Boże, co za typ.
Dzwonek do drzwi.
Otwieram, stoi grzeczny, ale trochę roztrzęsiony, trzeźwy gość koło 40-tki i się jąka:
- Nie mam na opłaty, czy da pan jakiś grosz
- No dobra, chwila... (poszedłem do pokoju) ...symboliczną złotówkę mogę dać (daję mu złotówkę)
- ...aa.... a...a.... a... a ma pan jakąś kiełbasę?
- ... Ale ja nie jem mięsa.
- ... Nnn.nnn .... nie je mięsa?
- Mogę panu dać ogórka
- (pokazał rękami jak długiego chce ogórka, ucieszył się)
- (idę do lodówki, kurde, mało mam tego ogórka. Biorę banana i jabłko)
- Nie dam panu ogórka bo mi się kończy. Dam panu jabłko i banana.
- T...ttt...tttt...ttego jabłka to nje biorę.
- Nie je pan jabłek? To same witaminy?
- W...w...w...wolałbym gruszkę
- No panie, jak panu dają to się nie wybrzydza!
- Albo najlepiej winogrona
- Panie, bierz pan to jabłko bo panu daję je za darmo!
- (bierze banana, pakuje do torby)
- jjj..jjj.jjjabłka nie wezmę
- ?
- Bo ja już mam całą piwnicę jabłek
- To ma pan całą piwnicę jabłek i chodzi pan po domach?? Na targ trzeba iść, sprzedawać, a nie chodzić i żebrać
- Nnn,nn....nnnie chcę jabłek bo tyle ludzie mi dają i nie mam co z nimi robić
- No to na targ sprzedawać je...
- N.. nie chce jabłka
- Dobra...
- Bo mam ccccałą piwnicę jabłek
- Dobra, do widzenia (zatrzasnąłem drzwi, bo mu się nie spieszyło)
...
