@Tristen
Oto opowiesc wschodnia,opowiada o lwicy,ktora skaczac z pagorka na pagorek,urodzila lwiatko.
Maly lew spadl na droge,przez ktora przechodzilo wielkie stado owiec.
Przystal do nich i zyl oraz zachowywal sie jak owce.Nie mial pojecia,ze jest lwem.Otaczaly go tylko owce.
Nigdy nie zaryczal jak lew,owce przeciez nie rycza.Nigdy nie byl samotny jak lew,bo owce nie lubia samotnosci.
Zawsze zyja w stadzie,bo tam czuja sie dobrze i pewnie. Chodza jedna obok drugiej tak blisko,ze prawie potykaja sie o siebie.
Boja sie samotnosci.
Lew jednak zaczal dorastac.Byl dziwny.Psychicznie utozsamial sie z owca ale biologia nie szla z tym w parze.Natura
nie podazala za umyslem.Wyrosl na pieknego,ale ze trwalo to dosc dlugo,owce przywykly do niego
a on do nich.
Rzecz jasna myslaly,ze jest troche szalony.Nie zachowywal sie zupelnie jak trzeba - byl troche stukniety - no
i ciagle rosl.Cos tu sie nie zgadzalo.Udawal lwa.One jednak wiedzialy,ze nie jest lwem,znaly go przeciez od urodzenia.Wychowywaly go,karmily wlasnym mlekiem.Z natury nie byl roslinozerca,ale zywil sie roslinami,poniewaz tak czynily owce.
Jadl trawe z wielka ochota.Owce pogodzily sie z tym faktem,ze byl nieco inny,wiekszy i wygladal jak lew.
Pewna madra owieczka rzekla kiedys.
To po prostu wybryk natury.Czasami tak sie zdarza.
I sam lew takze przyjal to za prawde. Mial inny kolor i ksztalt,musial wiec byc wybrykiem natury,czyms nienormalnym.
Nie przyszlo mu jednak do glowy,ze moze byc lwem.
Otaczajace go owce i psychoanalitycy ze stada wyjasnili mu.
- Jestes tylko wybrykiem natury.Nie martw sie.Zajmiemy sie toba.
Pewnego dnia przechodzila obok stara lwica i w tlumie owiec zobaczyla swojego syna.Nie wierzyla wlasnym oczom.
W calym swoim zyciu nie slyszala.zeby lew stal posrod stada owiec a one go sie nie baly.A ten lew poruszal sie tak jak owca i na dodatek skubal trawe.
Stara lwica nie mogla w to uwierzyc.Zapomniala,ze miala upolowac owce na sniadanie.Zupelnie zapomniala o glodzie.
To wszystko bylo tak dziwne,ze postanowila pochwycic mlodego lwa i dowiedziec sie o co chodzi.
Byla jednak stara a lew mlody wiec uciekl.Choc wierzyl,ze jest owca w obliczu zagrozenia nieco o tym zapomnial.
Umykl jak lew i stara lwica nie mogla go dogonic.
W koncu jednak go zlapala.Plakal i lamentowal.
Jestem tylko biedna owca.Prosze pusc mnie.
Ty balwanie - zawolala lwica.Przestan gadac takie bzdury i chodz ze mna do stawu.
W poblizu znajdowala sie sadzawka.Lwica zaprowadzila tam pojmanego lwa.Poszedl za nia niechetnie ale jak odwazylby sie
sprzeciwic lwicy.skoro byl tylko owca.Mogla go przeciez zabic.Woda w stawie byla spokojna i gladka jak lustro.
Lwica rzekla do mlodego lwa.
Spojrz tylko.Przyjrzyj sie w wodzie naszym pyskom,spojrz na swoje cialo a potem na moje.
Po chwili rozlegl sie potezny ryk.Odbil sie echem po wzgorzach.Owca zniknela,lew rozpoznal siebie.
Utozsamial sie z owca ale to byla bledna koncepcja a nie rzeczywistosc.
Teraz zobaczyl jak jest naprawde.
Stara lwica rzekla;
Nie musze ci juz wiecej mowic.Sam zrozumiales.
Mlody lew poczul dziwna sile,jakiej nigdy wczesniej nie zaznal - jakby byla w nim uspiona.
Poczul w sobie potezna moc,choc dodad byl slaby i pokorny jak owca.
Teraz pokora i slabosc gdzies wyparowaly.
Ta opowiesc opowiada o ...................................................... zamieniam sie w czytanie!