Jeszcze wczoraj bylam w 8 tyg. ciazy....4 tygodnie walczylam z nudnosciami i innymi pierodolami, ale sie cieszylam, ze dziecko moze teraz w koncu bedzie chcialo do nas przyjsc ( bylismy troche zaskoczeni, ze zaszlam bo mam juz 40 i bylismy juz przekonani, ze raczej sie nie uda juz wiecej, mam corke 13 lat,chcielismy jeszcze jedno ale ono sie ciagle wahalo)
Wiec myslalam, ze wszystko jest na dobrej drodze i akceptowalam taki stan rzeczy....jednaj wczoraj wieczorem w pare sekund bylo po wszystkim

Smutne to....no coz, ale nic nie poradze...moze i lepiej nie wiem....serce by chcialo, rozum mowi..chyba oszalalas- jeszcze chcesz dzieci w tym wieku.

Jestem wstrzasnieta i lekko zmieszana..ha ha ...kompletnie nie kapuje o co chodzi tej mojej duszyczce dziecka....ze bawi sie z nami w kotka i myszke! Zapewne to jest bardziej skomplikowane niz mysle,nie poradze na intencje swoje i innych....ale jestem rozczarowana z lekka....tyle juz wycierpialam i na nic....