Autor Wątek: Związki i droga duchowa  (Przeczytany 133917 razy)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-20, 12:07:40 »
Czyli od jakich bo raz mowicie to a raz tamto. Brak konekwencji dostrzegam tutaj.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-03-20, 12:06:31 »
Moja podpowiedź jest taka.
Zacznij pracę nad sobą od spraw podstawowych.
Praca nad związkami to wyższa szkoła jazdy.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-20, 11:34:24 »
Moja odpowiedz; mam dosc czytania, myslenia etc.

Hawa

  • Wiadomości: 31
  • Płeć: Kobieta
  • Ewa Gorecka
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-20, 11:09:41 »
@Tristen - podpowiedz ma oto taka: czytaj,czytaj,czytaj.
   


Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-20, 10:36:26 »
Moze mala podpowiedz bo chyba nie zrozumialem...

Hawa

  • Wiadomości: 31
  • Płeć: Kobieta
  • Ewa Gorecka
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-20, 09:35:30 »
@Tristen

Oto opowiesc wschodnia,opowiada o lwicy,ktora skaczac z pagorka na pagorek,urodzila lwiatko.
Maly lew spadl na droge,przez ktora przechodzilo wielkie stado owiec.
Przystal do nich i zyl oraz zachowywal sie jak owce.Nie mial pojecia,ze jest lwem.Otaczaly go tylko owce.
Nigdy nie zaryczal jak lew,owce przeciez nie rycza.Nigdy nie byl samotny jak lew,bo owce nie lubia samotnosci.
Zawsze zyja w stadzie,bo tam czuja sie dobrze i pewnie. Chodza jedna obok drugiej tak blisko,ze prawie potykaja sie o siebie.
Boja sie samotnosci.
Lew jednak zaczal dorastac.Byl dziwny.Psychicznie utozsamial sie z owca ale biologia nie szla z tym w parze.Natura
nie podazala za umyslem.Wyrosl na pieknego,ale ze trwalo to dosc dlugo,owce przywykly do niego
a on do nich.
Rzecz jasna myslaly,ze jest troche szalony.Nie zachowywal sie zupelnie jak trzeba - byl troche stukniety - no
i ciagle rosl.Cos tu sie nie zgadzalo.Udawal lwa.One jednak wiedzialy,ze nie jest lwem,znaly go przeciez od urodzenia.Wychowywaly go,karmily wlasnym mlekiem.Z natury nie byl roslinozerca,ale zywil sie roslinami,poniewaz tak czynily owce.
  Jadl trawe z wielka ochota.Owce pogodzily sie z tym faktem,ze byl nieco inny,wiekszy i wygladal jak lew.
Pewna madra owieczka rzekla kiedys.
To po prostu wybryk natury.Czasami tak sie zdarza.
I sam lew takze przyjal to za prawde. Mial inny kolor i ksztalt,musial wiec byc wybrykiem natury,czyms nienormalnym.
Nie przyszlo mu jednak do glowy,ze moze byc lwem.
Otaczajace go owce i psychoanalitycy ze stada wyjasnili mu.
  - Jestes tylko wybrykiem natury.Nie martw sie.Zajmiemy sie toba.
Pewnego dnia przechodzila obok stara lwica i w tlumie owiec zobaczyla swojego syna.Nie wierzyla wlasnym oczom.
W calym swoim zyciu nie slyszala.zeby lew stal posrod stada owiec a one go sie nie baly.A ten lew poruszal sie tak jak owca i na dodatek skubal trawe.
    Stara lwica nie mogla w to uwierzyc.Zapomniala,ze miala upolowac owce na sniadanie.Zupelnie zapomniala o glodzie.
To wszystko bylo tak dziwne,ze postanowila pochwycic mlodego lwa i dowiedziec sie o co chodzi.
Byla jednak stara a lew mlody wiec uciekl.Choc wierzyl,ze jest owca w obliczu zagrozenia nieco o tym zapomnial.
Umykl jak lew i stara lwica nie mogla go dogonic.
    W koncu jednak go zlapala.Plakal i lamentowal.
Jestem tylko biedna owca.Prosze pusc mnie.
Ty balwanie - zawolala lwica.Przestan gadac takie bzdury i chodz ze mna do stawu.
W poblizu znajdowala sie sadzawka.Lwica zaprowadzila tam pojmanego lwa.Poszedl za nia niechetnie ale jak odwazylby sie
sprzeciwic lwicy.skoro byl tylko owca.Mogla go przeciez zabic.Woda w stawie byla spokojna i gladka jak lustro.
    Lwica rzekla do mlodego lwa.
Spojrz tylko.Przyjrzyj sie w wodzie naszym pyskom,spojrz na swoje cialo a potem na moje.
Po chwili rozlegl sie potezny ryk.Odbil sie echem po wzgorzach.Owca zniknela,lew rozpoznal siebie.
   Utozsamial sie z owca ale to byla bledna koncepcja a nie rzeczywistosc.
Teraz zobaczyl jak jest naprawde.
  Stara lwica rzekla;
Nie musze ci juz wiecej mowic.Sam zrozumiales.
Mlody lew poczul dziwna sile,jakiej nigdy wczesniej nie zaznal - jakby byla w nim uspiona.
  Poczul w sobie potezna moc,choc dodad byl slaby i pokorny jak owca.
Teraz pokora i slabosc gdzies wyparowaly.

           Ta opowiesc opowiada o ...................................................... zamieniam sie w czytanie!

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-19, 20:42:00 »
Ok, zrobie tak.

Od dwoch, trzech dni mam wyrazne pogorszenie nastroju, nawrot depresji (brak celu, nawet proste dzialania typu toaleta czy wyjscie i zalatwienie spraw wymagaja ode mnie wysilku, najchetniej to ciagle bym spal i w ogole chyba chcialbym sie juz nie obudzic). Nie wiem sakd bierze sie we mnie takie poczucie, ze za tego zycia nie dam rady przerobic tego, co mnie meczy i ze dopiero jak bede dogorywal, to bedzie mi dane zrozumiec te sprawy ale wtedy bedzie juz za pozno na cieszenie sie ziemskimi przyjemnosciami typu seks, zwiazek czy spelnienie zawodowe/zyciowe. Tak jakbym byl asceta wbrew mojej woli.

Mam juz po dziurki w nosie tej duchowosci, najchetniej znowu powrocilbym do poziomu zwyklego zjadacza chleba, ktoremu niewiele potrzeba i ktory duchowosc ma gdzies i moze realizowac sie na planie materialny ale nie da rady - za duza wewnetrzna swiadomosc i to boli strasznie bo widze za duzo, za duzo czuje i za duzo doswiadczam. Jestem zmeczony tym juz.

Walkuje juz trzeci tydzien modlitwe o oczyszczenie relacji w zwiazkach i nie dosc ze nic nie drgnelo to jeszcze sie pogorszylo - mam stany lekowe i ogolnie zle sie czuje, zacznam miec dosc tej modlitwy i przestaje wierzyc w skutecznosc tego typu praktyk.

Co jest grane?
« Ostatnia zmiana: 2012-03-19, 20:43:51 wysłana przez Tristen »

Hawa

  • Wiadomości: 31
  • Płeć: Kobieta
  • Ewa Gorecka
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-18, 13:28:48 »
@Tristen

    Wypisz w zeszycie  wszystko o LEKU
Nie spiesz sie,czas tu nie ma znaczenia.

   1.Czy boisz sie nieznanego?
   2.Czy odczuwasz lek przed choroba?
   3.Przed czym odczuwasz strach?
   4.Czego nie mozesz zakceptowac?
   5. itp.............................................
To co bedziesz wpisywal do zeszytu USMIECHNIJ SIE Z WYROZUMIALOSCIA .

Hawa

  • Wiadomości: 31
  • Płeć: Kobieta
  • Ewa Gorecka
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-18, 12:30:40 »
@ ,,,,, modlitwa to forma rozmowy z Bogiem,,,,,,,
to ja sie zastanawiam,ze jesli tej formy rozmowy z Bogiem w nas nie ma i moze w poprzednich
wcieleniach tez nie bylo.To jak odszukac w tym wcieleniu.
   Przywolac Boga od tak sobie to nie jest takie proste a dlaczego,a dlatego ze:
Pierwszy krok to releksacja,rozluznienie sie.Nastepny krok to koncentracja umyslu na wyzszych poziomach rzeczywistosci.
Gdy bedziemy rozluznieni,mozemy skoncentrowac swoj umysl na wizerunku ,,BOGA,, i tu pojawia sie problem.Gdyz nikt i nigdy
nie widzial Boga. Ale mozemy wyobrazic sobie boskie swiatlo lub Boga bez okreslonego ksztaltu.
Uwaga. Jest to jednak bardzo trudne zadanie,przywolac z pamieci imie Boga.Bo jesli przedtem nie cwiczylismy tego przez lata.
Chyba,ze nauczymy sie umieszczac imie Boga na szczycie swej swiadomosci. A do tego trzeba wiele dni praktyk poparta wiara
i silnym charakterem - bez nienawisci i zlosci.Dodam,ze mysl o Bogu nie moze przetrwac w pysze i zlosci.
   I tak charakteru w ostatniej chwili nie mozna zmienic.Ale mozna rozpoczac starania codzienna medytacja i skupic sie na cechach
takich jak milosc czy swiatlosc.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-18, 12:09:30 »
Generalnie chodzi o to, że w modlitwie najważniejsze jest to, aby czuć Boga (albo przynajmniej starać się Go czuć) i jasno wiedzieć czego się chce. To nie ma znaczenia w jakie słowa Ty to ubierzesz i czy powiesz to sobie w myślach czy też wyśpiewasz w rytm opery Wagnera. Najważniejsza jest koncentracja na Bogu, na treści i czuciu jej, czuciu tego że to się już teraz spełnia.

Poniżej opisałeś swój problem, wiesz co Ci sprawia kłopot i wiesz że chcesz, aby się to uzdrowiło. Poproś o to uzdrowienie swoimi własnymi słowami, tak jak Ty to czujesz - to da dużo lepsze efekty niż powtarzanie cudzych modlitw.

Ja jak chce jakiś problem rozwiązać modlitwą to robię tak: siadam sobie do medytacji, relaksuje się, koncentruje się na Boskości w sobie, aby się nią wypełnić w miarę możliwości. Następnie zaczynam prosić Boga o uzdrowienie intencji do danej sprawy i wiele różnych rzeczy, jakie mi akurat przyjdą do głowy - wchodzę sobie w taki spontaniczny, modlitwowy flow - nigdy wcześniej nie przygotowuje sobie tekstu bo dla mnie to zbyt sztuczne, w końcu wiem czego chce i o co mi chodzi. To co się dzieje dalej to już zależy od tego, co jest akurat potrzebne. Czasami coś się uświadomi, czasami coś wywali, więc robię sobie autoregres/EFT/rozpuszczanie w świetle/cokolwiek innego co oczyści problemy i pozwoli mi zobaczyć rozwiązanie danej sprawy, a czasami się nic nie dzieje, bo efekty się pojawiają później przy odpowiednich ku temu okolicznościach.

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-18, 11:38:25 »
Hmm..moglbys troszke rozwinac to?

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-18, 11:22:48 »
Modlitwa to forma rozmowy z Bogiem, a Bóg nie jest jakimś urzędnikiem żeby trzeba było spełniać jakieś formalne wymogi takiej rozmowy. Po prostu skoncentruj się na Bogu w sobie, wyraź to co chcesz wyrazić, poczuj wdzięczność za to, że to się już dzieje i pozwól sobie na przyjęcie odpowiedzi. :)

Tristen

  • Wiadomości: 351
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-18, 10:54:02 »
Kurcze, ostatnio mnie oswiecilo :).

Spontanicznie zrobila mi sie autoregresja i wyszlo mi, ze przyciagam kobiety, ktore czegos oczekuja (a przeciez milosc powinna nie oczekiwac, kochac kogos powinno sie bezwarunkowo - albo sie kocha bo jest to ,,cos" albo nie i tyle). A gdzies wglebi czuje ogromna potrzebe wlasnie byca kochanym bez oczekiwania i co paradokslane, przez to sam mam spore oczekiwania. Nie wiem jak to podejsc i zmienic. Tu jest cos do przepracowania. Nawet matka tak zachowywala sie wobec mojego ojca i zgasila go doslownie, zabrala mu jego zycie a on jako mieki i wrazliwy czlowiek czuje sie przez to sfrustrowany.

Gadalem z jedna osoba jeszcze na ten temat i ta osoba powiedziala w/g mnie jedna bardzo madra rzecz jesli idzie o mnie i ta sfere: ,,Jeśli chodzi o związki, to czytając to co piszesz widzę jeden problem i on mi się rzuca w oczy.Polega na tym,ze Ty nosisz w sobie jakiś schemat związku, ma być tak i tak, innej sytuacji nie jesteś w stanie zaakceptować."

No zgadza sie. Boje sie ze w zwiazku bede przez kobiete kontrolowany, ze bede musial zrezygnowac ze swojej wolnosci, z siebie.

Sa jakies modlitwy oczyszczajace np. ktore moglyby pomoc oczyscic to?

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-02-15, 11:48:49 »
lukaszlm super filmik :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-15, 11:28:26 »
E tam, instynkty... to nie są wrodzone rzeczy leżące w naszej naturze, ale wyuoczone, sztuczne wzorce oparte na społecznych wyobrażeniach. Ludzie świadomi nie kierują się takimi pierdołami w swoim życiu, a zakładam że do związku partnerskiego szukasz świadomej kobiety. Szczególnie, że te ciągoty można sobie całkowicie odreagować a na dodatek nie wszyscy je mają.

Nie doceniasz ludzi - nie wszyscy żyją bezmyślnie jak zwierzęta kierując się jakimiś prymitywnymi instynktami.

Na dodatek to wcale nie jest normalne, aby kobieta rzucała faceta, bo ten ma wolny zawód - to już jest patologia, która nawet w tym społeczeństwie wcale nie była by uznawana za zdrowe podejście :D