Kiedyś w jakiejś książce, nie pamiętam jakiej, przeczytałam, że ludzie czasami wchodzą w związki na zasadzie uzupełniania braku czegoś w sobie. Stają się wtedy atrakcyjni dla nas ludzie którzy mają tę brakującą nam cechę, której pragniemy czy potrzebujemy.Tacy ludzie są ze sobą przez chwile uczą się od siebie czegoś i kiedy już nauczą się, nasycą tym czego potrzebowali ( to się dzieje też na poziomie ciał subtelnych) to przestają być dla siebie atrakcyjni i związek się rozpada. Potem tworzą następny związek na tej samej zasadzie itd. Takie związki nie muszą trwać bardzo krótko mogą trwać kilka lub kilkanaście lat, no ale nie są na całe życie. Ale gdyby nad sobą popracowali sami uzupełnili to czego im brakuje to nie miałoby miejsca. Wtedy stworzyliby związek oparty na czymś zupełnie innym z kimś innym. Wydaje mi się, że wielu ludzi tworzy takie właśnie związki.