Autor Wątek: Związki i droga duchowa  (Przeczytany 133914 razy)

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-05, 00:05:10 »
StArfire :)

" jakaś dziwna imitacja" związku

Genialne określenie! ;))))

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-05, 00:04:31 »
Wow, to ja mogę być w związku nie tylko akceptowany taki, jaki jestem (pś właśnie podpowiedziała, że chyba miałem na myśli tolerowanie, a nie akceptację :P), ale także mogę wykorzystywać związek do wyrażania siebie, takim jakim jestem? Uderzyło mnie to podejście prosto w twarz - nigdy nie myślałem o związkach od tej strony. Zawsze patrzałem tylko od strony wzajemnego zaspokajania swoich potrzeb i traktowałem to jako nadrzędną funkcję związku.

Ciekawa różnica - nie chodzi o wyrażenie siebie pomimo bycia w związku, ale wyrażenie siebie poprzez bycie w związku. Dziękuje za tego duchowego mindfucka :D


Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-04, 23:50:32 »
Clint:

Obracasz o 180 stopni ;) Związki oryginalnie służą do wyrażania siebie, wzrastania w sobie. Wszystko, co nie służy temu celowi/nie daje takich efektów to jakaś dziwna imitacja.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-04, 23:33:42 »
Hmmm, rzeczywiście do tej pory miałem jakieś takie wewnętrzne przekonanie, że bycie w związku będzie jednoznaczne w większym bądź mniejszym stopniu z rezygnacją z siebie - tak jakby to był element, który musi się pojawić. A biorąc pod uwagę ile mnie wysiłku i nieraz ogromnego bólu kosztowało przywracanie siebie prawdziwego przez ostatnie 3 lata - moja pś nie wyobrażała sobie, żebym miał tworzyć związek, który mi to wszystko rozwali i w efekcie końcowym musiałbym przechodzić przez ten koszmar jeszcze raz.

Czasami mnie zadziwia to, ile moja pś ma solidnych powodów, aby NIE tworzyć związku partnerskiego. Jakbym zebrał do kupy wszystkie, które odkryłem przez te 3 lata to mógłbym spokojnie napisać całą książkę pt "Dlaczego lepiej jest być singlem" :P

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-04, 23:02:57 »
Dzisiaj miałem krótki dalszy ciąg i spadł mi niezły ciężar z pleców czy tam barków, gdy uświadomiłem sobie coś, czego bardzo nie chciałem zobaczyć - to, że pragnę aby mnie WSZYSCY pokochali, bo rzekomo tylko wtedy będę w pełni bezpieczny na tym świecie i nie zostanę znienacka oszukany i zmanipulowany tak jak wtedy, gdy zostałem urządzony przez galarety.

Najstraszniejsze było w tym wszystkim, że stwierdziłem że siebie się nie muszę bać, więc mogę zdobywać tą miłość całego świata kosztem miłości do siebie. Mogłem całkowicie rezygnować z siebie i swoich potrzeb, dawać się upokarzać, robić sobie najgorsze świństwa - byleby tylko zasłużyć na cudzą miłość. Już nawet nie zwracałem uwagi na to, że w ten sposób spotykały mnie jeszcze gorsze rzeczy, niż to czego się bałem - no ale tutaj ja dyktowałem warunki gry, więc miałem złudne poczucie kontroli nad całą sytuacją.

Heh, zdecydowanie nie doceniałem korzyści wynikających z miłości do siebie, w tym jej ochronnej mocy.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-03, 22:00:35 »
Zrobiłem sobie medytacje i modlitwę w temacie związku, co się przerodziło w całkiem owocną sesję regresingu. Pomijając zbędne szczegóły z ciekawszych motywów wyszło kilka rzeczy.

Pierwsza rzecz to było niemal transowe zaniżanie sobie samooceny na bazie chrześcijańskich obciążeń. Uwierzyłem, że im gorsze mniemanie o sobie mam (chrześcijańska pokora) tym bardziej Bóg mnie kocha. Nie wychodziło, więc stwierdzałem że widocznie wciąż mam zbyt wysokie mniemanie o sobie. Wytworzyła się więc we mnie mega zachłanność na chapanie takich "pokornych" wyobrażeń z całego otoczenia i zaślepiający trans dążenia do samego dna samooceny. Mechanizm ten przeniósł się też na związki. Wierzyłem, że im większą ofiarą jestem, im mniej wartościowy się czuje - tym bardziej będę kochany przez partnerkę.

Za tym tak naprawdę kryła się potrzeba testowania miłości  - sprawdzenia czy ona jest rzeczywiście bezwarunkowa. Dość szybko "odkryłem" że jednak jest warunkowa na podstawie tego, że jej nie czułem po swoim ostrym zaniżeniu wibracji. Do doprowadziło mnie do wcielenia w którym głosiłem pełne frustracji, cynizmu i złośliwości przekonania na temat miłości, co się dość mocno zakodowało w pś i zniechęcało mnie do niej. Ta potrzeba testowania to oczywiście była na bazie nieufności wkodowanej przez galarety.

Pojawiło się też dość dużo złości, żalu i pretensji do mojej mamy i siostry z powodu tego, że jako jedyne bliskie mi kobiety traktowały mnie tak źle, zamiast okazać mi czułość, ciepło czy miłość. Lęki przed wchodzeniem w kolejne bliskie relacje i oczekiwania, że te same scenariusze się powtórzą przeszły, gdy przyszło uświadomienie że przecież te relacje z moją siostrą i mamą nie miały nic wspólnego z bliskością. Nie ma więc co się bać bliskości z tego powodu, bo to przecież żadna bliskość nie była! :)

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2012-04-11, 20:58:55 »
Clint!
W locie bo w locie ale jakimś zbiegiem okoliczności przeczytałam co napisałeś i aż się zarejestrowałam żeby powiedzieć
o rety! Identyczny etap mam. (chyba od jakichś 10 lat haha i uuuu:()
Gratuluje twoich postępów i jasności myśli , z pewnością powiodą cię  tam gdzie trzeba :) ku szczesciu



Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-11, 20:48:19 »
Clint

:) Inspirujący dla mnie wpis. Ostatnio zaczelam czuc takie braki w sobie, moze sie przydać.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-11, 20:35:33 »
Tak sobie siedziałem spokojnie i w pewnym momencie zauważyłem dobrze mi znane odczucie pewnych braków, których sam nie potrafiłem sobie zapełnić (głównie braki w bliskości) i oczekiwanie kiedy wreszcie pojawi się ta partnerka, która zrobi to za mnie. I niespodziewanie przyszło olśniewające uświadomienie "zaraz, zaraz - czemu ja się tak upieram przy wersji, że to ktoś mi ma te braki uzupełnić, a ja nie jestem w stanie?"

I wtedy uświadomiłem sobie, że po tych wszystkich upadkach i zaniżeniu samooceny ubzdurałem sobie, że zarówno ja, jak i moja miłość i inne cechy są gorsze od innych ludzi i ich miłości. Uznałem, że moja miłość jest niewiele warta, dlatego nie będzie w stanie mi dać szczęścia, dlatego musiałem szukać tej "lepszej" miłości u innych ludzi. Z takimi wyobrażeniami jednak czułem się niegodny, aby tą miłość dostawać, bo co ja miałem im dać w zamian? Stwierdziłem, że przecież nikt mi gówna na cukierki nie wymieni, więc kombinowałem z wymuszaniem przez różne presje i gierki(patrzajcie jaka ze mnie ofiara - przytulcie ofiarę!) lub też poddawałem się i spadałem do klasztoru.

Różnie to bywało, ale generalnie wszystko się kręciło wokół niedoceniania siebie i tego co się ma. Był też chyba lęk przed sprawdzeniem czy naprawdę ta moja miłość jest taka zła, ponieważ gdyby się okazało że rzeczywiście tak jest, to moje istnienie już na zawsze by straciło sens i musiałbym spędzić wieczność ze świadomością że jestem jakiś gorszy czy wybrakowany - taka wizja skutecznie odwlekała moment przekonania się, jak to rzeczywiście jest.

Ostatnio mi wszystko pokazuje, że jest najwyższy czas, aby poczynić kolejne, większe kroki związane z samooceną. Z beznadziejnie niskiej dotarłem do niesamowicie przeciętnej i jakoś przestało mi to wystarczać - pora na ponadprzeciętne poczucie własnej wartości, świadomość Boskich możliwości i otrzymywanie łatwiej i więcej tego co dobre w porównaniu do szarych mas.

A takie opory miałem przed przerabianiem medytacji na mamusie. :D

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-02, 13:19:55 »
No tak, zgadzam się. w Sytuacji gdy druga strona nic nie chce, nie będzie możliwości aby dawać coś od siebie :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-02, 13:16:42 »
No właśnie, musi być przepływ:) Bo tak to nie ma taki związek w ogóle sensu.
Np jak się chcemy z kimś  bawić, to druga osoba też musi chcieć się bawić  i to jeszcze z nami;)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-04-02, 13:04:32 »
Samo doświadczanie własnego bogactwa, którym można się dzielić, nie wystarcza, kiedy druga osoba jest na to zamknięta i tak naprawdę niewiele chce od nas przyjąć. Zatem jestem za stwierdzeniem, że dojrzałość w związku i dobry, dojrzały związek charakteryzuje się tym, że jest obopólny przepływ w obie strony i wzajemna otwartość na siebie - siebie samych i partnera.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-02, 12:54:55 »
Dojrzałość w związku to dawanie miłości, odkrywanie w sobie tego czego się do tej pory nie dostrzegało. Przyjmowanie też jest super, ale bezcenne jest doświadczanie własnego bogactwa, którym można się podzielić.

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-02, 08:07:04 »
Clint
Cudowne to co napisałeś jako myśl dnia! :-)

Laka
Z Tobą też się zgadzam.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-31, 15:59:56 »
Ludzie mają dużo oczekiwań od związku.  Wg mnie niektóre oczekiwania od związku są ok: współpraca, życzliwość, wsparcie itp. Ale od związku, a nie od konkretnej osoby:)
No i najpierw trzeba to sobie w pewnym sensie samemu dać, czyli pozwolić sobie na doświadczanie tego.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-31, 16:02:03 wysłana przez Laka »