Autor Wątek: Pozytywne myślenie  (Przeczytany 61596 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-03-03, 08:17:46 »
A co jeżeli jest tak jak u mnie, że pozytywne myślenie wywołuje lęki?
Mimo to mam je stosować?

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-03, 07:58:16 »
Sprawa 2:
Pozytywne myślenie (oraz nastawienie) JEST NIEROZERWALNIE ZWIĄZANE Z POZYTYWNYMI ODCZUCIAMI! Jesli nasze myślenie nie wywołuje w nas pozytywnych odczuć, to można je "o kant d... roztrzaść".
To po co w takim razie afirmowanie pozytywnych uczuć? Wszystkie afirmacje typu otwieram się, zasługuje, doświadczam: szczęścia, miłości, radości etc. ?

Ze zdziwieniem zauważyłem,że pewna grupa osób używa wyłącznie "afirmacji" typu "uwalniam się od..."
Ale... to nie są afirmacje! Afirmacje powinny zawierać POZYTYWNE (korzystne) rozwiązanie!
Mi takie afirmacje polecał mój regreser.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-03-03, 07:50:24 »
Sprawa 2:
Pozytywne myślenie (oraz nastawienie) JEST NIEROZERWALNIE ZWIĄZANE Z POZYTYWNYMI ODCZUCIAMI! Jesli nasze myślenie nie wywołuje w nas pozytywnych odczuć, to można je "o kant d... roztrzaść".

Taka informacja powinna być zamieszczona zawsze wtedy gdy ktoś zaleca innym pozytywne myślenie.
Powinno być tez wyjasnione czym jest pozytywne myślenie, jakie są to myśli, kiedy je stosować, kiedy moga zaszkodzić, kiedy należy z tego zrezygnować.
Są tony książek zalecających pozytywne myślenie, tony artykułów w internecie wykazujących korzyści z pozytywnego myślenie i szkodliwośc negatywnego myślenia, a nikt nie napisze o niepożądanych skutkach, o sytuacjach gdy może zaszkodzić, o tym dla kogo są przeznaczone, czym konkretnie jest pozytywne myślenie, bo jak widać po tych co tutaj piszą, każdy rozumie to inaczej i po swojemu.
I o to walczę, o to aby następne osoby nie zaszkodziły sobie pozytywnym myśleniem tak jak ja sobie zaszkodziłam.
Niech każdy wie o co chodzi w pozytywnym mysleniu i sam zadecyduje czy chce go stosować.
Bo to co się w tej chwili pisze o pozytywnym myśleniu działa jak hipnoza- muszę w to wierzyć, nie mogę ocenic samodzielnie.
Nalezy uświadomić ludzi, przekazać, że pozytywne myślenie to nie jest proste zamienianie negatywnych myśli na pozytywne tylko napisać jak to robić konkretnie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-03-03, 07:24:02 »
Mariomar

Nie bardzo rozumiem dlaczego nie widzisz, że w zabiegach węzłów ważne jest skupienie uzdrowiciela na POZYTYWACH takich jak uzdrawiające złote lub srebrne światło albo uzdrawiająca Moc Boża. Postępy zawdzięczasz jednak w jakims stopniu pozytywnemu myśleniu tyle, że nie swojemu, a uzdrowicieli.

Nie zgadzam się z twierdzeniem że koncentracja uwagi na czymś jest myśleniem.
Mariusz, wymień kilka myśli jakie się tworzy podczas koncentracji.
Myśl jest czymś co zawiera treść.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-03, 06:24:29 »
może problem polega tu na tym że akurat to słowo opisujące proces dokonujący się w czasie czyli czasownik  nie jest powiązany w umyśle/podświadomości  z domyślnym  stanem, czyli źródłem i celem jednocześnie , który jest z tym procesem nierozłączny, w przypadku oczyszczania takim stanem/cechą jest czystość, w uzdrawianiu - zdrowie, w rozświetlaniu - światło , w kochaniu - miłość, a w uwalnianiu - wolność, więc uwalnianie byłoby jednocześnie ekspresją wolności i wypełnianiem się nią w miejsce tego co uwalniamy,  wtedy określając od czego się uwalniamy dookreślamy sobie pośrednio  o jaką wolność nam chodzi, czasem łatwiej jest określić czego się nie chce i uwalniając się od tego otwierać się na to co lepsze?

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-03-03, 04:23:06 »
Ze zdziwieniem zauważyłem,że pewna grupa osób używa wyłącznie "afirmacji" typu "uwalniam się od..."
Ale... to nie są afirmacje! Afirmacje powinny zawierać POZYTYWNE (korzystne) rozwiązanie!
Rzekoma afirmacja "uwalniam się od..." nie przedstawia NIC w zamian dla podświadomości. Jak więc mogłaby działać?
To już lepsza byłaby "Bóg (świat) ma dla mnie zawsze coś lepszego od...."  W tym przypadku podświadomość dostaje informacje, że jest coś lepszego, choć nie wie co? A więc zamieszanie może trwać dość długo, dopóki nie znajdzie sie to "coś". Często jednak warto  przejść przez ten okres zamieszania.
Co jest ważne, jeśli wybieramy taką afirmację?
CZYTANIE pozytywnych ksiazek, przy których pewnym osobom od razu wszystko się skręca z zazdrosci, że "inni mają a ja nie". Obejrzenia pozytywnych filmów z tym samym lub podobnym efektem. A jednak mimo takich efektów trzeba przyzwyczajać podświadomośc, że właśnie TO jest NORMALNOŚĆ, a nie wieczne niezadowolenie i krytykanctwo!

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-02, 23:38:33 »
Tak co do tych związków pozytywnego myślenia z innymi poziomami , to często negatywna ocena  w rodzaju zakłamywania się, wynika z braku harmonii między tymi różnymi poziomamii, a niekoniecznie między myślami, przykładowo ktoś coś sobie myśli a czuje zupełnie coś innego , albo dla odmiany robi coś innego, stąd tworzy się albo wychodzi na jaw pewien wewnętrzny albo zewnętrzny konflikt (np. gdy ulega się presjom) ,
oczywiście te różne poziomy wpływają na siebie wzajemnie- zmiana intencji wpływa na myśli , a  określone myśli np. dojście do pewnych pozytywnych  wniosków może trwale zmienić nasze nastawienie do czegoś lub kogoś
ktoś może skutecznie działać i wcielać w czyn swoje pomysły i to co sobie wymyślił,  zwyczajnie wykoncypował, nawet bez uczuć, a ktoś inny może za pomocą sprzężenia harmonijnych myśli i uczuć przyciągać jakieś pozytywne zdarzenia, tak czy siak istotna jest wewnętrzna zgoda na wielu poziomach , zwłaszcza na tym z którego wywieramy wpływ i na tym na którym spodziewamy się efektów,  więc gdy mamy harmonię tylko  między myślami i działaniem to możemy czuć że brakuje nam uczuć albo że nie do końca o to nam chodziło - nie taki mieliśmy zamiar , czyli taki motyw nie całkowitego spełnienia, inne poziomy mogą nam to też mniej lub bardziej zaburzać, więc najlepiej gdy mamy  wewnętrzną zgode i harmonię między wszystkimi poziomami poczynając od intencji i podświadomej zgody, poprzez świadome  myśli , uczucia,  udrożnienie kanałów energetycznych i "odkodowanie i odblokowanie" na tym poziomie,  aż po poziom ciała fizycznego i działania w materii, a gdy jeszcze  karma daje ku temu możliwości okazuje się to skuteczne :-)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-03-02, 23:01:01 »
Mariomar
1. No i dobrze. Nie wiem po co do dziś potrafię jeszcze angażować się w takie dyskusje broniąc pewnych rzeczy dla "kolejnych pokoleń". Dobre rzeczy wybraniają się same. To taka ciekawa inspiracja dla mnie na teraz ;)

2. Nigdy nie twierdziłem, że jest inaczej. To Ty uważasz, że rozwój jest niemożliwy z afkami (nie piszesz że afirmacje MOGĄ do czegoś prowadzić, ale że PROWADZĄ - w domyśle zawsze i w każdym wypadku) co jest bzdurą. To nie ja tutaj wprowadzam jakieś ograniczenia.

3. Wypytywałeś mnie o osobiste rzeczy z mojego życia i zwracałeś się bezpośrednio do mnie w wielu kwestiach, więc nie rozumiem o co Ci chodzi :D

Ogólnie to mnie personalnie nie interesuje co Ty czy ktokolwiek inny sądzi o moim rozwoju czy technikach z których korzystam. Jest jednak pewne ale. Chodzi o to, że bardzo, bardzo dużo zawdzięczam tym technikom i z samej wdzięczności choćby czuję się nieco "zobowiązany" (to zdecydowanie za mocne słowo, ale brakuje mi innego) do "pielęgnowania" czy "bronienia" tej drogi dla innych, którzy będą jej potrzebować. Nie ma to nic wspólnego z przekonywaniem tych, którzy nie chcą (to ich sprawa) - nie lubię po prostu jak ktoś walczy z nastawieniem że to złe, że niemożliwe jest coś, czego sam osobiście doświadczyłem, itd.

No, ale ja swoje zrobiłem. Was nigdy nie zamierzałem do niczego przekonywać, więc wyłączam się z tej dyskusji na razie (chyba że mnie coś zaciekawi), a dla potomnych będzie wisieć tu moje zdanie. Każdy sobie wyrobi własną opinię czytając nasze posty :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-03-02, 22:56:43 »
Nie będę się licytował z ilością afirmacji, nad którymi pracowałem.
Jak mi zależało i widziałem efekty, to pracowałem. Jakbym nie widział efektów, to bym nie pracował :)

Sprawa 2:
Pozytywne myślenie (oraz nastawienie) JEST NIEROZERWALNIE ZWIĄZANE Z POZYTYWNYMI ODCZUCIAMI! Jesli nasze myślenie nie wywołuje w nas pozytywnych odczuć, to można je "o kant d... roztrzaść". 

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-02, 22:49:35 »
Przyznam, że jestem trochę zaskoczona różnorodnością definicji przytoczoną tu.
 
Wg mnie pozytywne myślenie to jak sama nazwa wskazuje – myślenie, nie rozumiem dlaczego niektórzy mówią tu o uczuciach, odczuciach, stanach, nastawieniu   i jeszcze innych  sprawach. Nastawienie to nie jest myślenie. Można być nastawianym pozytywnie lub negatywnie nie myśląc.
No więc myślimy oceniając coś pozytywnie lub negatywnie. A sens pozytywnego myślenia jest taki, że niby myśląc pozytywnie kreujemy pozytywne rzeczy, a negatywnie negatywne . Afirmacja jest też myślą więc wg mnie do tego się zalicza.  Tak przynajmniej ja to rozumiałam zawsze. 

No i można by tu napisać elaborat.   Czy to działa? I czy jest potrzebne. 

Ja  doskonale rozumiem zastrzeżenia Ingi i Mariomara, bo sama tą drogę przeszłam i się przejechałam. Nie znam osoby która pracowałaby więcej z afirmacjami niż ja.  Można powiedzieć że to zrobiłam ja błąd, ale chodziłam przez dwa lata na regresing co dwa tygodnie i regreser też nie widział błędu w moim postępowaniu wręcz przeciwnie umacniał mnie w nim.  Nie piszę tego żeby kogokolwiek oskarżać tylko żeby przedstawić, że to nie jest takie oczywiste jak się niektórym wydaje bo rozumieją coś po swojemu. 

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-03-02, 22:44:10 »
Clint,

1. Możesz negowac, jak zechcesz, kamertony czy węzły. Będzie to dla mnie bez znaczenia.

2. No i przyznales, ze rozwój w życiu jest możliwy bez afek.

3. Chyba za dużo z mojego postu wziąłeś bezpośrednio do siebie. Pułapka?

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-02, 22:02:33 »

Afki w USA działają, bo tam mieszkają bardzo młode dusze, które nie mają ciał bolesnych. W Polsce zaś, mamy bardzo silnie rozwinięte ciała bolesne, i to z emocjami trzeba pracować, a nie je wypierać afkami. Już sam Eckhart Tolle o tym pisał.

Tolle akurat poleca niemyślenie :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-03-02, 21:53:50 »
Mariomar

Dodam jeszcze że podzieliłeś się tu na forum swoimi doświadczeniami z kamertonami i to było fajne. Opisałeś co fajnego dla siebie zrobiłeś i jak to działało. Aż sam bym chętnie skorzystał gdybym miał okazję :)

Nie wiem tylko po co przy okazji to całe wykluczanie technik, które akurat u Ciebie nie zadziałały jak trzeba? Mi i i innym ludziom to realnie pomogło i są na to setki przykładów, więc po co walczysz z rzeczywistością tworząc swoje wizje na ten temat? Mi tam nie przeszkadza, że bawisz się techniką z którą nie miałem do czynienia i że zarabiasz więcej ode mnie. Cieszę się i życzę jeszcze większych sukcesów :) Zastanów się tylko po co Ci ta cała walka z afkami i innymi technikami?

Wyobraź sobie, że teraz ktoś Ci na forum mówi o tym, że kamertony to zło i szatan, że się pogrążasz i tkwisz przez nie w iluzjach. Co czujesz? Wiesz to jakiś wariat, co nie? Przecież doświadczyłeś na sobie realnie tego wpływu, przecież masz namacalne dowody że to zadziałało, a tu ktoś gada że nie, bo on walił w nie ile popadnie, nawet twarzą i nic mu nie pomogło, a nawet pogorszyło sprawy, bo złamał sobie nos przy okazji :D

I teraz uświadom sobie, że jak Ty mi piszesz takie pierdoły o afkach to ja Cię mogę postrzegać tak samo. Ja po prostu za dużo dzięki nim osiągnąłem, a że się od niech nie uzależniłem, a wręcz przeciwnie - coraz mniej je potrzebuje, nie jestem w stanie uwierzyć że te wszystkie moje odczucia i doświadczenia nie są prawdą.

Ja rozumiem, że są takie rzeczy jak np. narkotyki czy hipnoza gdzie szkodliwy wpływ jest dość oczywisty i przestrzeganie przed tym ma sens. No, ale czy Ty naprawdę próbujesz mi wmówić, że jeśli stanę sobie przed lustrem co wieczór i z miłością w oczach powtórzę sobie 15 razy, że "mam wszelkie powody aby być zadowolonym z siebie i swojego życia" delektując się tym cudnym uczuciem i pozwalając by przychodziły mi do głowy powody do tego zadowolenia, to pogrążam się i zakłamuje? ;D

Może by tak było gdybym się zmuszał albo ktoś mnie zmuszał. Ale mi bardzo zależy na sobie i chcę dla siebie jak najlepiej. Nie afirmuje tego czego nie rozumiem czy nie czuje. Medytuje i poszerzam świadomość od lat, żeby się nie zakłamywać (nie wyobrażam sobie na dłuższą metę afirmowania bez tego).

Nawet na początkach jak zionąłem nienawiścią do siebie i żalem za to jaki jestem, afirmowanie że kocham siebie miało dla mnie sens, mimo że było cholernie trudne. A wiesz czemu? Bo ja naprawdę tego chciałem. Z całych sił chciałem pokochać siebie, mimo że nie potrafiłem tego poczuć. I właśnie dlatego się nie zakłamałem w tym wszystkim ani nie odbiłem od siebie samego. Jak ktoś "chce" siebie pokochać, ale tak naprawdę chodzi mu o coś innego to rzeczywiście kończy się to różnie.

Bez szczerych chęci zawsze jest dupa w rozwoju, tak to już działa. Jak nie wychodzi długo coś to trzeba się ze sobą szczerze skonfrontować i ustalić czego się naprawdę chce i jakie są priorytety w życiu.

Sylvia
Nic dodać, nic ująć :)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-03-02, 21:46:09 »
Pisałam już w tym wątku, że podstawa to pozytywne nastawienie i odczuwanie (elementy tematu 'pozytywne myślenie'). Dodam tylko, że najpierw warto je urzeczywistnić, żeby zrozumieć jego wpływ na świadomość i jak to zmienia punkty widzenia na rzeczywistość. Bez doświadczenia trudniej, o wiele trudniej zrozumieć, czym jest realnie pozytywne nastawienie.


Afirmacje to zmienianie (nie naginanie, jeśli nie są pseudoafirmacjami) swojej rzeczywistości poprzez zmiany wewnętrzne. Praca z afirmacjami to również oczyszczanie podświadomości z wzorców, ale można to robić też innymi metodami - szczególnie przy cięższych obciążeniach (ja robię też innymi metodami, bo są dla mnie skuteczne).
Oczyszczanie podświadomości powinno być takimi metodami jakie się lubi i jakie działają na daną osobę. Różne osoby mają różne struktury poznawcze i energetyczne i w różnym zakresie. Są osoby, które bardzo wyparły swój pozytywny potencjał i wtedy afirmacje są niezbędne, żeby przekonać podświadomość, że on istnieje i działa.
Afirmacje to nie wszystko, ale znam wiele osób, którym pomogły.

Bóg jest kreatywny i to nie znaczenia czy coś było w przeszłości, czy jacyś mistrzowie coś stosowali. Teraz są narzędzia przyśpieszające rozwój duchowy i osobisty z jakiegoś powodu. Są ludzie, którzy są gotowi na takie przyśpieszenie.

Jak ktoś nie chce pozytywnie myśleć i ma do tego negatywne nastawienie, to ma w tym wolność. A jak chce nawracać tych, którym pomogły, to jakaś dziwna misja "pomagania", żeby porzucić skuteczne narzędzie? ;))


ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-03-02, 21:14:51 »
Nie zgodzę się, że afki na relacje z ludźmi z pracy to jak naginanie rzeczywistości.
Mnie irytował trochę mój kolega z pracy. Musiałam się za to wziać bo pracuję z nim najbliżej. Pisałam, że otwieram się na jego pełne zrozumienie i akceptację. I jakoś zadziałało, no chyba, że jutro wkurzy mnie tak, że to odszczekam, co jest bardzo prawdopodobne, bo zazwyczaj jak się czymś pochwalę to się dzieje na odwrót potem. Oczywiście jeszcze mogą mnie zwolnić, ale ten mój kolega na pewno by tego nie chciał, ani mój szef jak na razie. Po tym doswiadczeniu doszłam do wniosku, że to ma rozwinąć mnie, a nie naginać rzeczywistość. Wkurza mnie dalej swoim mlaskaniem i pewnym zboczeństwem, ale to osobny temat powiązany z brakiem tolerancji dla brzydkich ludzkich zachowan, który to jego mlaskanie miało mi właśnie ukazać.
Prędzej zwolniłabym się sama, bo wywala mi właśnie bezsens wykonywanej pracy.