Autor Wątek: Związki i droga duchowa  (Przeczytany 133916 razy)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-15, 11:13:07 »
No jasne, ale jednak w naszym spoleczenstwie dosc mocny jest patriarchalny wzorzec bazujacy na twierdzeniu, ze mezczyzna jest zywicielem i glowa rodziny a kobiet dba o dom i wychowanie dzieci. W praktyce oznacza to, ze mezczyznie wolno o wiele wiecej, kobieta zas ma siedziec cicho i przymykac oko na wiele spraw.

Tak sie zstanawiam, bo wiele moich prob zwiazkow urywalo sie wlasnie z tego powodu, ze partnerki zarzucaly mi to, ze nie mam stalej pracy (zyje z wolnego zawodu), ze niepewna przyszlosc.

Z jednej strony podobnie jak Ty uwazam, ze bliskosc i milosc nie maja za wiele wspolnego z zasobnoscia portfela (bo chodzi o zdrowe relacje, akceptacje), z drugiej jednak jest cos takiego jak instynkt, ktory kaze kobiecie szukac mezczyzny potrafiacego w domysle utrzymac przyszla rodzine.

Widze tutaj taka sprzecznosc, bo z jednej strony milosc, uczucie a z drugiej kwestia utrzymania, pracy. Czyli tak naprawde o co tutaj chodzi?

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-15, 10:57:40 »
Na szczęście istnieją świadome, niezależne kobiety, które nie zamierzają pasożytować na swoim partnerze, bo same potrafią zadbać o swoje potrzeby - takich bym szukał, zamiast się martwić zawartością portfela :)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-15, 10:49:25 »
Ja mam proste pytanie: jak sie maj zwiazek dwojga ludzi do zasobnosci portfela. Czesto slyszy sie, ze kobieta wybiera przewaznie mezczyzne potrafiacego utrzymac nie tylko siebie ale i ja (w domysle wraz z rodzina).

Jakie macie zapatrywania na te sprawy?

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-15, 00:08:18 »
fajny filmik na walentynki od googla, czyli o co chodzi w związku:

http://www.youtube.com/watch?v=WTGUjRJiqik&feature=player_embedded

Lena

  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Kobieta
  • Masażystka, nauczycielka Lomi lomi nui
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-14, 08:21:46 »
Mariusz dzięki, ja to wiem tyle że na rozstanie z mojej inicjatywy nie mam siły, chcę powierzyć całą sprawę do rozwiązania Bogu plus poafirmuję harmonijny związek może samo się wszystko właściwie poukłada.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-02-13, 10:17:19 »
lena
uważam, że twoje dzieci najbardziej ucierpią kiedy będziesz nieszczęśliwa, bo podłapią paskudne wzorce. Mogą mieć np poczucie winy przez całe życie, że ty dla nich cierpiałaś. Rozstanie z tatusiem nie musi być (dla nich i ciebie) traumatyczne jeśli poczujesz się w porządku. Na początek zauważ, że tkwiąc w takim związku ograniczasz nie tylko siebie  i męża ale również 2 dodatkowe osoby - twojego potencjalnego idealnego partnera, z którym mogłabyś stworzyć lepszy związek i potencjalna idealną partnerkę twojego obecnego męża. Zatem 4 osoby mogłyby być szczęśliwe. Na tym polega dobro i to uzasadnia poczucie, że sie jest jak najbardziej w porządku i realizuje wolę Boga rozstając się z nieharmonizującym mężem :-)

Lena

  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Kobieta
  • Masażystka, nauczycielka Lomi lomi nui
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-13, 10:00:16 »
A ja mam taki Case: męża z którym od dawna mi już nie po drodze i dwoje małych dzieci. I wyrzuty sumienia, że ja w imię Miłości chce moim dzieciom zabrać tatusia.

O ile ta Miłość w postaci harmonizującego ze mną partnera przyjdzie...

Jakoś nie mam w sobie pozwolenia na to by MNIE było dobrze, powstrzymuje mnie lęk czy mam prawo niszczyć i czy dam radę sama z dziećmi

Sorry za zrzędzenie ale siedzę w w czarnej d... do której zresztą sama wlazłam :-/

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-12, 22:15:34 »
Tristen

Nie Ty jeden, mam podobnie. Właśnie to przepracowuję:)
Zaczęłam od tego, żeby zauważyć że jestem wartościowa taka jaka jestem, pod względem materialnym tzn moje zainteresowania, gusta, cele, to jak się przejawiam itd.
Po to by móc spotkać harmonijną istotkę. Bo jak na razie przed materią było kiepsko, bo bunt przeciw Bogu i szarpanina z połówkiem i białymi aniołami. A w materii tym bardziej, bo jak połówka zeszła mnie szukać, niby za mną, to rzuciaa się w wir wszystkiego co nowe, a nie jest takie jak ja:/
A ja już i tak miałam poczucie winy za zejście w materię. Buuu.
« Ostatnia zmiana: 2012-02-12, 22:19:53 wysłana przez Laka »

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-12, 21:11:12 »
Ha! To ja sie ,,pochwale" jeszcze jedna sprzecznoscia tkwiaca we mnie: jestem totalnym outsiderem, nie kumam o co chodzi w spoleczenstwie, nie czuje sie dobrze wsrod ludzi (bo nadaja na innej fali niz ja) ale na sama mysl o mieszkaniu przez reszte zycia w pustym mieszkaniu bez bliskiej osoby i bez silnej wiezi polegajacej na cieple i milosci to mnie strach niezly oblatuje, wrecz paniczny lek przez samotnoscia.

Ciekawe, skad u mnie te same sprzecznosci: nieumiejetnosc bycia wsrod ludzi/pragnienie drugiej osoby, bratniej duszy/milosci, zwiazku; niechec do pracy/ogromna potrzeba samorealizacji zawodowej, spelnienia, kreatywnosci itp.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-11, 17:32:54 »
,,No właśnie chodzi o to, że nie musi być, jeśli uświadomi sobie, że nie jest. Wtedy pięknie uwalnia się od wszelkich buntów i tracenia energii na walkę ze 'złym' światem. Owszem wpływ jest, ale wraz z przytomnieniem i oczyszczaniem wyobrażeń powoli zanika, aż do uzyskania pełnej suwerenności. Wiem, że to może brzmieć jak duchowy bełkot, ale tak się dzieje :) <przerabiane :)>"

To zaden belkot tylko prawda ) Ale uwierz mi, na Ziemi nie mozna do konca w tym momencie uwolnic sie od tego, o czym mowie. Jeszcze nie...byc moze niedlugo juz tak sie stanie, ale narazie jeszcze trwa ,,walka". Ale tak jak mowisz - oczyszczanie uwalnia od walczenia, przynajmniej w wiekszoscia rzeczy ktore tak naprawde nie maja na nas wplywu, nie interesuja nas a walczymy z nimi badz to  z pobudek Ego badz z przyczyn wyniesionych z poprzednich wcielen.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-11, 17:29:28 »
No właśnie chodzi o to, że nie musi być, jeśli uświadomi sobie, że nie jest. Wtedy pięknie uwalnia się od wszelkich buntów i tracenia energii na walkę ze 'złym' światem. Owszem wpływ jest, ale wraz z przytomnieniem i oczyszczaniem wyobrażeń powoli zanika, aż do uzyskania pełnej suwerenności. Wiem, że to może brzmieć jak duchowy bełkot, ale tak się dzieje :) <przerabiane :)>

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-11, 14:00:54 »
Tak, bolesne kompromisy sa do dupy. Ja mialem na mysli te zwykle, pozwalajace dwojgu ludzi zyc wspolnie :).

Widzisz, z tym zaslugiwaniem na wszystko, co najlepsze to jedno jednak jest jeden haczyk - sa na tym swiecie sily, ktore bardzo dbaja o to, aby nam sie nie zylo lekko. Ja juz od dawna twierdze, ze na swiecie moglby zapanowac ustroj na poly socjalny, na poly wolnorynkowy, gdzie ludzie mogliby uzyskac ogromna samoswiadomosc i oczyscic sie z duchowych blokad, ale pewne ugrupowania na swiecie robia wszystko, aby tak sie nie stalo, stad sa problemy i z praca i z relacjami (no bo przeciez ktos podsyca wciaz do konfliktow czy destabilizuje gospodarke itp.).

Po prostu oczyszczenie to jedno ale tez nie mozna uciekac od realiow, bo czlowiek jako jednostka jest w pewnym sensie zalezny od innych i poddawany jakims tam oddzialywaniom z ich strony.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-11, 13:55:14 »
Tristen

Bolesne kompromisy to...brak harmonii.
Inne rzeczy jak lęki, niska samoocena, to nasze wyobrażenia.

Ja też doszłam do momentu, że warto przepracować sobie, że Bóg daje mi wszystko co mi potrzebne, we wszystko mnie wyposażył i zapewnia, bym żyła lekko, z radością, entuzjazmem, w harmonii, bogactwie, z przyjemnością itd:)
U mnie przynajmniej taka wywałka się wyłonila, ze Bog nie dał mi tego co potrzebne i muszę radzić sobie sama w materii np. Choć juz i poza materia średnio sobie radziłam z pewnym rzeczami, w materii doszły jeszcze aspekty z nią związane.
Człowiek często boji sie coś robic, czy działać bo boji się, ze to będzie wymagało wysiłku, poswiecenia, cierpienia, zapłacenia jakiejś ceny, czyli wszystko co nieprzyjemne i bolesne. Gdybyś wiedział, że np praca i zarabianie pieniedzy to sama przyjemnosc i radość to na pewno byś nie miał nic przeciwko prawda:)?

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-11, 13:40:57 »
A nie wydaje Ci sie, ze moze tu chodzic o bardziej przyziemne pobodki typu strach przed rozczarowaniem oraz zwykle zbyt wielkie wymagania/oczekiwania i brak umiejetnosci pojscia na pewne kompromisy?

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-11, 13:38:39 »
Bo nie jest otwarta na harmonię(to przede wszystkim) oraz miłość i inne konieczne warunki do spełnienia. O ile otwarcie się na te wszystkie rzeczy może być czasochłonne i problematyczne jeśli się od nich daleko odeszło - to wciąż związek sam w sobie żadnej wielkiej filozofii nie wymaga.