Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640538 razy)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-02-15, 15:15:23 »
Kochani

to najbardziej zwariowana historia jaka mi sie chyba przytrafila....w poniedzialek pojechalam do szpitala sie przebadac i okazalo sie ze ....NADAL JESTEM W CIAZY....to cud...i chyba tak zakrecona nie bylam nigdy....ale naprawde moje dziecko rosnie sobie w najlepsze, kiedy ja sie z nim pozegnalam i nawet na niego psioczylam, ze mnie wyrolowalo....no coz przydalo mi sie troche pokory...i juz teraz dziekuje za mile slowa wsparcia.... przekazuje dobre wiadomosci i dziele sie z Wami dobrymi wiadomosciami. Czuje sie dobrze, wyszlam do domu, mysle pozytywnie i ciesze sie bardzo.
Ciagle nie moge sie nadziwic, jak sobie to Bog wymyslil, aby mi pokazac, ze nigdy nie jest za pozno na cudowne zakonczenie i nie powinnam nigdy w niego watpic  ;)))))

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-15, 14:41:21 »
Wyznaję,że coraz bardziej zaczynam się przyglądac temu co już jest i próbować doceniać to, patrzeć przez pozytywny pryzmat. Wkurzało mnie ,że dziecko i ta monotonna rytualizacja dnia- "nic sie nie dzieje"- zawsze miałam intencje by coś się działo- zagrożenie i takie wow emocjonalne, podkręcanie się zewnętrznymi zagrożeniami. Zawsze brakowało mi tej przewidywalności, rytualizacji , która dałaby mi poczucie bezpieczeństwa. Brakowało mi tego w dzieciństwie bo wyrosłam w atmosferze niepokoju, lęku, imprez alkoholowych - cały czas coś się działo. Teraz jest cicho, codziennie ten sam tryb, dominacja rytuałów przy małym. Zaczęłam na to patrzeć jak na terapię, etap , który da mi jakieś poczucie bezpieczeństwa (wiem,że p. bezp. jest stanem wew ) ale to jest ETAP w mojej pracy nad poczuciem bezp. Zresztą ostatnio byłam przygaszona, zalękniona i czuję,że ten rytualny spokój pozwala mi na większy relaks, luz-że np. nie muszę iść do pracy itd. Mam jeszcze pół roku zanim dziecko pójdzie do przedszkola chciałabym spędzić ten okres w spokoju, odbudowy, nabrania sił witalnych do szukania pracy, pracy nad prosperitą , wyjściem do ludzi. Chciałabym aby moje poczucie bezpieczeństwa przeszło płynnie z rytualizacji do stanu wewnętrznego, abym to w końcu urzeczywistniła i abym mogła normalnie funkcjonować wśród ludzi. Doceniam i jestem wdzięczna mojemu synkowi,że mogę przy nim przerobić etap 2-3 latka. :)

Dziś uderzył mnie mocno w krtań i poczułam lęk przed uduszeniem, połknięciem własnej krtani. Brr wiem,że za tym kryje się moja przeszłość, prawdopodobnie duszenie się, śmierć poprzez duszenie musiała mi mocno towarzyszyć bo moja pś to dobrze pamiętam.

I jeszcze jedno. Mój ex ciągle o mnie zabiega.. chciałam to odciąć , ale pomału zaczynam o nim myśleć( dziś np.) kurdę nie chce się poddawać jego presji. Możemy mieć fajną relację ale to nie będzie partnerska i niech tak zostanie. Niech płynie do niego wszystko co najlepsze i niech da mi w końcu spokój :D to chyba powinno być w zamówieniach do wszechświata , ale już tu napiszę ;)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-02-14, 23:24:52 »
Przejrzalam w nocy moją bibliotekę. Mam takie książki, w ktorych jak mnie coś ruszało to podkreślałam ołówkiem. I nagle czarno na bialym przeglądając te porysowane książki, sprawdzając te wywalające kiedyś cytaty zobaczyłam co zrobiłam w ciągu ostatnich lat i ile odeszlo.
Fajnie:-)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-02-14, 22:13:19 »
Ja też mam w wielu sytuacjach uczucie duszenia się. Ale to trzeba wchodzić w to uczucie w każdej z tych sytuacji. nie da się tego załatwić hurtowo.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-02-14, 22:06:50 »
U mnie tylko z tym pociągiem się zmieniło.
CZy ktoś mógłby mi wyjasnić na jakiej zasadzie to się stało? Jaka siła tu zadziała że ten pociąg wymienili?
Przecież BÓg w tym nie maczał palców bo ja go nie prosiłam.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-14, 21:57:24 »
chyba,że :) na moich piórkach to byłaby istna katastrofa gdyby się coś sknociło ;)
z tym pociągiem to ciekawe naprawdę ;)
mi też by się przydało takie uświadomienie co do uczucia duszenia i lęku przed uduszeniem w zamkniętych pomieszczeniach ;) jakby to zeszło to moje codzienne funkcjonowanie poszłoby do przodu ;) zatem gratulacje :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-02-14, 21:49:56 »
Inga odważne posunięcie ;)

Mam gęste włosy tak że nie widać jak się coś sknoci

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-02-14, 21:48:53 »
Z powodu braku w ostatnim okresie jakichkolwiek moich własnych sukcesów w pracy nad sobą, opiszę co udało mi się zmienić około 2 miesiące temu.
Na terapię jeżdże pociągiem.
Po zakupie nowych pociągów, kolej zaczeła podstawiać w mojej godzinie nowy pociąg który jest w pełni klimatyzowany. To powietrze po przejściu przez klimatyzator jest martwe a ja oddychając nim mam duszności, bo mam za słaby organizm aby sobie mógł poradzić z takim powietrzem.
Nienaiwdziłam jeździć tym pociągiem i przez całe 2 godziny siedziałam w nim wściekła czekając kiedy wreszcie wysiądę z tej trumny.
W końcu pomyślałam że zamiast się złośćić, poczuję co rzeczywiście czuję , wchodząc głebiej w swoje uczucia.
I poczułam że się duszę tak jak wtedy gdy ojciec mnie dusił. Wystarczyła chwila wejścia w tamte uczucia aby poczuć się znacznie lepiej i nie mieć już tego uczucia że jestem w grobie. Do konca podróży czułam się znacznie lepiej.
Ale najlepsze było potem.
Od tamtej pory są podstawiane stare pociągi którymi ja bardzo lubię jeździć i w których jest ciepło.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-14, 21:45:03 »
Inga odważne posunięcie ;)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-02-14, 21:33:23 »
Po tym incydencie z fryzjerką po którym mi tak mocno wypadały włosy i który tu opisywałam, a było to pól roku temu, już nie poszłam więcej do tej fryzjerki. Chciałam poszukac nowej ale jakoś mi nie szło. w końcu włosy były tak długie że koniecznie trzeba było z nimi coś zrobić.
Wzięłam nożyczki i obciełam przód robiąc sobie taką fryzurę jaka mi się podoba a jakiej mi fryzjerka nigdy nie zrobiła. Ciełam po swojemu bo nie potrafię ścinać włosów.
Tył mi obcięła córka. I mam wreszcie fryzurę jaka mi się podoba i w jakiej jest mi do twarzy.
Żałuję że wcześniej na to nie wpadłam tylko niepotrzebnie się stresowałam u fryzjerki, bo wizyty u niej to dla mnie coś okropnego ze względu na moją fobię społeczną.
A włosy po uśwaidomieniu sobie kilku przyczyn wypadania, zupęłnie mi przestały wypadać i dzięki dodatkowemu olejowaniu wyglądają ładnie.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-14, 11:45:06 »
Kinga! ;D

Pierwsze moje skojarzenie: stary wianuszek czarownic? ;)

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-13, 20:59:05 »
Starfire
Też tak kiedyś obserwowałem. Niby takie proste a ile radości :)

Kaja
Wystarczy się przeturlać na drugą stronę i wtedy masz głowę ku górze :)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-13, 17:51:17 »
Ja dziś też leżałam ale twarzą w śniegu :)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-13, 16:24:05 »
Lucjan:

:)) Tego jeszcze nie próbowałam, ale jak zachwycałam się światłem odbijanym od płatków śniegu (idealna symetria, brak dwóch identycznych, odbicie światła z roszczepieniem widma i takie tam ;)) idąc nocą po mieście to i tak ludzie się dziwnie na mnie patrzyli ;D

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-13, 12:45:46 »
A ja z kolei wyznam, że kiedy rano biegałem i po drodze zajrzałem do siłowni, takiej na świeżym powietrzu i zacząłem na jednym z urządzeń robić brzuszki, to w pewnym momencie tak zachwyciłem się opadającymi płatkami śniegu, że przestałem ćwiczyć a tylko leżałem i patrzałem się w niebo... Miałem wrażenie, że drobinki śniegu to gwiazdy, a ja poruszam się między nimi. Ciekawe, że jako dziecko na to nie wpadłem, by zimą się gdzieś na dworze położyć i z tej perpektywy obserwować śnieżycę... Polecam, bo choć może to wydawać się śmieszne, mnie naprawdę zachwyciło...