Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 645147 razy)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-06-15, 07:04:35 »
Muszka takie lęki o życie da się przerobić i uzyskać pełną obojętność na taką osobę. Kiedy sztywneje ciało ze strachu to dobrze jest przeoddychac ten paraliż. Głębsze oddechy, wchodzące głęboko w serce i w brzuch

Wyznaje że zamarzyla mi się kreatywna praca umyslowa, w wysoko rozwiniętym towarzystwie. Wozac ten alkohol po sklepach czuję że się marnuje.. Niby chciałem przyjąć tą pracę i czuję że ona też mnie rozwija, ale widzę że mam wciąż tendencje do fizycznych prac którą stworzyłem na czas kiedy potrzebowałem odbudować umysł po narkotykach. Teraz powolutku będę pozwalał tak się układać energiom żeby dostać pracę marzeń
« Ostatnia zmiana: 2013-06-15, 07:08:51 wysłana przez Sebastian »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-14, 22:55:28 »
Muszka, puścić chęć odwetu - trudna rzecz. Wiem. Przerabiałam i przerabiam.
I myślę, że ta chęć właśnie może taką istotę wręcz prowokować.
Ale puścić to arcytrudne, bo "gdzie ta sprawiedliwość" ! :))

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-14, 22:27:41 »
Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Najlepiej będzie jak wezmę długą kąpiel i się odprężę :)
Już wystrugałam nowy dekret , z którym będę pracować. Czuję się lepiej bo wiem mniej więcej co mam robić, nie czuję się zupełnie zielona i bezradna. A to chyba dobry znak. Czas pokaże. Ale zamierzam dalej pisać w temacie. Może niebawem wezmę węzły jak będzie czarno.
Nastawiam się na odczuwanie, przyjmowanie z akceptacją. Chcę ufać ,że Dobry Bóg ma mnie w swojej opiece:)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-14, 21:09:50 »
Seba właśnie mi ciało sztywnieje praktycznie całe zalane jest lękiem, serce bije - ale będę obserwować ten lęk i czuć go.
Mi wyszło ,że ja oczekiwałam,że matka mnie zabije. I dlatego się wzięłam za uzdrawianie tego tematu- zresztą dostałam wróżbo-przestrogę żeby to w miarę uzdrowić od kogoś z forum. Jak ruszyłam to od razu pojawił się lęk o własne życie w kontakcie z mamą. Ja chce być bezpieczna , chce żyć i chce aby nic mi nie groziło ze strony najbliższych mi osób. A ta relacja jest chyba zawiła i nie wiem czy bez regresingu dojdę do jakichkolwiek przyczyn tego całego szamba z mamą. DLATEGO ten temat, szczerze to wolałabym zająć się samooceną, bezpieczeństwem, prosperitą - wszystko jest do przerobienia a nie wiem ile mi zajmie to z mamą i czy będę w stanie afkami coś zdziałać bez zrozumienia pierwotnych przyczyn tej relacji. Na węzłach wychodzi co nie co- ale ja tego nie odczuwam tylko dostaje informacje poza moimi odkryciami. I jakoś tak to chyba inaczej jest aniżeli jak się samemu dochodzi do czegoś.

Mariusz ja nie miałam nigdy sesji. Węzły miałam i sobie chwalę. Stosuję na co dzień afki, dekrety i medytacje z płyt. A moje środowisko obecnie trochę przestało mnie atakować, jest większy spokój i luz po kilku ciężkich 'bataliach' o nawrócenie mnie na KK.Teraz odczuwam większy spokój w relacjach z rodzicami ale mama jak jest nawalona to inna sprawa. Rzadko  się zdarza,że wpadnie do domu powyzywac ojca tak żebym i ja słuszała. Mnie nie obraża i nic z tych rzeczy, tylko robi się taka nieprzyjemna , taka szorstka i jakby pokazująca kto tu rządzi. I wrzeszczy na niego a mnie to irytuje bo musze tego wysłuchiwać. A jak ostatnio myślałam,że się do mnie spruje to nawet przeprosiła i chciała mnie przytulić itd. Nie odczuwam codziennych ataków na mnie tak jak się zdarzało kiedyś. Ale zobaczymy jak sprawy będą się toczyć.

Lilliole dzięki za zestaw, wypróbuję :) dzięki za wsparcie

Karina- ale to nie moja broszka żeby się szła leczyć. Kiedyś próbowałam ją dać na przymusowe ale nie wyszło. Ja się staram zająć sobą własnie ale jak mam się zająć sobą skoro musze to uzdrowić bo mi to na całe życie oddziaływuje. Siłą rzeczy wracam do tematu matki. Też mam tego dość. No najlepiej jakbym się wyprowadziła ale szkoda ,że z prosperitą u mnie ciężko i nie mam pewnych podstaw do tego by to na spokojnie przerabiać.

JA chce żeby ta osoba mi nie przeszkadzała, nie atakowała i dała święty spokój. Ja jej też chcę to dać. Ale mam ten lęk ,ze zrobi mi coś po pijaku i sama nie wiem czy to tylko nieprzytomny lęk z dzieciństwa czy faktycznie tak mogło się stać, może się stać. Zresztą ta relacja z matką lezy w bezpieczeństwie a za to się wzięłam początkowo w swojej pracy. Dalej nieprzepracowane oczywiście. To są lęki o moje życie , na którym obecnie mi zależy :D Lęk przecież chyba z natury jest nieprzytomny..
Chyba mi chodzi po głowie to- czy ja jestem w stanie na dzień dzisiejszy bez wglądów w karmiczną zaszłość tą relację uzdrowić. Czy to nie jest ponad moje aktualne siły, aktualny stan samoświadomości. Na szczęście troche już popuszczało w relacji- np. póściłam chęć odwetu- mam nadzieję,że całkowicie i do końca:) Mam nadzieje,że się połapie ktoś jak będzie to czytać :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-14, 19:39:02 »
Muszka,

strasznie Ci wspólczuję, że musisz to wszystko przeżywać, ja to przeżywałam też będąc dzieckiem. Nie chciałabym tego jeszcze raz rzechodzić. Radzę Ci odseparować się ze wszystkich sił od matki i zająć sobą. A najlepiej by było jakby ona poszła sie leczyć. Bo w obecnym stanie ani jej nie pomożesz, a sama się pogrążysz.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-14, 19:22:42 »
Muszka,
Kilka afek. Może coś sie przyda.

Ja Muszka uwalniam się od strachu przed moją mamą i przed jej nawaleniem. Zwracam jej wolność i zwracam sobie wolność od niej. Uświadamiam sobie, że jestem całkowicie bezpieczna nawet, gdy moja mama jest nawalona i agresywna. Wybaczam mojej mamie całą jej nieobliczalność i agresję wobec mnie. Ja Muszka wybaczam sobie, cały ten lęk przed nawaloną matką. Uświadamiam sobie, że boska moc we mnie jest silniejsza od mocy mojej nawalonej mamy. Uświadamiam sobie, że Bóg zawsze ma dla mnie coś lepszego od strachu przed nawaloną matką i bandą innych nawaleńców, więc z bożą pomocą uwalniam się od strachu przed nawalonymi ludźmi na trzeźwo i przytomnie. W miejsce strachu przed agresją nawalonej matki otwieram się na świadomość bezpieczeństwa wynikającego z bożej ochrony i miłości.

Ale przy tak dużych lękach to chyba najlepsze byłyby węzły. Też miałam takie lęki wobec matki. Wprawdzie to ojciec pił, ale moja matka szałowała i atakowała energetycznie. A DDA to rzeczywiście straszny syf.
Trzymam kciuki i wspieram:)


MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-14, 18:57:30 »
muszka:

Teraz bys dala radę, lecz jako dziecko, niekoniecznie. To odczucia dziecka, nie dorosłego. Poza tym zapewne dochodzil szantaż z gatunku tych ponizej pasa. To powodowało/powoduje poczucie bezradnosci, lęku, zagrożenia. W trakcie jak ci mamusia znów tak robi, to czujes zsie dokladnie jak dziecko, co nie jest przeciez logiczne. Tyle że zapisy w pamięci są skojarzeniowe, emocjonalne,  a nie logiczne, chronologiczne.

Mi na moje problemy z byciem zastraszanym pomógł regresing, i oddech.  Dlatego jestem też regreserem :) Z osoby kompletnie wycofanej, zawstydzonej i nieśmiałej stałem sie rozgadany, wesoły, lubiący kontakt.

Odezwanie do kogoś na ulicy było arcytrudne.  Opukiwanie samemu EFT może być niewykonalne, ze względu na konflikty. Trzeba by mieć  gotową listę, która zrobimy sobie w stanie przytomności umysłu.  To co sie dzieje w trakcie opukiwania, i emocjonowania się, nie pomaga podejmować decyzji, i racjonalnie dobierać ustawień.  Przerycie samooceny, wszerz i wzdłuż, naładowanie się afirmacjami pomaga ten proces prowadzić sobie samemu. 

Druga kwestia, to prowadzenie sesji, praktyki jakiejkolwiek. Kiedy uzdrawiamy problem, nie warto, wrecz nie wolno, robic w srodowisku, ktore atakuje, podburza, irytuje.  Podziurawiona aura nie sprzyja, a jak jeszcze się obrywa - zbyt mocno boli. Trzeba sie miłości do siebie najpierw przecież nauczyć, a to łatwiejsze jak wokół jest uczucie akceptacji, cisza, nastrój.  :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-06-14, 16:06:56 »
Muszka
Lęki trzeba wydobyć, nawiązać ze sobą kontakt i skonfrontować je z miłością która obdarzasz się pomimo ich czucia. Jeśli czujesz je w ciele, lub czujesz że gdzieś w ciele jest miejsce w którym je wypierasz, to utrzymuj świadomość w tych miejscach i obdarzaj się miloscia. Wtedy wychodzą lęki i dobrze działa opukiwanie punktów z eft. Mi wwystarcza opukiwanie punktu gamma i karate. Jeśli uciekasz z ciała to skup się na uciekaniu z ciała, sięgnij do korzeni tego i z miłością do siebie opukuj. Jeśli odpuści jakieś napięcie i poczujesz że lęk zelzal, to jest to sukces.

Oprócz leków mogą wychodzić rzeczy okololekowe, które są z nimi mocno powiązane, to wszystko trzeba cierpliwie rozpuszczac

Ważna jest intencja żeby Czuć, z czasem w miejsce leków pojawiają się mile odczucia
« Ostatnia zmiana: 2013-06-14, 16:20:48 wysłana przez Sebastian »

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-14, 13:18:50 »
Wczoraj o 1 w nocy ktoś pod blokiem darł buźki, pił i strasznie brzydko się wyrażał. Nie mogłam zasnąć. Dziś wstałam zmęczona, niewyspana- zupełnie jak imprezki w domu za dzieciaka. ;) w szkole też ledwo co siedziałam w ławce z niewyspania.

Lęk w kontakcie z matką mam nadal- znaczy boje sie nachlanej matki, która wtedy jest nieobliczalna i ma straszną energię, sam alkohol.
Może taka afka: Ja muszka jestem całkowicie bezpieczna , gdy matka jest pijana. No za nic nie moge tego ogarnąć. Przecież pijak jest totalnie nielogiczny, nieobliczalny. Chyba nadaję jej jakąś wielką moc podczas gdy jest nawalona? czego się tak boję? :) przecież dałabym jej radę gdyby coś.. Czy jej moc jest taka potężna i realna? Moc Boga we mnie jest potężna i realna i chroni mnie przed nawaloną matką? Moc boga jest potężniejsza od bandy nawaleńców? alkoholizm to straszna choroba...
Samoocena w relacji z nią też leży i nie wiem jak ją ruszyć. Może ktoś poda jakaś afkę bądz poleci jakiś dekret?
Szczerze już sama nie wiem jak to uzdrowić. Nie mam zamiaru wchodzić w gry z nią , nawet jak mnie wkurza to nic nie mówię,tylko pozwalam sobie na te emocje. Nie wiem czy jej sens mowienia jej czegokolwiek. Jak jest nawalona to na pewno nie.Jak jest trzeźwa to się jej nie boję, ona wtedy siedzi cicho i nie wali do mnie agresją. Po pijaku ma taką moc diabelską i chce atakować. Moze ja nadaje temu znaczenie?
Chciałabym się poczuć całkowicie bezpiecznie . DDA to syf.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-06-12, 16:12:04 »
Boże, co za typ.

Dzwonek do drzwi.

Otwieram, stoi grzeczny, ale trochę roztrzęsiony, trzeźwy gość koło 40-tki i się jąka:

- Nie mam na opłaty, czy da pan jakiś grosz
- No dobra, chwila... (poszedłem do pokoju) ...symboliczną złotówkę mogę dać (daję mu złotówkę)
- ...aa.... a...a.... a... a ma pan jakąś kiełbasę?
- ... Ale ja nie jem mięsa.
- ... Nnn.nnn .... nie je mięsa?
- Mogę panu dać ogórka
- (pokazał rękami jak długiego chce ogórka, ucieszył się)
- (idę do lodówki, kurde, mało mam tego ogórka. Biorę banana i jabłko)
- Nie dam panu ogórka bo mi się kończy. Dam panu jabłko i banana.
- T...ttt...tttt...ttego jabłka to nje biorę.
- Nie je pan jabłek? To same witaminy?
- W...w...w...wolałbym gruszkę
- No panie, jak panu dają to się nie wybrzydza!
- Albo najlepiej winogrona
- Panie, bierz pan to jabłko bo panu daję je za darmo!
- (bierze banana, pakuje do torby)
- jjj..jjj.jjjabłka nie wezmę
- ?
- Bo ja już mam całą piwnicę jabłek
- To ma pan całą piwnicę jabłek i chodzi pan po domach?? Na targ trzeba iść, sprzedawać, a nie chodzić i żebrać
- Nnn,nn....nnnie chcę jabłek bo tyle ludzie mi dają i nie mam co z nimi robić
- No to na targ sprzedawać je...
- N.. nie chce jabłka
- Dobra...
- Bo mam ccccałą piwnicę jabłek
- Dobra, do widzenia (zatrzasnąłem drzwi, bo mu się nie spieszyło)

... ;)
« Ostatnia zmiana: 2013-06-12, 16:15:00 wysłana przez Sebastian »

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-11, 09:40:23 »
Dzięki Ingo :)
Cieszę się,że to się jednak komuś przyda ale i ja ciesze się ,gdy mogę coś pozytywnego odkryć, przerobić i to zauważyć. I to opisać, pokazać :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-11, 09:04:00 »
W tym co piszesz uwidacznia się twoja droga przemian i dzięki temu mozna się uczyć, wyciągać wnioski dla siebie i mieć większe zrozumienie jak działa psychika oraz dostrzegać przyczyny i skutki.
Ja się uczę na podstawie twoich wpisów, Doktora X, Clinta czy Sebastiana którzy dużo o sobie piszą i dzięki temu można sobie zbudować obraz przyczyn oraz skutków.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-06-11, 08:53:57 »
Muszka :)
Opisujesz swoje przemyślenia i odczucia, a to nie są pierdoły :)

Oj też mocno odlatywałam. Świat fantazji był moim ulubionym.
Od jakiegoś czasu już nie uciekam w fantazje. Natomiast za dużo siedzę w głowie i rozmyślam na różne tematy, co też czasem daje efekt odlotu ;)
Chyba wciąż rzeczywistość jest dla mnie za mało ciekawa ... by w niej stale być.

Też mnie w domu nie widziano. Nawet byłam chwalona za to "jaka grzeczna dziewczynka, sama sobą się zajmuje" :p
Doceniać mnie szerzej zaczęto nie dawno, jak zajęłam się quillingiem i zaczęłam pracę nad tym by sama siebie doceniać.

Ten brak zauważenia w dzieciństwie rodzi wręcz kompulsywne pragnienie docenienia i akceptacji.
Też jeszcze u siebie zauważam takie oczekiwanie by ktoś mnie zauważył.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-11, 08:56:51 wysłana przez Grażyna Anna »

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-11, 08:41:12 »
Tak byłam niezauważona- a jeśli już to jak zrobiłam coś negatywnego. W domu miałam naprawdę bardzo mało informacji zwrotnych na temat pozytywów. W zasadzie jeśli były to takie pół-pozytywy nie do końca określające co dobrego zrobiłam. Większość to było lekceważenie, niezauważanie, wręcz wyśmiewanie i zaniżanie mojej wartości. Dlatego to w pś siedzi i tutaj też czuję się taka niezauważona jak coś napiszę :)) wręcz lekceważona. I wydaje mi się ,że piszę niepotrzebne pierdoły, które już wszyscy mają przerobione. Co niekoniecznie w rzeczywistości ma odzwierciedlenie. Sama się zaniżam.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-11, 07:50:09 »
Inga dzięki za info zwrotne:) fajnie jak jest jakiś odzew :) dla mojej pś to dobrze robi:)

Każdy potrzebuje odzewu a ty rzeczywiśćie dostajesz mało informacji zwrotnych. Tak jakbyś była nie zauważana.
Zapewne w dzieciństwie byłaś taka niezauważana, bo byłaś mała.