Kaja
Jak wywala, to wywala. Na pewno wywalanka nie jest pozytywnym uczuciem. I wywalanki się nie afirmuje
Afirmowałem bezpieczeństwo.
Bezpieczeństwo najpierw zdefiniowałem sobie jako BRAK ZAGROŻENIA. Brak zagrożenia kojarzy mi się dobrze, pozytywnie. Gdzie więc sobie przeczę?
Inga i Mariomar
Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście napisali książkę: "Komu i jak mogą szkodzić afirmacje?".
Ja mam tylko na swoje usprawiedliwienie, że pisałem książki dla osób rozwijających sie duchowo, a nie zakładałem, że wśród nich znajdą się przypadki podpadające pod psychologię kliniczną!
No i z drugiej strony, mogliście się skonsultować w temacie.
Może niezbyt uważnie czytałem Wasze wpisy, ale zdaje się, tym, co Wam zaszkodziło, było narastanie stresu. No i jakieś pomieszanie, bo podświadomosć nie chciała puścić starych wzorców, a nowym jeszcze nie pozwalała działać.
Jak pamiętam, ostrzegałem przed nieuważnym afirmowaniem i przed błędnymi programami! Na pewno w temacie związków naruszających TABU, oraz wyrzeczenia, których pilnują strażnicy! Na pewno, z przykładami! W książce Związki miłości...
Teraz widzę jeszcze inne mechanizmy autodestrukcji, które mogą się pojawiać przy afirmowaniu. To programy fałszywego rozwoju duchowego. Mogą one przybierać bardzo destruktywne formy, a to z ego względu, że osoby mające silne mechanizmy autodestrukcji wykształciły je w celu opuszczenia tego ziemskiego łez padołu, albo uwierzyły, że jedyny sposób na uporanie się z karmą, to przeżycie wszystkiego (czyli całego zła świata, pokuty) na własnej skórze. Odkrywanie tych mechanizmów jeszcze przed Wami.
U osób, którym wcześniej afirmacje nie działały, zauważyłem, że zaczynały działąć po usunięciu blokad karmicznych. I to działały nagle te, które wcześniej dana osoba uznawała za niedziałające w ogóle.