Tristen
Bolesne kompromisy to...brak harmonii.
Inne rzeczy jak lęki, niska samoocena, to nasze wyobrażenia.
Ja też doszłam do momentu, że warto przepracować sobie, że Bóg daje mi wszystko co mi potrzebne, we wszystko mnie wyposażył i zapewnia, bym żyła lekko, z radością, entuzjazmem, w harmonii, bogactwie, z przyjemnością itd:)
U mnie przynajmniej taka wywałka się wyłonila, ze Bog nie dał mi tego co potrzebne i muszę radzić sobie sama w materii np. Choć juz i poza materia średnio sobie radziłam z pewnym rzeczami, w materii doszły jeszcze aspekty z nią związane.
Człowiek często boji sie coś robic, czy działać bo boji się, ze to będzie wymagało wysiłku, poswiecenia, cierpienia, zapłacenia jakiejś ceny, czyli wszystko co nieprzyjemne i bolesne. Gdybyś wiedział, że np praca i zarabianie pieniedzy to sama przyjemnosc i radość to na pewno byś nie miał nic przeciwko prawda:)?