Napiszę wam ważną dla mnie rzecz związaną z tematem za który się biorę, bo nie mogę już dłużej funkcjonować bez zajęcia się nim.
Zawsze czułem się wyrzutkiem. Moja rodzina żyła totalnie poza społeczeństwem, a wszystkie społeczne zdrowe zachowania nazywała zachowaniami frajerów. Z tego powodu od najmłodszych lat trudno mi było tworzyć relacje. Często robiłem coś razem z innymi, ale zawsze czułem się "poza" tym. I próbowałem dostosować, albo pokazać że przynależę, i nigdy nie byłem do końca spełniony. Z tego powodu w pewnym momencie zacząłem mówić że zawsze byłem outsajderem i że chcę być outsiderem. Środowisko rozwojowe potraktowałem też jako swego rodzaju outside i dlatego potrafiłem w nim normalnie funkcjonować. To wszystko kłóci się z tym że mam cechy przywódcze, i mam naprawdę fajne wzorce społeczne, które głęboko we mnie siedzą i chcą się przebijać. Także kłóci się z działalnością uzdrowicielską do której podchodzę na poważnie i chcę rozwijać jako jeden z głównych elementów samorealizacji życiowej. Zaczynam afirmować że jestem wartościową częścią społeczeństwa i czuję tak wielką ulgę kiedy o tym piszę:)) Wczoraj w nocy powtarzałem sobie taką afirmację "Jestem społeczny" i czułem się wspaniale:)) Czuję że jest to możliwe dzięki temu że odpuszczam rodzinę - która ostatnio próbowała znowu mnie ściągać w swoje ramy...
Dzisiaj gadałem z Carolieen, i opowiadała mi o rzeczach które wspólnie robiła z kimśtam i jakie to było fajne i ruszyła mi lawina płaczu na początek tematu, rozbijającego to poczucie izolacji.
Odpuszcza mi też moje ego i jestem gotów otworzyć się na zdrowych ludzi żeby pokazalimi w życiu na czym polega zdrowe społeczne zachowanie - ja zawsze byłem raczej lubiany i chciany, ale bycie częścią społeczeństwa traktowałem jako coś wyuczonego i nienaturalnego...
Bardzo się ciesze że ruszyłem ten temat:)))
To jest intro filmu którym się kiedyś jarałem: Choose life, choose big fucking television, choose dental insurance, choose a career, choose a family itd itd. But why would I do that? I chose something else. I chose not to choose life. And the reason? When you've got heroin, there are no reasons.
http://www.youtube.com/watch?v=pVZIKtl_G7wSkręca mnie jak to oglądam. W filmie jest fajne outro, które dopełnia to co napisałem wyżej, kiedy główny bohater po ostatecznej decyzji uwolnienia się od toksycznych znajomości, mówi "I'm cleaning up and moving on and going straight and choosing life. I'm looking forward to it allready:) I'm gonna be just like you. The job, the family, big television, the washing machine, the car, good health, low cholesterol, dental insurance..."

)) cieszy mnie to outro i porównuję się z nim, choć czuję że w karmie mam jeszcze sporo obciążeń społecznych do uzdrowienia