły sie w mojej głowie..
widzę, ze arganowy jakby działał, jakas taka lepsza po nim jest skóra a stosuje tylko 2 tygodnie i cos od spodu jeszcze sie zregenerowało. Poleciłam juz siostrze i kolezankom.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-07-12, 07:33:22
miałam dzis ciekawy sen, po wczorajszej sesji na dobranoc w temacie drogi na to zycie i rozwoju. puszczałam wyobrazenia nt oswiecenia zaczerpnięte od nieoświeconych mistrzów podających sięza chrystusow itd. Ps tego niechciala bo niechciała "takiego oświecenia", ze to paskudne, patrzac na ich zryte życie i wygurowane ego. No i sen: siedzę z osobami na jakiś warsztatach i zjawia sie nowa osoba, Marcin Żaśkiewicz! pamietam nazwisko;p Wszyscy robią ćwiczenia w parach, sesje, ja z Marcinem.Połozył się/ cos takiego/ na moich plecach, poprostu był za mną, dlonie miał na końcach kanału czakrowego;) i zaczoł wpuszczać we mnie energię. To było bardzo oczyszczające i mialam świadomość tej mocy we śnie. Mialam wrazenie ze to oczyszczenie jest realne. Wychodziły ze mnie bardzo głebokie i bardzo niskie wspomnienia, dotyczące popaprania sexualnego oraz oświecenia, dodatkowo on mi mówił o moich emocjach do puszczenia, dawał hasła. Ja zapisywalam na kartce jakieś zdania które miały mi potem pomuc w zrozumieniu co we mnie siedziało. To pismo nie było "moje". Potem po sesji wszyscy rozeszli sie do domów a marcin rozpłynoł się jak duch:) sniło mi się że w internecie szukam jego i trafiam na stronę gdzie ma aureolę i czytam ze jest oświecony.

Co myslicie o takich snach? czy są faktycznie oczyszczające?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-07-12, 09:12:50
Olga
Ja myślę, że Twój sen był serio oczyszczający- gratuluję:) Ja sobie wczoraj zażyczyłam snu, który pomógłby mi sobie uświadomić, o co chodzi w moim obecnym problemie, ale śniły mi się jakieś rzeczy z dupy- szkoła, matematyka, to że standardowo nic z matematyki nie rozumiem i jakieś sprawy ciążowe mojej przyjaciółki, która realnie już urodziła, prawie rok temu. Dziwne.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-07-12, 13:39:08
Olga
Lata temu w bardzo głebokiej medytacji na granicy snu widziałam zabiegi oczyszczania serca. Co ciekawe na przelomie następnych 3 lat po tym śnie rzeczywiście te osoby mocno pouzdrawialy swoje serce. Jak masz wątpliwości polecam modlitwę, że jeśli to od WJ to niech sie dzieje w calej rozciąglości:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-07-12, 14:06:36
Myślę, ze sny o uzdrawianiu mówią, że naprawdę coś w nas ulega uzdrowieniu, śniło mi się kiedyś, ze byłam w Kanie Galilejskiej za czasów Jezusa i spotkałam go samego na ścieżce pod miastem, dotknął mnie, uzdrowił i powiedział idź i dawaj miłość.

Ale również miałam kiedys sen o umieraniu, pamiętam, ze byłam w grupie ludzi i losowalismy zapałki kto ma umrzeć (nie pamiętam dlaczego ?) w każdym bądź razie wypadło na mnie i wstrzyknięto mi jakąś truciznę. Pamiętam, ze nie czułam bólu i jakos bardzo łatwo poddałam się śmierci i poczułam wielka ulgę.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-07-12, 21:52:01
dzieki za odpowiedzi dziewczyny:)

Justitia, zrobię małego oftopa ale pozwolę sobie napisać, ze nie wiem kim jesteś, ale fajnie i wysoko ciebie czuję:) Pozdrawiam tajemnicza nieznajomą;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-07-12, 21:53:00
Ja Iustitię czuję bardzo znajomo ;)))) i również bardzo miło :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-07-12, 21:55:18
No to się wzruszylam:)* Dzięki Dziewczyny:)*
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-07-12, 22:01:19
:)))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-14, 18:58:11
chciałam zadac, pewnie głupie pytanie, ale potrzebuję ...uspokojenia.
Zadałam pytanie tarotowi na fejsbuku o moje życie uczuciowe i czy kogoś poznam i w przyszłości wyszła mi karta...wieża. Interpretacje internetowe są dla mnie dość stresujące. Myslicie, ze mam się czego bac i ze coś mi grozi? Wiem, jestem głupia, ze sie tak bawię, a potem martwię, kiedys może z tego wyrosnę.
Planuję rozpocząc pisanie afirmacji o wyrazaniu zlosci, Leszek radził mi na tydzien przed węzłami, bo przestrzegal, ze moze bardzo wywalić, moze to o to chodzi, ale sama nie wiem. Dzieki z góry:))

Karty "wieża" nie ma się co bać :) Tzn. żadnej innej też, ale wieżę akurat odbieram bardzo pozytywnie.
A to dlatego, że jest to karta "opamiętania". Mówi o tym, że coś jest nie tak, ostrzega, że idziemy niewłaściwą droga, albo mamy fałszywe poglądy na jakąś kwestię, skłania do zastanowienia się nad sobą, a więc spełnia pozytywną rolę swoistego alarmu.
Karta wieża bardzo często wskazuje na to, że sprawy zaszło za daleko, że człowiek na gruncie fałszywych przekonań zbudował "zamek na piasku" i za wszelką cenę chce utrzymać status quo, mimo że nie przyniesie mu to nic dobrego.
Nie chce widzieć prawdy, z całej siły trzyma się swoich pięknie wyglądających błyskotek. I w takiej sytuacji potrzebny jest boska ingerencja, taki "grom z jasnego nieba", który wszystko zburzy. Oczywiście sam moment zburzenia nigdy nie jest miły, ale dla zaślepionego człowieka to prawdziwe dobrodziejstwo. Taka rozpierducha jest więc dobrym momentem na otrzeźwienie i odrodzenie duchowe.
Tak więc ta karta przynosi złą wróżbę tylko temu, kto z całej siły chce trzymać się fałszywych wyobrażeń, którymi izoluje się od świata. Dla kogoś, kto kocha prawdę i życzy sobie jak najlepiej to całkiem dobra wróżba :)
Mimo, że trzeba liczyć się z jakimiś trudnościami, czy nawet cierpieniem, związanymi z zawaleniem się czegoś fałszywego w naszym życiu. No ale dla siebie, dla swojego dobra warto znieść te chwilowe niewygody. Zresztą jeśli zawczasu się opamiętamy i zrozumiemy przesłanie, które niesie karta "wieża", to wtedy często można uniknąć upadku.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-07-14, 19:06:28
To najlepsza interpretacja karty Wieża z jaką sie kiedykolwiek spotkałam :)))) Feli, jesteś niesamowita :) Pomyśleć, że kiedy zajmowałam sie tarotem to tak się bałam tego arkanu.
A ja całkiem niedawno miałam sen z kartami w tle, śniło mi się m. in. Koło Fortuny i Słońce :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-14, 19:22:29
Indra :)))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-07-15, 16:40:29
Cześć
potrzebuje wiedzieć jak sobie radzić z pewnym stanem napięcia.
Mianowicie mam teraz systuację w której czuje się spięty ciągłą obecnością członków mojej rodziny która do nas przyjechała na kilka dni. Nie mam ochoty z nimi rozmawiać bo w sumie nie mam o czym. Nie mam tez ochoty na ich towarzystwo. Boję się natomiast że w każdej chwili ktoś z nich zapyta sie mnie co się ze mną dzieje, powie mi że jestem jakiś dziwny czy coś w tym stylu. Nie wiem jak sobie z tym radzić. Nie umiem być sobą w ich obecności i się krępuje tym że nic niemówie.
jeden z moich kuznów który tez przyjechał ewidentnie zachowuje się jak mój ojciec. Ciągle mówi do mnie obrażające głupie teksty i mnie krytykuje typu że jestem zamulony itp. Nie wiem jak się zachowac w takich sytuacjiach, jest to dla mnie krępujące i wkużające i narazie ignoruje jego zachowanie i jego teksty tak jak robie to w przypadku ojca. To napewno jest dla mnie lekcja bym nauczył się być sobą. Właśnie teraz przerabiam coś takiego wobec ojca przy którym nigdy nieumiałem być sobą i czuć się swobodnie. Relacja pan - poddany.
Jak mam się zachowywac w takiej sytuacji ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-07-15, 19:07:59
Doktorze X

po prostu olej ich jesli zle sie czujesz w ich towarzystwie, nie dostosowuj sie na sile jesli nie masz na to ochoty. Na tekst typu: co jestes taki zamulony, odpowiedzialabym tak: "jestem to jestem, widocznie tak lubie". Potwierdzaj to co mowia a wytracisz im bron z reki. Mow tak: "mi to odpowiada", "widocznie taki juz jestem". Nie bron sie, nie dyskutuj, tylko przytakuj smialo, spokojnie, badz pewny siebie ( przeciez w duchu wiesz swoje, stoisz po swojej stronie, jestes dla siebie najwazniejszy ) Na zarzuty ze jestes dziwny powiedz:" owszem jestem dziwny" Lepiej byc dziwnym w czyichs oczach niz umizgiwac sie i ponizac a potem nie miec do siebie szacunku, w ten sposob mozna tylko nadszarpnac swoja samoocene, a samoocene trzeba chronic, bronic i pielegnowac.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-07-15, 19:10:01
Gdy łapią napięcia, najlepiej jest głęboko oddychać, powiedzieć rodzinie, ze źle się czujesz i potrzebujesz samotności i pójść na spacer, fajna muzyczka na uszach i głębokie oddychanie.:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-07-17, 00:07:39
Dzięki. Już jest w miarę ok. Staram się patrzeć na to jak na lekcję do przerobienia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-07-17, 17:10:40
Doktor,
dla mnie bylo trudno kiedy widzialam kogos i myslalam- matko jaki on/ona tepy....daleko w tyle i co wtedy? lapalam sie na tym, ze sie wywyzszam....bo jestem juz dalej wiem wiecej itd....uwazalam, ze nie wolno mi sie znizac do ich poziomu bo mi nie przystoi.
 Potem przeczytalam art. Ani Atras i ona pisze to samo....przepasc miedzy ludzmi i co wtedy?
ona wyszla poza dwoja wiedze i dume...bo zaakceptowala,ze nie wszyscy chca albo moga sie rozwijac, rozmyslac, analizowac aby nam dorownywac....ale my mozemy zejsc z piedestalu i zrownac sie z nimi...mozemy na dana chwile byc tacy jak oni by odkryc swiadomie, ze ten cyrk i blazenada  jest nawet mila i fajna...to jak wejsc do piaskownicy i robic babki z dziecmi.....nawet jak inni sie dziwia....tylko odwazny czlowiek z wysoka samoocena moze odkryc w sobie dziecko i pobawic sie w ich towarzystwie.
Wierz mi nikt z uduchowionych ludzi nie bedzie Cie potepial za to albo Cie krytykowal.

Jesli masz gosci w domu badz rowny gosc...gadaj z nimi o "dupie maryny" - a i tak pozostaniesz soba. Ty decydujesz ile z siebie dajesz....ja w trakcie takiego experymentu odczuwam narastajaca satysfakcje z samej siebie. Zawsze unikalam zabawy z innymi dziecmi ,a kiedys tak sie zajelam zabawa, ze az sama sie zdziwilam, ze tez tak moge i mam frajde.

 To dziala oczywiscie jesli nie czujesz przymusu ...dzialasz spontanicznie pod wplywem impulsu i jest fajnie.... mysle, ze wtedy nie beda Cie atakowac i prowokowac.
Jesli w trakcie rozmowy cos Ci nie pasuje- to mowisz- "a ja uwazam inaczej" albo jak pisala Amelka krotkie teksty i po sprawie...zachowujesz spokoj i jedziesz dalej....

powodzenia..;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-07-17, 17:27:21
Jolka,

fajny post. Bardzo mi sie spodobalo Twoje podejscie. Moja rada byla taka podszyta buntem bardzo. Twoja rada jest o wiele dojrzalsza :-))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-07-17, 17:48:48
Amelka

ja nigdy sie nie buntowalam i nie umiem do tej pory pyskowac....szybciej sie zamkne niz odpowiem bezczelnie na atak...a nawet jesli juz chce to sie napewno zajakne albo zatne....teraz mysle, ze moge miec blokade na odpieranie zarzutow i atakow. Cierpialam na tym punkcie i mialam kompleksy.
Dziekuje za komplement...ale czy dojrzalsza odpowiedz nie wiem...Twoje sformulowania sa super....dokladne i celne...to nie jest latwe trafic w sedno i zeby tego kogos zamurowalo.
 
Wazne aby Doktor zaufal intuicji i prowadzeniu bozemu....ja mam nieraz tak ze cos odpowiem .....i mysle  heee? ja tak odpowiedzialam?....skad to wzielam? i wtedy wiem, ze ciagle ktos mi pomaga i czuwa w poblizu....a jak oberwe to mysle dlaczego itd....ogolnie duzo rozmyslam  ha ha
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-07-17, 17:56:33
Co do buntowania się i umiejętności pyskowania. To był mój wielki uraz i problem od najmłodszych lat - zachodzący na fobię społeczną. Bałam się być agresywna, doświadczać agresji lub reagować na nią. Taki buddyjski przymus bycia grzeczną, uczynną i współczującą. Efekt taki, że ludzie, a wcześniej dzieci chodzili mi po głowie i wykorzystywali jak się dało. Wczoraj do tego dotarłam w sesji i prawie wybuchłam od nagromadzonej agresji i rozpaczy - całe życie nie mówiłam tego co myślę i czuję. Nienawidziłam własnej bierności i poddawania się. Działania na około. Udawanie miłej, grzecznej, ułożonej - myślenie o innych, zajmowanie się nimi, odpowiedzialność i dbanie o wszystko. Poczułam wielką ulgę gdy zrozumiałam, że mogę powiedzieć nawet coś niekulturalnego jak ktoś mi nie pasuje, czy denerwuje mnie. Tym samym stawiam zdrowe granice. Odmawiam i mówię o co mi chodzi. Fajnie jest dojrzewać w temacie asertywności i pewności siebie. Super sprawa.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-07-17, 18:25:50
Black Rose

ja tez tak mialam  i nawet to lubialam i lubie nadal....tylko, ze ja lubie byc mila ale i asertywna. Nie udaje milej ale poprzez wychowanie nie dawano mi prawa buntu i zawalczenia o siebie. Ja zaczelam sie zmieniac, bo choc nadal moja natura jest byc dobrym czlowiekiem, nie musze wszystkim od razu dogadzac. Sama sie zbuntowalam i dalam prawo do wyboru jak chce byc...i jesli mi cos nie pasi ...to nie robie tego. Dokladnie jak piszesz. Nie umiem sie klocic - jeszcze prawie zawsze przegrywam nawet z moja dojrzewajaca corka...ona daje mi takie baty....;(

Jednak mysle, ze podobnie jak u Ciebie mam nagromadzone spore poklady agresji i zalu -przede wszystkim zalu...i to kiedys wybuchnie.... Lepiej pozno niz wcale...chyba ciesze sie juz, ze ide w tym kierunku...a co bedzie to bedzie.

Gratuluje Ci, ze masz juz to za soba...;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-07-17, 20:54:44
Jola,

to nie jest tak, że mam to za sobą. Potrzebuję wypracować sobie własny system postępowania, reagowania wśród ludzi. Na to potrzeba czasu. Nie chodzi mi o to, żeby się awanturować i być pyskatą, ale potrafić postawić na swoim. Zareagować adekwatnie do sytuacji, wiedzieć o co mi chodzi i przekazać to. Żałuję, że w pewnych bardzo trudnych sytuacjach nie potrafiłam się obronić. Wtedy trzeba było ryknąć, zrobić coś w kierunku ratowania siebie. A jednak podziałała siła moich obciążeń, strachu i poczucia winy. Więc wyszło tak jak wyszło. Czasami takie reakcje były mi potrzebne, skończyło się jednak na zdominowaniu mnie i poniżeniu. Często zbiera się agresja i żal po latach gdy myślimy, że mogło być inaczej, że dało się coś zrobić, a jednak nie podjęło się koniecznych prób. I to we mnie wczoraj wybuchło, że sobie tą niską samooceną i byciem cichą wiele skopałam w życiu.

Myślę, że to taki etap przejściowy i też coś ważnego w krótce odkryjesz. Tym samym będzie lepiej. :)))

Bycie miłym i spokojnym może wynikać z naturalności, przebywania z osobami, które sprzyjają. Im więcej oczyszczania, tym automatycznie mniej sytuacji w których trzeba podnieść głos, coś przeforsować. Przejściowo jednak możemy sprawdzać swoje siły ;)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-07-17, 23:06:12
A ja w niektorych momentach bylam zbyt ekspansywna, jak pies ktory nie obwacha tematu tylko od razu szczeka. Ale zauwazylam, ze warto najpierw zastanowic sie nieco nad sytuacja i odpowiedzia. Mimo emocji, ktore wyrywaja sie z kapci. Wowczas osiagam cel, czyli jestem dobrze zrozumiana, potraktowana powaznie i potrafie byc przekonujaca. No ale na szczescie to furiactwo stanowi we mnie naprawde malutki procencik, bo tak normalnie to jestem grzeczna dziewczynka :-)) Z drugiej strony staram sie nie byc ulegla jesli cos ewidentnie mi nie pasuje. Wychodzi mi to coraz lepiej, bo przedtem mialam duze trudnosci z asertywnoscia, byla albo uleglosc wbrew sobie albo furia :-)) z tym ze czesciej jednak uleglosc i milczenie, po czym nastepowal nerwowy wewnetrzny monolog pelen zalow, pretensji i bluzgajacych epitetow. A odkad mowie swoje zdanie spokojnie i w pewny siebie sposob, jestem o wiele lepiej postrzegana :-)) tak na gruncie zawodowym jak i prywatnym :-)) moj maz mnie kiedys namawial zebym byla soba a ja nie wiedzialam o czym on mowi w ogole :-)). Tzn. ja nawet sobie nie zdawalam sprawy z tego przyklejonego ugrzecznionego usmiechu pod skrecajacymi sie z frustracji kiszkami. Tak bylam do tego przyzwyczajona ze az sie to stalo normalne dla mnie. Na szczescie sie ocknelam.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-07-19, 14:12:18
BlackRose, Amelka...

tak bylysmy wychowane nawet nie wiedzac, ze mozna inaczej. Dla mnie bylo naturalne byc mila i zawsze chetna do wspolpracy...mam starsza siostre, ktora byla moim przeciwienstwem i wykorzystywala mnie na rozne sposoby- chyba nigdy nie chcialam byc jak ona...ciagle niezadowolona , upierdliwa, nie znoszaca sprzeciwu. Teraz ona mieszka na Florydzie i ciesze sie bo nie musze z nia utrzymywac kontaktu i jestem spokojniejsza.

Ale bycie tylko mila i dobra dla wszystkich to nieraz jest do d...., bo ludzie Cie ignoruja i niedoceniaja i mysla, ze moga z toba robic co chca. Ja sie od zawsze interesowalam niekonwecjonalnymi metodami...np. medycyna, odzywianiem, psychologia i myslalam , ze robie dla innych przysluge....po czasie zauwazylam, ze ludzie nie biora mnie na serio i to bolalo. Nauczylam sie jednak wprost mowic o czym mysle i komunikowac co chce i czego potrzebuje.Jesli nie chca mojej pomocy umiem sie nie przejmowac i isc dalej.

Zycie stalo sie prostsze.. ale i nastepuja procesy oczyszczania. Niedawno zaczelam uzdrawiac dziecinstwo i odkrylam moje dziecko wewnetrzne. Po przeczytaniu "Dzieciecych dusz" odeszlo moje poczucie winy, zlosci i bolu po poronieniu i uzdrowil sie stosunek do ewent. zajcia w ciaze. Mysle, ze wszystko sie dzieje samo...choc nieraz czuje sie wystawiona na probe..to jednak pomaga mi, bycie nastawiona pozytywnie do swiata i nie szukac problemow tak gdzie ich nie ma. Swoje ograniczenia akceptuje i uzdrawiam. To duzo uwazam.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-07-21, 12:30:14
Czy możliwe jest, że promieniowanie danego cieku, skrzyżowań, żył, jest okresowo mniej lub bardziej aktywne?
W ostatnich dniach bardzo źle znoszę to, i albo to się zmienia, albo bardziej się wyczuliłam
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Blackrose w 2012-07-21, 12:44:03

"Ale bycie tylko mila i dobra dla wszystkich to nieraz jest do d...., bo ludzie Cie ignoruja i niedoceniaja i mysla, ze moga z toba robic co chca. " To właśnie miałam na myśli. Nie skorzystałam na takim usłużnym zachowaniu. Nauczono mnie, aby nikomu nie podpaść i nie narazić się. Nie mam już siły dla czegoś takiego, a jednocześnie widzę dopiero jakąś różnicę w moim przejawianiu asertywności.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-07-26, 12:37:07
Poproszę o wskazówki dotyczące pracy z bezsilnością
Dziękuję:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-07-26, 20:44:08
Jednym z ważnych kroków jest odpuszczenie wysiłku, napięcia wkładanego w próby przekroczenia bezsilności (chodzi o szarpanie się w stylu "nie mogę, ale spróbuje jeszcze trochę, jeszcze bardziej aż się w końcu uda"). Ogólnie za bezsilnością idzie sporo napięć i warto je po kolei popuszczać.

Odreagować też bezsilność wobec bezsilności i możliwości jej puszczenia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-07-26, 21:37:45
olga
trudno powiedzieć;p
Wychodzi, że albo się zrobiłaś wrażliwsza albo coś się zmieniło z energetyką pomieszczeń.  Odpromienniki słabo działaja jak jest pełnia księżyca ale teraz chyba nie ma. Pomieszczenie powinno też być dobrze przewietrzone ale to chyba robisz.

Ja myślę że te całe cieki mogą trochę się zmieniać z biegiem czasu - przybierać na sile lub słabnąć w zależności od np obfitości opadów odpowiednio wcześniej

może warto jeszcze raz zbadać jak się nie uspokoi
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-07-26, 22:03:17
Clint, a glębiej? bo trochę inaczej jednak pracuje się z wzorcem przejętym wcieleniowo, a inaczej w konstelacji rodzinnej. Jeśli mój-wiadomo cofam się do początku, przy rodzinie najpierw sprawdzam przekaz, a potem "przemeblowuję" parafrazując peną reklamę "bo to mój tron" i tak sobie wlaśnie gdybam na ile bezsilnosć bardziej jest wyczerpaniem znanymi ukladami a na ile brakiem sily na zjednoczenie z ND
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-07-26, 22:25:05
Tak głębiej to nie wiem. U mnie to wyglądało tak, że prócz tego szarpania i napięć, przyczyną bezsilności były różnego rodzaju ograniczające wyobrażenia (na temat siebie, świata, pewnych mechanizmów, itd.). I to właśnie te wyobrażenia sprawiały, że podświadomość czuła się bezsilna, bo skoro ona wierzyła że czegoś nie można, nie da się czy jest zbyt trudno, to tak z automatu reagowała bez nawet sprawdzenia czy jest to zgodne z rzeczywistością. Tak więc ta bezsilność u mnie nie wynikała ze zmęczenia czy braku siły, ale z poplątania z pomieszaniem i brakiem wiary w to, że można się z tego wyplątać + dużo pomniejszych ograniczających wyobrażeń budujących poczucie bezsilności.

Ja bym popracował nad określeniem jakie dokładnie wyobrażenia sprawiają, że odczuwana jest bezsilność. Czy to jest niska samoocena w temacie, wiara w moc jakiś zakazów, przekonanie o jakiś wyższych siłach czy inny tego typu bajer. Tu by się nadały jakieś testy skojarzeń. Potem można dochodzić do źródła wyobrażeń i uzdrawiać.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-07-26, 22:42:25
Iustitia - z tym testem skojarzeń to Clint fajnie radzi. Wydaje mi się, ze źródeł (przyczyn) poczucia bezsilności może być naprawdę wiele.

 U mnie np.: było to powiązane głównie z bezsensem działania, poczuciem, ze nie ważne co zrobię, to i tak "nic to nie da", "będzie źle", "nic się nie zmieni". Oczywiście w trakcie poczucie bezsensu działania i bezsilność w końcu się zapętliły - jedno wywoływało drugie. Zaś te blokujące przekonania najczęściej wywodziły się z poczucia wysiłkowości w materii - zderzenie wcześniejszych doświadczeń w kreacji na wyższych warstwach energetycznych, z próbą podobnego działania w materii wywoływało permanentną frustrację i w końcu bezsilność.

W konstelacji rodzinnej kojarzy mi się, że bezsilność mogła powstawać np.: kiedy próbowąło się działać, coś osiągnąć, np.; zainteresowanie rodziców, ich miłość, poprzez załóżmy bycie grzecznym - i nie dostawało się tego w zamian, niezależnie od tego, jak bardzo dziecko się starało.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-26, 22:47:58
hydrozagadka

Ja bardzo duza bezsilnosc czulam jako male dziecko ,bedac non stop porownywana do mojej kuzynki.Pozniej juz maialm taki nawyk mysleniowy,ze cokolwiek zrobie to i tak bedzie malo wazne.Ale najlepsze jest to ,ze od niej samej nie czulam takiej wyzszosci,poczucia bycia lepszym tylko cale zycie wmawiala mi to babka i zawsze mnie do niej porownywala.Bo ja jej nigdy nie lubialam,zawsze czulam sie niezrecznie w jej towarzystwie a ta kuzynka wypelniala kazde jej polecenie i nigdy jej sie nie sprzeciwstawila.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-07-26, 22:50:31
Iustitia u mnie bezsilność związana była z brakiem wiary we własną moc. Tzn. ja miałam przekonanie, że nie ważne czego chcę to i tak nie ja decyduję o tym czy to dostanę. Decydowali o tym inni (ojciec, ludzie, szef, wszechświat), a ja nie miałam żadnych możliwości, żadnego wpływu na ich decyzje. Rodzinnie, to sprawka taty, który zakazami próbował mnie chronić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-07-26, 23:35:56
Dziękuję:)już chyba wiem o co chodzi na tym poziomie, na którym mnie to interesuje-o brak wolności/zniewolenie, takie swoiste udręczenie wypisane na twarzy z racji przebywania w swoistej klatce sabotujacej i serce i umysl. Dzięki raz jeszcze:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-07-27, 22:48:56
czy naprawa cieknącej spluczki w kibelku to prosta sprawa czy lepiej wezwać fachowca?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-07-27, 22:49:46
sorry za głupoe pytanie, ale mam problemy hydrauliczne cały tydzien i nie lubię wzywać nikogo do domu...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-07-27, 23:11:23
Ania - zależy gdzie cieknie i co. Chodzi o to, ze leje się cały czas woda i przycisk spłuczki nie wraca do poziomu "zero" (wyjściowego)?

Jeśli tak - to podnieś pokrywę spłuczki, sprawdź, czy nie spadło/lub nie zablokowało się zahaczenie tej wajchy podczepionej do przycisku w spłuczce - i jak by co to załóż to ponownie (i sprawdź na podniesionej pokrywie, czy jest ok). jak jest ok, zamontuj pokrywę z powrotem i powinno być w porządku :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2012-07-28, 09:39:19
Ania
Powinnaś podać więcej szczegółów, jeśli chcesz jakiejś porady. Czy to jest dolnopłuk czy górnopłuk? Czy chodzi o to, że woda cieknie nieustannie do muszli, czy o to, że cieknie na zewnątrz spłuczki?
Jeśli przecieka do muszli to najczęściej uszczelka w urządzeniu dociskowym się wyrobiła. Jeśli woda wycieka ze spłuczki, to najprawdopodobniej winna jest uszczelka łącząca rurę spustową ze spłuczką.
Tutaj masz poradnik dot. napraw spłuczki: http://www.leroymerlin.pl/porady/projekt/wyposazenie-kuchni-i-lazienki/montaz-i-wymiana-mechanizmow-wc,e450,l1441.html
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-07-28, 10:36:09
Kurczę,no mam zagwozdkę jak nie wiem...


Czy zdarza się tak,że pochodzenie pierwotne(tak jak ja je czuję) może być zafałszowane?W sensie,że na ten przykład zostałam "zdiagnozowana "jako niebieski anielec,a w głębi duszy tak jakbym odczuwała,że to guuu...cio prawda i że to tylko kolejna przykrywka???
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-07-28, 10:42:30
anielstwo jako takie jest też "przykrywką", która skrywa znajdującą się wewnątrz BOSKOŚĆ ;p więc jest to prawdziwe

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-07-28, 10:56:08
Mariusz


 Trza zaufać sobie znaczy się,tak pomyślałam,że nie warto się do tej identyfikacji odnosić:-))),że to już nie ja-trza puścić przywiązanie jak do każdej warstewki osobowości-swoistego Pokemona :-P,którą się zakolekcjonowało...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-07-28, 11:12:31
Grunt to uwolnić się od pomieszania w temacie, dojść do świadomości tego kim się jest i to zaakceptować :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-07-28, 11:42:22
Asia - Najważniejsze są własne odczucia - zresztą określenie "niebieski" to tez w większości zespół pewnych wzorców, doświadczeń - i Twoje mogą przekraczać ten zespół. Ja wobec siebie samej mam podobne odczucie, i ok :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-28, 12:17:06
Powiem Wam,ze ja tez za bardzo nie przepadam za tym nazewnictwem.Nie lubie byc utazsamiana z czyms albo kims.Spotkalam sie kiedys z  czyms takim,ze kolega spytal mnie o moje pochodzenie ,ja mu powidzialam ze jestem niebieskim aniolem i on juz tak na mnie popatrzyl jakby wszystko o mnie wiedzial.I zaczal mi wymieniac ,ze skoro jestem niebieskim aniolem to na pewno mam takie i takie obciazenia,tak i tak sie zachowuje.Tak jakby wszystkie niebieskie aniolki robily,myslaly i czuly dokladnie to samo.Wole o sobie myslec,ze jestem boska istota,z pewnymi obciazeniami ,ktore na dzien dzisiejszy jeszcze nie pozwalaja mi tej boskosci w pelni przejawiac.Dlatego pracuje nad soba aby to zmienic.
Tytuł: Odp: Jak Cię widzą inni, jak widzisz się Ty?
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-28, 12:36:02
Kurde znowu mnie dzisiaj dopadly moje najgorsze demony.Zaczelam znowu robic moje slynne podsumowania zycia co do tej pory zrobilam.I znowu ten wewnetrzny sabotaz,ze w tym wieku powinnam miec okreslne rzeczy juz zrobione,uporzadkowane.Ciagle szaleje u mnie ten wzorzec porownywania sie z osobami,ktore osiagnely juz to co ja zawsze chcialam osiagnac do tej pory.Co ciekawe,porownuje sie tylko z takimi osobami,natomiast nie daje sobie popatrzec wstecz,ze jest wiele osob tez takich ktorzy maja jeszcze gorzej niz ja.Nienawidze sie tak czuc!!To tak jakbym przekreslala wszystko co do tej pory zrobilam.Tutaj domaga sie cos rozpaczliwie abym to natychmiast uzdrowila ,bo temat wraca do mnie jak bumerang co jakis czas.Moze wy z boku lepiej widzicie  o co tu chodzi?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-07-28, 13:21:29
Problemem nie jest nazewnictwo, ale nastawienie niektórych ludzi do niego. Zdecydowana większość ludzi na naszej planecie to ludzie z pochodzenia. I czy ktoś powie, że już wie o nich wszystko na bazie samego pochodzenia? Czy oni wszyscy są tacy sami?

Jeśli chodzi o kolory aniołków to też nie jest żadna definicja tego kim jesteśmy. Konkretne kolory są jedynie świadectwem tego co nazbieraliśmy i czym nasiąknęliśmy. I z tymi kolorami jest tak jak ze wzorcami DDA - mało kto posiada wszystkie możliwe wzorce danego koloru. Można być mniej lub bardziej niebieskim, można być biało-niebieskim, itd. To są tylko sztuczne łatki do uzdrowienia, więc informacja o kolorze powinna być jedynie nakierowaniem na to, co może być do uzdrowienia, a nie podstawą pod definiowanie siebie.

Osobiście czuje się z pochodzenia po prostu aniołkiem. Nie czuje już potrzeby dodawania do tego takich przymiotników jak "upadły", "niebieski" czy "biały", choć jeszcze siedzi we mnie co nieco tych wzorców. Na co dzień oczywiście czuje się najzwyczajniejszym w świecie człowiekiem, bo nim teraz jestem, ale po prostu gdzieś tam jest sobie ta świadomość pochodzenia i tego co się z tym wiąże.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-07-28, 16:03:35
Dzieki:), był jeden pan z pracy, czyscił coś i nie pomogł-musze wzywac hydraulika, ktory wymieni jakiś węzyk. Sama nie dałabym rady, mam zabudowaną spłuczkę i kompletnie nie znam się na hydraulice. Woda leci do muszli nieustannie, musze wylaczac zawór zimnej wody by się nie sączyło.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Starfire w 2012-07-29, 06:15:22
Jeśli chodzi o kolory aniołków to też nie jest żadna definicja tego kim jesteśmy. Konkretne kolory są jedynie świadectwem tego co nazbieraliśmy i czym nasiąknęliśmy. I z tymi kolorami jest tak jak ze wzorcami DDA - mało kto posiada wszystkie możliwe wzorce danego koloru. Można być mniej lub bardziej niebieskim, można być biało-niebieskim, itd. To są tylko sztuczne łatki do uzdrowienia, więc informacja o kolorze powinna być jedynie nakierowaniem na to, co może być do uzdrowienia, a nie podstawą pod definiowanie siebie.

A może być zielony w fioletowe kwiatki? Przepraszam, ale nie mogłam :D ;>
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-07-29, 19:35:23
StArfire

Może i być sinopapuziatozielony w łososiowe kropki :-P...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-07-29, 20:44:24
nie wiecie czy ser z lidla, Blueldino gouda zawiera podpuszczkę zwierzęcą czy syntetyczną? wgłębiam się w weekend w temat wegetarianizmu i odkryłam, ze sery żólte tez są podejrzane. Mogłabym napisac maila do producenta, ale moze ktos wie stąd...z jednej strony głupio mi jesc, z drugiej żal wyrzucac nietkniete opakowanie. ktos na jakims forum napisal, ze jesli jest napisane podpuszczka, bez przymiotnika mikrobiologiczna, nie należy jeść takich serów. dzieki
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-07-30, 16:00:05
No dobra ....ale skad wy wiecie, ze jestescie aniolkami i jeszcze w okreslonym kolorze. Czytalam kiedys charakterystyke aniolkow w art. Pana Leszka....ale czy Wy to wiecie po opisie, czy czujecie albo widzicie?

Ja sie nieraz zastanawialam czy mozliwe jest abym byla aniolkiem ale nic nie czulam wyjatkowego wiec uznalam, ze jestem raczej czlowiekiem. Jak najlatwiej rozpoznaje sie aniolki?
Po ich aurze, wibracjach albo po czyms innym? Pytam z ciekawosci...bo dobrze wiedziec nieraz jak rozpoznac ich w codziennym zyciu.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-07-30, 16:47:16
No dobra ....ale skad wy wiecie, ze jestescie aniolkami i jeszcze w okreslonym kolorze. Czytalam kiedys charakterystyke aniolkow w art. Pana Leszka....ale czy Wy to wiecie po opisie, czy czujecie albo widzicie?

Ja sie nieraz zastanawialam czy mozliwe jest abym byla aniolkiem ale nic nie czulam wyjatkowego wiec uznalam, ze jestem raczej czlowiekiem. Jak najlatwiej rozpoznaje sie aniolki?
Po ich aurze, wibracjach albo po czyms innym? Pytam z ciekawosci...bo dobrze wiedziec nieraz jak rozpoznac ich w codziennym zyciu.

Najlepiej poprosić Leszka o zbadanie pochodzenia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-07-31, 12:06:12
Zabieram się za przebaczanie rodzicom i się zastanawiam, czy wystarczy określenie, że wybaczam rodzicom to ... a to... bo w większosci mam do nich obojgu takie same żale, czy też trzeba to samo afirmować oddzielnie ojcu a potem matce? Pytam, bo temat dla mnie ciężki, że aż ogarnia mnie senność i słabość. Pś ma opory przed puszczenie.   
Dzięki z góry.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-07-31, 12:31:29
To najpierw weź na tapetę te opory :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-07-31, 12:38:12
Grażyna Anna
A co mi radzisz na te opory? Jak je uwolnić?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-07-31, 13:24:46
Sprawdza się technika uwalniania
lub zacznij od afirmacji, że pozwalasz sobie wybaczyć rodzicom, że to bezpieczne dla ciebie i korzystne, uwalniasz się od oporów przed wybaczeniem rodzicom

Sprawdź jakie masz korzyści z niewybaczenia, czemu trzymasz się tego, że nie wybaczasz
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-07-31, 15:07:01
Jolanta 16,
Kiedyś myślałem że jestem elfem, potem odkryłem że jestem aniołem i zostało to potwierdzone wachaniem.

A teraz czuje się sobą, czuje że z pochodzenia jestem poprostu mną :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Jolanta 16 w 2012-07-31, 15:32:00
Lukasz...

nieraz czytajac posty zastanawiam sie skad ktos wie po prostu, ze stoi przed aniolkiem. Po przeczytaniu charekterystyki aniolow uznalam, ze sa to osoby wrazliwsze uczuciowo i emocjonalnie od innych - to po pierwsze ale czy to sie zgadza- nie wiem. Znam nastolatke, ktora sie buntuje w szczegolny sposob - pokazuje to czesta drastyczna fryzura (kolory teczy) teraz ogolila glowe na lyso prawie...wtedy pomyslalam...to moze byc aniolek. Matka jej potwierdzila, ze ona jest inna i mowi tez wprost ze czuje sie inna. Naturalnie matka nie ma pojecia, ze jej corka moze byc aniolkiem i nawet nie probuje tego zrozumiec. Ale tak bywa.

Z drugiej strony moge tylko obserwowac z zewnatrz... i podejrzewac anielskie pochodzenie, bo odczuwac po wibracjach to odpada. Jednak nawet jakbym sie dowiedziala, ze jestem aniolkiem to bym nie uznala tego jak jakis wielki zaszczyt albo dume. Podejrzewam, ze bycie aniolkiem moze byc trudniejsze niz latwiejsze...wiec nie zmienia to wiele. Moze kiedys sie dowiem o swoim pochodzeniu i to mi pomoze sie lepiej poznac...zobaczymy :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-07-31, 15:42:25
swoje pochodzenie warto odkryć, bo przydaje się przy uzdrawianu niektórych rzeczy, ale oprócz tego to mi tam nie robi różnicy kto jest kim, znaczy miłość w każdym taka sama i jest jej tak samo dużo :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-07-31, 20:36:24
Grażyna Anna
Dzięki :)
Spróbuję z techniką uwalniania, może będzie łatwiej przebaczyć, bo pś uważa, że zbyt dużo ma im do zarzucenia, żeby tak po prostu odpuścić.
Nie wiem tylko czy bez udziału w warsztatach da się pracować tą metodą w pełni skutecznie?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-07-31, 20:42:38
Zawsze można spróbować :)
Ja się uczę w trakcie pracy z TU i dużo korzystam z tego co Fel pisze :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-07-31, 20:48:50
Grażyna Anna
Fajnie :)
To się zabieram za naukę TU tak jak piszesz.
Podobno to taka prosta metoda :)   
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-07-31, 21:14:17
Bardzo prosta :)

Trzymam kciuki :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-07-31, 21:29:08
Dzięki za wsparcie :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-04, 11:47:26
Znacie jakies sposoby,aby rano niezaleznie od tego ile sie spi wstac o 6 czy  o 7 bez zadnego problemu??
Ja nawet po 8 godzinach snu mam problem ze zwleczeniem sie z lozka o 9:((
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-04, 11:52:45
JA to robię tak - nie śpię danego dnia do późnych godzin popołudniowych i kładę się spać dopiero pod wieczór dnia następnego, tak że przestawiam się na wcześniejsze wstawanie. Może nie najprzyjemniejsze na początku, ale skuteczne
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2012-08-04, 11:57:12
Semira

Reberhing:) Codziennie. Kiedyś byłam na wczasach z reberthingiem, dużo też przy ognisku siedzieliśmy, codziennie wieczorem i spałam po 2-3 godz, wstawałam pełna energii, z entuzjazmem i wypoczęta. Mieliśmy codzienną godzinną sesję oddechową.

Dla początkujących najlepiej zacząć od 20 oddechów dziennie. Co 5 głębszy. Tak przez miesiąc, a potem zwiększać dawkę o 5 miesięcznie, aż do 60:) Od 60 można dowolną ilość.
Chodzi o to, że działa także oczyszczająco i może wywalać. Poza tym powoduje relaks i wyluzowanie w ciągu dnia.
Leszek nam podał ten przepis na wczasach:) Zaczęłam stosować takie krótkie sesje oddechowe codziennie i czuję się fajnie, mam więcej energii.
Dziennie standardowo śpię zwykle 7 godz na dobę i jest ok. W wyjątkowych okolicznościach dłużej.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-04, 12:13:04
Semira
Z tego co wiem, to warto spać przez liczbę godzin, która jest podzielna przez 1,5 czyli 6 lub 7,5 godziny, ze względu na fazy snu. Ciężko jest wstać, gdy człowiek jest nagle wybudzony z tej głębokiej fazy. Bardzo też pomaga regularność czyli chodzenie spać i wstawanie o tych samych porach. Podobno też najlepsza pora na pójście do łóżka, to okolice 22-23 (grunt, żeby po północy się nie kłaść, bo to już za późno).

I jeśli chodzi o drzemki w trakcie dnia, to bardzo ważne jest aby nie trwały więcej niż pół godziny, bo potem człowiek przechodzi w głębszą fazę snu i jak wstanie to jest jeszcze bardziej zaspany niż przed taką drzemką :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-04, 12:31:40
Witek,Clint

Dzieki Wam za rady,kurde fajnie byloby spac 6 godz i byc wyspanym:)))

Laka
Wyprobuje dzisiaj Twoj sposob ,bo akurat kupilam sobie ksiazke Leonarda Orr.
I pomyslec,ze jakies 3 lata temu,przed moja przygaoda z rozwojem ,myslalam,ze zbyt intensywne oddychanie powoduje szybsze starzenie sie:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-08-04, 13:38:22
Klopotliwe wstawanie jest czesto powiazane z motywacja, tymi wyobrazeniami, ktore niesie dzien nastepny.  Sprobuj nie wstac rano, jak masz odebrac 20tys nagrody z Lotto :D

Jak rowniez z prosta zaleznoscia, kladziesz sie pelen stresu, nieprzytomnosci, rozwibrowania emocjonalnego, to i sen jest slabej jakosci.  Sen po mega dobrej sesji, gdzie jest tylko swiatlo, czystosc w aurze diametralnie rozni sie jakosciowo, gdy kladziemy sie zdechli ;p

A z takich sposobów odmulania sie, to ja przestalem pić czas temu czarna herbatę, to od razu mi było łatwiej ;) To samo warto zrobić z kawą, jak ktoś jest naiwny aby to pić ;p
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-04, 13:48:49
MariuszEro

Jak bym miala odebrac taka nagrode to prawdopodobnie w ogole bym nie spala:)))
Ale masz racje motywacja co do tego co przyniesie dzien ,ma tutaj ogromne znaczenie.
Jak bylam na wakacjach w ogole nie czulam tego problemu.Moglam wstac nawet o 4 rano z usmiechem na twarzy.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-04, 20:41:39
Yo
Pracuje z tematem relacji z ojciem / Pan - Poddany.
Pisałem afirmacje że jestem niewinny będąc na utrzymaniu ojca i wyszło mi w kolumnie reakcji że mi się nie należy jedzenie, spanie, leżenie wygodnie i uczucie wstydu związane z robieniem tych czynności.
Jaką afirmacje mógłbym pisać ?
Chodzi tu żebym poczuł się coś warty. Prawdopodbnie ojciec był zawiedziony że niespełniłem jego oczekiwan jako syn bo chciał twardego zabijaki a ja byłem zalęknionym jąkałą i z tego powodu pewnie czuje się gorszy i się go wstydze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-08-05, 20:31:53
Doktorze X,

 
Cytuj
wyszło mi w kolumnie reakcji że mi się nie należy jedzenie, spanie, leżenie wygodnie i uczucie wstydu związane z robieniem tych czynności.

Ja to odczuwam tak, ze kluczowa kwestia jest tutaj Twoje (uwarunkowane wplywem ojca) duze poczucie winy niemalze juz za sam fakt istnienia, bo nie jestes w oczach Twojego ojca taki jakiego ON chcialby Cie widziec. Zdanie Twojego ojca jest wciaz dla Ciebie podswiadomie bardzo wazne, decyduje o Twoim samopoczuciu. Coz, znam to z autopsji...Moj ojciec bardzo mnie nie akceptowal i jak chcialam sobie zrobic herbate w kuchni w ktorej on siedzial, to robiac ta herbate czulam wrecz fizycznie jego nieakceptacje(...)

-odpuszczam mojemu ojcu jego zaslepienie i przyjmuje od teraz boska ochrone mojej cudownej i wyjatkowej osoby,przed jego jakimkolwiek wplywem. 
 
-bez wzgledu na oczekiwania mojego ojca, MAM PRAWO byc taki jaki jestem i czuc sie z tym dobrze i komfortowo. Odrzucam chore poczucie winy za to ze nie spelniam czyichs oczekiwan. W zamian za to ucze sie byc z siebie zadowolony. Pozwalam sobie na swobode i luz w obecnosci ojca i dostrzegam ze jest to fajne i latwe. Od tej chwili kocham i szanuje SIEBIE calym swoim sercem, w kazdym momencie mojego zycia, bez wzgledu na to co mysla i mowia o mnie inni.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-05, 22:47:59
Coz, znam to z autopsji...Moj ojciec bardzo mnie nie akceptowal i jak chcialam sobie zrobic herbate w kuchni w ktorej on siedzial, to robiac ta herbate czulam wrecz fizycznie jego nieakceptacje(...)

Ojj to musiało być przykre :(
Aż mi się szkoda zrobiło ciebie na sercu jak to napisałas. Sam mam podobnie ale dla siebie nie jestem wogule wyrozumiały dzięki karmie wojownika.

Dzięki Amelka za te zwroty. Po przeczytaniu o tym co napisałaś o poczuciu winy tak mi na myśl przyszło że często jak byłem w towarzystwie kolegów czy innych ludzi którzy mi zazdrościli czegoś, to próbowałem stawać się w ich oczach gorszy żeby mnie akceptowali albo poprostu ze strachu przed nimi. Ide za niedługo spać to przemyśle czy to ma jakiś związek z tematem mojej relacji z ojcem.

Jutro nagram dekret to skorzystam z tego co mi dałaś. To mi przypomniało o akceptacji o której zapomniałem. Relacja z ojcem i akceptacja siebie i będzie git.
Dzięki !
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-05, 23:34:11
Doktor X

Przyda się wybaczenie:
Wybaczam ojcu, że wywierał na mnie presje, żebym był twardy, macho. Wybaczam sobie, że ulegałem presjom i oczekiwaniom ojca. Jestem wartościowy i cenny niezależnie od presji i oczekiwań ojca.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-08-06, 00:08:30
Tak na marginesie:
to mnie wlasnie zawsze zastanawialo....ktos sie zachowuje wobec mnie nieprzyjemnie czy obcesowo a mi sie od razu wlacza poczucie winy. Bez sensu. Powinnam sie raczej czuc zla i urazona zamiast winna. Zamiast czuc sie winna i milczec, powinnam zareagowac okazujac swoja dezaprobate dla takiego zachowania wzgledem mnie.Racja?
Racja. ALE. Do czego doprowadzi okazywanie przeze mnie dezaprobaty? Wyrazajac ja, obdarzam uwaga nieprzyjemne zajscie. Tworze tego wiecej poniewaz sie na tym koncentruje. Kiedy milcze w poczuciu winy, tez sie na tym koncentruje i to jeszcze bardziej a wiec juz w ogole tworze tego wiecej. Wystepuje przeciw sobie przez co  samoocena leci w dol momentalnie. Jak wiec reagowac? Spojrzec na sytuacje jak rozwojowiec, czyli NIE OCENIAC osoby ktora sie zle zachowala, tylko na trzezwo i chlodno (ale i bedac swiadomym kotlujacych sie we mnie emocji- mozna je przy okazji uwalniac rozluzniajac miesnie) odebrac to jak wskazowke ( a nie atak ) gdzie jest jeszcze we mnie rana ktora musze sie zajac, wyleczyc ja. Albo sie okaze ze rana ktora juz leczylam wczesniej,dalej jest otwarta i boli, i trzeba uzyc innego sposobu. Czyli trzeba BYC SWIADOMYM tego co sie dzieje, a nie stawac sie emocjami. Dla mnie to jest diabelnie trudne.

Doktorze X,

Cytuj
często jak byłem w towarzystwie kolegów czy innych ludzi którzy mi zazdrościli czegoś, to próbowałem stawać się w ich oczach gorszy żeby mnie akceptowali albo poprostu ze strachu przed nimi.
Ze strachu przed odrzuceniem, inaczej mowiac :-) chciales zeby Cie akceptowali i ta potrzeba byla szczegolnie wazna, gdyz juz miales jej deficyt, posmak nieakceptacji ze strony ojca. Chciales siebie chronic przed tym bolem, nieakceptacji i cena jaka za to placiles byla troche taka zdrada siebie, ze nie odwazyles sie byc soba prawdziwym tylko udawales gorszego zeby uzyskac akceptacje. To normalny mechanizm. Mnie ojciec nie akceptowal od momentu poczecia i ja do dzis mam problemy zeby byc soba, zeby przejawiac swoja madrosc, byc asertywna, bo mnie ojciec zawsze tlamsil, tym swoim podniesionym glosem "ty nie badz taka madra!", "nie madruj sie!". Do dzisiaj zdradzalam siebie, udawalam, dostosowywalam sie nadmiernie i niepotrzebnie. I uciekalam przed uswiadomieniem sobie tego. Dopiero niedawno...teraz staram sie zachowywac w zgodzie ze soba. Mowie "nie" jesli czegos nie chce, jestem bardziej swiadoma siebie, bardziej swiadomie interpretuje rozne incydenty. Ciesze sie ze tak postepuje, z jednej strony jest mi ze soba o wiele fajniej, czuje do siebie wiekszy szacunek, ale z drugiej strony jest to dla mnie wielki wysilek. Reakcje otoczenia - pozytywne ( co dostrzegam dopiero po czasie bo tak jestem zaslepiona swoimi lekami i schizami ) Ale to co sie we mnie dzieje to horror. Wylazi tyle lekow i tyle poczucia winy ze czuje sie jak otwarta studzienka sciekowa :-)) Najgorsze jest to trzymanie sie w "pionie", ta walka o siebie przez caly czas kosztem zlego samopoczucia (chwilowego), bo potem jestem z siebie dumna, ze o siebie zawalczylam, ze siebie nie zaklamalam, nie oszukalam chytrze. Teraz widze, jaka jestem zahukana tak naprawde, przez to ze w moim dziecinstwie bylam odrzucana, krytykowana i cierpialam na toksyczny wstyd ( moj ojciec ).
Dlatego Doktorze X,
nie poddawajmy sie i walczmy o siebie! Uszy do gory!
 

 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-06, 03:32:37
:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-06, 07:54:53
Jak wiec reagowac? Spojrzec na sytuacje jak rozwojowiec, czyli NIE OCENIAC

Przestań się zachowywać jak rozwojewiec a zacznij jak normalny, żywy i czujący człowiek.
Jesteś żywa, masz emocje i czuj je. Zacznij od odczuwania swoich emocji takich jakie ona są. Przestań się ograniczać i dostosowywać do jakiegoś schematu rozwojowca bo nie ma takiej normy jak ma się zachowywać rozwojowiec. Najważniejsze jest aby być w zgodzie ze sobą, ze swoimi uczuciami i pozwalać sobie na nie. Zrywaj wszelkie zakazy i nakazy. Zacznij byc spontaniczna i pozwalaj sobie na swoje sponatanicznie uczucia. Rozwój to nie więzienie tylko coraz pełniejsze wyrażanie siebie, takiego jakim się jest.
Jak poznasz siebie i zobaczysz jak reagujesz w poszczególnych sytuacjacj jeżeli będziesz sobie narzucać jakieś zewnętrzne normy?
Na siłę nie da się nikogo zaakceptować. Ale da się akceptować swoje uczucia do kogoś.
 
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-06, 08:16:07
Wśród rozwojowców funkcjonują 2 bardzo szkodliwe mity, mit o przebaczaniu i mit o akceptacji, które bardzo hamują w rozwoju osoby początkujące i mające ciężkie dzieciństwo.
Te nauki rozpowszechniały białe anioły, a potem weszły one do kanonu katolickiego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-06, 08:43:51
Amelka
To rzeczywiśćie bardzo trudne.
Ale dobrze zaczynasz, dobrze próbujesz.
Tylko się boję żebyś nie popełniła błędu i nie próbowała tłumić emocji.
Trudno jest ich nie tłumić i jednocześnie nie wyrazić ich ekspresyjnie, nie rozładować ich tylko obserwować siebie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-06, 09:27:32
Amelka
Przeczytałam to co napisałam wcześniej (7:54) i widzę że napisałam to do siebie.
I tak to potraktuj.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-08-06, 09:40:44
Inga,

zaraz musze wychodzic, wiec krotko na pierwszy ogien mam watpliwosc:

przyklad:

jade sobie z kims na przejazdzke rowerowa do lasu i najpierw mijamy łąkę. Kocham łąkę więc mówię: "zatrzymamy sie tutaj na chwile? ( chcialabym przejsc sie po łące, poczuc klimat). Ten ktos kto jest ze mna mowi "nie bo to jest nudne". W tym momencie trafia mnie szlag. Jestem WSCIEKLA na siebie ze czuje sie zmuszona do pominiecia mojej potrzeby a z drugiej strony jestem wsciekla na ta osobe ze chce byc wazniejsza, chce decydowac o przebiegu wycieczki. I co mam sie awanturowac? Gdybym miala nie tlumic emocji, to powinnam zachowac sie adekwatnie do nich, czyli wyrazic slownie swoja zlosc i jeszcze do tego krzyczec. Rozmiar mojej reakcji jest troche nieadekwatny do sytuacji bo wynika z mojego wewnetrznego problemu bycia niewazna a co wynika z dziecinstwa. Towarzysz wycieczki byl soba, nie mial zamiaru mnie ograniczac. Zatrzymalam sie mimo jego odpowiedzi ze to jest nudne i poszlam zwiedzac lake i on to zaakceptowal. Osoba towarzyszaca mi zsiadla z roweru, usiadla sobie na laweczce i czekala az sie napatrze.Ja mialam z tego taka lekcje, ze potrafilam zanalizowac skad sie wziela we mnie tak ostra reakcja. Co by dalo to gdybym ja wyrazila werbalnie? Stworzylabym konflikt, poklocilabym sie z ta osoba albo ja urazila, bo ona miala nie miala intencji zeby mnie ograniczac. To nie jest jej wina ze ja nosze w sobie urojenia bycia pomijana i niewazna.
Ingus i jak bys zareagowala w tej sytuacji? Wyrazilabys na glos swoja wscieklosc i wkurzenie?
Lece pa
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-06, 10:22:16
W tej sytuacji są 2 wyjścia i oba są złe.
Jedno to stłumić emocje i nic nie powiedzieć a drugie to wybuchnąć zgodnie z tym co się czuje i urazić drugą osobę.
Ja taką sytuacje miałam raz na terapii i terapeuta pokazał mi że jest trzecie wyjście. Tym wyjściem było trzymanie tych emocji w sobie z jednoczesnym obserwowaniem ich i szukaniem ich źródła. Ja miałam ten komfort że mówiłam do terapeuty o tym  co czuję- ralacjonowałam mu.
Przypomniałam sobie wtedy konkretną sytuację z dzieciństwa, poczułam tamte emocje, zrozumiałam skąd się to we mnie wzięło i emocje same mi odeszły a we mnie coś się uzdrowiło.
Nie przerabiałam tego w realu więc trudno mi to coś doradzać.
Myślę że trzeba by, na chwilę odejść od ludzi, i będąc sama próbować w ten sposób sobie radzić.

Tytuł: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-08-06, 10:31:32
Zaczelam urlop i masochistycznie pałuję się, ze podczas mojej nieobecności przyjrzą się bardziej pewnemu błędowi który popełniłam przed urlopem i ze po powrocie mnie wezma na dywanik, beda chceli zwolnic, wezma kogos do pomocy, bo sobie nie radzę i inne straszne rzeczy i ze wtedy sie zalamie bezpowrotnie. Blad wynikal oczywiscie z niesprawdzenia czegos-u mnie standard, nie ucze sie na swoich bledach, jestem kiepskim pracownikiem na tym stanowisku a glos wewnetrzny jest u mnie zbyt slaby bym go slyszala przez burdel w głowie. Co mam zrobic zeby sie uspokoic? Strasznie mnie wkurza, ze nie moge sobie pozwolic na wypoczynek tylko takie pałowanie i ze musialam sobie stworzyc taka sytuacje przed urlopem, zeby mi nie było za dobrze. dziekuje, musze to napisac, bo to juz 3 dzien zaczyna trwać.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-06, 10:34:47
Amelka - wg mnie w tej sytuacji przykładowej w końcu postąpiłaś najlepiej, jak mogłaś. Podobnie towarzysz wycieczki. Oboje wyraziliście swoje zdanie, ale jednocześnie zaakceptowaliście, że Wasze potrzeby są równorzędne - Ty poszłaś zwiedzać łąkę, on sobie chwilę posiedział.

Zas ta nagła złość, a jednocześnie wstyd, który Ci się automatycznie odzywa, jak ktoś mówi "Nie, bo to jest nudne" (i generalnie "Nie") - wynika pewnie z tego, ze już się swego czasu "nasłuchałaś" takiego odmawiania - odmawiania Tobie prawa do wyrażania siebie i swoich potrzeb, prawa do posiadania zdania itp. - i jednocześnie sama zaczęłaś się tłumić, by nie narażać się na takie zewnętrzne "przykrości" - dlatego w tej chwili automatycznie się buntujesz, kiedy słyszysz coś podobnego (choć niekoniecznie wypowiedzianego z tą samą intencją, co te rzeczy kiedyś). A buntujesz się, bo czujesz się prawdopodobnie w takiej sytuacji zagrożona.

Chyba po prostu najlepiej zaakceptować to swoje uczucie, tą swoją złość, poczuć je, tak jak pisze Inga - a jednocześnie działać tak, jak zadziałałaś na tej wycieczce. Budować pewien kompromis, z uwzględnieniem swoich potrzeb. Bo pewnie poszliście wtedy na pewien kompromis - Ty pewnie wzięłaś pod uwagę, ze nie spędzisz na tej łące 2 godzin, skoro towarzysza to nudzi, a towarzysz założył, że jak da ci chwile, to jemu nic się nie stanie ;)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-08-06, 11:36:09
Ania
Jestem cennym i wartościowym pracownikiem nawet jeśli popełniłam ten błąd
zasługuję na przebaczenie
zasługuję na szacunek i docenianie pomimo tego błędu
zasługuję na wyrozumiałosć

Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-06, 11:51:57
Zaczelam urlop i masochistycznie pałuję się, ze podczas mojej nieobecności przyjrzą się bardziej pewnemu błędowi który popełniłam przed urlopem i ze po powrocie mnie wezma na dywanik, beda chceli zwolnic, wezma kogos do pomocy, bo sobie nie radzę i inne straszne rzeczy i ze wtedy sie zalamie bezpowrotnie. Blad wynikal oczywiscie z niesprawdzenia czegos-u mnie standard, nie ucze sie na swoich bledach, jestem kiepskim pracownikiem na tym stanowisku a glos wewnetrzny jest u mnie zbyt slaby bym go slyszala przez burdel w głowie. Co mam zrobic zeby sie uspokoic? Strasznie mnie wkurza, ze nie moge sobie pozwolic na wypoczynek tylko takie pałowanie i ze musialam sobie stworzyc taka sytuacje przed urlopem, zeby mi nie było za dobrze. dziekuje, musze to napisac, bo to juz 3 dzien zaczyna trwać.

Ania don't worry be happy :) Pisze serio :)
Błąd już popełniony i mówi się trudno. Nie ma co się zamartwiać, bo się nerwicy nabawisz.
Skorzystaj z urlopu, wybacz sobie błąd, zmień nastawienie do błędów i zobaczysz po powrocie rozejdzie się łagodnie po kościach.

I pisze ci to osoba nagminnie popełniająca błędy wynikające z pośpiechu i braku uważności :P ((dziś też mi wylazł jeden - zaczynam się bać otwierać skrzynkę pocztową :D)

Nie jesteśmy robotami, komputerami. Jesteśmy ludźmi, a każdy człowiek popełnia błedy. każdy
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: Szafirowy Błękit w 2012-08-06, 12:47:19
Ania :)
Tutaj jest taki cytat, który Grażynka zamieściła w "Inspiracjach". Jak go pierwszy raz przeczytałam to minka mi się rozjarzyła ;) dla mnie on jest zbawienny, przysłowiowy "cud, miód, malina" ;) może i Tobie będzie pomagał

"Nikt nie jest winny, wszyscy są odpowiedzialni - urodziliśmy się w epoce, w jakiej świadomy rozwój dopiero się rodzi; zadbaj więc o swoje bezpieczeństwo psychiczne i ciesz się z wiedzy o swoich błędach, nieprzydatnych strategiach i przekonaniach zamiast się karać za uświadamianie siebie."

:-)
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: HDR w 2012-08-06, 12:49:22
Ania
Pomyśl proszę,  ile jest niekompetencji wokół nas i kto z tych niekompetentnych się tym przejmuje?
Jeśli popełniłaś niekompetencję i stać Cię na samokrytycyzm to można tylko gratulować i Twoje przyznanie się do błędu jest gwarantem dalszego rozwoju. Pomyśl o tych wszystkich olewatorach na państwowych posadach, którzy ciągle coś zaniedbują i zadaj sobie pytanie jaki procent z nich przejmuje się swoimi zaniedbaniami? Gdy spojrzysz na ten problem z takiej perspektywy to wiedz, że na ich tle błyszczysz jak gwiazda.
Tytuł: Odp: Odp: Pytania różne do Leszka
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-08-06, 15:29:08
Dzięki Wam:).
Może i przejdzie, mam nadzieję, na razie wyslalam smsa do kolegi, zeby jednak zerknął czy mogłam była to puscic czy nie. Tu chodzi o tony gumy... Ech, postaram sie skorzystac z tego co napisaliscie.
Wczoraj opowiadalam o tym siostrze, a ona dla poprawy humoru opowiedziala mi jaki u niej w pracy bląd byl co wszyscy przezywali. Pracuje w dziekanacie i jakaś pani wysylajac protokół do dziekana do podpisu nie zmienila formatki i dala mu z nazwiskiem starego dziekana wydrukowanym do pospisu (w międzyczasie zmienił sie dziekan). Nowy dziekan podpisał pod innym nazwiskiem swoje nazwisko. Ktos tam jeszcze inny odkryl i wielka afera! Dziekan zwalił na kobietę, ze mu podkłada dokumenty do podpisu-sam nie patrzyl nawet co podpisuje-a sama pani się nie przejęła tym wcale. No i teraz nie mogą tego znieść, ze ona sie tym w ogole nie przejęła i przezywaja tydzien, ze jak tak po niej moze to spływac jjak po kaczce:D. A przezywaja ci co wysylaja jeden protokół na tydzien, nie patrzac, ze ona wysyla po 100 dziennie. Tak, ze różne są błędy jak widać:D.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-08-06, 15:39:53
Inga,Hydrozagadka,

podpisuje sie obiema rekami pod waszymi tekstami. Dziekuje za to ze moglam sie dzieki Wam upewnic. 

Inga
Cytuj
Przypomniałam sobie wtedy konkretną sytuację z dzieciństwa, poczułam tamte emocje, zrozumiałam skąd się to we mnie wzięło i emocje same mi odeszły a we mnie coś się uzdrowiło.
mi jest bardzo trudno dotrzec do tego pierwotnego zdarzenia, ktore uwarunkowalo taki a nie inny moj sposob reagowania. Nie pamietam po prostu, choc sie staram.. a nawet jesli sobie cos tam przypomne, to i tak nie mam pewnosci czy wczesniej nie zdarzylo sie cos wazniejszego, bardziej kluczowego. I wtedy co. Sama swiadomosc ze w ktoryms kosciele dzwoni ale nie wiadomo w ktorym - za bardzo nie pomoze. 

Hydrozagadka,

perfekcyjnie opisalas co sie we mnie dzieje w takich sytuacjach :-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Kaśka w 2012-08-06, 19:01:45
miałam wczoraj węzły u Leszka wraz z odzyskiwaniem utraconych fragmentów duszy i o ile po po przednich węzłach czułam się super to teraz jest inaczej,więc sądzę ,że to o te odzyskiwanie chodzi
przespałam prawie pół niedzieli,zaspałam dziś do pracy ( nie zdarzało mi się to) jestem rozbita jakaś i najdziwniejsze ,że patrząc w lustro widzę jakby kogoś innego
moje pytanie czy ktoś z was tak tez miał? czy można jakoś przyspieszyć synchronizację wszystkich swoich fragmentów :) ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-06, 19:33:23
Kaśka
Węzły to dosyć mocny zabieg, więc samopoczucie jest różne w zależności od tego co schodziło i ile było przy tym oporu. Czasami są super uczucia, a czasami poczucie kompletnego rozbicia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Kaśka w 2012-08-06, 20:03:48
oo widzisz,opór!
podczas poprzednich węzłów szło jak po maśle a te to jeden wielki opór, taki że węzły krótsze były
no to idę sobie pomedytować coby się poskładać:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-07, 17:34:37
jak się usuwa powiązania telepatyczne/energetyczne powstałe podczas uprawiania z kimś seksu?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-07, 19:01:20
Np. można przypomnieć sobie moment w którym pojawiło się połączenie, jakie były przy tym intencje i zobaczyć jaki czynnik wpłynął na to że się połączyłaś - czyli co było w Tobie, że pojawiło się pozwolenie na połączenie z tą osobą. Zwykle wtedy udaje się ogarnąć co i jak i pojawia się uwolnienie. Można modlitwy o uwolnienie też:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-07, 19:14:00
To ja raczej z modlitwą, bo regresingu nie umiem, nie mam wglądu w swoje intencje, niestety... nie ogarniam skąd, jak, po co i na co.. nie wiem, jakim cudem ja w ogóle sie rozwijam duchowo ; D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-07, 19:25:29
Indra - spróbuj jeszcze sobie odpowiedzieć na pytanie, na co Ci takie połączenie? Do czego mogło/może służyć, co Ci gwarantować, jakie w tym widziałaś/widzisz korzyści ... i odpowiedz sobie na  pytanie czy warto je nadal podtrzymywać i poświęcać na to swoją energię.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-07, 19:30:20
Ech, nic mi sie nie pojawiło... chyba muszę głębiej sie nad tym zastanowić. Może korzyśc taka, że podświadomie myślalam, iż połączenie da mi trwałosc relacji? ale to taki strzał z mojej strony teraz. Na pewno nie warto tego podtrzymywac, szkoda mojej energii
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-07, 19:41:48
A czy nie miałaś przy okazji np.: potrzeby kontroli? tzn. żeby wiedzieć co u niego, co się dzieje itp?

To oczywiście mogło tez wychodzić z motywu - bo może da trwałość relacji. Taka intencja jest realna.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-07, 19:46:08
hmm... może poniekąd i ta potrzeba kontroli się pojawiła, w sumie to nawet ma to sens. Możliwe, że chciałam wiedzieć, co się dzieje u niego.
No to się dowiedziałam :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-07, 19:53:15
no własnie :D

Myślę, ze im lepiej sobie uświadomisz, ze w tej chwili nie warto już tego kontrolować, to łatwiej się od tego uwolnisz :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-07, 19:57:01
Pewnie tak :) nic juz nie jest tam moją sprawą, będe zwracała wolność sobie i jemu w modlitwie. Bardzo, ale to bardzo chcę być od tego wolna.
Coraz bardziej dociera do mnie, że Bóg musi mieć dla mnie coś lepszego, że z tego nie mogło nic wyjśc, bo by wyszło, gdyby mialo coś z tego być. A co sobie dojebałam to moje ; >
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-07, 20:34:43
"Coraz bardziej dociera do mnie, że Bóg musi mieć dla mnie coś lepszego, że z tego nie mogło nic wyjśc, bo by wyszło, gdyby mialo coś z tego być."

Super! :-)

"A co sobie dojebałam to moje ; >"

Nie da się ukryć ;->

PS. Tylko nie biczuj się z tego powodu. ;) Najlepiej naciśnij "accept" i wrzuć sprzęgło na luz :))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-07, 20:42:11
hehe ;))
No tak, bo tyle, ile się namodlilam w tym temacie to bym mogła już pewnie coś materialnego wymodlić, a i tak to nic nie dało;) Więc widać nie była ta relacja zgodna z wolą Boga.
Prawda, bo nie ma co sobie wyrzucać. Widocznie do czegoś mi to było potrzebne i tak miało być. Zresztą jesli wierzyc w teorie, ze przed zejściem na plan fizyczny dusze uzgadniają, co i jak między nimi zajdzie to można łatwo uznać, iż coś miało się dograć, wywalić i wypalić, zatem to właśnie miało miejsce. Mam tylko nadzieję, że wyniosłam z tego jakieś realne pozytywy, które przeniosą się do normalnego życia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-07, 22:01:08
Indra
Zrób wizualizację w której uwalniasz się od wszystkich połączeń, jak usuwasz wszelkie powstałe więzi, energie, podłączenia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-07, 22:09:58
robiłąm już, ale porobię jeszcze, własnie się pomodlilam o uwolnienie od wszelkich powiązań:) dzięki, Mateusz:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-07, 22:14:43
Kiedyś uwalnialam się od polączeń z pewna osobą, robilam wizualizacje i caly czas czulam, że coś jest nie tak. W końcu zwizualizowalam szafot i tam to przecięlam. Na tym poszlo:)
Jedna z najlepszych modlitw /dla mnie/ w takich sytuacjach "Dobry Boże, uczyń mnie czystym kanalem, przez ktory splynie na....tylko milość, radość, szczęście, etc" Nie wiem, jak to działa, ale działa i to w beznadziejnych przypadkach. Osoba albo się zmienia albo wyparowywuje z naszego życia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-07, 22:16:56
Iustitia
Dzięki wielkie :))) osoba już wyparowała, problemem dla mnie mogą byc jeszcze przywiązania, emocje, połaczenia emocjonalne/energetyczne/karmiczne/telepatyczne. Wiesz- cierpienia młodego Wertera ;)) Fajna ta Twoja modlitwa, popróbuję:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-07, 22:17:46
Czasem trzeba trochę czasu, żeby energie odeszły, tak że luz :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-07, 22:25:44
Indra :)*
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-07, 22:27:47
Wiem, że czasem to trwa, ale myślę, że czas na pożegnanie i zwrócenie wolności już nadszedł :) Już się całkowicie uwalniam:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-08, 07:54:03
Indra
A ten ktoś jest może Twoją połówką?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-08, 09:51:18
Inga
Nie wiem, nie mam pojęcia : ) wiem tylko, że sporo karmy jest..
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-08, 13:41:50
Hej kochane krasnale:)

Podobno mam uzdrowić relację z Bogiem. Nie mam pojęcia co niby jest nie tak bo nigdy mi nic nie waliło w tym temacie i jestem trochę zielona:)

Byłabym wdzięczna osobom jasno widzącym, które mają tą relację z Bogiem już z górki, o zobaczenie z czym powinnam pracować. Bo  czegoś nie widzę i mam problem z wyszukaniem tego w sobie:)

W teście skojarzeń wyszło mi :
Odnoszę we wszystkim sukcesy poza....Bogiem.

/napewno powinnam zwiększyć zaufanie do Boga, na kompletne i robię to stopniowo/


Dziękuję za wszelką pomoc i wskazówki:)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-08, 13:52:51

W teście skojarzeń wyszło mi :
Odnoszę we wszystkim sukcesy poza....Bogiem.


Bóg nie jest twoim sukcesem, tylko ty jesteś jego sukcesem :P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-08, 13:55:37
hehe. a może kiedyś chciałam stworzyć doskonalszego Boga i mi się nie udało:)
[ jako biało-przedwieczne coś - mogłam mieć takie intencje]

Ale nawet jak to nie czuję żadnych emocji nic. Dziwne to wszystko:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-08, 14:02:47
Może nie chciałaś stworzyć doskonalego boga, ale może chcesz stworzyć doskonałą relacje z nim, bardziej chcesz po swojemu może.  Nie wiem, jak to jest już na końcówce w relacji z bogiem. Chyba każdy ma swoje zabawki ;)

No i ważne co rozumiesz przez stwierdzenie odnieść sukces włącznie z Bogiem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-08-08, 14:48:25
Olga,

wyczuwam w Tobie sporo podejścia rywalizacyjnego, podejrzewam, że rywalizujesz z samym Bogiem.;)

Od tego uzdrowienia bym zaczęła.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-08, 15:02:10
Karina, nie mogę się z tym zgodzić:)

Może odczytujesz na poziomie twojej karmy ze mną, z przeszłości naszej- kiedyś tak napewno było:)


Łukasz,
"No i ważne co rozumiesz przez stwierdzenie odnieść sukces włącznie z Bogiem."
Myślę że to o to chodzi:) Dzięki!
Teraz zajarzyłam. Że chodzi nie tyle o obciążenia, co o kompletne scalenie się z jego wolą, i że to jest ten sukces:) Bo w pewnych tematach wychodzi mi napięcie, jakiś strach, i wtedy nie wpuszczam Boga, tzn- chcę, ale Bóg w napięciu nie będzie przebywał przecież. Zrozumiałam też że chce podnieść sobie wibracje, jeszcze głębiej wydobyć z siebie tą pierwotną wibrację i być w tym- a raczej- stać się tym.
Czyli nie tyle obciążenia co pogłębianie cech urzeczywistnienia.
: *

Tzn tak mi sie wydaje:) :p
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-08, 15:12:13

Teraz zajarzyłam. Że chodzi nie tyle o obciążenia, co o kompletne scalenie się z jego wolą, i że to jest ten sukces:)

A ty nie czujesz strachu przed scaleniem, że zabraknie Ciebie, może dlatego zostawiasz sobie trochę napięć, strachu, żeby sobie jeszcze być, po scaleniu kto wie ;) Jakbyś Ty i Bóg to było coś innego, i chcesz się scalić, mi się zawsze wydawało że chodzi o odkrycie tego że Ty i Bóg to jedno :) Że nie ma ani czego scalać, ani czego odrzucać.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-08-08, 15:13:38
:) juz nic Ci więcej nie powiem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-08, 16:08:08
Karina, no jak chcesz:)

Łukasz, wg mnie, jedno to odkrycie tego, ze ja i Bóg to jedność, a drugie, to to, że żeby ta jedność była to trzeba trochę popracować. Czyli samo odkrycie swojej istoty nie czyni ciebie z miejsca boskim. Ale zbliża, zbliża, aż w końcu się to staje prawdą:) Tak więc jest co scalać- a raczej odblokowywać by to światło było w pełni w tobie

Owszem często czuję strach przed scaleniem i dotyczy to sexu. Mam głupie wyobrażenia nt sexu oświeconych:) Reszta jest ok
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-08-08, 16:10:22
;))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-08, 16:19:42
Olga,

Racja, masz rację odkrycie a potem "scalenie", zaakepcotwanie :) , ja to wcześniej pisałem w kontekscię jak ktoś czuje się jakoś tam różnym od boga, to takie scalenie nie wyjdzie. Acz myślę że po odkryciu Ja-Bóg to jedno, jest taka naturalna chęć żeby złączyć się z bogiem że prędzej czy później dochodzi do zjednoczenia , dlatego też zawszę piszę od źródła, a nie od skutku :P

Fajnie już masz że ten etap zjednaczania się :) Ja jeszcze muszę się pobawić wglądami, poodkrywać, pobłądzić, pouzdrawiać pracę, związki, eh dużo roboty, ale może kiedyś też przyjdzie pora na takie rarytasy :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-08, 16:30:06
Ej no Łukasz, ty już nieprzesadzaj:)

Piszesz jakbym miała ze wszystkim ok, a to nie prawda. Ciągle pracuję nad różnymi tematami, ciągle mam różne fale w materii, niemniej faktycznie staram się być w zgodzie z Bogiem. Można być gdy tematy walą [ na tyle na ile się może], w końcu to wszystko się ułoży przecież:)

Kolejna sprawa,  chyba nie doceniasz siebie i tego co ogarniasz juz swoją świadomością?:) Zobacz, przecież pomogłes mi coś zrozumieć. Nie stało by się to gdybyś nie rarytasował:)

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-08, 16:40:26
Olga,

No wiesz sama napisałaś, że wychodzi wszystko oprócz tego zjednoczenia z bogiem. Po za tym już masz mniej więcej poukładane życie i rozwoj, czyli fajnie :)

Eh odnośnie mnie, to wiesz trochę poszerzam świadomość, czasem w coś się zakręcę w jakiś sfiksowanie i tak to leci jakoś do przodu :) Do rarytasowanie to jeszcze kawał drogi.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-08, 16:43:55
Świadomościowo tak, w dużym procencie, lecz nie wszystko urzeczywistnia mi się z dnia na dzień:)

Łukasz, może nie az taki kawał drogi:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-08, 16:54:16
może :) nie wiem, ostatnio poczułem się jak nowy, jak świeżyna na tej mojej ścieżce i mi się to bardzo podoba :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-08, 16:54:34
Olga
Ty masz to co ja opisywalam dzis w wątku Wyznania?taką ogromną tęsknotę za Boskością
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-08, 16:57:53
Chyba ta, bo jak przeczytałam co napisałaś to..:))
I zgadzam się co do głosu Leszka w tej medytacji! :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-08, 16:58:27
Dzięki  za podpowiedzi:) Karina!:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-08, 17:05:00
To może Ty się oświecasz . Został Ci lęk przed Bogiem, a wlaściwie przed widzeniem Boga w Tobie. I probujesz z poziomu ludzkiego zrobić relacje z Bogiem, a tak naprawdę to może warto zobaczyc Boską Olę i ją pokochać?
Ja się nie oświecam, ale coś u mnie mocno trzasnęlo dlatego wiadomo, że chodzi o Boga, bo z Nim raźniej:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-08, 17:31:58
Olga
Ja mam wrażenie, że Ty masz już relacje z Bogiem na tyle ok, że nie trzeba jakiś większych terapii szokowych, a wystarczy że sobie spokojnie będziesz pogłębiać tą relację, oswajać się z tą Boskością i ugruntowywać się w niej. Wystarczy, że po prostu będziesz pogłębiać to co masz, a resztą przyjdzie z czasem - takie przynajmniej mam wrażenie. Zdaje mi się, że to są już na tyle subtelne i spokojne procesy, że to po prostu będzie się poprawiać w ramach tego co już masz, bo na tym etapie dobra relacja z Bogiem staje się naturalnym elementem codziennego życia, a wszelkie ewentualne kwiatki będą sobie z czasem wychodzić (to tak samo jak się jest z kimś w bliskim związku)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-08, 18:35:27
Iustitia,
Kontrowersyjna wypowiedź:)
Oświecam się, jak my wszyscy jestem w drodze "do" :)

Clint, dziękuje:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-08, 19:34:28
Olga wg mnie masz już dużo spokoju, jeśli chodzi o Boga - tzn. nie boisz się go, masz poczucie, ze Bóg jest fajny itp. Jedynie "kuleje" chyba trochę zaufanie - tzn. mam wrażenie, ze możesz niekiedy nie ufać do końca, ze to co od Boga będzie zawsze przez Ciebie odbierane jako dobre, i możesz się tez czasem nastawiać na to, ze "coś jest od Boga" (a niekoniecznie musi być w pełni) - a jeśliby się potoczyło nie tak, jak do tego się nastawiasz, to mogłabyś wtedy poczuć zawiedzenie.

Ale nie wykluczam, ze w tej materii coś teraz projektuję :))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-08, 19:48:03
Asia, to prawda, zdarza mi sie tak:)
Coś sie dzieje a ja się gubię. I zamist sie uspokoić i zaufać, to lecę w złą stronę;)

Dzięki, to wazna wskazówka:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-08, 19:52:37
Coś sie dzieje a ja się gubię. I zamist sie uspokoić i zaufać, to lecę w złą stronę;)
O wlaśnie, ja nie wiem gdzie lecieć wiec siedzę i się zastanawiam gdzie i z kim:D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-08-09, 13:15:24
jak można obciąć filmik taki nakręcony aparatem? trzeba do tego jakiś specjalny program?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-08-09, 16:41:17
Tak, trzeba specjalny program do obrabiania filmów. Wiem, że you tube nawet ma jakieś proste opcje obrabiania, gdy już tam wrzuci filmik(można całkiem prywatnie by był dostępny tylko dla Ciebie).

Tutaj masz jakieś możliwości: http://www.dobreprogramy.pl/Tworzenie-i-edycja-filmow,Kategoria,Windows,46.html

http://www.vebo.pl/corel-ulead-videostudio-11-plus/produkt/2652.html

Osobiście korzystałem kiedyś z Power Director ale jest w wersji płatnej. Jednak wymiatał jak na moje potrzeby.

Powodzenia! ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-09, 16:44:53
Windows Movie Maker (którego raczej masz jeśli używasz Windowsa) też powinien dać radę.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-08-10, 00:07:56
dzięki chłopaki :)

jeśli chodzi o Windows MM to wiem, korzystałam z niego, ale on raczej kiepsko się nadaje, bardziej do robienia i łączenia filmików, a ja muszę zrobić z filmu 500mega taki o wielkości max 100mega, albo nakręcić nowy (czego mi się nie chce robić), ale nie wiem czy nie będzie konieczne

Zobaczę jutro czy mój komputer już kompletnie zawalony i nie mający miejsca prawie na nic, da radę obsłużyć tamten program ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-08-10, 07:42:07
Jaki sens i ewentualne skutki może mieć medytacja z wizualizacją powrotu do stanu prenatalnego-momentu wejścia duszy w ciało?Poradzono mi,abym powróciła do tego stanu i przytuliła i pobłogosławiła siebie...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-10, 13:05:40
Freefalling
popros Boga o odpowiedź.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-10, 19:14:07
Witam
Kupiłem sobie w jednej grze online, wirtualne pieniądze żeby być silniejszym w grze. Niestety te pieniądze nie pojawiły się w grze a ja za to zapłaciłem. Pisałem kilkakrotnie do tej firmy ale napisali że u nich w bazie zamówienie przebiegło pomyślnie. Pisałem dalej że niedostałem kasy w grze i co można z tym zrobić ale mnie olali. Na policje zgłosić nie moge bo wg regulaminu tej gry kupiłem tą wirtualną kase na własną odpowiedzialność. Nic nie moge zrobić.
Zastanawiam się jaka jest przyczyna że mnie to spotkało. Zdarzyło mi się już tak drugi raz z tą samą grą.
Kasa niebyła duża bo tylko 30 pare złoty co mi zostało na koncie ale boli mnie to.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-10, 19:30:49
Jeśli u nich wszystko poszło pomyślnie (czyli - dostali pieniądze) to u Ciebie powinna być jakaś zmiana na koncie którą mogą sprawdzić. W przypadku większych, popularniejszych gier takie coś nie powinno mieć miejsca i jest łatwe do sprawdzenia.

Aspekt emocjonalny sytuacji - być może nie czujesz się w porządku.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: pjm w 2012-08-10, 19:44:06
Doktor-X
Teraz już wiesz jak wygląda dematerializacja. Kup sobie coś co istnieje.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-10, 22:04:54
Właśnie to jest dziwne że oni u siebie widza że ta wirtualna kasa została przelana na moje konto w grze. Ale kasy nie ma, poszła gdzieś innym kanałem
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-10, 22:17:11
Technicznie rzecz biorąc, jeśli oni mają dostęp do twojego konta, to też powinni widzieć czy doszło czy nie (są logi albo coś w większości gier)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-08-10, 22:38:45
Freefalling
Medytacja, to nie wiem, ale dotarcie pamięcią do tego momentu może by c bardzo uwalniające, gdyz uswiadamia interncje wcielenia i wzorce energetyczne, na które się zgodziłaś, by przeżyc.
Przytulenie siebie po takiej dawce wiadomosci może być fajne :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-10, 23:12:06
Napewno by mogli sprawdzić ale im sie niechce. Mają kilka gier z setkami serwerów na których grają tysiące graczy.
Nie dało sie grać uczciwie to będe grał nie uczciwie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-08-11, 09:49:26
Doktor,
A może Twoje ostatnie zdanie jest odpowiedzią?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-11, 12:34:55
Co ? ze niby chcialem grac juz wczesniej nie uczciwie ? Kazdy gracz sie stara jak moze zeby byc jak najlepszym
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-08-11, 15:29:28
Ogólnie z tego zdania przebija (dla mnie) jakieś podejście w stylu "ofiary z zębami." "ONI mi to zrobili, to ja już im się odpłacę pięknym za nadobne!" Tak jakbyś potrzebował wymówki/uzasadnienia aby grać nieuczciwie -- ale do tego najpierw musiałeś oberwać.

To ogólnie bardzo powszechny wzorzec społeczny: kiedy ludzie nie czują się godni aby coś mieć, ale zarazem z jakichś przyczyn nie chcą o to walczyć ani kombinować (w końcu nie są godni aby dostało im się tak o), po dostaniu takiego szkodliwego bodźca czują się usprawiedliwieni w swoim działaniu. A wszystko i tak sprowadza się do poczucia niezasługiwania, złości na świat i innych i wrogości wobec nich.

Oczywiście nie mówię że to znaczy że nie zasługujesz na te 30 zł w wowgoldzie czy czym tam ;) tylko że taki może być przejaw owego wzorca.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-11, 18:13:27
czyli niezasługiwanie.
Pff nawet w grze niezasługuje zeby cos tam osiagnac haha
Akurat pracuje w tym temacie to pewnie dlatego tak sie stało.
Coż. Będe pracował dalej. Mam nadzieje że po paru miesiącach pracy z dekretem, tak się już niestanie gdy przyjdzie mi ochota by zamówić raz jeszcze.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-11, 23:07:07
Ostatnio prosiłam was o pomoc w wyjasnieniu mi co mam do oczyszczenia z Bogiem - za co dziękuje raz jeszcze:)
W końcu mi wywaliło
Delikatnie, ale wyszło. W życiu bym się tego nie spodziewała ale uaktywniło mi się kilka dni temu jakieś dziwne współczucie ludziom któży mają  problemy, po prostu jest im źle. [ to mogą być i takie problemy które i ja mam;)]
Zawsze widziałam cudze cierpienie, ale nigdy  to nie wchodziłam, wiedziałam, że to nie jest moja karma itd. Teraz jakoś ten temat jest u mnie wrażliwy jak sutki przed miesiączką. :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-08-12, 11:07:48
Ludyiska ja mam pztanie trzwialne, ale nieybdne do dalsyego funkcjonowania w Internecie, wađnie mi sie popryetawiaz literz na klawiaturye i nie wiem jak wrci y powrotem, yniknz polskie literz, yresyta wsyzstko wida. Ratunku !
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-12, 11:09:21
Karina, zjedź myszka na dół ekranu, na linię poleceń (pasek dolny w Win) i po prawej stronie powinnaś mieć ikonkę językową klawiatury np.: PL lub EN. Prawdopodobnie przestawiła Ci się na EN - przestaw z powrotem na PL.

Jeśli nie masz widocznego paska języka - to kliknij prawym klawiszem myszki na pasku (linii) dolnej i w menu  "paski narzędzi" > "pasek języka" odhacz ten ostatni i zmień ustawienia w nim.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-08-12, 11:10:52
no wađnie sprawdyaam jest caz cyas PL, tak ze to nie to.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-12, 11:12:28
Aaa... ok, dziwne. To jeszcze pomyśle, co to może być.

A w Ustawieniach klawiatury masz "Polski Programisty" czy "Polski 214"?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-12, 11:13:13
To przestaw na polski programisty :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-08-12, 11:14:22
Karina, naciśnij jednocześnie lewy CTRL+SHIFT.
A gdy znów tak Ci się zrobi, a zapomnisz o jakie klawisze chodzi, to wpisz w Google "z zamiast y" i wyskoczy mnóstwo stron z podpowiedziami, bo to powszechny problem :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-08-12, 11:18:17
Spróbuj wcisnąć jednoczesnie shift i control. Czasem jeszcze alt. Powinno zadziałać :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-08-12, 11:20:53
OK, dzieki Ctrl+Shift zadziałał, juz mi sie tak kiedyś zrobiło ale zapomniałam.;))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-08-12, 11:24:01
Karina, ja też ciągle zapominam, o które dokładnie klawisze chodzi, dlatego dobrze, że wujek Google jest stale pod ręką :))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-12, 11:26:45
Przyznam, że ja nie pamiętałam od  razu o tym zagadnieniu, bo wywaliłam z ustawień całkowicie te druga opcje polskiej klawiatury i tak mi przecież do niczego nie służyła ;-) I w ten sposób problem mam z głowy, teraz jeszcze tylko czasem przerzuca mi na EN jak pracuje w PS, i też powoli nastawiam się na to, by wywalić całkowicie możliwość tego wyboru.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-08-12, 12:08:10
Fel,

dobry wujek Google.;)))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-08-12, 12:10:05
Fel,
Tylko, żeby jeszcze czasem kasę dawał.;D

Mam takie skojarzenie bo, jak byłam mała to miałam takich dwóch wujków, do których m.in. po kasę chodziłam na gumę.;DD
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-08-12, 14:52:30
Pytanie dla rozwojowców może z deczka trywialne,ale co mi tam...

Jak rozwijać zaufanie-do siebie,Boga w sobie...Poza otwieraniem serca i kontemplacją cechy zaufania i byciem bezpiecznym i w porządku of course...Liczę na burzę mózgów i serc:-)))...Rzecz jasna na inspiracje wszelakie też....
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-12, 15:18:15
Przyłączam się do pytania :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Olga w 2012-08-12, 16:41:09
U mnie działa medytacja:)
To było stopniowe. Zaczyna sie od obcowania z boskimi energiami w medytacji. Uczymy się przechodzenia z relaksu w medytację i bycia w przyjaznym stanie myśli, uczuć, pogłebiamy tą przyjemność az w końcu zaczyna byc bosko:) Potem zazwyczaj wywala i wtedy jest okazja do pracy nad tematami przytomności, stosunku do siebie, samooceny, ogólnie podnoszenia jakości myśli i uczuć. Gdy się świadomie wybierze boskość, przez przekonanie: tak, podoba mi się ten stan, to łatwiej potem pś załapać. Żeby to sie utrzymywało coraz dłużej, ten przyjemny, otwarty stan, to nalezy praktykować go, czyli nic innego jak oswajać podświadomość z tą wibracją, poprzez medytację. Do tego można dołączyc kontemplację cech urzeczywistnienia [ wspaniała praktyka i daje realne efekty jak sie postanowi je przyjąć]. Mówię o przyjemności w medytacji, bo jest to klucz do zaufania:) Harmonia która wtedy urzeczywistania się w sercu, w umyśle, radość, zwyczajne zadowolenie- sprawia, że zaczynamy ufać temu. I doceniać to. Pojawia się coraz głębszy kontakt ze sobą, a więc i z Bogiem. Zaufanie to otwartość na siebie:) gdy jesteśmy otwarci na siebie- tam pojawia się Bóg, i pomaga nam, chroni nas i obdarowywuje tym, na co od zawsze zasługujemy. Jest to proces wzrastania:) Tak więc radziłabym dojść do zaufania, oddania sie Bogu, poprzez oswojenie się z boską energią, poprzez przyjęcie jej jako własnej. Gdy otwartość jest coraz większa- to przyjemnośc jest coraz większa a wtedy jest coraz więcej zaufania, bo doskonale wiemy, ze to co się dzieje, jest najlepsze i jest nieskończone:) Wtedy pojawia się uczucie bezpieczeństwa, następuje głębokie ugruntowanie świadomości w Bogu oraz w świecie, we wszystkim. Ujawniają się talenty, moce, zycie jest z jednej strony spokojniejsze, a z drugiej- coraz bardziej bogate:) ja tez jestem na tej ścieżce:) i jest mi coraz przyjemniej i wiem że wszystko to coi jeszcze nie jest do końca urzeczywistnione- w końcu wzejdzie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-12, 16:46:19
A mi tak jeszcze przyszło, że warto się nauczyć doceniać to co się udało osiągnąć zamiast ciągle sobie cisnąć, że to za mało i w kółko szukać kolejnych i kolejnych przyczyn swoich problemów. Czasami jest potrzebny czas na większy luz i stopniowe oswajanie się z wyższymi wibracjami tak jak napisała Olga.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-12, 18:15:29
Clint
tak:) choć czasem rzeczywiste dociśnięcie powoduje brak wymowek i wtedy juz jest tylko jeden kurs-na doskonalosć:)czyli i tak dochodzi się do tego samego-wdziecznośći
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-12, 20:01:48
U mnie tak jak u Olgi - na rozwijanie zaufania i pogłębianie tego - najlepiej działa medytacja:) połączona z działaniem i otwarciem na to, co się zjawia w moim życiu.

Co do ciśnięcia lub nie - myślę, ze to zależy od typu człowieka, jak kto reaguje - nerwicowcom raczej zalecałabym wyluzowanie, zaś nadmiernie wyluzowanym;) - lekkie dociśnięcie. Docenianie każdemu się przyda:) Kurs na doskonałość wydaje mi się być być trochę ryzykowny, szczególnie dla nadmiernych perfekcjonistów.

U mnie osobiście najlepiej się sprawdza wyluzowanie, bez kursu na doskonałość, lecz z kursem na szczęście, zadowolenie, satysfakcję z własnych działań i życia na co dzień, z dodatkiem ramowego zarządzania czasem - jak plany działania na dany dzień czy tydzień, tak bym zobaczyła, co zrobiłam i w jakim czasie (wraz z docenianiem tego) - jednak bez sztywnych presji czasowych.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-08-12, 21:09:57
Olga, Hydro
fajnie napisane :)

ja właśnie zaczynam przygodę z medytacją i obcowaniem z Bogiem, choć pś trochę wystraszona tych energii ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-08-12, 21:55:08
Karola


Nawet nie wiesz,jaka byłabym szczęśliwa mając choć ociupinę tej twojej nieśmiałej otwartości :-)))...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-08-13, 08:21:53
Karola


Cofam,co napisałam-chcę mieć odrobinę MOJEJ nieśmiałej otwartości na Boga-do twojej nic nie mam-stara przywara do wyplenienia,pożądanie cudzych mocy,talentów i sposobu przejawiania...Sorry...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-08-13, 09:16:04
Freefalling,
spoko :))
nie poczułam w tym co napisałaś, nic niewłaściwego czy niefajnego, poza tym zastanawiałam się o co właściwie chodzi :P
i chyba dalej do końca nie rozumiem ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-08-13, 17:43:17
Fel,
Tylko, żeby jeszcze czasem kasę dawał.;D

Mam takie skojarzenie bo, jak byłam mała to miałam takich dwóch wujków, do których m.in. po kasę chodziłam na gumę.;DD

A mnie "wujek" nieodmiennie kojarzy się z dobrą radą ;D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-13, 20:13:45
Witek, LyndSeagull

Udało mi się. Dostałem wkońcu tą wirtualną kase na konto.
Nie poddałem się gdy mnie olali. Pisałem do nich dalej do skutku a w między czasie afirmowałem i stało się. Dostałem maila że sprawdzili ponownie problem i jeszcze raz wysłali mi kase. :)
Ciesze sie z siebie :)
I ciesze sie ze nie musze juz grac nie fair skoro i oni sa uczciwi wobec mnie.
Wpadła mi książka Napoleona Hilla do łapy / Myśl i Bogać się. Zajebista książka, nasycona motywującymy tekstami.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-13, 20:17:33
No i tak trzymać :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-14, 03:08:16
Dzięki :) będe sie starał.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Leszek.Zadlo w 2012-08-14, 07:59:51
Wdzięczność za to, co mamy od Boga i dla siebie za to,że to przyjęliśmy, pomaga podświadomości przyzwyczajać się do tego, że w ogóle mamy za co być wdzięczni. A wtedy też otwieramy się na więcej. I więcej Itd....
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-14, 12:20:11
Czym może być spowodowane przyciąganie co jakiś czas ludzi (różnych płci), którzy nie widzą mnie, lecz patrzą na mnie przez swoje schematy myślowe, wizje np.; na temat płci i mają do mnie pretensje o rzeczy, których nie robię - ale oni mi to przypisują i dodają najczęściej argumentację ogólnikową w stylu "Bo wy kobiety tak macie.", albo "Bo Ty tak zawsze..." - i jednocześnie robią wobec mnie dokładnie to, co zarzucają mi, że ja niby robię im. Np.: kontrolują, atakują czy krytykują.

What's up? :> (o co może chodzić?)

Jakieś strażnikowanie, by nie uzdrowić do końca samooceny? by zaniżać? by zbijać z tropu?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-14, 13:50:30
Czy Ktos tutaj pracowal wczesniej z karma rodziny-pulapki??Jesli tak to podzielcie sie Waszymi opiniami,metodami pracy,wnioskami  jednym slowem wszystko co dotyczy tego zagadnienia.Ja akurat mam to teraz na tapecie i zupelnie nie wiem od czego zaczac -w necie na ten temat nie ma kompletnie nic:(
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-14, 14:42:04
Semira
zazwyczaj dziecko przekonane, ze rodzina jest pulapką palpitacji dostaje na mysl, ze ta rodzina bez niego by sobie doskonale poradzila...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: maja w 2012-08-14, 15:19:39
Czy ten neutralizotor:

http://www.ezosfera.pl/5754/neutralizator-radiestezyjny-odpromiennik

spełni swoje zadanie, gdy tuż pod moim pokojem, na skos, mieści się w bloku stacja trafo?
Pewnie najlepiej byłoby się wyprowadzić, ale póki co nie mam dokąd;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-14, 15:21:45
Asia,

Tak myślę, że chodzi o to że czujesz się warażliwa i krucha na jakimś poziome, że można tak od czasu do czasu wejść z butami w twoje życie. Jakby twoja dusza myślała że tak to już jest że od czasu do czasu losowo otrzesz się o kogoś niemiłego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-14, 17:27:48
Iustita

Co to znaczy dostaje na mysl,ze rodzina by sobie bez niego nie poradzila??Nie kumam tego
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-14, 17:32:07
Semira
znasz przyslowie"złapal Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za leb trzyma"to wlaśnie tak. To jest wzajemne uwiklanie, gdzie na pozór to rodzina trzyma dziecko, a wsłaściwie dziecko robi wszystko by utrzymac SIĘ w tej rodzinie. Ani dla rodziny egzystencja bez tego dziecka nie ma sensu /bo na nim się tak fantastycznie wyladowuje/ ani dla dziecka egzystencja poza tą rodziną nie ma sensu /kochają wiec wrzeszczą, presjują, leją, zastraszają, etc/
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-14, 17:35:16
Czyli w duzym skrocie mozna powiedziec ze nie potrafia zyc ze soba ani bez siebie?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-14, 19:44:12
Tak
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-15, 14:12:20
Asia,

Tak myślę, że chodzi o to że czujesz się warażliwa i krucha na jakimś poziome, że można tak od czasu do czasu wejść z butami w twoje życie. Jakby twoja dusza myślała że tak to już jest że od czasu do czasu losowo otrzesz się o kogoś niemiłego.

Łukasz - nie patrzyłam kompletnie od tej strony wcześniej. Fakt, ze kiedyś takie coś rozwaliłoby mnie skutecznie na dłużej, właśnie przez włażenie mi z jednej strony na chama w moją przestrzeń, a z drugiej - obwinianie, i to za coś, czego wiem, ze nie zrobiłam - ale kiedyś np.: bym i tak czuła się winna o to, bo może "oni wiedzą lepiej".

Teraz już to tak na mnie nie wpływa, ale jednak jest cokolwiek meczące...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-15, 14:22:27
no właśnie o to mi chodzi, jest czysto, nie wpływa, ale ktoś może wejść z butami, nie wpłynie to na ciebie, ale dotknię Ciebie niepotrzebnie, bezprzyczynowo, tak to chyba czujesz. Hmm... jakbyś nie miała granicy miłości postawionej, że jesteś ty, i każdy może do Ciebie zbliżyć z pretensjali, zaślepieniami, bardzo blisko, normalnie  jest tak że są takie granice miłości, że ktoś z zaślepieniami, nie może ich przekraczać.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-15, 14:37:49
ok, muszę to rozważyć.

Nie jest jednak tak, ze obecnie nie stawiam granic. Już stawiam, choć kiedyś faktycznie nie stawiałam. A jednak takie osoby nadal się pojawiają.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-15, 14:43:23
Asia,

nie wiem jak to określić, to nie są twoje granice, chodzi o granicę miłości jakby nie wchodzisz w zasięg jej działania w pełni, i więc jakby jest do Ciebie trochę dostępu, także dla niefajnych osób i widocznie niektórzy właśnie od czasu do czasu korzystają z tego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-08-15, 14:56:16
Może chodzi o to, ze ja jeszcze nie całkiem czuję się w porządku, będąc coraz bardziej sobą i wyrażając to - i to poczucie "bycia nie całkiem w porządku" przyciąga osoby tak się zachowujące?

W tym na pewno mogę dawać takim osobom dostęp do siebie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-08-15, 15:11:21
Asia,

Raczej coś w stylu nie jestem sobą (nie stawiam na 100% miłość), bo nawet gdybym była, to dalej żyje w tym nieprefekcyjnym święcię między tymi ludzmi (nie zawsze miłymi) . Nie jesteś sobą, bo nie czuła byś się bezpiecznie będąc w pełni sobą, a tacy ludzie Ci o tym przypominają że nie możesz czuć się bezpiecznie, że oni tam są. Zapewniasz sobie bezpieczeństwo w tym niedoskonałym świecie, będąc niedoskonałą. Zaś poczucie winny czy bycie nie w porządku, jest tylko powodem który wynika z tego żeby nie być sobą i być bezpiecznym (nie być w pełni sobą, czystą) itd. Prawdopodobnie kiedyś twoja dusza została wyrwana z jakiegoś stanu, przed uderzenie przez inne przejawianie niż miłość, bo jest zaślepenie/niewiedza tutaj odnośnie tego [tak to czuje, może tak być, może tak nie być].
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-16, 12:13:05
Czy poprawna będzie forma w afce
Pozwalam Bogu, by zalatwil mi...a ja to przyjmuję z radościa, ufnościa i wdziecznoscią
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-16, 12:13:35
Mnie się podoba, ja to dobrze czuję :)))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-08-17, 15:30:31
"Wybaczam sobie wszystko, całkowicie i do końca."

Czy ta afirmacja nie jest zbyt ogólnikowa?

Mam zgryza po sesji-co do moich wyborów w kwestii udowodnieniu Bogu,że tą wolna wolę to se może wsadzić w ...kieszeń :-p...U mnie to wygladało tak,ze owszem mogłam wybierać podług własnej woli,ale kochana Bozieńka nie sapnęła słowem,że wybiera się z punktu świadomości w TAMTYM CZASIE I MIEJSCU,gdzie każdorazowo  świadomość mi się zawężała po chybionym wyborze i topniała jak lodowce na Biegunie Północnym :-)...
No i w sumie nie wiem,czy wybaczać sobie te dupne wybory,zawężoną świadomość,tendencje do samoukarania,stopniowe własnoręczne podcinanie gałęzi,na której klapłam,czy co???W sumie to śmiać mi się chce z powodu moich wielce ślachetnych dokonań rozwojowych...Dziecko z przybitą do podłogi gumą w majtach też za daleko nie polezie :-DDD....

Może ktoś z was ma dobrą afirmację na taki temat?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-08-17, 15:52:07
Przebaczam Bogu to, że mnie nie powstrzymał. To Bogu, a sobie to co się czuje
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-08-17, 16:05:52
Witek


To dobry trop...Dzięki...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-17, 19:28:51
Freefailing
i jeszcze-jestem wystarczająca i robię wystarczająco. I  z łatwością pozwalam na zmiany, ktore przynoszą mi realną poprawę.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-08-18, 08:42:31
Iustitia

No tak-samoocena i myki pod tytułem godność i zasługiwanie...Dzięki za naprowadzenie i na tą ścieżkę...

Ile jeszcze?Ehh,jestem już naprawdę zmęczona przywiązaniem do oporu i uporu....
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-18, 17:45:40
Siema
Czy stymulowanie ciała hormonami z zewnątrz np. testosteron może w jakiś sposób zakłucić moją pracę z afirmacjami lub cel jaki chcę osiągnąć dzięki afirmacjom  ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-08-18, 20:59:37
Prośba o inspirację: czym zastąpić przekonanie że kobiety mnie ranią?

Doktor X a po co Ci testosteron?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 10:30:04
Seba
Przyciągam wyłącznie kobiety, które mają wobec mnie czyste intencje
Bliskie relacje z kobietami są dla mnie bezpieczne, przyjemne i korzystne
Dostrzegam, że jestem zawsze niewinny i bezpieczny w bliskich relacjach z kobietami
 Uwalniam się od intencji bycia ranionym przez kobiety

To pierwsze luzne skojarzenia
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-19, 11:23:30
Doktor X a po co Ci testosteron?

Bede cykl robił na siłowni. Na sucho opornie idzie.

Mam jeszcze jedno pytanie.
Czy można naprawde szanować siebie, nie akceptując siebie ? Wczoraj miałem przykre stersujące doświadczenie które dało mi do zrozumienia że nieakceptuje swoich słabości i całe te starania by szanować siebie zostały zbrukane. No bo jak się boje to jak moge siebie szanować ?
W zasadzie to chyba znam odpowiedź ale chciałbym znać wasze zdanie.
Będe stosował afirmacje jednoczesnie na akceptacje swoich słabości i afirmacje odbudowujące szacunek do samego siebie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-19, 14:35:14
Doktor X są suplementy, które pomagają w ćwiczeniach i wspierają budowę masy oraz pobudzają organizm do produkcji testosteronu. Poszukaj na stronach fimy OLIMP i TREC Nutrinion

Najpierw akceptacja. Szacunek przychodzi sam.
Ale ćwicząc szacunek do siebie uczysz się akceptacji :)

Cytuj
Będe stosował afirmacje jednoczesnie na akceptacje swoich słabości i afirmacje odbudowujące szacunek do samego siebie.

To dobry pomysł :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-19, 14:53:42
Ok ,dzięki
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: MariuszEro w 2012-08-19, 18:40:56
Sebastian
"Prośba o inspirację: czym zastąpić przekonanie że kobiety mnie ranią?"

moze cos prostego: Lubię kobiety, a kobiety lubią mnie.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-08-19, 19:14:27
Raniły mnie też kobiety które lubiłem, nawet bardzo. One też mnie chyba lubiły.

O, ale to od Indry fajne. Powieszę sobie nad biurkiem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-19, 19:19:58
Jeśli cię raniły, to w sobie miałeś coś co na te zranienia pozwalało.
Może jakieś oczekiwania wobec nich, że będą miód malina, a one okazywały się zwykłe i nie doskonałe? Może, że będą coś robiły a one tego nie robiły lub odwrotnie?
Może serce na dłoni im dałeś, a one szpile tam wbiły? Tylko czemu wtedy nie stanąłeś w swojej obronie?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-19, 19:21:59
 Sebastian
 Niech Ci służy jak najlepiej :))) warto się też pomodlić o oczyszczenie intencji i nastawien do relacji z kobietami, o uwolnienie od intencji bycia odrzucanym, porzucanym, ranionym. Ja mam to samo- wiem, jak to jest.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-08-19, 19:51:35
Grażyna Anna
U mnie to bardziej komplikowany temat. Po pierwsze desperacko bałem się zostać sam, co mocno wyparłem, a teraz przerabiam zmierzając się warstwami z moją samotnością. To sprawiało że ciągnąłem do bylekogo, byleby był, bo nie potrafiłem być sam. Dalej zresztą trudno mi być samemu ale nie mam wyjścia, nie mam już żadnych przyjaciół i życie chce chyba żeby przez jakiś czas tak było, poza tym ja wciąż nie umiem się otworzyć na trwałe relacje. Po drugie to całe zapętlanie powodowało że w ogóle traciłem poczucie siebie i rozpływałem się w drugiej osobie, idealizując co jeszcze bardziej komplikowało mi sprawę... Po trzecie lęk przed życiem i przed ludźmi i trudność w wyobrażeniu sobie pozytywnej relacji na trzeźwo i bez manipulowania sobą Ehh, może to dobrze że w końcu dotarłem do mojego poczucia samotności i bólu z tym związanego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-19, 21:04:01
Sebo ok :)
Trzymam kciuki za uzdrowienie :)
Utul siebie z tamtego  czasu, daj sobie dużo miłości i ciepła :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-21, 21:54:29
Co sądzicie o pracy z medytacją w taki sposób, że raz dziennie jest normalnie słuchana, a drugi raz już jest tylko czytana w formie dekretu? Pewnie wiążę się to z tym, że nad tematem trzeba posiedzieć dłuższy okres czasu, ale samo w sobie powinno być ok?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-08-21, 22:00:31
Myślę, że to dobry pomysł, bo wtedy podświadomość, która lubi wrażenia, a nie lubi rutyny, ma pewnego rodzaju urozmaicenie, które ją ubogaca i wtedy jest bardziej chętna do współpracy. Dlatego też warto łączyć niektóre metody rozwoju, żeby nie zniechęcać pś do współpracy. Też lubię urozmaicać, mimo że wiem, że i tak najważniejsze są intencje.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-21, 22:10:33
Ja to właściwie robię ze względu na to, że wieczorem często jestem zmęczony i mi się już nie chce, więc wolę przeczytać dekret, który zajmuje mniej czasu i przy którym nie muszę mieć zamkniętych oczu, więc nie przysnę :P No, ale argument o urozmaiceniu to też dobra rzecz :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-08-21, 22:11:21
Clint - ja na Twoim miejscu po prostu nie czytam, kiedy jestem zmęczony. Ani nie słucham. Do rozwoju duchowego trzeba być wypoczętym
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-21, 22:22:07
Ja wychodzę z założenia, że do pracy z afkami jednak jakaś tam regularność musi być i to minimum trzeba zrobić. Zdarza mi się odpuścić sobie jak już naprawdę jestem wykończony albo przytłoczony innymi sprawami i nie mam najmniejszej ochoty zajmować się dekretem/medytacją.

Znam się na tyle, że wiem że gdyby zmęczenie miałoby być wymówką do nierobienia medytki to bym jakieś 6 dni w tygodniu robił tylko raz dziennie, a w efekcie bym też za wiele nie przepracował.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-08-21, 23:10:56
No właśnie. Zmęczenie czy inne wymówki to może być sabotaż podświadomości, która przyzwyczajona do starych programów, broni się przed wprowadzeniem nowych... Wiem, co piszę, byłem tak sabotowany wiele razy i nadal jestem w niektórych kwestiach.
Oczywiście raz na jakiś czas można sobie odpuścić, bo nie jesteśmy robotami. Byle ten 1 dzień przerwy nie zamienił się w tydzień, a potem w kilka miesięcy przerwy itd.
Słomiany zapał to coś, co musi spłonąć ;-)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-22, 18:23:00
Cześć
Pracuje nad relacją z ojcem ( pan / poddany ) gdzie ja byłem poddanym.
Od kilku dni ojciec wrogo się do mnie zachowuje na co ja odpowiadam hamstwem.
Np. pyta się czy może coś zjeść bo to Mnie mama zrobiła nie jemu. Oczywiście on za wszystko płaci i wszyscy żyjemy na jego utrzymaniu więc robi to z jakimiś złymi intencjami. Chce chyba wpłynąc na moje poczucie winy z ktróm chce się uporać za to że u niego mieszkam i że wogule żyje.
Albo jak sie patrze przez okno to sie cynicznie pyta czy na mame czekam. Okropnie mnie to denerwuje. Niemoge go jednak "sprowadzić do parteru" bo następnego dnia był bym bezdomny.
I do tego specjalnie włącza filmy o samurajach i japoni bo wie że ja się chce uwolnić od karmy z tamtego okresu.

Jak mam się zachowywać w takiej sytuacji ? Zamykać uszy ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-08-22, 22:58:15
Nie wiem chłopaki, ja tam nie jestem za reżimem rozwojowym. Próbowałem, dawało gorsze efekty. Ale ja to ja.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Lucjan w 2012-08-22, 23:03:33
Akceptacja i przebaczenie, modlitwa o uzdrowienie relacji i gdy pojawi się okazja: wyprowadzka na swoje...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-22, 23:12:56
Sebastian
Tu wszystko zależy od nastawienia z jakim to się robi i od tego jakie skojarzenia ma pś z takim działaniem. Mnie tam takie "zmuszanie się" nie kojarzy się w ogóle z reżimem. Trzeba umieć wyśrodkować między wyluzowaniem, a dyscypliną. A afirmacje są akurat taką metodą, która wymaga pewnej dyscypliny, bo inaczej nie działa w ogóle albo w zniknionym stopniu (np. powierzchownie, bez ugruntowania).

No i to też kwestia priorytetów - czy ważniejsze jest to, że mi się nie chce bo jestem zmęczony czy cele, które chcą osiągnąć za pomocą danych afirmacji.

No, ale to każdy swoją własną pś i różne reakcje na różne metody :P
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-08-22, 23:15:29
Ja nie afirmuję regularnie, nie powtarzam tych samych formułek, ale jak mam jakiś cel to formułuję go w ciągu dnia na różne sposoby i powtarzam sobie, włączam proces myślowy który ustawia mi drogę do celu i uświadamia. Jest to dla mnie łatwiejsza droga, też skuteczna. Już wiele rzeczy w ten sposób wykreowałem / przepracowałem. Trudno powiedzieć czy skuteczniejsza lub mniej, za to lubie to że tak mi łatwiej.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-23, 19:20:00
To fragment artykułu Kingi Roszczyniały o wolności w związkach: "Często zdarza się też tak, że do kolejnego wcielenia tylko jedna z takich osób przenosi obciążenia karmiczne i jest bardzo zdziwiona, że ta druga nie jest już zainteresowana tym, co w pamięci pierwszej jest jeszcze takie żywe i ważne. Trudno mówić wtedy o wolności, gdyż nasz umysł jest tak bardzo zaślepiony i przywiązany do konkretnej osoby, że celem naszego życia staje się wyłącznie odgrywanie karmy."  -  zaciekawiło mnie to. Jak to się dzieje, że jedna osoba jest przywiązana do drugiej, podczas gdy ta druga nie czuje już tych wspólnych ślubowań, hipnoz?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-23, 19:51:58
To fragment artykułu Kingi Roszczyniały o wolności w związkach: "Często zdarza się też tak, że do kolejnego wcielenia tylko jedna z takich osób przenosi obciążenia karmiczne i jest bardzo zdziwiona, że ta druga nie jest już zainteresowana tym, co w pamięci pierwszej jest jeszcze takie żywe i ważne. Trudno mówić wtedy o wolności, gdyż nasz umysł jest tak bardzo zaślepiony i przywiązany do konkretnej osoby, że celem naszego życia staje się wyłącznie odgrywanie karmy."  -  zaciekawiło mnie to. Jak to się dzieje, że jedna osoba jest przywiązana do drugiej, podczas gdy ta druga nie czuje już tych wspólnych ślubowań, hipnoz?
Indra:-)
sprobuję wytlumaczyć na wlasnym przykładzie-jestem ex zakonnicą, regularnie pojawiają sie osoby w moim życiu, ktore wciąż widzą we mnie zakonnicę. U mnie to puszczone, a im się "w glowie nie mieści" że ja jestem od tego wolna, skoro byly śluby, zobowiązania i jazdy, a przepraszam w ich życiu są dalej. Dla nich to aktualne, dla mnie prehistoria. Nie da sie dogadać, więc jak czasem trafiam na zdanie 'jako dawna zakonnica to Ty..." to kiedyś się uśmiechałam, teraz już się śmieję. To nie moje, choć rozumiem, że ich. W domu mam byłą przeoryszę, jazdy byly, najpierw ja puściłam, a po jakimś czasie totalne przebudzenie pełni kobiecości u przoryszy-dekolty, kolory w życiu. Jak się zmęczyła presjowaniem mnie to w końcu sama odpuścila i aż milo na nią patrzeć dzisiaj i fajnie żyć obok:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-23, 20:00:43
Iustitia
Fajne te Twoje historie czasem ;)) Ale u Ciebie mnie to nie dziwi, od lat świadomie i z powodzeniem rozwijasz się duchowo. Mnie trochę tylko zastanowiła moja sytuacja, bo w mojej historii to ja powinnam być tą bardziej świadomą i rozwiniętą, ta druga strona nie rozwija się, jest dość zamknięta na Boga, odcięta od uczuć ,itp. A teraz mam wrażenie, że to ja się od niego powinnam uczyć, a nie odwrotnie. Chyba popadłam wcześniej w jakąś pychę myśląc, że to ja jestem mocniej zaawansowana w rozwoju ;) wygląda na to, że on zaraz po bardzo dla niego łatwym zakończeniu relacji ze mną dokonał czegoś, o co wielu z nas tutaj się modli, afirmuje, medytuje, a on to ma bez całej tej zabawy i starania sie ;)) ach, ta zazdrość- no nie da się ukryć, zazdroszczę...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-23, 20:05:19
Iustitia
Fajne te Twoje historie czasem ;)) Ale u Ciebie mnie to nie dziwi, od lat świadomie i z powodzeniem rozwijasz się duchowo. Mnie trochę tylko zastanowiła moja sytuacja, bo w mojej historii to ja powinnam być tą bardziej świadomą i rozwiniętą, ta druga strona nie rozwija się, jest dość zamknięta na Boga, odcięta od uczuć ,itp. A teraz mam wrażenie, że to ja się od niego powinnam uczyć, a nie odwrotnie. Chyba popadłam wcześniej w jakąś pychę myśląc, że to ja jestem mocniej zaawansowana w rozwoju ;) wygląda na to, że on zaraz po bardzo dla niego łatwym zakończeniu relacji ze mną dokonał czegoś, o co wielu z nas tutaj się modli, afirmuje, medytuje, a on to ma bez całej tej zabawy i starania sie ;)) ach, ta zazdrość- no nie da się ukryć, zazdroszczę...
Mój totalnie wiejący od duchowości IP okazał się absolutnym mistrzem dla mnie jesli chodzi o uzdrawianie mojej karmy. Był tak genialny, że inspiracje starczyły na związek i kilka lat po nim:D Studiowalam jego przypadek, kompletowałam aż w końcu odkrylam, że Bog mowi do nas przez rożne osoby i że Bog ma więcej fantazji w zmniejszaniu dystansu między Nim a mną ode mnie:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-23, 20:05:44
Ja zauwazylam u wielu rozwojowcow(swgo czasu takze mnie to dotyczylo),ze wiele takich ludzi uwaza sie za lepszych od tych ktorzy nie rozwijaja sie duchowo.Tylko,ze niejednokrotnie osoby ktore niby nie rozwijaja sie duchowo maja wieksze erdy od rozwijajacych sie latami:)Zaslug karmiczna po prostu.Nie wszyscy przychodza na ten swiat z meeega bagazem karmicznym.A zwlaszcza,ze wiele osob dopiero wtedy zaczyna swoj rozwoj jak juz ma tak nasrane w zyciu ,ze szok.Taka moja mala obserwacja zycia:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-23, 20:20:32
No, wylazła mi ta "rozwojowa" pycha, czułam się lepsza i bardziej świadoma, a tu wyszło na to, że ta moja świadomość i rozwój jest psu na budę ;)) mimo że ta osoba swiadomie przy mnie przejawiała przekonania i lęki takie, że tylko do odreagowania, ale kurde- widać nawet taki syf w pś nie przeszkadza w dobrej kreacji w życiu. Jak dla mnie mega szacun i kurde zazdrośc, no...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-23, 20:31:47
Indra, wg. moich wniosków z ostatnich dni, to kluczem do kreacji jest słowo "zasługuję".
Jak ktoś jest przekonany, że czegoś chce i zasługuje by to mieć, to może być chamem i ostatnim łotrem to będzie miał to co chce. I na odwrót ktoś może być kryształowo czysty a z jakiegoś powodu uważać, że nie zasługuje, to nie będzie kreacji miał lub bardzo utrudnione. Prosperita i kreacja nie mają nic wspólnego z prawdziwym zasługiwaniem (lub niewiele) czyli faktycznymi zasługami, ale dużo z przekonaniem, że się zasługuje.

Jeszcze nie wiem jak to u siebie rozdzielić. A na razie pś się zrzyma i skręca. Ale to zrobię, bo mam dość zbierania zasług, chce w końcu korzystać. ;)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-08-23, 20:37:25
Grażyna Anna

Ostatnio odkryłem słowo "Należy mi się". Na mnie działa lepiej niż zasługuję bo zasługuję mi się kojarzy z tym że coś trzeba zrobić żeby zasłużyć. A tu się należy, jak psu buda ;))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-23, 20:42:49
Grażyna Anna
Coś jest właśnie z tym poczuciem zasługiwania i  z otwartością. Widać po prostu nie widziałam wszystkiego, bo osoba wydawała mi się zamknięta i z mało rozwiniętym poczuciem zasługiwania, raczej tam przebijały jakieś dziwy z działu samooceny, ale dobra, kij z tym. Czas olać cudze wzorce, intencje i kreacje i zająć się swoją dupą. I tak się nie dowiem co się tam naprawdę dzieje, szkoda energii. Tylko muszę sobie tą zazdrość odreagować, bo mnie to wkurza.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-23, 20:44:46
Hej
Napewno wielu z was przechodziło przez ten okres gdzie trzeba było zaakceptować siebie albo jakąś swoją wadę, pokazać ją światu.
Co robiliście żeby się przełamać kiedy dochodziliście do "muru" ? ( o ile dochodziliście )
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-23, 20:46:33
Przestawaliśmy się opierać i oddawalismy to Bogu. Przynajmniej ja:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-08-23, 20:58:59
Zacząłem nagrywać filmy i wrzucać na youtube.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-23, 21:53:59
Grażyna Anna

Ostatnio odkryłem słowo "Należy mi się". Na mnie działa lepiej niż zasługuję bo zasługuję mi się kojarzy z tym że coś trzeba zrobić żeby zasłużyć. A tu się należy, jak psu buda ;))

Coś w tym jest. Zwłaszcza w zestawieniu "chcę, więc mi się należy" ;)

Idę dumać dalej. Może znajdę jakąś lukę w pś. A coś zaczyna mi świtać.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-23, 22:06:29
A ja nie lubie tego stwierdzenia- nalezy mi sie.Kojarzy mi sie to z postwa roszczeniowa-nie wazne co i jak i tak mam to miec.

O wiele lepsze wibracje ma dla mnie slowo zasluguje-bo wtedy wiem,ze tylko dostrajam sie do tych wibracji boskich,ktore juz sa we mnie naturalnie.A przy nalezy mi sie to takie zadanie od Boga -dawaj mi to co chce.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-23, 22:08:26
Cytuj
Ostatnio odkryłem słowo "Należy mi się". Na mnie działa lepiej niż zasługuję bo zasługuję mi się kojarzy z tym że coś trzeba zrobić żeby zasłużyć. A tu się należy, jak psu buda ;))

Jak ktoś chce i mu działa to nie ma problemu. Można mieć różne rozumienie.
Dla mnie to też postawa roszczeniowa.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-23, 22:16:06
A ja nie lubie tego stwierdzenia- nalezy mi sie.Kojarzy mi sie to z postwa roszczeniowa-nie wazne co i jak i tak mam to miec.

O wiele lepsze wibracje ma dla mnie slowo zasluguje-bo wtedy wiem,ze tylko dostrajam sie do tych wibracji boskich,ktore juz sa we mnie naturalnie.A przy nalezy mi sie to takie zadanie od Boga -dawaj mi to co chce.

Tak jak Mateusz napisał, wszystko zależy od tego, co na kogo działa. "Należy mi się" rzeczywiście może i roszczeniowe, ale niektórym działa.

Ja mam "zasługuje" połączone, że muszę na coś zasłużyć, czyli być wzorowa, kryształowo czysta, bez skazy i nie popełniać błędów, robić wszystko jak trzeba. A jak nie, to dupa blada nie należy się.

Stoję teraz przed tą ścianą "nie zasłużyłaś" i szukam jakiś rys i pęknięć....
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-23, 22:17:16
Rozumienie słowa zasługuję może też być różne.
Co ja rozumiem? Zasługuję oznacza dla mnie, że daję sobie zgodę, żeby to już mnie spotkało, przyszło do mnie. Na pewno nie oznacza dla mnie zbierania zasług. Gromadzenie zasług, to dla mnie zbieranie dobrej karmy, to coś dobrego co czynię innym, ale nie jest to staranie się, poświęcanie, ułaskawianie kogoś.


Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-23, 22:18:19
Grażyna Anna
A "jestem godna" jak Ci sie kojarzy?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-23, 22:22:00
Grażyna Anna
A "jestem godna" jak Ci sie kojarzy?

E... tak sobie, znów się za tym jestem godna, bo coś tam....

Za dużo zakonnych wcieleń miałam, z nie kumatymi przeoryszami .....
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-23, 22:22:24
Dla mnie slowo zasluguje oznacza wlasnie,ze moge chciec ,mam prawo miec wszystko co najlepsze-bo jestem dzieckiem boga i on nigdy nie odmawia:)Absolutnie bez zadnego starania sie ponad sily,udawadniania -chyba tylko samej sobie:),ze zasluguje,bo Bog dobrze o tym wie,ze zsluguje na wszystko co najlepsze:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-23, 22:24:46
Grażyna Anna
Cytuj
Ja mam "zasługuje" połączone, że muszę na coś zasłużyć, czyli być wzorowa, kryształowo czysta, bez skazy i nie popełniać błędów, robić wszystko jak trzeba. A jak nie, to dupa blada nie należy się.

Stoję teraz przed tą ścianą "nie zasłużyłaś" i szukam jakiś rys i pęknięć....

Dla mnie to jest perfekcjonizm, to jest wymaganie od siebie doskonałosci. To do niczego nie prowadzi. Dlaczego chcesz być taka kryształowo czysta, kto Cię tak surowo ocenia, kto stawia tak wygórowane wymagania.....?

Przecież to są Twoje żądania wobec siebie, nieakceptacja, wypieranie swoich słabości, a nie zasługiwanie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-23, 22:24:59
GA
A "już teraz jestem wystarczająco dobra, aby doświadczyć/mieć....."?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-08-23, 22:27:53
Indra
Tak, afka OK.
Ale Grażyna, zacznij najpierw od tego, że w ogóle - jesteś dobra.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-23, 22:30:23
GA

Masz moze cos takiego,ze jak nie doprowadzisz spraw do konca tak jak Ty uwazasz,ze sa dokonczone,ze wykonalas dobrze robote to nie dasz sobie luzu i odrobine przyjemnosci?
Jak marynarze,ktorzy byli dluugie miesiace w rejsie,ciezko pracowali,aby po przybiciu do portu mieli 2 dni luzu:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-08-23, 22:39:46
Słownik mówi tak:

Roszczeniowy
«wyrażający się w nieuzasadnionych lub nadmiernych żądaniach»

To by znaczyło że się nie należy.

A się należy. Tak jak w sklepie pan podchodzi i kupuje chleb, a pani mówi że należy się 3,20
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-23, 22:42:16
Sebo ja sie nie kieruje slownikiem piszac swoje afirmacje tylko swoimi odczuciami:)

Tak samo poczytaj sobie w slowniku definicje Boga...i co mam je wszystkie uwazac za prawdziwe:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-23, 22:56:34
Grażyna Anna
Dla mnie to jest perfekcjonizm, to jest wymaganie od siebie doskonałosci. To do niczego nie prowadzi. Dlaczego chcesz być taka kryształowo czysta, kto Cię tak surowo ocenia, kto stawia tak wygórowane wymagania.....?

Przecież to są Twoje żądania wobec siebie, nieakceptacja, wypieranie swoich słabości, a nie zasługiwanie.

Mateusz ja o tym wiem. I zdaję sobie sprawę, że to są moje wymagania wobec siebie.
Nie mogłam tylko dojść skąd mi się to wzięło. A zapomniałam o wcieleniach zakonnych i o tym po co tam lazłam. Teraz sobie przypomniałam.
A lazłam tam, bo szukałam sposobu przebłagania Boga, sposobu na powrót, na jego wybaczenie. I dawałam sobie wmawiać wszelkie możliwe pierdoły.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-24, 16:53:23
Kurde nie moge rozkminic czym jest takie uczucie jak tesknota za czyms,kims,za przeszloscia,przyszloscia,co by moglo byc,co powinno byc,rozpamietywnie przszlosci itd.Niby nie jest to negatywne uczucie,ale mnie strasznie obdziera z energii,a czesto czuje tesknote wlasnie za czym lub kims.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-08-24, 17:01:09
Semira
Tęsknota to straszna dziwka! cholernie odbiera energię i blokuje na coś nowego, przynajmniej u mnie tak to działa. Będę to opukiwać z EFT, może to ruszy sprawe
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-08-24, 17:24:58
Tęsknota przede wszystkim ma za zadanie zasilać (rozwijać, podtrzymywać w nas) różnego rodzaju braki (uczuciowe, emocjonalne),  długo pielęgnowana ugruntowuje w pś bardzo duże poczucie niegodności, rozczarowania, niezasługiwania.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-08-24, 17:40:34
Może niedługo pojawi Ci się przyczyna tęsknoty.
Też miewam co jakiś czas to uczucie.
Nie wiem jak jest u Ciebie ale tęsknoty mogą być i błache i "większe" jak ta z braku miłości , tęksnota za Bogiem, za kimś bliskim, za sobą samą , za pełnią , za swoim miejscem na ziemi, i jak się poucina te wybiegi dla mysli i zbierzesz energie w srodku siebie to zobaczysz , że jestes w kawałku i cała i pełna i łatwiej będzie ruszyc ku temu czego Ci trzeba jako całosc a nie jakis rozdarty kawałek papieru czy tez ułamany magnes, którego gdzies ciągnie jakas częśc siebie samego.
Taki stan może też chyba powodować sytuacja, w której ktoś inny bardzo Cię przyzywa myslami i wtedy odciaga Cię od tu i teraz takimi zaczepami.
Ale najprędzej to coś w sercu woła , przyłóż don ucho :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-24, 17:43:52
bziuuuum  (rozwala mnie Twoj nick:)za kazdym razem sie smieje jak go widze)

Ja najbardziej tesknie za dziecinstwem,takim szczesliwym,beztroskim-bo jako dziecko mialam wiecej zmartwien,zchowywalam sie duzo powazniej niz teraz...mam ogromne poczucie straconego dziecinstwa przez co musialam zaczac dorosle zycie w wieku zaledwie kilku lat:(
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: bziuuummm w 2012-08-24, 17:54:28
no ja taka cała smieszna jestem ;)

Za dziecinstwem... no widzisz, jak szukanie brakującej cząstki siebie, pomału wychodzi
Czasu nie cofniesz ale mozesz teraz na ile to mozliwe w dorosłym ciale robić to co chciałaś jako dziecko
Ja do czasu dziecinstwa wracam niechetnie bo to było piekło
ale widze, że teraz mam okazję niejako nadrabiać stracony czas z moją siostrzenicą i jest jak moja najlepsza kolezanka a ma 4 lata :D

Semira :*
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-24, 18:01:51
Ja moje dziecinstwo nadrabiam ze tak powiem tym,ze rozpieszczam do granic mozliwosci moja siostre ktora ma 8 lat i brata -9 lat.Kupuje im wszystko to co ja chcialam miec jak bylam w ich wieku.Wiem,ze to nie jest sposob ,bo zalatwiam tak naprwde tym swoje sprawy,ale czuje sie szczesliwa widzac ich jak ciesza sie z tego wszystkiego.

U mnie w dziecinstwie problem nie polegal na tym ,ze bylo pieklem,tylko mialam kolezanki z ktorymi sie bawilam,skakalam po drzewach,wloczylam sie calymi dniami i nocami bog wie gdzie,ale problem tkwil we mnie ze ja tam bylam,robilam te wszystkie niby dziecinne zabawy ale dzieckiem bylam tylko z wygladu-bo w srodku mialam tyle zmartwien ,strachu o wszystko i wszytskich ,ze nie potrafilam tak po prostu dac sie ponies calkowicie zabawie i frajdzie-a to jest okropne uczucie.Dlatego we wszystkich zabawach ja zawsze bylam ta co musiala za wszystko decydowac i oczywiscie bralam to smiertelnie powaznie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-24, 18:07:24
I jeszcze oczywiscie najwazniejsze-straszenie rodzicow,ze mam sie cieszyc  tym,ze jestem mala bo jak urosne to dopiero zobacze co to jest prawdziwe zycie...ehhh tylko tak sie sklada,ze teraz o wiele lepiej sobie radze psychicznie niz wtedy.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-08-27, 18:24:47
Kochani

    Dotarłam do paskudnego  "bobla" i nie wiem jak go skutecznie rozwalić...Jak poradzić sobie z takim dziwnym poczuciem winy,gdzie dziecko wradza się w rodzinę,gdzie rodzice tak naprawdę się nie kochają,tylko sobie dowalają a dziecko piętnują stygmatem poczucia winy za wszystko,co się dzieje i oczekują,że będzie ich tarczą ochronną,buforem i ofiarą złożoną na ołtarzu trwania tego związku...Pomijając,że matka obarcza winą dziecko za przymus zawiązania tego związku-wpadka i przymus ślubu...Ja widzę tu misjonarstwo no i mścicielstwo-chciałam dowalić swojej matce (no nie przepadam w tej chwili za nią)-misja  z gatunku naprawdę impossible :-P...

Jak to skutecznie ugryźć???
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-27, 20:34:47
Sluchajcie jaka intencja moze kryc sie pod :-panicznym lekiem przed ocena innych,lekiem przed krytyka innych?Strasznie to zaniza samoocene,ale musi byc jakas podwalina tego leku,jakas intencja?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-27, 20:40:05
Sluchajcie jaka intencja moze kryc sie pod :-panicznym lekiem przed ocena innych,lekiem przed krytyka innych?Strasznie to zaniza samoocene,ale musi byc jakas podwalina tego leku,jakas intencja?

Np.:
Lęk przed odrzuceniem => wyrzuceniem poza grupę => śmiercią
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-27, 20:47:02
Wzorce odrzucenia sa np do usuniecia przez zabieg usuwania wezlow karmicznych czy jakos inaczej pracuje sie z tymi wzorcami?Przerabial je ktos z Was?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2012-08-27, 21:20:44
cześć
Mam taki dylemat.
Ostatnio odkrywam wiele swoich fajnych talentów, możliwości, swoich fajnych cech charakteru i innych pomniejszych super rzeczy jakie we mnie są. I denerwuje mnie to że ja wogule tego niedoceniam w sobie a ciągle bym chciał to pokazać innym żeby oni too we mnie doceniali i wywieram taką presje tym samym że musze im udowodnić jaki jestem super i w efekcie mi niewychodzi.

Robie takie cwiczenie codziennie że kłade prawa ręke na gardło i powtarzam "doceniam siebie".

I drugie pytanie.\

Jak sobie poradzić właśnie z takim lękiem przed opinią i oceną innych ludzi ?
Pisze dwie tradycyjne afirmacje że jestem wartościowy i cenny bez względu jak mnie ocenia ojciec i inni ludzie.

Może macie jakieś inne propozycje ?
Węzły robie gdzieś za miesiąc.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-27, 21:29:18
Wzorce odrzucenia sa np do usuniecia przez zabieg usuwania wezlow karmicznych czy jakos inaczej pracuje sie z tymi wzorcami?Przerabial je ktos z Was?

Odrzucenie to brak akceptacji siebie.
Lęk przed oceną jest wtórny. To lęk przed tym, że ktoś nam powie prawdę jak bardzo do niczego jesteśmy.
A pierwszą osobą jaka tak myśli, to jesteśmy my sami, tylko sobie tego jeszcze nie uświadamiamy.
Także praca z lękiem przed odrzuceniem, to praca z akceptacją siebie, wraz z wadami i ograniczeniami oraz poczuciem bezpieczeństwa i niewinności z tym związanymi.

Jestem jaka jestem. Kocham i akceptuję siebie taką jaką jestem. Jest mi dobrze ze sobą :)
Węzły na pewno mogą pracę z tym ułatwić.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-27, 21:36:51
Grazynka

Akceptacje siebie jakim sie jest i wydaje mi sie,ze tutaj tez bardzo wazne jest bezpieczenstwo zawsze i wszedzie.Jak czuje sie bezpieczna,wiem ze mam opieke,ochrone boza to co moze mi sie stac?Tutaj tez zaufanie do boskiej ochrony.Przynajmniej w moim przypadku..
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-27, 21:48:17
Doktor-X
Ja mam dla Ciebie jedną radę - wyluzuj. Wiem, że Ci się spieszy i chciałbyś jak najszybciej czuć się bardzo cennym, wartościowym człowiekiem i to przejawiać, ale to nie tędy droga.

Ta presja zapewne wynika z tego, że chciałbyś jak najszybciej mieć konkretne wyniki i przejawy w życiu swojej pracy nad samooceną. Zapewne czujesz złość na siebie, że wciąż jesteś taki i owaki, że pewne rzeczy nie wychodzą, że to wszystko trwa tyle czasu, że wciąż nie przejawiasz tego co byś chciał. Nie gwałć swoich odczuć presjami i pospieszaniem. Praca z afirmacjami jest dobra i potrzebna, ale to też nie wszystko. Potrzebujesz pracy ze swoimi emocjami, bo bez tego efekty pracy będą kiepskie, a całość będzie przypominać bardziej chaotyczną szarpaninę niż realny rozwój.

Weź sobie głęboki wdech i swobodny wydech. Przystopuj i wyluzuj. Pozwól sobie poczuć te negatywne odczucia, które masz wobec siebie. Pozwól sobie poczuć się słaby, bezsilny, żałosny, pozwól sobie na nienawiść, żal i złość. Pozwól sobie poczuć swoją ciemną stronę, którą tak bardzo zwalczasz i zaakceptuj, że w tej chwili, dzisiaj jesteś właśnie taki, a nie inny. Dzisiaj to jesteś Ty. Zaakceptuj to, nie walcz z tym.

A kiedy już poczujesz choć częściową ulgę związaną z akceptacją tego co jest - wzbudź w sobie pozytywne uczucia wobec siebie, wobec tego słabego, bezsilnego czy żałosnego (tu wpisz to jak sam się oceniasz) chłopaka. Poczuj odrzucone i zalęknione dziecko, które w Tobie siedzi i przytul je. Wtul się w nie i daj mu ciepło, bezpieczeństwo i miłość. Mów mu jak bardzo już teraz jest bezpieczny, niewinny i kochany. Przeproś je za to, że je odrzucałeś i ukochaj jeszcze bardziej.

To jest naprawdę proste. Jedyne co musisz zrobić to pozwolić sobie czuć i nie odrzucać tego co przychodzi. Masz pełne prawo, aby zaakceptować i pokochać siebie ze wszystkimi sowimi słabościami i mrocznymi stronami.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-27, 22:00:13
Grazynka

Akceptacje siebie jakim sie jest i wydaje mi sie,ze tutaj tez bardzo wazne jest bezpieczenstwo zawsze i wszedzie.Jak czuje sie bezpieczna,wiem ze mam opieke,ochrone boza to co moze mi sie stac?Tutaj tez zaufanie do boskiej ochrony.Przynajmniej w moim przypadku..

Hmm generalnie się zgadzam, że akceptacja + bezpieczeństwo to 2 najważniejsze rzeczy.

Tylko się tak zastanawiam teraz, czy brak poczucia bezpieczeństwa nie wynika przypadkiem z nie akceptacji jakiejś części siebie?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-27, 22:08:53
Kurde nie wiem sama...uwaga bede teraz glosno myslec:)
Jezeli nie czuje bezpieczenstwa w danej sytuacji np boje sie,ze jak zrobie cos przez co odrzuci mnie np moja rodzina,to znaczy ze boje sie ze jest ze mna cos nie tak i opinia ich jest dla mnie wazniejsza niz to co ja sama mysle o mojej dcyzji przez ktore zostalam odrzucona.Czyli nie szanuje swoich pogladow i podswiadomie czekam,ze ktos mnie zaatakuje za nie jezeli komus sie nie spodobaja.Jezeli zostane odrzucona,niezaakceptowana to znaczy ,ze cos jest ze mna nie tak znowu..Czyli nie jestem bezpieczna z tym co mysle i nie jestem bezpieczna z tym co czuje bo w kazdej chwili moge zosatac przez to odrzucona...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-27, 22:23:10
rozmyslan Semiry ciag dalszy:)

Takie napiecie jakie sie generuje podswiadomie czekajac na odrzucenie,doprowadza do prowokacji tez aby juz miec z glowy,aby w koncu odrzucili co i tak zrobia i juz nie czuc tego cholernego napiecia w oczekiwaniu na to co jest nieuniknione..,czyli takie bledne kolo wzajemnych prowokacji i odrzucen,a gdzie tu miejsce na bezpieczenstwo:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-27, 22:30:36
Troche się zapętliłaś.
Nie akceptując jakiejś części siebie, odrzucasz ją.
Podświadomie oczekujesz, spodziewasz się, że inni zauważą jaka "be" jest ta część. Jesteś wtedy wyczulona na krytykę, każdą ocenę możesz brać za odrzucenie lub atak na siebie i zgodnie z tym reagować. Złościć się na tę ocenę, grać rolę ofiary, mieć pretensje, wyrzuty sumienia, że za mało zrobiłaś, za mało się starałaś. A to dlatego, bo z drugiej strony bardzo pragniesz akceptacji.
Akceptując siebie czujesz się ze sobą dobrze i bezpiecznie, bez względu na to co się dzieje. Wiesz że nikt i nic cię nie zrani. Bo co ci mogą zrobić, jeśli ty akceptujesz siebie? Nic ci nie zrobią.
Natomiast, gdy coś w sobie nie akceptujesz, to w sytuacjach z tym związanych nie będziesz czuła się bezpiecznie, bo będziesz się bała, że nie dasz sobie z nimi rady, nie doceniasz wtedy swoich możliwości i nie jesteś ich pewna.

Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-27, 22:38:44
Czyli to jest bardzo proste:wszystkie te aspekty w sobie,ktorych nie akceptuje-prowokuje otoczenie ,poprzez moj podswiadomy lek,aby mi pokazalo co w sobie wypieram,nieakceptuje.
A jak juz dostane to czego oczekuje podwiadomie,czyli odrzucenia to moge sobie spokojnie dowalic i powiedziec z czystym sumieniem-a nie mowilam,ze mam racje ?:))))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-27, 22:39:52
Czyli to jest bardzo proste:wszystkie te aspekty w sobie,ktorych nie akceptuje-prowokuje otoczenie ,poprzez moj podswiadomy lek,aby mi pokazalo co w sobie wypieram,nieakceptuje.
A jak juz dostane to czego oczekuje podwiadomie,czyli odrzucenia to moge sobie spokojnie dowalic i powiedziec z czystym sumieniem-a nie mowilam,ze mam racje ?:))))

Mniej więcej tak :D
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-27, 22:45:05
Grazynka

Ufff przebrnelysmy jakos:)Ale fajny wzorzec mi sie ujawnil dzieki temu:ze nie jestem bezpieczna z tym co mysle i czuje.
Juz nie moge sie doczekac kiedy go usune:))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-08-27, 22:47:17
Teraz to już będzie z górki :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-28, 00:16:15
Kochani

    Dotarłam do paskudnego  "bobla" i nie wiem jak go skutecznie rozwalić...Jak poradzić sobie z takim dziwnym poczuciem winy,gdzie dziecko wradza się w rodzinę,gdzie rodzice tak naprawdę się nie kochają,tylko sobie dowalają a dziecko piętnują stygmatem poczucia winy za wszystko,co się dzieje i oczekują,że będzie ich tarczą ochronną,buforem i ofiarą złożoną na ołtarzu trwania tego związku...Pomijając,że matka obarcza winą dziecko za przymus zawiązania tego związku-wpadka i przymus ślubu...Ja widzę tu misjonarstwo no i mścicielstwo-chciałam dowalić swojej matce (no nie przepadam w tej chwili za nią)-misja  z gatunku naprawdę impossible :-P...

Jak to skutecznie ugryźć???
A za co to dziecko wini się przez tyle lat?I dlaczego uparcie trzyma się krzywd tyle lat i pozwala krzywdzicielom na dalsze trzymanie w winie?A przede wszystkim dlaczego ta wlaśnie rodzina jest tak ważna, że dziecko nie poszlo w świat i światlo tylko trzyma sie mrocznego dzieciństwa?

Mogą pomóc afki
Jestem niewinna, w porządku, kochana i bezpieczna nawet jeśli mama /rodzice/ gadaja coś innego i potrafie w sobie dostrzec mistrzowstwo i doskonalość
Kocham Siebie taka jaka jestem
Jestem bezpieczna ze swoją przeszlością i w swojej rodzinie
Bog dawno mi wybaczyl więc nareszcie mogę wybaczyc Sobie i obdarzyc wybaczeniem mamę /rodzinę/
W moim życiu moze być dobrze, może byc bardzo dobrze, może byc za dobrze
Bóg jest mocą zmiany, ktorej ufam
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-08-28, 19:39:45
Iustitia

   Kurczę,już kiedys z obserwacji mnie samej i moich poczynań mi wyszło,że nawet kolegowałam się z takimi parami,związkami,które już dawno powinny się rozlecieć,bo pasują do siebie jak pięść do nosa i w zasadzie się męczą ze sobą a ja nie miałam odwagi im powiedzieć,żeby dali se luz -tylko cierpią i boją sie zmian-wolałam łepetyną potakiwać  i mówić,że warto sie moze jeszcze trochę przemęczyć,bo coś się zmieni i Bozia im to wynagrodzi...O Boże-może ja jakiś kapłan albo strażnik związkowy,pilnujący tradycji,tabu,cholera wie jeszcze co-pies ogrodnika-sama szczęścia nie zeżre i drugiemu nie da....

A może to tylko odzwierciedla moje rozbicie wewnętrzne i brak wiary w dobrą przyszłość,jakieś silne uwiązania do drugiego człowieka,jako tego co ma to szczęście mi zapewnić???Facepalm...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Iustitia w 2012-08-28, 19:49:41
Kochanie, przeszłości nie zmienisz, możesz Sobie już teraz wybaczyć i zrozumieć, że na tamtym etapie robilaś jak umiałaś najlepiej, oni też mieli swoje intencje, po prostu dograliście się i nie ma w tym niczyjej winy. To przeszlość, z którą jesteś całkowicie bezpieczna i wobec ktorej jesteś całkowicie w porządku. Dzis jest nowy dzień i nowe decyzje-oddaj Bogu tych ludzi oddaj swoje dawne wybory Bóg ma taką siłę, że może zdziałać cuda już teraz najkorzystniejsze dla wszystkich. Wiesz, że jesteś Kochaną Dziewczynką, dla Boga Ukochanym Dzieckiem, dla innych cudowną osobą-oddaj Bogu co nie Twoje i Alleluja i do przodu:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-28, 20:40:12
Czy ktoś pamieta w jakim wątku Leszek zamieścił link do filmu The Secret ?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-08-28, 20:41:42
może coś z kreacja lub prosperująca świadomoscią
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-08-28, 20:42:56
http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=11.msg17218;topicseen#msg17218
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-28, 20:43:23
Inga

http://www.youtube.com/watch?v=CVmDm0wmNM4
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-28, 20:46:14
Dzięki
Własnie dojrzałam aby go obejrzeć.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-28, 20:56:03
Semira to jednak chodziło o inny film
A ten polecany przez Leszka nie otwiera się.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-28, 20:58:54
Inga jestes pewna?To jest ten sam co Leszek polecal,ten slynny sekret...
Moze Tobie chodzi o inny film i go pomylilas z tym?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-28, 21:03:37
Na tym twoim to tylko jacyś ludzie coś tam mówią rozwojowego a ten Leszka to był film fabularny, o pobycie w zaświatach.
No bo nie wiem co jest takiego ciekawego w tym filmie co go dałaś.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-28, 21:05:05
No to jest wlasnie ten sekret slynny:))I pod tym linkiem,ktory Ci sie nie otwiera od Leszka jest ten sam film.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-28, 21:09:14
No to nie wiem dlaczego ten film jest taki słynny.
Nie ma tam niczego nowego i odkrywczego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-08-28, 21:12:45
Wiesz film jest dobry dla osob poczatkujacych w rozwoju,moze naprawde zachecic:)Mi podobalo sie tam wiele rzeczy,ale wiele rzeczy tez jest bardzo uproszczonych.Film wg mnie jest swietny dla amerykanow,wydaje mi sie ze europejczycy ogolnie maja wieksze obciazenia zwiazane glownie z wychowaniem, a juz na pewno polacy -wiekszosc.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-08-28, 21:26:56
Dla poczatkujących w rozwoju i Amerykanów, jak najbardziej :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-08-28, 21:38:08
Iustitia

Masz rację,nie ma sensu dokonywać wiwisekcji na oraganiźmie żywym i bez znieczulenia...Powracać tez nie ma sensu...Czas oddać Bogu :-*...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Freefalling w 2012-08-28, 21:41:54
* organiźmie...Chyba tak to się pisze...
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-08-28, 21:45:48
I ewentualnie dla przypomnienia i ugruntowania w pś optymistycznego nastawienia do kreacji :)

Swoją drogą, dzisiaj w pracy jedna z koleżanek od rana coś gadała o wróżbach, jasnowidzeniu, aż ostatecznie doszła do przyznania się mi, że tą pracę sobie wykreowała wizualizując sobie codziennie przez 3 tygodnie, że ją dostaje - zgodnie z tym co przeczytała w Potędze Podświadomości. Typowy aniołek - przeczytała coś takiego i po prostu zaczęła stosować jakby to było najoczywistszą prawdą. :P

Fajne jest to, że ludzie po których się tego człowiek nie spodziewa - coś tam wiedzą o niektórych prawach duchowych i nawet je stosują w praktyce. No, ale to pewnie większość aniołków od czasu do czasu ma jakieś przebłyski (jeśli akurat nie są zbyt wyniszczeni przez swoje jazdy).
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-09-04, 00:13:52
Ma ktoś jakieś konkretne przepisy na pozbycie się kogoś z orszaku astralnego? zdaje się, że trzymam kogoś atralnie i jestem ciekawa, czy są jakieś specyficzne sposoby na takie akcje :)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-04, 00:27:37
Indra

Ja nad tym pracuje juz ponad miesiac..tylko ja hurtowo puszczam wszystkich z orszaku a nie jedna konkretna osobe.Zamowilam oczyszczanie astralne a do mojej roboty nalezalo pisanie afirmacji:Ja...zwracam wolnosc.....z mojego orszaku astralnego na rzecz modrosci bozej i wewnetrznego spokoju.Mysle,ze Ty sobie mozesz spokojnie pisac taka afirmacje i modlic sie o zwrocenie wolnisci sobie od tej osoby i tej osoby od Ciebie.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-09-04, 01:28:47
 Semira
Dziękuję :)) a u kogo sobie to zamówiłaś? hurtowe puszczenie całego orszaku to pewnie duża sprawa jest... Monika K. własnie mi z tym pomagała-dziękuję jej bardzo, BARDZO serdecznie!!! :)))- i na razie on poszedł z mojego orszaku, zobaczymy, co będzie dalej. Ale na pewno będe się modlić o pełną wolność i o oczyszczenie intencji utrzymywania go przy sobie.
Bóg jest wielki! :) czułam Jego wsparcie w tym procesie:)
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-09-04, 01:57:45
To fajnie,ze juz Ci lepiej:)Oczywiscie,ze zamawialam u Moniki:))
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-09-04, 12:07:32
Czy ktoś wie jak przestać zasilać innych ludzi swoją energią?
Nie wiem czy to jakieś chrześcijańskie misje pomagania, czy jeszcze coś.
Afirmacja: Uwalniam się od mechanizmów zasilania innych moją energią- to trochę za mało.
A to cytat z badania Moniki:
Cytuj
Podłączasz sie telepatycznie pod emocjonalne istoty, a one z Ciebie ssają energię, stad te zmęczenie, brak chęci do życia.

Czuję zbyt silną wymianę energetyczną między mną a ludźmi, ładowanie innych energią, czyżbym się narzucał innym, bo chcę być dobry?
Macie jakieś pomysły na to?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-09-04, 12:19:42
Mateusz

Uwolnić się od intencji i chęci zasilania innych swoją energią ,odnaleźc w sobie swoją własną moc.Ty wierzysz ,ze jak bedziesz zasilał innych swoją energią ,to dostaniesz uznanie w oczach innych ,jeszcze są misje i kody ślubowania ,ze pewnych emocjonalnych istot nigdy nie opuścisz.I pokuty i kary za to ,ze kiedyś odeszłeś od zakonu.Masz mnóstwo wampirów w swoim otoczeniu ,a to dlatego ,ze miejsce ,w którym mieszkasz ,jest pocmentarne ,tam dawano temu został stworzony cmentarz ,i jest emocjonalnie ,to miejsce Cie też obciąża.Aha i jest płno wampirów dlatego ,bo dusze ,które zostały tam uwięzione nie potrafią odejść do światla i wampirzą ,chcąc komuś pokazac ,ze sa ,same są już zmęczone tym łażeniem.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-09-04, 12:22:36
I modlitwa o uwolnienie się od intencji przyciągania do siebie duchów po to ,aby poprzez ich obecność ujawniły się jakieś talenty ,no i uwolnienie od intencji przyciagania do siebie miejsc do pracy ,zamieszkania ,tworzenia zwiazku itp ,w których występuje szlak astralny ,uskoki tektonicznee ,czy bąble w ziemi.Kody rodzinne i jakies chore tradycje przodków.

Zwrócić wolność każdej energii ,co zamysłem Boga nie jest.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-09-04, 12:27:50
Mateusz
Otworzyć się na świat ,związek ,światło,na serce i otworzyć serce na niewinną milość ,to Ty zasługujesz na doświadczanie miłości ,radosci ,spokoju i wolności wszelakiej,więc ,niie zasilaj otoczenia z myslą ,ze wiecej dostaniesz ,kochaj siebie ,a przyciagniesz do siebie ogromna milośc od różnych ludzi.To jest cud ,lekarstwo ,którego potrzebujesz.Zwróć wolnośc wszelkim istotom nawet takich ,których nie postrzegasz w świecie bezcielesnym ,nie musisz ich widzieć ,ważne  czuć BOga i to ,co ma dla nich najlepszego.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-09-04, 12:30:10
Mateusz
Uwalniam sie od intencji przyciągania ludzi ,bezsilnych ,bezradnych ,chorych ,bezsensownych ,po to ,aby ich zasilać energią,uwalniam sie od misji chorowania za innych.To już koniec ,przywołuję wolność.
To mi intuicja podpowiedziała.
Masz misje jeszcze uwalniania ludzi z czarnej magii ,kosztem swego zdrowia.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Monika Korbut w 2012-09-04, 12:33:19
Uwalnim się  od intencji przyciągania do siebie duchów ,po to by nigdy nie odeszły do światła,abym mógł je zasilać energią.Uwalniam sie od misji służenia duchom ,po to ,aby odpracować to ,co im zrobiłem w przeszłości.To w orszaku astralnym one siedza tez.No i odkryć swoją własną moc ,nie poprzez innych ludzi ,ale swoją cudną indywidualnośc ,odkryć ,że jesteś cudowną moca i zasługujesz na zwiazek.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-09-04, 13:01:21
Monika Korbut
Jak wspaniale, że się pojawiłaś :)
Wielki dzięki za wszystkie analizy i podpowiedzi :)

Czytam Twoje analizy po kilkanaście razy i ciągle odkrywam kolejne płaszczyzny, w których odnajduję to co mi napisałaś, co trudno mi samemu dostrzec.
Tak mi sie rozjaśniło. Z psychologicznego punktu, to przyczyny mojego zasilania innych, właśnie wynikają z chęci dowartosciowania się, ale to jest zakamuflowane w ten sposób, że najpierw wynika z mojej niskiej samooceny w obecności innych ludzi. Żeby więc poczuć się lepiej, bardziej godny, to staram się jakoś zasłużyć wobec innych i dlatego staram się im coś dać, więc zasilam ich energią, by nie czuć się niegodnie. Wydaje mi się -Pś, że zasłużyć sie innym można własnie w ten sposób.
Muszę jeszcze przyobserwować inne Twoje rady, za które szczerze dziękuję :)
No i zastosować modlitwę.
Nie wiem, czy tymi wampirami są tylko duchy, czy również osoby żyjące.
Kiedyś w regresingu uwalniałem ojca z mojego orszaku astralnego jak również uwalniałem się z jego orszaku więc chyba z nim mam już czysto, może są inni.
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-09-04, 13:18:34
Mateusz
A robiłeś analizę mieszkania na szlak astralny?
Tytuł: Odp: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-09-04, 13:27:10
Monika Korbut
Cytuj
pokuty i kary za to ,ze kiedyś odeszłeś od zakonu

Od zakonu odszedłem o tak, byłem też zaknnikam z kochanką i jeszcze takie odejścia od koscioła. Pś mysli że trzeba odpokutować. Odreagowywałem to, ale widać jeszcze nie do końca.

Cytuj
Masz mnóstwo wampirów w swoim otoczeniu ,a to dlatego ,ze miejsce ,w którym mieszkasz ,jest pocmentarne ,tam dawano temu został stworzony cmentarz ,i jest emocjonalnie ,to miejsce Cie też obciąża