Mariomar
Dodam jeszcze że podzieliłeś się tu na forum swoimi doświadczeniami z kamertonami i to było fajne. Opisałeś co fajnego dla siebie zrobiłeś i jak to działało. Aż sam bym chętnie skorzystał gdybym miał okazję

Nie wiem tylko po co przy okazji to całe wykluczanie technik, które akurat u Ciebie nie zadziałały jak trzeba? Mi i i innym ludziom to realnie pomogło i są na to setki przykładów, więc po co walczysz z rzeczywistością tworząc swoje wizje na ten temat? Mi tam nie przeszkadza, że bawisz się techniką z którą nie miałem do czynienia i że zarabiasz więcej ode mnie. Cieszę się i życzę jeszcze większych sukcesów

Zastanów się tylko po co Ci ta cała walka z afkami i innymi technikami?
Wyobraź sobie, że teraz ktoś Ci na forum mówi o tym, że kamertony to zło i szatan, że się pogrążasz i tkwisz przez nie w iluzjach. Co czujesz? Wiesz to jakiś wariat, co nie? Przecież doświadczyłeś na sobie realnie tego wpływu, przecież masz namacalne dowody że to zadziałało, a tu ktoś gada że nie, bo on walił w nie ile popadnie, nawet twarzą i nic mu nie pomogło, a nawet pogorszyło sprawy, bo złamał sobie nos przy okazji

I teraz uświadom sobie, że jak Ty mi piszesz takie pierdoły o afkach to ja Cię mogę postrzegać tak samo. Ja po prostu za dużo dzięki nim osiągnąłem, a że się od niech nie uzależniłem, a wręcz przeciwnie - coraz mniej je potrzebuje, nie jestem w stanie uwierzyć że te wszystkie moje odczucia i doświadczenia nie są prawdą.
Ja rozumiem, że są takie rzeczy jak np. narkotyki czy hipnoza gdzie szkodliwy wpływ jest dość oczywisty i przestrzeganie przed tym ma sens. No, ale czy Ty naprawdę próbujesz mi wmówić, że jeśli stanę sobie przed lustrem co wieczór i z miłością w oczach powtórzę sobie 15 razy, że "mam wszelkie powody aby być zadowolonym z siebie i swojego życia" delektując się tym cudnym uczuciem i pozwalając by przychodziły mi do głowy powody do tego zadowolenia, to pogrążam się i zakłamuje?

Może by tak było gdybym się zmuszał albo ktoś mnie zmuszał. Ale mi bardzo zależy na sobie i chcę dla siebie jak najlepiej. Nie afirmuje tego czego nie rozumiem czy nie czuje. Medytuje i poszerzam świadomość od lat, żeby się nie zakłamywać (nie wyobrażam sobie na dłuższą metę afirmowania bez tego).
Nawet na początkach jak zionąłem nienawiścią do siebie i żalem za to jaki jestem, afirmowanie że kocham siebie miało dla mnie sens, mimo że było cholernie trudne. A wiesz czemu? Bo ja naprawdę tego chciałem. Z całych sił chciałem pokochać siebie, mimo że nie potrafiłem tego poczuć. I właśnie dlatego się nie zakłamałem w tym wszystkim ani nie odbiłem od siebie samego. Jak ktoś "chce" siebie pokochać, ale tak naprawdę chodzi mu o coś innego to rzeczywiście kończy się to różnie.
Bez szczerych chęci zawsze jest dupa w rozwoju, tak to już działa. Jak nie wychodzi długo coś to trzeba się ze sobą szczerze skonfrontować i ustalić czego się naprawdę chce i jakie są priorytety w życiu.
Sylvia
Nic dodać, nic ująć
