Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640499 razy)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-15, 22:27:24 »
hehe, wczoraj ten doswiadczony technolog mi o nim mówił-tym parametrze, pytał co on oznacza i nie chcial powiedzieć co, bo się popisywał, ze on wie a  ja nie, kazał sprawdzić. A ja zapomniałam, bo skupiłam się na innym o którym też mówił i dziś pojechałam bez tego pierwszego. więc jakieś ostrzezenie było. ale włąśnie takie ostrzezenia każą mi myślec, ze sama sobie projektuje takie wydarzenia zeby potem pluć sobie w brodę, ze mogłam była to sprawdzić, bo było ostrzeżenie itd...tak jakby ktos się ze mną bawił w kotka i myszkę i robił jakieś testy.
moja intuicja przemawia do mnie za cicho.
w wannie popłakałam, czas się przespać z tematem. Dzięki Dziewczyny.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-02-15, 22:12:50 »
Następnym razem będziesz pamiętała już o tym parametrze ;D

Też tak miałam, że ciągle się sprawdzałam i wciąż się sprawdzam. Ale teraz dlatego, że wiem że jestem tylko omylnym człowiekiem, który błędy popełnia. Taka jest prawda. Wiem w jakich warunkach błędy popełniam. Wiem do czego więcej się nie zabiorę. I częściej mam odwagę błędy naprawiać.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-15, 22:06:40 »
prędzej na sobie, że odważyłam się narzekać na tak cudownych ludzi i cudownego szefa;). i to nie oni za to zapłacili a niewinni panowie na produkcji.
nie no generalnie kiedys ktos o tym mi mowił-o tym parametrze, którego nie zmieniłam.  dawno dawno temu. wszystkie zmieniłam oprócz tego. ale nie pracuję przy tym caly czas. błąd wynikał troche z olania mnie przez bardziej doswiadczonego tchnologa, a troche ze nie byłam zbyt upierdliwa by go dopytać o co mi chodzi. a on tez ma specyficzny sposób bycia choć generalnie dobrze się dogadujemy.
mozna rzec ze bład przez nieuwagę. kazdy z nas taki moze popełnic chyba nie? nawet sumienny i skuteczny? czy nie?
i wiecie jeszcze co? nieraz mam taką mysl, ze jest w mej glowie przekonanie, ze muszę wszystko sprawdzac po wiele wiele razy, bo Bóg zsyła na mnie pułapki i muszę mieć oczy dookoła głowy zeby je omijać i być przebiegłą, bo sie mną bawi. moze własnie dlatego sobie wykreowałam takie zdarzenie, zeby pokazać ze Bóg jest taki złośliwy i wredny wobec mnie.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-02-15, 22:04:45 »
Acha i Ania.
Takie osoby jak my są hiperodpowiedzialne. Czyli biorą całą odpowiedzialność na siebie za zdarzenie.
Ato nie jest tak.

Twój przełozony odpowiada za to co się dzieje w trakcie zmiany, więc skoro zostawił niedoświadczonego pracownika bez wsparcia, to też za to odpowiada.
Nie bierz wszystkiego na siebie. Bo w ten sposób robimy z siebie łatwe kozy ofiarne ;) i pozwalamy innym jeździć po sobie. A to nigdy nie jest tak, że za zdarzenie odpowiada tylko jedna osoba.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-02-15, 21:51:34 »
a może się zastanów dlaczego to zrobiłaś. Może to jest zemsta na nich bo dużo ostatnio na nich narzekałaś.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-02-15, 21:38:27 »
Nie mam dekretów. Pracuje bardziej kontemplacyjnie.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-02-15, 21:35:01 »
Skuteczności i sprawności w działaniu, każdy z nas musi się nauczyć. Najczęściej własnie na błedach. Nikt z nas nie jest ideałem. Nikt nie urodził się ideałem. I nik niczego nie umie od razu.
Karząc się za błedy lękami, dołem psychicznym, poczuciem winy itp. nie dajemy sobie możliwości do nauki, naprawy błędów, wyciągania z nich wniosków.

Poza tym, skoro jesteś niedoświadczona w pracy z taką maszyną, a twój przełożony zostawił cię, czy nie zapewnił odpowiedniego szkolenia czy nadzoru, to niech on się tłumaczy z tego co się stało.

Ty masz prawo popłenić bład na maszynie, której dopiero co się uczysz.

Stań po swojej stronie :) Bo tylko ty to możesz zrobić :)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-15, 21:32:09 »
Grażyna Anna
a masz może jakieś afirmacje czy dekrety na ten temat kompleksowo?  ciągle płaczę.
i w temacie ze przez błąd straciłam wartość i że nie zniosnę w poniedziałek ich uwag-jakiekolwiek by nie były.
druga myśl, co mi się nasunęła ze bez wartości nie mam prawa do istnienia. to się razem wiąże.
przez to musieli te 1200 kg wyciągać z wytłaczarki. a mi jest nawet głupio, ze ich tak przepraszałam po kilka razu, bo naprawdę czułam się podle. a wiem, ze ludzie nie lubia jak ich się tak po kilka razy przeprasza. za każdym razem jak znowu pójdę na mikser to będą mi patrzeć na ręce.
no a jak radzą sobie ludzie, którzy np popełnią błąd w pracy ktory zaważy na czyimś zdrowiu czy życiu? lekarze? a gdy ktos kogoś potrąci przez nieuwagę? to mnie zastanawia.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-02-15, 21:25:05 »
Kluczem tu jest nie sam błąd, ale TWÓJ stosunek do błędu.
Czyli "najgorsze w popelnieniu blędu jest to ze czuję się nic nie warta, bo moja wartośc zależy od tego jak sprawnie i prawidłowo działam."
Twoja wartość jest niezmienna i nienaruszalna. Twoja wartość nie jest zależna od tego jak bardzo jesteś dokładna, sumienna czy przeciwnie. Twoja wartość nie zależy od czynników zewnętrznych. Twoją wartością jest samo twoje istnienie. Czyli jesteś wartościowa z samego faktu, że istniejesz. A to nie ma nic wspólnego ze skutecznością i sprawnością twoich działań.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-15, 21:12:25 »
i najgorsze ze jak tak zaczynam płakać to się czuję tak beznadziejnie sama, bez jakiejś możliwości poprawy sytuacji, ze juz tak będzie zawsze, bo zderzam się ze scianą ze nie mogę popełniać błędów.
kiedys troche czytałam dekret na ten temat ale niewiele to dawało.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-15, 21:10:33 »
Dzięki.
tak mysle, ze to o to chodzi, i o bledy i o wybrakowanie i moze jeszcze o coś. jak na razie to albo jestem otępiała albo płaczę. boje sie iść do roboty w poniedziałek, dzis to sie stalo juz pod koniec jak wszyscy poszli i będzie gadka od rana.
gdybym chociaż czuła więcej to może dałoby się coś wyafirmować, ale średnio to widzę. mogę się tylko może pomodlić.
najgorsze w popelnieniu blędu jest to ze czuję się nic nie warta, bo moja wartośc zależy od tego jak sprawnie i prawidłowo działam. a na drugim miejscu stoi, co sobie pomyślą.
przy moich problemach-dawnych czy niedawnych z psychiką ta praca jest chyba zbyt odpowiedzialna. jeszcze kiedyś puszczę jakąś gumę z felerem, zrobią z tego oponę i będzie wypadek.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-02-15, 20:58:13 »
Ania ja też pracuję nad stosunkiem do błedów.
Teraz jest już o wiele lepiej niż pare miesięcy temu, ale jeszcze troche pracy przede mną.

Sprawdź swoje odczucia gdy popełniasz bład. Co jest dla ciebie większym problemem sam bład, czy to, że inni cię wyśmieją, ukarzą, co o tobie pomyślą?
A tak naprawdę to co ty sama o sobie wtedy myślisz? Czy przypadkiem największym krytykiem siebie nie jesteś ty sama? Czy przypadkiem ty sama nie postawiłaś sobie szlabanu na błędy? I co ci to miało dać?

Jesteś w porządku i wartościowa, masz prawo do życia nawet wtedy gdy skopiesz recepturę :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-02-15, 19:38:37 »
To jest powód aby porozmawiać i coś zrobić z tym przeciążeniem obowiązkami.
Nie możesz się obwiniać za to że musisz sprostać czemuś co jest niemożliwe.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-15, 19:29:30 »
ania.82 - po prostu, gdy czujesz brak lub inne negatywne uczucia uwalniaj (Technika Uwalniania) stosuję od roku i bardzo mi pomaga, podstawą jest tu kontakt z uczuciam.:)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-15, 19:18:25 »
Inga
Dzięki. Ale to i tak moja wina, będą sie ze mnie śmiać. to juz inny mikser więcej parametrów i go słabo znam. nie wiem co szef powie. czuję ze mam niedostateczną wiedzę a jeden technolog mnie olał dziś z doswiadczeniem no i poszło jak poszło. jeszcze 1,5 miesiaca jak będę zastępować tego kolegę. tyle mam tego wszystkiego i ciągle jakieś błędy, nieoczekiwane zdarzenia, spotkania i ogarnij to wszystko. dzis padł pomysł bym leciała w marcu do rumunii oglądac monotechnikę i wdrażać ją u nas ale nie czuję się w ogole zdolna do tego i nie mam ochoty na żadne wyloty do Rumunii w dodatku w towarzystwie kogoś kto do mnie dzwonił o 23 po pijaku. wolałabym tez wczesniej iść na operację laserową facjaty a do kwietnia to będzie niemożliwe.
generalnie pracując juz 2,5 roku coraz bardziej widzę niedoskonałosc tego systemu chęć popisywania się mistrzów, walkę o dominację ego i męczy mnie to. mi nie zależy na kierowniczych stanowiskach, chciałabym tylko dobrze wykonywać pracę w normalnej atmosferze.
chciałabym przeafirmować wybrakowanie i czuć, że mam wszystko co potrzebne do szczęści bedac sama ze sobą. wtedy moze nie czułabym rozczarowania, ze jedyny mój adorator pijak traci zainteresowanie i zastanawiac się, ze moze mogłam była iść z nim do kina, nawet jeśli byśmy się nie dogadywali.